Dodaj do ulubionych

portret polskiego pacjenta

28.05.10, 17:49
www.medonet.pl/zdrowie-na-co-dzien,artykul,1611874,1,polskiego-pacjenta-portret-wlasny,index.html
komentarze pod tekstem - bezcenne :-)
Obserwuj wątek
    • oby.watel Re: portret polskiego pacjenta 28.05.10, 18:06
      Cóż za wściekły atak na wysoko kształcona klasę, która nie ma obowiązku
      tłumaczyć motłochowi wszystkiego co na studiach wykuła na blachę.

      Jak pokazują wyniki sondażu, co dziesiąty pacjent nie ufa swojemu lekarzowi.
      Może to wynikać ze złych doświadczeń chorego lub jego bliskich w kontakcie z
      systemem opieki zdrowotnej. Pacjenci często skarżą się, że lekarze nie udzielają
      im odpowiedzi na zadawane pytanie. Medycy tłumaczą się brakiem czasu, ponieważ
      standardowa wizyta w przychodni trwa 15 minut. Chorzy jednak często uważają, że
      lekarze nie rozmawiają z nimi, ponieważ sądzą, iż pacjenci i tak nie będą w
      stanie zrozumieć trudnych kwestii dotyczących choroby i procesu terapeutycznego.
      Dlatego zdaniem specjalistów, pierwsza wizyta u lekarza powinna być zdecydowanie
      dłuższa. Doktor musi wytłumaczyć pacjentowi, z jaką chorobą ma do czynienia i
      czym grozi nieleczenie. Musi też wytworzyć relację wzajemnego zaufania. Dobry
      lekarz powinien również znać ceny leków oraz wiedzieć, czy pacjenta na nie stać.


      Zaiste. Komentarze ludzi mających kontakty bezpośredni z fachową kadrą medyczną
      zawsze są bezcenne.
      • loraphenus Re: portret polskiego pacjenta 28.05.10, 20:13
        oby.watel napisał:

        > lekarz powinien również znać ceny leków oraz wiedzieć, czy pacjenta na nie stać

        komunikacja często leży -ale bardzo przepraszam, to zdanie jest przekłamane.
        Dobry lekarz, w przypadku zaistnienia u pacjenta ciężkiej sytuacji
        materialnej i stwierdzenia, że pacjenta nie stać na leki -powinien natychmiast
        wyjąć brakujące pieniądze z własnej lekarskiej kieszeni i zamówić dla pacjenta
        taksówkę oraz obiad w restauracji. Bowiem -nie można ograniczać się do leczenia
        tylko ciała, stan psychiczny pacjenta także jest ważny. Lekarz musi mieć to na
        uwadze i być przygotowany na takowe okoliczności.
        • oby.watel Re: portret polskiego pacjenta 28.05.10, 20:24
          Przepraszam że się wcinam twój słowotok, ale w którym miejscu wyartykułowałem
          przypisane mi zdanie, wokół którego snujesz swe fantasmagorie? Lekarz nie musi
          nic z własnej lekarskiej kieszeni wyciągać. Nie powinien też nic do niej wkładać
          przyjmując pacjenta.
          • loraphenus jesteś zbyt wyczulony, egocentryczny 28.05.10, 20:40
            ja napisałem,że prawdziwy lekarz powinien wczuć się w rolę i być sponsorem
            biednego pacjenta. Tylko wtedy zasługuje na przymiotnik "dobry"

            acha, czyli zaleceń lekarskich do koperty wkładać też nie wolno. Niemcy czekają
            na obywatela, zaiste godny to pomysł.

            Odrób zadanie domowe z innego postu ok ? :)
            • oby.watel Re: jesteś zbyt wyczulony, egocentryczny 28.05.10, 20:51
              Ja nie napisałem tego, o czym deliberujesz z wypiekami na licu. Już tak się
              zapędziłeś w wyzłośliwianiu się, że zaczynasz dostrzegać koperty, choć nikt o
              nich nie wspomina.
          • protozoa Re: portret polskiego pacjenta 28.05.10, 20:59
            W życiu nie włozyłam do portfela ani złotówki od pacjenta ( nie mylic z
            pieniędzmi, które zarobiłam legalnie przyjmując pacjentów). Nie obchodzą mnie
            ceny leków. Jak kogos nie stać niech się nie leczy albo oszczędza, pozycza od
            rodziny, idzie do kościoła, aby mu zasponsorowali ( hi, hi, hi).....nie moja
            sprawa. Wypisuję recepty na leki, które są moim zdaniem najskuteczniejsze, co
            nie oznacza najdroższe.
    • vacia Re: portret polskiego pacjenta 28.05.10, 21:15
      Jakie wnioski z tego portretu polskich pacjentów?
      Moim zdaniem pacjenci potrzebują więcej wyjaśnień odnośnie przepisywanych
      leków, ich działań ubocznych i całego procesu leczenia, muszą wiedzieć dlaczego
      ten lek a nie inny lub jeśli chcą powinni mieć możliwość, samodzielnie wybrać
      lek spośród kilku leków o podobnym działaniu.
      Pozatym przepisywanie dużej ilości tabletek nie robi dobrego wrażenia i skłania
      do zaniechania leczenia.
      • claratrueba to nie takie proste 29.05.10, 08:20
        Jestem w grupie tych "opornych pacjentów" a własciwie w dwóch grupach- astma i
        nadcisnienie (przeszłość). Leków nie biorę. Moi lekarze o tym wiedzą i w pełni
        akceptują.
        Leki antyalergiczne odstawiłam z powodu skutków ubocznych. Całodzienne fatalne
        samopoczucie uznałam za gorsze i bardziej niebezpieczne
        (dekoncentracja+samochód) niż ew. nocny atak astmy możliwy do przerwania
        Berodualem itp. Mimo nie przyjmowania leków ostatni atak astmy miałam 20 lat
        temu. Zapewne pomogły mi zalecenia lekarza szwedzkiego otrzymane w saunie
        hotelowej odnośnie diety, wyjazdów w góry na wys. pow. 3000 m, aktywności
        fizycznej itd.
        Nadcisnienie minęło bez śladu, kiedy wróciłam do codziennego pływania. To
        zalecił mój kardiolog, która akurat lekami nie szafuje. Koleżanka z tym samym
        problemem (i nadwagą, ktorej ja nie mam) od swojego dostała recepty i zero
        zaleceń jak obniżyć cisnienie w spos. naturalny.
        Czy moje postepowanie jest dowodem "ciemnoty pacjenta"? Jesli tak, to ta
        ciemnota okazuje sie niezwykle skuteczna i bez skutków ubocznych.
        • young_doc Re: to nie takie proste 29.05.10, 12:30
          Praca z wyedukowanym (nie mylić z przemądrzałym!) pacjentem to czytam
          przyjemność. Kłopot polega na tym że jak mówi statystyka przytoczona w wątku
          obok - 40% społeczeństwa nie jest w stanie zrozumieć i zastosować prostej
          instrukcji. Takiej na przykład jak "codziennie rano jedna tabletka".

          Nie chodzi mi o obrażenie kogokolwiek, chodzi mi o stwierdzenie faktu
          zaobserwowanego przez lekarzy już dosłownie stulecia temu. I o zauważenie że
          rzadko jest problemem zbyt mała ilość informacji przekazana pacjentowi. Zwykle
          jest nią zbyt duża ilość informacji której starszy człowiek nie jest w stanie
          żywcem zrozumieć.

          I wtedy albo on mi w ciemno zaufa, albo nie. I dla jego dobra muszę go przekonać
          używając wszelkich chwytów rodem z podręczników marketingu bezpośredniego.
          Rozmowy o etyce są piękne, ale w realu uratowanie komuś życia czasem polega na
          zwodzeniu go w kierunku najlepszego dla niego wyjścia.
          • oby.watel Re: to nie takie proste 29.05.10, 13:40
            Wiesz? To samo można powiedzieć i o drugiej stronie. Tyle się tłucze - nie
            bierz, bo CBA, bo to może być podpucha. I co? Jak grochem o ścianę.
            • young_doc Re: to nie takie proste 29.05.10, 13:53
              Ja nie napisałem tego, o czym deliberujesz z wypiekami na licu. Już tak się
              zapędziłeś w wyzłośliwianiu się, że zaczynasz dostrzegać koperty, choć nikt o
              nich nie wspomina.
              • samanta5 Re: to nie takie proste 29.05.10, 14:00
                Proszę przestrzegać praw autorskich i nie odpowiadać jeżeli słów brak
                • young_doc Re: to nie takie proste 29.05.10, 20:41
                  Nie no - co jak co ale tego że piszę zbyt krótkie posty bo słów mi brakuje to
                  jeszcze mi tutaj nikt nie wytknął :-)))))
        • cccykoria Re: to nie takie proste 29.05.10, 13:04
          Jak przeczytałam to co claratrueba to .... odstawić leki bo
          skutki uboczne? Mój syn jest kierowcą tira (jaka siara itp;)
          i jest alergikiem ,miał też astmę na tle alergicznym ,ale
          nie przyszło mu do glowy odstawić leki ,bierze cały czas
          aleric ,reszta sereven dysk ,Flixotide niedawno odstawiła mu
          alergolog ,ma tylko wentolin w razie ataku jest pod stałą
          kontrolą i niestety zaczął odczuwać pod wpływem wysiłku
          dusznosci ,sporadycznie ,ale są no i dylemat następna wizyta.
          Aleric bierze bez przerwy na nocLeki alergiczne typu
          zyrtec aleric itp bierze się na noc.Widocznie u Ciebie nie
          masz nic wspólnego z alergią i astmą i nadciśnieniem .Ja
          biorę Zyrtec na zmianę z Telfastem ,kilka dni po odstawieniu
          katar itp , Jak można przerwać?

        • aelithe Re: to nie takie proste 29.05.10, 13:48
          widzisz i to jest przykład hipokryzji
          z jednej strony krytykujesz lekarzy, z drugiej kompletnie nie leczysz swoich przewlekłych chorób i jak wyindukujesz niewydolność oddechową i serca to na pewno będziesz żądać aby koszty twojej nieroztropności pokryli podatnicy.
          Astma to przewlekła choroba zapalna , wg danych GINA należy ja uznać za w 95% wyleczalną.
          Leczenie astmy polega na podawaniu leków przeciwzapalnych - sterydy wziewne a w ciężkich przypadkach doustne lub dożylne lub leki antyleukotrienowe. Z nowszych przeciwciała monoklonalne.
          Nieleczony stan zapalny twoich oskrzeli doprowadzi do niewydolności oddechowej, za którą ty sama będziesz odpowiedzialna.
          Więcej niż dwukrotne przyjęcie leków doraźnych świadczy o źle kontrolowanej astmie.
          Nadciśnienie nie mija, chyba że wynikało one z przyczyn wtórnych - nadczynność tarczycy, głęboka niedoczynność, znaczna otyłość. W innych przypadkach jest to choroba samoakcelerująca się. Generalnie wynika ze zmniejszenia elastyczności naczyń w wyniku ich starzenia się, czego wynikiem jest wydzielania czynników prowadzących do podniesienia RR a w konsekwencji do przyspieszenia degeneracji drobnych naczyń.
          • claratrueba aelithe, a CO mam leczyć? 30.05.10, 07:23
            skoro 20 lat bez leków p.alergicznych i bez żadnych dolegliwości? Mimo, że nie
            zniknął żaden z alergenów (na świecie musiałyby zostać tylko konie, psy i babka
            lancetowata)?
            Mam leczyc ciśnienie poniżej 120/80? Bo takie jest, od kiedy znów pływam.

            Wiesz, moi lekarze przyznają, że rozumieją dlaczego tak ze mną jest. Ale
            konieczności leczenia nie widzą. O ile ten dobry stan będzie trwał.

            • aelithe Re: aelithe, a CO mam leczyć? 30.05.10, 09:45
              leki przeciwalergiczne astmy nie leczą , to nie jest alergia na antygen, ale przewlekła choroba zapalna w której antygen stanowi jedynie mechanizm spustowy
              jeśli od 20 lat nie masz objawów - kaszel, duszność etc. to jest wielki znak zapytania czy w ogóle masz astmę. Niestety to modna choroba, więc często jest nadrozpoznawalna u ludzi młodych ( nie mówię o astmie młodzieńczej, czy astmie okazjonalnej)
              co do nadciśnienia, badaniem rozstrzygającym jest 24 godzinny pomiar RR. Jeśli masz zdecydowanie parametry jakie podajesz, to nigdy nie miałaś nadciśnienia. Nadciśnienia nie można rozpoznać na podstawie pojedynczego pomiaru ciśnienia tętniczego. Poza tym uwagi jak wyżej. A i u kobiet mamy nadciśnienie ciężarnych oraz nadciśnienie indukowane przez antykoncepcję hormonalną, które generalnie nie są idiopatycznym nadciśnieniem tętniczym.
              • claratrueba Re: aelithe, a CO mam leczyć? 31.05.10, 06:27
                jeśli od 20 lat nie masz objawów - kaszel, duszność etc. to jest wielki znak za
                > pytania czy w ogóle masz astmę.

                Wtedy, gdy mi ją leczono, nie miało wątpliwości 3 lekarzy, ktorzy mnie bezradnie
                do siebie odsyłali. Kaszel pojawia sie zawsze przy klimatyzacji.

                N
                > adciśnienia nie można rozpoznać na podstawie pojedynczego pomiaru ciśnienia tęt
                > niczego.

                Rozpozano na podst. pomiarów robionych dwa razy dziennie przez 14 dni.
                Holter był rozważany, lekarz zrezygnował, bo ciśnienie spadło. Nie wyklucza, że
                jego wzrost to skutek "odstawienia endorfin".
                A leki na nadciśnienie lekarze, niestety, często przepisują po jednokrotnym
                pomiarze i to w warunkach gabinetu.

                Nie o mojeew. dolegliwości tu chodzi, a o potepieni "niesfornych pacjentów"
                odstawiających leki. Może niejeden z nich nie stosuje ich bo, tak jak ja, nie
                potrzebuje ich? Niezgodnie ze współczesną wiedzą medyczną. Trzmiel lata
                niezgodnie ze współczesną fizyką.

                • aelithe Re: aelithe, a CO mam leczyć? 01.06.10, 09:55
                  1. z twojego opisu wynika , że prawdopodobnie masz astmę sporadyczną
                  jeśli istnieje jeden czynnik wyzwalający w miarę zdefiniowany i możliwy do usunięcia możliwe jest nie stosowanie leczenia przewlekłego
                  2. co do HA podstawowym badaniem dla określenia nadciśnienia jest 24 godzinne badanie ciśnienia ( Holter to 24 godzinne ekg)
                  niedoinwestowanie poz nie pozwala na wykorzystanie tego badania
                  3. czasem pojedynczy pomiar może dać jednoznaczne rozpoznanie HA
                  • claratrueba Re: aelithe, a CO mam leczyć? 01.06.10, 10:27
                    > 1. z twojego opisu wynika , że prawdopodobnie masz astmę sporadyczną
                    > jeśli istnieje jeden czynnik wyzwalający w miarę zdefiniowany i możliwy do usun
                    > ięcia możliwe jest nie stosowanie leczenia przewlekłego

                    Potwierdzasz moje przypuszczenia. Myślę, że oprócz "paliwa"- alergii potrzebny
                    jest "katalizator"- klima. To tłumaczy, dlaczego 23 lata przed atakiem i 20 po-
                    nie ma problemów. Wspomniany szwedzki lekarz zwrócił mi równiez uwage na moją
                    głeboka niechęć do pewnych pokarmów na ogół powszechnie lubianych- może to byc
                    obrona organizmu przed reakcja krzyżową
                    2. holter cisnieniowy- przpraszam za niedokładnośc.
                    3. no np.220/140 to uprawnia do diagnozy, o ile wiem. Aż taki efekt "białego
                    fartucha" to chyba nie moze być.
                    • aelithe Re: aelithe, a CO mam leczyć? 03.06.10, 14:20
                      MHO zdecydowanie nie ; ale wiesz, w medycynie wszystko może się zdarzyć
                      tyle już widziałem
    • pink1416 Re: portret polskiego pacjenta 29.05.10, 14:11
      byłam u okulistki. najpierw tradycyjna tablica, potem pokazała mi z daleka
      jednocześnie 2 tablice i pyta:

      - Którą pani widzi lepiej, zieloną czy czerwoną? (zielone i czerwone było tło, a
      przedstawiały dziwne obiekty jakby figury geometryczne zlane ze sobą koloru
      czarnego)
      - Widzę obie jednakowo. Jednakowo dobrze - odpowiedziałam
      - No ale... proszę się zastanowić... Którą pani widzi L-E-P-I-E-J???
      - Widzę jednakowo wyraźnie i czerwoną, i zieloną.
      - No!!! Proszę się skupić i odpowiedzieć na pytanie którą lepiej pani widzi?
      - Obie tak samo.
      - Proszę pomyśleć!!! Którą???!!!???
      - Jeśli muszę wybrać to no, nie wiem... Zieloną?
      - Dobrze... zieloną pani widzi. Dobrze...
      - Nie nie nie, zaraz! Widzę obie i powiedziałam to już kilka razy, zgodnie z prawdą.
      - No jak to? Przecież pani powiedziała, że zieloną...
      - No tak, powiedziałam... - uśmiechnęłam się sama do siebie w duchu

