Forum Sport Sport
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    NBA. Finał Lakers - Pistons

    IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.06.04, 10:34
    "..Jamaal Tinsley grał tylko przez trzy minuty, a nie w pełni sprawni byli
    Jermaine O'Neal i Jamaal Tinsley..." - ilu graczy o nazwisku Jamaal Tinsley
    gra w Indianie ? :)
    Obserwuj wątek
      • Gość: J. Worthy Co tu komentować, będzie rzeź kolesi ze wschodu, IP: 62.181.161.* 02.06.04, 10:40
        chociaż nie sądzę żeby LAL wygrali 4 : 0, momentami bywają rozkojarzeni. Trzeba
        wejść na strony NBA i zobaczyć kto tam gra w tych Pistonsach, ostatni raz
        interesowałem się nimi gdy grał tam jeszcze Laimbeer.
        • Gość: jajco Re: Co tu komentować, będzie rzeź kolesi ze wscho IP: *.ustug.net 02.06.04, 14:47
          Kolega dyletant, nikogo z Pistons nie zna? Nie ma co sie chwalic. Pomoge - Ben
          Wallace, Rasheed Wallace - razem ponad 20 zbiorek /mecz, obaczym jakie czapy
          beda zakladac dziadziowi Malone i lekko nieruchawemu Paytonowi. Prince is in
          Pallace - zobacz na zdjeciu jak osmieszyl Millera, Billups i Hamilton - polecam
          uwadze szczegolnie tego drugiego - "zabiega" kazdego. Problem Pistons to malo
          ciekawa lawka oraz wylaczenie Shaqa i Koby'ego - co jest problemem kazdej
          druzyny grajacej z Lakers. Ogolnie sa mistrzami swiata w defensywie - Shaq
          bedzie mial ciezko...
          • Gość: Humbak Re: Co tu komentować, będzie rzeź kolesi ze wscho IP: *.ghnet.pl / *.ghnet.pl 02.06.04, 16:27
            No ławka faktyczni super nie jest, choć Okur w ofensywie i Williamson w obronie
            mogą cokolwiek pokazać. Niemnij jednak Lakers i tak gorzej tam mają.
        • Gość: SoWhat ... IP: *.aster.pl / *.aster.pl 02.06.04, 18:26
          A słyszałeś kiedyś, że koszykówka to gra zespołowa?
        • Gość: dr j do prymitywa worthy'ego IP: *.bj.uj.edu.pl 18.06.04, 18:09
          rzez byla, ale twojej archaicznie grajacej druzyny
          pisze to juz w dwa dni po rozstrzygnieciu
          i widze, ilu tu kretynow zabieralo glos
          a wystarczyla by odrobina kompetencji
      • Gość: K.M. LAKERSI ZNOWU NA MAJSTRA TO MILO IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 02.06.04, 10:48
        • Gość: marwis78 Re: LAKERSI ZNOWU NA MAJSTRA TO MILO IP: *.telkab.pl / *.telkab.pl 02.06.04, 14:33
          tak mówią tyko dyletanci. Jak jesteś taki pewniak, to pokaż kupon od buka za
          conajmiej 1000 zł, postawiony na lakersów, a wiedz że detoitma przewagę
          parkietu.
          • Gość: calagan Re: LAKERSI ZNOWU NA MAJSTRA TO MILO IP: *.aster.pl / *.aster.pl 02.06.04, 15:09
            a wiedz że detoitma przewagę
            > parkietu.

            Ja bym najpierw sprawdzil to info. Raczej to Lakers maja przewage wlasnego
            parkietu.
        • Gość: dr j fani lakers=brak pokory IP: *.bj.uj.edu.pl 18.06.04, 18:16
          chyba tylko fani lakers i realu madryt sa tak bunczuczni i tak czasem odlegli
          od rzeczywistosci
          ale tego rodzaju druzyny, gdzie gra, a raczej daje show, konstelacja
          rozpieszczonych gwiazd, maja to do siebie, ze pociagaja ludzi wlasnie o takich
          beznadziejnych charakterach
          sorry za generalizowanie, ale sami wiecie, jak musi sie teraz czuc czlowiek,
          ktory przez lata nasluchal sie bzdurnych wywodow od tego typu ludzi
      • Gość: Magic Jersey Jeziorowcy zaleją Detroit 100-mi az milo popatrzec IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.06.04, 11:15
        Bajora skopia im obrecze tak ze Pistonsy nie skleja coto basket! Wypruja z
        tlokow ostatnie flaczki i przerobia na schabowe! Wszystkim kibicom zycze
        smacznego zajadania sie shaqdunkami - w koncu padnie jakas tablica, badz co
        badz to 150kg zywej tkanki kryjacej endoszkielet T1000 :) Lakers: terminate
        Pistons!
      • Gość: R-MAN Błędy, błędy, błędy IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 02.06.04, 11:34
        Oj, żeby Wyborczej się takie błędy zdarzały!!!!!!! Ben miał 12 punktów i 16
        zbiórek, nie 11 i 11. Może to i nieduży dłąd, ale szczegóły czynią wiadomość
        poprawną. I jeszcze jedno - jak tam plaga kontuzji w Indianie - Rasheed ma
        problemy z plecami, Rip gra z maską na twarzy, gdyż miał złamany nos, a wy
        piszecie o "biednym" Tnsley'u i O'Nealu. Nieładnie...
        • Gość: kongas Re: Błędy, błędy, błędy IP: *.smsnet.pl / 62.233.243.* 02.06.04, 12:03
          dodam do błędów Pistons w sezonie zasadniczym na wschodzie mieli drugi wynik a
          nie trzeci.Poza tym w/g strony Pistons po dwóch meczach w LA następne trzy
          odbędą się w Detroit.
          • Gość: gen_biedronka Re: Błędy, błędy, błędy IP: 195.117.99.* 02.06.04, 17:35
            a co Wy na to: "Pistons, młodość i niesamowita żądza zwycięstwa _wezną_ górę"
            (w ankiecie)
        • Gość: konio a billups...? IP: *.bj.uj.edu.pl 18.06.04, 18:06
          on mial skrecony staw skokowy, co bylo widac z nj, ale i teraz jeszcze
      • Gość: Ben Wallace Sami fani klakierów i sami optymiści IP: *.ippt.gov.pl 02.06.04, 12:00
        Panowie, szykujcie się na wielkie rozczarowanie. Detroit pokaże waszym idolom
        jaka jest różnica między mężczyznami i panienkami. W najgorszym razie 4-2 dla
        Tłoków - tak ja to widzę.
        • Gość: wukade Re: Sami fani klakierów i sami optymiści IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.06.04, 12:42
          Ja też tak to widzę.Detroit nie gra pięknie ale gra jak drużyna i pokazuje co
          to jest twarda gra w obronie.Obawiam się wprawdzie, że jak Kobe będzie z
          Shaquiem dobrze współpracował, to nawet reszta kalifornijskich emerytów nie
          popsuje LA szyków i że będą we dwóch mogli upstrykać sporo punktów ale może i
          Hamilton będzie miał dzień konia...
          Mam w każdym razie nadzieję, że wszyscy ci, co wypisują o rzezi , która dokona
          się na Detroit bardzo sie zdziwią i będzie im głupio jak ich ulubieńcy nie
          przekroczą 80 punktów hehe
          Do boju Detroit-gonić emerytów-to byłoby straszne gdyby Malone zdobył pierścień
          w takich okolicznościach!!!
        • Gość: marwis78 Re: Sami fani klakierów i sami optymiści IP: *.telkab.pl / *.telkab.pl 02.06.04, 14:36
          jedna z rozsądnych wypowiedzi, ale nie podejmę się typowania wyniku. W każdym
          ranie typowałem Detroit na zwycięzcę Wschodu, ze względu na atuty które
          posiadają. Zobaczymy po pierwszych dwóch meczach.
      • Gość: Borsuk na wschodzie bylo:Detroit -New Jersey Net 4-3 IP: *.lodz.msk.pl / 62.233.147.* 02.06.04, 13:07
        na wschodzie bylo:Detroit -New Jersey Net 4-3, a nie 4-2
      • Gość: marianek Re: NBA. Finał Lakers - Pistons IP: *.pkp.wroc.pl / 212.127.68.* 02.06.04, 13:33
        "gracze z "Miasta Aniołów" będą mieli przewagę parkietu. Pierwszy mecz finału
        obecnej edycji rozgrywek odbędzie się w Los Angeles" i to jest prawda a nie jak
        napisano w Interii, że 1 mecz odbędzie się w Detroit, czyli, że przewagę będzie
        maił zespół Pistons. Natomiast, nie jest prawdą, że o przewadze parkietu
        decyduje miejsce w konferencji, o przewadze parkietu decyduje bilans zwycięstw
        i porażek. Proszę zauważyć, że LAL zajęło 2 miejsce w konferencji zachodniej a
        SAS (San Antonio) 3 miejsce, ale miało lepszy bilans a tym samym przewagę
        parkietu.
      • Gość: fidelio333 Re: NBA. Finał Lakers - Pistons IP: *.ultranet.h.pl 02.06.04, 14:14
        Przewiduję zwycięstwio Lakers, choc nie bezdyskusyjne... Detroit napsuje im
        trochę krwi, ale Lakersi juz w meczach z San Antonio, a potem z Minnesotą
        pokazali, że kiedy maja dobry dzień to tak naprawdę nie ma drużyny, która może
        im się przeciwstawić. No i jest oczywiście niesamowity Phil Jackson, który jak
        mało kto potrafi docierać do swoich podopiecznych z kluczowych momentach. Duzo
        oczywiści zależy od postawy Shaqua i Bryanta; tu uważam, że jak zagrają na
        swoim dobrym poziomie, to Detroit trudno będzie im cokolwiek przeciwstawić,
        ponieważ nie poradzą sobie z dwoma bardzo dobrze grającymi zawodnikami tej
        (czyli najwyższej) klasy. Do tego "staruszkom" Malonowi oraz Paytonowi też coś
        od życia się należy. Jest to zapewne ich ostatnia szansa na zdobycie tytułu,
        więc będą dodatkowo zmotywowani. Są to do tego zawodnicy bardzo doświadczeni, a
        to w przypadku finałów też niezmiernie istotne...
        • Gość: Hoe Re: NBA. Finał Lakers - Pistons IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.06.04, 15:03
          sonda kolo artykulu mnie rozbroila, az ne wiedzialem na co zaglosowac
      • Gość: Humbak Re: NBA. Finał Lakers - Pistons IP: *.ghnet.pl / *.ghnet.pl 02.06.04, 16:18
        No i co tu gadać. Lakers są najlepsi na zachodzie. Pokazali to. Gratulacje dla
        nich. Pistons raczej ich nie pokonają. W obronie krycie indywidualne nie ma
        sensu, przede wszystkim dlatego, że żeden z ich pokoszowców O'Neala sam raczej
        nie zatrzyma. A w ataku. Najlepszy strzelec to Hamilton. Bryant jest niezłym
        obrońcą i może go powstrzymać. Billups jest chimeryczny, Wallace nie chce wziąć
        na siebie odpowiedzialności. Nie sądze, aby Detroit była w stanie wygrać więcej
        jak 3 mecze (przy pomyślnych wiatrach). Jak nie będzie jakichś niespodzianek
        niedługo będę gratulował Lakersom kolejnego tytułu.
      • Gość: D-Town Basketball! CO ZA DEBILNY ARTYKUL - CZYTAC TU IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.06.04, 23:37
        Cholera jasna, tak lakonicznego tekstu naprawde nie spodziewałem się tu
        znaleźć..
        Autora mogę tylko odesłać... no chyba do serwisów ESPN, czy NBA zeby poczytal
        troche o nba..:))
        Jestem kibicem pistons od bardzo dawna, ale obiektywnie pokusze sie o taka
        prognoze wyniku: 4:2/3 dla Lakers lub 4:3 dla Pistons. 4:0 dla Lakers moze
        wytypowac tylko ktos kto zupelnie nie zna sie na NBA i od razu pozdrawiam tych
        ktorzy tak mysla:) (rzez wschodu" - lol)
        Juz nawet nie bede odsylal do meczow w sezonie zasadniczym przed pozyskaniem
        Rasheed'a i dalsza czesc komentarza skieruje do tych, ktorzy sledza NBA.
        Detroit wygraja jezeli:
        - Brown pozwoli Chauncey'owi rzucac, to wgniecie Paytona w parkiet
        - zacznie uzywac Mehmet'a, w sezonie zasadniczym Shaq sobie z nim nie radzil
        - podejrzewam ze Corliss bedzie gral o wiele lepiej przecie kiepskiej obronie
        zespolowej L.A, ale mam nadzieje ze jesli tak sie nie stanie, nie bedzie
        przebywal na parkiecie i zobaczymy wiecej WallaceX2 + Memo
        - NO I JESLI SEDZIOWIE NIE BEDA TAK CHOLERNIE STRONNICZY NA KORZYSC LA JAK
        DOTYCHCZAS!!!!!! (znacie historie z meczu nr 6 z Minnesota? 9 minut przed
        koncem Shaw dostal 5 faul , sedzia podbiegl do stolika i zapytal ktory to faul -
        5, padla odpowiedz. Potem nic mu juz nie odgwizdali... a faule byly - to tylko
        przyklad, o lokciach Malone'a kazdy wie)

        Generalnie, nikt kto choc troche zna sie na koszykowce nie mogl napisac
        takiego "felietonu". Kobe jest swietny, Shaq - dominujacy, ale niech mi ktos
        powie, ze nie mozna ich ograniczyc (wspolnie) do 40-50pkt? No a reszta.. polega
        raczej na korzystnych gwizdkach i otwartych rzutach... a tego nie bedzie z
        Detroit:)
        Detroit - rzucaja srednio 90 punktow, traca 84
        LA - traca 90, rzucaja 95.
        Kto wierzy ze obrona LA powstrzyma Detroit tak jak Indiana czy chocby NJ?
        Kto wierzy ze obrona Tlokow powstrzyma LA? Zobaczycie , moi chlopcy z No-Fly-
        Zone zrobia to lepiej niz Tim.
        Mam nadzieje ze uda nam sie ukrasc pierwszy mecz w LA, choc to i tak nie
        skonczy sie w Detroit..

        Mecze beda swietne, poza tym jesli sledziliscie troche Pistons, to wiecie, ze
        dotychczas wygrywali na przekor swojemu trenerowi (straszna rotacja,
        ograniczanie Billupsa, ktory w zeszlym roku sam wygrywal mecze w play-off)
        Reasumujac - gdyby Detroit gralo najlepszymi koszykarzami, na przekor
        uprzedzeniom Browna i gdyby sedziowanie bylo sprawiedliwe, chyba nie ma
        watpliwosci, ze Lakeshow poszdlby szybko na dno.

        "Kobe dominuje Hamiltona pod kazdym wzgledem" - tego nie odpuszcze:))
        Hmmm.... czy autor wie kto byl DPOY?? kto gral przeciw niemu w poprzedniej
        rundzie?? Ile punktow zdobywal srednio?? hmm... czy Kobhe broni lepiej niz Ron?
        A teraz cos lepszego:) Ile punktow srednio zdobywal Ron? W tych meczach w
        ktorych pilnowal Ripa? Wiem ze generalnie mial kiepska serie (czyzby obrona
        Tlokow) i Kobe jest lepszy ale... zmeczone nogi = chybione rzuty, a Rip nigdy
        sie nie meczy.
        Dodam do tego jeszcze ze Chauncey robil z Kobe'm co chcial w sezonie
        zasadniczym (40pkt?) a Tayshaun na pewno tez zrobi swoje
        A wszyscy wiedza ze prawdziwy DPY jest pod koszem w D-Town
        Peace
        • Gość: McGyver Re: CO ZA DEBILNY ARTYKUL - CZYTAC TU IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.06.04, 00:21
          Brzmi jak nachalna reklama z czasow Centralnie Ster(yd)owanych... Za mocno
          podkreslasz dobre strony DP i slabe LAL. Owszem DP graja swietnie zespolowo,
          ale co jest dla mnie duzym zaskoczeniem LAL w PO's 2004 gra swietnie lawka.
          Sledze wszystkie ich mecze i maja bardzo wyrownany sklad, ktorym na dodatek
          Jackson umiejetnie rotuje. Mysle, ze najwieksza przewaga LAL (co dla mnie
          osobiscie jest zaskoczeniem) to sila wsparcia z lawki. Moze to sie troche
          zmieni przy dobrej obronie, ale i tak mysle ze sila obrony DP nie zrownowazy
          sily ataku LAL (calego zespolu). KAzdy zawodnik LAL moze przesadzic o wyniku-
          wiec do niedzeli...
        • Gość: anakinsky Re: CO ZA DEBILNY ARTYKUL - CZYTAC TU IP: 212.160.156.* 03.06.04, 10:10
          Kolego, napisales taki dlugi wywod analityczny (moze cie do jakiejs gazety
          wezma) a tak bedzie 4:2 dla Lakers ;)
          Shaq ma sobie nie poradzic z Mehmetem ;)))))))))))))))
          Dawno sie tak nie usmialem - siedz przed telewizorem, zaciskaj palce, patrz i
          ucz sie.
        • Gość: anakinsky Re: CO ZA DEBILNY ARTYKUL - CZYTAC TU IP: 212.160.156.* 03.06.04, 10:13
          A i jeszcze jedno: D-Town, wroc na te forum jak LA bedzie odbieralo pierscienie
          mistrzowskie. Wtedy podziel sie z nami swoimi wywodami ;)
        • Gość: kongas Re: CO ZA DEBILNY ARTYKUL - CZYTAC TU IP: *.smsnet.pl / 62.233.243.* 03.06.04, 11:53
          " D-Town nie przejmoj się krytyką,nie jestem co prawda tak wielkim optymistą
          jak ty (siła ognia LA jest jednak dużo większa niżDP) lecz uważam ,że nic nie
          jest przesądzone.Dobra obrona i chęć zwycięstwa to podstawa o czym przekonał
          min Urlep w ubiegłym roku ogrywając mocniejszy Prokom.A swoją drogą
          stronniczość Gazety jest zastanawiająca.Ale z drugiej strony prognozy
          redaktorów gazety prawie nigdy się nie sprawdzają więc...Wygra DETROIT
        • Gość: HyLo Re: CO ZA DEBILNY ARTYKUL - CZYTAC TU IP: *.phils.uj.edu.pl 03.06.04, 17:13
          D-Town, jak ktos twierdzi, że Shaq nie poradzi sobie z Okurem to powinien
          ostrożnie uzywac słowa "debilny"
          Co do 5-tego faulu Shaqa - sędzia o to zapytał bo na tablicy świeciło, że 5
          fauli, a spiker na hali ogłosił, że czwarty. Rozstrzygał wątpliwość.
          Pretensje o łokcie Malone'a brzmią śmiesznie w ustach fana Detroit. Co powiesz
          o BadBoys?
          "Kiepska obrona zespołowa Lakers"? To jakim cudem wyeliminowali san Antonio i
          Minny? Jakim cudem zdobyli w ostatnich latach 3 razy tytuł?
          Billups nie "wgniótł" nawet Tinsleya, a co dopiero Paytona.
          Ograniczenie Kobe'go i Shaqa do 40-50 punktów w sumie jest mozliwe, ale wymaga
          podwajania i potrajania. A wtedy BEDA "open looks" dla Lakersów. Zapytaj
          Fishera albo Rusha czy potrafią jej wykorzystać.
          Pretensje o to, że autorzy uznali Bryanta za lepszego od Hamiltona. No całkiem
          słuszne. Kobe to zaledwie pierwsza piątka NBA i pierwsza piątka defensorów. Cóż
          to jest przy osiągnięciach Ripa? Nic.

          Taki jesteś pewny siebie, ale juz asekurancko gadasz o stronniczości sędziów i
          słabym trenerze (śmiech na sali). Co, warto sobie przygotować miękki materac na
          to miejsce gdzie się walnie w glebę po 4 zwycięstwie LA?
          • humbak Re: CO ZA DEBILNY ARTYKUL - CZYTAC TU 03.06.04, 18:08
            Nie wiem na pewno , ale tu chyba nie chodzi o to, że Hamilton jest lepszy od
            Bryanta, bo to naturalnie jest bzdura. Chodzi raczej o to, że ten ostatni jest
            na tyle dobry, że może cokolwiek krwi napsuć, O przede wszystkim zmęczyć
            obrońcę Lakers. Nie da się też łatwo wyłączyć, bo Artest do owej I piątki
            obrońców też należy. Problem Detroit tkwi jednak w tym, że jest to najlepszy
            strzelec drużyny i jako jedyny jak narazie co mecz zdobywa sporo punktów. Jeśli
            Bryant lepiej poradzi sobie z jego szybkością niż Artest, to może być żle z
            tłokami.
            • Gość: D-TOWN Re: CO ZA DEBILNY ARTYKUL - CZYTAC TU IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.06.04, 20:58
              Witam
              Ten odzew zaskoczyl mnie bardzo pozytywnie, od razu wyjasnie kilka rzeczy:
              Jestem kibicem Detroit, ale staram sie oceniac wszystko obiektywnie. Nie
              czytalem powtornie swojego komentarza, ale wydaje mi sie ze albo zle niektore
              rzeczy ujalem, albo kilka osob zle je zinterpretowalo. W kazdym razie jak
              najwiecej B-Ball talk, jak najmniej szowinizmu i chelpienia sie osiagnieciami,
              ktore i tak nie sa nasze i nie od nas zaleza.
              Ton mojego komentarza byl powodowany wzburzeniem pod wplywem felietonu
              zamieszczonego w gazecie, chyba przyznacie ze byl cholernie stronniczy, po
              czesci dlatego, ze autor chyba tak naprawde sie nie orientuje we wszystkich
              niuansach tej serii. No a poza tym.. wybaczcie, ale jak mozna zinterpretowac ze
              Shaq nie radzi sobie z Okurem? Shaq jest najbardziej dominujacym centrem w
              historii, a co mialem na mysli: Okur potrafi trafiac z poldystansu i za 3 - gdy
              Shaqa nie ma pod koszem, nie ma komu blokowac rzutow.. moze cos mu urwie tez w
              obronie - to chyba najwyzszy center jakiego ma Detroit. Generalnie mialem na
              mysli, ze moze napsuc troche krwi O'nealowi, a to juz przeciez duzo. Tak
              przynajmniej bylo w sezonie zasadniczym - po prostu sa gracze, ktorzy nie leza.
              (Shaq w finalach NBA rzuca srednio 34pkt nba mecz.. wiec juz ograniczenie go do
              20 kilku bedzie niezle).
              Rip a Kobe... kolejna nadinterpretacja - oczywiscie Kobe jest lepszy
              zawodnikiem, najlepsza 2 w lidze. Najlepszym obronca w swojej druzynie. Wiecej
              zbiera, ma wiecej asyst, potrafi sie uwolnic i rzucic. Ale Rip ma najlepszy
              rzut z poldystansu w lidze i tylko ktos kto nie oglada konferencji wschodniej
              twierdzi inaczej (Magic..), potrafi wejsc pod kosz.. zreszta niewazne - mowie
              tylko ze uwazam ze Kobe nie powstrzyma Hamiltona w obronie, a odbije sie to na
              jego grze w ataku.. dlatego ciekawe bedzie jak wobec Hamiltona bedzie bronil
              Jackson. No i nie zaczynajcie tylko z tym ze Rip nie uwolni sie od Kobe'ego 1
              na 1 bo on nie gra tak. (Bronie sie juz na przyszlosc, bo po poprzednich
              argumentach ten jest nastepny z kolei...)
              Dalej - gdyby LA kiepsko bronili zespolowo, to nie wygraliby 3 tytulow z
              kolei... - no tak, brona daje mistrzostwa... . Powiem tak - LA nie bronia zle
              zespolowo, ale detroit to inna liga. Po prostu obrona los angeles nie wplywa na
              atak przeciwnika jak w przypadku Tlokow. Nie jest to Dallas, ale poza Kobem i
              niezlym w w obronie o'nealem... no wlasnie? Ale mowilismy o zespolowej -->
              odsylam do punktow straconych w poprzednich title-runs
              No i wreszcie - czemu wygrali 3 mistrzostwa?:) Bo mieli najbardziej
              dominujacego koszykarza w NBA i najlepsza "2" w NBA - dlatego:) A ze Spurs
              wygrali dlatego, ze mieli dobry ATAK, a Spurs sie zachlystywali, gdy trzeba
              bylo rzucac - i jezeli moje tloki beda robic podobnie... to pewnie skonczy sie
              podobnie.. ale zobaczymy, jakby nie patrzec, Detroit ma jednak wieksza ilosc
              graczy, ktorzy moga Los Angeles zrobic krzywde niz San Antonio. Podkreslam :
              ilosc.
              No i wreszcie celna uwaga - fakt, to Laimbeer pierwszy rozrzucal lokcie po
              zebrach przeciwnikow. Wiec przyznam ze z Malone'm zabrzmialo to niefortunnie",
              powiedzmy :-) DZieki za wyjasnienie sytuacji z sedziami... Ale to wszystko nie
              zmienia faktu, ze obawiam sie ze sedziowie beda mieli duzy wplyw na przebieg
              tej serii... obym sie mylil, bo jesli bedzie fair, zapowiada sie swietna seria.
              Chauncey rzeczywiscie nie zdobywal punktow nawet na nieumiejacym bronic
              Tinsley'u... ale tu juz jako kibic D powiem, ze jest to w duzej mierze
              efekt "transformacji" jego gry, jaka odbywa sie pod Brownem... nie rzuca gdy ma
              dobry widok, nie wchodzi pod kosz.. podaje.. podaje, podaje. Wiecej asyst,
              mniej punktow, mniejsza pewnosc siebie. mam nadzieje ze z LA zacznie rzucac, bo
              moze i potrafi --> seria Detroit - Orlando z zeszlego roku - jak ktos zna, to
              wie o co chodzi, jesli nie lepiej niech nie kwestionuje.
              A ze czepiam sie trenera... no mam powody - chodzi o Billupsa i o to, ze nie
              zawsze najlepsi gracze przebywaja na parkiecie. (Okur - to gracz, ktory przy 30
              miinutach ma zawsze doble double.. zgoda ze przy WallaceX2 o to rudno, ale
              wciaz... Brown woli Campbella, ktory nie robi NIC) Do tego zarzuty o rasizm..
              no nie wiem. Sa dwie strony medalu: Uwazany za najlepszego coach'a fachowiec,
              trener reprezentacji USA lub czlowiek ktory przez 30 lat trenerki nie zdobyl
              pierscienia, pod ktorym nie chce grac wybrany w zeszlym roku w dracfcie
              koszykarz, bo boi sie po tym co dzieje sie z Okurem..
              Szczerze mowiac nie pamietam wiecej konstruktywnych argumentow.. w kazdym
              razie - pewnie usiade przed telewizorem i bede trzymal kciuki za Detroit, a gdy
              zakonczy sie seria, chetnie tu wroce i pogadam o tym. Lakers i zachod sa do
              ogrania. Chyba najbardziej od 5 lat. Mam tylko nadzieje ze seria bedzie grana
              fair, naprawde nie chce moc kogos obwiniac o przegrana, jesli tak sie stanie.
              Zycze tego sobie i Wam.
              Pozdrawiam.
              • Gość: D-TOWN Re: CO ZA DEBILNY ARTYKUL - CZYTAC TU IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.06.04, 21:06
                byla jeszcze kwetia lawki rezerwowych.. zgoda - dla mnie to rowniez spore
                zaskoczenie, ze LA maja takie wsparcie ze strony zmiennikow. Jackson takze
                oszczedza wszystkim frustracji, wpuszczajac na parkiet najlepszych (LB).
                Natomiast lawka Pistons gra duuzo ponizej oczekiwan. Zobaczymy. Jesli bedzie
                gral Okur, jesli Corliss sie rozkreci.. z Lakers bedzie zle.. ale jesli beda
                grali tak jak dotychczas - w dodatku tyle minut z Campbellem, to Corliss bedzie
                Score'lissem, a Medvedenko bedzie notowal na nim po 2 bloki, a Okur bedzie mial
                statystyki typu 10 min, 5 fauli, 4 pkt 2/5, 3 zbiorki. James i Hunter za wiele
                punktow nie zdobeda.
                No i nastepny kwiatek - O'neala i Bryanta mozna powstrzymac do 40-50 puinktow
                jesli sie ioch podwaja i potraja:) Doprawdy? A Full court trapping, boxing-out,
                mixed-zone D? Detroit ma do tego ludzi i wie jak to robic. W zasadzie robia to
                najlepiej od wielu lat. Wiec chyba maja szanse?
                Przyznam ze w tej chwili ciezko mi sobie wyobrazic ze wygrywamy z LA 4 razy.
                Ale to dluga seria i wszystko moze sie zdarzyc. Zobaczymy co przyniosa 2
                pierwsze mecze, mam nadzieje ze uda nam sie urwac jeden mecz.
                W kazdym razie kazdy kto uwaza ze LA rozniesie tloki zna NBA chyba tylko z
                takich artykulow jak powyzszy. Zobaczymy
                • Gość: mario Re: CO ZA DEBILNY ARTYKUL - CZYTAC TU IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.06.04, 11:18
                  bravo D-town.wreście cos mondrego mozna przeczytać na tym forum a nie tylko
                  teksty pseudofachowców w stylu:Lakers the best, Shaq ich rozniesie itp.
                  przyglądam sie Pistonsom od poczatku P.Offów i musze przyznac ze jestem pod
                  wrazeniem.seria z indianą pokazała jaki potencjał ma ta druzyna.Obrona - tu
                  rece same skłądają sie do oklasków, jeszcze nikt tak nie bronił jak tłoki,
                  badBoysi w porównaniu z dzisiejszym zespołem to gogusie.kazdy punkt im trzeba
                  wyszarpać, mallone i payton nie mają siły na taką walke dlatego mimo wielkiej
                  ambicji wydaje mi sie ze na nich mie ma co liczyc w przekroju calej serii,
                  owszem zdarzy sie karlowi mecz z dorobkiem ok 15 pkt ale raczej tylko jeden.
                  prawdziwy problem pistons to atak.tu są niestety bardzo himeryczni, poza Ripe
                  który ponizej 20 ptk nie zejdzie reszta to duza niewiadoma.potrzebne jest
                  blisko 20 ptk Rashida, ben tez musi przekroczyc 10 ptk na mecz.ławka Lakers
                  rzeczywiscie zaskakuje bedzie bezsilna przy takiej obronie.

                  lakers są uwazani za faworytów ale chyba tylko z przyzwyczajenia i tak anprawde
                  małej wiedzy naszych "fachowców" o ekipie Detroit

                  PIstons-lakers 4:2!!
                  NIECH MOC BEDZIE Z WAMI
                  • Gość: anakinsky Re: CO ZA DEBILNY ARTYKUL - CZYTAC TU IP: 212.160.156.* 04.06.04, 17:44
                    Pseudofachowcow? Dawni badBoysi to gogusie? Chlopie skad zes sie urwal? Obecni
                    Pistonsi maja tyle wspolnego z BAD BOYS Thomasa, Laimbeera, Salleya, Rodmana i
                    Aguirre'a ze maja nawiazujace do nich stroje i graja na tej samej hali. Nie
                    wiem ile masz lat chlopcze, ale ja pamietam bardzo dobrze mecze dawnych BAD
                    BOYS jak niszczyli Lakers (z Kareemem i Magicem), Boston (z Birdem, Chicago (z
                    Jordanem) i Portland (z Drexlerem). Dzisiejsza Indiana to przy tych druzynach
                    gogusie, jak to okreslasz. Jesli masz mozliwosc to poogladaj sobie te mecze -
                    jak sie bronilo, a strefa wtedy nie grali w NBA. Az nie moge sie doczekac jak
                    po weekendzie tacy pseudofachowcy jak ty beda plakali, ze ich all-defensive-
                    team z Detroit dostal po dupie od LA i jak zwykle zwala na sedziow.
                    I jesli widzisz mojego nicka, to zrozumiesz dlaczego twoj podpis NIECH MOC
                    BEDZIE Z WAMI jest dla mnie nie na miejscu.
                    • Gość: Sasza Hehehe. Moc padla Anakinksy IP: 150.254.69.* 07.06.04, 13:50
                      Pewnie, ze obecne Detroit nie ma jeszcze tej sily co starzy dobrzy BB, ale
                      wszystko przed nimi. Tamto LA z Jabbarem, Magiciem, Worthym dla mnie tez bylo
                      lepsze niz obecne.
        • Gość: Sasza Re: CO ZA DEBILNY ARTYKUL - CZYTAC TU IP: 150.254.69.* 07.06.04, 13:42
          Dzieki za ten piekny tekst! Jak na razie trafiles idealnie. Pierwszy mecz dla
          Tlokow i oby tak dalej. Kibicje Tlokom od czasow BB, gdy obrona tlamsili samego
          Jordana - to jeden z powodow, dla ktorych w Dream Team I nie bylo Isiaha
          Thomasa - Jordan nie mogl mu wybaczyc dominacji Pistons i zachowania Thomasa
          podczas pierwezego All Stars Game z udzialem Jordana ;)
          W kazdym razie bardzo licze, ze tytul po 14 latach wroci do Detroit. Nikt nie
          liczyl, ze mistrz moze byc ze Wschodu, a jednak tak wlasnie moze sie to
          skonczyc. Oby!
          Porto tez nie jest zespolem z gwiazdami, a jednak CL wygrali. W NBA powinno byc
          tak samo. Nie ma to jak twarda, zdyscyplinowana obrona, bez tego nie ma
          koszykowki. A w Michigan o tym doskonale wiedza. Laimbeer, Mahorn, Salley,
          Rodman, Dumars, Jones, Thomas, Aguirre beda z nich dumni :)
      • Gość: Perczyn Re: NBA. Finał Lakers - Pistons IP: *.aster.pl / *.aster.pl 04.06.04, 11:49
        Szkoda że "specjalista" od koszykówki w Gazecie jest fanem Lakersow i zamiast
        rzeczowej analizy szans obu druzyn, karmi nas oklepanymi frazesami.
        Nie wiem jak wam, ale ja przewagi Lakersow doszukuje sie tylko na środku...
        zresztą tam nikt w lidze nie ma odpowiedzi na Shaqa. Choć jezeli Superman
        bedzie wykonywal osobiste grubo ponizej 50%, moze byc ciekawie. Mimo wszystko
        4-2 Lakersi.
      • Gość: Wilt Re: NBA. Finał Lakers - Pistons IP: 62.29.137.* 04.06.04, 13:28
        No to emocje buzują i dochodzi do wymiany opinii na forum. Od opinii
        wprawiających w osłupienie (np. że Lakers nie będą mieli przewagi własnego
        parkietu albo że za to mieli ją ze Spurs;-) – przy okazji wyjaśniam, że
        rozstawienie w konferencji decyduje w PIERWSZEJ rundzie, potem liczy się już
        liczba zwycięstw) po bardziej przemyślane i rozbudowane (pozdrawiam kolegę D –
        Towna) – jednak podobnie błędne ;-), co postaram się zaraz wykazać.

        Pierwszym z popełnianych tu błędów jest przenoszenie wyników w sezonu
        regularnego na playoffs, co szczególnie dziwi właśnie u fanów Detroit, którzy
        mieli przecież okazję zaobserwować, jak bardzo w playoffs zmieniła się gra
        zarówno ich zespołu, jak i jego przeciwników. Ale w jeszcze większym stopniu
        dotyczy to Lakers: dlatego nieaktualne są wszelkie zarzuty wobec Lakers, że
        słabo bronią, zawodzi ich ławka, nie grają zespołowo itd. Twierdzący tak nie
        śledzili widać serii ze Spurs i Wolves (szczególnie D – Town: naprawdę nie
        wiesz, że to właśnie poprawa nie w ataku, a w obronie, która zdusiłą Spurs,
        zadecydowała o zwycięstwie Lakers? Nie trzeba dodawać, ze ofensywa Spurs była
        silniejsza i trudniejsza do zdławienia niż u Pacers). Aktualny pozostaje tylko
        zarzut, że LAL czasem sobie odpuszczają, kiedy kontrolują serię, w przekonaniu,
        że i tak wygrają, jak w 2 z meczów z Minesotą: ale to akurat niewielka pociecha
        dla Detroit, bo jeśli będą mocniej naciskać i nadwątlą u Lakersów to
        przekonanie, to tamci tym mocniej będą odpowiadać ;-) (i dlatego właśnie
        sądzę, że brak kontuzji u Timberwolves nie zmieniłby na ich korzyść nawet o 1
        zwycięstwo losów serii, bo Lakers graliby cały czas jak w 4 wygranych z rzędu z
        San Antonio).
        Przy okazji: D – Town, o ile wiem, Kobe w sezonie nie krył Billupsa, więc nie
        ma co ekscytować się zdobyczą – szczególnie jednorazową – tego ostatnigo. Krył
        natomiast Ripa: zaraz, jeśli już chcesz wyciągać wnioski z sezonu, czy tamten
        nie osiągnął w meczach z Lakers imponujących 10 ppg? ;-)
        I odniesienie do raczej zabawnego sformułowania o ograniczaniu Shaqa przez
        Okura. Jedynym, co sensownego może to oznaczać, jest – jak później częściowo
        precyzujesz - wykorzystująca zasięg ofensywny Turka taktyka wyciągania
        kryjącego go Shaqa dalej od kosza, co przyniosło im zwycięstwo w drugim starciu
        w sezonie – trudno jednak oczekiwać, by miało to jakiś realny wpływ na
        rezultaty Finałów, i to tylko częściowo dlatego, że Okur nie jest już nawet
        starterem. Tak czy owak, dla powstrzymywania Diesla ważniejsi są obaj
        Wallace’owie (przy czym Sheed może tu działać podobnie jak Mehmet, tylko
        lepiej). BTW: Okur jest wzrostu Rasheeda, a niższy i lżejszy od Campbella.

        A propos Hamiltona, kolejnym błędem jest powszechne teraz przecenianie go. To
        niezły SG, który sprawdza się w systemie Pistons i osiąga dobre wyniki dzięki
        temu, że jest tam jedynym „consistent scorer” , co raczej powodem do chwały dla
        Pistons jako całości nie jest, przeciwnie – nic więcej, bo w lidze nie jest z
        pewnością nawet w Top 10 na tej pozycji (można by się zastanawiać nad Top 15).
        Chwalenie go za danie sobie rady z Artestem jest nieporozumieniem, bo: a) był
        kryty głownie przez Reggiego, co zresztą było grubym błędem Carlisle’a; b) nie
        można wszystkiego sprowadzać do sytuacji 1 na 1: Rip świetnie wykorzystywał
        kolejne zasłony dawane przez grający na niego zespół, uciekając od
        bezpośredniego kontaktu z kryjącym go graczem i dlatego mógł być tak efektywny.
        Powstrzymać go można było zespołowo, czego Pacers nie zdołali. W odróżnieniu do
        Lakers, którzy właśnie zespołowo po 2 porażkach wzięli się z sukcesem za
        powstrzymywanie Parkera i Duncana. Gdybym chciał wszystko sprowadzać do
        indywidualnych pojedynków, też mógłbym napisać, że Payton i Malone byli lepsi
        od tamtych… choć wiadomo, że to nieprawda.
        Nie wiadomo zresztą, czy teraz Kobe będzie głównym kryjącym Ripa, raczej rolę
        tę przejmie Devean. Ma to zresztą związek z inną podstawową kwestią: nawet
        gdyby Lakersi rzeczywiście nie mogli powstrzymać „dwójki” Pistons, nie będzie
        to dla nich nawet tak w przybliżeniu tak ważne jak dla Pacers. Uważam za
        zabawne, gdy D – Town pisze, że Kobego z Shaqiem starczy ograniczyć do 40 – 50
        pkt. (ja obstawiałbym bliżej 60 ;-)), a z resztą Lakers można sobie poradzić;
        well, więc ja powiem, że w Detroit starczy ograniczyć Hamiltona do 20 pkt., a z
        resztą graczy można sobie poradzić. I kto jest teraz w lepszej sytuacji? Bo
        trzeba obóz Pistons uświadomić, że wyniki po sześćdziesiąt parę punktów się
        skończyły, przynajmniej ze strony ich przeciwników, których obecna wersja ma
        potencjał ofensywny o klasę lepszy niż Indiana czy New Jersey.

        Przejdźmy do krótkiego (już i tak tradycyjnie zbytnio się rozpisałem ;-))
        porównania na pozycjach:
        PG – Payton – Billups: przewaga Detroit.
        SG – Kobe – Hamilton: duża przewaga Lakers.
        SF – Devean – Prince: biorąc pod uwagę spadek efektywności Prince’a w kolejnych
        rundach kusi mnie ogłoszenie remisu, ale niech będzie lekka przewaga Pistons.
        PF – Malone – Rasheed: kontuzja Rasheeda przesądza o lekkiej przewadze Lakers.
        C – Shaq – B. Wallace: duża przewaga Lakers.

        Ławka: przewaga Pistons (tu z kolei fani Detroit zdziwili mnie niedocenianiem
        tej przewagi), ale i rezerwowi Lakers (Fish, Rush :-)) udowodnili, że są w
        stanie zaważyć na przebieg serii, kiedy obrona przeciwnika koncentruje się na
        Big Four – takiego luksusu nie mają rezerwowi Pistonsów.

        Trener: lekka przewaga Lakers.

        Własny parkiet: przewaga Lakers

        Doświadczenie: przewaga Lakers.

        Intangibles: przewaga Lakers, którzy zaczynają serię u siebie (gdzie w playoffs
        nie przegrali jeszcze meczu), są bardziej głodni sukcesu (każdy z Big 4 ma coś
        do udowodnienia, a wszyscy zdają sobie sprawę, że może to być ostatnia szansa
        zespołu w obecnym składzie), i wierzą w zwycięstwo. Sądzę, że Pistons w
        zwycięstwo za bardzo nie wierzą i są podświadomie zbyt usatysfakcjonowani samym
        dotarciem do Finałów, żeby teraz mieć tak wysoką motywację do walki co Lakers,
        dla których same Finały praktycznie nic nie znaczą.

        Jaki z tego wszystkiego wyłania się obraz? Odpowiem analogicznie jak przed
        serią z Wolves: 4:1 dla Lekrs, może 4:2, jeśli po drodze przytrafi się jakiś
        pech i/lub znów odpuszczą sobie któreś spotkanie (w sumie kolega Ben Wallace ma
        rację: w najgorszym przypadku będzie 4:2 ;-)). A jeśli, jak się spodziewam,
        fani Detroit zechcą polemizować z tą analizą, odpowiem krótko: Lakers pokonali
        4:2 Spurs, którzy byli co najmniej równie dobrzy w obronie jak Pistons, a za to
        lepsi w ataku, mieli prawdziwą supergwiazdę w osobie Duncana (a w playoffs to
        supergwiazdy decydują o wyniku), mistrzowskie doświadczenie (też bezcenne w
        playoffs) i przewagę własnego parkietu. Detroit nie ma żadnej z tych przewag,
        więc nie wmówicie mi, że poradzi sobie z Jeziorowcami lepiej od San Antonio.
        Możecie zapewnić ciekawe widowisko, dzielnie i twardo walczyć (czego się
        spodziewam),ale natrafiliście na drużynę przewyższającą was i waszych
        dotychczasowych przeciwników o klasę, tak jak Sixers w 2001 (też świetna
        drużyna defensywna, ale stanowczo za słaba, by zrównoważyć przewagę Lakers w
        ataku). Cieszcie się więc samym osiągnięciem Finałów, podczas gdy my już
        niedługo będziemy cieszyć się z mistrzostwa numer 15, a przy okazji wyrównania
        rachunków z Detroit za 1989! :-)

        Apeluję przy tym do obozu Pistons, żebyście przestali zapewnić sobie z alibi na
        wypadek przegranej w postaci a to sędziów (odwieczny wykręt ze strony
        pokonanych przez Lakers: chyba tylko Spurs potrafią przegrywać z klasą), a to
        jakoby ograniczającego potencjał zespołu Larry Browna. Do licha, czy nie
        widzicie, że to jeden z 3 najlepszych trenerów w lidze, który właśnie
        doprowadził w
        • Gość: Wilt Uzupełnienie - ucięło IP: 62.29.137.* 04.06.04, 14:31
          Apeluję przy tym do obozu Pistons, żebyście przestali zapewnić sobie z alibi na
          wypadek przegranej w postaci a to sędziów (odwieczny wykręt ze strony
          pokonanych przez Lakers: chyba tylko Spurs potrafią przegrywać z klasą), a to
          jakoby ograniczającego potencjał zespołu Larry Browna. Do licha, czy nie
          widzicie, że to jeden z 3 najlepszych trenerów w lidze, który właśnie
          doprowadził was po raz pierwszy od 14 lat do Finałów – tam, gdzie nie mógł
          Carlisle, którego przy okazji Brown właśnie pokonał w bezpośrednim trenerskim
          pojedynku; jak można mieć jeszcze jakieś wątpliwości? Ktoś mógłby odpowiedzieć,
          że Carlisle nie miał Rasheeda: ale to właśnie LB nalegał na jego sprowadzenie,
          na co chyba nigdy nie zdobyłby się Rick. Niechby nawet doprowadziło to do tego,
          że pozbawiony pozycji startera Okur odejdzie; ale trenera rozlicza się za tu i
          teraz, a tu i teraz bez Sheeda Detroit nie byłoby w Finałach.
          I nie zżymajcie się na komentatorów piszących, ze Lakers są faworytami: po
          prostu mówią prawdę. ;-)
          Kwestia mistrzostwa: czy Brown przez jego nieposiadanie (ma zresztą np.,
          mistrzostwo NCAA i wiele innych osiągnięć) jest słabszym trenerem od
          posiadających je LaMotty czy Tomjanovicha? Nie widziałem, żeby ktokolwiek
          znający się na rzeczy wypowiadał się w ten sposób: podobnie można by twierdzić,
          że Barkley jest gorszym PF od Rodmana, bo nie zdobył tytułu.
          A już nazywanie LB rasistą (?!) uważam za wyjątkowo niesmaczne i bezpodstawne:
          D – Town, masz jakiekolwiek dowody czy choćby poszlaki? Zresztą jak miałoby się
          to przejawiać: jest białym, który preferuje czarnych?! Dla mnie to nonsens, i
          tyle.

          Ale mniejsza o podobne szczegóły i cieszmy się Finałami, które powinny być
          ekscytujące. Go Lakers! Po mistrzostwo nr 15!!! :-)

          Pzdr
          • Gość: LB Re: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.06.04, 00:25
            Ja rasistą???
            No nie.... ;)

            Gratulacje dla Lakersów za zdobycie mistrzostwa, bo nie wierzę, że dadzą je
            sobie wyrwać. Detroit szaleje z radości, że wygrali Wschód, podczas gdy
            tymczasem, jak to określił Byron Scott: "Tu (w Lakersach) nie celebruje się
            Mistrzostwa Konferencji". Dla Detroit to coś nowego, dla Lakersów coś, co wielu
            z nich już przeżywało. 2 mecze to max, co Detroit może urwać.

            Pzdr,
            LB
            • Gość: D-TOWN Re: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.04, 13:04
              To juz ostatni wpis przed pierwszym meczem... generalnie dyskusja, mimo w miare
              zaqchecajacej formy, momentami traci merytoryczny charakter. Wybacz kolego
              Wilt, ale zupelnie trace chec do odpierania argumentow, po ktore sam siegam, a
              ktore nastepnie przedstawiane sa przeciw mnie ( = powtarzane).
              No tak.. gdzies juz slyszalem ze w playoffs to inaczej sie gra... chyba lepiej
              czy cos.. o to chodzilo? Odsylam do gry Billupsa w playoffs rok temu. I
              Hamiltona ogolnie po sezonie zasadniczym.. to a propos tego jaka mial srednia z
              LA.. oczywiscie wiemy ze nie gral w LA? a w Detroit to byl 1 mecz po kontuzji?
              I ze Kobe jednak kryl Billupsa w Detroit? Zreszt --> Podkreslam, mowie to tylko
              zeby skorygowac pewne rzeczy, a NIE UPATRUJE W tych rzeczach jakichs przewag
              Detroit!!
              Hamilton poza pietnastka SG w lidze... na to tylko jedna odpowiedz: LOL, jesli
              juz jestesmy na tym poziomie. Ale to tez niewazne, kazdy moze miec swoje zdanie.
              Malone - Rasheed przewaga Malone..
              To co napisales o LB dowodzi ze nie znasz go za dobrze.
              Ja tez moglbym isac o tym ze Detroit w kazdej serii przespalo 1 lub 2 mecze..
              tylko po co.
              No nic, powiem tak: kazdy ma podstawy do swoich opinii ( mowiac to mam na
              mysli, ze uwazam ze wiara kibicow LA w swoj zespol jest ze wszech miar
              uzasadniona, a moja wiara w Pistons wynika z tego, ze wierze ze sa w stanie
              pokonac LA i ze LA to nie jest zespol nie do pokonania --> tak, nie sa tez nie
              do pokonania 4 rzy przez Tloki, w co wierze), nie ma sensu nikogo przekonywac
              na sile, moje komentarze kierowalem do wszytskich kibicow, ktorzy byli otwarci
              na argumenty i gotowi do rozsadnej polemiki. Ton pierwszego komentarza byl
              spowodowany tonem komentowanego artykulu. Jeszcze kilka malych statystyk:
              Kobe i Shaq zdobywaja w tych palayoffs srednio 44 - 45 punktow
              no i pozwole sobie na cytat:
              Detroit Pistons offensive stats for these NBA playoffs playoff games 18 ppg
              86.06 opp ppg 80.39 DIFF + 5.67 FG % 0.407 OPP 0.385
              Los Angeles Lakers ofensive and defensive stats NBA playoffs playoff games 17
              90.00 86.18 + 3.82 FG% 0.452 OPP 0.421
              Uwazam ze Detroit, jesli chodzi o tzw "match-ups" wypada bardzo dobrze.
              Jeszcze do tego kolegi Lb..:) W Detroit byla wielka feta z okazji zdobycia
              mistrzostwa konferencji - wszyscy swietowali 2 dni - wolne od pracy. Niewiadomo
              czy gracze beda w stanie grac dzisiejszej nocy, ze wzgledu na prawdopodobnie
              wysoki poziom stezenia alkoholu w krwi, spowodowany dlugotrwalym upojeniem
              szampanem. Gracze jednoglosnie oswiadczyli, ze sa juz spelnieni jako sportowcy
              i postaraja sie stworzyc ciekawe tlo bardziej utytulowanym i znanym atletom z
              ulubionego miasta wszystkich kibicow LA, aby mogli oni zaprezentowac cala game
              swych umiejetnosci. Usmiechniety od ucha do ucha Ben Wallace dodal, ze Pistons
              nie beda tez mieli zadnych pretencji do sedziow, poniewaz nie chca uchodzic,
              sladem innych zespolow, za szukajacych wytlumaczen, co mogloby byc rysa na
              pierscieniach, ktore po meczu nr 4 otrzymaja zawodnicy Lakers. W kuluarach
              Richard Hamilton spekulowal, ze Pistons byc moze pokusza sie o wygranie jednego
              meczu lub dwoch, co pozwoliloby zakonczyc serie w Los Angeles, gdzie zawodnicy
              z Detroit byc moze mogliby przylaczyc sie do mistrzowskiej parady.
              A jak bedzie, zobaczymy dzis w nocy.
              GO PISTONS
              Pozdrawiam

            • Gość: LB Re: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.06.04, 00:26
              No cóż, jak widać 14 lat oglądania amerykańskiego basketu nie wystarczy, żeby
              poznać tę grę. Chociaż może to i lepiej, że nie wszystko jest takie
              przewidywalne...

              Cieszę się, że tytuł wrócił na Wschód!!

              Gratulacje dla Detroit.

              Pzdr,
              LB
      • Gość: michał Re: NBA. Finał Lakers - Pistons IP: *.siedlce.cvx.ppp.tpnet.pl 04.06.04, 17:34
        Dlaczego wszyscy skazuja Pistonsow na pewną porażkę. To jest naprwde swietna
        drużyna. Widziałem na żywo w The Palace mecz Pistons-Lakers w tym sezonie w
        listopadzie i wiem że ograc Lakersów nie jest wcale tak trudno. Przeciwko
        Wielkiej Krowie (O'Neal) mamy najlepszego obronce w lidze, natomiast przeciwko
        Bryantowi zagra Hamilton, który jest od niego szybszy. Reszta Lakersów to albo
        emeryci albo ludzie którzy średnio potrafią grać w koszykówkę. Pan dziennikarz
        wymienił w swoim artykule wiele czynników przemawiających za Lakersami ale
        zapomnial o jednym najważniejszym. Nie jest tajemnicą, że mamy w Lakers dwóch
        weteranów, którzy dlatego grają jeszcze w NBA żeby zdobyć za wszelką cenę
        mistrzostwo. Największym zagrożeniem dla Pistons są więc sędziowie którzy
        prawdopodobnie będą ciągnąć Los Angeles do zdobycia tytułu. Powtórzy sie
        sytuacja z zeszłego roku kiedy to mistrzem maił zostac David Robinson kończący
        karierę. To tyle, pozdrawiam i życze miłego oglądania finałów.
        • Gość: anakinsky Re: NBA. Finał Lakers - Pistons IP: 212.160.156.* 04.06.04, 17:57
          Ci weterani z Lakers, jak to okreslasz, wyeliminowali San Antonio i Minnesote.
          Any questions?
          • Gość: Tomeq Re: NBA. Finał Lakers - Pistons IP: *.syscomp.pl / *.crowley.pl 04.06.04, 19:38
            Lakers wygrają i nie ma bata!!!Shaq to najlepszy center w NBA, Kobiasz to
            najlepsza "dwójka" od 98 roku,a reszta ekipy GP i Karl choć starzy i już nie
            tacy dobrzy to jednak ciągle czołowi gracze na swoich pozycjach.Szacunek dla
            Bena i Ripa ale nie zdobędą tytułu.Go Lakers!!!!!!
            • Gość: Humbak Bryant najlepszy od 98'. IP: *.ghnet.pl / *.ghnet.pl 05.06.04, 18:07
              Chyba biorąc pod uwagę całokształt. Pierwsze lata to nie były rewelacyjne.
              Wtedy lepszy był moją zdanią Iverson. Tarez Bryant jest najlepszy bez dwóch
              zdań.
              • Gość: A.I. Brawo! IP: *.plock.cvx.ppp.tpnet.pl 05.06.04, 21:39
                Brawo Humbak! Mnie też się wydaje, że Iverson to najlepsza "dwójka" w lidze,
                chociaż Bryant jest bardziej efektowny. To jedyny( moim zdaniem) dający się
                lubić gracz LAL. Ten sezon Iverson miał słabszy -kontuzje :(- ale w następnym
                będzie lepiej.
                P.S. Ciekawe, dokąd odejdzie Bryant? Tak czy inaczej, będzie to koniec dla
                lejkersów:)... nareszcie...
                • Gość: Humbak Re: Brawo! IP: *.ghnet.pl / *.ghnet.pl 06.06.04, 16:00
                  O ile odejdzie. U nich w od dawna kłótnie, wszystko się sypie, a gdy przychodzi
                  co do czego nagle się sprężają i kolejny tytuł. Szczerze mówiąc mam tego dość.
                  Z resztą gdzie miałby pójść? Phoenix? Marion mu odradza. Atlanta? Brak defensyw
                  na tytuł. Utah? Sam powiedział, że nie chce. Jeśli chodzi o 76ers, to musieliby
                  dokonać gruntownej przebudowy. Żałuję, ale z tymi zawodnikami nic nie osiągną.
                  • Gość: Humbak Re: Brawo! IP: *.ghnet.pl / *.ghnet.pl 06.06.04, 16:16
                    A swoją drogą. Iverson jest świetny. W 2001 grał nieprawdopopdobnie. Momentami
                    odnosiłem wrażenie, że łatwiej mu się rzuca nad głowami centrów niż z wolnej
                    pozycji. Mikrofala! A zagranie z meczu gwiazd? W narożniku złapał piłkę będąc w
                    wyskoku, przełożył do drugiej i rzucił. Nie Muszę wspominać, jak sądzę że
                    trafił.
                    • Gość: A.I. Re: Brawo! IP: *.plock.cvx.ppp.tpnet.pl 06.06.04, 20:12
                      Ja czyyałem gdzieś, że może odejść do Orlando( za McGradi'ego) albo do
                      Clippers. A co do Philly, to obyś się mylił! Zobaczymy, kto im przypadnie w
                      drafcie. Pozdro!!!
                      • Gość: Humbak Re: Brawo! IP: *.ghnet.pl / *.ghnet.pl 06.06.04, 22:01
                        Zyskają na tym Lakers, patrząc na obecną formę T-mac'a. Gość rzuca, i nic
                        dobrego z tego drużynie nie przychodzi. Clippers? Ci mogliby sporo z Bryant'em
                        sporo osiągnąć. On, Brand, Magette, Richardson... nieźle. Trzymam kciuki za
                        Philly. Pzdr
      • Gość: luk PISTONS wygrało pierwszy mecz!!!!!!!!!!! IP: 193.0.73.* 07.06.04, 09:20
        Na nic nie zdadzą się dziwne teorie i pomysły pismaków - Pistans wygrało
        pierwszy mecz i idą na mistrza;)
      • Gość: 7dust Re: NBA. Finał Lakers - Pistons IP: *.acn.waw.pl 17.06.04, 23:11
        Chcaiłbym, żeby teraz, po zwycięstwie Setroi, ktoś posypał głowe poipołem, że
        napisał taki stek bzdur. Ale czy to możliwe...?
      • Gość: dr j FINAL I PO FINALE IP: *.bj.uj.edu.pl 18.06.04, 18:19
        a ja sie tylko grzecznie pytam juz po finale:
        I CO PEWNIACZKI???????!!!!!!!!!!!
        I CO?????????????

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka