Dodaj do ulubionych

Po rozwodzie...

13.01.05, 20:21
po 22 latach,cegła spadła mi na głowę,tragedia.Zostałam z dzieckiem,bez
pracy,bez pieniędzy,rycząca całe dnie i noce.Nie będę opowiadać, bo to zbyt
dużo czasu by zajęło,a i wracać do tego nie chcę.Znalazł się ktoś,kto
powiedział mi jedno zdanie,które zmieniło moje życie diametralnie,spytał się
mnie.Posłuchaj czy Ty się urodzisz drugi raz? I to był przełom w moim
życiu,jestem sama już 11 lat,córka skończyła studia,wyszła za mąż.Ja
pracuję,wykończyłam dom ,i na swój sposób jestem szczęśliwa:)).Z perspektywy
czasu jestem wściekła na siebie,że będąc mężatką tyle rzeczy minęło mi koło
nosa.Rozwód to nie koniec świata,to początek nowych doświadczeń.:)))
Obserwuj wątek
    • czarna41 Re: Po rozwodzie... 13.01.05, 20:50
      Ja po prawie 21 latach. Jestem sama prawie 1,5 roku córka studiuje, młodsza w
      gimnazjum. I niemoge pogodzić sie sama ze sobą dlaczego to mnie spotkało.
      Jestem teraz bez pieniędzy, zostawił mi długi. Mam dość tego życia. Córki nawet
      wydają mi sie obce nie rozmawiaja ze mna tylko wszystkiego ządają.Kobieta jak
      ty sie pozbierałaś. Jak twoja corka odnosiła sie do Ciebie miała żal.
      • malinka48 Re: Po rozwodzie... 13.01.05, 21:07
        Nie ,żalu nie miała,była rozdarta,ale parę numerów tatusia,wyprostowało ją
        emocjonalnie.Jest wspaniałą osobą,bardzo mnie wspierającą.Przeszłam bardzo
        dużo,ale jak powiedziałam ,pozbierałam się.Rok po rozwodzie miałam wyjęty z
        życia.Uwierz mi rozdrapywanie i wracanie do przeszłości nie ma sensu.A córkom
        powiedz,że jeżeli jest im żle z Toba to możesz ich spakować i niech idą do
        tatusia.Nie daj się zdominować,przecież żyje się tylko raz pamiętaj:))
        Powodzenia życzę.
        • searover Re: Po rozwodzie... 14.01.05, 00:03
          malinka48 napisała:

          > A córkom
          > powiedz,że jeżeli jest im żle z Toba to możesz ich spakować i niech idą do
          > tatusia.

          A jezeli powiedza, ze dobrze, pojda do tatusia? Co wtedy? Czy mame stac bedzie
          realizacje swojej grozby i utrate kontaktu z corkami. Albo wiec straci ow
          kontakt albo zrobi z geby przyslowiowa cholewe. Byc moze chcialas dobrze
          malinko, ale zycie przynosi niespodzianki - cudze wcale nie musi byc kalka
          Twojego. Nie darmo ktos powiedzial, ze dobrymi radami pieklo wybrukowano.
          • czarna41 Re: Po rozwodzie... 14.01.05, 07:23
            Może żle się wyraziałam piszać "żal" niewiem jak to okreslic, a może mi sie
            tylko wydaje przecież one maja swoje zycie a zwlaszcza ta starsza a m,łodsza
            jest w wieku dorastania Wczoraj rozmawialam z starszą córka na temat ojca czy
            się wdziala - odpowiedziala ze nie i niechce (on bardzo ją skrzywdziła jak byla
            nastolatką). Ja poprostu nie umiem się odnaleź.
            • malinka48 Re: Po rozwodzie... 14.01.05, 11:21
              Postaraj sie jak najmniej rozmawiać i wypytywać dzieci o ojca.Rozmawiaj tylko w
              tedy kiedy one chcą o tym gadać.Wszystko się ułoży,a teraz zrób wszystko,aby
              czymś się zająć i przestać myśleć o przeszłosci.
          • malinka48 Re: Po rozwodzie... 14.01.05, 11:23
            może by i poszły tylko gdzie?do tatusia,który je zostawił?żartujesz,a nie można
            pozwolić,aby dzieci w momencie kiedy wali się dom,udawały że nic się nie
            dzieje.I miały wymagania w momencie kiedy brakuje pieniędzy.
            • czarna41 Re: Po rozwodzie... 14.01.05, 12:46
              Córki same juz podkoniec majego małzenstwa prosiły mnie żebym wreszcie coś
              zrobiła bo tak dalej zyć nie mogą. Nie rozmawiam i nie dopyuje sie o byłego
              meża tylko kiedy zadzwoni daje rady córkom to one sa bardzo nerwowe a niechcą
              być niegrzeczne i wysłuchują a potem zamykają się w sobie i wtedy są dlamnie
              nie miłe. Mam nadzieje ze to kiedyś minie.
              Nic mi się niechce.
              Zamykam się w sobie.
              Najchętniej z domu bym nie wychodziła.
              Niewiem co mam robić boje się przyszłości.
              • malinka48 Re: Po rozwodzie... 14.01.05, 14:21
                Na wszystko trzeba czasu,ale jedno pamiętaj nie zamykaj się w domu.Postaraj się
                poszukać nowych znajomych,z doświadczenia wiem,że wspólni znajomi nie zawsze
                potrafią,zmienić temat,jeżeli wpada na byłego.A dzieci ,upewniaj cały
                czas,kiedy jest możliwość,że dom był i jest tam gdzie Ty,że zawsze mają
                przystań przy Twoim boku.Głowa do góry,pamiętaj po nocy ,dzień jest zawsze.
                • searover Re: Po rozwodzie... 14.01.05, 14:36

                  > A dzieci ,upewniaj cały
                  > czas,kiedy jest możliwość,że dom był i jest tam gdzie Ty,że zawsze mają
                  > przystań przy Twoim boku.Głowa do góry,pamiętaj po nocy ,dzień jest zawsze.

                  O, teraz brzmi zupelnie inaczej :) Dzieci cierpia zawsze najbardziej i musza
                  wiedziec, ze sa kochane i maja swoj dom, a nie, ze jak im sie nie podoba, to
                  moga sobie isc.

                  A co do samopoczucia i zawalonego swiata, to na rozwod mozna tez spojrzec jak
                  na odzyskanie wolnosci. To moze byc piekne i przyniesc ulge jak przewietrzenie
                  w wiosenny poranek zatechlego pokoju.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka