Dodaj do ulubionych

Tam, gdzie rosną złotówki

20.07.02, 12:36
Obserwuj wątek
    • feezyk Re: Tam, gdzie rosną złotówki 20.07.02, 13:07
      Przepraszam za klopoty techniczne...

      Bardzo ladny felietonik o tym, czym jest pieniadz.
      Sadze, ze przekazuje wiedze z wykladow I roku
      ekonomii. Niestety, zycie jest troszke bardziej
      zlozone, bo mamy problem wyceny pracy wykonanej
      i dobr wytworzonych w przeszlosci oraz tych dobr,
      ktore maja dopiero powstac. Wycenie naszych nadziei
      na przyszlosc w zestawieniu z tym co mamy teraz sluzy
      m.in. polityka monetarna. Jesli cena kredytu zostaje
      ustalona na wysokim poziomie, to oznacza, ze uwazamy,
      ze nie warto inwestowac i rozwijac dzialalnosci.

      Jesli idzie o inflacje, to problem jest chyba takze
      bardziej zlozony, niz to pan Kuczynski utrzymuje.
      Juz M. Freedman wykazal, ze w warunkach wysokiej
      (stabilnej) inflacji przedsiebiorcy zakladaja
      w swoich biznes-planach pewien wzrost cen, dzieki
      czemu efekt falszowania pieniadza przez rzad jest
      kompensowany. Stan ten jest oczywiscie gorszy od
      utrzymywania stalej, niskiej inflacji.

      Niemniej, sytuacja gwaltownej, szybszej od oczekiwan, dezinflacji
      zmienia gwaltownie warunki dzialania przedsiebiorstw,
      poniewaz oczekuja one wyzszej inflacji, niz jest
      w istocie. To powoduje, ze efektywnie nastepuje
      przeplyw srodkow od podmiotow zadluzonych
      (oprocentowanie kredytu na ogol uwzglednia OCZEKIWANA
      stope inflacji, a wiec realnie rosnie w warunkach
      szybkiej dezinflacji) do podmiotow kredytujacych
      (wlascicieli lokat, obligacji). Wynika z tego,
      ze niekontrolowana, szybka dezinflacja prowadzi
      do transferu bogactwa od jego tworcow do przypadkowych (?)
      beneficjentow, wskutek arbitralnych decyzji Banku
      Centralnego.

      Taki zas proces jest w sprzecznosci z zasadami
      dobrej ekonomii: z wytworzonego bogactwa
      powinien korzystac wytworca, a decyzje
      wladz nie powinny drastycznie zmieniac warunkow
      dzialania podmiotow ekonomicznych.


      Pozostaja jeszcze takie drobiazgi jak ten,
      ze czlowiek optymistyczny i zadluzony (pod
      warunkiem, ze nie ponad miare) jest
      bardziej sklonny do wydajnej pracy niz
      pesymistyczny rentier...

      Dlatego wlasnie dobra polityka monetarna
      ma udzial w tworzeniu zdrowego wzrostu gospodarki.
      Nie dlatego, ze sie drukuje pieniadze, tylko
      dlatego, ze zacheca ludzi do inwestowania
      i ciezkiej pracy, a nie zycia z rent.
      Tworzy ten najwazniejszy filar ekonomii,
      jakim jest dobra organizacja.

      Konluzja: ten felieton, w obecnym kontekscie
      sytuacji w Polce, falszuje nieco wazny problem.
      Mowi o niekwestionowanych pozytkach z niskiej
      inflacji, ale pomija zupelnie koszta gospodarcze
      szybkiej i niekontrolowanej dezinflacji.

      Z pozdrowieniami
      Fizyk
      • Gość: ula Re: Tam, gdzie rosną złotówki IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 20.07.02, 18:09
        Nie muszę oblekać się Fizyk w togę profesora akademii ekonomicznej,aby zobaczyć
        jak na dłoni,że i tym razem manipulujesz.Aby to udowodnić wystarczy spojrzeć na
        Twój post oczami gospodyni domowej.
        Chociaż tego wyrażnie nie zaznaczyłeś to niewątpliwie Twój post dotyczy
        sytuacji w Polsce,a przekładając to na język konkretny, złej [wg Ciebie]
        polityce monetarnej RPP objawiajacej się zbyt wysokimi stopami procentowymi
        wywołującymi niekontrolowaną deflacją.Twierdzenie,że w Polsce jest
        niekontrolowana deflacja jest pierwszym Twoim nieprawdziwym założeniem.
        Zwłaszcza słowo"niekontrolowana" jest dużym zafałszowaniem.Gdyby w Polsce była
        szybko narastająca inflacja to wtedy napisałbyś,że jest kontrolowana.Taki z
        Ciebie żongler.
        Jeżeli chodzi o stopy procentowe to nie mogę od dawna doczekać się od Ciebie
        odpowiedzi,czy Bank Japonii prowadzi obecnie dobrą czy zła politykę monetarną
        doprowadzając do 0% stopy.Jeżeli dobrą to dlaczego gospodarka już tyle lat tkwi
        w stagnacji,a jeżeli złą to co powinien zrobić,aby wg Twojego kryterium ocenić
        jego politykę monetarną za dobrą?.
        • feezyk Re: Tam, gdzie rosną złotówki 20.07.02, 18:32
          O, Ula!
          Dzien dobry. Jak zwykle mila, uprzejma,
          spokojna, nie-etykietujaca.

          Gość portalu: ula napisał(a):

          > Nie muszę oblekać się Fizyk w togę profesora
          > akademii ekonomicznej,aby zobaczyć
          > jak na dłoni,że i tym razem manipulujesz.

          Ufff, zobaczmy.

          > Aby to udowodnić wystarczy spojrzeć na
          > Twój post oczami gospodyni domowej.
          > Chociaż tego wyrażnie nie zaznaczyłeś to niewątpliwie Twój post dotyczy
          > sytuacji w Polsce,a przekładając to na język konkretny, złej [wg Ciebie]
          > polityce monetarnej RPP objawiajacej się zbyt wysokimi stopami procentowymi
          > wywołującymi niekontrolowaną deflacją.Twierdzenie,że w Polsce jest
          > niekontrolowana deflacja jest pierwszym Twoim nieprawdziwym założeniem.

          Chyba napisalem DEZINFLACJA? :)
          Jest niekontrolowana, bo inflacja wciaz
          wychodzi ponizej celu inflacyjnego.
          Oczekuje inflacji 4-6%, na podstawie celu RPP w
          tym roku, a na razie mam 1.6%...



          > Zwłaszcza słowo"niekontrolowana" jest dużym zafałszowaniem.Gdyby w Polsce
          była
          > szybko narastająca inflacja to wtedy napisałbyś,że jest kontrolowana.Taki z
          > Ciebie żongler.

          ???
          No, to juz tylko gra Twojej wyobrazni.
          Osadzasz mnie na podstawie tego, co wydaje Ci sie,
          ze bym napisal...

          > Jeżeli chodzi o stopy procentowe to nie mogę od dawna doczekać się od Ciebie
          > odpowiedzi,czy Bank Japonii prowadzi obecnie dobrą czy zła politykę monetarną

          Nie wiem, nie sledze zbyt uwaznie japonskiej gospodarki.
          Wydaje mi sie jednak, ze prowadzi obecnie dobra polityke
          monetarna.


          > doprowadzając do 0% stopy.

          I tak maja deflacje, wiec stopa o% jest do przyjecia.

          > Jeżeli dobrą to dlaczego gospodarka już tyle lat tkwi
          > w stagnacji,

          To opisal juz J.M. Keynes i nazywa sie to liqudity
          trap. Nie maja juz manewru w polityce monetarnej.
          W Polsce jest manewr.

          Patrzac w dluzszej perspektywie - Japonia osiagnela
          blyskawicznie wspanialy standard zycia kosztem
          bardzo ciezkiej pracy. Mozna wiec ostatnie 5 lat
          uznac za korekte po 50 latach prosperity.
          A Polska jest dopiero na poczatku drogi i
          moglaby sie szybciej rozwijac.

          Z pozdrowieniami
          Fizyk
          • Gość: RYBA Re: Tam, gdzie rosną złotówki IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 21.07.02, 11:33
            RPP obnizyla swoj cel infalcyjny do 3-4%.
            • feezyk Re: Tam, gdzie rosną złotówki 21.07.02, 20:45
              W czerwcu, jak inflacja rok do roku zeszla do 1.7%!
              To sie wlasnie nazywa manipulacja, prawda?
              Pozdro
              F.
              • Gość: RYBA Re: Tam, gdzie rosną złotówki IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 22.07.02, 16:15
                Fizyk jak byles w szkole (ile lat temu? :) ) to jak zalozyles sobie ze masz
                zrobic 10 zadan a zrobiles 12 to mama na Ciebie krzyczala?
                • Gość: deLUC Re: Tam, gdzie rosną złotówki IP: *.braniewo.sdi.tpnet.pl 22.07.02, 19:03
                  Nornalne cisnienie powietrza w kole to ok 2,2 atmosfery (czy cos) - a ja
                  dopompuje do 4 - wsiadziesz do takiego samochodu? - przyjemnej jazdy :))))
                • feezyk 36.6 22.07.02, 19:20
                  Mama uczyla mnie, ze wiekszosc lekarstw
                  w nadmiarze staje sie trujacych. Uczyla mnie
                  tez, ze nie nalezy zbijac goraczki ponizej
                  36.6*C. Miala tez kolege, ktory byl niesamowicie
                  obkuty w wiedzy ksiazkowej, ale na dyzurach
                  ciagle marli mu pacjenci, az trzeba go bylo
                  od tych dyzurow odsunac.

                  Chcialbym zwrocic Twoja uwage na to, ze
                  wiekszosc dzialan ma pewne optimum natezenia.
                  Czy Twoi rodzice juz Cie o tym poinformowali?

                  Pozdro
                  F.
                  • Gość: RYBA Re: Tlumaczenie dla deLuca i Feezyka (czyt. Fizyka IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 23.07.02, 11:51
                    Podajac ten przyklad chcialem pokazac ze cel inflacyjny to nie prognoza tylko
                    zalozenie ktore trzeba wykonac. Otoz zalozenie to dotyczy konca roku a jak
                    wiesz lipiec nie jest ostatnim miesiacem roku.
                    • feezyk No nie trafiaja i juz. 24.07.02, 20:16
                      Hej.

                      Zalozenie na rok 2002 bylo 4-6%.
                      W polowie roku okazalo sie, ze
                      inflacja nie trafi z cel, wiec
                      trafiono celem w inflacje i RPP zmienila
                      zalozenia na 2-4% (nota bene zalecal
                      to explicite IMF w swoim raporcie).

                      Jesli wiec bedzie np. w listopadzie 2002
                      inflacja rok-do-roku bedzie 0%, to zawsze
                      mozna zmienic cel na -1 - + 1%. Wtedy
                      trudno bedzie RPP spudlowac.

                      Jak wiesz RPP juz 4 razy z rzedu nie
                      zrealizowala wlasnego celu inflacyjnego.
                      Albo maja pecha albo...

                      Pozdro
                      F.
                      • Gość: RYBA Re: No nie trafiaja i juz. IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 24.07.02, 20:18
                        Jesli inflacja jest nizsza niz zakladana wczesniej to dlugoterminowe inwestycje
                        maja wieksza rentownosc.
                        • Gość: Biolog 36,6 dwa IP: *.mtnet.com.pl 24.07.02, 21:18
                          jeżeli założenie = cel inflacyjny jest błędne to sypią się
                          wszystkie klocki, które konstruowały budźet. Ponieważ zgodnie z
                          choćby wiecznym modelem CAPM rozsądny człowiek inwestował nie w
                          produkcję czy usługi w okresie 199701002 r. a w obligacje to
                          tylko ta forma inwestycji zawsze daje premię z błędu RPP.
                          Kosztuje nas to zwiękzoną obsługę długu, ale przede wszystkim
                          osiągniecie iluzji dezinflacji wynikającej z niskiej złotówki i
                          przeliczania nie po realnym kursie długu zagranicznego i np. cen
                          ropy naftowej.

                          To ostatnie zdanie jest ulubionym miejscem ataków dr
                          Grabowskiego - "a skąd Pan wie jaki kurs jest realny". Dla
                          prawnika jest to sytuacja przestęstwa doskonałego - można
                          zarżnąć polityką pieniążną i fiskalną gospodarkę i z uśmiechem
                          obwiniac o to najpierw kryzys w Azji w 1997, potem w Rosji w
                          1998 r., potem Niemców bo nie ruszyli gospdarki> Nasza dyskusja
                          jest dowodem na to, że nie ma możliwosci przperowadzenia dowodu
                          iny albo braku winy RPP. Rozsztrygnięcie nastąpi po wielu latach
                          kiedy np. okaze się, że mamy wiarygodne dane o strukturze
                          importu i był to jednak import konsumpcyjny albo Rosati z
                          Ziółkowską napiszą książkę o RPP


                          Z Twojego listu wynika, że uważasz, że to założenie jest błędne
                          dopiero po przyjęciu go przez RPP np. w lipcu. Problem polega na
                          tym - i tu jest chyb aistota sporu z RPP - iż dla większości
                          osób, które jeżdżą czymś innym niż Mercedesem (Ula mi napisze,
                          że nie ma Mercedesa, - od razu ją pytam z widźminowskim
                          uśmiechem czy jest atrakcyjną kobietą :-)i czy zawsze jej
                          mężczyźni się z nią zgadzają)przez ostatnie lata już w momencie
                          formułowania celu, iz nastąpiło błędne zdiagnozowanie stanu
                          gospoadarki. To porównanie do 36,6 jest chodzącym mi od dawna po
                          głowie.

                          Wczoraj słuchałem pracując przy kompie sprawozdania NBP w
                          Sejmie. Staram się nie zajmować stanowiska w sporze wokół RPP,
                          być obiektywnym, ale Leszek Balcerowicz wczoraj manipulował
                          danymi i cyframi, posługiwał się retoryką statystyczną. Smutno
                          mi sie zrobiło. To sprawzodanie jest - gdyby np. Lepper umiał to
                          zrobić - spospobem na skuteczny choć tylko intelektualnie atak
                          na NBP.

                          Biolog
          • Gość: ula Re: Tam, gdzie rosną złotówki IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 21.07.02, 14:29
            Nie należę Fizyku do tych co wszystko wiedzą,ale do nielicznych na tym forum co
            się do tego przyznają.Nie wiem co to jest dezinflacja i czym różni sie od
            deflacji.Może będziesz tak dobry i napiszesz mnie gdzie mam szukać definicji
            tego wyrażenia, albo sam zdefiniujesz.Może nareszcie dowiem się od Ciebie
            jakiejś prawdy.
            PS.Cel inflacyjny i inflację rozpatruje się i porównuje przynajmniej w skali
            roku,a nie poszczególnych miesiecy.
      • Gość: RYBA Re: Tam, gdzie rosną złotówki IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 21.07.02, 11:30
        Czesc Fizyk. Jak spedziles wakacje? Na Forum panowala nuda ostatnimi czasy. Ale
        do rzeczy.

        Po piwerwsze tojak zapewne wiesz stan wiedzy ekonomicznej polskiego
        spolecznestwa w skali od 0 do 10 to -10. Kuczynski operujac prostymi schematami
        tlumaczy zaleznosci wolnego rynku. On wie ze to uproszczenie ale stara sie nie
        komplikowac swojego wywodu.
        Po drugie to zarzucasz ze w Polsce jest zbyt malo inwestycji? Zapewne wiesz ze
        cor oku panstwo musi zdecudowac czy wydac wiecej na konsumpcje czy inwestycje.
        Jesli konsumpcja to wieksze zapomogi a przez co podatki. Jesli inwestycje to
        mniejsze podatki ale i bardziej restrykcyjny budzet. U nas wybiera sie to
        pierwsze rozwiazanie wiec nei ma inwestycji.
        • feezyk Re: Tam, gdzie rosną złotówki 21.07.02, 21:06
          Czesc, dziekuje dobrze, ale wakacji jeszcze
          nie koniec. Faktycznie, lato troche ludzi
          rozleniwilo.

          OK, Kuczynski tlumaczy elementarz.
          To, co brzmi falszywie, to teza, ze to
          wszystko jest bardzo proste i elementarne
          i jednoznaczne. Nie jest.


          Zgadzam sie, ze panstwo polskie nie inwestuje i
          mam za to zal (w szczegolnosci USA i Szwecja wydaja
          ponad 3% PKB na badania naukowe, a Polska ~0.3% PKB).

          Niemniej, m.in. w wyniku restrykcyjne polityki
          pienieznej, i tak niski poziom inwestycji spadl
          w 2001 roku chyba o 12%, a konsumpcja prywatna
          troche wzrosla (cos kolo 3% zdaje sie), o wiecej
          niz konsumpcja rzadu (okolo 1%) - sprawdz
          dane NBP.

          Oszczednosci rosna zas bardzo wolno.

          Odpowiedz zatem na pytanie: czy polityka
          pieniezna RPP okazala sie skuteczna
          w zachecaniu do inwestowania zamiast
          do konsumpcji, czy odwrotnie. Dlaczego?

          Pozdro
          F.
          • Gość: RYBA Re: Tam, gdzie rosną złotówki IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 22.07.02, 16:22
            Jesli oszczednosci rosna zbyt wolno to banki nie maja wlasnych srodkow na
            kredyt i pozyczaja po stawce WIBOR ale zeby ludzie oszczedzali to:
            - musza miec duze dochody (malo prawdopodobne)
            - oprocentowanie musi byc atrakcyjne (ale to wyzsze stopy)

            Jak sam wiesz skutkow obnizek nalezy sie spodziewac po 3-5 kwartalach.

            Zauwaz ze jesli deficyt bylby mniejszy to inwestorzy kupowaliby akcje co
            prowadziloby to zwiekszenia sie srodkow na inwestycje w przedsiebiorstwach. Nie
            mowie tu o zmniejszenie deficytu w tym roku (ja jestem za ale ty i Maciej
            uwazacie ze nie mozna zmniejszac deficytu podczas recesji) ale przeciez
            mielsimy 10 lat na jego zmniejszanie i teraz bylibysmy w innej sytuacji.
            Deficyt w Polsce wynikl z finansowania dlugofalowych i indeskowanych wydatkow
            jednorazowymi dochodami z prywatyzacji.

            Pozdrawiam

            P.S. Mnie wakacje dopiero czekaja, niedawno mi sie zaczely.
            • feezyk Re: Tam, gdzie rosną złotówki 22.07.02, 19:48
              Hej, nie do konca potrafie nalezc w Twoim
              poscie wytlumaczenia fenomenu:

              wysokie realne stopy -> wolny wzrost
              stopy oszczednosci + drastyczny spadek
              inwestycji + wzrost konsumpcji.

              Czy to bylo zamierzone, normalne, pozytywne,
              czy to tylko skutki uboczne w realizacji czegos
              znacznie isotniejszego niz inwestycje i
              wzrost gopodarczy?


              Zgadzam sie, ze w Polsce od 1995 roku trwoniono
              potencjal zgromadzony wczesniej i panstwo
              konsumowalo dochody z prywatyzacji. Niemniej,
              jeszcze w poznych latach 90-tych zadluzenie
              panstwa w stosunku do PKB MALALO. W latach
              90-tych znacznie zmniejszono poziom redystrybucji
              przez panstwo (o ponad 10%), dzieki czemu Polska
              plasuje sie w poblizu sredniej OECD w tym wskazniku.

              Pozycja, ktora rosla bardzo szybko to wydatki
              socjalne: glownie emerytury i renty. Te wydatki
              to obecnie 20% PKB, a bylo ponizej 10% w 1989 roku!
              W Czechach i na Wegrzech to obecnie okolo 15% PKB.
              Co gorsza, indeksacja cenowa rent i emerytur
              oraz umocnienie zlotowki przekladaja sie na wysokie
              wydatki na te cele, jesli liczyc w walutach
              wymienialnych. To m.in. powoduje, ze Polska musi pozyczac,
              a polskie firmy nie sa konkurencyjne (placa wysokie
              podatki i ZUS).

              Kazdy realistyczny program redukowania deficytu powinien
              zaczac od tego problemu, bo jest on najpowazniejszy.
              Masz jakis pomysl, jak zredukowac te wydatki?


              Pozdro
              F.

              PS. jak poszly egzaminy?
              • Gość: RYBA Re: Tam, gdzie rosną złotówki IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 23.07.02, 11:59
                Widze ze zgadzamy sie ze zmiana indeksacji wydatkow socjalnych jest konieczna.
                Osobiscie uwazam ze trzeba karac zdrowych rencistow i zmienic indeksacji z
                cenowej do PKB. Wtedy od pracy mlodych bedzie zalezal byt starych. Poza tym
                nalzey zlikwidowac niektore agencje a co najwazniejsze to rzad nei powinien
                gwarantowac kredytow bo to sporo nas kosztuje. Reasumujac uwazam ze: Jak
                najmniej pomocy panstwa, jak najwiecej wlasnej pracy.

                Pozdrawiam

                P.S. Dziekuje. Dostalem sie na wszystko na co zdawalem i tam gdzie chcialem.
                • feezyk Re: Tam, gdzie rosną złotówki 24.07.02, 20:22
                  Tak, to czesc z tych rzeczy, ktore nalezy
                  zrobic. Powstaje pytanie: gdzie byli
                  panowie z RPP w latach 1997-2001?
                  Np. pan Balcerowicz i Grabowski?

                  Jesli czytales o planie Balcerowicza, to
                  zapewne pamietasz, ze wysylanie ludzi
                  na renty i wczesne emerytury bylo
                  planowym elementem restrukturyzacji
                  gospodarki. Nikt nie odwazyl sie potem
                  dotknac tego problemu. Dzis placimy rachunki.

                  Pozdro
                  F.
                • feezyk Re: Tam, gdzie rosną złotówki 24.07.02, 20:28
                  Inwestycje w co? W papiery skarbowe?

                  A dlugoterminowe, dotkliwsze zadluzenie
                  powoduje bankructwa i zmienia perspektywy
                  gospodarki zniechecajac do inwestowania
                  (jak widac).

                  Ty ciagle chyba nie rozumiesz, ze na calym swiecie
                  szybkie tlumienie inflacji (zwlaszcza
                  jednocyforwej) powoduje koszta gospodarcze.

                  Jesli bowiem stopy proc. nie sa istotne
                  dla gospodarki, to w jaki sposob oddzialywuja
                  na poziom inflacji? Jesli nie sa istotne,
                  to dlaczego ich nie obnizyc?

                  F.
                  • Gość: RYBA Re: Tam, gdzie rosną złotówki IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 24.07.02, 22:47
                    Ale kto powiedzial ze nei sa istotne? Ja napewno nie. Ale jesli latwo mozna
                    przwidziec jak zmienia sie stopy, czyli czy beda zgodne z trendami na rynku to
                    latwo jest zdyskontowac przyszla wartosc inwestycji (procent skladany).

                    Zgadzamy sie co do roli panstwa w gospodarce i potrzebnych zmian w budzecie ale
                    ja mowie o ty glosniej. Czemu nie mowisz o tym czesciej? Za wszystko winisz
                    polityke monetarna i RPP. Zgadzam sie ze jest to wazne ale polityke monetarna
                    tworzy grunt pod trwaly wzrost gospodarczy i tyle. Nie tworzy wzrostu. Myslales
                    kiedys nad tym ze gdyby w poprzenich latach (97-99) RPP utrzymywala niskie
                    stopy procentowe to moglo dojsc do ogomnego deficytu na rachunku obrotow
                    biezacych? Nadmiernego importu? Konsumpcja nakrecalaby niezdrowy wzrost,
                    spadalyby oszczednosci.

                    Poza tym poprzez abolicje dlugow Kolodko wprowadzi sporo pieniadza do obiegu.
                    Wiec nei martw sie o podaz waluty. Inflacja sie jeszcze odbije.

                    Pozdrawiam
                    • Gość: Biolog Więcej krytyki wobec podręczników IP: *.mtnet.com.pl 25.07.02, 00:57
                      Twoja teza o skutkach obniżki w okolicach 1997 r. (z poprawka na
                      kryzys w Azji) oraz o zerowym wpływie % gospodarki jest
                      ksiązkowa. Niezgodna jest też z odpowiednio przetworzonym
                      modelem CAPM. Nie byłoby żadnego wzrostu importu w średnim
                      okresie. Po pierwsze kto kupowałby ten import? Importerzy
                      znaleźliby się szybko w sytuacji dzisiejszych developerów. Po
                      drugie natychmiast by podrożał wraz z emigracją gorących
                      kapitałów. Szansą dla Polski była odwaga w dostrzeżeniu, że tym
                      razem cen nie uda się przerzucić na konsumentów - to są te
                      szczególne momenty zwrotne kiedy warto dewaluowac walutę (chyb
                      anie dziś). Mielibyśmy kryzys walutowy, ale on miałby taki
                      przebieg jak w Czechach i na Węgrzech - z perspektywy czasu te
                      kraje zrobiły lepszy interes niz Polska. Rok, dwa na minusie i
                      do góry. My zrobiliśmy coś takiego - zaaplikowano lek, który
                      utrzymywał temparaturę ciała na 36,6, gdy ciało potrzebowało
                      zezwolenia na gorączkę, po to by zgodnie z tym w co wierzy
                      Balcerowicz samodzielnie zwalczyć chorobę. Oficjalnie jest okey
                      i tylko paru lekarzy miało odwagę powiedzieć jakiego rodzaju
                      kurację się przeprowadza, dziwnym trafem wszyscy pracują za
                      granicą. Efekt na wielu obszarach jest taki jak utrzymywanie
                      przy pomocy respiratora człowieka-rośliny i takim obszarem jest
                      bagno, którym próbuje zająć się Kołodko i co mu się oczywiscie
                      nie uda. Wysokie podatki, koszty pracy, stary kodeks pracy n
                      aktóre się powołujesz - każdą z tych rzeczy Polak ume obchodzic
                      od 250 lat i w każdej chwili konstruuję dla Ciebie umowy i masz
                      firmę wolna od tych obciążen. Natomiast stóp procentowych i
                      poziomu kursu jako firma nie przeskoczysz, bo wtedy podejmuje
                      sie decyzję o zamknięciu fabryki i kupnie obligacji albo
                      produkcji opartej o "wysoce" przetworzony import, czyli.
                      sprowadzenia blatu stołu i czterech nóg, skręcenie wszystkiego i
                      radosnego, ale tylko dla statystki wyeksportowania. Czlowiek,
                      ktory mogłby to wszystko zrobić w kraju za podobne pieniądze od
                      naszego "eksportera po prostu nie otrzyma zlecenia na pracę,gdyż
                      eksporter jest tu usługodawcą wobec firmy z Zachodu, a nie
                      producentem towaru i ja znam kilkanaście takich firm.
                      Biolog

                      Podejrzewam ,że istnieje konketny powód dlaczego nie podjęto
                      ratowania polskiej gospodarki w sytaucji kiedy wiadomo było juz
                      co zrobi z nią AWS - oczyszczenie Polski z kapitału
                      spekulacyjnego (a były wtedy buforowe i duże wpływy z
                      prywatyzacji). Chodziło o banki. Istniała obawa, że sektor na
                      ruchach walutowych padnie. Mając do wyboru 20%
                      prawdopodobieństwo takiego scenariusza i 80%, że będzie 3 mln
                      bezrobotnych wybrano realizację drugiej wielkości.

                      Biolog
    • Gość: Abram Re: Tam, gdzie rosną złotówki IP: *.barak.net.il 20.07.02, 15:53
      NBP otrzymuje za rezerwy walutowe-27mld$2.5% 675.000.000$
      Zamienia je na zlotowki i placi 10% =2.700.000.000
      2.000.000.000 $ strata.
      Rezerwy w tej skali sa jedne z najwiekszych na swiecie!
      Po jakiego czorta? Ile powinny wynosic rezerwy NBP ?
      Nie uwierzycie- "0" zero
    • Gość: Chemik Re: Tam, gdzie rosną złotówki IP: *.mtnet.com.pl 20.07.02, 17:05
      Pan Waldemar Kuczynski nie startuje co miesiąc z pozycji zero.
      Ma swoje nazwisko, kontakty, pozycje - to one zadecydowały w
      sporej mierze o możliwości wydrukowania tego felietonu nie
      zarzucam tu dobremu dziennikowi jakim jest GW druku złego
      tekstu - tekst nie jest zły, lecz o druku nie zadecydował wbrew
      sugestii autora tylko jego merytoryczna wartość). Autor próbuję
      uparcie kreować fikcję, która w Polsce kojarzona jest z
      opluwanym, że aż wstyd prof. Balcerowiczem polegającą na tym, że
      o wyborze przez popyt z kilku podobnych ofert leżacych postronie
      podaży decyduje jakość najlepszej z nich. Wolny rynek
      robi "pstryk" i najlepszy absolwent ma pracę. Proszę porozmawiać
      z absolwentami prawa, którzy tak zakuwają, że czasami
      orzecznictwa SN znają lepiej niż szacowni sędziowie i nigdy nie
      będą mogli zostać adwokatem, z przedsiębiorcami, kórzy biorą
      udział w ustawionych przetargach i tymi, którzy np. próbują
      budowac w Niemczech. Najlepsza oferta oznacza tu coś zupełnie
      innego niż "naj" w zakresie wiedzy, talentu, umiejętnosci.
      Gdyby Pan Waldemat Kuczński wysłał swój kolejny, podobnie
      napisany, felieton jako "no name", do dobrej gazety trafiłby on
      na kilkumetrową stertę podobną do tej z CV absolwentów teraz juz
      niestety UJ czy UW. W złej gazecie pomysł felietonu zostałby mu
      najprawdpopdobniej skradziony w sprytny nie do udowodnienia
      sposób

      Niedawna jechałem pociągiem z budowlańcem, który opowiedział jak
      są załatwiani na niemieckich budowach. Niemcy zażądali od
      Polaków podniesienia deklarowanych kwot na wyżywienie polskich
      robotników. Negocjacje zakończyły się tuż przed odejściem rządu
      premiera Buzka - Niemcy uzyskali od polskiego rządu stawki
      kilkakrotnie wyzsze niż te które ten sam rząd zadeklarował
      budwlańcom w czasie negocjacji. I to pokazuje co niemieccy
      kapitaliści z wielu pokoleń sądzą o takich felietonach.

      Chemik


    • Gość: biolog Pytanie do uli IP: *.mtnet.com.pl 20.07.02, 22:17
      Wydaje mi się, że czytam Twoje stałe tezy od kilku miesięcy co
      do RPP - jedna z nich "bo w Japonii jest 0%". Stąd wniosek = %
      jest nieistotny. Moje poytanie brzmi - "Jak wyglądała by Japonia
      gdyby kredyt dla Sony czy Toyoty wyniósł 15 %?
      • Gość: ula Re: Pytanie do uli IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 20.07.02, 22:53
        Chętnie odpowiem na Twoje pytanie jeżeli najpierw dostanę jednoznaczną
        odpowiedż na swoje.
      • Gość: Rycho Re: Pytanie do uli IP: *.acn.pl / 10.133.128.* 20.07.02, 23:07
        Stopy procentowe nie biorą się z księżyca stąd założenie o 15% w Japonii nie
        nadaje się do komentowania.
      • Gość: tomalka Re: Pytanie do uli IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 21.07.02, 07:34
        Gość portalu: biolog napisał(a):

        > Wydaje mi się, że czytam Twoje stałe tezy od kilku miesięcy co
        > do RPP - jedna z nich "bo w Japonii jest 0%". Stąd wniosek = %
        > jest nieistotny. Moje poytanie brzmi - "Jak wyglądała by Japonia
        > gdyby kredyt dla Sony czy Toyoty wyniósł 15 %?
        >

        1 W Japonii trzeba przekonywać ludzi aby wydawali, w Polsce aby oszczędzali;
        2 Wypychanie nie jest skutkiem stóp tylko deficytu, i dotyczy nie tylko
        podmiotów polskich ale również zagranicznych - mniejsze inwestycje bezpośrednie
        większe portflelowe i wzrost dywidend płaconych wypłacanych przez
        przedsiębiorstwa z kapitałem zagranicznycm;
        3 NBP nie organizuje konkurencyjnych przetargów do MF. Skala operacji otwartego
        rynku w ostatnim czasie wyraźnie zmalała, pomimo spadku kredytu;
    • Gość: biolog Wciąz pytanie do Uli IP: *.mtnet.com.pl 20.07.02, 23:24
      Nie potrafię odpowiedzieć na pytanie, bo go po prostu nie znam -
      nigy nie rozmawialismy. Wydaje mi sie zresztą, że pytanie nie ma
      znaczenia, bo ta Japonia pojawia isę w przeróznych kontekstach.
      Ja stawiam tezę i będę wdzięczny jak ją koś obali, że utrzymanie
      stóp proscentowych na poziomie Polski zabiłoby Japońska
      gospodarkę ze dwa lata temu.
      To jest tylko przypuszczenie. Uderza mnie naomiast i bardziej
      ciekawi stały dobór argumentów co do RPP przez jej zwolenników i
      odpowiednio przeciwników, co mnie niepokoi bo to oznacza schemat
      myślenia. Drugim takim argumentem zwolenników RPP jest stałe
      mówienie (np. przez Tygodnik Wprost, który zresztą publikuje co
      tydzień felieton prof. Balcerowicza) o zjawisku "wypychania"
      przez rządowe papiery skarbowe - banki kupują obligacje i mając
      pewny % nie dają kredytu stoczni. Piszą tak od pół roku. Ku
      mojemu zaskoczeniu prof. Gomółka (mam tu problem z wyborem u :-
      )) zwrócił z pewnym zniecierpliwieniem uwagę, że podobnej skali
      zbieranie od banków pieniędzy przeprowadza NBP uzasadniając to
      kontrolą podaży pieniądza i tu leży głowna przyczyna, iż banki
      nie są zainteresowane udzielaniem kredytów i zbieraniem
      depozytów. Niepokoi mnie, że od tamtego czasu nawet w
      wypowiedziach dr Grabowksiego pojawia się natychmiastowa
      wstawka, gdy dziennikarze pytają o "wypychanie" (gdy nie zdażą
      skończyć pytania) "ale my też kupujemy". Zwłaszcza, że ponoć był
      skandla - Belka oferował na przetargu 5-letnich obligacji
      skarbowych 8%, NBP n akonkurencjnym przetragu bonów NBP ...
      12%.

      • Gość: ula Re: Wciąz pytanie do Uli IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 21.07.02, 13:23
        Nie jest prawdą Biolog,że nadużywam Japonii jako uzasadnienia decyzji RPP w
        zakresie stóp procentowych.W ciągu kilkumiesięcznego uczestnictwa na tym forum
        tylko raz użyłam tego argumentu,a nie otrzymawszy odpowiedzi powtórzyłam je
        teraz co spowodowało Twoją reakcję.Nie jest to mój koronny argument za
        słusznością poczynań RPP.Było to tylko zastosowanie środków analogicznych do
        tych jakie stosują dogmatycy w walce o zgnojenie złotówki.
        Zgadzam się z Twoim opinią,że polskie stopy procentowe zniszczyłyby japońską
        gospodarkę.Pragnę jednak zwrocić Ci uwagę,że nie użyłam Twojego słowa"teza"
        lecz "opinia".Teza z logicznego i matematycznego punktu widzenia to twierdzenie
        wymagające dowodu słuszności przyjętego założenia.Twój problem polega na tym,że
        przyjąłeś nierealne założenie,że Polska=Japonia.Oczywiście chodzi mnie o
        czynniki warunkujące wysokość stóp procentowych w obu krajach.Idąc tropem
        Twoich błędnych założeń należałoby postawić"tezę",że europejskie stopy
        procentowe zabiłyby japońską gospodarkę w ciągu 4-ch lat,a amerykańskie w ciągu
        6-ciu i wobec tego europejskie i amerykańskie stopy należy obniżyć.
        Po tym skrótowym wyjaśnieniu nie liczę na Twoją wdzięczność[co obiecywałeś w
        swoim poście],a jedynie zwrócić uwagę na fakt,że dystyskutowany problem jest
        bardziej złożony niż się wydaje wielu dyskutantom.
    • Gość: biolog Do rycha IP: *.mtnet.com.pl 20.07.02, 23:28
      oczywiscie masz rację - natomiast tu chodzi o to, że osoby,
      które dają RPP za + łącznie z Jankowiakiem z BRE przytaczają
      Japonii. Skoro tak to to mam prawo pytać "Co stałoby się w
      Japonii, gdyby kredyt był 15%?", To jest pytanie z logiki i
      retoryki jednoczesnie. Rozmówca twierdzi "W Japonii jest
      stagnacja, a 0% nie pomogły = stopy są bez zaczenia". Wiec ja
      pytam jak po zrównaniu
      • Gość: Rycho Re: Do rycha IP: *.acn.pl / 10.133.128.* 21.07.02, 00:39
        Napewno stopy% mają znaczenie.W przypadku Polski znaczenie to jest nadmiernie
        wyolbrzymiane.Niezmiernie trudno wyobrazić sobie jednak konsekwencje posunięć
        których w rzeczywistości nie będzie.Historię wysokości oprocentowania w Polsce
        należy rozpatrywać od momentu dławienia inflacji w 1989r.Czy postępowanie
        decydentów w tej materii było idealne tego nie wiem.W jak krótkim czasie można
        dojść do niskich stóp też nie wiem.Z problemem silnych walut borykają się też
        Czesi i Węgrzy mimo niższych stóp.Problemy Japonii i Polski są tak różne,że nie
        da się ich nijak porównywać.
      • Gość: RYBA Re: Do biologa IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 21.07.02, 11:45
        Problemem Japoniii jest ogromny dlug publiczny spowodowany kredytowaniem firm,
        ktore teraz maja klopoty. Kredyty byly udzielane bo tak kazala wladza. Teraz
        banki nie dysponuja pieniadzem, bo maja wiele nie splaconych kredytow. Poza tym
        stopr relane w Japonii wynosza okolo 1,5%. Stopy procentowe nie maja az tak
        duzego znaczenia bo w czasach panujacej deflacji ludzie powstrzymuja sie od
        wydawania pieniedzy.
    • Gość: Biolog Do uli IP: *.mtnet.com.pl 21.07.02, 20:27
      Załamałem się. Dawno nie spotkałem się z taką manipulacją i złą
      wolą rozmówcy. W moim poście było co prawda kilka
      błędów "szybkiego pisania", ale przeczytałem to raz jeszcze i
      jest to jednak zrozumiałe. Włożyłaś mi do ust tezy czy opinie
      (jest to trzeciorzędne rozróżnienie), których tam po prostu nie
      ma. W którym np. fragmencie moich listów Japonia=Polska? I
      dlaczego próbujesz rozmawiać ze mną tak jakbym był przeciwnikiem
      RPP skoro ja się tu nie deklarowałem i w czasie pisania w ogóle
      o tym nie myślałem.

      Ponieważ nie odpowiedziałaś na pytanie o wpływ takiego 15%
      kredytu na Japonię (chodziło mi o język do którego sięgnął Ryba)
      to rzeczywiscie wdzięczny nie jestem.

      Nie ważne jest też ile razy posłużyłaś się argumnetem Japonii -
      obecny jest w mediach ca drugi dzień i każdy z nas ma świadomość
      w jakim kontekście jest uzywany. Albo się zgadzasz go użyć albo
      też nie.

      I raz jeszcze pisałem o następującej argumentacji np Janusza
      Jankowiaka z BRE:
      1) Obserwacja: W Japonii stopy % wynoszą zero
      2) Obserwacja: W Japonii jest stagnacja
      3) Wniosek: Stopy porcentowe nie przyczyniają się do wzrostu
      gospodarczego
      4) Teza: Niskie stopy procentowe w Polsce nie przyczynią się do
      wzrostu gospodarczego
      • Gość: ula Re: Do uli IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 22.07.02, 21:04
        Gość portalu Biolog napisał:
        "Ja stawiam tezę i będę wdzięczny jak ją ktoś obali, że utrzymanie stóp
        procentowych na poziomie Polski zabiłoby Japońska gospodarkę ze dwa lata
        temu".
        Moja odpowiedż:
        "Zgadzam się z Twoim opinią,że polskie stopy procentowe zniszczyłyby japońską
        gospodarkę.Pragnę jednak zwrocić Ci uwagę,że nie użyłam Twojego słowa"teza"
        lecz "opinia".Teza z logicznego i matematycznego punktu widzenia to
        twierdzenie wymagające dowodu słuszności przyjętego założenia.Twój problem
        polega na tym,że przyjąłeś nierealne założenie,że Polska=Japonia.Oczywiście
        chodzi mnie o czynniki warunkujące wysokość stóp procentowych w obu
        krajach.Idąc tropem Twoich błędnych założeń należałoby postawić"tezę",że
        europejskie stopy procentowe zabiłyby japońską gospodarkę w ciągu 4-ch lat,a
        amerykańskie w ciągu 6-ciu i wobec tego europejskie i amerykańskie stopy należy
        obniżyć".
        Czy moja odpowiedż Biologowi nie jest na temat i stanowi dowód manipulacji oraz
        mojej złej woli?.



        • Gość: eMisiek Re: Do uli IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 24.07.02, 18:41
          Gość portalu: ula napisał(a):

          > Gość portalu Biolog napisał:
          > "Ja stawiam tezę i będę wdzięczny jak ją ktoś obali, że utrzymanie stóp
          > procentowych na poziomie Polski zabiłoby Japońska gospodarkę ze dwa lata
          > temu".
          > Moja odpowiedż:
          > "Zgadzam się z Twoim opinią,że polskie stopy procentowe zniszczyłyby japońską
          > gospodarkę.Pragnę jednak zwrocić Ci uwagę,że nie użyłam Twojego słowa"teza"
          > lecz "opinia".Teza z logicznego i matematycznego punktu widzenia to
          > twierdzenie wymagające dowodu słuszności przyjętego założenia.Twój problem
          > polega na tym,że przyjąłeś nierealne założenie,że Polska=Japonia.Oczywiście
          > chodzi mnie o czynniki warunkujące wysokość stóp procentowych w obu
          > krajach.Idąc tropem Twoich błędnych założeń należałoby postawić"tezę",że
          > europejskie stopy procentowe zabiłyby japońską gospodarkę w ciągu 4-ch lat,a
          > amerykańskie w ciągu 6-ciu i wobec tego europejskie i amerykańskie stopy
          należy
          >
          > obniżyć".
          > Czy moja odpowiedż Biologowi nie jest na temat i stanowi dowód manipulacji
          oraz mojej złej woli?.


          Nie, Twoja odpowiedź stanowi dowód braku zrozumienia tematu.
    • feezyk Dezinflacja etc. 21.07.02, 20:42
      Hej,

      Dezinflacja = zmniejszanie inflacji
      Deflacja = ujemna inflacja (spadek cen)

      Odpowiadam Uli na jej pytanie:

      Moim zdaniem, dobra polityka monetarna jest tylko
      jednym z elementow pozwalajacych na optymalny
      rozwoj gospodarki. Inne wazne elementy:
      jakosc sily roboczej, dobry system prawny,
      uniemozliwienie marnotrawstwa, brak klasy
      pasozytniczej, korupcji, koniunktura swiatowa
      i wiele, wiele innych.

      Dlatego dzieki polityce monetarnej mozna
      pomoc/zaszkodzic gospodarce tylko w ograniczonym
      zakresie. W szegolnosci, w Japonii wyczerpaly
      sie juz mozliwosci stymulowania gospodarki
      za pomoca polityki monetarnej.

      W Polsce jest zupelnie inaczej:
      polityka monetarna jest niezwykle restrykcyjna
      i silnie, niegatywnie, oddzialywuje na rozwoj
      gospodarki. Mysle, ze mozna by ja ulepszyc
      z korzyscia dla gospodarki, nawet w dlugiej
      perspektywie czasowej.

      Nie oznacza to, ze uwazam, ze inne dziedziny
      nie wymagaja daleko idacych reform.

      Postulowalbym:
      - weryfikacje rent, gleboke przemyslenie
      sposobu indeksacji emerytur
      - legalizacje doplat do sluzby zdrowia
      - uproszczenie procedur sadowych
      - wprowadzenie ustawy anty-korupc. lamiacej
      solidarnosc dajacego bioracego
      - wprowadzenie mechanizmow umozliwiajacych
      efektywne karanie zwalnianie niekompetentnych
      lub nieuczciwych urzednikow
      - zmniejszenie ilosci koncesji i zezwolen
      - probe zlamania monopoli
      - zmniejszenie wymagan biurokracji dla malych firm
      - uelastyczniene kodeksu pracy
      - twardsza polityke wobec branzowych i korporacyjnych
      grup nacisku (gornictwo, notariusze, adwokaci etc.)
      - inwestycje w badania naukowe
      (kolejnosc przypadkowa).


      Takie dzialania, wraz z potanieniem kredytu i zlotowki
      spadek obciazen placowych) dalyby zapewne impuls do
      szybkiego wzrostu gospodarki.

      Problem jest taki: przygotowanie i wdrozenie takich
      reform jest czasochlonne i niezwykle ryzykowne
      politycznie. Dlatego, przyszlosc bedzie wygladala
      tak: rzad bedzie po kunktatorsku administrowal,
      a RPP bedzie po kunktatorsku zasklepiac sie tylko
      na inflacji (zreszta z przesada!!!) i odmawiac kredytu.
      A gospodarka bedzie w stagnacji lub recesji.
      Co proponujesz?

      Pozdrowienia
      Fizyk
      • Gość: MACIEJ Re: Dezinflacja etc. IP: *.ny325.east.verizon.net 22.07.02, 06:15
        feezyk napisał:


        > Problem jest taki: przygotowanie i wdrozenie takich
        > reform jest czasochlonne i niezwykle ryzykowne
        > politycznie. Dlatego, przyszlosc bedzie wygladala
        > tak: rzad bedzie po kunktatorsku administrowal,
        > a RPP bedzie po kunktatorsku zasklepiac sie tylko
        > na inflacji (zreszta z przesada!!!) i odmawiac kredytu.
        > A gospodarka bedzie w stagnacji lub recesji.
        > Co proponujesz?
        >
        > Pozdrowienia
        > Fizyk

        Miller wybral Kolodke ,zeby ten poluzowal polityke monetarna.
        No wiec Kolodko pryjezdza z wakacji z rozwianym piorem wpada do ofisu i w tym
        momencie zloty idzie na dol,bo wszyscy wiedza po co Kolodko zostal wybrany.
        Ale Leszek i kumple z pastwiska zaczynaja Kolodke uswiadamiac.
        Poluzujesz polityke monetarna,to nie zmiescimy sie w 3% i nici z euro,a wiesz
        ze my o wlasnych silach ,to sie nawet do grobu nie umiemy polozyc.
        EU nas straszy ,ze przesuna wejscie-chlew sie tu zrobi nie do wytrzymania.
        Musimy tanczyc jak nam graja,bo inaczej nas nie wezma.
        Grzesiek se reszte wlosow z przodu z tej totalnej niemocy wyrywa i rzecze:
        Jak ma byc chlopaki,niech juz bedzie tylko nie zapomnijcie o posadce dla mnie w
        EU,bo ja z tym durnym narodem wiecej jak 2 lata nie wydzierze.
        Chlopaki:Grzesiek,tylko ugadaj Lumpa zeby sie nie jezyl i wszystko bedzie w
        porzadku.Przeciez to tylko 2 lata,a jak sie przez przypadek dzwignie-to wszyscy
        beda nas na rekach nosic.


        • Gość: pawel-l Re: Dezinflacja etc. IP: *.prochem.com.pl / 1.0.0.* 22.07.02, 08:52
          Feezyk narzeka że za szybko spada inflacja ( 10 lat)
          A co by było gdyby w 1990 r przywiązano złotego do euro ( wtedy ECU ) ?
          Tak na przykład zrobiła Estonia ( do DM). Nie mówiąc o Argentynie i paru innych.
          Wydaje się że kłopoty które sobie rozłożyliśmy na lata przeżylibyśmy znacznie
          szybciej i głębiej. Ale nie ciągnelibyśmy tego ogona komunizmu za sobą.
          • Gość: Zbigniew Re: Dezinflacja etc. IP: *.magic-net.pl 22.07.02, 12:49
            Złoty był przywiązany stałym kursem do dolara 1 dolar=9500 zł w roku 1990 i
            do połowy 1991.A potem było jak było.
            • Gość: MACIEJ Popyt vs Podaz IP: *.ny325.east.verizon.net 22.07.02, 20:38
              "Popyt tak samo jak pieniadz pochodzi z podazy".

              Widze ze nikt nie ustosunkowal sie do podstawowego zalozenia "polskiej szkoly
              ekonomicznej".

              A nasza Ula czy tez Ulek,bo niektore posty pisane sa jakby innym stylem,jakby
              Stary ja wyreczal.
              Charakter jakis malo Malopolski i dowcip malo podkarpacki.

              No wiec sprawa rozbija sie o 0%.

              Udzielac kredytow trzeba ludziom i instytucjom odpowiedzialnym.
              W Japonii mnostwo instytucji panstwowych lub lokalnych zaciagnelo kredyty
              ktorych nigdy nie bedzie w stanie splacic.

              Wracajac do pierwszego zdania.
              Wg "polskiej szkoly ekonomicznej" podaz ksztaltuje popyt-co jest zaprzeczeniem
              normalnej ekonomii.

              Na calym swiecie POPYT DECYDUJE O WZROSCIE GOSPODARCZYM.

              W Japonii i EU NIE MA POPYTU WEWNETRZNEGO.

              Dlatego nie ma wzrostu i dlatego nie ma popytu na KREDYT.

              PO CO KOMU KREDYT I BUDOWANIE FABRYCZKI JAK NIE MA POPYTU WEWNETRZNEGO,CZYLI
              NIKT WYTWOROW TEJ FABRYCZKI NIE KUPI???

              Ci co mysla po polskiemu,sa wlasnie w punkcie bez wyjscia.
              Bo to wg nich podaz ksztaltuje popyt,a ze popytu nie ma to i podazy nie ma.
              Czyli trzeba czekac,az ktos nas z tej niezrecznej sytuacji wyciagnie,bo wg
              polskiej szkoly ekonomicznej z tej sytuacji "nie ma wyjscia".

              Dlatego tak glupie art. jak ten tu omawiany maja racje bytu tylko w
              Polsce,gdzie zasady "polskiej szkoly ekonomicznej" sa gleboko zakorzenione w
              spoleczenstwie.

              Minie jeszcze pokolenie i niektorzy madrzejsi dojda do wniosku ze
              SWIADOMOSC KSZTALTUJE BYT czyli POPYT KSZTALTUJE PODAZ.

              I wtedy trzeba bedzie sie zastanowic w jaki sposob POBUDZIC POPYT.

              Ale do tego momentu jeszcze dlugie lata stagnacji i upokorzen.


              • Gość: Zbigniew Re: Popyt vs Podaz IP: *.magic-net.pl 23.07.02, 19:37
                Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                >
                > I wtedy trzeba bedzie sie zastanowic w jaki sposob POBUDZIC POPYT.
                > Ale do tego momentu jeszcze dlugie lata stagnacji i upokorzen.

                Rozumieli to najlepiej w XX wieku Hitler i Reagan.
                Degrelle ( w The First Years of the Third Reich ) ciekawie opisuje jak udało
                się Hitlerowi pobudzić gospodarkę.Stan finansów publicznych był gorzej niż
                beznadziejny :
                "Overwhelmed by the cessation of payments and the number of current accounts in
                the red, even Germany's central bank was disintegrating. Harried by demands for
                repayment of the foreign loans, on the day of Hitler's accession to power the
                Reichsbank had in all only 83 million marks in foreign currency, 64 million of
                which had already been committed for disbursement on the following day.
                The astronomical foreign debt, an amount exceeding that of the country's total
                exports for three years, was like a lead weight on the back of every German.
                And there was no possibility of turning to Germany's domestic financial
                resources for a solution: banking activities had come virtually to a
                standstill. That left only taxes.
                Unfortunately, tax revenues had also fallen sharply. From nine billion marks in
                1930, total revenue from taxes had fallen to 7.8 billion in 1931, and then to
                6.65 billion in 1932 (with unemployment payments alone taking four billion of
                that amount).
                The financial debt burden of regional and local authorities, amounting to
                billions, had likewise accumulated at a fearful pace. Beset as they were by
                millions of citizens in need, the municipalities alone owed 6.542 billion in
                1928, an amount that had increased to 11.295 billion by 1932. Of this total,
                1.668 billion was owed in short-term loans.
                Any hope of paying off these deficits with new taxes was no longer even
                imaginable. Taxes had already been increased 45 percent from 1925 to 1931.
                During the years 1931-1932, under Chancellor Brüning, a Germany of unemployed
                workers and industrialists with half-dead factories had been hit with
                23 "emergency" decrees. This multiple overtaxing, moreover, had proven to be
                completely useless, as the "International Bank of Payments" had clearly
                foreseen. The agency confirmed in a statement that the tax burden in Germany
                was already so enormous that it could not be further increased.
                And so, in one pan of the financial scales: 19 billion in foreign debt plus the
                same amount in domestic debt. In the other, the Reichsbank's 83 million marks
                in foreign currency. It was as if the average German, owing his banker a debt
                of 6,000 marks, had less than 14 marks in his pocket to pay it."

                Zaraz po przejęciu władzy AH zaprosił na rozmowę szefa banku centralnego :

                "Determined to conjure up billions of marks as quickly as possible, and by any
                means available, in early February 1933 Hitler summoned Schacht's predecessor
                as Reichsbank president, Dr. Hans Luther, to his office. Luther, who had been
                appointed to his post in 1930 by a previous administration, had old-fashioned
                views of extreme prudence in the management of state funds. Since the state's
                coffers were nearly empty, he was all the more prudent. His detachable collar,
                stiff as a calling card, proclaimed the rigidity of his principles. He belonged
                to the old school of accountants who spend a dollar only when they have a
                dollar."

                Potem poprzez wpompowanie pieniędzy ( w formie weksli wymienialnych w każdym
                momencie na gotówkę ) , rozbudowę infrastruktury ( jeszcze w 1933 roku nie było
                żadnych zbrojeń ) i duże cięcia podatkowe zwiększył popyt wewnętrzny co
                pozwoliło nakręcić koniunkturę.Pomimo obaw ( choć w takiej sytuacji finansowej
                kraju nie mogło już nastąpić nic gorszego ) w ciągu 4 lat PKB wzrósł o 70%
                a wpływy podatkowe potroiły się.
                Degrelle ten niewątpliwy cud gospodarczy komentuje w ten sposób :
                "To stimulate the moribund economy demanded the nerve, which Hitler had, to
                invest money that the government didn't yet have, rather than passively
                waiting - in accordance with "sound" financial principles - for the economy to
                revive by itself.
                Today, our whole era is dying economically because we have succumbed to fearful
                hesitation. Enrichment follows investment, not the other way around.
                Since Hitler, only Ronald Reagan has seemed to understand this. As President,
                he realized that to restore prosperity in the United States meant boldly
                stimulating the economy with credits and a drastic reduction in taxes, instead
                of waiting for the country to emerge from economic stagnation on its own."

                Oczywiście podaję to tutaj jako ciekawostkę ekonomiczną , w żadnym wypadku
                nie identyfikuję się z ideologią pana AH.

                Wydaje się jednakże oczywistym , że w warunkach takiego kryzysu jak obecnie w
                Polsce należy znacząco obniżyć podatki , co pobudzi popyt wewnętrzny oraz
                pobudzić koniunkturę inwestycjami infrastrukturalnymi ( budowa dróg , mieszkań
                etc )- co także pobudzi popyt wewnętrzny i częściowo zlikwiduje bezrobocie.
                Jak to osiągnąć bez kasy ? Toż to jest proste jak konstrukcja cepa !
                Klucz leży w ograniczeniu bezrobocia ! Obecnie w Polsce jest 3,5 miliona
                bezrobotnych - o 3 miliony za dużo.Każdy pracujący płaci do kasy państwa
                w formie podatków bezpośrednich ( PIT i ZUS ) ok. 12 000 złotych rocznie.
                Każdy bezrobotny kosztuje państwo ok. 700 złotych miesięcznie czyli 8 000
                rocznie.Tak więc 3 mln bezrobotnych to strata dla finansów publicznych
                60 miliardów nowych złotych.
                Obniżenie podatków stworzy nowe miejsca pracy i dodatkowy popyt.Inwestycje
                w infrastrukturę i rozbicie monopoli obniżą koszty funkcjonowania firm.
                W ten sposób szybko kasa panstwowa się napelni - ze względu na wzrost PKB oraz
                ograniczenie bezrobocia.Deficyt budżetowy zostanie znacząco zredukowany , co w
                perspektywie 2-3 lat pozwoli dodatkowo zaoszczędzić na kosztach jego
                obsługi.Oczywiście należy jeszcze zdewaluować złotego aby dodatkowy popyt nie
                przyczynił się do zbytniego wzrostu importu , a dodatkowo - przyczynił się do
                wzrostu polskiego eksportu.
                Skoro to takie proste , dlaczego nikt tego nie wprowadzi ?
                To także proste . Politycy myślą w perspektywie lat 2-3.I myślą tylko o sobie,
                swoich rodzinach oraz kolegach partyjnych.Żadna z partyjek nie myśli o kraju.
                Więc jest jak jest i będzie dalej to samo.
                • Gość: MACIEJ Re: Popyt vs Podaz IP: *.ny325.east.verizon.net 23.07.02, 20:34
                  Gość portalu: Zbigniew napisał(a):


                  > Zaraz po przejęciu władzy AH zaprosił na rozmowę szefa banku centralnego :
                  >
                  > "Determined to conjure up billions of marks as quickly as possible, and by
                  any
                  > means available, in early February 1933 Hitler summoned Schacht's predecessor
                  > as Reichsbank president, Dr. Hans Luther, to his office. Luther, who had been
                  > appointed to his post in 1930 by a previous administration, had old-fashioned
                  > views of extreme prudence in the management of state funds. Since the state's
                  > coffers were nearly empty, he was all the more prudent. His detachable
                  collar,
                  > stiff as a calling card, proclaimed the rigidity of his principles. He
                  belonged
                  >
                  > to the old school of accountants who spend a dollar only when they have a
                  > dollar."
                  >
                  > Potem poprzez wpompowanie pieniędzy ( w formie weksli wymienialnych w każdym
                  > momencie na gotówkę ) , rozbudowę infrastruktury ( jeszcze w 1933 roku nie
                  było
                  >
                  > żadnych zbrojeń ) i duże cięcia podatkowe zwiększył popyt wewnętrzny co
                  > pozwoliło nakręcić koniunkturę.Pomimo obaw ( choć w takiej sytuacji
                  finansowej
                  > kraju nie mogło już nastąpić nic gorszego ) w ciągu 4 lat PKB wzrósł o 70%
                  > a wpływy podatkowe potroiły się.
                  > Degrelle ten niewątpliwy cud gospodarczy komentuje w ten sposób :
                  > "To stimulate the moribund economy demanded the nerve, which Hitler had, to
                  > invest money that the government didn't yet have, rather than passively
                  > waiting - in accordance with "sound" financial principles - for the economy
                  to
                  > revive by itself.
                  > Today, our whole era is dying economically because we have succumbed to
                  fearful
                  >
                  > hesitation. Enrichment follows investment, not the other way around.
                  > Since Hitler, only Ronald Reagan has seemed to understand this. As President,
                  > he realized that to restore prosperity in the United States meant boldly
                  > stimulating the economy with credits and a drastic reduction in taxes,
                  instead
                  > of waiting for the country to emerge from economic stagnation on its own."
                  >
                  > Oczywiście podaję to tutaj jako ciekawostkę ekonomiczną , w żadnym wypadku
                  > nie identyfikuję się z ideologią pana AH.
                  >
                  > Wydaje się jednakże oczywistym , że w warunkach takiego kryzysu jak obecnie w
                  > Polsce należy znacząco obniżyć podatki , co pobudzi popyt wewnętrzny oraz
                  > pobudzić koniunkturę inwestycjami infrastrukturalnymi ( budowa dróg ,
                  mieszkań
                  > etc )- co także pobudzi popyt wewnętrzny i częściowo zlikwiduje bezrobocie.
                  > Jak to osiągnąć bez kasy ? Toż to jest proste jak konstrukcja cepa !
                  > Klucz leży w ograniczeniu bezrobocia ! Obecnie w Polsce jest 3,5 miliona
                  > bezrobotnych - o 3 miliony za dużo.Każdy pracujący płaci do kasy państwa
                  > w formie podatków bezpośrednich ( PIT i ZUS ) ok. 12 000 złotych rocznie.
                  > Każdy bezrobotny kosztuje państwo ok. 700 złotych miesięcznie czyli 8 000
                  > rocznie.Tak więc 3 mln bezrobotnych to strata dla finansów publicznych
                  > 60 miliardów nowych złotych.
                  > Obniżenie podatków stworzy nowe miejsca pracy i dodatkowy popyt.Inwestycje
                  > w infrastrukturę i rozbicie monopoli obniżą koszty funkcjonowania firm.
                  > W ten sposób szybko kasa panstwowa się napelni - ze względu na wzrost PKB
                  oraz
                  > ograniczenie bezrobocia.Deficyt budżetowy zostanie znacząco zredukowany , co
                  w
                  > perspektywie 2-3 lat pozwoli dodatkowo zaoszczędzić na kosztach jego
                  > obsługi.Oczywiście należy jeszcze zdewaluować złotego aby dodatkowy popyt nie
                  > przyczynił się do zbytniego wzrostu importu , a dodatkowo - przyczynił się do
                  > wzrostu polskiego eksportu.
                  > Skoro to takie proste , dlaczego nikt tego nie wprowadzi ?
                  > To także proste . Politycy myślą w perspektywie lat 2-3.I myślą tylko o sobie,
                  > swoich rodzinach oraz kolegach partyjnych.Żadna z partyjek nie myśli o kraju.
                  > Więc jest jak jest i będzie dalej to samo.

                  Ogladanie Reagana w akcji na zywo,to bylo cos,czego sie nie da z czymkolwiek
                  porownac.
                  I jak sie pozniej czyta Balcerka straszacego ludzi inflacja lub wypociny tego
                  redaktora,ktory byl profesorem czy tez ministrem,to sytuacja od razu prosi sie
                  o sad polowy,lub tez czapa bez sadu.
                  Ten gamon redaktorek krytykuje zycie na kredyt i powtarza te debilne
                  motto"polskiej szkoly ekonomii" :podaz ksztaltuje popyt.

                  A jak nie ma popytu wewnetrznago ,to juz polska szkola ekonomii zadnych
                  rozwiazan nie przedstawia.



      • Gość: ula Re: Dezinflacja etc. IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 23.07.02, 07:15
        Jest lato i okres urlopów więc nie mam ochoty tracić czasu przy komputerze
        dlatego odpowiem Ci Fizyk w dużym skrócie.
        Zgadzam się z Tobą,że polityka monetarna jest tylko jednym z elementów
        optymalnego rozwoju gospodarki.Zgadzam się również,że należałoby zacząć
        reformować inne dziedziny[które wymieniasz] czego obecny rząd nie robi bo
        obawia się utraty poparcia społecznego,a dalej władzy.Do Twoich propozycji
        dodałabym obniżanie podatków[np.na alkohol=ograniczenie przemytu+ratunek
        upadających polmosów]i prywatyzację z przeznaczeniem dochodów na inwestycje.
        Nie zgadzam się z tym,że wobec niechęci rządu do tych zmian należy go w tym
        zaniechaniu umacniać poprzez politykę monetarną powodującą pozory wzrostu
        analogiczne jak w PRL-u.
        Na pytanie co robić w takiej sytuacji odpowiadam.Tak trzymać.Czas jest wrogiem
        obecnej ekipy rządzącej,a sprzymierzeńcem prawdy.
        Tym co teraz lamentują[w większości wyborcy obecnej ekipy rządzącej],że tak im
        żle odpowiadam:życie to ciągłe wybory.Co wybierzesz to masz.Pora płacić za zły
        wybór w dniu głosowania do Sejmu.Ja i podobni nie chcemy płacić za wasze złe
        wybory.Nie głosowałam na SLD,ani PSL,lecz na Platformę i radzę wam w
        przyszłości zrobić to samo.
        PS:wyrażenia "dezinflacja" nie znalazłam w żadnej encyklopedii.
        • Gość: MACIEJ Re: Dezinflacja etc. IP: *.ny325.east.verizon.net 23.07.02, 18:17
          Gość portalu: ula napisał(a):


          > Na pytanie co robić w takiej sytuacji odpowiadam.Tak trzymać.Czas jest
          wrogiem
          > obecnej ekipy rządzącej,a sprzymierzeńcem prawdy.

          Czas jest wrogiem rowniez calego narodu polskiego,ktory chce rozwoju
          gospodarczego,a nie bezrobocia i stagnacji.


          > Tym co teraz lamentują[w większości wyborcy obecnej ekipy rządzącej],że tak
          im
          > żle odpowiadam:życie to ciągłe wybory.Co wybierzesz to masz.Pora płacić za
          zły
          > wybór w dniu głosowania do Sejmu.Ja i podobni nie chcemy płacić za wasze złe
          > wybory.Nie głosowałam na SLD,ani PSL,lecz na Platformę i radzę wam w
          > przyszłości zrobić to samo.

          Nie wszyscy maja po 2 fakultety zeby prawidlowo glosowac.


          > PS:wyrażenia "dezinflacja" nie znalazłam w żadnej encyklopedii.

          I slusznie ze nie znalazlas w zadnej encyklopedii tego slowa,bo w tym wypadku
          potrzebna jest podstawowa znajomosc polskiego.

          Pamietasz to dzielenie dlugiego wyrazu na dwa krotsze?

          "dez"+"inflacja"

          I juz sprawa jest prosta.
          "Inflacja" to jest inflacja, a "dez" to jest przedrostek.

          P.S. Tylko nie szukaj "przedrostek" w encyklopedii.
          • Gość: dez+aprobata dez+aktualizacja IP: *.ny325.east.verizon.net 24.07.02, 05:04
            dez+odoryzowac.
            A teraz zeby zdezorganizowanych zdezorientowac pare pytan.
            Jak sie pisze?
            dezynfekcja czy dezinfekcja
            dezinsekcja czy dezynsekcja
            dezintegracja czy dezyntegracja
        • feezyk Re: Dezinflacja etc. 24.07.02, 20:56
          Wielkie dzieki za odpowiedz.

          1) Czekac... niektorym to pewnie przychodzi
          latwiej niz innym, prawda? RPP klinczuje
          z rzadem, a ludzie cierpia. Ja w tym sporze
          mam glebko dosc postawy obydwu stron,
          dlatego draznia mnie te myslowe koleiny
          z dobra RPP. Pisalem rok temu na tym
          forum, ze takie stopy zaszkodza gospodarce
          i zniechecaja do inwestowania. Dzis czytam
          w wypowiedzi Rady Czworga Ekonomistow GW:
          "zaskakujaca duzy byl w 2001 roku spadek
          inwestycji" (nie wiedza czemu) oraz
          "wplyw stop procentowych na polska gospodarke
          jest przeceniany" (bez argumentow i komentarzy
          na temat zaskakujaca szybkiej dezinflacji).
          Rece mi opadaja...

          2) "Prawda zwyciezy" - to zdanie to niestety
          tylko wyznanie wiary i probka ideologii...
          Bezrobocie szaleje, cale branze plajtuja,
          inwestycje spadaja, a Ty piszesz o jakims
          zwyciestwie?

          3) Nigdy nie glosowalem na SLD oraz jakies
          jego przybudowki. Platforma jest niestety
          tak samo zzarta jak inne parte, tylko
          prezentuje sie ladniej na zewnatrz...
          Obecnie, moja ulubiona partia to UW,
          bo plankton z niej uciekl na Platforme.

          4) Dezinflacje wzialem z wypowiedzi pana
          Grabowskiego (dla GW lub RP). On sie cieszyl,
          ze taka szybka. Nie szukalem w slownikach.
          Przedrostek de- lub dez- (jesli idzie potem
          samogloska) dopisuje sie dla opisania
          procesu pozbywania sie czegos. Domyslam sie,
          ze to z laciny. Moj ulubiony przyklad
          to de-ratyzacja.

          Pozdrawiam
          F.
          • Gość: ula Re: Dezinflacja etc. IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 24.07.02, 23:32
            Rozczarowujesz mnie Fizyk.Nie umiesz przegrywać.Musisz mieć zawsze rację.W
            przeciwnym razie wpadasz w zdenerwowanie i przestajesz myśleć.Znowu wpadłeś w
            koleinę ratowania polskiej gospodarki poprzez dodruk pustego pieniądza czyli
            zgnojenie złotówki.Możesz gadać na RPP i Balcerowicza co Ci się podoba,a ja i
            tak wolę wierzyć wykształconym,doświadczonym,odpowiedzialnym i posiadającym
            dostęp do wszystkich danych żródłowych ekonomistom i bankowcom z RPP niż
            takiemu "fachowcowi" jak Ty i Tobie podobni.
            Nie przypisuj sobie postawy obrońcy uciśnionych Polaków i biednych bezrobotnych
            bo taką demagogią przebijasz Prezesa Buraka.Jeszcze nikt nie nakarmił żadnego
            narodu znakami pienieżnymi.
            Nie mam nic przeciwko temu,że lubisz UW.Tylko dlaczego nie napisałeś z jakich
            powodów to wynika.Zamiast pokazać osiągnięcia UW przyklejasz niezrozumiałe
            etykiety Platformie.A sam jeszcze niedawno krytycznie pisałeś o etykietowaniu.
            Nie uważam Platformy za idealną partię,ale wyboru należy dokonać.Mój wybór
            oparłam na jej programie oraz na tym co i jak obecnie mówią i robią jej
            liderzy.Z programu szczególnie podoba się mnie sprawa podatku liniowego,
            łamania solidarności korupcyjnej dającego i biorącego,stawianie na kadrę
            fachowców w zarządzaniu gospodarką,[a nie na kolegów partyjnych], sprzeciw
            finansowania partii z kieszeni podatników, bezpośrednie wybory samorządowe czy
            likwidacja listy krajowej.Pomimo,że PO jest w opozycji to dwie ostatnie sprawy
            udało się już załatwić.
            80% członków Platformy to ludzie,którzy dotychczas nie działali politycznie.
            PS.Szkoda,że od Pana Grabowskiego przyjąłeś tylko "dezinflację"[jeżeli to
            prawda],a czy nie mówił on o "dezdeflacji"?.
            • Gość: eMisiek Re: Dezinflacja etc. IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 24.07.02, 23:53
              Gość portalu: ula napisał(a):

              > Rozczarowujesz mnie Fizyk

              A Ty Ula nie rozczarowujesz, stale jest to samo.


              Nie umiesz przegrywać.Musisz mieć zawsze rację.W
              > przeciwnym razie wpadasz w zdenerwowanie i przestajesz myśleć.

              Jasnowidzenie? Ula Ty studiowałas wróżbiarstwo? Tarota? To ciekawy temat.

              Znowu wpadłeś w
              > koleinę ratowania polskiej gospodarki poprzez dodruk pustego pieniądza czyli
              > zgnojenie złotówki.Możesz gadać na RPP i Balcerowicza co Ci się podoba,a ja i
              > tak wolę wierzyć wykształconym,doświadczonym,odpowiedzialnym i posiadającym
              > dostęp do wszystkich danych żródłowych ekonomistom i bankowcom z RPP niż
              > takiemu "fachowcowi" jak Ty i Tobie podobni.

              Wiara podobno czyni cuda chociaz wspólczesna nauka mówi ze lepsze efekty daje
              działanie oparte o myslenie.

              Ula nie rozczarowuje, nadal zadnych racjonalnych argumentów nie uzywa. Myślę że
              brzydzi sie nimi. I za to ją lubimy.
            • Gość: Biolog Podatek liniowy IP: *.mtnet.com.pl 25.07.02, 01:06
              Podatek liniowy na który się tu powołujesz wygląda ponoć tak.
              Skłąda się z dwóch elementów niskiej stawki o której chętnie
              mówią politycy PO oraz odpowiednika naszego ZUS. Po dodaniu tych
              elementów masz stawki podatkowe jak w Polsce (również z
              uwzględnieniem naszego ZUS). Jeżeli ktoś miał odwagę napisać
              emaila do ambasady Rosji z zapytaniem o rzeczywistą konstrukcję
              tego podatku to proszę o uściślenie

              Natomiast gdzie ty widzisz (pytanie jest bez złośliwości)dodruk
              pustego pieniądza? I na koniec rada, a może prośba - przyczytaj
              uważnie sejmowy stenogram z wczorajszego sprawozdania NBP i na
              moment przestań być zwolenniczka albo przeciwniczką Balcerowicza
              tylko obiektywnym śledczym i zaczniesz dostrzegać rysy w tym
              sprawozdaniu.

              Biolog
              • Gość: eMisiek Re: Podatek liniowy IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 25.07.02, 08:29
                Gość portalu: Biolog napisał(a):

                > Podatek liniowy na który się tu powołujesz wygląda ponoć tak.
                > Skłąda się z dwóch elementów niskiej stawki o której chętnie
                > mówią politycy PO oraz odpowiednika naszego ZUS. Po dodaniu tych
                > elementów masz stawki podatkowe jak w Polsce (również z
                > uwzględnieniem naszego ZUS). Jeżeli ktoś miał odwagę napisać
                > emaila do ambasady Rosji z zapytaniem o rzeczywistą konstrukcję
                > tego podatku to proszę o uściślenie
                >
                > Natomiast gdzie ty widzisz (pytanie jest bez złośliwości)dodruk
                > pustego pieniądza? I na koniec rada, a może prośba - przyczytaj
                > uważnie sejmowy stenogram z wczorajszego sprawozdania NBP i na
                > moment przestań być zwolenniczka albo przeciwniczką Balcerowicza
                > tylko obiektywnym śledczym i zaczniesz dostrzegać rysy w tym
                > sprawozdaniu.
                >
                > Biolog

                Czy stenogram jest gdzies dostepny w sieci?

                Z góry dziekuję.
                • Gość: pawel-l Re: Podatek liniowy IP: *.prochem.com.pl / 1.0.0.* 25.07.02, 16:06

                  Gwałtownie zmniejszająca się stopa oszczędności wskazuje że to nie
                  oszczadzający są beneficjentami procesu dezinflacji
                  Podstawowym błedem jaki popełniacie jest przyjęcie, że to stopy% spowodowały
                  obecną stagnację
                  Jeszcze 3 lata temu były na poziomie 20% i nikomu to nie przeszkadzało.
                  Być może wysokie stopy nie pomagają w szybkim wyjściu ze stagnacji (choć
                  zapobiegają zadłużaniu się firm i obywateli, ale nie rządu)
                  ale przyczyną jest zmniejszenie inwestycji. Co doprowadziło do zwiększenia
                  bezrobocia i spadku konsumpcji
                  Zauważmy że maleją inwestycje zagraniczne które chyba nie zależą od naszych
                  stóp%.
                  Po prostu mamy tak wysokie podatki i taki bałagan prawny, że nikt rozsądny nie
                  chce w Polsce inwestować.
                  Zmniejszając stopy% zwiększamy konsumpcję (i zadłużenie) i w niewielkim stopniu
                  zwiększamy inwestycje (też na kredyt).

                  Dobym przykładem jest SS (Stocznia Szcz.) Przez ostatnie 10 lat zapłaciła
                  270mln$ podatków (30% przychodu)
                  Aby funkcjonować pożyczała w bankach. Banki zarobiły 300mln$. A stocznia padła.

                  Poza tym wszyscy koncentrują się na aktualnej inflacji. Nawet RPP ciągle to
                  podkreśla.
                  Moim zdaniem ważniejsza jest stabilna podaż pieniądza i kredytów , ale wtym
                  sensie że jeśli teraz za dużo pożyczamy to za kilka lat (a właściwie już)
                  wysokie spłaty kredytów spowodują zastój w gospodarce. Tak samo jak za Gierka i
                  dokładnie jak teraz w Ameryce.
                  Żyli parę lat na krechę, a teraz będą z bólem spłacać.

                  Poza tym zauważmy że jak dodrukujemy pieniądz (w okresie stagnacji) to ceny i
                  płace zostaną na tym samym poziomie.
                  Jak nie dodrukujemy to ceny i płace spadną i mamy taką samą sytuację.

                  Tylko tyle że jak jest więcej pieniędzy to jest większe marnotrastwo. Jakby
                  stopy% były takie jak chce rząd to rząd rozdawałby na prawo i lewo (raczej
                  lewo).
                  Tylko, że zamiast zmniejszać koszty funkcjonowania gospodarki
                  to zajmuje się przesuwaniem trupa z kąta w kąt.
                  Pierwsza praca dla absolwentów, ale zakaz dla emerytów, pakiet dla małych i
                  średnich przeds. ale odłużenie największych
                  Zamiast prywatyzacji (i obcięcia kosztów) konsolidacje itp.
                • Gość: biolog Re: Podatek liniowy IP: *.mtnet.com.pl 25.07.02, 16:54
                  www.sejm.gov.pl
            • Gość: dora5 Ula!!! IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 25.07.02, 15:33
              Ula! dostałam dzis o godz.14.42 z Twojego? adresu dziwnego emilka pt:
              Captain Commando (USA)
              czy wiesz cos o tym?
              Dora
              • Gość: ula Re: Ula!!! IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 26.07.02, 22:10
                Nic na ten temat mnie nie wiadomo.
                Czy możesz ujawnić nazwę e-maila.
                • dora5 Ula - sprawa juz wyjaśniona 27.07.02, 11:50
                  Witaj Ula! przepraszam że Cie pytałam o emilka, sprawa jest juz wyjasniona.
                  Pisza o niej wszyscy.
                  Dora
                  ps.emilek przyszedł z Twojego adresu ok.godz.3 po południu, dwa-trzy dni temu.
                  Tytuł: Captain Commando (USA)
                  ale to i tak nic bo "ja" wysłałam liścik pod tytułem: japanese girls vs playboy

                  przeskanowaliśmy dwa razy komputer, był i jest czysty
                  • Gość: MACIEJ Re: Ula - sprawa juz wyjaśniona IP: *.ny325.east.verizon.net 29.07.02, 16:28
                    dora5 napisała:

                    > Witaj Ula! przepraszam że Cie pytałam o emilka, sprawa jest juz wyjasniona.
                    > Pisza o niej wszyscy.
                    > Dora
                    > ps.emilek przyszedł z Twojego adresu ok.godz.3 po południu, dwa-trzy dni temu.
                    > Tytuł: Captain Commando (USA)
                    > ale to i tak nic bo "ja" wysłałam liścik pod tytułem: japanese girls vs
                    playboy
                    >
                    > przeskanowaliśmy dwa razy komputer, był i jest czysty


                    Tak cos czulem ze Stary w tym rece maczal.
                    A moze ten email zahacza o drugi fakultet Uli?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka