Dodaj do ulubionych

Artykuł w Polityce

21.09.07, 09:16
a propos wątku szwedzkiego.
Polityka nr 38, tekst "Szwedzki dla początkujących" (artykuł
niedostępny na stronie internetowej Polityki).

Rzecz traktuje o polskich lekarzach w Szwecji. Generalnie powtarza
znane fakty, tzn. obopólne zadowolenie Polaków i ich nowych
pracodawców. Niemniej jednak, podtytuł brzmi "w pół roku nauczysz
się zasad obowiązujących szwedzkich lekarzy. Uważaj jednak, mogą być
dla ciebie szokujące."
I co czytamy w związku z tym?
Osiem punktów, tych niby szokujących (????) spraw, jak to jest tam
ujęte, "zasad, które w poprzednim życiu nie były oczywiste".
Pomijając sam fakt typowego i jakże częstego nadużycia
słowa "szokujące" (doprawdy niski poziom odporności na szok
przedstawiają ludzie, w tym dziennikarze Polityki, co drugi news to
szok), najpierw szok, potem już tylko "nie oczywiste". Hm. No ale
popatrzmy (skracam, nie cytuję dosłownie)

1. szwedzki lekarz się nie spieszy. Polski lekarz biegający po
schodach zostaje zapytany o problemy psychiczne itp.

odpowiadam - w polskich prywatnych centrach medycznych od lat
przestrzeganym standardem jest brak pośpiechu, nikt nie biega,
podobnie w gabinecie- pacjent ma szansę na wypowiedzi, lekarz ma dla
niego CZAS. Powtórzę: W POLSCE, i OD LAT. Co tu kogo szokuje?????

2. szwedzkiego lekarza obowiązuje przerwa na kawę, traktowana niemal
jak święto narodowe i rytuał socjalny, którego nie można lekceważyc.

odpowiadam: polacy też piją kawę, co do rytuału: co kraj to obyczaj,
to normalne że są różnice w akcentach, ale my też socjalizujemy się
w przerwie na kawę.

3. lekarz szwedzki nie tylko rozmawia. Pyta, i bywa zapytywany przez
kolegę po fachu.

odpowiadam: w polskich przychodniach państwowych i prywatnych, w
polskich szpitalach bywałem i jestem pytany przez kolegów, oraz
pytałem i pytam kolegów po fachu. Ja nie jestem w szoku, koledzy nie
są w szoku, w szoku jest jedynie, jak widać, autorka artykułu.
Widocznie w redakcji polityki nie jest przyjęte o nic pytać kolegów,
wśród polskich lekarzy - jak najbardziej,

4. jedną godz. w tygodniu lekarz poświęca na sport i rekreację.

De gustibus. Wielu polskich lekarzy poświęca na to godzinę dziennie,
niezależnie od pracy w 3 miejscach.

5. lekarz szwedzki szanuje pielęgniarkę. Pielęgniarka często
wykonuje funkcje w Polsce zarezerwowane dla lekarza.

odpowiadam: polski lekarz szanuje pielęgniarkę, często nieformalnie
deleguje na nią więcej kompetencji niż tak naprawdę formalnie
powinien, i od lat nawołujemy do poszerzenia kompetencji
pielęgniarek i do ich aktywniejszego udziału w leczeniu. Często to
pielęgniarki same nie chcą móc więcej (bo tak jest wygodniej). Nie
zmienia to faktu, że z większością pielęgniarek byłem zawsze
na "ty", traktowałem je jako zespół nie jako podwładne, brałem pod
uwagę ich opinie i spostrzeżenia. Gdzie tu szok, w czym - poza
sprawami formalnymi - różnimy się od szwecji?
Dodam, że w standardach przychodni prywatnych jest zapisane, że
lekarz nie ma formalnej władzy nad pielęgniarką, jedyna jego
przewaga wynika z funkcji merytorycznych (co oczywiste), ale
pielęgniarka i lekarz są formalnie równorzędnymi pracownikami
podległymi administratorowi. Ten układ zawsze popierałem!
Dalej zapytuję: gdzie ten szok?

6. Lekarz szwedzki recepty wysyła mailem do apteki

cóż - szczegół techniczny. Ja jestem na takie rozwiązanie gotowy od
zaraz.

7. lekarz nagrywa spotkanie z pacjentem na dyktafonie

jw.

8. lekarz nie dziwi się, jeśli pacjent niezadowolony z usługi nic
nie powie, a potem napisze skargę.

odpowiadam- a co w tym jest do cholery dziwnego? Polscy pacjenci też
tak robią. Mało z tym, nic nie mówią, a potem jest sprawa karna o
błąd.

I gdzie ten szok? W tym, że szwedzka przerwa na kawę nazywa
się "fika" a nie "przerwa na kawę"? Że flaga szwedzka ma inne
kolory? Że jest lepszy sprzęt i mniej pacjentów?
Bo te różnice są - jasne. Ale inne różnice i to szokujące, są chyba
tylko w głowie pani Winnickiej, autorki arykułu, który tak czy owak
polecam!

Obserwuj wątek
    • reszka2 Re: Artykuł w Polityce 21.09.07, 10:12
      1. Ja się spieszę. Jeśli mam full grafik plus dodatkowych pacjentów,
      wizyty receptowe, domowe - nie ma siły, żebym nie odczuwała presji,
      nawet jesli pacjenci tego nie widzą. Wszyscy których znam, spieszą
      się - biegając od jednego centrum prywatnego do drugiego. Czy tam
      się spieszą - nie wiem, pewnie tak. Przyjmijmy więc, że brak
      pośpiechu jest raczej szlachetnym wyjątkiem, niż norma.

      2. Szwedzkiego lekarza OBOWIĄZUJE przerwa na kawę, którą
      spozytkowuje celem integracji i socjalizacji. Ja połykam sniadanie
      (wraz z kawą) w drodze pomiędzy jednym pacjentem a drugim, a rozmowy
      z kolegami ograniczają sie do cześć-cześć. Nie ma czasu na to, a
      zwłaszcza czasu PRZEPISOWO przewidzianego.

      3. Co kraj - to obyczaj. Nie wiem, o jakim rodzaju rozmowy mysli
      autorka artykułu, czy ty, obs2, ale nieraz już byłam
      niesłusznie "spuszczona po brzytwie" przez kolegów- specjalistów.
      Nie mówiąc juz o tym, że generalnie specjaliści mają w głębokim
      niepoważaniu lekarzy rodzinnych. Owszem, niektórzy nie - nawet
      dostaje wzorem brytyjskim odpowiedzi zaczynające się od "Szanowna
      Koleżanko, dziękuję za skierowanie do mnie pacjenta..." itd, ale
      zdarzyło się to dwa razy, na cały mój okres pracy w POZ.

      4. To rzecz gustu. Myslę że chodzi tutaj o to, że ta godzina sportu
      jest obowiązkowa.

      5. Akurat co do pielęgniarek się zgadzam.
      6. Nie znam apteki, która gotowa by była zrealizować receptę przez
      maila, raczej z tego co widzę, farmaceuci zajęci są śledzeniem
      pieczątek, numerów umowy, wdłubywaniem PESLELi, to chyba jest
      kwestia rozwiązań ustawowych.
      7. Co tu mówić o dyktafonach, ja musze sama wypisać koszmarny druk
      ZUS ZLA, za co nikt mi grosza nie zapłaci. O innych zaświadczeniach,
      w ramach krajowej zaświadczeniomanii nie wspomnę.
      8. Polski pacjent nie tylko pisze skargi. Polski pacjent robi
      awantury, rękoczynyoraz sprowadza TVN Uwaga. Ja widze różnicę
      pomiędzy zgłoszeniem nieprawidłowości, a pieniactwem narodowym.



      Obs, czytając twój post stwiedzam, że rzeczywiście jest już w Polsce
      takie Eldorado, raj na ziemi, że rzeczywiście nie ma po co
      wyjeżdżać. ja jednak się zastanowię.
      • obs2 Re: Artykuł w Polityce 21.09.07, 10:26
        > 1. Ja się spieszę. Jeśli mam full grafik plus dodatkowych
        > pacjentów, wizyty receptowe, domowe - nie ma siły, żebym nie
        > odczuwała presji...

        ja tak samo- w państwowym POZ, bo to bzdurnie zorganizowane. Chodzi
        mi o to, że polskiemu lekarzowi nie jest obce działanie w spokoju, w
        sytuacji, gdy pośpiech jest odbierany źle. Polski lekarz jest tym
        bardziej godny podziwu, że z pracy w której biega, biegnie do
        następnej, i w tej następnej potrafi nie biegać (choć ma taki
        odruch), bo tego wymagają. Jest to też dowód na to, że niesłuszne są
        te żałosne próby wmówienia nam, że sobie nie poradzimy, że sobie
        zęby połamiemy na Zachodzie z naszą mentalnością. Otóż polski lekarz
        jest nie tylko lepiej przygotowany, ale i elastyczny, co udowadnia
        już w Polsce, a tym bardziej na zachodzie.
        Podsumowując: wiem jak jest w POZ. Ale są już pierwsze zwiastuny
        normalności. A chodziło o to, że dla polskiego lekarza jest rzekomo
        SZOKIEM zakaz biegania po przychodni czy szpitalu. NIE JEST!

        > 6. Nie znam apteki, która gotowa by była zrealizować receptę przez
        > maila, raczej z tego co widzę, farmaceuci zajęci są śledzeniem
        > pieczątek, numerów umowy, wdłubywaniem PESLELi

        ja też nie znam. Napisałem, że JA jestem gotowy do czegoś takiego od
        zaraz, bo mam komputer, internet i wiedzę o tym jak tego użyć. Jeśli
        będzie program w którym ja wygeneruję receptę a farmaceuta ją
        odbierze i zrealizuje i będzie to zgodne z przepisami, to może to
        się stać choćby w tej minucie. Napisałem że ja jestem gotowy - każdy
        niech pilnuje swojego nosa- brak rozwiązań formalnych i prawnych nie
        jest moją sprawą, choć jest moim problemem. Ale jakoś nie wierzę w
        siłę mojego oddziaływania, gdybym chciał taki pomysł przeforsować na
        szczeblu NFZ...

        > Obs, czytając twój post stwiedzam, że rzeczywiście jest już w
        > Polsce takie Eldorado, raj na ziemi, że rzeczywiście nie ma po co
        > wyjeżdżać. ja jednak się zastanowię

        Na litość, skąd taki wniosek? W ogóle nie pisałem ani nie miałem
        intencji pisać o wyjeżdżaniu lub nie!!! TO oczywiste że są liczne
        argumenty za wyjechaniem, i oczywiste jest że tu nie ma Eldorado.

        Spróbuj czytać ze zrozumieniem. Chodziło mi o to, że polskiego
        lekarza NIE SZOKUJE szwedzka odmienność, ona szokuje panią Winnicką.
        A nie o to, czy wyjechać itp.
        POzdrawiam.
        • zzz12 Re: Artykuł w Polityce 21.09.07, 13:36
          Obs, pracowales w Szwecji? Jesli nie, to gdybys sprobowal, tez wiele
          rzeczy by Cie zszokowalo. Nie da sie porownac polskiego i
          szwedzkiego systemu opieki zdrowotnej. Poziom samodzielnosci
          pielegniarek i podpielegniarek w Szwecji jest zupelnie
          nieporownywalny z polskim: pokaz mi, ktora poslkka pielegniarka ma
          prawo do wystawiania recept na niektore leki, ma prawo do
          samodzielnego udzielania porad, do prowadzenia chorych (np. z
          cukrzyca typu 2, z demencja , nietrzymaniem moczu) poradnie dla
          dzieci zdrowych sa prowadzone wylacznie przez pielegniarki.
          Podpielegniarki prowadza kursy z zakresu 1 pomocy dla lekarzy!-
          widziales cos takiego w Polsce? U mojego meza w pracy (w Polsce)
          byla kiedys awantura, bo pielegniarki wypisywaly recepty-kontynuacje
          leczenia, recepty podpisywane pozniej przez lekarzy nota bene.
          Apteki skarzyly lekarzy w nadzorze farmaceutycznym i izbach
          lekarskich.
          Przerwa na kawe to rzecz swieta. Jesli masz przerwe, to masz
          przerwe. Nikt ci nie dopisze w czasie przerwy nadprogramowego
          pacjenta, raczej zapisza pacjenta na ktorys kolejny dzien, jesli
          sprawa jest bardzo pilna, to raczej przepisza innego pacjenta na
          kolejny dzien, na pewno nie wpisza go w czasie przerwy lekarza. W
          Polsce przerw nie bylo w ogole (ja nie mialam), kawe polykalo sie w
          locie, druga reka wypisujac w tym czasie historie choroby. Jesli
          masz do napisania jakis papier, zaswiadczenie, skierowanie,
          zaznaczasz w termminarzu czas administracyjny. NIKT ci nie wpisze w
          tym czasie pacjenta, w Polsce rejestracja miala w nosie takie
          rzeczy, pacjentow dopisywalo sie dopoki bylo jeszcze wolne miejsce
          na stronie.

          Mnie, z perspektywy kilku lat na emigracji szokuje za to coraz
          bardziej polski system, ze to sie jeszcze jakos kreci, sila rozpedu
          chyba, bo ja teraz juz tak nie umialabym i nie chcialabym pracowac.

          Reszka, pakujesz walizki ? ;-)

          Artykulu nie czytalam, mam nadzieje, ze pojutrze do mnie przyleci :-)
          • obs2 Re: Artykuł w Polityce 21.09.07, 16:21
            Ton twojego postu jest dość napastliwy, nie rozumiem, dlaczego.

            Ale odpowiem, merytorycznie:

            > Obs, pracowales w Szwecji? Jesli nie, to gdybys sprobowal, tez
            > wiele rzeczy by Cie zszokowalo.

            Nie wykluczam, po prostu chcę się dowiedziec, co na przykład by mnie
            zaszokowało, i ani od Ciebie, ani z artykułu się tego nie
            dowiedziałem!

            > Nie da sie porownac polskiego i szwedzkiego systemu opieki
            > zdrowotnej.

            Oj, proszę bez tych komunałów. Nie da się również porównać systemu w
            Polsce i w Burkina Faso. Wiem nawet, że atmosfery na Marsie i na
            Ziemi tez nie da się porównać. Czy to prowadzi do jakichś wniosków?

            > Poziom samodzielnosci
            > pielegniarek i podpielegniarek w Szwecji jest zupelnie
            > nieporownywalny z polskim:

            Wiem o tym, wiem bardzo dobrze i z wielu źródeł. ALE NIE SZOKUJE
            MNIE TO. NIE SZOKUJE MNIE COŚ, co jest gdzie indziej, a nie ma tego
            u nas, ale wiem, że TAK BYĆ POWINNO. Nie szokuje mnie czystość
            schronisk górskich (zupełnie innych!) w Skandynawii. Nie szokują
            mnie wysokie zarobki lekarzy na zachodzie. Nie szokuje mnie
            przyjaźniejszy klimat od naszego w wielu krajach. Itd. itp.
            Rozmawiamy na zupełnie różnych płaszczyznach. Uparłaś się że ma mnie
            szokować coś co jest po prostu inne i lepsze. A ono uparcie NIE
            SZOKUJE. Moja wina ;-).

            > pokaz mi, ktora poslkka pielegniarka ma
            > prawo do wystawiania recept na niektore leki, ma prawo do
            > samodzielnego udzielania porad, do prowadzenia chorych

            POWINNA MIEĆ TAKIE PRAWO. Stwierdzam to od lat. W związku z tym
            informacja że gdzieś ma takie prawo, NIE JEST SZOKUJĄCA. Jeśli
            gdzieś łamane są prawa człowieka, to czy fakt, ze istnieją kraje, w
            których nie są one łamane, jest SZOKUJĄCY? Czy szokujące jest
            rzadkie ale przecież nie wyjątkowe występowanie na tym świecie dobra
            i sensu? Zastanów się!

            > Podpielegniarki prowadza kursy z zakresu 1 pomocy dla lekarzy!-
            > widziales cos takiego w Polsce?

            TAK TAK TAK TAK. Sam uczestniczyłem w kursie ALS dla lekarzy
            prowadzonym także przez pielęgniarki anestezjologiczne, w Polsce i
            to wiele wiele lat temu. I co? ZASZOKOWANA ? ;-)


            > Mnie, z perspektywy kilku lat na emigracji szokuje za to coraz
            > bardziej polski system,

            A to już bardziej, widzisz, tu słowo "szok" jest jakoś
            sensowniejsze. Bo jeśli kogoś szokuje normalność, to niedobrze (a
            tak jest w przypadku artykułu). Zaszokowanie polską rzeczywistością
            wydaje się być adekwatne.

            Pozdrawiam.

        • reszka2 Re: Artykuł w Polityce 21.09.07, 15:59
          O ile pamiętam, posiadła-żem umiejętność czytanie ze zrozumieniem w
          wieku lat 6, i tak mi zostało, więc nie musisz mnie nawoływać o tęże.
          Niemniej nadal nie rozumiem kto w końcu powinien być zaszokowany.
          Mnie jak na tą chwilę szokowałby zakaz spieszenia się. Zreszta
          upatruję takiego jak kania dżdżu... Zrszta podejrzewam, że pewnie
          mnie, jako lekarza polskiego, zszokowałoby pewnie parę innych
          rzeczy. Jako i panią W.
          • obs2 Re: Artykuł w Polityce 21.09.07, 16:29
            > O ile pamiętam, posiadła-żem umiejętność czytanie ze zrozumieniem
            > w wieku lat 6, i tak mi zostało, więc nie musisz mnie nawoływać o
            > tęże.

            Hm, spróbuj przeanalizować jeszcze raz naszą wymianę postów.
            Bo ja mam, hm, wątpliwości, by być oględnym.

            > Mnie jak na tą chwilę szokowałby zakaz spieszenia się

            No widzisz, a ja mam go w Polsce, w przychodni. Czyli nie jest tak
            prosto, tak czarno-biało, w zestawieniu Polska-Szwecja. Ja to widzę,
            relacjonuję, a Ty uparcie bronisz tego, że polskiego lekarza to
            szokuje, a jeszcze potem dodajesz, że to oczywiste że czytasz ze
            zrozumieniem ;-).
            Proszę, skup się.
            Pozdrawiam.
            • seniorita15 Re: Artykuł w Polityce 22.09.07, 01:47
              Napisalam dlugi post ,ale mnie system wylogowal.Wiec teraz krotko:zgadzam sie z
              obs2.I chyba wiem skad sie ten artykul wzial.Jest taki jeden doktor,specjalnosci
              rodzinnej ,ktory nam robi tu krecia robote udzielajac roznych wywiadow na
              zamowienie.W kazdym bezkrytycznie pieje z zachwytu i glosi peany na czesc
              swojego chlebodawcy,ze zechcial go zatrudnic.A poniewaz jest kolejny nabor do
              Szwecji ,wiec bylo zapotrzebowanie na kolejny artykul.A on jest zawsze do
              uslug.Swoja droga ten caly projekt naboru i nauki jezyka wypalil i byl dobrze
              zorganizowany.Ale wywiadow kolegi ja osobiscie nie moglam czytac spokojnie i
              reagowalam tak jak obs2.To ten jeden konkretny lekarz byl byc moze
              ZSZOKOWANY,ale nie uogolnialabym tego na innych.
              • obs2 Re: Artykuł w Polityce 22.09.07, 07:39
                No właśnie.
                Twój post jest dowodem na istnienie owego czytania ze zrozumieniem,
                które wydawało się takie oczywiste jako posiadana umiejętność przez
                jedną z rozmówczyń, a wcale takie oczywiste nie było.

                Seniorita - przywracasz mi wiarę w lekarzy! Choćby o tyle, że CZĘŚĆ
                z nich przynajmniej potrafi czytać ze zrozumieniem. Ale to, że część
                nie potrafi, również - podobnie jak realia szwedzkie, mnie nie
                SZOKUJE.

                Pozdrawiam serdecznie!!!
                • seniorita15 Re: Artykuł w Polityce 23.09.07, 21:26
                  >obs2:Dzieki i wzajemnie pozdrawiam.Mnie tez sie dosc czesto zdarza,ze moje
                  intencje ,czy wypowiedzi sa interpretowane opacznie i juz do tego przywyklam.Ale
                  faktycznie jest to mile ,gdy znajdzie sie chociaz jedna osoba ,ktora podobnie
                  odbiera sens wypowiedzi. Mysle,ze takich osob jest wiecej.Mnie na tym forum
                  podobaja sie wypowiedzi co najmniej kilku osob.Jedni uzywaja bardziej dosadnych
                  okreslen od innych ,ale akurat mnie to nie razi,bo wazna jest tresc ,a nie to
                  czy sie uzylo doraznie jakiegos mocniejszego slowa.A wracajac do tego
                  artykulu,bo wlasnie jestem po kolejnym dyzurze w duzym szwedzkim szpitalu ,gdzie
                  podobno nikt sie nigdzie nie spieszy.Gdyby nie hulajnogi,ktore sa w wyposazeniu
                  szpitala to nogi by mi w cztery litery weszly i na pewno nie dotrwalabym do rana
                  na tym dyzurze.Po prostu odleglosci w szpitalu sa ogromne i jak sie ma
                  specjalnosc interdyscyplinarna to sie "lata" po calym szpitalu.Jak sie cos
                  dzieje to nawet sie biega jak nie ma hulajnogi pod reka.Kiedys w ciagu dnia na
                  takie pilne wezwanie "lecialo" nas kilkoro.Zdarzaly sie sytuacje bardzo
                  dramatyczne ,ze i czworo nie bylo za duzo.Na tym forum jest calkiem sporo
                  rozsadnych osob,ale kazdy patrzy z wlasnego punktu widzenia i stad czasami te
                  roznice w podejsciu.Mamy rozne specjalnosci i rozne doswiadczenia zarowno
                  zyciowe jak i zawodowe.Ale dzieki temu mozemy je tu sobie powymieniac.
              • andnow2 koleżeńska rada dla Seniority 22.09.07, 09:23
                seniorita15 napisała:

                > Napisalam dlugi post ,ale mnie system wylogowal.Wiec teraz
                krotko: ....



                Po wylogowaniu przez system wystarczy zalogować się ponownie i
                pojawia się ostatnio reagowany post.

                Błędem jestem próbowanie powrotu do ostatnio reagowanego posta
                przez "cofanie stron".
                • seniorita15 Re: koleżeńska rada dla Seniority 23.09.07, 20:43
                  >andnow2:robilam dokladnie tak jak sie robic nie powinno,czyli cofalam
                  strone.Dzieki za rade i sprobuje ja zastosowac gdy mnie system wywali nastepnym
                  razem.
    • barabara6 Re: Artykuł w Polityce 22.09.07, 15:13
      Artykuł był skierowany do nie-lekarzy. Miał uwypuklic tezę, że można tak zorganizować pracę, aby zadowolić pacjentów i lekarzy. Tak, aby każdego przyjmował wypoczęty, świetnie wykształcony lekarz który ma czas na wysłuchanie chorego, wytłumaczenie i rozwianie jego wątpliwości. I że nie musi byc to okupione pracą niemal pańszczyźnianą lekarzy i pielęgniarek.
    • maverick777md Re: Artykuł w Polityce 22.09.07, 15:50
      Zgadzam się - męczy mnie nadużywanie słowa szok i wstrząs jako
      synonim zdziwienia, bądź niedowierzania.
      "Szokują" mnie zaś nie zagraniczne, a polskie obyczaje ;)
      • meg303 Co do pośpiechu lekarzy 23.09.07, 11:27
        Jestem pielęgniarką w por chirurgicznej. Chciałam zauważyć, że są lekarze dla
        których pośpiech ptzy przyjmowaniu chorych jest normą. Robią to świadomie, po to
        aby " odwalić robotę i mieć spokój" cytat z pewnego doktora.
        W ubiegłym tygodniu przyjął 8 pacjentów w ciągu 20 min, z czego ostatnie pięc
        minut to skomplikowana zmiana opatrunku u pani po mastektomii ( rozległy krwiak)
        Ku radości pacjentów przyjmuje tylko raz w tygodniu.
        Pozostało mu kilka lat do emerytury. Stara szkoła:)
        • jachuw Re: Co do pośpiechu lekarzy 23.09.07, 14:17
          Móisz, że pacjenci się cieszą, że pan doktor rzadko przyjmuje?
          Ciekawe...
          Oczywiście "odwalanie" swoich obowiązków jest złe, to nie podlega dyskusji, ale...
          Jakiś czas temu musiałem udać się do lekarza rodzinnego, po jakieś zaświadczenie, czy coś - nieważne.
          Czekałem sobie w sporej (ale bez szału) kolejce przed gabinetem.
          Kolejka szła wolno - później okazało się, że lekarz jest młody i... jakby to ująć... no - bada dokładnie, z solidnym wywiadem i bad fizykalnym, przez co długość badania wydłużała się ponad dopuszczalną normę.
          Ludzie w kolejce byli oburzeni, jak można tak wolno załatwiać pacjentów!!!
          Wzburzenie było powszechne, ludzie gdzieś się zawsze śpieszą, lekarz zwymyślany od góry do dołu.
          Morał: nie mam zielonego pojęcia, jaki z tej historyjki płynie morał
          • seniorita15 Re: Co do pośpiechu lekarzy 23.09.07, 20:59
            Nie wiem na czym to polega,ale np,w Szwecji jak sie jest zapisanym na godzine X
            do dr Y to punktualnie sie tam wchodzi.Fakt,ze na wizyte szczegolnie u
            specjalisty czeka sie czasami miesiacami,jesli nie jest to sprawa super ostra.W
            mojej bylej przychodni w Polsce tez sa wyznaczone godziny ,ale nie ma szans,zeby
            wejsc o wyznaczonym czasie.Bo,albo wpycha sie pani,ktora wprawdzie miala
            wczesniej wyznaczony czas,ale skoczyla na chwile do miesnego no i jej zeszlo,no
            to ona teraz przeciez musi wejsc,albo z jakiegos innego powodu, czas
            przeznaczony na pacjenta wydluza sie ponad norme.W Polsce w wielu miejscach
            brakuje pielegniarek i sekretarek medycznych,ktore wyreczalyby lekarza w pracy
            papierkowej.Ale o tym to juz wiele osob pisalo.Jak nie wiadomo o co chodzi to
            zwykle chodzi o pieniadze.Po prostu extra personel kosztuje,a lekarzowi zawsze
            przeciez mozna przywalic wiecej obowiazkow.I zlosc narodu skupia sie wlasnie na
            nim,bo Ci ktorzy o tym decyduja sa niedostepni dla przecietnego Kowalskiego.
            • zzz12 Re: Co do pośpiechu lekarzy 23.09.07, 21:57
              bez przesady, opoznienia tez sie zdarzaja i to wcale nierzadko...
              • seniorita15 Re: Co do pośpiechu lekarzy 27.09.07, 00:32
                >zzz12:moze i sie zdarzaja,ale w tych sytuacjach ,w ktorych ja sie znalazlam sie
                nie zdarzyly.Mam na mysli parokrotna wizyte u specjalisty.Izba przyjec to jest
                zupelnie inny rozdzial.A lekarza rodzinnego ,pomimo kilkuletniego tu pobytu do
                tej pory nie mam,bo nie znalazlo sie dla mnie miejsce na zadnej liscie.Niezly
                numer ,prawda?
    • aelithe Re: Artykuł w Polityce 24.09.07, 19:30
      obs istnije wiele różnic

      relacja lekarz pielęgniarka
      tu nie chodzi tylko o szacunek , w wielu krajach kompetencje lekarza
      i pielęgniarki są ściśle rozdzielone i obydwie profesje nie moga
      sobie wchodzić w paradę. W szwecji podobnie jak w wielu innych
      krajach leczeniem chorego zawiaduje pielęgniarka i to ona decyduje
      co robi lekarz i w jakiej kolejności ( tu masz primum - co mnie ta
      piguła:) )

      poza tym przerwa na kawę może zostać przerwana tylko w warunkach
      wyjatkowych - nie ma pilnych wizyt , porad etc,

      w szwecji jest 50 pozwów do sądów przeciw ochronie zdrowia w polsce
      50 tysięcy rocznie
      • loraphenus adnow2 - ma oczekiwaną statystykę 24.09.07, 19:38

        > w szwecji jest 50 pozwów do sądów przeciw ochronie zdrowia w polsce
        > 50 tysięcy rocznie
      • andnow2 Skąd te dane pochodzą? 24.09.07, 20:32
        aelithe napisał:

        "... w szwecji jest 50 pozwów do sądów przeciw ochronie zdrowia w
        polsce 50 tysięcy rocznie"

      • zzz12 Re: Artykuł w Polityce 24.09.07, 22:23
        akurat w Szwecji bardzo latwo i chetnie skarzy sie lekarzy.Malo:
        lekarz ma obowiazek sam zlozyc na siebie doneisienie do
        Socialstyrelse ( ministerstwo zdrowia), jesli popelni blad, w wyniku
        ktorego pacjent poniosl szkode. Praktycznie kazdy lekarz wczesniej
        czy pozniej sie z tym zetknie, wiec pytanie nie powinno
        brzmiec "czy" ale "kiedy". Pacjenci skarza tez np. lekarzy o to, ze
        odmawiaja im zaswiadczenia o niezdolnosci do pracy. Skarga jest
        potem rozpatrywana, lekarz wypelnia mase papierow, historia moze sie
        skonczyc albo umorzeniem, albo upomnieniem, albo odebraniem
        legitymacji, tj.prawa wykonywania zawodu (nieslychanie rzadko,za
        naprawde ciezkie przewinienia, np. przemoc fizyczna wobec pacjenta,
        czy ostatnio opisywane w prasie- gwalt na pacjentce).


        Obs2, przeczytalam artykul, wcale nie brzmial tak "szokujaco", jak
        go przedstawiles. W ramach uzupelnenia do informacji o godzinie
        aktywnosci fizycznej lekarzy: Szwedzi w ogole chetnie i duzo
        trenuja, ale ta wspomniana godzina tygodniowo wlicza sie do czasu
        pracy, tj. mozna raz w tygodniu wyjsc wczesniej z pracy, zeby
        uczestniczyc w jakis zajeciach ruchowych, czesto wspolfinansowanych
        przez landsting (pracodawca w publicznej ochronie zdrowia), np.
        basen, etc. Ostatnio wielu pracodawcow kupuje pracownikom
        krokomierze, zeby zachecic do ruchu, u nas organizowane sa konkursy
        z cyklu "piechota do pracy" lub "rowerem do pracy" z nagrodami w
        postaci zagranicznych wycieczek.
        • obs2 Re: Artykuł w Polityce 25.09.07, 01:43
          > Obs2, przeczytalam artykul, wcale nie brzmial tak "szokujaco", jak
          > go przedstawiles

          RANY BOSKIE!
          Czy wyście powariowali,
          Pół wątku jest o tym, jak to WEDŁUG MNIE ARTYKUŁ NIE JEST SZOKUJĄCY.
          A tu taki tekst.
          Dziewczyno! Albo miałaś coś innego na myśli - w takim razie bardzo
          dziwnie to wyraziłaś, albo, błagam, skup się czytając.
          Nie przedstawiłem NICZEGO jako "SZOKUJĄCE". OD POCZĄTKU DO KOŃCA
          POLEMIZOWAŁEM Z OKREŚLENIEM TEGO JAKO SZOKUJĄCE.
          Czasami mam ochotę coś rozwalić czytając to forum (komputera mi
          szkoda)...
          • zzz12 Re: Artykuł w Polityce 25.09.07, 12:33
            Rowniez wedlug mnie artykul nie jest szokujacy. Raczej spokojnie,
            bez emocji, opisujacy warunki pracy lekarzy w Szwecji. Nie
            odczytalam tam zadnego grania na emocjach ani tworzenia taniej
            sensacji, raczej suche fakty bez koloryzowania, z przeznaczeniem dla
            niemedycznego czytelnika. Nawet specjalnie nie naklamal, co sie w
            prasie prawie nie zdarza. Na pewno mamy na mysli ten sam artykul?
            • obs2 Re: Artykuł w Polityce 25.09.07, 21:48
              > Na pewno mamy na mysli ten sam artykul?

              Nie wiem, co mam powiedzieć. O czym rozmawiamy?

              Nie o tym czy ja uważam że artykuł jest szokujący, ani czy Ty tak
              uważasz, ale o tym, że AUTORKA ARTYKUŁU nazwała realia szwedzkie
              SZOKUJĄCYMI dla Polaka. To że tak nazwała jest FAKTEM. A ja się z
              tym nie zgadzam. Nie z tym, że szwedzkie realia są SZOKUJĄCE (nie
              są). Nie z tym, że nie są (choć nie są). Z tym że to co pani
              Winnicka nazywa szokującym, takim nie jest. NIE artykuł jest
              szokujący. Nie realia szwedzkie są szokujące. Nic nie jest szokujące.
              NIE JA UŻYŁEM OKRESLENIA "SZOKUJĄCE". Próbuję polemizować z UŻYCIEM
              OKREŚLENIA SZOKUJĄCE.

              Rozumiesz?

              SZOKUJE MNIE konieczność wyjasniania najprostszych spraw, osobom
              których posty wskazują na rozwiniętą umiejętność pisania. Jest
              SZOKUJĄCE, że nie idzie za tym rozwinięta umiejętność czytania ze
              zrozumieniem ;-).



              • seniorita15 Re: Artykuł w Polityce 27.09.07, 01:12
                Musze wesprzec po raz kolejny kolege obs2 bo to co napisala zzz12 "Raczej spokojnie,
                bez emocji, opisujacy warunki pracy lekarzy w Szwecji"(to o artykule)to
                faktycznie sie zgadza.W tym kraju nie istnieje pojecie emocji,chyba ,ze w
                kategoriach zaburzenia psychicznego,ktore nalezy leczyc,zeby zaraza nie
                przeniosla sie na innych.Podobnie z pojeciem spontanicznosci.Co do reszty sie
                nie zgadzam.Mam znajomych ,ktorzy pracuja w medycynie rodzinnej .I spokojnie to
                moze jest,nawet nudno az do bolu,ale pracuje sie dlugo.A dlaczego?Przez te fiki
                i obowiazkowe luncze wliczone w godziny pracy.Duzo bym dala,zeby olac te przerwy
                i wyjsc do domu jak czlowiek o godzinie 16.Ale ustawa nie pozwala.I jak cos ,co
                jest upierdliwe ,przedstawia sie jako zalete systemu to jest to wkurzajace.I to
                ,ze nikt sie nie spieszy jest tez nieprawda.Zalezy jaka sie ma specjalnosc.A
                dlaczego w Szwecji jest tak duzo"wypalonych" lekarzy?Czy dzieki temu swietnemu
                systemowi?
                A dlaczego jest taki duzy problem alkoholizmu i depresji w tym spoleczenstwie?Sa
                pewne sprawy,ktore oni dopracowali dobrze,ale sa i takie z ktorymi sobie nie
                radza.Ale o tym artykul juz nie mowi,bo Szwecja ma swietny PR i tego nalezy sie
                od nich uczyc.W innym artykule czytalam ,ze Szwedki to dlugonogie ,szczuple
                blondynki,chetne do roznych rzeczy.Niektore sa szczuple,ale ja czesciej w
                szpitalu widuje wieloryby ,ktore nie wiadomo jakim cudem zaszly w ciaze i w
                chwili porodu waza miedzy 100 a 150 kg.Rekord ,to 168 kg.O tym tez sie nie
                czyta.Ale przynajmniej zaczal sie temat otylosci dzieci w tym kraju dobrobytu.I
                przynajmniej probuje sie temu przeciwdzialac.I to im trzeba przyznac na plus,ze
                jak juz problem dostrzega to cos probuja z tym zrobic.
                • dradam2 Re: Artykuł w Polityce 27.09.07, 03:13
                  seniorita15 napisała:

                  > (...) nie wiadomo jakim cudem zaszly w ciaze i w
                  > chwili porodu waza miedzy 100 a 150 kg.

                  Ja slyszalem od jednej z moich Pan - wielorybek - ze zachodzi sie w ciaze jak
                  sie siusia na ostry kamien.

                  Pozdrawiam


                  dradam 1/2

                  PS. Inna wersja mowi, ze przejescie przez rzeke , na wiosne, powoduje zajscie w
                  ciaze.

                  Swoja droga dowiedzielismy sie, ze udzial tego "Pana", jest niezbedny , nawet
                  dla lesbijek, ledwo pareset lat temu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka