Dodaj do ulubionych

Mieć czy być?

11.03.10, 16:58
Znudzona brakiem alternatywy, poszukując czegoś do czytania, natknęłam się w maminej
biblioteczce na książkę o intrygującym tytule j.w. w temacie. Autorem tej filozoficzno -
refleksyjnej "novelki" (bardziej z angielska, ze względu na objętość) jest Erich Fromm...
Intrygujący tytuł niesie za sobą równie ciekawą treść, rzecz traktuje o ludzkiej egzystencji,
o posiadaniu rzeczy materialnych, ich bezsensownym gromadzeniu i kolekcjonowaniu oraz
o życiu- o "byciu", zwyczajnym- niekonsumpcyjnym "byciu".
No i jak kotki...MIEĆ a może BYĆ???
Czy Waszym zdaniem da się tylko "BYĆ"....czy wystarczy tylko "MIEĆ"...Czy "posiadanie"
daje nam szczęście? Czy da się odnaleźć szczęście tylko w "byciu"?
Obserwuj wątek
    • playtime Re: Mieć czy być? 11.03.10, 17:36
      Czy to pytanie jest zbyt trudne?
      • julka_pff tuu .:) 08.04.10, 14:53
        ee.. fajny masz sposób .. "wyrażania sb"
        tzn. fajnie piszesz.

        a ,, no wolę być niż mieć.
        chyba raczej w 1Oo% jestem tego pewna ;p
      • pauluu Re: Mieć czy być? 12.04.10, 20:59
        To może ja odpowiem tak:
        POSIADANIE własnej OSOBOWOŚCI, własnego 'ja' i bycie po prostu samym sobą może
        przynosić szczęście big_grin
    • elliot Re: Mieć czy być? 11.03.10, 17:44
      po pierwsze podoba mi się sposób w jaki piszesz

      a po drugie na to pytanie nie wiem co odpowiedzieć. W sumie wolę być kimś
      wyjątkowym, kimś wielkim nić mieć wszystko, ale też to drugie ma swoje, że tak
      powiem plusy.

      wydaje mi się, że o to ci chodziło, a jak nie to nie pojęłam xd

      • playtime Re: elliot 11.03.10, 18:07
        Właśnie o to...pojęłaś!
        • elliot Re: elliot 11.03.10, 18:11
          szacun dla mnie xd
          • playtime Re: elliot 11.03.10, 18:24
            ogromny szacunnnnbig_grin
      • nicolette Re: Mieć czy być? 12.03.10, 18:54
        Mieć czy być to jest straszne trudne pytanie !
        Ale powiem że wolała bym być kimś !
        • virginkaa # 28.03.10, 20:38
          W dzisiejszym świecie ważniejsze jest "mieć" ale ja uważam że ważniejsze jest być . smile
      • nexus Re: Mieć czy być? 29.03.10, 20:48
        elliot napisał(a):

        > po pierwsze podoba mi się sposób w jaki piszesz
        >
        > a po drugie na to pytanie nie wiem co odpowiedzieć. W sumie wolę być kimś
        > wyjątkowym, kimś wielkim nić mieć wszystko, ale też to drugie ma swoje, że tak
        > powiem plusy.
        >
        > wydaje mi się, że o to ci chodziło, a jak nie to nie pojęłam xd
        >

        z ust mi to wyjęłaś wink
      • natasha2222 Re: Mieć czy być? 02.04.10, 20:29
        Ja chcialabym miec zycie, a to to samo co zyc albo miec. Nie chodzi o to ze chce miec
        tony ciuchow i butow(chociaz byloby fajnie) tylko lepiej jest czasami miec bo np. Miec
        wolna wolne miec dobre serce. Moze przynudzam ale na moim profilu napisalam ze mowie
        (lub pisze) to co mysle i tego sie trzymam.smilesmilesmile
      • panna_efron_x33 Re: Mieć czy być? 04.04.10, 23:19
        zbyt filozoficzne że tak powiem jak na mnie ;]
    • lady_cat Re: Mieć czy być? 11.03.10, 17:47
      nie da się odnaleźc szczęścia tylko w byciu .
      a mieć wystarczy osobę, którą się kocha i która nas kocha .
      a nalezy być sobą, nie zgrywac nikog.
      być dobrym człowiekiem. c ;
      • charlotte__ Re: Mieć czy być? 11.03.10, 17:52
        raczej być a nie mieć ...
        ale teraz coraz więcej osób woli
        coś mieć niż być kimś.
    • losers Re: Mieć czy być? 11.03.10, 17:50
      człowiek za bardzo przyzwyczaił się do czynników materialnych, więc w obecnym
      świecie nie można czerpać radości z samego BYCIA.
      • im_rebel Re: Mieć czy być? 11.03.10, 17:58
        Trzeba i być, i mieć.
        • playtime Re: Mieć czy być? 11.03.10, 18:23
          Żeby być trzeba mieć? A średniowiecze sobie przypominacie? Asceza, asceci...dajmy na to
          święty Aleksy, wyzbył się wszelkich dóbr i żywił odpadkami ze stołu własnego ojca bo ten
          nie wiedział, ze jego syn jest żebrakiem leżącym pod jego schodami blablablabla....Był i nie
          miał.... Zbyt wiele mamy i zbyt mało myślimy o byciu- wartościowym, prostym,
          zwyczajnym...
    • monique_93 Re: Mieć czy być? 11.03.10, 18:18
      playtime, kurczę, już po raz kolejny mi bardzo imponujesz.

      Co do Twojego pytania. Wydaje mi się, że o wiele ważniejsze jest to by "być",
      ale "mieć" też się przydaje xD A tak na serio... Życie nie składa się tylko z
      rzeczy doczesnych, materializmu, który zafascynował nasze pokolenie, ludzi
      naszych czasów. Przede wszystkim są to wartości egzystencjalne, moralne, te, na
      które człowiek zwraca coraz mniej uwagi... Na uczciwość, czyste sumienie... Jak
      to pisał pięknie Kochanowski w "Pieśni II" z Ksiąg Pierwszych. Więc jestem
      zdania, że BYĆ to jednak jest najwazniejsze.

      Pozdrawiamkiss
      • playtime Re: Mieć czy być? 11.03.10, 18:27
        Co do Kochanowskiego...teraz Ty mi imponujesz...smilesmilesmile....Nie pamiętam numeru Pieśni,
        zdaje się, że XI-Księgi II , Z jednej strony nakazuje "carpe diem", z drugiej "memento mori,
        a w końcu jedyne co nam pozostaje to stoicki spokój i umiar we wszyskim...
    • light Re: Mieć czy być? 11.03.10, 18:33
      Chyba jestem jeszcze zbyt głupia i zbyt niedoświadczona, aby w mądry sposób
      odpowiedzieć na ten temat, a temat i autorka mi imponuje.
      Jestem pewna, że dziś nie będę mogła zasnąć, muszę nad tym pomyśleć.
    • playtime Re: monique 11.03.10, 18:42
      Pamiętam też fragment fraszki...tytuł niestety wyleciał mi z głowy..."zacność, uroda, moc,
      pieniądze, sława wszystko to minie jako polna trawa..." Więc po co mięć skoro "do
      trumny tego ze sobą nie zabierzemy"- wedle powiedzenia... Uwielbiam filozofię epikurejską
      jednak nie potrafię nie myśleć o tym co mnie czeka i "chwytać dzień"...jestem optymistką
      ale pesymistyczne nastroje nie są mi obce. Są rzeczy bez których pozornie nie potrafię
      żyć...ale jak napisałam- tylko pozornie więc pewnie mogłabym się bez nich obejść...
      • monique_93 Re: monique 11.03.10, 21:47
        Też uwielbiam epikureizm (w przeciwieństwie do hedonizmu), bo jest bardzo
        optymistyczny, ale ja obecnie wpadłam w bardzo pesymistyczny nastrój i nie mogę
        się z niego otrząsnąć. Nie pocieszają mnie nawet wiersze Mickiewicza. No ale:
        "Nie porzucaj nadzieje,
        jakoć się kolwiek dzieje:
        bo nie już słońce ostatnie zachodzi,
        a po złej chwili piękny dzień przychodzi" - też Kochanowski.
        Piękne to, ale trudne do wypełnienia. No trudno. <br />

        A powiedz, playtime, masz jakiegoś ulubionego poetę? Bo z tego co widzę, to
        naprawdę znasz się na poezji. Jak mało kto we współczesnym świecie. Szczerze
        mówiąc, nigdy nie spotkałam kogoś, kto tak jak ja kochałby literaturę, lirykę...
        Już zaczynałam się czuć samotna... wink

        Pozdrawiamkiss
        • monique_93 Re: monique 11.03.10, 22:03
          Jeszcze taki PS:
          Wracając do Twojego pytania, dołączam cytat z mojego wiersza "Pieśń o czasach
          nowożytnych":
          "Teraz przyszło nam Żyć,
          nie tylko trwać i być"

        • playtime Re: monique 12.03.10, 15:00
          Klasówka mi nie poszła....
          Koleżanko, nie jestem w stanie określić jednego-priorytetowego poety, mojego mistrza i
          mentora...Gdybym mogła wypisać wszystkich, których za coś cenię- z opisem, dlaczego i
          za co...musiałabym napisać esejsmile Jeśli weźmiemy pod uwagę epoki literackie, uwielbiam
          romantyzm i pozytywizm ale na pierwszym miejscu zawsze stawiam literaturę okresu
          IIwojny światowej. Poetą doskonałym wg.mnie jest A.Mickiewicz, który wzorował się na
          poezji doby Antyku, a tam wiadomo-Arystoteles podał w "Poetyce" wykładnię wszech
          rzeczy dotyczących poezji...Tu jako kobieta-feministka powinnam również wspomnieć
          Safonę, bo to ona (jak sądzę) była pierwszą kobietą-poetką...Średniowiecze
          poza "Bogurodzicą" nie spłodziło o ile dobrze sobie przypominał jakiegoś wiekopomnego
          dzieła-madia etas- jak sama nazwa wskazuje wieki średnie...Wreszcie renesans i NASZ
          Kochanowski- niewątpliwie facet genialny, jego poezja i w formie (13, 11-zgłoskowce z
          konkretną średniówką i stałymi rymami) i w treści(wielość gatunków-pieśni, fraszki,
          treny...) jest prekursorska i fenomenalna...Potem Barok i Oświecenie-dla mnie wykluczając
          Krasickiego i jego Bajki-przepaść...Morsztyn-Fuuuj, nie rozumiem więc się nie wypowiadam.
          Idąc dalej- Romantyzm-mój irracjonalny, fantastyczny, metafizyczny, ukochany okres w
          literaturze...Na pierwszym miejscu-litewski Mickiewicz ze swoim ludowym trendem czy to w
          dramatach, czy w Balladach.O Balladach troszkę poplotkowałyśmy na innym wątku...The
          second place-Słowacki, dlaczego? Bo szedł łeb w łeb za Mickiewiczem i tworzył równie
          dobrą literaturę, choć momentami go nie lubię bo za bardzo się przechwala
          tym "niewyżebranym płaszczem na grzbiecie" i ma widoczny kompleks niższości w
          stosunku do Mickiewicza...Trzeci Norwid-trochę zapomniany, wyalienowany ale dla mnie
          bomba.
          Teraz Twoja kolej, bo jak się rozpiszę o pozytywiźmie to obawiam się, że nie będę potrafiła
          skończyć....
          • playtime Re: monique 12.03.10, 15:34
            Nooo i z polaka dostałabym bombę!!! Jak to poza "Bogurodzicą" nic wartościowego
            średniowiecze nie spłodziło????A "Dzieje Tristana i Izoldy"? Świadomie pomijam "Pieśń o
            Rollandzie" czy wszelkie kroniki-Anonima, Kadłubka, Długosza....Legendy o
            średniowiecznych świętych też jakoś mnie nie wzruszyły...Ale uniwersalizm a w tym
            panowanie łaciny, feudalizm i katolicyzm mają niewątpliwie swój urok...epoka rycerzy,
            ascetów i królów...Pozdrawiam i przepraszam za ewentualne luki w pamięci...miliony myśli
            kłębią mi się w głowie; nie sposób wszystkiego napisać...
            • monique_93 Re: monique 12.03.10, 16:33
              Cóż... Moja kolej. Więc przede wszystkim, zaczynając od początku, to oczywiście
              antyk. Szczególnie z tej doby cenię sobie Horacego, na którym się zresztą nasz
              Kochanowski wzorował. Podoba mi się ten motyw nieśmiertelności sławy, o którym
              sama bardzo często piszę. Safona - a jakże, uwielbiam ją, tak jak Ty, dlatego,
              że się wyróżniła z grona tych wszystkich mężczyzn. Średniowiecze... jakoś nie za
              bardzo czuję te dzieła, która powstały w tym okresie. Legend nie lubię, choć
              bardzo podoba mi się asceza św. Franciszka i jego "Kwiatki...". Chociaż masz
              rację, te czasy mają swój urok, tylko wg mnie nie jest on odzwierciedlony w
              poezji czy w innych utworach. Renesans... Kochanowski i jego fraszki, pieśni,
              treny. Arcydzieła tworzył. Był naprawdę świetnym poetą. Może nie będę się
              rozpisywać, więc wspomną tylko jeszcze o tym co mnie fascynuje najbardziej.
              Oczywiście romantyzm z moim kochanym Adasiem, którego ballady przyprawiają mnie
              o drżenie serca. Kocham go za to, że potrafił tak świetnie przedstawić
              tajemniczość świata... Tak ślicznie pisał o fantastycznych zdarzeniach,
              postaciach, o magii która przenika świat, który w jego utworach nie jest już tak
              logiczny, taki ramowy, jak w renesansie chociażby. Zresztą sama dobrze wieszsmile
              Później... długo, długa nic. Wprawdzie lubię czytać Krasickiego ze względu na
              jego dowcip i inteligencję. No i II wojna światowa. Tutaj wyróżniam K.K.
              Baczyńskiego. Pisał genialnie, był w swoim stylu odrobinę podobny do
              Mickiewicza. Jednak z jego utworów aż bije okrucieństwo, okropność II wojny. To
              jest troszkę dołujące. No a ze współczesności to tylko i wyłącznie Szymborska.
              Tylko ona potrafi sprostać moim wymaganiom jeśli chodzi o poezję naszych czasów,
              czyli: PRAWDZIWA treść, a nie jakaś wzięta z kosmosu no i styl pisania. Szkoda
              tylko, że jej wiersze nie są tak harmonijne, jak Mickiewicza, czy
              Kochanowskiego... Ale i tak powala mnie swoją ironią.
              To by było mniej więcej tyle. A Ty wciąż mi imponujesz swoją wiedzą.

              Pozdrawiamkiss
              • playtime Re: monique 12.03.10, 18:49
                Jesteś niesamowita! Kurcze pierwszy raz spotykam dziewczynę prawie że w moim wieku
                lubiącą tę samą literaturę...Co do Szymborskiej-lubię-ale bez przesady, wolę Herberta z tą
                jego ułomnością kreowanych postaci światka poezji...no choćby Pan Cogito, trochę
                pogmatwany, zakręcony....
                Pawlikowska trochę przesładza i erotyzuje...no i Miłosz, któremu nic nie można zarzucić...
                Z okresu 39-45 cenię sobie bardziej prozę niż poezję, jeśli o K.K.Baczyńskim mowa- musi
                dramatyzować, młody chłopak w obliczu światowej katastrofy, jego wiersze KRZYCZĄ...
                Proza-opowiadania, powieści dokumentalne "To lubię"(jak u Mickiewiczasmile) Grudziński,
                Kamiński, Broniewski, Nałkowska....Życie w obozach, łagrach, harcerstwo, walka o
                niepodległą wolną Polskę, kryzys wartości moralnych, upodlenie ludzi, nienawiść człowieka
                do człowieka i w końcu śmierć-małego dziecka, matki, młodego chłopaka-bohaterska lub
                zupełnie przypadkowa...
                • monique_93 Re: monique 12.03.10, 20:29
                  Ja też, jak już zresztą wspomniałam, pierwszy raz spotykam taką osobę, która
                  uwielbia prawie dokładnie to samo, co ja! Fajnie jest porozmawiać z kimś o
                  poezji (a jeśli gadam z ludźmi z mojej klasy - a dodam, że jestm na profilu w
                  liceum polski-historia-angielski i chociaż niektóre osoby powinny lubić
                  literaturę piękną - to nikt nie wie, o czym mówię.

                  Co do Herberta - ma zawsze bardzo mądre texty wierszy ("Przesłanie Pana Cogito"
                  chociażby), ale nie podoba mi się jego styl. Wiesz, ja wolę rozbudowane środki
                  stylistyczne, rymy, liczenie sylab etc
                  Krzysztof Kamil... naprawdę chłopak miał niesamowity talent, tak strasznie mi go
                  szkoda... Że musiał przeżywać to okropieństwo, te potworności, okrucieństwo II
                  wojny światowej. Ale jego wiersze genialnie odzwierciedlają nie tylko te
                  wydarzenia, to co musiał przeżyć, ale także jego odwagę i zarazem wrażliwość.
                  Czy Ty może czytasz fantasy? Jeśli nie, to przeczytaj coś. Naprawdę, polecam. To
                  trochę w innej formie przedstawiony świat Mickiewicza.

                  Pozdrawiamkiss
                  • playtime Re: monique 12.03.10, 22:55
                    Co dokładnie mi polecasz? Czy Sapkowski to już fantasy? Sandemo?
                    Jeśli polecisz mi coś co mnie zwali z nóg po kilku stronach-chętnie przeczytam i
                    podyskutuję...
                    • monique_93 Re: playtime 13.03.10, 15:10
                      Oczywiście, że Sapkowski to fantasy. Klasyka polskiego fantasy...smile
                      Hmmm. Czytałam mnóstwo książek tego typu, no i oczywiście najbardziej mi się
                      podobał Tolkien, ale jego dzieła (nie boję się nazwać jego powieści nawet
                      arcydziełami, bo był to geniusz) są ciężkie do przeczytania. Trzy części jego
                      "Władcy Pierścieni" czytałam całe lato. No i "Silmarillion" też nie przyszedł
                      łatwo, ale to jedne z najwspanialszych książek, jakie dane było mi na razie
                      przeczytać.
                      W związku z tym cóż mogę polecić? Trylogię "Atramentowy Świat" Cornelii Funke,
                      sagę Christophera Paoliniego "Dziedzictwo", a szczególnie pierwszą część pt.
                      "Eragon", powieść "Orki" autora... bodajże Michaela Peinkofera i wiele innych.
                      Nie wiem, czy jakakolwiek książka fantasy jest w stanie wciągnąć po kilku
                      stronach, ale spróbuj, bo naprawdę warto. Świat fantastyczny jest tak
                      tajemniczy, taki nieprzewidywalny, irracjonalny, nie liczący się z prawami
                      fizyki, chemii, biologii... Taki... mickiewiczowski smile

                      Pozdrawiamkiss
                      • playtime Re: playtime 13.03.10, 19:28
                        Taak, w Sapkowskim byłam niegdyś rozkochana...Tolkiena nie czytuję ale oglądam- nie
                        pominęłam żadnej ekranizacji "Władcy..." Aktualnie poświęcam się lekturze "Marzycielki z
                        Ostendy" E.E. Schmitt, tej od "Oscara i pani Róży".
                        • monique_93 Re: playtime 14.03.10, 18:18
                          Masz u mnie dużego plusa za oglądniecie "Władcy Pierścieni"... Ja za to nie
                          czytałam nigdy Sapkowskiego, choć już od dawna planuję to zrobić. Uważam
                          Sapkowskiego za świetnego twórcę no i polskiego klasyka fantasy.
                          A Ty jakiego rodzaju książek jesteś fanką?

                          PS "Oskara..." niestety nie czytałam, choć wiele osób mi go polecało...
                          • playtime Re: playtime 14.03.10, 20:06
                            Witaj monique_, nie mam jakiegoś określonego rodzaju ksiązek. Lubię Stephani
                            Meyer..lubiłam przed całym tym zmierzchowym szałem, pisze płynnie,świetnie, wciąga
                            prostym stylem i lekką narracją. To książki przy których się odprężam. Uwielbiam Shlinka-
                            "Lektor", Sapkowskiego "Wiedźmina", kiedyś zaczytywałam się w Sandemo-"Saga o
                            ludziach lodu"..."Pamiętnik Oli Watowej" to jedna z moich ulubionych książek, ponad to
                            oczywiście Zafon zwłaszcza "Marina"...Eco-"Imię róży", Coelio "Weronika postanawia
                            umrzeć"....Z tych poważnie poważnych- Tołstoj "Zmartwychwstanie"-kooocham. Tegoż
                            samego "Anna Karenina"...Dostojewskiego "Zbrodnię i karę"...Żeromski "Dzieje grzechu"
                            i "Rozdziobią na kruki wrony"opowiadania....Jeszcze masa pozostała...w trakcie rozmowy
                            na ciekawy temat podzielę się z chęcią resztą moich typów.
    • messalina Re: Mieć czy być? 11.03.10, 18:59
      Tez to czytalam, ale zachecona przez piosenke Myslovitz o takim tytule, jaki posiada
      ksiazka.
      Kazdy filozof z prawdziwego zdarzenia odpowie Ci, ze oczywiscie bycie samo w sobie daje
      wiecej mozliwosci i wartosci duchowej, niz wyklete przez medrcow posiadanie, co zapewnia
      tylko materialne, fizyczne przetrwanie.
      Ale, ze ja filozofem nie jest, odpowiem czysto po konsumencku, jednak z domieszka tego
      calego uduchowionego swiergotu.
      Jesli mowimy ogolnie, to wszystko zalezy od tgeo, czy danej jednostce szczescie daje
      posiadanie, czy jednak bycie.
      Zalozmy, ze ktos chce byc naukowcem, ale to bycie jest czescia posiadania, gdyz wlasnie
      przez posiadanie prowadzi droga do bycia.

      Ave.
      • amatorka_ Re: Mieć czy być? 11.03.10, 19:08
        Myślę, mam swoje zdanie i trochę rozumu, więc jestem. I będę.
      • fanka96 Re: Mieć czy być? 11.03.10, 19:10
        jestem zbyt wielką materialistką...niestety
        mam to po ojcu...
        kiedy ktoś sie pyta co mu życzyc zawsze mówi:
        "pieniędzy"
      • playtime Re: messalina 11.03.10, 19:13
        You have absolutely right. "Przez posiadanie prowadzi droga do bycia" właśnie w sensie
        konsumpcjonizmu...Masz chleb i wodę-żyjesz. Nie masz- zdychasz. Żyjemy w dobie
        materializmu więc "posiadanie" jest dla nas rzeczą naturalną, może to być jedna para
        spodni i wytarta koszula albo łachy, ciuszki, fatałaszki w uginającej się od ciężaru szafie...
        Ale czy można nie mieć nic poza tym co ma się na sobie-zupełnie nic...i wieść szczęśliwe,
        beztroskie życie, bez obawy, że coś stracimy, że coś nam ukradną, że nie mamy tego co
        mają inni- czy zazdrość o rzeczy materialne co cecha każdego człowieka, czy są tacy,
        którzy jej nie odczuwają...nie da się tylko mieć-żeby mieć trzeba być....ale jak BYĆ, jakie
        ma być to BYCIE, aby było godne?
        • messalina playtime 11.03.10, 19:35
          Kiedy, tak jak mowisz, nie mamy nic poza tym, co mamy na sobie, to w oczach
          materialistow, ktorych jest znacznie wiecej, bedziemy tylko wyrzutkami, ktorzy psuja
          wskazniki gospodarcze i oni beda traktowac nas absolutnie marginalnie.
          Tym, ktorzy sa definitywnie uduchowieni, nie bedzie to przeszkadzalo.
          Jednak wiekszosc sie zlamie.
          Mysle, ze sek w tym, by te obie rzeczy umiejetnie polaczyc, jednak w taki sposob, by
          dazenie do bycia przewyzszalo chec posiadania.
          Ale czlowiek to slaby organizm, zachlanny jak cholera.
          I kiedy pozna, jakie to posiadanie w pewnym stopniu jest wygodne, to moze pochlonnac i
          przyslonic wymarzone 'bycie'.
          Zycie jest pelne niespodzianek i pokus.
          Sami nie wiemy, ktorym zdolamy sie oprzec.

          Pozdrowienia dla playtime, wreszcie jakis sensowniejszy watek ;]

          Ave.
          • playtime Re: messalina 12.03.10, 15:24
            Zadziwia mnie irytacja ludzi, którzy widząc, że założycielka wątku potrafi pleść fanaberie o
            czymś innym poza jakimś BOBREM, MONTANĄ itp.starają jej się zarzucić, że w gruncie
            rzeczy jest głupia a to co z pozoru sama pisze jest żywcem spisane z jakiejś książki z WOS-
            u....jestem wkurzona...a może o to właśnie chodzi tym którzy krytykując, zarzucają
            nieuczciwość...Może tak jest w istocie, że postrzegamy ludzi przez pryzmat własnych
            osobowości, własnego-wysublimowanego ego...
            messalino Fromm napisał cyt."człowiek wymaga troski, posiadania i używania określonych
            rzeczy koniecznych do życia ..." Autor dzieli to "posiadanie" na różne typy i podtypy a
            zatem to wyżej wspomniane nazwał "posidaniem egzystencjalnym", inny rodzaj
            posiadania tzw."charakterologiczne" polega na "dążeniu do posiadania i gromadzenia"...
            Zafrasowało mnie jedno zdanie a mianowicie:" Posiadanie egzystencjalne nie pozostaje w
            konflikcie z byciem, charakterologiczne zaś z konieczności jest z nim sprzeczne..."
            Napisałaś,że człowiek zgodnie ze swoją naturą chce "mieć" bo jest zachłanny itp.
            Załóżmy, że dany człowiek nie może sobie na nic poza michą gorącej zupy pozwolić, że
            żyje w bardzo ubogiej społeczności i 100 % danej społ.posiada to samo, nie ma im czego
            zazdrościć-wszyscy prezentują ten sam poziom...Czy taki człowiek messalino Twoim
            zdaniem może być-wyłącznie-być dostając jedynie tylko absolutne minimum?
            Fromm stwierdza, obalając mój argument o ascetach, iż nawet święci pragnęli poza "być"
            również "mieć"...moim zdaniem ta pokusa istnieje, to prawda ale pokusa nie równa się
            posiadaniu...
            • messalina playtime 14.03.10, 20:13
              Z Frommem sprzeczac sie nie mam zamiaru. Uwazam, ze ta pokusa w gruncie rzeczy
              istnieje, ale mysl nie rowna sie posiadaniu.
              Wspomniani asceci obalaja chec tej pokusy.
              A co do przytoczonego przez Ciebie przykladu, to w glebi duszy na pewno chce miec.
              Nie sadze, by nawet terese z kalkuty zainteresowala miska zupy, bo chyba kazdy chce
              sobie pozwolic na jakis standard zycia.
              Myslisz, ze przez zmniejszone posiadanie trudniej panowac nad przyzwoitym byciem?
              To pytanie kieruje do Ciebie.

              A co do zidiocialych osob, ktore sugeruja, ze przytoczylas podercznik z WOS-u, to radze
              Ci sie nie przejmowac.
              Zdziwilabym sie, gdyby one chociaz chwalebne 'bravo' umialy zacytowac, czy inne
              szmatlawce odzwierciedlajace poziom ich rozwiniecia umyslowego.

              Ave.
              • playtime Re: playtime 15.03.10, 08:56
                Czekałam na Twoją odpowiedź...w zasadzie, to nie mogłam jej się doczekać.
                "W głębi duszy" jak to słusznie zauważyłaś-chyba każdy (nie uogólniając) chce "mieć"-
                czy dobra materialne, czy też uczucia, niespełnione pragnienia duszy, wartości których
                człowiekowi brakuje. Nie ma możliwości wyzbycia się pragnień...tak chyba skonstuowana
                jest ludzka natura, tożsamość...Te "prymitywne" pragnienia wg.Fromma nie mają
                wielkiego znaczenia, są podstawowe-mają człowieka "utrzymać" przy życiu. Gorzej
                wygląda sprawa "posiadania" rzeczy ponad miarę.To co mamy na sobie, to co możemy
                sobie zapewnić w minimalnym stopniu przybliża nas do poznania, do szczęścia...
                Odpowiadając na pytanie "zmniejszone posiadanie" wg Fromma-jeśli dobrze go
                zrozumiałam-zapewnia więcej szczęścia...Według mnie zgadzając się z Fromem-
                przyjęłabym to samo rozwiązanie. Człowiek.którego wcześniej podałam,żyjący w
                określonej społeczności, nie doświadczając pokus wszech obecnej cywilizacji nie odczuwa
                potrzeby posiadania dóbr o których mu się w życiu nie śniło...To co ma,z zasady mu
                wystarcza-ale chwileczkę,,,zawsze pozostaje chciwosć więc zazdrościć można nawet
                znoszonych ciuchów czy kamyka-bo ktoś ma o jeden więcej...Jeśli nie rzeczy materialnych
                to osobowościowych-np.urody... Zmniejszone posiadanie według mnie, dziewczyny
                pozornie cywilizowanej-nie daje maksimum szczęścia-ale tu znowu trzeba rozpatrzeć
                kwestie kulturowe i warunki wychowania...
                messalino...jak interpretujesz wyrazy "przyzwoite bycie"? Jeśli chodzi o kwestię materialną,
                odnosząc się do warunków wychowawczych, usposobienia i kultury w jakiej człowiek żyje-
                myślę że "zmniejszone posiadanie" nie przeszkadza w tym "przyzwoitym" egzystowaniu...
                Z drugiej strony, dotykając problemu ubóstwa w krajach cywilizowanych- Tak-
                zmniejszone posiadanie przeszkadza w "przyzwoitym byciu", choćby ze względu na fakt
                poniżania, alienowania i utrudnień jakie spotyka na swojej drodze potencjalna-niezamozna
                rodzina.
                Pozdrawiam i czekam na Twoją opinię.
                • messalina Re: playtime 16.03.10, 12:29
                  Przyzwoite bycie to, wedlug mnie, taka mentalna asekuracja.
                  Mysle, ze podobnie interpretujemy wywody Fromma.
                  W gruncie rzeczy, jesli ktos bedzie w takim duzym stopniu uduchowionym, to radosc
                  zacznie mu sprawiac kazdy drobiazg i nie bedzie baczyl na wzmozone kwestie materialne.
                  Sama egzystencja uszczesliwi go, a mysle, ze takim ludziom mozna tylkio pogratulowac,
                  gdyz tylko oni w pelni zdolaja byc szczesliwi, niewazne, co sie stanie.

                  Bede kultywowac zadawanie pytan, jednak to bedzie nieco bardziej osobiste:
                  masz czy jestes?

                  Ja tez pozdrawiam i czekam na odpowiedz.

                  Ave.
                  • playtime Re: messalina 16.03.10, 15:50
                    Długo każesz na siebie czekać...
                    Pytanie niby krótkie, zwięzłe, konkretne a w gruncie rzeczy oczekuje potwornie zawiłej
                    odpowiedzi...
                    "Posiadam" w sensie funkcjonalnym, staram się nie "posiadać" w sensie
                    charakterologicznym-o ile jest ono zgodnie z definicją: "namiętnym dążeniem do
                    posiadania i gromadzenia". Chcę "mieć" ale z umiarem i zdrowym rozsądkiem-to chyba
                    raczej kwestia charakteru i cech ,które w procesie dorastania nabywamy. Jestem z zasady
                    osobą nie rzucającą się w oczy, nie świecę się jak otwarta szkatułka i często zdarza mi się
                    nie przywiązywać wagi do tego co na siebie zakładam-oby nie było zbyt jaskrawo-
                    landrynkowo-kolorowe.....Jedyną rzeczą jaką namiętnie gromadzę są książki, ale tu również
                    pozostaję w zgodzie z "posiadaniem" w sensie charakterologicznym, po prostu nie potrafię
                    ich nie mieć-nie jestem egoistką, nabywam najczęściej w antykwariacie. Żyję z tą
                    świadomością zatem owe "rzeczy" są moim powietrzem-utrzymującym moje wiotkie,
                    anorektyczne ciało przy życiu..."Posiadanie" nudzi, traci kiedyś sens...nie można stale
                    cieszyć się nowym ciuchem bo za kilka dni staje się starą szmatą...nie można po roku
                    stwierdzić,że ma się nowy samochód i cieszyć się nim tak samo jak w momencie zakupu...
                    Dla tych kilku chwil próżności, a choćby nawet szczerej radości nie warto
                    zaprzepaszczać "bycia"..."Posiadanie" nie jest moim zdaniem tego warte.
                    "Ego nihil timeo, quia nihil habeo"(Luter)
                    Pozdrawiam.
                    • messalina playtime 16.03.10, 17:09
                      Dlugo? Chociaz na cos mamy inne poglady.

                      Moge z czystym sumieniem, zakladajac, ze cos takiego istnieje, powiedziec, ze
                      satysfakcjonuje mnie Twoja odpowiedz.

                      Ok, juz nie slodzmy.

                      Ale co tam, pozdrowie Cie.

                      Ave.
                      • playtime Re: playtime 16.03.10, 17:17
                        Ave (Aurea dicta!)
                        • playtime Re: messalina 16.03.10, 17:28
                          Nie, nie mogę Cię pożegnać, mam pytanie-będziesz tak łaskawa i postarasz się
                          odpowiedzieć?
                          Człowiek wartościowy;jaki to człowiek? (Czy w ogóle można użyć
                          określenia "wartościowy" w stosunku do "człowieka", czy można ludzi różnicować pod
                          takim kątem?)
                        • messalina Re: playtime 16.03.10, 17:33
                          Gratias ago.

                          Wiesz, zmotywowalas mnie do tego, by zaczac przegladac studenckie notatki rodzicow,
                          podszlifowalabym lacine, bo z tym to u mnie zdecydowanie kruchutko.

                          Ave.
                          • playtime Re: messalina 16.03.10, 20:07
                            Nie ma sprawy, łaciną żyję trzy razy w tygodniu...poza sentencjami, które czase w życiu
                            się przydają-ten wymarły aczkolwiek wyjątkowy (ze względu na użytowników) język,
                            zdecydowanie nie jest moją domeną.
                            Nie odpowiedziałaś na moje pytanie...Czy to oznacza,że nie mam co oczekiwać na
                            responsum?
                            • messalina playtime 17.03.10, 19:33
                              Wybacz.
                              Errare humanum est.

                              A ja chyba pisalam odpowiedz, kiedy Ty ja dodawalas, wiec dopiero zauwazylam, ze
                              zadalas pytanie.

                              Wartosciowy?
                              To wymaga ode mnie chwili zastanowienie, zeby nie pisac bezsensownych wywodow na
                              kilkanascie akapitow.
                              Wartosciowy to na pewno taki, ktory ma odpowiednie priorytety czyli wartosci.
                              Mysle, ze to raczej pojecie subiektywne.
                              Wiesz, dla naukowca wartosciowy bedzie Newton, a dla fanatyka religijnego - Rydzyk (nie
                              obrazajac poczciwych katolikow).
                              Milo mi, ze chcesz poznac, jak ja odbieram to pojecie.
                              Mysle, ze wartosciowy czlowiek to taki, ktory jest zwyczajnie, banalnie dobry.
                              Ktory potrafi jednoczyc ludzi, ktory ma ciekawe poglady, ktory nie jest bezbarwny, ktory
                              ma cel w zyciu, ktory zdecydowanie jest, a nie ma.
                              Powtorze: Errare humanum est, ale jesli chcesz poznac wartosciowego czlowieka, to
                              wystarczy, w Twoim przypadku, spojrzec w lustro.
                              Oczywiscie, to tylko wirtualny swiat, nie wiem nawet, jak masz na imie, ale chyba to nie jest
                              tu najwazniejsze.
                              Ludzi poznaje sie po czynach, a nie slowach.

                              Ave.
                              • playtime Re: messalina 17.03.10, 21:21
                                Wiesz co, komplement z ust kogoś takiego jak Ty...to dla mnie zaszczyt. Zwłaszcza,
                                że jesteś (bardzo) powściągliwa w wydawaniu wszelkich sądów, a Twoje opinie,
                                komentarze to dla mnie swego rodzaju intelektualna zagadka, to wysublimowane
                                słownictwo,zawiła ironia...
                                Głupio mi to pisać, myślę że jeśli o słodzenie chodzi nie najlepiej nam (a przynajmniej mi)
                                się tego słucha...teraz nawet się czerwienię, choć wydaje mi się,że Ty pozostajesz
                                niewzruszona...Ech, nie po to konwersujemy aby odkrywać swoje "filo; animus" ale po to
                                by poznać opinię...
                                Ps.moje imię-Mela (niestety nie Amelia, tak zwyczajnie i babciowo Melania) uff!
                                • playtime Re: messalina 17.03.10, 21:26
                                  Error est, qui divites facti
                                • messalina playtime 18.03.10, 19:32
                                  Mysle, ze tym razem to Ty sie bardziej postaralas o to, bym wpadla w samozachwyt niz ja.
                                  Wszystko, co tu pisze, jest absolutnie nieywmuszone i szczere.
                                  Imie jest swietne, z taka elegancja, dostojnoscia.

                                  PS. Nie spodziewaj sie szybko kolejnego posta, bo prawdopodobnie zasluzylam na
                                  szlaban wink

                                  Ave.
                                  • playtime Re: messalina 18.03.10, 20:34
                                    Uuuuu no skoro twierdzisz,że zasłużyłaś...
                                    U mnie to raczej ONI twierdzą,że zasłużyłam...ja nie koniecznie się z nimi zgadzam.
                                    Samokrytyka w Twoim wydaniu jest nieziemska! "Mea culpa!" I messalina bijąca się w
                                    piersibig_grin
                                    • messalina playtime 19.03.10, 14:30
                                      Udalo mi sie wymsknac, wiec ego sum.

                                      Moze tak na ozywienie kolejne pytanie: co potrafilabys wybaczyc, jakie sa granice Twojej
                                      tolerancji?

                                      Pozdrawiam, pozdrawiam.wink

                                      Ave.
                                      • playtime Re: playtime 19.03.10, 15:29
                                        Nie mogę szczerze odpowiedzieć...z jednej strony jestem katoliczką, zatem "wybaczanie"
                                        powinno tkwić w mojej naturze, powinno być jej częścią...
                                        Jako człowiek, jestem jednak sceptyczna i pozytywnie nastawiona do zmian,które
                                        powinny zaistnieć w Kościele. Myślę,że kara śmierci dla człowieka na wskroś
                                        przesiąkniętego "złem"-jest słuszna, aborcja-z wyboru, mojego widzi mi się-sama w sobie
                                        jest zła, eutanazja- to wybór człowieka,który ma prawo decydować o swoim
                                        życiu...Cywilizacja prze do przodu, a Kościół stoi w miejscu.
                                        Człowiek-jest w stanie wybaczyć wszystko, tylko ten proces musi potrwać długo...
                                        Nikt z natury nie rodzi się zły, wina lezy w niewłaściwym wychowaniu...ktoś nas musi
                                        ukształtować i najczęściej są to rodzice, ale często domy dziecka, poprawczaki i inne
                                        instytucje-czasami lepsze, czasem gorsze od "rodzinnego" domu.
                                        Staram się postawić w sytuacji osoby,której zrobiono straszne świństwo i to nie jest
                                        fair...nie będąc człowiekiem z którym mam się utożsamić- nie jestem w stanie odpowiedzieć
                                        bez dywagacji czy potrafiłabym wybaczyć... Sądzę, że w tym z pozoru banalnym
                                        powiedzonku "Czas leczy rany" tkwi ogromna mądrość z której wielkości nie zdajemy
                                        sobie sprawy
                                        • messalina Re: playtime 19.03.10, 19:18
                                          Tak, kara smierci bylaby idealnym rozwiazaniem, nie tylko z punktu subiektywnej
                                          moralnosci, ale - gospodarczo.
                                          Jest jedno 'ale': czlowiek sie myli. Kazdy. Mysle, ze jeden nieslusznie wykonany wyrok
                                          przekreslilby te wszystkie nalezycie ukarane zbrodnie.

                                          Mamy podobna opinie co do Kosciola, jesli chodzi o instytucje.
                                          Ludzie chca zmian. Moze prawa sa ponadczasowe, ale obrzedy - nie. Uwazam, ze powinno
                                          tam zajrzec rownouprawnienie, nizszosc kobiety w kosciele jest kompletnie demobilizujaca.

                                          Ale, jak juz powiedzialam, mam na mysli instytucje, gdyz herezja wkradla sie w moje
                                          poglady dawno temu.

                                          Aborcja - w przypadku, gdy zagrozone jest zycie matki - jak najbardziej.
                                          Eutanazja - na wlasne zyczenie; kto jest katolikiem, na pewno tego nie wybierze.

                                          Tak, to by bylo na tyle.
                                          Zdaje sie, ze Mama zapomniala o szlabanie, a ja nie mam najmniejszej potrzeby sie o niego
                                          upominac.

                                          Ave.
                                          • messalina Re: playtime 20.03.10, 11:29
                                            A tak w ogole, to podobno czas nie leczy ran, tylko przyzwyczaja do bolu ;]

                                            Ave.
                                            • playtime Re: messalina 22.03.10, 15:21
                                              Tak zdaje się,że "przyzwyczajanie się do bólu" to bardziej adekwatne określenie...choć o
                                              bólu również się zapomina...zdecydowanie szybciej przychodzi nam leczenie ran w sensie
                                              dosłownym-mam na myśli ból fizyczny...niż wylizanie się z moralniaka, czy pamięć o
                                              krzywdzie jakiej doświadczyliśmy...
                                              messalino, stworzyłaś kiedyś wątek o życiu pozagrobowym, pytałaś o opinie, czy istnieje
                                              jakieś życie po śmierci...czy tylko pustka i nicość...Nie przytoczyłaś Swojej opinii- czy
                                              weedług Ciebie, istnienie człowieka dobiega końca w momencie śmierci ciała?
                                              • messalina playtime 22.03.10, 19:35
                                                Wiesz, nie masz pojecia, jak bardzo chcialabym w to wierzyc.
                                                CHCE wierzyc, ze poza tym marnym zyciem jest cos cudownego. Po prostu raj.
                                                Z logicznego punktu widzenia - nic takiego nie ma. Umierasz i juz - po sprawie.
                                                Jednak, czy to, co jest piekne na tym swiecie, nie traci na swej urodzie tym, ze kiedys sie
                                                skonczy?
                                                Mysle, ze jesli wierzyc w istnienie duszy, to jest ona najpiekniejsza rzecza, bo przetrwa
                                                absolutnie wszystko.
                                                Wydaje mi sie, ze jesli mozna by oceniac ludzi pod tym wzgledem, to zyskaliby ci, ktorzy
                                                mimo tego, ze nie wierza w zycie pozagrobowe, to sa zwyczajnie dobrymi ludzmi.
                                                Ci, ktorzy mysla, ze istnieje zycie po smierci moga byc dobrzy tylko dlatego, ze boja sie, iz
                                                zostana osadzeni. Lekaja sie konsekwecji, co staje sie motorem do tego, by spelniac
                                                pozytywne uczynki.
                                                Jesli chodzi o reinkarnajce - ciekawe rozwiazanie, lecz mysle, ze nie chcialabym w
                                                nieskonczonosc zyc na tej planecie, bo...
                                                Najlepiej wyjasnia to ten cytat: „Słyszałem, że świat jest piękny” - rzekł
                                                niewidomy. „Podobno” - odpowiedział widzący.
                                                Wiec, reasumujac, bardzo chce wierzyc, ale prawa polkula mozgu mowi - tak, a lewa -
                                                przeciez to bzdury.
                                                Nie mam nawet zielonego pojecia, ktorej przystaje mi sluchac.

                                                Co do mojego pytania: kierujesz sie sercem czy rozumem? Moze banalne, ale spodziewam
                                                sie niebanalnej odpowiedzi

                                                Ave.
                                                • playtime Re: playtime 23.03.10, 19:37
                                                  "Czucie i wiara silniej mówią do mnie, niż mędrca szkiełko i oko"
                                                  Irracjonalizm, magia, parapsychologia...to moje drugie imię.
                                                  Nie wszystkiego da się dowieść za pomocą "ratio", są zjawiska i rzeczy
                                                  niewytłumaczalne...serce- czucie...pozwala zrozumieć to czego rozum nie ogarnia...
                                                  Messalino, jeśli się dobrze orientuję Ty stawiasz na racjonalizm...
                                                  Czym jest według Ciebie miłość? Nie jest rzeczą, zjawiskiem, jest uczuciem- którego
                                                  racjonalnie wytłumaczyć się nie da, a może jest inaczej?
                                                  Salve.
                                                  • messalina Re: playtime 23.03.10, 19:56
                                                    Zgadza sie - czesciej przemawia przeze mnie racjonalizm.
                                                    Co do milosci - czasami zastanawiam sie, czy ona w ogole istnieje.
                                                    Jednak, gdyby sie sklonic do tej optymistycznej wersji, to mowiac rzeczowo: milosc -
                                                    zespol reakcji chemicznych zachodzacych w naszym organizmie.
                                                    Rozbudzajac w sobie poetycka czastke - jest czyms, bez czego ciezko jest zyc.
                                                    Zamieniajac sie dla jednych w geniusza, dla drugich w idiote - jest wszystkim.
                                                    Jesli mam napisac to, co mi slina na jezyk przyniesie, to uzylabym porownania.
                                                    Kiedy kwiat 'wspomaga' slonce, moze swobodnie przeprowadzac fotosynteze: jest
                                                    bajecznie barwny i, doslownie, nieludzko szczesliwy.
                                                    Jesli przez jakis czas tych promieni zabraknie, to slabszy organizm zamieni sie w nieciekawa
                                                    rosline i niedlugo uschnie. Co mocnijeszy - dluzej przetrwa te gehenne, lecz i tak wkrotce
                                                    sie zlamie i nie bedzie wiodl szczesliwego zywota.
                                                    Tak samo jest z miloscia, bo, jezeli rzeczywiscie, mowiac jak rasowy chemik - produkuje
                                                    endorfiny, czy trudno bez niej zyc, mozna przedstawic taki zapis:
                                                    milosc=zwyczajne, jednak przez kazdego inaczej rozumiane, szczescie.

                                                    Jak rozumiesz sens cierpienia? (Tak nawiasem mowiac, z niecierpliwoscia czekam, kiedy
                                                    wreszcie bedzie mozna napisac wiadomosc do uzytkownika, bo meczy mnie to cale forum).

                                                    Ave.
                                                  • playtime Re: messalina 23.03.10, 20:06
                                                    Zgadzam się co do forum...
                                                    Miłość- jesteś kapitalna...nie ma to jak umysł ścisły...fotosynteza i endorfiny! To się
                                                    nazywa naukowe podejście!
                                                    Cierpienie...o co dokładnie pytasz? W jakim sensie mam to cierpienie rozpatrywać?
                                                  • messalina playtime 23.03.10, 20:27
                                                    Podziwiam szybkosc Twej reakcji ^^

                                                    A jesli chodzi o to cierpienie - czy zycie bez niego ma sens?

                                                    Mysle, ze znowu dasz mi powody do komplementow.

                                                    Ave.
                                                  • playtime Re: ufff 23.03.10, 20:59
                                                    Czy życie bez cierpienia ma sens? To brzmi jak temat jakiejś pracy maturalnej...
                                                    Nie, pomimo tego, że cierpienie jest dla ludzi męką nie do przejścia na początkowym etapie
                                                    tej mozolnej wędrówki przez rżysko zadające ból...życie...lata bytowania na tym ziemskim
                                                    padole, bez doświadczenia bólu, jakiegokolwiek cierpienia, poniżenia, wyobcowania,
                                                    przykrości, krzywdy etc. nie mają sensu. Nie jesteśmy tu tylko po to aby pić nektar i być
                                                    idealnym społeczeństwem, weselić się i radować przez całe nasze życie, beztroscy i
                                                    rozpasani jak koszula córki sołtysa na potańcówce.... Krótko mówiąc, życie to nie bajka...
                                                    Nie lubimy doświadczać cierpienia, wolimy o nim słyszeć...nawet nie obserwować, bo
                                                    przysparzamy sobie "patrząc" wyrzutów sumienia...Usłyszeć i za jakiś czas zapomnieć
                                                    modląc się aby nas to nie spotkało...
                                                  • playtime Re: messalina 23.03.10, 20:45
                                                    No dobra, nie mogę czekać bo niecierpliwość mnie spala od środka.
                                                    Gdybym miała odpowiedzieć z punktu widzenia katoliczki- musiałabym stwierdzić,że
                                                    cierpienie ma sens...w końcu ma przybliżać ludzi do Boga, do poznania, zmusić do pokory
                                                    (i tu muszę ślepo wierzyć, że to czego mnie nauczono, to co mi przez lata wpajano na
                                                    lekcjach religii jest jedyną możliwą opcją- jest prawdą). Z punktu widzenia "homo"
                                                    przyznaję,że nie znoszę bólu, często nie mogę się z nim uporać i aby szybko go zagłuszyć
                                                    faszeruję się specyfikami typu nurofen...apap już nie działa- mam kurcze migrenę- taką
                                                    porządną, bóle głowy są często nie do zniesienia i muszę szybko działać,żeby lek zadziałał.
                                                    Jako człowiek współczesny- nie potrafię pojąć średniowiecznych realiów- ascezy czy
                                                    swiadomego zadawania sobie bólu...choć z drugiej strony czym jest ból fizyczny w
                                                    porównaniu z bólem egzystencjalnym, bólem psychicznym?
                                                    Jakiś miesiąc temu wpadł mi w ręce przez przypadek pewien miesięcznik, którego nazwy
                                                    nie wspomnę. Napisano tam artykuł o Basi-kobiecie, która zdecydowała się urodzić dziecko
                                                    i zaryzykować własne życie i zdrowie na rzecz tego maleństwa...Białaczka pierwotnie
                                                    wydawała się wyleczalna, po 9 miesiącach nikt nie dawał kobiecie nadziei na życie...i tak się
                                                    też stało, kobieta zmarła-cierpiąc ogromnie, w momencie kiedy jej synek miał kilka
                                                    miesięcy...Przez cały czas przed śmiercią, podczas ciąży i po urodzeniu dziecka pisała listy,
                                                    których było adresatem... Nie będę się dalej rozwodzić, artykuł i film, który potem
                                                    odnalazłam w Internecie były bardzo wzruszające, zmuszały do refleksji, niemniej jednak
                                                    nie wiem czy byłabym skłonna do takiego poświęcenia...czy byłabym w stanie znieść takie
                                                    cierpienie i być tak heroiczna jak owa Basia....
                                                    W głębi duszy każdy po trosze jest egoistą...Powiedziałam każdy, jak bym chciała się
                                                    usprawiedliwić...hmmm
                                                  • messalina playtime 26.03.10, 19:59
                                                    Zgadzam sie.
                                                    Ludzie nigdy w zyciu nie potrafiliby docenic piekna teczy bez prozy deszczu.

                                                    Ave.
                                                  • messalina Re: playtime 27.03.10, 18:47
                                                    Przywiazalam sie do naszych rozwazan.

                                                    Moze napiszesz, czego w ludziach nie potrafisz tolerowac?

                                                    Ave.
                                                  • playtime Re: playtime 27.03.10, 19:34
                                                    To zależy od więzi jaka łączy mnie z danym człowiekiem.
                                                    Jeśli jest to osoba, której obecności moj intelekt, mózg, ciało się nie domaga- to tak,
                                                    wtedy nie potrafię tolerować...Wkurza mnie obłuda, fałsz (nie mylmy z kłamstwem, które
                                                    czasami wydaje się być niezbędne lub niegroźne), lans na pokaz, narzucanie innym
                                                    własnych opini i bezdenna głupota...
                                                    Co do tych, których "kocham" (choć tak naprawdę czym jest miłość nie wiem) moja
                                                    tolerancja w zasadzie nie zna granic-chodzi o rzeczy i zachowania dość prozaiczne, częste i
                                                    dość charakterystyczne dla prozaicznego homo. Potrafię wybaczać, nie mam serca z
                                                    kamienia, jestem raczej takim dobrotliwym typem...
                                                    Mój dziadek mawia "Ja tam jestem tolerancyjny ale Niemców nienawidzę..." ha ha ha
                                                    Wkurza mnie powielanie zachowań, kopiowanie, lizodupstwo...a tego niestety coraz więcej!
                                                    Nie znoszę gdy ktoś nie dotrzymuje danego mi słowa...
                                                    A Ty messalino? Jesteś tolerancyjna? Wydaje mi się,że jesteś jedynaczką, mylę się?
                                                    Pozdrawiam.
                                                  • messalina Re: playtime 27.03.10, 20:34
                                                    Nie mylisz sie co do braku rodzenstwasmile A po czym to wywnioskowalas?

                                                    Mam podobne zdanie. Rzecza, ktorej najabrdziej nienawidze jest falsz, dwulicowosc.
                                                    Klamstwo tez bym pod to podciagnela, bo jestem z tych, ktorzy 'wala prawde miedzy
                                                    oczy'. I nic na to nie poradze, poniewaz zle sie czuje, gdy klamie w najmnijeszych nawet
                                                    kwestiach.
                                                    Kopiowanie (zdaje sie, ze zalozylas na ten temat watek na forum) jest nie do przyjecia.
                                                    Nie obdarzam szacunkiem osob, ktore nie maja wlasnego zdania.
                                                    Takie, ktore robia cos tylko 'pod publike'.
                                                    Wsrod mojej rodziny jestem wiele w stanie przecierpiec, choc, poza rodzicami, rzadko sie z
                                                    kimkolwiek widuje, bo sa rozsiani po Polsce i calej Europie.
                                                    Jesli chodzi o znajomych czy kolezanki, jesli wyrozniaja sie cechami, ktore wczesniej
                                                    opisalam, nie zawracam sobie nimi glowy.
                                                    Nie mylmy tego z przyjaciolmi, ktorzy nie daja pola do popisu mojej tolerancji, gdzyz
                                                    obluda nie wchodzi u nich w gre.

                                                    A propos kopiowania - zdenerwowalo mnie to, ze jedna z uzytkowniczek konczy
                                                    posty 'ave'. Rozumiesz, prawda?


                                                    Ave.
                                                  • playtime Re: messalina 27.03.10, 21:18
                                                    Taaak zauważyłam Twoje pozdrowienie u innej użytkowniczki- to bezczelne...
                                                    Jesteś typową jedynaczką-bardzo dobrze wychowaną jedynaczką, ale mimo wszystko
                                                    masz w sobie taki subtelny egoizm (nie myl z pruderyjnym egoizmem), jesteś pewną siebie
                                                    młodą kobietą emanującą szczerością-ubraną niekiedy w boską ironię, nieco sarkastyczną.
                                                    messalino twierdzisz,że kłamstwo jest złem samo w sobie i nie powinno się w ogóle parać
                                                    mówieniem nieprawdy...Czy Twoim zdaniem nie istnieje tzw.kłamstwo w słusznej sprawie?
                                                    Ps. lubię tę naszą paplaninę "prawie na każdy temat"...czuję,że spędzam czas na kotku w
                                                    wartościowy sposób co daje mi ogromne zadowolenie i satysfakcję.
                                                  • messalina playtime 27.03.10, 21:34
                                                    Rozgryzlas mnie xD

                                                    Klamstwo w slusznej sprawie? Pewnie mogloby oszczedzic wiele bolu w niektorych
                                                    sytuacjach. Nie potepiam tego, absolutnie.
                                                    To jest tak jak ze skokiem na bungee: nie mam nic przeciwko tym, ktorzy to robia, jednak
                                                    sama mam wewnetrzna bariere, ktora nie pozwala na klamstwo. Wiem, ze moge nierzadko
                                                    tym zranic. Mam swiadomosc, iz nieraz za to jeszcze oberwe, co teraz tez sie czesto
                                                    zdarza, ale... nie moge.

                                                    Dzieki Tobie moje mniamanie na temat tego 'wielebnego' portalu nie zmieniajac sie,
                                                    doprowadzilo do skojarzen z czyms niezwykle przyjemnym, pozytecznym i tworczym - z
                                                    nasza rozmowa.
                                                    Dziekuje Ci.

                                                    A moje pytanie brzmi: jakie jest Twoje najwieksze marzenie? Wiem, trudno sie
                                                    zdecydowac. Choc sama wole mowic, ze mam cele - nie marzenia.


                                                    Ave (moje jest oryginalne wink)
                                                  • playtime Re: messalina 27.03.10, 21:48
                                                    No dziewczyno...pochwała napisana przez Ciebie-to już coś baaardzo pozytywnego i
                                                    cennego w moim mniemaniu!
                                                    Marzenie? Chiny, Indie- cel mojej podróży, z której już nie wrócę jeśli wyjadę.
                                                    Jako jedynaczka, wyalienowana lubiąca samotność popadam czasem w nostalgię i
                                                    wyobrażam sobie jakie szczęście mają dziewczyny posiadające rodzeństwo...marzy mi się
                                                    starszy brat-niezbyt często co prawda ale momentami myślę o tym bardzo intensywnie.
                                                  • messalina playtime 28.03.10, 15:11
                                                    Nie Ty jedna czujesz sie samotna czy, jak to sprawnie ujelas, wyalienowana.
                                                    "Jeśli ktoś jest odmienny, to jest skazany na samotność".

                                                    Zycze Ci z calego serca, bys mieszkala w Indiach czy Chinach, choc zycie tam z pewnoscia
                                                    nie bedzie latwe.
                                                    Ale co to za istnienie bez wyzwan.
                                                    Ze starszym bratem bedzie juz ciezej, ale "marzenie to taki gmach, ktory istnieje, dopoki
                                                    nie zacznie sie go budowac".
                                                    W niektorych przypadkach lepiej, zeby tak zostalo.

                                                    Sama pragne, by wyruszyc do wschodniej Azji lub poludniowej Afryki, by wyczyscic
                                                    sumienie i pocierpiec moje fanaberie, ktorych konca nie widac.
                                                    Chcialabym udac sie w wyzej wymienone miejsca na misje oczywiscie, bedac lekarzem.

                                                    Teraz opowiem jak rodowita miss na ktorychs z tych smiesznych wyborach: marze o
                                                    pokoju na swiecie etc. etc.
                                                    Ale nie ludze sie: dopoki istnieje dwoje ludzi, dopoty wojny nie przestana istniec.

                                                    Ave.
                                                  • playtime Re: playtime 28.03.10, 15:25
                                                    To chyba raczej swego rodzaju utopia...Ale nigdy nie mozemy być pewni przyszłości, być
                                                    może czeka nas taka wizja świata, planety pełnej szczęśliwych, wolnych, najedzonych do
                                                    syta ludzi...równych sobie...
                                                    Chcesz studiować medycynę?
                                                    Ja myślę o filozofii choć to raczej marne zajęcie na przyszłość, nie gwarantuje godnego
                                                    bytu...ale moim zdaniem i na szczeście zdaniem moich rodziców również-człowiek powinien
                                                    robić w życiu to co lubi realizując swoje pasje i zainteresowania...tak było z nimi no i mamy
                                                    dzisiaj tego efekty...nauczyciele pasjonaci, którym ledwo wystarcza od pierwszego do
                                                    pierwszego...
                                                    pozdrawiam
                                                  • messalina Re: playtime 28.03.10, 15:38
                                                    I w tym wlasnie sek, by laczyc przyjemne z pozytecznym.
                                                    Wybranie profesji niewatpliwie laczy sie z naszym omawianym 'miec czy byc'.
                                                    Bardzo szanuje moich rodzicow - rowniez lekarzy, ktorzy, na cale szczescie, nie sa
                                                    przeznaczeni do wypisywania skierowan do specjalistow.
                                                    Spelniaja sie, a jednoczesnie robia cos dla innych. Nie narzekam na warunki bytowe, ze tak
                                                    to okresle, ale mysle, ze gdyby pasjonowal ich mniej platny zawod, bez wahania by go
                                                    wybrali, bo szczescie jest najwazniejsze.

                                                    Filozofia? Fakt, trudno by sie bylo z tego utrzymac, ale mysle, ze mozna by to polaczyc z
                                                    innym kierunkiem. Jesli oba by Cie fascynowaly, na pewno dalabys sobie rade.

                                                    Tak jak swoich, podziwian tez Twoich Rodzicow, bo wiekszosc nauczycieli to, jak glosza
                                                    moje kochane demotywatory, lektorzy podrecznika.

                                                    To ja tez pozdrawiam smile

                                                    Poboczne pytanie: jestes egoistka?

                                                    Ave.
                                                  • playtime Re: messalina 28.03.10, 18:34
                                                    Wiesz co, jeśli dbanie o własne potrzeby (bez przesady-jestem raczej skromna) w stopniu,
                                                    który mnie zadowala nie pozwalając na zbytek i marnotrastwo (taki mam charakter) jest
                                                    egoizmem-to tak, jestem egoistką. Moi rodzice-ja również (mam to po nich) wydają co
                                                    miesiąc "jakieś" pieniądze na tę "pasję", o której pisałam...Kupujemy książki, czasami w
                                                    antykwariacie, czasem w empiku, zdarza się,że w osiedlowej księgarni (jest niesamowicie
                                                    mistyczna, magiczna-ale droooga) Tak jestem egoistczna jeśli chodzi o lekturę-staram się
                                                    wesprzeć miejskie antykwariaty, giełdy i kiermasze książek ale "nowości" tam niestety nie
                                                    kupie...
                                                    Nie lubię ciuszków, fatałaszków...Dobre martensy, dobre(średnio nowe jeansy), black t-
                                                    shirts with oryginal emblemats i gra gitara....Apropo instrumentów...Kocham pianino (gram
                                                    dość banalnie i niezbyt dobrze) i gitarę, którą staram się od jakiegoś czasu
                                                    poskromić...krew z palców już nie tryska ale nadal jest masakrycznie...
                                                    Co do mojej mamy-punkowa polonistka nauczająca również łaciny, z odjechanym mini
                                                    irokezem (za to ją lubię) jest szalona, zupełnie niezrównoważona i zachowuje się
                                                    momentami jak gówniara, nie jak matka ale...kiedy musi-potrafi być stanowczą panią
                                                    domu...pamiętam czasy gdy zabierali mnie z ojcem na pzeglądy kapel garażowych,
                                                    strashydła itp. Tata-zupełne przeciwieństwo mojej mamy...trochę taki jak ja...wiecznie
                                                    zamyślony, lekko flegmatyczny umysł ścisły...kompletnie nie zainteresowany własnym
                                                    bytem, ubiorem, pokarmem(często zostajemy w domu sami, mama jeszcze się
                                                    dokształca, studiuje romanistykę, a wtedy mc donald i mrożonki przez cały boży weekend)
                                                    Jestem tak a nie inaczej wychowana, ludzie nie potrafią zrozumieć moich teorii, poglądów
                                                    w niektórych kwestiach, tego,że jestem taka nienormalnie jak na XXI wiek normalna...
                                                    Messalino, jesteś bardzo mądrą osobą, bije z Twoich komentarzy pewność siebie,
                                                    nieprzeciętność, czy uważasz,że to wnętrze ubogaca człowieka a nie "szata", czy
                                                    myślisz,że jedno z drugim musi iść w parze? Czy wygląd zewnętrzny ma dla Ciebie
                                                    znaczenie? Czy uważasz,że to jest dziwne,że ja mam w du..ie to jak wyglądam, że jak
                                                    mawia moja babcia powinnam stroić się, podązać za modą?
                                                    Jak to u Ciebie wygląda?
                                                  • messalina playtime 28.03.10, 18:57
                                                    Dziekuje Ci bardzo za niewybredne komplementy.

                                                    Fajna masz rodzinke smile Ciesz sie, ze jestes przez te weekendy z Tata, mnie najczesciej
                                                    rodzice zostawiaja na pastwe losu, bo ciagle jakies sympozja itd., a wtedy nie mam lekko,
                                                    zwazajac, ze jestem niepoprawna balaganiara.

                                                    Witaj w kregu osob, ktore bajonskie sumy przeznaczaja na ksiazki.

                                                    Czy szata zdobi czlowieka?
                                                    Mysle, ze jest wazne, jesli chodzi o pierwsze wrazenie. Widzac kogos po raz pierwszy,
                                                    jedynym czynnikiem, ktory cokolwiek mowi o tej osobie, jest jej wyglad.
                                                    Jezeli o mnie chodzi - moglabys przyjsc, dajmy na to, na nasze spotkanie, owinieta firanka i
                                                    na szczudlach, ale i tak jestes moja ulubiona uzytkowniczka tego portalu. I najbardziej
                                                    wartosciowa.
                                                    Lubie, gdy ludzie zyskuja przy blizszym poznaniu, kiedy sa owiani jakas tajemnica.
                                                    Generalnie mam bzika na punkcie Conversow i Ray Ban'ow, choc na prozno szukac u mnie
                                                    wady wzroku. Ale to nigdy w zyciu nie dla lansu. Nie cierpie pozerow, sama nim nie jestem.
                                                    W.w. przedmioty sa jakby moimi atrybutami.
                                                    No, ale na milosc boska, wyobrazasz sobie mnie w bialych kozakach, rozowej mini, z
                                                    uchem, ktore przeciaga magnes i w koszulce z hello kitty?

                                                    Reasumujac, zdecydowanie nie szata zdobi czlowieka.
                                                    'Najwazniejsze jest niewidoczne dla oczu'.

                                                    A co tam, pozdrowie Cie big_grin
                                                    Ave.
                                                  • playtime Re: messalina 28.03.10, 19:12
                                                    Conwersy kooocham, noszę na zmianę z martensami...
                                                    Co do bałaganiarstwa, ha ha ha jestem, byłam i pewnie (jeśli nie wezmą mnie do armii)
                                                    będę straszną bałaganiarą...ubóstwiam nieład i nie znoszę sprzątania-to dla mnie
                                                    największa kara i wie o tym moja droga mać więc wykorzystuje tę moją słabość w
                                                    kryzysowych sytuacjach...W pokoju mam dosłownie wszystko, od roweru przez
                                                    zeszłoroczną dekorację teatralną (wystawialiśmy Antygonę w szkole).
                                                    Białymi kozakami mnie rozbroiłaś! Boję się takiego typu dziewczyn.
                                                    Współczuję z powodu nieobecności rodziców, z moim tatą to jest tak,że nawet jeśli jest w
                                                    domu-to zachowuje się tak jakby go nie było...materialnie obecny, duchem w testach,
                                                    sprawdzianach, zadaniach....
                                                    Masz messalino jakieś ulubione polskie miasto, swojski zakątek do którego lubisz jeździć i
                                                    spędzać tam wakacje, święta, weekendy?
                                                    Pytam o polskie, bo odzywa się we mnie taki rodzimy sarmatyzm...
                                                  • messalina playtime 28.03.10, 19:55
                                                    Uwielbiam Murzasichle.
                                                    Mamy tam swoj taki typowo goralski domeczek: ze spiczastym dachem i z drewna.
                                                    I kominek jest. Cud, miod i orzeszki. Ma niepowtarzalny klimat, przez co niezmiernie milo mi
                                                    sie kojarzy: z przypalonym przez mame karpiem na Swieta i milionem zbitych bombek
                                                    przez tate. I do tego narty, ktorem kocham miloscia bezgraniczna ^^

                                                    Mimo tego, ze nie jestem gleboko wierzaca, i byc moze z mojej strony to hipokryzja, mam
                                                    sentyment do Swiat i tej calej szalonej otoczki.

                                                    Jestem ciekawa, czy Ty masz takie miejsce, wiec pytam smile

                                                    Ave.
                                                  • playtime Re: playtime 28.03.10, 20:28
                                                    Tak, wakacje często spędzamy w Zakopanem rzut beretem do Murzasichle.
                                                    Na weekendy wiosenno- letnio-jesienne wyjeżdzam z dziadkami nad zalew zegrzyński.
                                                    Babcia dostała w spadku domek i zazwyczaj jeśli nie spotka nas niespodzianka w typie-brak
                                                    drzwi, w najlepszym wypadku wyłamane drzwi (łupią i kradną wszystko co się da)
                                                    spędzam miło czas w głuszy, nad wodą, otoczona lasem i dość obscenicznymi sąsiadami...
                                                    Narty-niestety brak mi koordynacji i nie znoszę zimy, więc wszelkie sporty zimowe (poza
                                                    miejskim lodowiskiem) wykluczam.
                                                    Kocham rower, spacery i beztroskie wylegiwanie się na werandzie.
                                                    Skoro stwierdziłaś,że jesteś osobą niewierzącą, to co takiego pociąga Cię-urzeka w
                                                    świętach Bożego Narodzenia, poza słodkim domkiem nad urwiskiem?
                                                  • messalina Re: playtime 28.03.10, 20:47
                                                    Uff, dobrze, ze nazbieralo sie jednak troche roznic miedzy nami, bo juz mialam sie
                                                    zastanawiac nad mozliwoscia bycia rodzenstwem.

                                                    Tak, niestety duzo prostakow chodzi po tym swiecie i szczytem ich marzen jest zbic
                                                    fortune na sprzedazy zlomu.

                                                    Ja kocham zime.

                                                    Swieta? Z natury jestem typem samotnika, chodze wlasnymi drogami. Bywam niemila w
                                                    stosunku do tych, ktorzy niczego soba nie reprezentuja,a mysla wrecz przeciwnie. Ale
                                                    swietnie sie z tym czuje.
                                                    Jednak niekiedy potrzeba tej bliskosci. Tzn. czasem ja potrzebuje ja okazac, ale i ja
                                                    przyjac, co uszczesliwia rodzicow i sprawia, ze w moich skosnych oczach pojawia sie blask
                                                    ciepla.

                                                    Droga playtime, masz przyjaciol badz przyjaciolki? Jestes raczej 'odosobniona' czy moze
                                                    tkwi w Tobie ukryty potencjal na dusze towarzystwa?

                                                    Ave.
                                                  • playtime Re: mess 29.03.10, 15:56
                                                    Ha ha ha "dusza towarzystwa"- nigdy nią nie byłam...Przyjaciół nie posiadam...Słowo
                                                    przyjaciel brzmi zbyt dumnie, zbyt poważnie...moim zdaniem taki "ktoś" jest znacznie
                                                    ważniejszy od mamy i taty razem wziętych, od chłopaka(którego również nie posiadam),
                                                    to ktoś z kim chce się stale przebywać, prowadzić nieprzerwane rozmowy, akceptować
                                                    jego wady, ktoś kto w pewien sposób jest naszym lustrzanym odbiciem...Nie mam
                                                    przyjaciół ale mam kolegów-tak kolegów, nie gustuję w dziewczynach bo w realu na
                                                    żadną "wartościową" godną zainteresowania-nie trafiłam dotychczas. Mam wspaniałego
                                                    kolegę, czujemy ten sam klimat, znamy się od przedszkola, oboje jesteśmy
                                                    trochę "dziwni", przed chwilą dyskutowaliśmy o ukrytych sensach, o metaforyce,
                                                    podtekście biograficznym "Królewny śnieżki" sciana
                                                    Jakoś tak mi nie brakuje tych "przyjaciół", boję się zawodu i chyba raczej dobrze mi z
                                                    samą soba (poniekąd z Toba)...
                                                  • messalina playtime 29.03.10, 17:45
                                                    Mam dokladnie to samo.
                                                    Nie zadowalam sie byle czym.
                                                    I tez w realu nie trafilam na godna zainteresowania dziewczyne.
                                                    Wiekszosc ma troche wywrocony do gory nogami system wartosci.
                                                    Nie twierdze, ze jestem wzorem moralnosci, ale niekiedy brakuje juz mi tolerancji na cizie,
                                                    majace problem z odroznieniem kota od psa.
                                                    Rowniez posiadam kolege, wlasciwie przyjaciela, poskramiajacego moj temperament w
                                                    krytycznych chwilach, ktore zaskakujaca czesto sie zdarzaja.
                                                    Prowadzimy razem ciekawe dyskusje, mimo tego, ze nie wspominamy o ostatnim
                                                    odcinku "tanca z gwiazdami po lodzie".
                                                    "Jedyny sposób uchronienia własnej samotności to ranić wszystkich, zaczynając od tych,
                                                    których kochamy." - zgadzasz sie z Cioranem?

                                                    Pozdrawiam.

                                                    Ave.
                                                  • playtime Re: messalina 29.03.10, 20:28
                                                    Samotność wbrew pozorom może być bardzo przyjemna. Chodź z drugiej strony, bycie
                                                    samotnym (stale, przez całe życie) jest ...w zasadzie nie wiem jakie jest, a raczej jakie być
                                                    może...
                                                    Narazie ta moja samotność raczej mi nie doskwiera, jeśli nie mam z kim pogadać-
                                                    konwersuję sama ze sobą (głupie!) Zadaję sobie pytania, mój umysł odpowiada, ja te
                                                    myśli werbalizuję i tak w koło Macieju...Ha, z moją psychą raczej wszystko ok...Lubię to,
                                                    bo chyba najważniejsze jest poznanie samego siebie aby móc poznać innych...
                                                    Ogólnie, wbrew pozorom w domu jestem straszną gadułą (mam to po mamie), stale
                                                    toczymy dysputy, ja muszę (w ramach ćwiczenia form wypowiedzi) podawać "stosowne,
                                                    mocne" argumenty, przy czym mama mnie zawsze zagina, za to ojciec daje mi fory.
                                                    Messalino, stale zadaje sobie pytanie co ze mną będzie...mam już dość bycia
                                                    piętnastolatką, ale tak strasznie obawiam się tego wkroczenia w dorosłość...lubię to,że
                                                    jestem poniekąd dzieckiem...ale moje wnętrze czuje się niekomfortowo w ciele tej
                                                    NASTOlatki...
                                                    Czy myślisz,że uda nam się zrealizować nasze plany?
                                                  • messalina playtime 29.03.10, 20:57
                                                    Wiesz, tez znam bol checi wkroczenia w doroslosc. Brakuje mi zapewne odpowiedzialnosci,
                                                    ale chcialabym o sobie decydowac w wiekszym stopniu, choc i tak mam duza swobode,
                                                    takze w wyrazaniu wlasnych opinii i zycia zgodnie ze swoja ideologia, o czym nierzadko
                                                    dyskutuje z rodzicami.

                                                    Hmm. Mam nadzieje. Gleboko wierze, ze jesli wytycza sie sobie jakies cele i konsekwentnie
                                                    do nich dazy, wkrotce sie je osiaga.
                                                    Ale zycia nieraz wymaga od nas, bysmy umieli postawic na swoim; bysmy byli i uparci i
                                                    pewni tego, ze w pelni zaslugujemy na to, czego pragniemy.
                                                    Tak, mysle, ze nam sie uda.
                                                    Zycze Ci, bys wiodla spokojne i ekscytujace zycie zarazem gdzies w Azji.

                                                    Optymistka czy pesymistka?

                                                    Ave.
                                                  • playtime Re: messalina 30.03.10, 20:19
                                                    Hmm, dziękuję za tę Azję, byłabym naprawdę szczęśliwa....
                                                    Po troszę pesymistka, w większej części-optymistka. Nie mogę stale mówić sobie,że
                                                    wszystko będzie dobrze skoro są takie sytuacje, w których jestem postawiona na
                                                    straconej pozycji-nie potrafię wtedy śmiać się jak głupi do sera i mówić sobie, nic się nie
                                                    stało-to tylko "prawie" koniec świata ale...po dniach pochmurnych kiedyś musi zaświecić
                                                    słońce, więc staram się nie popadać w depresję i mówić tym razem będzie lepiej...
                                                    Jak to jest z Tobą? Na pewno realistka ale czy pesymistka? nie sądzę...
                                                    messalino założę się,że znasz ten banalny cytacik "szlachetne zdrowie, nikt się nie dowie
                                                    jako smakujesz, aż się zepsujesz..." Zdrowie"....dbasz otzw."zdrowy tryb życia", tak wiem-
                                                    rodzice są specjalistami w dziedzinie zdrowia, ale znając Ciebie, często zapewne stawiasz na
                                                    swoim...
                                                    Ja dzisiaj dostałam tescik dotyczący stylu odzywiania się i cholera-normalnie byłam
                                                    zaskoczona tymi fiołkami które wyrysowałam odpowiadając na pytania...że też jeszcze
                                                    funkcjonuję, chodzę, myśle...Konsumuję potwornie niezdrowe (ale smaczne) pożywienie...
                                                    Sanior pisce...nie, to nie ja!
                                                    Pozdrawiam...
                                                  • messalina playtime 30.03.10, 20:51
                                                    Hehe. Stad na Twoim profilu "wszystkie oprocz wuefu" ;p

                                                    Musze sie przyznac, ze jakims cudem ten zdrowy tryb zycia mi wychodzi. Nie na sile, ale po
                                                    prostu czuje potrzebe, by sie ruszac. Sportowa rywalizacja i niezastapiony przyplyw
                                                    adrenaliny dobrze na mnie wplywa. Trenuje koszykowke, jestem niezla w plywaniu w stylu
                                                    motylkowym. Kiedys tanczylam balet. Nawet wytrzymywalam te surowa dyscypline,
                                                    mialam dosc dobre wyniki, ale w koncu, jak to czesto bywa, nabawilam sie kontuzji i
                                                    rodzice, tym razem zadziwiajaco despotyczni, stanowczo odmowili. Nie moglam nic zrobic.
                                                    Jesli chodzi o odzywianie, to dosc rzadko jem w domu. Rodzice nie przepadaja za takimi
                                                    przyziemnymi zajeciami. Gdyby nie pani Zofia, juz dawno bysmy zgineli pod sterta ksiazek.
                                                    Wszyscy lubimy azjatycka (!) kuchnie, jestesmy wegeterianami, wiec razem probujemy
                                                    jakos przetrwac. To, co jest zdecydowanie zle w moim trybie zycia, to brak sniadan. Nie
                                                    cierpie ich - jako rasowa sowa. Nie musze sie trzymac jakies restrykcyjnej diety lub planu
                                                    dnia. Nie, mimo zawodu, rodzice mnie nie terroryzuja ^^

                                                    Oczywiscie, nie mylilas sie - jestem realistka. Po prostu. Bez sklonnosci do sceptyzmu czy
                                                    optymizmu. W ocenianiu szans zachowuje sie jak najabrdziej obiektywne.

                                                    Co sadzisz o homoseksualistach? Drazliwy temat i troche z tej polki "Boze, nie mowmy o
                                                    tym", ale co tam smile

                                                    Pozdrawiam.

                                                    Ave.
                                                  • playtime Re: playtime 30.03.10, 21:00
                                                    Tak zwane- "misie"? Bardzo sympatyczni, otwarci (zazwyczaj oczytani, inteligentni) ludzie...
                                                    Są z krwi i kości, tak jak my wszyscy, myślą, czują i mają tę piekielną odwagę, by żyć po
                                                    swojemy, niezgodnie z konwencją-wbrew opinii innych.
                                                    A co powiesz o "rasie" ( nie znoszę tego słowa), skoro znów o tolerancji mowa?
                                                  • messalina playtime 30.03.10, 21:23
                                                    Rasy? (Fakt, mozna by to zastapic jakims bardziej 'czlowieczym' okresleniem). Po prostu
                                                    trzeba bylo wyroznic kilka rozniacych sie od siebie grup ludzi. Nie ma to dla mnie absolutnie
                                                    zadnego znaczenia. Ludzie ci roznia sie od siebie tylko fizycznie. Rasizm jest dla mnie nie do
                                                    przyjecia.

                                                    Teraz troche takie subiektywne pytanie: co sobie na poczatku o mnie pomyslalas? smile
                                                    Jestem ciekawa, czy sie na mnie poznalas, czy pozniej przekonalas sie, ze jestem lub nie
                                                    jestem taka, jak myslalas wczesniej.

                                                    Ave.
                                                  • playtime Re:messalina 31.03.10, 11:33
                                                    Szczerze...Pomyślałam,że jesteś bardzo mądrą osobą, mającą swoje zdanie
                                                    (niekonwencjonalne choć często cięte) na każdy temat i w każdej kwestii. Omijasz wątki,
                                                    które nie wzbudzają Twojego zainteresowania. Twoje opinie w znacznym stopniu różnią się
                                                    od reszty postów, nigdy bezpodstawnie nie wydajesz sądów, potrafisz rozgryźć
                                                    konwersatora w dość szybki sposób. Nie wdajesz się w plugawe gadki, jesteś ironiczna ale
                                                    elekancka krytykę ujmujesz w dosadne lecz wysublimowane słownictwo stroniąc od
                                                    wulgaryzmów i oklepanych zwrotów...
                                                    Cytatami i sentencjami sypiesz jak z rękawa, zawsze potrafisz poprzeć soją opinię
                                                    empirycznym przykładem...
                                                    Zachowujesz się co najmniej jak studentka V roku.
                                                    Nigdy nie pytałam o wiek, wychodząc z założenia, ze kobiety o wiek sie nie pyta...Tym
                                                    razem chciałabym poznać tę magiczną cyferkę...
                                                  • messalina playtime 31.03.10, 17:44
                                                    Dziekuje za opinie. Milo "slyszec" rownie sympatyczne slowa z Twoich ust.

                                                    15 urodziny bede miala w grudniu.
                                                    Tym razem nie sosob nie powielic pytania.

                                                    Takze, zeby formalnosci stalo sie zadosc, ile masz lat?

                                                    Pozdrawiam.
                                                    Ave.
                                                  • playtime Re: messalino 04.04.10, 13:57
                                                    Równiutki kwadrans.
                                                    Przepraszam,że dopiero teraz odpisuję, szlaban na kompa, zakaz zabrania go do
                                                    dziadków...moi rozsądni rodzice stwierdzili,że mam poświęcić czas rodzinie z daleka od
                                                    cywilizacji-zwłaszcza Internetu...No tak się cholerka za komputerkiem stęskniłam,że siedzę
                                                    tu teraz w butach, kompletnie nierozpakowana i ....piszę....
                                                    Ach messalino- wesołego ucztowania i mile spędzonego wolnego od school czasu big_grin,
                                                    żałuję że nie życzyłam wcześniej...
                                                  • messalina playtime 05.04.10, 21:22
                                                    Racja, musiala to byc udreka ^^
                                                    Moi dziadkowie sa zaopatrzeni w odpowiedni sprzet, ale mieszkaja w Szwajcarii, wiec droga
                                                    troche mi sie dluzyla, a bez komputera ani rusz. Rodzice sa przyzwyczajeni i nawet nie
                                                    probowali negocjowac.
                                                    Usatysfakcjonowana ze swiat? smile

                                                    Ave.
                                                  • playtime Re: messalina 07.04.10, 22:27
                                                    Taaak-powiedzmy,że prawie...zauważyłaś,że ostatnio zaniedbujemy naszą dyskusyjkę?
                                                    Kurcze, będę tu jutro i mam nadzieję, iż Ciebie również tu zastanę...nie mogę się doczekać
                                                    tych priv massages!
                                                  • messalina playtime 08.04.10, 14:42
                                                    Tak, zauwazylam. Czekalam, az odpiszesz. Mialam juz pewne obawy co do Twego stanu
                                                    zdrowia, ale mniemam, ze niepotrzebnie.

                                                    To moze pytanie...
                                                    Jaki jest, wg Ciebie, najwiekszy powod do wstydu czlowieka? Takie ogolne pytanie.

                                                    Licze na szybka odpowiedz wink

                                                    Ave.
                                                  • playtime Re: mess 08.04.10, 17:02
                                                    Kłamstwo-to dla mnie oczywiste.
                                                    Teraz ja pytam- gdybyś miała wybór, w jakiej epoce (w czasach odległych lub zaledwie
                                                    minionych) chciałabyś żyć i dlaczego?
                                                    Ps. cieszę się,że jesteś...
                                                  • messalina playtime 08.04.10, 17:34
                                                    Jesli pod uwage bierzemy wspolczesnosc, to bez wahania wlasnie ja wybieram.
                                                    A ulubiona odlegla epoka...
                                                    Odrzucam sredniowiecze: fanatyzm religijny, wojny 'w obronie wiary' itd...
                                                    Lubie antyk (wspaniali medrcy: Sokrates, Platon; wielkie dziela Homera), ale zycie tam,
                                                    moze z wyjatkiem niektorych polis greckich, bylo okrutne, kwitlo niewolnictwo.
                                                    Wybieram wiec oswiecenie: powrot do lask nauki, rozumu. Inne spojrzenie na swiat i coraz
                                                    to bardziej dynamiczny jego rozwoj.

                                                    Zdaje sobie sprawe, ze trudno sie zdecydowac, ale prosze Cie o przytoczenie jednego z
                                                    ulubionych wierszy.
                                                    Moze zrewolucjonizuje moj swiat poezji... smile

                                                    Czekam niecierpliwie.

                                                    Ave.
                                                  • playtime Re: messalina 08.04.10, 19:40
                                                    Już jestem- nareszcie wolna...
                                                    "Ulubionych" wierszy powiadasz...
                                                    "Nic dwa razy się nie zdarza i nie zdarzy
                                                    Z tej przyczyny zrodziliśmy się bez skazy i pomrzemy bez rutyny
                                                    Żaden dzień się nie powtórzy, nie ma dwóch podobnych nocy, dwóch tych samych
                                                    pocałunków, dwóch jednakich spojrzeń w oczy (...)
                                                    Choć byśmy uczniami byli najtępszymi w szkole świata, nie będziemy repetować, żadnej
                                                    zimy ani lata"
                                                    Pisałam z pamięci więc mogłam minimalnie zniekształcić treść lecz mimo wszystko uważam
                                                    ten wiersz Szymborskiej za filozoficzną wykładnię życia, dlatego pominęłam wstawkę o
                                                    miłosnych perypetiach pewnej nieszczęśliwej pani...
                                                    Mam masę takich wierszy...poematów, które stanowią dla mnie jakąś wykładnię, są w
                                                    pewien sposób mentorskie, zawierają esencję ludzkiego losu...
                                                  • playtime Re: messalino jeszcze poezji? 09.04.10, 17:22
                                                    Racjonalizm kontra idealizm i irracjonalizm...


                                                    Przejrzałem niskie ludzkości obszary

                                                    Z różnych jej mniemań i barwą, i szumem:

                                                    Wielkie i mętne, gdym patrzył rozumem,

                                                    Małe i jasne przed oczyma wiary.



                                                    I was dostrzegłem, o dumni badacze,

                                                    Gdy wami burza jak śmieciem pomiata,

                                                    Zamknięci w sobie, jak w konchy ślimacze,

                                                    Chcieliście, mali, obejrzeć krąg świata.



                                                    Konieczność - rzekli - wedle ślepej woli

                                                    Panuje światu, jako księżyc morzu.

                                                    A drudzy rzekli: Przypadek swawoli

                                                    W ludziach, jak wiatry w nadziemskim przestworzu.



                                                    Darmo chce powstać z ziemnego pogrzebu;

                                                    Ruchomy wiecznie, ruchem swym nie władnie:

                                                    Im wyżej buchnął, tym głębiej upadnie,

                                                    Wznosząc się wiecznie, nie wzniesie ku niebu.



                                                    A promień światła, który słońce rzuci,

                                                    Na szumnej morza igrając topieli

                                                    Nie tonie, tylko w tęczę się rozdzieli

                                                    I znowu w niebo, skąd wyszedł, powróci.


                                                    Zdajesz się tykać brzegów widnokręga;

                                                    Daremnie z żaglem nawa leci chyża:

                                                    Opływa ziemię, niebios nie dosięga;

                                                    Twa fala nigdy ku niebu nie zbliża.



                                                    Wzdymasz się, płaszczysz, czernisz się i błyskasz,

                                                    Otchłanie ryjesz i w górę się ciskasz,

                                                    Powietrze ciemnisz chmurami mokremi

                                                    I spadasz z gradem - tyś zawsze na ziemi!



                                                    A promień Wiary, którą Niebo wznieca,

                                                    Topi twe krople, zapala twe gromy

                                                    I twe pogodne zwierciadła oświeca;

                                                    Ach! ty bez Wiary byłbyś niewidomy.
                                                  • messalina playtime 09.04.10, 18:38
                                                    Piekne. Obydwa, choc do "Nic dwa razy" mam senstyment i rowniez krzata sie w mojej
                                                    pamieci bez uzywania tomiku Szymborskiej.
                                                    To moze teraz ja napisze, nieco polityczny, wiersz naszego Noblisty:

                                                    Ktory skrzywdziles czlowieka prostego,
                                                    Smiechem na krzywde jego wybuchajac,
                                                    Gromade blaznow kolo siebie majac
                                                    Na pomieszanie dobrego i zlego,

                                                    Chocby przed toba wszyscy sie sklonili,
                                                    Cnote i madrosc tobie przypisujac,
                                                    Zlote medale na twoja czesc kujac,
                                                    Radzi ze jeszcze jeden dzien przezyli,

                                                    Nie badz bezpieczny. Poeta pamieta
                                                    Mozesz go zabic - narodzi sie nowy.
                                                    Spisane beda czyny i rozmowy.

                                                    Lepszy dla ciebie bylby swit zimowy
                                                    I sznur i galaz pod ciezarem zgieta.



                                                    Co do drugiego - przytoczonego przez Ciebie - wiersza - w piekny sposob opisuje
                                                    opatrznosc i malosc nas - ludzi.

                                                    Ave.
                                                  • playtime Re: playtime 09.04.10, 18:42
                                                    Co u Ciebie messalino?
                                                    Czy mogę spytać jak masz na imię?
                                                  • messalina playtime 09.04.10, 20:08
                                                    Na imie mam Michalina.
                                                    A u mnie? Musze powiedziec, ze wczoraj bylo okropnie. Sama nie wiem, dlaczego, ale
                                                    czasem po prostu jest i nic sie na to nie poradzi.
                                                    Brakowalo mi naszej dyskusjo-rozmowy. W sumie nie wyobrazam sobie, po co ja
                                                    wchodzilam na ten portal, zanim zaczelysmy rozmawiac.
                                                    Teraz jest banalnie dobrze. Wrocilam wlasnie z basenu, zatem czuje sie rzesko i swiezo. Taki
                                                    przyplyw energii, paradoksalnie spowodowany jej utrata, byl mi potrzebny.

                                                    Zauwazylas, ze nasze posty rozrastaja sie z ogromna predkoscia, w wyniku czego trzeba
                                                    wciskac 'nastepny'? Ale czego sie nie robi, by umilic sobie czas mila konwersacja...

                                                    To moze teraz powiele Twoje pytanie, Melu. Co u Ciebie?

                                                    Ave.
                                                  • playtime Re: mess 09.04.10, 20:34
                                                    Ja Mela, Ty Miśka...szok! I znalazłyśmy się na TAKIM portalu...Kto by pomyślał?
                                                    Michalino, straszny tydzień za mną, gorszy przede mną...Po świętach same testy, klasówki,
                                                    recytacje, konkursy, apele....Moja mama chyba jakieś napięcie przedmiesiączkowe ma bo
                                                    szaleje, czepia się nawet tego biednego ojca...Ten ma szczęście-jutro jedzie z dziadkiem
                                                    nad zalew...a ja, biedna zostaję w domu z szaleńcem...
                                                  • messalina playtime 09.04.10, 21:15
                                                    Czasem nawet slepej kurze trafi sie ziarno.

                                                    Wspolczuje cala soba... Ja jestem skazana na weekend ze sprzetem RTV i AGD, bo rodzice
                                                    maja ten swoj zlot fanow stetoskopow, skalpeli i kitli.
                                                    Ty na pewno przetrwasz. Gleboko w to wierze. Jesli mama tak to znosi, lepiej usun sie w
                                                    cien. Wiem z wlasnego doswiadczenia, ze nie lubie, gdy mi ktos wchodzi w droge, nie tylko
                                                    w, jak mawia always, te dni, ale i 24 h na dobe, bo staje sie opryskliwa i tak wredna, ze
                                                    az siebie sama zaskakuje.


                                                    A teraz moze mi powiesz, jaki jest Twoj ulubiony przedmiat, droga playtime/Melu?
                                                    Z uzasadnieniem, oczywiscie.

                                                    Trzymam kciuki za Twoje stalowe nerwy.
                                                    Chociaz male spiecia rozladowuja emocje wink

                                                    Ave.
                                                  • playtime Re: messalina 09.04.10, 21:35
                                                    Ulubiony...jeden? Nie ograniczaj mnie.
                                                    Polski-Historia-Angielski-Łacina-Matematyka-Biologia...
                                                    W-fu nie znoszę...
                                                    Założę się,że Ty stawiasz na fizykę, chemię, biologię i pozostałe ścisłe?
                                                    Słuchaj, my chyba musiy założyć jakiś oddzielny wątek na tę naszą konwersację?
                                                  • playtime Re: messalina 09.04.10, 21:52
                                                    Zapomniałam o "uzasadnieniu"----powiem tak: Bo lubię -matę "Czasem mam takie chwile,
                                                    kiedy robię rachunek
                                                    Sumienie męczy a umysł poddany jest ciężkiej próbie"
                                                    -polak "Żeby w końcu żyć marzeniami"
                                                    -histę"Tyle samo w niej gorzkich prawd tylko po to by wygrać"
                                                    -biologię "Opakowani trudno
                                                    Ja walczę już tylko o swój los
                                                    I nie jest nudno"
                                                    -łacinę"Tysiące pomysłów żeby filo była czysta"

                                                    Bo tak już jest,że człowiek "Nie chce zginąć w tłumie podobnych robotów
                                                    Których wolność ktoś zamknął w klatce z banknotów"
                                                  • messalina playtime 10.04.10, 15:39
                                                    Masz racje, dorzucilabym tylko matematyke.
                                                    Swietne uzasadnienie smile

                                                    Wybacz, ale nie jestem w stanie nic wiecej napisac.
                                                    Nadal kieruje mna calkowity szok.

                                                    Masz racje, musimy chyba zalozyc osobny watek, oby zlosliwi go nie usuneli.
                                                    Ehh, nie moge trzezwo myslec...

                                                    To kto wezmie na barki zalozenie watku? Moze swoja propozycje...?
                                                    Czekam.

                                                    Trzymaj sie, pozdrawiam.

                                                    Ave.
                                                  • playtime Re: messalina 10.04.10, 18:56
                                                    Byłam z mamą pod pałacem, zapaliłyśmy znicze, położyłyśmy kwiaty...w zasadzie było
                                                    ich tam tyle,że my swoje zostawiłyśmy praktycznie na ulicy...Myślę,że jako warszawianka-
                                                    Polka, powinnam uszanować tę tragedię, dlatego dzisiaj już nie napiszę. O 20 mamy wartę
                                                    pod pałacem. Do usłyszenia jutro Michalino.
                                                    A wątek...Liczę na Twoją inwencję, dysputy o sprawach poważnych i banalnych...
                                                  • playtime Re: messalina 11.04.10, 09:21
                                                    Wstałam z pomysłem na tytuł wątku: "M. do M." lub zwyczajnie aczkolwiek
                                                    poetycko: " Do M."
                                                    Jeśli chodzi o treść, może tekst piosenki "Lubię mówić z Tobą...." ?
                                                  • messalina playtime 11.04.10, 17:20
                                                    Swietny pomysl. Twoja kreatywnosc nie zna granic.

                                                    Ja juz sie troche uspokoilam. Jestem krakowianka, ale udalam sie razem z rodzicami do
                                                    Warszawy, by oddalic symboliczny hold ofiarom.

                                                    A w jakiej czesci forum umiescimy ten watek? Na oficjalnym?

                                                    Ave.
                                                  • playtime Re: messalina 11.04.10, 19:54
                                                    zakładam na oficjalnym... pamiętaj "M do M"
    • princess132 Re: Mieć czy być? 11.03.10, 19:10
      trzeba być, tym kim się chce, wtedy nic nie potrzeba do szczęścia, a wydaje mi się, że
      każdy dobry człowiek zostanie przez los nagrodzony... za to, że jest dobrym człowiekiem.

      i fajnie, że istnieją dziewczyny myślące nie tylko o ciuchach i chłopakach.


      playtime, przeczytam tą ksiązke.
      • twilight_cnie Re: Mieć czy być? 11.03.10, 19:15
        moim zdaniem trzeba być:tym kim chcemy,kim sobie zamarzymy,być przyjacielem..
        a mieć:marzenia bo bez marzen nie zyjesz,przyjaciół bo gdyby nie oni to kto by
        nas pocieszał i był przy nas? no i mieć milośc obojętnie w jakiej postaci czy to
        miłośc rodziców czy rodzeństwa czy pierwszej miłości...

        i zgadzam się z princess132 dobrze ze nie ma tylko takich dziewczyn które myslą
        tylko o ciuchach i chlopakach

        szacun playtime xd
    • playtime Re: Pa! 11.03.10, 19:16
      Wracam jutro...Teraz zatroszczę się o to, żeby mieć...WIEDZA mnie woła (dokładnie to
      klasówka z anglika)
      • replaceable Re: Pa! 11.03.10, 19:18
        być.
    • jb002 Re: Mieć czy być? 11.03.10, 19:27
      najważniejsze żeby być rozsądnym
      • lilly_ Re: Mieć czy być? 11.03.10, 19:40
        Wydaje mi się, że ważniejsze jest, aby być, aby coś po sobie pozostawić.
        Potrzeby materialne powinny być na drugim miejscu.
        Tak jak na dzisiejszym w.d.r. nasza pani mówiła, że najważniejsza jest rodzina.
        Sorry mądre słowa mi się już skończyłyy.
    • softy_girl Re: Mieć czy być? 11.03.10, 20:07
      Wiesz to co napisałaś jest głębokie , bardzo . jednak obawiam się ze moja odp.
      już tak nie będzie , nie wiem co odp. zatkało mnie . Właśnie się zastanawiam
      czy wystarczy tylko "być" ? No a może najpierw powinniśmy zastanowić co dla
      kogo znaczy "być" no bo np. dla mnie to oznacza żyć tym co się ma i i się tym
      cieszyć (chociaż to niewiele) no ale czy to daje szczęście ? Nie wiem teraz
      przeanalizujmy to "mieć" na pewno oznacza to dobro materialne które często
      cieszą ludzi gdy jest im źle . Wydaje mi się że ludzie są tacy że samo tzw.
      "być" im nie wystarczy muszą jeszcze "mieć" i to tyle żeby inni im zazdrościli .
      • dulce12_rbd Re: Mieć czy być? 11.03.10, 21:58
        Treść twego wątku jest intrygująca, ponieważ ja - jako najbardziej wygadana na wszystkie tematy w grupie mych znajomych, nawet nie wiem co mam odpowiedzieć.
        No więc jest coś dobrego w posiadaniu jak i w byciu.
        To trochę wnerwiające, że czasem słówko "mieć" przeszkadza słówku "być".
        No i trzeba wybierać. Dopiero odkrywam jakie słówko do mnie pasuje, więc teraz nie odpowiem.
    • mady_ Re: Mieć czy być? 11.03.10, 21:57
      moim zdaniem na pytanie "Mieć czy być?" , zawsze ale to zawsze, większość ludzi
      odpowiada być .
      a jednak , zastanówmy się czy wystarczy 'być' , aby mieć dobre życie . ?
      trzeba mieć trochę tego dobra materialnego, bynajmniej jedynie na własne
      podstawowe zapotrzebowanie. ale to jest tylko i jedynie moje zdanie .

      `to nie znaczy że być nie jest ważne .
    • squash rodem z mojej książki od WOSu. 11.03.10, 22:05
      hm, ciekawe. Tam był podobny artykulik, z tym samym autorem i to samo pytanko. :3

      nie zamierzam się rozpisywać nad wyższością 'być'.
      btw - Kto powiedział, że jedno wyklucza drugie? C;
      • playtime Re: rodem z mojej książki od WOSu. 12.03.10, 10:33
        squash...przeczytałaś ten "artykulik". Jestem ciekawa co napisali w książce z WOS-u o
        Frommie i jego filozofii. Czy to był tylko fragment książki, czy precyzyjnie skonstrupwany
        artykuł na temat posiadania i bycia? Zresztą swoją drogą, niezły ten podręcznik musi być
        skoro podejmuje tak egzystencjalne tematy...To gimnazjum, czy liceum? Bardzo proszę o
        wydawnictwo i tytuł...
        A jeśli ten post, który napisałaś był ironiczną aluzją do rzekomego wzorowania się na
        jakiejś książce z WOS-u...w takim razie-wychodzi na to,że zupełnie mnie nie znasz... choć
        tu na Kotku, to zupełnie naturalne Nie należę do tych, którzy kopiują i wklejają, ściągają
        pomysły z podręczników. Myślę, że Ci którzy mnie już troszkę poznali, mogą się
        wypowiedzieć na temat mojej wiarygodności, potencjału i zainteresowań. Pozdrawiam i
        radzę sprawdzić to co w tej książce napisano- ze zgodnością mojego wątku...
    • karolciaaa_x3 Re: Mieć czy być? 12.03.10, 11:04
      dobry temat do zastanowienia no to tak według mnie być ale nie da się być bez
      mieć , nie chodzi mi o dobra materialne , ktoś tu powiedział o średniowieczu i
      ascetach ale oni tez coś posiadali , pewną wartość to też liczy się się do mieć
      , no bo samo być , oznacza żyć funkcjonować jak roślina , tutaj mogę się odwołać
      do popularnej seri książek Harry Potter , chodzi mi o dementorów , wysysali z
      ludzi duszę ale ludzie nadal żyli ale nie mieli wartości , nic nie miało dla
      nich znaczenia , tracili świadomość bycia , dla nich wszystko było obojętne ,
      poprstu stracili sens życia , czyli stracili to co mieli najcenniejsze .

      ja to tak rozumiem ale może jestem jeszcze za głupia do takich wątków ; )
      • mweezy . 12.03.10, 18:16
        trzeba zachować równowagę między byciem a posiadaniem. bycie dobrym człowiekiem,
        wartościowym i tak dalej jest bardzo ważne, ale posiadanie jakiś środków do
        życia choćby też jest ważne bo możemy w pewien sposób komuś pomóc, dać siebie.
        wydaje mi się jednak że bycie jest ważniejsze. bycie czyli wszystkie nasze
        uczucia, poglądy ogólnie mówiąc nasza osobowość, światopogląd są bardziej
        istotne niż to czy mamy ileśtam milionów na koncie czy jeszcze co innego. tego
        jakimi jesteśmy ludźmi nie da się przecież określić na podstawie rzeczy, które
        posiada lecz wartości czy poglądy które prezentuje.
        • playtime Re:mweezy 12.03.10, 18:34
          Chyba tylko nieliczni postrzegają ludzi na podstawie opinii i poglądów jakie wygłaszają.
          Współcześni we wszystkim dopatrują się podstępu, spisku i oszustwa...cóż taki świat.
          Zdecydowana większość, choćby na tym forum, jest zainteresowana po pierwsze-
          wyglądem-czy nos kaprawy, nogi krzywe, pryszcze na brodzie...po drugie-ile mogą
          kosztować ciuchy, które nosi dany osobnik, po trzecie- co robią jego starzy i czy ma fajną
          chatę... rzadko zagłębiamy się we wnętrze-zazwyczaj najpierw interesuje nas to co
          materialne. A w społeczeństwie materialistycznym to co drogie i się świeci musi mieć jakąś
          wartość...
    • klarix1 Re: Mieć czy być? 12.03.10, 18:56
      jakieś tam szczęście w ' byciu ' jest .
    • zjem_ci_kota Re: Mieć czy być? 12.03.10, 20:13
      muszę pomyśleć ... to będzie trudne xd
    • playtime Re: Mieć czy być? 13.03.10, 22:41
      Dzisiaj się przekonałam,że bez "mieć" trudno "być"...mój system wartości legł w gruzach...
      • pauliska1212 Że co?! . 13.03.10, 22:47
        ...
    • blackcafe Re: Mieć czy być? 14.03.10, 11:49
      być - kimś być, sobą być , a jak jesteś to i masz . : 3

      poplątałam : c .
      ale może ktoś zrozumie .

    • madalena Re: Mieć czy być? 14.03.10, 18:34
      na twoje pytanie jest bardzo trudno odpowiedzieć. moim zdaniem to "być" jest bardzo
      ważne, powinniśmy "być", ale mieć też jest ważne, nie najważniejsze, ale jakieś zalety na
      pewną są smile
    • owad Re: Mieć czy być? 16.03.10, 17:23
      mieć.
    • lady_ania NK 16.03.10, 17:25
      Nie kapujeshock
      • playtime Re: NK 16.03.10, 20:13
        Czytanie ze zrozumieniem to złoty środek do rozszyfrowania treści tego wątku...
        My tu się nie tylko relaksujemy popadając w myślowy bezład, my również staramy się
        analizować czynniki wpływające na to dlaczego tu jesteśmy...
    • zouza_ Re: Mieć czy być? 16.03.10, 20:13
      moje zdanie jest takie : możesz mieć największe bogactwa świata, ale bez miłości/przyjaźni nie będziesz się tym cieszyć, bo nie będziesz miał się z kim tym podzielić .
    • antikowa Re: Mieć czy być? 17.03.10, 19:40
      Myślę, że nie można mieć szczęścia tylko w 'byciu'. Moim zdaniem na takie
      pojęcie jak szczęście składają się również rzeczy materialne, które sprawiają,
      że jesteśmy zadowoleni.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka