Dodaj do ulubionych

Downsizing w RPG

30.06.11, 11:33
Downsizing to "chłyt martekingowy" polegający na (najczęściej) niewielkim zmiejszeniu ilości/wielkości produktu
przy zachowaniu tej samej ceny i rozmiarów opakowania. Stosowany coraz powszechniej po to aby klient nie odczuł
podwyżki cen, która de facto się za tym kryje - w końcu kupując mniej za tę samą cenę muszę kupować częściej
(więcej). Rzecz do niedawna jeszcze dotyczyła masła, chipsów czy pieluch.
Wygląda na to, że marketowa moda na dobre zagościła również w świecie gier.
Jeszcze kilka lat temu przejście gry Diablo 2 z rozszerzeniem zajmowało co najmniej 150 godzin (na 3 poziomach
trudności), Dungeon Siege 2 wymagało minimum 70 godzin. Przejście Lokiego na 3 poziomach to również 150-200 godzin.
Chyba rekordzistą w tym są produkcje Ascaronu. Nie wiem czy ktoś miał cierpliwość by zaliczyć Sacred (wszystko
jedno pierwszą, czy drugą część) na wszystkich poziomach trudności i czy komuś starczyło cierpliwości na
"wymaksowanie" jakiejkolwiek postaci, bo to już nie 100, 200, a bliżej nieokreślone kilkaset godzin grania.
Wspominam o tym dlatego, że właśnie skończyłem 3 część Dungeon Siege, i przejście poziomu Normal zajęło mi niecałe 12 godzin,
na poziom Hardcore raczej się nie wybieram, bo tryb nie daje możliwości dalszego rozwoju postaci, tylko zaczyna grę od
zera. I w zasadzie jest to jedyny, ale ogromny mankament tej gry. Downsizing pełną gębą - w standardowej wielkości
pudełeczku otrzymuję mniej, ale to znacznie mniej niż się spodziewam przed zakupem. Jeśli edycja limitowana różni
się tylko i wyłącznie dodatkowymi 4 przedmiotami, które Obsydian daje w prezencie to są to najdroższe wirtualne
przedmioty, za które przyjdzie nam zapłacić jak najbardziej realną kasę.
W myśl przysłowia "Na bezrybiu i rak ryba" nie będę obrzucał tej produkcji negatywną opinią, bo od ładnych kilku
miesięcy nie zarzynało mi się tak dobrze potworów jak w ciągu tych 12 godzin grania. Kłopot w tym, że gra w sumie
mi się podoba. Fajny pomysł z brakiem buteleczek życia i many, przez co trzeba do walki podejść bardziej
taktycznie; fajny pomysł ze stosowaniem zasłon (próbowałem początkowo je ignorować, ale konfrontacja z pierwszym
bossem w praktyce pokazała mi, że w tej grze tak sie nie da); ciekawy sposób rozwoju postaci, choć przyznam, że
ilość dostępnych umiejętności nie zwala z nóg, no i brak możliwości przejścia na wyższy poziom trudności i dalszy
rozwój to również trochę razi; mile zaskoczyły niskie wymagania gry (grałem na 2 rdzeniowym Athlonie i Radeonie
4670 ze wszystkimi ustawieniami na "high" w rozdzielczości 1280x960); nie będę się również czepiał klawiszologii - po 12 godzinach miałem ją opanowaną na dobrym poziomie smile
I "jedynie" boli fakt, iż jeszcze te 2 lata temu za "stówę" którą wydałem miałbym 100h grania w np Legend, a teraz
mam jedyne 10-12h (skończenie tej gry w 10h nie jest niemożliwe, zapewniam). A przecież wystarczyło drogę od
jednego głównego questa do drugiego wydłużyć, dorzucić jeszcze jakąś wioskę (może questy poboczne?), kilku
handlarzy, jakiegoś kowala (może z możliwością modyfikowania sprzętu jak w Lokim?) i już, zabawa na "dziesiątki"
godzin gotowa, a tymczasem dostałem grę, która pod względem ilości poświęconego jej czasu jest porównywalna z Death
Space 2. Eh, szkoda gadać...
O dodatkach nie słychać na razie ani słowa, co nie znaczy, że ich nie będzie. Życzyłbym sobie, by było ich tyle i
tak obszerne jak w Mass Effect 2
Czy nie przychodzi Wam do głowy myśl, że pomimo, iż Diablo był jednym z pierwszych, a już na pewno dla wielu tym
pierwszym hack'n'slashem, po którym kolejne ekipy mogłyby robić coś jeszcze "lepszego", nikt nie uczy się na
błędach poprzedników? Marzy mi się remake Diablo 2 na współczesnych silnikach graficznych z tymi wszystkimi
nowinkami, jakie można znaleźć w produkcjach postdiablowych... Nic tylko marzyć dalej... może doczekam.
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka