Dodaj do ulubionych

Grupy społecznego zaufania.

22.12.09, 08:46

robią rozrubę bo chcą ich włączyć w kontrolowany proces
odprowadzania podatku (kasy fiskalne)

Jacyś tam domorośli eksperci stoją za nimi murem argumentując swów
sprzeciw np tym:


Zdaniem dr. Janusza Fiszera, partnera w Kancelarii Prawnej White &
Case i docenta UW, objęcie obowiązkiem posiadania kas lekarzy i
prawników to niezbyt szczęśliwa koncepcja. Te dwie ogólne kategorie
zawodowe obejmują przecież dziesiątki różnych sytuacji, gdzie
zastosowanie kasy fiskalnej jest niemożliwe albo bezprzedmiotowe,
np. radca prawny albo doradca podatkowy obsługujący wyłącznie
przedsiębiorców, a więc wystawiający za swe usługi fakturę VAT, a
nie paragon z kasy fiskalnej, albo np. lekarz jadący na nagłą nocną
wizytę lekarską do chorego. Czy w takiej sytuacji będzie zabierał ze
sobą przenośną kasę fiskalną? To byłby już zupełny surrealizm. (no
bo przecież czy taksówkarz w nocy używa kasy? albo czy lekarz jeździ
za prywatą po nocy i leczy ludzi? co mnie to obchodzi.)

– Nie widzę tu żadnego znoszenia barier administracyjnych, lecz
wręcz ich tworzenie – stwierdza dr Janusz Fiszer. (tak - znieśmy
wszystkim kasy fiskalne)

Co do zawodów prawniczych, to najwyraźniej projektodawcom myli się
adwokat udzielający klientowi – osobie fizycznej – porady w np.
sprawie rozwodowej, z adwokatem, radcą prawnym lub doradcą
podatkowym, którzy świadczą usługi wyłącznie dużym przedsiębiorcom,
gdzie nie ma miejsca ani na kasę fiskalną, ani na obrót gotówkowy –
tłumaczy dr Janusz Fiszer. (Fiszer jest głupi. A co o lekarzach
powie? Co mnie interesuje detal w postaci przedsiębiorców. małych
ludzi od których doją kasę jest znacznie więcej niz przedsięciorców)

Nie mam zaufania do prawnikó i lekarzy. Trzeba kontrolować ich
badylarstwo.

biznes.onet.pl/od-2011-roku-lekarze-i-prawnicy-kupia-kasy-fiskaln,18543,1590899,1,prasa-detal
Obserwuj wątek
    • niematentego Dodam tylko, że Fiszer ma debilne argumenty. 22.12.09, 08:49

      Takich mamy profesorków w Polsce gdzie Polskie uniwersytety w
      rankingach światowych są za Gabonem.
    • spokojny.zenek Fiszer ma rację 22.12.09, 09:36
      Facet ma niestety 100% racji. Kasa fiskalna ma sens tam, gdzie chodzi o
      rejestrowanie licznych powtarzalnych czynności, które w inny sposób nie są
      rejestrowane. Jakiż jest sens zmuszania do posiadania kasy fiskalnej kogoś, kto
      jej nigdy nie będzie miał okazji użyć?
      • szlachcic Re: Fiszer ma rację 22.12.09, 10:50
        spokojny.zenek napisał:

        > Facet ma niestety 100% racji. Kasa fiskalna ma sens tam, gdzie
        chodzi o rejestrowanie licznych powtarzalnych czynności, które w
        inny sposób nie są rejestrowane

        hehehehehe
        kocham to forum, zadna komedia nie daje mi tylu radochy co czytajac
        niektorych profesorkow i forumowych specjalistow od wszystkiego
        zenak wypisujesz brednie
        po pierwsze kasa fiskalna/rejestrujaca to narzedzie aparatu
        podatkowego w kazdym kraju
        ona ogranicza mozliwosc kantow w taki sam sposob jak fotoradary maja
        zadania prewencyjne do kierowcow
        Powiedz jeszcze kiedy jest powtarzalna czynnosc, ty jako wybitny
        specjalista pewnie masz to opracowane
        sprawa jest prosta, kazde panstwo swiata ma narzedzia do kontroli i
        stosuje je glownie do dziedzin zycia gdzie wielkosc przeplywu
        pieniedzy jest znaczna.
        oczywiscie w prywatnych gabinetach gotowka jest potezna!!!!!
        i to powinien byc glowny argument gdzie ona ma byc

        PS oczywiscie duracki przyklad z wyjazdem pogotowia najlepiej do
        umierajacego mial dac powazniejsze "argumenty" aby pomysl kas obalac
        i zeby brzmialo to powaznie
      • dr01 Re: Fiszer ma rację 22.12.09, 13:38
        bardzo dobrze, pan płaci, pani płaci, społeczeństwo płaci...

        tak jak za VAT płaci tylko i WYŁĄCZNIE odbiorca końcowy, czyli klient kupujący w
        sklepie np. telewizor, tak samo za kasę zapłaci nikt inny, tylko PACJENT.
        Społeczeństwo chcąc nam narobić - narobi SOBIE. I dobrze im tak.
        Jeżeli porada dotychczas kosztowała 150 pln, to po wprowadzeniu kas cena ma
        prawo wzrosnąć o 100%. I nie chodzi tu o podatek - bo VATu nie ma w całej unii a
        podatek dochodowy oczywiście i tak odprowadzamy. Chodzi o koszty obsługi samej
        kasy - wymiany rolek papieru, noszenie bardzo ciężkiej maszyny do robienia
        kwitków itd.
        W końcu efekt placebo jest proporcjonalny do nakładów, które ponosi pacjent aby
        zdobyć np. lek. Powszechnie wiadomo że lepiej działają leki zagraniczne w
        ładnych opakowaniach i droższe od leków krajowych, tańszych w mniej atrakcyjnych
        opakowaniach. Dlatego uważam, że wprowadzenie kas fiskalnych to dobry pomysł, bo
        wzrośnie efektywność naszego leczenia. Jak pacjent zapłaci 300 pln za wizytę w
        tygodniu albo 500 pln za wizytę weekendową (a takie stawki osobiście zamierzam
        stosować), to będzie miał znacznie większe poczucie dobrostanu fizycznego,
        psychicznego i finansowego, czyli będzie znacznie zdrowszy i szczęśliwszy, bo
        odprawiony z KWITKIEM.

        I bardzo dobrze - każdy ma takiego lekarza, na jakiego ZASŁUGUJE.
        • slav_ Re: Fiszer ma rację 22.12.09, 15:02
          Bardzo mi się podoba to - w jednym tekście:

          "projekt ustawy o ograniczaniu barier administracyjnych dla obywateli i przedsiębiorców"

          i

          "podobnym poziomie obciążeń administracyjnych nakładanych przez państwo na podatników"

          czyli w ramach "ograniczania obciążeń" dołoży się kasy fiskalne żeby obciążenia były podobne :-)

          a zapłaci i tak pacjent, to oczywiste
        • ogniemi Re: Fiszer ma rację 22.12.09, 18:33


          juz niedlugo UE zrobi nam dobrze i kaze kopaczowej uwolnic ten syf.
          bedziemy leczyc sie na kase za granica a wy polscy partacze
          bedziecie sobie eksperymentowac na swoich bachorach.
          • loraphenus oj, humor mimo chamstwa dopisuje jak widac 22.12.09, 18:39
            już widzę wyścig klinik z USA o kontrakty z NFZ.

            a kliniki zachodniej Europy już dzis są na progu plajty i wypatrują tylko
            funduszy z NFZ i ..dla polskich pacjentów z NFZ zamawiają kawior i szynkę
            parmeńską oraz rezerwują miejsca w Ritzu i Hiltonie.
            • dinozaur47 Re: oj, humor mimo chamstwa dopisuje jak widac 22.12.09, 18:51
              To prawda . Dinozaury żyją z zagranicznych prywatnych pacjentów ( w tym coraz
              więcej z Polski ) i to nienajgorzej .
              Pozdrowienia,
              Dinozaur ( z Neandertalu ).

        • gazton51 wartość porady 22.12.09, 18:57
          > Jeżeli porada dotychczas kosztowała 150 pln, to po wprowadzeniu kas cena ma
          > prawo wzrosnąć o 100%. I nie chodzi tu o podatek - bo VATu nie ma w całej unii
          > a
          > podatek dochodowy oczywiście i tak odprowadzamy. Chodzi o koszty obsługi samej
          > kasy - wymiany rolek papieru, noszenie bardzo ciężkiej maszyny do robienia
          > kwitków itd.

          Czy Ty uważasz, że porada lekarska jest równa wartości "noszenia kasy fiskalnej" i obsługi porady ta kasą?

          Czy uważasz, że pacjenci nie płacą obecnie np. 300 zł tylko mniej, ponieważ ta mniejsza kwota wynika z nierejestrowania przychodu fiskalnie? To im właśnie powiesz, uzasadniając podwyżkę?

          Czy to byłaby tylko próba negocjacji - albo radzimy i rejestrujemy 300 albo płaci Pani 150 za samą poradę?

          Bo w takim przypadku, dyplom lekarza byłby równy wartością postawie glazurnika. No i już teraz ludzie wybierają porady zdrowotne glazurników (wystepujących np. jako homeo...paci).

          Dziwi mnie, że nie widać takiego buntu przed (od lat) narzucanymi lekarzom idiotycznymi czynnościami dodatkowymi, nie lezącymi w charakterze zawodu (np statystyki zus/nfz, wypisywanie peseli, zwolnień etc).
          Tylko te kasy f. - i od razu podwyżka!
          Ciekawe, dlaczego ?
          :)
          • slav_ Re: wartość porady 22.12.09, 21:08
            > Tylko te kasy f. - i od razu podwyżka!
            > Ciekawe, dlaczego ?

            Przeczytaj sobie kilka "z brzegu" komentarzy na temat obecnego wprowadzenie kas i dawniejsze - gdy ich nie było. Komentarze ociekające złośliwością i pogardą i nadzieja że dzięki kasom lekarzom będzie gorzej - bo to jest główny widoczny w komentarzach powód satysfakcji społeczeństwa.
            Satysfakcja klienta rzecz święta ale za te satysfakcję - jak za wszystko - trzeba zapłacić w cenie usługi :-)
            • gotrek_live Joanna Mucha- poslanka PO,sejmowa Komisja Zdrowia 22.12.09, 21:26
              www.wprost.pl/ar/180183/Lekarze-powinni-miec-kasy-fiskalne/
              "Pytanie nr.5 5. Dlaczego nie ma kas fiskalnych i obowiązku
              wydawania paragonów przez lekarzy przyjmujących prywatnie?

              ... Sądzę, że wprowadzenie kas fiskalnych powinno być powiązane z
              ewentualnym wprowadzeniem ubezpieczeń dobrowolnych. Wówczas pojawi
              się motywacja, by od lekarza żądać paragonu. Nikt nie powinien być
              traktowany jak święta krowa, ale trzeba zaoferować lekarzom coś w
              zamian


              Ilustracja do pojmowania polityki zdrowotnej przez elite-
              reprezentantow narodu.

              Pani posel z partii rzekomo liberalnej gospodarczo, czlonkini
              sejmowej Komisji Zdrowia, ekonomistka z wyksztalcenia (dr nauk)
              nie uwaza ubezpieczen dobrowolnych (dodatkowych) za niezbedne dla
              pacjentow.
              Ubezpieczenia te maja byc "nagroda" dla lekarzy,
              elementem swoistych "targow".

              Deklaracja ta nie zostala nigdy i nigdzie sprostowana, mozna wiec
              prtzyjac ze jest to oficjalne stanowisko PO.
            • gazton51 Re: wartość porady 22.12.09, 21:50
              >...Komentarze ociekające złośliwością i pogardą
              > i nadzieja że dzięki kasom lekarzom będzie gorzej

              Sugerujesz, że krytyka kas ze strony lekarzy to jeszcze jedna forma wyrażania agresji wobec pacjentów?

              Ależ to nie pacjenci wprowadzają kasy! Czemu więc 'zemsta' cenowa ma dotknąć ich?
              Przecież można uderzyć w samego inicjatora i zażądać od państwa właśnie wyższych stawek (np w negocjacjach z nfz)?

              A ja pytałem, czemu swoją usługę porady jeden z kolegów ceni nie wyżej, niż wartość obsługi i noszenia kasy fiskalnej...
              Dziwne, gdy tak nisko się swoje usługi ceni, mieć takie pretensje do świata.
              Mnie się zdaje, że ta niemal histeryczna reakcja na kasy ma coś wspólnego z nierejestrowanymi dochodami, ponieważ na inne uciążliwości narzucane lekarzowi p/państwo takich reakcji nie ma.

              Zróbmy test:
              a gdyby zamiast kas, podnieść podatek od działalności gospodarczej lekarzy - np o 20%?
              Co byłoby lepsze?
              Co na to Mrożek... ? :)
              • marcinoit Re: wartość porady 22.12.09, 22:22
                kurna, uczepilo sie i siedzi. upierdliwe jak kamien w bucie .
                • gazton51 porada 22.12.09, 22:28
                  > kurna, uczepilo sie i siedzi. upierdliwe jak kamien w bucie .

                  Sumienie?
                  Czy to już wpływ Świąt?
                  • marcinoit Re: porada 22.12.09, 23:07
                    ooo i nawet przemowilo ludzkim glosem choc to jeszcze nie Wigilia.
                    • gazton51 A co Ci podpowiada tym głosem sumienie...? :) n/t 22.12.09, 23:25
              • slav_ Re: wartość porady 22.12.09, 22:26
                > Sugerujesz, że krytyka kas ze strony lekarzy to jeszcze jedna forma wyrażania a
                > gresji wobec pacjentów?

                Nie. Sugeruję że gorące poparcie kas ze strony pacjentów to jeszcze jedna forma satysfakcji ze "zrobienia lekarzom na złość".

                > Ależ to nie pacjenci wprowadzają kasy! Czemu więc 'zemsta' cenowa ma dotknąć ich?

                Przecież gorąco pragną aby były te kasy i chcą dostać paragon fiskalny - to oni go dostana więc oni powinni zapłacić.

                > Przecież można uderzyć w samego inicjatora i zażądać od państwa właśnie wyższyc
                > h stawek (np w negocjacjach z nfz)?

                Te rozliczenia w ogóle nie będą naliczane "na kasie" (czego z resztą nie rozumie większość "kasiarzy" - większość lekarzy nie będzie w ogóle używała takiej kasy a reszta będzie naliczała na niej część swoich dochodów - pozostałe będą rozliczane jak dotychczas).

                > Mnie się zdaje, że ta niemal histeryczna reakcja na kasy

                Histeryczna? To reakcja lekarzy na złośliwe i pogardliwe posty pełne mściwej satysfakcji - aby trochę popsuć humor (udaje się).

                >inne uciążliwości narzucane lekarzowi p/p
                > aństwo takich reakcji nie ma.

                Oczywiście że są. Nie są skuteczne, to inna sprawa.

                > a gdyby zamiast kas, podnieść podatek od działalności gospodarczej lekarzy - np
                > o 20%?

                Chyba byłoby ciężko utrzymać taką regulacje nawet bez szczególnego zaangażowania lekarzy.
                • gazton51 Re: wartość porady 22.12.09, 23:24
                  Oczywiście, pomijasz po raz drugi istotę sprawy.
                  To znaczy różnice w reakcjach lekarzy na upierdliwości ze strony państwa i jej (róznicy) przyczyny.
                  Tak, są reakcje biadolne na np. pisanie pesela. Ale nie widać głosów ani czynów, aby za te czynności obciążyć finansowo pacjentów.
                  Ponieważ ta czynnośc jest dolegliwa ale nie - finansowo.
                  Ponieważ bez tych czynności pacjent nie zapłaciłby w ogóle.
                  A bez kwitka kasowego - zapłaci i to chętniej, bo wyjdzie taniej.
                  A z kwitkiem - podatek zje nieewidencjonowane dotąd dochody, więc lepiej aby było, jak jest. Albo będzie groźba podwyżki - dla pacjenta.
                  Mechanizm glazurnika: "z fakturką czy bez?" :)
                  Dlaczego więc nie wliczyć kosztów rejestrowania dochodów kasą temu, kto je sprawia? To co o tej sprawie piszesz naturalnie jest nie na temat. Obaj wiemy, że dochody z kontraktu nie są i nie będą "kasowane" i że nie o to mi chodzi. Jeśli ewidencja pomniejszy moje dochody (tak, ewidencja a nie obsługa kasy), to odbijam sobie ten koszt na tym, kto chce ewidencji (podnosząc jemu właśnie stawki) a nie na tym, kto porady. I tu jest pies pogrzebany - przecież nikt nie zamierza rezygnować z pozaewidencyjnych dochodów (nawet po wprowadzeniu kas), zadzieranie z państwem, mogącym kontrolować i szykanować nie jest w moim interesie. A golenie pacjenta - jest, bo pacjent, póki nie ma wolnego rynku, może mi jumpnąć najwyżej.
                  Tak to właśnie działa, o czym można usłyszeć w wielu lekarskich rozmowach off-line.
                  Trzeba jeszcze tylko 'słusznie ' skanalizować wściekłość za zagrożone kasą dochody - i do tego pretekstem są głupie posty pacjentów(?).
                  A to, że niektórzy z nich chamsko chcą przywalić lekarzom, to w żadnym razie nie jet przecież usprawiedliwienie aby odwzajemniać się na tym samym poziomie.
                  Chyba, że Bozia nie dała wyboru poziomu, co widać na tym forum.

                  Co do 20% podatku, wyślizgujesz się od odpowiedzi w sposób niezrozumiały.
                  Byłbyś za podniesieniem w zamian za skasowanie kas, czy też nie?
                  Oczywiście, że kwestia jet czysto teoretyczna (choć pouczająca) bo takie zróżnicowanie stawek byłoby niekonstytucyjne, ale to w tym kontekście nie ma znaczenia. Brak kas też był niekonstytucyjny a był i jest.
                  • slav_ Re: wartość porady 22.12.09, 23:57
                    > A z kwitkiem - podatek zje nieewidencjonowane dotąd dochody, więc lepiej aby by
                    > ło, jak jest. Albo będzie groźba podwyżki - dla pacjenta.
                    > Mechanizm glazurnika: "z fakturką czy bez?" :)

                    Jak ktoś chce - proszę bardzo. Sam skasuje "bez kwitka" sam za to odpowie. Nie mam nic przeciw temu.

                    > Dlaczego więc nie wliczyć kosztów rejestrowania dochodów kasą temu, kto je spra
                    > wia? To co o tej sprawie piszesz naturalnie jest nie na temat. Obaj wiemy, że d
                    > ochody z kontraktu nie są i nie będą "kasowane" i że nie o to mi chodzi. Jeśli
                    > ewidencja pomniejszy moje dochody (tak, ewidencja a nie obsługa kasy), to odbij
                    > am sobie ten koszt na tym, kto chce ewidencji (podnosząc jemu właśnie stawki) a
                    > nie na tym, kto porady.

                    Zdradź mi sposób jak to zrobić. Bo "kasuje się" przychody ze świadczeń na rzecz osób fizycznych - i tylko im można podnieść cenę.

                    > Co do 20% podatku, wyślizgujesz się od odpowiedzi w sposób niezrozumiały.
                    > Byłbyś za podniesieniem w zamian za skasowanie kas, czy też nie?

                    Nie wyślizguję się bo nie tak zrozumiałem to pytanie. Bo nie ma takiej alternatywy, ale skoro chcesz deklaracji to niech będzie przeciw. A kasy mnie ani ziębią ani grzeją. Ale ten podatek dałby finansowo jeszcze gorszy efekt dla pacjentów - automatyczna zwyżkę o co najmniej 20% cen usług lekarskich - teraz już praktycznie automat i przymus - podatek trzeba najpierw zarobić by go zapłacić.
                    • claratrueba kasy fiskalne= "monkey business" 23.12.09, 09:39
                      Temat wraca i wraca a realizacji niet. Bo Bogu dzięki decydują o nim finansiści,
                      którzy potrafią liczyć a nie "narodek", który wyznaje zasadę "jak ma więcej to
                      mu zabrać". Otóż obsługa fiskalizowanych czynności PRZEWYŻSZA WPŁYWY z tak
                      zdobytego podatku. Poza JEDNORAZOWYM zastrzykiem podatku od producentów kas,
                      dalej są koszty wyższe od wpływów- zatrudnienie ludzi do ewidencjonowania rolek
                      (do przeglądania kompletnie się nie opłaca), dodatkowe komputery by gromadzic te
                      dane, ogrzewane pomieszczenia by je przechowywać. Pod piłę idą następne hektary
                      lasów (mamy ich najmniej w Europie), bo rolek nie da się zrobić z makulatury.
                      Przy pomocy fiskalizacji, po odliczeniu kosztów uzyskania przychodu, amortyzacji
                      kasy, kosztach papieru, druku ściągnie się pewnie 10% max sfiskalizowanego
                      dochodu. Jak je ten sam człowiek wyda w sklepie zapłaci VAT- 22% co daje 12% "w
                      plecy" bez kosztów US. Jak wódkę kupi- 80-85% jak "prosta", jak importowana to
                      jeszcze cło. Jeśli czynnośc fiskalizacji odbierze czas jedynie na 1 klienta,
                      pacjenta- budżet znów straci podatek pośredni, bo te pieniądze nie zostaną
                      wydane lub odłożone w banku - 19% CIT.
                      Nb. podatek od dochodów osobistych PIT też jest niedochodowy lub na pograniczu
                      dochodowości- zależy od roku. Jedynym jego uzasadnieniem jest zatrudnianie
                      urzędników, którzy zostaliby bez pracy.
                      • gazton51 monkey & blade 23.12.09, 10:01
                        >Jedynym jego uzasadnieniem jest zatrudnianie
                        > urzędników, którzy zostaliby bez pracy.

                        Tak, masz rację - na tym polega biznes małpy z brzytwą - tworzenie bezproduktywnych przychodów i ochrony dla grup, nie będących w stanie zarabiać na konkurencyjnym wolnym rynku, o czym dobrze wiedzą.
                        Nie tylko urzędników, również wynajętych czy ochotniczych funkcjonariuszy.
                        Pytanie tylko - która postawa przeważa w społeczeństwie?
                        Kto jest 'grupą trzymającą władzę' w naszym kraju?
                        Wybory pokazują jak dotąd, że większość z nas trzyma się raczej (choćby brzytwą) wartości grupy 'wąskonosych' niż hominidae. ;)
                      • gazton51 jeszcze jedno pytanie Clara... 23.12.09, 10:09
                        >...a nie "narodek", który wyznaje zasadę "jak ma więcej to
                        > mu zabrać"

                        Jak to rozumieć? Co takiego mogą zabrać lekarzom kasy fiskalne, co mają oni obecnie 'więcej' , bez tych kas?

                        Chyba nie jakieś dochody, przecież wszyscy i tak płacimy podatki i kasy nic tu nie zmienią, jak wiele razy udowadniali lekarze na forum?

                        Czy 'narodek' wie coś, o czym się nie mówi głośno, czy też to jakiś zakręt retoryczny Ci wyszedł?
                        Zakładam, że nie jesteś lekarzem, dlatego o to pytam Ciebie.
                        • slav_ Re: jeszcze jedno pytanie Clara... 23.12.09, 13:44
                          > Chyba nie jakieś dochody, przecież wszyscy i tak płacimy podatki i kasy nic tu
                          > nie zmienią, jak wiele razy udowadniali lekarze na forum?

                          Bo niczego nie zmienią. Ewentualne "zyski" są bowiem oparte o hipotetyczne masowe (to ważne) ukrywanie dochodów przez lekarzy. Oczywiście jakaś skala takiego zjawiska istnieje (zawsze i wszędzie) tylko czy jest taka by ten ruch uzasadnić (zysk w stosunku do uciążliwości i kosztów) - wątpię.

                          > Czy 'narodek' wie coś, o czym się nie mówi głośno, czy też to jakiś zakręt reto
                          > ryczny Ci wyszedł?

                          "Narodek" a przynajmniej jego najbardziej zawistna część wprawdzie nie potrafi liczyć ale wie jedno - "trzeba dowalić lekarzom". I "narodkowi" się wydaje że jak wejdą kasy to lekarze zapłacą więcej podatku a więc zostaną uszczuplone ich (lekarzy) dochody czyli zbiednieją a to cieszy. Narodek myśli że wszystkie zarobki lekarzy będą "nabijane na kasie" (te ze szpitala, kontraktów z nfz itp) i że lekarze przez to zapłacą większy podatek. A to nieprawda bo WIĘKSZOŚĆ zarobków lekarzy jest już obecnie wyjątkowo dobrze "widoczna" dla US - faktury z kontraktów, pit-y z etatów, umowy itp. i są od tego płacone rzetelnie podatki a "obniżanie" ich (legalne!) to rola księgowego.
                          Ale "narodek" się cieszy i zaciera ręce że "będą pieniądze na utrzymanie służby zdrowia" (?? - autentyk)
                          • gazton51 skala 23.12.09, 17:36
                            Jak to jest - czy można przyznać, że skala jakiegoś zjawiska jest nieznana i jednocześnie przeczyć, że masowa?
                            Albo nieznana, albo dane o wydatkach społecznych "na zdrowie" poza oficjalnym systemem są niepodważalne. Nie ma natomiast danych przeczących masowości zjawiska, poza osobistym doświadczeniem dyskutantów.
                            Jak już zresztą pisałem, wizerunek masowości kształtuje się socjologicznie nie wskutek danych faktycznych ale z powodu powszechnego faktu, jakim jest brak reakcji środowiska na incydenty (czy też powszechne, jak wolą inni, praktyki).
                            • slav_ Re: skala 23.12.09, 18:05
                              Ja nie przeczę (bo nie mam danych) tylko wątpię(do czego mam prawo) w taką masowość tego zjawiska by wprowadzenie kas było rentowne.

                              Samo wprowadzenie kas wprost mogło by dać zwiększenie przychodów podatkowych tylko jeśli skłoniło by do "ujawnienia" dużej kwoty legalnych a dotychczas ukrywanych dochodów. W oczywisty sposób nie "dotknie' dochodów nielegalnych.

                              Według mnie podatki z kasami mogą być większe (choć niekoniecznie skompensuje to koszty wprowadzenia kas) poprzez mechanizm podwyżek ceny porad i na tej drodze większego podatku od większego zysku - o ile nie dojdzie do spadku popytu lub likwidacji "małych" praktyk którym nie będzie się opłacało uruchamianie kasy (a dotychczas wykazywały dochody i płaciły podatki) co "zje" podwyżkę.
                              • gazton51 Re: skala 23.12.09, 18:26
                                > Samo wprowadzenie kas wprost mogło by dać ...

                                No właśnie. Też tak uważam.

                                Co do wątpienia w masowość, to nie kwestia oczywistego do tego prawa, ale pewnej
                                uczciwości polemicznej.
                                Wątpliwości wskazują na przekonania a te powinny wynikac z obiektywnej analizy
                                (wiem, że tu na forum to brzmi jak kpina...;))
                                Obiektywnie zaś, przy braku danych, zarówno opcja masowości jak incydentalności
                                są równoprawne.
                                Lepiej więc moim zdaniem wyrażać swe przekonania wprost a nie za pomocą wątpliwości.
                                Łatwiej wtedy dyskutować o ich źródle i jakości analizy.
                      • snajper55 Re: kasy fiskalne= "monkey business" 23.12.09, 12:47
                        claratrueba napisała:

                        > Nb. podatek od dochodów osobistych PIT też jest niedochodowy lub na pograniczu
                        > dochodowości- zależy od roku. Jedynym jego uzasadnieniem jest zatrudnianie
                        > urzędników, którzy zostaliby bez pracy.

                        VAT niedochodowy, podatek dochodowy niedochodowy, a budżet poza dopłacaniem do
                        ściągania podatków nam także pewne wydatki. Szkolnictwo, armia, policja itp.
                        Powiedz, kto do tego niedochodowego biznesu jakim jest państwo Polskie dopłaca ?

                        S.
                        • claratrueba Re: kasy fiskalne= "monkey business" 24.12.09, 05:57
                          Ależ VAT jest najlepiej ściąganym podatkiem i jest dochodowy. Podobnie akcyza
                          (najwyższe pływy netto), podatek od wygranych. To są "udane podatki" bo podatki
                          pośrednie- zawsze je zapłacisz kupując towar, energię, usługi. Kosztowniejszy do
                          ściągnięcia ale nadal "na plusie" jest też CIT.
                    • gazton51 Re: wartość porady 23.12.09, 09:53
                      > Jak ktoś chce - proszę bardzo. Sam skasuje "bez kwitka" sam za to odpowie. Nie
                      > mam nic przeciw temu.

                      Nie masz nic przeciw oszustwu skarbowemu???
                      To skąd mają być pieniądze na dofinansowanie systemu, jeśli akceptujesz
                      "kasowanie bez kwitka"?
                      Chyba Cię źle zrozumiałem, I hope, ? :)

                      > Zdradź mi sposób jak to zrobić. Bo "kasuje się" przychody ze świadczeń na rzecz
                      > osób fizycznych - i tylko im można podnieść cenę.

                      Przecież napisałem 2 razy. Skoro w prywatnym gabinecie muszę wprowadzić kasy f.
                      to mam dodatkowe koszty, w rewanżu my, lekarze żądamy wyższych stawek od
                      wprowadzającego kasy, czyli państwa (czyli nfz) za pracę zleconą przez niego.
                      Dlaczego pacjenci mają rękami lekarzy finansować biurokracją fiskalną? Niech za
                      swoje pomysły zapłaci państwo.

                      >to niech będzie przeciw.

                      Tak myślałem. Czyli - raczej kasy. Jak widać koszt kasy nie przekraczałby więc
                      20% wzrostu podatku.
                      Dlaczego więc usługi miałyby przy kasie wzrosnąć o 100% jak sugeruje autor wątku?

                      >Ale ten podatek dałby finansowo jeszcze gorszy efekt dla pacjentó
                      > w - automatyczna zwyżkę o co najmniej 20% cen usług lekarskich - teraz już pra
                      > ktycznie automat i przymus - podatek trzeba najpierw zarobić by go zapłacić.

                      Dlaczego jeszcze gorszy ? :) Czyżby kasę łatwiej było obejść niż podatek? Oba
                      zobowiązania dotyczą przecież przychodu uzyskanego a nie "niezarobionego"?

                      Ja uważam, że doraźnie możnaby zrobić krok naprzód w reformie (chociaż to taki
                      zygzak raczej) zwalniając kwitek z kasy (albo rachunek) od lekarza z podatku
                      płaconego przez pacjenta.
                      Tak było w uldze budowlanej, rozkręciło biznes i wydobyło to na powierzchnię
                      gdzieś 3/4 szarej strefy.
                      Ale państwo myśli inaczej - jest skłonne raczej zrezygnować ze zwiększenia puli
                      na finansowanie na SZ (ulga podatkowa) niż z możliwości monopolistycznej
                      redystrybucji podatków (bez ulgi).
                      Czy równie niechętnie lekarze zaakceptowaliby pacjentów z reguły żądających
                      kwitu na ulgę podatkową? Czyli tym samym przesunięcie przychodów z działalności
                      "publicznej" do prywatnej? To jest ciekawe...
                      Tu jest istota systemu.
                      Czyż nie?
                      • slav_ Re: wartość porady 23.12.09, 13:28
                        > To skąd mają być pieniądze na dofinansowanie systemu, jeśli akceptujesz
                        > "kasowanie bez kwitka"?
                        > Chyba Cię źle zrozumiałem, I hope, ? :)

                        Nie mam nic przeciw karaniu (ponoszeniu odpowiedzialności). Chyba nikt inny poza Tobą tego nie potrafił nie zrozumieć.

                        > Przecież napisałem 2 razy. Skoro w prywatnym gabinecie muszę wprowadzić kasy f.
                        > to mam dodatkowe koszty, w rewanżu my, lekarze żądamy wyższych stawek od
                        > wprowadzającego kasy, czyli państwa (czyli nfz)

                        To jest dopiero zygzak!
                        Brak związku ale faktycznie nie mam nic przeciw żądaniu wyższych stawek od nfz. Tylko że nie będę ich żądał po to by taniej leczyć pacjentów prywatnie (???) bo chyba o tym piszesz. To byłby absurd.

                        > Dlaczego jeszcze gorszy ? :) Czyżby kasę łatwiej było obejść niż podatek? Oba
                        > zobowiązania dotyczą przecież przychodu uzyskanego a nie "niezarobionego"?

                        Cały czas opierasz obliczenia na potencjalnym obecnie uprawianym oszustwie. Tak można uzasadnić wszystko - nawet nie płacenie w ogóle lekarzom (dorobią sobie łapówkami) lub tzw. "domiar" (bo na pewno ukrywają dochody) - chcesz tak dyskutować?
                        Zwiększenie PODATKU 20% automatycznie zwiększy cenę o 20% (tak jak vat zwiększa cenę o kwotę vat bo tyle MUSISZ odprowadzić więc MUSI się to znaleźć w cenie). Wprowadzenie kas zwiększy cenę o koszty zakupu i obsługi + to co można zwiększyć biorąc pod uwagę podaż i popyt) - ktoś może oczywiście próbować o 100% ale raczej będzie to mniej i nie będzie "automatycznie".
                        Wątpię by samo wprowadzenie kas dało zwiększenie dochodu uzasadniające koszty wprowadzenia (może ze zwyżki cen?). Ale z populistycznego punktu widzenia się "opłaci".
                        • loraphenus dochody tego typu 23.12.09, 14:04
                          ewidencjonowane w żaden sposób nie były, nie są i nie będą.

                          firma.onet.pl/2100773,wiadomosci.html
                          • slav_ Re: dochody tego typu 23.12.09, 14:28
                            Najsurowiej powinna być karana GŁUPOTA.
                        • gazton51 imperatyw? 23.12.09, 17:31
                          > Brak związku ale faktycznie nie mam nic przeciw żądaniu wyższych stawek od nfz.
                          > Tylko że nie będę ich żądał po to by taniej leczyć pacjentów prywatnie (???) b
                          > o chyba o tym piszesz. To byłby absurd.

                          Związek jest oczywisty i napisany 3 x. Kosztami obciążamy tego, kto je tworzy a
                          nie tego, kto generuje przychody.
                          Oczywiście, lepiej się nie narażać gnębicielowi i w rewanżu - gnębić innych,
                          bezbronnych? ;) Zdaje się taki przekaz płynie.
                          Zresztą, co jest stawką w grze o kasy a co zasłoną dymną (co dobrze widzi
                          'narodek') wychodzi jak szydło z worka tu:
                          forum.gazeta.pl/forum/w,305,104691275,104747002,dochody_tego_typu.html
                          >Ale z populistycznego punktu widzenia się "o
                          > płaci".

                          Skoro taki jest imperatyw lekarz(a?/y?), nie ma sensu dyskutować na poważnie o
                          jakichkolwiek reformach.

                          A co Ty myślisz o odpisie podatkowym za udokumentowane usługi medyczne?
                          • slav_ Re: imperatyw? 23.12.09, 17:52
                            > Związek jest oczywisty i napisany 3 x. Kosztami obciążamy tego, kto je tworzy a
                            > nie tego, kto generuje przychody.

                            OK.
                            Zrobię to zaraz po tym jak na stacji benzynowej zapłacę mniej o koszt akcyzy w
                            paliwie (w końcu koszt akcyzy tworzy państwo a ja generuję przychody stacji ze
                            sprzedarzy paliwa więc chyba nie powinienem tej akcyzy na stacji płacić?).
                            Stacja niech negocjuje z fiskusem(państwem) ulgi podatkowe w zamiast mnie
                            obciążać akcyzą.

                            > Zresztą, co jest stawką w grze o kasy a co zasłoną dymną (co dobrze widzi
                            > 'narodek') wychodzi jak szydło z worka tu:

                            Jakiś związek z kasami?
                            Czyżbyś uważał że przestępca "nabije" przychód z przestępstwa "na kasie" jeśli
                            będzie ją miał i dzięki temu państwo zarobi?

                            > A co Ty myślisz o odpisie podatkowym za udokumentowane usługi medyczne?

                            Bardzo dobry pomysł. Również koszty ubezpieczeń dodatkowych mogły by być
                            odpisywane. Poprawiło by to dostępność usług i rozwój sektora prywatnego.
                            Tylko że marnie to widzę.
                            Juz słyszę ten krzyk "ulgi dla bogaczy a biedny umiera w państwowej przychodni".
                            • gazton51 Re: imperatyw? 23.12.09, 18:20
                              > OK.
                              > Zrobię to zaraz po tym jak na stacji benzynowej

                              Każdy sam sobie biznes skrobie. Wyobrażasz sobie czym byś jeździł gdyby koncerny paliwowe rzeczywiście nie negocjowały proponowanych przez państwo stawek akcyzy?
                              Gdyby przerzucili te koszty bez negocjacji z państwem na klienta (czyli robili sugerowany tu populizm a nie biznes) to pewnie obaj zasuwalibyśmy rowerami do pracy.

                              > Jakiś związek z kasami?
                              > Czyżbyś uważał że przestępca "nabije" przychód z przestępstwa "na kasie" jeśli
                              > będzie ją miał i dzięki temu państwo zarobi?

                              Tak, związek tu właśnie taki, że i fiskus i część społeczeństwa sądzą, że system nakazów i zakazów zniechęci (oraz wykorzeni ogniem i mieczem kontroli) przestępców.
                              Ja tak nie uważam.
                              Po pierwsze dlatego, że nie tak działa społecznie ekonomia.
                              Po drugie dlatego, że 'przestępcy' są już przyparci do muru i wiedzą, że wolny rynek to zabójczy tlen konkurencji dla kesonu; stąd gotowi są raczej wycenić i wymusić koszty ryzyka na 'ofierze' niż zrezygnować z drogi 'przestępstwa', jak to zgrabnie ująłeś.

                              Co do ulg - pomysł o tyle dobry, że lepszy niż to, co mamy.
                              O tyle zły, że z punktu widzenia racjonalnego państwa (a takim nasze nie jest) koszt rejestracji odpisów przewyższa zyski z rezygnacji z roli monopolistycznego poborcy "na zdrowie".
                              Nasze państwo (czyli zawłaszczająca go klientela) ma zresztą w utrzymywaniu tego systemu zupełnie inne cele niż poprawa ochrony i stanu zdrowia publicznego czy efektywność wydatków.
                              Dlatego o reformach można sensownie pogadać tylko na forum, albo poza kesonem czyli wśród ludzi od jałmużny tego państwa niezależnych.

                              • slav_ Re: imperatyw? 23.12.09, 18:45
                                > Tak, związek tu właśnie taki, że i fiskus i część społeczeństwa sądzą, że syste
                                > m nakazów i zakazów zniechęci (oraz wykorzeni ogniem i mieczem kontroli) przest
                                > ępców.
                                > Ja tak nie uważam.

                                Ja też. I stąd mój sceptyczny stosunek do sensu (FINANSOWEGO ! bo cele polityczne oczywiście mogą zaistnieć nawet wbrew stratom) wprowadzenia kas (a Twoje argumenty ten sceptycyzm wspierają).

                                > Po drugie dlatego, że 'przestępcy' są już przyparci do muru i wiedzą, że wolny
                                > rynek to zabójczy tlen konkurencji dla kesonu; stąd gotowi są raczej wycenić i
                                > wymusić koszty ryzyka na 'ofierze' niż zrezygnować z drogi 'przestępstwa', jak
                                > to zgrabnie ująłeś.

                                Mieszasz dwie zupełnie różne kategorie.
                                Dochody uzyskiwane w legalny sposób ale nie ujawniane do opodatkowania z dochodami NIELEGALNYMI z definicji których nijak ani teraz ani w przyszłości ujawnić nie będzie można bo czeka za to kara. "Kasy" nie mają z nimi żadnego związku - raczej cba i prokurator (jak teraz).

                                Te pierwsze jeśli byłyby ujawnione to oczywiście musiałyby zostać wycenione według kosztów ich uzyskania których część(podatek) obecnie można było pominąć więc raczej nie będą tańsze lecz droższe. A płacił za nie będzie nadal pacjent(klient) a nie "ofiara" - nazywasz swoich pacjentów "ofiarami"? Przecież chodzi o pacjentów gabinetów prywatnych a nie państwowych (czyli jak chcesz "kesonu").
                                • gazton51 Re: imperatyw? 23.12.09, 19:47
                                  (a Twoje arg
                                  > umenty ten sceptycyzm wspierają).

                                  Sens finansowy (czyli równość wobec prawa finansowego) wprowadzania kas istnieje, ale nie ma nic wspólnego z sensem ekonomicznym (ten mieści się gdzie indziej niż w kasach) czy politycznym (ten nadają mu populistyczne wypowiedzi niezależnie od ich źródła) ... :)

                                  > Mieszasz dwie zupełnie różne kategorie.
                                  > Dochody uzyskiwane w legalny sposób ale nie ujawniane do opodatkowania...

                                  Czy chodzi Ci o niektóre formy spadków czy darowizn ...? :)
                                  Bo poza tymi (i kilkoma innymi wyjątkami)kategoria pt. dochody legalne i nie zgłoszone do opodatkowania - nie istnieje.
                                  A już nie umiem sobie wyobrazić takich dochodów zw. z wykonywaniem zawodu lekarza.
                                  Jeśli przychód podlega opodatkowaniu to niezgłoszenie go jest złamaniem prawa, przez to czyniąc go nielegalnymi.

                                  To nie ja nazywam (i nie moich) pacjentów 'ofiarami, ale Ty, nazywając leczących ich (pewnego rodzaju) lekarzy 'przestępcami'.
                                  Nie ma przestępstwa bez ofiary.

                                  To nie gabinety prywatne jako takie są poza kesonem, ale ta działalność w ochronie zdrowia, która nie zależy w istotnym stopniu od łaski monopolisty i jego zasobów.

                                  Napisałem już, co zresztą jasno widać w wolnorynkowych dziedzinach gospodarki, że nie każdy paroksyzm fiskalizmu odbija się na podwyżce ceny dla odbiorcy.
                                  Istnieje wiele sposobów utrzymania rentowności bez podnoszenia ceny.
                                  Dogmat automatyzmu "większy podatek=wyższa cena" to właśnie niestety relikt realsocjalu i coś, co różni wolny rynek od kesonowej mentalności.
                                  Nb. keson (jako pojęcie opisujące grupową mentalność) się już tak tu spopularyzował, że używam go potocznie, bez intencji personalnego epitetu do kogokolwiek osobiście, co zaznaczam.
                                  • slav_ Re: imperatyw? 23.12.09, 20:34
                                    > Sens finansowy (czyli równość wobec prawa finansowego) wprowadzania kas istniej
                                    > e, ale nie ma nic wspólnego z sensem ekonomicznym

                                    Hmm... to ciekawe. Rozumiem że aparat fiskalny państwa został stworzony do
                                    realizacji "równości wobec prawa finansowego" a nie do zapewniania dochodu
                                    państwu. Bo jeśli top drugie to wprowadzanie kas w oderwaniu od sensu
                                    ekonomicznego byłoby...bez sensu.

                                    > A już nie umiem sobie wyobrazić takich dochodów zw. z wykonywaniem zawodu lekar
                                    > za.
                                    > Jeśli przychód podlega opodatkowaniu to niezgłoszenie go jest złamaniem prawa,
                                    > przez to czyniąc go nielegalnymi.

                                    OK.
                                    Czyi niczego nie można "ujawnić" bo wszytko jest przestępstwem. Czyli kasy nie
                                    mają faktycznie żadnego sensu ekonomicznego (bo nie pojawi sie na nich nic co
                                    dotychczas nie było opodatkowane). Ale mogą realizować "równość wobec prawa
                                    finansowego".

                                    > To nie gabinety prywatne jako takie są poza kesonem, ale ta działalność w ochro
                                    > nie zdrowia, która nie zależy w istotnym stopniu od łaski monopolisty i jego za
                                    > sobów.

                                    "Problem" kas rejestrujących dotyczy WYŁĄCZNIE gabinetów prywatnych świadczących
                                    usługi osobom fizycznym więc zawęźmy rozważana do tej kategorii. To te gabinety
                                    będą podwyższać (lub nie) ceny za swoje porady - wszytko to odbędzie się w
                                    ramach "wolnego rynku" i zupełnie nie będzie dotyczyło porad finansowanych via nfz.
                                    • gazton51 summa 23.12.09, 21:42
                                      1/ Tak, aparat fiskalny jest do strzeżenia prawa a nie do zapewniania ekonomicznej efektywności państwa. Naturalnie, to zależy od ustroju, tak jw. jest u nas.
                                      2/ Nic co nie wymaga już obecnie ujawniania, bo jest jawnym w świetle podatkowym, nie jest oczywiście przestępstwem.Fiskus nie opodatkowuje przestępstw. A więc przestępstwem nie jest, jak piszesz, "wszystko", lecz to, co jest lub będzie ukryte przed fiskusem. Tak, kasy nie mają sensu ekonomicznego w tym systemie społeczno-kulturowym, podobnie jak inne nieefektywne metody strzeżenia prawa podatkowego, wobec którego wszyscy powinni być równi (nie znaczy że równe powinny być obciążenia dla wszystkich).
                                      Kasy mogą być przez populistów uważane za narzędzie ekonomiczne, ale nim nie są, bo to nie fasadowy fiskalizm czyni ludzi wolnymi i odpowiedzialnymi ekonomicznie i prawnie.
                                      3/ "Problem" kas dotyczy całości funkcjonowania podmiotu, czerpiącego przychody z różnych źródeł. To nie jest problem pacjentów, ale świadomości roli ekonomicznej lekarza w relacjach z państwem. Jeśli lekarz uważa że państwo zwiększa mu koszty to aby temu zapobiec lub to wyrównać, będąc wolnym i niezależnym podmiotem, podniósłby stawki właśnie państwu w miejscu, gdzie to ono jest płatnikiem. Bo taki jest bilans działalności.
                                      Zrozumienie tego i praktykowanie uniemożliwia faktyczny układ sił w którym nie ma wolnego rynku (a więc można bezkarnie przerzucać koszty na pacjenta co czyni państwo rękami lekarzy) a sam lekarz uzależnia się od monopolu państwa jako płatnika. W dodatku powszechnie go oszukując na podatkach (jeśli uważasz, że nie - hm...już pisałem skąd biorą się moje przekonania, co nie wyklucza Twoich.)
                                      To taki klincz - obu stronom wolny rynek by zaszkodził,bo żadna nie gra czysto.
                                      Przykre tylko że ten pojedynek obie strony solidarnie kończą próbami nagonki i/lub golenia pacjenta-podatnika.
                                      • slav_ Re: summa 23.12.09, 22:20
                                        > 3/ "Problem" kas dotyczy całości funkcjonowania podmiotu, czerpiącego przychody
                                        > z różnych źródeł.

                                        Wpłynie jedynie na zmianę sytuacji WYŁĄCZNIE w zakresie czerpania przychodów ze
                                        świadczenia usług na rzecz osób fizycznych.

                                        > Przykre tylko że ten pojedynek obie strony solidarnie kończą próbami nagonki i/
                                        > lub golenia pacjenta-podatnika.

                                        To "golenie" związane z wprowadzeniem kas jednak odbędzie się (lub nie
                                        oczywiście) WYŁĄCZNIE na terenie prywatnych gabinetów lekarskich - również (a
                                        nawet szczególnie) w takich w których pracujący nie mogą w żaden sposób
                                        "wystawić rachunku państwu" bowiem nie świadczą w ogóle usług finansowanych
                                        przez nfz(państwo) lub stanowią dla niech margines przychodu - czyli ostoi
                                        wolnego rynku.
                                        • gazton51 summa summarum 23.12.09, 22:39
                                          Trudno w kółko powtarzać, ale dodam na koniec:
                                          To, kogo się obciąża winą państwa zależy wyłącznie od decyzji lekarza.
                                          Państwo, czy pacjenta?
                                          Udajesz albo nie rozumiesz tego -nieistotne.
                                          W pierwszym przypadku - ja rozumiem, dlaczego, w drugim - też.
                                          Obaj też wiemy to, dlaczego ja i każdy funkcjonujący poza kesonem rozumieją obie wersje takiej postawy bez trudu.

                                          Wesołych Świąt :)
                                          • slav_ Re: summa summarum 23.12.09, 23:06
                                            > To, kogo się obciąża winą państwa zależy wyłącznie od decyzji lekarza.
                                            > Państwo, czy pacjenta?

                                            Winą???
                                            Państwo obciąża przedsiębiorców różnymi obowiązkami - w tym podatkowymi (to wina??? państwa?). Decyzją przedsiębiorcy jest w jakim sposób te obciążenia sfinansuje by jego działalność przyniosła zysk. ZAWSZE w cenie KAŻDEJ usługi i towaru jest podatek ("wina" państwa?) - sam go płacę kupując cokolwiek. Czemu lekarze nie mieli by podnieść cen porad jeśli zwiększą się koszty ich realizacji i czemu wkładasz taką silę w szantaż moralny by tego nie robili doprawdy nie rozumiem - cena porady to NORMALNY element gry rynkowej.
                                            Zwróć jeszcze uwagę że Twój szantaż emocjonalny (bo tak to wygląda) jest skierowany WYŁĄCZNIE do lekarzy którzy równocześnie pracują prywatnie i na nfz bo tylko oni (teoretycznie) mogliby realizować Twoja koncepcję "nie zwiększania kosztu porady kompensacją zwiększenia cen dla nfz" (???).
                                            Co z lekarzami nie mającymi w ogóle kontraktu z nfz (państwem?) ? Ja ci mają kompensować zwiększenie kosztów jeśli żądasz by nie podnosili cen?

                                            > Udajesz albo nie rozumiesz tego -nieistotne.

                                            Ja z kolei myślę że udajesz że nie rozumiesz - bo to po prostu nie pasuje do Twoich przedstawianych tu koncepcji.

                                            Wesołych Świąt
                                            • gazton51 o winie w świątecznej godzinie 23.12.09, 23:34
                                              Podwyżka dla pacjentów to przecież kara, przedstawiana też jako zemsta. (dość tu jest wyrażających to postów).
                                              A nie ma kary bez winy.
                                              Chyba,że się odrzuca praworządność i demokrację.
                                              I nie jest to wina pacjentów, te kasy.

                                              Jakież to emocje sprawiają że moje poglądy nazywasz szantażem?
                                              Oj, nieładnie tak brzydko insynuować.
                                              Szantaż musi zawierać element groźby, której jak mi wiadomo żadne moje słowa nie zawierają.
                                              Stąd, to co piszesz o szantażu uważam za bezpodstawne i krzywdzące.
                                              Więc jeśli nie wyrazisz skruchy za te słowa, będę zmuszony dalej z Tobą rozmawiać na temat kas! ;)
                                              Tak, dopiero teraz to groźba (ale skierowana przeciw samemu sobie) :)
                                              • slav_ Re: o winie w świątecznej godzinie 24.12.09, 00:20
                                                > Podwyżka dla pacjentów to przecież kara, przedstawiana też jako zemsta. (dość t
                                                > u jest wyrażających to postów).

                                                To tylko retoryka złośliwych postów w odpowiedzi na złośliwe posty. Będziemy TO komentowali?

                                                > Jakież to emocje sprawiają że moje poglądy nazywasz szantażem?
                                                > Oj, nieładnie tak brzydko insynuować.

                                                Widzę że obce Ci jest pojęcie szantażu emocjonalnego. Już tłumaczę. To nie jest szantaż w rozumieniu kryminalnym, nie obawiaj się. To taki dość podstawowy sposób manipulacji który tu uprawiasz (jak teraz widzę zupełnie bezwiednie co Cię rozgrzesza co do intencji, faktycznie wielu ludzi stosuje te technikę manipulacji zupełnie bezwiednie w relacjach międzyludzkich gdy trafi na osobę podatną). Jest to jednak mało finezyjne i radziłbym unikać takiej retoryki.
                                                > Szantaż musi zawierać element groźby, której jak mi wiadomo żadne moje słowa ni
                                                > e zawierają.
                                                Już tłumaczę:
                                                Szantaż emocjonalny zawiera "groźby" typu "jak się zachowasz nie tak jak ja chcę to cię nie będę kochał" a w tym wątku "jak podniesiesz ceny pacjentom to jesteś lekarzem niegodnym miana lekarza a tylko wyrobnikiem skażonym kesonem". Osoba podatna mająca inne poglądy zaczyna w tym momencie odczuwać poczucie winy że "nie jest wystarczająco dobrym lekarzem" co zmusza ją do przyjęcia postawy defensywnej. Jest to jak już pisałem dość płytka manipulacja i działa tylko na osoby podatne a daje złe wrażenie o stosującym tak więc sugeruję unikanie jej.

                                                Myślę że po tym (starałem się prosto) tłumaczeniu przestaniesz się czuć krzywdzonym.

                                                > Więc jeśli nie wyrazisz skruchy za te słowa, będę zmuszony dalej z Tobą rozmawi
                                                > ać na temat kas! ;)
                                                > Tak, dopiero teraz to groźba (ale skierowana przeciw samemu sobie)

                                                Mam nadzieje że po tych wyjaśnieniach nie muszę wyrażać skruchy. Jeśli jednak nie uznasz ich za wystarczające chętnie dowiedziałbym się jednak jak kompensować zwiększone obciążenia państwa ma lekarz nie mający przychodów z kontraktów z nfz.
                                                • gazton51 przy wigilijnej winie 24.12.09, 00:54
                                                  > To tylko retoryka złośliwych postów w odpowiedzi na złośliwe posty. Będziemy TO komentowali?

                                                  To Ty zacząłes TO komentować, nie ja, przyjmując ze 'złośliwych postów' to, co jest Ci wygodne ale już nazwanie rzeczy po imieniu - winą, nie pasuje Ci...ale mniejsza z tym.

                                                  Mylisz się zasadniczo w rozumieniu szantażu emocjonalnego, bo nie w definicji, którą podałeś, a której zupełnie nie spełnia moja opinia

                                                  >"jak się zachowasz nie tak jak ja chcę to cię nie będę kochał"

                                                  Po pierwsze, sam przyznajesz że musi być groźba i to oparta na wzajemnym związku emocjonalnym. Ja nie chcę abyś mnie kochał (!) i nie grozi ci nic emocjonalnego, jeśli zignorujesz moje zdanie i zrobisz coś po swojemu! No chyba, że ja rozumiem inaczej niż Ty kontekst naszej dyskusji ;)
                                                  W taki sposób ja Ty oceniasz pojęcie, żadna różnica zdań nie byłaby niczym innym jak szantażem.
                                                  Ja napisałem, że lekarz wolny i odpowiedzialny ekonomicznie nie będzie na pacjentach odbijał sobie kosztów, które nie wynikają z wymagań klienta ale fiskusa - tak dzieje się na dojrzałym wolnym i konkurencyjnym rynku.
                                                  Nie musisz podzielać moich argumentów racjonalnych, a co do emocjonalnych to decyduje o nich to, kim TY chcesz być jako lekarz, a nie to co ja uważam. Chyba, że czujesz że mam rację i wolałbyś o tej racji nie wiedzieć, bo to obniża samopoczucie.
                                                  Innymi słowy ja piszę "uważam, że jest tak i tak" i nie mieszam do tego jakiś zobowiązań emocjonalnych między nami, niczego też nie żądam i nie grożę. Możesz na to odpowiedzieć "ja uważam inaczej" i każdy pójdzie w swoją stronę. Nie musisz podzielać wartości, które ja przypisuję wolności rynkowej lekarza. Nie ma mowy o zobowiązaniach emocjonalnych. Nic Ci nie grozi z mojej strony, jeśli tak zrobisz.
                                                  Chyba że... w jakiś sposób czujesz, że to co piszę jest autorytatywne i obawiasz się przeciwstawić autorytetom. Radzę wówczas trening asertywności. Podejście submisywne każdy odmienny pogląd uznaje za zobowiązujący do zaangażowania emocjonalnego a manipulacyjne zaś to postawa - czuje tak, mówi nie - lub na odwrót. Asertywność się wówczas przydaje i nie trzeba ani bronić się ani atakować, lub czynić pierwsze poprzez to drugie.
                                                  Jak widzisz, nadal uważam zarzut szantażu za całkowicie bezpodstawny, ale dla mnie sama dyskusja o tym w pełni zastępuje skruchę czy wzajemne ekspiacje.
                                                  Pozdrawiam spod sennego sianka i niech ci woda zamienia się w wino a karp oszczędza ości.
                                                  • slav_ Re: przy wigilijnej winie 24.12.09, 01:44
                                                    Widzę że moje tłumaczenie nie było wystarczająco zrozumiałe a skruchy nie wyraziłem.

                                                    Powtarzam w takim razie swoją prośbę o wytłumaczenie - w jaki sposób ma skompensować zwiększone koszty działalności spowodowane nałożonymi przez Państwo obowiązkami (np. prowadzenia kas rejestrujących) lekarz pracujący w gabinecie prywatnym nie mający żadnego kontraktu z nfz i zarabiający wyłącznie udzielaniem w tym gabinecie porad i zabiegów?
                                                  • gazton51 Re: przy wigilijnej winie 24.12.09, 02:12
                                                    Tłumaczenie było zrozumiałe tylko oparte na nietrafnym zrozumieniu.

                                                    Co do pytania, to wytłumaczyłem jasno o co mi chodzi - o sytuację, w której
                                                    lekarz jest również opłacany przez nfz, czyli, jak pisałem, zależy od
                                                    państwa.
                                                    To jest ogromna większość sytuacji, tacy, którzy żyją wyłącznie z prywatnej
                                                    praktyki bez kontraktu - to kazuistyka.
                                                    Ale, skoro chcesz poruszyć ten temat, to zapewniam Cię, że nie mają oni interesu
                                                    w obciążaniu pacjenta dodatkowymi (a drobnymi) kosztami. Stać ich na kupno i
                                                    obsługę kasy :) Niemałej kasy, dodam. Także na poczęstowanie pacjenta kawą czy
                                                    gratisowym noclegiem dla np opiekuna pacjenta. Na tym rynku jest konkurencja.

                                                    BTW, czy masz jakieś argumenty przeciw renegocjacjom kontraktów "przy okazji"
                                                    wprowadzenia kas?
                                                    Może temat na po świętach - będę się bowiem dotleniał czas jakiś poza oparami
                                                    kesonu... :)
                                        • loraphenus a mnie zastanawia slav'ie jeszcze jedna rzecz 23.12.09, 22:48
                                          czemu po całej transformacji ustrojowej i przemianach -nie weszły na rynek
                                          ochrony zdrowia firmy z kapitałem, które zajęły by się leczeniem pacjentów na
                                          prawdziwą skalę a nie na pijarową namiastkę.

                                          Dlaczego firmy, które - jak tutaj jest wielokrotnie mówione na forum - wiedzą
                                          jak w tym biznesie robić pieniądze, wiedzą jak spełniac oczekiwania i potrzeby
                                          klientów (tak slavie, , myślę ,że użytkownicy forum zapamiętali forsowane tu
                                          słowo) - nie śpieszą przez tyle lat spełniać swojej roli w zaspokajaniu potrzeb
                                          klientów i otwierać kliniki specjalistyczne.

                                          W końcu tylu pacjentów w obliczu profesjonalizmu chce być leczonymi...prywatnie...

                                          Dlaczego inwestorzy nie stworzyli do dziś dnia ofert (lub nazwijmy w nowomowie)
                                          -by być mniej passe - produktów- by leczyć pacjentów onkologicznie, by mieć
                                          własne zaplecze z oiom'ami i prawdziwymi chirurgiami.

                                          Dlaczego chirurgia naczyniowa ogranicza się dziś - w sektorz eprywatnym -do
                                          operacji flebologicznych i wycięcia naczyniaka w obrębie tkanek miękkich?

                                          Czy wegetacja państwówki to nie status quo, w którym cynicy realizują swój
                                          "menagement by objects" ?

                                          A mogli by to przecież tak jak obciążenia podatkowe - zrzucic na państwo,
                                          mieliśmy tu tyle ustaw cytowanych...

                                          Konstytucja RP, ustawy o zawodzie lekarza, ustawy o ubezpieczeniu zdrowotnym
                                          finansowanym ze środków publicznych...

                                          A Misie znające się na tym biznesie jakoś wolą wyjadać miodek z małych słoiczków...
          • dr01 Re: wartość porady 24.12.09, 08:46
            >
            > Czy Ty uważasz, że porada lekarska jest równa wartości "noszenia kasy fiskalnej
            > " i obsługi porady ta kasą?
            >

            150 za poradę to cena zaniżona - bo dotychczas polskie społeczeństwo korzystało
            z wielu "promocji" których udzielali lekarze. A każda promocja kiedyś się kończy
            - nastąpi powrót do rzeczywistej ceny świadczenia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka