obs2
21.09.07, 09:16
a propos wątku szwedzkiego.
Polityka nr 38, tekst "Szwedzki dla początkujących" (artykuł
niedostępny na stronie internetowej Polityki).
Rzecz traktuje o polskich lekarzach w Szwecji. Generalnie powtarza
znane fakty, tzn. obopólne zadowolenie Polaków i ich nowych
pracodawców. Niemniej jednak, podtytuł brzmi "w pół roku nauczysz
się zasad obowiązujących szwedzkich lekarzy. Uważaj jednak, mogą być
dla ciebie szokujące."
I co czytamy w związku z tym?
Osiem punktów, tych niby szokujących (????) spraw, jak to jest tam
ujęte, "zasad, które w poprzednim życiu nie były oczywiste".
Pomijając sam fakt typowego i jakże częstego nadużycia
słowa "szokujące" (doprawdy niski poziom odporności na szok
przedstawiają ludzie, w tym dziennikarze Polityki, co drugi news to
szok), najpierw szok, potem już tylko "nie oczywiste". Hm. No ale
popatrzmy (skracam, nie cytuję dosłownie)
1. szwedzki lekarz się nie spieszy. Polski lekarz biegający po
schodach zostaje zapytany o problemy psychiczne itp.
odpowiadam - w polskich prywatnych centrach medycznych od lat
przestrzeganym standardem jest brak pośpiechu, nikt nie biega,
podobnie w gabinecie- pacjent ma szansę na wypowiedzi, lekarz ma dla
niego CZAS. Powtórzę: W POLSCE, i OD LAT. Co tu kogo szokuje?????
2. szwedzkiego lekarza obowiązuje przerwa na kawę, traktowana niemal
jak święto narodowe i rytuał socjalny, którego nie można lekceważyc.
odpowiadam: polacy też piją kawę, co do rytuału: co kraj to obyczaj,
to normalne że są różnice w akcentach, ale my też socjalizujemy się
w przerwie na kawę.
3. lekarz szwedzki nie tylko rozmawia. Pyta, i bywa zapytywany przez
kolegę po fachu.
odpowiadam: w polskich przychodniach państwowych i prywatnych, w
polskich szpitalach bywałem i jestem pytany przez kolegów, oraz
pytałem i pytam kolegów po fachu. Ja nie jestem w szoku, koledzy nie
są w szoku, w szoku jest jedynie, jak widać, autorka artykułu.
Widocznie w redakcji polityki nie jest przyjęte o nic pytać kolegów,
wśród polskich lekarzy - jak najbardziej,
4. jedną godz. w tygodniu lekarz poświęca na sport i rekreację.
De gustibus. Wielu polskich lekarzy poświęca na to godzinę dziennie,
niezależnie od pracy w 3 miejscach.
5. lekarz szwedzki szanuje pielęgniarkę. Pielęgniarka często
wykonuje funkcje w Polsce zarezerwowane dla lekarza.
odpowiadam: polski lekarz szanuje pielęgniarkę, często nieformalnie
deleguje na nią więcej kompetencji niż tak naprawdę formalnie
powinien, i od lat nawołujemy do poszerzenia kompetencji
pielęgniarek i do ich aktywniejszego udziału w leczeniu. Często to
pielęgniarki same nie chcą móc więcej (bo tak jest wygodniej). Nie
zmienia to faktu, że z większością pielęgniarek byłem zawsze
na "ty", traktowałem je jako zespół nie jako podwładne, brałem pod
uwagę ich opinie i spostrzeżenia. Gdzie tu szok, w czym - poza
sprawami formalnymi - różnimy się od szwecji?
Dodam, że w standardach przychodni prywatnych jest zapisane, że
lekarz nie ma formalnej władzy nad pielęgniarką, jedyna jego
przewaga wynika z funkcji merytorycznych (co oczywiste), ale
pielęgniarka i lekarz są formalnie równorzędnymi pracownikami
podległymi administratorowi. Ten układ zawsze popierałem!
Dalej zapytuję: gdzie ten szok?
6. Lekarz szwedzki recepty wysyła mailem do apteki
cóż - szczegół techniczny. Ja jestem na takie rozwiązanie gotowy od
zaraz.
7. lekarz nagrywa spotkanie z pacjentem na dyktafonie
jw.
8. lekarz nie dziwi się, jeśli pacjent niezadowolony z usługi nic
nie powie, a potem napisze skargę.
odpowiadam- a co w tym jest do cholery dziwnego? Polscy pacjenci też
tak robią. Mało z tym, nic nie mówią, a potem jest sprawa karna o
błąd.
I gdzie ten szok? W tym, że szwedzka przerwa na kawę nazywa
się "fika" a nie "przerwa na kawę"? Że flaga szwedzka ma inne
kolory? Że jest lepszy sprzęt i mniej pacjentów?
Bo te różnice są - jasne. Ale inne różnice i to szokujące, są chyba
tylko w głowie pani Winnickiej, autorki arykułu, który tak czy owak
polecam!