Gość: sceptyk
IP: *.202-68.tampabay.rr.com
23.12.03, 11:38
Mieszkam w USA od wielu lat. Dwa razy zdarzyło mi się usłyszeć
najwyższą pochlebną ocenę z ust profesionalistów, na temat
wyrobów z fabryki Calisia. Jeden raz to od człowieka
zajmującego sie przez całe życie naprawą i odnawianiem pianin i
fortepianów, a drugi raz od stroiciela. Obydwie opinie to były
najwyższej klasy komplementy. Obydwaj panowie uznali, że nie ma
już tak dobrej roboty w świecie, w tej klasie instrumentów, a
to wszystko co teraz produkują, łącznie z osławioną firmą Y, to
tylko namiaskti.
Miło mi o tym donieść.