Forum Sport Sport
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Idealne rozstawienie dla Lakers

    IP: 62.29.137.* 18.03.04, 12:12
    Wprawdzie w obliczu ogólnej agonii forum dawno nie słyszałem słowa od żadnego
    bratniego fana LA poza calaganem, ale czuję się zobowiązany zaznaczyć coś, co
    powinno ucieszyć fanów Lakers i zmartwić fanów innych potęg Zachodu. Otóż
    zaryzykuję tezę, że obecne rozstawienie w playoffs (1. Kings, 2. Wolves, 3.
    Lakers, 4. Spurs, 5. Mavs, 6. Grizzlies) jest dla Lakers wprost idealne, a
    będzie jeszcze lepsze, gdy – jak się spodziewam – uzyskają lepszy bilans od
    Minnesoty, co oczywiście nie będzie miało wpływu na 1. rozstawienie, ale na
    dalsze losy playoffs – tak. W 1. rundzie Los Angeles trafi wtedy na Memphis,
    którzy, owszem, są nieźli, ale nie należą do czołowych drużyn, a nawet z tych
    słabszych ustępują jako rywal LA Rakietom z uwagi na brak kogoś takiego jak
    Yao do ograniczania Shaqa; więc obok Nuggets są najłatwiejszym możliwym
    przeciwnikiem (mimo że Kobe opuści parę spotkań z uwagi na proces :-( - ale
    nie zmieni to losów serii). Tymczasem Spurs wygrywają swoją rundę, ale trochę
    pomęczą się z Mavs: Kings i Wolves oczywiście też przechodzą dalej. W 2.
    rundzie spotykają się wtedy najgroźniejsi w playoffs rywale Lakers: Kings i
    Spurs, a ktokolwiek z nich zwycięża, jest mocno zmęczony trudną serią.
    Jeziorowcy tymczasem załatwiają się z Wolves – z całym szacunkiem, jednak
    trochę mniej groźnym przeciwnikiem, szczególni jeśli będzie miało się nad
    nimi przewagę własnego parkietu. W finale Konferencji mają więcej sił i także
    dlatego powinni pokonać zwycięzcę pary Spurs – Kings: szczególnie pożadani
    byliby Spurs, bo też będziemy mieli nad nimi przewagę własnego parkietu, a
    poza tym to dobra okazja, żeby się zrewanżować za zeszły rok. No i już tylko
    Finały: nie będzie to taki spacerek dla reprezentanta Zachodu jak w ubiegłych
    latach, ale trudno sobie wyobrazić, żeby Pistons czy Pacers (mają przewagę
    parkietu nad LAL, ale z kolei gorsze matchups przeciw nim niż Detroit), a tym
    bardziej Nets, mogli wyeliminować Lakersów. No i tytuł zdobyty! :-)

    Oczywiście, powyższy scenariusz mogą zrujnować kontuzje czy kolejne sądowe
    przesłuchania Kobego, ale jeśli się tak nie stanie, trudno nie zauważyć, jak
    dobrze wróży szansom Lakers. Teraz tylko żeby nic się nie zmieniło: Spurs nie
    spadli poniżej 5. miejsca (Tim, wróć! Chyba nie robisz tego celowo? ;-)), a
    Minnesota nie wyprzedziła Sacto, co na szczęście jest mało prawdopodobne. No
    i my nie powinniśmy przypadkiem awansować na 1.! ;-)

    Dopisek; cholera, Memphis właśnie wyprzedziło Dallas! Ale nie sądzę, żeby
    utrzymało się na 5. do końca, a zresztą Mavs w playoffs, gdy gra się inaczej,
    są dla nas niewiele groźniejsi niż Grizzlies. Grunt, żebyśmy grali z
    Minnesotą, a San Antonio i Sacramento ze sobą nawzajem.

    Pzdr
    Obserwuj wątek
      • Gość: calagan Re: Idealne rozstawienie dla Lakers IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 21.03.04, 21:48
        Wilt, za wcześnie trąby triumfalne podniosłeś. Niestety do końca regular season
        jeszcze daleko. Dla rywali jak i dla nas. Sytuacja się zmienia niemal z dnia na
        dzień. Teraz wypada nam walczyć zaciekle o nr 1 na zachodzie. Dlaczego? Bo jest
        wielce prawdopodobne, iż SAS dojdą Minnesotę, która wyraźnie przeżywa kryzys.
        Przegrywają sporo i to ze słabszymi rywalami. Możliwe, że i sami Lakers
        przyłożą rękę do detronizacji Wolves z pozycji liderów Midwest Division (za
        tydzień gramy z nimi).
        Rozstawienie, które zaprezentowałeś jest faktycznie korzystne dla Lakers (choć
        z Minnesota mamy na razie 3 mecze w plecy), ale takie super też nie jest.
        Memphis ma bardzo szeroki skład i cholernie dobrego, doświadczonego, trenera.
        Brak kogoś kto powstrzymałby Shaqa może się okazać nie takim wielkim problemem.
        Taktycznie też Shaqa można wyłączyć lub ograniczyć. A biorąc pod uwagę słabą
        ostatnio grę Shaqa (dziwna ospałość w grze, brak zaangażowania w walkę) może
        się to okazać łatwiejsze niż nam się wydaje. Kluczem do sukcesów LA będzie
        defensywa. A z tym jest kiepsko. Teraz bardziej przypominamy pod tym względem
        Kings niż Spurs. Niby indywidualnie każdy jest dobrym defensorem, ale na obronę
        zespołową się to nie przekłada.
        Lakers chyba zwietrzyli szanse na dorwanie numer 1 na zachodzie, bo nawet Kobe
        mówi, że mimo przesłuchań sądowych w Colorado, wróci na mecz z Kings. Zaczynają
        finiszować – oby skutecznie. Mam wrażenie, że przy układzie: 1 – Lakers, 2 –
        SAS, 3 – Kings, 4 - Minn, 5 – Dal, 6 – Memp, 7 – Houst, 8 – Den, także
        stalibyśmy się zdecydowanymi faworytami do tytułu. Ba, moim zdaniem możliwe, że
        w pierwszej rundzie Kobe nawet nie opuściłby żadnego meczu (bo z Nuggets grało
        się LA chyba jednak najlepiej z zespołów z dolnej połowy tabeli p-o, a
        przewiduje się, że Bryant musiałby opuścić mecz nr 5-6).
        Zastanawiam się tez kto z dwójki SAS-Kings byłby dla nas bardziej niewygodny.
        Spurs to znakomita defensywa, a Sactos ofensywa. Biorąc pod uwagę słabość
        naszej obrony i kłopoty zdrowotne Tima, a także pamiętając jak to z tym było w
        przeszłości wydaje się, że Spurs mogą być łatwiejszą przeszkodą, ale cholera
        wie. Poczekamy jeszcze ten tydzień. Sporo się powinno wyjaśnić. W kalendarzu
        mamy 3 mecze u siebie: Kings, Wolves i Jazz. Każdy rywal ciężki i o coś
        walczący.
      • xamel Re: Idealne rozstawienie dla Lakers 23.03.04, 16:52
        nie chce was chlopaki martwic ale z memphis w PO to lakers od 3 meczu beda grac
        w chodzonego ... na wiecej sil nie starczy :-)
        rezerwy memphis zajezdzac beda rezerwy LA wiec wielka 4 bedzie musiala grac 46-
        48 minut na mecz
        nie daj boze OT w meczu numer dwa i potem biegac bedzie juz tylko Kobe
        :-)
        to oczywiscie rozowy scenariusz fana memphis
        przy walce z Minesota tez nie bedzie rozowo - payton bedzie sie uganial po 48
        minut za casellem i hudsonem (fisher zobaczy moze 10 minut parkietu w calej
        serii) kobe zreszta tez sobie nie poodpoczywa ciekawe co sie bedzie dzialo pod
        koszem
        i czy malone powstrzyma KG przez 20 minut ??

        a moze widze to zbyt czarno ??
      • g_hos_t Re: Idealne rozstawienie dla Lakers 23.03.04, 22:20
        "Jeziorowcy tymczasem załatwiają się z Wolves" - ...

        Drogi fanie LA . Mam przyjaciela który podobnie jak ty jest wielkim miłośnikiem
        Szakila :-) i spółki . Jakiś czas temu po ponad 20 punktowym
        zwycięstwie "Wilków" jego komentarz był taki "...grali bez Shaqa i
        Malone'a...". Sytuacja powtórzyła się całkiem niedawno gdy LA już
        z "gwiazdozbiorem" w pełnym składzie zostali odprawieni z kwitkiem ponad 10
        punktami przez Minnesotę. Więc nie zgodzę się że Jeziorowcy "załatwią się z
        Timbervolves" , to będzie zażarta , nawet bardzo zażarta walka ale LA wyjdzie z
        niej na tarczy.

        Pozdro

        Pozdro
      • Gość: LB Re: Lakers pojechali Kings IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.03.04, 11:13
        Lakersi zmieszali z błotem Kings. To potężny cios przed play-offami. Ciekaw
        jestem czy ich podrażni czy raczej zdemoralizuje. Obawiam się, że raczej to
        drugie.

        Jak się gra z Lakersami, to trzeba się bić, a nie grać grzeczną koszykóweczkę
        (Nie wiem zresztą, czego oczekiwali Kings po meczu w LA? Może myśleli, że
        grają z Clippers, a tu nagle niespodzianka i wychodzą z szatni kolesie w
        jakiś zółtych majtasach i takich samych koszulkach). Owszem, można mieć słabą
        skuteczność, ale trzeba walczyć o równie słabą skuteczność przeciwników. No i
        nie można dać się tak "wydymać" na zbiórkach. Jak w ogóle można dać się ograć
        w pierwszych minutach 25:1?? Ciekaw jestem co robił wtedy Adelman? Pewnie
        siedział z tym swoim tępawym wyrazem twarzy. Tym samym co w 1992 r., kiedy
        Jordan, który przez cały sezon trafił 27 trójek, a w pierwszym meczu finałów
        walnął Blazersom 6 w jednej połówce. (No tak, miałem już o MJ nie pisać... :)

        Bryant przyjeżdża na pół godziny przed meczem i robi co chce. Zwłaszcza w
        pierwszej połowie (dla odmiany Kings mieli normalną rozgrzewkę przed meczem i
        wychodzą zupełnie nieprzygotowani do walki - Adelman coś pieprzy, że mają
        zawsze problemy na pierwszych fragmentach spotkania - to może powinni
        zaczynać mecz wczesniej niż przeciwnicy?). Czy nikt nie może Kobiemu "przylać",
        żeby wreszcie poczuł, że ktoś gra w Kings w obronie? Żenada.

        Jakiś czas temu napisałem, jakie są ograniczenia Kings i co powinni moim
        zdaniem zrobić, żeby wygrać mistrzostwo, a nie być tylko "Królami Sezonu
        Zasadniczego". Niestety nic się w tej drużynie nie zmieniło i moim zdaniem
        raczej marzenia o tytule mogą odłożyc na później.

        LB

        PS. Z powyższych powodów nie uważam, żeby Kings byli dla Lakers najtrudniejszą
        przeszkodą. Chyba raczej będą nią Spurs. Ale ciut więcej napiszę o tym, jak
        ukoję moje skołatane nerwy... ;)
        • Gość: HyLo Re: Lakers pojechali Kings IP: *.phils.uj.edu.pl 29.03.04, 18:16
          Kolejny update:
          LAL-MIN +17
          LAL-UTH +7
          Rolling!

          Lakers są już przed Minnesotą, Grizzlies 2 gry przed Dallas, walka o 8 trwa i
          trudno wskazać zwycięzcę.

          Moim zdaniem kolejność będzie następująca:
          1/ Lakers - muszą oczywiście pokonać Sacto, poza tym mają łatwiejszy plan
          randek przed końcem sezonu
          2/ Sacto
          3/ Minny - myslę, że się pozbierają i nie puszczą Spurs
          4/ Spurs
          5/ Memphis
          6/ Dallas - bye-bye, mięczaki!
          7/ Houston
          8/ Utah (mam nadzieję)

          Myslę, że miejsca 5-7 są już zaklepane, to, kto wyjdzie z 8 niewiele zmienia,
          natomiast pierwsze 4 miejsca to jest jeszcze sprawa bardzo otwarta.
          Jednak jeśli sie nie myle, to pary p-o:
          1/ Lakers przechodzą, rzecz jasna
          2/ Minny ma trudności (Rockets, już im truli w tym sezonie), ale przechodzi
          3/ Sacto bierze krwawy odwet za zeszły rok
          4/ MEM-SAS No, to będzie ciekawe! Grizzlies w ogóle sa paskudnymi lower-
          seedami, ale dla Spurs są chyba najgorszym match-upem. Lakers, Kings i Wolves
          maja dużo gwiazd albo/i długie ławki. A w Spurs Duncan i długo nic. MImo to
          sądzę, że doświadczenie i serce mistrza wygra.

          W półfinałach wygrywają Lakers i Kings, a później to już będzie się działo, oj
          będzie.
      • Gość: Wilt Idealne rozstawienie dla Lakers - cz. 2 IP: 62.29.137.* 31.03.04, 12:06
        Teraz znów miałem przerwę spowodowaną pracą, ale czas na mały update. Wyniki
        oczywiście są więcej niż zachęcające: świetna i „clutch” gra Kobego, Shaq
        przykładający się do zbiórek, bloków i obrony, Malone wracający do sił po
        kontuzji, Payton i reszta też wypełniający swoje zadania: w efekcie umocniony
        najlepszy bilans po Meczu Gwiazd, w sumie 2. bilans na Zachodzie i z szansami
        nawet na 1. (szkoda, ze raczej nie 1. w całej lidze: ale mieli jednak z jedną
        kontuzję za dużo…), efektowne skasowanie Kings i Minnesoty… Po prostu chce się
        żyć! :-)

        Calagan, jasne, że prognozy mogą się nie sprawdzic: ale to nie przeszkadza
        temu, żeby je formułować, prawda? Zgadzam się też, że generalnie posiadanie
        nr 1 jest najkorzystniejsze, ale nie w każdym przypadku: bo chyba Ty się
        zgadzasz, że tu i teraz dla nas lepiej, jeśli Kings i Spurs jako najgroźniejsi
        rywale będą walczyć przeciw sobie. Na szczęście Lakersi grają coraz lepiej i
        coraz mniej jest tamto ważne… ale mimo wszystko. Co do Kobego: słyszałem, że z
        powodu przesłuchań sądowych już w 1. rundzie może opuścić 2 mecze (i to jest
        chyba największy teraz problem dla Lakers), ale to wszystko się jeszcze może
        zmienić i zmienia się co chwila.

        To odpowiedź też do xamela: Grizzlies ja nie lekceważę, po prostu uważam, że –
        biorąc jeszcze pod uwagę niedoświadczenie w playoffs – mniej groźnym od nich
        rywalem są tylko Nuggets. Z całym szacunkiem dla Westa, Hubiego, Gasola i
        reszty, ale główną przeszkodą na drodze do mistrzostwa Lakers nie będzie
        zespół, który nigdy nie grał w playoffs, młody czy nie (ani nawet ten, który
        nigdy nie grał w 2. rundzie – Minnesota). Jest to już jednak teraz nieważne, bo
        widać, że Jeziorowcy w w 1. rundzie nie trafią na zespół wyżej rozstawiony niż
        Mavericks.

        P.S. Xamel, i jak się zapatrujesz na grę Kings po powrocie C- Webba,
        szczególnie w aspekcie obrony? Bo – oprócz ich ostatniego bilansu, który jaki
        jest, każdy widzi - ja mogę przytoczyć wypowiedzi i komentatorów, i fanów Kings
        krytykujących Webbera, szczególnie za defensywę… ;-)

        Dla ghosta zacytuję mój post z wątku obok: widzisz, że tylko w przedostatnim
        spotkaniu zagrała cała Big Four; ale też wątpliwe tu jest słowo „cała”, bo
        Malone grał dopiero w 1. meczu po 3 - miesięcznej przerwie, a Kobe grał z
        kontuzją barku. Jakie są właściwe proporcje sił między Lakers a Wolves, pokazał
        dopiero ostatni mecz, gdy wreszcie obie drużyny grały w pełnych składach. Do
        zobaczenia w playoffs! :-)

        HyLo: no, nareszcie jakiś fan LA poza calaganem i mną się odezwał :-). Wszystko
        fajnie, ale jeśli Lakersi byliby nr. 1, to życzyłbym sobie, żeby Midwest
        wygrali Spurs (spoko, KG i tak dostanie MVP). Wtedy w 2. rundzie i tak ziściłby
        się mój scenariusz Spurs – Kings.

        LB, co do Twojego wcześniejszego postu: rozumiem, sam miewam z powodu pracy
        coraz dłuższe przerwy na forum (a także, również jak Ty, z powodu wątpliwości,
        czy warto tyle na nim pisać), ale żeby nie mieć czasu na sprawdzenie choćby
        nba.com, musieliby chyba zaproponować mi prezesurę Boeinga ;-). W każdym razie
        gratulacje za prawidłową ocenę sytuacji, zgodną z moją przedsezonową prognozą :-
        ) (Lakers nr 1, a ich najgroźniejsi rywale to Kings i Spurs ze wskazaniem na
        Spurs). W tej sytuacji nawet nie wypomnę Ci tego niegodnego wezwania do obicia
        Kobego ;-)… zresztą i tak by to nie pomogło. Co do Adelmana, trudno się nie
        zgodzić: jest świetny w regular season, ale w playoffs gorszy (choć nie jest to
        aż taka różnica jak u Nelsona). Dlatego jego karierę definiować będą takie
        momenty jak odpadnięcie w 1991 z Lakers mimo posiadania składu uznawanego za
        najmocniejszy w historii Blazers, i zupełna trenerska bezradność w 2.
        decydujących spotkaniach: 6. meczu z Bulls w 1992 i 7. z Lakers w 2002 (gdy
        jego zespół miał nawet głębszy skład i przewagę własnego parkietu). Może rolę
        gra też fakt, że promowany przez niego freelancing, choć przyjemny dla oka, w
        playoffs przegrywa ze schematami typu trójkąty czy pick and roll… W każdym
        razie Kings byliby lepsi, gdyby kształtowali się po okiem coacha typu Sloana
        czy Hubie Browna, i może nawet mieliby już na koncie jakieś mistrzostwo ;-).
        Ale skoro zespół już mają taki, jaki mają, zbudowany zgodnie z wizją Adelmana,
        to może w tym momencie praktyczniej byłoby dla nich pozbyć się drugiego
        słabszego ogniwa, jakim jest Webber. Bo, niezależnie od jego talentu, widać,
        jak Kings z nim grają gorzej (nawet, kiedy już się rozegrał) z powodu
        ograniczenia roli B. Millera i Stojakovica: a póki to on będzie pełnił rolę
        lidera, mającego oddawać decydujące rzuty, wątpię, czy Sacto zdobędzie tytuł.
        No i te jego kontuzje… Dlatego uważam – choć może się z tym nie zgodziesz – że
        Wasz klub powinien poważnie zastanowić się nad oddaniem go po tym sezonie, póki
        ma wartość handlową; jeśli uzyska jakiś zadowalający pakiet w zamian, co
        zważywszy wiek, opinię, pensję i kontuzjogenność Webbera może być trudne. Ale
        mam szaloną myśl: może dodać fillers i oddać do nawet bardziej zniechęconych do
        swego supergwiazdora Sixers za pakiet wokół Iversona i takiego K. Thomasa?
        Wreszcie Sacramento miałoby kogoś, na kim można polegać w playoffs: choć z
        drugiej strony, wpasowanie AI do gry zespołowej mogłoby być DUŻYM problemem…
        Pewnie jednak Kings nie zdecydują się na taki krok: kluby często za długo
        zwlekają z rozstaniami z franchise players (głównie z powodu fanów), nawet
        gdyby było to korzystne dla obu stron, jak Phila z AI już przed tym sezonem
        albo Mavs z Finleyem, który nie jest już nawet franchise player (powinni
        przynajmnie próbować oddać go w offseason i pozyskać kogoś pod koszem, jeśli
        zależy im na zwycięstwie).

        P.S. Adelmana obciąża też ograniczenie roli Turkoglu na korzyść Jima Jacksona,
        co zaowocowało oddaniem tego pierwszego. Jackson miał pomóc krótkoterminowo: i
        tak nie pomógł wystarczająco, a Kings przez to teraz nie mają następcy
        Christiego…

        Pzdr
        • Gość: Wilt P.S. IP: 62.29.137.* 31.03.04, 14:10
          Uzupełnienie: Kings opierają się teraz oczywiście na Princeton offense, ale nie
          jest to schemat w takim znaczeniu jak trójkąty, tylko raczej ogólne zasady, a w
          grze tej drużyny pozostaje wiele improwizacji. W każdym razie i tak nie
          wygląda, by nawet najlepsza ofensywa mogła ich wynieść do mistrzostwa: nic
          dziwnego, jeśli są np. na dole tabeli w zbiórkach ofensywnych i ostatni w lidze
          w blokach!

          A propos Princeton i Pete'a Carrila: on akurat bardzo cenił Turkoglu. Ale skoro
          Adelman wiedział lepiej niż jego asystent...
          • alex.4 Re: P.S. 03.04.04, 13:26
            na razie roztawienie jest takie
            1 Sacramento
            2 Minnesota
            3 Lakers (w tym momencie taki sam bilans co sacramento więc nic nie wiadomo czy
            nie bedzie odwrotnie)
            4 S.Antonio
            5 Memphis
            6 Dallas
            W takim wypadku w pierwszej rundzie Lakers zmierzą się z dallas. A potem jeśli
            wygraja czeka ich Minnesota. A w finale zwycięzcxa z pary S.Antionio i
            sacramento. Jesli Lakers bedą pierwsi to w drugiej rundzie czeka na nich
            S.Antonio a potem pewnie Sacramento. W tej chwili lakers są na fali. Do Po jest
            juz bardzo blisko. Jeszcze wszystko moze się zdaqrzyć:)
            pozdr
        • Gość: LB Re: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.04.04, 01:49
          Wilt,

          Prezesury Boeinga Ci nie zaproponują, bo musieliby mnie najpierw z tej funkcji
          zwolnić. Na co jednak się nie zanosi... ;)

          Co do Adelmana, to myślę, że rzeczywiście Brown albo Sloan mieliby znacznie
          lepsze rezultaty. Oni mają jakąś wizję zespołu i akceptują wyłącznie graczy,
          którzy im do niej pasują. Jak się coś komuś nie podoba, to ławka, a potem
          transfer. A wydawałoby się, że z takimi "gwiazdami", jakie oni mają w zespołach
          nie da się wykręcić bilansu powyżej 0.500, a tu proszę.

          Nie uważam, że Webber jest słabym ogniwem Kings. To znaczy w zasadzie teraz
          jest, ale tylko przez Adelmana. Nie bardzo rozumiem, dlaczego nie wpuszcza
          Webbera z ławki. Przecież gdy Kings grali bez Chrisa, wszystko działało dobrze.
          Więc po co na 20 meczów przed play-offs robić rewolucje? Po co sadzać na ławkę
          Millera, który dotąd grał rewelacyjnie? Po co pozwalać Webberowi na oddawanie
          15 i więcej rzutów w meczu?
          Niech wchodzi z ławki, niech nawet gra te 30 mintut w rotacji z Millerem i
          Divacem, ale niech mniej rzuca (max. 10 rzutów), niech się skupia na defensywie
          i walce o zbiórki, a ofensywa niech idzie przez tych graczy, przez których szła
          przez 75% sezonu! Stopniowo Webber łapałby meczowy rytm, i nie byłoby takich
          szopek jak 2-21 z gry!
          Dlatego właśnie uważam, że Adelman powinnien poszukać pracy gdzieś indziej.

          Mimo, że lubię Webbera (i tylko z tego powodu trzymam kciuki za Kings), to
          niestety muszę się zgodzić, że nie nadaje sie on na lidera drużyny, tzn. kogoś
          kto oddaje najważniejsze rzuty. Po prostu to nie jest rola dla niego. Natomiast
          też nie uważam, że Kings powinni się go pozbywać, bo co by nie mówić, to jest
          wśród trzech najlepszych PF w lidze i z tej roli wywiązuje się bez zarzutu: jak
          jest w formie to 20-10-5 jest bez problemów w jego zasięgu.

          Za AI dziękuję bardzo. Niech odstawia szopki gdzieś indziej.
          Uważam, że przyszłość AI to szybki powrót do grania na PG. Inaczej kontuzje
          zeżrą go w mgnieniu oka. A w Kings na PG grają Bibby i Jackson, a ponieważ obaj
          mogą rzucić 20 ptk i mieć 10 asyst, więc nie sądzę, że AI mógłby tu wnieść coś
          więcej. Za duże ryzyko, żeby go próbować.

          Żałuję, że w Kings zrezygnowano z Jacksona, Clarka, Pollarda - bo to byli
          dobrzy defensorzy. Właściwie oprócz Christiego i Millera, to ciężko wśród Kings
          o dobrych obrońców. A w play-offach liczy sie przede wszystkim obrona. I
          dlatego nie ma raczej co liczyć na sukces Kings w tym sezonie. A ostatnie
          przegrane z Lakers, Spurs i Mavericks tylko to potwierdzają.

          Pozostaje liczyć, że może Spurs albo Minnesota, tudzież w finałach Indiana lub
          Detroit stawią czoła Lakersom, chociaż będzie to niezwykle trudne.

          To tyle moich wynurzeń.

          Pzdr,
          LB
          • Gość: Wilt Re: IP: 62.29.137.* 06.04.04, 14:26
            Czyli mając do wyboru Webbera i Adelmana wolałbyś pozbyć się Adelmana jako
            łatwiejszego do zastąpienia. Stanowisko w pełni zrozumiałe, ale weź pod uwagę,
            że wcale nie musi to oznaczać pozbycia się kłopotów z Webberem: jeśli już po
            buczeniu fanów jest tak wstrząśnięty, że rozważa poproszenie o trade, to gdyby
            jakiś twardy trener kazał mu np. wchodzić z ławki przy słabszej dyspozycji,
            myślałby chyba o przejściu na emeryturę. Natomiast zatrzymany Adelman radziłby
            sobie z pozyskanymi za C – Webba graczami o mniejszym ego (zgadzam się: AI może
            nie bardzo tu pasuje ;-)) bardzo dobrze, jak radzi sobie ze Stojakovicem czy B.
            Millerem. Zauważ przy tym, że Kings ostatnio mieli i wciąż mają w sumie
            najwięcej talentu w lidze, a jednak nie mają mistrzostwa; czyli nie talent jest
            problemem (i bez C – Webba będą mieli go wystarczająco dużo), ale twardość,
            defensywa, clutchness – cechy, które można by otrzymać w nawet teoretycznie
            słabszych graczach pozyskanych za nie posiadającego ich Webbera.

            Co do AI na PG: już rok temu pisaliśmy na forum o jego przejściu na tę pozycję;
            ale i strat przydużo, i temperament nie ten, i chęci do tego nie przejawia –
            więc co teraz będzie z biednym Iversonem, szczególnie gdy Sixers mają bez niego
            lepszy bilans niż z nim, kto teraz zechce MVP sprzed zaledwie 3 lat? ;-) Chyba
            Szalony Doktor Isiah: on zdaje się nigdy nie odmawiać pozyskania nawet
            kosztownego i kłopotliwego talentu (aż musi uważać, żeby nie przedzierzgnąć się
            w drugiego Whitsitta).

            Pzdr
            • Gość: LB Re: IP: 217.11.142.* 06.04.04, 18:18
              Wilt,

              Wolałbym się pozbyć Adelmana, ale nie dlatego że łatwiej byłoby to zrobić,
              tylko dlatego, iż uważam, że raczej on, a nie Webber jest przyczyną "problemów"
              Kings.

              Piszesz, że "Adelman radziłby sobie z graczami o mniejszym ego bardzo dobrze,
              tak jak radzi sobie ze Stojakovicem czy Millerem". Sorry, ale co tu jest "do
              radzenia sobie" ze Stojakovicem albo Millerem? Czy oni sprawiają problemy?

              Nie bardzo rozumiem o jakich kłopotach z Webberem piszesz?
              Nie wiem czemu zakładasz, że Webber miałby problemy z wchodzeniem z ławki
              (zwłaszcza, że wraca do gry po długiej kontuzji)?
              Nie wiem co rozumiesz przez duże "ego" w przypadku Webbera?

              Zgadzam się, że Kings mają utalentowanych graczy, ale skoro nie potrafią ich
              talentu wykorzystać, to chyba należy za to winić przede wszystkim trenera, a
              nie Webbera. Pozbycie się nadmiaru talentów nic tu nie zmieni.
              Oczywiście zgadzam się, że potrzeba zawodników, którzy będą lepszymi obrońcami,
              ale znowu, czy to jest wina Webbera, że komponując team o nich zapomniano?

              Webber nie jest clutch shooterem, to prawda. Ale czy są nimi inni PF?
              Wcale nie jestem pewien czy ostatni rzut w Wolves należałby do Garnetta a w
              Spurs do Duncana. Raczej podałbym piłkę do Cassella, Sprewella, Wallego czy
              Parkera lub Ginobiliego. W Kings też jest Bibby i Stojakovic. Trochę wynika to
              z pozycji na jakiej grają CW, KG i TD, ale dotyczy ich wszystkich.

              Co do twardości i defensywy - no cóż, Webber nie jest może obrońcą takim jak
              Ben Wallace. Ale patrząc na zbiórki, przechwyty i bloki nie odstaje bardzo od
              TD czy KG (oczywiście ten sezon jest wyjątkowy, bo wraca po kontuzji, no i jest
              niższy od obu z nich). Dla mnie to wciąż czołowy PF ligi i jego zastąpienie nic
              tu nie da.

              Natomiast można się zastanowić, czy jego rola nie powinna być w drużynie inna
              niż obecnie? Może powinny na nim ciążyć inne zadania (np. więcej zadań
              defensywnych), a np. ciężar gry ofensywnej powinien opierać się w większym
              stopniu na Stojakovicu? Może więcej podań pod kosz powinno iść do Millera? Itp,
              itd.
              Ale to znowu jest zadanie dla trenera, który jak widać nie jest w stanie się z
              niego wywiązać.
              Stąd też w pierwszej kolejności zastanowiłbym się nad zmianą trenera.

              Pzdr,
              LB

              PS. Co do Iversona, to albo zacznie grać jako klasyczny PG, albo się skończy.
              • Gość: LB Re: IP: 217.11.142.* 09.04.04, 10:10
                Wczoraj w nocy Kings przegrali z Wolves. W tym decydującą czwartą kwartę 33-17.
                Przegrali też zbiórki.
                W ostatnim czasie przegrali swoje mecze także z Lakers i Spurs.
                Czarno widzę ich szanse w play-offs, jeżeli nadal będą tak grać.

                LB
                • Gość: LB Re: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.04.04, 18:58
                  Hurra, Kings znowu przegrali!
                  Tym razem z Suns, którzy walczą o pietruszkę. Nic dziwnego, że mają większą
                  motywację niż Kings, którzy tylko walczą o jak najlepszą pozycję przed play-
                  offs. Też bym wolał pietruszkę...

                  Natomiast Lakers, Spurs i Wolves spokojnie wygrali swoje mecze. Tzn. Lakersi
                  już ostro przegrywali (19 ptk w pierwszej połowie), ale potem zaczeli porządnie
                  bronić. Kings za to nie potrafiliby obronić swojego kosza nawet przed grupą
                  staruszek na wózkach inwalidzkich. Patałachy...

                  Adelman nic nie robi. Nadal organizuje ofensywę przez Stojakovica, Bibby'ego (i
                  to jest OK) i Webbera (i to nie jest OK). Chyba trudno mu zauważyć, że po tak
                  długiej przerwie Webber nieprędko wróci do dawnej dyspozycji.
                  Zamiast pozwalać lub kazać* (* niepotrzebne skreślić) żeby Webber rzucał 18
                  razy, może lepiej żeby z 8 rzutów oddał Millerowi, który w tym meczu trafił 3 z
                  4 rzutów i miał najwięcej zbiórek i asyst w drużynie. Niechby Miller trafił
                  chociaż 2 z tych 8 rzutów (co nie byłoby takie niemożliwe :)) i nie trzeba by
                  było w końcówce rzucać za trzy i faulować. I prawdopodobnie mecz byłby wygrany.
                  Ale po co cokolwiek zmieniać. Lepiej stać przy ławce bezradnie i patrzeć jak
                  drużynie wymyka się pierwsze miejsce i home court advantage...

                  Cytat z Adelmana, który powoli staje się moim guru:
                  "We got ourselves in a big hole and it's tough to come back when you're down
                  that far," Kings coach Rick Adelman said. "You spend a lot of energy coming
                  back, but they had the answers. The Suns gave a great effort tonight."

                  Tak, great kurwa effort. Suns mają najgorszy bilans na Zachodzie i żeby nie
                  wiem jaki effort zrobili, to normalna drużyna pojechałaby ich 20 ptk. Jeszcze
                  gada coś o jakiś answers... W starciu z drużyną z czołówki nie powinni mieć
                  żadnych answers.
                  Tak jak Suns nie miało ich ostatnimi czasy, kiedy przegrywali z (oczywiście nie
                  wszystko z rzędu):
                  Denver - 15 ptk różnicy,
                  Dallas - 21 ptk różnicy,
                  Memphis - 10 ptk różnicy,
                  San Antonio - 29 ptk różnicy,
                  Minnesota - 13 pkt różnicy,
                  Clippers - 12 ptk różnicy,
                  Dallas - 13 ptk różnicy,
                  San Antonio - 21 ptk różnicy.

                  Kings powinni taką drużynę ograć. Ale po co?
                  Może sprężą się w następnym meczu?
                  Napewno. Tylko, że w niedzielę przyjeżdżają Lakersi. Ups...

                  Coś czuję, że play-offs skończy się dla Kings na drugiej rundzie, kiedy
                  przyjdzie grać z kimś z trójki Lakers, Wolves czy Spurs. A może już na
                  pierwszej? Hej, z takim trenerem wszystko jest możliwe...

                  Pzdr,
                  LB
                  • Gość: Wilt Re: IP: 62.29.137.* 14.04.04, 15:19
                    No to mamy coś wspólnego, LB: obaj powody, żeby teraz zdrowo ponarzekać na
                    swoje zespoły ;-). Moi Lakers dają się krótko podsumować: Shaq fauluje, Kobe
                    pudłuje, reszta w ogóle się nie spisuje, wyłazi okropny deficyt młodości i
                    atletyzmu, defensywa jest fatalna… W dodatku Fox i Grant są kontuzjowani (Grant
                    pewnie do końca sezonu!), a Shaq narzeka na kolano. Jeszcze porażki ze Spurs i
                    Kings dadzą się jakoś wytłumaczyć (aczkolwiek styl przegranej z Kings był
                    okropny; ale za to Ty masz się z czego tu cieszyć ;-)), ale Blazers? Chwilowo
                    czarno to widzę. I w rezultacie toczy się raczej już beznadziejna walka o 2.
                    miejsce (a propos, xamel: różnica 1,5 spotkania tuż przed końcem sezonu to nie
                    to samo, co na początku: ale niech będzie, że historia przyznała Ci rację ;-)).
                    Wy też macie zamęt w zespole i nawracającą kontuzję B. Jacksona: jeśli
                    szczęście się nie odwróci, znów może okazać się, że gdzie dwóch się bije, to
                    trzeci korzysta i tytuł obronią Spurs (tfu! odpukać! :-)).

                    Co do kibicowania: też nie jestem zwolennikiem ślepego kibicowania klubowi,
                    zwykle wiążącego się z miejscem zamieszkania, jak robi wielu Amerykanów, a w
                    Polsce kibiców piłki nożnej. Ale najważniejsi są dla mnie jednak Lakers jako
                    całość, niezależnie od aktualnego personelu (tylko nie zadawaj mi trudnych
                    pytań, jak bym odczuwał, gdyby w LA parę lat temu znaleźli się Jordan, Pippen,
                    Ewing, Oakley, A. Mason i Rodman ;-)). Klubowi, do którego przeszedłby Kobe,
                    kibicowałbym dopiero na 2. miejscu; czy może raczej aż na 2., biorąc pod uwagę,
                    że załapaliby się tu chyba nawet Bulls i Knicks (a więc i dla mnie czynnik
                    personalny bardzo się liczy).
                    I żeby było jasne: też nigdy w USA nie byłem, a faktycznie to może się liczyć.
                    Znam gościa, który raz był na meczu – w Orlando – i tak się przejął, że został
                    dożywotnim fanem Magic ;-).

                    Skoro najpierw jesteś kibicem Webbera, to pewnie nie ma sensu przekonywać Cię o
                    korzyściach z jego oddania ;-). Chciałbym tylko zauważyć, że nie do końca jest
                    tak z tą „clutchness”. Gdyby chodziło tylko o shooters z dużym arsenałem
                    rzutów, jako „clutch” z założenia mogłoby się kwalifikować niewielu PF poza np.
                    Nowitzkim. Ale „pewniacko” można zagrać też poprzez rzut z bliska, kluczowe
                    podanie, blok, przechwyt, czy pokrycie przeciwnika, albo trafienie decydujących
                    wolnych: cokolwiek, by nie zawieść psychicznie w najważniejszym momencie i
                    poprowadzić drużynę do zwycięstwa. Dlatego Duncan jest bardzo „clutch”, dobry
                    jest również goniący go w tym ostatnio Garnett, także Nowitzki (rzecz jasna
                    głównie przez rzuty), a Webber - raczej przeciwnie.
                    Zbiórki, bloki i przechwyty nie równają się świetnej defensywie, już o tym
                    pisałem; słusznie piszesz, że z takim Peją nie ma kłopotów – i o to chodzi, z
                    takimi graczami jest w stanie radzić sobie Adelman ;-). Ale dobra, starczy
                    tematu.

                    Pzdr
                    • Gość: Wilt Re: IP: 62.29.137.* 15.04.04, 16:03
                      Fantastyczna „clutchness” Kobego (w ostatnich 2 meczach zdopingowany krytyką po
                      spotkaniu z Sacto dał prawdziwy koncert gry :-)) w połączeniu z dołowaniem
                      roztapiających się jak masło na patelni Kings (2 porażki z rzędu, gdy koronę
                      Pacific Division mieli już prawie w kieszeni!) dały Lakers mistrzostwo Pacific
                      i 2 miejsce w 1. rozstawieniu na Zachodzie. Jednak sam nie wiem, na ile to
                      dobra wiadomość: jako całość wciąż nie grają imponująco, szczególnie w
                      defensywie, mnożą się kontuzje (oprócz Foxa i Horace’a jeszcze Malone, dobrze
                      przynajmniej że ta Rusha nie okazała się poważna), tak że zacząłem się
                      zastanawiać, czy klub mądrze zrobił odrzucając oferty Oakleya i Rodmana: nie
                      znoszę ich, ale mogliby się przydać chociaż na parę zbiórek i parę fauli. I
                      najważniejsze: obecne rozstawienie oznacza, że w 2. rundzie spotkają w powtórce
                      sprzed roku Spurs – urzędujących mistrzów – bez przewagi własnego parkietu!
                      Coraz na niższym szczeblu decyduje się mistrzostwo NBA: w 2000-2002 w Finale
                      Zachodu, a teraz już drugi rok z rzędu w 2. rundzie Zachodu… Miejmy nadzieję,
                      że Grizzlies bardziej zmęczą Ostrogi niż słabo ostatnio grający Rockets nas,
                      wtedy pokonamy kolejno Spurs, Wolves i Pistons, i mistrzostwo odzyskane! Go
                      Lakers!!! :-)

                      P.S. Teraz znowu będę miał przerwę na forum: do zobaczenia w playoffs!

                      • Gość: kubasa Re: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.04.04, 16:45
                        Jesli tak ma zamiar rzucac Kobe jak rzucal w koncowce w mezu z Portland to
                        Lakersi biora tytul. Jesli ktos tego nie widzial to sa oba rzuty do obejrzenia
                        na www.nba.com
                      • Gość: LB Re: IP: 217.11.142.* 15.04.04, 18:39
                        Założyłem się z kumplami, że Kings mecz z GSW przegrają i wygrałem!
                        Obserwuję to co wyczyniają i ogarnia mnie pusty śmiech.

                        Pocieszające, jeśli w ogóle jest coś optymistycznego nt. Kings do powiedzenia,
                        jest to, że w drugiej rundzie czeka na nich Minnesota, która jest moim zdaniem
                        słabsza od Lakers i Spurs. Pytanie tylko czy dla Kings w obecnej formie ma to
                        jakiekolwiek znaczenie?

                        LB
        • xamel Re: Idealne rozstawienie dla Lakers - cz. 2 06.04.04, 12:38
          Gość portalu: Wilt napisał(a):

          > P.S. Xamel, i jak się zapatrujesz na grę Kings po powrocie C- Webba,
          > szczególnie w aspekcie obrony? Bo – oprócz ich ostatniego bilansu, który
          > jaki
          > jest, każdy widzi - ja mogę przytoczyć wypowiedzi i komentatorów, i fanów
          Kings
          >
          > krytykujących Webbera, szczególnie za defensywę… ;-)

          wogole sie nie zapatruje
          jakbym wiedzial ze webber zrobi ze mnie takiego pacana to bym nawet nie
          zaczynal rozmowy ... ja tu sie wysilam, przytaczam statystyki wybierajac te
          ktore wskazuja na jego korzysc a on gra jak ostatni patalach ... :-)

          PS : wilt rozstawienie pierwszej 4 jest ciagle otwarte wiec moze jednak
          grizz ... choc dla grizz najlepsze bylyby krolewny.
          • Gość: Wilt Re: Idealne rozstawienie dla Lakers - cz. 2 IP: 62.29.137.* 06.04.04, 14:55
            A widzisz? Nigdy nie stawiaj na C – Webba! (LB jest fanem Kings, a też się tego
            oduczył ;-)) Dla Grizzlies natomiast najlepsi byliby Spurs. Pisałeś, jakim
            trudnym przeciwnikiem byliby dla nas: dla SA chyba trudniejszym, z ich
            zespołową defensywą, głębokim składem, walecznością i brakiem kompleksów.
            Podobne cechy mają i Spurs, tylko nie tak wyrównany skład, a za to oczywiście
            doświadczenie i Duncana; mogłoby być ciekawie, a raczej będzie, bo myślę, że
            obsada 4. – 5. już się nie zmieni. Natomiast Kings i Mavs, jeśliby dopisali ich
            shooters, mogliby zmiażdżyć Memphis samą siłą ognia: jeśliby nie dopisali...to
            wtedy dopiero byłoby ciekawie. ;-)

            Pzdr
            • Gość: LB Re: IP: 217.11.142.* 06.04.04, 17:44
              > A widzisz? Nigdy nie stawiaj na C – Webba! (LB jest fanem Kings, a też si
              > ę tego
              > oduczył ;-))


              Wilt,

              Mała poprawka - jestem przde wszystkim fanem Webbera, od czasów Fab Five,
              natomiast Kings kibicuję tylko ze względu na niego (a więc kibicuję im
              niejako "przy okazji").

              Wiem jakie ograniczenia ma Webber jako zawodnik, co nie znaczy, że muszę
              przestać go lubić i mu kibicować. Nie zrobiłem tego, kiedy po konflikcie z
              Donem Nelsonem w GSW wszyscy wieszali na nim psy, więc tym bardziej nie będę
              się wypierał mojej sympatii dla niego teraz.

              Nie jest też tak, że przestałem stawiać na C-Webba. Napisałem, że jest obok TD
              i KG najlepszym PF w lidze, natomiast nie nadaje się na lidera drużyny (dla
              trzeźwo myślących kibiców koszykówki nie jest to jakaś nowość - wszak już w
              Michigan Webber nie był postrzegany jako lider, tę rolę, także z racji miejsca
              na boisku była przypisana Rose'owi, jako playmakerowi).

              Co do kibicowania drużynom w NBA, to może mam nieco odmienne do tego podejście
              niż wielu z Was. Nigdy nie byłem w USA, więc jakoś specjalnie przywiązany do
              żadnego z miast się nie czuję. W związku z tym raczej kibicuję zawodnikom,
              których gra mi się podoba. I ta sympatia dla zawodników czasami przekłada się
              na drużyny, w których grają. Stąd też kibicuję Kings, przez fakt obecności w
              tej drużynie Webbera, natomiast nie jestem jakimś "die-hard" fanem tej ekipy od
              iluś tam lat.

              LB

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka