Forum Sport Sport
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Michał Rutkowski, Paweł Wujec: Obyś rozdarł nie...

    IP: *.crowley.pl / 192.168.1.* 11.01.04, 19:41
    Oby Lampe grał!szkoda go bo pewnie stracił fajną dziewczynę-->
    samanthe bo wątpie by przeniosła sie z NY do Arizony...
    Obserwuj wątek
      • isiah.thomas STAN NEW YORK KNICKS NA DZIEŃ 09.01.2004 11.01.04, 20:33
        Witam Was drodzy sympatycy najlepszego klubu profesjonalnej
        koszykówki New York Knicks! Pozdrawiam Was z mekki basketu,
        najsłynniejszej sportowej areny Madison Square Garden, której
        parkiet jest relikwią świętszą od słomy z betlejemskiego żłóbka
        i dyplomu ukończenia wyższej uczelni przez Prezydenta Polski (to
        taki kraj w Europie, mamy zresztą u nas jednego takiego stamtąd).

        Cóż, u nas w klubie dużo się dzieje. Jak wiecie, ostro zabrałem
        się do czyszczenia i przemeblowywania składu. Na pierwszy ogień
        poszedł Clarence Weatherspoon, przepłacony, przykurczony i
        przeważony power forward. Zrobiłem psikusa poprzedniemu
        trenerowi Knicks, van Gundy'emu i podrzuciłem mu to kukułcze
        jajo, żeby chłopaczek za dużo nie fikał ze swoimi Rakietkami i
        wysoko nie zadzierał nosa. Weatherspoon to nasza piąta kolumna w
        Houston, niestety, chłopak nie spisuje się najlepiej i całkiem
        niedawno Rakiety spuściły nam nieziemski łomot na oczach naszego
        właściciela Jamesa Dolana, przerośniętego asystenta Jeffa van
        Gundy'ego z głupawym uśmiechem Pata Ewinga i połowy narodu
        oglądającego widowisko w tv. Jak się to dzieje, że za każdym
        razem, gdy pokazują Knicks w ogólnokrajowych kanałach, to Nowy
        Jork dostaje gorzką lekcję basketu? Może płynie z tego wniosek,
        że należy zerwać wszelkie kontakty z telewizją, grać na
        zamkniętych obiektach bez kibiców a wyniki ustalać przy zielonym
        stoliku?

        Nie wiem, czy to z powodu rozmachu, z jakim wziąłem się do
        przerabiania drużyny na swoją modłę czy to raczej szczera
        miłość, jaką goreją serca moich dziarskich chłopaków, dość
        powiedzieć, że moja sekretarka automatyczna i konto e-mail
        bombardowane jest tekstami w stylu "łubu dubu, łubu dubu, niech
        nam żyje prezes naszego klubu" oraz "nasz prezes to ojciec
        najlepszy". Śpiew dyszkantem nagrany na taśmie należy chyba do
        Keitha Van Horna (gazety prześcigają się w sensacjach, że mam go
        wysłać do Portland za Rasheeda Wallace'a) a e-maile są chyba
        autorstwa Shandona Andersona - skąd wiem? A no po błędach,
        które, okazuje się, Shandon robi nie tylko w obronie. Shandon
        też trzęsie getrami i trykotem z numerem 49 bo nowojorskie
        media grzmią na temat możliwej wymiany z Cleveland, w której ma
        z pewnością brać udział.

        Muszę Wam, moi drodzy, przyznać się do małej wpadki, otóż chyba
        okazało się, że niestawałem sobie sprawy z istnienia salary cap
        i luxury tax. Zanim pojąłem o co dokładnie chodzi sprowadziłem
        do Nowego Jorku Stephona Marbury i Penny'ego Hardawaya z
        kontraktami za mnóstwo siana wierząc, że dzięki temu Knicks będą
        mogli uzyskać zwolnienia podatkowe. Okazuje się, że przez
        kolejne parę lat będziemy wydawać na nich tyle pieniędzy co
        Polska przez kolejne 50 na edukację i badania naukowe. Szparko
        podsunąłem Jamesowi Dolanowi pomysł, dzięki któremu zarobimy
        jeszcze więcej zielonych i opłacimy przyjście kolejnych gwiazd
        jak wybitny gracz z odpowiednim nazwiskiem i z lukratywną umową
        Kenny Thomas z Sixers; może przyjdzie postrach wszystkich
        centrów Raef LaFrentz z Bostonu, który podpisał rok temu papier
        na 70 milionów zielonych, może skusimy nawet samego Ostertaga z
        Utah z jego gigantycznym kontraktem, który dał mu jeszcze w Salt
        Lake City mój poprzednik, ten zdolniacha Layden. Otóż Dolan,
        trzymając łapę na telewizji kablowej Cablevision, wprowadzi do
        oferty TV Polonia i TV Trwam, dzięki czemu co drugie domostwo na
        Greenpoincie będzie oglądało kanały Dolana jeszcze przed
        pierwszym dniem wiosny. Wtedy hulaj dusza, piekła nie ma!
        Ściągnie się Ostertaga i zapłaci się Cindy Crawford, żeby
        siedziała w pierwszym rzędzie w MSG, a tania to ona nie jest
        (Czarek Trybański dostał z Polski list od rodziców, w którym
        piszą, że Cindy Crawford reklamowała jakiś polski napój za grubą
        kasę). W ten sposób może wkradnę się w łaski tych, którzy
        chcieli widzieć w NY rozgrywającego Bulls Jamala Crafworda. Cóż,
        nie ma Jamala, jest Cindy Crawford. Trzeba być sprytnym, mieć
        głowę na karku.

        A może skonstruować drużynę z pierwszą piątką o nazwisku Thomas?
        W środku Etan Thomas, mocny skrzydłowy to Kurt Thomas, niski
        skrzydłowy Tim Thomas, shooting guardem będzie Kenny Thomas,
        chociaż raczej grywa skrzydłowego, a rozgrywał będę ja, Izajasz
        Lord Thomas, najwybitnieszy point guard jaki kiedykolwiek stąpał
        po Ziemi (ani słowa o Magicu, nicponie!). To byłaby doskonała
        pożywka dla mediów, może da się z tego zrobić jakiś film, ale
        jakąś historię z jajem o mordobiciach z Miami Heat w latach 90.,
        a nie takie bagno jak popłuczyny o New York Knicks z Whoopi
        Goldberg w roli trenera (chociaż mam wrażenie, że chwilami ona
        byłaby lepszym trenerem niż nasz Don Chaney).

        Ostatnio serfuję sporo w internecie i widzę wiele komentarzy, że
        oddanie Macieja Lampe było bez sensu, bo z pewnością będzie on
        drugim Dirkiem Nowitzkim. Ach, te nazwiska z Europy... wszystko
        mi się myli. Wydaje mi się, że Lampe to niemieckie nazwisko a
        Nowitzki to polskie, więc wszystko mi się już pieprzy. Lampe to
        Polak, Nowitzki to Niemiec, a Piatkowski z Rockets to
        Amerykanin. Postanowiłem, że w NY będą grali gracze z łatwymi i
        amerykańskimi nazwiskami, wywaliłem McDyess'a, bo miał szkocki
        przedrostek. Dni van Horna też są policzone, bo ma w nazwisku
        niderlandzkie "van"; nie wspominam już o Andersonie - żadnych
        skandynawskich naleciałości nie będę tolerował! Z Mutombo
        pożegnam się po sezonie - żegnamy Afrykę! Interesują mnie
        prawdziwe amerykańskie nazwiska - Thomas, Wallace, O'Neal,
        Bryant, Allen, Garnett, Duncan, Miles, Swift, Gooden. Dlatego
        też jako pierwszego ściągnę zaraz chyba Smitha, Leona Smitha.
        Smith - łatwe i proste. Nie będzie problemu i nowojorscy
        dziennikarze, opisujący i wychwalający moje chwalebne czyny nie
        będą łamać języka ni pióra.

        Dzisiaj przeprowadziłem rozmowę z Stephonem Marburym. Chciałem,
        żeby mi z łaski swojej wytłumaczył, dlaczego tak słabo zagrał w
        swoim debiucie w Madison Square Garden przeciw Houston. Najpierw
        oświadczył, że pomylił Allana Houstona z Houston Rockets i
        traktował go jak przeciwnika. Potem mówił coś o pomroczności
        jasnej spowodowanej stresem - podobno rozdał około 500 biletów
        na ten mecz i przyszły wszystkie jego byłe dziewczyny,
        nauczyciele z liceum, weterynarz opiekujący się kiedyś jego
        świnką morską oraz fryzjer, który krzywo go ostrzygł w czasach
        liceum, do którego uczęszczał właśnie tu, w Nowym Jorku. Była
        nawet ta ździra Beyonce i mający problemy z artykulacją "artysta-
        raper" Jay-Z. Dziewczyny, nauczycieli i weterynarza zniósł
        dzielnie ale widok fryzjera przywołał traumatyczne wspomnienia i
        chłopak nie mógł się skoncentrować. Don Chaney wrzeszczał na
        Stephona "shut down Francis, cut him off", aby się skoncentrował
        na kryciu rogrywającego z Houston, ale gdy Stephon tylko
        usłyszał "cut" i przypomniał mu się fryzjer majstrujący mu nowy
        haircut. było już po wszystkim - sparaliżowało chłopaka na
        dobre... cóż... zobaczymy, kolejne mecze przed nami.

        To na razie tyle, pozdrawiam z Wieży z Kości Słoniowej Basketu.
        Do przeczytania za tydzień.

        Zdrój Koszykarskiej Mądrości Wasz Isiah Lord Thomas.
        • Gość: kck Re: STAN NEW YORK KNICKS NA DZIEŃ 09.01.2004 IP: 82.160.4.* 11.01.04, 20:43
          Panowie, macie konkurenta. :P
        • Gość: Grendzioo Re: STAN NEW YORK KNICKS NA DZIEŃ 09.01.2004 IP: *.crowley.pl / 192.168.1.* 11.01.04, 21:13
          super tekst izajaszu!moze Cie w gazecie zatrudnia??:))
        • Gość: IT friend Re: STAN NEW YORK KNICKS NA DZIEŃ 09.01.2004 IP: *.icpnet.pl 11.01.04, 23:04
          Nareszcie!!! Kochani Oto przed Wami Isiah Thomas - Bóg
          publicystyki sportowej - zagorzały przeciwnik skoków
          narciarskich oraz polskiej siatkówki. Człowiek (ale czy na
          pewno?), którego felietony zmiotą Was z powierzchni ziemi a
          wiedza na temat NYK zadziwi jeszcze nie raz. Cieszcie się więc i
          radujcie bo o to jesteście świadkami wielkich zmian. Przy całym
          szacunku do panów R i W - za pół roku będziecie pisać komentarze
          do felitonów I. Thomasa - w podzięce pobujajmy sie wszyscy nucąc
          pod nosem: "hiil de woooorld mejkit beter plejsss" c.d.z.t.
        • Gość: kilgore Re: STAN NEW YORK KNICKS NA DZIEŃ 09.01.2004 IP: *.kom / *.kom-net.pl 12.01.04, 00:01
          powiadam lordy, prawdziwe lordy z tego ajzeji :)
        • Gość: Kirith Re: STAN NEW YORK KNICKS NA DZIEŃ 09.01.2004 IP: 158.75.5.* 12.01.04, 11:47
          Powiem szczerze: po raz pierwszy w dziejach tego felietonu post
          jest lepszy od samego artykulu :) Proponowalbym jakas
          wspolprace, a wtedy felietoniki moze ukazywalyby sie nieco
          czesciej? :))
          Pozdrowienia
        • Gość: mk Re: Niezłe i pomysłowe,napisz cos za tydzień IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 12.01.04, 12:44
        • Gość: Magic ;-) Re: STAN NEW YORK KNICKS NA DZIEŃ 09.01.2004 IP: *.GBNet / 80.48.229.* 12.01.04, 17:05
          Brawo Thomas, jak widac nie tylko potrafsz grac, pozbywac sie duzych
          kontraktow za cene niespelnionych zawodnikow ale takze pisac. Twoj komentarz
          jest lepszy od wszystkich polskich artykulow o koszu razem wzietych. Pisz
          wiecej, wreszcie jest cos wartego poczytania po polsku o NBA :) Powodzenia.
        • Gość: rako Re: STAN NEW YORK KNICKS NA DZIEŃ 09.01.2004 IP: 213.77.7.* 14.01.04, 11:45
          mocny tekst. lepszy od felietonu. czekam na cd za tydzień!
      • Gość: obituary Re: Michał Rutkowski, Paweł Wujec: Obyś rozdarł n IP: *.chello.pl 11.01.04, 21:08
        Yinka Dare, były center New Jersey Nets, zmarl na atak serca
        podczas przygotwywania sniadania. Mial 32 lata.
        • Gość: NYK#33 R.I.P. IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 11.01.04, 21:16
          Gość portalu: obituary napisał(a):

          > Yinka Dare, były center New Jersey Nets, zmarl na atak serca
          > podczas przygotwywania sniadania. Mial 32 lata.
          R.I.P.
        • Gość: zdziwiony Re: Michał Rutkowski, Paweł Wujec: Obyś rozdarł n IP: *.chello.pl 12.01.04, 01:07
          Gość portalu: obituary napisał(a):

          > Yinka Dare, były center New Jersey Nets, zmarl na atak serca
          > podczas przygotwywania sniadania.

          Atak serca podczas przygotowywania sniadania - niezle to brzmi,
          ciekawe co go tak przestraszylo.
      • Gość: Lukasz22W-wa A o L.J'u??? IP: *.acn.pl 11.01.04, 21:34
        Zapomnieliście o Larrym Johnsonie i o tym,że kibice NYK wciąż pamiętają gest
        BIG L po celnym rzucie za 3...
      • Gość: PANI Znawca Re: Michał Rutkowski, Paweł Wujec: Obyś rozdarł n IP: *.czestochowa.cvx.ppp.tpnet.pl 12.01.04, 13:50
        Olumide Oyedeji umie po rosyjsku,Yinka Dare nie żyja a Charlie Ward jest w Spurs
        • Gość: danp ISIAH NA PREZYDENTA RP IP: *.interecho.com / 62.233.170.* 12.01.04, 18:12

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka