Gość: GW Wszechwiedząca
IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl
07.11.04, 16:55
WIELOWIEYSKA - BOJOWICZNKA O PRZYWILEJE NIEUKÓW! Niech Pani W. się tak
bezmyślenie nie zapluwa, bo to co pisze to zwykła demagogia pierwszej wody.
Ceny usług prawnych w Polsce są takie same jak na świecie. Usługi te nie będą
nigdy tańsze, bo nie po to prawnicy uczą się tyle lat i nie po to biorą na
siebie odpowiedzialność za wielomilionowe czy nawet kilkuset tysięczne
transakcje, by pracować za grosze. Zwiększenie liczby adwokatów, radców czy
notariuszy niczego nie zmieni. Po prostu kilka tysięcy bezrobotnych adwokatów
będzie musiało zmienić profesje. A ci którzy zostaną w zawodzie, będą brali
jeszcze wyższe stawki, bo po Polsce pójdzie fama, że ci tańsi adwokaci, to ci
niedorobieni, po "nie trudnym" egzaminie. Najlepszym na to dowodem są
oddziały amerykańskich kancelarii prawniczych w Polsce, które windują ceny w
górę. Najwyższe stawki biorą właśnie ci prawnicy z "rajów wolnego rynku".
Mechaniczne zwiększanie liczby prawników, bez odpowiedniego odsiewu nieuków
(czyli tych egzaminów, które - o zgrozo !- są trudne), niczego nie zmieni.
Powstanie po prostu masa zachłannych i niedouczonych adwoaktów. Głupota GW
polega jednak na tym, że wspiera (jak zwykle pod publiczkę - by podlizać się
czytelnikom-niudacznikom, których jest zawsze wiecej) rozwiązania, które
doprowadzą jedynie do dewaluacji znaczenia tytułów zawodowych. Dziś jeśli
idzie się do adwokata, radcy czy notariusza, to można być pewnym określonego,
choćby i minimalnego poziomu profesjonalizmu. Gdy ziszczone zostaną marzenia
PiSu i GW, to będzie się szło jedynie do marionetki z tytułem, która zdała
egzamin, tak skonstruowany (czyli wedle marzeń Pani W. "nie trudny"), by
marionetka ta uzyskała wymarzony tytuł. Korporacje nie muszą bronić, żadnych
przywilejów, bo żadnych przywilejów nie mają. Bronią jedynie tego, by
uzyskanie tytułu zawodowego wymagało określonego wysiłku ze strony kandydata.
A pisanie, że dzisiejsi adwokaci czy notariusze boją się konkurencji, jest po
prostu śmieszne. Ci którzy kierują korporacjami, to zazwyczaj bardzo
doświadczeni, uznani na rynku i posiadający stałą klientele profesjonaliści,
którym nie straszni są żadni niedouczeni pryszczaci, ze świeżo wyżebranymi od
państwa tytułami. Nikt kto poważnie myśli o swoim interesie nie będzie
korzystał z usług tych "pseudo-adwokatów" czy "pseudo-radców". Nikt nie
będzie chciał na własnej skórze przekonać się, że wybrany przez
niego "notariusz" należał jednak do tej grupy, którą "usunąć powinien wolny
rynek". Wątłe to bowiem pocieszenie dla osoby, która przez jedną umowę straci
miliony złotych. Niestety, na skutek swej -przysłowiowej już w środowiskach
prawniczych- ignoracji gazeciarze nie mają świadmości, jak wielkie szkody
może poczynić (i to przez jedną decyzje) jeden niedouczony prawnik. Nie
rozumieją, że w interesie państwa jest to, by szeroka rzesza prawników
zasiliła administracje państwową - aby wreszcie nasze urzędy zaczęły działać
racjonalnie i zgodnie z prawem- a nie to, by było 10.000 bezrobotnych
adwokatów. Palestra - tak jak na całym świecie winna być dostępna dla
najlepszych, bo ciąży na niej największa odpowiedzialność wobec klienta. I to
prywatnego, którego, zwłaszcza w biednej Polsce, nie stać na pomyłki
jego "wolnorynkowego" prawnika. Pozostali prawnicy winni zasilić
administrację państwową - bo większość tak szeroko dziś opisywanych absurdów
urzędniczych bierze się z nieznajomości prawa właśnie. Ale nie, Gazeciarze
wiedzą lepiej. Najlepiej niech egzaminy będą "nie trudne", a za ewentualne
błędy młodych i nieduoczonych (przepraszam - dynamicznych) i tak zapłaci
emeryt, który dzięki łaskawości systemu będzie mógł skorzystać z tańszej o
50,00 złotych porady, przez którą straci cały majątek. Niech żyją specjalni
specjaliści z GW !!!!! I nie opowidajcie prosze, że w Polsce nie stać ludzi
na porady prawne. W każdym sądzie są pokoje adwokatów, gdzie można uzyskać
darmowe porady. A jeśli kogoś nie stać na zastępstwo w sądzie lub na
czynności notarialne - to sąd może go zawsze zwolnić z opłat sądowych i
notarialnych, lub dać adwokata z urzędu. Problem polega jednak na tym, że
gdy sąd bada majątek takiego żądającego zwolnień delikwenta, to okazuje się
zazwyczaj, że on sam jest bogatszy od prawnika. Niestety dzięki poparciu
ciemniaków z gazet nie szanuje się w tym kraju pracy umysłowej i udzielenie
porady przedstawia się jako zwykłe gadanie, które winno być darmowe, a nie
usługę. Ale co ja będę pisała, Wieloweyska i tak wie lepiej. Przecież
zgadzają się z nią tysiące zwoleników "nie trudnych" egzaminów.