Forum Sport Sport
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Michał Rutkowski, Paweł Wujec: Chata wuja Thomasa

    IP: *.icpnet.pl 18.01.04, 19:22
    Jak zwykle klasa!
    Obserwuj wątek
      • Gość: kck Re: Michał Rutkowski, Paweł Wujec: Chata wuja Tho IP: 82.160.4.* 18.01.04, 19:34
        Poprawnie. :-)
        • Gość: jacek Re: Michał Rutkowski, Paweł Wujec: Chata wuja Tho IP: *.chello.pl 18.01.04, 20:19
          rodman mial wlosy niebiesko-bialo-czerwone w kolorach ligi ABA
          • Gość: wojtek Re: Michał Rutkowski, Paweł Wujec: Chata wuja Tho IP: *.chello.pl 18.01.04, 20:28
            Gość portalu: jacek napisał(a):

            > rodman mial wlosy niebiesko-bialo-czerwone w kolorach ligi ABA

            Bzdura. Mam sciagniete zdjecia z tego meczu i wlosy są
            ewidentnie pomaranczowo - niebieskie.

            I stosowny cytat:

            Six or seven hundred were already on hand by 6:30 p.m. when
            Rodman - his hair dyed in orange and blue, Jam colors - made his
            first appearance on the floor as a few of his teammates warmed
            up.

      • isiah.thomas STAN NEW YORK KNICKS NA DZIEŃ 17.01.2004 18.01.04, 20:26
        Witam Was moi drodzy fani basketu na najwyższym poziomie w
        wydaniu najprzedniejszego zespołu National Basketball
        Association, niezwykłej drużyny New York Knicks, która jest dumą
        całej Ameryki! Pozdrawiam Was z sanktuarium najwspanialszej z
        drużynowych dyscyplin sportu, ze świętej hali Madison Square
        Garden!

        Zagadka: kto jest najlepszym trenerem w historii NBA? Phil
        Jackson? Nie. Larry Brown? Nie. Pat Riley? Red Auerbach? Też
        nie! Otóż najlepszym trenerem jest... Herb Williams. Williams
        poprowadził NY Knicks do zwycięstwa nad Orlando Magic w chwili,
        kiedy zwolniłem Dona Chaney'a, a w kolejnym meczu nowojorczyków
        poprowadził już Lenny Wilkens. Sami więc widzicie czarno na
        białym: Herb Williams to coach, który może się pochwalić tym, że
        wygrał 100% meczów! Przed wywaleniem Chaneya atmosfera w Madison
        Square Garden była dość nieprzyjemna: publika wyła "Fire Chaney!
        Fire Chaney!" i w oczywisty sposób domagała się jego głowy. Sam
        zainteresowany twierdził, że nic nie słyszał. Ja słyszałem,
        zawodnicy słyszeli, a on nie słyszał. Okazuje się, że nie tylko
        jest miernym trenerem, ale nie miałby najmniejszych szans w
        teleturnieju "Jaka to melodia". W meczu przeciwko Dallas czerpał
        pełnymi garściami z almanachu współczesnego trenera koszykówki
        autorstwa Eugeniusza Kijewskiego. Kijewski to ten sam trener, na
        którego swego czasu zawodnicy wrzeszczeli "weź czas!", bo on sam
        nie był w stanie wpaść na ten pomysł. W końcówce potyczki z
        Mavericks przegrywaliśmy kilkoma punktami, zegar sobie tykał,
        Nash kozłował zasłaniając piłkę i czekał na faul i... nie mógł
        się doczekać. Don nieprzytomnym wzrokiem patrzył w dal a Knicks
        czekali na jakąkolwiek podpowiedź trenera.

        O tym meczu wspomniała Gazeta Wyborcza z Polski. Nie wierzyłem
        własnym oczom... Napisali, że w drużynie przegranych wyróżnili
        się Nowitzki, Nash, Jamison i Finley. Zaraz, zaraz... czyżbym
        tempem zmian w drużynie zdezorientował nawet samego siebie? Mamy
        Dirka, Antawna, Nasha i Finleya? Och, jestem geniuszem... jaka
        szkoda, że okazało się to tylko pomyłką Wyborczej. Ale czego
        chcieć od gazety w kraju, w którym do niedawna nie było NBA w
        telewizji? Naprawdę szkoda... Za Dirka, Jamisona, Finleya i
        Nasha oddałbym nawet Othellę Harringtona. Nawet Michaela Doleaca
        bym dorzucił.

        Do wglądu:

        sport.gazeta.pl/koszykowka/1,35365,1863290.html
        Wiadomo było, że godziny trenera są policzone... tylko kogo
        sprowadzić? Larry Brown zajęty. Pat Riley znowu oleje Nowy Jork
        i odejdzie do jednego z największych rywali. Media wspominały
        coś o Mike'u Fratello... szukałem, szukałem. Zadzwoniłem nawet
        do niejakiego Apoloniusza Tajnera. Początkowo zgodził się, ale
        postawił warunek: w pierwszym składzie gra jego rodzina, Tonio i
        Wojtek Tajner. Nigdy nie widziałem tych kolesi na oczy, więc
        zacząłem drążyć temat. "Nieźle skaczą" - pochwalił ich
        Tajner. "Tak?" - zapytałem - "A ile mają dosiężnego?". Po
        drugiej stronie słuchawki zapadła cisza. "A zbiórki?" -
        kontynuowałem. "Nooo, zbierają pozytywne oceny i czasem do kilku
        punktów za występ" - odpalił kandydat na trenera. "A co z
        blokowaniem?" - nie dawałem za wygraną. "Noooo... to prawda,
        mają blokadę psychiczną przed najważniejszymi zawodami, ale da
        się to skorygować. Cierpliwość, cierpliwość, przede wszystkim
        cierpliwość".

        Nie mam czasu na cierpliwość. W tym roku NYK wchodzą do play-
        off! Na co więc czekać? Sprowadziłem Lenny'ego Wilkensa,
        trenera, który ma najwięcej zwycięstw w NBA. Lenny to coach
        antyczny. Co prawda nie pamięta chyba upadku Konstantynopola i
        włoskiego renesansu ale zdaje się, że będzie mu trzeba
        uświadomić, że Abraham Lincoln nie żyje i człowiek był już na
        Księżycu. Lenny oficjalnie używa nazw Minneapolis Lakers i
        Washington Bullets. Boje się, że będzie cały napalony na mecz z
        Filadefią, żeby obejrzeć Julisa. Ervinga. Chociaż z drugiej
        strony to może okazać się OK, być może on myśli, że aktualnie
        mistrzem NBA są Detroit Pistons ze mną na czele. Lenny jest
        cool, wyluzowany, od czasu do czasu bierze czas... w pierwszym
        meczu nasi tak się wychilloutowali patrząc na reinkarnację Buddy
        stojącą przy bocznej linii boiska, że zdemolowali Seattle 20
        punktami przy nieprawdopodobnej skuteczności rzutów. Marbury i
        Van Horn kochają się prawie jak Frodo i Sam, Keith mecz za
        meczem zdobywa dla nas masę punktów, trafia za trzy i nawet
        walnął slam dunka tyłem. Całą tą sielankę psuje nasz właściciel
        James Dolan, który skarży mi się, że w snach nawiedza go widmo
        Scotta Laydena. Podobno co noc śni mu się wyjący duch Scotta w
        koszulce Keitha Van Horna z nr 2, którego wymienił za Sprewella
        podczas swojej kadencji. Scott trzyma swoją uciętą głowę pod
        pachą, która rusza bladymi ustami powtarzając w kółko: "aaa
        nieee móówwiiiłeeem?". Poradziłem Dolanowi, żeby przed snem
        założył sobie na szyję wianek czosnku, na palec wsuwał mój
        mistrzowski pierścień (pożyczyłem mu, może nie zgubi), a dookoła
        łóżka rozrzucił wydruki z tegorocznymi statystykami meczowymi
        Antonio McDyess'a. Zanim zaśnie ma także cicho puszczać sobie
        nagrane na kasety krzyki nowojorskiej widowni skandującej "Fire
        Layden!". Powinno pomóc.

        Mam nadzieję, że mój nowy pomysł Lenny Wilkens doskonale
        sprawdzi się jako bezwolna maszyna do wykonywania moich poleceń.
        Jego asystentem jest już mój człowiek Mark Aguirre. Tak naprawdę
        to ja sam będę teraz prowadził zespół zza pleców coacha i
        asystentów. Za rok może sciągnę Billa Laimbeera, mojego kolegę
        Bad Boy'a z Pistons, którego zrobię głównym trenerem. Myślę, że
        to doskonały wybór. Potrafi być wściekły, nie znosi sprzeciwu, a
        jeśli nawet ktoś chciałby go dusić (patrz casus Sprewella), to
        najpierw trzeba mu doskoczyć do szyi i na dodatek będzie trzeba
        przeciwstawić się jego tężyźnie (ja osobiście nie radzę na niego
        skakać i go dusić... przeprowadzę najwyżej mały test z
        duszeniem, ale gdy uda nam się ściągnąć w końcu Rasheeda
        Wallace'a - Rasheed duszący Laimbeera miałby jakieś szanse).
        Odpada zatem problem braku szacunku dla coacha. Sprowadzę
        jeszcze Mahorna i Salleya... i w ten sposób stanę się
        autorem "Bad Boys - reaktywacja" (i bynajmniej nie będzie to
        kicha z Willem Smithem i Martinem Lawrence'm czy też inny shit z
        Keanu Reevesem).

        Pozdrawiam wszystkich prawdziwych fanów koszykówki, którym leży
        na sercu dobro najlepszego klubu na tej planecie, nowojorskich
        Knicks. Śledźcie nasze sukcesy w TV oraz internecie (bacznie
        sprawdzajcie kolejne artykuły Wyborczej ;), niedługo z hukiem
        wpadamy do pierwszej ósemki zespołów na Wschodzie i witajcie
        play-offs!

        Alleluja i do przodu! Wasz Ojciec Dyrektor Izajasz Lord Thomas.

        P.S. Maciek Lampe przysłał mi kartkę z Phoenix. Na zdjęciu
        widnieje kojot wleczący ścierwo przez pustynię, a na odwrocie
        jest napis "ChWD". Rozszyforwałem go w mig: "Champion and
        Winner from Detroit". To bardzo miłe ze strony tego chłopca, że
        o mnie pamięta. Trochę denerwuje mnie Czarek Trybański, który
        uparcie twierdzi, że Maciej miał coś innego na myśli.

        P.S. 2 Żarty na bok. Smutna wiadomość: w wieku 32 lat zmarł na
        atak serca Yinka Dare, nigeryjski center, który według
        niektórych miał podążyć śladami Hakeema Olajuwona. Yinka Dare
        jako gwiazda draftu trafił do New Jersey Nets, gdzie grał przez
        4 sezony zaliczając 4 asysty (1 asysta / sezon). Rest in peace.




        • Gość: daredevil Re: STAN NEW YORK KNICKS NA DZIEŃ 17.01.2004 IP: *.chello.pl 18.01.04, 20:40
          BUAHAHAHAHAHA!
          Znowu cool tekst, brawo isiah!
          Z niecierpliwoscia czekam na nastepny tekst!

          A z tym Yinka Darem to tez niezla wiadomosc - koles wykitowal
          podczas przygotowywania sniadania! Jak gral w NBA to trzeba bylo
          dwa lata czekac kiedy zaliczy pierwsze podanie. Tego sniadania
          tez predko nie poda :-))))
        • Gość: Grendzioo Brawo IP: *.crowley.pl / 192.168.1.* 18.01.04, 20:55
          Brawo po raz kolejny i tez czekam na za tydzien:)
        • Gość: Dave Moze Cie zatrudnia:) IP: *.microchip.ltd.pl 19.01.04, 00:05
        • Gość: IT friend Re: STAN NEW YORK KNICKS NA DZIEŃ 17.01.2004 IP: *.icpnet.pl 19.01.04, 00:20
          Kochani!!!

          Jak widzicie tydzień temu to nie był jednorazowy wybryk. Erę IT
          uważam za oficjalnie rozpoczętą. Jako samozwańczy prezes fan
          clubu Isiah Thomasa informuję, że nie jest on zainteresowany
          promowaniem własnej osoby a wszystko co robi, robi tylko i
          wyłącznie dla nas i naszego dobrego samopoczucia wyzwalającego
          się podczas czytania jego tekstów.
          W związku z powyższym bardzo proszę o kierowanie wszelkich pytań
          bezpośrednio do mnie. Nasz wielki IT jest człowiekiem zbyt
          zapracowanym aby odpowiedzieć na każde z nich osobiście.
          Zapewnia jednak, że będzie autoryzował wszystko co wyjdzie spod
          mojej skromnej klawiatury a dotyczyć będzie Jego jakże
          utalentowanej osoby.
          Nie ukrywam, że łączy nas niepisana umowa, na mocy której w roku
          2022 NYK weźmie z 3. numerem draftu (sami wiecie kto w
          przeszłosci został wybrany z trójką :) pewnego fenomenalnego
          osiemnastolatka z Polski, który zrewolucjonizuje koszykówkę i
          podejście do niej na całym świecie. Na razie chłopak może nie
          jest zbyt zwrotny no ale miękki nadgarstek to już ma.

          Kochani - do usłyszenia za tydzień i pamiętajcie - glonorost -
          to syf nieziemski Ba Ba Ba
          • Gość: Micheal Jordan STAN NEW YORK KNICKS NA DZIEŃ 17.01.2004 IP: 67.71.121.* 19.01.04, 20:20
            Isiah kiss my big black ASS !!!
            • Gość: Pro Myself Re: STAN NEW YORK KNICKS NA DZIEŃ 17.01.2004 IP: *.dsl.chcgil.ameritech.net 21.01.04, 02:43
              Isiah Thomas to typowy wiekszy palant z malym, czarnym "point
              guardem" wypisanym w jego chytrych, przebieglych oczkach.
              Czlowiek, ktory nigdy nie potrafil przyznac ze ktos moglby byc od
              niego lepszy.
              Tak bylo w sprawie Larry Byrd'a, tak rowniez po porazce w
              finalowym meczu o mistrzowstwo ligi NBA, kiedy Chicago Bulls
              zdetronizowali panujacy w tym czasie zespol Detroit Pistons.
              Rowniez w omawianym temacie nie ma on wzgledzie dlugoplanowego
              interesu swojej druzyny, tylko tymczasowe osloniecie zagrozonej
              wlasnej "ass". A tak na marginesie gratuluje autorom bardzo
              dobrego i fachowego artykulu zdecydowaniew w stylu amerykanskim.
              • Gość: Wilt Re: STAN NEW YORK KNICKS NA DZIEŃ 17.01.2004 IP: *.starnettelecom.pl 22.01.04, 16:08
                O, kolejny Isiah - hater. Oczywiście nie masz racji: po pierwsze, Zeke mimo
                posiadania - jak praktycznie każdy wielki gracz - rozbudowanego ego, rzecz
                jasna otwarcie przyznaje, że Magic, Bird i Jordan byli od niego lepsi. Po
                drugie, niezależnie od jego wszelkich prawdziwych czy rzekomych błędów z
                przeszłości (przy okazji: Bulls - Pistons to oczywiście nie Finały ligi, tylko
                Wschodu, w 1991), nic śmieszniejszego, niż twierdzenie, że działa w celu
                ratowania własnego tyłka - jeśli tak, to dokładnie tak samo można by powiedzieć
                o kazdym coachu czy GM. Isiah zrobił dokładnie to, czego od niego w NY
                oczekiwano; ponieważ właściciele klubu nie chcą gruntownej przebudowy za pomocą
                draft picks, wzmocnił istniejący skład weteranów i załatwił im nowego, lepszego
                trenera, ratując szanse na playoffs. Przy okazji; jeśli pozyskanie zaledwie 26 -
                letniego 1 z Top 5 PG ligi nie jest działaniem długofalowym, to co nim jest w
                NBA? Chyba jedynie draftowanie nieletnich Lampów cz Miliciców, co jest jednak
                mniej pewną drogą wzmocnień. Spróbuj więc spojrzeć na sprawę bardziej
                obiektywnie.

                Pzdr
        • Gość: do IT Może masz własna stronę a jak nie masz to ko- IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 19.01.04, 00:55
          -niecznie musisz założyc a jak sie juz wypalisz to zatrudnij sie w GW.
        • Gość: rako Mr THOMAS!!! to jest SUPER!!! IP: *.chello.pl 20.01.04, 19:45
          coraz lepsze teksty BRAWO
          !!!!!!!
      • Gość: sosna do isaaca thomasa, lorda :) IP: *.bialystok.sdi.tpnet.pl 18.01.04, 21:43
        jeśli jesteś gejem, to cie kocham. jeżeli jesteś hetero to podziwiam. tak czy
        siak, zajebiste teksty, z przyjemnością się czyta, sarkastyczne dowcipy są
        napradę na miejscu, tylko jedno mam pytanie: czemu pozbyłeś się świetnego
        Lampego?
        • Gość: BaT Izajasz zajebioza IP: *.eu.org 18.01.04, 23:00
          Rutkowski i Wujec na swoim poziomie, ale to co wyczynia ostatnio
          Isiah to istna zajebioza!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      • Gość: MAti Re: Michał Rutkowski, Paweł Wujec: Chata wuja Tho IP: 193.110.228.* 18.01.04, 23:38
        Dla mnnie bomba :-]
        • Gość: Czytelnik Re: Michał Rutkowski, Paweł Wujec: Chata wuja Tho IP: 195.205.106.* 19.01.04, 11:10
          Thomas znowu super, jak widac po tekstach R&W, jest za dobry by pisac w GW :))
          A moze jednak czas na zmiane felietonistow, niechaj teraz Thomas pisze w GW a
          R&W komentarze :))
      • Gość: Hoe Re: Michał Rutkowski, Paweł Wujec: Chata wuja Tho IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.01.04, 12:17
        konkurencja dobrze robi w sporcie
      • Gość: lukee Lubie czytac tych gosci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.04, 18:39
        to sAMO
      • philippo Re: Michał Rutkowski, Paweł Wujec: Chata wuja Tho 19.01.04, 22:53
        Komentarz Isiaha Thomasa jest genialny, to jakas niespotykana
        sprawa, komentarz na forum jest lepszy niz komentowany artykul.
        Ciekawe co na to powiedza Panowie R.&W. Mam nadzieje ze cos z
        klasa. W kazdym razie ja czekam na wiecej od Isiah.Thomasa
      • Gość: Mihu Re: Michał Rutkowski, Paweł Wujec: Chata wuja Tho IP: *.icpnet.pl 19.01.04, 23:41
        Isiah - podziwiam!!! nie przestawaj!!! czekam na kolejne teksty!!! panowie R&W -
        bez komentarza.... ale tez piszcie dalej, bo wtedy Isiah bedzie tez
        pisal... :) pozdrawiam wszystkich fanow basketu, panow R&W, no i Isiah
        Thomasa!!! i przylaczam sie do jego Fan Clubu!!!
        • Gość: GAIGER Re: Michał Rutkowski, Paweł Wujec: Chata wuja Tho IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.01.04, 15:34
          Fany artykół panów R&W a, ale takscior Isaiaha jest naprawde
          hiciarski, widac że chłopak ma wene i lekkie pióro. Fajnie jest
          coś takiego poczyhtac a odrobina satyry nigdy jeszcze nikomu nie
          zaszkodziła.

          Tak dalej kolego Isaiah, my też będziemy przyglądac się
          poczynaniom Pana Thomasa !

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka