feezyk Re: Tam, gdzie rosną złotówki 20.07.02, 13:07 Przepraszam za klopoty techniczne... Bardzo ladny felietonik o tym, czym jest pieniadz. Sadze, ze przekazuje wiedze z wykladow I roku ekonomii. Niestety, zycie jest troszke bardziej zlozone, bo mamy problem wyceny pracy wykonanej i dobr wytworzonych w przeszlosci oraz tych dobr, ktore maja dopiero powstac. Wycenie naszych nadziei na przyszlosc w zestawieniu z tym co mamy teraz sluzy m.in. polityka monetarna. Jesli cena kredytu zostaje ustalona na wysokim poziomie, to oznacza, ze uwazamy, ze nie warto inwestowac i rozwijac dzialalnosci. Jesli idzie o inflacje, to problem jest chyba takze bardziej zlozony, niz to pan Kuczynski utrzymuje. Juz M. Freedman wykazal, ze w warunkach wysokiej (stabilnej) inflacji przedsiebiorcy zakladaja w swoich biznes-planach pewien wzrost cen, dzieki czemu efekt falszowania pieniadza przez rzad jest kompensowany. Stan ten jest oczywiscie gorszy od utrzymywania stalej, niskiej inflacji. Niemniej, sytuacja gwaltownej, szybszej od oczekiwan, dezinflacji zmienia gwaltownie warunki dzialania przedsiebiorstw, poniewaz oczekuja one wyzszej inflacji, niz jest w istocie. To powoduje, ze efektywnie nastepuje przeplyw srodkow od podmiotow zadluzonych (oprocentowanie kredytu na ogol uwzglednia OCZEKIWANA stope inflacji, a wiec realnie rosnie w warunkach szybkiej dezinflacji) do podmiotow kredytujacych (wlascicieli lokat, obligacji). Wynika z tego, ze niekontrolowana, szybka dezinflacja prowadzi do transferu bogactwa od jego tworcow do przypadkowych (?) beneficjentow, wskutek arbitralnych decyzji Banku Centralnego. Taki zas proces jest w sprzecznosci z zasadami dobrej ekonomii: z wytworzonego bogactwa powinien korzystac wytworca, a decyzje wladz nie powinny drastycznie zmieniac warunkow dzialania podmiotow ekonomicznych. Pozostaja jeszcze takie drobiazgi jak ten, ze czlowiek optymistyczny i zadluzony (pod warunkiem, ze nie ponad miare) jest bardziej sklonny do wydajnej pracy niz pesymistyczny rentier... Dlatego wlasnie dobra polityka monetarna ma udzial w tworzeniu zdrowego wzrostu gospodarki. Nie dlatego, ze sie drukuje pieniadze, tylko dlatego, ze zacheca ludzi do inwestowania i ciezkiej pracy, a nie zycia z rent. Tworzy ten najwazniejszy filar ekonomii, jakim jest dobra organizacja. Konluzja: ten felieton, w obecnym kontekscie sytuacji w Polce, falszuje nieco wazny problem. Mowi o niekwestionowanych pozytkach z niskiej inflacji, ale pomija zupelnie koszta gospodarcze szybkiej i niekontrolowanej dezinflacji. Z pozdrowieniami Fizyk Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ula Re: Tam, gdzie rosną złotówki IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 20.07.02, 18:09 Nie muszę oblekać się Fizyk w togę profesora akademii ekonomicznej,aby zobaczyć jak na dłoni,że i tym razem manipulujesz.Aby to udowodnić wystarczy spojrzeć na Twój post oczami gospodyni domowej. Chociaż tego wyrażnie nie zaznaczyłeś to niewątpliwie Twój post dotyczy sytuacji w Polsce,a przekładając to na język konkretny, złej [wg Ciebie] polityce monetarnej RPP objawiajacej się zbyt wysokimi stopami procentowymi wywołującymi niekontrolowaną deflacją.Twierdzenie,że w Polsce jest niekontrolowana deflacja jest pierwszym Twoim nieprawdziwym założeniem. Zwłaszcza słowo"niekontrolowana" jest dużym zafałszowaniem.Gdyby w Polsce była szybko narastająca inflacja to wtedy napisałbyś,że jest kontrolowana.Taki z Ciebie żongler. Jeżeli chodzi o stopy procentowe to nie mogę od dawna doczekać się od Ciebie odpowiedzi,czy Bank Japonii prowadzi obecnie dobrą czy zła politykę monetarną doprowadzając do 0% stopy.Jeżeli dobrą to dlaczego gospodarka już tyle lat tkwi w stagnacji,a jeżeli złą to co powinien zrobić,aby wg Twojego kryterium ocenić jego politykę monetarną za dobrą?. Odpowiedz Link Zgłoś
feezyk Re: Tam, gdzie rosną złotówki 20.07.02, 18:32 O, Ula! Dzien dobry. Jak zwykle mila, uprzejma, spokojna, nie-etykietujaca. Gość portalu: ula napisał(a): > Nie muszę oblekać się Fizyk w togę profesora > akademii ekonomicznej,aby zobaczyć > jak na dłoni,że i tym razem manipulujesz. Ufff, zobaczmy. > Aby to udowodnić wystarczy spojrzeć na > Twój post oczami gospodyni domowej. > Chociaż tego wyrażnie nie zaznaczyłeś to niewątpliwie Twój post dotyczy > sytuacji w Polsce,a przekładając to na język konkretny, złej [wg Ciebie] > polityce monetarnej RPP objawiajacej się zbyt wysokimi stopami procentowymi > wywołującymi niekontrolowaną deflacją.Twierdzenie,że w Polsce jest > niekontrolowana deflacja jest pierwszym Twoim nieprawdziwym założeniem. Chyba napisalem DEZINFLACJA? :) Jest niekontrolowana, bo inflacja wciaz wychodzi ponizej celu inflacyjnego. Oczekuje inflacji 4-6%, na podstawie celu RPP w tym roku, a na razie mam 1.6%... > Zwłaszcza słowo"niekontrolowana" jest dużym zafałszowaniem.Gdyby w Polsce była > szybko narastająca inflacja to wtedy napisałbyś,że jest kontrolowana.Taki z > Ciebie żongler. ??? No, to juz tylko gra Twojej wyobrazni. Osadzasz mnie na podstawie tego, co wydaje Ci sie, ze bym napisal... > Jeżeli chodzi o stopy procentowe to nie mogę od dawna doczekać się od Ciebie > odpowiedzi,czy Bank Japonii prowadzi obecnie dobrą czy zła politykę monetarną Nie wiem, nie sledze zbyt uwaznie japonskiej gospodarki. Wydaje mi sie jednak, ze prowadzi obecnie dobra polityke monetarna. > doprowadzając do 0% stopy. I tak maja deflacje, wiec stopa o% jest do przyjecia. > Jeżeli dobrą to dlaczego gospodarka już tyle lat tkwi > w stagnacji, To opisal juz J.M. Keynes i nazywa sie to liqudity trap. Nie maja juz manewru w polityce monetarnej. W Polsce jest manewr. Patrzac w dluzszej perspektywie - Japonia osiagnela blyskawicznie wspanialy standard zycia kosztem bardzo ciezkiej pracy. Mozna wiec ostatnie 5 lat uznac za korekte po 50 latach prosperity. A Polska jest dopiero na poczatku drogi i moglaby sie szybciej rozwijac. Z pozdrowieniami Fizyk Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: RYBA Re: Tam, gdzie rosną złotówki IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 21.07.02, 11:33 RPP obnizyla swoj cel infalcyjny do 3-4%. Odpowiedz Link Zgłoś
feezyk Re: Tam, gdzie rosną złotówki 21.07.02, 20:45 W czerwcu, jak inflacja rok do roku zeszla do 1.7%! To sie wlasnie nazywa manipulacja, prawda? Pozdro F. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: RYBA Re: Tam, gdzie rosną złotówki IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 22.07.02, 16:15 Fizyk jak byles w szkole (ile lat temu? :) ) to jak zalozyles sobie ze masz zrobic 10 zadan a zrobiles 12 to mama na Ciebie krzyczala? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: deLUC Re: Tam, gdzie rosną złotówki IP: *.braniewo.sdi.tpnet.pl 22.07.02, 19:03 Nornalne cisnienie powietrza w kole to ok 2,2 atmosfery (czy cos) - a ja dopompuje do 4 - wsiadziesz do takiego samochodu? - przyjemnej jazdy :)))) Odpowiedz Link Zgłoś
feezyk 36.6 22.07.02, 19:20 Mama uczyla mnie, ze wiekszosc lekarstw w nadmiarze staje sie trujacych. Uczyla mnie tez, ze nie nalezy zbijac goraczki ponizej 36.6*C. Miala tez kolege, ktory byl niesamowicie obkuty w wiedzy ksiazkowej, ale na dyzurach ciagle marli mu pacjenci, az trzeba go bylo od tych dyzurow odsunac. Chcialbym zwrocic Twoja uwage na to, ze wiekszosc dzialan ma pewne optimum natezenia. Czy Twoi rodzice juz Cie o tym poinformowali? Pozdro F. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: RYBA Re: Tlumaczenie dla deLuca i Feezyka (czyt. Fizyka IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 23.07.02, 11:51 Podajac ten przyklad chcialem pokazac ze cel inflacyjny to nie prognoza tylko zalozenie ktore trzeba wykonac. Otoz zalozenie to dotyczy konca roku a jak wiesz lipiec nie jest ostatnim miesiacem roku. Odpowiedz Link Zgłoś
feezyk No nie trafiaja i juz. 24.07.02, 20:16 Hej. Zalozenie na rok 2002 bylo 4-6%. W polowie roku okazalo sie, ze inflacja nie trafi z cel, wiec trafiono celem w inflacje i RPP zmienila zalozenia na 2-4% (nota bene zalecal to explicite IMF w swoim raporcie). Jesli wiec bedzie np. w listopadzie 2002 inflacja rok-do-roku bedzie 0%, to zawsze mozna zmienic cel na -1 - + 1%. Wtedy trudno bedzie RPP spudlowac. Jak wiesz RPP juz 4 razy z rzedu nie zrealizowala wlasnego celu inflacyjnego. Albo maja pecha albo... Pozdro F. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: RYBA Re: No nie trafiaja i juz. IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 24.07.02, 20:18 Jesli inflacja jest nizsza niz zakladana wczesniej to dlugoterminowe inwestycje maja wieksza rentownosc. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Biolog 36,6 dwa IP: *.mtnet.com.pl 24.07.02, 21:18 jeżeli założenie = cel inflacyjny jest błędne to sypią się wszystkie klocki, które konstruowały budźet. Ponieważ zgodnie z choćby wiecznym modelem CAPM rozsądny człowiek inwestował nie w produkcję czy usługi w okresie 199701002 r. a w obligacje to tylko ta forma inwestycji zawsze daje premię z błędu RPP. Kosztuje nas to zwiękzoną obsługę długu, ale przede wszystkim osiągniecie iluzji dezinflacji wynikającej z niskiej złotówki i przeliczania nie po realnym kursie długu zagranicznego i np. cen ropy naftowej. To ostatnie zdanie jest ulubionym miejscem ataków dr Grabowskiego - "a skąd Pan wie jaki kurs jest realny". Dla prawnika jest to sytuacja przestęstwa doskonałego - można zarżnąć polityką pieniążną i fiskalną gospodarkę i z uśmiechem obwiniac o to najpierw kryzys w Azji w 1997, potem w Rosji w 1998 r., potem Niemców bo nie ruszyli gospdarki> Nasza dyskusja jest dowodem na to, że nie ma możliwosci przperowadzenia dowodu iny albo braku winy RPP. Rozsztrygnięcie nastąpi po wielu latach kiedy np. okaze się, że mamy wiarygodne dane o strukturze importu i był to jednak import konsumpcyjny albo Rosati z Ziółkowską napiszą książkę o RPP Z Twojego listu wynika, że uważasz, że to założenie jest błędne dopiero po przyjęciu go przez RPP np. w lipcu. Problem polega na tym - i tu jest chyb aistota sporu z RPP - iż dla większości osób, które jeżdżą czymś innym niż Mercedesem (Ula mi napisze, że nie ma Mercedesa, - od razu ją pytam z widźminowskim uśmiechem czy jest atrakcyjną kobietą :-)i czy zawsze jej mężczyźni się z nią zgadzają)przez ostatnie lata już w momencie formułowania celu, iz nastąpiło błędne zdiagnozowanie stanu gospoadarki. To porównanie do 36,6 jest chodzącym mi od dawna po głowie. Wczoraj słuchałem pracując przy kompie sprawozdania NBP w Sejmie. Staram się nie zajmować stanowiska w sporze wokół RPP, być obiektywnym, ale Leszek Balcerowicz wczoraj manipulował danymi i cyframi, posługiwał się retoryką statystyczną. Smutno mi sie zrobiło. To sprawzodanie jest - gdyby np. Lepper umiał to zrobić - spospobem na skuteczny choć tylko intelektualnie atak na NBP. Biolog Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ula Re: Tam, gdzie rosną złotówki IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 21.07.02, 14:29 Nie należę Fizyku do tych co wszystko wiedzą,ale do nielicznych na tym forum co się do tego przyznają.Nie wiem co to jest dezinflacja i czym różni sie od deflacji.Może będziesz tak dobry i napiszesz mnie gdzie mam szukać definicji tego wyrażenia, albo sam zdefiniujesz.Może nareszcie dowiem się od Ciebie jakiejś prawdy. PS.Cel inflacyjny i inflację rozpatruje się i porównuje przynajmniej w skali roku,a nie poszczególnych miesiecy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: RYBA Re: Tam, gdzie rosną złotówki IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 21.07.02, 11:30 Czesc Fizyk. Jak spedziles wakacje? Na Forum panowala nuda ostatnimi czasy. Ale do rzeczy. Po piwerwsze tojak zapewne wiesz stan wiedzy ekonomicznej polskiego spolecznestwa w skali od 0 do 10 to -10. Kuczynski operujac prostymi schematami tlumaczy zaleznosci wolnego rynku. On wie ze to uproszczenie ale stara sie nie komplikowac swojego wywodu. Po drugie to zarzucasz ze w Polsce jest zbyt malo inwestycji? Zapewne wiesz ze cor oku panstwo musi zdecudowac czy wydac wiecej na konsumpcje czy inwestycje. Jesli konsumpcja to wieksze zapomogi a przez co podatki. Jesli inwestycje to mniejsze podatki ale i bardziej restrykcyjny budzet. U nas wybiera sie to pierwsze rozwiazanie wiec nei ma inwestycji. Odpowiedz Link Zgłoś
feezyk Re: Tam, gdzie rosną złotówki 21.07.02, 21:06 Czesc, dziekuje dobrze, ale wakacji jeszcze nie koniec. Faktycznie, lato troche ludzi rozleniwilo. OK, Kuczynski tlumaczy elementarz. To, co brzmi falszywie, to teza, ze to wszystko jest bardzo proste i elementarne i jednoznaczne. Nie jest. Zgadzam sie, ze panstwo polskie nie inwestuje i mam za to zal (w szczegolnosci USA i Szwecja wydaja ponad 3% PKB na badania naukowe, a Polska ~0.3% PKB). Niemniej, m.in. w wyniku restrykcyjne polityki pienieznej, i tak niski poziom inwestycji spadl w 2001 roku chyba o 12%, a konsumpcja prywatna troche wzrosla (cos kolo 3% zdaje sie), o wiecej niz konsumpcja rzadu (okolo 1%) - sprawdz dane NBP. Oszczednosci rosna zas bardzo wolno. Odpowiedz zatem na pytanie: czy polityka pieniezna RPP okazala sie skuteczna w zachecaniu do inwestowania zamiast do konsumpcji, czy odwrotnie. Dlaczego? Pozdro F. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: RYBA Re: Tam, gdzie rosną złotówki IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 22.07.02, 16:22 Jesli oszczednosci rosna zbyt wolno to banki nie maja wlasnych srodkow na kredyt i pozyczaja po stawce WIBOR ale zeby ludzie oszczedzali to: - musza miec duze dochody (malo prawdopodobne) - oprocentowanie musi byc atrakcyjne (ale to wyzsze stopy) Jak sam wiesz skutkow obnizek nalezy sie spodziewac po 3-5 kwartalach. Zauwaz ze jesli deficyt bylby mniejszy to inwestorzy kupowaliby akcje co prowadziloby to zwiekszenia sie srodkow na inwestycje w przedsiebiorstwach. Nie mowie tu o zmniejszenie deficytu w tym roku (ja jestem za ale ty i Maciej uwazacie ze nie mozna zmniejszac deficytu podczas recesji) ale przeciez mielsimy 10 lat na jego zmniejszanie i teraz bylibysmy w innej sytuacji. Deficyt w Polsce wynikl z finansowania dlugofalowych i indeskowanych wydatkow jednorazowymi dochodami z prywatyzacji. Pozdrawiam P.S. Mnie wakacje dopiero czekaja, niedawno mi sie zaczely. Odpowiedz Link Zgłoś
feezyk Re: Tam, gdzie rosną złotówki 22.07.02, 19:48 Hej, nie do konca potrafie nalezc w Twoim poscie wytlumaczenia fenomenu: wysokie realne stopy -> wolny wzrost stopy oszczednosci + drastyczny spadek inwestycji + wzrost konsumpcji. Czy to bylo zamierzone, normalne, pozytywne, czy to tylko skutki uboczne w realizacji czegos znacznie isotniejszego niz inwestycje i wzrost gopodarczy? Zgadzam sie, ze w Polsce od 1995 roku trwoniono potencjal zgromadzony wczesniej i panstwo konsumowalo dochody z prywatyzacji. Niemniej, jeszcze w poznych latach 90-tych zadluzenie panstwa w stosunku do PKB MALALO. W latach 90-tych znacznie zmniejszono poziom redystrybucji przez panstwo (o ponad 10%), dzieki czemu Polska plasuje sie w poblizu sredniej OECD w tym wskazniku. Pozycja, ktora rosla bardzo szybko to wydatki socjalne: glownie emerytury i renty. Te wydatki to obecnie 20% PKB, a bylo ponizej 10% w 1989 roku! W Czechach i na Wegrzech to obecnie okolo 15% PKB. Co gorsza, indeksacja cenowa rent i emerytur oraz umocnienie zlotowki przekladaja sie na wysokie wydatki na te cele, jesli liczyc w walutach wymienialnych. To m.in. powoduje, ze Polska musi pozyczac, a polskie firmy nie sa konkurencyjne (placa wysokie podatki i ZUS). Kazdy realistyczny program redukowania deficytu powinien zaczac od tego problemu, bo jest on najpowazniejszy. Masz jakis pomysl, jak zredukowac te wydatki? Pozdro F. PS. jak poszly egzaminy? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: RYBA Re: Tam, gdzie rosną złotówki IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 23.07.02, 11:59 Widze ze zgadzamy sie ze zmiana indeksacji wydatkow socjalnych jest konieczna. Osobiscie uwazam ze trzeba karac zdrowych rencistow i zmienic indeksacji z cenowej do PKB. Wtedy od pracy mlodych bedzie zalezal byt starych. Poza tym nalzey zlikwidowac niektore agencje a co najwazniejsze to rzad nei powinien gwarantowac kredytow bo to sporo nas kosztuje. Reasumujac uwazam ze: Jak najmniej pomocy panstwa, jak najwiecej wlasnej pracy. Pozdrawiam P.S. Dziekuje. Dostalem sie na wszystko na co zdawalem i tam gdzie chcialem. Odpowiedz Link Zgłoś
feezyk Re: Tam, gdzie rosną złotówki 24.07.02, 20:22 Tak, to czesc z tych rzeczy, ktore nalezy zrobic. Powstaje pytanie: gdzie byli panowie z RPP w latach 1997-2001? Np. pan Balcerowicz i Grabowski? Jesli czytales o planie Balcerowicza, to zapewne pamietasz, ze wysylanie ludzi na renty i wczesne emerytury bylo planowym elementem restrukturyzacji gospodarki. Nikt nie odwazyl sie potem dotknac tego problemu. Dzis placimy rachunki. Pozdro F. Odpowiedz Link Zgłoś
feezyk Re: Tam, gdzie rosną złotówki 24.07.02, 20:28 Inwestycje w co? W papiery skarbowe? A dlugoterminowe, dotkliwsze zadluzenie powoduje bankructwa i zmienia perspektywy gospodarki zniechecajac do inwestowania (jak widac). Ty ciagle chyba nie rozumiesz, ze na calym swiecie szybkie tlumienie inflacji (zwlaszcza jednocyforwej) powoduje koszta gospodarcze. Jesli bowiem stopy proc. nie sa istotne dla gospodarki, to w jaki sposob oddzialywuja na poziom inflacji? Jesli nie sa istotne, to dlaczego ich nie obnizyc? F. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: RYBA Re: Tam, gdzie rosną złotówki IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 24.07.02, 22:47 Ale kto powiedzial ze nei sa istotne? Ja napewno nie. Ale jesli latwo mozna przwidziec jak zmienia sie stopy, czyli czy beda zgodne z trendami na rynku to latwo jest zdyskontowac przyszla wartosc inwestycji (procent skladany). Zgadzamy sie co do roli panstwa w gospodarce i potrzebnych zmian w budzecie ale ja mowie o ty glosniej. Czemu nie mowisz o tym czesciej? Za wszystko winisz polityke monetarna i RPP. Zgadzam sie ze jest to wazne ale polityke monetarna tworzy grunt pod trwaly wzrost gospodarczy i tyle. Nie tworzy wzrostu. Myslales kiedys nad tym ze gdyby w poprzenich latach (97-99) RPP utrzymywala niskie stopy procentowe to moglo dojsc do ogomnego deficytu na rachunku obrotow biezacych? Nadmiernego importu? Konsumpcja nakrecalaby niezdrowy wzrost, spadalyby oszczednosci. Poza tym poprzez abolicje dlugow Kolodko wprowadzi sporo pieniadza do obiegu. Wiec nei martw sie o podaz waluty. Inflacja sie jeszcze odbije. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Biolog Więcej krytyki wobec podręczników IP: *.mtnet.com.pl 25.07.02, 00:57 Twoja teza o skutkach obniżki w okolicach 1997 r. (z poprawka na kryzys w Azji) oraz o zerowym wpływie % gospodarki jest ksiązkowa. Niezgodna jest też z odpowiednio przetworzonym modelem CAPM. Nie byłoby żadnego wzrostu importu w średnim okresie. Po pierwsze kto kupowałby ten import? Importerzy znaleźliby się szybko w sytuacji dzisiejszych developerów. Po drugie natychmiast by podrożał wraz z emigracją gorących kapitałów. Szansą dla Polski była odwaga w dostrzeżeniu, że tym razem cen nie uda się przerzucić na konsumentów - to są te szczególne momenty zwrotne kiedy warto dewaluowac walutę (chyb anie dziś). Mielibyśmy kryzys walutowy, ale on miałby taki przebieg jak w Czechach i na Węgrzech - z perspektywy czasu te kraje zrobiły lepszy interes niz Polska. Rok, dwa na minusie i do góry. My zrobiliśmy coś takiego - zaaplikowano lek, który utrzymywał temparaturę ciała na 36,6, gdy ciało potrzebowało zezwolenia na gorączkę, po to by zgodnie z tym w co wierzy Balcerowicz samodzielnie zwalczyć chorobę. Oficjalnie jest okey i tylko paru lekarzy miało odwagę powiedzieć jakiego rodzaju kurację się przeprowadza, dziwnym trafem wszyscy pracują za granicą. Efekt na wielu obszarach jest taki jak utrzymywanie przy pomocy respiratora człowieka-rośliny i takim obszarem jest bagno, którym próbuje zająć się Kołodko i co mu się oczywiscie nie uda. Wysokie podatki, koszty pracy, stary kodeks pracy n aktóre się powołujesz - każdą z tych rzeczy Polak ume obchodzic od 250 lat i w każdej chwili konstruuję dla Ciebie umowy i masz firmę wolna od tych obciążen. Natomiast stóp procentowych i poziomu kursu jako firma nie przeskoczysz, bo wtedy podejmuje sie decyzję o zamknięciu fabryki i kupnie obligacji albo produkcji opartej o "wysoce" przetworzony import, czyli. sprowadzenia blatu stołu i czterech nóg, skręcenie wszystkiego i radosnego, ale tylko dla statystki wyeksportowania. Czlowiek, ktory mogłby to wszystko zrobić w kraju za podobne pieniądze od naszego "eksportera po prostu nie otrzyma zlecenia na pracę,gdyż eksporter jest tu usługodawcą wobec firmy z Zachodu, a nie producentem towaru i ja znam kilkanaście takich firm. Biolog Podejrzewam ,że istnieje konketny powód dlaczego nie podjęto ratowania polskiej gospodarki w sytaucji kiedy wiadomo było juz co zrobi z nią AWS - oczyszczenie Polski z kapitału spekulacyjnego (a były wtedy buforowe i duże wpływy z prywatyzacji). Chodziło o banki. Istniała obawa, że sektor na ruchach walutowych padnie. Mając do wyboru 20% prawdopodobieństwo takiego scenariusza i 80%, że będzie 3 mln bezrobotnych wybrano realizację drugiej wielkości. Biolog Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Abram Re: Tam, gdzie rosną złotówki IP: *.barak.net.il 20.07.02, 15:53 NBP otrzymuje za rezerwy walutowe-27mld$2.5% 675.000.000$ Zamienia je na zlotowki i placi 10% =2.700.000.000 2.000.000.000 $ strata. Rezerwy w tej skali sa jedne z najwiekszych na swiecie! Po jakiego czorta? Ile powinny wynosic rezerwy NBP ? Nie uwierzycie- "0" zero Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Chemik Re: Tam, gdzie rosną złotówki IP: *.mtnet.com.pl 20.07.02, 17:05 Pan Waldemar Kuczynski nie startuje co miesiąc z pozycji zero. Ma swoje nazwisko, kontakty, pozycje - to one zadecydowały w sporej mierze o możliwości wydrukowania tego felietonu nie zarzucam tu dobremu dziennikowi jakim jest GW druku złego tekstu - tekst nie jest zły, lecz o druku nie zadecydował wbrew sugestii autora tylko jego merytoryczna wartość). Autor próbuję uparcie kreować fikcję, która w Polsce kojarzona jest z opluwanym, że aż wstyd prof. Balcerowiczem polegającą na tym, że o wyborze przez popyt z kilku podobnych ofert leżacych postronie podaży decyduje jakość najlepszej z nich. Wolny rynek robi "pstryk" i najlepszy absolwent ma pracę. Proszę porozmawiać z absolwentami prawa, którzy tak zakuwają, że czasami orzecznictwa SN znają lepiej niż szacowni sędziowie i nigdy nie będą mogli zostać adwokatem, z przedsiębiorcami, kórzy biorą udział w ustawionych przetargach i tymi, którzy np. próbują budowac w Niemczech. Najlepsza oferta oznacza tu coś zupełnie innego niż "naj" w zakresie wiedzy, talentu, umiejętnosci. Gdyby Pan Waldemat Kuczński wysłał swój kolejny, podobnie napisany, felieton jako "no name", do dobrej gazety trafiłby on na kilkumetrową stertę podobną do tej z CV absolwentów teraz juz niestety UJ czy UW. W złej gazecie pomysł felietonu zostałby mu najprawdpopdobniej skradziony w sprytny nie do udowodnienia sposób Niedawna jechałem pociągiem z budowlańcem, który opowiedział jak są załatwiani na niemieckich budowach. Niemcy zażądali od Polaków podniesienia deklarowanych kwot na wyżywienie polskich robotników. Negocjacje zakończyły się tuż przed odejściem rządu premiera Buzka - Niemcy uzyskali od polskiego rządu stawki kilkakrotnie wyzsze niż te które ten sam rząd zadeklarował budwlańcom w czasie negocjacji. I to pokazuje co niemieccy kapitaliści z wielu pokoleń sądzą o takich felietonach. Chemik Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: biolog Pytanie do uli IP: *.mtnet.com.pl 20.07.02, 22:17 Wydaje mi się, że czytam Twoje stałe tezy od kilku miesięcy co do RPP - jedna z nich "bo w Japonii jest 0%". Stąd wniosek = % jest nieistotny. Moje poytanie brzmi - "Jak wyglądała by Japonia gdyby kredyt dla Sony czy Toyoty wyniósł 15 %? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ula Re: Pytanie do uli IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 20.07.02, 22:53 Chętnie odpowiem na Twoje pytanie jeżeli najpierw dostanę jednoznaczną odpowiedż na swoje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rycho Re: Pytanie do uli IP: *.acn.pl / 10.133.128.* 20.07.02, 23:07 Stopy procentowe nie biorą się z księżyca stąd założenie o 15% w Japonii nie nadaje się do komentowania. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tomalka Re: Pytanie do uli IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 21.07.02, 07:34 Gość portalu: biolog napisał(a): > Wydaje mi się, że czytam Twoje stałe tezy od kilku miesięcy co > do RPP - jedna z nich "bo w Japonii jest 0%". Stąd wniosek = % > jest nieistotny. Moje poytanie brzmi - "Jak wyglądała by Japonia > gdyby kredyt dla Sony czy Toyoty wyniósł 15 %? > 1 W Japonii trzeba przekonywać ludzi aby wydawali, w Polsce aby oszczędzali; 2 Wypychanie nie jest skutkiem stóp tylko deficytu, i dotyczy nie tylko podmiotów polskich ale również zagranicznych - mniejsze inwestycje bezpośrednie większe portflelowe i wzrost dywidend płaconych wypłacanych przez przedsiębiorstwa z kapitałem zagranicznycm; 3 NBP nie organizuje konkurencyjnych przetargów do MF. Skala operacji otwartego rynku w ostatnim czasie wyraźnie zmalała, pomimo spadku kredytu; Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: biolog Wciąz pytanie do Uli IP: *.mtnet.com.pl 20.07.02, 23:24 Nie potrafię odpowiedzieć na pytanie, bo go po prostu nie znam - nigy nie rozmawialismy. Wydaje mi sie zresztą, że pytanie nie ma znaczenia, bo ta Japonia pojawia isę w przeróznych kontekstach. Ja stawiam tezę i będę wdzięczny jak ją koś obali, że utrzymanie stóp proscentowych na poziomie Polski zabiłoby Japońska gospodarkę ze dwa lata temu. To jest tylko przypuszczenie. Uderza mnie naomiast i bardziej ciekawi stały dobór argumentów co do RPP przez jej zwolenników i odpowiednio przeciwników, co mnie niepokoi bo to oznacza schemat myślenia. Drugim takim argumentem zwolenników RPP jest stałe mówienie (np. przez Tygodnik Wprost, który zresztą publikuje co tydzień felieton prof. Balcerowicza) o zjawisku "wypychania" przez rządowe papiery skarbowe - banki kupują obligacje i mając pewny % nie dają kredytu stoczni. Piszą tak od pół roku. Ku mojemu zaskoczeniu prof. Gomółka (mam tu problem z wyborem u :- )) zwrócił z pewnym zniecierpliwieniem uwagę, że podobnej skali zbieranie od banków pieniędzy przeprowadza NBP uzasadniając to kontrolą podaży pieniądza i tu leży głowna przyczyna, iż banki nie są zainteresowane udzielaniem kredytów i zbieraniem depozytów. Niepokoi mnie, że od tamtego czasu nawet w wypowiedziach dr Grabowksiego pojawia się natychmiastowa wstawka, gdy dziennikarze pytają o "wypychanie" (gdy nie zdażą skończyć pytania) "ale my też kupujemy". Zwłaszcza, że ponoć był skandla - Belka oferował na przetargu 5-letnich obligacji skarbowych 8%, NBP n akonkurencjnym przetragu bonów NBP ... 12%. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ula Re: Wciąz pytanie do Uli IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 21.07.02, 13:23 Nie jest prawdą Biolog,że nadużywam Japonii jako uzasadnienia decyzji RPP w zakresie stóp procentowych.W ciągu kilkumiesięcznego uczestnictwa na tym forum tylko raz użyłam tego argumentu,a nie otrzymawszy odpowiedzi powtórzyłam je teraz co spowodowało Twoją reakcję.Nie jest to mój koronny argument za słusznością poczynań RPP.Było to tylko zastosowanie środków analogicznych do tych jakie stosują dogmatycy w walce o zgnojenie złotówki. Zgadzam się z Twoim opinią,że polskie stopy procentowe zniszczyłyby japońską gospodarkę.Pragnę jednak zwrocić Ci uwagę,że nie użyłam Twojego słowa"teza" lecz "opinia".Teza z logicznego i matematycznego punktu widzenia to twierdzenie wymagające dowodu słuszności przyjętego założenia.Twój problem polega na tym,że przyjąłeś nierealne założenie,że Polska=Japonia.Oczywiście chodzi mnie o czynniki warunkujące wysokość stóp procentowych w obu krajach.Idąc tropem Twoich błędnych założeń należałoby postawić"tezę",że europejskie stopy procentowe zabiłyby japońską gospodarkę w ciągu 4-ch lat,a amerykańskie w ciągu 6-ciu i wobec tego europejskie i amerykańskie stopy należy obniżyć. Po tym skrótowym wyjaśnieniu nie liczę na Twoją wdzięczność[co obiecywałeś w swoim poście],a jedynie zwrócić uwagę na fakt,że dystyskutowany problem jest bardziej złożony niż się wydaje wielu dyskutantom. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: biolog Do rycha IP: *.mtnet.com.pl 20.07.02, 23:28 oczywiscie masz rację - natomiast tu chodzi o to, że osoby, które dają RPP za + łącznie z Jankowiakiem z BRE przytaczają Japonii. Skoro tak to to mam prawo pytać "Co stałoby się w Japonii, gdyby kredyt był 15%?", To jest pytanie z logiki i retoryki jednoczesnie. Rozmówca twierdzi "W Japonii jest stagnacja, a 0% nie pomogły = stopy są bez zaczenia". Wiec ja pytam jak po zrównaniu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rycho Re: Do rycha IP: *.acn.pl / 10.133.128.* 21.07.02, 00:39 Napewno stopy% mają znaczenie.W przypadku Polski znaczenie to jest nadmiernie wyolbrzymiane.Niezmiernie trudno wyobrazić sobie jednak konsekwencje posunięć których w rzeczywistości nie będzie.Historię wysokości oprocentowania w Polsce należy rozpatrywać od momentu dławienia inflacji w 1989r.Czy postępowanie decydentów w tej materii było idealne tego nie wiem.W jak krótkim czasie można dojść do niskich stóp też nie wiem.Z problemem silnych walut borykają się też Czesi i Węgrzy mimo niższych stóp.Problemy Japonii i Polski są tak różne,że nie da się ich nijak porównywać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: RYBA Re: Do biologa IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 21.07.02, 11:45 Problemem Japoniii jest ogromny dlug publiczny spowodowany kredytowaniem firm, ktore teraz maja klopoty. Kredyty byly udzielane bo tak kazala wladza. Teraz banki nie dysponuja pieniadzem, bo maja wiele nie splaconych kredytow. Poza tym stopr relane w Japonii wynosza okolo 1,5%. Stopy procentowe nie maja az tak duzego znaczenia bo w czasach panujacej deflacji ludzie powstrzymuja sie od wydawania pieniedzy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Biolog Do uli IP: *.mtnet.com.pl 21.07.02, 20:27 Załamałem się. Dawno nie spotkałem się z taką manipulacją i złą wolą rozmówcy. W moim poście było co prawda kilka błędów "szybkiego pisania", ale przeczytałem to raz jeszcze i jest to jednak zrozumiałe. Włożyłaś mi do ust tezy czy opinie (jest to trzeciorzędne rozróżnienie), których tam po prostu nie ma. W którym np. fragmencie moich listów Japonia=Polska? I dlaczego próbujesz rozmawiać ze mną tak jakbym był przeciwnikiem RPP skoro ja się tu nie deklarowałem i w czasie pisania w ogóle o tym nie myślałem. Ponieważ nie odpowiedziałaś na pytanie o wpływ takiego 15% kredytu na Japonię (chodziło mi o język do którego sięgnął Ryba) to rzeczywiscie wdzięczny nie jestem. Nie ważne jest też ile razy posłużyłaś się argumnetem Japonii - obecny jest w mediach ca drugi dzień i każdy z nas ma świadomość w jakim kontekście jest uzywany. Albo się zgadzasz go użyć albo też nie. I raz jeszcze pisałem o następującej argumentacji np Janusza Jankowiaka z BRE: 1) Obserwacja: W Japonii stopy % wynoszą zero 2) Obserwacja: W Japonii jest stagnacja 3) Wniosek: Stopy porcentowe nie przyczyniają się do wzrostu gospodarczego 4) Teza: Niskie stopy procentowe w Polsce nie przyczynią się do wzrostu gospodarczego Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ula Re: Do uli IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 22.07.02, 21:04 Gość portalu Biolog napisał: "Ja stawiam tezę i będę wdzięczny jak ją ktoś obali, że utrzymanie stóp procentowych na poziomie Polski zabiłoby Japońska gospodarkę ze dwa lata temu". Moja odpowiedż: "Zgadzam się z Twoim opinią,że polskie stopy procentowe zniszczyłyby japońską gospodarkę.Pragnę jednak zwrocić Ci uwagę,że nie użyłam Twojego słowa"teza" lecz "opinia".Teza z logicznego i matematycznego punktu widzenia to twierdzenie wymagające dowodu słuszności przyjętego założenia.Twój problem polega na tym,że przyjąłeś nierealne założenie,że Polska=Japonia.Oczywiście chodzi mnie o czynniki warunkujące wysokość stóp procentowych w obu krajach.Idąc tropem Twoich błędnych założeń należałoby postawić"tezę",że europejskie stopy procentowe zabiłyby japońską gospodarkę w ciągu 4-ch lat,a amerykańskie w ciągu 6-ciu i wobec tego europejskie i amerykańskie stopy należy obniżyć". Czy moja odpowiedż Biologowi nie jest na temat i stanowi dowód manipulacji oraz mojej złej woli?. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eMisiek Re: Do uli IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 24.07.02, 18:41 Gość portalu: ula napisał(a): > Gość portalu Biolog napisał: > "Ja stawiam tezę i będę wdzięczny jak ją ktoś obali, że utrzymanie stóp > procentowych na poziomie Polski zabiłoby Japońska gospodarkę ze dwa lata > temu". > Moja odpowiedż: > "Zgadzam się z Twoim opinią,że polskie stopy procentowe zniszczyłyby japońską > gospodarkę.Pragnę jednak zwrocić Ci uwagę,że nie użyłam Twojego słowa"teza" > lecz "opinia".Teza z logicznego i matematycznego punktu widzenia to > twierdzenie wymagające dowodu słuszności przyjętego założenia.Twój problem > polega na tym,że przyjąłeś nierealne założenie,że Polska=Japonia.Oczywiście > chodzi mnie o czynniki warunkujące wysokość stóp procentowych w obu > krajach.Idąc tropem Twoich błędnych założeń należałoby postawić"tezę",że > europejskie stopy procentowe zabiłyby japońską gospodarkę w ciągu 4-ch lat,a > amerykańskie w ciągu 6-ciu i wobec tego europejskie i amerykańskie stopy należy > > obniżyć". > Czy moja odpowiedż Biologowi nie jest na temat i stanowi dowód manipulacji oraz mojej złej woli?. Nie, Twoja odpowiedź stanowi dowód braku zrozumienia tematu. Odpowiedz Link Zgłoś
feezyk Dezinflacja etc. 21.07.02, 20:42 Hej, Dezinflacja = zmniejszanie inflacji Deflacja = ujemna inflacja (spadek cen) Odpowiadam Uli na jej pytanie: Moim zdaniem, dobra polityka monetarna jest tylko jednym z elementow pozwalajacych na optymalny rozwoj gospodarki. Inne wazne elementy: jakosc sily roboczej, dobry system prawny, uniemozliwienie marnotrawstwa, brak klasy pasozytniczej, korupcji, koniunktura swiatowa i wiele, wiele innych. Dlatego dzieki polityce monetarnej mozna pomoc/zaszkodzic gospodarce tylko w ograniczonym zakresie. W szegolnosci, w Japonii wyczerpaly sie juz mozliwosci stymulowania gospodarki za pomoca polityki monetarnej. W Polsce jest zupelnie inaczej: polityka monetarna jest niezwykle restrykcyjna i silnie, niegatywnie, oddzialywuje na rozwoj gospodarki. Mysle, ze mozna by ja ulepszyc z korzyscia dla gospodarki, nawet w dlugiej perspektywie czasowej. Nie oznacza to, ze uwazam, ze inne dziedziny nie wymagaja daleko idacych reform. Postulowalbym: - weryfikacje rent, gleboke przemyslenie sposobu indeksacji emerytur - legalizacje doplat do sluzby zdrowia - uproszczenie procedur sadowych - wprowadzenie ustawy anty-korupc. lamiacej solidarnosc dajacego bioracego - wprowadzenie mechanizmow umozliwiajacych efektywne karanie zwalnianie niekompetentnych lub nieuczciwych urzednikow - zmniejszenie ilosci koncesji i zezwolen - probe zlamania monopoli - zmniejszenie wymagan biurokracji dla malych firm - uelastyczniene kodeksu pracy - twardsza polityke wobec branzowych i korporacyjnych grup nacisku (gornictwo, notariusze, adwokaci etc.) - inwestycje w badania naukowe (kolejnosc przypadkowa). Takie dzialania, wraz z potanieniem kredytu i zlotowki spadek obciazen placowych) dalyby zapewne impuls do szybkiego wzrostu gospodarki. Problem jest taki: przygotowanie i wdrozenie takich reform jest czasochlonne i niezwykle ryzykowne politycznie. Dlatego, przyszlosc bedzie wygladala tak: rzad bedzie po kunktatorsku administrowal, a RPP bedzie po kunktatorsku zasklepiac sie tylko na inflacji (zreszta z przesada!!!) i odmawiac kredytu. A gospodarka bedzie w stagnacji lub recesji. Co proponujesz? Pozdrowienia Fizyk Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MACIEJ Re: Dezinflacja etc. IP: *.ny325.east.verizon.net 22.07.02, 06:15 feezyk napisał: > Problem jest taki: przygotowanie i wdrozenie takich > reform jest czasochlonne i niezwykle ryzykowne > politycznie. Dlatego, przyszlosc bedzie wygladala > tak: rzad bedzie po kunktatorsku administrowal, > a RPP bedzie po kunktatorsku zasklepiac sie tylko > na inflacji (zreszta z przesada!!!) i odmawiac kredytu. > A gospodarka bedzie w stagnacji lub recesji. > Co proponujesz? > > Pozdrowienia > Fizyk Miller wybral Kolodke ,zeby ten poluzowal polityke monetarna. No wiec Kolodko pryjezdza z wakacji z rozwianym piorem wpada do ofisu i w tym momencie zloty idzie na dol,bo wszyscy wiedza po co Kolodko zostal wybrany. Ale Leszek i kumple z pastwiska zaczynaja Kolodke uswiadamiac. Poluzujesz polityke monetarna,to nie zmiescimy sie w 3% i nici z euro,a wiesz ze my o wlasnych silach ,to sie nawet do grobu nie umiemy polozyc. EU nas straszy ,ze przesuna wejscie-chlew sie tu zrobi nie do wytrzymania. Musimy tanczyc jak nam graja,bo inaczej nas nie wezma. Grzesiek se reszte wlosow z przodu z tej totalnej niemocy wyrywa i rzecze: Jak ma byc chlopaki,niech juz bedzie tylko nie zapomnijcie o posadce dla mnie w EU,bo ja z tym durnym narodem wiecej jak 2 lata nie wydzierze. Chlopaki:Grzesiek,tylko ugadaj Lumpa zeby sie nie jezyl i wszystko bedzie w porzadku.Przeciez to tylko 2 lata,a jak sie przez przypadek dzwignie-to wszyscy beda nas na rekach nosic. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pawel-l Re: Dezinflacja etc. IP: *.prochem.com.pl / 1.0.0.* 22.07.02, 08:52 Feezyk narzeka że za szybko spada inflacja ( 10 lat) A co by było gdyby w 1990 r przywiązano złotego do euro ( wtedy ECU ) ? Tak na przykład zrobiła Estonia ( do DM). Nie mówiąc o Argentynie i paru innych. Wydaje się że kłopoty które sobie rozłożyliśmy na lata przeżylibyśmy znacznie szybciej i głębiej. Ale nie ciągnelibyśmy tego ogona komunizmu za sobą. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zbigniew Re: Dezinflacja etc. IP: *.magic-net.pl 22.07.02, 12:49 Złoty był przywiązany stałym kursem do dolara 1 dolar=9500 zł w roku 1990 i do połowy 1991.A potem było jak było. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MACIEJ Popyt vs Podaz IP: *.ny325.east.verizon.net 22.07.02, 20:38 "Popyt tak samo jak pieniadz pochodzi z podazy". Widze ze nikt nie ustosunkowal sie do podstawowego zalozenia "polskiej szkoly ekonomicznej". A nasza Ula czy tez Ulek,bo niektore posty pisane sa jakby innym stylem,jakby Stary ja wyreczal. Charakter jakis malo Malopolski i dowcip malo podkarpacki. No wiec sprawa rozbija sie o 0%. Udzielac kredytow trzeba ludziom i instytucjom odpowiedzialnym. W Japonii mnostwo instytucji panstwowych lub lokalnych zaciagnelo kredyty ktorych nigdy nie bedzie w stanie splacic. Wracajac do pierwszego zdania. Wg "polskiej szkoly ekonomicznej" podaz ksztaltuje popyt-co jest zaprzeczeniem normalnej ekonomii. Na calym swiecie POPYT DECYDUJE O WZROSCIE GOSPODARCZYM. W Japonii i EU NIE MA POPYTU WEWNETRZNEGO. Dlatego nie ma wzrostu i dlatego nie ma popytu na KREDYT. PO CO KOMU KREDYT I BUDOWANIE FABRYCZKI JAK NIE MA POPYTU WEWNETRZNEGO,CZYLI NIKT WYTWOROW TEJ FABRYCZKI NIE KUPI??? Ci co mysla po polskiemu,sa wlasnie w punkcie bez wyjscia. Bo to wg nich podaz ksztaltuje popyt,a ze popytu nie ma to i podazy nie ma. Czyli trzeba czekac,az ktos nas z tej niezrecznej sytuacji wyciagnie,bo wg polskiej szkoly ekonomicznej z tej sytuacji "nie ma wyjscia". Dlatego tak glupie art. jak ten tu omawiany maja racje bytu tylko w Polsce,gdzie zasady "polskiej szkoly ekonomicznej" sa gleboko zakorzenione w spoleczenstwie. Minie jeszcze pokolenie i niektorzy madrzejsi dojda do wniosku ze SWIADOMOSC KSZTALTUJE BYT czyli POPYT KSZTALTUJE PODAZ. I wtedy trzeba bedzie sie zastanowic w jaki sposob POBUDZIC POPYT. Ale do tego momentu jeszcze dlugie lata stagnacji i upokorzen. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zbigniew Re: Popyt vs Podaz IP: *.magic-net.pl 23.07.02, 19:37 Gość portalu: MACIEJ napisał(a): > > I wtedy trzeba bedzie sie zastanowic w jaki sposob POBUDZIC POPYT. > Ale do tego momentu jeszcze dlugie lata stagnacji i upokorzen. Rozumieli to najlepiej w XX wieku Hitler i Reagan. Degrelle ( w The First Years of the Third Reich ) ciekawie opisuje jak udało się Hitlerowi pobudzić gospodarkę.Stan finansów publicznych był gorzej niż beznadziejny : "Overwhelmed by the cessation of payments and the number of current accounts in the red, even Germany's central bank was disintegrating. Harried by demands for repayment of the foreign loans, on the day of Hitler's accession to power the Reichsbank had in all only 83 million marks in foreign currency, 64 million of which had already been committed for disbursement on the following day. The astronomical foreign debt, an amount exceeding that of the country's total exports for three years, was like a lead weight on the back of every German. And there was no possibility of turning to Germany's domestic financial resources for a solution: banking activities had come virtually to a standstill. That left only taxes. Unfortunately, tax revenues had also fallen sharply. From nine billion marks in 1930, total revenue from taxes had fallen to 7.8 billion in 1931, and then to 6.65 billion in 1932 (with unemployment payments alone taking four billion of that amount). The financial debt burden of regional and local authorities, amounting to billions, had likewise accumulated at a fearful pace. Beset as they were by millions of citizens in need, the municipalities alone owed 6.542 billion in 1928, an amount that had increased to 11.295 billion by 1932. Of this total, 1.668 billion was owed in short-term loans. Any hope of paying off these deficits with new taxes was no longer even imaginable. Taxes had already been increased 45 percent from 1925 to 1931. During the years 1931-1932, under Chancellor Brüning, a Germany of unemployed workers and industrialists with half-dead factories had been hit with 23 "emergency" decrees. This multiple overtaxing, moreover, had proven to be completely useless, as the "International Bank of Payments" had clearly foreseen. The agency confirmed in a statement that the tax burden in Germany was already so enormous that it could not be further increased. And so, in one pan of the financial scales: 19 billion in foreign debt plus the same amount in domestic debt. In the other, the Reichsbank's 83 million marks in foreign currency. It was as if the average German, owing his banker a debt of 6,000 marks, had less than 14 marks in his pocket to pay it." Zaraz po przejęciu władzy AH zaprosił na rozmowę szefa banku centralnego : "Determined to conjure up billions of marks as quickly as possible, and by any means available, in early February 1933 Hitler summoned Schacht's predecessor as Reichsbank president, Dr. Hans Luther, to his office. Luther, who had been appointed to his post in 1930 by a previous administration, had old-fashioned views of extreme prudence in the management of state funds. Since the state's coffers were nearly empty, he was all the more prudent. His detachable collar, stiff as a calling card, proclaimed the rigidity of his principles. He belonged to the old school of accountants who spend a dollar only when they have a dollar." Potem poprzez wpompowanie pieniędzy ( w formie weksli wymienialnych w każdym momencie na gotówkę ) , rozbudowę infrastruktury ( jeszcze w 1933 roku nie było żadnych zbrojeń ) i duże cięcia podatkowe zwiększył popyt wewnętrzny co pozwoliło nakręcić koniunkturę.Pomimo obaw ( choć w takiej sytuacji finansowej kraju nie mogło już nastąpić nic gorszego ) w ciągu 4 lat PKB wzrósł o 70% a wpływy podatkowe potroiły się. Degrelle ten niewątpliwy cud gospodarczy komentuje w ten sposób : "To stimulate the moribund economy demanded the nerve, which Hitler had, to invest money that the government didn't yet have, rather than passively waiting - in accordance with "sound" financial principles - for the economy to revive by itself. Today, our whole era is dying economically because we have succumbed to fearful hesitation. Enrichment follows investment, not the other way around. Since Hitler, only Ronald Reagan has seemed to understand this. As President, he realized that to restore prosperity in the United States meant boldly stimulating the economy with credits and a drastic reduction in taxes, instead of waiting for the country to emerge from economic stagnation on its own." Oczywiście podaję to tutaj jako ciekawostkę ekonomiczną , w żadnym wypadku nie identyfikuję się z ideologią pana AH. Wydaje się jednakże oczywistym , że w warunkach takiego kryzysu jak obecnie w Polsce należy znacząco obniżyć podatki , co pobudzi popyt wewnętrzny oraz pobudzić koniunkturę inwestycjami infrastrukturalnymi ( budowa dróg , mieszkań etc )- co także pobudzi popyt wewnętrzny i częściowo zlikwiduje bezrobocie. Jak to osiągnąć bez kasy ? Toż to jest proste jak konstrukcja cepa ! Klucz leży w ograniczeniu bezrobocia ! Obecnie w Polsce jest 3,5 miliona bezrobotnych - o 3 miliony za dużo.Każdy pracujący płaci do kasy państwa w formie podatków bezpośrednich ( PIT i ZUS ) ok. 12 000 złotych rocznie. Każdy bezrobotny kosztuje państwo ok. 700 złotych miesięcznie czyli 8 000 rocznie.Tak więc 3 mln bezrobotnych to strata dla finansów publicznych 60 miliardów nowych złotych. Obniżenie podatków stworzy nowe miejsca pracy i dodatkowy popyt.Inwestycje w infrastrukturę i rozbicie monopoli obniżą koszty funkcjonowania firm. W ten sposób szybko kasa panstwowa się napelni - ze względu na wzrost PKB oraz ograniczenie bezrobocia.Deficyt budżetowy zostanie znacząco zredukowany , co w perspektywie 2-3 lat pozwoli dodatkowo zaoszczędzić na kosztach jego obsługi.Oczywiście należy jeszcze zdewaluować złotego aby dodatkowy popyt nie przyczynił się do zbytniego wzrostu importu , a dodatkowo - przyczynił się do wzrostu polskiego eksportu. Skoro to takie proste , dlaczego nikt tego nie wprowadzi ? To także proste . Politycy myślą w perspektywie lat 2-3.I myślą tylko o sobie, swoich rodzinach oraz kolegach partyjnych.Żadna z partyjek nie myśli o kraju. Więc jest jak jest i będzie dalej to samo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MACIEJ Re: Popyt vs Podaz IP: *.ny325.east.verizon.net 23.07.02, 20:34 Gość portalu: Zbigniew napisał(a): > Zaraz po przejęciu władzy AH zaprosił na rozmowę szefa banku centralnego : > > "Determined to conjure up billions of marks as quickly as possible, and by any > means available, in early February 1933 Hitler summoned Schacht's predecessor > as Reichsbank president, Dr. Hans Luther, to his office. Luther, who had been > appointed to his post in 1930 by a previous administration, had old-fashioned > views of extreme prudence in the management of state funds. Since the state's > coffers were nearly empty, he was all the more prudent. His detachable collar, > stiff as a calling card, proclaimed the rigidity of his principles. He belonged > > to the old school of accountants who spend a dollar only when they have a > dollar." > > Potem poprzez wpompowanie pieniędzy ( w formie weksli wymienialnych w każdym > momencie na gotówkę ) , rozbudowę infrastruktury ( jeszcze w 1933 roku nie było > > żadnych zbrojeń ) i duże cięcia podatkowe zwiększył popyt wewnętrzny co > pozwoliło nakręcić koniunkturę.Pomimo obaw ( choć w takiej sytuacji finansowej > kraju nie mogło już nastąpić nic gorszego ) w ciągu 4 lat PKB wzrósł o 70% > a wpływy podatkowe potroiły się. > Degrelle ten niewątpliwy cud gospodarczy komentuje w ten sposób : > "To stimulate the moribund economy demanded the nerve, which Hitler had, to > invest money that the government didn't yet have, rather than passively > waiting - in accordance with "sound" financial principles - for the economy to > revive by itself. > Today, our whole era is dying economically because we have succumbed to fearful > > hesitation. Enrichment follows investment, not the other way around. > Since Hitler, only Ronald Reagan has seemed to understand this. As President, > he realized that to restore prosperity in the United States meant boldly > stimulating the economy with credits and a drastic reduction in taxes, instead > of waiting for the country to emerge from economic stagnation on its own." > > Oczywiście podaję to tutaj jako ciekawostkę ekonomiczną , w żadnym wypadku > nie identyfikuję się z ideologią pana AH. > > Wydaje się jednakże oczywistym , że w warunkach takiego kryzysu jak obecnie w > Polsce należy znacząco obniżyć podatki , co pobudzi popyt wewnętrzny oraz > pobudzić koniunkturę inwestycjami infrastrukturalnymi ( budowa dróg , mieszkań > etc )- co także pobudzi popyt wewnętrzny i częściowo zlikwiduje bezrobocie. > Jak to osiągnąć bez kasy ? Toż to jest proste jak konstrukcja cepa ! > Klucz leży w ograniczeniu bezrobocia ! Obecnie w Polsce jest 3,5 miliona > bezrobotnych - o 3 miliony za dużo.Każdy pracujący płaci do kasy państwa > w formie podatków bezpośrednich ( PIT i ZUS ) ok. 12 000 złotych rocznie. > Każdy bezrobotny kosztuje państwo ok. 700 złotych miesięcznie czyli 8 000 > rocznie.Tak więc 3 mln bezrobotnych to strata dla finansów publicznych > 60 miliardów nowych złotych. > Obniżenie podatków stworzy nowe miejsca pracy i dodatkowy popyt.Inwestycje > w infrastrukturę i rozbicie monopoli obniżą koszty funkcjonowania firm. > W ten sposób szybko kasa panstwowa się napelni - ze względu na wzrost PKB oraz > ograniczenie bezrobocia.Deficyt budżetowy zostanie znacząco zredukowany , co w > perspektywie 2-3 lat pozwoli dodatkowo zaoszczędzić na kosztach jego > obsługi.Oczywiście należy jeszcze zdewaluować złotego aby dodatkowy popyt nie > przyczynił się do zbytniego wzrostu importu , a dodatkowo - przyczynił się do > wzrostu polskiego eksportu. > Skoro to takie proste , dlaczego nikt tego nie wprowadzi ? > To także proste . Politycy myślą w perspektywie lat 2-3.I myślą tylko o sobie, > swoich rodzinach oraz kolegach partyjnych.Żadna z partyjek nie myśli o kraju. > Więc jest jak jest i będzie dalej to samo. Ogladanie Reagana w akcji na zywo,to bylo cos,czego sie nie da z czymkolwiek porownac. I jak sie pozniej czyta Balcerka straszacego ludzi inflacja lub wypociny tego redaktora,ktory byl profesorem czy tez ministrem,to sytuacja od razu prosi sie o sad polowy,lub tez czapa bez sadu. Ten gamon redaktorek krytykuje zycie na kredyt i powtarza te debilne motto"polskiej szkoly ekonomii" :podaz ksztaltuje popyt. A jak nie ma popytu wewnetrznago ,to juz polska szkola ekonomii zadnych rozwiazan nie przedstawia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ula Re: Dezinflacja etc. IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 23.07.02, 07:15 Jest lato i okres urlopów więc nie mam ochoty tracić czasu przy komputerze dlatego odpowiem Ci Fizyk w dużym skrócie. Zgadzam się z Tobą,że polityka monetarna jest tylko jednym z elementów optymalnego rozwoju gospodarki.Zgadzam się również,że należałoby zacząć reformować inne dziedziny[które wymieniasz] czego obecny rząd nie robi bo obawia się utraty poparcia społecznego,a dalej władzy.Do Twoich propozycji dodałabym obniżanie podatków[np.na alkohol=ograniczenie przemytu+ratunek upadających polmosów]i prywatyzację z przeznaczeniem dochodów na inwestycje. Nie zgadzam się z tym,że wobec niechęci rządu do tych zmian należy go w tym zaniechaniu umacniać poprzez politykę monetarną powodującą pozory wzrostu analogiczne jak w PRL-u. Na pytanie co robić w takiej sytuacji odpowiadam.Tak trzymać.Czas jest wrogiem obecnej ekipy rządzącej,a sprzymierzeńcem prawdy. Tym co teraz lamentują[w większości wyborcy obecnej ekipy rządzącej],że tak im żle odpowiadam:życie to ciągłe wybory.Co wybierzesz to masz.Pora płacić za zły wybór w dniu głosowania do Sejmu.Ja i podobni nie chcemy płacić za wasze złe wybory.Nie głosowałam na SLD,ani PSL,lecz na Platformę i radzę wam w przyszłości zrobić to samo. PS:wyrażenia "dezinflacja" nie znalazłam w żadnej encyklopedii. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MACIEJ Re: Dezinflacja etc. IP: *.ny325.east.verizon.net 23.07.02, 18:17 Gość portalu: ula napisał(a): > Na pytanie co robić w takiej sytuacji odpowiadam.Tak trzymać.Czas jest wrogiem > obecnej ekipy rządzącej,a sprzymierzeńcem prawdy. Czas jest wrogiem rowniez calego narodu polskiego,ktory chce rozwoju gospodarczego,a nie bezrobocia i stagnacji. > Tym co teraz lamentują[w większości wyborcy obecnej ekipy rządzącej],że tak im > żle odpowiadam:życie to ciągłe wybory.Co wybierzesz to masz.Pora płacić za zły > wybór w dniu głosowania do Sejmu.Ja i podobni nie chcemy płacić za wasze złe > wybory.Nie głosowałam na SLD,ani PSL,lecz na Platformę i radzę wam w > przyszłości zrobić to samo. Nie wszyscy maja po 2 fakultety zeby prawidlowo glosowac. > PS:wyrażenia "dezinflacja" nie znalazłam w żadnej encyklopedii. I slusznie ze nie znalazlas w zadnej encyklopedii tego slowa,bo w tym wypadku potrzebna jest podstawowa znajomosc polskiego. Pamietasz to dzielenie dlugiego wyrazu na dwa krotsze? "dez"+"inflacja" I juz sprawa jest prosta. "Inflacja" to jest inflacja, a "dez" to jest przedrostek. P.S. Tylko nie szukaj "przedrostek" w encyklopedii. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dez+aprobata dez+aktualizacja IP: *.ny325.east.verizon.net 24.07.02, 05:04 dez+odoryzowac. A teraz zeby zdezorganizowanych zdezorientowac pare pytan. Jak sie pisze? dezynfekcja czy dezinfekcja dezinsekcja czy dezynsekcja dezintegracja czy dezyntegracja Odpowiedz Link Zgłoś
feezyk Re: Dezinflacja etc. 24.07.02, 20:56 Wielkie dzieki za odpowiedz. 1) Czekac... niektorym to pewnie przychodzi latwiej niz innym, prawda? RPP klinczuje z rzadem, a ludzie cierpia. Ja w tym sporze mam glebko dosc postawy obydwu stron, dlatego draznia mnie te myslowe koleiny z dobra RPP. Pisalem rok temu na tym forum, ze takie stopy zaszkodza gospodarce i zniechecaja do inwestowania. Dzis czytam w wypowiedzi Rady Czworga Ekonomistow GW: "zaskakujaca duzy byl w 2001 roku spadek inwestycji" (nie wiedza czemu) oraz "wplyw stop procentowych na polska gospodarke jest przeceniany" (bez argumentow i komentarzy na temat zaskakujaca szybkiej dezinflacji). Rece mi opadaja... 2) "Prawda zwyciezy" - to zdanie to niestety tylko wyznanie wiary i probka ideologii... Bezrobocie szaleje, cale branze plajtuja, inwestycje spadaja, a Ty piszesz o jakims zwyciestwie? 3) Nigdy nie glosowalem na SLD oraz jakies jego przybudowki. Platforma jest niestety tak samo zzarta jak inne parte, tylko prezentuje sie ladniej na zewnatrz... Obecnie, moja ulubiona partia to UW, bo plankton z niej uciekl na Platforme. 4) Dezinflacje wzialem z wypowiedzi pana Grabowskiego (dla GW lub RP). On sie cieszyl, ze taka szybka. Nie szukalem w slownikach. Przedrostek de- lub dez- (jesli idzie potem samogloska) dopisuje sie dla opisania procesu pozbywania sie czegos. Domyslam sie, ze to z laciny. Moj ulubiony przyklad to de-ratyzacja. Pozdrawiam F. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ula Re: Dezinflacja etc. IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 24.07.02, 23:32 Rozczarowujesz mnie Fizyk.Nie umiesz przegrywać.Musisz mieć zawsze rację.W przeciwnym razie wpadasz w zdenerwowanie i przestajesz myśleć.Znowu wpadłeś w koleinę ratowania polskiej gospodarki poprzez dodruk pustego pieniądza czyli zgnojenie złotówki.Możesz gadać na RPP i Balcerowicza co Ci się podoba,a ja i tak wolę wierzyć wykształconym,doświadczonym,odpowiedzialnym i posiadającym dostęp do wszystkich danych żródłowych ekonomistom i bankowcom z RPP niż takiemu "fachowcowi" jak Ty i Tobie podobni. Nie przypisuj sobie postawy obrońcy uciśnionych Polaków i biednych bezrobotnych bo taką demagogią przebijasz Prezesa Buraka.Jeszcze nikt nie nakarmił żadnego narodu znakami pienieżnymi. Nie mam nic przeciwko temu,że lubisz UW.Tylko dlaczego nie napisałeś z jakich powodów to wynika.Zamiast pokazać osiągnięcia UW przyklejasz niezrozumiałe etykiety Platformie.A sam jeszcze niedawno krytycznie pisałeś o etykietowaniu. Nie uważam Platformy za idealną partię,ale wyboru należy dokonać.Mój wybór oparłam na jej programie oraz na tym co i jak obecnie mówią i robią jej liderzy.Z programu szczególnie podoba się mnie sprawa podatku liniowego, łamania solidarności korupcyjnej dającego i biorącego,stawianie na kadrę fachowców w zarządzaniu gospodarką,[a nie na kolegów partyjnych], sprzeciw finansowania partii z kieszeni podatników, bezpośrednie wybory samorządowe czy likwidacja listy krajowej.Pomimo,że PO jest w opozycji to dwie ostatnie sprawy udało się już załatwić. 80% członków Platformy to ludzie,którzy dotychczas nie działali politycznie. PS.Szkoda,że od Pana Grabowskiego przyjąłeś tylko "dezinflację"[jeżeli to prawda],a czy nie mówił on o "dezdeflacji"?. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eMisiek Re: Dezinflacja etc. IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 24.07.02, 23:53 Gość portalu: ula napisał(a): > Rozczarowujesz mnie Fizyk A Ty Ula nie rozczarowujesz, stale jest to samo. Nie umiesz przegrywać.Musisz mieć zawsze rację.W > przeciwnym razie wpadasz w zdenerwowanie i przestajesz myśleć. Jasnowidzenie? Ula Ty studiowałas wróżbiarstwo? Tarota? To ciekawy temat. Znowu wpadłeś w > koleinę ratowania polskiej gospodarki poprzez dodruk pustego pieniądza czyli > zgnojenie złotówki.Możesz gadać na RPP i Balcerowicza co Ci się podoba,a ja i > tak wolę wierzyć wykształconym,doświadczonym,odpowiedzialnym i posiadającym > dostęp do wszystkich danych żródłowych ekonomistom i bankowcom z RPP niż > takiemu "fachowcowi" jak Ty i Tobie podobni. Wiara podobno czyni cuda chociaz wspólczesna nauka mówi ze lepsze efekty daje działanie oparte o myslenie. Ula nie rozczarowuje, nadal zadnych racjonalnych argumentów nie uzywa. Myślę że brzydzi sie nimi. I za to ją lubimy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Biolog Podatek liniowy IP: *.mtnet.com.pl 25.07.02, 01:06 Podatek liniowy na który się tu powołujesz wygląda ponoć tak. Skłąda się z dwóch elementów niskiej stawki o której chętnie mówią politycy PO oraz odpowiednika naszego ZUS. Po dodaniu tych elementów masz stawki podatkowe jak w Polsce (również z uwzględnieniem naszego ZUS). Jeżeli ktoś miał odwagę napisać emaila do ambasady Rosji z zapytaniem o rzeczywistą konstrukcję tego podatku to proszę o uściślenie Natomiast gdzie ty widzisz (pytanie jest bez złośliwości)dodruk pustego pieniądza? I na koniec rada, a może prośba - przyczytaj uważnie sejmowy stenogram z wczorajszego sprawozdania NBP i na moment przestań być zwolenniczka albo przeciwniczką Balcerowicza tylko obiektywnym śledczym i zaczniesz dostrzegać rysy w tym sprawozdaniu. Biolog Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eMisiek Re: Podatek liniowy IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 25.07.02, 08:29 Gość portalu: Biolog napisał(a): > Podatek liniowy na który się tu powołujesz wygląda ponoć tak. > Skłąda się z dwóch elementów niskiej stawki o której chętnie > mówią politycy PO oraz odpowiednika naszego ZUS. Po dodaniu tych > elementów masz stawki podatkowe jak w Polsce (również z > uwzględnieniem naszego ZUS). Jeżeli ktoś miał odwagę napisać > emaila do ambasady Rosji z zapytaniem o rzeczywistą konstrukcję > tego podatku to proszę o uściślenie > > Natomiast gdzie ty widzisz (pytanie jest bez złośliwości)dodruk > pustego pieniądza? I na koniec rada, a może prośba - przyczytaj > uważnie sejmowy stenogram z wczorajszego sprawozdania NBP i na > moment przestań być zwolenniczka albo przeciwniczką Balcerowicza > tylko obiektywnym śledczym i zaczniesz dostrzegać rysy w tym > sprawozdaniu. > > Biolog Czy stenogram jest gdzies dostepny w sieci? Z góry dziekuję. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pawel-l Re: Podatek liniowy IP: *.prochem.com.pl / 1.0.0.* 25.07.02, 16:06 Gwałtownie zmniejszająca się stopa oszczędności wskazuje że to nie oszczadzający są beneficjentami procesu dezinflacji Podstawowym błedem jaki popełniacie jest przyjęcie, że to stopy% spowodowały obecną stagnację Jeszcze 3 lata temu były na poziomie 20% i nikomu to nie przeszkadzało. Być może wysokie stopy nie pomagają w szybkim wyjściu ze stagnacji (choć zapobiegają zadłużaniu się firm i obywateli, ale nie rządu) ale przyczyną jest zmniejszenie inwestycji. Co doprowadziło do zwiększenia bezrobocia i spadku konsumpcji Zauważmy że maleją inwestycje zagraniczne które chyba nie zależą od naszych stóp%. Po prostu mamy tak wysokie podatki i taki bałagan prawny, że nikt rozsądny nie chce w Polsce inwestować. Zmniejszając stopy% zwiększamy konsumpcję (i zadłużenie) i w niewielkim stopniu zwiększamy inwestycje (też na kredyt). Dobym przykładem jest SS (Stocznia Szcz.) Przez ostatnie 10 lat zapłaciła 270mln$ podatków (30% przychodu) Aby funkcjonować pożyczała w bankach. Banki zarobiły 300mln$. A stocznia padła. Poza tym wszyscy koncentrują się na aktualnej inflacji. Nawet RPP ciągle to podkreśla. Moim zdaniem ważniejsza jest stabilna podaż pieniądza i kredytów , ale wtym sensie że jeśli teraz za dużo pożyczamy to za kilka lat (a właściwie już) wysokie spłaty kredytów spowodują zastój w gospodarce. Tak samo jak za Gierka i dokładnie jak teraz w Ameryce. Żyli parę lat na krechę, a teraz będą z bólem spłacać. Poza tym zauważmy że jak dodrukujemy pieniądz (w okresie stagnacji) to ceny i płace zostaną na tym samym poziomie. Jak nie dodrukujemy to ceny i płace spadną i mamy taką samą sytuację. Tylko tyle że jak jest więcej pieniędzy to jest większe marnotrastwo. Jakby stopy% były takie jak chce rząd to rząd rozdawałby na prawo i lewo (raczej lewo). Tylko, że zamiast zmniejszać koszty funkcjonowania gospodarki to zajmuje się przesuwaniem trupa z kąta w kąt. Pierwsza praca dla absolwentów, ale zakaz dla emerytów, pakiet dla małych i średnich przeds. ale odłużenie największych Zamiast prywatyzacji (i obcięcia kosztów) konsolidacje itp. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: biolog Re: Podatek liniowy IP: *.mtnet.com.pl 25.07.02, 16:54 www.sejm.gov.pl Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dora5 Ula!!! IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 25.07.02, 15:33 Ula! dostałam dzis o godz.14.42 z Twojego? adresu dziwnego emilka pt: Captain Commando (USA) czy wiesz cos o tym? Dora Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ula Re: Ula!!! IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 26.07.02, 22:10 Nic na ten temat mnie nie wiadomo. Czy możesz ujawnić nazwę e-maila. Odpowiedz Link Zgłoś
dora5 Ula - sprawa juz wyjaśniona 27.07.02, 11:50 Witaj Ula! przepraszam że Cie pytałam o emilka, sprawa jest juz wyjasniona. Pisza o niej wszyscy. Dora ps.emilek przyszedł z Twojego adresu ok.godz.3 po południu, dwa-trzy dni temu. Tytuł: Captain Commando (USA) ale to i tak nic bo "ja" wysłałam liścik pod tytułem: japanese girls vs playboy przeskanowaliśmy dwa razy komputer, był i jest czysty Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MACIEJ Re: Ula - sprawa juz wyjaśniona IP: *.ny325.east.verizon.net 29.07.02, 16:28 dora5 napisała: > Witaj Ula! przepraszam że Cie pytałam o emilka, sprawa jest juz wyjasniona. > Pisza o niej wszyscy. > Dora > ps.emilek przyszedł z Twojego adresu ok.godz.3 po południu, dwa-trzy dni temu. > Tytuł: Captain Commando (USA) > ale to i tak nic bo "ja" wysłałam liścik pod tytułem: japanese girls vs playboy > > przeskanowaliśmy dwa razy komputer, był i jest czysty Tak cos czulem ze Stary w tym rece maczal. A moze ten email zahacza o drugi fakultet Uli? Odpowiedz Link Zgłoś