      Nie wiadomo o co jej chodziło:) Koleżanka która była u niej przede mną nie miała
      tych tablic:) Z tym że ona nosi okulary a ja nie. Mam uwierzyć że jestem
      daltonistką?
      • 1951b Re: portret polskiego pacjenta 30.05.10, 01:54
        Idealny pacjent - Wash&Go

        Z jednej strony, lekarze chcieliby mieć do czynienia z pacjentami wyedukowanymi
        i świadomymi. Takimi, co to potrafią jednym tchem wyrecytować leki jakie
        zażywają, potrafią dokładnie opisać i umiejscowić ból, przestrzegają zaleceń
        lekarza.
        Wiedzą, że karetkę należy wzywać wyłącznie w stanie zagrożenia życia, a jak im
        się przytrafi STEMI, to bez wahania godzą się na zabieg, bo to słuszna decyzja.
        Z drugiej zaś strony z takimi, co to jak im przyjdzie udowodnić w SL, że mają
        uzasadnione pretensje do lekarza, nie potrafią odróżnić zapalenia migdałów od
        zapalenia przydatków.
    • dr01 olewka 29.05.10, 19:50
      nie ma się co przejmować głupimi pacjentami, bo na głupotę nie ma lekarstwa. Na
      głupotę pacjentów nie mamy żadnego wpływu. Aby mieć czyste sumienie należy
      wytłumaczyć o co chodzi jak krowie na rowie - jak mimo to nie rozumie - znaczy
      się MA DO TEGO PRAWO. Pacjent ma prawo do tego, aby nie być leczony właściwie,
      jeżeli SOBIE TEGO ŻYCZY. W końcu to jego zdrowie, nie moje. Jeżeli człowiek ze
      STEMI mi świadomie odmawia a nie ma przesłanek że jest chory psychiatrycznie -
      nie mam PRAWA zrobić mu koronarografii, więc jej nie robię - proste. A czy
      pacjent przeżyje leczenie zachowawcze - jego sprawa.
      W końcu demokracja i wolny kraj. Nie ma się co wczuwać za bardzo, bo to grozi
      wypaleniem zawodowym.
      Oczywiście byłoby bardziej sprawiedliwie, aby pacjenci przynajmniej częściowo
      ponosili finansowe konsekwencje swoich błędnych decyzji - dlatego jestem za
      obowiązkowym współpłaceniem za świadczenia w ramach NFZ.
      • oby.watel Re: olewka 29.05.10, 19:57
        Dobre podejście. Nie obchodzi mnie czy głupi pacjent wyzdrowieje, ale powinien
        mi dodatkowo płacić. A po co w ogóle użerać się z głupimi, śmierdzącymi
        pacjentami? Prościej będzie siedzieć w domu, a na drzwiach gabinetu wywiesić nr
        telefonu i konta.
        • young_doc Re: olewka 29.05.10, 20:45
          Czlowieku, przecież to ztwoich składek będzie wypłacana renta czy też koszty
          rehabilitacji tego człowieka... my co najwyzej będziemy mieli mniej roboty jak
          ktos zgody na terapię nie wyrazi... Odrobinę logiki, mniej ślepej agresji w
          stosunku do konowałów. Masz w cholerę rzeczy w polskiej medycynie które mógłbyś
          słusznie krytykować a przyczepiłeś się akurat do tych propozycji które akurat
          tobie w ostatecznym rozrachunku wyszłyby na dobre.
          • oby.watel Re: olewka 29.05.10, 20:52
            Człowieku, zrozum że wreszcie, że bierzesz moją kasę niezależnie od tego, czy ja
            potrzebuję Twojej rady, czy nie. I ja nie mogę Ci jej odebrać i dać komuś, kto
            według mnie bardziej zasługuje. Dlatego możesz mnie spokojnie olewać i nie
            przejmować się wynikami leczenia. To jest socjalizm w czystej postaci - zarobki
            w żaden sposób nie powiązane z efektami pracy.
            • dr01 Re: olewka 29.05.10, 21:02
              > Człowieku, zrozum że wreszcie, że bierzesz moją kasę niezależnie od tego, czy j
              > a
              > potrzebuję Twojej rady, czy nie. I ja nie mogę Ci jej odebrać i dać komuś, kto
              > według mnie bardziej zasługuje. Dlatego możesz mnie spokojnie olewać i nie
              > przejmować się wynikami leczenia. To jest socjalizm w czystej postaci - zarobki
              > w żaden sposób nie powiązane z efektami pracy.
              >

              tak się składa, że biorę kasę jak zrobię zabieg - jak pacjent mi odmówi - kasy
              nie ma. W swoim interesie powinienem namawiać wszystkich za wszelką cenę. Nie
              robię tego - staram się obiektywnie przedstawić za i przeciw - i tak większość
              się zgadza na to, co dla nich właściwe.
              A konsekwencje braku przestrzegania zaleceń w postaci znacznie zwiększonych
              kosztów leczenia w późniejszym okresie powinni przynajmniej w części ponosić
              pacjenci i nie uważam tak dlatego, by się nachapać, tylko dlatego, by pacjenci
              sami szanowali własne zdrowie bardziej niż obecnie, bo na ich leczenie pieniądze
              są pokrywane z publicznych funduszy.
              • oby.watel Re: olewka 29.05.10, 21:19
                Palacze, pijacy, ćpuni i inni też narażają swoje zdrowie i wszyscy musimy płacić
                za transport i przyszycie obciętych jajec, czy upadku z Gubałówki. Nie sugeruję,
                że bierzesz kasę za nic, tylko zwracam uwagę, że jeśli Cię "nie obchodzi" co się
                z leczonym przez Ciebie pacjentem dzieje, to sam sobie wystawiasz świadectwo
                kiepskiego, nieskutecznego lekarza.
                • dr01 Re: olewka 29.05.10, 21:30
                  obchodzi mnie to, by swoją robotę zrobić dobrze. Moja praca polega na wykonaniu
                  zabiegu ratującego życie - i to robię. Z pacjentami muszę rozmawiać żeby
                  wyrazili na ten zabieg zgodę. Uważam, że też robię to dobrze - spora część ludzi
                  z którymi rozmawiam naprawdę rozumie o co chodzi.
                  Natomiast nie mam wpływu na pozostałą część. A skoro nie mam wpływu, to po co
                  mam się tym przejmować skoro i tak to nic nie da? Przejmowanie się takimi
                  sprawami prowadzi do niepotrzebnego stresu a takowy jest szkodliwy dla zdrowia -
                  np. może prowadzić do zawału serca. Dbając o własne zdrowie dbam o zdrowie
                  potencjalnych pacjentów w przyszłości, więc korzyść z mojego olewania
                  przedstawionej sytuacji odnosi wiele osób.

                  Wprowadzenie współpłacenia pozwoli docenić swoje zdrowie również palaczom,
                  pijakom, ćpunom i obcinaczy własnych jajec.

                  Zdrowia życzę.
                • slav_ Re: olewka 29.05.10, 21:45
                  > że bierzesz kasę za nic, tylko zwracam uwagę, że jeśli Cię "nie obchodzi" co si
                  > ę
                  > z leczonym przez Ciebie pacjentem dzieje, to sam sobie wystawiasz świadectwo
                  > kiepskiego, nieskutecznego lekarza.

                  Lekarz nie jest odpowiedzialny za życie i losy człowieka który przez moment jest jego pacjentem poza tym właśnie momentem i to tylko w sferze zawodowej działalności.

                  Przypisywanie takiej odpowiedzialności lekarzowi jest nieuprawnionym nadużyciem a przyjmowanie przez lekarza takiej odpowiedzialności jest albo niebezpieczną (dla tego lekarza) głupotą albo świadectwem potężnej mitomanii.
            • young_doc Re: olewka 29.05.10, 21:11
              Człowieku, zrozum że wreszcie, że bierzesz moją kasę niezależnie od tego, czy
              ja potrzebuję Twojej rady, czy nie. I ja nie mogę Ci jej odebrać i dać komuś,
              kto według mnie bardziej zasługuje. Dlatego możesz mnie spokojnie olewać i nie
              przejmować się wynikami leczenia. To jest socjalizm w czystej postaci - zarobki
              w żaden sposób nie powiązane z efektami pracy.


              W pełni się zgadzam!!! I chciałbym byś mi mógł ja dać ;-)

              Nie rozumiem tylko czemu krytykujesz w takim razie propozycję legalizacji
              wynagradzania lekarza przez pacjenta który go wybrał?
              • oby.watel Re: olewka 29.05.10, 21:22
                > Nie rozumiem tylko czemu krytykujesz w takim razie propozycję
                > legalizacji wynagradzania lekarza przez pacjenta który go wybrał?

                Bo nie lubię płacić dwukrotnie za to samo. A przez 20 lat można było wypracować
                sprawny, działający system ubezpieczeń zdrowotnych. Kasy Chorych pomału
                zaczynały działać. Zamiast je zmobilizować konkurencją cofnięta służbę zdrowia
                do stanu sprzed roku 1990. To się musi zawalić.
                • young_doc Re: olewka 29.05.10, 21:35
                  Bo nie lubię płacić dwukrotnie za to samo.
                  Jak będziesz ubezpieczony i będziesz chciał wynagrodzić lekarza tak jak to
                  opisujesz to i tak przecież płacisz dwukrotnie... ale zresztą nieważne.

                  przez 20 lat można było wypracować sprawny, działający system ubezpieczeń
                  zdrowotnych. Kasy Chorych pomału zaczynały działać. Zamiast je zmobilizować
                  konkurencją cofnięta służbę zdrowia do stanu sprzed roku 1990. To się musi
                  zawalić


                  No i zawsze wiedziałem że w czymś musimy się zgadzać!
                  • oby.watel Re: olewka 29.05.10, 21:41
                    Szkoda, że wcześniej tego nie dostrzegłeś. Zgadzamy się od początku, ale
                    zrobiłeś woltę i zacząłeś powtarzać banialuki za innymi. Ja stale mówię to samo.
                    Łatwo to sprawdzić.
                    • young_doc Re: olewka 29.05.10, 21:50
                      Tak z czystej ciekawości - mógłbyś przytoczyć którąś z moich wypowiedzi którą
                      uważasz za banialukę?
                      • oby.watel Re: olewka 29.05.10, 22:12
                        Prześledź początektego wątku z łaski swojej. Najpierw mi poniekąd przyznajesz rację, po czym
                        dołączasz do chóru.
                        • young_doc Re: olewka 29.05.10, 22:31
                          W pierwszym poście nie popełniłeś żadnego rażącego błędu, potem zacząłeś pisać
                          rzeczy które są po prostu głupie: radziłeś mi zmienić kraj i zawód skoro mi się
                          nie podoba obecny system, ze niepotrzebne są większe nakłady na lecznictwo by
                          leczyć ludzi lepiej, wspomniałeś coś o wielkich kieszeniach lekarzy na koperty i
                          dolary - a insynuowanie mi ze kiedykolwiek wziąłem łapówkę zawsze doprowadza
                          mnie do furii! - i wybacz szczerość: obraziłeś kilku swoich rozmówców. Owszem,
                          ja również poczułem się urażony.

                          I jeszcze jedno - ja tu sobie rozmawiam rekreacyjnie. Tłumaczę bezinteresownie
                          pewne zjawiska zaś nie walczę o lepszy byt lekarzy - o takie sobie nocne Polaków
                          rozmowy... niekoniecznie każde moje zdanie należy interpretować jako walkę z
                          pacjentami! Możesz za to mieć pewność że piszę szczerze (bo anonimowo), nawet
                          jeśli nie wszystko to co piszę się Tobie podoba. I niekoniecznie to że się ze
                          mną nie zgadzasz oznacza ze nie mam racji.

                          Pozdrawiam!
                          • oby.watel Re: olewka 29.05.10, 22:52
                            Przykro mi, że to co pisałem wziąłeś do siebie. Zwłaszcza, że nie odpowiadałem
                            Tobie, a poczułeś się urażony dopiero jak Cię autor postu na który odpowiadałem
                            pouczył. Poza tym dokonujesz nadinterpretacji. Przykładowo mówiąc o tym, że
                            lekarze biorą łapówki mam na myśli lekarzy, którzy biorą łapówki. I tylko
                            lekarzy, którzy biorą łapówki. Jest nadużyciem przypisywanie mi poglądu, iż
                            wszyscy lekarze to łapówkarze. Jeśli Ci powiem - uważaj w Warszawie, bo
                            taksówkarze oszukują, to muszę od razu zastrzec, że nie wszyscy i nawet nie
                            większość?

                            Pozwól że pójdę na łatwiznę: Ja tu sobie rozmawiam rekreacyjnie. Tłumaczę
                            bezinteresownie pewne zjawiska zaś nie walczę o lepszy byt pacjentów - ot, takie
                            sobie nocne Polaków rozmowy... Niekoniecznie każde moje zdanie należy
                            interpretować jako walkę z lekarzem!
                            Nawet jeśli nie wszystko co piszę Ci się podoba, to niekoniecznie oznacza że nie
                            mam racji.

                            ;)
                            • young_doc Re: olewka 29.05.10, 23:07
                              Mam nadzieję że nie uraziłem Ciebie - jeśli napisałem choć o słowo za dużo
                              szczerze przepraszam. Owszem, ja te nie lubi gdy ktoś traktuje mnie z góry, ale
                              zawsze staram się dopuścić myśl że to że mój pacjent bywa chamski w karetce
                              niekoniecznie wyklucza to ze ma także rację... proszę jedynie o wzajemność w
                              czasie dyskusji na tym forum.

                              W wielu rzeczach masz rację - w tych akurat lekarze się z Tobą zgadzają. Jednak
                              jako zawodowcowi w temacie o którym rozmawiamy trudno mi czasem oprzeć się
                              wrażeniu że próbujesz tłumaczyć pilotowi gdzie można lądować...
                              Nie chcę by to zabrzmiało protekcjonalnie, ale po prostu trochę mnie w temacie
                              organizacji ochrony zdrowia szkolono. Wiele twoich zarzutów jest słusznych,
                              wiele z twoich propozycji wszystkim wyszłyby na dobrze - ale po prostu nie
                              wszystkie, nie zawsze i nie w każdym przypadku. Ok?

                              I mam naprawdę nadzieję ze nie wejdziesz na moją izbę przyjęć z kijem
                              bejsbolowym. Widzisz, ja jestem spokojny, ale mamy kilka naprawdę zadziornych
                              pielęgniarek ;-)
                              • oby.watel Re: olewka 29.05.10, 23:22
                                No widzisz? Ja nigdzie nie napisałem, że chodzę do lekarza z kijem bejsbolowym...

                                Ani Ty, ani ja nie jesteśmy w stanie niczego zmienić. Ale możemy rozmawiać,
                                dyskutować, może ktoś to podchwyci? Potrzebujemy się wzajemnie, więc nie ma
                                sensu skakać sobie do oczu. Sam przyznajesz, że nie lubisz jak Cię ktoś traktuje
                                protekcjonalnie. Wyobraź sobie, że ja też. Takie jęczenie jakie tu wydają z
                                siebie niektórzy rozmówcy jaki problem rozwiąże? W czym pomoże lekarzom nagonka
                                na pacjentów? A pacjentom na lekarzy?
                                • young_doc Re: olewka 29.05.10, 23:54
                                  forum.gazeta.pl/forum/w,305,111940170,112111987,Re_Naprawde_.html
                                  Masz całkowitą rację - potrzebujemy się wzajemnie. I ja naprawdę chciałbym
                                  czasem po prostu porozmawiać. i zgoda - niejednokrotnie jesteśmy przemęczeni,
                                  przewrażliwieni, sfrustrowani.To nigdy nie usprawiedliwia niewłaściwego
                                  zachowania
                                  , ale czasem je wyjaśnia. Naprawdę przydałoby się nam ograniczenie
                                  czasu pracy, więcej czasu na szkolenie, lepszy sprzęt i większa obsada. nie
                                  uważam tego za jęczenie, lecz za wyjaśnienie jak można uniknąć wielu
                                  niewłaściwych sytuacji. A nawet jeśli ktoś tutaj wylewa swoje żale - to wolę by
                                  mógł pewne rzeczy powiedzieć tutaj, a nie w rozmowie z pacjentem.

                                  Kiedykolwiek słucham radia, telewizji, rozmów w poczekalni, przeglądam gazety
                                  czy internet - przytłacza mnie ilość narzekań na lekarzy. Nie jesteśmy idealni,
                                  o nie - lecz od czasu do czasu nam też potrzebne jest zwykłe słowo zachęty. Bo
                                  bez tego naprawdę możemy zwątpić w sens naszej pracy ze szkodą dla nas wszystkich.

                                  Tak, masz rację - każda nagonka jest tylko szkodliwa. A daj sobie powiedzieć -
                                  moje środowisko chwili obecnej czuje się zaszczute. Słusznie lub nie, ale takie
                                  w chwili obecnej są subiektywne odczucia lekarzy. I niezależnie od przyczyn tego
                                  stanu wiem jedno - w takich warunkach nie da się normalnie pracować. A
                                  przynajmniej jest bardzo trudno.
                                  • oby.watel Re: olewka 30.05.10, 00:59
                                    Nie musisz podawać linka, bo wiem co pisałem. A raczej czego NIE pisałem. Nie
                                    chciałbym Cię obrazić, ale nie wydaje Ci się, że tam nie jest napisane to, co
                                    insynuujesz? Jak się dogadamy, jeśli się nie będziemy rozumieć albo będziemy
                                    manipulować wypowiedzi?

                                    Przytłacza Cię ilość narzekań na lekarzy? I dziwisz się? Przebierz się w cywilne
                                    łachy i idź do pierwszej lepszej przychodni. Poczekaj aż rejestratorka skończy
                                    malowanie paznokci, podaj jej objawy zawału serca i poproś, żeby Cię
                                    zarejestrowała. Jak się dostaniesz do lekarza i dodatkowo jest czynna maszyna do
                                    EKG, to znaczy, ze jesteś w czepku urodzony.

                                    Twoje środowisko czuje się zaszczute? Przez kogo? Przez pacjentów, których
                                    używało jako karty przetargowej w walce o kasę? Przecież samo swoim
                                    postępowaniem zniszczyło szacunek jakim się cieszyło. A prasa donosiła na zmianę
                                    o błędach w sztuce i łapownictwie. Komu było na rękę napuszczanie pacjentów na
                                    lekarzy? Daliście się podpuścić, więc teraz lekarz jawi się jako chciwy,
                                    pozbawiony skrupułów, niedouczony partacz.

                                    Ktoś kiedyś śpiewał "Dobry sposób by nas zmielić, to poróżnić i podzielić".
                                    Czyli robić to, co robi PiS...
                • young_doc Re: olewka 30.05.10, 14:13
                  Prowokuję? Może trochę, ale pomyśl, co Ty jako pacjent poczułbyś gdyby jakiś
                  lekarz tu napisał że coraz więcej jego kolegów chodzi do pracy z kijem
                  bejsbolowym albo innym gadżetem do nauki dobrych manier. Tak na wszelki wypadek?
                  A pobicia lekarzy się zdarzają, nie każdy ma żonę która go powstrzymuje. I nie
                  zawsze wina leży po stronie lekarza.

                  Piszesz o możliwościach uzyskania badań w przychodni. Wiem że to nie powinno nic
                  obchodzić pacjenta, ale pozwól że opowiem ci teoretyczną sytuację. Załóżmy ze
                  jestem lekarzem rodzinnym (nie jestem, ale w życiu już w wielu miejscach
                  pracowałem). Podpisałem właśnie kontrakt z NFZ na jedynych możliwych warunkach
                  do podpisania, czyli stawka kapitacyjna 8 zł/pacjenta miesięcznie (część
                  wyliczeń będzie nieco uproszczona by skrócić wywód). Generalnie warunki
                  udzielania świadczeń dość sztywno określają podział stawki 2 do 2,5 zł na
                  badania, drugie tyle na lekarza, reszta trzeba wydać na inne koszta
                  funkcjonowania gabinetu by spełnić wymagania NFZ.

                  No więc siedzę sobie w gabinecie i czytam powiedzmy podręcznik "Medycyna
                  rodzinna" prof. Latkowskiego. Mam tam opisane jakie badania powinienem
                  profilaktycznie co roku wykonywać pacjentom by odpowiednio wcześniej wykrywać
                  ich choroby. Tutaj jest bardzo podobna lista:
                  www.szpitalbp.pl/p830.html
                  no więc biorę sobie cennik laboratorium:
                  www.fryda.pl/?load=KALKULATOR
                  i zaznaczam zalecone badania... oto wynik:
                  Lista wybranych badań:
                  Morfologia z rozmazem
                  OB
                  Triglicerydy
                  Glukoza na czczo
                  Lipidogram
                  Łącznie do zapłaty: 36.00 zł

                  A ja mam 24 zł na pacjenta rocznie i połowę populacji powyżej 50 roku życia, bo
                  powiedzmy że na wsi pracuję. Ponadto są to tylko badania które powinienem - i
                  chciałbym wykonać u osób zdrowych! Przecież mam statystycznie w populacji 100
                  cukrzyków (kilka razy w roku glikemia z hemoglobiną glikowaną - ok 100 zł),
                  tarczycowców, anemików, migotania przedsionków z koniecznością oznaczania INR w
                  trakcie terapii co trzy tygodnie... i można tak ciągnąć listę długo.

                  No więc siedzę sobie w niemym zachwycie nad własną głupotą a tu wchodzi do mnie
                  pacjent z objawami zawału serca, przychodniane prehistoryczne EKG właśnie
                  definitywnie odmówiło współpracy zaś nowe kosztuje tyle ile mam przeznaczyć na
                  badania dla tego pacjenta przez 400 lat (lub dla wszystkich pacjentów przez trzy
                  miesiące).

                  Owszem - masz pełne prawo jako pacjent powiedzieć że to nic Ciebie nie obchodzi
                  i że domagasz się leczenia na europejskim poziomie, do zapewnienia którego
                  jestem zobowiązany. I sam bardzo chciałbym mieć warunki by ci go udzielić, by
                  zmienić rejestratorkę (tylko gdzie ja znajdę do pracy konkretna osobę za 1200 zł
                  miesięcznie?), by móc przyjąć pacjenta od ręki (a mając 2500 osób w rejonie
                  zawsze masz czterdziestu, pięćdziesięciu, w sezonie grypowym stu kilkudziesięciu
                  pacjentów dziennie)... Tak, chciałbym leczyć porządnie. I rozumiem chęć pacjenta
                  do urządzenia mi awantury ze nie daję mu skierowania na badania tarczycy (dla
                  prywatnego lekarza!) gdy przyjmuję w poradni ginekologicznej - jedna z ostatnich
                  skarg na forum...

                  Ale powiedz mi proszę co ja mam pacjentowi który awanturuje się - PODKREŚLAM:
                  SŁUSZNIE - że nie ma czynnego EKG odpowiedzieć?

                  Nie jesteśmy jako lekarze bynajmniej idealni - jesteśmy ludźmi, i jesteśmy
                  różni. Zdarzają się anioły, zdarzają się diabły, a większość z nas to po prostu
                  zwykli ludzie, którym strzelą czasem nerwy gdy próbuje się na nas wymusić rzeczy
                  niemożliwe, którzy przy trzydziestym pacjencie zwyczajnie zajęci wypełnianiem
                  biurokracji niedosłyszą skargi pacjenta na zbyt silne działanie prawidłowo
                  zastosowanej dawki inicjującej leku przeciwnadciśnieniowego, i którzy czasem po
                  prostu muszą zrobić sobie przerwę po awanturze z chamskim pacjentem by spokojnie
                  przyjąć następnych - pomimo że oni właśnie zniecierpliwieni czekają.

                  Nie twierdzę że 100% racji leży zawsze i wszędzie po naszej stronie - ale
                  proszę, zwróć uwagę że stworzenie nam bardziej komfortowych warunków do pracy w
                  których będziemy się rzadziej mylić i leczyć staranniej tak naprawdę najbardziej
                  leży w interesie samych pacjentów. Bo mylić się i tak będziemy zawsze, ale w
                  lepszych warunkach, mniej obciążeni pracą i obostrzeniami budżetowymi - pomyłki
                  i nieporozumienia będą rzadsze.

                  Zaznaczam wyraźnie - nie usprawiedliwiam i nie bronię niektórych z moich
                  kolegów, ale wiem też że nie jestem w stanie fizycznie i psychicznie sam
                  prowadzić wszystkich rozmów z chorymi ludźmi tak ja sam bym sobie tego życzył.
                  Też pamiętam awantury których się wstydzę, ale których czasem po prostu nie
                  byłem w stanie uniknąć.

                  I wybacz że nie odpowiadam bezpośrednio pod poprzednim postem, ale wtedy system
                  spłaszcza moją wypowiedź w poziomie czyniąc ją trudna do przeczytania.
                  • oby.watel Re: olewka 30.05.10, 14:55
                    Eureka! Zrozumiałem. Ponieważ nie znajdę pracownika za 1200 zł brutto, to
                    zatrudniam opryskliwe, leniwe królewny, którym zapłacę 1.200 zł a one będą
                    zniechęcały pacjentów pozorowaniem pracy. Logiczne.

                    Skoro nie mam na stanie EKG, to spuszczę pacjenta z objawami zawału po brzytwie
                    i tylko poproszę grzecznie, żeby mi nie zdychał w gabinecie, bo sprzątanie
                    kosztuje. I nie wezwę karetki, bo nikt mi za telefon nie zwróci. Pomogę mu
                    opuścić przychodnię, posadzę pod drzewkiem i niech się buja. Ktoś w końcu wezwie
                    policję albo pogotowie.

                    Skoro kontrakt jest dla mnie niekorzystny i sprzeczny z przysięgą jaką
                    składałem, to go podpiszę najszybciej. Bo zawsze wyjdę na swoje. I nie ma obawy,
                    żeby mi wszyscy pacjenci wyzdychali - statystycznie niemożliwe.

                    Nie wiem co by poczuł pacjent, gdyby mu jakiś lekarz napisał, że chodzi do pracy
                    z bejsbolem. Zapewne nie wmawiałby mu, że to jakiś lekarz chodzi do pracy z
                    bejsbolem. Ale wiem co czuje pacjent traktowany przez lekarza jak natręt,
                    którego boli "bo musi boleć", którego pytania zbywane są "niech pan mi nie
                    zawraca głowy!" Który tak fachowo się wkłuwa, że uszkadza nerw.

                    Dobrze. Dość sarkazmu. To, co napisałeś bardziej obraża lekarzy niż pacjenci
                    wypowiadający się tutaj mogliby pomyśleć. Więc pozwól, że powstrzymam się od
                    dalszych komentarzy i analizowania Twojej narracji. Zwłaszcza, że wszystko
                    przeważnie bierzesz do siebie i traktujesz bardzo osobiście.
                    • barabara6 do młodego lekarza 30.05.10, 16:11
                      Młody!
                      jest takie powiedzenie:
                      ja o kozie, ty o wozie. Ty mu o kosztach leczenia, o sprzecię, personelu - a on o łapówkach i bejsbolach

                      A jeśli już starasz się prowadzić dyskusję np z obywatelem, aronem i innymi trolami to staraj się nie nadużywać zdań złożonych

                      Generalnie to staramy się nie karmić troli
                      • cccykoria Re: barabara 30.05.10, 18:40
                        ..ale żyła z Ciebie;)
                      • marcinoit Re: do młodego lekarza 30.05.10, 23:26
                        hahahha no i jak nalezalo sie spodziewac obywatel zalatwil mlodego :)
                        a swoja droga mlody ma wyjatkowy dar do wyjasniania zawilosci funkcjonowania tzw sz w Polsce. szkoda tylko ze wszelkej masci obywatele nie posiadaja daru czytania ze zrozumieniem i logicznego myslenia. zawsze zastanawialo mnie jak mozna bez zajakniecia wyglaszac jednym tchem sprzeczne ze soba tezy ???
                        • radeberger Re: do młodego lekarza 31.05.10, 01:36
                          zawsze zastanawialo mnie jak mozna
                          > bez zajakniecia wyglaszac jednym tchem sprzeczne ze soba tezy ???

                          znam gałąź medycyny, która się tym zajmuje..
                        • gotrek_live "Pogloski,jakoby oby.watel zalatwil... 31.05.10, 01:57
                          mlodego nalezy uznac za grubo przesadzone".

                          Min.Zdrowia w zalaczniku nr 1 do rozporzadzenia z dn.29.08.2010 o
                          ("Wykaz świadczeń gwarantowanych lekarza podstawowej opieki
                          zdrowotnej oraz warunki ich realizacji" okresla, ze jedynymi
                          badaniami, wykonywanymi z "automatu" u osob zdrowych (a o takich
                          badaniach pisal young doc) sa "Wykonanie badań biochemicznych krwi
                          (stężenie we krwi cholesterolu całkowitego,LDL-cholesterolu, HDL-
                          cholesterolu,triglicerydów i poziomu glukozy", "będących w 35, 40,
                          45, 50 oraz 55 roku życia, u których niezostała dotychczas rozpoznana
                          choroba układu krążenia i które w okresie ostatnich 5 lat nie
                          korzystały ze świadczeń udzielanych w ramach profilaktyki chorób
                          układu krążenia (także u innych świadczeniodawców)".

                          www.mz.gov.pl/wwwfiles/ma_struktura/docs/zal_1_poz_29082009.pdf

                          Co prawda, pacjent musi byc obciazony czynnikami ryzyka (o co akurat
                          nie trudno), ale teoretycznie to moze i do smierci na takie badanie
                          skierowania nie dostac.

                          Jednak co te 5 lat jednak na cholesterol, triglicerydy i glukoze da
                          sie jakos nazbierac z tych 20 kilku zlotych rocznie.

                          Minister z woli ludu, napisal przeto kiedy i jakich badan pacjenci
                          moga oczekiwac (a raczej co ile lat za nie NFZ zaplaci), prawo
                          madrego pacjenta robic je odplatnie czesciej. Lekarzom nic do tego.
                          • marcinoit Re: "Pogloski,jakoby oby.watel zalatwil... 31.05.10, 02:26
                            alez zalatwil zalatwil :) mlody dal sie przekonac do traktowania obywatela powaznie i tym samym przegral juz na wstepie. usilujac dyskutowac z obywatelem musial automatycznie zejsc do jego poziomu a tu idiota pokonal go z latwoascia doswiadczeniem.
                            • igor14141 Re: "Pogloski,jakoby oby.watel zalatwil... 31.05.10, 10:57
                              marcinoit napisał:

                              > alez zalatwil zalatwil :) mlody dal sie przekonac do traktowania obywatela powa
                              > znie i tym samym przegral juz na wstepie. usilujac dyskutowac z obywatelem musi
                              > al automatycznie zejsc do jego poziomu a tu idiota pokonal go z latwoascia dosw
                              marcinoitku!! napisz coś ciekawego ,cały czas kogoś krytykujesz.i dokuczasz!posty obywatela sa dobre.W tej chwili testuję SZ o zewnątrz.zapewniam ze nie jest tak żle jak wy przedstawiwcie to na forum! Jak zakończę to napiszę.Pozdrawiam wszystkich.

                              > iadczeniem.
                              • oby.watel Re: "Pogloski,jakoby oby.watel zalatwil... 31.05.10, 11:49
                                Nikt nie odniesie się do problemu? Czyżbym trafił w czuły punkt? Czyżby
                                przysięga Hipokratesa została zmodyfikowana i dostosowana do wymogów
                                współczesności - "Przede wszystkim brać"? Czytanie ze zrozumieniem w wydaniu
                                medycznym - rozmówca jes gupi. Brawo.
                                • gotrek_live W kazdym razie, dziekuje 01.06.10, 16:00
                                  ...i EOT. Na poziomie kabaretu dyskusji nie zamierzam prowadzic.I
                                  nie jest to twoja wina oby.watelu, byc moze na swoje ograniczenia
                                  nie masz realnego wplywu.
                                  Ale nie wykluczam, ze z owego oferowanego przez ciebie,darmowego
                                  kabaretu (w ramach rozrywki), skorzystam-a jak to w dawnych teatrach
                                  bywalo, w naczelnego komedianta porzucalo sie od czasu do czasu a to
                                  skorupkami ostryg, a to zgnilym pomidorkiem (w czasach wspolczesnych-
                                  popcornem).
                                  Pelnisz bardzo pozyteczna funkcje na forum, powaznie :).
                                  • oby.watel Re: W kazdym razie, dziekuje 01.06.10, 16:43
                                    Dziękuję za tak osobiste wynurzenia. Jestem dumny, że wyróżniłeś mnie spośród
                                    tłumu i zdradziłeś najbliższe plany i zamiary. A raczej ich brak. Widzisz, nie
                                    chciałbym Cię w żaden sposób obrazić, dlatego powiem tak, że Einsteina też nie
                                    wszyscy rozumieli i uważali za ograniczonego.

                                    P.S Założyłem się z kolegami jaka będzie reakcja na ostatnie zdanie. Nie
                                    dopuście, żebym przegrał, błagam!
                                    • gotrek_live Nie pochlebiaj sobie 01.06.10, 17:01
                                      Jaki tam tlum i jakie wyroznienie ( amoze jaki tlum, takie
                                      wyroznienie)? Jest tu tylko 2-3 takich, ktorych Lenin (skadinad
                                      trafnie) okreslal mianem "pozytecznych idiotow". Tylko twoja
                                      hiperaktywnosc na forum, wspomagana przez co bardziej naiwnych
                                      kolegow, wymusza komentarz.
                                      To forum juz paru takich objawionych "geniuszy" przezylo, ale nie
                                      utonelo pod zalewem produkowanego przez nich smiecia tylko dlatego,
                                      ze z czasem w kazdym przypadku forumowicze opamietali sie i
                                      konsekwentnie ich ignorowali, predzej czy pozniej.

                                      P.S. To ty masz kolegow??? Nie odpowiadaj, pytalem retorycznie ;).
                                      • oby.watel Re: Nie pochlebiaj sobie 01.06.10, 17:24
                                        gotrek_live napisał:

                                        > To forum juz paru takich objawionych "geniuszy" przezylo, ale nie
                                        > utonelo pod zalewem produkowanego przez nich smiecia tylko dlatego,
                                        > ze z czasem w kazdym przypadku forumowicze opamietali sie i
                                        > konsekwentnie ich ignorowali, predzej czy pozniej.

                                        Usiłuję dociec na czym polega wasza wyższość. Oświecisz mnie? Podaj mi proszę
                                        adres przykładowego, wyprodukowanego przez siebie (czyli Ciebie) merytorycznego
                                        głosu w dyskusji. Żeby nie było za łatwo nie chodzi o dywagacje na temat rozmówcy.

                                        > P.S. To ty masz kolegow??? Nie odpowiadaj, pytalem retorycznie ;).

                                        Jednak odpowiem. Skąd, jesteś jedynym, kolego.
                                        • gotrek_live Miales taka szanse 01.06.10, 18:27
                                          Tzn. na podjecie merytorycznej dyskusji nawet i wtym watku. W
                                          galazce, rozpoczynajacej sie od "Pogloski, jakoby oby.watel...".
                                          Moj post nie zawieral osobistych wycieczek (trudno trawestacje Marka
                                          Twain'a uznac za obrazliwa), a odnosil sie do zarzutow, stawianych
                                          young docowi. Twierdziles (w dyskusji z y.d.) jakoby niemoralne jest
                                          podpisywanie kontraktow, ktorych stawki diagnostyczne nie pozwalaja
                                          na coroczne wykonywanie laboratoryjnych badan przesiewowychu
                                          doroslych.
                                          W odpowiedzi, zadalem sobie troche trudu by odnalezc oficjalne
                                          dokumenty ministerialne, przytoczylem stosowny link, omowilem i
                                          cytowalem tekst zrodlowy (dla ulatwienia)-w ktorym czytamy, ze NFZ i
                                          owszem, oplaca takie badania po spelnieniu odp. warunkow raz na 5
                                          lat.
                                          Dodalem tez, tytulem glosu w dyskusji, ze nie widze tu
                                          sprzeniewierzania sie etosowi lekarza- to, ze NFZ za takie badania
                                          zaplaci raz na 5 lat, nie oznacza, ze lekarz nie moze ich zlecac
                                          pacjentowi czesciej (odplatnie).
                                          Jesli ciagle zarzucasz mi brak merytorycznosci, to moze podaj wlasna
                                          jej definicje?

                                          forum.gazeta.pl/forum/w,305,112142228,112232864,_Pogloski_jakoby_oby_watel_zalatwil_.html

                                          Korzystajac z okazji, dojasnie:

                                          W Polsce pokutuje przekonanie, ze najwazniejsze jest,by "pacjent 2x
                                          nie placil". I wielu lekarzy zapomina, ze ma leczyc a nie
                                          wertowac warunki ubezpieczen i platnosci swoich pacjentow
                                          .

                                          Filozofia leczenia, znana mi z USA brzmi zas "Jako lekarz, uwazam za
                                          wymagane wykonanie tych i tych badan. Jesli ubezpieczenie ich nie
                                          pokrywa-zaplac sam."
                                          Dodam tez, dla jasnosci i bys mogl to rozroznic-ze czym innym sa
                                          badania laboratoryjne, wykonywane w celu rozpoznania trwajacego
                                          procesu chorobowego (i te lekarz POZ zgodnie z umowa, pokrywa bez
                                          ograniczen), a czym innym laboratoryjne badania przesiewowe (o
                                          ktorych pisal y.d.).

                                          Niestety, szans na merytoryczna dyskusje nie podjales-nie pierwszy
                                          raz i nie ostatni. Trudno zatem traktowac cie powaznie, czego z
                                          mojej strony raczej nie oczekuj w przyszlosci.

                                          • oby.watel Re: Miales taka szanse 01.06.10, 19:21
                                            Wybacz, ale nie przypominam sobie, żebym w jakikolwiek sposób odniósł się do
                                            Twojego postu. Uznałem go za merytoryczną informację nie wymagającą komentarza.
                                            Zastanawiałem się nad tym co napisałeś i w zestawieniu z doświadczeniami swoimi
                                            i znajomych, którym lekarz sugeruje zrobienie tych czy innych badań, ale
                                            skierowania nie daje. Nie rozumiem dlaczego zaatakowałeś mnie personalnie po
                                            słowach skierowanych do swoich kolegów wypowiadających się przed i po Tobie.

                                            Tak czy owak dziękuję za rozmowę. Jeśli o mnie chodzi dowiedziałem się czegoś
                                            nowego. Życzę powodzenia.
                                            • gotrek_live Kto,komu i co wciska? 01.06.10, 21:41

                                              Czy to lekarze POZ lakomia sie na kase z diagnostyki?
                                              Czy to NFZ im to "na sile" wciska? I dlaczego? Podpowiem (jak nie
                                              wiadomo o co chodzi, to...)?

                                              www.mp.pl/kurier/index.php?aid=26109
                                              Informacja ma juz 5 lat-lekarze z PZ prosza uprzejmie, by sobie te
                                              cala,wielka kase z diagnostyki NFZ zabral i konraktowal (placil)
                                              bezposrednio laboratoriom. Odpowiedz prezesa NFZ? Nie.

                                              I druga, z 2006r.
                                              www.pulsmedycyny.com.pl/index/archiwum/5940,trzyletnie,kontrakty,nfz.html
                                              "...Z naszych informacji wynika, że lekarze zrzeszeni w Porozumieniu
                                              Zielonogórskim chcieliby, żeby badania diagnostyczne były
                                              refundowane przez fundusz na podobnych zasadach, jak leki wydawane
                                              na receptę. Propozycja taka oznaczałaby, że lekarz poz mógłby zlecić
                                              pacjentowi badania diagnostyczne bezpłatne, dostępne na ryczałt, za
                                              odpłatnością 30 proc. i 50 proc. oraz pełnopłatne."

                                              Czy inicjatywy te (oczywiscie, odrzucone przez NFZ) nie swiadcza, ze
                                              lekarze chca poprawy dostepu do diagnostyki dla swoich pacjentow?

                                              Oczywiste jest, ze informacje te nie pojawiaja sie w popularnych
                                              mediach (dlaczego?). Tam sie lansuje tezy, ze lekarze sa pazerni na
                                              kase z diagnostyki, w celu zwiekszenia wlasnych dochodow (a nie
                                              wydawania jej zgodnie z przeznaczeniem).

                                              P.S. Osobiscie odpowiada mi propozycja z drugiego linku, ma szanse
                                              utrzymac koszty badan w rozsadnych granicach.
                                              • oby.watel Re: Kto,komu i co wciska? 01.06.10, 21:59
                                                Cały czas twierdzę (co nietrudno udowodnić) że to zbrodniczy system i że
                                                potrzebne są zmiany. I cały czas twierdzę, że człowiek tak pracuje jak mu
                                                organizacja pracy pozwala. Dlaczego zostało to odebrane jako atak na lekarzy -
                                                nie pojmuję.
                                                • slav_ Re: Kto,komu i co wciska? 01.06.10, 23:30
                                                  > organizacja pracy pozwala. Dlaczego zostało to odebrane jako atak na lekarzy -
                                                  > nie pojmuję.

                                                  > darzono. Sami udowodniliście, że jesteście godnymi pogardy, pazernymi,
                                                  > pozbawionymi skrupułów ludźmi.

                                                  > zupełnie inaczej. Ale wy nie chcecie zmian, bo jak na dłoni byłoby widać co
                                                  > większość z was naprawdę potrafi.
                                                  • oby.watel Re: Kto,komu i co wciska? 01.06.10, 23:47
                                                    Slav_ drogi. Zadałeś sobie trud, wyrwałeś z kontekstu dwa zdania i chcesz
                                                    udowodnić, że co? Że kłamię? A czemu nie podałeś linku do całości wypowiedzi?

                                                    Przyjmijmy, że udowodniłeś co zamierzałeś, to co z tego wynika?
                                                  • slav_ Re: Kto,komu i co wciska? 02.06.10, 00:02
                                                    Niczego nie zamierzałem udowadniać.
                                                    Dziwisz się że twoje teksty są odpierane jako ataki na lekarzy.
                                                    Cytuję byś się nie dziwił.
                                                  • oby.watel Re: Kto,komu i co wciska? 02.06.10, 00:14
                                                    Dziwię się, że nie odnoszą się do całości, ale do poszczególnych zdań. Czy takie
                                                    postępowanie nie nazywa się manipulacją? Czy w ten sposób da się porozumieć?
                                                    Przykład proszę:

                                                    Wpis: Dlaczego lekarz nie wybiegł? Bo "nie wolno mu opuścić miejsca pracy".

                                                    Zacytowano:
                                                    > Dlaczego lekarz nie wybiegł?

                                                    I rozwinięto:
                                                    > Jak daleko ma wybiegać lekarz ze szpitala ? Który lekarz powinien
                                                    > wybiegać ? Z jakim sprzętem ? Z jakimi lekarstwami ? Czy powinien
                                                    > także biegać do pobliskich mieszkań ? Może lepiej dać mu samochód,
                                                    > aby nie biegał, tylko jeździł ? A samochód zaopatrzyć z syrenę
                                                    > alarmową i migające światełka, aby ten lekarz mógł szybko
                                                    > dojeżdżać ? No i jakoś opisać taki samochód trzeba. Może Pogotowie
                                                    > Ratunkowe na nim napisać ?

                                                    Nie wyjaśniono, co chciano udowodnić.
                                                • gotrek_live Re: Kto,komu i co wciska? 01.06.10, 23:46
                                                  A czy ktorys z lekarzy na tym forum wyrazil kiedykolwiek poparcie i
                                                  akceptacje dla tego systemu? Tu sie wszyscy zgadzamy.
                                                  Za atak na lekarzy zostalo odebrane zas twoje stanowisko, ze lekarze
                                                  zawsze walczyli tylko i wylacznie o kase dla siebie, nigdy zas nie
                                                  postulowali zmian systemowych (w interesie pacjentow). Wielokrotnie
                                                  probowano tobie tu udowadniac, ze i owszem, lekarze od zawsze o
                                                  takie zmiany wnosili, dokumentujac to linkami do materialow
                                                  dostepnych w sieci.
                                                  Moge sie mylic (byc moze zupelnie opacznie odczytuje twoje posty),
                                                  ale informacje te nie zmienily twojego stanowiska. Nie dziw sie
                                                  niecheci i zlosliwosciom -ile mozna na okraglo wyjasniac, ze nie
                                                  jest sie wielbladem? Nie kazdy ma na imie pct3 lub young_doc.
                                                  • oby.watel Re: Kto,komu i co wciska? 01.06.10, 23:58
                                                    W jednym ze swoich pierwszych postów napisałem:

                                                    > Złośliwie poproszę - podaj link do informacji, że lekarze
                                                    > domagają się reform, a nie większej kasy. Ja wiem, że młodzi
                                                    > domagają się reform. Ale wiem to nie z prasy.


                                                    Czy coś tu jest niejasne? Mimo to zaczęto mi zarzucać, że twierdzę iż lekarze
                                                    nie domagali się reform. Ty nie reagujesz, nie bronisz się, gdy jesteś atakowany?

                                                    Z drugiej strony udało Ci się ciekawie porozmawiać z kimś, kto myśli podobnie?
                                                    Jakoś jednak, być może zbyt prowokująco, ale skłaniam do polemiki, moje posty
                                                    nie pozostają bez echa.
                                                  • gotrek_live OK,OK... 02.06.10, 00:21
                                                    Jesli do mlodych lekarzy zaliczasz 35-45 latkow, to powinni sie
                                                    chyba czuc skomplementowani :). Bo w takim przedziale mniej wiecej
                                                    oscyluje wiek lekarza-uczestnika forum (ze statystycznymi
                                                    odchyleniami). I ze wiesz o postulatach mlodych lekarz nie z prasy
                                                    wcale mnie nie dziwi, prasa zgodnie przemilcza postulaty reformy
                                                    wychadzace ze srodowisk lekarskich. Tylko dziwi mnie, ze za
                                                    przemilczenia mediow...znow obarczasz lekarzy (taki jest wydzwiek
                                                    twojej wypowiedzi).
                                                    Zostawmy juz moze ten temat- za zlosliwosci przepraszam, jesli
                                                    dotknely. Choc mialy...hmmm(jak ty to okreslasz), "sklaniac do
                                                    polemiki" i "nie pozostac bez echa".
                                                  • oby.watel Re: OK,OK... 02.06.10, 00:30
                                                    Nie oskarżam lekarzy za przemilczenia mediów, lecz za wmawianie, ze media
                                                    szeroko o ich postulatach pisały. Dlatego prosiłem o linki. Bo media i owszem,
                                                    szeroko o postulowanych reformach milczały, eksponując tylko postulaty płacowe.
                                                    Nawet wtedy, gdy nie padały.

                                                    Nie masz za co przepraszać. Złośliwości, sarkazm to "przyprawy" rozmowy. Problem
                                                    w tym, że nie zawsze są właściwie rozumiane.
                          • cccykoria Re:Obciążony genetycznie 31.05.10, 08:38
                            a który z dr o to pyta? W swoim życiu i przygodach z
                            dr zapytało mnie kilku dr ,ostatnio kardiolog .Dobrze że
                            teraz można zrobić sobie prywatnie ,bez żadnej łaski ,moje
                            zdrowie.Kiedyś nie było takiej możliwości i oczywiście
                            internet ,można goglować ,pytać na forum ,kiedyś tylko
                            prasa itp
    • imponeross I jaki stad wniosek dla lekarza? 30.05.10, 18:13
      slav_ napisał:

      > www.medonet.pl/zdrowie-na-co-dzien,artykul,1611874,1,polskiego-pacjenta-portret-wlasny,index.html
      > komentarze pod tekstem - bezcenne :-)

      Z tekstu:
      'Nie ufa swojemu lekarzowi, nie mówi mu prawdy, nie zażywa
      przepisanych leków oraz nie przestrzega zaleceń lekarskich – oto
      portret polskiego pacjenta wykonany na podstawie badania Pentor
      Research International na zlecenie Fundacji na rzecz Wspierania
      Rozwoju Polskiej Farmacji i Medycyny.'

      I jaki stad wniosek dla lekarza majacego kontakt z pacjentem? Nie
      przyjmowac, nie leczyc, nie sluchac, tylko kasowac? ;)
    • imponeross portret polskiego lekarza 30.05.10, 18:17
      slav_ napisał:

      > www.medonet.pl/zdrowie-na-co-dzien,artykul,1611874,1,polskiego-pacjenta-portret-wlasny,index.html
      > komentarze pod tekstem - bezcenne :-)

      Pierwszy komentarz po tekstem byl taki:

      'A teraz obraz polskiego lekarza...
      Liczy na łapówkę (nawet jak pracuje w NZOZ z umową z NFZ),
      ledwo potrafi rozpoznać anginę, a ma się za specjalistę w każdej
      dziedzinie, oszukuje na podatkach (bo przecież kasy fiskalnej nie
      musi mieć, zdziera niemałe pieniądze z ludzi, zapominając, że to za
      pieniąze innych ludzi się wyedukował, panuje u niego mentalność
      rodem z XIXw, że niby wszyscy powinni mu się do pasa kłaniać...'

      Nie wiadomo ktory portret gorszy..., oba w kazdym razie jednoczesnie
      groteskowe i tragiczne ;)
      • oby.watel Re: portret polskiego lekarza 30.05.10, 18:39
        Prawdziwe oblicze tego systemu ujawnił wprost i bez ogródek młody lekarz:

        > Lista wybranych badań:
        > Morfologia z rozmazem
        > OB
        > Triglicerydy
        > Glukoza na czczo
        > Lipidogram
        > Łącznie do zapłaty: 36.00 zł

        > ... mam 24 zł na pacjenta rocznie i połowę populacji powyżej 50
        > roku życia, bo powiedzmy że na wsi pracuję. Ponadto są to tylko
        > badania które powinienem - i chciałbym wykonać u osób zdrowych!
        > Przecież mam statystycznie w populacji 100 cukrzyków (kilka
        > razy w roku glikemia z hemoglobiną glikowaną - ok 100 zł),
        > tarczycowców, anemików, migotania przedsionków z koniecznością
        > oznaczania INR w trakcie terapii co trzy tygodnie... i można tak
        > ciągnąć listę długo.

        Co robi odpowiedzialny człowiek, który wie, że w takich warunkach nie podoła?
        Podpisuje kontrakt z NFZ-em...
        • imponeross Re: portret polskiego lekarza 30.05.10, 23:04
          oby.watel napisał:

          ...
          > > Łącznie do zapłaty: 36.00 zł
          >
          > > ... mam 24 zł na pacjenta rocznie i połowę populacji powyżej 50
          > > roku życia, bo powiedzmy że na wsi pracuję. Ponadto są to tylko
          > > badania które powinienem - i chciałbym wykonać u osób zdrowych!
          > > Przecież mam statystycznie w populacji 100 cukrzyków (kilka
          > > razy w roku glikemia z hemoglobiną glikowaną - ok 100 zł),
          > > tarczycowców, anemików, migotania przedsionków z koniecznością
          > > oznaczania INR w trakcie terapii co trzy tygodnie... i można tak
          > > ciągnąć listę długo.
          >
          > Co robi odpowiedzialny człowiek, który wie, że w takich warunkach
          nie podoła?
          > Podpisuje kontrakt z NFZ-em...

          A co ma zrobic innego? Przeciez wiekszosc ludzi sie nie bada w ogole
          przez co najmniej kilka lat.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka