Dodaj do ulubionych

Debata: Polska do euro, ale którędy?

23.03.05, 08:40
Najbliższe mi poglądy w tej dyskusji zaprezentował Rybiński:

"Moim zdaniem trzeba poważnie rozważyć zalety drugiej strategii, czyli
wyznaczenia daty wejścia do euro i mobilizacji wszystkich sił reformatorskich
w kraju - polityków, przedsiębiorców - w celu przyspieszenia reform i
realizacji tego scenariusza. Ponadto nie wolno traktować reform fiskalnych
związanych z przyjęciem euro jako kosztu, który z jakichś powodów Polska
zdecydowała się zapłacić. Naprawa finansów publicznych, reformy strukturalne
i przyjęcie euro dadzą gospodarce ogromne korzyści. Będziemy mieli szybszy
wzrost, mniejsze bezrobocie, szybciej dogonimy poziom krajów europejskich."

"Nowy rząd powinien za podstawowy cel swojej polityki gospodarczej przyjąć
wejście do strefy euro przed upływem kadencji. Jeżeli tak uczyni, jeżeli
przeprowadzi niezbędne reformy i Polska w 2009 r. będzie miała euro, to rząd
zbierze tego owoce i politycy, którzy go stworzą, będą mieli szansę - wbrew
tradycji III RP - wygrać kolejne wybory."

Problem w tym, że potencjalni koalicjanci w przyszłym rządzie jak gospodarczo
socjalistyczny PiS mają archaiczne poglądy na gospodarkę. Czy poza
uprawianiem marketingu politycznego mają świadomość, które rozwiązania jakie
wywołają realne ekonomiczne skutki? Czy Kaczyńscy może rzeczywiście wierzą,
że prezio Lech II Kaczor I wszystkie problemy zadekretuje co by zniknęły i
nastał powszechny dobrobyt wynikający niejako z samej woli Kaczora. Mam
obawy, że Kaczor rzeczywiście wierzy iż dekretami nakarmi te głodne dzieci,
które tuż przed wyborami zauważył... Jeśli tak to ciemność widzę zamiast EUR,
przyzwoitej dynamiki PKB, spadku bezrobocia i aktywizacji zawodowej rzeszy
młodych bezrobotnych po studiach. A za cztery lata rewolucja, już
niekoniecznie "moralna".
Obserwuj wątek
    • toja3003 te opcje się nie wyykluczają, jedno jest pewne: 23.03.05, 11:43
      trzeba nam jak najszybciej do euro.
      • Gość: Longislander To nie bedzie juz Balcerowicza do bicia? IP: *.dsl.invision.com 23.03.05, 19:15
        Lepper za nic nie pozwoli na rozwiazanie RPP i zwolnienie Balcerowicza bo on i
        Samoobrona buduje cala swoja kariere polityczna obwinianiu NBP i RPP za rzekome
        zniszczenie gospodarki.
      • Gość: bleBLE Re: te opcje się nie wyykluczają, jedno jest pewn IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 28.03.05, 16:39
        IM SZYBCIEJ TYM LEPIEJ!!!!! POLACY MAJĄ PROBLEMY ZE ZROZUMIENIEM RZECZY
        PODSTAWOWYCH. O GŁĘBSZEJ EDUKACJI EKONOMICZNEJ NIE MA MOWY. CAŁE SZCZĘŚCIE, ŻE
        W POLSCE NIE BĘDZIE REFERENDUM W SPRAWIE PRZYJĘCIA EURO, BO TO BYŁABY JUŻ
        KOMPLETNA KATASTROFA!
    • 1b1r1m1t.von1ungern_1sternberg No tak komik Rybinski... 23.03.05, 19:35
      Rybinski zamiast w garniturze powinien wystepowac w ubraniu
      klauna...Nieswiadomie rozsmiesza swoimi ekspertyzami wszystkich...Zaiste trudno
      powaznie go traktowac i sam pomysl wejscia do Euro gdy ten eksperyment
      upadl...Od chwil wprowadzenia Euro wzrost gospodarczy siadl deficyty buzetowe
      skozyly o 100% z 1,7 PKB do 3,5.Okazalo sie ze kilka panstw podawalo falszywe
      dane a Pakt stabilizacyjny lezy w koszu...W tej sytuacji o wejsciu do Euro moze
      mowic albo komik albo szaleniec...
      • Gość: wład Re: No tak komik Rybinski... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.05, 22:34
        trzeba nam do euro
        • Gość: Incommunicado Powoli z tym Euro... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.03.05, 23:47
          Do czego się spieszyć? Krótkoterminowo świat w tym roku odczuje wzrost
          inflacji, ale długoterminowo (perspektywa najbliższych 5-7lat)kierunek na
          deflację. Jeśli deflacja przyjdzie, najpierw dotknie twarde jądro strefy Euro
          (Francja, Niemcy, Holandia)gdzie jest mieszanka nadmiaru proeksportowych mocy
          produkcyjnych o niskiej rentowności i nieelastycznej gospodarki. Po co od razu
          importować problem via Euro? USA też może iść na deflację, taki może
          być "nieprzewidziany" skutek rewaluacji juana. Lepiej ostrożnie z Euro, bo po
          co importować szybko problemy??
          • komentator Powoli z tymi bajkami 24.03.05, 10:51
            Gość portalu: Incommunicado napisał(a):

            > importować problem via Euro? USA też może iść na deflację, taki może
            > być "nieprzewidziany" skutek rewaluacji juana. Lepiej ostrożnie z Euro, bo po
            > co importować szybko problemy??

            Ekonomia polska jest tak mocno powiazuje sie ze strefa euro ze przyjecie euro
            jest naturalne. Euro daje ogromne szanse dla ekonomii ktora sie dynamicznie
            rozwija i potrzebuje rynkow zbytu bez ryzyka.
            • Gość: Incommunicado Komentator, daruj - rynki bez ryzyka? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.03.05, 23:21
              A gdzieżeś Ty takie coś widział? Chyba nie w kapitalizmie. Rynek = Ryzyko, a
              znaczącą częścią działań każdego przedsiębiorcy jest dążenie do jego
              minimalizacji.
              • wan4 Re: Komentator, daruj - rynki bez ryzyka? 25.03.05, 07:40
                Wprowadzenie euro właśnie zmniejsza ryzyko - eliminuje kursowe w ramach UE
                czyli zdecydowanej większości naszej wymiany handlowej. Likwiduje też koszty
                przewalutowania. Więc w czym problem? Same korzyści. A ograniczenie wpływu na
                politykę pieniężną można sobie zrekompensować bardziej elastyczną polityką
                fiskalną (byle przewidywalną, napiszę herezje ale nie widziałbym nic zdrożnego
                w niewielkim podniesieniu podatków przy boomie gospodarczym rzędu dyn.PKB +10%
                i stworzeniu nadwyżki budżetowej by przeprowadzić operację przeciwną w czasach
                stagnacji...)
                • Gość: PIOTR Re: Komentator, daruj - rynki bez ryzyka? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.03.05, 15:53
                  Masz racje tylko obecnosc w strefie euro moze nam zapewnic dlugotrwaly stabilny
                  rozwoj i wzrost gospodarczy po roku nawet do 10% Obecnie realnie nie mamy co
                  liczyc na wiekszy wzrost gospodarczy Popyt wewnetrzny jest na stalym poziomie W
                  tym wypadku Ameryki nie odkrywam ze tylko stale i stabilne warunki dla
                  eksporterow moga doprowadzic nas do szybkiego wzrostu gospodarczego Najwieksza
                  przeszkoda jest ryzyko kursowe I wcale nie mysle tu o wielkich firmach tylko o
                  malych i srednich dla ktorych wachania kursowe 20 lub 30% to sa nie do
                  przyjecia Tam tkwi najwiekszy potencjal najwieksze mozliwosci
                  • komentator Bez przesadyzmu 27.03.05, 10:20
                    Gość portalu: PIOTR napisał(a):

                    > Masz racje tylko obecnosc w strefie euro moze nam zapewnic dlugotrwaly
                    stabilny
                    > rozwoj i wzrost gospodarczy po roku nawet do 10%

                    No, no, tylko bez przesadyzmu. Nie nalezy oczekiwac jakiegos wielkiego
                    skoku. Euro eliminujac ryzyko kursu walutowego zadziala stabilizujaco
                    w dluzszym okresie czasu. Czyli uchroni ekonomie przed skokami kursu
                    oraz postrzeganiem ze waluta moze zmienic kurs co zlikwiduje jeszcze
                    jeden element niepewnosci ekonomicznej.

                    >Obecnie realnie nie mamy co
                    > liczyc na wiekszy wzrost gospodarczy Popyt wewnetrzny jest na stalym poziomie
                    W
                    > tym wypadku Ameryki nie odkrywam ze tylko stale i stabilne warunki dla
                    > eksporterow moga doprowadzic nas do szybkiego wzrostu gospodarczego
                    Najwieksza
                    > przeszkoda jest ryzyko kursowe I wcale nie mysle tu o wielkich firmach tylko
                    o
                    > malych i srednich dla ktorych wachania kursowe 20 lub 30% to sa nie do
                    > przyjecia Tam tkwi najwiekszy potencjal najwieksze mozliwosci

                    Problem ze wzrostem popytu jest taki ze chodzi o stabilny wzrost a nie o
                    wzrost na kredyt albo przez inflacje. To wymaga bardzo porzadnego
                    podregulowania ekonomii. W tym zakresie zrobiono w Polsce bardzo duzy postep
                    stabilizujac walute i inflacje. Polega to na tym ze malo kto wierzy ze polska
                    waluta moglaby znowu stac sie takim guvnem jak to bylo dawniej. Mozna nawet
                    powiedziec ze glosy przeciwnikow euro domagajacych sie pozostawienia zlotowki
                    o tym swiadcza:).

                    Ale w Polsce pozostaje do zrobienia uporzadkowanie finansow publicznych,
                    zmniejszenie deficytu budzetu i zadluzania kraju. Wtedy stopy procentoww beda
                    mogly spasc do poziomu strefy euro i ruszy zdrowy popyt konsumpcyjny.
                    • Gość: liberty Re: Bez przesadyzmu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.03.05, 17:24
                      << To wymaga bardzo porzadnego
                      podregulowania ekonomii. W tym zakresie zrobiono w Polsce bardzo duzy postep
                      stabilizujac walute i inflacje>>
                      "Ekonomia" nie wymaga podregulowywania. A tym bardziej porządnego. Pewien mądry pan, zapytany niegdyś, co ma robić polski rząd, by w gospodarce dobrze się działo, wypowiedział znamienną uwagę-ma NIC nie robić. Oczywiście miał na myśli "nicnierobienie" rządu w warunkach kompletnie zderegulowanej gospodarki. A tzw. rząd robił wiele w celu "porządnego podregulowania ekonomii". Efekty (bezrobocie, zamieranie małych firm, fiskalny bandytyzm, urzędnicza samowolka etc.) możemy podziwiać w pełnej krasie. A ręczna "stabilizacja waluty i inflacji" jest procesem o nieograniczonym horyzoncie czasowym (tzn. może trwać i trwać po wieki wieków)-właśnie ze względu na ręczne sterowanie walutą (BC, RPP, monopol monetarny). Rodzące "przy okazji" takie patologie jak inflacja. Swoją drogą zabawne jest, że instytucja państwowa (BC) ma jako jeden z celów swojego istnienia "walkę z inflacją", a właśnie BC+kartel stowarzyszonych banków prywatnych+RPP+monopol pieniężny inflację POWODUJĄ. Najlepszym "stabilizatorem" kursu pieniądza byłoby odebranie państwowej mafii kontroli nad sektorem bankowym (którą de facto BC sprawuje) i w ogóle monopolu pieniężnego. Monopolizacja w ŻADNEJ dziedzinie gospodarowania nie jest dla konsumentów korzystna, więc DLACZEGO miałaby być korzystna w przypadku najważniejszego towaru na rynku, pieniądza? Z którego nota bene państwowi regulatorzy od siedmiu boleści uczynili bezwartościowy świstek-gdyby państwo upadło, jego waluta stałaby się już następnego dnia kawałkiem papieru bez pokrycia w czymkolwiek. Ale kiedyś od tej fikcji odejdziemy, jak i od innych socjalistycznych (etatystycznych, interwencjonistycznych-efekt jest zawsze podobny-socjalizm) mrzonek już dziesiątki lat pustoszących Ziemię
                • Gość: pomysl fajny Re: Komentator, daruj - rynki bez ryzyka? IP: *.dip.t-dialin.net 13.04.05, 23:43
                  tyle, ze nie mozna bo w pakcie z M jest kaganiec na polityke fiskalna na poziomie 3%
    • oczapowski Re: Debata: Polska do euro, ale którędy? 26.03.05, 14:29
      Nie wazne kiedy tylko przy jakim przeliczniku.Jesli 1EUR=!PLN to moze byc i
      jutro...
      • Gość: na temat Re: Debata: Polska do euro, ale którędy? IP: 81.185.89.* 26.03.05, 17:38
        Czytalem fajna wypowiedz mlodego ekonomisty ktory twierdzil, ze trzeba na
        biezaco oceniac sytuacje w kategoriach korzysci straty z pryjacia euro i w
        momencie gdy przewazac bedzie storna korzysci podjac decyzje o przejsciu na €.
        Poki co zlotowka pozwala nam regulowac nasza dynamike wzrostu i dostosowac do
        naszych warunkow ktore dalekie sa od warunkow europejskich (nie jestem
        ekonomista)
        Co do rynkow to dziwi troche jednostronne rozwazania (nawet specjalistow w
        artykule) jako ze mamy w takim samym sasiedztwie jak europejski jeden z
        najwiekszych istniejacych obecnie rynkow ktory nie ma nic wspolnego z €.
        Ten rynek bedzie coraz bardziej potrzebowal produktow i niekoniecznie tych z
        najwyzszej polki.
        Wiedza o tym dobrze kraje zachodnie takie jak Francja Niemcy czy Hiszpania i
        stad ich starania o utrzymanie dobrych stosunkow z Rosja.
        Dziwi ze ekonomisci nie dostrzegaja w naszym polozeniu geograficznym olbrzymiej
        szansy.Widza ja tylko w € w aspekcie naszej wymiany handlowej z UE.
    • Gość: ttw Re: Debata: Polska do euro, ale którędy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.05, 11:18
      Ekonomista nie jestem i nie chce zabierac zdania
      w dyskusji:
      "wprowadzac euro czy nie wprowadzac
      a jesli tak to kiedy" - mam o tych sprawach zbyt male pojecie
      abym mogl objac calosciowo temat
      i autorytatywnie opowiadac sie
      po ktorejkolwiek ze stron.

      Chcialbym tylko wyrazic moja radosc
      ze debatuja nad tym problemem eksperci
      ludzie ktorzy nie tylko maja ogromna wiedze
      lecz realny wplyw na to co sie dzieje w polskiej ekonomii.

      Mam nadzieje ze na jednym spotkaniu sie nie skonczy
      a efektem bedzie wspolnie wypracowane stanowisko i strategia
      ktora przelozona na prosty jezyk pozwoli zrozumiec
      zarowno inteligentowi w Warszawie
      jak i rolnikowi ze "sciany wschodniej"
      ze reformy ktore chcemy przeprowadzac beda byc moze kosztowne
      lecz na pewno z korzystne dla kraju i przyszlych pokolen.

      Czas skonczyc z mysleniem "dzis"
      a zaczac myslec w kategoriach "jutra".

      Jeden z uczestnikow debaty
      wypowiedzial sie w tym mniej wiecej tonie:
      nalezy przeprowadzac reformy reformy jeszcze raz reformy
      jesli w efekcie tego uda sie nam wprowadzic euro
      bedzie to podwojny sukces a jesli nie coz
      same reformy beda olbrzymim i wspanialym osiagneciem.
      Podpisuje sie pod taka opinia obiema "ręcami".
      • Gość: widz Re: Debata: Polska do euro, ale którędy? IP: *.dip.t-dialin.net 27.03.05, 12:31
        Tak,tak , Polacy debatuja nad tym jak i kiedy wprowadzic €
        a Niemcy debatuja teraz jak i kiedy wprowadzic DM (powrot).
        Panowie i Panie trzymajmy sie naszej polskiej waluty bo
        to nam pozostanie i NIKT nam tego nie zmieni.
        PS.Nasze banknoty i monety chyba sa najladniejsze w tej EU.
        • komentator Nie bujaj nas 27.03.05, 13:12
          Gość portalu: widz napisał(a):

          > Tak,tak , Polacy debatuja nad tym jak i kiedy wprowadzic €
          > a Niemcy debatuja teraz jak i kiedy wprowadzic DM (powrot).

          Masz na mysli Niemcow z NPD?

          > Panowie i Panie trzymajmy sie naszej polskiej waluty bo
          > to nam pozostanie i NIKT nam tego nie zmieni.
          > PS.Nasze banknoty i monety chyba sa najladniejsze w tej EU.

          Tak tylko polska waluta husta sie caly czas wobec euro a za wymiane
          na euro trzeba palcic haracz kantorom.

          Nie bujaj nas, my tez chcemy miec euro zeby jak jedziemy do Hiszpanii,
          Grecji, Austrii na wakacje nie trzeba bylo wymieniac kasy.
          • Gość: Sav Re: Nie bujaj nas IP: 82.160.7.* 27.03.05, 15:57
            Tylko kto w Polsce jeździ na wczasy do Włoch czy Hiszpanii? :>
            Jedyna zaleta wprowadzenia euro to stabilizacja kursu walutowego - co pozwala
            firmom na zmniejszenie ryzyka walutowego. Natomiast jedną z największych wad
            jest realny wzrost cen (co widać po inflacji) - proszę sobie zerknąć co się
            stało w Niemczech czy we Włoszech z cenami - np. w Niemczech przy części
            produktów zmienił się tylko znaczek: 1 Euro zamiast 1 DM - a przecież kurs
            wymiany nie wynosił 1:1 :> Nie jestem przeciwny wprowadzaniu Euro, ale jestem
            przeciwny robieniu z tego naszego celu państwowego nr 1.

            Pozdrawiam i życzę wszystkim pogodnych świąt!
            • komentator Haha ale mlociarstwo 27.03.05, 18:55
              Gość portalu: Sav napisał(a):

              > Tylko kto w Polsce jeździ na wczasy do Włoch czy Hiszpanii? :>

              No jak ktos jest az TAKIM mlotem to nie ma sie co dziwic jakie
              ma pojecie o euro. Statystyki wyjazdow turystycznych sa dostepne
              i mozna sie z nich dowiedziec ze do Wloch TURYSTYCZNIE co roku
              jezdzi 500 000 ludzi z Polski a do Hiszpanii 150 000, do Austrii
              350 000. To juz jest milion, nie liczac innych krajow.

              www.intur.com.pl/wyjazdy.htm


              > Jedyna zaleta wprowadzenia euro to stabilizacja kursu walutowego - co pozwala
              > firmom na zmniejszenie ryzyka walutowego. Natomiast jedną z największych wad
              > jest realny wzrost cen (co widać po inflacji) - proszę sobie zerknąć co się
              > stało w Niemczech czy we Włoszech z cenami - np. w Niemczech przy części
              > produktów zmienił się tylko znaczek: 1 Euro zamiast 1 DM - a przecież kurs
              > wymiany nie wynosił 1:1 :> Nie jestem przeciwny wprowadzaniu Euro, ale jest
              > em
              > przeciwny robieniu z tego naszego celu państwowego nr 1.

              Nie zanotowano zadnej statystycznie istotnej inflacji. To sa bzdury
              rozpowszechniane przez mlociarstwo. Inflacja w strefie euro byla i jest
              bardzo niska.

              Warto zwrocic uwage ze w warunkach polskich bylaby jeszcze jedna ogromna
              korzysc, moze az za duza. Spadlyby stopy na kredyty mieszkaniowe. Tanie
              kredyty w strefie euro umozliwily wielu ludziom znakomita poprawe warunkow
              mieszkaniowych.
    • Gość: wako PO CO NAM EURO ?! IP: *.lgroup / *.azal.pl 27.03.05, 15:04
      Brytolom nie przeszkadzaja funty !!
      • komentator Brytole robieni w wala 27.03.05, 19:01
        Gość portalu: wako napisał(a):

        > Brytolom nie przeszkadzaja funty !!

        Brytole robieni sa w wala bo londynska city to miejsce
        najwiekszego handlu walutami. Na wymianie i spekulacji
        miedzy funtem i euro robi sie tam niesamowita kase. Po
        likwidacji funta tluste dochody by znikly.

        Dlatego z city idzie propaganda przez media straszaca
        ludzi euro.

        Zreszta to samo jest w Polsce. Ci co zyja z wymiany waluty
        napuszczaja przeciwko euro bo znikna latwe dochody. Wystarczy
        zapytac wlascicieli kantorow co sadza o likwidacji zlotowki.
        Albo lepiej nie pytac bo mozna sie narazic na atak wscieklosci.
        • Gość: Incommunicado EURO - o wewnętrznym mechanizmie autodestrukcji IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.03.05, 20:32
          Jest jeszcze jedna sprawa z Euro - ta waluta ma wbudowany mechanizm
          autodestrukcji, który w sprzyjających warunkach może zadziałać. Mianowicie kto
          inny emituje pieniądz (ECB), a kto inny dług (rządy państw EU strefy euro). Do
          tej pory Pakt Stabilności i Rozwoju (SGP) gwarantował ograniczony zakres emisji
          długu +3% PKB. Wraz z jego olaniem w ostatnim czasie znikł mechanizm kontroli
          nad emisją długu. ECB ma związane ręce i jedynym sposobem oddziaływania na
          politykę zadłużeniową państw strefy Euro pozostaje wysokość stóp%. Więc by
          zmusić jedno państwo do ograniczenia emisji długu ECB musi "ukarać" wszystkie
          pozostałe wyższą stopą, czego oczywiście nie zrobi bez postawienia go pod
          ścianą. W praktyce oznacza to, że Niemcy i Francja są poza zasięgiem ECB, a
          wartość Euro jest dziś zależna wyłącznie od łaski panów Schroedera i Chiraca i
          ich bieżących potrzeb budżetowych. Ale medal ma dwie strony jeśli inwestorzy
          zewnętrzni, przestraszeni wielkością nowej emisji długu zarządają np. od
          Francji natychmiastowej spłaty długu, czyli przypuszczą atak spekulacyjny na
          OAT (obligacje francuskie), to Bank Centralny Francji nie może emitować
          ratunkowo Euro - to może być tylko interwencja ECB, na którą niekoniecznie
          reszta państw EU musi się zgodzić (wzrost inflacji, prawda?, czasem powody
          polityczne, typu niechęć do Francji itd.). Pomiędzy zgodą państw, członków
          zarządu ECB a koniecznością szybkiej interwencji by zachować płynność
          francuskiego rynku długu może minąć zbyt wiele czasu w stosunku do potrzeb.
          Oczywiście jest to przypadek skrajny i mało kto go sobie dziś wyobraża, ale
          Euro ma być walutą na wiele lat i takie ataki na pewno będą miały w przyszłości
          miejsce. To też trzeba brać pod uwagę, jeśli mówimy o przyjęciu Euro.
          Warto pamiętać - za wartością Euro stoją potrzeby pożyczkowe Francji i Niemiec,
          które kompletnie nie będą brać pod uwagę polskiego interesu, a ECB ma bardzo
          ograniczoną możliwość korekty ewentualnej nieodpowiedzialnej polityki
          pożyczkowej tych państw.
          • komentator autodestrukcja ale nie tego 27.03.05, 21:59
            Gość portalu: Incommunicado napisał(a):

            > Warto pamiętać - za wartością Euro stoją potrzeby pożyczkowe Francji i
            Niemiec,
            >
            > które kompletnie nie będą brać pod uwagę polskiego interesu, a ECB ma bardzo
            > ograniczoną możliwość korekty ewentualnej nieodpowiedzialnej polityki
            > pożyczkowej tych państw.

            Twoja pisanina jest wedlug z gory zalozonego punktu widzenia. Jest to
            oczywiscie idiotyczny punkt bo w miare rozszerzania Unii rola Francji i
            Niemiec maleje.

            To co piszesz o ECB tez nie ma wiekszego sensu. No bo porownaj do USA.
            Dlugi i deifcyty maja kolosalne. Waluta moze sie zepsuc ale to zalezy
            od polityki. Nie widac by polityka USA byla lepsza.

            Jesli wiec mialoby sie mowic o autodestrukcji euro to najpierw trzeba by
            dlugo pogadac o autodestrukcji dolara.
            • Gość: vice_versa Re: autodestrukcja ale nie tego IP: *.chello.pl 28.03.05, 17:01
              Komentator, piszesz do Incommunicado:

              > Twoja pisanina jest wedlug z gory zalozonego punktu widzenia. Jest to
              > oczywiscie idiotyczny punkt bo w miare rozszerzania Unii rola Francji i
              > Niemiec maleje.

              I naprawdę jesteś o tym przekonany? To UDOWODNIJ że rola Francji i Niemiec w
              polityce monetarnej maleje. Incommunicado napisał bardzo mądry post, rzadko
              czyta się takie posty a jeśli zbywasz adwersarza takimi hasłami jak to wyżej,
              to źle to świadczy o Tobie jako partnerze w dystkusji. Odsądzanie od czci i
              wiary dyskutantów komentator Tobie chwały nie przysporzy.

              Akurat kwestia tego, że emisja długu nie zależy od EBC należy do
              najistotniejszych w polityce finansowej UE. Ma fundamentalne znaczenie.
              Najgorsze jest jednak to, że dług zaciagany na poziomie krajowym prowadzi do
              WZROSTU nierówności między państwami EU, dług dzielony jest wg PKB a nie per
              capita co powoduje NIERÓWNY KOSZ KREDYTU. Po prostu pieniądz jest tam tańszy,
              bankowe stopy procentowe niższe a deprecjacja waluty postępuje szybciej,
              powodując odpowiednio szersze pasmo wahań naszego kursu. Dokąd nie stworzy się
              jednolitego na skalę europejską rynku długu i dystrybuowanego pomiędzy państwa
              w systemie per capita, czyli na głowę mieszkańca danego kraju a nie wg PKB
              dotąd Europa będzie fikcją, budzet EU będzie biurokratycznym marnotrawstwem, a
              fundusze strukturalne zapomoga i jałmużną zamiast mechanizmów rynkowych,
              promujących równość i konkurencję.
              To co napisał Inncommunicado w niczym nie jest sprzeczne z koniecznością
              wejscia do UE, nadal zalety przeważają nad wadami, przywalasz komentator
              wszystkim jak pospolity arogant, nie zauważasz np. że podniesiona przez kogoś
              kwestia powrotu do DM to tylko dowód na ogrom socjalistycznego myślenia właśnie
              we Francji i Niemczech, myślenia partykularnego zamiast interesu wspólnotowego,
              myślenia jak by tu nadążyć za USA zamiast myślenia jak samemu należy się
              zachować(patrz różnica z b. rynkowym i rozsądnym ograniczeniem deficytu w PL)
              przekraczanie kryteriów Maastricht jest dokładnie sprzeczne z Twoją wizją
              osłabienia się roli Francji i Niemiec. Więc zachowaj komentator umiar zamiast
              politycznych banałów i propagandy pro Euro którą opierasz na perspektywie
              kantoru i wakacji zagranicznych. Na tym poziomie nie da się racjonalnie
              dyskutować, a jak widać Ty wolisz widać takie argumenty niż rzeczywiste
              problemy które przytoczył Incommunicado... Ty od razu uważasz że to przeciwnik
              i zaczynasz nagonkę.
              • komentator Re: autodestrukcja ale nie tego 30.03.05, 18:36
                Gość portalu: vice_versa napisał(a):

                > I naprawdę jesteś o tym przekonany? To UDOWODNIJ że rola Francji i Niemiec w
                > polityce monetarnej maleje. Incommunicado napisał bardzo mądry post, rzadko

                Maleje chocby z tego wzgledu ze do rady ECB wchodza prezesi wszystkich
                bankow centralnych, im jest ich wiecej tym...

                > Najgorsze jest jednak to, że dług zaciagany na poziomie krajowym prowadzi do
                > WZROSTU nierówności między państwami EU, dług dzielony jest wg PKB a nie per
                > capita co powoduje NIERÓWNY KOSZ KREDYTU. Po prostu pieniądz jest tam tańszy,
                > bankowe stopy procentowe niższe a deprecjacja waluty postępuje szybciej,
                > powodując odpowiednio szersze pasmo wahań naszego kursu. Dokąd nie stworzy
                się
                > jednolitego na skalę europejską rynku długu i dystrybuowanego pomiędzy
                państwa
                > w systemie per capita, czyli na głowę mieszkańca danego kraju a nie wg PKB
                > dotąd Europa będzie fikcją, budzet EU będzie biurokratycznym marnotrawstwem,
                a
                > fundusze strukturalne zapomoga i jałmużną zamiast mechanizmów rynkowych,
                > promujących równość i konkurencję.

                To sa nonsensy, w ekonomii rynkowej zawsze jest tak zw wielcy pozyczkobiorcy
                moga negocjowac warunki kredytu. Jednolity rynek dlugu nie jest konieczny.

                > osłabienia się roli Francji i Niemiec. Więc zachowaj komentator umiar zamiast
                > politycznych banałów i propagandy pro Euro którą opierasz na perspektywie
                > kantoru i wakacji zagranicznych. Na tym poziomie nie da się racjonalnie
                > dyskutować, a jak widać Ty wolisz widać takie argumenty niż rzeczywiste
                > problemy które przytoczył Incommunicado... Ty od razu uważasz że to
                przeciwnik
                > i zaczynasz nagonkę.

                Tu sie pisze o sprawach na roznym poziomie. Euro bedzie wygodne dla konsumentow
                i w skali makro ekonomii polskiej. Racjonalnych argumentow przeciw nie widac.
                • Gość: vice_versa Re: autodestrukcja ale nie tego IP: *.chello.pl 30.03.05, 19:30
                  komentator napisała:
                  > To sa nonsensy, w ekonomii rynkowej zawsze jest tak zw wielcy pozyczkobiorcy
                  > moga negocjowac warunki kredytu. Jednolity rynek dlugu nie jest konieczny.

                  Nie bardzo wiem do czego się odnosisz. Znasz prawo Kopernika(anglosasi dodają K-
                  Grishama)??? Jeśli dług jest zaciągany w proporcji do PKB to który papier
                  będzie szybciej deprecjonowany??? Który system ściągnie więcej pieniądza z
                  zewnątrz??? To są nonsensy??? To się zgadza z resztą z Twoimi poglądami
                  uwypuklającymi kwestie cen transferowych i sposobów wyprowadzania pieniądza z
                  Polski. Czym wyjaśniasz istniejącą nierówność kosztu kredytu w ramach państw
                  które Euro przyjęły jak nie "efektem bazy" o którym piszę???

                  > Tu sie pisze o sprawach na roznym poziomie. Euro bedzie wygodne dla
                  > konsumentowi w skali makro ekonomii polskiej. Racjonalnych argumentow przeciw
                  nie widac.

                  To się zgadza. Tyle, że Incommunicado napisał o bardzo istotnej kwestii. Dług
                  jest drugim dnem waluty, jej rewersem, bez sprawnego i scentralizowanego
                  zarządzania zwiększaniem/ograniczaniem emisji spw Euro nie spełnia swojego
                  zadania. Nie może być efektywne. Dopiero gdy zrozumiemy, że w warunkach
                  deprecjacji USD budzety państw UE nie powinny się zadlużać, a wręcz odwrotnie
                  powinny ograniczyć emisję po to by napływający pieniądz był przede wszystkim
                  lokowany w spółkach, a emisję należy zwiększyć gdy siada giełda, słowem dokąd
                  nie nauczymy się zarządzać ryzykiem jakie niosą ze sobą boomy&busty dotąd nie
                  będziemy się szybko rozwijać, a USA będą zyskiwały nad nami przewagę. To jest
                  klasyka komentator, tylko klasyka wymagająca znajomości krytycznej oceny
                  działań rządu USA po Czarnym Poniedziałku i w okresie Wielkiego Kryzysu.

                  Przemyśl jednak kwestię długu i jego wzrostu/spadku w reakcji na załamanie
                  giełdy. Dajmy na to, że już wiem że piszę nonsensy, takie przytyki i
                  trelemorele nie robią na mnie wrażenia.
                  Pozdrawiam.
                • Gość: vice_versa Re: autodestrukcja ale nie tego IP: *.chello.pl 30.03.05, 19:43
                  I jeszcze jedno. Na wypadek gdyby fraza:
                  > To sa nonsensy, w ekonomii rynkowej zawsze jest tak zw wielcy pozyczkobiorcy
                  > moga negocjowac warunki kredytu. Jednolity rynek dlugu nie jest konieczny.

                  odnosiła się do długów państwowych takich jak np. nasze zadłużenie wobec Klubu
                  Paryskiego. Odnoszę wrażenie że takie długi mają zdecydowanie mniejsze
                  znaczenie. Teraz państwa po prostu wypuszczają bondy, więc długów się nie
                  negocjuje, i rzadko są to długi państw wobec siebie. Tekst o tym że jednolity
                  rynek długu nie jest konieczny byłby zrozumiały gdyby pisał go JOrl, bo on jest
                  w Niemczech, które musiałyby na tym stracić i całkowicie zlikwidować deficyt.
                  Zaden tamtejszy rząd tego nie zrobi. Więc możesz napisać że moje teksty to są
                  mrzonki, ale nie mozesz napisać że jednolity rynek długu publicznego nie jest
                  przyczyną braku równego kosztu kredytu. Po prostu to nie jest prawdą, całkiem
                  niezależnie od tego jak Ty widzisz prawdę.
    • Gość: JOrl komentator IP: *.dip.t-dialin.net 27.03.05, 20:51
      Wiesz komentator, ja jestem caly czas podejrzliwy. Co do Euro. Eu itp. Tak
      geopolitycznie. Ja wiem Ty tylko rozpatrujesz ekonomicznie. Ale cos sie
      ostatnio wydarza. Co daje potwierdzenie moich podejrzen.
      Ostatnio slyszales napewno tez drogi komentatorze ze zmieniono zapis w sferze
      Euro o dopuszczalnym deficycie budzetowym w wysokosci 3% dochodu narodowego.
      Zauwazylem komentarze w Polsce ze to dobrze dla Polski bo i Polska sie z troche
      wiekszym swoim deficycie "przeslizgnie" do Euro.
      Ja to widze w Niemczech. I tutaj zmieniono ten zapis dla krajow majacych
      wydatki zwiazane z EU!
      A to znaczy ze kraje bedace platnikiem netto do kasy EU beda mogly miec 3%+
      swoje wplaty miec! Czyli Niemcy czy Francja tak. Nawet Niemcy transfer do
      bylego DDR.
      A ja mysle ze Polska jest odbiorca funduszy EU. A wiec po przyjeciu Euro NIE
      bedzie mogla miec powyzej 3% deficytu budzetowego. Narazie sie nie mowi, ale
      moze sie okazac ze bedzie dla kraju odbiorcy funduszy 3%- dochody!
      No i dla Niemiec czy Francji nie bedzie wtedy problemu. A dla Polski? I jak
      beda naprawde pilnowali? I obkladali naprawde karami?

      Druga sprawa. W Niemczech, nawet pisano gdzies w GW maja obnizyc podatek od
      przedsiebiorstw. Chyba z 25% do 19% (ale dokladnie nie pamietam i liczby nie sa
      istotne). Ta obnizka ma sie sama finansowac z zamkniecia mozliwosci odpisow
      podatkowych. Jak dzisiaj wlasnie w radiu slyszalem, jest zrodlo na to
      finansowanie w wysokosaci 5 mild Euro na rok. A skad? Ano sie okazuje ze
      przedsiebiorstwa w Niemczech zakladajace montownie im. Balcerowicza np. w
      Polsce mogly powstajace tam straty odpisywac sobie od podstawy opadatkowania w
      Niemczech. I sie okazuje ze to sa te 5 mild Euro. Wynika z tego ze te montownie
      im Balcerowicza nie sa az tak dochodowe. Dla Niemiec. Jezeli jeszcze bedzie
      zamknieta ta mozliwoasc odpisywania od zyskow w Niemczech to jak bedzie dalej?
      Jeden polityk niemiecki juz powiedzial ze dosc tego ze "wedrowne cyrki" na
      Wschod exportuja miejsca pracy jeszcze do tego finansowane przez podatnika.
      Niemieckiego. Tracacego przez to prace. Za swoje pieniadza.
      Mnie ciekawi dlaczego jakos w GW o tym sie nie mowi. W Niemczech tak.

      Cos tez slysze ze Belka z kolegami krajow nadbaltyckich nagle widzi ze rurociag
      gazowy z Rosji do Niemiec po dnie Baltyku stworzy w tych krajach pustynie
      energetyczna. Ja o tym pisze od lat 5. Na forum. Ty, drogi komentatorze sie z
      tego smiales. A Belce przeszedl juz smiech. Co dalej?
      Pozdrowienia
      • komentator JOrl podejrzliwy 27.03.05, 22:14
        Gość portalu: JOrl napisał(a):

        > Wiesz komentator, ja jestem caly czas podejrzliwy. Co do Euro. Eu itp. Tak
        > geopolitycznie. Ja wiem Ty tylko rozpatrujesz ekonomicznie. Ale cos sie
        > ostatnio wydarza. Co daje potwierdzenie moich podejrzen.
        > Ostatnio slyszales napewno tez drogi komentatorze ze zmieniono zapis w sferze
        > Euro o dopuszczalnym deficycie budzetowym w wysokosci 3% dochodu narodowego.
        > Zauwazylem komentarze w Polsce ze to dobrze dla Polski bo i Polska sie z
        troche
        >
        > wiekszym swoim deficycie "przeslizgnie" do Euro.

        Nie, to nie tak calkiem. Polska podjela reforme sektora emerytalnego i ta
        reforma pociaga wydatki, przez 5 lat bedzie je mozna odliczac. Natomiast
        Niemcy jak pamietasz byli kiedys niezwykle ortodoksyjni wiec teraz musieli
        sie zrobic bardziej elastyczni.


        > A ja mysle ze Polska jest odbiorca funduszy EU. A wiec po przyjeciu Euro NIE
        > bedzie mogla miec powyzej 3% deficytu budzetowego. Narazie sie nie mowi, ale
        > moze sie okazac ze bedzie dla kraju odbiorcy funduszy 3%- dochody!
        > No i dla Niemiec czy Francji nie bedzie wtedy problemu. A dla Polski? I jak
        > beda naprawde pilnowali? I obkladali naprawde karami?

        Nie, tak nie bedzie. Nikt o tym nie mowi.


        > istotne). Ta obnizka ma sie sama finansowac z zamkniecia mozliwosci odpisow
        > podatkowych. Jak dzisiaj wlasnie w radiu slyszalem, jest zrodlo na to
        > finansowanie w wysokosaci 5 mild Euro na rok. A skad? Ano sie okazuje ze
        > przedsiebiorstwa w Niemczech zakladajace montownie im. Balcerowicza np. w
        > Polsce mogly powstajace tam straty odpisywac sobie od podstawy opadatkowania
        w
        > Niemczech. I sie okazuje ze to sa te 5 mild Euro. Wynika z tego ze te
        montownie
        > im Balcerowicza nie sa az tak dochodowe. Dla Niemiec. Jezeli jeszcze bedzie
        > zamknieta ta mozliwoasc odpisywania od zyskow w Niemczech to jak bedzie dalej?
        > Jeden polityk niemiecki juz powiedzial ze dosc tego ze "wedrowne cyrki" na
        > Wschod exportuja miejsca pracy jeszcze do tego finansowane przez podatnika.
        > Niemieckiego. Tracacego przez to prace. Za swoje pieniadza.

        Niemcy maja wrecz kolosalne problemy strukturalne ktore musza rozwiazac.
        Ty nie wiesz gdzie sa te problemy bo nie sa one w sferze produkcji a poza nia
        nie wiesz jak sie ekonomia kreci. Problem niemiecki to mala plynnosc kapitalu
        i nieefektywny sektor finansowy. Banki maja akcje firm ktore sobie u nich
        leza. Firmy nie chca byc na gieldzie, wlasciciele je trzymaja. Jest za duzo
        bankow i za mala wydajnosc pracy w nich. I sa tez banki powiazane z panstwem.

        > Mnie ciekawi dlaczego jakos w GW o tym sie nie mowi. W Niemczech tak.

        W Polsce tez sie o tym mowi tylko z innego punktu widzenia. Firmy zagraniczne
        nie placa podatkow bo transferuja kase wszelkimi sposobami. Czyli firmy
        niemieckie kombinuja tak ze w Polsce wykazuja straty. Te straty powstaja
        przez stosowanie cen transakcyjnych i dodawania roznych kosztow. Kasa jest
        transferowana do Niemiec gdzie sluzy podtrzymaniu rentownosci firm.

        To jest zajwisko znane na calym swiecie, wszyscy tak kombinuja.

        > Cos tez slysze ze Belka z kolegami krajow nadbaltyckich nagle widzi ze
        rurociag
        > gazowy z Rosji do Niemiec po dnie Baltyku stworzy w tych krajach pustynie
        > energetyczna. Ja o tym pisze od lat 5. Na forum. Ty, drogi komentatorze sie z
        > tego smiales. A Belce przeszedl juz smiech. Co dalej?

        To sa takie gierki polityczne. Zadnej pustyni nie ma dopoki sie ma kase na zakup
        surowca. Niemcy kombinuja zeby uniknac oplat za przesyl bo one stale rosna i
        moga stac sie naprawde wysokie. To jest dobrze pojety interes Niemiec. A Polska
        moze se zbudowac inny rurociag.
        • jorl Re: JOrl podejrzliwy 27.03.05, 22:34
          Wlasnie firmy niemieckie odpisuja sobie od podstawy opodatkowania straty w np.
          Polsce. Obliczane na 5 mild Euro rocznie. I ja to naprawde tutaj od politykow
          slysze. Nie sadze aby klamali, zwlaszcza ze chca obnizke podatku placona przez
          firmy wlasnie tym zaplacic. Likwidacja takich mozliwosci.
          No to jak, maja straty w Polsce bo transferuja do Niemiec, a w Niemczech
          pokazuja ze maja straty w Polsce i transferuja tam pieniadze?
          Nie za duzo tych transferow komentator?
          I Twoje opowiesci o transferach do Niemiec jakos nie wierze jak slysze w
          Niemczech ze transfery sa do Polski.

          Co do dopuszczalnych deficytow. Przyznasz, ze ci co netto placa do EU beda
          mogli sobie zwiekszyc deficyt. I nie beda mieli problemu z tym aby tak
          zmieniony dotrzymac. A ci co dostaja?

          A co Ty tutaj o firmach w Niemczech opowiadasz? Co sie w bankach niemieckich
          Tobie nie podoba? Oczywiscie ostatnio likwiduje sie oddzialy zajmujace sie
          przesuwaniem "po amerykansku" $$. Akcje spekulacje na Swiecie. Ale to akurat
          napewno DOBRZE. I swiadczy za odwracaniu sie od tej chorej "ekonomii" ktora i w
          Niemczech kawalkami sie zaczela. Bo w koncu mi tutaj tez proponuja rozne handle
          akcjami. Kupowanie czegos w Stanach. Teraz mniej. I dobrze.

          A gaz bedzie zawsze. Tylko po prostu duuuzo drozszy. I Ropa tez. Duuuzo
          drozsza. I moze nawet trzeba bedzie wozic. Statkami.
          Pozdrowienia
          • komentator JOrl nie kapuje 28.03.05, 09:15
            jorl napisał:

            > Wlasnie firmy niemieckie odpisuja sobie od podstawy opodatkowania straty w
            np.
            > Polsce. Obliczane na 5 mild Euro rocznie. I ja to naprawde tutaj od politykow
            > slysze. Nie sadze aby klamali, zwlaszcza ze chca obnizke podatku placona
            przez
            > firmy wlasnie tym zaplacic. Likwidacja takich mozliwosci.
            > No to jak, maja straty w Polsce bo transferuja do Niemiec, a w Niemczech
            > pokazuja ze maja straty w Polsce i transferuja tam pieniadze?
            > Nie za duzo tych transferow komentator?
            > I Twoje opowiesci o transferach do Niemiec jakos nie wierze jak slysze w
            > Niemczech ze transfery sa do Polski.

            No bo ty nie kapujesz co sie robi. Firmy przeciez kombinuja tak zeby w kazdym
            kraju zaplacic jak najmniej podatku a najlepiej wykazac straty ktore mozna
            odliczyc. I robia to na miliony sposobow. Prawda netto jest taka JOrl ze
            Nimecy jako miejsce produkcji sa totalnie niekonkurencyjne. Ale Niemcy jako
            ludzie nie lubia zmian wiec na razie tylko czesc produkcji przenosza i na
            zyskach kompensuja straty na miejscu u siebie.

            Zbierz informacje o dzialalnosci sektora wielkich firm w urzedzie podatkowym
            to zobaczysz co sie dzieje. Dzieje sie tam wojna w bialych rekawiczkach:
            firmy wynajmuja najtezsze glowy zeby im obnizyly podatki do zaplacenia a
            urzad podatkowy ma najlepszych fachowcow w tym sektorze zeby ich na czyms
            zlapac.

            > Co do dopuszczalnych deficytow. Przyznasz, ze ci co netto placa do EU beda
            > mogli sobie zwiekszyc deficyt. I nie beda mieli problemu z tym aby tak
            > zmieniony dotrzymac. A ci co dostaja?

            Nie widac by to byl powazny problem. Na swiecie wszyscy maja teraz potezne
            klopoty z finansami publicznymi. EU jest relatwynie i tak w najlepszej sytuacji.

            > A co Ty tutaj o firmach w Niemczech opowiadasz? Co sie w bankach niemieckich
            > Tobie nie podoba? Oczywiscie ostatnio likwiduje sie oddzialy zajmujace sie
            > przesuwaniem "po amerykansku" $$. Akcje spekulacje na Swiecie. Ale to akurat
            > napewno DOBRZE. I swiadczy za odwracaniu sie od tej chorej "ekonomii" ktora i
            w
            > Niemczech kawalkami sie zaczela. Bo w koncu mi tutaj tez proponuja rozne
            handle
            > akcjami. Kupowanie czegos w Stanach. Teraz mniej. I dobrze.

            Ty nie rozumiesz ze sektor kapitalu i finansow w Nimeczech jest slaby bo
            nieruchawy i otluszczony. To jest glowny problem strukturalny niemieckiej
            ekonomii, nie produkcja.

            > A gaz bedzie zawsze. Tylko po prostu duuuzo drozszy. I Ropa tez. Duuuzo
            > drozsza. I moze nawet trzeba bedzie wozic. Statkami.

            Tak moze byc.

            A w Polsce zostal tylko jeden krytyczny problem dla ostateczngo uporzadkowania
            sfery makroekonomicznej: przystapienie do euro. Zniknie granica na Odrze, bedzie
            euro to bedzie sie tworzyl jeden organizm ekonomiczny i w koncu wszystkim
            bedzie lepiej. Zagrozeniem dla tego scenariusza sa wybory w Polsce i natretna
            propaganda populistow obiecujacych gruszki na wierzbie.
    • Gość: antykretyn NIE WYRYWAJCIE SIE TAK SZYBKO DO TEGO EURO IP: *.adsl.proxad.net 27.03.05, 23:16
      Po przystapieniu do euro zarabialibyscie nie wiecej niz po 200 euro bo na
      wiecej pieniedzy nie byloby stac polskich bankow,a kondycja polskiej gospodarki
      jest doskonale znana.Przydzial euro poszczegolnym krajom jest przyznawany wg
      ich potencjalu gospodarczego,mozliwosci eksportowych i mozliwosci zarabiania
      pieniedzy.To nie NBP,ze z braku gotowki mozna dodrukowac wiecej papierkow a
      bank europejski ,ktory przydziela kazdemu krajowi tylko tyle ile wynosza jego
      zabezpieczenia. W tej sytuacji przystapienie do euro cofneloby Was zarobkowo do
      czasow nieslawnej PRL.
      • komentator Zmien ksywe na bez anty 28.03.05, 09:17
        Gość portalu: antykretyn napisał(a):

        > Po przystapieniu do euro zarabialibyscie nie wiecej niz po 200 euro bo na
        > wiecej pieniedzy nie byloby stac polskich bankow,a kondycja polskiej
        gospodarki
        >
        > jest doskonale znana.Przydzial euro poszczegolnym krajom jest przyznawany wg
        > ich potencjalu gospodarczego,mozliwosci eksportowych i mozliwosci zarabiania
        > pieniedzy.To nie NBP,ze z braku gotowki mozna dodrukowac wiecej papierkow a
        > bank europejski ,ktory przydziela kazdemu krajowi tylko tyle ile wynosza jego
        > zabezpieczenia. W tej sytuacji przystapienie do euro cofneloby Was zarobkowo
        do
        > czasow nieslawnej PRL.

        W PRL zarabialo sie 200 euro? A nie 20, z tym ze w bonach ktore nie nadawaly
        sie do Pewexu? A mzoe robiles w esbecji bo tam tyle placili?
    • Gość: JOrl komentator IP: *.dip.t-dialin.net 28.03.05, 16:56
      Twoje slowa drogi komentatorze:
      >Zbierz informacje o dzialalnosci sektora wielkich firm w urzedzie podatkowym
      >to zobaczysz co sie dzieje. Dzieje sie tam wojna w bialych rekawiczkach:
      >firmy wynajmuja najtezsze glowy zeby im obnizyly podatki do zaplacenia a
      >urzad podatkowy ma najlepszych fachowcow w tym sektorze zeby ich na czyms
      >zlapac.

      Widac zes Polak z Polski. Jako pierwsze to kombinujesz jak mozna oszukac.
      Naturalnie ze firmowi doradcy podatkowi staraja sie obnizyc obciazenie
      podatkowe. Ale w ramach przepisow. Mozna naprawde konstruowac rozne modele. Ale
      oszukiwanie ze sie NIE dostalo pieniedzy z Polski co sugerujesz to juz za duzo.
      I doradca podatkowy ktory cos takiego w firmie zobaczy sie wycofuje. Bo po
      zlapaniu stracil zawod. Na CALE zycie.
      Mam ziecia doradce podatkowego. Wiem jak sie boi lewizn. Takich polskich. Jest
      Niemcem.
      A poza tym jak czytam ze po zmianie przepisow, 5 mild Euro bedzie wplywalo do
      urzedu podatkowego jak nie beda mogly firmy niemieckie np. w Polsce odpisywac
      strat to ja WIERZE ze oni wiedza co mowia.
      A Ty zyj w uludzie dalej. I mysl po polsku. Jak oszukac.
      Pozdrowienia


      • komentator JOrl ty nie masz pojecia 30.03.05, 14:19
        Gość portalu: JOrl napisał(a):

        > Widac zes Polak z Polski. Jako pierwsze to kombinujesz jak mozna oszukac.
        > Naturalnie ze firmowi doradcy podatkowi staraja sie obnizyc obciazenie
        > podatkowe. Ale w ramach przepisow. Mozna naprawde konstruowac rozne modele.
        Ale
        > oszukiwanie ze sie NIE dostalo pieniedzy z Polski co sugerujesz to juz za
        duzo.

        To nie jest zadne oszukiwanie. Firmy niemieckie dzialajace w Polsce z reguly
        wykazuja straty lub brak zysku. A wiesz dlaczego? Bo obciazaja je ksiegowo
        wszelkimi mozliwymi kosztami i stosuja w rozliczeniach wewnetrznych ceny
        zanizone, tzw. ceny transakcyjne.

        > I doradca podatkowy ktory cos takiego w firmie zobaczy sie wycofuje. Bo po
        > zlapaniu stracil zawod. Na CALE zycie.
        > Mam ziecia doradce podatkowego. Wiem jak sie boi lewizn. Takich polskich.
        Jest
        > Niemcem.

        Ty kompletnie nie wiesz o co chodzi a ziec to rozlicza jakies geszefty i
        bierstuby. Mowa jest o duzych firmach majacych placowki zagranica.


        > A poza tym jak czytam ze po zmianie przepisow, 5 mild Euro bedzie wplywalo do
        > urzedu podatkowego jak nie beda mogly firmy niemieckie np. w Polsce odpisywac
        > strat to ja WIERZE ze oni wiedza co mowia.
        > A Ty zyj w uludzie dalej. I mysl po polsku. Jak oszukac.

        Widac ze sie kompletnie zniemczyles i ci spadla inteligencja z poziomu
        folksodojcza do rajchsdojcza. Nie masz zielonego pojecia jak to dziala. A twoja
        wiara to jest wiara glupiego. Firmy kombinuja legalnie jak wykorzystac przepisy
        i dlatego wykazuja straty w Polsce bo moga je odliczac. Jak sie ta mozliwosc
        skonczy to beda kombinowac inaczej zeby cos wycyckac.
    • Gość: JOrl komentator a film "Firma" IP: *.dip.t-dialin.net 03.04.05, 18:16
      Tak komentator, w prasie niemieckiej, mojej gazecie ktora wyjmuje ze skrzynki
      idac do pracy, wlasnie byl artykul o podatkach firm.
      A wiec pisali ze firmy majace filie produkcyjne w innych krajach, w takich
      gdzie podatek od przedsiebiorst jest nizszy jak w Niemczech, transferuja zyski
      DO tego kraju. Wlasnie poprzez zanizanie cen polproduktow tam wysylanych a
      zawyzanie tych spowrotem. Wykazywane sa wieksze zyski w filiach czyli tam jest
      placony mniejszy podatek jesli w np. Polsce wlasnie taki jest.
      Jako ze ceny na produkty w obie strony nie sa rynkowe nie jest to w zaden
      sposob udawadnialne ze jest to celowo. I to akurat doradcy podatkowi moga robic.
      Ale Ty twierdziles, ze w Polsce NIE placa firma zachodnie podatkow, i, anlezalo
      tak Ciebie rozumiec, ze po transferze zysku do Niemiec i w Niemczech NIE jest
      placony.
      A to juz jest oszustwo. No chyba ze te zyski sa gdzies ukrywane. Jak na
      filmie "Firma". Na Cajmanach.
      Ale czy to zjawisko jest wielkie? Chyby nie bo uwaza sie w Niemczech, ze jak
      straty w Polsce nie dadza sie odpisac z zyskow w Niemczech to niemiecki urzad
      skarbowy dostanie 5 mild Euro na rok.
      I ja jakos mam wieksze zaufanie do tych co mowia o tych 5 Mild. jak do Ciebie.
      Bo sa te zdania ze soba sprzeczne.
      Pozdrowienia
      • Gość: Zza Big Wody ...którędy? Przez San Francisco! IP: *.union01.nj.comcast.net 14.04.05, 01:43
        www.onejewel.com/images/bared_and_beautiful2.jpg
        • Gość: Zza Big Wody Re: ...którędy? Przez San Francisco! IP: *.union01.nj.comcast.net 14.04.05, 01:46
          www.onejewel.com/images/bared_and_beautiful.jpg
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka