feezyk
27.08.03, 18:10
Artykul o decyzji RPP:
www1.gazeta.pl/gospodarka/1,33405,1637742.html
Rada Polityki Pieniężnej pozostawiła w środę
bez zmian stopy procentowe. To oznacza, że
najpewniej obniży je za miesiąc, na następnym
posiedzeniu
Nie pomogło dokooptowanie do rady w ostatniej chwili
Jana Czekaja,
zwolennika cięcia stóp, który zasilił szeregi "gołębi".
Rada nie zmieniła stóp
i stopa interwencyjna nadal wynosi nie mniej niż 5,25
proc., lombardowa
6,75 proc., redyskontowa 5,75 proc., zaś depozytowa
3,75 proc.
Kto jak głosował dowiemy się dopiero za minimum sześć
tygodni (wtedy te
informacje są ujawniane), ale analitycy bankowi są
przekonani, że o takim
wyniku głosowania przesądził głos przewodniczącego RPP,
a zarazem
szefa banku centralnego Leszka Balcerowicza.
Parlament, który pospiesznie we wtorek dołączył Czekaja
do rady, licząc
na jego głos za obniżką stóp jeszcze na tym posiedzeniu
RPP, "wepchnął
Balcerowicza w objęcia jastrzębi". Pod nieobecność
bowiem Marka
Dąbrowskiego ("jastrzębia") i przy udziale Jana Czekaja
głosy zwolenników
i przeciwników cięć rozkładały się w radzie po równo. W
takiej sytuacji
decydował głos Balcerowicza. A skoro cięcia nie ma, to
znaczy, że
Balcerowicz był mu przeciwny.
- Gdyby rada w środę obcięła stopy, to dla rynków
finansowych znaczyłoby, że Balcerowicz przestał panować
nad stopami, a na to prezes NBP nie mógł sobie pozwolić
- uważa Janusz Jankowiak, główny ekonomista BRE
Banku. - Gdyby natomiast Czekaj nie wziął udziału w tym
posiedzeniu, to cięcie było bardziej prawdopodobne.
Co więcej analitycy uważają, że środowa decyzja RPP
oznacza, iż na koniec roku stopa referencyjna może
wcale nie spaść do poziomu 4,75 proc., co jeszcze
niedawno wydawało się pewne. Do końca roku zostały
bowiem jeszcze tylko trzy posiedzenia RPP (grudniowe
zwykle jest łączone z listopadowym). Sytuacja na
posiedzeniach rady będzie podobna jak za czasów, gdy
zasiadał w niej Janusz Krzyżewski - chociaż do
"gołębi" nie zaliczany, często w głosowaniu ich
popierał. Decyzje rady będą więc zależały faktycznie od
głosu
Balcerowicza.
Według Mateusza Szczurka z ING Banku w tym roku rada
obetnie stopy najwyżej raz i to o 0,25 proc. Główna
stopa nie spadnie więc poniżej 5 proc.- W najbliższych
miesiącach nie zmienią się dane makroekonomiczne,
które przemawiają przeciwko cięciu. Wzrost gospodarczy
nadal będzie przyspieszał, a inflacja będzie powoli
szła w górę i na koniec roku może dojść do 1,5 proc., a
w przyszłym osiągnie ponad 2 proc. - uważa
ekonomista ING Banku.
Jak powiedział na konferencji prasowej po posiedzeniu
Rady Leszek Balcerowicz obecny poziom stóp nie jest
przeszkodą dla ożywienia gospodarczego "jeśli zaś nie
będzie ono trwałe, to nie z powodu wysokości stóp
procentowych, tylko innych czynników". - Nie oznacza to
jednak wcale, że do końca roku Rada stóp już nie
będzie zmieniała. Na każdym posiedzeniu analizujemy
dane ekonomiczne, które mogą się przecież zmieniać -
powiedział Balcerowicz.
Według RPP na razie sytuacja wygląda tak, że nie ma
zagrożeń dla przyszłej inflacji (m.in. utrzymuje się
niskie
tempo wzrostu cen produkcji przemysłowej, a także niska
roczna dynamika podaży pieniądza, w zakładach
płace są silnie dyscyplinowane, a dynamika kredytów dla
przedsiębiorstw i gospodarstw domowych jest
umiarkowana). Jednocześnie wyraźnie wzmocniły się
sygnały ożywienia gospodarczego, m.in. rośnie
produkcja sprzedana przemysłu, poprawia się wyraźnie
sytuacja w budownictwie, rosną nakłady inwestycyjne
w przetwórstwie przemysłowym, poprawiają się wyniki
finansowe eksporterów.
RPP niepokoi się jednak stanem finansów publicznych. -
Długotrwałe utrzymywanie się deficytu w sytuacji, gdy
rośnie dług publiczny, niesie ryzyko dla trwałego
rozwoju gospodarczego - powiedział prezes Balcerowicz.