honeybunnyx333
13.04.10, 19:17
Tak się składa że nasza nauczycielka od matmy jest nie do wytrzymania.!
Nie chodzi tutaj o kryteria ocen, czy coś w tym stylu, ale o rzecz z całkiem
innego rozdziału.
A mianowicie:
Nasza najdroższa pani, ma jakąś shize i fioła na punkcie ubioru, i makijażu
dziewczyn z naszej kl. Nie chodzi mi o makijaż, nie wiadomo jaki, ale o zwykły
fluid.!
Przecież ja jestem w wieku dojrzewania, i moje koleżanki z klasy również.
Wyskakują nam pryszcze i inne, a my używamy nijakich korektorów itp. ponieważ
chyba każda nastolatka chcę dobrze wyglądać.
No ale przejdźmy do problemu, nasza najwspanialsza i najukochańsza i taka joł
joł mega pani, ubzdurała sobię że my się tak 'tapetujemy' i w ogóle i w
szczególe.
Zauważyła raz u mnie korektor na twarzy, który nikt nie dostrzegł tylko ona
(jak zwykle).
Kazała mi iść do wychowawczyni, i powiedzieć że się maluję do szkoły, oraz
dostałam uwagę. O_o
Wcześniej wiele razy opierniczała moje koleżanki z klasy, które jak już
wspominałam na twarzy nie miały nic prócz lekkiego fluidu. Ostatnio nawet
przyniosła nam krem, i watę na lekcje i kazała każdej dziewczynie zmyć twarz.
Ja akurat wtedy nic nie miałam, ale te koleżanki co miały poszły do pani
wychowawczyni. Później rozgaduje na zebraniach rodziców jakie to my złe, jakie
tapeciary i wgl.
Co możemy zrobić żeby ta nauczycielka się jakoś uspokoiła.
Koleżanki myślały żeby z nią porozmawiać, ale nie wiem czy to dobry pomysł.
Może zgłosić to do jakiegoś nauczyciela ?