21.02.17, 10:16
Dzień dobry.Kupiliśmy dom na niewielkiej działce.Moją wielką radość zepsuł jeden szczegół- pod cieniutką warstwą ziemi mamy glinę :-( Po stopnieniu śniegu na całej działce mamy wielkie bagno.Co ja mogę zrobić żeby po deszczu dało się wejść na trawnik za domem? żeby cokolwiek na tej działce urosło?Nie wiem dodatkowy drenaż i więcej ziemi? warstwa kanieni i dopiero ziemia? nie mam pojęcia,całe życie mieszkałam w bloku i wieś widziałam w tv. Dodatkowo nie mam pojęcia czy jak zrobimy chodniki to na tej glinie wszystko będzie wiecznie się rozjżdzać.
Obserwuj wątek
    • asiek25 Re: Glina :-( 21.02.17, 12:28
      A ile to jest ta cieniutka warstwa ziemi? Bo ja też mam glinę. Wysypałam na nią zaledwie 10 cm czarnoziemu i wszystko mi pięknie rośnie, łącznie z trawnikiem.
      Jeśli warstwa ziemi jest rzeczywiście zbyt cienka, to czy można dosypać więcej?
      Glina ma różne plusy, ale jeden jest zasadniczy. Nie będziesz mieć problemu z kretami :)))
      • enith Re: Glina :-( 21.02.17, 14:30
        > Glina ma różne plusy, ale jeden jest zasadniczy. Nie będziesz mieć problemu z k
        > retami :)))

        Ja mam glinę z kamieniami, a krety ryją, aż miło. Ich kopczyki pełne są kamieni. Glina w ogrodzie niestety nie gwarantuje, że kretów nie będzie.
      • hanusinamama Re: Glina :-( 28.02.17, 20:58
        Bo glina jest bardzo waznym elementem gleby. Trzyma wode i skąłdniki odzywcze. Rodzice maja działke na piaskach wzystko ucieka, woda i nawozy. Glina wydaje sie straszna jak jest nieuzytkowny teren. Jak zacznie sie kopac, sadzic, beda rosły rosliny ziemia sie poprawi i bedzie bardzo dobra gleba. Jak komus sie nie spieszy mozna zasiać rosliny jednoroczne z mocnym systemem korzeniowym. U siasiada miałam przez lato na połowie działki słoneczniki :). Same załatwiły sprawe.
    • horpyna4 Re: Glina :-( 21.02.17, 12:38
      Też mam ogródek na glinie, więc znam problem bardzo dokładnie.

      Pierwsza rzecz, to zadbanie o odprowadzanie nadmiaru wody z powierzchni. Ja na szczęście nie miałam z tym problemu, bo mój ogródek jest na wzniesieniu. Wystarczyło przerobić powierzchnię z poziomej na lekko opadającą na zewnątrz; wygląda dalej na poziomą, ale przestało tworzyć się na niej jezioro.

      Jeżeli Twój dom jest na większym zupełnie płaskim terenie, to trzeba przywieźć ziemi, żeby uzyskać taki efekt. Poziom przy samym domu powinien być wyższy o kilkanaście cm od obecnego, a całość łagodnie opadać do brzegów. Nie może być żadnych wgłębień.

      Ja zrobiłam najpierw trawnik na całości, a jak trawa związała ziemię, można było już po niej chodzić (wcześniej raz zapadłam się jedną nogą do kolana). I dopiero wtedy usuwałam fragmenty darni z miejsc przeznaczonych na rabaty, czy pod krzewy. Oczywiście trawa musi być często strzyżona, wtedy jest odporna na deptanie. Do małego przydomowego ogródka najlepsza jest kosiarka elektryczna - spalinowe są głośne i śmierdzące, cichą kosiarką możesz kosić nie budząc sąsiadów.

      Chodników nie mam, trawnik mi w zupełności wystarcza. Tyle, że ja do ogródka wychodzę z pokoju, a jeżeli codziennie chodzisz od furtki do drzwi domu, to jakiś chodnik musi być. Ale tylko ten jeden, inne niekoniecznie.

      Co do roślin, to jest sporo glinolubnych; poszukaj na tym forum wcześniejszych wątków na ten temat. Poza tym miejsca, gdzie zamierzasz coś wsadzać, powinnaś przekopać z czymś, co rozbije glinę i napowietrzy. Choćby z jakimś igliwiem, torfem i piachem.
      • ignorant11 Re: Glina :-( 21.02.17, 12:53
        O glinie pisalismy na wielu watkach.
        Nawozenie ziemii niewiele da. Raczej nawiozłbym piasek plus kora plus fitomelioracje. Bobik świetnie sie nadaje.
    • enith Re: Glina :-( 21.02.17, 15:50
      Znam ten ból, bo ogród mam na glinie zwałowej (morenowej) dzięki działalności lodowca. Do tego z olbrzymią ilością zmielonych i wprasowanych w tę glinę kamieni. Dobrej gleby na tej glinie mam może ze 20 centymetrów. Standardem w moim klimacie jest tzw. drenaż francuski. W uproszczeniu: kopie się rów, wypełnia kruszywem, wkłada na całej długości perforowaną rurę, okrywa specjalną włókniną, zakopuje całe ustrojstwo i voila. Wylot rury odprowadza wodę do niżej położonych obszarów ogrodu/rowu/sadzawki itp. U mnie akurat wylot rury jest na podjazd, a z podjazdu woda spływa do znajdującego się tuż za moją posesją zbiornika retencyjnego na wodę opadową. Zmiana poziomu gleby tutaj niestety się nie sprawdza, bo należałoby zmienić poziom gliny, samo nawiezienie dobrej gleby nie odprowadzi wody.
      Co roku usprawniam glebę na rabatach ściółką ze zmielonych liści/gałęzi/igliwia. Po paru latach takiej babraniny mam dobrą glebę głęboką na tyle, że dają radę płycej korzeniące się krzewy (azalie, różnaneczniki, hortensje, kamelie), większość bylin wieloletnich, wszystkie jednoroczne. Buduję rabaty wzniesione dla roślin wymagających mocnego drenażu. Tam, gdzie drenaż jest nadal kiepski, a gleba zbita, wybieram glinoluby, np. kaliny wszelakie. Ale mogę powiedzieć, że po 10 latach usprawniania gleby doroczną aplikacją ściółki/kompostu, gleba jest cudna w porównaniu z tym, co było, gdy kupiliśmy ten dom.
      • dar61 1. szczypta inżynierii gruntu 21.02.17, 17:18
        Po niezłej porcji info tu od sąsiadów forumowych, o zmianie składu wierzchnich partii gruntu [jaka robota właściwie będzie musiała być ponawiana w częściach ogrodowych - no, może nie dla części z trawnikami, byle to uczynić dobrze] - mała podpowiedź co do szlaków ... transportowych i spacerowych.

        A. Projekt i rozpoznanie
        Ścieżki warto tam na glinach wykonać skutecznie, z namysłem i ze szczyptą inżynieryjnego do tego podejścia. I nie powinno być to zbyt ciężkim fizycznym wysiłkiem.
        Na bazie pomysłu podpowiedzianego powyżej przez {Enith} we fragmencie z drenażem [po polsku: sączkiem], warto połączyć ścieżki spaceru/ dojazdu z odwodnieniem glin.

        Na miejscu posiadaczy uglinionych terenów, jeszcze w stanie zerowym, wyznaczyłbym już z góry przebieg szlaku ścieżek i na nich, a dokładniej - pod nimi - umieściłbym pod ich powierzchnią gruntu system odsączania z wód opadowych, roztopowych i podsiąkowych.
        Warunkiem byłoby też, żeby ten (ogółem) teren nie był w okolicy najniższym, bo robota taka nic by nie dała przy spływaniu wód wierzchnich i podziemnych z sąsiedztwa [czasem z odległości rzędu kilometrów!]. Choć na to jest też kilka sposobów, o czym na koniec.

        Pomóc w tym rozpoznaniu może wypożyczony teodolit i wyrys planu z naniesieniem wysokości [dokł./; różnic wysokości poziomu celowania i gruntu].
        Można to wykonać byle laserowym celownikiem na poziomicy - warto taki przyrządzik mieć, są niedrogie w wersji minimalnej [do wieszania obrazków, tyczenia linii poziomych na ścianach przy malowaniu etc.]. Do tego larerowego z poziomicą kompletu wystarczyłoby tylko sobie na kawałku deski namalować kreski z podziałką, jako typ amatorski geodezyjnej łaty, na jaką byśmy celowali poziomo laserkiem [celownikiem optycznym].
        Jak rozpoznamy zarys ukształtowania terenu, będzie prościej, to pomińmy, bo mnożą się linijki zapisu.
        [...]

        cdn.
        • dar61 2. szczypta 21.02.17, 17:24
          '...larerowego z poziomicą...' >>> laSerowego

          B. Sączki
          Pod zaplanowanymi ścieżkami wykopiemy - w czas suszy - wzdłuż ścieżek grunt rodzimy i go usuniemy, rozsypując po okolicy.
          W wykopach, metodą podobną jak u {Enith}, na dnie umieśćmy na całej szerokości [i długości] wykopu zakupioną płachtę dociętej odpowiednio włókniny wodoprzepuszczalnej, nie musi być gruba. Jej zadaniem będzie zapobiec zamulaniu tych naszych wkopów w przyszłości i niemieszaniu się zasypek z gruntem rodzimym.

          Wkopy mogą mieć różny zarys poprzecznego przekroju [w pionie], w zależności od potrzeb. Najprościej byłoby, gdyby były w przekroju trójkątne, wtedy same ich dno byłby szlakiem odprowadzania wysączającej się do nich z sąsiedztwa wody. Opcja przekroju: półokrągłe, trapezowe, nawet prostokąt - im w dół ku odpływowi wód, tym większy, co logiczne, ale przy planowaniu na wielkiej powierzchni im ogródek/ parcela mniejsze, tym mniej istotne.
          Ich głębokość [powierzchnia przekroju] zależałaby od oceny tego, jaką ilość wody musiałyby te przestrzenie odprowadzić, to temat osobny, pomińmy to [...]

          Na dno takich wykopów trzeba rozścielić cokolwiek typu b. grube kamienie, nawet gruz z resztek po budowie - standardowo wystarczyłoby w zasypce żwiru umieścić opisane powyżej przez sąsiadkę perforowane rury, ale - uwaga - musiałyby mieć one dobrze wykonany spadek podłużny, by u ich końca/ wylotu woda się rzeczywiście wysączała. Wariant jedynie z zasypką tych podłużnych nibyrowów miałby podobny wymóg, ale nie byłoby wtedy większych trudności z samoudrożnianiem się.

          Zimą bywa, że grunt głęboko zamarza - a by spełniały swą rolę sączki [te podziemne wkopy], ich dno z tą drenarską zasypką/ rurą powinno być poniżej poziomu zamarzania [niziny - nie płycej niż 0,7 m, gór + podgórza nawet 1,5 m]. Grubością nie powinny spadać na mniej niż 20-30 cm. Podobnie powyższe warstwy podkładu, o którym dalej dwa słowa.

          cdn.
          • dar61 3. szczypta 21.02.17, 17:38
            C. Podkład
            Ponad warstwą grubej zasypki pod ścieżkami należałoby ułożyć znów pasy włókniny, choć ich brak wiele nie przeszkodzi - ale dopiero po zagęszczeniu dolnej zasypki - ubijaniem na mokro [polewając kamienie, gruz, żwir dla przyspieszenia wodą lub po odczekaniu na deszcz]. Ubijanie nie zmniejszy wewnętrznych przestworów między ziarnami, byle nie był materiał zasypki z tzw. łamanego kamienia, typu tłuczeń, kliniec - lepsze są okrągłego przekroju płukane [sortowane] żwiry, piaski i kamienie.
            Ubijanie? Minimum marsz w te i we wte w butach na deseczkach ;-)
            Inżynier mierzyłby kilometrogodziny marszu zależne od ilości deszczu w trakcie :-)

            C.1-2-3.
            Na pasach włókniny ułożymy warstwę podkładu pod nawierzchnię ścieżki wg prostej zasady - im wyższa warstwa, tym drobniejsza ziarnami zasypka - C.1. żwir coraz C.2 drobniejszy, na wierzch nawet C.3. piasek, ale tzw. gruby - by też odsączał wodę opadową ze ścieżek.
            D.
            Na wierzch końcowo wybrany typ płytek/ bruku - warto nadać temu pochylenie poprzeczne, dla odwodnienia całości tuż po deszczach.

            D. Co zrobić z odpływem wody?
            Metodą typową, jak u {Enith} - wylot sieci ścieżek do rowu, jeśli jest taka możliwość.
            Oczywiście nie musi to być na ostatnim odcinku ścieżki, można to zbocznikować, najlepiej jeśli wykorzysta się układ pochylenia terenu.
            Co zrobić, jeśli sam nasz teren jest minidolinką? Bezodpływową?
            Sposób najciekawszy - u wylotu drenażu usytuować nasz stawek, oczko wodne, ale z zaplanowanym z góry odpływem nadmiaru wody.
            Dla tego nadmiaru można wykonać baaaardzo głęboki wkop w nasz grunt - to tzw. studnia chłonna.
            Inżynier, nawet geolog z pomocą sprzętu sejsmicznego sprawdziłby, czy pod nami na naszej parceli jest warstwa wodoprzepuszczalna i tam właśnie, czasem wbrew pochyleniu terenu, zaplanowałby odprowadzenie wody z systemu sączków spod naszych ścieżek, z ogródka zaglinionego.
            Amator wykona kilka głębokich wkopów waskim szpadlem,
            - półamator wwiercałby się świdrem glebowym i sprawdzał, co zwiecił po wydobyciu świdra,
            - fascynat wykorzystałby różdżkę, wahadełko + zaproszonego ich nosiciela.

            Wypełnienie tego wykopu studni chłonnej - aż do warstw poniżej nieprzepuszczalnych! - przypomina powyżej opisane wypełnienie wykopu samych saczków. Na dno gruz, odłamy kamieni, najgrubsze - przekładka z maty włókniny [geomembrana] - zasypka z materiału coraz mniej grubego - przekładka - piach. Wokół też nibyrura z maty, choć w glinie może być nawet szczelna plandeka - dno ma odbierać wodę, nie boki.
            Całość można zakryć brukiem, czymkolwiek, maskując, ale zachwalam taki sposób, by w razie kłopotów z pochłanianiem tam wody [zamulanie], móc toto odkryć, wybrać, wymienić zasypkę.

            Nie ma co się bać odrobiny inżynierii. Za to nam wnuki podziękują, Szanowna/-e {Ago_i_Oliwko}.
            Powodzenia w planowaniu i wykonaniu!
            • dar61 [puk-puk] - Kto tam? - Kontrola! 21.02.17, 17:55
              [na świdrze] '...co zwiecił...' >>> zwieRcił

              Skojarzenie przeciwkontrolne:
              Jest taka polska [?] opcja, że w przyszłości w miejscowościach, w których są/ będą systemy kanalizacji burzowej plus doprowadzające rowy - planowane są podatki zależne od ilości odprowadzanej wody deszczowej z rynien. Mniemać trzeba, że odprowadzanie z posesji tam naszej wody z sączków podziemnych zostanie tak samo potraktowane - i opodatkowane.
              Wyższość naszej, w naszym terenie wykonanej studni chłonnej nad oddawaniem wody do ścieków sama się nasuwa.
              Planista musi to uwzględnić, inwestor - skalkulować.
              I to by było chyba wszystko dla glinofobów i glinolubów*.

              */ niżej podpisany, gospodarujący na piaskach
              dar61
        • ignorant11 Re: 1. szczypta inżynierii gruntu 21.02.17, 18:19
          dar61:)))

          Janse pmysł aby sciezki zrobic na lekkim nasypie jest przedni ale aby to robic przy pomocy byle teodolitów, moze jeszcze byle gpsów geodezyjnych i zaprosic byle geodete, który weżmie po 2000zł za kazda linie to sa pomysły z gatunku byle nienajtańszych:)))

          Mam glebe nawet ilasta i włąsnie wyszły mi nowe ściezki, w których zagłebieniach mam doły z rzadka glina...wiec wypełniam je po prostu polnymi kamieniami. Robia sie podwyzszenia i z czasem bedzie mozna przejsc po kamienistej sciezce z kocich lbów, która wcale nie musi byc ciagła.

          Inne ściezki wysypywałem trocinami zrebkami ale skuteczne tylko na krótko.

          Bardziej mi sie podobaja kocie łby.
          • enith Re: 1. szczypta inżynierii gruntu 21.02.17, 19:11
            Trik z kamieniami może pomóc na ścieżki, choć nie permanentnie. Kamienie trzeba będzie co jakiś czas dosypywać, bo będą tonąć w glinianej kipieli. Ale to jest do zrobienia. Co jednak z resztą ogrodu? Nadmiar wody musi być dokądś odprowadzony, inaczej po każdym większym deszczu zrobi się bagienko.
            • ignorant11 Re: 1. szczypta inżynierii gruntu 21.02.17, 19:20
              enith napisała:

              > Trik z kamieniami może pomóc na ścieżki, choć nie permanentnie. Kamienie trzeba
              > będzie co jakiś czas dosypywać, bo będą tonąć w glinianej kipieli. Ale to jest
              > do zrobienia. Co jednak z resztą ogrodu? Nadmiar wody musi być dokądś odprowad
              > zony, inaczej po każdym większym deszczu zrobi się bagienko.

              Wieksze kamienie beda tonac wolniej:)))

              Mozna pomyslec o oczku wodnym.

              A napewno zdrenowac roslinami głeboko korzeniącymi sie.
              • dar61 szczypta wątpliwości i samocenzury 21.02.17, 22:03
                Propozycja z wywyższaniem ścieżek jest wtedy dobra, gdy się nie planuje nic robić [ależ dziwne to podwójne polskie przeczenie] z resztą terenu swej działki.
                Ił jest nieco bardziej kłopotliwy w zagospodarowaniu od glin, współczuję Sasiadowi forumowemu.

                A nasza Sąsiadka zza oceanu ma o tyle rację, że w swej wypowiedzi pominąłem tę cząstkę, jaka miałaby rozbudowywać sączki spod ścieżek na część dalszą. To musiałoby być podparte zbadaniem średnich stanów wód gruntowych w kilku latach - o tym będzie wiedzieć właścicielka gruntu dopiero po kilku latach, gdy wykopie sobie studzienki kontrolne - jeśli nie będzie chciała o ten stan wody wypytać sąsiadów lub nie będzie umiała zinterpretować np. przyrostów rocznych na drzewach po sąsiedzku, nie pozna ich gatunków, żeby o naturalnym runie nie wspominać.

                Z pełnią oceny swej tam powyżej priopozycji poczekam, jak się pojawi wątkozakładczyni, bo jednak w nich jest zaklęty kawalątek fizycznej roboty, a nie każdy lubi się babrać samodzielnie w glinie plus nie nadąży nadzorować kopidołów.
                Onaż przeca wie, ile ma tych swych akrów/ arów [hekt-arów?]
          • dar61 Szczypta kota 21.02.17, 22:20
            ...aby ścieżki zrobić na lekkim nasypie jest przedni...
            Może.
            Proponuję ścieżki podbudować sączkami, nie nadbudować. Uczynić to pod poziomem gruntu. Choć lekkie ścieżek wywyższenie czasem byłoby zaletą.

            z gatunku byle nienajtańszych
            Wspominałem o technikach parageodezyjnych, by nie partaczyć i nadać pochylenie + drożność samym sączkom. W wersji najtańszej wystarczy do tego kilkanaście metrów wężyka z wodą, z końcówkami z rurek z naniesioną na nich miarką. I planik z pomiarów. Plus trochę pomysłu, doświadczenia.
            Mało kto ma chęć drenować całą swą posesję. Nawet może to zdestabilizować wysokie budynki - są one projektowane na dany stan gleby. Temat rzeka. Dokładniej: temat jak zsuwające się po warstwie poślizgowej zsuwające się nawodnione zbocze.

            ...i z czasem będzie można przejść po kamienistej ścieżce z kocich łbów...
            Inżynier od drogownictwa podpowiedziałby coś o warstwie podbudowy i warstwie odcinającej [od podsiąkania i tworzenia się tam soczewek lodowych = wysadzin i wyrw].
            Ale to oczywiście zależy od obciążenia transportowego etc.
            Iły, powtórzę, są zdradliwe. Współczuję.
            • ignorant11 Re: Szczypta kota 22.02.17, 00:06
              Alez oczywiscie masz racje ale ściezka ogrodowa to nie autostrada na ciezkie TIRY
              • apersona Re: Szczypta kota 28.02.17, 19:54
                Brukowane ścieżki wewnątrz ogrodu nie są potrzebne, darń wystarcza.
    • dodobird Re: Glina :-( 28.02.17, 18:11
      Powiem tak, zrób z tym teraz porządek, bo będziesz się męczyć i wrócisz to pkt. zerowego. Trawa na gliniastej ziemi nigdy nie będzie rosła i nie będzie wybarwiona i ładna jak byś tego oczkiwała, będzie wegetowała bo glina jest zbyt zwarta dla korzeni. Zadzwoń do firmy urządzajacej ogrody czy nawodnienia i zamów mały spychacz z operatorem. W ciągu jednego dnia wypchnie ci wierzchnią warstwę za ciałkę lub zepchnie na jedno miejsce. Potem zamów kontener i wywieź to w diabły. Jeśli działka jest faktycznie nieduża /zależy oczywiście od pkt. widzenia/, tak 500 m2 to wyjdzie tego ze 30 m3, nie wiecej. Trawa nie potrzebuje grubej wartwy podłoza, będzie rosnąć ładnie na 5cm, ale tak naprawdę zbież 15 cm. Jeśli glina jest głęboko, to kup 10-15 m3 grubego piasku budowlanego i wymieszaj małą glebogryzarką z wierzchnią warstwą gliniastej gleby. Gryzarkę możesz wypożyczyć na jeden dzień za ok. 100-150 zł lub kupić za ok 400 zł i potem sprzedać w sezonie za 300 zł, nie musisz się w ten sposób się spieszyć i wyjdzie tak samo ekonomicznie. Na to ziemia trawiasta i szafa gra. Oczywiście jak chcesz i masz budżet to dreny są b. dobrym pomysłem. O chodniki się nie martw, nie będą się rozłazić. Pozostała roślinność /drzewka i krzewy/ będzie wymagała po prostu większego dołu z dobrym gruntem i zasilania.
      • dodobird Re: Glina :-( 28.02.17, 18:17

      • hanusinamama Re: Glina :-( 28.02.17, 20:55
        Nie prawda. Ja mam gliniastą ziemie. Oczywiscie pod trawe trzeba było podsypać troche piasku ale tylko pod trawnik był sypany piasek. Piasek wymieszany z ziemią czarną. Glina trzyma wodę i ziemia nie ejst przeschnieta. Dodatkowo kazy nawóz nie "ucieka" jak przez piasek. Wiem bo rodzice od 15 lat walczą z działką na piaskach. Ja po 2 latach pracy na glinie mam super ziemie, ładny trawnik. Piasek mieszać tylko pod trawe. Na rabatach przekopać, posadzić jak przeschnie. Przy pieleniu, grabiebiu i od samych korzeni poprawi sie struktura.
    • hanusinamama Re: Glina :-( 28.02.17, 20:52
      Trzeba sie cieszyc. Nie żartuje. Jak kupilismy działke tez na glinie byłam w rozpaczy. Co mi tu urośnie. Tesc rolnik 60letni powiedział" ciesz sie, troche pracy, troche cierpliwosci i bedziesz miec super ziemie". Glina trzyma wode, trzyma substancje odżywcze. Jakbys miała piasek to nigdy nie doprowadziłabys działki do dobrego stanu. Ja miałam o tyle lepiej ze prace zaczełam jesienią, miejsca pod grządki i rabaty przekopalismy i zostawilismy w tzw. ostrej skibie. Zeby mróz zimą pracował nad strukturą ziemi. Prawda jst taka ze praca w ogrodzie i przede wszystkim rosliny swoimi korzeniami ulepsząs trukture. A dobra struktura z duza domieszka gliny to bardzo dobra gleba. Nie robiłabym zadnego drneazu bo jak jest glina to woda bedzie w tych kamieniach. Przekopać, posadzić rosliny i czekać dzielnie. Bedzie dobrze. Mam w jednym miejscu działki teren z bardzo cięzką ziemią, stoi tam długo woda. Zrezygnowałam z roslin ktore nie lubią cięzkiej ziemi, posadziłam takie ktore sobie radzą. Pod chodnik i tak beda Pani sypac piasek a lepiej miec gline pod spodem niz km piasku.
      • thea19 Re: Glina :-( 28.02.17, 22:26
        ja jednak zdecydowanie wole piaszczyste tereny od gliniastych. gliny sa bardzo rozne, sa tez ily - kompletnie nieprzepuszczalne, nie da sie szpadla wbic. sa gliny o strukturze przyjaznej - raz w zyciu taka spotkalam - nie wymagala zadnej pracy poza wzruszeniem glegogryzarka i wyrownaniem a malutka sadzonka lawendy po miesiacu miala 60cm srednicy. liscie o niespotykanej wielkosci. wszystkie krzewy rosly jak opetane, byliny juz w pierwszym sezonie osiagnely docelowa srednice i wysokosc.
        najczesciej jednak wystepuja gleby bardzo zwiezle, gdzie nawet drenaz nie rozwiazuje problemu i dobor gatunkow jest mocno ograniczony.
        • hanusinamama Re: Glina :-( 01.03.17, 16:20
          Radze porozmawiac z ogrodnikiem, rolnikiem...kazdy ci powie ze dobra ziemia zawiera gline. NIgdy ale nigdy nie uzyskasz dobrej ziemi na piaskach. Ludzie nawoza tonami czarnoziem...po kilka latach znow piach. Ludzie widzą błoto i gline i popadaja w panikę. Nie ma po co. MOja działka nie dosc ze jest na bardzo gliniastej ziemi to jeszcze na terenie o wysokich wodach podziemnych. Aktualnie tuż za siatką (mam tam łąke) pływaja tam kaczki od siasiada...nie brodzą, pływają. Nadal jednak uwazam i nie tylko ja ze glina jest do przerobienia i bedzie bardzo dobrym materiałem. Nigdy nie ejst to tez czysta glina!!! Na mojej działce rosną i lawendy i rosliny znoszące cięzką glebę. Trawa rośnie pięknie.
          • thea19 Re: Glina :-( 01.03.17, 17:17
            jako ze jestem hmm... ogrodnikiem to.... uwaga..... przerobilam kazdy typ i rodzaj gleby. na piaszczystej udaje mi sie wszystko, do gliniastej musze podchodzic z mocna rezerwa i wykluczyc wiele gatunkow. raz trafil mi sie beznadziejnie ciezki teren na ktorym padlo pare roslin odporniejszych bo bylo bardzo deszczowo caly sezon, drenaz nic nie pomogl, dodatkowo rynny nie mialy studzienek i laly wprost na ogrodek..
            sama jestem posiadaczka dzialki z zoltego piachu i zwiru. nic mi nigdy nie zgnilo, zdechlo (chyba, ze zmarzlo) z powodu ziemi. ja doly pod rosliny kopie konkretne, sypie dobra ziemie, na wierzch daje kore, uzywam nawozow i rosnie i cieszy oko.
    • ignorant11 Glina jest OK 01.03.17, 18:51
      Zadnego czarnoziemu! Przeciwnie gruby piasek, i wszystko organiczne nawet liscie trociny, najwyzej nieco azotu trzeba dodać.

      Własnie kopałem dzisiaj grzadke pod wiosenne zsiewy.

      Tez glina, a nawet ił...

      Ze 3 lata temu nasypałem lisci.., takich wyrzucanych przez innych w workach i nie załówałem dałem ze 30cm, potem przekopałem, potem dosypałem ściólki lkesnej i przepoałem, dzisiaj dosypałem trociny i przekopałem....

      I mam cos w rodzaju czarnoziemu.
      Prurysci sie czepia, ze raczje czarna ziemie niz czarnoziem bo klasyczny czarnoziem postwaje na lesach a czarne ziemie własnie na glinach.

      Polecam jako nawóz zielony bobik- swietnie rozluxni i zdrenuje.

      Co ciekawszego ze wzgledu na nierówności terenu i nierównosci mojego sypania i kopania sa miejsca bardziej próchnicze i bardziej gliniaste...

      Zgadnijcie MOje Dzieci gdzie spotykałem dzdzownice?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka