Dodaj do ulubionych

Mocna zlotowka vs mocna gospodarka."1929"

IP: *.ny325.east.verizon.net 22.05.02, 07:12
Dyzurny politolog twierdzi,ze poprzez mocna walute buduje sie mocna gospodarke.
Ja za to twierdze,ze najpierw buduje sie mocna gospodarke,a mocna waluta jest
efektem mocnej gospodarki.
Kilka faktow i cytatow.
"Argentyne zalatwil sztywny kurs waluty w stosunku do USD".
Polska waluta umocnila sie o 28% w ciagu ostatnich 2 lat w stosunku do dolara.
Rycho i komentator twierdza,ze Polsce "Argentyna " nie grozi,bo zlotowka jest
plynna a peso bylo sztywne.
Zeby duzo nie filozofowac:przywiazanie zlotowki do dolara w ciagu ostatnich 2
lat uczyniloby ja o 28% slabsza niz jest w tej chwili.
Dlaczego kursy walut wobec siebie sa istotne?
Bo swiadcza o konkurencyjnosci gospodarek tych krajow(IMD).
Swiadcza rowniez o wydajnosci pracy,ktora w Polsce powinna byc wyzsza niz w USA
biorac pod uwage moc waluty.
Oczywiscie abstrahujemy tutaj od stop procentowych,ktore powinny byc takie same.

Reasumujac.
Jesli konkurencyjnosc gospodarki polskiej do amerykanskiej jest zadna.
Wydajnosci pracy tez sie nie da porownac.
To jedynym powodem silnej zlotowki sa wysokie stopy procentowe.

WYSOKIE STOPY PROCENTOWE I NISKA PODAZ ZLOTOWKI TO KRYZYS NA WLASNE ZADANIE.

To jest taki wlasnorecznie skonstruowany "1929".

Przy przewartosciowanej zlotowce:
1-import jest tani-no wiec produkcja krajowa pada.
2-export jest drogi-jak wyzej
3-turystyka pada.Nawet Polacy jezdza do Grecji,bo tam jest taniej niz w Polsce.
Kumpel zaplacil 925 doll za bilet na LOT z NYC do W-wy w obie strony wylot
w polowie czerwca.Rok temu byly 100 doll tansze.
4-bezrobocie rosnie.
5-produkcja przemyslowa w Polsce spadla o 4,4% w kwietniu 2002 w porownaniu z
marcem 2002.Czy musze dodawac,ze informacja ta bardzo"zaskoczyla fachowcow".

Zapomnialbym dodac,ze "fachowcy" "czekaja na poprawe koniunktury" jakby ta
koniunktura "sama"sie musiala poprawic bez "wspoludzialu " rzadzacych.

Pies by sie o bude z nudow zabil patrzac na niemoctwo rzadzacych.

W odpowiedzi spodziewam sie ,tego co margaritta 1 napisala:"co ty k... wiesz o
Polsce"



Obserwuj wątek
    • Gość: Yao Re: Mocna zlotowka vs mocna gospodarka. IP: 213.25.164.* 22.05.02, 08:46
      Jest na to prosty sposób - uwolnić gospodarkę, a przede wszystkim znieść cła!!
      Przecież jeśli kurs waluty jest zbyt wysoki to momentalnie przez wzrost importu
      kurs ten zostanie sprowadzony na ziemię. Zauważ, ze kurs złotówki się
      ustabilizował w momencie jego uwolnienia. To głównie przez dość wysokie realne
      stopy procentowe - one również powinny być ustalane przez rynek, no ale wtedy
      by się jeszcze okazało że kolejnych kilkuset urzędasów jest zupełnie zbędnych.
      Natomiast zawsze, gdy w gospodarce zaczyna się ręczne sterowanie takie rzeczy
      jak bezrobocie są po prostu nieuniknione.
      • Gość: Rycho Re: Mocna zlotowka vs mocna gospodarka. IP: *.acn.pl / 10.133.128.* 22.05.02, 09:25
        Historycznie najsłabsza złotówka była ok. 2lata temu i jej kurs do dolara
        wynosił ok.4,6 ,a dzisiaj jest 4,085 więc to jest niecałe 15%.Sprawa druga to
        wpływ kursu na eksport i import.W krajach o gospodarkach wytwarzających
        nowoczesne wyroby to ma duże znaczenie,natomiast w stosunku do Polski
        niewielkie,a to z tego powodu,że wytważamy niewiele rzeczy mogących konkurować
        jakością i nowoczesnością z innymi krajami.To co w większości produkujemy nawet
        jak będzie tańsze o 20% i tak się nie sprzeda za granicą,natomiast ceny towarów
        importowanych podskoczą natychmiast i otrzymamy potężny impuls inflacyjny.Na
        razie kończę .
    • Gość: pawel-l Re: Mocna zlotowka vs mocna gospodarka. IP: *.prochem.com.pl / 1.0.0.* 22.05.02, 09:15
      Gość portalu: MACIEJ napisał(a):


      > "Argentyne zalatwil sztywny kurs waluty w stosunku do USD".
      Najpierw przywiązali kurs, a potem drukarnie pracowały pełną parą przy drukowaniu
      peso. Załatwili się sami.

      > Swiadcza rowniez o wydajnosci pracy,ktora w Polsce powinna byc wyzsza niz w USA

      Mogłoby świadczyć, że wzrost wydajności w Polsce jest o 30% więkzy niż w U.S.
      Co jest bliskie prawdy.

      > To jedynym powodem silnej zlotowki sa wysokie stopy procentowe.

      Jedynym powodem wysokich stóp proc. jest zadłużanie się Rządu (i w mniejszym
      stopniu firm i konsumentów)

      > WYSOKIE STOPY PROCENTOWE I NISKA PODAZ ZLOTOWKI TO KRYZYS NA WLASNE ZADANIE.

      Podaż złotówki wcale nie jest niska. Kryzysy nie wybuchają z powodu wysokich stóp%
      tylko z powodu życia na kredyt.

      > Przy przewartosciowanej zlotowce:
      > 1-import jest tani-no wiec produkcja krajowa pada.
      > 2-export jest drogi-jak wyzej

      W trudnych czasach następuje największa poprawa w zarządzaniu firmami. Słabi
      padają, zostają silni, którzy będą się rozwijać.

      Gdyby zł. był słaba to dalej byśmy żyli ze sprzedaży węgla i cukru, a tak to
      trzeba pogłówkować.

      > 4-bezrobocie rosnie.

      Obniżmy pensje o 30% to bezrobocie spadnie

      > Pies by sie o bude z nudow zabil patrzac na niemoctwo rzadzacych.

      Zgoda, ale lepiej żeby nic nie robili bo tylko szkodzą - patrz tanie ciuchy,
      używane samochody, supermarkety
      • Gość: Biz Re: Mocna zlotowka vs mocna gospodarka. IP: 217.97.163.* 22.05.02, 10:20
        Podpisuję się pod wypowiedzią Macieja, tylko jedna uwag- na wzmocnienie kursu
        złotówki ma również istotny wpływ (nie doceniany w mediach i
        wśród "fachowców") napływ obcych walut na nasz rynek zarobionych przez
        polskich gastarbajterów pracujących po całym świecie. Mieszkam w małym
        miasteczku w południowo-zachodniej Polsce i w co drugim domu jedna lub dwie
        osoby pracują w Niemczech, USA a ostatnio nawet w Czechach i utrzymują całe
        rodziny. Kiedyś bogaciły się tak Jugosławia czy Turcja a w chwili obecnej
        dolary i marki w dużej ilości płyną do Polski czyniąc naszą walutę silniejszą.
        Nie jestem fachowcem ale zastanawiam się na ile to zjawisko jest monitorowane i
        uwzględniane przez NBP i Rząd podejmujących decyzję o wielkości emisji złotówek
        gdyż nie spotkałem takich analiz w żadnych oficjalnych statystykach i analizach
        (praca w większości prowadzona jest przecież na czarno i nie rejestrowana).
        Można produkować i eksportować towary ale rónież dobrym towarem eksportowym są
        ludzie! Taki eksport nie poparty emisją złotówek napędza głód naszej waluty na
        polskim rynku- NBP powinien zabrać się do roboty(druku polskich banknotów w
        większej ilości)
        Na marginesie, stwierdzenie że w Polsce nie produkuje się nowoczesnych towarów
        więc kurs złotówki nie ma wpływu na eksport(i poprzez to produkcję) jest
        zaskakujące. Znam zachodnich inwestorów z mojej branży, którzy zainwestowali w
        produkcję w Polsce i po pewnym czasie ze względów kursowych, nie opłacalność
        eksportu wyprodukowanyc w Polsce towarów wrócili do Niemiec. Czy w takiej
        sytuacji możemy liczyć na przyjście nowych. Oni będą produkowali nowoczesne!
        produkty na eksport w innych krajach(np Toyota mogła być polskim nowoczesnym
        produktem ale rachunek ekonomiczny wskazał Japończykom Czechy).
        Biz
    • Gość: TexasBoy Re: Mocna zlotowka vs mocna gospodarka. IP: *.rasserver.net 22.05.02, 11:26
      Maciej, czyzbys wyjezdzal na wakacje do Polski ze znowu
      odgrzewasz ten temat. Niewiele juz mozna dodac.
      Zgadzam sie z toba ze maja kryzys na wlasne zyczenie.
      Oni w Polsce po prostu uwierzyli ze zloty jest zloty
      i beda go bronic do upadlego, nawet na gruzach swej
      gospodarki. I przekonywania, zdrowy rozsadek niewiele
      pomoga. I dlatego nie ma sensu sie tym znowu zajmowac.

      Jak mawial kiedys nasz znajomy Stanley z Greenpointu:

      " Po co sie smucic i frasowac, bieda w Polsce musi
      pofolgowac"

      A rozum przyjdzie z czasem.
    • Gość: deLUC Re: Sektor importowy IP: *.braniewo.sdi.tpnet.pl 22.05.02, 14:11
      Nie dziwi mnie taka ostrosc pewnych glosow odnosnie zachowania 'status quo'
      - bowiem owo 'status quo' jest na reke wielu ludziom - co wazniejsze ludziom
      z pieniedzmi: lobby importerow jest przebogate - wyroslo w przeciagu 10 lat
      - za nimi stoja zagraniczni producenci, za producentami ich rzady - nasz rzad
      stoi zawsze na strazy - ? interesow:). Zabawne: pamietam za pierwszego
      ministrowania Balcerowicza w pewnym momencie przestaly obowiazywac stawki
      celne na sprzet elektroniczny a nowe wchodzily po kilku dniach -
      przez kilka dni nie bylo cel na sprzet - kto wiedzial zarobil krocie
      - ciekawe ilu w ten sposob nowo powstalych kapitalistow zainwestowalo w
      produkcje czegokolwiek - i jakie to ogromne korzysci przynioslo gospodarce:)?


    • Gość: Darr Po co znowu p***ć bzdury IP: *.spinet.com.pl / 1.1.1.* 22.05.02, 14:50
      RYNEK USTALA CENĘ WALUTY !
      Kredytowanie się zachodnim kapitałem(TO BĘDĄ SPŁACAĆ WNUKI)
      PODBIJA CENĘ ZŁOTEGO !!! Żaden CZERWONY ani myśli zaprzestać kredytowania
      zachodnim kapitałem (po "plajcie" taki kapitał jest nazywany "spekulacyjnym" bo
      już nie chce kupować śmieciowych obligacji rządu) .
      JAK SĄDZICIE , JAKIM CUDEM ISTNIAŁBY Z ROKU NA ROK DEFICYT HANDLOWY , GDYBY NIE
      RADOSNE KREDYTOWANIE PRZEZ CZERWONYCH I GDYBY PRZYCHODY Z PRYWATYZACJI TWORZYŁY
      WYŁĄCZNIE FUNDUSZ EMERYTALNY NA PRZYSZŁOŚĆ ?
      A gdyby tak wywalić "narodową walutę" i rozliczać się w USD . Co by zrobili
      naprawiacze gospodarki ? Żadnego Głownego Urzędu ds. . Żadnej posadki w
      znajomym urzędzie . Żadnego wskazywania winnych . Żadnego drukowania "w razie
      potrzeby" . Straszne !!!
    • Gość: pawel-l Re: Mocna zlotowka vs mocna gospodarka. IP: *.prochem.com.pl / 1.0.0.* 22.05.02, 15:11
      Coś z Hayek'a

      The sooner a recession comes, the fewer the unsound investments that the
      recession has to liquidate, and the sooner the recession will be over. The
      important point about a recession is for the government not to interfere, not
      to inflate, not to regulate, and to allow the recession to work its curative
      way as quickly as possible. Interfering with the recession, either by inflating
      or regulating, can only prolong the recession and make it worse, as in the
      1930s. And yet the pundits, the economists of all schools, the politicians of
      both parties, rush heedless into the agreed-upon policies of: Inflate and
      Regulate.
      • Gość: Delphi Re: Mocna zlotowka vs mocna gospodarka. IP: PROSVR* / *.opgdirect.com 22.05.02, 19:35
        Gość portalu: pawel-l napisał(a):

        > Coś z Hayek'a
        >
        > The sooner a recession comes, the fewer the unsound investments that the
        > recession has to liquidate, and the sooner the recession will be over. The
        > important point about a recession is for the government not to interfere, not
        > to inflate, not to regulate, and to allow the recession to work its curative
        > way as quickly as possible. Interfering with the recession, either by inflating
        >
        > or regulating, can only prolong the recession and make it worse, as in the
        > 1930s. And yet the pundits, the economists of all schools, the politicians of
        > both parties, rush heedless into the agreed-upon policies of: Inflate and
        > Regulate.

        Musze powiedziec ze jest prawdziwa ironia, ze ten cytat z Hayek'a, ktorego
        zreszta uwielbiam, zdaje sie byc jedna z najlepszych odpowiedzi na dyrdymaly
        wypisywane przez pseudo-ekspertow od ekonomii, ktorym sie wydaje, ze tylko z tego
        tytulu, ze mieszkaja w USA maja cokolwiek wartosciowego do powiedzenia.

        • Gość: MACIEJ Myslenie ma przyszlosc IP: *.ny325.east.verizon.net 23.05.02, 07:21
          Gość portalu: Delphi napisał(a):

          > Gość portalu: pawel-l napisał(a):
          >
          > > Coś z Hayek'a
          > >
          > > The sooner a recession comes, the fewer the unsound investments that the
          > > recession has to liquidate, and the sooner the recession will be over. The
          >
          > > important point about a recession is for the government not to interfere,
          > not
          > > to inflate, not to regulate, and to allow the recession to work its curati
          > ve
          > > way as quickly as possible. Interfering with the recession, either by infl
          > ating
          > >
          > > or regulating, can only prolong the recession and make it worse, as in the
          >
          > > 1930s. And yet the pundits, the economists of all schools, the politicians
          > of
          > > both parties, rush heedless into the agreed-upon policies of: Inflate and
          > > Regulate.
          >
          > Musze powiedziec ze jest prawdziwa ironia, ze ten cytat z Hayek'a, ktorego
          > zreszta uwielbiam, zdaje sie byc jedna z najlepszych odpowiedzi na dyrdymaly
          > wypisywane przez pseudo-ekspertow od ekonomii, ktorym sie wydaje, ze tylko z te
          > go
          > tytulu, ze mieszkaja w USA maja cokolwiek wartosciowego do powiedzenia.
          >

          Bardzo dobrze ,ze czytasz Hayek'a ale duzo wazniejsze od przytaczania go z
          pamieci jest chocby podstawowe zrozumienie ekonomii.
          W tym cytacie Hayek wyraznie na potwierdzenie swojej teorii daje przyklad Great
          Depression.
          Bardzo negatywnie na temat regulacji rzadowych w czasie Great Depression
          wypowiada sie rowniez M.Friedman.
          Oczywiscie ty nie zrozumiales ani jednego ani drugiego.
          Dobre zarzadzanie gospodarka jest b.wazne nie tylko w okresie kryzysu lecz
          rowniez w okresie prosperity.
          Nieingerowanie w czasie ostatniego kryzysu w Stanach-Busha i Greenspana-mogloby
          ten kryzys przeciagnac do roku lub dwoch,tak jak Financial Times przewidywal.

          Dlaczego kryzysu w Stanach juz nie ma?
          Bo istnieje dobre zarzadzanie gospodarka,poparte przez ranking IMD.
          USA jest najlepiej zarzadzana gosp.na swiecie.
          Polska jest jedna z najgorzej zarzadzanych gospodarek na swiecie.
          Daleko za Czechami,Wegrami i Chinami.
          I dlatego warto jest zrozumiec,co experci od ekonomii mieszkajacy w Stanach pisza.

          Wracajac do wypowiedzi Hayek'a,to ona absolutnie nie pasuje do polityki
          ekonomicznej Reagana, M.Thatcher czy tez Pinocheta.
          Oni to uczynili gospodarki swoich krajow bardzo mocnymi ,mimo ze zaczynali od
          kryzysow.
          Podobnie sprawa wyglada z dyktaturami.
          Moga byc madre jak :Pinocheta,Franco czy teraz chinska.
          Moga byc tez glupie jak :radziecka,kubanska,pln koreanska.

          Jedne od drugich roznia sie umiejetnoscia zarzadzania gospodarka.

          Nauczenie sie na pamiec Hayek'a nie zrobi z ciebie ekonomisty,moze tylko dobrze
          swiadczyc o twojej pamieci.

          W obecnym kryzysie aktywna polityka amerykanska dala b.dobre rezultaty,za to
          niemrawa polityka EUropejska daje mizerne efekty.

          Niemcy wlasnie wyszly z recesji i wyrwaly ostro do przodu w 1 kw 2002 +0,3% i to
          tylko dzieki wzrostowi exportu glownie do USA.

          Ale Wim Duisenberg zaczyna juz sobie wlosy z glowy wyrywac ,ze inflacja wzrosla
          do 2,4% i trzeba bedzie podniesc st%.
          A to wraz z umacniajacym sie euro moze wydluzyc wyjscie z recesji.
          Nauczenie sie Pana Tadeusza na pamiec nie uczyni z ciebie poety.
          • Gość: Delphi Zaraz chwileczke IP: PROSVR* / *.opgdirect.com 23.05.02, 19:30
            Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

            > Gość portalu: Delphi napisał(a):
            >
            > > Gość portalu: pawel-l napisał(a):
            > >
            > > > Coś z Hayek'a
            > > >
            > > > The sooner a recession comes, the fewer the unsound investments that
            > the
            > > > recession has to liquidate, and the sooner the recession will be over
            > . The
            > >
            > > > important point about a recession is for the government not to interf
            > ere,
            > > not
            > > > to inflate, not to regulate, and to allow the recession to work its c
            > urati
            > > ve
            > > > way as quickly as possible. Interfering with the recession, either by
            > infl
            > > ating
            > > >
            > > > or regulating, can only prolong the recession and make it worse, as i
            > n the
            > >
            > > > 1930s. And yet the pundits, the economists of all schools, the politi
            > cians
            > > of
            > > > both parties, rush heedless into the agreed-upon policies of: Inflate
            > and
            > > > Regulate.
            > >
            > > Musze powiedziec ze jest prawdziwa ironia, ze ten cytat z Hayek'a, ktorego
            >
            > > zreszta uwielbiam, zdaje sie byc jedna z najlepszych odpowiedzi na dyrdyma
            > ly
            > > wypisywane przez pseudo-ekspertow od ekonomii, ktorym sie wydaje, ze tylko
            > z te
            > > go
            > > tytulu, ze mieszkaja w USA maja cokolwiek wartosciowego do powiedzenia.
            > >
            >
            > Bardzo dobrze ,ze czytasz Hayek'a ale duzo wazniejsze od przytaczania go z
            > pamieci jest chocby podstawowe zrozumienie ekonomii.
            > W tym cytacie Hayek wyraznie na potwierdzenie swojej teorii daje przyklad Great
            >
            > Depression.
            > Bardzo negatywnie na temat regulacji rzadowych w czasie Great Depression
            > wypowiada sie rowniez M.Friedman.
            > Oczywiscie ty nie zrozumiales ani jednego ani drugiego.
            > Dobre zarzadzanie gospodarka jest b.wazne nie tylko w okresie kryzysu lecz
            > rowniez w okresie prosperity.
            > Nieingerowanie w czasie ostatniego kryzysu w Stanach-Busha i Greenspana-mogloby
            >
            > ten kryzys przeciagnac do roku lub dwoch,tak jak Financial Times przewidywal.
            >
            > Dlaczego kryzysu w Stanach juz nie ma?
            > Bo istnieje dobre zarzadzanie gospodarka,poparte przez ranking IMD.
            > USA jest najlepiej zarzadzana gosp.na swiecie.
            > Polska jest jedna z najgorzej zarzadzanych gospodarek na swiecie.
            > Daleko za Czechami,Wegrami i Chinami.
            > I dlatego warto jest zrozumiec,co experci od ekonomii mieszkajacy w Stanach pis
            > za.
            >
            > Wracajac do wypowiedzi Hayek'a,to ona absolutnie nie pasuje do polityki
            > ekonomicznej Reagana, M.Thatcher czy tez Pinocheta.
            > Oni to uczynili gospodarki swoich krajow bardzo mocnymi ,mimo ze zaczynali od
            > kryzysow.
            > Podobnie sprawa wyglada z dyktaturami.
            > Moga byc madre jak :Pinocheta,Franco czy teraz chinska.
            > Moga byc tez glupie jak :radziecka,kubanska,pln koreanska.
            >
            > Jedne od drugich roznia sie umiejetnoscia zarzadzania gospodarka.
            >
            > Nauczenie sie na pamiec Hayek'a nie zrobi z ciebie ekonomisty,moze tylko dobrze
            >
            > swiadczyc o twojej pamieci.
            >
            > W obecnym kryzysie aktywna polityka amerykanska dala b.dobre rezultaty,za to
            > niemrawa polityka EUropejska daje mizerne efekty.
            >
            > Niemcy wlasnie wyszly z recesji i wyrwaly ostro do przodu w 1 kw 2002 +0,3% i t
            > o
            > tylko dzieki wzrostowi exportu glownie do USA.
            >
            > Ale Wim Duisenberg zaczyna juz sobie wlosy z glowy wyrywac ,ze inflacja wzrosla
            >
            > do 2,4% i trzeba bedzie podniesc st%.
            > A to wraz z umacniajacym sie euro moze wydluzyc wyjscie z recesji.
            > Nauczenie sie Pana Tadeusza na pamiec nie uczyni z ciebie poety.

            Niestety, ale czytajac Twoje wypowiedzi i konfrontujac je z faktami bardzo
            latwymi do sprawdzenia nie moge oprzec sie wrazeniu, ze Twoje wypowiedzi nie maja
            nic wspolnego z mysleniem, sa jedynie chwytami retorycznymi. Przykladowo, wedlug
            Ciebie wypowiedz Hayek'a absolutnie nie pasuje do polityki Reagana. Otoz wlasnie.
            Pasuje doskonale. Polityka ekonomiczna Reagana byla oparta na przekonaniu, ze im
            mniejsza ingerencja rzadu w dzialania mechanizmow rynkowych, tym lepiej dla
            gospodarki. Stad zapoczatkowane przez niego ciecia w podatkach, redukcja roli
            rzadu i zwiazkow zawodowych w gospodarce, rozsadna polityka monetarna, walka z
            inflacja, powstrzymywanie sie od sztucznych manipulacji podaza pieniadza (co
            zawsze zle sie konczy), market deregulation. Polityka Reagana sprowadzala sie
            wiec do ograniczania recznego sterowania gospoadarka wedlug zasady "hands off".
            Jesli to nie pasuje do Hayek'a to co pasuje ?
            I po raz kolejny zadziwiajace jest to, ze namietnie propagujac zalety gospodarki
            amerykanskiej autor nie widzi, ze bezprecedensowy wzrost gospodarczy Stanow
            Zjednoczonych w okresie 1980 - 2000 (z krotka recesja w latach 1990-1991) jest
            bezposrednim skutkiem polityki Reagana ograniczania roli panstwa, rzadu, zwiazkow
            zawodowych i recznego sterowania, czyli rezultatem rozwiazan prosto niemal z
            Hayek'a, a jeszcze bardziej zadziwiajace, ze autor rownoczesnie propaguje powrot
            do recznego sterowania mechanizmami rynkowymi w Polsce (poprzez manipulacje
            kursem zlotowki, przykladowo) i to w imie rzekomo przejmowania wzorow
            amerykanskich.
            Problem w Polsce nie polega na wysokich stopach procentowych lub silnej walucie,
            polega on na przeregulowaniu gospodarki, niedokonczonej prywatyzacji, wysokim
            deficycie budzetowym. Zadne manipulacje ze statutem R.P.P. i NBP, kursem zlotowki
            niczego tutaj nie zmienia dopoki nie pozbedziemy sie panstwowych molochow, rynek
            nie zostanie rozregulowany, podatki obciete.
          • sajjitarius Delphi ma racje 24.05.02, 17:06
            Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

            > Gość portalu: Delphi napisał(a):
            >
            > > Gość portalu: pawel-l napisał(a):
            > >
            > > > Coś z Hayek'a
            > > >
            > > > The sooner a recession comes, the fewer the unsound investments that
            > the
            > > > recession has to liquidate, and the sooner the recession will be over
            > . The
            > >
            > > > important point about a recession is for the government not to interf
            > ere,
            > > not
            > > > to inflate, not to regulate, and to allow the recession to work its c
            > urati
            > > ve
            > > > way as quickly as possible. Interfering with the recession, either by
            > infl
            > > ating
            > > >
            > > > or regulating, can only prolong the recession and make it worse, as i
            > n the
            > >
            > > > 1930s. And yet the pundits, the economists of all schools, the politi
            > cians
            > > of
            > > > both parties, rush heedless into the agreed-upon policies of: Inflate
            > and
            > > > Regulate.
            > >
            > > Musze powiedziec ze jest prawdziwa ironia, ze ten cytat z Hayek'a, ktorego
            >
            > > zreszta uwielbiam, zdaje sie byc jedna z najlepszych odpowiedzi na dyrdyma
            > ly
            > > wypisywane przez pseudo-ekspertow od ekonomii, ktorym sie wydaje, ze tylko
            > z te
            > > go
            > > tytulu, ze mieszkaja w USA maja cokolwiek wartosciowego do powiedzenia.
            > >
            >
            > Bardzo dobrze ,ze czytasz Hayek'a ale duzo wazniejsze od przytaczania go z
            > pamieci jest chocby podstawowe zrozumienie ekonomii.
            > W tym cytacie Hayek wyraznie na potwierdzenie swojej teorii daje przyklad Great
            >
            > Depression.
            > Bardzo negatywnie na temat regulacji rzadowych w czasie Great Depression
            > wypowiada sie rowniez M.Friedman.
            > Oczywiscie ty nie zrozumiales ani jednego ani drugiego.
            > Dobre zarzadzanie gospodarka jest b.wazne nie tylko w okresie kryzysu lecz
            > rowniez w okresie prosperity.
            > Nieingerowanie w czasie ostatniego kryzysu w Stanach-Busha i Greenspana-mogloby
            >
            > ten kryzys przeciagnac do roku lub dwoch,tak jak Financial Times przewidywal.
            >
            > Dlaczego kryzysu w Stanach juz nie ma?
            > Bo istnieje dobre zarzadzanie gospodarka,poparte przez ranking IMD.
            > USA jest najlepiej zarzadzana gosp.na swiecie.
            > Polska jest jedna z najgorzej zarzadzanych gospodarek na swiecie.
            > Daleko za Czechami,Wegrami i Chinami.
            > I dlatego warto jest zrozumiec,co experci od ekonomii mieszkajacy w Stanach pis
            > za.
            >
            > Wracajac do wypowiedzi Hayek'a,to ona absolutnie nie pasuje do polityki
            > ekonomicznej Reagana, M.Thatcher czy tez Pinocheta.
            > Oni to uczynili gospodarki swoich krajow bardzo mocnymi ,mimo ze zaczynali od
            > kryzysow.
            > Podobnie sprawa wyglada z dyktaturami.
            > Moga byc madre jak :Pinocheta,Franco czy teraz chinska.
            > Moga byc tez glupie jak :radziecka,kubanska,pln koreanska.
            >
            > Jedne od drugich roznia sie umiejetnoscia zarzadzania gospodarka.
            >
            > Nauczenie sie na pamiec Hayek'a nie zrobi z ciebie ekonomisty,moze tylko dobrze
            >
            > swiadczyc o twojej pamieci.
            >
            > W obecnym kryzysie aktywna polityka amerykanska dala b.dobre rezultaty,za to
            > niemrawa polityka EUropejska daje mizerne efekty.
            >
            > Niemcy wlasnie wyszly z recesji i wyrwaly ostro do przodu w 1 kw 2002 +0,3% i t
            > o
            > tylko dzieki wzrostowi exportu glownie do USA.
            >
            > Ale Wim Duisenberg zaczyna juz sobie wlosy z glowy wyrywac ,ze inflacja wzrosla
            >
            > do 2,4% i trzeba bedzie podniesc st%.
            > A to wraz z umacniajacym sie euro moze wydluzyc wyjscie z recesji.
            > Nauczenie sie Pana Tadeusza na pamiec nie uczyni z ciebie poety.

            To samo mozna powiedziec o polityce brytyjskich konserwatystow i Margaret
            Thatcher. Moglbym tutaj rozwodzic sie na teamt polityki Margaret Thatcher i punkt
            po punkcie wykazywac, ze jej polityka miala bardzo duzo wspolnego z ideami
            Hayek'a, wbrew temu co Ty twierdzisz. Ogranicze sie do zacytowania tutaj z
            artykulu "The Man Who Changed Everyone's Life, The Ubiquitous Ideas of F. A.
            Hayek" napisana przez Brian'a Crowley:

            "AS HE HAD FORESEEN, Hayek's intellectual counter-revolution only gathered steam
            as central planning proved itself a great disappointment. The first major
            breakthrough was in Britain. For over 30 years, Labour and the Tories had vied to
            prove to the electorate that they would be the most competent manipulators of the
            instruments of economic management. Then, after a disastrous
            interventionist "dash for growth" under Prime Minister Edward Heath, and after
            the party's defeat by a rudderless corporatist Labour government, the Tories
            sought intellectual renewal under their new leader, Margaret Thatcher. The leader
            of her brain trust, Sir Keith Joseph, was a convinced Hayekian. Aided by the
            efforts of the Institute for Economic Affairs, Thatcher and Joseph gradually
            asserted intellectual domination over the Tories' efforts to stake out for
            themselves a political identity that broke with the postwar economic consensus.
            Thatcher became convinced of the rightness of Hayek's arguments that intervention
            brought with it its own momentum, and she took on the task of reversing course
            with relish. While the share of GDP spent by government only slightly declined
            during the Thatcher years, other changes were far more important. Privatization
            removed the dead hand of government control and political interference from vast
            swathes of the economy, stimulating new investment and impressive productivity
            growth. Government got out of the business of picking winners or subsidizing
            failing industries and allowed consumers and investors to direct resources to
            companies that actually produced goods and services that they wanted to buy. The
            Tories broke up state monopolies, introducing competition and innovation in
            sectors such as rail, electricity, telecoms, and natural gas, long grown
            sclerotic and complacent. Labor markets were deregulated, allowing British
            employment to rise without touching off destructive inflation. Hayek's
            distinctive contribution to Thatcherism was recognized most explicitly when he
            was invited to Buckingham Palace and made a Companion of Honour in 1984.

            Most important, Thatcher changed the intellectual landscape of British politics,
            rendering the opposition Labour Party unelectable until it not merely accepted,
            but actively embraced, much of her legacy. Hayek, who died in 1992, would have
            approved of this focus on the long run."

            Tak panie Macieju, myslenie ma przyszlosc i z pewnoscia masz racje, ze nauczenie
            sie na pamiec Pana Tadeusza z nikogo nie czyni poety. Tak samo jak fakt
            przebywania w Stanach Zjednoczonych z nikogo automatycznie nie czyni eksperta od
            ekonomii i polityki gospodarczej Stanow Zjednoczconych. Od czasu do czasu warto
            rowniez byloby sprawdzic troche faktow na ktore sie powolujesz, bo w przeciwnym
            wypadku wychodzisz jedynie na nawiedzonego propagandziste.
            • Gość: Robert Re: Jasne, że ma IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 24.05.02, 18:05
              Dyskusja jest cokolwiek mętna, ale to ze względów technicznych. Pogubiłem się
              już w cytatach z cytowanych cytatów. Recepty na kryzys są znane. Wystarczy sam
              Hayek. Politycy szukają okrężnych dróg bo mają polityczne interesy, elektorat,
              klientów itd. Im więcej regulacji, interwencji państwa tym gorzej. zapominają o
              tym ci, którzy nawołują np. do osłabienia kursu złotówki itp. Interweniować
              można na mnóstwo sposobów i niczym innym jak nieustanną interwencją na ryn.
              walutowym jest nieustanna emisja obligacji skierowana głównie do zagranicznych
              inst. finansowych. Sprzedaż detaliczna to zaledwie kilka % każdej emisji.
              Działania takie i równoczesna interw. NBP by osłabić zł.,to nic innego jak
              branie jednocześnie tabletek na zatwardzenie i rozwolnienie. Nie można patrzeć
              tylko na stronę popytową. Problem Polski to problem podaży, a nie popytu.
              Nie będzie żadnego ożywienia gosp. jeśli nie nastąpi deregulacja rynku -
              zwłaszcza pracy. Proste rezerwy wzrostu już się wyczerpały. Polska jest krajem,
              w którym od 5% wzrostu PKB zaczyna przybywać miejsc pracy. Dlaczego gdzie
              indziej wystarczy 1,5%. Bez zmiany kodeksu pracy, bez zmniejszenia
              pozapłacowych kosztów pracy nie będzie żadnej akcji kredytowej banków dla
              małych i średnich przeds. (Związek między jednym i drugim jest bezpośredni i
              jeśli kogoś to interesuje, to chętnie wykażę). bez tego nie będą się rozwijać
              itd.
              Wszystkie propozycje SLD sprowadzają się do pobudzania popytu - to jest droga
              do jeszcze większych kłopotów.
    • Gość: Delphi Re: Mocna zlotowka vs mocna gospodarka. IP: PROSVR* / *.opgdirect.com 22.05.02, 19:23
      Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

      > Dyzurny politolog twierdzi,ze poprzez mocna walute buduje sie mocna gospodarke.
      > Ja za to twierdze,ze najpierw buduje sie mocna gospodarke,a mocna waluta jest
      > efektem mocnej gospodarki.
      > Kilka faktow i cytatow.
      > "Argentyne zalatwil sztywny kurs waluty w stosunku do USD".
      > Polska waluta umocnila sie o 28% w ciagu ostatnich 2 lat w stosunku do dolara.
      > Rycho i komentator twierdza,ze Polsce "Argentyna " nie grozi,bo zlotowka jest
      > plynna a peso bylo sztywne.
      > Zeby duzo nie filozofowac:przywiazanie zlotowki do dolara w ciagu ostatnich 2
      > lat uczyniloby ja o 28% slabsza niz jest w tej chwili.
      > Dlaczego kursy walut wobec siebie sa istotne?
      > Bo swiadcza o konkurencyjnosci gospodarek tych krajow(IMD).
      > Swiadcza rowniez o wydajnosci pracy,ktora w Polsce powinna byc wyzsza niz w USA
      >
      > biorac pod uwage moc waluty.
      > Oczywiscie abstrahujemy tutaj od stop procentowych,ktore powinny byc takie same
      > .
      >
      > Reasumujac.
      > Jesli konkurencyjnosc gospodarki polskiej do amerykanskiej jest zadna.
      > Wydajnosci pracy tez sie nie da porownac.
      > To jedynym powodem silnej zlotowki sa wysokie stopy procentowe.
      >
      > WYSOKIE STOPY PROCENTOWE I NISKA PODAZ ZLOTOWKI TO KRYZYS NA WLASNE ZADANIE.
      >
      > To jest taki wlasnorecznie skonstruowany "1929".
      >
      > Przy przewartosciowanej zlotowce:
      > 1-import jest tani-no wiec produkcja krajowa pada.
      > 2-export jest drogi-jak wyzej
      > 3-turystyka pada.Nawet Polacy jezdza do Grecji,bo tam jest taniej niz w Polsce.
      > Kumpel zaplacil 925 doll za bilet na LOT z NYC do W-wy w obie strony wylot
      > w polowie czerwca.Rok temu byly 100 doll tansze.
      > 4-bezrobocie rosnie.
      > 5-produkcja przemyslowa w Polsce spadla o 4,4% w kwietniu 2002 w porownaniu z
      > marcem 2002.Czy musze dodawac,ze informacja ta bardzo"zaskoczyla fachowcow".
      >
      > Zapomnialbym dodac,ze "fachowcy" "czekaja na poprawe koniunktury" jakby ta
      > koniunktura "sama"sie musiala poprawic bez "wspoludzialu " rzadzacych.
      >
      > Pies by sie o bude z nudow zabil patrzac na niemoctwo rzadzacych.
      >
      > W odpowiedzi spodziewam sie ,tego co margaritta 1 napisala:"co ty k... wiesz o
      > Polsce"
      >
      >
      >
      To ze zlotowka jest silna jest niestety w malym tylko stopniu spowodowane stopami
      procentowymi. Zaleznosc wartosci polskiej zlotowki w stosunku do innych walut od
      wysokosci stop procentowych nie jest liniowa. Najlepiej swiadczy o tym fakt, ze
      mimo wszystko stopy procentowe w Polsce spadaja (choc powoli)a zlotowka idzie w
      gore. Zreszta przyklady Czech, Wegier czy wreszcie Japonii tez pokazuja, ze
      obnizanie stop procentowych nie musi prowadzic do oslabienia waluty. Przyczynami
      utrzymywania sie wysokiego kursu zlotowki sa naplyw kapitalu zagranicznego do
      Polski, dotychczasowa polityka prywatyzacyjna, spodziewany naplyw kapitalu
      zagranicznego (w roznych postaciach) w wyniku rychlego przystapienia Polski do
      Unii. Dalej przyczyna dla ktorej dzialalnosc gospodarcza w Polsce ulega stagnacji
      jest deficyt budzetowy panstwa, ktory oczywiscie latany jest przez obligacje
      skarbu panstwa. Efekt jest taki, ze pomimo dotychczasowych obnizek stop
      procentowych banki komercjalne nie obnizaja stop procentowych. W obecnej sytuacji
      w Polsce banki komercjalne wola inwestowac pieniadze w obligacje skarbu panstwa,
      bo jest to inwestycja w sumie malo ryzykowna w porownaniu do udzielania kredytow
      podmiotom gospodarczym. Niestety dzialania tego rzadu sprowadzaja sie do szukania
      kozlow ofiarnych (a to RPP, a to NBP, etc. ) a nie tykaja sie spraw podstawowych:
      deficyt budzetowy, przeregulowany rynek pracy, niedokonczona restrukturyzacja i
      prywatyzacja panstwowych molochow. Nawiasem mowiac restrukturyzacja i
      prywatyzacja tych panstwowych molochow, ktora predzej czy pozniej musi zostac
      dokonana, spowoduje tylko dalsza aprecjacje zlotego, niezaleznie od wysokosci
      stop procentowych...

      • Gość: objektyw Re: Mocna zlotowka vs mocna gospodarka. IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 22.05.02, 20:36
        Gość portalu: Delphi napisał(a):

        > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
        >
        > > Dyzurny politolog twierdzi,ze poprzez mocna walute buduje sie mocna gospod
        > arke.
        > > Ja za to twierdze,ze najpierw buduje sie mocna gospodarke,a mocna waluta j
        > est
        > > efektem mocnej gospodarki.
        > > Kilka faktow i cytatow.
        > > "Argentyne zalatwil sztywny kurs waluty w stosunku do USD".
        > > Polska waluta umocnila sie o 28% w ciagu ostatnich 2 lat w stosunku do dol
        > ara.
        > > Rycho i komentator twierdza,ze Polsce "Argentyna " nie grozi,bo zlotowka j
        > est
        > > plynna a peso bylo sztywne.
        > > Zeby duzo nie filozofowac:przywiazanie zlotowki do dolara w ciagu ostatnic
        > h 2
        > > lat uczyniloby ja o 28% slabsza niz jest w tej chwili.
        > > Dlaczego kursy walut wobec siebie sa istotne?
        > > Bo swiadcza o konkurencyjnosci gospodarek tych krajow(IMD).
        > > Swiadcza rowniez o wydajnosci pracy,ktora w Polsce powinna byc wyzsza niz
        > w USA
        > >
        > > biorac pod uwage moc waluty.
        > > Oczywiscie abstrahujemy tutaj od stop procentowych,ktore powinny byc takie
        > same
        > > .
        > >
        > > Reasumujac.
        > > Jesli konkurencyjnosc gospodarki polskiej do amerykanskiej jest zadna.
        > > Wydajnosci pracy tez sie nie da porownac.
        > > To jedynym powodem silnej zlotowki sa wysokie stopy procentowe.
        > >
        > > WYSOKIE STOPY PROCENTOWE I NISKA PODAZ ZLOTOWKI TO KRYZYS NA WLASNE ZADANI
        > E.
        > >
        > > To jest taki wlasnorecznie skonstruowany "1929".
        > >
        > > Przy przewartosciowanej zlotowce:
        > > 1-import jest tani-no wiec produkcja krajowa pada.
        > > 2-export jest drogi-jak wyzej
        > > 3-turystyka pada.Nawet Polacy jezdza do Grecji,bo tam jest taniej niz w Po
        > lsce.
        > > Kumpel zaplacil 925 doll za bilet na LOT z NYC do W-wy w obie strony wyl
        > ot
        > > w polowie czerwca.Rok temu byly 100 doll tansze.
        > > 4-bezrobocie rosnie.
        > > 5-produkcja przemyslowa w Polsce spadla o 4,4% w kwietniu 2002 w porownani
        > u z
        > > marcem 2002.Czy musze dodawac,ze informacja ta bardzo"zaskoczyla fachowc
        > ow".
        > >
        > > Zapomnialbym dodac,ze "fachowcy" "czekaja na poprawe koniunktury" jakby ta
        >
        > > koniunktura "sama"sie musiala poprawic bez "wspoludzialu " rzadzacych.
        > >
        > > Pies by sie o bude z nudow zabil patrzac na niemoctwo rzadzacych.
        > >
        > > W odpowiedzi spodziewam sie ,tego co margaritta 1 napisala:"co ty k... wie
        > sz o
        > > Polsce"
        > >
        > >
        > >
        > To ze zlotowka jest silna jest niestety w malym tylko stopniu spowodowane stopa
        > mi
        > procentowymi. Zaleznosc wartosci polskiej zlotowki w stosunku do innych walut o
        > d
        > wysokosci stop procentowych nie jest liniowa. Najlepiej swiadczy o tym fakt, ze
        >
        > mimo wszystko stopy procentowe w Polsce spadaja (choc powoli)a zlotowka idzie w
        >
        > gore. Zreszta przyklady Czech, Wegier czy wreszcie Japonii tez pokazuja, ze
        > obnizanie stop procentowych nie musi prowadzic do oslabienia waluty. Przyczynam
        > i
        > utrzymywania sie wysokiego kursu zlotowki sa naplyw kapitalu zagranicznego do
        > Polski, dotychczasowa polityka prywatyzacyjna, spodziewany naplyw kapitalu
        > zagranicznego (w roznych postaciach) w wyniku rychlego przystapienia Polski do
        > Unii. Dalej przyczyna dla ktorej dzialalnosc gospodarcza w Polsce ulega stagnac
        > ji
        > jest deficyt budzetowy panstwa, ktory oczywiscie latany jest przez obligacje
        > skarbu panstwa. Efekt jest taki, ze pomimo dotychczasowych obnizek stop
        > procentowych banki komercjalne nie obnizaja stop procentowych. W obecnej sytuac
        > ji
        > w Polsce banki komercjalne wola inwestowac pieniadze w obligacje skarbu panstwa
        > ,
        > bo jest to inwestycja w sumie malo ryzykowna w porownaniu do udzielania kredyto
        > w
        > podmiotom gospodarczym. Niestety dzialania tego rzadu sprowadzaja sie do szukan
        > ia
        > kozlow ofiarnych (a to RPP, a to NBP, etc. ) a nie tykaja sie spraw podstawowyc
        > h:
        > deficyt budzetowy, przeregulowany rynek pracy, niedokonczona restrukturyzacja i
        >
        > prywatyzacja panstwowych molochow. Nawiasem mowiac restrukturyzacja i
        > prywatyzacja tych panstwowych molochow, ktora predzej czy pozniej musi zostac
        > dokonana, spowoduje tylko dalsza aprecjacje zlotego, niezaleznie od wysokosci
        > stop procentowych...
        >

        > Siłę złotówki umacniają zagraniczni inwestorzy, którzy lokuja u nas swoje
        pieniądze. A robią to dlatego, bo słusznie oceniają, że stopy w % w Polsce są od
        długiego czasu nieadekwatne do rynku i tchórzliwe decyzje RPP tworzą uzasadnione
        oczekiwania na następne obniżki, a więc warto spekulować!
        • Gość: Delphi Re: Mocna zlotowka vs mocna gospodarka. IP: PROSVR* / *.opgdirect.com 22.05.02, 21:10
          Gość portalu: objektyw napisał(a):

          > Gość portalu: Delphi napisał(a):
          >
          > > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
          > >
          > > > Dyzurny politolog twierdzi,ze poprzez mocna walute buduje sie mocna g
          > ospod
          > > arke.
          > > > Ja za to twierdze,ze najpierw buduje sie mocna gospodarke,a mocna wal
          > uta j
          > > est
          > > > efektem mocnej gospodarki.
          > > > Kilka faktow i cytatow.
          > > > "Argentyne zalatwil sztywny kurs waluty w stosunku do USD".
          > > > Polska waluta umocnila sie o 28% w ciagu ostatnich 2 lat w stosunku d
          > o dol
          > > ara.
          > > > Rycho i komentator twierdza,ze Polsce "Argentyna " nie grozi,bo zloto
          > wka j
          > > est
          > > > plynna a peso bylo sztywne.
          > > > Zeby duzo nie filozofowac:przywiazanie zlotowki do dolara w ciagu ost
          > atnic
          > > h 2
          > > > lat uczyniloby ja o 28% slabsza niz jest w tej chwili.
          > > > Dlaczego kursy walut wobec siebie sa istotne?
          > > > Bo swiadcza o konkurencyjnosci gospodarek tych krajow(IMD).
          > > > Swiadcza rowniez o wydajnosci pracy,ktora w Polsce powinna byc wyzsza
          > niz
          > > w USA
          > > >
          > > > biorac pod uwage moc waluty.
          > > > Oczywiscie abstrahujemy tutaj od stop procentowych,ktore powinny byc
          > takie
          > > same
          > > > .
          > > >
          > > > Reasumujac.
          > > > Jesli konkurencyjnosc gospodarki polskiej do amerykanskiej jest zadna
          > .
          > > > Wydajnosci pracy tez sie nie da porownac.
          > > > To jedynym powodem silnej zlotowki sa wysokie stopy procentowe.
          > > >
          > > > WYSOKIE STOPY PROCENTOWE I NISKA PODAZ ZLOTOWKI TO KRYZYS NA WLASNE Z
          > ADANI
          > > E.
          > > >
          > > > To jest taki wlasnorecznie skonstruowany "1929".
          > > >
          > > > Przy przewartosciowanej zlotowce:
          > > > 1-import jest tani-no wiec produkcja krajowa pada.
          > > > 2-export jest drogi-jak wyzej
          > > > 3-turystyka pada.Nawet Polacy jezdza do Grecji,bo tam jest taniej niz
          > w Po
          > > lsce.
          > > > Kumpel zaplacil 925 doll za bilet na LOT z NYC do W-wy w obie stron
          > y wyl
          > > ot
          > > > w polowie czerwca.Rok temu byly 100 doll tansze.
          > > > 4-bezrobocie rosnie.
          > > > 5-produkcja przemyslowa w Polsce spadla o 4,4% w kwietniu 2002 w poro
          > wnani
          > > u z
          > > > marcem 2002.Czy musze dodawac,ze informacja ta bardzo"zaskoczyla fa
          > chowc
          > > ow".
          > > >
          > > > Zapomnialbym dodac,ze "fachowcy" "czekaja na poprawe koniunktury" jak
          > by ta
          > >
          > > > koniunktura "sama"sie musiala poprawic bez "wspoludzialu " rzadzacych
          > .
          > > >
          > > > Pies by sie o bude z nudow zabil patrzac na niemoctwo rzadzacych.
          > > >
          > > > W odpowiedzi spodziewam sie ,tego co margaritta 1 napisala:"co ty k..
          > . wie
          > > sz o
          > > > Polsce"
          > > >
          > > >
          > > >
          > > To ze zlotowka jest silna jest niestety w malym tylko stopniu spowodowane
          > stopa
          > > mi
          > > procentowymi. Zaleznosc wartosci polskiej zlotowki w stosunku do innych wa
          > lut o
          > > d
          > > wysokosci stop procentowych nie jest liniowa. Najlepiej swiadczy o tym fak
          > t, ze
          > >
          > > mimo wszystko stopy procentowe w Polsce spadaja (choc powoli)a zlotowka id
          > zie w
          > >
          > > gore. Zreszta przyklady Czech, Wegier czy wreszcie Japonii tez pokazuja, z
          > e
          > > obnizanie stop procentowych nie musi prowadzic do oslabienia waluty. Przyc
          > zynam
          > > i
          > > utrzymywania sie wysokiego kursu zlotowki sa naplyw kapitalu zagranicznego
          > do
          > > Polski, dotychczasowa polityka prywatyzacyjna, spodziewany naplyw kapitalu
          >
          > > zagranicznego (w roznych postaciach) w wyniku rychlego przystapienia Polsk
          > i do
          > > Unii. Dalej przyczyna dla ktorej dzialalnosc gospodarcza w Polsce ulega st
          > agnac
          > > ji
          > > jest deficyt budzetowy panstwa, ktory oczywiscie latany jest przez obligac
          > je
          > > skarbu panstwa. Efekt jest taki, ze pomimo dotychczasowych obnizek stop
          > > procentowych banki komercjalne nie obnizaja stop procentowych. W obecnej s
          > ytuac
          > > ji
          > > w Polsce banki komercjalne wola inwestowac pieniadze w obligacje skarbu pa
          > nstwa
          > > ,
          > > bo jest to inwestycja w sumie malo ryzykowna w porownaniu do udzielania kr
          > edyto
          > > w
          > > podmiotom gospodarczym. Niestety dzialania tego rzadu sprowadzaja sie do s
          > zukan
          > > ia
          > > kozlow ofiarnych (a to RPP, a to NBP, etc. ) a nie tykaja sie spraw podsta
          > wowyc
          > > h:
          > > deficyt budzetowy, przeregulowany rynek pracy, niedokonczona restrukturyza
          > cja i
          > >
          > > prywatyzacja panstwowych molochow. Nawiasem mowiac restrukturyzacja i
          > > prywatyzacja tych panstwowych molochow, ktora predzej czy pozniej musi zos
          > tac
          > > dokonana, spowoduje tylko dalsza aprecjacje zlotego, niezaleznie od wysoko
          > sci
          > > stop procentowych...
          > >
          >
          > > Siłę złotówki umacniają zagraniczni inwestorzy, którzy lokuja u nas swoje
          > pieniądze. A robią to dlatego, bo słusznie oceniają, że stopy w % w Polsce są o
          > d
          > długiego czasu nieadekwatne do rynku i tchórzliwe decyzje RPP tworzą uzasadnion
          > e
          > oczekiwania na następne obniżki, a więc warto spekulować!

          Whoops !! To ciekawe, a nawet zabawne...."decyzje RPP tworza uzasadnione
          oczekiwania na nastepne obnizki, a wiec warto spekulowac!"...Innymi slowy
          zagraniczni inwestorzy lokuja u nas pieniadze w oczekiwaniu na kolejne obnizki
          stop, przez co oczywiscie powoduja wzomcnienie sie zlotego...przepraszam, ale ta
          wypowiedz autora, przy calym moim do niego szacunku nie ma zadnego sensu.
          Ale nie mamy sie o co spierac tak naprawde. Stopy procentowe bede w Polsce
          spadac, czy wolno czy szybko to jest malo istotne. Zadne zaklecia niczego tutaj
          nie zmienia. Zloty nadal bedzie mocny, bo nie stopy procentowe sa zrodlem jego
          wysokich notowan. Dla tych co maja watpliwosci, dlaczego w Japonii gdzie stopy
          procentowe sa bliskie zeru, notowania yena ida do gory ?

          • Gość: ob. Re: Maciej ma rację! IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 22.05.02, 23:14
            Gość portalu: Delphi napisał(a):

            ) Gość portalu: objektyw napisał(a):
            )
            ) ) Gość portalu: Delphi napisał(a):
            ) )
            ) ) ) Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
            ) ) )
            ) ) ) ) Dyzurny politolog twierdzi,ze poprzez mocna walute buduje sie mo
            ) cna g
            ) ) ospod
            ) ) ) arke.
            ) ) ) ) Ja za to twierdze,ze najpierw buduje sie mocna gospodarke,a mocn
            ) a wal
            ) ) uta j
            ) ) ) est
            ) ) ) ) efektem mocnej gospodarki.
            ) ) ) ) Kilka faktow i cytatow.
            ) ) ) ) "Argentyne zalatwil sztywny kurs waluty w stosunku do USD".
            ) ) ) ) Polska waluta umocnila sie o 28% w ciagu ostatnich 2 lat w stosu
            ) nku d
            ) ) o dol
            ) ) ) ara.
            ) ) ) ) Rycho i komentator twierdza,ze Polsce "Argentyna " nie grozi,bo
            ) zloto
            ) ) wka j
            ) ) ) est
            ) ) ) ) plynna a peso bylo sztywne.
            ) ) ) ) Zeby duzo nie filozofowac:przywiazanie zlotowki do dolara w ciag
            ) u ost
            ) ) atnic
            ) ) ) h 2
            ) ) ) ) lat uczyniloby ja o 28% slabsza niz jest w tej chwili.
            ) ) ) ) Dlaczego kursy walut wobec siebie sa istotne?
            ) ) ) ) Bo swiadcza o konkurencyjnosci gospodarek tych krajow(IMD).
            ) ) ) ) Swiadcza rowniez o wydajnosci pracy,ktora w Polsce powinna byc w
            ) yzsza
            ) ) niz
            ) ) ) w USA
            ) ) ) )
            ) ) ) ) biorac pod uwage moc waluty.
            ) ) ) ) Oczywiscie abstrahujemy tutaj od stop procentowych,ktore powinny
            ) byc
            ) ) takie
            ) ) ) same
            ) ) ) ) .
            ) ) ) )
            ) ) ) ) Reasumujac.
            ) ) ) ) Jesli konkurencyjnosc gospodarki polskiej do amerykanskiej jest
            ) zadna
            ) ) .
            ) ) ) ) Wydajnosci pracy tez sie nie da porownac.
            ) ) ) ) To jedynym powodem silnej zlotowki sa wysokie stopy procentowe.
            ) ) ) )
            ) ) ) ) WYSOKIE STOPY PROCENTOWE I NISKA PODAZ ZLOTOWKI TO KRYZYS NA WLA
            ) SNE Z
            ) ) ADANI
            ) ) ) E.
            ) ) ) )
            ) ) ) ) To jest taki wlasnorecznie skonstruowany "1929".
            ) ) ) )
            ) ) ) ) Przy przewartosciowanej zlotowce:
            ) ) ) ) 1-import jest tani-no wiec produkcja krajowa pada.
            ) ) ) ) 2-export jest drogi-jak wyzej
            ) ) ) ) 3-turystyka pada.Nawet Polacy jezdza do Grecji,bo tam jest tanie
            ) j niz
            ) ) w Po
            ) ) ) lsce.
            ) ) ) ) Kumpel zaplacil 925 doll za bilet na LOT z NYC do W-wy w obie
            ) stron
            ) ) y wyl
            ) ) ) ot
            ) ) ) ) w polowie czerwca.Rok temu byly 100 doll tansze.
            ) ) ) ) 4-bezrobocie rosnie.
            ) ) ) ) 5-produkcja przemyslowa w Polsce spadla o 4,4% w kwietniu 2002 w
            ) poro
            ) ) wnani
            ) ) ) u z
            ) ) ) ) marcem 2002.Czy musze dodawac,ze informacja ta bardzo"zaskoczy
            ) la fa
            ) ) chowc
            ) ) ) ow".
            ) ) ) )
            ) ) ) ) Zapomnialbym dodac,ze "fachowcy" "czekaja na poprawe koniunktury
            ) " jak
            ) ) by ta
            ) ) )
            ) ) ) ) koniunktura "sama"sie musiala poprawic bez "wspoludzialu " rzadz
            ) acych
            ) ) .
            ) ) ) )
            ) ) ) ) Pies by sie o bude z nudow zabil patrzac na niemoctwo rzadzacych
            ) .
            ) ) ) )
            ) ) ) ) W odpowiedzi spodziewam sie ,tego co margaritta 1 napisala:"co t
            ) y k..
            ) ) . wie
            ) ) ) sz o
            ) ) ) ) Polsce"
            ) ) ) )
            ) ) ) )
            ) ) ) )
            ) ) ) To ze zlotowka jest silna jest niestety w malym tylko stopniu spowodo
            ) wane
            ) ) stopa
            ) ) ) mi
            ) ) ) procentowymi. Zaleznosc wartosci polskiej zlotowki w stosunku do inny
            ) ch wa
            ) ) lut o
            ) ) ) d
            ) ) ) wysokosci stop procentowych nie jest liniowa. Najlepiej swiadczy o ty
            ) m fak
            ) ) t, ze
            ) ) )
            ) ) ) mimo wszystko stopy procentowe w Polsce spadaja (choc powoli)a zlotow
            ) ka id
            ) ) zie w
            ) ) )
            ) ) ) gore. Zreszta przyklady Czech, Wegier czy wreszcie Japonii tez pokazu
            ) ja, z
            ) ) e
            ) ) ) obnizanie stop procentowych nie musi prowadzic do oslabienia waluty.
            ) Przyc
            ) ) zynam
            ) ) ) i
            ) ) ) utrzymywania sie wysokiego kursu zlotowki sa naplyw kapitalu zagranic
            ) znego
            ) ) do
            ) ) ) Polski, dotychczasowa polityka prywatyzacyjna, spodziewany naplyw kap
            ) italu
            ) )
            ) ) ) zagranicznego (w roznych postaciach) w wyniku rychlego przystapienia
            ) Polsk
            ) ) i do
            ) ) ) Unii. Dalej przyczyna dla ktorej dzialalnosc gospodarcza w Polsce ule
            ) ga st
            ) ) agnac
            ) ) ) ji
            ) ) ) jest deficyt budzetowy panstwa, ktory oczywiscie latany jest przez ob
            ) ligac
            ) ) je
            ) ) ) skarbu panstwa. Efekt jest taki, ze pomimo dotychczasowych obnizek st
            ) op
            ) ) ) procentowych banki komercjalne nie obnizaja stop procentowych. W obec
            ) nej s
            ) ) ytuac
            ) ) ) ji
            ) ) ) w Polsce banki komercjalne wola inwestowac pieniadze w obligacje skar
            ) bu pa
            ) ) nstwa
            ) ) ) ,
            ) ) ) bo jest to inwestycja w sumie malo ryzykowna w porownaniu do udzielan
            ) ia kr
            ) ) edyto
            ) ) ) w
            ) ) ) podmiotom gospodarczym. Niestety dzialania tego rzadu sprowadzaja sie
            ) do s
            ) ) zukan
            ) ) ) ia
            ) ) ) kozlow ofiarnych (a to RPP, a to NBP, etc. ) a nie tykaja sie spraw p
            ) odsta
            ) ) wowyc
            ) ) ) h:
            ) ) ) deficyt budzetowy, przeregulowany rynek pracy, niedokonczona restrukt
            ) uryza
            ) ) cja i
            ) ) )
            ) ) ) prywatyzacja panstwowych molochow. Nawiasem mowiac restrukturyzacja i
            )
            ) ) ) prywatyzacja tych panstwowych molochow, ktora predzej czy pozniej mus
            ) i zos
            ) ) tac
            ) ) ) dokonana, spowoduje tylko dalsza aprecjacje zlotego, niezaleznie od w
            ) ysoko
            ) ) sci
            ) ) ) stop procentowych...
            ) ) )
            ) )
            ) ) ) Siłę złotówki umacniają zagraniczni inwestorzy, którzy lokuja u nas s
            ) woje
            ) ) pieniądze. A robią to dlatego, bo słusznie oceniają, że stopy w % w Polsce
            ) są o
            ) ) d
            ) ) długiego czasu nieadekwatne do rynku i tchórzliwe decyzje RPP tworzą uzasa
            ) dnion
            ) ) e
            ) ) oczekiwania na następne obniżki, a więc warto spekulować!
            )
            ) Whoops !! To ciekawe, a nawet zabawne...."decyzje RPP tworza uzasadnione
            ) oczekiwania na nastepne obnizki, a wiec warto spekulowac!"...Innymi slowy
            ) zagraniczni inwestorzy lokuja u nas pieniadze w oczekiwaniu na kolejne obnizki
            ) stop, przez co oczywiscie powoduja wzomcnienie sie zlotego...przepraszam, ale t
            ) a
            ) wypowiedz autora, przy calym moim do niego szacunku nie ma zadnego sensu.
            ) Ale nie mamy sie o co spierac tak naprawde. Stopy procentowe bede w Polsce
            ) spadac, czy wolno czy szybko to jest malo istotne. Zadne zaklecia niczego tutaj
            )
            ) nie zmienia. Zloty nadal bedzie mocny, bo nie stopy procentowe sa zrodlem jego
            ) wysokich notowan. Dla tych co maja watpliwosci, dlaczego w Japonii gdzie stopy
            ) procentowe sa bliskie zeru, notowania yena ida do gory ?
            )

            )Mój poprzednik niestety nie rozumie pewnych niuansów. Może prościej, jeżeli
            dzisiaj za 1 € dostanę 2 PLN, a jutro 1 PLN, to oczywiście wolę dziś zainwestować
            w te korzystne obligacje niż jutro w te niżej opocentowane, czy to jasne p.
            delphi? Skutek taki, że kurs złotego na wolnym rynku rośnie, bo te € trzeba
            wcześniej zamienić na złotówki, czy to też jasne? A co do porównania japońskiej
            gospodarki z polską to chyba nie porozumienie, już pisałem, że bliżej nam do
            Argentyny.
            • Gość: Delphi Re: Maciej ma rację! IP: PROSVR* / *.opgdirect.com 23.05.02, 16:00
              Gość portalu: ob. napisał(a):

              ) Gość portalu: Delphi napisał(a):
              )
              ) ) Gość portalu: objektyw napisał(a):
              ) )
              ) ) ) Gość portalu: Delphi napisał(a):
              ) ) )
              ) ) ) ) Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
              ) ) ) )
              ) ) ) ) ) Dyzurny politolog twierdzi,ze poprzez mocna walute buduje sie mo
              ) ) cna g
              ) ) ) ospod
              ) ) ) ) arke.
              ) ) ) ) ) Ja za to twierdze,ze najpierw buduje sie mocna gospodarke,a mocn
              ) ) a wal
              ) ) ) uta j
              ) ) ) ) est
              ) ) ) ) ) efektem mocnej gospodarki.
              ) ) ) ) ) Kilka faktow i cytatow.
              ) ) ) ) ) "Argentyne zalatwil sztywny kurs waluty w stosunku do USD".
              ) ) ) ) ) Polska waluta umocnila sie o 28% w ciagu ostatnich 2 lat w stosu
              ) ) nku d
              ) ) ) o dol
              ) ) ) ) ara.
              ) ) ) ) ) Rycho i komentator twierdza,ze Polsce "Argentyna " nie grozi,bo
              ) ) zloto
              ) ) ) wka j
              ) ) ) ) est
              ) ) ) ) ) plynna a peso bylo sztywne.
              ) ) ) ) ) Zeby duzo nie filozofowac:przywiazanie zlotowki do dolara w ciag
              ) ) u ost
              ) ) ) atnic
              ) ) ) ) h 2
              ) ) ) ) ) lat uczyniloby ja o 28% slabsza niz jest w tej chwili.
              ) ) ) ) ) Dlaczego kursy walut wobec siebie sa istotne?
              ) ) ) ) ) Bo swiadcza o konkurencyjnosci gospodarek tych krajow(IMD).
              ) ) ) ) ) Swiadcza rowniez o wydajnosci pracy,ktora w Polsce powinna byc w
              ) ) yzsza
              ) ) ) niz
              ) ) ) ) w USA
              ) ) ) ) )
              ) ) ) ) ) biorac pod uwage moc waluty.
              ) ) ) ) ) Oczywiscie abstrahujemy tutaj od stop procentowych,ktore powinny
              ) ) byc
              ) ) ) takie
              ) ) ) ) same
              ) ) ) ) ) .
              ) ) ) ) )
              ) ) ) ) ) Reasumujac.
              ) ) ) ) ) Jesli konkurencyjnosc gospodarki polskiej do amerykanskiej jest
              ) ) zadna
              ) ) ) .
              ) ) ) ) ) Wydajnosci pracy tez sie nie da porownac.
              ) ) ) ) ) To jedynym powodem silnej zlotowki sa wysokie stopy procentowe.
              ) ) ) ) )
              ) ) ) ) ) WYSOKIE STOPY PROCENTOWE I NISKA PODAZ ZLOTOWKI TO KRYZYS NA WLA
              ) ) SNE Z
              ) ) ) ADANI
              ) ) ) ) E.
              ) ) ) ) )
              ) ) ) ) ) To jest taki wlasnorecznie skonstruowany "1929".
              ) ) ) ) )
              ) ) ) ) ) Przy przewartosciowanej zlotowce:
              ) ) ) ) ) 1-import jest tani-no wiec produkcja krajowa pada.
              ) ) ) ) ) 2-export jest drogi-jak wyzej
              ) ) ) ) ) 3-turystyka pada.Nawet Polacy jezdza do Grecji,bo tam jest tanie
              ) ) j niz
              ) ) ) w Po
              ) ) ) ) lsce.
              ) ) ) ) ) Kumpel zaplacil 925 doll za bilet na LOT z NYC do W-wy w obie
              ) ) stron
              ) ) ) y wyl
              ) ) ) ) ot
              ) ) ) ) ) w polowie czerwca.Rok temu byly 100 doll tansze.
              ) ) ) ) ) 4-bezrobocie rosnie.
              ) ) ) ) ) 5-produkcja przemyslowa w Polsce spadla o 4,4% w kwietniu 2002 w
              ) ) poro
              ) ) ) wnani
              ) ) ) ) u z
              ) ) ) ) ) marcem 2002.Czy musze dodawac,ze informacja ta bardzo"zaskoczy
              ) ) la fa
              ) ) ) chowc
              ) ) ) ) ow".
              ) ) ) ) )
              ) ) ) ) ) Zapomnialbym dodac,ze "fachowcy" "czekaja na poprawe koniunktury
              ) ) " jak
              ) ) ) by ta
              ) ) ) )
              ) ) ) ) ) koniunktura "sama"sie musiala poprawic bez "wspoludzialu " rzadz
              ) ) acych
              ) ) ) .
              ) ) ) ) )
              ) ) ) ) ) Pies by sie o bude z nudow zabil patrzac na niemoctwo rzadzacych
              ) ) .
              ) ) ) ) )
              ) ) ) ) ) W odpowiedzi spodziewam sie ,tego co margaritta 1 napisala:"co t
              ) ) y k..
              ) ) ) . wie
              ) ) ) ) sz o
              ) ) ) ) ) Polsce"
              ) ) ) ) )
              ) ) ) ) )
              ) ) ) ) )
              ) ) ) ) To ze zlotowka jest silna jest niestety w malym tylko stopniu spowodo
              ) ) wane
              ) ) ) stopa
              ) ) ) ) mi
              ) ) ) ) procentowymi. Zaleznosc wartosci polskiej zlotowki w stosunku do inny
              ) ) ch wa
              ) ) ) lut o
              ) ) ) ) d
              ) ) ) ) wysokosci stop procentowych nie jest liniowa. Najlepiej swiadczy o ty
              ) ) m fak
              ) ) ) t, ze
              ) ) ) )
              ) ) ) ) mimo wszystko stopy procentowe w Polsce spadaja (choc powoli)a zlotow
              ) ) ka id
              ) ) ) zie w
              ) ) ) )
              ) ) ) ) gore. Zreszta przyklady Czech, Wegier czy wreszcie Japonii tez pokazu
              ) ) ja, z
              ) ) ) e
              ) ) ) ) obnizanie stop procentowych nie musi prowadzic do oslabienia waluty.
              ) ) Przyc
              ) ) ) zynam
              ) ) ) ) i
              ) ) ) ) utrzymywania sie wysokiego kursu zlotowki sa naplyw kapitalu zagranic
              ) ) znego
              ) ) ) do
              ) ) ) ) Polski, dotychczasowa polityka prywatyzacyjna, spodziewany naplyw kap
              ) ) italu
              ) ) )
              ) ) ) ) zagranicznego (w roznych postaciach) w wyniku rychlego przystapienia
              ) ) Polsk
              ) ) ) i do
              ) ) ) ) Unii. Dalej przyczyna dla ktorej dzialalnosc gospodarcza w Polsce ule
              ) ) ga st
              ) ) ) agnac
              ) ) ) ) ji
              ) ) ) ) jest deficyt budzetowy panstwa, ktory oczywiscie latany jest przez ob
              ) ) ligac
              ) ) ) je
              ) ) ) ) skarbu panstwa. Efekt jest taki, ze pomimo dotychczasowych obnizek st
              ) ) op
              ) ) ) ) procentowych banki komercjalne nie obnizaja stop procentowych. W obec
              ) ) nej s
              ) ) ) ytuac
              ) ) ) ) ji
              ) ) ) ) w Polsce banki komercjalne wola inwestowac pieniadze w obligacje skar
              ) ) bu pa
              ) ) ) nstwa
              ) ) ) ) ,
              ) ) ) ) bo jest to inwestycja w sumie malo ryzykowna w porownaniu do udzielan
              ) ) ia kr
              ) ) ) edyto
              ) ) ) ) w
              ) ) ) ) podmiotom gospodarczym. Niestety dzialania tego rzadu sprowadzaja sie
              ) ) do s
              ) ) ) zukan
              ) ) ) ) ia
              ) ) ) ) kozlow ofiarnych (a to RPP, a to NBP, etc. ) a nie tykaja sie spraw p
              ) ) odsta
              ) ) ) wowyc
              ) ) ) ) h:
              ) ) ) ) deficyt budzetowy, przeregulowany rynek pracy, niedokonczona restrukt
              ) ) uryza
              ) ) ) cja i
              ) ) ) )
              ) ) ) ) prywatyzacja panstwowych molochow. Nawiasem mowiac restrukturyzacja i
              ) )
              ) ) ) ) prywatyzacja tych panstwowych molochow, ktora predzej czy pozniej mus
              ) ) i zos
              ) ) ) tac
              ) ) ) ) dokonana, spowoduje tylko dalsza aprecjacje zlotego, niezaleznie od w
              ) ) ysoko
              ) ) ) sci
              ) ) ) ) stop procentowych...
              ) ) ) )
              ) ) )
              ) ) ) ) Siłę złotówki umacniają zagraniczni inwestorzy, którzy lokuja u nas s
              ) ) woje
              ) ) ) pieniądze. A robią to dlatego, bo słusznie oceniają, że stopy w % w Polsce
              ) ) są o
              ) ) ) d
              ) ) ) długiego czasu nieadekwatne do rynku i tchórzliwe decyzje RPP tworzą uzasa
              ) ) dnion
              ) ) ) e
              ) ) ) oczekiwania na następne obniżki, a więc warto spekulować!
              ) )
              ) ) Whoops !! To ciekawe, a nawet zabawne...."decyzje RPP tworza uzasadnione
              ) ) oczekiwania na nastepne obnizki, a wiec warto spekulowac!"...Innymi slowy
              ) ) zagraniczni inwestorzy lokuja u nas pieniadze w oczekiwaniu na kolejne obnizk
              ) i
              ) ) stop, przez co oczywiscie powoduja wzomcnienie sie zlotego...przepraszam, ale
              ) t
              ) ) a
              ) ) wypowiedz autora, przy calym moim do niego szacunku nie ma zadnego sensu.
              ) ) Ale nie mamy sie o co spierac tak naprawde. Stopy procentowe bede w Polsce
              ) ) spadac, czy wolno czy szybko to jest malo istotne. Zadne zaklecia niczego tut
              ) aj
              ) )
              ) ) nie zmienia. Zloty nadal bedzie mocny, bo nie stopy procentowe sa zrodlem jeg
              ) o
              ) ) wysokich notowan. Dla tych co maja watpliwosci, dlaczego w Japonii gdzie stop
              ) y
              ) ) procentowe sa bliskie zeru, notowania yena ida do gory ?
              ) )
              )
              ) )Mój poprzednik niestety nie rozumie pewnych niuansów. Może prościej, jeżeli
              ) dzisiaj za 1 € dostanę 2 PLN, a jutro 1 PLN, to oczywiście wolę dziś zain
              ) westować
              ) w te korzystne obligacje niż jutro w te niżej opocentowane, czy to jasne p.
              ) delphi? Skutek taki, że kurs złotego na wolnym rynku rośnie, bo te € trze
              ) ba
              ) wcześniej zamienić na złotówki, czy to też jasne? A co do porównania japońskiej
              )
              ) gospodarki z polską to chyba nie porozumienie, już pisałem, że bliżej nam do
              ) Argentyny.

              No niezupelnie jasne. Dlatego, ze jezeli jestem inwestorem/spekulantem i wiem, ze
              za 1 Euro dostane 2 zlote dzisiaj, a tylko 1 zloty jutro, to podejrzewam, ze w te
              obligacje zainwestuje niezaleznie od tego czy oprocentowanie bedzie jutro nizsze
              czy takie same, czy nawet wyzsze. Innymi slowy nadal nie widze zwiazku
              przyczynowo-skutkowego pomiedzy oczekiwanym spadkiem stop procentowych a
              aprecjacja zlotego. Zreszta gdyby taki zwiazek przyczynowo skutkowy istnial,
              dlaczego rzad nalega na obnizenie stop procentowych i oslabienie zlotego
              rownoczesnie, skoro wg autora jedno przeczy drugiemu ?

              • Gość: ob to proste IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 24.05.02, 22:07
                Gość portalu: Delphi napisał(a):

                ) Gość portalu: ob. napisał(a):
                )
                ) ) Gość portalu: Delphi napisał(a):
                ) )
                ) ) ) Gość portalu: objektyw napisał(a):
                ) ) )
                ) ) ) ) Gość portalu: Delphi napisał(a):
                ) ) ) )
                ) ) ) ) ) Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                ) ) ) ) )
                ) ) ) ) ) ) Dyzurny politolog twierdzi,ze poprzez mocna walute buduje sie mo
                ) ) ) cna g
                ) ) ) ) ospod
                ) ) ) ) ) arke.
                ) ) ) ) ) ) Ja za to twierdze,ze najpierw buduje sie mocna gospodarke,a mocn
                ) ) ) a wal
                ) ) ) ) uta j
                ) ) ) ) ) est
                ) ) ) ) ) ) efektem mocnej gospodarki.
                ) ) ) ) ) ) Kilka faktow i cytatow.
                ) ) ) ) ) ) "Argentyne zalatwil sztywny kurs waluty w stosunku do USD".
                ) ) ) ) ) ) Polska waluta umocnila sie o 28% w ciagu ostatnich 2 lat w stosu
                ) ) ) nku d
                ) ) ) ) o dol
                ) ) ) ) ) ara.
                ) ) ) ) ) ) Rycho i komentator twierdza,ze Polsce "Argentyna " nie grozi,bo
                ) ) ) zloto
                ) ) ) ) wka j
                ) ) ) ) ) est
                ) ) ) ) ) ) plynna a peso bylo sztywne.
                ) ) ) ) ) ) Zeby duzo nie filozofowac:przywiazanie zlotowki do dolara w ciag
                ) ) ) u ost
                ) ) ) ) atnic
                ) ) ) ) ) h 2
                ) ) ) ) ) ) lat uczyniloby ja o 28% slabsza niz jest w tej chwili.
                ) ) ) ) ) ) Dlaczego kursy walut wobec siebie sa istotne?
                ) ) ) ) ) ) Bo swiadcza o konkurencyjnosci gospodarek tych krajow(IMD).
                ) ) ) ) ) ) Swiadcza rowniez o wydajnosci pracy,ktora w Polsce powinna byc w
                ) ) ) yzsza
                ) ) ) ) niz
                ) ) ) ) ) w USA
                ) ) ) ) ) )
                ) ) ) ) ) ) biorac pod uwage moc waluty.
                ) ) ) ) ) ) Oczywiscie abstrahujemy tutaj od stop procentowych,ktore powinny
                ) ) ) byc
                ) ) ) ) takie
                ) ) ) ) ) same
                ) ) ) ) ) ) .
                ) ) ) ) ) )
                ) ) ) ) ) ) Reasumujac.
                ) ) ) ) ) ) Jesli konkurencyjnosc gospodarki polskiej do amerykanskiej jest
                ) ) ) zadna
                ) ) ) ) .
                ) ) ) ) ) ) Wydajnosci pracy tez sie nie da porownac.
                ) ) ) ) ) ) To jedynym powodem silnej zlotowki sa wysokie stopy procentowe.
                ) ) ) ) ) )
                ) ) ) ) ) ) WYSOKIE STOPY PROCENTOWE I NISKA PODAZ ZLOTOWKI TO KRYZYS NA WLA
                ) ) ) SNE Z
                ) ) ) ) ADANI
                ) ) ) ) ) E.
                ) ) ) ) ) )
                ) ) ) ) ) ) To jest taki wlasnorecznie skonstruowany "1929".
                ) ) ) ) ) )
                ) ) ) ) ) ) Przy przewartosciowanej zlotowce:
                ) ) ) ) ) ) 1-import jest tani-no wiec produkcja krajowa pada.
                ) ) ) ) ) ) 2-export jest drogi-jak wyzej
                ) ) ) ) ) ) 3-turystyka pada.Nawet Polacy jezdza do Grecji,bo tam jest tanie
                ) ) ) j niz
                ) ) ) ) w Po
                ) ) ) ) ) lsce.
                ) ) ) ) ) ) Kumpel zaplacil 925 doll za bilet na LOT z NYC do W-wy w obie
                ) ) ) stron
                ) ) ) ) y wyl
                ) ) ) ) ) ot
                ) ) ) ) ) ) w polowie czerwca.Rok temu byly 100 doll tansze.
                ) ) ) ) ) ) 4-bezrobocie rosnie.
                ) ) ) ) ) ) 5-produkcja przemyslowa w Polsce spadla o 4,4% w kwietniu 2002 w
                ) ) ) poro
                ) ) ) ) wnani
                ) ) ) ) ) u z
                ) ) ) ) ) ) marcem 2002.Czy musze dodawac,ze informacja ta bardzo"zaskoczy
                ) ) ) la fa
                ) ) ) ) chowc
                ) ) ) ) ) ow".
                ) ) ) ) ) )
                ) ) ) ) ) ) Zapomnialbym dodac,ze "fachowcy" "czekaja na poprawe koniunktury
                ) ) ) " jak
                ) ) ) ) by ta
                ) ) ) ) )
                ) ) ) ) ) ) koniunktura "sama"sie musiala poprawic bez "wspoludzialu " rzadz
                ) ) ) acych
                ) ) ) ) .
                ) ) ) ) ) )
                ) ) ) ) ) ) Pies by sie o bude z nudow zabil patrzac na niemoctwo rzadzacych
                ) ) ) .
                ) ) ) ) ) )
                ) ) ) ) ) ) W odpowiedzi spodziewam sie ,tego co margaritta 1 napisala:"co t
                ) ) ) y k..
                ) ) ) ) . wie
                ) ) ) ) ) sz o
                ) ) ) ) ) ) Polsce"
                ) ) ) ) ) )
                ) ) ) ) ) )
                ) ) ) ) ) )
                ) ) ) ) ) To ze zlotowka jest silna jest niestety w malym tylko stopniu spowodo
                ) ) ) wane
                ) ) ) ) stopa
                ) ) ) ) ) mi
                ) ) ) ) ) procentowymi. Zaleznosc wartosci polskiej zlotowki w stosunku do inny
                ) ) ) ch wa
                ) ) ) ) lut o
                ) ) ) ) ) d
                ) ) ) ) ) wysokosci stop procentowych nie jest liniowa. Najlepiej swiadczy o ty
                ) ) ) m fak
                ) ) ) ) t, ze
                ) ) ) ) )
                ) ) ) ) ) mimo wszystko stopy procentowe w Polsce spadaja (choc powoli)a zlotow
                ) ) ) ka id
                ) ) ) ) zie w
                ) ) ) ) )
                ) ) ) ) ) gore. Zreszta przyklady Czech, Wegier czy wreszcie Japonii tez pokazu
                ) ) ) ja, z
                ) ) ) ) e
                ) ) ) ) ) obnizanie stop procentowych nie musi prowadzic do oslabienia waluty.
                ) ) ) Przyc
                ) ) ) ) zynam
                ) ) ) ) ) i
                ) ) ) ) ) utrzymywania sie wysokiego kursu zlotowki sa naplyw kapitalu zagranic
                ) ) ) znego
                ) ) ) ) do
                ) ) ) ) ) Polski, dotychczasowa polityka prywatyzacyjna, spodziewany naplyw kap
                ) ) ) italu
                ) ) ) )
                ) ) ) ) ) zagranicznego (w roznych postaciach) w wyniku rychlego przystapienia
                ) ) ) Polsk
                ) ) ) ) i do
                ) ) ) ) ) Unii. Dalej przyczyna dla ktorej dzialalnosc gospodarcza w Polsce ule
                ) ) ) ga st
                ) ) ) ) agnac
                ) ) ) ) ) ji
                ) ) ) ) ) jest deficyt budzetowy panstwa, ktory oczywiscie latany jest przez ob
                ) ) ) ligac
                ) ) ) ) je
                ) ) ) ) ) skarbu panstwa. Efekt jest taki, ze pomimo dotychczasowych obnizek st
                ) ) ) op
                ) ) ) ) ) procentowych banki komercjalne nie obnizaja stop procentowych. W obec
                ) ) ) nej s
                ) ) ) ) ytuac
                ) ) ) ) ) ji
                ) ) ) ) ) w Polsce banki komercjalne wola inwestowac pieniadze w obligacje skar
                ) ) ) bu pa
                ) ) ) ) nstwa
                ) ) ) ) ) ,
                ) ) ) ) ) bo jest to inwestycja w sumie malo ryzykowna w porownaniu do udzielan
                ) ) ) ia kr
                ) ) ) ) edyto
                ) ) ) ) ) w
                ) ) ) ) ) podmiotom gospodarczym. Niestety dzialania tego rzadu sprowadzaja sie
                ) ) ) do s
                ) ) ) ) zukan
                ) ) ) ) ) ia
                ) ) ) ) ) kozlow ofiarnych (a to RPP, a to NBP, etc. ) a nie tykaja sie spraw p
                ) ) ) odsta
                ) ) ) ) wowyc
                ) ) ) ) ) h:
                ) ) ) ) ) deficyt budzetowy, przeregulowany rynek pracy, niedokonczona restrukt
                ) ) ) uryza
                ) ) ) ) cja i
                ) ) ) ) )
                ) ) ) ) ) prywatyzacja panstwowych molochow. Nawiasem mowiac restrukturyzacja i
                ) ) )
                ) ) ) ) ) prywatyzacja tych panstwowych molochow, ktora predzej czy pozniej mus
                ) ) ) i zos
                ) ) ) ) tac
                ) ) ) ) ) dokonana, spowoduje tylko dalsza aprecjacje zlotego, niezaleznie od w
                ) ) ) ysoko
                ) ) ) ) sci
                ) ) ) ) ) stop procentowych...
                ) ) ) ) )
                ) ) ) )
                ) ) ) ) ) Siłę złotówki umacniają zagraniczni inwestorzy, którzy lokuja u nas s
                ) ) ) woje
                ) ) ) ) pieniądze. A robią to dlatego, bo słusznie oceniają, że stopy w % w Polsc
                ) e
                ) ) ) są o
                ) ) ) ) d
                ) ) ) ) długiego czasu nieadekwatne do rynku i tchórzliwe decyzje RPP tworzą uzas
                ) a
                ) ) ) dnion
                ) ) ) ) e
                ) ) ) ) oczekiwania na następne obniżki, a więc warto spekulować!
                ) ) )
                ) ) ) Whoops !! To ciekawe, a nawet zabawne...."decyzje RPP tworza uzasadnione
                ) ) ) oczekiwania na nastepne obnizki, a wiec warto spekulowac!"...Innymi slowy
                ) ) ) zagraniczni inwestorzy lokuja u nas pieniadze w oczekiwaniu na kolejne obni
                ) zk
                ) ) i
                ) ) ) stop, przez co oczywiscie powoduja wzomcnienie sie zlotego...przepraszam, a
                ) le
                ) ) t
                ) ) ) a
                ) ) ) wypowiedz autora, przy calym moim do niego szacunku nie ma zadnego sensu.
                ) ) ) Ale nie mamy sie o co spierac tak naprawde. Stopy procentowe bede w Polsce
                ) ) ) spadac, czy wolno czy szybko to jest malo istotne. Zadne zaklecia niczego t
                ) ut
                ) ) aj
                ) ) )
                ) ) ) nie zmienia. Zloty nadal bedzie mocny, bo nie stopy procentowe sa zrodlem j
                ) eg
                ) ) o
                ) ) ) wysokich notowan. Dla tych co maja watpliwosci, dlaczego w Japonii gdzie st
                ) op
                ) ) y
                ) ) ) procentowe sa bliskie zeru, notowania yena ida do gory ?
                ) ) )
                ) )
                ) ) )Mój poprzednik niestety nie rozumie pewnych niuansów. Może prościej, jeżeli
                ) ) dzisiaj za 1 € dostanę 2 PLN, a jutro 1 PLN, to oczywiście wolę dziś za
                ) in
                ) ) westować
                ) ) w te korzystne obligacje niż jutro w te niżej opocentowane, czy to jasne p.
                ) ) delphi? Skutek taki, że kurs złotego na wolnym rynku rośnie, bo te € tr
                ) ze
                ) ) ba
                ) ) wcześniej zamienić na złotówki, czy to też jasne? A co do porównania japoński
                ) ej
                ) )
                ) ) gospodarki z polską to chyba nie porozumienie, już pisałem, że bliżej nam do
                ) ) Argentyny.
                )
                ) No niezupelnie jasne. Dlatego, ze jezeli jestem inwestorem/spekulantem i wiem,
                ) ze
                ) za 1 Euro dostane 2 zlote dzisiaj, a tylko 1 zloty jutro, to podejrzewam, ze w
                ) te
                ) obligacje zainwestuje niezaleznie od tego czy oprocentowanie bedzie jutro nizsz
                ) e
                ) czy takie
                • Gość: Delhi ??? IP: PROSVR* / 192.75.43.* 29.05.02, 20:04
                  ...still somewhat obscure...;-)
    • Gość: Delphi Re: Mocna zlotowka vs mocna gospodarka. IP: PROSVR* / *.opgdirect.com 22.05.02, 20:46
      Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

      > Dyzurny politolog twierdzi,ze poprzez mocna walute buduje sie mocna gospodarke.
      > Ja za to twierdze,ze najpierw buduje sie mocna gospodarke,a mocna waluta jest
      > efektem mocnej gospodarki.
      > Kilka faktow i cytatow.
      > "Argentyne zalatwil sztywny kurs waluty w stosunku do USD".
      > Polska waluta umocnila sie o 28% w ciagu ostatnich 2 lat w stosunku do dolara.
      > Rycho i komentator twierdza,ze Polsce "Argentyna " nie grozi,bo zlotowka jest
      > plynna a peso bylo sztywne.
      > Zeby duzo nie filozofowac:przywiazanie zlotowki do dolara w ciagu ostatnich 2
      > lat uczyniloby ja o 28% slabsza niz jest w tej chwili.
      > Dlaczego kursy walut wobec siebie sa istotne?
      > Bo swiadcza o konkurencyjnosci gospodarek tych krajow(IMD).
      > Swiadcza rowniez o wydajnosci pracy,ktora w Polsce powinna byc wyzsza niz w USA
      >
      > biorac pod uwage moc waluty.
      > Oczywiscie abstrahujemy tutaj od stop procentowych,ktore powinny byc takie same
      > .
      >
      > Reasumujac.
      > Jesli konkurencyjnosc gospodarki polskiej do amerykanskiej jest zadna.
      > Wydajnosci pracy tez sie nie da porownac.
      > To jedynym powodem silnej zlotowki sa wysokie stopy procentowe.
      >
      > WYSOKIE STOPY PROCENTOWE I NISKA PODAZ ZLOTOWKI TO KRYZYS NA WLASNE ZADANIE.
      >
      > To jest taki wlasnorecznie skonstruowany "1929".
      >
      > Przy przewartosciowanej zlotowce:
      > 1-import jest tani-no wiec produkcja krajowa pada.
      > 2-export jest drogi-jak wyzej
      > 3-turystyka pada.Nawet Polacy jezdza do Grecji,bo tam jest taniej niz w Polsce.
      > Kumpel zaplacil 925 doll za bilet na LOT z NYC do W-wy w obie strony wylot
      > w polowie czerwca.Rok temu byly 100 doll tansze.
      > 4-bezrobocie rosnie.
      > 5-produkcja przemyslowa w Polsce spadla o 4,4% w kwietniu 2002 w porownaniu z
      > marcem 2002.Czy musze dodawac,ze informacja ta bardzo"zaskoczyla fachowcow".
      >
      > Zapomnialbym dodac,ze "fachowcy" "czekaja na poprawe koniunktury" jakby ta
      > koniunktura "sama"sie musiala poprawic bez "wspoludzialu " rzadzacych.
      >
      > Pies by sie o bude z nudow zabil patrzac na niemoctwo rzadzacych.
      >
      > W odpowiedzi spodziewam sie ,tego co margaritta 1 napisala:"co ty k... wiesz o
      > Polsce"
      >
      >
      >
      Wlasciwie to nie bardzo rozumiem aluzji do roku 1929, szczegolnie w odniesieniu
      do niskiej podazy zlotowki. Czyzby autor mial na mysli wielka depresje w Stanach
      Zjednoczonych ? Bo jesli tak, to potwierdzaloby tylko moje przeswiadczenie, ze
      autor nie bardzo wie o czym mowi. Przyczyna wiekszosci depresji w Stanach
      Zjednoczonych, poczynajac od 1819, poprzez 1836-37, 1857, 1873, 1893-95, 1921,
      poprzez Wielka Depresje byla bledna polityka rzadow, ktore (z powodow
      politycznych) manipulowaly podaza pieniadza i kredytu.
      To wlasnie sztucznie nakrecana podaz pieniadza i latwo dostepny i tani kredyt
      spowodowal powstanie euforii spekulacyjnej (speculative bubble) na rynkach
      polnocno-amerykanskich, co oczywiscie predzej czy pozniej musialo sie skonczyc.
      Skonczylo sie tym, ze gdy nastapilo opamietanie miliony inwestorow znalazlo sie w
      sytuacji dumnych posiadaczy bezwartosciowych akcji, zakupionych uprzednio za
      miliony, czesto na kredyt...jest dla mnie zadziwiajace, ze ktos kto tak namietnie
      propaguje dobrodziejstwa liberalnej gospodarki amerykanskiej, zdaje sie nie
      rozumiec, ze bezposrednia przyczyna Wielkiej Depresji nie byla zbyt mala, lecz
      zbyt duza, sztucznie nakrecana przez rzad USA podaz pieniadza...no ale na nauke
      nigdy nie za pozno, zawsze mozna siegnac chociazby do doskonalej analizy Wielkiej
      Depresji napisanej przez nikogo innego tylko Alaina Greenspana...

      • Gość: Robert Re: Mocna zlotowka vs mocna gospodarka. IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 23.05.02, 00:42
        W zasadzie się zgadzam, ale z jednym zastrzeżenie. Otóż w/g mnie ma rację
        obiektyw twierdząc, że oczekiwanie na obniżkę stóp proc. wpływa na wyższy kurs
        zł. Sama wysokość stóp pr. nie ma istotnego wpływu na kurs (wbrew temu co sądzi
        wielu). Uważam, że w Polsce nie ma tak naprawdę kryzysu gosp. i dziwią mnie
        zwłaszcza wypowiedzi Forumowiczów z USA. mamy pewną stagnacją - o tym jak się
        zachować - najlepiej powtórzyć za cytowanym już Hayekiem - nic nie robić,
        niczego nie regulować. Ta stagnacja jest (podobnie jak bezrobocie) jest
        przykra, ale zdrowa.
        Niewątpliwie w Polsce jest ogromny wzrost wydajności pracy. Wystarczy banalne
        porónanie dwóch wskaźników - dynamiki PKB i wzrostu bezrobocia. Odnoszę
        wrażenie, że Forumowicze z USA gotowi są przenieść wszystkie rozwiązania z tego
        kraju i uważają, że dzięki temu szybko osiągniemy poziom gosp. USA.
        • newyork2 Czyzby ? 23.05.02, 01:41
          Uważam, że w Polsce nie ma tak naprawdę kryzysu gosp. i dziwią mnie
          > zwłaszcza wypowiedzi Forumowiczów z USA.
          Osobiscie przezylem 2 kryzysy gosp. w USA, teraz trzeci. Tez aktualny nie dotyczy
          mnie juz na szczescie.
          Objawy kryzysu na ogol byly podobne-bankructwa firm, spadek wartosci akcji,
          redukcje-wzrost bezrobocia,bankructwa osob prywatnych niezdolnych do splacania
          kredytow.
          Rowniez podejmowanie pracy znacznie ponizej kwalifikacji, by przetrwac do
          lepszych czasow.
          Jesli nie dostrzegasz zadnego z tych zjawisc w Polsce- to oznacza ze masz racje.
          W Polsce nie ma kryzysu.


          mamy pewną stagnacją - o tym jak się
          > zachować - najlepiej powtórzyć za cytowanym już Hayekiem - nic nie robić,
          > niczego nie regulować. Ta stagnacja jest (podobnie jak bezrobocie) jest
          > przykra, ale zdrowa.

          Jesli firmy robia wszystko , by wyjsc z niej "odchudzone", bardziej prezne, z
          najlepsza kadra i zwiekszona wydajnoscia- to kryzys byl dla nich zdrowy, zgoda.
          Pozbyto sie z korzyscia gorszej kadry.Najlepsci pozostali "na pokladzie" i malo
          tego, zarabiaja wiecej, umocnili swa pozycje w firmach i czuja sie pewniej.Nie
          boja sie o redukcje i kryzys w przyszlosci. Sprawdzili sie.
          Czy tak jest teraz w Polsce? Nie umiem powiedziec.
          Bezrobocie: Takze jest korzystne. Do pewnego progu. Mobilizuje do wysilku.
          Jesli ksztalci sie kadry i nie maja one ZADNYCH szans na prace zblizona do
          uzyskanych kwalifikacji- to bezrobocie nie jest korzystne.Ci ludzie po paru
          latach beda juz bezwartosciowi. Co im pozostanie?
          Jak jest w Polsce?

          > Niewątpliwie w Polsce jest ogromny wzrost wydajności pracy. Wystarczy banalne
          > porónanie dwóch wskaźników - dynamiki PKB i wzrostu bezrobocia. Odnoszę
          > wrażenie, że Forumowicze z USA gotowi są przenieść wszystkie rozwiązania z tego

          Wszystkie ? To przypomina troszke teorie o budowaniu drugiej Japonii.
          Niektore zas na pewno przydalo by sie, nie tyle przeniesc, ile uczyc sie na
          bledach i nie rznac w kazdej sytuacji najmadrzejszego.
          Przeniesc odrobine pokory?
          > kraju i uważają, że dzięki temu szybko osiągniemy poziom gosp. USA.

          • Gość: Robert Re: Czyzby ? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 23.05.02, 02:20
            Generalnie uważa się, że kryzys ma miejsce wtedy gdy jest ujemna dynamika PKB.
            W Polsce tego jeszcze nie mamy, więc można mówić, że nie ma kryzysu. Nie będę
            się jednak upierał i jeśli ktoś uważa, że jest kryzys, to mogę się zgodzić.
            Bankructwa, spadek kursów akcji, bezrobocie są następstwem, ale każde z tych
            zjawisk można również mieć w szybko rozwijającej się gospodarce. Oczywiście od
            pewnego poziomu każde zjawisko staje się patologią i w tym sensie jest "złe".
            Bezrobocie wg. mnie jest "złem koniecznym", przynajmniej w naszych warunkach.
            Lepsze jest takie skokowe, niż pełzające - większe są bowiem szanse na
            deregulację rynku np. pracy.
            Polska jako kraj rozwijający się może korzystać ze sprawdzonych wzorów -
            stosować dobre rozwiązania, omijać złe. Generalnie stosujemy bez opamiętania
            jedne i drugie. To co napisałem o wzorcach z USA nie oznacza, że je wszystkie
            odrzucam, ale że nie podzielam entuzjazmu dla wszystkich pomysłów. Wielokrotnie
            na tym forum przywołuje się Greenspana, który obniża stopy jak tylko pojawiają
            się oznaki stagnacji, czy kryzysu. Wskazywane jest to jako jedna z recept na
            ożywienie gosp. Skoro się tak wierzy w Greenspana to nie należy patrzeć na to
            co on robi w danej sytacji w USA, ale zastanowić się czy to samo zrobiłby w
            Polsce. Ja uważam, że zachowywał by się o wiele ostrożniej - dolar jest
            dolarem, a złotówka tylko złotówką.
            Ps. Skoro w ciągu dwóch lat bezrobocie wzrosło o ok. 40% a PKB utrzymuje się na
            takim samym poziomie to znaczy, że mamy do czynienia z ogromnym wzrostem
            wydajności pracy. Za rok 2000 wynosił on ok.18%.
            • Gość: MACIEJ Re: Czyzby ? IP: *.ny325.east.verizon.net 24.05.02, 20:42
              Gość portalu: Robert napisał(a):

              > Ps. Skoro w ciągu dwóch lat bezrobocie wzrosło o ok. 40% a PKB utrzymuje się na
              >
              > takim samym poziomie to znaczy, że mamy do czynienia z ogromnym wzrostem
              > wydajności pracy. Za rok 2000 wynosił on ok.18%.

              Wydajnosc pracy liczy sie poprzez dzielenie doch nar przez liczbe zatrudnionych.
              Stopa wzrostu bezrobocia ma sie tu jak piernik do wiatraka.

              • Gość: Delphi Re: Czyzby ? IP: PROSVR* / *.opgdirect.com 24.05.02, 21:24
                Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                > Gość portalu: Robert napisał(a):
                >
                > > Ps. Skoro w ciągu dwóch lat bezrobocie wzrosło o ok. 40% a PKB utrzymuje s
                > ię na
                > >
                > > takim samym poziomie to znaczy, że mamy do czynienia z ogromnym wzrostem
                > > wydajności pracy. Za rok 2000 wynosił on ok.18%.
                >
                > Wydajnosc pracy liczy sie poprzez dzielenie doch nar przez liczbe zatrudnionych
                > .
                > Stopa wzrostu bezrobocia ma sie tu jak piernik do wiatraka.
                >
                W tym momencie to juz tylko rece opadaja. Oczywiscie, ze wydajnosc pracy liczy
                sie przez dzielenie dochodu narodowego przez liczbe zatrudnionych. I wzrost stopy
                bezrobocia w Polsce o 40 % ma sie do tego rachunku tak, ze liczba zatrudnionych
                powinna wzrosnac mniej wiecej o 5.9% by produktywnosc sie nie zmienila (to jest
                prosty rachunek). Poniewaz liczba zatrudnionych w Polsce nie rosnie, a spada
                (chetnie podam statystyki) produktywnosc bedaca jak slusznie wypunktowales prosta
                operacja matematyczna musi rosnac. Tak myslenie ma istotnie przyszlosc. Nawet w
                Stanach Zjednoczonych.

                • Gość: MACIEJ Stopa bezrobocia wzrosla o 40% u Matematyka IP: *.ny325.east.verizon.net 25.05.02, 00:31
                  Gość portalu: Delphi napisał(a):

                  > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                  >
                  > > Gość portalu: Robert napisał(a):
                  > >
                  > > > Ps. Skoro w ciągu dwóch lat bezrobocie wzrosło o ok. 40% a PKB utrzym
                  > uje s
                  > > ię na
                  > > >
                  > > > takim samym poziomie to znaczy, że mamy do czynienia z ogromnym wzros
                  > tem
                  > > > wydajności pracy. Za rok 2000 wynosił on ok.18%.
                  > >
                  > > Wydajnosc pracy liczy sie poprzez dzielenie doch nar przez liczbe zatrudni
                  > onych
                  > > .
                  > > Stopa wzrostu bezrobocia ma sie tu jak piernik do wiatraka.
                  > >
                  > W tym momencie to juz tylko rece opadaja. Oczywiscie, ze wydajnosc pracy liczy
                  > sie przez dzielenie dochodu narodowego przez liczbe zatrudnionych. I wzrost sto
                  > py
                  > bezrobocia w Polsce o 40 % ma sie do tego rachunku tak, ze liczba zatrudnionych
                  >
                  > powinna wzrosnac mniej wiecej o 5.9% by produktywnosc sie nie zmienila (to jest
                  >
                  > prosty rachunek). Poniewaz liczba zatrudnionych w Polsce nie rosnie, a spada
                  > (chetnie podam statystyki) produktywnosc bedaca jak slusznie wypunktowales pros
                  > ta
                  > operacja matematyczna musi rosnac. Tak myslenie ma istotnie przyszlosc. Nawet w
                  >
                  > Stanach Zjednoczonych.
                  >
                  Bezrobocie to jest PROCENT bezrobotnych do zdolnych do pracy.
                  Jesli w danym roku mamy 10% bezrobocie a dwa lata pozniej ono wzrosnie do 14%,to
                  wcale to nie znaczy ze stopa bezrobocia wzrosla o 40%.

                  Nie liczy sie procentow od procentow.
                  Pojecie "WZROST STOPY BEZROBOCIA" nie istnieje.

                  Istnieje "wzrost bezrobocia" w liczbach bezwzglednych np. z 2,5 na 3 mln.
                  Istnieje "wzrost bezrobocia" w procentach np. z 15% do 18 %.

                  Niektorzy fachowcy bezrobocie wyrazone w procentach nazywaja "stopa bezrobocia".

                  Pierwsze zalozenie jakie musisz zrobic,to ze liczba zdolnych do pracy sie nie
                  zmienia-co jest absolutnie nierealne.
                  Nawet w krajach gdzie nie ma przyrostu naturalnego roczniki wchodzace i
                  wychodzace z rynku pracy nie sa takie same liczebnie.

                  Chetnie popatrze na twoje wyliczenia.
                  Zacznij od wyjasnienia "wzrost stopy bezrobocia o 40% ma sie tak do tego rachunku
                  ze liczba zatrudnionych powinna wzrosnac o 5,9% by produktywnosc sie nie zmienila"

                  Dzisiaj w klasie 1a na 20 uczniow obecnych jest 18 ,czyli STOPA obecnosci jest 90%







                  • Gość: Robert Re: Stopa bezrobocia wzrosla o 40% u Matematyka IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 25.05.02, 00:56
                    Nie będę cytował, bo już się gubię w cytatach 4 stopnia. Możemy bawić się w
                    słowa i definicje. napisałem - bezrob. wzrosło o 40%. I tak jest - o tyle
                    wzrosło. Możemy zaczynać za każdym razem od wyjaśnień np. procent - a punkt
                    procentowy - podobieństwa i różnice. Tylko jak wtedy będziemy dyskutować? Na
                    ile wierszy? Myślę, że wiadomo o co chodzi. każdy stosuje tu skróty myślowe i
                    pojęciowe. czasami myli je. Chodzi o sens. A sens jest taki: mniej ludzi
                    produkuje i sprzedaje więcej niż 2 lata wcześniej robiła to większa liczba
                    ludzi. Ergo: wydajność wzrosła. kilkanście mln Holendrów produkuje i sprzedaje
                    więcejej niż 170 mln Rosjan (dla uproszczenia piszę o całej populacji). Ergo:
                    Holendrzy pracują wydajniej niż Rosjanie.
                    Ps. różnice pomiędzy nowymi rocznikami pojawiającymi się na rynku pracy,
                    a "starymi" - schodzącymi z rynku pracy są jak na razie statystycznie
                    nieistotne. Staną się istotne dopiero od września tego roku.
                  • Gość: Delphi Re: Stopa bezrobocia wzrosla o 40% u Matematyka IP: PROSVR* / 192.75.43.* 29.05.02, 19:54
                    OK. Zaczne od tego, ze Twoje czepianie sie jest infantylne i w gruncie rzeczy
                    maskuje tylko lenistwo umyslowe. Bo tak na prawde w mojej poprzedniej
                    wypowiedzi byl powazny blad merytoryczny wynikajacy z tego, ze wypowiedz te
                    pisalem w pospiechu. To ze akurat w tym wszystkim czepiasz sie rzeczy
                    nieistotnych mowi mi wystarczajaco wiele o sposobie Twojego myslenia, a raczej
                    niemyslenia. Zreszta wystarczy poczytac pare Twoich postow by przekonac sie, ze
                    to jest Twoja metoda, metoda wprost z podrecznikow propagandzisty. Na przyklad
                    ani razu nie raczyles odpowiedziec na posty w ktorych wypunktowane zostaly
                    fakty wobec ktorych sie mylisz....no ale pewnie skoro fakty nieprzystaja do
                    Twoich tez, tym gorzej dla faktow...za to Twoje czepianie sie nie jest niczym
                    innym jak "red herring"...
                    Wracajac do moich wyliczen....to jest bardzo proste...jezeli stopa bezrobocia
                    wzrosla z 12.85 % do 18 % to jest prostym wyliczeniem, ze liczba osob aktywnych
                    na rynku pracy powinna wzrosnac o okolo 5.9 %, by produktywnosc (w rozumieniu
                    liczba osob zatrudnionych podzielona przez PKB) utrzymywala sie na stalym
                    poziomie (jezeli ten rachunek jest zbyt skomplikowany dla Ciebie, to na szkoly
                    nigdy za pozno)...poniewaz w Polsce liczba osob aktywnych na rynku pracy jest
                    mniej wiecej stala, stad wniosek, ze ten wzrost stopy bezrobocia musial odbyc
                    sie kosztem spadku liczby zatrudnionych. Stad wzrost wydajnosci pracy...
                    • Gość: Delphi Re: Stopa bezrobocia wzrosla o 40% u Matematyka IP: PROSVR* / 192.75.43.* 29.05.02, 20:00
                      Gość portalu: Delphi napisał(a):

                      > OK. Zaczne od tego, ze Twoje czepianie sie jest infantylne i w gruncie rzeczy
                      > maskuje tylko lenistwo umyslowe. Bo tak na prawde w mojej poprzedniej
                      > wypowiedzi byl powazny blad merytoryczny wynikajacy z tego, ze wypowiedz te
                      > pisalem w pospiechu. To ze akurat w tym wszystkim czepiasz sie rzeczy
                      > nieistotnych mowi mi wystarczajaco wiele o sposobie Twojego myslenia, a raczej
                      > niemyslenia. Zreszta wystarczy poczytac pare Twoich postow by przekonac sie, ze
                      >
                      > to jest Twoja metoda, metoda wprost z podrecznikow propagandzisty. Na przyklad
                      > ani razu nie raczyles odpowiedziec na posty w ktorych wypunktowane zostaly
                      > fakty wobec ktorych sie mylisz....no ale pewnie skoro fakty nieprzystaja do
                      > Twoich tez, tym gorzej dla faktow...za to Twoje czepianie sie nie jest niczym
                      > innym jak "red herring"...
                      > Wracajac do moich wyliczen....to jest bardzo proste...jezeli stopa bezrobocia
                      > wzrosla z 12.85 % do 18 % to jest prostym wyliczeniem, ze liczba osob aktywnych
                      >
                      > na rynku pracy powinna wzrosnac o okolo 5.9 %, by produktywnosc (w rozumieniu
                      > liczba osob zatrudnionych podzielona przez PKB) utrzymywala sie na stalym
                      > poziomie (jezeli ten rachunek jest zbyt skomplikowany dla Ciebie, to na szkoly
                      > nigdy za pozno)...poniewaz w Polsce liczba osob aktywnych na rynku pracy jest
                      > mniej wiecej stala, stad wniosek, ze ten wzrost stopy bezrobocia musial odbyc
                      > sie kosztem spadku liczby zatrudnionych. Stad wzrost wydajnosci pracy...

                      Chodzi oczywiscie o PKB podzielone przez liczbe zatrudnionych...

                      • Gość: MACIEJ Ile zaplaciles za mature?? % z % IP: *.ny325.east.verizon.net 30.05.02, 00:43
                        Gość portalu: Delphi napisał(a):

                        > Gość portalu: Delphi napisał(a):
                        >

                        > > Wracajac do moich wyliczen....to jest bardzo proste...jezeli stopa bezrobo
                        > cia
                        > > wzrosla z 12.85 % do 18 % to jest prostym wyliczeniem, ze liczba osob akty
                        > wnych
                        > >
                        > > na rynku pracy powinna wzrosnac o okolo 5.9 %, by produktywnosc (w rozumie
                        > niu
                        > > liczba osob zatrudnionych podzielona przez PKB) utrzymywala sie na stalym
                        > > poziomie (jezeli ten rachunek jest zbyt skomplikowany dla Ciebie, to na sz

                        Wlasnie chodzi mnie o to wyliczenie.
                        Piszesz juz trzeci post,jeden glupszy od drugiego,a wyliczenia w dalszym ciagu
                        nie ma w nich.
                        Zaczynam podejrzewac ,ze jednak matury nie masz.

                        Najpierw napisales:"Wzrost stopy bezrobocia o 40% ma sie tak do tego rachunku,ze
                        liczba zatrudnionych powinna wzrosnac o 5,9% by produktywnosc sie nie zmienila."

                        Teraz do tych 5,9% i 40% dla ulatwienia liczenia dodales 12,85% i 18% i wdalszym
                        ciagu nie widze zadnych wyliczen.

                        Nie latwiej byloby napisac,ze przepisujesz gotowce z prasy(o zrozumieniu co tam
                        bylo napisane,to nigdy nie bylo i nie bedzie mowy) i probujesz udawac madrego.

                        W dalszym ciagu nie rozumiesz ,ze nie mozna wyliczyc procentow z procentow,ale na
                        twoim poziomie ,to nie jest potrzebne.
                        • Gość: Delphi Lekcja procentow i arytmetyki dla Maciusia... IP: 5.2.1R* / *.cpe.net.cable.rogers.com 30.05.02, 05:50
                          Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                          > Gość portalu: Delphi napisał(a):
                          >
                          > > Gość portalu: Delphi napisał(a):
                          > >
                          >
                          > > > Wracajac do moich wyliczen....to jest bardzo proste...jezeli stopa be
                          > zrobo
                          > > cia
                          > > > wzrosla z 12.85 % do 18 % to jest prostym wyliczeniem, ze liczba osob
                          > akty
                          > > wnych
                          > > >
                          > > > na rynku pracy powinna wzrosnac o okolo 5.9 %, by produktywnosc (w ro
                          > zumie
                          > > niu
                          > > > liczba osob zatrudnionych podzielona przez PKB) utrzymywala sie na st
                          > alym
                          > > > poziomie (jezeli ten rachunek jest zbyt skomplikowany dla Ciebie, to
                          > na sz
                          >
                          > Wlasnie chodzi mnie o to wyliczenie.
                          > Piszesz juz trzeci post,jeden glupszy od drugiego,a wyliczenia w dalszym ciagu
                          > nie ma w nich.
                          > Zaczynam podejrzewac ,ze jednak matury nie masz.
                          >
                          > Najpierw napisales:"Wzrost stopy bezrobocia o 40% ma sie tak do tego rachunku,z
                          > e
                          > liczba zatrudnionych powinna wzrosnac o 5,9% by produktywnosc sie nie zmienila.
                          > "
                          >
                          > Teraz do tych 5,9% i 40% dla ulatwienia liczenia dodales 12,85% i 18% i wdalszy
                          > m
                          > ciagu nie widze zadnych wyliczen.
                          >
                          > Nie latwiej byloby napisac,ze przepisujesz gotowce z prasy(o zrozumieniu co tam
                          >
                          > bylo napisane,to nigdy nie bylo i nie bedzie mowy) i probujesz udawac madrego.
                          >
                          > W dalszym ciagu nie rozumiesz ,ze nie mozna wyliczyc procentow z procentow,ale
                          > na
                          > twoim poziomie ,to nie jest potrzebne.

                          Nie powinienem odpowiadac na ten post, bo poziom coraz nizszy.
                          Zacznijmy od arytmetyki. Jezeli wielkosc zmiennej p, cokolwiek by ta zmienna nie
                          oznaczala, zmienia sie z 10 do 14, lub z 100 do 140, lub jak wolisz z 0.10 do 0.14
                          to oznacza mniej wiecej tyle, ze zmiana w wielkosci p wynosi 40%...chyba nie za
                          trudne ?

                          Dalej, samo Twoje stwierdzenie ze nie mozna liczyc procentow z procentow jest juz
                          zenujace, bo dowodzi jedynie niezrozumienia samego pojecia procentu. Po pierwsze
                          ja juz to zrobilem powyzej bo 0.10 jest tym samym co 10% a 0.14 tym samym co 14%,
                          wice wzrost zmiennej p z 10% do 14% jest wzrostem bezwzglednym o 4%, a wzglednym
                          o 40%. Dla Twojej informacji 1% jest liczba rownoznaczna liczbie 0.01...czy
                          piszesz 40 % czy 0.4 nie ma znaczenia to sa te same wielkosci. Same slowo procent
                          (percent in English) pochodzi z laciny "per cento", czyli "ze stu". Znaczy sie
                          40% oznacza 40 ze 100, czyli 0.4...
                          Wiec ma sens mowic ze jezeli stopa bezrobocia wzrosla z 10% do 14 %, to wzrosla
                          ona o 40%, co oczywiscie nie tlumaczy sie na wzrost liczby bezrobotnych. Tak samo
                          jak ma sens mowic, ze jezeli w USA stopa bezrobocia wynosi 4% a w Gornej Wolcie
                          wynosi 8% to ma sens stwierdzenie, ze stopa bezrobocia w Gornej Wolcie jest 2
                          razy wieksza niz w USA, co nie oznacza oczywiscie ze liczba bezrobotnych w Gornej
                          Wolcie jest wyzsza niz w USA...nie za trudne jeszcze ?

                          No a teraz podstawowy kurs arytmetyki dla Macieja:

                          Jezeli stopa bezrobocia w Polsce rok temu wynosila p, a liczba osob na rynku
                          pracy x, to oznacza, ze rok temu bylo px bezrobotnych i (1-p)x zatrudnionych...

                          Jezeli stopa bezrobocia wzrasta o (mowimy tutaj o wzglednym wzroscie) 40% w ciagu
                          roku, znaczy sie ze ta stopa wynosi dzisiaj 1.4*p . Nie za trudne ?
                          Oczywiscie formalny wzrost stopy bezrobocia nie mowi jeszcze nic o wzroscie
                          liczby bezrobotnych lub zatrudnionych, poniewaz w przeciagu roku liczba osob na
                          rynku nie pozostaje stala. Powiedzmy ze wynosi y. A wiec dzisiaj ilosc
                          bezrobotnych wynosi 1.4*p*y, ilosc zatrudnionych (1-1.4*p)*y...jasne ?

                          Dalej jest jasne, ze przy stalej wielkosci PKB i przy 40% wzroscie stopy
                          bezrobocia, by produktywnosc byla utrzymana na tym samym poziomie musi zwiekszyc
                          sie ilosc osob na rynku pracy, innymi slowy musi byc y > x. Jezeli wzrost
                          procentowy ilosci osob na rynku oznaczyc przez q, wtedy mamy y = (1+q)x.
                          Wiec pytanie sprowadza sie do tego jakie musi byc q, by liczba zatrudnionych
                          pozostala be zmian.
                          Ano musi byc spelniony warunek:

                          (1-p) x = (1-1.4*p)*(1+q)*x

                          Rozumiem, ze tego typu rownanie moze byc niezmiernie trudne do rozwiazania dla
                          kogos o Twoim intelekcie, ale podpowiem. Podziel obie strony rownania przez x *(1-
                          14*p) i odejmij od obu stron rownania 1. Obie te operacje sa dozwolone zarowno w
                          Polsce jak i w Stanach Zjednoczonych, jak i w kazdym kraju NAFT i EU.

                          Otrzymujesz: q = (1-p)/(1-1.4*p) - 1.

                          Tlumaczac na jezyk polski...jezeli stopa bezrobocia wzrasta (relatywnie) o 40%,
                          liczba osob na rynku pracy musi wzrosnac (relatywnie) o conajmniej q, by liczba
                          zatrudnionych nie zmniejszyla sie, czyli produktywnosc nie wzrosla...

                          Zauwaz, ze relatywny wzrost q zalezy od poczatkowej stopy bezrobocia p.
                          Poniewaz poczatkowa wypowiedz w tym watku tyczyla sie Polski i wzrostu
                          produktywnosci w Polsce w wyniku wzrostu stopy bezrobocia w ciagu ostatnich dwoch
                          lat, by w tym kontekscie wyliczyc q, nalezy podstawic pod p stope bezrobocia w
                          Polsce sprzed dwoch lat. Ja znalazlem w statystykach stope bezrobocia sprzed
                          dwoch lat 12,85%, stad ona pojawila sie w mnoim poscie.
                          Wiec jak podstawisz p = 0.1285 dostajesz q = 0.059, czyli 5.9 %.

                          Wniosek dla Maciusia z USA: 40% wzrost STOPY bezrobocia w Polsce tlumaczy sie
                          bezposrednio na wzrost produktywnosci bo:

                          1) PKB jest mniej wiecej stale
                          2) ilosc osob aktywnych na rynku jest mniej wiecej stala (czyli relatywny wzrost
                          tej liczby bliski 0% jest nizszy od 5.9%, czy jak wolisz 0.059).

                          Teraz ja czekam na wyjasnienie dlaczego polityka Reagana i Thatcher nie mialy nic
                          wspolnego z ideami Hayeka...


                          • Gość: MACIEJ KISS-keep it simple IP: *.ny325.east.verizon.net 30.05.02, 09:00
                            W Polsce mamy ok 39 mln ludzi.
                            W kazdym kraju ok 50% to zdolni do pracy,czyli ok. 20 mln w Polsce.
                            20 mln = 18%bezrob(3.600.000) + 82% zatrud(16.400.000)
                            20 mln = 12,85%bez(2,570.000) + 87,15%zatr(17,430.000)
                            ---------------------------------------------------------
                            • Gość: Delphi Re: KISS-keep it simple IP: PROSVR* / *.opgdirect.com 30.05.02, 15:17
                              Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                              > W Polsce mamy ok 39 mln ludzi.
                              > W kazdym kraju ok 50% to zdolni do pracy,czyli ok. 20 mln w Polsce.
                              > 20 mln = 18%bezrob(3.600.000) + 82% zatrud(16.400.000)
                              > 20 mln = 12,85%bez(2,570.000) + 87,15%zatr(17,430.000)
                              > ---------------------------------------------------------
                              • sajjitarius Daj spokoj, Delphi 30.05.02, 15:45
                                Gość portalu: Delphi napisał(a):

                                > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                                >
                                > > W Polsce mamy ok 39 mln ludzi.
                                > > W kazdym kraju ok 50% to zdolni do pracy,czyli ok. 20 mln w Polsce.
                                > > 20 mln = 18%bezrob(3.600.000) + 82% zatrud(16.400.000)
                                > > 20 mln = 12,85%bez(2,570.000) + 87,15%zatr(17,430.000)
                                > > ---------------------------------------------------------
                              • Gość: MACIEJ Re: KISS-keep it simple IP: *.ny325.east.verizon.net 30.05.02, 18:16
                                Miales dwie dane:wzrost bezrobocia o 40% i bezrobocie teraz 18%.
                                Dobrze ze wyszukales ,ze poprzednio wynosilo ono 12,85%,bo inaczej musialbys
                                zrobic rownanie z jedna niewiadoma.
                                18=140 i x=100 . (18x100):140=12,85
                                Juz zaczales sie upajac swoimi wywodami,zapominajac ze Ted Kaczynski tez mial
                                osiagniecia w matematyce.
                                Po twoich wywodach widac twoj sposob rozumowania.
                                Nie potrafisz w prosty sposob rozwiazac prostego problemu.
                                I znajdujesz przy tym kumpli,ktorzy podobnie jak ty utrudniaja sobie
                                zycie,zamiast je sobie ulatwiac.
    • Gość: pawel-l Re: Mocna zlotowka vs mocna gospodarka. IP: *.prochem.com.pl / 1.0.0.* 23.05.02, 11:34
      Dla lepszego zrozumienia tego, co dzieje się ze złotówką, warto przypomnieć
      kilka podstawowych faktów. W perspektywie długoterminowej na wolnym rynku kursy
      walut oscylują wokół parytetu ich siły nabywczej. W przypadku Polski oznacza
      to, że złotówka będzie się nadal umacniała (ekonomiści związani z OECD
      oszacowali niedawno, że to, co w USA można kupić za jednego dolara, w Polsce
      można nabyć za 1,91 zł) do poziomu około 2 zł za dolara. Trend aprecjacyjny
      polskiej waluty jest dodatkowo wzmacniany popytem na nasze obligacje i bony
      skarbowe emitowane w celu pokrycia deficytu budżetowego. Warto wiedzieć, że
      tylko w pierwszym kwartale skarb państwa wystawił na sprzedaż papiery skarbowe
      o wartości 33 mld zł (wzrost o 60 proc. w stosunku do ubiegłego roku)! Mniej
      więcej tyle samo, ile miał w tym czasie własnych dochodów!!! W ciągu pierwszych
      pięciu miesięcy tego roku zaangażowanie inwestorów zagranicznych w papiery
      dłużne polskiego rządu wzrosło o 9 mld zł (z 19,2 mld zł w grudniu 2001 r. do
      28,3 mld zł w maju 2002 r.).

      Upieranie się rządu przy osłabieniu kursu złotówki jest jak zwykle działaniem w
      interesie określonego lobby. Tym razem jest to lobby eksporterów. Jedynie
      przedsiębiorstwa eksportujące produkty z Polski zyskałyby na przejściowym
      (pamiętajmy o parytecie siły nabywczej walut) osłabieniu złotego. Straciłyby
      firmy, które zaciągnęły kredyty inwestycyjne w walutach zagranicznych,
      przedsiębiorstwa importujące na własne potrzeby surowce i podzespoły do
      produkcji oraz Polacy wyjeżdżający na wakacje zagraniczne. Rząd przekonuje, że
      wsparcie eksporterów leży w interesie całej gospodarki, gdy tymczasem eksport i
      import stanowią jedynie około 15 proc. obrotów na rynku walutowym.

      Pozostaje jeszcze pytanie o koszt i skuteczność interwencji. "Rzeczpospolita"
      obliczyła, że przybliżony koszt skupu 1 mld dolarów (w celu osłabienia złotego)
      wyniesie około 310 mln zł rocznie. Tyle kosztowałaby Polaków troska rządu o
      interes ekonomiczny eksporterów (miejmy nadzieję, że bezinteresowna). NBP
      miałby interweniować, gdyby kurs złotówki naruszył "nieujawnione pasmo wahań".
      Inwestorzy walutowi szybko zorientowaliby się, przy jakim poziomie kursu mogą
      spodziewać się ingerencji banku centralnego (ryzyko walutowe uległoby w ten
      sposób zmniejszeniu, a nie, jak twierdzi minister Belka, zwiększeniu). Ale do
      czasu, gdy "nieujawnione pasmo wahań" stałoby się powszechnie znane, osoby
      wtajemniczone mogłyby osiągnąć niezłe zyski kosztem jeleni wierzących w
      konieczność osłabienia złotówki.

      Maciej Madelski ("Najwyższy Czas")
      • Gość: MACIEJ Ceny w Polsce a na zachodzie IP: *.ny325.east.verizon.net 23.05.02, 19:25
        Gość portalu: pawel-l napisał(a):

        > to, że złotówka będzie się nadal umacniała (ekonomiści związani z OECD
        > oszacowali niedawno, że to, co w USA można kupić za jednego dolara, w Polsce
        > można nabyć za 1,91 zł) do poziomu około 2 zł za dolara. Trend aprecjacyjny

        Zastanow sie najpierw co ci ekonomisci z OECD wzieli pod uwage.
        Cale wyposazenie mieszkania poczawszy od mebli,TV,VCR,komputer,pralka,odkurzacz
        itd sa w Polsce drozsze niz w Stanach.
        Samochody,aparaty fotograficzne tez.
        No wiec co jest tansze?
        Ziemia jest tansza oraz czynsz za mieszkanie.
        W Polsce czynsz jest 100 doll w Stanach 500-600 doll.
        Lower East Side-tam gdzie mieszka NY2,za 1,000 mozna klite wynajac.
        Poza Manhattanem w bialym miejscu czynsz wynosi 750 doll.

        Czyli wszystko to ,co da sie exportowac-importowac w Polsce jest drozsze niz w
        Stanach i to swiadczy o przewartosciowaniu zlotowki.

        Polska sobie bohatersko wywalczyla zakaz sprzedazy ziemi przez 18 lat i dlatego
        dlugo jeszcze bedzie tania.
        Bilet na LOT w dwie strony NY-W-wa kosztuje 925 doll.
        Bilety na inne linie lotnicze,np. NY-Paryz, NY -London sa o polowe tansze.

        Juz teraz wiecej niz polowa Polakow z USA lata do Polski innymi liniami.




        • Gość: MACIEJ Cry-baby with ADD IP: *.ny325.east.verizon.net 24.05.02, 06:28
          Najpierw chcialbym zobaczyc ze przeczytales M.Friedmana i zrozumiales o co
          chodzilo w Great Depression.
          Nie to zebys od razu musial dziekowac za oswiecenie,przeciez sam przyznales ze
          jestes laikiem z ekonomii, dlatego twoje Einsteinowskie wypaczenia mozna
          zrozumiec.

          Jestes najwiekszym specjalista od misinterpretacji moich tekstow.
          Pod tym wzgledem nawet kom... przy tobie wysiada.

          Hayek:"The important point about a recession is for the government not to
          interfere,not to inflate,not to regulate...
          Interfering with the recession can only prolong the recession and make it worse
          as in the 1930s."

          Moze potrzebujesz ,zeby ci ktos to przetlumaczyl?

          To co robil Reagan i Bush to bylo wlasnie "interfering with the recession" and
          "inflating"czyli odwrotnosc tego co zalecal Hayek i ty.

          Trzymaj sie faktow,zeby nie wyszlo ze masz Attention Deficit Disorder.

          Moze wroc jeszcze raz do tego co napisal M.Friedman o Reaganie.
          To co piszesz dalej ,ze Reagan byl dobrym zarzadca gopsodarki amerykanskiej,to
          wszyscy wiedza i nie musisz nikomu w d.. wchodzic.
          • Gość: pawel-l Re: Cry-baby with ADD IP: *.prochem.com.pl / 1.0.0.* 24.05.02, 08:39
            Trzymaj się mocno za poręcze, bo w tym roku szykuje się szybka jazda bez
            trzymanki. Inwestorzy uciekają od dolara i pakują się w złoto.
            Zobaczysz za chwilę jak zwielokrotniony efekt drukowania zielonych przy każdej
            okazji wpływa na gospodarkę.

            If Coolidge made 1929 inevitable, it was President Hoover who prolonged and
            deepened the depression, transforming it from a typically sharp but swiftly-
            disappearing depression into a lingering and near-fatal malady, a
            malady "cured" only by the holocaust of World War II. Hoover, not Franklin
            Roosevelt, was the founder of the policy of the "New Deal": essentially the
            massive use of the State to do exactly what Misesian theory would most warn
            against—to prop up wage rates above their free-market levels, prop up prices,
            inflate credit, and lend money to shaky business positions. Roosevelt only
            advanced, to a greater degree, what Hoover had pioneered. The result for the
            first time in American history, was a nearly perpetual depression and nearly
            permanent mass unemployment. The Coolidge crisis had become the unprecedentedly
            prolonged Hoover-Roosevelt depression.

            • Gość: MACIEJ Zloto a jazda bez trzymanki. IP: *.ny325.east.verizon.net 24.05.02, 15:50
              Gość portalu: pawel-l napisał(a):

              > Trzymaj się mocno za poręcze, bo w tym roku szykuje się szybka jazda bez
              > trzymanki. Inwestorzy uciekają od dolara i pakują się w złoto.
              > Zobaczysz za chwilę jak zwielokrotniony efekt drukowania zielonych przy każdej
              > okazji wpływa na gospodarkę.
              >
              Tu sie zgadzam.
              Sam jestem na siebie zly ,ze nie inwestowalem w zloto.
              Moje rozumowanie bylo ze zloto idzie w gore w okresie kryzysow,a w okresie
              rozwoju gospodarczego idzie w dol,bo wzrastaja stopy procentowe.

              W chwili obecnej rozwoj gospodarczy w Stanach jest ,ale sa rowniez bardzo niskie
              stopy procentowe.
              Dzieje sie tak z kilku powodow,bo EUropa i Japonia jeszcze leza i niewiadomo jak
              dlugo beda w takiej pozycji.

              Ta "jazda bez trzymanki"zaczela sie dla wszystkich wraz z nastaniem globalizacji.
              Jest coraz trudniej przewidziec co stanie sie za rok,lub 3 miesiace.

              Reasumujac:Wzrost ceny zlota oznacza brak wiary we wzrost gospodarczy.

              Przyrzekam "trzymac sie mocno za porecze".
              Pozdr.
    • Gość: ula Re: Mocna zlotowka vs mocna gospodarka. IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 26.05.02, 00:29
      Jakiś czas temu poważna placówka naukowa ogłosiła wyniki swoich badań na temat
      poziomu intelektualnego Polaków.Wyniki są szokujące.Pięćdziesiąt procent
      Polaków to analfabeci,którzy nie potrafią zrozumieć instrukcji obsługi
      najprostrzego urządzenia domowego czy sensu wiadomości radiowych i
      telewizyjnych.Wśrod nich są tzw.analfabeci wtórni,ludzie dobrze
      wykształceni,którzy na skutek nadmiernego rozwoju jednokierunkowego
      np.intelektualnego przy zaniedbaniu rozwoju w sferze uczuciowej i
      wyobrażeniowej zachowują się jak chorzy na głowę.Na tym forum jest kilku takich
      pacjentów.Mam na myśli tych forumowiczów,którzy uważają,że na wszystkim się
      znają,w każdym wątku muszą zabierać głos,reagują na każdy nowy wątek tak jakby
      spali przy komputerze z budzikiem,zakładają nowy wątek na temat dawno
      wyczerpany w innym wątku,a w końcu zapominają o czym jest dyskusja.Myślę,że w
      ich mniemaniu wszyscy powinni im przytakiwać i całe forum powinno obracać się
      wokół nich,bo tacy są mądrzy.Nie chcę palcem pokazywać tych "mędrców",bo nie
      jest moim celem z kogoś kpić.Wręcz przeciwnie.Chciałabym im pomóc.Niestety
      będzie to raczej niemożliwe,bo jest dowiedzione,że analfabeta wyrzeka się swych
      błędów najpóżniej jak może.Jeden z nich ma za małe buty i ciągle pisze[nawet
      dużymi literami]żeby zmniejszyć stopy.Chyba się nad nim zlituję i kupię Mu
      większe buty.Będzie mnie to dużo mniej kosztowało niż gdyby Balcerowicz obniżył
      stopy.
      • Gość: MACIEJ Mu czyli mnie. On sie ciebie klanial. IP: *.ny325.east.verizon.net 29.05.02, 04:24
        Gość portalu: ula napisał(a):

        > Jakiś czas temu poważna placówka naukowa ogłosiła wyniki swoich badań na temat
        > poziomu intelektualnego Polaków.Wyniki są szokujące.Pięćdziesiąt procent
        > Polaków to analfabeci,którzy nie potrafią zrozumieć instrukcji obsługi
        > najprostrzego urządzenia domowego czy sensu wiadomości radiowych i

        O Polakow chodzi.
        Czyli wszystkich tych od Krosna ,poprzez Katowice az do Szczecina.


        > telewizyjnych.Wśrod nich są tzw.analfabeci wtórni,ludzie dobrze
        > wykształceni,którzy na skutek nadmiernego rozwoju jednokierunkowego
        > np.intelektualnego przy zaniedbaniu rozwoju w sferze uczuciowej i
        > wyobrażeniowej zachowują się jak chorzy na głowę.Na tym forum jest kilku takich
        >
        > pacjentów.

        Chyba ci nie chodzi o pacjentow,ktorzy po pobraniu nauk w duzych miastach i
        pracowitym zwiedzaniu swiata zaszywaja sie w kniejach.

        No,no ,no ,no,no, z ta sfera uczuciowa to nie trafilas zupelnie.
        Gdybym byl przy twojej chalupie,to nie musialabys sie dwa razy wypinac,zebym
        pokapowal o co chodzi.
        I mozesz byc pewna ,ze potraktowalbym cie czym lepszym niz klapsem.

        >
        > błędów najpóżniej jak może.Jeden z nich ma za małe buty i ciągle pisze[nawet
        > dużymi literami]żeby zmniejszyć stopy.Chyba się nad nim zlituję i kupię Mu
        > większe buty.Będzie mnie to dużo mniej kosztowało niż gdyby Balcerowicz obniżył
        >
        > stopy.

        Jak kupisz Mu buty,to ja ci widly gnojne.

        I tak sobie mysle,ze gdyby Mu znaczylo mnie ,to by bylo MU a nie Mu.
        A po drugie ,jak badania byly w Polsce ,a mnie tam nie bylo,to ani MU ani Mu nie
        pasuje.
        Chyba ze JEMU.

        On sie ciebie klanial.
        Nie ciebie ,tylko tobie.
        Mi?
        Nie mi, tylko mnie.
        No mowilem ,ze ciebie.

        • Gość: MACIEJ Hayek a Reagan IP: *.ny325.east.verizon.net 30.05.02, 07:25
          Hayek:"The important point about the recession is for the goverment not to
          interfere,not to inflate,not to regulate."

          Nie tylko Reagan ale i Bush nie robia tego co zaleca Hayek.
          Obaj "interfere and inflate during the recession".
          To jest typowy i normalny sposob na wyjscie z recesji.
          Jak tylko Reagan doszedl do wladzy zaczal sie strajk kontrolerow lotow.
          Poszli oni na strajk i ruch lotniczy byl ograniczony.
          Wg.Hayek'a rzad nie powinien regulowac.
          Reagan powiedzial krotko:"ci ktorzy nie wroca do pracy ,zostana zwolnieni"
          I zrobil ,tak jak powiedzial i to jest interwencja w rynek pracy.
          Wg.Hayek'a placa powinna byc ustalana na rynku.
          Identycznie zrobila M.Thatcher ze zw.zaw. w U.K.

          Fachowcy obliczyli,ze z 5,6% wzrostu GDP w USA w 1 kw 2002 az 1,2 pkt % bylo
          spowodowane wzrostem wydatkow budzetowych.

          Przeczytaj co powiedzial M.Friedman o wyjsciu z kryzysow gospodarczych i
          dlaczego teoria Keynesa nigdy sie nie sprawdzila.
          Jest to w wypowiedzi Fizyka z 17-05-02 w "Chce dostac Nobla"

          Friedman tam mowi ,ze samo obnizanie st% w okresie kryzysu jest niewystarczajace
          poniewaz dziala to z opoznieniem(ok 6 mies) dlatego duzo istotniejsza jest
          wieksza podaz pieniadza.

          Zadna gospodarka nie dziala na zasadach "nieinterwencji" Hayek'a.
          Ani EU ,ani USA,ani Japonia,ani Chiny.
          Wszedzie jest reczne sterowanie,chociaz stosunkowo najmniejsze w USA.

          40 mld doll doplat do rolnictwa w EU rocznie.
          W USA po ostatnich podwyzkach ma byc tylko 12 mld doll rocznie,mimo ze
          gospodarka jest wieksza niz w EU.

          Polityka "nieinterwencji" sprawdza sie najlepiej wtedy,kiedy niemoty sa przy
          wladzy,np.Polska ,Argentyna,Turcja.
          Najbardziej sterowane recznie sa Kuba,Libia,Irak,Korea Pln.

          Zastanow sie dlaczego najwieksze sukcesy gospodarcze sa w madrze zarzadzanych
          dyktaturach,Chile za Pinocheta,Hiszpania za Franco,Chiny teraz.
          Przeciez zarzadzanie w dyktaturach jest w 100% reczne.

          Sukces czy plajta przedsiebiorstwa czy panstwa zalezy od zdolnosci kierujacego
          i niepodwazalnej wladzy.

          Zobacz co stalo sie w Niemczech.
          IG Metall chcialo 6% podwyzek ,pracodawcy proponowali 3,3% ,zaczely sie strajki
          i droga przetargu stanelo na 4%.
          I tu zadzialaly sily rynkowe.
          W okresie gdy wzrost gospodarczy jest 0,3% i euro coraz mocniejsze wobec dolara
          zobaczymy kiedy Niemcy zaczna sie normalnie rozwijac.

          Na zakonczenie przykra wiadomosc.
          Wydajnosc pracy w Stanach jest wieksza,wiec EU i inne kraje nie moga sobie
          pozwolic na otwarcie rynku bez wzrostu bezrobocia.

          Swietnosc Hayek'a przypadala na lata ,gdy na rynku swiatowym liczyly sie Stany
          i kilka krajow Europy Zach.

          Wyzsza wydajnosc pracy w Stanach i taniosc sily roboczej w Chinach uczyni w EU
          i Japonii globalny fajrant.
          • Gość: ula Mocna złotowka vs mocna gospodarka IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 30.05.02, 13:38
            Z drabinki strony wynikałoby,że piszesz sam do siebie.Oczywiście popełniłeś
            małą niedokładność.Gdybym była złośliwa poświęciłabym cały ten post, aby
            podrwić z Ciebie tak jak Ty to zrobiłeś w stosunku do mnie za mój błąd
            ortograficzny w moim ostatnim poście.Nie zrobię tak bo nie jestem mściwa i
            małostkowa.
            Staram się nie podejmować bezpośredniej dyskusji z dyskutantem,który swojego
            adwersarza ma za nic,jeżeli ten ośmieli się mieć inne zdanie.Celem ataku są u
            takiego osobnika nie dyskutowane poglądy lecz osoba przeciwnika.Niestety do
            takich osobników zaliczasz się Ty Macieju jak i Twoi sprzymierzeńcy,szczególnie
            TexasBoy i Michał.
            Uważam,że jesteś człowiekiem wykształconym o dużej i szerokiej wiedzy,
            pracowitym i inteligentnym.Jednym słowem wartościowym.Dlatego piszę ten post
            bezpośrednio do Ciebie.Moim celem jest dać nam obojgu szansę wyjścia z
            niepotrzebnej wojny jaką do tej pory prowadziłeś ze mną.Mam jednak jeden
            warunek.Musisz mnie przeprosić za dotychczsowe drwiny,a nawet obelgi jakich z
            Twojej strony niesłusznie doznałam.Wtedy do ww zalet będę mogła dodać jeszcze
            jedną.Maciej to człowiek kulturalny i prawdziwy [i nie robaczywy]mężczyzna.
          • Gość: dudu Re: Hayek a Reagan IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 30.05.02, 15:36
            Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

            > > Nie tylko Reagan ale i Bush nie robia tego co zaleca Hayek.
            > Obaj "interfere and inflate during the recession".
            > To jest typowy i normalny sposob na wyjscie z recesji.
            > Jak tylko Reagan doszedl do wladzy zaczal sie strajk kontrolerow lotow.
            > Poszli oni na strajk i ruch lotniczy byl ograniczony.
            > Wg.Hayek'a rzad nie powinien regulowac.
            > Reagan powiedzial krotko:"ci ktorzy nie wroca do pracy ,zostana zwolnieni"
            > I zrobil ,tak jak powiedzial i to jest interwencja w rynek pracy.
            > Wg.Hayek'a placa powinna byc ustalana na rynku.
            > Identycznie zrobila M.Thatcher ze zw.zaw. w U.K.
            >
            > >
            > >
            > Zadna gospodarka nie dziala na zasadach "nieinterwencji" Hayek'a.
            > Ani EU ,ani USA,ani Japonia,ani Chiny.
            > Wszedzie jest reczne sterowanie,chociaz stosunkowo najmniejsze w USA.
            >
            > 40 mld doll doplat do rolnictwa w EU rocznie.
            > W USA po ostatnich podwyzkach ma byc tylko 12 mld doll rocznie,mimo ze
            > gospodarka jest wieksza niz w EU.
            >
            > Polityka "nieinterwencji" sprawdza sie najlepiej wtedy,kiedy niemoty sa przy
            > wladzy,np.Polska ,Argentyna,Turcja.
            > Najbardziej sterowane recznie sa Kuba,Libia,Irak,Korea Pln.
            >
            > Zastanow sie dlaczego najwieksze sukcesy gospodarcze sa w madrze zarzadzanych
            > dyktaturach,Chile za Pinocheta,Hiszpania za Franco,Chiny teraz.
            > Przeciez zarzadzanie w dyktaturach jest w 100% reczne.
            >
            > Sukces czy plajta przedsiebiorstwa czy panstwa zalezy od zdolnosci kierujacego
            > i niepodwazalnej wladzy.
            >
            > Zobacz co stalo sie w Niemczech.
            > IG Metall chcialo 6% podwyzek ,pracodawcy proponowali 3,3% ,zaczely sie strajki
            >
            > i droga przetargu stanelo na 4%.
            > I tu zadzialaly sily rynkowe.
            > W okresie gdy wzrost gospodarczy jest 0,3% i euro coraz mocniejsze wobec dolara
            > zobaczymy kiedy Niemcy zaczna sie normalnie rozwijac.
            >
            > Na zakonczenie przykra wiadomosc.
            > Wydajnosc pracy w Stanach jest wieksza,wiec EU i inne kraje nie moga sobie
            > pozwolic na otwarcie rynku bez wzrostu bezrobocia.
            >
            > Swietnosc Hayek'a przypadala na lata ,gdy na rynku swiatowym liczyly sie Stany
            > i kilka krajow Europy Zach.
            >
            > Wyzsza wydajnosc pracy w Stanach i taniosc sily roboczej w Chinach uczyni w EU
            > i Japonii globalny fajrant.

            Na początek drobne sprostowanie. To nieprawda, że gosp. USA jest większa niż
            gosp. UE. Jest odwrotnie.
            Czytałem długą dyskusję na temat 40% wzrostu bezrobocia i wydaje mi się, że spór
            co do definicji pojęć będzie kontynuowany w nieskończoność, chociaż wszyscy
            skłaniają się do podobnych wniosków. Wzrosło bezrobocie, a utrzymał się pozoim
            PKB, a więc musiała wzrosnąć wydajność.
            Spór o pojęcia jest b. widoczny w przywołanym tu wątku z Hayekiem. Otóż pisze
            pan, że wbrew temu co zaleca Hayek, Reagan interweniował. Ja powiedziałbym
            dokładnie odwrotnie. Otóż Reagan przywrócił rynek pracy kontrolerów lotu - a więc
            przywrócił stan nieinterwencji. W tym sensie wypełnił zalecenia Hayeka. To
            trochę tak jak w matematyce (albo logice jak kto woli) - (minus) to interwencja,
            + (plus) to nieinterwencja. Interwencja w interwencję daje nieinterwencję (minus
            i minus dają plus)
            A tak naprawdę to nie wiem co pan zalecałby. Interweniować, czy nie. Można nazwać
            interwencją to co dereguluje, ale i tak istota sprowadza się do tego , że im
            mniej regulacji tym kryzysy krótsze i płytsze.
            Zadsadniczo kryzysy powstają wtedy gdy mamy złą lokalizację zasobów.
            Zderegulowana w stopniu maks. gospodarka ( taka jak np. USA) pozwala na szybszą
            alokację zasobów - w te miejsca gdzie mogą być efektywniej wykorzystane.
            Obserwuje Pan to na codzień - np. ciągłe przeprowadzki ludzi, zamykanie i i
            otwieranie nowych przedsiębiorstw. W tym sensie np. ci, którzy w licznych
            bankructwach widzą objaw kryzysu nie do końca mają rację. oczywiście to jest
            zajwisko dość przykre, ale tylko w socjaliźmie nie było bankructw. Czy to
            siadczyło o wyższości tego systemu? Nie. Państwo interweniowało nieustannie
            powodując właśnie to, że zasoby nie były lokowane tam gdzie można je efektywnie
            wykorzystać. Podane przykłady krajów dobitnie świadczą o tym , że sukces jest tam
            gdzie następuje deregulacja (otwarcie) rynku.
            • Gość: Robert Re: Hayek a Reagan IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 30.05.02, 15:40
              Zasadniczo zamiast dudu powinienem się podpisać Robert. Tego nicka (dudu)
              używam czasami na Forum książka.
              • Gość: Michał Demokracja a gospodarka IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 30.05.02, 15:50
                Całkiem ładnie napisane.
                W zasadzie macie oboje z MACIEJEM rację.
                Dorzuciłbym jeszcze jedną uwagę :
                Unia przegrywa z USA, bo decyzje gospodarcze zapadają DEMOKRATYCZNIE.
                A demokracja niekoniecznie oznacza w gospodarce podejmowanie mądrych decyzji.
                Często wygrywają gorsze pomysły, bo popiera je większość.
                A demokracja oznacza jeszcze jedno : długi czas na dyskusje, a przecież w
                gospodarce czas to pieniądz.
                • Gość: JOrl Re: Demokracja a gospodarka IP: *.halo.provector.pl 01.06.02, 15:00
                  Gość portalu: Michał napisał(a):

                  > Całkiem ładnie napisane.
                  > W zasadzie macie oboje z MACIEJEM rację.
                  > Dorzuciłbym jeszcze jedną uwagę :
                  > Unia przegrywa z USA, bo decyzje gospodarcze zapadają DEMOKRATYCZNIE.
                  > A demokracja niekoniecznie oznacza w gospodarce podejmowanie mądrych decyzji.
                  > Często wygrywają gorsze pomysły, bo popiera je większość.
                  > A demokracja oznacza jeszcze jedno : długi czas na dyskusje, a przecież w
                  > gospodarce czas to pieniądz.
                  A moje decyzje gospodarcze ktore na codzien podejmuje zapadaja bardzo
                  niedemokratycznie. I idzie niezle.
                  No wiec jak to?
                  Drogi Michale, masz naprawde spaczony poglad na gospodarke np. w Niemczech. Widze
                  to u Ciebie juz dawno. Nie wiem skad masz takie doswiadczenie? No bo chyba nie
                  zebrales go w Niemczech. Pisales, ze pracowales gdzies w hotelu. Gdzie byl
                  wlasciciel. I naprawde widziales, ze wlasciciel tego hotelu przeprowadzal
                  demokratyczne glosowania na temat co np. kupic, jak zainwestowac, gdzie kto ma
                  sprzatac?
                  I tak jest tam wszedzie.
                  Pozdrowienia


          • Gość: Delphi Re: Hayek a Reagan IP: PROSVR* / *.opgdirect.com 30.05.02, 17:25
            Jak sie czyta takie "antics" jak "Zastanow sie dlaczego najwieksze sukcesy
            gospodarcze sa w madrze zarzadzanych dyktaturach...Hiszpania za Franco" to sie
            wszystko w zoladku przewraca.

            Oto co na temat Hiszpanii ma do powiedzenia "The Center for International
            Private Enterprise (CIPE), an affiliate of the U.S. Chamber of Commerce"
            (sic!)...(cytuje tylko fragmenty):

            "Nonetheless, in Turkey as well as in Spain and Portugal, the vision of an
            interdependent and unified Europe has had to triumph over the LEGACIES,
            IDEOLOGICAL BAGGAGE AND INEPTITUDE OF POLITICAL FACTIONS WHOSE CONCERNS WERE
            PAROCHIAL AND NATIONALISTIC, WHOSE UNDERSTANDING OF FINANCE AND ECONOMICS WAS
            OFTEN DEFICIENT, NONEXISTENT OR PERVERTED BY IDEOLOGY, AND WHOSE POLICIES WERE
            WRONGHEADED, MISGUIDED AND/OR CORRUPTED"

            Dalej:

            "Economically, the process of joining an integrated Europe has given each
            country a blueprint for reform, and they have adopted similar programs,
            comprising five somewhat interrelated elements:

            reform of public finances and monetary (including exchange rate) policies,
            commercial and trade liberalization,
            privatization of state-held industry,
            industrial restructuring and macroeconomic reorientation, and
            encouragement of foreign investment and the free flow of capital."

            Dalej:

            "Spain joined the EC in 1986, after first petitioning for membership in 1964,
            during the heyday of Generalissimo Francisco Franco, who had ruled as a
            military dictator from the end of the Spanish Civil War in the 1930s until the
            mid-1970s. Although Spain had reached a trade agreement with the EC in 1970,
            full membership was out of the question as long as Franco remained in charge.

            With Franco's death in 1975, the outlook for Spain's relations with the EC
            began to change. For one thing, EC member governments began to realize that,
            the end of dictatorships not only in Spain, but in Portugal and Greece as well,
            offered an excellent opportunity to reach out to these countries and bring them
            into the democratic fold.

            On the other hand, SPANISH LEADERS REALIZED THAT A CRIPPLING LEGACY OF STATE
            OWNERSHIP HAD LEFT THE ECONOMY IN A SHAMBLE, particularly when compared to
            their prosperous European neighbors. The oil price shocks of the 1970s hit
            hard, and it was apparent that modernization through greater integration with
            the EC offered perhaps the ONLY REALISTIC POLICY OPTION."

            Dalej:

            "Spain shows how privatization can be accomplished in the context of overall
            national restructuring so that the newly reoriented and recapitalized
            enterprises can be turned into corporations capable of world-class economic
            performance. Prior to reform, massive state ownership of economic enterprises
            had crowded out private sector enterprise and initiative, raised costs for
            goods and services for consumers and industries alike, and created
            manufacturing and service industries unable to compete effectively in
            international markets.

            Many of Spain's government-controlled companies date from as far back as the
            1930s. Franco had founded a massive agglomeration of state-owned commercial
            entities, the Instituto Nacional de Industria (INI). To jump-start Spain on the
            road to industrialization. The Generalissimo's many-faceted enterprise,
            initially successful, dominated for a half-century various sectors of the
            Spanish economy: manufacturing, mining, and transport.

            By the 1980s, however, INI HAD BECOME AN OUTADTED, INEFFICIENT BEHEMOTH.
            Consisting of over 150 industrial and service companies, INI employed nearly
            140,000 workers and generated annual revenues of US$22 billion. In 1992 INI and
            other state-owned companies accounted for 10 percent of Spanish GDP. INI firms
            were active in many fields: electronics, steel, shipbuilding, aerospace and
            defense production.

            The structural weaknesses of sectors where state-owned enterprises like INI
            operated had come to cost Spaniards dearly. Their country had, for example, the
            highest electricity rates and, nearly the highest telephone costs in the EC.

            Development of modern capital markets and modern enterprises were hindered as
            well. Dependent on these state-owned companies, Spain had failed to produce
            many large, privately-owned manufacturing facilities. Additionally, the state-
            owned firms in lean times were forced to rely on state aid and had become a
            drain on the treasury, contributing to Spain's public deficit, and thus
            aggravating inflationary pressures. It was no surprise that in terms of
            economic performance and development, Spain lagged behind France, Italy and the
            Scandinavian countries."

            "Many INI subsidiaries have had to be restructured to make them suitable for
            privatization, because they still lack the capital resources, management
            talent, research and development capability and product sophistication
            necessary to serve as independent players in the international market. They are
            being privatized selectively and carefully, and only when it makes commercial
            sense.

            Spanish privatization has been taking several forms:

            Accelerated reduction of government equity in several monopoly enterprises,
            such as REPSOL (oil), Telefónica (telecommunications), Tabacalera (tobacco) and
            ENDESA (electric utilities).

            Partial privatization of INI-owned firms placed in a subholding company called
            TENEO, which holds companies deemed to be in the national interest-as opposed
            to those controlled for reasons of social policy. These subsidiaries are
            generally profitable, or potentially so, and will be able to meet the new
            demands of a global market more effectively.

            Selective sell-offs of and partial equity interests in some of TENEO's problem
            companies, including Construcciones Aeronauticas, S.A. (aerospace), Paradores
            Nacionales (hotels) and Artespaña (handicrafts).

            Restructuring money-losing firms in heavy industry that have no chance of
            privatization (especially steel, coal, shipbuilding and defense firms), as well
            as some transportation companies. These firms generally operate in depressed
            international markets with large structural overcapacity, excess employment and
            inefficient production practices. Downsizing Spain's rust-belt companies,
            airlines and other transportation industries could eliminate 26,000 jobs and
            save the Spanish government US$2 billion in subsidies by the mid-1990s.
            Privatization in Spain has international implications far more so than in its
            counterparts along Europe's southern periphery. It could well turn a number of
            domestic companies into international contenders. With the ninth largest
            domestic market in Europe and the economic critical mass to develop world-class
            economic players, newly privatized Spanish companies have looked to expand in
            Latin America, where historical ties and a common language and culture will
            give companies in telecommunications, air transport and tobacco, perhaps, an
            edge."

            Pare pytan dla naszego eksperta:

            Skoro gospodarka hiszpanska za generala Franco byla tak swietnie zarzadzana, to
            dlaczego po upadku jego dyktatury Hiszpania zglosila chec przystapienia do EWG,
            i aby do niej przystapic musiala niemal calkowicie rozmontowac to co stworzyl
            Generalissimo ? Czy gdyby dyktatura Franco upadla dwiadziescia lat wczesniej i
            Hiszpania przystapila do EWG w 1964, to czy rozwinela by sie przez te
            dwadziescia lat szybciej i bardziej dynamicznie niz za Franco czy tez nie ?
            Mysle, ze zacytowane tutaj paragrafy daja odpowiedzi na te pytania...jak
            rowniez po raz kolejny wykazuja swoistego rodzaju paranoje autora polegajaco na
            jednoczesnym namietnym propagowaniu rozwiazan amerykanskich i bezmyslnym
            propagowaniem takich cudow jak "cud gospodarczy generala Franco"...kon by sie
            usmial...






            • Gość: MACIEJ Ode mnie dla Ciebie IP: *.ny325.east.verizon.net 30.05.02, 18:29
              Ula tam nie bylo zadnego bledu.
              Mu jest skrotem od jemu,tak jak ci od ciebie.
              Problem jest gdzie indziej.
              Ty uwazasz ,ze mocna zlotowka jest dobra dla polskiej gospodarki,a ja uwazam ze
              jest zla.
              A te wypiecia i klapsy tu i tam ,to z obu stron sa tylko zarty dla rozladowania
              napiecia.
              Przeciez ja wiem,ze chalupe masz odwalona a la Las Vegas,choc podpieranie
              kolkiem drzwi jest ciekawym rozwiazaniem snobistycznym.
              • Gość: ula Mocna złotowka vs mocna gospodarka IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 30.05.02, 19:49
                W dalszym ciągu nie ma między nami porozumienia.Mamy różny system wartości.Ja
                uważam,że nie wolno kpić czy wyśmiewać osoby tylko dlatego,że myśli inaczej niż
                ja.A szczytem braku kultury i wrażliwości jest wyśmiewanie tego co ta osoba
                czuje lub kocha.Przejrzyj swoje ostatnie posty skierowane do mnie.W dalszym
                ciągu czekam nato,że przełamiesz się i udowodnisz,że jesteś nie tylko
                inteligentnym.ale również wrażliwym człowiekiem.
                • Gość: JOrl Re: Do uli o MACIEJU IP: *.dip.t-dialin.net 30.05.02, 20:38
                  Gość portalu: ula napisał(a):

                  > W dalszym ciągu nie ma między nami porozumienia.Mamy różny system wartości.Ja
                  > uważam,że nie wolno kpić czy wyśmiewać osoby tylko dlatego,że myśli inaczej niż
                  >
                  > ja.A szczytem braku kultury i wrażliwości jest wyśmiewanie tego co ta osoba
                  > czuje lub kocha.Przejrzyj swoje ostatnie posty skierowane do mnie.W dalszym
                  > ciągu czekam nato,że przełamiesz się i udowodnisz,że jesteś nie tylko
                  > inteligentnym.ale również wrażliwym człowiekiem.
                  Droga ulu, szukacz u MACIEJA sprzymierzenca? Na prozno! Jak ja go znam, mozna z
                  nim tylko sie troche poprzepychac. Z nudow pozartowac. I tak, nawet jak sie hak
                  znajdzie, sie nawet do oczywistych rzeczy nie przyzna. Ale ja nie narzekam na
                  niego. Mi on pasuje.
                  Pozdrowienia


                  • Gość: ula Mocna złotowka vs mocna gospodarka IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 30.05.02, 21:14
                    O przymierze z Maciejem nie zabiegam.Moim celem jest podniesienie na wyższy
                    poziom Jego kultury dyskusji i wrażliwości.
                    • Gość: MACIEJ Re: Mocna złotowka vs mocna gospodarka IP: *.ny325.east.verizon.net 31.05.02, 07:56
                      dudu-Ja jeszcze nie widzialem takich danych statystycznych w ktorych EU jest
                      wieksza gosp niz USA.
                      Stwierdzenie ze "mniej regulacji,to kryzys krotszy" jest banalnie proste i
                      prawdziwe i takigo sporu na tym forum nie bylo.
                      Spor byl:"Czy interweniowac w czasie kryzysu, czy nie"
                      Ja uwazam ze TAK,bo to skraca kryzys.
                      Milton Friedman jest tego samego zdania.
                      Reagan i Bush robili dokladnie to samo.

                      Czas najwyzszy,zebys przyjal do swiadomosci ze Hayek umarl ,a jego filozofia-
                      dlugo przed jego smiercia.
                      To ,czy ja bym chcial by bylo jak najmniej interwencji rzadu w rynek?
                      Oczywiscie ze tak,z wyjatkiem kryzysow.

                      Jesli EU jest przeregulowana z doplatami np.w rolnictwo-to inni (USA)by moc
                      konkurowac musza rowniez doplacac ,choc w mniejszym stopniu.
                      I gdzie tu Hayek do tego pasuje?
                      W obecnych czasach Hayek to jest utopia.

                      "Alokacja zasobow jest lepsza przy mniejszej regulacji rynku".
                      Wszyscy to wiedza i dlatego USA wygrywa z EU.

                      Delphi-Po co przytaczasz opinie na 3 strony na temat rozwoju Hiszpani za Franco.
                      Rozchorowac sie od tego mozna.
                      Wez do reki rocznik statystyczny i podaj wzrost gospodarczy Hiszpani za Franco
                      w porownaniu z innymi krajami Europy Zach.
                      Logika twojego dzialania znowu powalila mnie na plecy.

                      Jaki byl wybor za Franco?
                      Albo dyktatura kapitalistyczna z szybkim rozwojem gospodarczym,albo KOMUNA.
                      Zrozumialem ze ty optowales za komuna.
                      A teraz Hiszpania jest w usciskach socjalistycznego EU,ktore ty wyraznie
                      popierasz.
                      Wytlumacz chociaz jednej osobie dlaczego EU w ciagu ostatnich 12 lat rozwija
                      sie wolniej niz USA mimo ze w EU jest nizszy doch nar na glowe niz w USA.
                      Lidera powinno sie doganiac ,a nie od niego odpadac.

                      UK jest juz 6 mies w kryzysie bez widokow na przyszlosc.
                      Niemcy po 6 mies kryzysie wyrwaly ostro do przodu +0,3% wzrost GNP.
                      To samo we Francji.
                      W Stanach po 3 mies kryzysie jest 5,6% wzrostu,w duzej mierze dzieki
                      interwencji rzadu w gospodarke.

                      euro sie wzmacnia w stos do doll,czyli kryzys w EU sie przedluzy.




                      • Gość: Delphi Re: Mocna złotowka vs mocna gospodarka IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 31.05.02, 14:40
                        OK Maciej. Ulatwie Ci zycie. Po prostu nie bede wiecej odpowiadal na Twoje
                        posty, nie ma sensu. To co piszesz jest tylko propaganda pozbawiona
                        jakiekolwiek sensu.
                        Odpowiem tylko na jedno.
                        Piszesz: "Wez do reki rocznik statystyczny i podaj wzrost gospodarczy Hiszpani
                        za Franco w porownaniu z innymi krajami Europy Zach"

                        Wytlumacz forumowiczom jedno. Skoro wedlug Ciebie wzrost gospodarczy Hiszpanii
                        za Franco byl wyzszy w porownaniu do krajow Europy Zachodniej, to jak to sie
                        stalo, ze w momencie upadku rezimu Franco i rozpoczecia negocjacji z EWG w
                        sprawie czlonkowstwa Hiszpania byla "basket case", znacznie biedniejsza od
                        Francji, Wloch, czy Niemiec. Skoro Niemcy i Wlochy byly zrojnowane w okresie
                        drugiej wojny swiatowej, a Hiszpanii to zniszczenie zostalo oszczedzone, skoro
                        wiec i Wlochy i Niemcy startowaly w 1945 roku od poziomu nizszego niz
                        Hiszpania, i skoro wedlug Ciebie wzrost gospodarczy w Hiszpanii Francowskiej
                        byl znacznie szybszy niz w Europie Zachodniej, to dlaczego do dzisiaj Hiszpania
                        usiluje "dogonic" swoich sasiadow ?
                        I wreszcie skoro posiadasz te tajemna wiedze....moze Ty podasz wzrost
                        gospodarczy Hiszpanii za Franco ? Powiem Ci od razu, nawet sie nie sil...samo
                        Twoje stwierdzenie "wez do reki rocznik statystyczny i podaj wzrost
                        gospodarczy Hiszpanii za Franco" jest dowodem calej Twojej ignorancji (ktorej
                        mam juz powyzej uszsu)...to jest po prostu niemozliwe bowiem GDP jako "measure
                        of aggregate output in the national account" jest konstrukcja relatywnie nowa,
                        to znaczy powojenna (za ktora zreszta Simon Kuznets w 1971 i Richard Stone w
                        1984 otrzymali nagrody Nobla). Z tego powodu jakiekolwiek dane o wzroscie
                        gospodarczym za Franco sprzed roku 1947 (jezeli istnieja) sa niepewne bo
                        zrekonstruowane na podstawie szczatkowych informacji...
                        Zreszta co tutaj sie rozwodzic. Do mniej wiecej roku 1940 polityka ekonomiczna
                        Generallissimo sprowadzala sie do samoizolacji i autarkii (czy to jest ten cud
                        gospodarczy na ktory sie powolujesz ?). Gdy polityka samowystarczalnosci
                        zostala w koncu porzucona w latach czterdziestych jeszcze w latach
                        piecdziesiatych Hiszpania notowala rekordowy deficyt platniczy, rekordowa
                        inflacje, ktora spowodowala, ze wartosc sredniej placy wynosila zaledwie 35%
                        poziomu sprzed wojny domowej...dopiero na poczatku lat szescdziesiatych
                        Hiszpania zaczela sie dynamicznie rozwijac w wyniku otwarcia na Zachod,
                        stopniowego demontazu systemu zbudowanego przez Franco, polityki
                        zapoczatkowanej przez Opus Dei, wbrew opozycji oczywiscie ze strony Franco.
                        To wlasnie ta polityka doprowadzila do uzmyslowienia sobie przez elita
                        hiszpanska, ze Franco i jego polityka jest hamulcem postepu, a nie motorem.
                        Dlatego po jego smierci caly system Francistowski zostal zdemontowany a
                        Hiszpania wstapila do EU. Zeby nie bylo zadnych watpliwosci...SYSTEM
                        FRANCISTOWSKI ZOSTAL PRZEZ HISZPANOW ZDEMONTOWANY BO BYL HAMULCEM A NIE MOTOREM
                        POSTEPU...w tym swietle zreszta Twoja upojna wiara w liczby i procenty jest
                        smieszna...w koncu w Polsce Ludowej wzrost gospodarczy tez byl mamoentami
                        imponujacy (co niejedn lewicowy propagandzista na Twoj wzor
                        wykorzystuje)...tylko co z tego ? same liczby jeszcze nice nie mowia...nalezy
                        popatrzec nieco glebeij na dynamike procesow zachodzacych w gospodarce...w
                        Hiszpanii ta dynamika wygladala w ten sposob, ze technokraci wprowadzili
                        Hiszpanie na sciezke wzrostu dopiero w latach szescdziesiatych, wbrew opozycji
                        ze strony Franco. Ci sami technokraci rozmontowali system Francistowski po jego
                        smierci i wprowadzili Hiszpanie do EWG, widzac w tym jedyna rozsdana opcje dla
                        Hiszpanii...Sam Franco bawil sie przez 15-20 lat w polityke samowystarczalnosci
                        i samoizolacji i doprowadzil Hiszpanie do ruiny...

                        I rest my case...od tej chwili ogranicze sie jedynie do czytania
                        Twoich "antics"...zawsze dobrze sie posmiac z rana...
                      • Gość: Robert Re: Mocna złotowka vs mocna gospodarka IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 31.05.02, 18:26
                        Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                        > dudu-Ja jeszcze nie widzialem takich danych statystycznych w ktorych EU jest
                        > wieksza gosp niz USA.

                        Pozostałe cytaty wyciąłem, bo jak już stw. gubię się w cytatach 4 stopnia.
                        Ja takie dane widzę wszędzie i zadam sobie trud (za The Economist, żebyśmy nie
                        kłócili się o źródła) przedstawienia ich.
                        Nie chce mi się szukać nowszych, ale poczynię założenia, które mam nadzieję
                        zostaną przyjęte.
                        PKB USA za 1999 rok - 7434 mld dol. mld. dol.
                        UE 1999 : Niemcy - 2365, Francja - 1534, W. Brytania - 1152, Włochy - 1141,
                        Hiszpania - 563, Holandia - 403, Belgia - 269, Austria - 227, Szwecja - 227,
                        Dania - 169, Grecja - 120, Finlandia - 119, Irlandia - 62, Luksemburg - pomijam.

                        Do tego założenie, że gosp. USA rozwijała się w tempie 5% rocznie a więc + 5% za
                        rok 2000 i 5% za 2001 (oczywiście procent składany. gosp amer. nie rozwijała się
                        tak, ale dajmy ogromny zapas) razem za 2001 - 8196 mld dol.
                        Załóżmy, że gosp. UE w ciągu 2 lat nie rozwijała się w ogóle i została na
                        poziomie 1999 - razem 8452.
                        Co do tego, że hayek umarł, to owszem zgadzam się. Niestety, tak jak większość
                        ludzi, zrobił to. Spór zaś dotyczy tego, czy poprzez interwencje na rynku
                        walutowym - chodzi o osłabienie złotówki można poprawić stan gosp. otóż
                        generalnie nie można. Takie ruchy, zresztą tak jak wszelkie interwencje, (np.
                        poprzez budżet - gwarancje, subwencje itp, cła) mogą wpłynąć na jakiś czas na
                        stronę popytową, ale z tego nic dobrego nie wyniknie. Obstaję za Śp. Augustem von
                        Hayek.
                      • Gość: Robert Re: Mocna złotowka vs mocna gospodarka IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 31.05.02, 18:55
                        Co do tego, że UE wolniej się rozwija. oczywiście gosp. UE jest zbyt
                        zetatyzowana, przeregulowana, zbyt wiele "interwencji" w poszczególne rynki,
                        zbyt wiele ograniczeń, zbyt rozbudowany system dopłat i subwencji, zbyt
                        rozbudowany sytem socjalny, zła polityka imigracyjna itd.
                        • Gość: Delphi Re: Mocna złotowka vs mocna gospodarka IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 31.05.02, 22:45
                          Gość portalu: Robert napisał(a):

                          > Co do tego, że UE wolniej się rozwija. oczywiście gosp. UE jest zbyt
                          > zetatyzowana, przeregulowana, zbyt wiele "interwencji" w poszczególne rynki,
                          > zbyt wiele ograniczeń, zbyt rozbudowany system dopłat i subwencji, zbyt
                          > rozbudowany sytem socjalny, zła polityka imigracyjna itd.

                          Tak, tylko znowu nie przesadzajmy. Owszem gospodarka EU rozwija si obecnie
                          wolniej niz gospodarka USA. Historia nie konczy is jednak na dzisiaj. Nawet
                          najlepiej zarzadzana gospodarka czasami wchodzi w okres recesji, kiedy przyrost
                          GDP jest ujemny. Wiec samo wpatrywanie sie w roczniki statystyczne i porownywanie
                          wzrostu GDP bez dokladnej analizy dynamiki zachodzacych procesow jest conajmniej
                          sliskie. Przykladowo sredni wzrost gospodarki krajow EU w latach 1960 - 1995
                          wynosil 3.2 %, sredni wzrost gospodarki USA w tych samych latach 2.91 %, czyli
                          byl nizszy (dane OECD Economic Outlook, December 1995).

                          • Gość: Robert Re: Mocna złotowka vs mocna gospodarka IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 01.06.02, 02:05
                            Nie znam aż tak statystyk, ale jestem w stanie uwierzyć w te dane. To co nas
                            interesuje to oczywiście horyzont kilku lat i niewątpliwie od kilku lat Europa
                            przechodzi swoisty "kryzys". Sam doskonale pamiętam lata 80-te i początek 90-
                            ych, kiedy USA były pogrążone w stagnacji, a Japończycy wykupywali co się da
                            łącznie z Rockefeller Center w NY. Po ulicach chodzili wtedy związkowcy z
                            tabliczkami: kupujcie amerykańskie produkty. Kto jeździł japońskim samochodem
                            ten nie był patriotą. Dlatego też daleki jestem od tak jednoznacznych ocen: USA
                            wspaniałe, Unia zła, a Polska zupełnie beznadziejna. Do wszystkiego warto mieć
                            pewien dystans i starać się nie pouczać innych. (czego oczywiście Panu nie
                            zarzucam). Ja mam szczególnie krytyczny stosunek do tych, którzy mówią: zróbcie
                            tak i tak, bo tak jest w Ameryce. Aczkolwiek należy przyznać, że gosp. ameryk.
                            jest niesłychanie elastyczna.
                            Ps. dziękuję, że Pan się podjął wyjaśniania tej niewątpliwie nudnej kwestii
                            dotyczącej relacji pomiędzy wzrostem bezrobocia a wzrostem wydajności pracy.
                            Nota bene mało kto zauważa, że przy takiej strukturze polskiej gosp. tak
                            pożądany wzrost wydajności pracy musi wiązać się ze wzrostem bezrobocia.
                            • Gość: Delphi Re: Mocna złotowka vs mocna gospodarka IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 01.06.02, 06:00
                              Spokojnie, ja tez nie znam statystyk na pamiec. Ale z racji wykonywanego zawodu
                              mam cala biblioteke w domu, wiec wyciagniecie tej statystyki to nie byl zaden
                              problem. A demonstruje ta statystyka doskonale, ze pewien dystans jest bardzo
                              wskazany...krytykuowanie w czambul EU na podstawie kilku ostatnich lat jest
                              bardzo latwe, szczegolnie dlatego ze akurat w tej chwili USA rozwija sie
                              szybciej...nie zawsze tak bylo...i mysle, ze nie zawsze tak bedzie....historia
                              sie jeszcze nie skonczyla...Pozdrawiam...
    • crusader1 Re: Mocna zlotowka vs mocna gospodarka. 31.05.02, 16:02
      Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

      > Dyzurny politolog twierdzi,ze poprzez mocna walute buduje sie mocna gospodarke.
      > Ja za to twierdze,ze najpierw buduje sie mocna gospodarke,a mocna waluta jest
      > efektem mocnej gospodarki.
      > Kilka faktow i cytatow.
      > "Argentyne zalatwil sztywny kurs waluty w stosunku do USD".
      > Polska waluta umocnila sie o 28% w ciagu ostatnich 2 lat w stosunku do dolara.
      > Rycho i komentator twierdza,ze Polsce "Argentyna " nie grozi,bo zlotowka jest
      > plynna a peso bylo sztywne.
      > Zeby duzo nie filozofowac:przywiazanie zlotowki do dolara w ciagu ostatnich 2
      > lat uczyniloby ja o 28% slabsza niz jest w tej chwili.
      > Dlaczego kursy walut wobec siebie sa istotne?
      > Bo swiadcza o konkurencyjnosci gospodarek tych krajow(IMD).
      > Swiadcza rowniez o wydajnosci pracy,ktora w Polsce powinna byc wyzsza niz w USA
      >
      > biorac pod uwage moc waluty.
      > Oczywiscie abstrahujemy tutaj od stop procentowych,ktore powinny byc takie same
      > .
      >
      > Reasumujac.
      > Jesli konkurencyjnosc gospodarki polskiej do amerykanskiej jest zadna.
      > Wydajnosci pracy tez sie nie da porownac.
      > To jedynym powodem silnej zlotowki sa wysokie stopy procentowe.
      >
      > WYSOKIE STOPY PROCENTOWE I NISKA PODAZ ZLOTOWKI TO KRYZYS NA WLASNE ZADANIE.
      >
      > To jest taki wlasnorecznie skonstruowany "1929".
      >
      > Przy przewartosciowanej zlotowce:
      > 1-import jest tani-no wiec produkcja krajowa pada.
      > 2-export jest drogi-jak wyzej
      > 3-turystyka pada.Nawet Polacy jezdza do Grecji,bo tam jest taniej niz w Polsce.
      > Kumpel zaplacil 925 doll za bilet na LOT z NYC do W-wy w obie strony wylot
      > w polowie czerwca.Rok temu byly 100 doll tansze.
      > 4-bezrobocie rosnie.
      > 5-produkcja przemyslowa w Polsce spadla o 4,4% w kwietniu 2002 w porownaniu z
      > marcem 2002.Czy musze dodawac,ze informacja ta bardzo"zaskoczyla fachowcow".
      >
      > Zapomnialbym dodac,ze "fachowcy" "czekaja na poprawe koniunktury" jakby ta
      > koniunktura "sama"sie musiala poprawic bez "wspoludzialu " rzadzacych.
      >
      > Pies by sie o bude z nudow zabil patrzac na niemoctwo rzadzacych.
      >
      > W odpowiedzi spodziewam sie ,tego co margaritta 1 napisala:"co ty k... wiesz o
      > Polsce"
      >
      >
      >

      Zgadza sie mniej wiecej. Z mala poprawka. Jezeli polska waluta umocnila sie o 28%
      wobec dolara przez dwa lata, to gdyby zostala przywiazana do dolara dwa lata
      temu, bylaby dzisiaj slabsza o 31.57%, a nie 28%.

      • Gość: MACIEJ Re: Mocna zlotowka vs mocna gospodarka. IP: *.ny325.east.verizon.net 31.05.02, 20:11
        crusader1 napisał(a):


        >
        > Zgadza sie mniej wiecej. Z mala poprawka. Jezeli polska waluta umocnila sie o 2
        > 8%
        > wobec dolara przez dwa lata, to gdyby zostala przywiazana do dolara dwa lata
        > temu, bylaby dzisiaj slabsza o 31.57%, a nie 28%.

        To byl skrot myslowy.Zobacz kilka postow wyzej"KISS-keep it simple" ze ja nie mam
        problemow z takimi wyliczeniami.

        Robert ,podaj adress zrodla z ktorego korzystasz,zeby wszyscy mogli z niego
        skorzystac.
        Bo ja w www.eui.com (Economist Intelligence Unit) znalazlem za 2000r takie dane w
        exchange rate w mld doll.
        USA----9,896
        Germany1,900
        France-1,300

        EU-15:-8,343

        Co do interwencji rzadowych w rynek(gwarancje) to jak bys na to nie patrzyl
        wspomagaja one rynek.
        To ze w dluzszym okresie czasu przyjdzie walec i wyrowna ,to tez prawda-tylko ze
        nikt nie mysli teraz na okres dluzszy niz 5-10 lat i to z kilku powodow.
        1-Politycy sa wybierani na 4-5 lat,max 8-10lat.
        2-Przy obecnej konkurencji,nie jest mozliwe przewidzenie trendow.
        Kto by 2 lata temu przewidzial ,ze Nokia rozplaszczy sie tak jak to ma miejsce
        teraz.Polowa wartosci finskiego stock exchange ,to jest Nokia.
        3-Globalizacja.Komu by do glowy przyszlo kilka lat temu ze Chiny beda drugim
        producentem PC na swiecie.
        Juz teraz ilosc tel komorkowych w Chinach jest wieksza niz w USA i sa one
        produkowane w Chinach.
        4-Czechy maja Toyoye ,a nie Polska-tylko dlatego,ze rzad lepiej rzadzi.
        5-Filozofia ekonomiczna XXIw sprowadza sie do tego,ze lepiej przyciagnac
        inwestycje nie majac z tego zadnych wplywow podatkowych,a tylko po to by
        zmniejszyc bezrobocie.

        Dlatego wlasnie wolny rynek Hayek'a umarl dlugo przed nim.



        • Gość: Robert Re: Mocna zlotowka vs mocna gospodarka. IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 01.06.02, 02:29
          Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

          > crusader1 napisał(a):
          >
          >
          > >
          > > Zgadza sie mniej wiecej. Z mala poprawka. Jezeli polska waluta umocnila si
          > e o 2
          > > 8%
          > > wobec dolara przez dwa lata, to gdyby zostala przywiazana do dolara dwa la
          > ta
          > > temu, bylaby dzisiaj slabsza o 31.57%, a nie 28%.
          >
          > To byl skrot myslowy.Zobacz kilka postow wyzej"KISS-keep it simple" ze ja nie m
          > am
          > problemow z takimi wyliczeniami.

          Nie bardzo rozumiem. W stosunku do czego byłaby słabsza?


          > Robert ,podaj adress zrodla z ktorego korzystasz,zeby wszyscy mogli z niego
          > skorzystac.
          > Bo ja w www.eui.com (Economist Intelligence Unit) znalazlem za 2000r takie dane
          > w
          > exchange rate w mld doll.
          > USA----9,896
          > Germany1,900
          > France-1,300
          >
          > EU-15:-8,343


          Źródło: The Economist, to jest The Economist i tyle. Pod wskazanym adresem
          znalazłem księgarnię internetową. Gotów jednak jestem przyznać, że różnice w
          różnych statystykach mogą się brać z wzięcia pod uwagę siły nabywczej (PPP), co
          mogłoby tłumaczyć w pewien sposób niższe wyniki UE. Ponadto mogą być rózne
          standardy: np. w UE do PKB nie zalicza się niektórych usług, tak jak to robi się
          w USA. Nie jestem biegły w statystykach, ale np. praca sprzątaczki na czarno w
          domu w USA też była liczona do PKB. Tak, czy owak nie będę kruszył kopii o to i
          być może to Pan ma rację, a nie ja.
          Co do pozostałej częśći, to jednak nie zgadzam się z Pańskimi poglądami, a
          zwłaszcza z częścią dotyczącą konieczności interweniowania po str. popytowej.
          Zauważyłem, że w Ameryce powszechny jest pogląd, iż to popyt napędza gosp. stąd
          być może taki zapał do interweniowania i wspomagania go. Do poszczególnych
          kwestii ustosunkuję się jednak później, być może na innym wątku.
          Dobranoc

          • Gość: MACIEJ Re: Mocna zlotowka vs mocna gospodarka. I Tex. IP: *.ny325.east.verizon.net 01.06.02, 05:26
            Gość portalu: Robert napisał(a):

            > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
            >
            > > crusader1 napisał(a):

            > > > wobec dolara przez dwa lata, to gdyby zostala przywiazana do dolara d
            > wa la
            > > ta
            > > > temu, bylaby dzisiaj slabsza o 31.57%, a nie 28%.
            > >
            > > To byl skrot myslowy.Zobacz kilka postow wyzej"KISS-keep it simple" ze ja
            > nie m
            > > am
            > > problemow z takimi wyliczeniami.
            >
            > Nie bardzo rozumiem. W stosunku do czego byłaby słabsza?

            To jest taki popularny trick rachunkowy.
            wzrost 10% od 100 daje ci 110.
            ale spadek o 10% ze 110 daje ci 99.
            Czyli wzrost o 10% a nastepnie spadek o te same 10% nie daje ci sumy wyjsciowej.
            >
            >

            > w USA. Nie jestem biegły w statystykach, ale np. praca sprzątaczki na czarno w
            > domu w USA też była liczona do PKB. Tak, czy owak nie będę kruszył kopii o to

            Pracy na czarno nigdzie nie liczy sie do PKB.
            W jaki sposob mozesz ja liczyc,skoro nigdzie nie jest udokumentowana.

            > Co do pozostałej częśći, to jednak nie zgadzam się z Pańskimi poglądami, a
            > zwłaszcza z częścią dotyczącą konieczności interweniowania po str. popytowej.
            > Zauważyłem, że w Ameryce powszechny jest pogląd, iż to popyt napędza gosp. stąd
            >
            > być może taki zapał do interweniowania i wspomagania go. Do poszczególnych

            Zyjemy w innych swiatach Robert.
            Uczymy sie innej ekonomii.
            Mnie nie chodzi o przekonanie nikogo o wyzszosci USA nad EU.
            Chodzi mnie o to ,zebys zrozumial na czym polega wzrost gospodarczy i jak mozna
            go stymulowac.
            66% doch nar to jest konsumpcja,czyli to co ty i twoi krajanie kupuja na codzien.
            Zywnosc,ubranie,domy,samochody itd.
            Jesli jest to najwieksza czesc skladowa doch nar ,to caly intelekt rzadzacych
            skierowany jest na pobudzenie tego popytu.
            Roznica miedzy Hayek'iem i Friedman'em polega na tym ,ze M.Friedman jest za
            pobudzaniem popytu a Hayek za nieinterwencja.

            Dlaczego trzeba interweniowac w czasie kryzysu?
            No wiec nie tylko ze wzgledow gospodarczych i ekonomicznych,ale glownie ze
            wzgledow psychicznych.
            Ludzie bardzo zle znosza kryzysy ekonomiczne i utozsamiaja niepowodzenia
            gospodarcze kraju ze swoim niemoctwem.
            Kryzys w Stanach i zwolnienie z pracy przyczynilo sie do wyjazdu Tezas Boy ze
            Stanow do Polski.
            Mozliwe ze przez rok odpocznie,przemysli,nabierze sil i znowu stawi czola
            konkurencji amerykanskiej.
            Kryzys i wysokie bezrobocie tworzy rowniez klase ludzi o ktorej pisze Pani Ula.
            Nieroby,bumelanty i nalogi zalapia sie do pracy na rok i znowu na kuroniowke.

            Dlatego tez juz od dawna w Stanach najwazniejszym wskaznikiem ekonomicznym jest
            jak najnizsze bezrobocie,czyli ok 5%.

            Bo to przeciez wysokie bezrobocie przyczynia sie do wysokiej
            przestepczosci,alkoholizmu(z nudow)i innych kurestw w postaci sprzedawania sie za
            tanie pieniadze,bo ci ambitni w butach z lyka brzozowego pomaszeruja do pracy na
            zachod.

            Teraz jest 6% i dlatego st% nie ida w gore,choc w EU juz mysla o podniesieniu st%.
            Bo w EU najwaznieszym wskaznikiem ekonomicznym jest stopa inflacji.

            Dlatego tez Pani Ula i inni zwolennicy Pana Balcerowicza chwala RPP za zduszenie
            inflacji do 3% dwa lata przed terminem.

            I nie dziwie sie nikomu z Europy za takie podejscie,bo Wy wlasnie taka ekonomie
            wyssaliscie z mlekiem matki.

            My sie tutaj w Stanach na calkiem innej ekonomii rozwijamy i dlatego na tym forum
            nie dojdziemy do porozumienia.

            Mozna by oczywiscie porownac doch nar na twarz w Stanach i w EU i pokazac palcem
            co prowadzi do sukcesu,ale wtedy dojda do glosu ci, dla ktorych Riviera jest
            osmym cudem swiata a drugiego Paryza i Rzymu na swiecie nie ma.
            (Tak jakby drugi Bialystok byl).






            • Gość: Delphi Re: Mocna zlotowka vs mocna gospodarka. I Tex. IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 01.06.02, 07:32
              Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

              ) Gość portalu: Robert napisał(a):
              )
              ) ) Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
              ) )
              ) ) ) crusader1 napisał(a):
              )
              ) ) ) ) wobec dolara przez dwa lata, to gdyby zostala przywiazana do dol
              ) ara d
              ) ) wa la
              ) ) ) ta
              ) ) ) ) temu, bylaby dzisiaj slabsza o 31.57%, a nie 28%.
              ) ) )
              ) ) ) To byl skrot myslowy.Zobacz kilka postow wyzej"KISS-keep it simple" z
              ) e ja
              ) ) nie m
              ) ) ) am
              ) ) ) problemow z takimi wyliczeniami.
              ) )
              ) ) Nie bardzo rozumiem. W stosunku do czego byłaby słabsza?
              )
              ) To jest taki popularny trick rachunkowy.
              ) wzrost 10% od 100 daje ci 110.
              ) ale spadek o 10% ze 110 daje ci 99.
              ) Czyli wzrost o 10% a nastepnie spadek o te same 10% nie daje ci sumy wyjsciowej
              ) .
              ) )
              ) )
              )
              ) ) w USA. Nie jestem biegły w statystykach, ale np. praca sprzątaczki na czar
              ) no w
              ) ) domu w USA też była liczona do PKB. Tak, czy owak nie będę kruszył kopii
              ) o to
              )
              ) Pracy na czarno nigdzie nie liczy sie do PKB.
              ) W jaki sposob mozesz ja liczyc,skoro nigdzie nie jest udokumentowana.
              )
              ) ) Co do pozostałej częśći, to jednak nie zgadzam się z Pańskimi poglądami, a
              )
              ) ) zwłaszcza z częścią dotyczącą konieczności interweniowania po str. popytow
              ) ej.
              ) ) Zauważyłem, że w Ameryce powszechny jest pogląd, iż to popyt napędza gosp.
              ) stąd
              ) )
              ) ) być może taki zapał do interweniowania i wspomagania go. Do poszczególnych
              )
              )
              ) Zyjemy w innych swiatach Robert.
              ) Uczymy sie innej ekonomii.
              ) Mnie nie chodzi o przekonanie nikogo o wyzszosci USA nad EU.
              ) Chodzi mnie o to ,zebys zrozumial na czym polega wzrost gospodarczy i jak mozna
              )
              ) go stymulowac.
              ) 66% doch nar to jest konsumpcja,czyli to co ty i twoi krajanie kupuja na codzie
              ) n.
              ) Zywnosc,ubranie,domy,samochody itd.
              ) Jesli jest to najwieksza czesc skladowa doch nar ,to caly intelekt rzadzacych
              ) skierowany jest na pobudzenie tego popytu.
              ) Roznica miedzy Hayek'iem i Friedman'em polega na tym ,ze M.Friedman jest za
              ) pobudzaniem popytu a Hayek za nieinterwencja.
              )
              ) Dlaczego trzeba interweniowac w czasie kryzysu?
              ) No wiec nie tylko ze wzgledow gospodarczych i ekonomicznych,ale glownie ze
              ) wzgledow psychicznych.
              ) Ludzie bardzo zle znosza kryzysy ekonomiczne i utozsamiaja niepowodzenia
              ) gospodarcze kraju ze swoim niemoctwem.
              ) Kryzys w Stanach i zwolnienie z pracy przyczynilo sie do wyjazdu Tezas Boy ze
              ) Stanow do Polski.
              ) Mozliwe ze przez rok odpocznie,przemysli,nabierze sil i znowu stawi czola
              ) konkurencji amerykanskiej.
              ) Kryzys i wysokie bezrobocie tworzy rowniez klase ludzi o ktorej pisze Pani Ula.
              ) Nieroby,bumelanty i nalogi zalapia sie do pracy na rok i znowu na kuroniowke.
              )
              ) Dlatego tez juz od dawna w Stanach najwazniejszym wskaznikiem ekonomicznym jest
              )
              ) jak najnizsze bezrobocie,czyli ok 5%.
              )
              ) Bo to przeciez wysokie bezrobocie przyczynia sie do wysokiej
              ) przestepczosci,alkoholizmu(z nudow)i innych kurestw w postaci sprzedawania sie
              ) za
              ) tanie pieniadze,bo ci ambitni w butach z lyka brzozowego pomaszeruja do pracy n
              ) a
              ) zachod.
              )
              ) Teraz jest 6% i dlatego st% nie ida w gore,choc w EU juz mysla o podniesieniu s
              ) t%.
              ) Bo w EU najwaznieszym wskaznikiem ekonomicznym jest stopa inflacji.
              )
              ) Dlatego tez Pani Ula i inni zwolennicy Pana Balcerowicza chwala RPP za zduszeni
              ) e
              ) inflacji do 3% dwa lata przed terminem.
              )
              ) I nie dziwie sie nikomu z Europy za takie podejscie,bo Wy wlasnie taka ekonomie
              )
              ) wyssaliscie z mlekiem matki.
              )
              ) My sie tutaj w Stanach na calkiem innej ekonomii rozwijamy i dlatego na tym for
              ) um
              ) nie dojdziemy do porozumienia.
              )
              ) Mozna by oczywiscie porownac doch nar na twarz w Stanach i w EU i pokazac palce
              ) m
              ) co prowadzi do sukcesu,ale wtedy dojda do glosu ci, dla ktorych Riviera jest
              ) osmym cudem swiata a drugiego Paryza i Rzymu na swiecie nie ma.
              ) (Tak jakby drugi Bialystok byl).
              )
              )
              )
              )
              )
              )

              Obiecywalem sobie nie odpowiadac wiecej na Twoje posty, nie moge jednak przejsc
              po raz kolejny obojetnie nad niescislosciami w Twojej wypowiedzi. Dodam na
              wstepie ze efekt kumulatywny tych niescislosci niemal w kazdej Twojej wypowiedzi
              powoduje, ze to co pisze teraz pisze juz tylko na uzytek innych forumowiczow, nie
              spodziewajac sie oczywscie zadnej sensownej odpowiedzi, nie mowiac juz o
              odpowiedzi na poziomie od autora postu.
              To nie jest tak, ze stopa bezrobocia w Stanach Zjednoczonych (czy w Kanadzie)
              jest najwazniejszym parametrem ekonomicznym, w przeciwienstwie do Europy. Nie, my
              uczymy sie tej samej ekonomii...
              Greenspan, tak samo jak i Bank of Canada, podwyzszaja stopy procentowy wobec
              jakiejkolwiek oznaki rosnacej inflacji, bo dla obu inflacja jest wazniejsza niz
              stopa bezrobocia. Nie tak dawno jeszcze zreszta antyinflacyjna polityka zarowno
              Greenspana jak i Bank of Canada byla nieustannie krytykowana za przedkladanie
              celu inflacyjnego nad wzrost gospodarczy i stope zatrudnienia. Ja sam pamietam
              namietne i wsciekle ataki na Banc of Canada (na poczatku lat 90 tych) za brak
              serca, i nie liczenie sie ze skutkami swojej polityki anty-inflacyjnej (hamowanie
              wzrostu, rosnace bezrobocie). Dzisiejsze dyskusje toczace sie w Polsce na temat
              bezdusznosci Balcerowicza, sensownosci dalszego zbijania inflacji w sytuacji
              kiedy gospodarka praktycznie nie rozwija sie, sa niemal powtorka tych samych
              dyskusji ktore mozna bylo uslyszec w srodkach masowego przekazu w Ameryce
              Polnocnej na poczatku lat dziewiecdziesiatych. Roznica polega na tym, ze
              przykladowo Clinton byl na tyle inteligentny by nie probowac nawet wplywac na
              decyzje Greenspana, juz nie mowiac o formalnych manipulacjach. Jedyna rzecza
              ktora Clinton zrobil by umozliwic Greenspanowi redukcje stop to jest to co kazdy
              rzad powinien zrobic. Zabral sie do rownowazenia budzetu. To zlikwidowanie
              deficytu budzetowego umozliwilo Greenspanowi agresywna obnizke stop procentowych.
              Jezeli chodzi o polityke monetarne Clintonta sprowadzal sie ona do jednego "leave
              it to the Fed".
              Zacytuje tutaj z "American Economic Policy in the 1990's" opublikowanej przez MIT
              Press w tym roku:

              "We trun now from fiscal policy to monetary policy. The Clinton Administartion
              made two contributions to monetary policy. First, the elimination of the budget
              deficit allowe the Fed to lower interest rates. Second, the Clinton
              Administration's monetary policy otherwsie was simple to state: leave it to the
              Fed. Adhering to this policy is more difficult than it sounds. THE POLITICAL
              TEMPTAION IS ALWAYS STRONG TO NUDGE THE CENTRAL BANK TOWARD AN EASIER MONETARY
              POLICY: EVEN IF THE MONETARY AUTHORITIES DON'T RESPOND, THE COMPLAINTS GIVE THE
              ADMINISTRATION SOEMONE TO BLAME IN THE FUTURE IF THE ECONOMY SLOWS DOWN. IN
              ADDITION, OFFICIALS ARE NATURALLY TEMPTED TO RESPOND TO PRESS INQUIREIS WITH
              STATEMENTS THAT WHILE NOT INTENDED TO BE CRITICAL, OR EVEN SUBSTANTIVE, ARE
              NEVERTHELESS INEVITABLY INTERPRETED AS SECOND-GUESSING THE FED. With remarkably
              few exceptions, the Administration adhered to its self-imposed rule of silence."

              W tym kontekscie proby manipulowania w Polsce RPP, NBP, juz nie mowiac o kursie
              zlotowki czy podaza pieniadza sa oznaka, ze rzadzacy w Polsce (SLD, Miller i
              inni) istotnie innej ekonomii uczyli sie, a po raz kolejny zadziwiajace jest, ze
              autor tego watku niektorym tego typu probom dzielnie przytakuje, i to, podkresle
              po raz kolejny, rzekomo w imie nasladowania rozwiazan amerykanskich. Moja teza
              jest zupelnie inna. Wiedza autora tego watku na temat rozwiazan amerykanskich i
              nie tylko jest problematyczna, wyrywkowa, i maskowana duza doza arogancji,
              demagogii i zonglowania liczbami dobieranymi selektywnie...
              • Gość: ula Re: Mocna zlotowka vs mocna gospodarka. IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 01.06.02, 09:31
                Cieszę się Delphi,że mam jeszcze jednego madrego i kulturalnego sprzymierzeńca
                w przekonywaniu dyskutantów do właściwego pojmowania polityki monetarnej i
                gospodarczej w Polsce.
                Prowadzisz zażartą dyskusję z forumowiczem o nicku MACIEJ.Twoje rzeczowe
                argumenty spływają po Nim jak woda po tłustej gęsi.Najpierw podejmujesz słuszne
                postanowienie,ze nie będziesz z Nim dyskutował,a pożniej nie wytrzymujesz i
                ponownie podejmujesz bezpośrednią polemikę.Uważam,że takim postępowaniem dajesz
                dowód słabości swojego charakteru.Obcując z ludżmi bezdusznymi w końcu sam
                zaczniesz takim stawać się.Takich forumowiczów jak MACIEJ i Edek nikt do
                niczego nie przekona.O tym podobno wie sam Pan Bóg więc byłoby dobrze gdybyś i
                Ty wiedział.
                • Gość: Delphi Re: Mocna zlotowka vs mocna gospodarka. IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 01.06.02, 13:57
                  To ze Macieja o niczym nie przekonam, nie mam co do tego zadnych watpliwosci.
                  To tez na samym wstepie zastrzeglem sie sie, ze pisze w sumie juz tylko na
                  uzytek innych forumowiczow.
              • Gość: deLUC Re: Ze sie wtrace IP: *.braniewo.sdi.tpnet.pl 01.06.02, 17:45
                Jak bardzo podobna jest gospodarka polska do amerykańskiej czy niemieckiej?
                Do jakiejkolwiek rozwinietej gospodarki? Przeciez tu zmiany stop procentowych
                nie znajduja (prawie-) wogole odbicia w stopach kredytow komercyjnych.
                Nie ma sterowalnosci. Dlaczego ktos dopuszcza tylko zestaw instrumentow
                stosowanych w tych gospodarkach? Dlaczego nie prowadzi sie takiej jak u nas
                polityki stop i kursu waluty w Czechach i na Wegrzech?
            • Gość: komentat Rozwoj na deficytach panie Macieju IP: *.compusa.com 01.06.02, 19:34
              Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

              > My sie tutaj w Stanach na calkiem innej ekonomii rozwijamy i dlatego na tym for
              > um nie dojdziemy do porozumienia.

              Oczywiscie ze do porozumienia nie mozna dojsc bo Amerykanie nie rozumieja jednej
              podstawowej sprawy: ze rozwoj na deficycie nie moze trwac wiecznie.

              Od bardzo dawna USA ma powazne deficyty handlowe.

              Ale gdzies od roku 1995 przybralo to rozmiary absurd: Dolar wzmocnil sie o 1/3
              a deficyt wybalonowal do 4% GDP. Deficyt ten byl finansowany przez doplyw
              kapitalu z zagranicy bo rynek uwierzyl w niesamowite zyski. Jednym slowem USA
              zrobila sobie niesamowity rozwoj robiac w konia reszte swiata.

              Ten okres jest juz over, swiat powoli trzezwieje, pytanie kiedy przyjdzie do
              placenia rachunkow.

              Zeby USA realnie zaczela splacac, dolar musialby spasc o 40-50%. To jest skala
              problemu i zludzen w jakich zyja Amerykanie panie Macieju.

              Pomijamy przy tym gigantyczne zadluzenie wewnetrzne w USA, ludzi i firm.

              > Mozna by oczywiscie porownac doch nar na twarz w Stanach i w EU i pokazac palce
              > m co prowadzi do sukcesu,ale wtedy dojda do glosu ci, dla ktorych Riviera jest
              > osmym cudem swiata a drugiego Paryza i Rzymu na swiecie nie ma.
              > (Tak jakby drugi Bialystok byl).

              Realnie nie mozna tego teraz porownywac bo EU ma nadwyzki.
              • Gość: MACIEJ Re: Rozwoj na deficytach panie Macieju IP: *.ny325.east.verizon.net 02.06.02, 05:38
                Gość portalu: komentat napisał(a):

                > Ale gdzies od roku 1995 przybralo to rozmiary absurd: Dolar wzmocnil sie o 1/3
                > a deficyt wybalonowal do 4% GDP. Deficyt ten byl finansowany przez doplyw
                > kapitalu z zagranicy bo rynek uwierzyl w niesamowite zyski. Jednym slowem USA
                > zrobila sobie niesamowity rozwoj robiac w konia reszte swiata.
                >
                Tak,przez ostatnie kilkanascie lat Stany rozwijaly sie szybciej niz EU i Japonia
                i nikt nikogo w konia nie robil.
                >
                > Zeby USA realnie zaczela splacac, dolar musialby spasc o 40-50%. To jest skala
                > problemu i zludzen w jakich zyja Amerykanie panie Macieju.
                >
                W chwili obecnej 1 doll to 124 Yeny i juz Japonczycy interweniuja na rynkach
                walutowych by oslabic Yena.
                Euro kosztuje ok 94 centy i przy spadku dollara tylko o 10% EU by w tym
                10cioleciu nie wyszlo z kryzysu.
                Export europejski jest na granicy oplacalnosci.
                Zobacz ile firm upada w Niemczech i calym EU.

                Euro sie juz umocnilo o kilka centow i zobacz ze EU nie wyrywa z kryzysu tak jak
                USA wzrostem +5,6% w 1 kw.

                Problemem EU,Japonii,Polski jest brak popytu wew.,a ten jest spowodowany b.zlym
                recznym
                (socjalistycznym) sterowaniem gospodarka.
                • komentator Re: Rozwoj na deficytach panie Macieju 03.06.02, 02:04
                  Gos´c´ portalu: MACIEJ napisa?(a):

                  > Gos´c´ portalu: komentat napisa?(a):
                  >
                  > > Ale gdzies od roku 1995 przybralo to rozmiary absurd: Dolar wzmocnil
                  sie o
                  > 1/3
                  > > a deficyt wybalonowal do 4% GDP. Deficyt ten byl finansowany przez
                  doplyw
                  > > kapitalu z zagranicy bo rynek uwierzyl w niesamowite zyski. Jednym
                  slowem
                  > USA
                  > > zrobila sobie niesamowity rozwoj robiac w konia reszte swiata.
                  > >
                  > Tak,przez ostatnie kilkanascie lat Stany rozwijaly sie szybciej niz EU i
                  > >
                  > > Zeby USA realnie zaczela splacac, dolar musialby spasc o 40-50%. To
                  jest s
                  > kala
                  > > problemu i zludzen w jakich zyja Amerykanie panie Macieju.
                  > >
                  > W chwili obecnej 1 doll to 124 Yeny i juz Japonczycy interweniuja na
                  rynkach
                  > walutowych by oslabic Yena.
                  > Euro kosztuje ok 94 centy i przy spadku dollara tylko o 10% EU by w tym
                  > 10cioleciu nie wyszlo z kryzysu.
                  > Export europejski jest na granicy oplacalnosci.
                  > Zobacz ile firm upada w Niemczech i calym EU.
                  >
                  > Euro sie juz umocnilo o kilka centow i zobacz ze EU nie wyrywa z kryzysu
                  tak ja
                  > k
                  > USA wzrostem +5,6% w 1 kw.
                  > Problemem EU,Japonii,Polski jest brak popytu wew.,a ten jest
                  spowodowany b.zlym recznym
                  > (socjalistycznym) sterowaniem gospodarka.

                  To jest zupelnie pomylone. Popyt USA jest kreowany kolosalnym deificytem
                  i akcja kredytowa. Sa one mozliwe przez to ze swiat bierze zaplate w
                  dolarach i dolary te magazybuje w bankach. Na dodatek ekonomia USA
                  zostala dofinansowana gigantycznym doplywem kapitalu. Teraz okazuje sie
                  ze ten kapital nie przyniosl zyskow tylko straty a dolary w bankach traca na
                  wartosci.

                  Zauwaz ze oprocz tego co piszemy wyzej, w ostatnim okresie popyt w USA
                  wzrosl bo nastapil skok wydatkow budzetu. Oprocz tych innych deficytow
                  USA bedzie mialo tez deficyt budzetowy.

                  Wobraz sobie taki scenariusz, cos w rodzaju Armage$$onu hehe: strumien
                  doplywu kapitalu do USA zanika, a swiat przechodzi na rozliczenia dostaw
                  za oil i surowce na euro.

                  Co sie by stalo? $ musialby spasc o co njmniej 50% zeby ekonomia USA
                  zlikwidowala deficyt i ZAROBILA euro na zakup surowcow. Ten scenariusz
                  na razie jest abstrakcyjny ale staje sie powoli realny. Ale pokazuje dobrze
                  jak USA moze zyc ponad stan: poprzez dofinansowanie z reszty swiata w
                  formie deficytu
                  platniczego, doplywu kapitalu oraz placenia za surowce w $.
                • Gość: komentator Re: Rozwoj na deficytach panie Macieju IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 03.06.02, 02:13
                  Gos´c´ portalu: MACIEJ napisa?(a):

                  > Gos´c´ portalu: komentat napisa?(a):
                  >
                  > > Ale gdzies od roku 1995 przybralo to rozmiary absurd: Dolar wzmocnil
                  sie o
                  > 1/3
                  > > a deficyt wybalonowal do 4% GDP. Deficyt ten byl finansowany przez
                  doplyw
                  > > kapitalu z zagranicy bo rynek uwierzyl w niesamowite zyski. Jednym
                  slowem
                  > USA
                  > > zrobila sobie niesamowity rozwoj robiac w konia reszte swiata.
                  > >
                  > Tak,przez ostatnie kilkanascie lat Stany rozwijaly sie szybciej niz EU i
                  > >
                  > > Zeby USA realnie zaczela splacac, dolar musialby spasc o 40-50%. To
                  jest s
                  > kala
                  > > problemu i zludzen w jakich zyja Amerykanie panie Macieju.
                  > >
                  > W chwili obecnej 1 doll to 124 Yeny i juz Japonczycy interweniuja na
                  rynkach
                  > walutowych by oslabic Yena.
                  > Euro kosztuje ok 94 centy i przy spadku dollara tylko o 10% EU by w tym
                  > 10cioleciu nie wyszlo z kryzysu.
                  > Export europejski jest na granicy oplacalnosci.
                  > Zobacz ile firm upada w Niemczech i calym EU.
                  >
                  > Euro sie juz umocnilo o kilka centow i zobacz ze EU nie wyrywa z kryzysu
                  tak ja
                  > k
                  > USA wzrostem +5,6% w 1 kw.
                  > Problemem EU,Japonii,Polski jest brak popytu wew.,a ten jest
                  spowodowany b.zlym recznym
                  > (socjalistycznym) sterowaniem gospodarka.

                  To jest zupelnie pomylone. Popyt USA jest kreowany kolosalnym deificytem
                  i akcja kredytowa. Sa one mozliwe przez to ze swiat bierze zaplate w
                  dolarach i dolary te magazybuje w bankach. Na dodatek ekonomia USA
                  zostala dofinansowana gigantycznym doplywem kapitalu. Teraz okazuje sie
                  ze ten kapital nie przyniosl zyskow tylko straty a dolary w bankach traca na
                  wartosci.

                  Zauwaz ze oprocz tego co piszemy wyzej, w ostatnim okresie popyt w USA
                  wzrosl bo nastapil skok wydatkow budzetu. Oprocz tych innych deficytow
                  USA bedzie mialo tez deficyt budzetowy.

                  Wobraz sobie taki scenariusz, cos w rodzaju Armage$$onu hehe: strumien
                  doplywu kapitalu do USA zanika, a swiat przechodzi na rozliczenia dostaw
                  za oil i surowce na euro.

                  Co sie by stalo? $ musialby spasc o co njmniej 50% zeby ekonomia USA
                  zlikwidowala deficyt i ZAROBILA euro na zakup surowcow. Ten scenariusz
                  na razie jest abstrakcyjny ale staje sie powoli realny. Ale pokazuje dobrze
                  jak USA moze zyc ponad stan: poprzez dofinansowanie z reszty swiata w
                  formie deficytu
                  platniczego, doplywu kapitalu oraz placenia za surowce w $.
                  • Gość: MACIEJ "Japonia" w EU juz sie zaczela. IP: *.ny325.east.verizon.net 03.06.02, 05:58
                    Gość portalu: komentator napisał(a):

                    > To jest zupelnie pomylone. Popyt USA jest kreowany kolosalnym deificytem
                    > i akcja kredytowa.

                    Czy ty przypadkiem nie jestes w ostatnim stadium aids'a.
                    Zobacz ile mnie zajmie skorygowanie twojego jednego zdania.
                    Popyt jest kreowany swiadomoscia ludzka do samopoprawiania siebie.
                    Finansowany jest kredytem.
                    Deficytem niczego sie nie kreuje ani nie kredytuje.
                    Deficyt jest efektem szybkiego wzrostu konsumpcji,kiedy rynek krajowy nie jest w
                    stanie dostarczyc takiego asortymentu jak rynek swiatowy.
                    Za ta nadwyzke handlowa,Europejczycy moga sobie kupic akcje przedsiebiorstw
                    amerykanskich,lub trzymac je w banecku na %.


                    > Sa one mozliwe przez to ze swiat bierze zaplate w
                    > dolarach i dolary te magazybuje w bankach. Na dodatek ekonomia USA
                    > zostala dofinansowana gigantycznym doplywem kapitalu. Teraz okazuje sie
                    > ze ten kapital nie przyniosl zyskow tylko straty a dolary w bankach traca na
                    > wartosci.

                    Hold your horses.
                    Kapital w dalszym ciagu przynosi wieksze zyski w Stanach niz w EU,choc widac po
                    stock markets ze % baneckowe sa wyzsze niz zyski z kapitalu.
                    A ze doll jest oprocentowany na 1,75% ,a euro na 3,75% -to kapital ucieka od
                    dolara do euro.
                    A ze dolar slabnie to deficyt handlowy bedzie sie zmniejszal.
                    >
                    > Zauwaz ze oprocz tego co piszemy wyzej, w ostatnim okresie popyt w USA
                    > wzrosl bo nastapil skok wydatkow budzetu. Oprocz tych innych deficytow
                    > USA bedzie mialo tez deficyt budzetowy.

                    To ponoc jest tylko 1,2 pkt % z 5,6% wzrostu w 1kw 2002.

                    >
                    > Wobraz sobie taki scenariusz, cos w rodzaju Armage$$onu hehe: strumien
                    > doplywu kapitalu do USA zanika, a swiat przechodzi na rozliczenia dostaw
                    > za oil i surowce na euro.

                    To jest marzenie scietej glowy tworcow euro.
                    Dopoki gospodarka USA jest wieksza niz EU i szybciej sie rozwija niz EU,to ten
                    scenariusz nie jest wart papieru na ktorym zostal wydrukowany.
                    O czym mowil od dawna Jasio,EUrope z koncem tej dekady czeka zapasc ekonomiczna z
                    powodu starzenia sie spoleczenstwa.
                    Przyrost naturalny w EU jest ok 0,3% a w Stanach 1,2%.
                    Stosunek emerytow do zdolnych do pracy za 8 lat bedzie taki ,ze budzety EU tego
                    nie wytrzymaja.
                    Zobacz co sie dzieje w Rosji.
                    Tam ubywa ok 1 mln ludzi rocznie.
                    >
                    > Co sie by stalo? $ musialby spasc o co njmniej 50% zeby ekonomia USA
                    > zlikwidowala deficyt i ZAROBILA euro na zakup surowcow. Ten scenariusz
                    > na razie jest abstrakcyjny ale staje sie powoli realny. Ale pokazuje dobrze
                    > jak USA moze zyc ponad stan: poprzez dofinansowanie z reszty swiata w
                    > formie deficytu
                    > platniczego, doplywu kapitalu oraz placenia za surowce w $.

                    Caly swiat boi sie spadku wartosci dolara.
                    Japonia juz teraz interweniuje na rynkach walutowych.
                    Gdyby dolar spadl o 10% import z Japonii,EU stalby sie nieoplacalny i EU bylaby w
                    kryzysie takim jak Japonia w ciagu ostatnich 10 lat.

                    Chociaz ja smiem twierdzic,ze "Japonia" w EU juz sie zaczela.
                    • komentator Armage$$on pojawia sie na horyzoncie? 03.06.02, 20:37
                      Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                      > > To jest zupelnie pomylone. Popyt USA jest kreowany kolosalnym deificytem
                      > > i akcja kredytowa.
                      > Czy ty przypadkiem nie jestes w ostatnim stadium aids'a.
                      > Zobacz ile mnie zajmie skorygowanie twojego jednego zdania.
                      > Popyt jest kreowany swiadomoscia ludzka do samopoprawiania siebie.
                      > Finansowany jest kredytem.

                      Wlasnie, tylko co sie dzieje jesli kredyt zaczyna przekraczac
                      zdrowy rozsadek? Czy mozna zadluzac sie bez konca?

                      > Deficytem niczego sie nie kreuje ani nie kredytuje.
                      > Deficyt jest efektem szybkiego wzrostu konsumpcji,kiedy rynek krajowy nie jest
                      > w stanie dostarczyc takiego asortymentu jak rynek swiatowy.

                      To jest prymitywny blad: to co mowisz to bylby CZASOWY deficyt. W przypadku
                      USA jest deficyt CHRONICZNY.

                      > Za ta nadwyzke handlowa,Europejczycy moga sobie kupic akcje przedsiebiorstw
                      > amerykanskich,lub trzymac je w banecku na %.

                      Jak sie okazuje to niewiele dalo. Dolary straca na wartosci.

                      > > Sa one mozliwe przez to ze swiat bierze zaplate w
                      > > dolarach i dolary te magazybuje w bankach. Na dodatek ekonomia USA
                      > > zostala dofinansowana gigantycznym doplywem kapitalu. Teraz okazuje sie
                      > > ze ten kapital nie przyniosl zyskow tylko straty a dolary w bankach traca
                      > na wartosci.
                      > Hold your horses.
                      > Kapital w dalszym ciagu przynosi wieksze zyski w Stanach niz w EU,choc widac po
                      > stock markets ze % baneckowe sa wyzsze niz zyski z kapitalu.

                      To bylo w okresie bubble. Reality jest teraz takie ze kapital przyniosl
                      mase strat.

                      > A ze doll jest oprocentowany na 1,75% ,a euro na 3,75% -to kapital ucieka od
                      > dolara do euro.

                      Ta roznica nie daje powodu do ucieczki. Kapital w tej chwili odwraca sie od
                      USA.

                      > A ze dolar slabnie to deficyt handlowy bedzie sie zmniejszal.

                      Tak powinno byc. Ale doalr musialby powaznie oslabnac zeby to bylo widoczne.
                      30-40% to minimum.


                      > > Zauwaz ze oprocz tego co piszemy wyzej, w ostatnim okresie popyt w USA
                      > > wzrosl bo nastapil skok wydatkow budzetu. Oprocz tych innych deficytow
                      > > USA bedzie mialo tez deficyt budzetowy.
                      > To ponoc jest tylko 1,2 pkt % z 5,6% wzrostu w 1kw 2002.

                      Wiec jak zsumujesz kredyty+deficyt+1,2 dostaniesz caly wzrost na kredyt.

                      > > Wobraz sobie taki scenariusz, cos w rodzaju Armage$$onu hehe: strumien
                      > > doplywu kapitalu do USA zanika, a swiat przechodzi na rozliczenia dostaw
                      > > za oil i surowce na euro.
                      > To jest marzenie scietej glowy tworcow euro.

                      Hehe, ale rozumiesz o co tu chodzi: ze ekonomia USA to nie cud tylko ma kolosalny
                      leverage z wiary w $ oraz z tego ze na placenie za surowce i towary zagraniczne
                      nie potrzeba kupowac walut?

                      A wiec porownujac EU i USA trzeba wziac pod uwage ze EU musi zyc w bilansie i
                      musi ZAROBIC mase $ zeby zakupic towary i surowce.

                      > Dopoki gospodarka USA jest wieksza niz EU i szybciej sie rozwija niz EU,to ten
                      > scenariusz nie jest wart papieru na ktorym zostal wydrukowany.

                      No to sie jeszcze zobaczy. W dlugim okresie wartosc waluty zalezy od zdrowych
                      fundamentow. EU buduje zdrowe fundamenty.

                      Jesli UK przylaczyloby sie do euro jest switchover do euro jest bardzo
                      prawdopodobny w krotkim czasie. Jesli sie nie przylaczy to w dluzszym czasie.

                      Czyli Armage$$on zaczyna wylaniac sie zza horyzontu hehe. Chodzac po ulicach
                      NY nie widac tego ale liczby mowia swoje. Dolar musialby spasc co najmniej o
                      polowe zeby nastapil powrot do reality.

                      > O czym mowil od dawna Jasio,EUrope z koncem tej dekady czeka zapasc ekonomiczna
                      > z powodu starzenia sie spoleczenstwa.
                      > Przyrost naturalny w EU jest ok 0,3% a w Stanach 1,2%.
                      > Stosunek emerytow do zdolnych do pracy za 8 lat bedzie taki ,ze budzety EU tego
                      > nie wytrzymaja. Zobacz co sie dzieje w Rosji. Tam ubywa ok 1 mln ludzi rocznie.

                      To jest wszedzie. USA ratuje Meksyk, EU ma Turcje na zapleczu.

                      > Caly swiat boi sie spadku wartosci dolara.
                      > Japonia juz teraz interweniuje na rynkach walutowych.
                      > Gdyby dolar spadl o 10% import z Japonii,EU stalby sie nieoplacalny i EU bylaby
                      > w kryzysie takim jak Japonia w ciagu ostatnich 10 lat.
                      > Chociaz ja smiem twierdzic,ze "Japonia" w EU juz sie zaczela.

                      To ze swiat sie boi spadku $ wynika z tego ze ekonomia USA stala sie czyms
                      w rodzaju nowotworu ktory wchlania towary dajac w zamian zielone papiery.
                      Poniewaz zielone sa magazynowane w bankach to nie powoduja inflacji.
                      Pytanie do kiedy tak moze byc.

                      PS. Sorry za podwojne posty, sieci szaleja.
                      • Gość: MACIEJ Zdrowy rozsadek w centymetrach IP: *.ny325.east.verizon.net 04.06.02, 05:18
                        komentator napisał(a):

                        > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                        >

                        > Wlasnie, tylko co sie dzieje jesli kredyt zaczyna przekraczac
                        > zdrowy rozsadek? Czy mozna zadluzac sie bez konca?

                        Zdrowy rozsadek uzalezniony jest od wyobrazni.
                        >
                        > > Deficytem niczego sie nie kreuje ani nie kredytuje.
                        > > Deficyt jest efektem szybkiego wzrostu konsumpcji,kiedy rynek krajowy nie
                        > jest
                        > > w stanie dostarczyc takiego asortymentu jak rynek swiatowy.
                        >
                        > To jest prymitywny blad: to co mowisz to bylby CZASOWY deficyt. W przypadku
                        > USA jest deficyt CHRONICZNY.
                        >
                        Dam ci prymitywna odpowiedz:Nie zauwazyles ,ze USA chronicznie rozwija sie
                        szybciej niz EU.


                        > > A ze doll jest oprocentowany na 1,75% ,a euro na 3,75% -to kapital ucieka
                        > od
                        > > dolara do euro.
                        >
                        > Ta roznica nie daje powodu do ucieczki. Kapital w tej chwili odwraca sie od
                        > USA.

                        Musielibysmy zaprosic Jasia do dyskusji,to on by ci to lepiej wytlumaczyl.


                        > > A ze dolar slabnie to deficyt handlowy bedzie sie zmniejszal.
                        >
                        > Tak powinno byc. Ale doalr musialby powaznie oslabnac zeby to bylo widoczne.
                        > 30-40% to minimum.

                        Nie rob w gacie kom.... do tego nigdy nie dojdzie.
                        Spadek dolara o 15% powalilby EU i Japonie na plecy.


                        > > > Zauwaz ze oprocz tego co piszemy wyzej, w ostatnim okresie popyt w US
                        > A
                        > > > wzrosl bo nastapil skok wydatkow budzetu. Oprocz tych innych deficyto
                        > w
                        > > > USA bedzie mialo tez deficyt budzetowy.
                        > > To ponoc jest tylko 1,2 pkt % z 5,6% wzrostu w 1kw 2002.
                        >
                        > Wiec jak zsumujesz kredyty+deficyt+1,2 dostaniesz caly wzrost na kredyt.

                        Tak dlugo jak ja splacam moj kredyt,moja wiara w dolara jest niezachwiana.


        • Gość: JOrl Re: Mocna zlotowka vs mocna gospodarka. IP: *.halo.provector.pl 01.06.02, 12:35
          Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

          > Juz teraz ilosc tel komorkowych w Chinach jest wieksza niz w USA i sa one
          > produkowane w Chinach.
          Wkolko Macieju. Juz Tobie raz tlumaczylem, ze Chinczycy dostarczaja tylko taniej
          sily roboczej do produkcji tych komorek. A wlasnie ostatnio w profesjonalnym
          czasopismie elektronicznym o tym czytalem.
          1. W chinach nie jest najwiecej komorek na swiecie. Sa na 2 miejscu
          2. W Chinach 70% komurek jest produkowanych na liniach produkcyjnych firm
          zachodnich. Siemens, Nokia itd.
          3. Nawet te u nich produkowane, sa skladaja sie z elementow elektronicznych
          opracowanych i produkowanych przez firmy zachodnie.
          4. Zreszta jest tak samo z PC.

          > 4-Czechy maja Toyoye ,a nie Polska-tylko dlatego,ze rzad lepiej rzadzi.
          Czechy nie maja Toyote. W Czechach sa Toyoty skladane z przywiezionych czesci. A
          jak jakies nieliczne czesci sa w Czechach produkowane, na na prywiezionych
          masznach. I rysunkach.
          Pozdrowienia
          • Gość: MACIEJ Re: Mocna zlotowka vs mocna gospodarka. IP: *.ny325.east.verizon.net 01.06.02, 17:34
            Gość portalu: JOrl napisał(a):

            > 2. W Chinach 70% komurek jest produkowanych na liniach produkcyjnych firm
            > zachodnich. Siemens, Nokia itd.
            > 3. Nawet te u nich produkowane, sa skladaja sie z elementow elektronicznych
            > opracowanych i produkowanych przez firmy zachodnie.
            > 4. Zreszta jest tak samo z PC.
            >
            > > 4-Czechy maja Toyoye ,a nie Polska-tylko dlatego,ze rzad lepiej rzadzi.
            > Czechy nie maja Toyote. W Czechach sa Toyoty skladane z przywiezionych czesci.
            > A
            > jak jakies nieliczne czesci sa w Czechach produkowane, na na prywiezionych
            > masznach. I rysunkach.

            JOrl,o co ciebie chodzi?
            To sa wlasnie przyklady na przyciaganie inwestycji zagranicznych.
            Najpierw buduje sie opakowania do tych towarow,pozniej obudowy,pozniej ew.jakies
            komponenty,a na koncu R&D tam powstaje.

            "Panna z Wilka" tymczasem tymczasem zajela sie tylko i wylacznie moja skromna
            osoba ,co zaczyna mnie schlebiac.
            W gluszy ciezko o madrego i kulturalnego sprzymierzenca a bez takiegoz to nawet
            sie wstawac do roboty nie chce.

            Jedno pytanie do kolegi z Great White North.
            Dlaczego jest tam wieksze bezrobocie niz w Stanach?
            Tylko nie cytuj nikogo ,please.
            Fakty+wlasny komentarz.


            • Gość: MACIEJ Re: Mocna zlotowka vs mocna gospodarka. IP: *.ny325.east.verizon.net 01.06.02, 18:04
              Nawiazujac do tego co napisal deLUC.

              Strategia gospodarcza polega min. na tym by nie pozwolic na wzrost wartosci
              waluty wlasnej do walut glownych partnerow handlowych,czyli euro i doll.

              Wiadomo bylo zawsze ze wydajnosc pracy w Polsce byla i jest duzo nizsza niz w
              EU i USA i po zniesieniu cel tani towar zagraniczny zaleje polski rynek i
              jedyna obrona przed totalnym fajrantem jest obnizenie wartosci wlasnej waluty.

              Od dawna robi to z powodzeniem Szwecja,gdzie bezrobocie jest niskie choc waluta
              slabnie w stosunku do dolara.
              W momencie przestapienia Szwecji do euro bezrobocie od razu wzrosnie.
    • Gość: Robert Re: Mocna zlotowka vs mocna gospodarka. IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 03.06.02, 14:16
      Myślę, że po wyczerpującej wymianie opinii wreszcie doszliśmy do sedna sprawy.
      Pewne rzeczy starałem się wyjaśnić na wątku "Umocnienie makr. w Polsce".
      Ponieważ tutaj się pojawia ten sam motyw: podaż i popyt" możemy przejść do
      sedna. Otóż wszelkie pomysły dotyczące stóp %, wartości złotówki itd są
      pomysłami na pobudzenie popytu (ja już nie wnikam czy dobrymi i czy nie są one
      wewnętrznie sprzeczne). rzecz polega na tym, że wbrew temu co Pan sądzi
      problemem naszej gosp. jest mała podaż, a nie mały popyt. Dlatego też
      pobudzenie popytu nic nie da. Tak. w kraju z 18% bezrobociem problemem jest
      podaż, a nie popyt.
      Będę pisał banały i oczywistości, ale widocznie trzeba.
      Problemem jest podaż. By ją zwiększyć potrzeba zmniejszyć płacowe i pozapłacowe
      koszty pracy, zderegulować w maks. stopniu rynek, zaniechać lub ograniczyć
      subwencje i dotacje, likwidować deficyt budżetowy, zwiekszyć wydajność pracy,
      ograniczać konsumpcję na rzecz inwestycji. Część z tych rzeczy może odbyć się
      na poziomie państwa,(np. pozapłacowe koszty pracy, subwencje, dotacje) część na
      poziomie przedsiębiorstwa.
      Wśród Amerykanów dość popularny jest pogląd, iż to popyt nakręca gospodarkę. W
      penym sensie jest to usprawiedliwione (ten mylny pogląd), tym, że Amerykanie
      mają dolara, a reszta świata nie. W związku z tym mogą się oni nie przejmować
      takimi "drobiazgami" jak deficyt budźetowy, czy bilans płatniczy. Zawsze mogą
      dodrukować dolarów i ktoś je przyjmie. Niestety, ze złotówką tak nie jest.
      Ponieważ Pan żyje w USA proszę sobie zadać pytanie: Czy USA są bogate dlatego,
      że ludzie chcą dużo kupować, czy też dlatego, że są w stanie dużo wyprodukować
      i dużo sprzedać. Moja odpowiedź: bo są w stanie dużo wyprodukować i sprzedać.
      W tych rozważaniach można wspomnieć o Japonii, gdzie rzeczywiście problemem
      jest zbyt mały popyt (do pewnego stopnia jest to związane ze strukturą
      demograficzną), ale Polska, to jeszcze nie druga Japonia. Ci, którzy uważają,
      że obniżanie stóp % to sposób na pobudzenie gosp. powinni właśnie bliżej
      przyjrzeć się japonii, która ma najniższe stopy (praktycznie 0) i od 10 lat
      jest w stagnacji.
      • Gość: JOrl Re: Mocna zlotowka vs mocna gospodarka. IP: *.dip.t-dialin.net 03.06.02, 20:10
        Drogi Robercie, nawet tutaj masz racje. Problemem Polski jest podaz. Jest mala
        produkcja. Wszystko co ladniejsze w sklepach sprowadzane z Zachodu. Obrazem
        tego jest gigantyczny i sie kumulujacy deficyt handlowy. Ktos to finansuje.
        Panstwo chyba juz zaprzestalo zaciagac na ten cel pozyczki, ale je zastapili
        normalni ludzie pozyczajacy waluty w bankach zachodnich w Polsce. Dlatego ten
        niby, relatywny dobrobyt, czyli wg. naszego komentatora, weseli konsumenci,
        zyja na kredyt. I to, jak komentator mowi w USA skumulowany deficyt 20% dochodu
        narodowego, to w Polsce np. 30 albo i wiecej. Tak naprawde, te rzucane na rynek
        waluty (pozyczne z tych bankow) winduja zlotowke w gore. I jakies stopy tu nic
        nie pomoga.
        >Ponieważ Pan żyje w USA proszę sobie zadać pytanie: Czy USA są bogate dlatego,
        >że ludzie chcą dużo kupować, czy też dlatego, że są w stanie dużo wyprodukować
        >i dużo sprzedać. Moja odpowiedź: bo są w stanie dużo wyprodukować i sprzedać.
        Tu tez masz racje, drogi Robercie. Wazne jest to umiejetnosc produkowania, a
        nie konsumowania. Konsumowac najglupszy potrafi.
        >W tych rozważaniach można wspomnieć o Japonii, gdzie rzeczywiście problemem
        >jest zbyt mały popyt (do pewnego stopnia jest to związane ze strukturą
        >demograficzną), ale Polska, to jeszcze nie druga Japonia. Ci, którzy uważają,
        >że obniżanie stóp % to sposób na pobudzenie gosp. powinni właśnie bliżej
        >przyjrzeć się japonii, która ma najniższe stopy (praktycznie 0) i od 10 lat
        >jest w stagnacji.
        Z Japonia to nie tak calkiem. Tam maja banki ogromne niesciagalne kredyty. I
        wlasnie dlatego, mimo, ze bank centralny dal te 0,00%, to banki komercyjne
        ogladaja kazdego chetnego po pieniadze piec razy, bo takich cwaniakow juz maja
        wielu. Ktorzy nie oddaja. I % w bankach wcale nie sa male. Nie 0%. Zaraz sa
        podnoszone z uwagi na niepewnosc dluznikow.
        Co do demografii w Japonii. Tez prawda. Ale dokladnie polega to na tym, ze
        Japonia jest tak naprawde biednym krajem. W surowce. Ludzie mieszkaja
        niebogato. Ale przez wiele lat po wojnie, miliony malych firm pracowalo za male
        pieniadze. Te Hitachi, Sony to tak naprawde niewiele. Maja dostawcow, takie
        male firmy, gdzie ludzie pracowali 12 g/dobe. Ale teraz ich dzieci, dla ktorych
        ci ojcowie ciezko pracowali, kupowali wszystko co one chcialy, sami biedujac,
        tak pracowac juz niechca. I dlatego, banki traktuja ich jako niepewnych
        dluznikow. Na calkiem spory procent. Bo ich znaja.
        Co do Twoich, drogi Robercie propozycji jak w Polsce poprawic, to ja sie nie
        zgadzam. Ze to pomoze. Tez Millera polityka tu nie pomoze.
        Trzeba byloby zamknac import waluty do kraju. I jeszcze duzo wiecej zrobic. Ale
        to sie nie da. Bo EU niepozwoli. Wiec tak naprawde nic tu nie pomoze. Trzeba w
        sciane wjechac. Wtedy, jak ktos powie, TERAZ. I ten ktos nie siedzi w Polsce.
        Pozdrowienia
      • Gość: MACIEJ Re: Mocna zlotowka vs mocna gospodarka. IP: *.ny325.east.verizon.net 04.06.02, 05:02
        Gość portalu: Robert napisał(a):


        > pobudzenie popytu nic nie da. Tak. w kraju z 18% bezrobociem problemem jest
        > podaż, a nie popyt.
        > Będę pisał banały i oczywistości, ale widocznie trzeba.
        > Problemem jest podaż. By ją zwiększyć potrzeba zmniejszyć płacowe i pozapłacowe

        Zmniejszysz place-to popyt spadnie,czyli podaz musi spasc i z malego kryzysu
        ktory teraz jest robisz kryzys BIG TIME.
        Taki "1929" na wlasne zyczenie.
        To tak jakbys zatrzymal Polske w czasie i od dnia dzisiejszego kazal kazdemu
        chodzic do tylu,samochody tez tylko na wstecznym.
        Przeczytaj wypowiedz M.Friedmana w"Chce dostac Nobla"-wpis Fizyka z 17-05-02.
        Zrozumiesz czym sie konczy ograniczenie doplywu pieniedzy na rynek w okresie
        kryzysu.
        A do czego ci potrzebne sa obnizki kosztow placowych i pozaplacowych?
        Czyzby do tego by spadly ceny towarow?
        A czemu interesuje cie spadek cen?
        Chyba nie dlatego ze ceny w Warszawie sa wyzsze niz w Krosnie?
        Chodzi ci o to ze ceny w Polsce sa wyzsze niz za granica i dlatego produkcja pada
        i export tez,a jedyne co kwitnie to import.
        Jesli cena tego samego towaru w Polsce jest wyzsza niz w USA,tzn ze zlotowka jest
        przewartosciowana w stos.do doll.
        CENY I PLACE USTALANE SA NA RYNKU.
        ZLOTY WZMOCNIL SIE DO DOLARA W CIAGU 2 LAT O 28% I TU JEST PIES POGRZEBANY.
        >
        > koszty pracy, zderegulować w maks. stopniu rynek, zaniechać lub ograniczyć
        > subwencje i dotacje, likwidować deficyt budżetowy, zwiekszyć wydajność pracy,
        > ograniczać konsumpcję na rzecz inwestycji. Część z tych rzeczy może odbyć się
        > na poziomie państwa,(np. pozapłacowe koszty pracy, subwencje, dotacje) część na
        >
        > poziomie przedsiębiorstwa.

        Tylko nie ograniczaj konsumpcji,bo to konsumpcja decyduje o alokacji sr.
        inwestycyjnych,a nie odwrotnie (jak w komunie).
        > Wśród Amerykanów dość popularny jest pogląd, iż to popyt nakręca gospodarkę. W
        > penym sensie jest to usprawiedliwione (ten mylny pogląd), tym, że Amerykanie
        > mają dolara, a reszta świata nie.

        Zastapienie wlasnej waluty dolarem bylo probowane w Argentynie,Izraelu-i nic z
        tego nie wyszlo.


        >W związku z tym mogą się oni nie przejmować
        > takimi "drobiazgami" jak deficyt budźetowy, czy bilans płatniczy. Zawsze mogą
        > dodrukować dolarów i ktoś je przyjmie.

        Tu zaczynasz mowic tak samo glupio jak komentator.
        Emisja dolara odbywa sie na takiej samej zasadzie jak euro i zlotowki.
        Czyli ty sobie wyobrazasz ze kazdy importer w USA dostaje od rzadu bezzwrotnie od
        1 do 100 mln dolarow by zarzucac swiat dolarami.
        Musze cie zasmucic ,tutaj na pieniadze pracuje sie podobnie jak w EU,tylko ze
        bardziej wydajnie.


        > Niestety, ze złotówką tak nie jest.
        > Ponieważ Pan żyje w USA proszę sobie zadać pytanie: Czy USA są bogate dlatego,
        > że ludzie chcą dużo kupować, czy też dlatego, że są w stanie dużo wyprodukować
        > i dużo sprzedać. Moja odpowiedź: bo są w stanie dużo wyprodukować i sprzedać.

        B.ciekawe pytanie.
        I za szybko sobie odpowiedziales.
        Przeciez Niemcy wiecej produkuja i sprzedaja niz konsumuja,a jednak zyja gorzej
        niz Amerykanie.
        Czyli nie tyle chodzi o chec kupowania w Ameryce,co o swiadomosc wlasnego rozwoju.
        W momencie kiedy nastawisz sie na produkcje i export,tracisz na innowacyjnosci.
        Zauwaz,ze Chiny tez wiecej exportuja niz importuja.
        My sie nie przejmujemy tym skad do nas towar przychodzi.
        Za to Niemcy przejmuja sie ,ze sa wygryzani przez Chinczykow.

        > W tych rozważaniach można wspomnieć o Japonii, gdzie rzeczywiście problemem
        > jest zbyt mały popyt (do pewnego stopnia jest to związane ze strukturą
        > demograficzną), ale Polska, to jeszcze nie druga Japonia. Ci, którzy uważają,
        > że obniżanie stóp % to sposób na pobudzenie gosp. powinni właśnie bliżej
        > przyjrzeć się japonii, która ma najniższe stopy (praktycznie 0) i od 10 lat
        > jest w stagnacji.

        Wszyscy,poza toba,zdazyli juz zauwazyc,ze problem obecnego kryzysu w EU,Japonii i
        Polsce-to brak popytu wewnetrznego.
        Cos musi czlowieka popychac do przodu,poza wrodzonym optymizmem,by problemu z
        popytem wew. nie bylo w USA.
        Ta innowacyjnosc,pomyslowosc ludzi jest zwiazana z ich swiadomoscia,a ta ma
        odbicie w poziomie ich zycia materialnego.

        • Gość: set87 Re: Mocna zlotowka vs mocna gospodarka. IP: 157.25.130.* 04.06.02, 17:38
          Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

          > Zmniejszysz place-to popyt spadnie,czyli podaz musi spasc i z malego kryzysu
          > ktory teraz jest robisz kryzys BIG TIME.
          Hola, hola pseudo ekspercie - nie zapominaj, ze spadek kosztow placowych pociaga
          za soba spadek kosztow produkcji, ze wszystkimi tego konsekwencjami dla
          producentow.

          > Taki "1929" na wlasne zyczenie.
          to juz przesada. pisujesz do "USA Today"?

          [bla, bla, bla]

          > Chodzi ci o to ze ceny w Polsce sa wyzsze niz za granica i dlatego produkcja pa
          > da
          > i export tez,a jedyne co kwitnie to import.

          ceny w szwajacarii sa jeszcze wyzsze nie w Polsce, USA i wielu innych krajach, a
          jakos dzielny narod szwajcarski jakos sobie radzi - nie zastanowilo cie to
          MATOLKU?

          > Jesli cena tego samego towaru w Polsce jest wyzsza niz w USA,tzn ze zlotowka je
          > st
          > przewartosciowana w stos.do doll.

          Ho, ho, ho - coz za wnikliwe wnioskowanie! uczyles sie ekonomii na kursach
          wieczorowych dla krawcowych??


          > CENY I PLACE USTALANE SA NA RYNKU.
          > ZLOTY WZMOCNIL SIE DO DOLARA W CIAGU 2 LAT O 28% I TU JEST PIES POGRZEBANY.

          Tak, tu jest - wzrost wartosci PLN di USD wynika ze wzrostu efektywnosci polskiej
          gospodarki, oczekiwan zwiazanych ze wstapieniem do UE oraz, i tu cie pewnie
          zaskocze, olbrzymich potrzeb pozyczkowych budzetu no i rzecz jasna zwiekszonej
          aktywnosci eksporterow.



          [bla, bla, bla]

          > Przeciez Niemcy wiecej produkuja i sprzedaja niz konsumuja,a jednak zyja gorzej
          > niz Amerykanie.Czyli nie tyle chodzi o chec kupowania w Ameryce,co o swiadomosc
          > wlasnego rozwoju.

          Tak SWIADOMOSC czyni cuda - panie, skad Pan sie urwal?

          > W momencie kiedy nastawisz sie na produkcje i export,tracisz na innowacyjnosci.
          co za bzdury - pewnie jak skupisz sie na konsumpcji to innowacyjnosc sama
          przychodzi. Bajki Pan opowiadasz.


          [bla, bla, bla]

          > problem obecnego kryzysu w EU,Japonii i Polsce-to brak popytu wewnetrznego.
          > Cos musi czlowieka popychac do przodu,poza wrodzonym optymizmem,by problemu z
          > popytem wew. nie bylo w USA.
          > Ta innowacyjnosc,pomyslowosc ludzi jest zwiazana z ich swiadomoscia,a ta ma
          > odbicie w poziomie ich zycia materialnego.

          Dziwia mnie twoje niezdarne proby nadawania wysoce autorytarnego tonu tym
          bredniom, wywodom poznawionym logiki i konsekwencji - bzdur po prostu. Ale brawo -
          dawno sie tak nie ubawilem przygladajac sie prymitywizmowi ekonomicznemu w
          czystej postaci.

          Kim ty jestes brachu i skad sie urwales?
          • Gość: MACIEJ Re: Mocna zlotowka vs mocna gospodarka. IP: *.ny325.east.verizon.net 05.06.02, 04:22
            Gość portalu: set87 napisał(a):

            > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
            >
            > > Zmniejszysz place-to popyt spadnie,czyli podaz musi spasc i z malego kryzy
            > su
            > > ktory teraz jest robisz kryzys BIG TIME.
            > Hola, hola pseudo ekspercie - nie zapominaj, ze spadek kosztow placowych pociag
            > a
            > za soba spadek kosztow produkcji, ze wszystkimi tego konsekwencjami dla
            > producentow.
            >
            > > Taki "1929" na wlasne zyczenie.
            > to juz przesada. pisujesz do "USA Today"?
            >
            A jakie sa te konsekwencje spadku kosztow produkcji?
            Czyzby wzrost zysku.
            PRZEDSIEBIORCA PRZERAZONY WIEKSZYM ZYSKIEM -ZMNIEJSZA CENY.
            Zacznij glupku myslec.
            Udalo ci sie szczesliwie przebrnac przez pierwszy semestr w zawodowce i zaczynasz
            sie swoimi ciemnotami dzielic z ludzmi,bo z domu juz cie wypedzili.
            PLACE I CENY NIE SA REGULOWANE PRZEZ PANSTWO I DLATEGO NIE MOZNA ICH ZMIENIC.
            W Polsce zamrozono place w budzetowce,mozna je rowniez zmniejszyc ,ale to
            zmniejszy rowniez popyt.

            Zeby ukrocic te twoje tepe wywody,podaj przyklad jednego kraju gdzie zmniejszono
            place,co spowodowalo obnizenie cen i dzieki temu wzrosla podaz.

            Z drugiej strony ,zeby nie byc goloslownym ja podaje jako przyklad USA,gdzie
            zmniejszono stopy procentowe i podwyzszono podaz pieniadza-co zakonczylo kryzys.

            Tylko bez chamskiego wodolejstwa.
            Najpierw przyklad.potem komentarz.
            • Gość: set87 Re: Mocna zlotowka vs mocna gospodarka. IP: 157.25.130.* 05.06.02, 10:56
              Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

              [bla, bla, bla]

              > A jakie sa te konsekwencje spadku kosztow produkcji?
              > Czyzby wzrost zysku.
              > PRZEDSIEBIORCA PRZERAZONY WIEKSZYM ZYSKIEM -ZMNIEJSZA CENY.

              albo opty,alizuje procesy, szuka oszczednosci, podnosi efektywnosc, wprowadza
              innowacje - podnosi KONKURENCYJNOSC (slowo jak widac ci obce)

              > Zacznij glupku myslec.

              Tak, to powinna byc twoja mysl przewodnia - najlepiej zrob sobie tatutaz takiej
              tresci na czole - kazdego dnia przygladajac sie w lustrze swojej tepej gebie
              bedziesz mogl go przesylabizowac

              > Udalo ci sie szczesliwie przebrnac przez pierwszy semestr w zawodowce i zaczyna
              > sz
              > sie swoimi ciemnotami dzielic z ludzmi,bo z domu juz cie wypedzili.

              lepsze to niz mycie kibli w twoim wykonaniu

              > PLACE I CENY NIE SA REGULOWANE PRZEZ PANSTWO I DLATEGO NIE MOZNA ICH ZMIENIC.
              > W Polsce zamrozono place w budzetowce,mozna je rowniez zmniejszyc ,ale to
              > zmniejszy rowniez popyt.

              no i prosze - nie wiem ile masz lat, ale piszesz jak stary zmeczony zyciem
              czlowiek, ktory nie zna innej formy zarabiania jak w budzetowce - co ma piernik
              do wiatraka? nie mowimy tu o sferze budzetowej, ale produkcyjnej - a najlepiej
              prywatnej produkcyjnej, gdzie pracodawca kupuje czynniki produkcji na rynku
              >
              > Zeby ukrocic te twoje tepe wywody,podaj przyklad jednego kraju gdzie zmniejszon
              > o place,co spowodowalo obnizenie cen i dzieki temu wzrosla podaz.

              nie dziwi mnie ze nie rozumiesz co sie do ciebie pisze, wiec nawet nie czuje sie
              urazony, kiedy moje wywody nazywasz tepymi - bo i czego mozna by sie po tobie
              spodziewac.
              ty nie rozumiesz co sie do ciebie pisze - rzecz nie idzie bezmysle obnizanie plac
              (co nie moze byc decyzja administracyjna, choc i tak, nawet w usa jest cos
              takiego jak placa minimalna) ile o wycene i kontrole kosztow placowych oraz
              umozliwienie gospodarce dojscie do poziomu rownowagi.
              Jesli nadal nie rozumiesz, proponuje zebys przerzucil sie na watek o
              szydelkowaniu.

              > Z drugiej strony ,zeby nie byc goloslownym ja podaje jako przyklad USA,gdzie
              > zmniejszono stopy procentowe i podwyzszono podaz pieniadza-co zakonczylo kryzys

              ty przeciez nie znasz innych przykladow, a usa jest dobrym krajem na udowodnienie
              kazdej tezy.
              to o czym piszesz to fakty, ktorych sensu czlowieku nie rozumiesz. nie ma
              analogii miedzy sytuacja w usa a w polsce. w usa mozna dolowac % bo i nadwyzka
              budzetowa jest znaczna i i gospodarka zaczela dzialac ponizej swojej zdolnosci
              produkcyjnej. sa wiec rezerwy. sprobuj obnizyc mocno stopy w polsce a spotkamy
              sie za rok w kraju, gdzie ceny sa dwa razy wyzsze, a produkcja spada i bezrobocie
              wynosi 40% i nie ma w ogole oszczednosci. w tym biednym kraju najpierw trzeba
              podniesz konkurencyjnosc gospodarki, zwiekszyc efektywnosc procesow gospodarczych
              a potem eksperymentowac z ekspansywna polityka monetarna.

              ciao

        • Gość: Robert Re: Mocna zlotowka vs mocna gospodarka. IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 04.06.02, 23:59
          tak bardzo dużo rzeczy jest w Pańskim poście pomieszanych i poruszonych, że
          naprawdę nie wiem jak się do tego ustosunkować. Może od wyprostowania
          manipulacji moimi wypowiedziami. Nie proponowałem związania złotówki z dolarem.
          wydaje mi się, że to były raczej Pańskie spekulacje na innym poście (gdyby była
          związana z dolarem to byłaby słabsza teraz o 28%. ja pytałem w stosunku do
          czego byłaby słabsza. Może w stosunku do samej siebie?)
          Nie proponowałem ograniczania konsumpcji w ogóle, tylko na rzecz inwestycji.
          Nie interesuje mnie spadek cen jako taki. Cena jest skutkiem a nie przyczyną.
          Nie wiem skąd informacje, że w Niemczech się żyje gorzej niż w USA. Niby w czym
          to się ma objawiać.
          A teraz nieśmiertelny Friedman. Otóż odnoszę wrażenie, że jakimś dziwnym
          sposobem on ciągle mylony jest z Keyensem. Przywoływanie go i wskazywanie na
          rozwiązania zastosowane w czasie Wielkiego Kryzysu mąci tylko w głowach i ma
          się nijak do naszych rozważań. Przyczyny Wielkiego Kryzysu były zupełnie różne
          od przyczyn obecnej słabości polskiej gospodarki. Wskazywanie na to, że
          bardziej ekspansywna polityka monetarna zadziałaby w r. 30 w USA a w związku z
          tym należy ją zastoswać w r.2002 w Polsce jest całkowitym nieporozumieniem. USA
          przechodziły normalną fazę koniunktury gosp w 29 r. i wedle wielu teorii kryzys
          na rynkach finansowych przerodził się w kryzys gosp. właśnie m.in. z powodu
          interwencji państwa. Sam Friedman krytykował większość rozwiązań New Dealu. W
          Polsce nie jest problemem to czy my wyjdziemy szybko ze stagnacji gosp. tylko
          to czy w ogóle będziemy się rozwijać. Rozwiązania proponowane przez Pana są
          raczej nietrafioną "kosmetyką gosp." i mogą prowadzić do jeszcze większych
          problemów. Zwiększanie emisji pieniądza, manipulowanie kursem, manipulowanie
          stopami to jest chwilowa zabawa (bardzo niebezpieczna) przy normalnych
          fundamentach. My tych fundamentów nie mamy.
          Ja już pisałem o Japonii, gdzie stopy są praktycznie 0 a mimo to kraj jest w
          stagnacji. Skąd wziął Pan tezę, że problemem UE jest brak popytu wewnętrznego?
          Co do cen w Polsce - otóż to że są one wysokie nie jest skutkiem
          przewartościowania złotówki, ale zbyt kiepskiej podaży. I tak jest ze
          wszystkim - poziom eksportu (wbrew temu co Pan twierdzi, znów ostatnio wzrósł)
          nie jest skutkiem przewartościowanej złotówki, ale kiepskiej podaży. Poziom
          importu nie jest skutkiem przewartościowanej złotówki, ale kiepskiej podaży.
          Spadek konsumpcji nie jest skutkiem przewartościowania złotówki, wysokich stóp
          % , ale skkutkiem kiepskiej podaży. Tak jest ze wszystkim czego się dotkniemy.
          Niestety to co Pan proponuje prowadzi do nikąd. Łańcuszek zdarzeń gdyby
          zastoswać wszystkie Pana teorie (większość jest wewnętrznie sprzeczna)
          wyglądałby następująco: Interwencją zmniejszamy wartość złotówki o te wyliczone
          28%. Za tym drożeje cały import inwestycyjny i większość surowców np. paliwa -
          o 28% (ja nawet nie chcę myśleć o tym co byłoby gdyby baryłka była znów po 30
          dol.)Wzrost cen paliw powoduje wzrost cen - jest potężny impuls inflacyjny.
          Rada Polityki podnosi stopy (to jest abstarkcyjna konstrukcja, ale niech tam)
          do poziomu niebotycznego. Czyni to z kilku powodów - np. potrzeby pożyczkowe
          państwa. Oczywiście musi być bardzo wysokie oprocentowanie obligacji, bo
          dodatkowo musi uwzględniać wielkie ryzyko kursowe. Banki zaprzestają akcji
          kredytowej bo lepiej im inwest. w wysoko oprocent. obligacje. Na normalą akcję
          kredytową nie starcza już pieniędzy. Efekt jest taki - bardzo wysokie stopy i
          brak pieniądza na rynku. Bank centr. odpowiada na to zwiększoną podażą
          pieniądza, który nie ma pokrycia w PKB. Nie ma pokrycia, bo gosp. stoi ze
          względu na brak pieniądza na rynku. O 28% wzrastają koszty obsługi długu zagr.
          w związku z czym znów trzeba emitować obligacje i tak w kółko.
          To jest oczywiście bardzo prymitywny model. Ja nie silę się nawet na rozważania
          co będzie skutkiem jednoczesnego stosowania lekarstw na rozwolnienie i
          zatwardzenie - np. efekt jednoczesnego obniżania kursu zł. połączony z silną
          tendencją aprecjacyjną.
          Normalna droga do wychodzenia ze stgnacji w naszym przypadku powinna być taka:
          maksymalna deregulacja na rynku i likwidacja deficytu budżetowego poprzez
          dostosowanie wydatków do wpływów (albo przynajmniej zmiana struktury wydatków).
          Tu nic więcej nie potrzeba. Tylko tyle i aż tyle - bo deregulacja oznacza
          zniesienie subwencji i dotacji, zmianę kodeksu pracy, obniżenie podatków itd.
          • Gość: MACIEJ Re: Mocna zlotowka vs mocna gospodarka. IP: *.ny325.east.verizon.net 05.06.02, 04:42
            Gość portalu: Robert napisał(a):

            > Normalna droga do wychodzenia ze stgnacji w naszym przypadku powinna być taka:
            > maksymalna deregulacja na rynku i likwidacja deficytu budżetowego poprzez
            > dostosowanie wydatków do wpływów (albo przynajmniej zmiana struktury wydatków).
            >
            > Tu nic więcej nie potrzeba. Tylko tyle i aż tyle - bo deregulacja oznacza
            > zniesienie subwencji i dotacji, zmianę kodeksu pracy, obniżenie podatków itd.

            To co proponujesz to senne marzenie studenta,ktore ukrywa Hayek'a pod poduszka.
            Zniesienie subwencji i dotacji,likwidacja def budzetowego-tego sie nie da zrobic
            w ciagu jednego roku.
            Najbardziej deficytowe sa koleje,kopalnie ,huty.
            Jesli zlikwidujesz te doplaty,to rzeczywiscie deficyt budzetowy zmaleje,tylko ze
            bezrobocie wzrosnie do 25%.
            Przeciez tym zwolnionym trzeba dac odprawy i zrec na codzien-tez chyba z budzetu.
            Nikt nie chce tego kupic,bo te przeds. przynosza straty.
            Gdyby mozna bylo to zrobic-to by dawno bylo zrobione.

            Co mozna zrobic,to obnizyc koszty i place.
            A ze nie sa regulowane przez panstwo,to jedyna metoda na ich obnizke to jest
            poprzez obnizke wartosci zlotego.
            Wtedy ceny i place w Polsce stana sie konkurencyjne na rynkach swiatowych,bez
            powiekszania bezrobocia.




            • Gość: Rycho Re: Mocna zlotowka vs mocna gospodarka. IP: *.acn.pl / 10.133.128.* 05.06.02, 10:16
              Maciej,z całym szacunkiem do Twoich poglądów powiedz mi jedno:jak tę wartość
              złotówki obniżyć .Jeżeli możesz to napisz szczegółowo jak taka operacja ma
              wyglądać w praktyce.Pozdr
              • Gość: set87 Re: Mocna zlotowka vs mocna gospodarka. IP: 157.25.130.* 05.06.02, 11:13
                baba swoje a chlop swoje
                maciej niepoprawny dyzio marzyciel wyksztalcony na ekonomii socjalizmu.
                Robert napisal z grubsza o co chodzi, ale on dalej nie rozumie.

                Zreszta maciej juz po raz kolejny (na innych watkach) - podobnie jak wielu innych
                emigrantow zarobkowych - ubolewa, ze dolary, ktore zarabia co coraz mniej warte w
                Polsce. Zal mu serce sciska, kiedy za kazdym razem okazuje sie, ze Polsce jest
                drozej niz w jego nowej ojczyznie, ze nikt oddaje mu poklonow za dolara, ktorego
                on i jemu podobni laskawie rzucali ziomkom w kraju.

                Szczerze mowiac mam to w dupie - sam zarabiam w euro (ktore ostatnio nawet nieco
                zdrozalo) - wiec powinienem miec ten sam cel, co i on, ale badzmy realistami -
                dewaluacja zlotowki do grob do trumny tego biednego kraju. maciej to po prostu
                sabotazysta i partykularny konformista, ktory widzi tylko swoj krotkoterminowy
                interes. Wiec ja sie pytam: w przypadku niemal 30% dewaluacji PLN co z:
                - eksporterami, ktorzy importuja nowoczesne srodki produkcji?
                - eksporterami, ktorzy zacigneli kredyty walutowe na nowoczesne maszyny i
                urzadzenia?
                - jezeli przychody eksportowe dostana kopa w postaci dewaluacji zlotowki - to
                zrealizuja sprzedaz eksportowa - ale walute z przychodu musza wymienic w kraju
                (czesc kosztow, podatki, etc) i znowu rosnie presja na WZROST wartosci waluty
                krajowej.

                jednym slowem MISSION IMPOSSIBLE
                • Gość: deLUC Re: Mocna zlotowka vs mocna gospodarka. IP: *.braniewo.sdi.tpnet.pl 05.06.02, 13:33
                  Gość portalu: set87 napisał(a):
                  > Wiec ja sie pytam: w przypadku niemal 30% dewaluacji PLN co z:
                  > - eksporterami, ktorzy importuja nowoczesne srodki produkcji?

                  Byc moze bedzie tak:
                  Ktos produkuje za 100 zl - w walucie obcej po 4zl 100/4 = 25 , 50zl to koszty
                  wsadu zagranicznego, 20zl koszty plac, 30zl pozostale. 30% dewalucja zl =
                  wzrost kosztow do 115 zl - w walucie 4*0.7 zl 115/4/0.7 = 20,125
                  Produkt jest tanszy od konkurencyjnych jest kupowany = wzrastaja zamowienia
                  - maleja koszty stale produkcji ogolem - maleje koszt poj. wyrobu do pow 114zl.
                  Rosna przychody firmy. Firma moze poszukac poddostawcow wsadu w kraju - ich
                  produkt tez bedzie tanszy (w tej walucie) niz przed dewaluacja = nastepna obnizka
                  kosztow. Poddostawca dostaje zamowienia - maleja koszty stale produkcji ogolem.
                  (Przydalby sie komentarz praktyka - JOrl;)

                  > - eksporterami, ktorzy zacigneli kredyty walutowe na nowoczesne maszyny i
                  > urzadzenia?
                  Maja zwiekszone przychody wiec bez problemu splacaja raty kredytu.

                  > - jezeli przychody eksportowe dostana kopa w postaci dewaluacji zlotowki - to
                  > zrealizuja sprzedaz eksportowa - ale walute z przychodu musza wymienic w kraju
                  > (czesc kosztow, podatki, etc) i znowu rosnie presja na WZROST wartosci waluty
                  > krajowej.
                  Jest wzrost PKB wiec wiec NBP zwieksza emisje zlotowek, ktora rownowazy naplyw
                  waluty.

                  Jakie widzisz stymulanty rozwoju gospodarczego w obecnej sytuacji?

                  • Gość: JOrl Re: Mocna zlotowka vs mocna gospodarka. IP: *.dip.t-dialin.net 05.06.02, 17:16
                    Gość portalu: deLUC napisał(a):


                    > (Przydalby sie komentarz praktyka - JOrl;)
                    No coz, po tych naszych dyskusjach w tej chwili wplatalem sie w taka jedna w
                    dziale Swiat. O polityce. Niepotrzebnie. Bo nic nie daje.
                    Ale jednoczesnie sie zastanawiam co by nalezalo zrobic w polskiej gospodarce, bo
                    to nie jest prosto, ale NIGDY nie jest tak, zeby sie nie dalo cos dobrego zrobic
                    (to takie moje powiedzenie w moim zawodzie ktore sie zawsze sprawdzilo!).
                    Wydaje mi sie, ze mam juz koncept. Ale to troche jeszcze potrwa. Moze wtedy
                    napisze.
                    Bo musi miec rece i nogi. Ale dla ludzi bolesny. Ale dajacy nadzieje. Moze nawet
                    na 1 Swiat. Bo to jest najwazniejsze.
                    Pozdrowienia
            • Gość: Robert Re: Mocna zlotowka vs mocna gospodarka. IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 05.06.02, 11:26
              Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

              > Gość portalu: Robert napisał(a):

              > To co proponujesz to senne marzenie studenta,ktore ukrywa Hayek'a pod poduszka.
              > Zniesienie subwencji i dotacji,likwidacja def budzetowego-tego sie nie da zrobi
              > c
              > w ciagu jednego roku.
              > Najbardziej deficytowe sa koleje,kopalnie ,huty.
              > Jesli zlikwidujesz te doplaty,to rzeczywiscie deficyt budzetowy zmaleje,tylko z
              > e
              > bezrobocie wzrosnie do 25%.
              > Przeciez tym zwolnionym trzeba dac odprawy i zrec na codzien-tez chyba z budzet
              > u.
              > Nikt nie chce tego kupic,bo te przeds. przynosza straty.
              > Gdyby mozna bylo to zrobic-to by dawno bylo zrobione.
              >
              > Co mozna zrobic,to obnizyc koszty i place.
              > A ze nie sa regulowane przez panstwo,to jedyna metoda na ich obnizke to jest
              > poprzez obnizke wartosci zlotego.
              > Wtedy ceny i place w Polsce stana sie konkurencyjne na rynkach swiatowych,bez
              > powiekszania bezrobocia.
              >
              Ekonomia praktycznie rozstrzygnęła o tym co powinno się robić w takiej sytuacji -
              to co proponuję. Inna sprawą jest kwestia zachowań politycznych. Dawanie
              subwencji, utrzymywanie deficytu - to właśnie wynika z decyzji politycznych.
              Bezrobocie bez zrobienia rzeczy o, których pisałem i tak wzrośnie do 25%.
              Powołuje się pan często na Friedmana, za którym powtarzam to co powinno być
              zrobione. Polska nie znajduje się w dołku wynikającym z typowej koniunktury -
              cyklu gospodarczego. Polska w swojej krótkiej 11 letniej historii jeszcze nie
              zdążyła przejść żadnego cyklu. Wszystkie rozwiązania - ja nazywam je
              kosmetycznymi - mogą od biedy być stosowane, kiedy mamy do czynienia z kryzysem
              typowym dla cyklu gospodarczego. Dlatego też Friedman mógł popierać w określonych
              warunkach ekspansywną politykę moneatrną bo cele krótkoterminowe przez moment
              były ważniejsze od długoterminowych. W Poolsce jest inaczej: my nie mamy do
              czynienia z fazą w rozwoju gospodarczym. My mamy do czynienia z fundamentalnym
              problemem: Czy Polska w ogóle jest w stanie się rozwijać. Ja twierdzę, że bez
              zrobienia tego o czym pisałem nie jest w stanie, a przynajmniej na tyle szybko,
              by w jakiejś do przewidzenia perspektywie móc konkurować w Europie.
              Polska wykorzystała już proste rezerwy, teraz musi być nowy impuls.
              Ci którzy chcą gwałtownej administracyjnej obniżki wartości zł. powinni wiedzieć,
              że to wymusi podwyżkę stóp%. To jest właśnie branie lekarstwa na rozwolnienie i
              zatwardzenie. Pieniędzy na rynku jest dość, problem w częśći polega na tym, że
              ten pieniądz obsługuje potrzeby pożyczkowe państwa. Stąd właśnie konieczność
              obniżania i likwidacji deficytu. Jeśli pominąć koszty obsługi długu, to czasami
              dług nie ma praktycznie znaczenia. Inaczej mówiąc - to, że pożyczył pan 100
              dolarów nie zmienia pana sytuacji. Ma Pan 100 dolarów i może je Pan w każdej
              chwili oddać. Kłopoty zaczynają się wtedy, gdy pan te 100 dol. głupio wyda -
              przeje, albo źle zainwestuje. Polska jest właśnie w sytuacji kogoś kto pożycza i
              głupio wydaje - na nędzną politykę socjalną, na dotacje do nierentownych
              przedsiębiorstw - to jest właśnie zła inwestycja itp. Dopóki ktoś chce pożyczać
              to się jeszcze może jakoś kręcić, ale do czasu. Prędzej czy później ryzyko
              udzielania pożyczek zwiększy się, trzeba więc będzie zaproponować wyższe odsetki,
              to spowoduje wzrost kosztów obsługi długu i następne pożyczki zaciągać się będzie
              tylko po to żeby obsługiwać stare. To jest droga do nikąd.
              Polska musi "zadbać" o stronę podażową - zdergulować rynek - czyli zmniejszyć
              obciążenia fiskalne, ułatwić dział. gosp. zmniejszyć pozapłacowe koszty pracy (to
              jest w gestii państwa - wszystkie składki na ZUS, odpisy na na różne fundusze
              itp.)zmienić kodeks pracy. Wtedy mniej obciążone przedsięboirstwa będą w stanie
              produkować taniej - czyyli będą konkurencyjne. Jak będą produkować taniej to
              łatwiej im będzie eksportować, to mniej się będzie importować, to zwiększy się
              ukochany przez pana popyt - jako naturalna konsekwencja niższych cen, a więc
              większej podaży. Wtedy koło zaskoczy. Tylko w tę stronę można kręcić, a nie w
              drugą poprzez sztuczne nakręcanie popytu.
              • Gość: MACIEJ Re: Mocna zlotowka vs mocna gospodarka. IP: *.ny325.east.verizon.net 05.06.02, 19:11
                Gość portalu: Robert napisał(a):

                Zaczne od tego ,ze nasza druzyna zgodnie z oczekiwaniami pokonala Portugalie 3:2.
                W taki to oto sposob dobry rozwoj gospodarczy wplywa na nastroje spoleczne a te z
                kolei na wyniki sportowe.

                > były ważniejsze od długoterminowych. W Poolsce jest inaczej: my nie mamy do
                > czynienia z fazą w rozwoju gospodarczym. My mamy do czynienia z fundamentalnym
                > problemem: Czy Polska w ogóle jest w stanie się rozwijać. Ja twierdzę, że bez
                > zrobienia tego o czym pisałem nie jest w stanie, a przynajmniej na tyle szybko,
                >
                > by w jakiejś do przewidzenia perspektywie móc konkurować w Europie.

                Pod tym wzgledem w 100% sie zgadzamy.
                To nie jest faza rozwoju gospodarczego,to jest syf na wlasne zadanie,z ktorego
                bedzie niezwykle ciezko wyjsc.Jesli kiedykolwiek.

                > zatwardzenie. Pieniędzy na rynku jest dość, problem w częśći polega na tym, że
                > ten pieniądz obsługuje potrzeby pożyczkowe państwa. Stąd właśnie konieczność
                > obniżania i likwidacji deficytu.

                Tej sytuacji nie zmienisz w ciagu kilku mies.
                To zapotrzebowanie budzetu mozesz przyjac jako stala,przynajmniej w ciagu roku.
                Wtedy w dalszym ciagu masz brak popytu wew.

                > Polska musi "zadbać" o stronę podażową - zdergulować rynek - czyli zmniejszyć
                > obciążenia fiskalne, ułatwić dział. gosp. zmniejszyć pozapłacowe koszty pracy (
                > to
                > jest w gestii państwa - wszystkie składki na ZUS, odpisy na na różne fundusze
                > itp.)zmienić kodeks pracy. Wtedy mniej obciążone przedsięboirstwa będą w stanie
                >
                > produkować taniej - czyyli będą konkurencyjne.

                Z tym ja sie tez w 100% zgadzam.
                Zmniejszenie obciazen fiskalnych i kosztow zwiekszy dziure budzetowa.

                Reasumujac-ty mowisz o uzdrowieniu gospodarki w dlugim okresie czasu. Bo
                zmniejszanie kosztow,czyli obciazen przedsiebiorstw musi dac wzrost
                def.budzetowego.
                A to wyzsze oprocentowanie i tak dalej.

                No i nie odpowiedziales na moje pytanie.
                W jakim kraju to sciaganie pieniedzy z rynku przynioslo pozytywne rezultaty?

                • Gość: azor Re: Mocna zlotowka vs mocna gospodarka. IP: 62.233.149.* 06.06.02, 07:09
                  Maciej jest z Ameryki ma rację , wygląda na to że najmądrzejsi wyjechali do
                  Ameryki.
                  Ale w Niemczech siedzi łebski JOrl - ten też wie co trzeba zrobić w Polsce .
                  A ja mieszkam w Polsce i sądzę że też wiem co zrobią nasze władze .
                  JOrl , Maciej - wrócicie kiedyś do Polski ?
                  • Gość: zxch Re: Mocna zlotowka vs mocna gospodarka. IP: 157.25.130.* 07.06.02, 17:15
                    Gość portalu: azor napisał(a):

                    > Maciej jest z Ameryki ma rację , wygląda na to że najmądrzejsi wyjechali do
                    > Ameryki.

                    to chyba jakis zart, prawda?

                    > Ale w Niemczech siedzi łebski JOrl - ten też wie co trzeba zrobić w Polsce .

                    wszyscy polacy znaja sie przeciez na medycynie, ekonomii i pilce noznej...

                    > A ja mieszkam w Polsce i sądzę że też wiem co zrobią nasze władze .
                    > JOrl , Maciej - wrócicie kiedyś do Polski ?

                    zludne nadzieje - zwroc uwage na post "macieja" - pisze: "nasza druzyna pokonala
                    portugalie".

                    biedny maciej traci poczucie rzeczywistosci (bo poczucie tozsamosci narodowej
                    stracil juz dawno).

                    A swoja droga to ciekawe, ze za amerykanow najszybciej podaja sie ci, ktorzy na
                    czarno szoruja toalety i co roku modla sie o wylosowanie zielonej karty, bo na
                    obywatelstwo nie maja zadnych szans (dziadki klozetowe nie naleza do preferowanej
                    przez wladze emigracyjne grupy zawodowej),

                    no ale przeciez to "JEGO" druzyna wygrala z portugalia...
                    tylko pozazdroscic

                  • Gość: ula Re: Mocna zlotowka vs mocna gospodarka. IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 07.06.02, 22:33
                    Do świadomości azora
                    Od pewnego czasu bardzo często zabierasz głos w wielu wątkach.Jeszcze częściej
                    zabiera głos nijaki Edek,który w prymitywny sposób stara się ośmieszać
                    Balcerowicza.Ponieważ brak Jemu merytorycznych argumentów czyni to poprzez
                    wyciąganie na czołowe pozycje wątków,których tytuły w sposób wulgarny ubliżają
                    Balcerowiczowi.Przytłaczająca większość dyskutantów wie o tym i nie podejmuje
                    dyskusji w wątkach"Wy....ć Balcerowicza" czy "Balcerowicz bandyta...".
                    Podejmująć dyskusję w tych wątkach wiedz,że wtedy pracujesz za konia
                    pociągowego u Tego wykastrowanego trutnia Edka.
                • Gość: Zbigniew Jak pobudzić popyt ? IP: *.magic-net.pl 07.06.02, 23:24
                  Piszesz Macieju :
                  > Tej sytuacji nie zmienisz w ciagu kilku mies.
                  > To zapotrzebowanie budzetu mozesz przyjac jako stala,przynajmniej w ciagu roku.
                  > Wtedy w dalszym ciagu masz brak popytu wew.

                  Oczywiście racja.Czytając różnego rodzaju materiały historii ekonomii dochodzę do
                  wniosku , podobnie jak Ty , ze to co się dzieje obecnie w Polsce można nieco
                  porównać do Wielkiego Kryzysu z lat 1929-1935.
                  Polska wyszła na nim gorzej niż inne kraje , gdyż nie przeprowadziła w porę
                  dewaluacji waluty i nie pobudzała popytu wewnętrznego.
                  Zastanawiałem się nad tym jak pobudzić ten popyt w sposób jak najmniej kolidujący
                  z polityką Balcerowicza.Czytając ostatnio artykuł o tzw. eksperymencie w Woergl
                  w latach 1932-1933 , gdzie wprowadzono w jednej gminie lokalny pieniądz
                  który "parzył w ręce" ( ale nie zmieniał wartości w stosunku do narodowej waluty )
                  gdyż tracił na wartości 1-go dnia każdego miesiąca 1% swej wartości , uważam ze
                  trzeba w Polsce przyspieszyć obieg pieniądza.W Woergl ten "parzący pieniądz"
                  kursował bardzo szybko w porównaniu z walutą krajową , co spowodowało lokalny cud
                  gospodarczy - wzrost obrotów o 30% bez wzrostu cen , spadek bezrobocia o 25%
                  podczas gdy w całej Austrii wzrosło o 10% itd.Tak , że pieniądz nie powinien
                  się "stopować" i "kisić" tylko pracować i być w obiegu.
                  Jeszcze kilka lat temu gdy piekarz wyprodukował pieczywo zawoził je do sklepu , a
                  nastepnego dnia rano otrzymywał pieniądze za sprzedany chleb , płacił
                  młynarzowi , ten płacił rolnikowi , rolnik kupował potrzebne mu produkty np. na
                  bazarze , gdzie sprzedawca płacił szybko hurtownikowi , a ten producentowi.
                  Pieniądz szybko się obracał i ta sama ilość pieniądza ( relatywnie co dziś )
                  nakręcała koniunkturę.
                  Obecnie "dzięki" wielkim sieciom handlowym pieniądz się "kisi".Piekarz produkuje
                  chleb , ale pieniądze ma po trzech miesiącach.Wtedy płaci młynarzowi , ten
                  rolnikowi , a ten jedzie po zakupy do marketu kupując potrzebne mu towary.
                  Market płaci producentowi po pół roku.
                  Tak więc chociaż teoretycznie ilość pieniądza w obiegu nie odbiega od tej sprzed
                  paru lat kursuje on wolniej.Można powiedzieć , że przez kilka miesięcy sytuacja
                  jest porównywalna do tej jakby ktoś zabrał pieniądz z rynku i "schował pod
                  materac".Może to trochę toporny przykład , ale zrozumiały dla każdego.
                  To jeden aspekt sprawy.
                  Drugi aspekt to ten , że w latach 90. złotówka była ustawowo dewaluowana o pewien
                  procent co miesiąc ( tzw. parytet i odchylenia od niego dopuszczalnie o kilka
                  procent ).Powodowało to , że w firmach np. eksportujących wzrost przychodów szedł
                  w parze ze wzrostem kosztów.Każdy ponadprzeciętny wzrost wydajności powodował
                  dodatkowe zyski.Oczywiście taka indeksacja kursu przyczyniała się do inflacji ale
                  inflacja miała swoje dobre strony : po pierwsze pieniądz kursował szybciej
                  napędzając koniunkturę , a po drugie zawsze budżet się dopinał ze względu na
                  niedoszacowanie inflacji.Nie zachodziła taka potrzeba podnoszenia podatków jak
                  jest obecnie.Obecnie nie dość , że przychody firm spadają ( ze względu na wysoki
                  kurs złotego w eksporcie , a pośrednio i na rynku krajowym poprzez konkurencję
                  tańszego importu ) to jeszcze obciążane są dodatkowymi podatkami.
                  W efekcie zwalniają pracowników pogłebiając bezrobocie i dziurę budżetową.
                  Ludzie widząc , że bezrobocie wynosi prawie 20% oszczędzają kasę wstrzymując
                  wydatki , a do tego widzą , że ceny spadają i także nie spieszą się z wydawaniem
                  pieniędzy.Tak więc jest ogólna "kicha".
                  A co do strony podażowej , to w Polsce istnieje dużo zakładów , które z
                  powodzeniem mogłyby zaopatrzyć rynek kilku krajów , gdyby dac im szansę.
                  Wystarczyłoby uruchomić 2-gą i 3-cią zmianę.
                  Nikt jednak tej szansy nie chce dać.


                  • Gość: MACIEJ Re: Jak pobudzić popyt ? IP: *.ny325.east.verizon.net 08.06.02, 00:47
                    Bardzo ciekawa wypowiedz.
                    Mam nadzieje ze ludzie zaczna powoli otwierac oczy.
                    Choc nasza "Panna z Wilka" gania po calym forum za azorem,jakby to jakis Talib
                    byl.
                    A azor jest na tyle wyszczekany ze sie nie da skolowac.

                    Ciekawe co zrobi RPP jak zostanie zaskoczona nizsza inflacja jak w EU?

                  • Gość: Biz Re: Jak pobudzić popyt ? IP: 217.97.163.* 10.06.02, 10:14
                    > nastepnego dnia rano otrzymywał pieniądze za sprzedany chleb , płacił
                    > młynarzowi , ten płacił rolnikowi , rolnik kupował potrzebne mu produkty np. na
                    >
                    > bazarze , gdzie sprzedawca płacił szybko hurtownikowi , a ten producentowi.
                    > Pieniądz szybko się obracał i ta sama ilość pieniądza ( relatywnie co dziś )

                    Co prawda zastrzegłeś, że przykład jest uproszczony ale nie mogę nad nim przejść
                    do porządku...
                    Chociaż gegeralnie z tobą się zgadzam w sprawach zasadniczych to jednak
                    stwierdzam, że zbyt dużą rolę przypisałeś supermarketom a zbyt małą
                    Balcerowiczowi.
                    Skore przytoczyłeś przykład z mojej branży to pozwolisz, że coś dodam:
                    Na samym starcie rolnik nie może sprzedać swojej pszenicy gdyż w Polsce jest jej
                    nadmiar (chociaż produkujemy jej de facto mniej niż zużywamy)w zwiąku z czym aby
                    sprzedać swoje płody musi swoje parę tygodni do 3 miesięcy odczekać. Gdy uda mu
                    się w końcu to zrobić do sprzeda(odstawi! do skupu) swoje płody ale musi się
                    zgodzić na poczekanie nawet do 6 miesięcy na zapłatę. A muszę wyjaśnic laikom,
                    którzy nie znają specyfiki rolnictwa, że aby zebrać pszenicę w sierpniu trzeba ją
                    posiać rok wcześniej na początku pazdziernika- wrzucić w zienię nawozy, nasiona,
                    pestycydy(oczywieście najpierw je kupując). W związku z powyższym rolnik nie jest
                    w stanie kupić potrzebnych mu środków produkcji za gotówkę i przy braku kredytu
                    (banki- szczególnie zagraniczne- odmawiają często kredytu gospodarstwom, ze
                    względu na ich kondycję finasową) zadłuża się u dostawców. Przeciętny termin
                    płatności w tej branży(zaopatrzenie rolnictwa) wynosi ok. 6-ciu miesięcy a są
                    przypadki, że przekracza 1 rok. Fachowcy oceniają, że tylko 20% towaru
                    sprzedawana jest rolnikom za gotówkę pozostałe idzie na "krechę". Dostawcy znoszą
                    taką sytuację różnie jednak generalnie w związkuz wysoką ceną kredytu w polskich
                    bankach w lepszej sytuacji są zagraniczni producenci i powoli wypierają oni
                    polskie firmy z rynku(polscy producenci nie mogąc wytrzymać kosztów obsługi
                    należności, często nie mają oni szans na otrzymanie takiego kredytu z swojego
                    banku, nie mają pieniędzy na ubezpieczenie takich transakcji). W chwili obecnej
                    nie wystarczy mieć dobry produkt w dobrej cenie bo niezbędne jest także
                    zapewnienie odbiorcom finansowanie ...
                    Może przestanę na tym opisywać realia polskiego rolnictwa gdyż mozna by to
                    ciągnąć w nieskonczoność. Jest to sytuacja typowa również dla innych branż.
                    Tak więc widać z twojego przykładu, że pieniądz w Polsce nie tylko krąży za wolno
                    ale przede wszystkim jest jego za mało. Po prostu nie ma
                    dostatecznego "smarowania" gospodarki gdyż nie są dostępne wystarczające kredyty
                    lub są one za drogie(dla przykładu podam, że ceny jakie otrzymuje rolnik w
                    ostatnich latach drastyczne spadają z roku na rok a musi się on posługiwać drogim
                    kredytem Balcerowicza i to finansując produkcję w toku, później zapasy później i
                    nalezności średnio 12-18 miesięcy). Pisząc to mam ciągle w pamięci słowa naszych
                    fachowców twierdzących, że kredyt jest właściwie takim nieistotnym kwiatuszkiem
                    do kożucha w gospodarce w zwiazku z czym wysokie stopy wcale jej tak bardzo nie
                    szkodzą!
                    Pieniądza w branży rolnej nie ma również dla tego, że pieniądze za bułeczki o
                    ktorych piszesz nie trafiają do polskiego rolnika tylko w dużej części rolnika
                    unijnego. Paradoksalnie środki wyasygnowane przez polski rząd trafiły też za
                    granicę, gdyż kupowano za nie (Agencja Rynku Rolnego) pszenicę z importu ponoć na
                    uzupełnienie naszych niediborów.
                    A we wszystkich statystykach mówi się przecież o dużej społecznej forsie która
                    trafia na polska wieś.
                    Sukces Balcerowicza polega na tym, że polskie rolnictwo funkcjonuje obecnie bez
                    pieniądza. Może jednak Nobel za taki wynalazek Balcerowiczowi
                    się należy?
                    Biz
                  • Gość: Robert Re: Jak pobudzić popyt i wpaść w kłopoty. IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 10.06.02, 17:33
                    Jeszcze większe kłopoty. Przekonanie, że popyt napędza gosp. jest dość
                    powszechne i niestety zgubne - przynajmniej w polskim przypadku. Ja argumentami
                    nie wygram, bo kończy mi się powoli zdolność do prostego wyłożenia ich.
                    Musiałbym prostować niezliczoną ilość nieporozumień i błędnych interpretacji.
                    Tak jak z tym piekarzem, który musi czekać długo na swoje pieniądze. Jeszcze
                    raz: decyduje podaż. Gdyby ten piekarz produkował taki chleb, który by wszyscy
                    chcieli, to nie musiałby czekać na żadne pieniądze, tylko sprzedawałby temu,
                    który płaci od ręki. Piekarz zapewnia kiepską podaż - dlatego musi czekać, bo
                    konkuruje z tymi, którzy pieką równie kiepsko i drogo jak on, toteż wszyscy
                    zdani są na łaskę dystrybutora.
                    Zwiększenie podaży pieniądza na rynku owszem spowoduje, że będzie on szybciej
                    krążył, ale tylko dlatego, że będzie większa inflacja. Zatory są dlatego, że
                    podaż jest kiepska, że towary są mało konkurencyjne. To jest tak oczywiste, że
                    nie rozumiem jak można tego nie rozumieć. Jeśli tysiąc producentów chleba
                    produkuje i sprzedaje po 1 zł, to ktoś kto będzie produkował i sprzedawał po 80
                    gr. nie będzie czekał na żadne pieniądze. Bo dystrybutor weźmie chleb od niego,
                    dlatego, że nawet jeśli odejmie sobie premię, której nie otrzyma (odsetki za 60
                    czy nawet 120 dni) to i tak będzie mu się to bardziej opłacało.
                    Tak jest z tysiącami różnych towarów i usług. Pan, który twierdzi,że rolnictwo
                    jest specyficzne bo sieje się (czyli wydaje się pieniądze jesienią itd)a zbiera
                    dopiero wiosną albo latem powinien zwrócić uwagę na to, że takich branż
                    (rolnictwo to sektor, ale mniejsza o to) jest setki. Każda ma swoją specyfikę,
                    co razem składa się na to, że nikt nie ma swojej specyfiki. Inaczej: jeśli
                    wszyscy są specyficzni, to nikt nie jest specyficzny. Ktoś kto buduje hotel
                    czeka lata aż hotel będzie zbudowany, ktoś kto ma wyciąg narciarski zbiera
                    tylko zimą, a ten kto ma wypożyczalnię łódek zbiera tylko latem. jeśli
                    produkuję leki, to najpierw przez lata prowadzę testy kliniczne, a potem czekam
                    na dopuszczenie itd. itp - każdy jest specyficzny.
                    Ktoś pisze, że w Polsce są zakłady, które mogłyby produkować na 2 albo 3
                    zmiany, ale nikt ich nie chce otworzyć. Może i tak bo dają tak kiepską podaż,
                    że nie ma na nią zbytu - popytu. Gdyby produkowały coś na co byłby popyt (czyli
                    zapewniały by odpowiednią podaż) to pracowałyby pełną parą.
                    W ten sposób niestety należałoby tłumaczyć każde nieporozumienie, czy też
                    niezrozumienie, ale to zajmowałoby tyle czasu, że niestety nie mógłbym się
                    niczym innym zajmować
                    Pozdrawiam
                    • Gość: MACIEJ Zgubny pomyslunek IP: *.ny325.east.verizon.net 10.06.02, 20:45
                      Gość portalu: Robert napisał(a):

                      > Jeszcze większe kłopoty. Przekonanie, że popyt napędza gosp. jest dość
                      > powszechne i niestety zgubne - przynajmniej w polskim przypadku.

                      Tak,bo sytuacje w Polsce tylko ty rozumiesz a Greenspan i menadzerowie amerykanscy
                      sa za glupi dla ciebie i polskich "specyficznych"warunkow.

                      Polskie warunki sa tworzone przez specyficznych polskich matolow.

                      Jesli doszedles tak daleko,ze w Polsce nie mozna nowoczesnie produkowac a w
                      Chinach PC's i komorki ida jak cieple bulki,to moze sam sobie odpowiesz na
                      pytanie DLACZEGO w Polsce nie mozna produkowac tego co sie konsumuje.

                      Pomijajac sprawy korupcji i b. zlego zarzadzania do glowy przychodza KOSZTY
                      produkcji.
                      Wiadomo ze tu przegrywamy z Czechami,Wegrami i Slowacja.
                      I teraz naukowcy jak ty wpadli na pomysl zeby w okresie kryzysu,przy malejacej
                      inflacji obnizac place-czyli sciagac pieniadze z rynku,wtedy gdy widac golym
                      okiem ze jest ich juz za malo.
                      • Gość: Robert Re: Zgubny pomyslunek IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 10.06.02, 22:16
                        Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                        >
                        > Tak,bo sytuacje w Polsce tylko ty rozumiesz a Greenspan i menadzerowie amerykan
                        > scy
                        > sa za glupi dla ciebie i polskich "specyficznych"warunkow.
                        >
                        > Polskie warunki sa tworzone przez specyficznych polskich matolow.
                        >
                        > Jesli doszedles tak daleko,ze w Polsce nie mozna nowoczesnie produkowac a w
                        > Chinach PC's i komorki ida jak cieple bulki,to moze sam sobie odpowiesz na
                        > pytanie DLACZEGO w Polsce nie mozna produkowac tego co sie konsumuje.
                        >
                        > Pomijajac sprawy korupcji i b. zlego zarzadzania do glowy przychodza KOSZTY
                        > produkcji.
                        > Wiadomo ze tu przegrywamy z Czechami,Wegrami i Slowacja.
                        > I teraz naukowcy jak ty wpadli na pomysl zeby w okresie kryzysu,przy malejacej
                        > inflacji obnizac place-czyli sciagac pieniadze z rynku,wtedy gdy widac golym
                        > okiem ze jest ich juz za malo.

                        Zapewne w Polsce nie brakuje matołów. Nie wiem co mają tu do rzeczy amerykańscy
                        menedżerowie i Greenspan. Owszem wiem dlaczego w Polsce nie można produkować tego
                        co się konsumuje. Bo koszty są za wysokie. Albo inaczej: to co jest konsumowane w
                        Polsce jest sprowadzane z zagranicy, bo tak wychodzi taniej. I dalej w koło
                        Macieju: Dlaczego w Polsce produkuje się za drogo - na tyle drogo, że nie ma
                        chetnych by kupować? Bo koszty są za wysokie. Dlaczego koszty są za wysokie? Bo
                        za duże są pozapłacowe koszty pracy - np ZUS. Bo za wysokie są obciążenia
                        fiskalne - podatki. Bo jest za niska wydajność w stosunku do płacy - albo inaczej
                        płaca jest za wysoka w stosunku do wydajności. Bo wysokie są koszty finansowe.
                        Dlaczego zaś one są wysokie? Bo kredyt jest drogi. Dlaczego kredyt jest drogi? Bo
                        banki obsługują potrzeby pożyczkowe państwa i nie opłaca się im ryzykowna akcja
                        kredytowa. Dlaczego obsługują potrzeby pożyczkowe państwa? Bo państwo ma deficyt
                        i jest najlepszym płatnikiem. Dlaczego państwo ma deficyt? Bo za dużo wydaje w
                        stosunku do tego co zarabia w postaci wpływów do budżetu. Dlaczego za dużo wydaje
                        i za mało zarabia? Bo np. jest za duże bezrobocie - trzeba wypłacać zasiłki a ci
                        na bezrobociu nie płacą podatków. Dlaczego tak dużo ludzi jest na bezrobociu. Bo
                        się ich nie opłaca zatrudniać. Dlaczego nie opłaca się ich zatrudniać? Bo są za
                        wysokie koszty. Dlaczego są za wysokie koszty? Bo za wysokie są np. pozapłacowe
                        koszty pracy - ZUS, bo jest za niska wydajność w stosunku do płacy itd i tak w
                        koło Macieju doszliśmy do tego co zaczęliśmy na początku.
                        • Gość: deLUC Re: IP: *.braniewo.sdi.tpnet.pl 11.06.02, 02:53
                          I ty pewnie twierdzisz ze trzeba to wszystko pozostawic "samoregulujacej rece
                          rynku co"? Ze podwazy sie podstawy rownowagi ingerujac w (%, zl)?
                          Bedzie tak: popyt krajowy nie wzrosnie (moze troche drgnie ale...), export nie
                          wzrosnie, bezrobocie za to tak - i to tych bez prawa do zasilku, no i bedziemy
                          krajem BALCERSZPANU tj. niskiej inflacji. Tak ... tylko czy wtedy Polska bedzie
                          krajem stablinym? Z jakimikolwiek perespektywami? Nie ukrywajmy
                          przemysl sie w Polsce konczy - zaczyna sie montowanie, import. Rolnictwo?
                          Turystka - chyba nie - w sytuacji gwarantowanego wzrostu przestepczosci -
                          jak pewne grupy ludzi nie beda mialy zadnych dochodow to czesc znich bedzie
                          krasc, wymuszac, handlowac narkotykami, przemycac albo sie prostytuowac
                          - na zasadzie braku wyboru - juz sa takie miejsca w Polsce - tam gdzie nie
                          jest bezpiecznie tam sie nie jezdzi.

                          Co to mi przypomina? Brazylia, Argentyna?

                          PS.Szukuj se Ula kraty i psa.

                          • Gość: Robert Re: IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 11.06.02, 13:10
                            Gość portalu: deLUC napisał(a):

                            > I ty pewnie twierdzisz ze trzeba to wszystko pozostawic "samoregulujacej rece
                            > rynku co"?

                            Zgadza się, tak twierdzę. Co do pozostałej częśći postu, trudno mi się odnieść,
                            bo nie przedstawia Pan argumentów.

                            • Gość: deLUC Re: IP: *.braniewo.sdi.tpnet.pl 11.06.02, 16:01
                              Gość portalu: Robert napisał(a):

                              > Gość portalu: deLUC napisał(a):
                              >
                              > > I ty pewnie twierdzisz ze trzeba to wszystko pozostawic "samoregulujacej r
                              > ece
                              > > rynku co"?
                              >
                              Z ciekawosci a gdzie (w jakim kraju) tak tak jest? Bamako, Gorna Volta, Nowa
                              Gwinea?

                        • Gość: MACIEJ Re: Zgubny pomyslunek IP: *.ny325.east.verizon.net 11.06.02, 07:03
                          Gość portalu: Robert napisał(a):

                          > i jest najlepszym płatnikiem. Dlaczego państwo ma deficyt? Bo za dużo wydaje w
                          > stosunku do tego co zarabia w postaci wpływów do budżetu. Dlaczego za dużo wyda
                          > je
                          > i za mało zarabia? Bo np. jest za duże bezrobocie - trzeba wypłacać zasiłki a c
                          > i
                          > na bezrobociu nie płacą podatków. Dlaczego tak dużo ludzi jest na bezrobociu. B

                          Calkiem niechcacy wstapnales w temat.
                          Wysokie bezrobocie,a tym samym stosunek pracujacych do niepracujacych(4:1)jest
                          jednym z powodow def budzetowego.

                          No wiec moze by zmienic priorytet polskiej gospodarki i za glowny wskaznik
                          rozwoju brac WYSOKOSC BEZROBOCIA zamiast MOCNEJ ZLOTOWKI.

                          Dla ulatwienia dodam,ze tak jest w Stanach.
                          Stopy procentowe nie pojda w gore jak bezrobocie nie pojdzie w dol.

                          To normalne ze w cywilizowanych krajach dba sie glownie o czlowieka,bo w Polsce
                          najwazniejsze jest "makroekonomiczne umocnienie".
                          • Gość: Robert Re: Zgubny pomyslunek IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 11.06.02, 13:26
                            Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                            > Gość portalu: Robert napisał(a):
                            >
                            > > i jest najlepszym płatnikiem. Dlaczego państwo ma deficyt? Bo za dużo wyda
                            > je w
                            > > stosunku do tego co zarabia w postaci wpływów do budżetu. Dlaczego za dużo
                            > wyda
                            > > je
                            > > i za mało zarabia? Bo np. jest za duże bezrobocie - trzeba wypłacać zasiłk
                            > i a c
                            > > i
                            > > na bezrobociu nie płacą podatków. Dlaczego tak dużo ludzi jest na bezroboc
                            > iu. B
                            >
                            > Calkiem niechcacy wstapnales w temat.
                            > Wysokie bezrobocie,a tym samym stosunek pracujacych do niepracujacych(4:1)jest
                            > jednym z powodow def budzetowego.
                            >
                            > No wiec moze by zmienic priorytet polskiej gospodarki i za glowny wskaznik
                            > rozwoju brac WYSOKOSC BEZROBOCIA zamiast MOCNEJ ZLOTOWKI.

                            Nic nie pomyliłem. Bezrobocie jest zawsze skutkiem, a nie przyczyną. Gospodarka
                            to sprzężone mechanizmy i na pierwszy rzut oka może się czasami mylić skutek i
                            przyczyna. Powodów bezrobocia jest wiele, ale jednym z nich może być np. deficyt
                            budżetowy. Już o tym pisałem. banki nie prowadzą akcji kredytowej dla przeds. bo
                            wolą obsługiwać potrzeby pozyczkowe państwa. Nie prowadzą akcji, więc pieniądz
                            jest drogi. jak pieniądz jest drogi przeds. się nie mogą rozwijać. Stopa zwrotu
                            musi być wyższa niż w przypadku bezpiecznej lokaty - np. w obligacje, czyli w
                            obsługę pożyczki państwa. Jak przeds. się nie rozwijają, to nie zatrudniają, albo
                            wręcz zwalniają. To oczywiście (jak wszystko na tym forum) w dużym uproszczeniu.
                            Ja mogę sobie wyobrazić potraktownie bezrobocia jako przyczyny. Wtedy państwo
                            interwencją - choćby przez roboty publiczne, dotacje, subwencje mogłoby je
                            zmniejszyć. Problem polega na tym, że takie interwencje trzeba sfinasować. Czym?
                            Długiem a więc znów pożyczając. Ponieważ państwo z reguły źle inwestuje, to nie
                            należy oczekiwać z takich inwestycji żadnego zwrotu. (obojętne co by to było -
                            mogą być dotacje do hutnictwa, górnictwa, kupno stoczni - tak jak w Szczecinie).
                            Zasoby będą więc znów źle ulokowane i nie pozwolą na odpowiednią podaż. A więc na
                            tę podaż nie będzie popytu. I tak w kółko tyle, że przy wyższych kosztach obsługi
                            długu.
                        • Gość: Fizyk Re: Zgubny pomyslunek IP: *.tsl.uu.se 11.06.02, 11:29
                          No dobrze, tylko zapytajmy, co takiego sie stalo w 2000
                          roku? Wczesniej deficyt budzetowy byl niski, udzial
                          panstwa
                          w gospodarce malal, obciazenia fiskalne raczej nie
                          rosly, dochody z prywatyzacji sciagaly kilku mld USD
                          rocznie, rozwoj gospodarczy byl przyzwoity, a zlotowka
                          miala rozsadny kurs wymiany.

                          Co sie stalo w 2000 roku, ze trzeba bylo doprowadzic
                          do obecnej sytuacji blednego kola?

                          Pozdrawiam
                          F.
                          • Gość: LULEK Re: Zgubny pomyslunek IP: 62.233.149.* 11.06.02, 13:06
                            Gość portalu: Fizyk napisał(a):

                            > No dobrze, tylko zapytajmy, co takiego sie stalo w 2000
                            > roku? Wczesniej deficyt budzetowy byl niski, udzial
                            > panstwa
                            > w gospodarce malal, obciazenia fiskalne raczej nie
                            > rosly, dochody z prywatyzacji sciagaly kilku mld USD
                            > rocznie, rozwoj gospodarczy byl przyzwoity, a zlotowka
                            > miala rozsadny kurs wymiany.
                            >
                            > Co sie stalo w 2000 roku, ze trzeba bylo doprowadzic
                            > do obecnej sytuacji blednego kola?
                            >
                            > Pozdrawiam / TY SIE FIZYK ZA MOCNO NIE WCISKAJ W TEMAT BO SIE TOBĄ ZAINTERESUJE
                            SB NA CO CI TO
                            > F.


                          • Gość: Rober Re: Zgubny pomyslunek IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 11.06.02, 13:43
                            Gość portalu: Fizyk napisał(a):

                            > No dobrze, tylko zapytajmy, co takiego sie stalo w 2000
                            > roku? Wczesniej deficyt budzetowy byl niski, udzial
                            > panstwa
                            > w gospodarce malal, obciazenia fiskalne raczej nie
                            > rosly, dochody z prywatyzacji sciagaly kilku mld USD
                            > rocznie, rozwoj gospodarczy byl przyzwoity, a zlotowka
                            > miala rozsadny kurs wymiany.
                            >
                            > Co sie stalo w 2000 roku, ze trzeba bylo doprowadzic
                            > do obecnej sytuacji blednego kola?
                            >
                            > Pozdrawiam
                            > F.

                            Stało się wiele rzeczy. O niektórych już pisałem. Wyczerpały się proste rezerwy
                            rozwoju. Kraje opóźnione mają pewną przewagę. Otóż nie muszą korzystać z
                            niesprawdzonych wzorców, tylko stosować te, które już gdzieś indziej pokazały swą
                            przydatność. Takim prostym wzorcem jest np. zastępowanie gosp. centralnie
                            planowanej gospodarką wolnorynkową. I tak się działo. Niestety równolegle
                            stosowano wzorce złe (to były decyzje polityczne od 93 roku.) Np. system socjalny
                            nieadekwatny do poziomu rozwoju gospodarczego. Inaczej mówiąc - bogaty może sobie
                            pozwolić na ekstra wydatki, a biedny - czyli my, nie może.
                            Do 2000 roku prywatyzacja finasowała znaczną część długu. Teraz nie za bardzo
                            jest co sprzedawać, więc przy utrzymywaniu określonego poziomu wydatków trzeba
                            więcej pożyczać - rośnie deficyt. najprostszym rozwiązaniem byłoby ograniczanie
                            wydatków. Błąd jaki popełniono polegał m.in. na tym, że wpływy z prywatyzacji
                            finansowały złe inwestycje - np. dotacje do różnych nierentownych gałęzi przem,
                            lub były przejadane w postaci systemu socjalnego. Zamiast tego powinno się
                            inwestować choćby w infrastrukturę - nikt nie zastąpi państwa, albo gmin w
                            budowie dróg, mostów itp. Można też było zrównoważyć finanse. Tego nie zrobiono -
                            wygodniej było podtrzymywać konsumpcję. Dziś obsługa długu zżera tak znaczną
                            część dochodów budżetu, że na inne rzeczy zaczyna brakować pieniędzy.
                            Do 2000 r. była koniunktura gosp. na świecie, co niewątpliwie ułatwiało nam życie.
                            Np. tania była ropa, itd, itp. Wiele się zdarzyło - tak jak i wszędzie, tyle, że
                            my odczuwamy każdy błąd dotkliwiej bo jesteśmy biedni.
                            Pozdrowienia
                            • Gość: Fizyk Re: Zgubny pomyslunek IP: *.tsl.uu.se 11.06.02, 14:30
                              W duzej czesci zgadzam sie z tym, ze te zjawiska, ktore
                              opisales, mialy spory udzial. Jednakze, z dziwnych
                              przyczyn pominales bardzo wazny element: stopy
                              procentowe okolo 20% od wiosny 2000 roku,
                              co przekladalo sie na realne stopy okolo 10%,
                              utrzymywane na tym
                              poziomie przez niemal 2 lata (obecnie, realne stopy
                              wynosza 6.5%).
                              RPP nie zauwazyla wplywu zwyzki cen ropy na inflacje
                              pod koniec 1999 roku i narzucila mordercze stopy na
                              wyrost. Oczywiscie, wraz ze spadkiem cen ropy i
                              spadkiem koniunktury swiatowej, inflacja zaczelaby
                              spadac samoistnie, nawet bez tak restrykcyjnej polityki
                              monetarnej. Widac to zreszta po spadku inflacji sporo
                              ponizej celu inflacyjnego RPP. Ale, to nikogo nie
                              zainteresowalo...

                              Dodam, ze jeszcze wiosna 2001 roku Polska dostala
                              cenzurke z paskiem od IMF, jeszcze dzis mozna znalezc
                              raport na sieci - warto poczytac! Nie
                              ma tam sladu przewidywan, ze "wyczerpia sie rezerwy
                              ekstensywne".
                              "Prospects are excellent" - tak konczyl sie raport...
                              A jest, jak widac.

                              Jednoczesnie, tak atrakcyjne stopy, zwlaszcza w obliczu
                              szybko malejacej inflacji MUSIALY UMOCNIC ZLOTOWKE. To
                              umocnienie zas spowodowalo spadek capacity gospodarki -
                              liczne bankructwa firm, ktore nie byly slabe, ale
                              podatne na wahania kursowe: np. firmy produkujace
                              samochody, Stocznia Szczecinska. Jednoczesnie, powaznym
                              inwestorom przestalo sie oplacac budowac fabryki w
                              Polsce, wobec gwaltownego wzrostu kosztow pracy.
                              Dlatego wlasnie Czechy i Wegry przyciagaja 4 razy
                              wiecej inwestycji na glowe. Jednoczesnie, spadla
                              sklonnosc do oszczedzania w Polsce.

                              Nadal wiec sadze, ze RPP popelnila powane bledy w
                              polityce
                              monetarnej i nadal przy nich trwa. Znam Twoje argumenty
                              przeciw tej tezie, ale prosilbym o bardziej
                              szczegolowe,
                              przede wszystkim:

                              jak mozna dowiesc, ze polska gospodarka nie pracuje
                              teraz sporo ponizej capacity? Czy istnieja tu jakies
                              oficjalne
                              wskazniki?

                              Pozdrawiam
                              F.
                              • Gość: MACIEJ Re: Zgubny pomyslunek IP: *.ny325.east.verizon.net 11.06.02, 17:34
                                Gość portalu: Fizyk napisał(a):

                                > jak mozna dowiesc, ze polska gospodarka nie pracuje
                                > teraz sporo ponizej capacity? Czy istnieja tu jakies
                                > oficjalne
                                > wskazniki?
                                >
                                Oczywiscie ,ze pracuje duzo ponizej capacity.
                                Jesli produkcja spada w porownaniu z rokiem ubieglym,to pytanie jest co najmniej
                                nie na miejscu.
                                W kazdym kraju w okresie zwolnienia gospodarczego lub kryzysu gopsodarka pracuje
                                ponizej capacity.
                                Juz dawno pytalem Jasia czy w Polsce mierzy sie wykorzystanie CAPACITY i
                                otrzymalem odpowiedz negatywna.
                                Zrozumiwlem tez ,ze w Europie tego sie nie mierzy.
                                W USA jest to jeden z podstawowych wskaznikow wykorzystania gospodarki i czesto
                                podawany jest w WSJ,NYTimes i innych gazetach.

                                Zauwazylem tez ,ze inaczej rozumiecie slowo capacity w Europie,niz jest ono
                                uzywane w Stanach.
                                Jasio pisze ze capacity na produkty pozadane jest niewystarczajace,natomiast na
                                buble jest za wysokie.
                                Jesli jest wolny przeplyw kapitalu,to takie rozroznienie nie ma sensu.
                                Ze Polska nie potrafi przyciagnac obcego kapitalu a inni potrafia to juz jest
                                zagadnienie z innej beczki.

                                Polska przyciaga teraz 2 x mniej kapitalu zagranicznego niz 3 lata temu i dziura
                                sie zrobila nie do zatkania.

                                Wytlumaczenie niemoctwa w zarzadzaniu krajem przyszlo Robertowi dosc gladko.
                                Obarczanie niedoli kraju deficytem budzetowym jest o tyle nieciekawe,ze rzad nie
                                ma nawet planow na zrownowazenie budzetow nastepnych lat.

                                Robert radz,co robic dalej?
                                Tylko nie pisz co bylo,napisz co bedzie.

                                • Gość: Robert Re: Dla Fizyka i Macieja IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 12.06.02, 01:53
                                  oczywiście, że polska gosp. pracuje poniżej swojej capacity. Luka podażowa
                                  będzie trwała jeszcze długo. Dla mnie polityka monetarna ma stosunkowo małe
                                  znaczenie - przynajmniej w przypadku Polski, ale generalnie jestem za bardzo
                                  restrykcyjną p. monetarną. Najistotniejsze są inne sprawy. Odpwoiedź na
                                  pyatanie dla czego inne kraje przyciągają więcej inwestycji jest dla mnie
                                  stosunkowo prosta. Otóż nie dlatego, że złotówka jest przewartościowana, ale
                                  dlatego, że tam są niższe koszty. W Polsce nie opłaca się inwestować inaczej
                                  jak kupując obligacje (uproszczenie). Wystarczy porównać średnie zarobki w
                                  Czechach i na Węgrzech. W Polsce są znacznie wyższe.
                                  Jak nie pisałem tylko o tym jak było, ale także o tym jak jest i jak będzie.
                                  Mogę powtórzyć: będzie jeszcze gorzej o ile nie zostanie zderegulowany rynek
                                  np. pracy, o ile nie zostaną zmniejszone obciążenia fiskalne, o ile całkowicie
                                  nie zmieni się struktura wydatków budżetowych, o ile nie zmniejszą się koszty
                                  pracy - płacowe i pozapłacowe, itd, itp.
                                  oczywiście istnieją szanse, że załapiemy się na koniunkturę światową (o ile ona
                                  nastąpi) i jakoś będziemy się rozwijać.
                                  Dla mnie wszystkie ruchy po stronie popytowej mają naprawdę małe znaczenie. To
                                  podaż napędza gosp., a nie na odwrót i stąd konsekwentnie należy wywieść
                                  wszystkie recepty. Wspomniany Jasio ma zasadniczo rację pisząc o bublach i zbyt
                                  dużej capacity. To jest nic innego jak złe ulokowanie zasobów. Pan Panie
                                  Macieju nie ma racji pisząc o wolnym przepływie kapitału. Należy raczej mówić o
                                  lokowaniu zasobów, a z alokacją zasobów jest już b. źle w Polsce. Dam Panom
                                  jeden przykład (nie jestem biegły w prawie pracy, ale przedstawię zasady) Otóż
                                  jeśli zatrudniam 10 osób i z powodu dekoniunktury chcę jedną zwolnić, oznacza,
                                  że to już jest zwolnienie zbiorowe (10% zatrudnionych) w związku z czym
                                  zwalnianemu należą się ode mnie doatkowe bardzo obciążające mnie świadczenia.
                                  Dlatego też na wszelki wypadek cały czas zatrudniam 9 osób, żeby w razie spadku
                                  koniunktury uniknąć tych wszystkich kłopotów związanych ze zwolnieniami
                                  zbiorowymi. Panowie być może nie mają świadomości, ale jeżeli pracownik zarabia
                                  ok. 400 dol. netto, to on kosztuje 1000 dolar. Dopóki to się nie zmieni,
                                  niewielkie są szanse na poprawę w Polsce.
                                  • Gość: MACIEJ Re: Dla Fizyka i Macieja IP: *.ny325.east.verizon.net 12.06.02, 04:07
                                    Gość portalu: Robert napisał(a):


                                    > będzie trwała jeszcze długo. Dla mnie polityka monetarna ma stosunkowo małe
                                    > znaczenie - przynajmniej w przypadku Polski, ale generalnie jestem za bardzo
                                    > restrykcyjną p. monetarną.

                                    Obudz sie Robert, EU i Polska sa w stagnacji i tylko wieksza podaza pieniadza
                                    mozna je z tego wyciagnac.
                                    Restrukturyzacja odbywa sie bez ustanku,a wyzsza podaz pieniadza ja przespiesza.


                                    > Najistotniejsze są inne sprawy. Odpwoiedź na
                                    > pyatanie dla czego inne kraje przyciągają więcej inwestycji jest dla mnie
                                    > stosunkowo prosta. Otóż nie dlatego, że złotówka jest przewartościowana, ale
                                    > dlatego, że tam są niższe koszty.

                                    Znowu nie widzisz rzeczy oczywistych.
                                    Obnizenie wartosci zlotowki w stosunku do innych walut powoduje obnizenie kosztow
                                    w Polsce w stosunku do innych krajow.
                                    To nie jest abstrakcja na wysokim poziomie.

                                    > W Polsce nie opłaca się inwestować inaczej
                                    > jak kupując obligacje (uproszczenie). Wystarczy porównać średnie zarobki w
                                    > Czechach i na Węgrzech. W Polsce są znacznie wyższe.

                                    Patrz wyzej.

                                    > Jak nie pisałem tylko o tym jak było, ale także o tym jak jest i jak będzie.
                                    > Mogę powtórzyć: będzie jeszcze gorzej o ile nie zostanie zderegulowany rynek
                                    > np. pracy, o ile nie zostaną zmniejszone obciążenia fiskalne, o ile całkowicie
                                    > nie zmieni się struktura wydatków budżetowych, o ile nie zmniejszą się koszty
                                    > pracy - płacowe i pozapłacowe, itd, itp.
                                    > oczywiście istnieją szanse, że załapiemy się na koniunkturę światową (o ile ona
                                    >
                                    > nastąpi) i jakoś będziemy się rozwijać.

                                    Be a MAN Robert.
                                    Opusc wszystkie "o ile" w swojej wypowiedzi i otrzymasz recepte na TOTAL DISASTER.
                                    Do tego wlasnie prowadzi "makroekonomiczne umocnienie w Polsce" wg.NBP,RPP i
                                    ciebie.
                                    TE WSZYSTKIE "O ILE" ROBI SIE ROWNOLEGLE Z OBNIZKA WARTOSCI ZLOTEGO.
                                    Bezrobocie musi wzrosnac do min. 25% a jak bedzie dalej ,"to zalezy czy zalapiemy
                                    sie na koniunkture swiatowa" i taki inny b.s.
                                    Do ciebie nie dotarlo ,ze Hayek umarl,a sam Bog tutaj nie pomoze.
                                    Tak jak przedsiebiorstwa promuja swoje wyroby,tak tez rzad,NBP,RPP i inne matoly
                                    musza promowac panstwo.

                                    W twojej wyobrazni i systemie gospodarczym nie miesci sie inflacyjny rozwoj
                                    Szwecji jak i fakt ze w USA bezrobocie JEST NAJWAZNIEJSZYM PARAMETREM,WOKOL
                                    KTOREGO KSZTALTUJE SIE INNE WSKAZNIKI WZROSTU GOSPODARCZEGO.

                                    POWTORZE SPECJALNIE DLA CIEBIE:DOPOKI BEZROBOCIE NIE SPADNIE W STANACH -TO STOPY
                                    PROCENTOWE NIE POJDA W GORE.

                                    > Dla mnie wszystkie ruchy po stronie popytowej mają naprawdę małe znaczenie. To
                                    > podaż napędza gosp., a nie na odwrót i stąd konsekwentnie należy wywieść
                                    > wszystkie recepty.

                                    Robert,jesli mnie pamiec nie myli ,to podaz napedzala gospodarke w KOMUNIE ale
                                    jakos slabo,bo juz sie ten system zwinal.


                                    > dużej capacity. To jest nic innego jak złe ulokowanie zasobów. Pan Panie
                                    > Macieju nie ma racji pisząc o wolnym przepływie kapitału. Należy raczej mówić o
                                    >
                                    > lokowaniu zasobów, a z alokacją zasobów jest już b. źle w Polsce. Dam Panom

                                    Obudz sie Robert ,to nie panstwo ulokowuje zasoby,tylko kapital inwestuje tam
                                    gdzie chce.

                                    > zbiorowymi. Panowie być może nie mają świadomości, ale jeżeli pracownik zarabia
                                    >
                                    > ok. 400 dol. netto, to on kosztuje 1000 dolar. Dopóki to się nie zmieni,
                                    > niewielkie są szanse na poprawę w Polsce.

                                    Ten stosunek(400:1000) jest normalny w EU ,w Stanach jest ok 1:2.
                                    Poza placa netto sa podatki,PLATNE urlopy,emerytury,ubezpieczenia itd.
                                    • Gość: Robert Re: Dla Fizyka i Macieja IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 12.06.02, 14:07
                                      Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                                      > Obudz sie Robert, EU i Polska sa w stagnacji i tylko wieksza podaza pieniadza
                                      > mozna je z tego wyciagnac.
                                      > Restrukturyzacja odbywa sie bez ustanku,a wyzsza podaz pieniadza ja przespiesza

                                      I tu się właśnie fundamentalnie z Panem nie zgadzam.

                                      Znowu nie widzisz rzeczy oczywistych.
                                      > Obnizenie wartosci zlotowki w stosunku do innych walut powoduje obnizenie koszt
                                      > ow
                                      > w Polsce w stosunku do innych krajow.

                                      Znów się z panem nie zgadzam. O ile chciałby Pan obniżyć warość zł., żeby zarobki
                                      były porównywalne. O 30-50%. O tyle? Bierze Pan pod uwagę np. strukturę polskiego
                                      importu? Zapewni pan obsługę zadłużenia podnosząc koszty obsługi o 30-50%. jak
                                      Pan będzie dalej pożyczał przy tak ogromnym ryzyku kursowym? Jak wysokie
                                      oprocentowanie obligacji będzie musiał Pan zaoferować, by zrekompensować ryzyko
                                      kursowe? Itd.
                                      >


                                      W twojej wyobrazni i systemie gospodarczym nie miesci sie inflacyjny rozwoj
                                      > Szwecji jak i fakt ze w USA bezrobocie JEST NAJWAZNIEJSZYM PARAMETREM,WOKOL
                                      > KTOREGO KSZTALTUJE SIE INNE WSKAZNIKI WZROSTU GOSPODARCZEGO.
                                      >
                                      > POWTORZE SPECJALNIE DLA CIEBIE:DOPOKI BEZROBOCIE NIE SPADNIE W STANACH -TO STOP
                                      > Y
                                      > PROCENTOWE NIE POJDA W GORE.

                                      Pierwszy raz słyszę o tym najważniejszym parametrze i mam nadzieję, że Pan wie co
                                      Pan pisze. Zapewniam Pana, że nie ma takich prostych związków : spada bezrobocie,
                                      można podnieść stopy. Ja już pisałem - bezrobocie jest skutkiem, a nie przyczyną -
                                      z tego wywodzi się dalsze konsekwencje.
                                      >
                                      Robert,jesli mnie pamiec nie myli ,to podaz napedzala gospodarke w KOMUNIE ale
                                      > jakos slabo,bo juz sie ten system zwinal.

                                      Tutaj też się nie zgadzam. Ja nie wiem czy cokolwiek poza niewolniczą pracą
                                      napędzało gospodarkę w komunie. Można powiedzieć, że napędzała ją podaż pracy.
                                      Jeśli Pan twierdzi, że popyt napędza, to proszę sobie odpowiedzieć na pytanie -
                                      dlaczego kraje komuny, gdzie był ogromny popyt dosłownie na wszystko wcale się
                                      nie rozwijały. Dlaczego skoro był ogromny popyt np. na telefony trzeba było
                                      czekać na nie 15 lat.
                                      >

                                      > Obudz sie Robert ,to nie panstwo ulokowuje zasoby,tylko kapital inwestuje tam
                                      > gdzie chce.

                                      Pod warunkiem, że ma do tego warunki. Państwo może umożliwić, lub uniemożliwić
                                      alokację zasobów. I tak np. państwo swoimi regulacjami uniemożliwia alokację siły
                                      roboczej. tak jest z wieloma "rzeczami"


                                      > > > Ten stosunek(400:1000) jest normalny w EU ,w Stanach jest ok 1:2.
                                      > Poza placa netto sa podatki,PLATNE urlopy,emerytury,ubezpieczenia itd.

                                      Nie, nie jest normalny. To jest porównywanie rzeczy nieporównywalnych. Musiałby
                                      Pan sprawdzić jaki był ten stosunek wtedy gdy USA i UE były na tym etapie rozwoju
                                      co my teraz. czyli jakie były te relacje wtedy gdy w USA PKB na głowę był nie 30
                                      tys. dol., a kilka tys. dolarów.
                                      • Gość: MACIEJ Re: Dla Fizyka i Macieja IP: *.ny325.east.verizon.net 12.06.02, 19:06
                                        Gość portalu: Robert napisał(a):

                                        > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                                        >
                                        > > Obudz sie Robert, EU i Polska sa w stagnacji i tylko wieksza podaza pienia
                                        > dza
                                        > > mozna je z tego wyciagnac.
                                        > > Restrukturyzacja odbywa sie bez ustanku,a wyzsza podaz pieniadza ja przesp
                                        > iesza
                                        >
                                        > I tu się właśnie fundamentalnie z Panem nie zgadzam.

                                        Dlatego tez wg twojej teorii Polska bedzie w permanentnej stagnacji z rosnacym
                                        bezrobociem.


                                        > Znowu nie widzisz rzeczy oczywistych.
                                        > > Obnizenie wartosci zlotowki w stosunku do innych walut powoduje obnizenie
                                        > koszt
                                        > > ow
                                        > > w Polsce w stosunku do innych krajow.
                                        >
                                        > Znów się z panem nie zgadzam. O ile chciałby Pan obniżyć warość zł., żeby zarob
                                        > ki
                                        > były porównywalne. O 30-50%. O tyle? Bierze Pan pod uwagę np. strukturę polskie

                                        Robert,nawet najbardzie zagorzale trepy polskiej mysli ekonomicznej mowia o
                                        maxymalnie 20-25% obnizce wartosci zlotowki.


                                        > W twojej wyobrazni i systemie gospodarczym nie miesci sie inflacyjny rozwoj
                                        > > Szwecji jak i fakt ze w USA bezrobocie JEST NAJWAZNIEJSZYM PARAMETREM,WOKO
                                        > L
                                        > > KTOREGO KSZTALTUJE SIE INNE WSKAZNIKI WZROSTU GOSPODARCZEGO.
                                        > >
                                        > > POWTORZE SPECJALNIE DLA CIEBIE:DOPOKI BEZROBOCIE NIE SPADNIE W STANACH -TO
                                        > STOP
                                        > > Y
                                        > > PROCENTOWE NIE POJDA W GORE.
                                        >
                                        > Pierwszy raz słyszę o tym najważniejszym parametrze i mam nadzieję, że Pan wie
                                        > co
                                        > Pan pisze.

                                        Oczywiscie ,ze wiem co pisze i dobrze by bylo zebys w swoich pracach naukowych
                                        wzial to pod uwage.
                                        Powoli,zebys sie nie zgubil.
                                        Wartosc korony szwedzkiej w ciagu ostatnich 25 lat spadla z 4,7 do 10 za doll.
                                        Porownaj bezrobocie w Szwecji do bezr. w EU i USA jako praca domowa.
                                        I to sie nazywa rozwoj inflacyjny.
                                        Zamiast niskiej inflacji mamy niskie bezrobocie.
                                        Moze odpowiedz mi dlaczego w USA bezr. jest nizsze niz w EU.
                                        Przeciez wzrost gosp w 1 kw 2002 byl duzo wyzszy w Stanach niz w EU,dlaczego przy
                                        5,6% wzroscie nie podniesiono st%.
                                        Obudz sie Robert.


                                        > Zapewniam Pana, że nie ma takich prostych związków : spada bezroboci
                                        > e,
                                        > można podnieść stopy. Ja już pisałem - bezrobocie jest skutkiem, a nie przyczyn
                                        > ą -
                                        > z tego wywodzi się dalsze konsekwencje.
                                        > >
                                        > Robert,jesli mnie pamiec nie myli ,to podaz napedzala gospodarke w KOMUNIE ale
                                        >
                                        > > jakos slabo,bo juz sie ten system zwinal.
                                        >
                                        > Tutaj też się nie zgadzam. Ja nie wiem czy cokolwiek poza niewolniczą pracą
                                        > napędzało gospodarkę w komunie. Można powiedzieć, że napędzała ją podaż pracy.
                                        > Jeśli Pan twierdzi, że popyt napędza, to proszę sobie odpowiedzieć na pytanie -
                                        >
                                        > dlaczego kraje komuny, gdzie był ogromny popyt dosłownie na wszystko wcale się
                                        > nie rozwijały. Dlaczego skoro był ogromny popyt np. na telefony trzeba było
                                        > czekać na nie 15 lat.

                                        Na to pytanie juz odpowiedzialem.
                                        TYLKO W KOMUNIE STOSOWANO PODAZ JAKO NAPED DLA GOSPODARKI I DLATEGO KOMUNA PADLA.
                                        W KOMUNIE NIE LICZONO SIE Z POPYTEM,DLATEGO NA TELEFONY CZEKANO PO 15 LAT.

                                        PRZYPOMNE CI ZASADY WOLNOKONKURENCYJNEJ GOSPODARKI KAPITALISTYCZNEJ:POPYT JEST
                                        MOTOREM NAPEDZAJACYM GOSPODARKE.
                                        I ZEBY ZWIEKSZYC POPYT-TRZEBA ZWIEKSZYC ZATRUDNIENIE,CZYLI ZMNIEJSZYC BEZROBOCIE.

                                        > > Obudz sie Robert ,to nie panstwo ulokowuje zasoby,tylko kapital inwestuje
                                        > tam
                                        > > gdzie chce.
                                        >
                                        > Pod warunkiem, że ma do tego warunki. Państwo może umożliwić, lub uniemożliwić
                                        > alokację zasobów. I tak np. państwo swoimi regulacjami uniemożliwia alokację si
                                        > ły
                                        > roboczej. tak jest z wieloma "rzeczami"

                                        A juz myslalem ,ze w wolnych krajach w XXI w. wszystkim inwestorom daje sie rowne
                                        szanse.


                                        > > > > Ten stosunek(400:1000) jest normalny w EU ,w Stanach jest ok 1:
                                        > 2.
                                        > > Poza placa netto sa podatki,PLATNE urlopy,emerytury,ubezpieczenia itd.
                                        >
                                        > Nie, nie jest normalny. To jest porównywanie rzeczy nieporównywalnych. Musiałby
                                        >
                                        > Pan sprawdzić jaki był ten stosunek wtedy gdy USA i UE były na tym etapie rozwo
                                        > ju
                                        > co my teraz. czyli jakie były te relacje wtedy gdy w USA PKB na głowę był nie 3
                                        > 0
                                        > tys. dol., a kilka tys. dolarów.

                                        Wtedy gdy w USA PKB byl 6 tys na glowe nie bylo tu komputerow i kolorowych
                                        telewizorow.
                                        Czy to tez chcialbys teraz odebrac Polakom?
                                        Czasy sie zmieniaja ,a wraz z nimi wszystkie warunki zycia.
                                        Chyba nie chcesz wyslac koni na pola do orki sprzeznej?
                                  • Gość: Fizyk Do Roberta IP: *.tsl.uu.se 12.06.02, 19:13
                                    Hej, moim zdaniem jest wiele bardzo slabych punktow
                                    w Pana argumentacji. Zwlaszcza irytujace jest
                                    systematyczne omijanie problemow wysokich
                                    stop i gwaltownego umocnienia sie waluty
                                    dla gospodarki.

                                    Robert:

                                    > oczywiście, że polska gosp. pracuje poniżej swojej
                                    capacity.
                                    > Luka podażowa będzie trwała jeszcze długo.

                                    Rozumiem, ze chodzi tu o zla alokacje zasobow?
                                    W takim razie, dlaczego bankrutuja np. fabryki
                                    samochodow, przy wysokim imporcie samochodow
                                    uzywanych? Dlaczego bankrutuje branza budowlana
                                    przy wysokim zapotrzebowaniu na mieszkania
                                    i domy? Problemy maja tez dobre firmy produkujace
                                    AGD i tak dalej, i tak dalej.

                                    Nadal nie wiem, czy ktos zna capacity
                                    polskiej gospodarki. Jesli nie zna Pan, prosze niech
                                    Pan
                                    napisze to jasno i nie twierdzi tak stanowczo, ze podaz
                                    jest tak slaba.


                                    > Dla mnie polityka monetarna ma stosunkowo małe
                                    > znaczenie - przynajmniej w przypadku Polski,

                                    To powinien Pan polemizowac z Friedmanem i
                                    Balcerowiczem
                                    oraz monetarystami, a nie ze mna.

                                    Przypomne jednak dane empiryczne: zalamanie wzrostu
                                    polskiej gospodarki nastapilo bezposrednio po
                                    gwaltownym zwiekszeniu stop procentowych
                                    i ceny zlotowki.

                                    > ale generalnie jestem za bardzo
                                    > restrykcyjną p. monetarną.

                                    To brzmi jak wyznanie wiary doradcy inwestycyjnego
                                    zyjacego ze sciagania kapitalu portfelowego do Polski,
                                    ale to zaden argument, prawda?


                                    >Najistotniejsze są inne sprawy. Odpwoiedź na
                                    > pyatanie dla czego inne kraje przyciągają więcej
                                    inwestycji jest dla mnie
                                    > stosunkowo prosta. Otóż nie dlatego, że złotówka jest
                                    > przewartościowana, ale
                                    > dlatego, że tam są niższe koszty.

                                    Hmmm, czy slabsza zlotowka implikuje mniejsze
                                    koszty dla inwestora zagranicznego?
                                    Czy silniejsza zlotowka implikuje wieksze?


                                    >W Polsce nie opłaca się inwestować inaczej
                                    > jak kupując obligacje (uproszczenie).

                                    > Wystarczy porównać średnie zarobki w
                                    > Czechach i na Węgrzech. W Polsce są znacznie wyższe.


                                    Wlasnie, wyzsze i sztywne. Najlepszy
                                    sposob szybkiego zmniejszenia zarobkow i kosztow
                                    socjalnych to oslabienie waluty, prawda?



                                    > Jak nie pisałem tylko o tym jak było, ale także o tym
                                    jak jest i jak będzie.
                                    > Mogę powtórzyć: będzie jeszcze gorzej o ile nie
                                    zostanie zderegulowany rynek
                                    > np. pracy, o ile nie zostaną zmniejszone obciążenia
                                    fiskalne, o ile całkowicie
                                    > nie zmieni się struktura wydatków budżetowych, o ile
                                    nie zmniejszą się koszty
                                    > pracy - płacowe i pozapłacowe, itd, itp.


                                    Zgadza sie, bedzie gorzej i dalej obie strony:
                                    Rzad i RPP beda sie o to obwiniac.
                                    Z tym ze, skutki ewentualnych reform panstwa
                                    przyjda za 1-3 lata, a skutki zmiany polityki
                                    monetarnej
                                    odczuwalne bylyby w ciagu 6-12 miesiecy.
                                    Gdyby pomysleli rok temu, dzis dziura
                                    budzetowa bylaby znacznie mniejsza.


                                    > oczywiście istnieją szanse, że załapiemy się na
                                    koniunkturę
                                    > światową (o ile ona nastąpi) i jakoś będziemy się
                                    rozwijać.

                                    Nie liczylbym na to.


                                    > Dla mnie wszystkie ruchy po stronie popytowej mają
                                    > naprawdę małe znaczenie.

                                    To wiem, ale nizsze stopy oznaczaja slabsza zlotowke
                                    i wyzsza konkurencyjnosc gospodarki, wiekszy
                                    naplyw inwestycji i emisje obligacji o mniejszej
                                    wartosci.

                                    > To podaż napędza gosp., a nie na odwrót i stąd
                                    konsekwentnie
                                    > należy wywieść wszystkie recepty.


                                    No dobrze, zalozmy, ze RPP chciala zmusic
                                    Polakow do oszczedzania, a wzmocniona
                                    zlotowka miala posluzyc do kupienia
                                    nowych maszy i technologii.

                                    Tymczasem, RPP zapomniala ze 20% PKB stanowia
                                    wydatki socjalne indeksowane cenowo.
                                    Wzrost wartosci zlotowki o 20% spowodowal,
                                    ze koszt obslugi tej (sztywnej) pozycji w USD/Euro
                                    wzrosl o okolo 20-30%. To daje wzrost kosztow
                                    gospodarki w USD/Euro o okolo 5%. Ciekawe, ze
                                    zgadza sie dokladnie z rozmiarem dziury budzetowej.
                                    Skutkiem tego, poziom oszczednosci kraju
                                    zaczal spadac, a wiec skutek dzialan RPP
                                    jest odwrotny do zamierzonego: PODAZ SPADA.

                                    Na marginesie: w 2001 roku Polska miala
                                    NAJWYZSZY odsetek national savings/PKB
                                    sposrod krajow OECD, rowny 22%.
                                    Po co bylo w tej sytuacji sciagac pieniadz
                                    z rynku?

                                    Wygodnie jest zwalic wszystko na "klopoty
                                    strukturalne" i "zly rzad", tylko pytam sie,
                                    gdzie byli ci sami ekonomisci, jak w 2001 roku
                                    IMF pisal raport o Polsce, w ktorym
                                    stwierdzal, ze perspektywy gospodarcze
                                    kraju sa wspaniale?


                                    Pozdrawiam
                                    F.
                                    • Gość: Robert Re: Do Fizyka i Macieja IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 12.06.02, 22:23
                                      generalnie dość ciekawie mi się z panami polemizuje, mimo iż nie zgadzam się z
                                      prawie wszystkimi tezami. Nie zgadzam fundamentalnie. Proponuję przenieść
                                      dyskusję na inny wątek, bo powoli zaczynam się gubić w cytatach 4 stopnia i
                                      umknął mi wątek zasadniczy. Co Panowie na to?
                                      Polemika z Panami jest o tyle trudna, że praktycznie każde zdanie wymaga
                                      oddzielnego komentarza i prostowania. Np. sposobem na obniżenie płac nie jest
                                      maipulacja kursem. Sposobem na zwiększenie popytu nie jest manipulacja kursem,
                                      na zwiększenie podaży też nie. To jest moja - zresztą dość odosobniona opinia.
                                      Wyliczenia, że wydatki na socjal wzrosły o 20% w związku z aprecjacją złotówki,
                                      są mało przydatne. Zwrócę uwagę, że to nie ma kompletnie znaczenia, bo zgodnie
                                      z Pańskim rozumowaniem wraz z deprecjacją złotówki spadnie wartość PKB w ujęciu
                                      dolarowym. Wydatki socjalne stanowią okr.% budżetu i czy będziemy je przeliczać
                                      na dol. czy nie, to relacje się też nie zmienią, bo w ujęciu dolarowym niższe
                                      będą też dochody budżetu itd.
                                      Nie wiem skąd pomysł obniżenia wartości zł. o 20-25%. W stosunku do czego?
                                      Z Friedmanem nie polemizuję, bo nie znam jego wypowiedzi na temat gosp. syt. w
                                      Polsce.
                                      Nie przywiązuję większej wagi do polityki monetarnej, bo w przypadku Polski
                                      uważam ją za skutek polityki gosp. - fiskalnej, socjalnej itd.
                                      ja nie twierdzę, że ona w ogóle nie ma znaczenia. Owszem ma,ale w przypadku
                                      Polski znacznie mniejsze niż jej się przypisuje - przynajmniej w ujęciu
                                      dynamicznym. Moim zdaniem taka jaka ona jest - zapobiega w dużej mierze
                                      przyszłej katastrofie.
                                      Co panowie na propozycję zmiany wątku?
    • Gość: JOrl Do Pana Roberta IP: *.dip.t-dialin.net 11.06.02, 19:29
      Drogi Panie Robercie, panskie slowa
      >Zatory są dlatego, że podaż jest kiepska, że towary są mało konkurencyjne. To
      >jest tak oczywiste, że nie rozumiem jak można tego nie rozumieć. Jeśli tysiąc
      >producentów chleba produkuje i sprzedaje po 1 zł, to ktoś kto będzie
      >produkował i sprzedawał po 80 gr. nie będzie czekał na żadne pieniądze. Bo
      >dystrybutor weźmie chleb od niego,
      Co to za argument? A jak inni obniza ceny do tych 80 gr to wszystko przeciez
      wroci do starego, prawda?
      Ale problem jest, i to prawda w podazy. Ale dokladnie w produkcji, a nie w tym
      panskim okresleniu "podaz". Po prostu w Polsce ludzie sie przyzwyczaili zyc za
      pozyczane, albo dostane za sprzedaz wszystkiego co sie dalo, pieniadze. A
      produkcja krajowa nie dosc ze sie nie rozwijala, to sumarycznie padala.
      Ale "weseli konsumenci" naszego nieodzalowanego komentatora lubia najbardzie
      ladne przedmioty ktorych sami nie potrafia wytworzyc. Albo nie potrafia
      wytworzyc innych, dostatecznie ladnych, aby ci dostarczajacy do Polski te ladne
      przedmioty chcieli je wziac. I tym samym zrownowazyc bilans handlowy.
      I to jest problem Polski. Teraz pozostalo wprowadzc kodeksy pracy odpisane z
      Tajlandi i tym podobnych krajow z 70godz/tydz i sie modlic, aby ktos zechcial
      przyjechac do Polski i postawic fabryke produkcyjna czegos tam, i co by
      eksportowal, aby ten bilans zrownowazyc. Bo zostalo zalozone, ze POLAK NIC NIE
      POTRAFI.
      To zycie za pozyczane, albo i darowane (Pan jest darowizn zwolennikiem, prawda
      drogi panie Robercie) maja ogromne wady. One powoduja przeksztalcanie sie ludzi
      na takich co naprawde nic nie potrafia. Tylko konsumowac.
      Moze opowiem co sie dzieje tu i owdzie w Afryce. Czesto maja tam zyzne gleby.
      Wystarczy ruszyc motyka i ma sie plony 3 razy do roku. A ze zarobki tych
      rolnikow liczone w $ sa takie male, ze te ich wytwory moga miec naprawde niskie
      ceny. Bezkonkurencyjne. Tak by sie wydawalo. Ale nieprawda! Wystarczy po prostu
      przywiezc za darmo zywnosc. I to robiono. Przyplywaly statki z pomoca
      humanitarna. I co wtedy? Ta darmowa zywnosc byla tansza od tej niby
      bezkonkurencyjnie taniej zywnosci swojskiej. I wtedy ci rolnicy rzucali te
      swoje motyki i gnali do portow, tam gdzie byly te statki. I tak po paru latach
      stali sie kompletnie zalezni od tych dostaw. I nawet zapomnieli jak sie ta
      motyka kopalo. A i dzungla zarosla im pola.
      W taki sposob miliony ludzi zostalo ubezwlasnowolnionych. Nawet tez przy tych
      statkach pracuja. Trzeba je rozladowywac, pilnowac przed innymi. Misje
      dobroczynne potrzebuja pomagierow. Agencje Towarzyskie tez dla tych
      dobroczyncow sa potrzebne. Czysciciele butow, a jakze tez.
      Ale zauwazylem, ze sa juz tacy, ktorzy tez te zaleznosci rozumieja. Przed paru
      laty w Etiopii doszli do wladzy jacs wyksztalceni na Zachodzie ludzie, ktorzy
      prawidlowo reagowali. Widzialem, jak tez misje humanitarne przywiozly zywnosc i
      naturalnie tabuny ludzi ze wszystkich stron ruszyly na piechote dziesiatki
      kilometrow. Oczywiscie porzucajac swoje motyki. Wladze postawila wojsko, ktore
      niezbyt humanitarnie, ale skutecznie ich odgonily do tej darmochy. Oczywiscie
      powstal placz w TV jak dzieci tam umieraja. Pokazywano trzymajace kosciotrupy-
      dzieci matki. Wygladalo to naprawde, jak by nalezalo im ta zywnosc dac. Ale
      mnie zawsze zastanawialo przy takich obrazkach tych kosciotrupow dlaczego matki
      tez tak nie wygladaly. Ja, jako ojciec sam bym predzej wygladal jak kosciotrup,
      a dopiero potem moje dziecko. I mysle, ze to u rodzicow jest takie podejscie
      popularne. Dlatego tez i uwazam, ze te dzieci kosciotrupy byly takie z powodu
      roznych, tamtejszych chorob bardziej jak z glodu. Ale do TV sie nadawaly. Byly
      fotogeniczne.
      I jako argument aby dostarczac im ZA DARMO.
      Pozdrowienia
      • Gość: Robert Re: Do Pana Roberta IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 12.06.02, 02:25
        Gość portalu: JOrl napisał(a):

        > Drogi Panie Robercie, panskie slowa
        > >Zatory są dlatego, że podaż jest kiepska, że towary są mało konkurencyjne.
        > To
        > >jest tak oczywiste, że nie rozumiem jak można tego nie rozumieć. Jeśli tysi
        > ąc
        > >producentów chleba produkuje i sprzedaje po 1 zł, to ktoś kto będzie
        > >produkował i sprzedawał po 80 gr. nie będzie czekał na żadne pieniądze. Bo
        >
        > >dystrybutor weźmie chleb od niego,
        > Co to za argument? A jak inni obniza ceny do tych 80 gr to wszystko przeciez
        > wroci do starego, prawda?

        Nie Drogi Panie JOrl, nie wróci do starego, bo znajdzie się ktoś kto obniży cenę
        do 75 groszy. To się nazywa konkurencja. I tak to sobie trwa od tysięcy lat (z
        mniejszymi lub większymi odstępstwami) Efekt jest w przybliżeniu taki, że jak
        kiedyś trzeba było pracować kilka dni na bochenek chleba, to teraz wystarczy
        kilka minut (oczywiście to jest tylko taki zgrubny przykład).
        Pozwolę sobię na drobną złośliwość. Otóż zauważył Pan zapewne, że eksport w
        kwietniu br. wzrósł o 9% w porównaniu z kiwetniem 2001. Czy pamięta Pan co Pan
        wypisywał na mój temat gdy twierdziłem, że eksport rośnie. Liczy się tendencja, a
        nie chwilowe zawachania, proszę więc też z tych kwietniowych wyników nie wyciągać
        zbyt pochopnych wniosków.
        A teraz co do dawania. Otóż nie jestem zwolennikiem dawania, jak Pan to określił.
        Wszystko zależy od kontekstu, okoliczności. Otóż jestem zwolennikiem brania i to
        też w konkretnych okolicznościach - np. od UE. Skoro dają trzeba brać. Inaczej
        mówiąc: uważam, że racjonalną postawą np. pracobiorcy jest domaganie się jak
        najwyższej zapłaty za pracę, a racjonalną postawą pracodawcy jest płacenie jak
        najmniej.
        Pamięta Pan zapewne z poprzedniej dyskusji wątek ze szwedzkimi promami. Otóż
        nadal uważam, że jak szwecja chce to może je sobie dotować - nawet do tego
        stopnia, że będzie mnie wozić za darmo. Ja natomiast nie widzę żadnego powodu, by
        dotować promy polskie. A dlaczego? Bo zamiast je dotować wolę ulokować swoje
        zasoby w czymś inny, co przyniesie mi większy pożytek. Po co w promy, skoro
        Szwedzi wożą darmo. (to też taki zgrubny przykład, ale ilustruje mechanizm). Może
        lepiej im na te promy dostarczać paliwo, albo wódę, albo wybudować kilka hoteli
        itd.
        Co do Afryki, to się nie wypowiadam, ale to jest włąśnie znakomity przykład,
        gdzie niezaspokojony popyt w żaden sposób nie ma wpływu na rozwój gosp. O ile w
        zasadzie całkowicie nie zgadzam się z Pańskimi poglądami, o tyle przyjemnie mi,
        że Pan także uważa, iż to podaż napędza gospodarkę.
        Pozdrawiam. Komu Pan kibicuje? Ja Senegalowi i Amerykanom.
        • Gość: MACIEJ ZACZYNA SIE. IP: *.ny325.east.verizon.net 15.06.02, 03:18
          Robert-Twoje typy w pilke nozna byly bardzo dobre.
          Ale co dalej?
          Ja uwazam ,ze USA przegra z Meksykiem a Senegal ze Szwecja.
          Wszyscy chyba zauwazyli brak Fizyka na forum.
          Nie zdziwilbym sie gdyby polecial do Korei kibicowac swojej druzynie,bo maja
          szanse nawet na final.
          W polfinale powtorka z 1958 meczu z Brazylia w finale z Pele.

          Wszyscy chyba juz zauwazyli,ze inflacja spadla w maju do 2% i znowu zaskoczyla
          fachowcow z RPP.
          Stalo sie o czym nie tak dawno pisalem,inflacja w Polsce spadnie ponizej
          inflacji w EU i USA bez zadnego udzialu w tym RPP.

          Produkcja spada.
          Export rosnie.
          Rynek wew. kurczy sie szybciej niz ktokolwiek przewidywal.

          Rownowazenie budzetu w okresie kryzysu poprzez obnizke plac w administracji
          daje identyczne efekty jak w Argentynie-zapasc ekonomiczna.
          To pobudzenie podazy poprzez obnizke kosztow placowych i pozaplacowych daje o
          sobie znac szybsza niz sie ktokolwiek spodziewal obnizka oszczednosci.

          CZYZBY SZCZURY ZACZYNALY WYCZUWAC ZE TITANIC ZBLIZA SIE DO GORY LODOWEJ?

          Jak tak dalej pojdzie to za 2 mies bedzie deflacja.
          Prowadz wodzu,przeciez Polska wg twojego scenariusza idzie.
          • Gość: pawel-l Re: ZACZYNA SIE. IP: *.prochem.com.pl / 1.0.0.* 17.06.02, 12:08
            Twoje przepowiednie ekonomiczne są tyle samo warte co sportowe.

            Niech żyje Senegal i U.S.!
            • Gość: MACIEJ Re: ZACZYNA SIE.Walnal Germanca w helm. IP: *.ny325.east.verizon.net 18.06.02, 06:17
              Zaloz helm na glowe, jak ci ula radzila i jedz w Bieszczady pobawic sie z nia
              we wojne albo partyzantke.
              Ona bedzie UPA a ty AK.
              I jesli nie zderzycie sie helmami w lesie to sam mozesz walnac Germanca w helm.
    • Gość: z28 Re: Mocna zlotowka vs mocna gospodarka. IP: *.mia.bellsouth.net 17.06.02, 06:08
      Swieta prawda !!
      Nic dodac, nic ujac.
      No moze mala dygresja, ze Polska powinna sie miec na bacznosci ze swoja
      dziecinna beztroska - wojny i zabory nie sa tu niczym niezwyklym - a cisza trwa
      zadziwiajace 57 lat !!! Znow Swiat i zycie zlapie nas za mietkie bez
      ostrzezenia.
      • Gość: MACIEJ ZACZELO SIE. Komu dolar po 5 zloty? IP: *.ny325.east.verizon.net 18.06.02, 06:11
        Ja juz 15-06 pisalem o 2% inflacji i zblizajacej sie szybkimi krokami deflacji.
        A Fizyk 17 tego otwiera szampana na ta okolicznosc.
        Chodzcie tu z szampanem i chryzantemami i moze wspolnie dojdziemy do wniosku
        czy w ciagu najblizszych 2 miesiecy zacznie sie skupowanie dolarow w Polsce by
        oslabic zlotowke.
        • Gość: Rycho Re: ZACZELO SIE. Komu dolar po 5 zloty? IP: *.acn.pl / 10.133.128.* 18.06.02, 08:45
          Macieju,chyba nie zacznie się skupowanie USD w Polsce z prostego powodu:po
          prostu szybko znajdzie się tyle dolarów,że złotówek nie starczy,a wygrają tylko
          ci którzy w środku ewentualnej paniki sprzedadzą USD by potem spokojnie je
          sobie odkupić parę groszy taniej.
          • Gość: doRycha Re: ZACZELO SIE. Komu dolar po 5 zloty? IP: 62.233.149.* 18.06.02, 09:15
            Rycho - kto ci to mówił że tak będzie ???
            • Gość: Rycho Re: ZACZELO SIE. Komu dolar po 5 zloty? IP: *.acn.pl / 10.133.128.* 18.06.02, 09:31
              Proszę jaśniej bo nie wiem o co i komu chodzi.
              • Gość: MACIEJ Re: ZACZELO SIE. Komu dolar po 5 zloty? IP: *.ny325.east.verizon.net 18.06.02, 15:54
                Rycho-Tu masz racje ,ze dolarow jest 100 razy wiecej niz zlotowek.
                Caly trick polega na tym,ze nas nie interesuje ilosc dolarow na rynku ale ilosc
                zlotowek.
                To przeciez zlotego chcesz oslabic w stosunku do dolara,bo wzmocnienie dolara
                przy polskich zasobach zlotowkowych jest oczywiscie niemozliwe.
                • Gość: MACIEJ Re: ZACZELO SIE. Komu dolar po 5 zloty? IP: *.ny325.east.verizon.net 18.06.02, 23:07
                  Kupujac dolary wypuszczasz zlotowki na rynek.
                  Czyli zlotowek jest wiecej na rynku niz przed ta operacja a dolarow mniej.
                  Nawet jak zaraz wysle Mamusce dolary i ich ilosc sie nie zmieni,to i tak bedzie
                  na rynku wiecej zlotowek niz przed skupowaniem dolarow.
                  A wiecej zlotowek w stosunku nawet do takiej samej ilosci dolarow jak przed
                  skupowaniem czyni zlotowke slabsza.
                  • Gość: fafik Re: ZACZELO SIE. Komu dolar po 5 zloty? IP: 62.233.149.* 19.06.02, 06:50
                    Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                    > Kupujac dolary wypuszczasz zlotowki na rynek.
                    > Czyli zlotowek jest wiecej na rynku niz przed ta operacja a dolarow mniej.

                    > A wiecej zlotowek w stosunku nawet do takiej samej ilosci dolarow jak przed
                    > skupowaniem czyni zlotowke slabsza.

                    ja nie rozumiem tego że Polska nie może obniżyć kursu złotego , ktoś zabrania ?
                    dlaczego nie zaczną drukować złotych ? przecież w Polsce brakuje pieniędzy na
                    wszystko : w jezdniach są dziury , nie ma autostrad ,brakuje mieszkań , pieniędzy
                    nie mają w policji, w sądownictwie ,w wojsku ,w oświacie . Polska nauka lezy i
                    kwiczy .
                    Miller z Balcerkiem nie dają chłopakom ze wsi zarobić przy sadzeniu lasów na
                    odłogach .
                    Drukować , drukować , drukować a zł spadnie i eksporterzy odetchną .że też nawet
                    Rycho i Balcerek nie wpadli na ten pomysł.
                    A może złodzieje ukradli Balcerkowi maszyny do drukowania ???
                    Jeśli tak to niech on kupi nowe za swoje bo chyba śpi na forsie .
                    • Gość: MACIEJ Re: ZACZELO SIE. Komu dolar po 5 zloty? IP: *.ny325.east.verizon.net 19.06.02, 14:31
                      Gość portalu: fafik napisał(a):

                      > > A wiecej zlotowek w stosunku nawet do takiej samej ilosci dolarow jak prze
                      > d
                      > > skupowaniem czyni zlotowke slabsza.
                      >
                      > ja nie rozumiem tego że Polska nie może obniżyć kursu złotego , ktoś zabrania ?
                      > dlaczego nie zaczną drukować złotych ? przecież w Polsce brakuje pieniędzy na
                      > wszystko : w jezdniach są dziury , nie ma autostrad ,brakuje mieszkań , pienięd
                      > zy
                      > nie mają w policji, w sądownictwie ,w wojsku ,w oświacie . Polska nauka lezy i
                      > kwiczy .
                      > Miller z Balcerkiem nie dają chłopakom ze wsi zarobić przy sadzeniu lasów na
                      > odłogach .
                      > Drukować , drukować , drukować a zł spadnie i eksporterzy odetchną .że też nawe
                      > t
                      > Rycho i Balcerek nie wpadli na ten pomysł?

                      To tez nie jest takie proste,bo po wyczerpaniu zapasow i przy szybszym druku niz
                      mozliwosci produkcyjne gospodarki bedzie inflacja.
                      Dlatego tez trzeba to robic w tak kulturalny sposob jak robi to Szwecja.
                      Oslabiac systematycznie walute wobec glownych partnerow handlowych czyli euro i
                      dolara i wtedy nie ma zadnego problemu z bezrobociem.

                      W Czechach jest presja na korone bo ustawili sie oni w kolejce po euro.
                      • Gość: olo Re: Maciej na wiceprezesa.... IP: 157.25.130.* 19.06.02, 15:46

                        ... Samoobrony, rzecz jasna.

                        z przykroscia odnotowuje kolejne beznadziejne przypadki wdawania sie w dyskusje
                        z nawiedzonym "Maciejem" - reliktem minionej epoki, autorytetem i idolem
                        Andrzeja L.

                        Macieju - czy aby plesc takie bzdury trzeba skonczyc jakies specjalistyczne
                        kursy? Oczywiscie w USA, bo gdziezby indziej takich debili jak ty
                        chcieli "ksztalcic"? (pewnie to tylko kwestia ceny).

                        Zdradz nam jeszcze jedna tajemnice - wg jakiego zrodla Polska jest (byla?)
                        czwarta potega turystyczna? w WTO o walorach turystycznych Polski nikt nawet
                        nie slyszal...:-)

                        Tylko nie bredz znowu o jakiejs swojej nawiedzonej znajomej, bo zaczne
                        podejrzewac, ze jestes skonczonym kretynem.

                        i nie udlaw sie tymi tlustymi frytkami, zarloku :-)
                        • Gość: Robert Re: Maciej na wiceprezesa.... IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 19.06.02, 17:49
                          Gość portalu: olo napisał(a):

                          >
                          > ... Samoobrony, rzecz jasna.
                          >
                          > z przykroscia odnotowuje kolejne beznadziejne przypadki wdawania sie w dyskusje
                          >
                          > z nawiedzonym "Maciejem" - reliktem minionej epoki, autorytetem i idolem
                          > Andrzeja L.
                          >
                          > Macieju - czy aby plesc takie bzdury trzeba skonczyc jakies specjalistyczne
                          > kursy? Oczywiscie w USA, bo gdziezby indziej takich debili jak ty
                          > chcieli "ksztalcic"? (pewnie to tylko kwestia ceny).
                          >
                          > Zdradz nam jeszcze jedna tajemnice - wg jakiego zrodla Polska jest (byla?)
                          > czwarta potega turystyczna? w WTO o walorach turystycznych Polski nikt nawet
                          > nie slyszal...:-)
                          >
                          > Tylko nie bredz znowu o jakiejs swojej nawiedzonej znajomej, bo zaczne
                          > podejrzewac, ze jestes skonczonym kretynem.
                          >
                          > i nie udlaw sie tymi tlustymi frytkami, zarloku :-)

                          Dyskutuję z Panem Maciejem, choć wiem, że nie ma on żadnego pojęcia o ekonomii.
                          Ale Jego "poglądy" są niebezpieczne i lepiej będzie dla kraju w, którym żyję
                          jeśli jak najmniej osób będzie miało takie "poglądy" jak on
                          • Gość: MACIEJ Re: Maciej na wiceprezesa.... IP: *.ny325.east.verizon.net 19.06.02, 19:18
                            Robert -Juz sie olo z toba zgadza.
                            Teraz mozecie isc na piwo i zapalic skreta.
                            I nie zapomnij,tylko" Dobranocka dla doroslych" jest cie w stanie oswiecic.

                            I pamietaj,ze procenty baneckowe ,to jest podstawa makroekonomicznego
                            umocnienia w Polsce.
                            Troche sie trzesiesz ,ze spadek wartosci zlotego odbierze ci jedyne zrodlo
                            dochodu dlatego masz problemy z nalewaniem alkoholu do kieliszka.
                            I niby wiecej pijesz a mniej pijesz.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka