Dodaj do ulubionych

BALCERSZPAN - Program dla polskiej ekonomii

29.04.02, 08:11

Ostatnia redukcja stopy procentowej ponizej 10% ma symboliczne
znaczenie bo po raz pierwszy ekonomia polska zeszla do poziomu
jednocyfrowego.

Precyzje i decyzyjnosc polityki monetarnej Balcerowicza mozna porownac
tylko z polityka amerykanskiego GRYNSZPANA.

Balcerowicz zasluguje wiec tym samym na miano BALCERSZPANA.

Pojawila sie tez inna niezwykle wazna wiadomosc: w projekcie budzetu
na 2003 deficyt ma byc na poziomie 3.7% PKB, a wiec znacznie ograniczony
w stosunku do 2002. Stwarza to bardzo korzystne warunki do obnizania
stopy procentowej w 2003.

Balcerszpan wypowiada sie za programem dla polskiej ekonomii opartym na
jak najszybszym wejsciem do euro, czyli w roku 2006. Sprawa jest oczywiscie
bardzo zlozona bo wedlug tradycyjnych opinii dla ekonomii rozwijajacych sie
duze dlugi i deficyty moga byc korzystne dla zdobycia kapitalu. Z drugiej
strony ekonomia polska juz jest powaznie zadluzona wiec nie moze zadluzac
sie jeszcze bardziej. Szybki podlaczenie do Eurolandu byloby wiec korzystne
bo umozliwiloby naturalny doplyw kapitalu. Prawie pewny sukces polityki
monetarnej Balcerszpana oznacza ze ekonomia polska moze realnie kwalifikowac
sie do euro od roku 2004. Oznacza to bowiem sprowadzenie deficytu
do poziomu ponizej 3% PKB oraz inflacji i stopy procentowej do poziomu
Eurolandu.

Osiagniecie takich parametrow byloby fantastycznym wynikiem, a przylaczenie
do euro w okolicy roku 2006 czyms zupelnie niezwyklym.

Tak wiec Balcerszpan ma fenomenalny program dla polskiej ekonomii polegajacy
na zakonczeniu budowy podstaw makroekonomicznych w ciagu najblizszych kilku
lat wraz z gwarancja ze podstaw tych nie da sie juz naruszyc. Euroland jak
najszybciej - to jest wspaniala perspektywa dla polskiej ekonomii.
Obserwuj wątek
    • Gość: wodolej Re: BALCERSZPAN - Program dla polskiej ekonomii IP: *.vif.net 29.04.02, 09:24
      farmazony, pierdoły, wodolejstwo, totalne majaczenie życzeniowe

      jesteś pretensjonalnym mitomanem, szanowny kolego Komentatorze

      Balcerek ma tyle wspólnego z Greenspanem, co i z Erhardtem albo Grabskim, czyli
      zero. Hey Jude, don't make it bad, take a sad song and make it better, the
      minute you let her under your skin, then you can begin, to make it better..

    • Gość: TexasBoy Raczej BALCERSZPINER........ IP: *.mpls.uswest.net 29.04.02, 09:27
      komentator napisał(a):

      >
      > Ostatnia redukcja stopy procentowej ponizej 10% ma symboliczne
      > znaczenie bo po raz pierwszy ekonomia polska zeszla do poziomu
      > jednocyfrowego.
      >
      > Precyzje i decyzyjnosc polityki monetarnej Balcerowicza mozna porownac
      > tylko z polityka amerykanskiego GRYNSZPANA.
      >
      > Balcerowicz zasluguje wiec tym samym na miano BALCERSZPANA.

      > Osiagniecie takich parametrow byloby fantastycznym wynikiem, a przylaczenie
      > do euro w okolicy roku 2006 czyms zupelnie niezwyklym.
      > Tak wiec Balcerszpan ma fenomenalny program dla polskiej ekonomii polegajacy
      > na zakonczeniu budowy podstaw makroekonomicznych w ciagu najblizszych kilku
      > lat wraz z gwarancja ze podstaw tych nie da sie juz naruszyc. Euroland jak
      > najszybciej - to jest wspaniala perspektywa dla polskiej ekonomii.

      Poza faktem ze obaj (Greenspan & Balcerowicz) sa medrcami Syjonu spod tej
      samej Gwiazdy to rzeczywiscie maja oni podobne osiagniecia.

      Greenspan wepchal amerykanska ekonomie w recesje przez swoja inflacyjna
      obsesje i ciagle podnoszenie stop procentowych w latach 1999-2001 gdy
      gospodarka USA tracila juz swa preznosc. W styczniu 2001 stopy byly
      najwyzszym poziomie i Greenspan zaczal je gwaltownie obnizac.
      Nie zdazyl, bo oficjalnie w marcu 2001 amerykanska gospodarka weszla
      w recesje. A bylo 6 miesiecy przed Sept. 11, dla wiadomosci tych co
      usiluja znalezc kozla ofiarnego w ataku terrorystow.
      Greenspana wypowiedzi sa tak metne, ze kazdy moze uslyszec co zechce.
      Ten rollercoaster ze stopami (najpierw gwaltownie w gore, potem
      panicznie w dol) nie podnosi jego prestizu. Gdyby byl szefem banku
      centralnego w jakims malym kraju a nie w USA niewielu by go znalo.

      Balcerowicz i kolesie RPP walczac w widmem inflacji tez wepchneli
      Polske w zapasc gospodarcza.

      Roznica jest, ze USA stac na ekonomiczny pakiet stymulacyjny aby
      zrownowazyc glupote Greenspana i ozywic gospodarke, przynajmniej
      na jakis czas. Polski rzad z ogromna dziura budzetowa moze tylko
      o takim czyms marzyc.

      Komentatorze, wiem ze jestes dalekowidzem i twoje posty o radosnej
      przyszlosci czyta sie z takim zapalem jak czytalo sie ta
      akademicka "cegle" - ekonomie polityczna socjalizmu.
      Zaloz jednak okulary i zajmnij sie zagrozeniami na nastepne kilka
      lub kilkanascie miesiecy. Polska jest nie tylko w kryzysie ale
      takze przestaje byc atrakcyjnym krajem do inwestowania. A to bylo
      zalozeniem przy zbijaniu inflacji. I juz teraz gazety, fachowcy
      ostrzegaja, ze jezeli nawet Polska wejdzie w terminie do Unii, to
      przy takim stanie gospodarki Polska niewiele skorzysta a jej pomocy
      (sporo programow wymaga czesciowego finsowania z wlasnych srodkow).

      Polska nie wydaje sie juz tak atrakcyjna jak 10 lat temu i Unia nie ma
      wielkich koncepcji w stosunki do Polski. Chyba, ze Polske sie podzieli i
      zachodnia czesc bardziej zintegruje sie by stanowila zaplecze sily roboczej
      i miejsce na brudne technologie dla Unii, glownie Niemiec, a wschodnia
      czesc zamieni sie na skansen lub rezerwat przyrody, gdzie spragnieni
      wrazen unijni turysci beda mogli nie tylko odstrzelic zubra ale odwiedzic
      przydrozna agencje towarzyska i posluchac Radia Ojca Dyrektora........


    • Gość: pawel-l Re: BALCERSZPAN - Program dla polskiej ekonomii IP: *.prochem.pl / 1.0.0.* 29.04.02, 10:11
      Już nie wiem, skąd Wy bierzecie te mądrości

      Gospodarka amerykańska jest na skraju depresji o nieowyobrażalnej wielkości.
      Polityka m.in. Greenspana (zmniejszenie rezerw obowiązkowych do 0%,
      manipulowanie stopami procentowymi) spowodowała ogromny wzrost ilości kredytów
      w gospodarce. Sredni poziom zadłużenia w ciągu ostatnich 100 lat wynosił 140%
      teraz całkowite zadłużenie wynosi 30 tysięcy miliardów USD t.j. 300% PKB (w
      1929r było 260% PKB).
      W ciągu ostatnich 10 lat ilość dolarów w obiegu wzrosła 2-krotnie i jeśli te
      dolary zaczną wracać do USA spowoduje to za kilka lat hiperinflację.
      Skończy się to całkowitą utratą wiary w papierowy pieniądz i prawdopodobnie
      powrót do parytetu złota.

      U nas problem jest trochę mniejszej skali, ale będziemy musieli sobie flaki
      wypruwać, żeby spłacić długi w okresie depresji (zaciągnięte w okresie
      pomyślnej koniunktury)
    • komentator BALCERSZPAN - O programie please 29.04.02, 11:47

      Zamiast uprawiac wodolejstwo lub pisac nonsensy o pochodzeniu moze napisac
      konkretnie o programie Blacerszpana? Program ten jest zwiezly:

      Gotowosc do przylaczenia do euro w 2006 i jesli to mozliwe przyjecie euro w tym
      czasie.

      Rewelacja jest natomiast to ze choc taki program jeszcze niedawno wydawal sie
      fantazja teraz dzieki blyskotliwej polityce Blacerszpana teraz staje sie calkiem
      realny.


      • Gość: deLUC Re: BALCERSZPAN - O programie please IP: *.braniewo.sdi.tpnet.pl 29.04.02, 12:16
        Ta twoja zarliwa agitacja (rekalma) Balcerowicza (wykluczajaca jakkiekolwiek watpliwosci wobec
        jego osoby) ma chyba wymiar religijny - a gdzie zaczyna sie religia tam racje rozumu "ida w diably" :)
    • Gość: Fizyk Mistrzostwo w uzywaniu mlotka? IP: *.tsl.uu.se 29.04.02, 14:23
      Czy jest wielka sztuka osiagnac zerowa inflacje?
      Nie, wystarczy wyznaczyc takie stopy procentowe,
      zeby pieniadz opuscil rynek.

      Czy jest wielka sztuka osiagnac pelne zatrudnienie?
      Nie, wystarczy wydac ustawe, w mysl ktorej
      bezrobotny bedzie nazwany pracownikiem,
      zawod "poszukiwacz pracy".

      Czy jest wielka sztuka wygenerowac krotkotrwaly
      wzrost gospodarczy? Nie, wystarczy, zeby rzad zaciagnal
      duzo kredytow i podkrecil popyt.

      Sztuka polega na tym, zeby zachowac rownowage w
      osiaganiu tych w krotkiej perspektywie sprzecznych
      celow. RPP jest wolna od tej troski, bo ma jeden
      prosty cel i jedno proste i skuteczne narzedzie.
      Skutki uboczne, takie jak bezrobocie, wyhamowanie
      eksportu, zahamowanie wzrostu wydaja sie RPP
      nie interesowac.

      Tymczasem, niska inflacja ma swoje koszty w postaci
      spadku koniunktury, spadku wplywow do budzetu,
      koniecznej sprzedazy papierow dluznych, w konsekwencji
      wysokiej, realnej, ceny kredytu. Jednoczesnie ryzyko
      zwiazane z inwestowaniem w Polsce rosnie, bo
      w ekonomii, oprocz liczb sa jeszcze ludzie i ich
      radykalizujace sie nastroje.

      Przewartosciowana zlotowka+20% bezrobocia+
      duzy deficyt budzetu + szybki przyrost zadluzenia +
      niski wzrost - oto dorazne skutki dzialan RPP.
      Nota bene, dzialan, ktore okazaly sie byc przesadne
      w swietle danych na temat inflacji.

      Wnioski, ktore mi sie nasuwaja sa takie, ze RPP usiluje
      zbudowac fundamenty makro w sposob czysto
      administracyjny. Tymczasem, klucz do rzeczywistej
      poprawy
      sytuacji w Polsce ma Sejm i rzad, ktore pozostaja
      pod bardzo silnym naciskiem roznych lobbies.
      Skutki tego, ze rzad bedzie prowadzil swoja polityke,
      a RPP - moga byc takie jak w Argentynie -
      silna zlotowka i bankructwo panstwa. Dlatego, ze
      koniuktura bedzie slaba, bezrobocie - duze,
      a dlug budzetu bedzie szybko rosl.


      Zgadzam sie z opinia, ze RPP prowadzi swoja polityke
      w sposob szalenie jednostronny. Do tego, dobra
      ocena sytuacji makro nie uwzglednia, drogi
      komentatorze,
      sytuacji budzetu i czynnika ludzkiego.

      Pozdrawiam
      F.



    • Gość: Michał komentator, czyli wielki bigos IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 29.04.02, 18:13
      Przepis na komentatora :
      skopiować na żywca artykuły prasowe i dodać własne idiotyczne teorie !
    • komentator Fizyka i makroekonomia 30.04.02, 09:29
      Gość portalu: Fizyk napisał(a):

      Makroekonomia jest znacznie trudniejsza od fizyki,
      to nie jest kilka formulek na ktorych swiat sie kreci.

      > Czy jest wielka sztuka osiagnac zerowa inflacje?
      > Nie, wystarczy wyznaczyc takie stopy procentowe,
      > zeby pieniadz opuscil rynek.

      Czy jest sztuka opanowanie inflacji? Jest, praktyka
      pokazuje ze inflacja jest choroba slabych ekonomii.

      > Czy jest wielka sztuka osiagnac pelne zatrudnienie?
      > Nie, wystarczy wydac ustawe, w mysl ktorej
      > bezrobotny bedzie nazwany pracownikiem,
      > zawod "poszukiwacz pracy".

      No a kto bedzie placil za robote hehe?

      > Czy jest wielka sztuka wygenerowac krotkotrwaly
      > wzrost gospodarczy? Nie, wystarczy, zeby rzad zaciagnal
      > duzo kredytow i podkrecil popyt.

      Czy sztuka jest ograniczanie zycia na kredyt? Tak, dowodzi
      to praktyka.

      > Sztuka polega na tym, zeby zachowac rownowage w
      > osiaganiu tych w krotkiej perspektywie sprzecznych
      > celow. RPP jest wolna od tej troski, bo ma jeden
      > prosty cel i jedno proste i skuteczne narzedzie.
      > Skutki uboczne, takie jak bezrobocie, wyhamowanie
      > eksportu, zahamowanie wzrostu wydaja sie RPP
      > nie interesowac.

      Tworzac system ekonomiczny najlepiej korzystac z dobrych
      wzorcow. Wzorcem w systemie polskim byl niemiecki bundesbank
      i dojczmarka. Sa one tez zreszta wzorcem dla ecebu i euro.
      Wiadomo z empirii ekonomicznej ze tylko solidne ekonomie mialy
      solidny rozwoj a bylo to oparte na solidnej walucie i niskiej
      inflacji.


      > Tymczasem, niska inflacja ma swoje koszty w postaci
      > spadku koniunktury, spadku wplywow do budzetu,

      Wysoka inflacja nie prowadzi do niczego innego niz do
      jeszcze wyzszej inflacji i w koncu do kryzysu.

      > koniecznej sprzedazy papierow dluznych, w konsekwencji
      > wysokiej, realnej, ceny kredytu. Jednoczesnie ryzyko

      Jednak okres drogiego kredytu w Polsce juz sie skonczyl,
      bo stopa jest na najnizszym poziomie. Poza tym bedzie mogl
      nastepowac dalszy spadek stop poniewaz inflacja jest poskromiona.
      Sa prognozy polepszania sie sytuacji makroekonomicznej.

      > zwiazane z inwestowaniem w Polsce rosnie, bo
      > w ekonomii, oprocz liczb sa jeszcze ludzie i ich
      > radykalizujace sie nastroje.
      > Przewartosciowana zlotowka+20% bezrobocia+
      > duzy deficyt budzetu + szybki przyrost zadluzenia +
      > niski wzrost - oto dorazne skutki dzialan RPP.
      > Nota bene, dzialan, ktore okazaly sie byc przesadne
      > w swietle danych na temat inflacji.

      Jak sie wydaje RPP osiagnela cel w znacznie krotszym czasie
      niz mozna sie bylo spodziewac. Deficyt budzetu nie jest
      oczywiscie domena RPP. Tak samo jak silna zlotowka, okazuje
      sie ze zlotowka bedzie sie umacniala pomimo spadku stop.

      > Wnioski, ktore mi sie nasuwaja sa takie, ze RPP usiluje
      > zbudowac fundamenty makro w sposob czysto
      > administracyjny. Tymczasem, klucz do rzeczywistej
      > poprawy sytuacji w Polsce ma Sejm i rzad, ktore pozostaja
      > pod bardzo silnym naciskiem roznych lobbies.
      > Skutki tego, ze rzad bedzie prowadzil swoja polityke,
      > a RPP - moga byc takie jak w Argentynie -
      > silna zlotowka i bankructwo panstwa. Dlatego, ze
      > koniuktura bedzie slaba, bezrobocie - duze,
      > a dlug budzetu bedzie szybko rosl.

      I tu jest twoj blad. Rzad oglosil zalozenia powaznego
      ograniczania deficytu. Ponadto model argentynski oczywiscie
      w Polsce nie grozi bo zlotowka jest plynna czyli w
      wypadku perturbacji swobodnie opadnie i nikogo to
      nie zdziwi.

      > Zgadzam sie z opinia, ze RPP prowadzi swoja polityke
      > w sposob szalenie jednostronny. Do tego, dobra
      > ocena sytuacji makro nie uwzglednia, drogi
      > komentatorze, sytuacji budzetu i czynnika ludzkiego.

      Czynnik ludzki latwo prowadzi do demagogii i populizmu.
      To byl model argentynski. W Polsce sciezki populistycznej
      udalo sie jak na razie uniknac. Stanowi ona jedyne potencjalne
      zagrozenie w budowie podstaw zdrowej makroekonomii.

      W tej chwili przed ekonomia polska mozna juz stawiac smialy
      cel dojscia do parametrow euro w 2004 i przystapienia do euro
      w jak najkrotszym czasie czyli w 2006. Jeszcze niedawno wydawalo
      sie to absolutnie niemozliwe.

      Sprawa ta zaczyna jednak nabierac fundamentalnego znaczenia ze
      wzgledu na to ze kraje takie jak Czechy juz osiagnely parametry
      euro, a Wegry do nich zapewne wkrotce dolacza. Gdyby Czechy i
      Wegry dolaczyly do euro znacznie szybciej niz Polska mialoby to
      powazne znaczenie dla rozkladu doplywu kapitalu.

      Szybkie przystapienie do euro staje sie wiec priorytetowym celem
      polityki makroekonomicznej w Polsce.
      • Gość: Fizyk Re: Fizyka i makroekonomia IP: *.tsl.uu.se 30.04.02, 10:42


        komentator napisał(a):


        > Makroekonomia jest znacznie trudniejsza od fizyki,
        > to nie jest kilka formulek na ktorych swiat sie
        kreci.
        >

        Daruj sobie bo sie osmieszysz jeszcze bardziej.
        Ciekaw jestem, czy Twoje zrozumienie
        fizyki jest rownie glebokie, jak makroekonomii.

        Chcesz tu dyskutowac wyzszosc nauk spolecznych
        nad scislymi? To nie ze mna, bo to prostackie
        postawienie sprawy.

        Proste umysly maja tendencje do patrzenia na
        swiat z perspektywy swojego sloiczka.

        Sa tu zreszta tacy co pamietaja Twoje teksty o RPP:
        1) lipiec: silna zlotowka! wspaniale!
        2) sierpien: nie ma innego wyjscia, rozpedzic RPP!
        3) kwiecien: Balcerowicz - geniusz

        O Argentynie i Polsce:
        1) sierpien: jak uniknac tanga, ktore zagraza Polsce?
        2) luty: Polska i Argentyna ro zupelnie co innego

        O deficycie budzetu:
        1) kwiecien: deficyt to 30% budzetu
        2) kwiecien: deficyt budzetu nie jest problemem

        I tak dalej...
        Wiec troche pokory prosze...

        > > Czy jest wielka sztuka osiagnac pelne zatrudnienie?
        > > Nie, wystarczy wydac ustawe, w mysl ktorej
        > > bezrobotny bedzie nazwany pracownikiem,
        > > zawod "poszukiwacz pracy".
        >
        > No a kto bedzie placil za robote hehe?
        >

        Wszyscy pozostali, podatkami.
        To sie nazywa realny socjalizm.

        > > Czy jest wielka sztuka wygenerowac krotkotrwaly
        > > wzrost gospodarczy? Nie, wystarczy, zeby rzad
        zaciagnal
        > > duzo kredytow i podkrecil popyt.
        >
        > Czy sztuka jest ograniczanie zycia na kredyt? Tak,
        dowodzi
        > to praktyka.
        >



        Zalezy z jakiej pozycji sie to robi.

        >
        > Tworzac system ekonomiczny najlepiej korzystac z
        dobrych
        > wzorcow. Wzorcem w systemie polskim byl niemiecki
        bundesbank
        > i dojczmarka. Sa one tez zreszta wzorcem dla ecebu i
        euro.
        > Wiadomo z empirii ekonomicznej ze tylko solidne
        ekonomie mialy
        > solidny rozwoj a bylo to oparte na solidnej walucie i
        niskiej
        > inflacji.
        >

        A Argentyna z silna waluta i ujemna inflacja?
        Japonia?


        >
        > > Tymczasem, niska inflacja ma swoje koszty w postaci
        > > spadku koniunktury, spadku wplywow do budzetu,
        >
        > Wysoka inflacja nie prowadzi do niczego innego niz do
        > jeszcze wyzszej inflacji i w koncu do kryzysu.
        >

        Czy 6% to bylaby duza inflacja dla kraju takiego jak
        Polska
        dzisiaj?


        > > koniecznej sprzedazy papierow dluznych, w
        konsekwencji
        > > wysokiej, realnej, ceny kredytu. Jednoczesnie
        ryzyko
        >
        > Jednak okres drogiego kredytu w Polsce juz sie
        skonczyl,
        > bo stopa jest na najnizszym poziomie. Poza tym bedzie
        mogl
        > nastepowac dalszy spadek stop poniewaz inflacja jest
        poskromiona.
        > Sa prognozy polepszania sie sytuacji
        makroekonomicznej.

        Znow sie osmieszasz.
        Realne stopy sa bardzo wysokie.
        Jeszcze drozsze sa realnie kredyty w bankach
        komercyjnych. Oprocentowanie kredytu jest realnie
        okolo 15% w skali roku...

        A co powiesz o ryzyku?
        "Zlotowka jest najbardziej narazona
        na deprecjacje waluta regionu".

        >
        > > zwiazane z inwestowaniem w Polsce rosnie, bo
        > > w ekonomii, oprocz liczb sa jeszcze ludzie i ich
        > > radykalizujace sie nastroje.
        > > Przewartosciowana zlotowka+20% bezrobocia+
        > > duzy deficyt budzetu + szybki przyrost zadluzenia
        +
        > > niski wzrost - oto dorazne skutki dzialan RPP.
        > > Nota bene, dzialan, ktore okazaly sie byc przesadne
        > > w swietle danych na temat inflacji.
        >
        > Jak sie wydaje RPP osiagnela cel w znacznie krotszym
        czasie
        > niz mozna sie bylo spodziewac.

        Nie, RPP nigdy nie osiagnela zalozonego celu
        inflacyjnego. Zawsze przeginali w jedna lub druga
        strone.


        > > Deficyt budzetu nie jest
        > oczywiscie domena RPP. Tak samo jak silna zlotowka,
        okazuje
        > sie ze zlotowka bedzie sie umacniala pomimo spadku
        stop.

        To sie okaze.
        Ryzyko rosnie.

        >
        > > Wnioski, ktore mi sie nasuwaja sa takie, ze RPP
        usiluje
        > > zbudowac fundamenty makro w sposob czysto
        > > administracyjny. Tymczasem, klucz do rzeczywistej
        > > poprawy sytuacji w Polsce ma Sejm i rzad, ktore
        pozostaja
        > > pod bardzo silnym naciskiem roznych lobbies.
        > > Skutki tego, ze rzad bedzie prowadzil swoja
        polityke,
        > > a RPP - moga byc takie jak w Argentynie -
        > > silna zlotowka i bankructwo panstwa. Dlatego, ze
        > > koniuktura bedzie slaba, bezrobocie - duze,
        > > a dlug budzetu bedzie szybko rosl.
        >
        > I tu jest twoj blad. Rzad oglosil zalozenia powaznego
        > ograniczania deficytu.

        Ja slyszalem o tym, ze deficyt w 2002 i 2003 bedzie
        ogromny.
        Ty pisales o 30% budzetu.
        Odrobine konsekwencji, prosze.

        > Ponadto model argentynski oczywiscie
        > w Polsce nie grozi bo zlotowka jest plynna czyli w
        > wypadku perturbacji swobodnie opadnie i nikogo to
        > nie zdziwi.


        Jesli opadnie swobodnie o 30% to zobaczysz
        co sie bedzie dzialo.

        >
        > > Zgadzam sie z opinia, ze RPP prowadzi swoja
        polityke
        > > w sposob szalenie jednostronny. Do tego, dobra
        > > ocena sytuacji makro nie uwzglednia, drogi
        > > komentatorze, sytuacji budzetu i czynnika
        ludzkiego.
        >
        > Czynnik ludzki latwo prowadzi do demagogii i
        populizmu.

        Nie pisze o sentymentalizmie, tylko o mozliwym
        chaosie gospodarczym.

        > To byl model argentynski. W Polsce sciezki
        populistycznej
        > udalo sie jak na razie uniknac. Stanowi ona jedyne
        potencjalne
        > zagrozenie w budowie podstaw zdrowej makroekonomii.
        >

        Tu sie z grubsza zgadzam.

        > W tej chwili przed ekonomia polska mozna juz stawiac
        smialy
        > cel dojscia do parametrow euro w 2004 i przystapienia
        do euro
        > w jak najkrotszym czasie czyli w 2006. Jeszcze
        niedawno wydawalo
        > sie to absolutnie niemozliwe.
        >


        Poza tym, piszesz ciagle o jednym wskazniku: inflacji.
        Jak pokazuja przyklady Japonii i Argentyny,
        nie sama inflacja zyje makroekonomia.
        Komisja Europejska wyraznie pisze - dzis
        priorytetem Polski powinien byc wzrost
        gospodarczy.

        > Sprawa ta zaczyna jednak nabierac fundamentalnego
        znaczenia ze
        > wzgledu na to ze kraje takie jak Czechy juz osiagnely
        parametry
        > euro, a Wegry do nich zapewne wkrotce dolacza. Gdyby
        Czechy i
        > Wegry dolaczyly do euro znacznie szybciej niz Polska
        mialoby to
        > powazne znaczenie dla rozkladu doplywu kapitalu.
        >

        He, he, Tamte gospodarki beda rozwijaly sie zaraz w
        tempie
        5-7% rocznie, a Polska - okolo 3%. Do tego Czesi i
        Wegrzy juz przeszli etap kanalizowania sciekow
        i wiedza do czego sluzy infrastruktura, nauka,
        edukacja.
        Tak czy tak, kasa poplynie do nich.

        > Szybkie przystapienie do euro staje sie wiec
        priorytetowym celem
        > polityki makroekonomicznej w Polsce.

        To widac, ze jest to priorytet i to nas wlasnie
        niepokoi.

        Pozdrawiam
        F.



        • komentator Re: Fizyka i makroekonomia 30.04.02, 15:08
          Gość portalu: Fizyk napisał(a):

          > Chcesz tu dyskutowac wyzszosc nauk spolecznych
          > nad scislymi? To nie ze mna, bo to prostackie
          > postawienie sprawy.

          W makroekonomii wiadomo pewne rzeczy z empirii:
          najwazniejsze jest ze solidnej ekonomii nigdy i
          nigdzie nie udalo sie zbudowac na chwiejnych
          podstawach.

          > Sa tu zreszta tacy co pamietaja Twoje teksty o RPP:
          > 1) lipiec: silna zlotowka! wspaniale!

          Nie silna zlotowka tylko niska inflacja - to nie sa
          te same rzeczy.

          > 2) sierpien: nie ma innego wyjscia, rozpedzic RPP!

          Znowu demagogia: w ubieglym roku wydawalo sie ze
          budowa solidnych podstaw moze sie nie udac z powodu
          poteznego populizmu poprzednich rzadow. Nastapila
          pod tym wzgledem radykalna zmiana.

          > 3) kwiecien: Balcerowicz - geniusz

          Obecnie wyglada na to ze jego polityka
          przyniesie nadspodziewane efekty.

          > O Argentynie i Polsce:
          > 1) sierpien: jak uniknac tanga, ktore zagraza Polsce?
          > 2) luty: Polska i Argentyna ro zupelnie co innego

          No to juz jest oszustwo: pisalismy w odporze fundziom ze
          o zadnej Argentynie w Polsce nie ma mowy.

          > O deficycie budzetu:
          > 1) kwiecien: deficyt to 30% budzetu
          > 2) kwiecien: deficyt budzetu nie jest problemem

          Znowu oszustwo: rzad oglosil zamierzenia przyszlorocznego
          budzetu, w ktorym zaklada duze ograniczenie deficytu (do
          3.7% PKB). Jesli tak bedzie to rzecz jasna deficyt budzetu
          nie bedzie alarmujacym problemem.

          > I tak dalej...
          > Wiec troche pokory prosze...

          Haha, tylko bez przekretow...

          > Wszyscy pozostali, podatkami.
          > To sie nazywa realny socjalizm.
          No wlasnie, ale to minelo.

          > > Czy sztuka jest ograniczanie zycia na kredyt? Tak,
          > dowodzi to praktyka.
          > Zalezy z jakiej pozycji sie to robi.

          ???

          > A Argentyna z silna waluta i ujemna inflacja?

          Wlasnie, tyle ze sztywnym parytetem i rosnacym
          deficytem finansow publicznych. W Polsce jest
          plynny parytet, deficyt wydaje sie opanowany.
          Teraz potrzebne jest tylko ozywienie ktore jest
          bardzo prawdopodobne wobec spadajacych stop.

          > Japonia?

          W Polsce 70% bankow ma kapital zagraniczny. Dzieki
          temu Polska jako chyba jedyny z b. demoludozercow
          uniknela kryzysow bankowych i kredytowych. Czyli
          drugiej Japonii nie bedzie hehe.

          > Czy 6% to bylaby duza inflacja dla kraju takiego jak
          > Polska dzisiaj?

          Dobre pytanie. Jaka musialaby byc stopa zeby inflacja
          wynosila 6%? Wobec duzych tendencji inflacjogennych stopa
          musialaby byc wysoka albo inflacja by rosla. Obecnie wydaje
          sie ze lepiej zejsc w poblize poziomu europejskiego i tak
          trzymac.

          >> Znow sie osmieszasz. Realne stopy sa bardzo wysokie.

          Stopy spadly bardzo znacznie, i w tej chwili widac ze
          bedzie miejsce na dalsze obnizki wiec zarowno nominalnie
          jaki i realnie stopy spadna.

          > Jeszcze drozsze sa realnie kredyty w bankach
          > komercyjnych. Oprocentowanie kredytu jest realnie
          > okolo 15% w skali roku...

          W tej chwili stopy komercyjne podbija skarb panstwa, RPP
          nie moze nic na to poradzic.

          > A co powiesz o ryzyku? "Zlotowka jest najbardziej narazona
          > na deprecjacje waluta regionu".

          Trudno mowic o deprecjacji, najwyzej o powrocie do
          poprzednich wartosci. W tej chwili mowi sie tez o dalszym
          mozliwym powaznym wzroscie zlotowki. Na to trudno znalezc
          rade.

          > > > Deficyt budzetu nie jest oczywiscie domena RPP. Tak samo jak silna
          zlotowka,
          > okazuje sie ze zlotowka bedzie sie umacniala pomimo spadkustop.
          > To sie okaze.
          > Ryzyko rosnie.

          Ryzyko czego???

          > > I tu jest twoj blad. Rzad oglosil zalozenia powaznego
          > > ograniczania deficytu.
          > Ja slyszalem o tym, ze deficyt w 2002 i 2003 bedzie
          > ogromny. Ty pisales o 30% budzetu.
          > Odrobine konsekwencji, prosze.

          Deifcyt w 2002 jest ogromny, 5-6% PKB, w zalozeniach na
          2003 jest spadek do 3.7% i z pewnoscia dalszy w nastepnych
          latach. Oznacza to ze deficyt bedzie w pelni kontrolowany.

          > Jesli opadnie swobodnie o 30% to zobaczysz co sie bedzie dzialo.

          W tej chwili wieksze jest ryzyko wzrostu wartosci o dalsze 10& do
          konca roku.

          > > Czynnik ludzki latwo prowadzi do demagogii i
          > populizmu. Nie pisze o sentymentalizmie, tylko o mozliwym
          > chaosie gospodarczym.

          Chaos jest malo prawdopodobny.

          > > W tej chwili przed ekonomia polska mozna juz stawiac
          > smialy cel dojscia do parametrow euro w 2004 i przystapienia
          > do euro w jak najkrotszym czasie czyli w 2006. Jeszcze
          > niedawno wydawalo sie to absolutnie niemozliwe.

          > Poza tym, piszesz ciagle o jednym wskazniku: inflacji.Jak pokazuja przyklady
          > Japonii i Argentyny, nie sama inflacja zyje makroekonomia.
          > Komisja Europejska wyraznie pisze - dzis priorytetem Polski powinien byc
          wzrost
          > gospodarczy.

          Tak, tylko jaki wzrost. Poprzedni wzrost byl na kredyt i grozil chaosem.
          Udalo sie to opanowac za wysoka cene. Teraz wiec chodzi o stabilny wzrost.

          > He, he, Tamte gospodarki beda rozwijaly sie zaraz w tempie
          > 5-7% rocznie, a Polska - okolo 3%. Do tego Czesi i Wegrzy juz przeszli etap
          > kanalizowania sciekow i wiedza do czego sluzy infrastruktura, nauka,
          > edukacja. Tak czy tak, kasa poplynie do nich.

          To byloby rzeczywiscie problemem jesli wstapilyby do euro duzo wczesniej
          niz Polska. Jesli tak sie nie stanie to ich nieco wyzszy stopien rozwoju
          (kanalizacji tez jeszcze calkiem nie maja) bedzie skompensowany rozmiarem
          polskiego rynku.

          > > Szybkie przystapienie do euro staje sie wiec priorytetowym celem
          > > polityki makroekonomicznej w Polsce.
          > To widac, ze jest to priorytet i to nas wlasnie niepokoi.

          No chyba dlatego ze nie lubicie smialych planow i doskonalych perspektyw.
          A tu przeciez wypada zauwazyc ze wskoczenie do euro bedzie mialo i ten
          zbawienny skutek ze niekonczace sie gadki o RPP, inflacji i stopach stana
          sie bezprzedmiotowe. Jedynie na Balcerszpana bedzie sie dalej psioczyc bo
          on chyba przeskoczy z enbepu do ecebu.

          • Gość: Fizyk Tylko inflacja? IP: *.tsl.uu.se 30.04.02, 15:48
            komentator napisał(a):

            ) W makroekonomii wiadomo pewne rzeczy z empirii:
            ) najwazniejsze jest ze solidnej ekonomii nigdy i
            ) nigdzie nie udalo sie zbudowac na chwiejnych
            ) podstawach.

            Z tak ogolnym wnioskiem oczywiscie sie zgadzam.


            ) ) Sa tu zreszta tacy co pamietaja Twoje teksty o RPP:
            ) ) 1) lipiec: silna zlotowka! wspaniale!
            )
            ) Nie silna zlotowka tylko niska inflacja - to nie sa
            ) te same rzeczy.
            )

            Przepraszam: ale pisales wyraznie o silnej zlotowce.
            Czy odswiezyc watek?


            ) ) 2) sierpien: nie ma innego wyjscia, rozpedzic RPP!
            )
            ) Znowu demagogia: w ubieglym roku wydawalo sie ze
            ) budowa solidnych podstaw moze sie nie udac z powodu
            ) poteznego populizmu poprzednich rzadow. Nastapila
            ) pod tym wzgledem radykalna zmiana.

            Pisales wyraznie: zagrozenie dla liquidity, rozpedzic
            RPP,
            dodrukowac pieniedzy. Odswiezyc watek?

            )
            ) ) 3) kwiecien: Balcerowicz - geniusz
            )
            ) Obecnie wyglada na to ze jego polityka
            ) przyniesie nadspodziewane efekty.

            Np. spadek nakladow inwestycyjnych, wzrost bezrobocia
            i spadek tempa wzrostu PKB powyzej oczekiwan
            najtezszych analitykow...
            Do tego - ponowne chybienie celu inflacyjnego.

            )
            ) ) O Argentynie i Polsce:
            ) ) 1) sierpien: jak uniknac tanga, ktore zagraza Polsce?
            ) ) 2) luty: Polska i Argentyna ro zupelnie co innego
            )
            ) No to juz jest oszustwo: pisalismy w odporze fundziom
            ze
            ) o zadnej Argentynie w Polsce nie ma mowy.
            )

            Kto to jest fundzio?
            Poza tym, kto pisal w sierpniu, ze Polska
            jest powaznie zagrozona argentynskim
            tangiem? Odswiezyc?


            ) ) O deficycie budzetu:
            ) ) 1) kwiecien: deficyt to 30% budzetu
            ) ) 2) kwiecien: deficyt budzetu nie jest problemem
            )
            ) Znowu oszustwo: rzad oglosil zamierzenia
            przyszlorocznego
            ) budzetu, w ktorym zaklada duze ograniczenie deficytu
            (do
            ) 3.7% PKB).

            A na razie jest 5-6%.
            Oglosic latwo. Jak bedzie z realizacja?
            Zalozymy sie?

            ) Haha, tylko bez przekretow...
            )

            Wiesz, rozumiem, ze mnie ponioslo, ale
            staram sie nie przekrecac. Jak trzeba
            bedzie, to beda cytaty.




            ) ) Wszyscy pozostali, podatkami.
            ) ) To sie nazywa realny socjalizm.
            ) No wlasnie, ale to minelo.

            I dobrze. To byl przyklad zafiksowania
            sie na jednym wskazniku.

            )
            ) ) ) Czy sztuka jest ograniczanie zycia na kredyt? Tak,
            ) ) dowodzi to praktyka.
            ) ) Zalezy z jakiej pozycji sie to robi.
            )

            Rzadu czy banku.
            Niepodlegly bank centralny moze zrobic
            co chce.

            )
            ) ) A Argentyna z silna waluta i ujemna inflacja?
            )
            ) Wlasnie, tyle ze sztywnym parytetem i rosnacym
            ) deficytem finansow publicznych.

            W Polsce na razie rosnie.

            ) W Polsce jest
            ) plynny parytet, deficyt wydaje sie opanowany.

            Opanowany jest tylko na papierze.

            ) Teraz potrzebne jest tylko ozywienie ktore jest
            ) bardzo prawdopodobne wobec spadajacych stop.

            Na razie dane sa coraz gorsze.

            )
            ) ) Japonia?
            )
            ) W Polsce 70% bankow ma kapital zagraniczny. Dzieki
            ) temu Polska jako chyba jedyny z b. demoludozercow
            ) uniknela kryzysow bankowych i kredytowych. Czyli
            ) drugiej Japonii nie bedzie hehe.
            )

            Mowimy o tym, ze wedlug Ciebie
            niska inflacja wystarczy do zapewnienia
            dobrego rozwoju.
            Ponawiam pytanie: a Japonia?



            ) ) Czy 6% to bylaby duza inflacja dla kraju takiego jak
            ) ) Polska dzisiaj?
            )
            ) Dobre pytanie. Jaka musialaby byc stopa zeby inflacja
            ) wynosila 6%? Wobec duzych tendencji inflacjogennych
            stopa
            ) musialaby byc wysoka albo inflacja by rosla. Obecnie
            wydaje
            ) sie ze lepiej zejsc w poblize poziomu europejskiego i
            tak
            ) trzymac.

            Pewnie, jak juz zeszlismy po trupach, to trzeba
            trzymac to, co zostalo. To znaczy - nie
            pozwolic na wzrost inflacji do wiecej niz 5%.


            )
            ) )) Znow sie osmieszasz. Realne stopy sa bardzo wysokie.
            )
            ) Stopy spadly bardzo znacznie, i w tej chwili widac ze
            ) bedzie miejsce na dalsze obnizki wiec zarowno
            nominalnie
            ) jaki i realnie stopy spadna.
            )

            Dobra wiadomosc, jesli sie sprawdzi.




            ) ) Jeszcze drozsze sa realnie kredyty w bankach
            ) ) komercyjnych. Oprocentowanie kredytu jest realnie
            ) ) okolo 15% w skali roku...
            )
            ) W tej chwili stopy komercyjne podbija skarb panstwa,
            RPP
            ) nie moze nic na to poradzic.
            )

            Ale to fatalny fundament makro dla polskiej
            gospodarki!

            ) ) Ryzyko rosnie.
            )
            ) Ryzyko czego???
            )

            Zbyt duzego spadku wartosci zlotowki.
            Tak przynajmiej pisali w GW.

            ) ) ) I tu jest twoj blad. Rzad oglosil zalozenia
            powaznego
            ) ) ) ograniczania deficytu.
            ) ) Ja slyszalem o tym, ze deficyt w 2002 i 2003 bedzie
            ) ) ogromny. Ty pisales o 30% budzetu.
            ) ) Odrobine konsekwencji, prosze.
            )
            ) Deifcyt w 2002 jest ogromny, 5-6% PKB, w zalozeniach na
            ) 2003 jest spadek do 3.7% i z pewnoscia dalszy w
            nastepnych
            ) latach. Oznacza to ze deficyt bedzie w pelni
            kontrolowany.
            )

            Nie, to oznacza, ze zapisano, ze jest kontrolowany,
            a tymczasem jest poza kontrola.



            ) ) ) Czynnik ludzki latwo prowadzi do demagogii i
            ) ) populizmu. Nie pisze o sentymentalizmie, tylko o
            mozliwym
            ) ) chaosie gospodarczym.
            )
            ) Chaos jest malo prawdopodobny.
            )
            Oby.


            ) ) ) W tej chwili przed ekonomia polska mozna juz
            stawiac
            ) ) smialy cel dojscia do parametrow euro w 2004 i
            przystapienia
            ) ) do euro w jak najkrotszym czasie czyli w 2006.
            Jeszcze
            ) ) niedawno wydawalo sie to absolutnie niemozliwe.
            )
            ) ) Poza tym, piszesz ciagle o jednym wskazniku:
            inflacji.
            ) ) Jak pokazuja przyklady
            ) ) Japonii i Argentyny, nie sama inflacja zyje
            makroekonomia.
            ) ) Komisja Europejska wyraznie pisze - dzis priorytetem
            ) ) Polski powinien byc
            ) ) wzrost gospodarczy.
            )

            )
            ) Tak, tylko jaki wzrost. Poprzedni wzrost byl na kredyt
            i grozil chaosem.
            ) Udalo sie to opanowac za wysoka cene.
            ) Teraz wiec chodzi o stabilny wzrost.
            )

            Wlasnie tu jest pytanie - czy te wzrost jest realny
            przy obecnej kombinacji polityki fiskalnej
            i monetarnej.


            ) ) He, he, Tamte gospodarki beda rozwijaly sie zaraz w
            tempie
            ) ) 5-7% rocznie, a Polska - okolo 3%. Do tego Czesi i
            Wegrzy juz przeszli eta
            ) p
            ) ) kanalizowania sciekow i wiedza do czego sluzy
            infrastruktura, nauka,
            ) ) edukacja. Tak czy tak, kasa poplynie do nich.
            )
            ) To byloby rzeczywiscie problemem jesli wstapilyby do
            euro duzo wczesniej
            ) niz Polska.

            Juz teraz Czechy maja ponoc 4 razy wiecej inwestycji
            na glowe niz Polska, przy niskiej inflacji, bezrobociu
            i szybkim wzroscie.


            ) Jesli tak sie nie stanie to ich nieco wyzszy stopien
            rozwoju
            ) (kanalizacji tez jeszcze calkiem nie maja) bedzie
            skompensowany )rozmiarem polskiego rynku.
            )
            Nie na glowe...

            ) ) ) Szybkie przystapienie do euro staje sie wiec
            priorytetowym celem
            ) ) ) polityki makroekonomicznej w Polsce.
            ) ) To widac, ze jest to priorytet i to nas wlasnie
            niepokoi.
            )
            ) No chyba dlatego ze nie lubicie smialych planow i
            ) doskonalych perspektyw.

            Nie, dlatego ze ten plan jest fragmentaryczny
            i przyklada ogromna wage do jednego tylko
            wskaznika: wysokosci inflacji.
            Boje sie calkiem realnego scenariusza, w ktorym Polska
            wejdzie do strefy euro kosztem ogromnego spadku
            konkurencyjnosci polskich firm i 10 lat stagnacji.

            ) A tu przeciez wypada zauwazyc ze wskoczenie do euro
            bedzie mialo i ten
            ) zbawienny skutek ze niekonczace sie gadki o RPP,
            inflacji i stopach stana
            ) sie bezprzedmiotowe. Jedynie na Balcerszpana bedzie sie
            dalej psioczyc bo
            ) on chyba przeskoczy z enbepu do ecebu.
            )
            Myslisz, ze w UE nie da sie wybrac Le Pera i zrobic
            takiej zadymy ekonomicznej jak w Argentynie?

            Pozdrawiam
            F.
            • komentator Tylko inflacja? Nie tylko, ale to fundament 30.04.02, 16:28
              Gość portalu: Fizyk napisał(a):

              > ) Nie silna zlotowka tylko niska inflacja - to nie sa
              > ) te same rzeczy.
              > Przepraszam: ale pisales wyraznie o silnej zlotowce.
              > Czy odswiezyc watek?

              Uff, odswiez.

              > ) ) 2) sierpien: nie ma innego wyjscia, rozpedzic RPP!
              > ) Znowu demagogia: w ubieglym roku wydawalo sie ze
              > ) budowa solidnych podstaw moze sie nie udac z powodu
              > ) poteznego populizmu poprzednich rzadow. Nastapila
              > ) pod tym wzgledem radykalna zmiana.
              > Pisales wyraznie: zagrozenie dla liquidity, rozpedzic
              > RPP, dodrukowac pieniedzy. Odswiezyc watek?

              Oczywiscie ze tak pisalsimy - ze BYC MOZE bedzie to potrzebne
              wskutek ogromnego deficytu. Sytuacja diametralnie sie zmienila.

              > spadek nakladow inwestycyjnych, wzrost bezrobocia
              > i spadek tempa wzrostu PKB powyzej oczekiwan
              > najtezszych analitykow...
              > Do tego - ponowne chybienie celu inflacyjnego.

              Jest bardzo watpliwe czy wzrost bylby wyzszy przy
              wyzszej inflacji. Cel inflacyjny nie zostal chybiony,
              przewiduje sie inflacje 4% na koniec roku, czyli w
              celu.

              > Kto to jest fundzio?
              > Poza tym, kto pisal w sierpniu, ze Polska jest powaznie zagrozona argentynskim
              > tangiem? Odswiezyc?

              Na forum bylo pelno fundamentali ktorzy oczekiwali Argentyny w Polsce lada
              moment. Przeczytaj co pisalismy na tym watku.

              > ) Znowu oszustwo: rzad oglosil zamierzenia
              > przyszlorocznego
              > ) budzetu, w ktorym zaklada duze ograniczenie deficytu
              > (do 3.7% PKB). A na razie jest 5-6%.

              W tym roku, w przyszlym ma byc mniej.

              > Oglosic latwo. Jak bedzie z realizacja?
              > Zalozymy sie?

              Jezli wzrost PKB bedzie 3% to bedzie to realne.
              Nie masz szans na wygranie.

              > Rzadu czy banku.
              > Niepodlegly bank centralny moze zrobic co chce.

              Na dluzsza mete pilnowanie waluty sie bardzo oplaca.

              > ) W Polsce jest
              > ) plynny parytet, deficyt wydaje sie opanowany.
              > Opanowany jest tylko na papierze.

              Tak ale wyglada to bardzo realnie.

              > ) Teraz potrzebne jest tylko ozywienie ktore jest
              > ) bardzo prawdopodobne wobec spadajacych stop.
              > Na razie dane sa coraz gorsze.

              Bo ozywienie spodziewane jest pozniej.

              > Mowimy o tym, ze wedlug Ciebie
              > niska inflacja wystarczy do zapewnienia dobrego rozwoju.

              To jest warunek konieczny ale rzecz jasna niewystarczajacy.
              Z tym ze na dluzsza mete wszystkie kraje z niska inflacja
              niezle sie rozwinely.

              > Ponawiam pytanie: a Japonia?

              Japonia ma deflacje, to zupelnie co innego hehe.

              > Pewnie, jak juz zeszlismy po trupach, to trzeba
              > trzymac to, co zostalo. To znaczy - nie
              > pozwolic na wzrost inflacji do wiecej niz 5%.

              No wlasnie. Wiec o co ci chodzi?

              > ) Stopy spadly bardzo znacznie, i w tej chwili widac ze
              > ) bedzie miejsce na dalsze obnizki wiec zarowno
              > nominalnie jaki i realnie stopy spadna.
              > Dobra wiadomosc, jesli sie sprawdzi.

              Mowimy o perspektywie do konca 2003.

              > ) W tej chwili stopy komercyjne podbija skarb panstwa,
              > RPP nie moze nic na to poradzic.
              > Ale to fatalny fundament makro dla polskiej gospodarki!

              O tym caly czas mowimy! Deficyt budzetu jest teraz fatalna
              czescia fundamentu.

              > ) Ryzyko czego???
              > Zbyt duzego spadku wartosci zlotowki.
              > Tak przynajmiej pisali w GW.

              W tej chwili sa oceny ze wieksze jest ryzyko wzrostu.

              >Oznacza to ze deficyt bedzie w pelni
              > kontrolowany.
              > Nie, to oznacza, ze zapisano, ze jest kontrolowany,
              > a tymczasem jest poza kontrola.

              Zgadza sie, jednak te zapowiedzi wygladaja powaznie dla rynku.

              > Wlasnie tu jest pytanie - czy te wzrost jest realny
              > przy obecnej kombinacji polityki fiskalnej i monetarnej.

              Problemy sa powazne ale sa tez powazne plany zmian w polityce
              fiskalnej.

              >
              >
              > Juz teraz Czechy maja ponoc 4 razy wiecej inwestycji
              > na glowe niz Polska, przy niskiej inflacji, bezrobociu
              > i szybkim wzroscie.

              Mieli potezny kryzys bankowy i zrobili reformy.
              > ) No chyba dlatego ze nie lubicie smialych planow i
              > ) doskonalych perspektyw.
              > Nie, dlatego ze ten plan jest fragmentaryczny
              > i przyklada ogromna wage do jednego tylko
              > wskaznika: wysokosci inflacji.
              > Boje sie calkiem realnego scenariusza, w ktorym Polska
              > wejdzie do strefy euro kosztem ogromnego spadku
              > konkurencyjnosci polskich firm i 10 lat stagnacji.

              No do euro to trzeba bedzie rzeczywiscie dostosowac konkurencyjnosc.

              > Myslisz, ze w UE nie da sie wybrac Le Pera i zrobic
              > takiej zadymy ekonomicznej jak w Argentynie?

              Wszystko jest mozliwe. Tyle ze mniej prawdopodobne.

              • Gość: Fizyk Sam tego chciales... IP: *.tsl.uu.se 05.05.02, 15:54

                komentator napisał(a):

                > Gość portalu: Fizyk napisał(a):
                >
                > > ) Nie silna zlotowka tylko niska inflacja - to nie
                sa
                > > ) te same rzeczy.
                > > Przepraszam: ale pisales wyraznie o silnej
                zlotowce.
                > > Czy odswiezyc watek?
                >
                > Uff, odswiez.
                >
                Watek:
                Silna zlotowka - dobrze czy zle?
                www.gazeta.pl/alfa/home.jsp?dzial=0511&forum=GOSPODARKA&wid=779&aid=84223

                Pierwszy post niejakiego frijk alias komentator:
                * Re: Silna złotówka - Silny pieniadz=Dobra ekonomia

                Faktem jest, ze w tresci piszesz takze o niskiej
                inflacji,
                ale stoi jak byk: silny pieniadz = dobra ekonomia.
                A Ty zarzuciles mi oszustwo. Niejednokrotnie.

                > > ) ) 2) sierpien: nie ma innego wyjscia, rozpedzic
                RPP!
                > > ) Znowu demagogia: w ubieglym roku wydawalo sie ze
                > > ) budowa solidnych podstaw moze sie nie udac z
                powodu
                > > ) poteznego populizmu poprzednich rzadow. Nastapila
                > > ) pod tym wzgledem radykalna zmiana.
                > > Pisales wyraznie: zagrozenie dla liquidity,
                rozpedzic
                > > RPP, dodrukowac pieniedzy. Odswiezyc watek?
                >
                > Oczywiscie ze tak pisalsimy - ze BYC MOZE bedzie to
                potrzebne
                > wskutek ogromnego deficytu. Sytuacja diametralnie sie
                zmienila.
                >

                Fajnie, podajesz kalendarz na 5 lat do przodu, a co
                6 miesiecy zmieniasz diametralnie zdanie.
                Jaka wartosc maja wobec tego twoje opinie?

                Jak mam potraktowac twoje pomowienia
                o oszustwo?

                > > spadek nakladow inwestycyjnych, wzrost bezrobocia
                > > i spadek tempa wzrostu PKB powyzej oczekiwan
                > > najtezszych analitykow...
                > > Do tego - ponowne chybienie celu inflacyjnego.
                >
                > Jest bardzo watpliwe czy wzrost bylby wyzszy przy
                > wyzszej inflacji. Cel inflacyjny nie zostal chybiony,
                > przewiduje sie inflacje 4% na koniec roku, czyli w
                > celu.




                Przewidywania sa na 3-3.6%, a cel jest 4-6%.


                >
                > > Kto to jest fundzio?
                > > Poza tym, kto pisal w sierpniu, ze Polska jest
                powaznie zagrozona argentyn
                > skim
                > > tangiem? Odswiezyc?
                >
                > Na forum bylo pelno fundamentali ktorzy oczekiwali
                Argentyny w
                > Polsce lada moment. Przeczytaj co pisalismy na tym
                watku.
                >

                To nie jest odpowiedz.
                Zmieniles diametralnie zdanie w kwestii - Polska a
                Argentyna.
                Powinienes sie raczej tlumaczyc, ze rynki zrobily
                tak samo.


                > > ) Znowu oszustwo: rzad oglosil zamierzenia
                > > przyszlorocznego
                > > ) budzetu, w ktorym zaklada duze ograniczenie
                deficytu
                > > (do 3.7% PKB). A na razie jest 5-6%.
                >
                > W tym roku, w przyszlym ma byc mniej.
                >
                > > Oglosic latwo. Jak bedzie z realizacja?
                > > Zalozymy sie?
                >
                > Jezli wzrost PKB bedzie 3% to bedzie to realne.
                > Nie masz szans na wygranie.
                >

                Swiezutkie prognozy OECD sa nastepujace:
                wzrost w 2003: 2.7%,
                deficyt budzetu 2003 - okolo 5.5% PKB,
                deficyt bilnsu obrotow biezacych 5.1% PKB.
                To jak z tymi szansami?

                > > Rzadu czy banku.
                > > Niepodlegly bank centralny moze zrobic co chce.
                >
                > Na dluzsza mete pilnowanie waluty sie bardzo oplaca.
                >
                Dyskusja byla o tym, ze bank centralny moze
                latwo zbic inflacje, majac pelna niezaleznosc.
                To nie jest sztuka. Sztuka jest pogodzic ten
                parametr z utrzymaniem przyzwoitego wzrostu.

                > > ) W Polsce jest
                > > ) plynny parytet, deficyt wydaje sie opanowany.
                > > Opanowany jest tylko na papierze.
                >
                > Tak ale wyglada to bardzo realnie.

                Nie dla OECD i IMD.

                >
                > > ) Teraz potrzebne jest tylko ozywienie ktore jest
                > > ) bardzo prawdopodobne wobec spadajacych stop.
                > > Na razie dane sa coraz gorsze.
                >
                > Bo ozywienie spodziewane jest pozniej.
                >
                i mniejsze...



                > > Mowimy o tym, ze wedlug Ciebie
                > > niska inflacja wystarczy do zapewnienia dobrego
                rozwoju.
                >
                > To jest warunek konieczny ale rzecz jasna
                niewystarczajacy.
                > Z tym ze na dluzsza mete wszystkie kraje z niska
                inflacja
                > niezle sie rozwinely.
                >


                Argentyna...


                > > Pewnie, jak juz zeszlismy po trupach, to trzeba
                > > trzymac to, co zostalo. To znaczy - nie
                > > pozwolic na wzrost inflacji do wiecej niz 5%.
                >
                > No wlasnie. Wiec o co ci chodzi?
                >

                O roznice miedzy 3% inflacji a 6% inflacji.

                > > ) W tej chwili stopy komercyjne podbija skarb
                panstwa,
                > > RPP nie moze nic na to poradzic.
                > > Ale to fatalny fundament makro dla polskiej
                gospodarki!
                >
                > O tym caly czas mowimy! Deficyt budzetu jest teraz
                fatalna
                > czescia fundamentu.
                >

                No wlasnie. Dlatego nie moge sie
                zgodzic na "makroekonomiczne umocnenie w Polsce".
                Jest niska inflacja ale ogromne bezrobocie (19.9% wg
                OECD)
                ogromny deficyt budzetowy, zly bilans platniczy
                i stagnacja gospodarcza.


                > > kontrolowany.
                > > Nie, to oznacza, ze zapisano, ze jest kontrolowany,
                > > a tymczasem jest poza kontrola.
                >
                > Zgadza sie, jednak te zapowiedzi wygladaja powaznie
                dla rynku.
                >

                Nie dla OECD...


                > > Wlasnie tu jest pytanie - czy te wzrost jest
                realny
                > > przy obecnej kombinacji polityki fiskalnej i
                monetarnej.
                >
                > Problemy sa powazne ale sa tez powazne plany zmian w
                polityce
                > fiskalnej.
                >

                Dobre plany dzis zjadaja krowy na Pampasach.
                Plan Tributara np.


                > >
                > >
                > > Juz teraz Czechy maja ponoc 4 razy wiecej
                inwestycji
                > > na glowe niz Polska, przy niskiej inflacji,
                bezrobociu
                > > i szybkim wzroscie.
                >
                > Mieli potezny kryzys bankowy i zrobili reformy.

                Dlatego u nich jest umocnienie makro i
                dlatego do nich tak czy inaczej pojda
                inwestycje.


                > > Boje sie calkiem realnego scenariusza, w ktorym
                Polska
                > > wejdzie do strefy euro kosztem ogromnego spadku
                > > konkurencyjnosci polskich firm i 10 lat stagnacji.
                >
                > No do euro to trzeba bedzie rzeczywiscie dostosowac
                konkurencyjnosc.
                >

                Co nie zrobi sie samo, magicznie, za sprawa niskiej
                inflacji.



                > > Myslisz, ze w UE nie da sie wybrac Le Pera i zrobic
                > > takiej zadymy ekonomicznej jak w Argentynie?
                >
                > Wszystko jest mozliwe. Tyle ze mniej prawdopodobne.
                >

                Cha, cha.
                Haider w Austrii, Berlusconi we Wloszech,
                Le Pen bliski sukcesu we Francji.
                W czym gorszy jest nasz Lepper?

                Pozdr
                F.
                • komentator Przekrety myslowe 05.05.02, 17:09
                  Gość portalu: Fizyk napisał(a):

                  > Pierwszy post niejakiego frijk alias komentator:
                  > * Re: Silna złotówka - Silny pieniadz=Dobra ekonomia

                  No widzisz cos ci sie pokrecilo z autorami...

                  > Fajnie, podajesz kalendarz na 5 lat do przodu, a co
                  > 6 miesiecy zmieniasz diametralnie zdanie.
                  > Jaka wartosc maja wobec tego twoje opinie?

                  Zupelnie nie odrozniasz sredniookresowych prognoz
                  strategicznych od analizy biezacej sytuacji.

                  Sredniookresowa prognoza to rzecz jasna Polska w
                  Unii, Schengen, Euro czyli bardzo pomyslne
                  perspektywy.

                  Analiza biezacej sytuacji to co innego. W
                  zeszlym roku sytuacja wisiala na wlosku.
                  W tym roku widac stabilizacje makroekonomiczna
                  a nawet zdumiewajacy spadek inflacji i stop.


                  > Przewidywania sa na 3-3.6%, a cel jest 4-6%.

                  No, to juz czepiamy sie ulamkow %....

                  > Zmieniles diametralnie zdanie w kwestii - Polska a
                  > Argentyna. Powinienes sie raczej tlumaczyc, ze rynki zrobily
                  > tak samo.

                  Co takiego.... pisalismy zawsze i jasno ze tanga w Polsce nie
                  bedzie. To fundamentale przewidywali wiosenne breaking news z
                  Warszawy.

                  > Swiezutkie prognozy OECD sa nastepujace:
                  > wzrost w 2003: 2.7%, deficyt budzetu 2003 - okolo 5.5% PKB,
                  > deficyt bilnsu obrotow biezacych 5.1% PKB.
                  > To jak z tymi szansami?

                  No to zobaczymy. Jest bardzo malo prawdopodobne przyjecie budzetu z
                  takim deficytem.

                  > > > ) Teraz potrzebne jest tylko ozywienie ktore jest
                  > > > ) bardzo prawdopodobne wobec spadajacych stop.
                  > > > Na razie dane sa coraz gorsze.
                  > > Bo ozywienie spodziewane jest pozniej.
                  > i mniejsze...

                  e nie, 3%.


                  > > > ) W tej chwili stopy komercyjne podbija skarb
                  > panstwa,
                  > > > RPP nie moze nic na to poradzic.
                  > > > Ale to fatalny fundament makro dla polskiej
                  > gospodarki!

                  Czy ma to oznaczac ze dla pokrycia deifcytu powinno sie
                  dodrukowac kasy?

                  > > O tym caly czas mowimy! Deficyt budzetu jest teraz
                  > fatalna czescia fundamentu.

                  Zgadza sie. Dlatego nalezy ten problem opanowac. Zabierze
                  to kilka lat.

                  >
                  > No wlasnie. Dlatego nie moge sie
                  > zgodzic na "makroekonomiczne umocnenie w Polsce".
                  > Jest niska inflacja ale ogromne bezrobocie (19.9% wg
                  > OECD) ogromny deficyt budzetowy, zly bilans platniczy
                  > i stagnacja gospodarcza.

                  Plus kolosalna liczba roznych innych problemow. Pytanie
                  jest od ktorych z nich nalezy zaczac w celu budowy zdrowych
                  fundamentow w sytuacji gdy sa zlozone powiazania miedzy nimi?

                  Praktyka i historia ekonomii mowia na ten temat ze najlepiej
                  zaczac od inflacji i polityki monetarnej. A wiec od stabilizacji
                  pieniadza i ograniczeniu deficytu publicznego. To zmniejszy
                  deficyt bilansu platniczego. W efekcie pojawia sie warunki
                  zdrowego wzrostu i w konsekwencji ograniczenie bezrobocia.

                  Problem bezrobocia jest najtrudniejszy i jego znaczace zmniejszenie
                  jest w najblizszych latach niemozliwe bo na rynek pracy bedzie
                  wchodzil wyz stanu wojennego, 0.5 mln ludzi rocznie.
                  > > > Boje sie calkiem realnego scenariusza, w ktorym
                  > Polska wejdzie do strefy euro kosztem ogromnego spadku
                  > > > konkurencyjnosci polskich firm i 10 lat stagnacji.
                  > > No do euro to trzeba bedzie rzeczywiscie dostosowac
                  > konkurencyjnosc.
                  > Co nie zrobi sie samo, magicznie, za sprawa niskiej
                  > inflacji.

                  Szybkie wejscie do euro uczyniloby Polske bardzo strakcyjnym
                  miejscem do przerzucania produkcji z krajow Eurolandu o znacznie wyzszych
                  kosztach sily roboczej.

                  > Cha, cha. Haider w Austrii, Berlusconi we Wloszech,
                  > Le Pen bliski sukcesu we Francji.
                  > W czym gorszy jest nasz Lepper?

                  Spokojnie. Na razie te elementy skrajne to efemerydy.

    • Gość: JOrl Re: BALCERSZPAN - Program dla polskiej ekonomii IP: *.dip.t-dialin.net 03.05.02, 09:14
      Drogi komentatorze, moze pomozesz mi w jednej sprawie. Jak widze, powazasz
      bardzo Balcerowicza. Jako fachowca w sprawach finansowych. Na szczeblu
      panstwowym. Ja wyobraz tez dochodze do takiego samego wniosku. Ty uwazasz, ze
      jest jeszcze jeden taki dobry na swiecie. Ten z USA. Greenspan. Jak sobie tak o
      tym pomyslalem, to, jak ze jestem stary inzynier, kombinuje jak by ich moze
      jakos porownac i tym samym sprawdzic, ktory naprawde jest lepszy. Nalezaloby to
      zrobic w jakis liczbach (to moje inzynierskie podejscie). A co wymyslilem, to
      teraz wyloze. Oboje sa szefami o pieniedzy w swoich krajach. Normalnie, jest
      zadna stuka byc takim szefem, jak kasa jest pelna. Ale akurat w ich przypadkach
      jest podobienstwo. Sam sporo razy zwracales uwage na ogromny i narastajacy
      deficyt handlowy USA. Ja mysle, ze liczac jego skumulowany aktualnie osiaga 20%
      PKB. Tu mialbym do Ciebie prosbe abys mnie ewentualnie skorygowal. Ty sie na
      tym znasz duzo lepiej jak ja. Jestes przeciez specjalista od makroekonomii,
      prawda?
      A teaz jak jest w kasie Balcerowicza? Polska ma tez ogromne zadluzenie. Tak
      tylko wypunktuje, znowu z prosba abys mi pomogl, bo tu naprawde nie wiem nic
      dokladnie
      1.Zagraniczny dlug Polski w wysokosci 50 mld $???
      2.Zadluzenie przedmiotow gospodarczych w Polsce w walutach ca. 70 mld Euro??
      3.Moze odliczyc od tego polskie rezerwy, jesli takowe istnieja naprawde w
      wysokosci 27 mild $ ?
      4. Polski PKB ca 300 mld Euro.
      Jesli te liczby sa prawdziwe, oznacza to aktualne zadluzenie zagraniczne Polski
      ponad 30% PKB. Czyli Polska skonsumowala towarow, liczac tak jak u Amerykanow,
      o tyle wiecej jak sama wyprodukowala.
      To by znaczylo, ze Balcerowicz daje sobie rade z duzo wiekszymi problemami jak
      Greenspan. Czyli jest lepszy. Moze nawet najlepszy na swiecie?
      Jeszcze raz do Ciebie prosba, drogi komentatorze, tak po kolezensku, moglbys
      sprawdzic i ewentualnie skorygowac moje dane?
      Z gory dziekuje i pozdrawiam
      • Gość: Zbigniew Lekka korekta danych IP: *.magic-net.pl 03.05.02, 12:02
        > 1.Zagraniczny dlug Polski w wysokosci 50 mld $???
        Mniej więcej tak to jest.Do tego dodaj zagraniczny dług w złotówkach ( kapitał
        spekulacyjny mogący w każdej chwili się wycofać ).

        > 2.Zadluzenie przedmiotow gospodarczych w Polsce w walutach ca. 70 mld Euro??

        Tego nikt nie wie , gdzieś podawano ca 30 mld USD.
        Część "zadłużenia" jest w formie kredytu kupieckiego ( polskie przedsiębiorstwa
        eksportujące też go zresztą udzielają swoim partnerom a "zastawem" tegoi
        zadłużenia są zagraniczne towary w polskich sklepach , tak więc krótkoterminowe
        kredyty dla przedsiębiorstw można pominąć w naszych rozważaniach ) , część tego
        zadłużenia to inwestycje podmiotów zagranicznych na ich ryzyko.
        Sądzę , że realne zadłużenie będące realnym problemem polskich firm jest
        zbliżone do niższej wielkości czyli ok. 30 mld USD niż 70 mld euro.

        > 3.Moze odliczyc od tego polskie rezerwy, jesli takowe istnieja naprawde w
        > wysokosci 27 mild $ ?

        > 4. Polski PKB ca 300 mld Euro.
        PKB Polski to 690 mld złotych czyli niecałe 200 mld euro według kursu wymiany.
        300 mld euro wynosi w jakiejś abstrakcyjnej PPP , raz wyliczanej tak a raz siak.

        > Jesli te liczby sa prawdziwe, oznacza to aktualne zadluzenie zagraniczne Polski
        >
        > ponad 30% PKB.

        Chyba nawet nieznacznie więcej.
        • Gość: Zbigniew Re: Lekka korekta danych do JORla IP: *.magic-net.pl 06.05.02, 12:44
          > > 1.Zagraniczny dlug Polski w wysokosci 50 mld $???
          > Mniej więcej tak to jest.Do tego dodaj zagraniczny dług w złotówkach ( kapitał
          > spekulacyjny mogący w każdej chwili się wycofać ).

          Wg dzisiejszego WPROST w rękach zagranicznych inwestorów znajdują się
          obligacje Skarbu Państwa wartości 28 mld złotych ( przed rokiem 19 mld ).
      • komentator Re: BALCERSZPAN - Program dla polskiej ekonomii 03.05.02, 16:44
        Gość portalu: JOrl napisał(a):


        > jest podobienstwo. Sam sporo razy zwracales uwage na ogromny i narastajacy
        > deficyt handlowy USA. Ja mysle, ze liczac jego skumulowany aktualnie osiaga 20%
        > PKB. Tu mialbym do Ciebie prosbe abys mnie ewentualnie skorygowal. Ty sie na
        > tym znasz duzo lepiej jak ja. Jestes przeciez specjalista od makroekonomii,
        > prawda?

        Mylisz rozne deficyty. Dlug publiczny USA jest rzedu 40% GDP.
        Oczywiscie USA maja problem z deficytem handlowym. Pytanie na ile
        Grynszpan za to odpowiada, wydaje sie ze jest to problem poza polityka
        monetarna. A Grynszpana chwali sie za decyzyjnosc: jak bylo trzeba to
        szybko podniosl albo obnizyl stopy.

        > A teaz jak jest w kasie Balcerowicza? Polska ma tez ogromne zadluzenie. Tak
        > tylko wypunktuje, znowu z prosba abys mi pomogl, bo tu naprawde nie wiem nic
        > dokladnie
        > 1.Zagraniczny dlug Polski w wysokosci 50 mld $???
        > 2.Zadluzenie przedmiotow gospodarczych w Polsce w walutach ca. 70 mld Euro??
        > 3.Moze odliczyc od tego polskie rezerwy, jesli takowe istnieja naprawde w
        > wysokosci 27 mild $ ?
        > 4. Polski PKB ca 300 mld Euro.
        > Jesli te liczby sa prawdziwe, oznacza to aktualne zadluzenie zagraniczne Polski
        > ponad 30% PKB. Czyli Polska skonsumowala towarow, liczac tak jak u Amerykanow,
        > o tyle wiecej jak sama wyprodukowala.

        Te liczby nie dokladne. W obliczeniach liczy sie tylko dlug publiczny, rzedu
        Zadluzenie w stosunku do PKB wynosi ok 40%. Dlugi prywatne sie nie licza.
        Polska jest powaznie, ale nie tragicznie zadluzona. Np. zadluzenie Niemiec
        jest wieksze, a Italii i Belgii bardzo duze.
        Problem polskiego zadluzenia jest taki ze w najblizszych latach beda bardzo
        duze splaty jeszcze z epoki Gierka. Poza tym deficyt finansow publicznych jest
        duzy co powoduje ze beda tez dlugi do splaty w przyszlosci.


        > To by znaczylo, ze Balcerowicz daje sobie rade z duzo wiekszymi problemami jak
        > Greenspan. Czyli jest lepszy. Moze nawet najlepszy na swiecie?
        > Jeszcze raz do Ciebie prosba, drogi komentatorze, tak po kolezensku, moglbys
        > sprawdzic i ewentualnie skorygowac moje dane?
        > Z gory dziekuje i pozdrawiam

        Blacerowicz ma o tyle trudniejsze zadanie ze ekonomia polska ma ogromne problemy
        strukturalne, mozna by je wymieniac bez konca.

        Jezeli wyjdzie sie z historycznych doswiadczen ze bez stabilnej waluty nigdzie
        nie zbudowano porzadnej ekonomii to wtedy widac ze Balcerowicz robi konsekwentna
        polityka by ustabilizowac walute. Cel koncowy tej polityki jest niezwykly:
        wstapienie do euro. Problem polskiej waluty wtedy zniknie.
        • Gość: JOrl Re: BALCERSZPAN - Program dla polskiej ekonomii IP: *.provector.pl / *.halo.provector.pl 04.05.02, 12:13
          Rozczarowujesz mnie, komentatorze. Szeroko opisywales przed paru tygodniami,
          jak to USA jest utrzymywane przez reszte swiata, ktora za chomikowane dolary
          wysyla Amerykanom towary. Co objawia sie deficytem USA w handlu z reszta
          swiata. I to nie ma nic wspolnego z dlugiem wewnetrznym rzadu.
          I o Polsce mowie dokladnie w tym samym kontekscie. O deficycie w bilansie
          handlowym. Dokladnie o tym samym co Ty tak glosno trabiles o USA. Ten deficyt w
          stosunku do Polski znaczy dokladnie to samo. Tez wiecej towarow skonsumowano w
          Polsce, jak wyexportowano.
          I Niemcy np. maja ten bilans dodatni. Czyli wiecej exportuja jak importuja.
          No jesli USA ma deficyt, to ktos musi miec nadwyzke. Bilans swiatowo musi byc
          przeciez zrownowazony. A deficyt wewnetrzny? To inna sprawa.
          A ze USA ma skumulowany od tych kilku lat deficyt 20%, a Polska chyba 30% od
          dochodu narodowego, to chyba przyznajesz, prawda?
          Zauwazyles, ze, wbrew temu co tu opowiadales, export Polski maleje? W marcu
          tez. Ale deficyt jest dalej. Czyli i w marcu Polska wiecej skonsumowala
          towarow, jak wyprodukowala. Tez opowiadales, ze USA maja wzrost wlasnie z tego
          powodu, ze zyja z reszty swiata. A co powiesz o Polsce w tym kontekscie?
          Poroporcjonalnie do swojego dochodu narodowego ma jego wiekszy jak USA. A ze ma
          rozwoj ok. 0%, znaczy to chyba, ze bez tej nadwyzki towarow musialaby miec
          ujemny, prawda?
          Czyzbys tak teraz mieszal, bo sie domyslas tematu mojego ostatniego wykladu?
          Pozdrowienia i nie krec, bo to na takiego makroekonomiste jak Ty nie przystalo.
          • komentator Deifcyt handlowy i zadluzenie panstwa 04.05.02, 19:14
            Gość portalu: JOrl napisał(a):

            > Rozczarowujesz mnie, komentatorze. Szeroko opisywales przed paru tygodniami,
            > jak to USA jest utrzymywane przez reszte swiata, ktora za chomikowane dolary
            > wysyla Amerykanom towary. Co objawia sie deficytem USA w handlu z reszta
            > swiata. I to nie ma nic wspolnego z dlugiem wewnetrznym rzadu.
            > I o Polsce mowie dokladnie w tym samym kontekscie. O deficycie w bilansie
            > handlowym. Dokladnie o tym samym co Ty tak glosno trabiles o USA. Ten deficyt w
            > stosunku do Polski znaczy dokladnie to samo. Tez wiecej towarow skonsumowano w
            > Polsce, jak wyexportowano.
            > I Niemcy np. maja ten bilans dodatni. Czyli wiecej exportuja jak importuja.
            > No jesli USA ma deficyt, to ktos musi miec nadwyzke. Bilans swiatowo musi byc
            > przeciez zrownowazony. A deficyt wewnetrzny? To inna sprawa.

            Nie wyrazasz sie precyzyjnie i stad nieporozumienia. Czym innym jest dlug
            skarbu panstwa a czym innym deficyt handlowy.

            > A ze USA ma skumulowany od tych kilku lat deficyt 20%, a Polska chyba 30% od
            > dochodu narodowego, to chyba przyznajesz, prawda?

            A tak. Nastapila pomylka z zadluzeniem skarbu panstwa.

            > Zauwazyles, ze, wbrew temu co tu opowiadales, export Polski maleje? W marcu
            > tez. Ale deficyt jest dalej. Czyli i w marcu Polska wiecej skonsumowala
            > towarow, jak wyprodukowala. Tez opowiadales, ze USA maja wzrost wlasnie z tego
            > powodu, ze zyja z reszty swiata. A co powiesz o Polsce w tym kontekscie?
            > Poroporcjonalnie do swojego dochodu narodowego ma jego wiekszy jak USA. A ze ma
            > rozwoj ok. 0%, znaczy to chyba, ze bez tej nadwyzki towarow musialaby miec
            > ujemny, prawda?

            Zgadza sie deficyt handlowy to tez jeden z glownych problemow w Polsce.
            Kilka lat temu narastal on do kolosalnych rozmiarow co grozilo poteznym
            kryzysem. Obecnie sie zmniejsza, jest o 14% mniejszy nize w ubieglym roku.

            > Czyzbys tak teraz mieszal, bo sie domyslas tematu mojego ostatniego wykladu?
            > Pozdrowienia i nie krec, bo to na takiego makroekonomiste jak Ty nie przystalo.

            Zauwaz wiec ze zmniejszanie deficytu handlowego to tez bardzo pozytywny
            znak. Ekonomia polska byla w stanie glebokiej nierownowagi makorekonomicznej.
            Teraz sa powazne oznaki wracania do rownowagi. Oznacza to rowniez ze poziom
            konsumpcji musi byc dostosowany do mozliwosci ekonomii bo nie mozna zyc dlugo
            na kredyt.

            Jezeli uda sie ograniczyc deficyt budzetu panstwa, deficyt handlowy bedzie spadal
            to rowniez inflacja bedzie wygasala a co za tym idzie stopy procentowe beda
            spadaly. Wtedy mozna sie spodziewac ze w koncu 2003 roku parametry
            makroekonomiczne zbliza sie do strefy euro. Bedzie wiec mozna od roku 2004
            czynic starania o przyjecie do euro.
    • Gość: TexasBoy Goodbye from TexasBoy IP: *.rasserver.net 25.05.02, 11:16
      Ladies and Gentlemen!
      Szanowni Panowie i Panie!

      Dla TexasBoy nadszedl czas aby powiedziec do wszystkich
      forumowiczow "Good-Bye".
      Bylo mi milo czytac Wasze posty i czasem wtracic swoje
      "piec groszy".
      Robiac maly rozrachunek z przeszloscia powiem tylko ze
      na tym forum jestem juz od dluzszego czasu, znacznie
      dluzej niz zywot TexasBoy'a.
      Jako TexasBoy jestem tutaj od poczatku tego roku,
      poprzednio wystepowalem jako Liberty, Babilon, Viking,
      i ... kilka innych. W sumie bylo 9 nickow (nigdy
      jednoczesnie). I teraz juz z tego dziewiatego wcielenia
      duch powoli uchodzi. A poniewaz nawet kot nie moze marzyc
      o wiecej niz 9-ciu zyciach nastepcy TexasBoy juz nie bedzie,
      przynajmniej w najblizszej przyszlosci.

      Jak juz wspominalem w niektorych watkach, ze wkrotce, ze
      wzgledow osobistych zamierzam sie przeniesc (czasowo) ze srodka
      Ameryki do srodka Europy. A ze slowo cialem sie stalo szybciej
      niz zalozylem "wkrotce" znaczy juz mniej niz tydzien.
      Oczywiscie w czasach zdominowanych przez fakty i paranoje
      terrorystyczne, niczego nie mozna byc pewnym do konca,
      szczegolnie gdy sie kupuje bilet w jedna strone i bedzie
      wiozlo troche bagazu naszpikowanego elektonika.

      Bede w koncu na wlasnej skorze sie przekonac jak wyglada ta
      obecna polska rzeczywistosc i choc tyle sie demonizuje tutaj
      Leppera, ojca Dyrektora i LRP, nie sadze aby Marines musieli
      mnie wyciagac z klopotow.

      Wystepujac pod roznymi nickami na przestrzeni czasu prezentowalem
      rozne podejscie. Czasem bylem nawet tzw. advocatus diaboli czy
      smrodzilem we wlasne gniazdo co szczegolnie denerwowalo niektorych
      moich countrymen (bywalem rowniez na forum miedzynarodowym i
      krajowym). Zawsze preferowalem zrownowazone, pragmatyczne podejscie
      i dlatego dosc czesto sie obrywalo sie ekstremistom zarowno z lewa
      jak i z prawa. Wiele z zyciu podrozowalem i widzialem i dlatego
      opowiadalem sie i nadal opowiadam za rozwiazaniem zdroworozsadkowym,
      nawet jezeli jest to w sprzecznosci w wielkimi teoriami i
      teoretykami. Bo nie ma nic gorszego niz marnowanie zwyklego
      ludzkiego zycia w imie jakiejs teorii czy dogmatu.

      Majac tych pare osobowosci nie jest wiec niczym szczegolnym
      ze ci sami forumowicze mieli diametralnie rozny stosunek do
      mnie w roznym okresie (to bylo chyba glowna idea tych zmian -
      zaczac cos od poczatku). W koncu o punkt widzenia a nie o
      osobe tu chodzi.

      Pragna pozdrowic wszystkich na tym forum. Adwersarzy
      i poklepywaczy. Niezaleznie od narodowosci, koloru skory,
      religii i roznych tam preferacji i aberacji ( to taka
      amerykanska formulka).
      Dziekuje za wszystkie wypowiedzi. I te co poprawialy
      samopoczucie jak i te co przysparzaja siwych wlosow.
      Bo jak pisal JOrl z kazdej wypowiedzi mozna sie cos nauczyc
      i wyluskac ziarno prawdy. Szczegolnie gdy sie jest
      rozrzuconym po swiecie i opieranie sie na jedynym zrodle
      informacji moze byc zludne.

      Dziekuje wszystkim i God Bless You!!!!

      TexasBoy

      P.S. Do wszystkich tych ktorzy starali sie zlokalizowac
      moje miejsce na mapie, szczegolnie do MACIEJA powiem tylko
      ze istotnie mieszkam na Mississippi (dokladnie pol kilometra
      od niej) choc moglem sie pomylic w jej pisowni.
      Caly ten obszar jest zdominowny przez nazwy indianskie -
      zakupy zwykle robie w mall'u o nazwie "Apache Plaza".
      Mieszkam jednak nie na tym odcinku rzeki ktory by wynikal
      z mojego nicku. Problemem tego obszaru nie sa okropne upaly
      w czasie lata, a raczej dluga (6-7 miesiecy) i sroga zima.
      Teraz to juz latwo zgadnac ze to miejsce to...........















Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka