Forum Sport Sport
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    "Czekając na Joe" ("Touching the Void")

    14.04.04, 10:32
    Byłem, widziałem.

    Jeśli pominąć bezsensownie przetłumaczony tytuł, to film jest w każdym calu
    godny zobaczenia przez wszystkich, którzy kochają góry ku zachwytowi i... ku
    przestrodze. Polecam serdecznie wszystkim łojantom i zdecydowanie NIE POLECAM
    Waszym życiowym (a pozawspinaczkowym) partnerom. Bo Was więcej na wspin nie
    puszczą...

    Jeszcze kilka tygodni w kinach. Idźcie.
    Obserwuj wątek
      • anie23 Re: "Czekając na Joe" ("Touching the Void") 20.04.04, 01:32
        Witam. Bylam juz dwa razy i za kazdym razem wychodzilam z kina tak samo
        oniemiala z wrazenia i ogluszona emocjami. Film polecam goraco, ale
        rzeczywiscie nie nadaje sie dla nie-łojantów. Malo nie rzucilam sie do gardla
        kolezance nie-łojantce ktora oznajmila, ze film byl "fajny i bardzo jej sie
        podobal" tonem mniej wiecej "dobra byla ta surowka wczoraj do obiadu"
        grrrrrrr.... :) Jest kilka scen, ktore zapieraja mi dech w piersiach- np. ta, w
        ktorej Joe czolga sie noca w majakach i kiedy mowi: "w pewnym momencie
        pomyslalem: cholera, umre przy Boney M" i jeszcze ta kiedy zdaje sobie sprawe,
        ze lina byla przecieta i... moge wyliczac bez konca. Jeszcze raz tez chyba
        pojde.
        pozdrawiam
        • aard Mocna rzecz 20.04.04, 12:19
          Ja nie mam relacji ze strony niełojantów. Może faktycznie rzecz nie robi na
          nich takiego wrażenia?

          Powiem szczerze, nie odwazyłem się zabrać swojej dziewczyny na film i sądzę, że
          dobrze zrobiłem, bo pewnie nigdy nie zaznałaby chwili spokoju wiedząc, że
          pojechałem np. na Matterhorn (a wybieram się tam w licpu), czy na Pik Lenina
          (za rok). Pewnych rzeczy lepiej nie wi(e)dzieć.

          Z drugiej strony, może rzeczywiście człowiek, który nie kocha gór widzi w tym
          tylko sensację i (co najwyżej) poniżenie (zgnębienie) jednostki? Może nie
          zauważa wodospadu chmur przelewających się DO GÓRY zza grani Siula Grande...? A
          już na pewno nie rozumie ani na jotę uczucia, jakie musi mieć człowiek
          odcinający linę, na której wisi partner...

          Pozdrowienia i do zobaczenia w Górach lub w kinie!
          aA
          Rd
          • anie23 Mocna rzecz? 20.04.04, 12:56
            poniewaz film wywarl na mnie wrazenie niesamowite,to jeszcze slow kilka.
            Bylam w kinie na prapremierze i otaczali mnie raczej ludzie gor, kiedy bylam w
            kinie po raz drugi bylo juz troche inaczej, wiecej bylo "nielojantow".
            Zastanowilam sie, jakbym odebrala film, gdybym byla nie-lojantem, nie-
            czlowiekiem ktory gory kocha i ksiazki o gorach czytuje i nie wiedzialabym o
            czym jest film (pomijajac fakt, ze domyslic sie z tlumaczenia latwo nie
            bylo :). No wiec mamy takiego nie-lojanta, ktory siedzi sobie w domu i mysli:
            poszedlbym na cos do kina, moze jakis fajny film? Przegada rerpertuary
            pobliskich kin i trafia na "Czekajac na Joe". Tytul sugeruje jakas komedie
            romantyczna, ew. film przygodowy, ale teraz sie juz takich nie robi, wiec
            raczej juz ta komedia. Spoko- mozna zabrac do kina swoja kobiete. Wchodzi taki
            nie-lojant na ONET, a tam stoi jak byk przy tytule: komedia/thriller (konia z
            rzedem temu, kto mi pokaze tego krytyka, ktory uznal "Czekajac..." za komedie).
            Mysli sobie- no dobra, moze bedzie jakies strzelanko, troche krwi, jakies fajne
            efekty, bo to w koncu film o gorach. Beda biegac w rakach, wbijac czekany w
            granit itp. Po drodze do kina widzi napisa na plakacie: "co zrobisz, aby
            przezyc?" (przynajmniej tak jest na plakatach w Katowicach)- no to juz taki
            czlowiek ma pewnosc, ze to bedzie film trzymajcy w napieciu, moze jacys
            szpiedzy w tych gorach, albo tym podobne rzeczy. Zakladajac, ze nasz widz nie
            chodzi po gorach, nie wspina sie i w ogole z gor to najbardziej lubi Jastrzebia
            Gore- nastawia sie na sensacje, a tu -prosze- jakis koles na poczatku opowiada
            mu, dlaczego wspinanie jest "fun" i kiedy "fun" przestaje byc. Jakies sruby,
            jakies czekany, oni gdzies ida (ale po co?), jakies dywagacje na temat
            wspinania sie, o co im tak naprawde chodzi??? Oglada ten film jak film
            przygodowy, thriller wlasnie, gory to gory i nic w tym nadzwyczajnego nie
            widzi, ot, fajny film. Wychodzi z kina i zapomina. Widzi w tym- jak napisales-
            tylko sensacje i upokorzenie czlowieka. Nie twierdze, ze to film tylko dla
            lojantow i ze powinni sprawdzac przed wejsciem na sale Karty Taternika, ale
            chce powiedziec, ze zdecydowanie inaczej odbierze ten film ktos, kto Góry kocha
            i wybral ten seans swiadomie, a inaczej ktos, kto po prostu poszedl do kina.
            Co do odcinania liny- chyba gorsze od uczucia, ktore ma ktos, kto line przecina
            jest uczucie, kiedy szarpiesz za line i widzisz, ze jej koniec jest przeciety.
            To musi byc koszmarne. I dlatego podziwiam Joe i mam dla niego ogromny szacunek.
            Ciekawa jeste, bo nigdy sie do tego nie dokopalam, czy Joe i Simon nadal
            utrzymuja ze soba kontakt i jak to sie zakonczylo.
            Pozdrawiam
            anie
            • hopiyuj Re: Mocna rzecz? 21.04.04, 23:36
              Chyba muszę się wybrać na ten film. Tyle o nim dobrego słychać. Co prawda może
              nie jestem łojantem w pełnym tego słowa znaczeniu bo nie chodzę po górach z
              liną ale mimo wszystko po górach chodzę i są one moją drugą miłością.
              "Do zobaczenia w górach lub kinie" - "Światowdzie" w K-ce ;)

            • aard Re: Mocna rzecz? 22.04.04, 10:54
              anie23 napisała:

              > Ciekawa jestem, bo nigdy sie do tego nie dokopalam, czy Joe i Simon nadal
              > utrzymuja ze soba kontakt i jak to sie zakonczylo.

              Ja wiem niemal tylko tyle, co w filmie. Czyli, że Simon musiał stawić czoła
              krytyce, a Joe go zawsze bronił. Z czego by wynikało, ze całkowicie nie zerwali
              kontaktu. Ale czy kiedykolwiek jeszcze razem się wspięli?

              Z książki "Jak zdobyć Najpiekniejsze góry świata" wiem, że Simon nadal się
              wspina, przynajmniej pod koniec lat 90 był na Chan Tengri, ale akurat na tamtej
              wyprawie był bez Joe'go. To marna poszlaka, ale jedyna, jaką póki co dysponuję.

              Co do kina, to spotkanie raczej w Łodzi :-p
              Więc pewnie jednak w górach, lub prędzej - w skałach. Może nawet (jeśli
              prognoza się poprawi) już w ten weekend w Mirowie :-)
              • hopiyuj Re: Mocna rzecz? 22.04.04, 11:41
                pisząc o kinie myslalem o "anie23" bo ona chyba jest z K-ce, a w majowy weekend
                pewnie bede tez na jurze wiec moze sie spotkamy
                • aard Domyśliłem się 22.04.04, 15:02
                  hopiyuj napisał:

                  > pisząc o kinie myslalem o "anie23" bo ona chyba jest z K-ce,

                  Nie wątpiłem w to. Zresztą zawsze przyjemnioej z kobieta do kina, nie? ;-)

                  A swoją drogą zwróć uwage, ze równie dobrze może chodzić o Kielce, a nawet o...
                  Kunowice (taka wioska koło Śłubic pod niemiecką granicą).

                  > a w majowy weekend pewnie bede tez na jurze wiec moze sie spotkamy

                  A w majowy weekend to za późno, bo będę w Les Calanques we Francji. Ja pisałem
                  o TYM weekendzie :-)
                  • anie23 No tak 22.04.04, 21:20
                    tylko na chwile sobie z nikne i juz mnie obgaduja za plecami :))))))
                    zeby rozwiac watpliwosci:
                    Jestem z Katowic, co napisalam w poscie w tym watku :)
                    Dokopalam sie do artykulu na stronie Joe i wynika mi z tego, ze raczej drogi
                    Simona iJoe'go sie rozeszly i teraz nie utrzymuja ze soba kontaktu.
                    Ja rozumiem, ze przyjemniej z kobieta do kina, ale jesli rzeczona kobieta jest
                    zajeta to co wtedy? ;)
                    A jak sie tak juz chwalimy, to w majowy weekend bede w Slowenii. ;) gdzie
                    dokladnie jeszcze nie wiem, bo mam plan zobaczyc jak najwiecej. ;)
                    pozdrawiam
                    Anie
                    • hopiyuj weekendy;) 22.04.04, 23:53
                      Wygląda na to, że każdy z nas będzie w ten weekedn gdzie indziej;)
                      > Ja rozumiem, ze przyjemniej z kobieta do kina, ale jesli rzeczona kobieta
                      jest zajeta to co wtedy? ;)

                      Wtedy pozostają kontakty koleżeńskie (czyt. braterskie) bo wszyscy jesteśmy
                      jedną rodziną;)

                      > Dokopalam sie do artykulu na stronie Joe i wynika mi z tego, ze raczej drogi
                      > Simona iJoe'go sie rozeszly i teraz nie utrzymuja ze soba kontaktu.

                      A czy mogłabyś podzielić się z nami adresem strony Joe'go???

                      • anie23 weekendy;) 23.04.04, 01:27
                        No skoro jestesmy rodzina, to sie z wami tym adresem moge podzielic. Wszak
                        rodzina, to rodzina ;)
                        www.noordinaryjoe.co.uk
                        bardzo fajna stronka, polecam.
                      • anie23 Re: weekendy;) 28.04.04, 00:18
                        hopiyuj maila sobie na www.gazeta.pl obdierz. bo czas ucieka :)
                    • aard No nie... 23.04.04, 09:51
                      anie23 napisała:

                      > Ja rozumiem, ze przyjemniej z kobieta do kina, ale jesli rzeczona kobieta
                      jest zajeta to co wtedy? ;)

                      Czyżby była aż tak zajęta, że nie ma czasu do kina wyskoczyć? Przecież dwa razy
                      już była! ;-)

                      > A jak sie tak juz chwalimy, to w majowy weekend bede w Slowenii. ;) gdzie
                      > dokladnie jeszcze nie wiem, bo mam plan zobaczyc jak najwiecej. ;)

                      Aaa, to polecam. Wspinaczkowo (jeszcze?) nie zeksploroałem, ale góry mają
                      świetne do połażenia. Jedyny problem to woda, ale to nawet ciekawe, że trzeba
                      trochę pomyśleć logistycznie.

                      Jeszcze coś - w Słowenii są zniżki na noclegi w schroniskach dla członków
                      klubów alpinistycznych - jesli masz jakąś legitymację (PZA albo np. OeAV - dość
                      popularną w polsce ze względu na ubezpieczenie), to weź koniecznie! Jak byłem
                      to można było dostać 30-40% off :-)

                      Miłego!
                      aA
                      Rd
                      • aard Anie 23 16.06.04, 14:18
                        Jak było w Słowenii?

                        No i czekam na Twoją odpowiedź na wątku o łojeniu, co jest trendy...
                        aA
                        Rd
        • graniac Re: "Czekając na Joe" ("Touching the Void") 10.05.04, 12:46
          Ja najpierw przeczytałam "Dotknięcie pustki" Joe Simpsona. Zarówno ksiązka jak
          i film wspaniały. Dotkniecie pustki przeczytałam jednym tchem , a w kinie nawet
          się dobrze jeszcze nie "rozsiadłam" a tu już koniec. Byłam pod niesamowitym
          wrażeniem !Ja również polecam wszystkim i ksiazkę i film. W bibliotece
          znalazłam też "Grę z duchami" drugą
          część "Dotknięcia pustki", świetnie napisana, pełna dramatycznych wspomnień z
          natępnych wypraw Joe Simpson'a.
          Pozdrawiam...
        • graniac Re: "Czekając na Joe" ("Touching the Void") 10.05.04, 12:48

          Ja najpierw przeczytałam "Dotknięcie pustki" Joe Simpsona. Zarówno ksiązka jak
          i film wspaniały. Dotkniecie pustki przeczytałam jednym tchem , a w kinie nawet
          się dobrze jeszcze nie "rozsiadłam" a tu już koniec. Ja również polecam
          wszystkim i ksiazkę i film. W bibliotece znalazłam też "Grę z duchami" drugą
          część "Dotknięcia pustki", świetnie napisana, pełna dramatycznych wspomnień z
          natępnych wypraw Joe Simpson'a.
          Pozdrawiam...


          anie23 napisała:

          > Witam. Bylam juz dwa razy i za kazdym razem wychodzilam z kina tak samo
          > oniemiala z wrazenia i ogluszona emocjami. Film polecam goraco, ale
          > rzeczywiscie nie nadaje sie dla nie-łojantów. Malo nie rzucilam sie do gardla
          > kolezance nie-łojantce ktora oznajmila, ze film byl "fajny i bardzo jej sie
          > podobal" tonem mniej wiecej "dobra byla ta surowka wczoraj do obiadu"
          > grrrrrrr.... :) Jest kilka scen, ktore zapieraja mi dech w piersiach- np. ta,
          w
          >
          > ktorej Joe czolga sie noca w majakach i kiedy mowi: "w pewnym momencie
          > pomyslalem: cholera, umre przy Boney M" i jeszcze ta kiedy zdaje sobie
          sprawe,
          > ze lina byla przecieta i... moge wyliczac bez konca. Jeszcze raz tez chyba
          > pojde.
          > pozdrawiam
      • Gość: hopiyuj Re: "Czekając na Joe" ("Touching the Void") IP: *.kolista.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 11.05.04, 02:11
        A ja zacząłem od trochę innej kolejności. To film zmotywował mnie do
        przeczytania książki. Jestem zadowolony, ba, zachwycony zarówno książką jak i
        filmem. Polecam gorąco wszystkim ludzią gór, którzy jeszcze się nie zetkneli.
        Pozdrawiam

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka