Dodaj do ulubionych

Where's my job Bush?

IP: *.sydny.datafast.net.au / *.sydny.dft.com.au 02.10.03, 06:41
no i kolejny artykul ktory pokazuje jak US przegrywa walke walczac swoim
mieczem - tak zwana wedlug nich KONKURENCYJNOSCIA. tak ,tak ani amerykanski
zakaz skupowania waluty ani legendarna wydajnosc nie moze dorownac
liberalnemu niewolnictwu w azi. czas chyba sie tam rozgladac o robote! za
dolca na godzine! oj ciezkie czasy nadchodza....Blame India for that jobless
recovery
By Alan Kohler
October 2, 2003

American Express has its fraud analytics department based in India - 60 PhDs
sit in a room watching credit card use patterns in America, looking for
fraud.

JP Morgan has a team of research analysts in Mumbai; another investment bank
has a team of PhDs in Moscow doing global quantitative analysis; McKinsey has
a research centre of 130 MBAs just outside Delhi.

General Electric is hiring 2000 people a month in India; HSBC now does all
its mortgage processing there; Ford employs 1000 design engineers in India.

Neptune Orient Lines has centralised its global accounts receivable, accounts
payable and general ledger operations in Shanghai; Motorola has its R&D
centre in Russia, where it employs rocket scientists to design mobile phones.

Meanwhile, back in Washington, American politicians are becoming obsessed
with the jobless recovery in the US.

As Steve Roach of Morgan Stanley reported this week, 21 months into the
economic recovery that began in November 2001, US employment has fallen 1.2
million. Relative to the average pick-up in employment at this point of the
cycle, that represents a job shortfall of 4.2 million.

This is beginning to overtake security as the number one political issue in
the US, and much of the focus is on China. A rise in protectionist sentiment
is showing up in a new bill proposing an across-the-board tariff on Chinese
goods unless China floats/revalues the yuan, and yesterday Treasury Secretary
John Snow promised to keep up the pressure on the Chinese to float the
currency.

There's no doubt China is taking a leaf from Japan's book and using the
currency to improve export competitiveness, but there's much more to it than
that. There's India, and services outsourcing too - also known
as "offshoring", or "best-shoring" among the real jargon hounds.

Employment in the US services sector has remained unchanged over the past 21
months as the economy has recovered; usually the services industry headcount
has grown 5 per cent by this stage of the cycle. The employment growth is
happening in India instead.

It is mostly a labour cost arbitrage play. An Indian PhD costs less than
$US10,000 a year - 80 per cent below the starting salary of a similarly
qualified person in the US. Indian universities are producing 2 million
graduates a year, all of whom can speak perfect English.

The other side of this coin is the western corporate focus on headcount as a
management tool. It's not just that companies contain costs through blunt
headcount restrictions - although that's a big part of it. It is also the use
of headcount to allocate overheads through the group.

I spoke to two Australian investment bankers this week - heads of Australian
branches of big Wall Street firms - who are being driven mad by overhead
allocation. Every time they hire someone, the person's salary is loaded up
with a corporate head office allocation - including the cost of the corporate
jets parked at La Guardia - which is often greater than the salary.

What's more, when you are at the end of the food chain - like Australia, say,
or Des Moines, Iowa - you end up copping a disproportionate share of the head
office overheads because those above you have kept their share to a minimum
before passing the parcel.

But supply arrangements with other organisations - say an Indian call centre
contract with Accenture - don't attract any overhead allocation at all.

The bottom line is that the American corporate system with its focus on
headcount, also used by most Australian firms, is directly leading to the so-
called "jobless recovery". On the other hand, executives and directors have a
fiduciary responsibility to shareholders to lower costs where possible, and
there is a snowballing effect taking place as companies find their
competitors are getting big cost savings by shifting the call centres to
India.

The system of offshoring now gathering unstoppable momentum has been made
possible in the past few years by high-bandwidth telecommunications, which
allows processing centres in low-cost countries to communicate seamlessly, in
real time, with head office.

Although firms like GE, Ford and the US banks are leading the trend in the
US, and the consultants like McKinsey, Accenture and PricewaterhouseCoopers
are pushing it, offshoring is slow to take off in Australia.

There is great sensitivity here about how the unions and politicians will
react if call centres and data processing are moved offshore too quickly.
Recently, a few hundred unionists stopped traffic outside Telstra's Melbourne
headquarters protesting about its IT processing contract with Indian firm
Infosys.

This Australian reluctance so far is why this country's economic recovery is
so far not a jobless one - like America's is.

But protests or not, Australian firms will be forced to catch up: drudge
work, whether making shirts or data processing, is moving to cheap-labour
countries.

Australia will become a nation of salespeople, waiters and - one sincerely
hopes - journalists. The Mumbai Morning Herald, anyone?



Obserwuj wątek
    • Gość: pawel-l Re: Where's my job Bush? IP: *.com.pl 02.10.03, 11:55
      Kiedy ten świat zrozumie że pierwotną przyczyną bezrobocia jest rozpiepszanie
      pożyczonych pieniędzy przez rządy. Rządy przeznaczają te pieniądze na
      konsumpcje. Konsumpcja (i brak inwestycji) powoduje zwiększony import i deficyt
      handlowy oraz wzrost bezrobocia.
      Ze też w Ameryce rządzą tacy sami gamonie jak w Polsce.

      • Gość: marcee Re: Where's my job Bush? IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 02.10.03, 19:19
        szkoda tylko ze u tych gamoni jakos predzej na ten job mozna sie zalapac
        • maksimum Re: Where's my job Bush? 03.10.03, 07:07
          Gość portalu: marcee napisał(a):

          > szkoda tylko ze u tych gamoni jakos predzej na ten job mozna sie zalapac

          Zgadza sie Marcee,tylko ze ty tej roboty nie chcesz.
      • Gość: marcee Re: Where's my job Bush? IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 02.10.03, 19:20
        a u nas to sami widzicie jak jest, jr wyemigrowal az do sidni zeby moc co do
        gara zapakowac a Biolo walizy pakuje
        • maksimum Re: Where's my job Bush? 02.10.03, 22:31
          Gość portalu: marcee napisał(a):

          > a u nas to sami widzicie jak jest, jr wyemigrowal az do sidni zeby moc co do
          > gara zapakowac a Biolo walizy pakuje

          A gdzie sie Biolo zrywa?
      • Gość: jr Re: Where's my job Bush? IP: *.sydny.dft.com.au / *.sydny.dft.com.au 03.10.03, 01:43
        spojzmy prawdzie w oczy: ROBOTY NIE MA DLA WSZYSTKICH na tym swiecie i ci
        liberalowie co mysla inaczej maja tyle pojecia o rzeczywistosci ile moj 18
        miesieczny syn ogladajac cartoons. ludzkosc ma wybor podzielic prace sztucznie
        poprzez sterowane rzady albo zostawic wszystko silom natury czyli 'survival of
        the fittest'. na razie ci pierwsi poniesli porazke ale jak to by general
        powiedziec stracona bitwa nie oznacza przegrania wojny... ameryka ma dwa
        wyjscia zostawic sprawy jak sie maja: czyli przegrana z 3 swiatem albo
        przylaczyc sie do EU i stworzyc zapory co by oznaczalo kleske liberalow 1:1.

        zdumiewajace ze usa wygralo z zssr, wygrywa z Eu a pozostaje w tyle za 3
        swiatowym ubostwem! jakby to blues brothers powiedzieli: 'bog objawia swoja
        wole tajemniczymi czynami'... ;)

        a tak na marginesie to USD 10K rocznie dla PHD to jest chyba przegieciem co? to
        jest co najmniej 8-10 razy mniej niz taki sam gosciu po drugiej stronie oceanu.
        powiedz Macieju czy amerykanie sa 8-10 razy wydajniejsi niz azjaci? czas uczyc
        sie jest paleczkami bo niedlugo przestana produkowac widelce bo za drogie!!!
        hehehe
        • Gość: marcee Re: Where's my job Bush? IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 03.10.03, 01:55
          no ale dlazcego jr w ogole w tej wyliczance Australii nie wymienil?
          przydalo by sie wiedziec gdzie Ona

          i swoja droga co to kogo obchodzi co 18 miesieczny syn jr mysli na temat
          liberalow?
          najwazniejsze czy ma szanse po drakonskiej medycynie chinskiej bez dalszego
          uszczerbku dla zdrowia sie rozwijac bo jak wiadomo w zdrowym ciele ... a szkoda
          zeby ludzkosc takiego mysliciela utracila


          • Gość: jr Re: Where's my job Bush? IP: *.sydny.datafast.net.au / *.sydny.dft.com.au 03.10.03, 04:04
            Au juz jest 'dotknieta' globalizacja jakoze jestesmy najblizszymi sasiadami
            tych 'pol-wyplaty' mrowek. na szczescie nie sa azjaci odporni na pokusy zachody
            i po paru latach pobytu w cywilizowanym swiecie (Au) nie chca juz pracowac za
            pol darmo. problemem sa ci co zostali w azji...

            > najwazniejsze czy ma szanse po drakonskiej medycynie chinskiej bez dalszego
            > uszczerbku dla zdrowia sie rozwijac bo jak wiadomo w zdrowym ciele ... a
            szkoda
            >
            > zeby ludzkosc takiego mysliciela utracila

            hm... wezme to jako komplement ale baaardzo bliski sarkazmu ;)
            a propo azjatyckich lekarzy to chyba sie wybiore na masaz jutro bo cos jestem
            przemeczony tym tygodniem. jak zawsze ostatni i pierwszy tydzien miesiaca to
            zapieprz dla ksiegowych. chinole biora polowe tego co kangurskie terapeuci a i
            milo na piekne azjatki popatrzec bo kangurzyce to rozpasione kwoki... ;)

            • Gość: marcee Re: Where's my job Bush? IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 03.10.03, 13:01
              cos ty jr krecisz)))

              co do Kangurzyc to sam sie zachwycales nimi o ile pamietam ze maja sliczne
              dupki i w topless po plazy sie walesaja rzucajac powloczyste spojrzenia...i
              nawet Kylie mi za wzor stawiales w sprawie jej tylka -zoperowanego zreszta

              co do masazu tajskiego to chyba warto bo Panowie cuda o nim opowiadaja, ze niby
              panny robia go tym co wiadomo, ja tam nie wiem w kazdym razie dziewczyny z
              Polonii smialy sie ze skosnookie najmniej licza za swoje uslugi, przynajmniej
              w USA, stad faceci tak sie nimi zachwycaja a u was w Kangurowie musi ich byc
              duzo wiecej niz w USA a sam wiesz jak ceny w nadpodazy uslug na pysk leca))))

              no ale nie o to chodzi ze taniej tylko zebys mial relaks, czego zycze

              u nas w Polsce jest inaczej w ksiegowosci (chyba) bo u nas rytm dyktuje przede
              wszystkim rozliczanie sie z ZUSem do 15 kazdego miesiaca i potem z US do 20 i
              25 kazdego miesiaca -tak wiec u nas relaks jest dopiero po 25 jak sie
              deklaracje vat zlozy))) przynajmniej ja tak miewalam zawsze
        • maksimum Re: Where's my job Bush? SURVIVAL OF THE FITTEST 03.10.03, 07:22
          Gość portalu: jr napisał(a):

          > spojzmy prawdzie w oczy: ROBOTY NIE MA DLA WSZYSTKICH na tym swiecie i ci
          > liberalowie co mysla inaczej maja tyle pojecia o rzeczywistosci ile moj 18
          > miesieczny syn ogladajac cartoons. ludzkosc ma wybor podzielic prace
          sztucznie
          > poprzez sterowane rzady albo zostawic wszystko silom natury czyli 'survival
          of
          > the fittest'.

          Tu masz jak najzupelniej racje,sterowanie robota juz sie skonczylo,a teraz
          zacznie sie survival of the fittest.

          > na razie ci pierwsi poniesli porazke ale jak to by general
          > powiedziec stracona bitwa nie oznacza przegrania wojny... ameryka ma dwa
          > wyjscia zostawic sprawy jak sie maja: czyli przegrana z 3 swiatem albo
          > przylaczyc sie do EU i stworzyc zapory co by oznaczalo kleske liberalow 1:1.
          >
          > zdumiewajace ze usa wygralo z zssr, wygrywa z Eu a pozostaje w tyle za 3
          > swiatowym ubostwem! jakby to blues brothers powiedzieli: 'bog objawia swoja
          > wole tajemniczymi czynami'... ;)
          >
          > a tak na marginesie to USD 10K rocznie dla PHD to jest chyba przegieciem co?
          to jest co najmniej 8-10 razy mniej niz taki sam gosciu po drugiej stronie
          oceanu.
          > powiedz Macieju czy amerykanie sa 8-10 razy wydajniejsi niz azjaci? czas
          uczyc
          > sie jest paleczkami bo niedlugo przestana produkowac widelce bo za drogie!!!
          > hehehe

          Oczywiscie masz racje,ze nie sa 10x wydajniejsi od Chinoli.

          A teraz samo zycie.
          No wiec te Taliby cenzory z forum "kraj" podrzucily mnie wirusa na explorera,a
          ja nie bylem czujny i Nortona mialem wylaczonego,bo myslalem ,ze nadaje z
          cywilizowanymi ludzmi.
          Zadzwonilem do Della i mowie jak sie rzecz ma cala,a tu facet z mocnym akcentem
          tlumaczy mnie co robic,zeby tego cenzurowego debilstwa na forum kraj unikac.
          Po akcencie poznalem ,ze on nie jest ze wschodniego wybrzeza(NY i okolice) bo
          duzo Azjatow jest w Kalifornii,a on tak miekko mowil.
          Wiec pytam go jaka tam pogoda na zach wybrzezu,a on mi na to,ze owszem on jest
          na zachodnim wybrzezu ale Indii,bo w tej chwili u nas w Bombaju jest 5 rano.
          Ja do niego:A co ty spac nie mozesz,czy za stroza tam robisz?
          No wiec DELL zatrudnia Hindusow w sprawach technicznych jak i pisania programow.
          DELL owi sie nie oplaci,wydawac jakies 10-15 doll na godzine zeby Amerykanin
          wyjasnial mnie sprawy techniczne komputera,bo ten Hindus robi to za 10 doll
          dziennie.
          Poza tym przyjemny czlowiek i zachwalal burdele w Bombaju,choc sam
          przyznawal,ze to nie to co w Kalkucie,gdzie cale miasto na burdelach stoi.
          • Gość: marcee kalkuta burdelem stojaca IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 03.10.03, 13:10
            jak chcesz potem wydac forse na amerykanskie proszki u polskiego lekarza to
            czemu nie
            zreszta ja mysle ze faceci ktorzy chuja na smietniku nie znalezli tam nie
            lataja
            • Gość: MACIEJ Re: kalkuta burdelem stojaca IP: *.ny325.east.verizon.net 03.10.03, 14:59
              Marcee,mozesz mnie wierzyc lub nie,ale ja swoim nie pomiatam i byle komu nie
              daje memlac.
    • Gość: 4a Re: Where's my job Bush? IP: *.library.ucsf.edu 03.10.03, 06:42

      Kiedy wreszcie zrozumiecie ze przyczyna bezrobocia wylacznie jest chciwosc!!
      • maksimum Re: Where's my job Bush? 03.10.03, 07:06
        Gość portalu: 4a napisał(a):

        >
        > Kiedy wreszcie zrozumiecie ze przyczyna bezrobocia wylacznie jest chciwosc!!

        A ciebie gosciu,wypuszczaja z tej library raz na jakis czas zebys sie
        przewietrzyl?
        • Gość: pawel-l Re: Where's my job Bush? IP: *.com.pl 03.10.03, 09:04
          Gość portalu: jr napisał(a):

          > spojzmy prawdzie w oczy: ROBOTY NIE MA DLA WSZYSTKICH na tym swiecie i ci
          > liberalowie co mysla inaczej maja tyle pojecia o rzeczywistosci ile moj 18
          > miesieczny syn ogladajac cartoons. ludzkosc ma wybor podzielic prace
          sztucznie
          > poprzez sterowane rzady albo zostawic wszystko silom natury czyli 'survival
          of
          > the fittest'. na razie ci pierwsi poniesli porazke ale jak to by general
          > powiedziec stracona bitwa nie oznacza przegrania wojny... ameryka ma dwa
          > wyjscia zostawic sprawy jak sie maja: czyli przegrana z 3 swiatem albo
          > przylaczyc sie do EU i stworzyc zapory co by oznaczalo kleske liberalow 1:1.

          Tak tak czym więcej socjalizmu i sterowania tym mniej pracujących, a za
          wszystko odpowiadają liberałowie.
          Była taka dziecięca zabawa w pomidora. Może ci syn przypomni...
          • Gość: marcee Re: Where's my job Bush? IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 03.10.03, 13:06
            ja jestem osobiscie za sztucznym podzialem roboty dla kazdego
            • Gość: pawel-l Re: Where's my job Bush? IP: *.com.pl 03.10.03, 15:00
              Gość portalu: marcee napisał(a):

              > ja jestem osobiscie za sztucznym podzialem roboty dla kazdego

              A przyjemności też będziemy dzielić po równo ?
              • Gość: marcee Re: Where's my job Bush? IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 03.10.03, 19:14
                no wlasnie o tym mowie ze po rowno sie dzielimy przyjemnoscia pracowania
                czyz w dzisiejszych czasach praca nie jest rozkosza? przynajmniej u nas w Polsce
      • Gość: Strzelec Re: Where's my job Bush? IP: 5.3.* / *.cibc.ca 03.10.03, 21:08
        KIedy wreszcie zrozumiecie, ze celem dzialalnosci gospodarczej nie jest
        stwarzanie nikomu miejsca pracy. Miejsca pracy sa zawsze tworzone przez ludzi
        (przedsiebiorcow) ktorzy za cene odstapienia czesci swoich zyskow najmuuja sile
        robocza po to by odciazyc siebie od wykonywania takiej czy innej pracy po to by
        moc poswiecic sie pracom wazniejszym, lub grze w golfa. Dzialalnosc gospodracza
        nie jest dzialalnoscia spoleczna ani charytatywna i zawsze jest motywowoana
        checia zysku.
    • Gość: JOrl Wlasnie!!! IP: *.provector.pl / *.provector.gorzow.pl 03.10.03, 15:06
      Gość portalu: 4a napisał(a):

      >
      > Kiedy wreszcie zrozumiecie ze przyczyna bezrobocia wylacznie jest chciwosc!!


      Najkrotsza ale i najprawdziwsza analiza problemow gospodarczych. Nie nie tylko
      gospodarczych Swiata.
      Pozdrowienia
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka