Gość: usiruf IP: *.lns4-c10.dsl.pol.co.uk 29.12.05, 23:19 Smutne to. Mialem nadzieje ze Mikosz bedzie bardziej wolnorynkowy. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: Qrak Re: Minister nie lubi fuzji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.12.05, 01:23 Cieniutkie te argumenty za fuzją. Ona ma tak naprawdę sens wszędzie tylko nie w Polsce. Włosi chcą być więksi bo boją się że sami staną się niedługo celem do przejęcia i to za oceanu - a to, Panie Witoldzie, by się im już zdecydowanie nie podobało.Z tych samych względów poparła tą fuzję Komisja Europejska. Niemcy mieli fatalne wyniki finansowe i brak pomysłów na naprawę - tak naprawdę nie mieli wyjścia i musieli się komuś oddać. Austriacy nie mieli już wiele do gadania, próbują jedynie ratować resztki autonomii , ciesząc się że mają jeszcze graczy (jak ich pan nazywa) narodowych z potencjałem pozwalającym im kontrolować rynek. A w Polsce - jeżeli wierzy Pan że bank powstały z połączenia PEKAO i BPH będzie się rozwijał na innym rynku niż krajowy, to po prostu nie zna Pan realiów jakie panują w bankach przejętych przez inwestora z zagranicy. Jeżeli Pan wierzy że to wpłynie na rozwój konkurencji to też się pan myli. Bank Pekao i PKO BP a w przyszłości zapewne kolejny bank powstały z fuzji w obszarze BZWBK ? + ING?+ BRE? + KB? zdominują cały rynek. Pozostałe banki przy swoich aktywach będą mogły się rozwijać tylko w niszach. Trzy banki szybko osiągną porównywalne wielkości rynkowe i skoncentrują się na jak największym wydrenowaniu rynku. Środki jakie zarobią wytransferują za granicę ( co już robią na skalę nie notowaną w świecie) aby finansować nowe ich projekty. Wzrośnie cena wejścia na rynek polski dla innych banków zagranicznych nieobecnych w kraju, co będzie je zniechęcać przed podjęciem takich kroków ( siła tych banków pozwalać będzie na stosowanie okresowego obniżenia ceny w swojej ofercie do czasu zniechęcenia nowego konkurenta). Brak konkurencji najbardziej odczują małe i średnie przedsiębiorstwa oraz ta część społeczeństwa która jest pasywna przy usługach bankowych ( duże firmy będą zawierały transakcje z bankami zagranicznymi, aktywni klienci indywidualni również pójdą w tym kierunku wykorzystując produkty oferowane drogą elektroniczną). Część branż w Polsce będzie miało kłopoty z dalszym rozwojem - już teraz w "naszych" bankach wprowadzone są zakazy kredytowania niektórych sektorów gospodarki, z uwagi na ich sytuację w kraju macierzystym dla właściciela, w całkowitym oderwaniu od tego w jakiej kondycji znajdują się w Polsce. A tak na marginesie Panie Witoldzie wie Pan jak "nasze " banki już teraz aktywnie w Polsce szukają rynków sprzedaży, partnerów gospodarczych dla firm z rynków macierzystych a w ogóle nie robią to w drugą stronę. Wie też Pan jak często stosują one indywidualne zliberalizowanie zasady kredytowe, cenowe, zabezpieczeniowe dla firm macierzystych w stopniu niedostępnym dla podmiotu o polskim kapitale? A co będzie jak zamiast kilkunastu tak naprawdę obecnie konkurujących ze soba banków będzie ich tylko trzy. Naprawdę wierzy Pan że mniejsze banki o mniejszej sieci oddziałowej i bankomatowej, niższych budżetach marketingowych, i siłą rzeczy mniejszej ofercie produktowej nawiążą z nimi równorzedną walkę, tak aby zachować konkurencyjność na rynku ? Ja nie wierzę i myślę że dla konkurencyjności rynku usług bankowych lepiej będzie aby akcje BPH trafiły w ręce banku który nie jest jeszcze obecny w Polsce. Chętnych na nie na pewno nie zabraknie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: artur Panie Gadomski - skąd ta wolta IP: *.grupalotos.pl 30.12.05, 09:36 Pan zwolennik konkurencji i taki tekst. Połowa tekstu jest o kontroli Państwa nad bankami a przecież takiej kontroli nad PKOSA I BPH nie ma nie będzie. Przeciwstawianie się monopolizacji rynku przez dominujące podmioty rynkowe jest obowiązkiem Panstwa i nie ma nic wspolnego z kontrola jak w wypadku KGHM czy PKN ORLEN. Nie ma też mowy o jakichkolwiek restrykcjach wobec obcego kapitalu. Banki są już w rekach obcego kapitału i resort nie proponuje aby BPH został odsprzedany polkiemu kapitalowi. Połączenie banku jest na pewno w interesie ich akcjonariuszy i menadzerów, ale na pewno nie w interesie poskich klientów. To ,że połączone banki (wloski i niemiecki) na tych rynkach i rynku ogólnoeuropejskim nie przekraczają granic koncentracji ( a to było badane przez Unię Europejską) nie zmienia faktu, że w warunkach polskich to nastąpiło i od kontroli tego aspektu są suwerenne polkie instytucje. Tekst długi tylko analiza faktów nie temat i nie przystaje do wniosków Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ROB Re: Panie Gadomski - skąd ta wolta IP: *.bph.pl 30.12.05, 11:46 Skoro połączone Pekao i BPH z udziałem rynkowym ok. 20% są już zbyt silne to co powiedzieć o PKO BP z 25-30% udziale w poszczególnych segmentach rynku. A jakoś nie słychać żeby Min. Mikosz mówił o podziale PKO BP z uwagi na jego zbyt mocną pozycję rynkową. Dla mnie wygląda to tak: bank może być bardzo mocny pod warunkiem że jest pod kontrolą ministra ale jeżeli minister go nie kontroluje to lepiej żeby taki mocny nie był. Pytanie dla kogo lepiej? Chyba tylko dla ministra. Bo przecież silny prywatny kapitał postępuje z reguły bardziej racjonalnie niż kapitał państwowy. Dzięki temu nie ulega naciskom politycznym na określone zachowanie np. udzielenie kredytu upadającemu i dużemu przedsiębiorstwu. Ale przez to kapitał prywatny jest w stanie wymusić na władzy (np. na rządzie) prowadzenie bardziej odpowiedzialnej polityki gospodarczej bo np. może nie kupić obligacji skarbowych jeśli uzna że premia za ryzyko jest zbyt niska. Wówczas rząd musi prowadzić taką politykę aby zmniejszyć ryzyko i obniżyć ową premię jeśli chce znaleźć nabywców na swoje papiery. Natomiast w sytuacji gdy minister kontroluje bank, może na nim wymusić określone zachowanie bez konieczności prowadzenia odpowiedzialnej polityki finansowej. I wydaje mi się że o to tu naprawdę chodzi. Rząd jest niechętny temu aby była zewnętrzna i obiektywna recenzja jego działań. Moim zdaniem politycy to ludzie zbyt nieodpowiedzialni aby pozostawić ich bez takiej kontroli i lepiej byloby aby prywatny kapitał był w stanie powiedzieć rządowi nie bo wówczas nasze dzieci nie będą musiały spłacać tak wielu długów przez obecne rządy zaciąganych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gość Re: Minister nie lubi fuzji IP: *.ghnet.pl 30.12.05, 01:35 Menedżerowie banków, a także ich akcjonariusze, dobrze orientują się, co jest dobre dla ich pieniędzy, natomiast właśnie instytucje państwowe zajmują się ochroną konkurencji, m. in. przez niedpouszczanie do nadmiernej koncentracji. Coś, co jest dobre dla portfeli włoskich właścicieli banków i dla Pana Gadomskiego nie musi być koniecznie dobre dla Polski. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JaC Gadomski lubi petentów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.12.05, 09:07 Pan Gadomski najwyraźniej tęskni za czasami, gdy Polak w polskim banku był (i nadal częstokroć jest) traktowany jak petent cos pomiędzy pocztą, a urzedem, i nie rozumie niestety też Pan Gadomski, że w naszym kraju ciagle konkurencja pomiedzy bankami jest za mała, a nie za duża. Fuzja PeKaO i BPH tylko by tę i tak na razie częstokroć pozorną konkurencję zmniejszyła... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zwykly Komuch Gadomski jak zwykle sie niedouczyl IP: *.dip.t-dialin.net 30.12.05, 12:32 Trudno sie dziwic, ze ten pismaczek, nie ma pojecia o teorii gier, o tym,, ze jak cos jest optymalne globalnie to nie musi byc optymalne loklanie, bo i skad mialby wiedziec takie rzeczy. Ale szokujace jest, ze temu "zasluzonemu publicyscie" brak zdrowego rozsadku. Wypisywanie banialukow w stylu "Minister twierdzi, że stworzenie dużego banku - największego w Europie Środkowej - nie leży w interesie polskiej gospodarki. Jest to sąd subiektywny, wynikający raczej z ideologii lub chęci przypodobania się słuchaczom Radia Maryja niż z rzetelnej oceny faktów. Decyzje o fuzji podejmują menedżerowie banków, a także ich akcjonariusze, którzy lepiej orientują się, co jest dobre dla ich pieniędzy, niż urzędnik, nawet tak kompetentnego rządu jak gabinet Marcinkiewicza." Od kiedy to korzysc jednego z graczy w gospodarce jest jednoznaczna z korzyscia ogolu. Owszem gra rnkowa jest nie gra o sumie zerowej, co nie znaczy, ze kazdy uklad jest tam samo korzystny, nop ale skad Gadomski mial slyszec o optimum w sensie Pareto, pewnie Balcerowicz mu nie powiedzial, bo sam nie wiedzial. A tak po ludzku, to wystarczy wejsc do banku gminnego czy powiatowego i spytac czy udzieli kredytu na 5 tys PLN dla kredytobiorcy-przedsiebiorcy, ktorego siedziba jest odlegla od banku o 40 km. Zgadnijcie jaka jest odpowiedz?? Nie udzieli, bo mu sie nie oplaca, a takie wlasnie sytuacje juz teraz wystepuja na polskim rynku, oczywiscie nie bedzie mial nic przeciwko, zeby przyjac depozyt, to zrobi chocby ktos przyjechal z afryki. I w ten wlasnie sposob taka fuzja ograniczy konkurencje na rynku. W USA nie ma takich ogrniczen w koncentracji bankow, ale sa tez regulacje zmuszajace instytucje finansowe do reinwestowania znacznej czesci depozytow loklanie, niestety w Polsce nikt takiego prawa nie wprowadzil. A jesli go nie ma to lepiej dla gospodarki korygowac takie sytuacje, przez ograniczenie koncentracji kapitalu w sektorze bankowym. Co do PKO BP to stek bzdur, niemcy przez lata dzieki kontroli Panstwa zapewniali rownomierny dostep do kapitalu w calym kraju. Dzis wycofuja sie z tej strategii, ale nie maja nic w zamian i cierpia z tego powodu. Moze to nie jest model optymalny, ale lepszy niz "liberalizm w sensie Gadmoskiego", gdzie Panstwo ma zapewniac nieograniczone mozliwosci rozwoju wielkim korporacjom, zapominajac o malych przedsiebiorstwach i konsumentach. Czemu to Mikosz ma sie martwic o akcjonariuszy UniCredito, a nie dbac o konsumentow i male przedsiebiorstwa, ktorzy beda cieprpiec z powodu koncentracji rynku. A co do argumentow stylu wieksze kredyty, to sorry, ale ten problem rozwiazano juz wile lat temu, kiedy to kazalo sie, ze banki nie moga rosnac w nieskonczonosc, ze wzgledu na ograniczenia konkurencji i umowe bazylejska. Ale zza biurka gryzipiorka w wyborczej trudno dostrzec taki produkt jak credit derivatives, czy kredyty konsorcjalne. Panie Gadomski ideologiczne to sa baki, ktore Pan wypuszcza i sposob myslenia rodem z bazaru, nie majacy nic wspolnego z nowoczesna bankowoscia i ekonomia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: liberał J.K. Bielecki pogratulował artykułu? IP: *.bph.pl 30.12.05, 13:11 Co za bzdury wypisuje ten "niezależny" dziennikarz Pan Gadomski... To bardzo ciekawe jak w ostatnim okresie w mediach ścierają się interesy różnych grup niezależnych ekonomistów, publicystów i innych "dobrze poinformowanych źródeł". Bank jaki być może powstanie z połączenia Pekao i BPH w niektórych segmentach rynku grubo przekroczy 20%, a jeśli chodzi o udział w rynku biur maklerskich, asset management i funduszy inwestycyjnych, to osiągnie lub nawet przekroczy 40%. A to już się nazwywa pozycja monopolistyczna. Zresztą polski Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów oficjalnie zwracał na ten fakt uwagę Komisji Europejskiej, która jednak nie chciała w ogóle tematem tym wnikliwiej się zająć i po prostu szybko wydała decyzję korzystną dla Włochów i Niemców. Niemieckie i austriackie związki zawodowe wynegocjowały sobie jeszcze przed ostateczną decyzją o fuzji, że zwolnień w tych krajach nie będzie, a tzw. synergie niech będą osiągane w Europie Środkowo-Wschodniej. Przecież latem prasa publikowała wywiady ze związkowcami z HVB, którzy bez ogródek o tym mówili. Z pewnością fuzja ta będzie korzystna tylko dla Unicredito i jego akcjonariuszy. Ani polska gospodarka ani klienci banków ani reszta sektora bankowego na tym nie skorzysta. Do tego jeszcze jakieś 7 tysięcy ludzi straci pracę (niech się nikt nie da nabrać, że mniej). Zablokowanie tej fuzji przez Komisję Nadzoru Bankowego lub polski rząd nie będzie miało nic wspólnego ze strachem przed obcym kapitałem, bo ten kapitał już w obu bankach jest. Jeśli BPH miałby być sprzedany innej instytucji finansowej, to też byłaby to slina grupa finansowa (najlepiej taka, która jeszcze w Polsce nie działa na dużą skalę). Polska swój sektor bankowy oddała zagranicznemu kapitałowi już dawno na niespotykaną w świecie skalę. Mleko się rozlało i teraz nie ma co nad tym płakać ani z tym walczyć. Co innego, gdy nowy zagraniczny inwestor wchodzi do Polski, albo inwestor, który już tu jest inwestuje jakieś dodatkowe środki, wybuduje np. fabrykę samochodów, stworzy miejsca pracy itp. Ale na fuzji tych banków nikt w Polsce nie zarobi. Pozytywny efekt finansowy osiągną tylko Włosi, a jak? Głównie na polskich pracownikach... Po to przecież robi się fuzje. Także Brawo Panie Mikosz. Choć jest Pan postacią kontrowersyjną, to w tym przypadku wykazał się Pan dawno niespotykaną u polskich urzędników odwagą na arenie międzynarodowej. Proszę się nie dać zastraszyć jakimiś przykładami prezesa Banku Centralnego Włoch, bo on jest ścigany za branie łapówek i wykorzystywanie informacji poufnych, a nie za bronienie narodowego interesu. Pan Profumo wynajmie najlepszych prawników, żeby nastraszyć polski rząd i członków KNB, ale przecież pacta sunt servanda. Podpisali kontrakt z polskim Państwem, zobowiązali się do pewnych rzeczy i powinni umowy dotrzymać. Niech się Pan obawia. KNB musi wziąć pod uwagę zapisy umowy prywatyzacyjnej. W tej sprawie nawet opozycja nie może Panu nic zarzucić. A Panu Gadomskiemu już dziękujemy. Chociaż pewnie podziękował mu już Prezes Pekao Jan Krzysztof Bielecki a może i sam Alessandro Profumo autoryzował tekst? Gra idzie o miliardy EURO zysku dla akcjonariuszy włoskiego banku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kl Nie zgadzam się z red. Gadomskim, którego cenię IP: *.aster.pl / *.aster.pl 30.12.05, 15:52 Fuzje banków nie wychodzą w Polsce na dobre nikomu poza ich zarządami, oraz firmami doradczymi (prawnicy, księgowi, audytorzy), które biorą za swoje "usług" wynagrodzenie w wysokości % od wartości transakcji. To, że teraz więcej osób może dostac kredyt nie wynika z siły największych banków, tylko aktywności małych, które podbierają im klientów. To ie duże banki wmiejsce duzych, rozbuidowanych oddziałów stworzyły nowy modelbankowości detalicznej, tylko małe. To nie duże banki udzielają niestandardowych zabezpieczeń dla małych i średnich przedsiębiorców, tylko mniejsze. Duże banki natomiast mocno kooperują na styku z sektorem publicznym i są podatne na polityczne naciski. W ich zarządach i radach nadzorczych siedza ludzie związani z poszczeónymi partiami politycznymi (głównie SLD - np. Podsiadło, Kosikowski, BOŚ, ale i Z PO - Olechowski czy BGŻ - PSL), którzy zapewniają im takie kontakty. Jakośc usług BPH czy PeKaO nie poprawiła się wskutek przejmowania kolejnych banków. Bayerische HVB również na skrajubankructwa znalazł się m.in. dzięki przejęciu BACA, ktore rzekomo miało wszystkim wyjśc na dobre. Mimo więc załamania wynikiem wyborów wyjątkowo popieram Mikosza. Tym bardziej, że Bayerische Landesb\ank chce przejąc BPH. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: slawek Re: Minister nie lubi fuzji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.12.05, 22:03 gadomski ty dobrze godosz, tylko powiedz kto za toba stoi? kto porusza twoim starym, zmeczonym mózgiem? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ed widać, że lekcja gozowa nić Pana Gadomskiego nie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.06, 10:48 mauczła. a szkoda.Niestety, w Polsce ekonomia osiągnęła poziom kamienia łupanego. Rozpacz polskiego ekonomisty nad gospodarką niemiecką jest wprost śmieszny i żałosny. Odpowiedz Link Zgłoś