Gość: wizjer
IP: *.zgora.dialog.net.pl
20.03.03, 23:27
Czy nasza dyplomacja nie mogłaby załatwić pieniędzy z USA?
Zwłaszcza przy okazji offsetu. Gadają, gadają, ale jakoś nie
widać pieniędzy na inwestycje w branżę technologiczną i
infrastrukturę.
Ale offset to odrębna działka. A co z pieniędzmi za totalne
poparcie dla USA w tej części Europy? Nawet przy ubieganiu się o
wizę Polacy traktowani są w sposób uwłaczający godności ludzkiej.
Sam kiedyś to przeszedłem. Pracownik ambasady zadał parę pytań w
sposób bardzo agresywny i od razu widać było, że wizy nie
dostanę. Chamskie traktowanie. Jakbyśmy byli ludźmi jakiejś
gorszej kategorii.
Nie widać korzyści z głośnego poparcia dla polityki USA. Jasne
jest więc, że nie ma sensu udzielać bezwarunkowego poparcia.
Musimy mieć z tego jakąś korzyść. Na razie nie widzę żadnej.
Amerykanie mają to gdzieś, a narażamy się Francji i Niemcom.
Potrzebna jest wyraźna koncepcja, co chcemy utargować od
Amerykanów. I trzeba się o to targować.