madi75
15.09.05, 22:18
Z życia wzięte.
Pani A. mężatka (nie ma rozdzielności majątkowej), kupiła sobie auto, chcąc
je ubezpieczyć (obowiązkowe OC) dowiedziała się, że w związku z tym, że nie
ma jeszcze prawa jazdy ubezpieczenie wyniesie 1.400 zł, ale jeżeli auto
będzie zarejestrowane na jej mężą (długoletnie prawo jazdy i bezwypadkowa
jazda)to kwota ta wyniesie 1.050 zł. Pani A. długo się nie zastanawiała i
podarowała auto mężowi. I tu zaczyna się komedia. Pani A. poszła do US z
umową darowizny owego pojazdu, tam pani urzędniczka zwróciła uwagę, iż pani
A. nie daruje mężowi całego auta ale tylko jego połowę, gdyż drugą ma już z
racji bycia mężem pani A. A. dopełniła formalności, dostała decyzję
zarejestrowania darowizny na 1/2 pojazdu mężowi. Na drugi dzień mąż pani A. z
ową decyzją w ręku poszedł zarejestrować auto do wydziału komunikacji i tam o
dziwo dowiedział się, że pojazd nie będzie zarejestrowany, gdyż umowa jest na
część auta a nie na całe. Mąż pani A. zdenerwowany wyczekiwaniem w ogromnej
kolejce wykrzyczył, pani z okienka, że wczoraj w US kazali zmienić ową umowę
z całego auta na 1/2, a panienka z okienka na to, że jak nie przyniesie umowy
darowizny na całe auto to nici z rejestracji. Mąż pani A. wyjął starą umowę
na całe auto i zarejestrował pojazd. Więc kto ma rację Urząd Skarbowy czy
Wydział Komunikacji ? Paranoja czyż nie? Jedno Państwo a jakie różne prawo.
No cóż pani A. wraz z mężem cieszą się nowym autem i nie rozstrząsają
problemu czy mąż pani A. jest jego właścicielem w 1/2 czy w całości. Dla nich
to jest ich auto i na zawsze (przynajmniej do rozwodu) będzie wspólne.