Witam,
Od półtorej roku poczytuję to forum. Zdążyłam obdarzyć sympatią niektórych stałych bywalców, innych odwrotnie, zatem postanowiłam podzielić się moją historią.
Mam męża 8 lat, znamy się lat 9. Nasza córka ma 8 lat, mam też syna z poprzedniego związku, który ma lat 15. Mój mąż utrzymuje mnie i dzieci, nigdy nie pracowałam i mam 42 lata. Niczego mi nie brakuje, żyjemy na wysokim poziomie, nie muszę martwić się o nic. Mój mąż jest osobą dość znaną w naszym mieście. Ale do rzeczy...
Kiedyś byłam jego kochanką, jak miał pierwszą żonę. Wiem, że mnie zlinczujecie, ale wiem jak wygląda życie kochanki w związku z tym. Ale zaszłam w ciąże i wzieliśmy ślub. Mój mąż mnie ciągle zdradza. O pierwszej kochance dowiedziałam się z prasy. Było to dla mnie bolesne, bo wszyscy dookoła o tym huczeli, nie była to dyskretna zdrada. Mój mąż był dość rozrywkowy... wychodził w czwartek, wracal w poniedziałek. Nie układało nam się, często sie klocilismy, wyrzucałam go z domu. On specjalnie sobie z tego nic nie robił, wyprowadził się nastenie na pol roku. Utrzymywał nas mimo to. Nasza sytuacja sie zmieniła odkad sie zeszlismy. Maz popadł w klopoty finansowe, zatem zalozylismy intercyze i cały majatek jest na mnie. I to oto nas trzyma tylko razem... On zarabia, samochody, dwa domy i dwa mieszkania są na mnie, działalnosc takze. Szkopuł tkwi w tym, że jak on nie zarabia to kasy nie ma

Wiec nawet jak się z nim rozstane to nie utrzymam nic. W moim wieku ciezko o dobrze platna prace, zwłaszcza, ze nigdy nie pracowałam a i przywykłam do wysokiego poziomu zycia.
Jednak odkad mamy intercyze, mam na niego bata. Zabronilam mu imprezowac, a mimo to, on ma znow kochanke.. Znalazłam jej skarpetki u niego w kieszeni, on mowi, ze to jego przyjaciolka. Wyrzucilam go z domu pod grozba, ze nigdy wiecej nie zobaczy naszego wspolnego dziecka, wrocil po 2 tyg ale wciaz sie z nia spotyka. Moze nie raz w tygodniu, ale nie potrafi z niej zrezygnowac, chociaz wiem, ze mnie nie zostawi. Nie uprawiamy seksu, na wakacjach odkad jestesmy razem bylismy RAZ. Nie jezdzimy nigdzie wspolnie, jedynie w wakacje codziennie organizowalismy grille to ktos wpadał.
Nie jestem ani gruba ani brzydka. Na codzien nie ubieram sie jakos super, bo i nie chce mi sie dla nigo juz starac.. Brzydze sie go... cale wakacje dostawalam od jego bylego pracownika smsy, ze moj maz ciagle chodzil na prostytki, ze ma konto na erodate (i miał

), ze szwenda sie z taka i z taka. Jednak tez nie umiem go zostawic, chcialabym by sie czasem ze mną pokochał, przytulił mnie. A on tego mi nie daje.. Co z tego, ze wraca z racy, gotuje dla nas obiad (ja nie gotuje, on to robi u nas), kupił mi super auto, dzieci mamy w prywatnych szkolach, kupił dom nad jeziorem, gdzie moge jezdzic z dziecmi, skoro gdy mowi "przeciez wiesz, ze tylko ciebie kocham" to nie czuje tych slow. Niby jak robie awanture to zostaje w domu, nie wychodzi. Ale mam wrazenie, ze on zostaje bo mam przewage w postaci jego majatku na papierze oraz córki. Nie raz mu mowilam (wiem, ze to ponizej pasa), ze jej nigdy wiecej nie zobaczy jak jeszcze raz mnie zdradzi. To on znalazł sobie nowe hobby, by nie siedziec w domu.. Od 3 lat poluje. A wiec nie wraca na nocki, wyjezdza na cale weekendy na polowania. Z rana wraca ok 10 i spi. Takze... jestesmy 8 lat malzenstwem.. Jedna kochanke miał, z ktora obnazyla go prasa, był z nia poltorej roku okolo. Potem pol roku ze soba nie mieszkalismy. Ta obecna ma już ok 3 lat, wiem, ze ją ma chociaz sie wypiera. Chcialam mu uwierzyc, ale czuje, ze ta dziewczyna to jego kochanka. Jak nie polowania to imprezy kilkudniowe. Co mi po tym, ze jak tupne noga to on siedzi w domu, bo sie boi? Ja chce zeby on mnie... pokochał