Dodaj do ulubionych

ja kochanka

15.05.13, 13:58
Mój pierwszy raz z żonatym był zarazem moim pierwszym razem z mężczyzną.
Miałam wtedy 20 lat i dopiero zaczęłam pracę. On był moim kierownikiem, 12 lat starszy, żona, dwójka dzieci.
Adorował mnie od pierwszych dni naszej znajomości, flirtowaliśmy, na imprezach służbowych tańczyliśmy razem. Tak to się zaczęło.
Po jakimś czasie chyba oboje wiedzieliśmy czego chcemy. Zostaliśmy w biurze dłużej, pod pretekstem wspólnej pracy. Gdy wszyscy wyszli pracy było coraz mniej, a coraz więcej flirtu, przelotnych dotyków.
Skończyło się na biurku. Było całkiem nieźle. Pieścił moje piersi, wylizał mnie ( wiecie gdzie ), potem uprawialiśmy seks.
Po wszystkim odwiózł mnie do domu.
Od tej pory do pracy przychodziłam chętniej, podobał mi się ten dreszczyk emocji.
Czy wtedy myślałam o jego żonie. Co robi, gdy my uprawiamy seks? Szczerze, nie. Była mi zupełnie obojętna.
Dla mnie to była zabawa, całkiem niezła muszę przyznać.
Obserwuj wątek
    • facettt Nie nerv sie, Zdzicha 15.05.13, 15:43
      epitetami swiata nie zmienisz, podobnie jak kijem Wisly nie zawrocisz,
      a dla uspokojenia rozmarz sie o czym takim smile
      www.hopaj.pl/35571
      • zaniepokojona5 Re: Nie nerv sie, Zdzicha 15.05.13, 17:20
        facettt napisał:

        > a dla uspokojenia rozmarz sie o czym takim smile
        > www.hopaj.pl/35571

        Ty masz obsesje na punkcie tych kółek różańcowych? może sam na nie tak często uczęszczasz, że ciągle o nich piszesz? smile
        • facettt Nie nerv sie i Ty, Dorodko. 15.05.13, 18:06
          zaniepokojona5 napisał(a):
          > Ty masz obsesje na punkcie tych kółek różańcowych? może sam na nie tak często u
          > częszczasz, że ciągle o nich piszesz? smile


          Nie nerv sie i Ty, Dorodko.
          przecie fajne hloopaki.
          a ze ja hetero jestem, to mi egal, co.
          wazne, ze to sie rusza.

    • nerika Re: ja kochanka 15.05.13, 21:55
      a tu jak zwykle epitety skierowane do kochanek, parodia, nic się nie zmieniło!
    • dreemcatcher Re: ja kochanka 16.05.13, 08:32
      po całym dniu pracy cię wylizał..... fetysz ?
      • ja_kochanka Re: ja kochanka 21.05.13, 13:04
        dreemcatcher napisał:

        > po całym dniu pracy cię wylizał..... fetysz ?

        nie rozumiem co z tym dziwnego, nie raz zdarzało mi się uprawiać seks oralny niekoniecznie tuż po prysznicu
    • ja_kochanka Re: ja kochanka 16.05.13, 17:04
      Nasza znajomość z Piotrem trwała chyba z rok. Z perspektywy czas nie wiem czemu to ciągnęłam. Nie czułam do niego nic wzniosłego, ale fajnie się bawiliśmy. Sporo imprez, dużo seksu. Nic poważnego.

      Nigdy nie mogłam zrozumieć motywów jego postępowania. Umawialiśmy się na imprezę, brał samochód, twierdził, że nie będzie pił, że musi wrócić na noc do domu. Zaczynał pić po pół godziny, twierdził, że wrócić nocnym. Szybko się jednak zapominał. Zabawa szalona. Gdy już nad ranem zamykali kluby on łapał doła, że żona go zabije, że na noc nie wrócił. Żegnaliśmy się o 5 nad ranem, on w stresie wracał do domu, ale za tydzień, dwa niezmiennie powtarzało się do samo.

      Po paru miesiącach zaczął być zazdrosny o innych znajomych z pracy, więc odpuściłam tą znajomość. Po krótkim czasie zmieniłam pracę, nasze drogi się rozeszły.
      Po wielu latach dowiedziałam się, że miał romans z inną koleżanką z pracy, która zaszła w ciążę. Żona wyrzuciła go z domu, dzieci nie chcą z nim gadać ( tam słyszałam ).
      Jakiś nasz wspólny znajomy ostatnio stwierdził, że ciekawe, czy ta ciąża to była jego pierwsza zdrada smile Ja jestem pewna, że poza tą, o której wiem ( ja ) było ich jeszcze wiele. Porąbane to życie.

      Z kolei ja w nowej pracy poznałam wielu fajnych facetów. Głównie żonaci. Kilku wolnych, ale ci nudni, niedojrzali, mało interesujący. Zdecydowanie wolałam trzymać się z tymi pierwszymi. Jednym z nich był Mariusz. Facet 36 lat, dwójka dzieci, śliczne córeczki. Strasznie był z nich dumny. Pokazywał wszystkim ich zdjęcia. Z żonie wypowiadał się tylko dobrze. Pomyślałam, że jego żona ma szczęście, w przeciwieństwie do żony Piotra, że taki kandydat na męża jest coś wart. Często w Mariuszem wyjeżdżaliśmy w delegacje, ale zawsze staraliśmy się wracać na noc do domu - jemu zależało, żeby być z dziećmi, z żoną. Bardzo go polubiłam, był inteligentny, dobrze nam się rozmawiało, także na prywatne tematy.
      Po około 3 miesiącach wspólnej pracy nasze relacje zaczęły się ocieplać. Sypiać zaczęliśmy ze sobą pół roku. Nie nazwałabym tego romansem. Nigdy nie umawialiśmy się będąc w mieście, gdzie mieszkamy. Ale już nie spieszyliśmy się do powrotu z delegacji. Po pracy bar, drink, trochę zabawy. Potem wspólny pokój z hotelu i miła noc.
      Muszę przyznać, że był to bardzo ciekawy okres w moim życiu, traktowałam naszą znajomość jak miłe urozmaicenie w pracy, taki bonus. Ale też zaczęłam się zastanawiać jak to jest, że tak łatwo nawiązać romans z kimś, kto przecież ślubował wierność.
      • pomorzanka34 Re: ja kochanka 16.05.13, 17:19
        żadnemu z nich nie zadałaś tego pytania ?
        • mijo81 Re: ja kochanka 18.05.13, 00:41
          pomorzanka34 napisała:

          > żadnemu z nich nie zadałaś tego pytania ?

          Bo to tylko słowa, które trzeba wypowiedzieć żeby "imprezę" można było dociągnąć do końca
        • ja_kochanka Re: ja kochanka 21.05.13, 13:06
          pomorzanka34 napisała:

          > żadnemu z nich nie zadałaś tego pytania ?

          nie, wtedy jeszcze nie i tak naprawdę motywów tych dwóch nigdy nie poznałam
      • facettt eehh... 16.05.13, 18:47
        ja_kochanka napisała:
        Ale też zaczęłam się zastanawiać jak to jest, że tak łatwo nawiązać romans z kimś,

        - a to nie problem tych zonatych, tylko Twoj.

        kto przecież ślubował wierność.

        Skad wiesz, ze slubowal ?
        Moze klamal - dla swietego spokoju ?

        Ograniczanie sie do jednej kobiety w lozku (do konca zycia) - to idiotyzm.
        A pragnienie posiadania dzieci i rodziny - to zupelnie inna sprawa.
        i jedno i drugie (jak widac) nie musi miec ze soba wiele wspolnego.
        • ja_kochanka Re: eehh... 21.05.13, 13:09
          wtedy miałam dwadzieścia parę lat i myślę, że to naturalne, że się nad tym zastanawiałam
          teraz mam już zupełnie inne podejście
    • facettt Nie nerv sie i ty belkogacie :) 18.05.13, 13:35
      spadlygacie napisał(a):

      > Normalne dla dziwki.

      no normalne. to dola zony jest martwienie sie, czy monsz nie ma kochanki ,
      a nie dola kochanki martwienie sie losem zony smile

      > To coś bełkoczące jako facettt jest tak ograniczone i prymitywne, że na okrągło
      > wyskakuje z kółkiem różańcowym albo zużytymi prezerwatywami na sznurku.

      Przypominam ci bekogacie, ze jestem jednym z czolowych dyskutantow na FM od 10.ciu lat,
      a teraz masz w nagrode kolejna porcje: chinskie w promocji smile
      przypasuja ci moze na czapeczke, jak chcesz sie sama dopchnac smile
      www.mojanorwegia.pl/czytelnia/uwaga_na_prezerwatywy_made_in_china.html
    • facettt belkogacie :) 18.05.13, 13:41
      spadlygacie napisał(a):
      > Napisz prawdę, że wolni faceci nie chcieli mieć nic w spólnego z dziwką, bo każ
      > dy z nich szukał kandydatki na żonę, więc omijali cie wielkim łukiem, bo kurwis
      > zona wyczuli z daleka, a tobie nie pozostało ci nic innego jak uganiać się za
      > żonatymi.
      >

      belkogacie, za kandydatka na zone to nie trzeba sie uganiac, bo takie ustawiaja sie w kolejce liczac na staly sponsoring w celu odchowania przychowku.
      uganiac to sie trzeba za kochanka, czyli kobieta, ktora chetnie nadstawia - nie zadajac w zamian niczego - poza odrobina ciepla i uwagi.

      > No własnie, żonaty facet często mówił o swojej rodzinie, chwalił się dziećmi,

      i belkogacie zaden normalny facet nie opowiada kochance o zonie i rodzinie - by nie psuc atmosfery. informuje tylko, ze niestety ja ma - i tyle.

      pojecia belkogacie nie masz o tym o czym piszezsz.
      • jaskok68 Re: belkogacie :) 19.05.13, 10:10
        facettt napisał:

        > i belkogacie zaden normalny facet nie opowiada kochance o zonie i rodzinie - by
        > nie psuc atmosfery. informuje tylko, ze niestety ja ma - i tyle.

        pierdzielisz jak potłuczony. ja często w pracy opowiadam o swojej rodzinie: żona, dzieci. nie przeszkadzało to jednej głupiej lasce zabujać się we mnie i zaczęło się. często przybiegała i zapominała po co, nagle i bez powodu pojawiała się tam, gdzie byłem ja, na firmowej imprezie przyklejona do mnie, pojechałem wcześniej do domu, to kumpel mówił, że cały czas latała i szukała mnie, po pracy smsy na komórkę służbową, puszczanie sygnałów. jak nie reagowałem to zaczęła dzwonić,żeby się umówić. Robiła cuda, podchody wszyscy w firmie patrzyli i się śmieli. nawet wariatka sama pytała o moją zonę i dzieci, żeby jej opowiadać, zadawała podchwytliwe pytania, krytykowała na każdym kroku. laska mi się nie podobała, nie była nawet w moim typie a widziałem jak bardzo się napaliła i w końcu jej powiedziałem, żeby sobie odpuściła i poszukała kogoś bardziej odpowiedniego, bo ja jestem zajęty i szczęśliwy w małżeństwie to w histerie wpadła, ryczała, udawała, że mdleje, ludzie ja stawiali na nogi a ona im paplała, że mnie kocha i jest ze mną w związku, że jej przyszłość obiecałem, ze powinienem z żoną się rozstać, bo jestem nieszczęśliwy i zamieszkać z nią, bo ona mnie kocha a żona nie. nie zrobiło to na mnie żadnego wrażenia. wszyscy w firmie patrzyli na nią z przymrożeniem oka, niektórzy się nabijali, że jest obłąkana. laska nie odpuszczała i pewnego dnia zagroziła, że o wszystkim poinformuje moją żonę. najwyraźniej miała zamiar kłamać, bo mnie z nią nic nie łączyło, więc dosadnie jej powiedziałem, żeby się odwaliła i trzymała z daleka ode mnie i mojej rodziny. zaczęła coś tam się pluć, że dno jestem, że żal pl. że nie wierzy w moje szczęście, odgrażała się, że jeszcze pożałuje i docenię jej miłość i starania jak w małżeństwie kryzys przyjdzie i takie tam pierdoły. na razie chyba odpuściła, bo trochę spokoju mam. pewnie udaje wielce obrażoną hahahaha.
        • wiemwszytko Re: belkogacie :) 19.05.13, 12:35
          jaskok68 napisał:

          > facettt napisał(a):
          >
          > > i belkogacie zaden normalny facet nie opowiada kochance o zonie i rodzini
          > e - by
          > > nie psuc atmosfery. informuje tylko, ze niestety ja ma - i tyle.
          >
          > pierdzielisz jak potłuczony. ja często w pracy opowiadam o swojej rodzinie: żon
          > a, dzieci. nie przeszkadzało to jednej głupiej lasce zabujać się we mnie i zacz
          > ęło się.

          laska nie odpuszcz
          > ała i pewnego dnia zagroziła, że o wszystkim poinformuje moją żonę. najwyraźnie
          > j miała zamiar kłamać, bo mnie z nią nic nie łączyło, więc dosadnie jej powiedz
          > iałem, żeby się odwaliła i trzymała z daleka ode mnie i mojej rodziny.
          Dla k...y nie będziesz normalnym facetem bo opowiadasz o żonie dzieciach i przepędziłeś ją zamiast łomotać po kątach.
          • facettt pomylilo sie wam cos ? 19.05.13, 16:07
            wiemwszytko napisał(a):
            > Dla k...y nie będziesz normalnym facetem bo opowiadasz o żonie dzieciach i prze
            > pędziłeś ją zamiast łomotać po kątach.


            pomylilo sie wam cos ?

            i jemu i Tobie ?

            Nie opowiada sie o rodzinie kochance - czy kobiecie, ktora sie chce wziac za kochanke.
            Ow Obywatel nie mial zadnych zamiarow wobec tej kobiety - wiec traktowal ja jak wszystkie inne osoby w pracy.
    • facettt cd. belko(ga)cie :) 18.05.13, 21:10
      spadlygacie napisał(a):
      jak zwykle byle co.

      belko(ga)cie - przypominam ci ,ze jestem na foro FM poswszechnie znany od 10 lat,
      wiec nie smec tu farmazonow, tylko sciagaj te gacie i bierz sie za zbieranie truskawek na polu.
      - gdyz to foro ci najwyrazniej ci szkoszi i pada ci na umysl.
      i masz ktorys przymierz , moze nada ci sie na czapeczke:
      www.emocje.net.pl/pojawily-sie-mniejsze-kondomy-dla-12-latkow/
    • ja_kochanka Re: ja kochanka 20.05.13, 20:27
      W między czasie zapisałam się na kurs prawa jazdy.
      Mój instruktor był przesympatycznym facetem, bardzo bezpośrednim.
      Pracował jako policjant, a szkoła nauki jazdy była jego dodatkowym zajęciem.
      Sporo godzin spędziliśmy razem w samochodzie i poznaliśmy się trochę.
      On przepracował całe życie w budżetówce, więc go ciekawiły moje opowieści o świecie biznesu.
      Z kolei ja z zainteresowanie słuchałam jego historyjek z pracy.
      Miał żonę i dwóch synów w wieku przedszkolnym, marzył o córce.

      Kiedyś żartem zapytał mnie, że w moim środowisku jest większa rozwiązłość seksualna, bo u nich to wszyscy raczej 'świętych' udają.
      Tak zaczęliśmy rozmowy bardziej osobiste.
      Powiedział mi, że nigdy nie zdradził żony ( byli już razem 12 lat ), że ma ochotę, że myśli o tym, ale martwi się, że ten pierwszy raz nie byłby ostatnim, że gdyby zaczął, nie umiałby skończyć.

      Po zdanym egzaminie na prawko większą grupą spotkaliśmy się, żeby to opić. Jego żona też tam była, ale wyszła wcześniej, bo dzieci.
      Im więcej alkoholu, tym luźniejsza atmosfera, nasz instruktor najpierw opowiadał, ze jestem jego najlepszą przyjaciółką, po jakimś czasie zaczął zachowywać się bardziej dwuznacznie.
      Już sporo po północy powiedział, że chce ze mną spróbować jak smakuje zdrada.
      Odmówiłam, wyszłam. Miałam w pamięci co mówił wcześniej. Wiedziałam, że będzie żałował.
      Na drugi dzień przysłał mi sms-a, że zachowałam się w porządku, ale on nie i tak tak to zrobił w inną kursantką. Jak przypuszczałam, żałował.
      Utrzymywaliśmy sporadyczny kontakt jeszcze przez jakiś czas.

      Spotkałam go po kilku latach przypadkiem.
      Bardzo się zmienił, przytył chyba z 15kg.
      Poszliśmy na kawę, gadaliśmy bardzo długo.
      Powiedział, że tamtej nocy ta dziewczyna zaszła w ciążę. Urodziła mu 'wymarzoną' córkę.
      Nie mogli dogadać się co do alimentów. Ona poszła z tym do sądu.
      Żona dowiedziała się z pozwu, który przyszedł na ich domowy adres.
      Nie umiała mu wybaczyć, ale zdecydowali zostać razem aż dzieci dorosną.
      Sypiali oddzielnie, on jadał na mieście, przed dziećmi stwarzali pozory.

      Po jakiś czasie żona okazała się być w ciąży. Wiedział, że nie z nim. Urodziła mu kolejną 'wymarzoną' córkę. Zagroziła, że jeśli zakwestionuje ojcostwo, to ona wyciągnie jego wcześniejszą zdradę, wystąpi o rozwód, będzie utrudniała kontakt z synami. Zgodziła się, a strasznie go to męczyło, że wychowuje nie swoją córkę, a jego córkę wychowuje jakiś obcy koleś, facet dziewczyny, z którą przespał się wtedy.

      Gdy tego słuchałam miałam wrażenie, że to historia jak z telenoweli.
      Wtedy pożałowałam, że nie przespałam się z nim tamtej nocy. Ja nie zaszłabym w ciążę, i może życie jego i jego rodziny nie popieprzyłoby się tak bardzo.
      • facettt Ciekawy tekst... 21.05.13, 05:19
        Tylko vidze, ze Panowie w Polsze (a i kobiety) - to o zabezpieczeniach maja marne pojecie ?

        Gdyz mimo 30-tu lat roznych zdarzen, nigdy niie przyszloby mi do glowy, by o tym zapomniec.
        • ja_kochanka Re: Ciekawy tekst... 21.05.13, 13:20
          Masz absolutną rację, a dodatkowo faceci często ufają w tej kwestii wyłącznie kobiecie. Jeśli ona twierdzi, że się zabezpiecza czują się zwolnieni z tej odpowiedzialności.
          Ja osobiście uważam, że każdy powinien sam pilnować swoich komórek rozrodczych, wtedy zabezpieczenie jest podwójne. Jak do tej pory dobrze na tym wychodzę.
          • facettt Re: Ciekawy tekst... 22.05.13, 15:23
            ja_kochanka napisała:
            > Ja osobiście uważam, że każdy powinien sam pilnować swoich komórek rozrodczych,
            > wtedy zabezpieczenie jest podwójne. Jak do tej pory dobrze na tym wychodzę.

            Ja rowniez.
            Seks - seksem, namietnosci - namietnosciami, a rozwaga - rozwaga smile
      • lubietrollowaniee Re: ja kochanka 22.05.13, 14:58
        widzisz, miałaś szansę uratować biedaka przed rozpieprzeniem sobie życia i nawaliłaś. oj jakie to smutne buuuu
        a pan ma to, na co zasłużył. 2 "wymarzone" córeczki i jeszcze narzeka bezczelny? tongue_out
    • ja_kochanka Re: ja kochanka 21.05.13, 12:59
      lubietrollowaniee napisał(a):

      > jak jesteś z siebie taka dumna

      czy gdzieś napisałam, że jestem z siebie dumna?
      nie wyciągaj pochopnych wniosków
    • ja_kochanka Re: ja kochanka 21.05.13, 13:13
      Widzę, że masz bardzo zaburzoną percepcję, dlatego nie odpowiem na Twój post tak długo, jak nie nauczysz się:
      1. czytać ze zrozumieniem
      2. kultury
      3. rozmawiać na poziomie stosownym dla osób dorosłych

      Życzę udanych dalszych pyskówek na forum.
    • ja_kochanka Re: Ciekawy tekst... 21.05.13, 13:23
      hahahaha-hahahaha napisał(a):

      > Nie panowie i kobiety, tylko kurwiarze i dziwki.

      Mylisz się droga koleżanko o dziwnym nicku.
      Kurwiarze i dziwki pamiętają o zabezpieczeniu stosunkowo najczęściej.

      Najwięcej wpadek zdarza się w małżeństwach i stałych związkach.
      Stosunkowo mniej w wyniku jednorazowej przygody.
      A zdecydowanie najmniej wśród osób rozwiązłych seksualnie.
      • hahahaha-hahahaha Re: Ciekawy tekst... 21.05.13, 14:56
        ja_kochanka napisała:

        > Najwięcej wpadek zdarza się w małżeństwach i stałych związkach.

        Wpadka w małżeństwie?
        W małżeństwie nie ma wpadki. Małżeństwo to rodzina i jeśli mąż z żoną uprawiają seks bez żadnego zabezpieczenia, to widocznie liczą się z tym, że przybędzie im potomek. Co innego w stałych związkach, bez ślubu. To obcy sobie ludzie, którzy w świetle prawa nie stanowią rodziny i w ich przypadku nieplanowaną ciążę można jak najbardziej nazwać wpadką.
        • stasi1 Re: Ciekawy tekst... 23.05.13, 02:07
          to nie planowa ciąża w małżeństwie jak się nazywa?
          • obrotowy Laska Panska :) 23.05.13, 16:22
            stasi1 napisał:
            > to nie planowa ciąża w małżeństwie jak się nazywa?

            Laska Panska - zeslana poprzez Ducha Swietego smile
    • 2af Re: ja kochanka 22.05.13, 02:33
      no niezle
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka