Gość: y
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
08.08.12, 22:37
Dziś część pierwsza:
1. Badminton: na miarę możliwości. Jeden ćwierćfinał, więcej w tej dyscyplinie ugrać się po prostu nie dało.
2. Boks: upadku dyscypliny ciąg dalszy. Nie zakwalifikował się żaden zawodnik, wysłaliśmy raptem jedną dziewczynę, która przegrała w I rundzie- fakt, że nie z byle kim i przy podobno przy pomocy sędziów. Chyba występ na miarę możliwości. Przy innym losowaniu można było ugrać trochę więcej.
Zresztą polski boks amatorski zmarł już dawno. Każdy zawodnik, który coś potrafi, przechodzi do boksu zawodowego i traci szansę olimpijską. Z reguły też marnuje karierę.
3. Gimnastyka sportowa: na miarę możliwości. Nie ma następców Blanika i prędko nie będzie. Medale i miejsca punktowane- dla innych.
4. Jeździectwo: też na miarę możliwości. Na sukces nie można było liczyć i sukcesu nie było. W tym sporcie od Seulu Polska nie istnieje.
5. Judo: też na miarę możliwości. Kompromitacji nie było, miejsce piąte i siódme. Gdyby było lepsze losowanie, albo inny system repasaży (gdyby walczył w nich każdy kto przegrał z finalistą), mogło być lepiej. Ale w przyszłość można patrzeć z nieśmiałą nadzieją. W Rio może być lepiej.
6. kajakarstwo górskie: też na miarę możliwości. Miejsca w czołówce były, do medali brakowało niewiele- trochę szczęścia, trochę pewności siebie. W Rio może być lepiej.
7. Kolarstwo szosowe i torowe: na miarę możliwości. W obu tych dyscyplinach medal byłby dużą niespodzianką. Do światowej czołówki mamy daleko. Na szosie gdzieś widać słabą nadzieję na przyszłość- pokolenie Kwiatkowskiego i Bodnara wygląda obiecująco. Jeśli nie zniszczą ich kontuzje, doping, układy w kolarstwie zawodowym- mogą dojść daleko. Kolarstwu torowemu nie pomógł na razie tor w Pruszkowie, ale na jego efekty jeszcze wcześnie. Czas wychowania olimpijczyka to 6-8 lat. Zresztą jeden tor da niewiele. Jeśli chcemy rozwijać tę dyscyplinę musi być ich przynajmniej kilka.
8. Łucznictwo: na miarę możliwości. Rafałowi Dobrowolskiemu porażka z mistrzem olimpijskim ujmy nie przynosi. Dyscyplina jest w Polsce niszowa, uprawiana na zasadach amatorskich, mało popularna. Lepiej nie będzie. W Atlancie był brąz kobiecej drużyny, ale to się prędko nie powtórzy.
9. Pływanie: marnie. Gwiazdy dalekie od optymalnej formy. Kilka miejsc w finałach, ale bez medalu. Czy popełniamy błędy treningowe? A może po prostu przegrywamy farmakologią, tak jak kiedyś z drużyną NRD? Dowiemy się po latach.
Nawet jeśli, to dyscyplina przeżywa kryzys. Mało basenów, żmudne przygotowania, konflikty w związku pływackim, poroniony system uzyskiwania minimów (niby na dwóch zawodach, ale kryteria są notorycznie naginane, do tego zawodnicy szczyt formy szykują na zawody kwalifikacyjne, a nie na igrzyska). Rokowanie na przyszłość mizerne.
10. Podnoszenie ciężarów: dobry wynik. Złoto i brąz, przed igrzyskami wynik wzięlibyśmy w ciemno. Zawiódł Marcin Dołęga, a raczej jego psychika. Na przyszłość dobrze rokują tylko bracia Zielińscy. Wśród kobiet posucha jest wręcz beznadziejna.
11. Siatkówka plażowa: dobry wynik, dobre rokowanie na przyszłość. Awans do ćwierćfinałów i niewielka porażka z faworytami to sukces.
12. Siatkówka halowa: niby rozczarowanie, ale czy rzeczywiście mamy do tego podstawy? To drużyna, która sporadycznie pojawia się na podium ME i MŚ- broń Boże żelaźni faworyci. Dobre wyniki w wakacyjnej Lidze Światowej świadczyły jedynie, że forma pojawiła się przedwcześnie. Na igrzyskach było już marnie, zawodnicy zmęczeni i zniechęceni. W czołówce światowej jak zwykle jesteśmy i jak zwykle niewiele z tego wynika. Chyba czas się przyzwyczaić- grają jak zawsze i przegrywają jak zawsze.
I na koniec jeden apel: pozwólmy pracować dalej trenerowi. Do tej pory drużyna wczołgiwała się do turnieju olimpijskiego bijąc się w różnych turniejach ostatniej szansy. Teraz przynajmniej awans był w ładnym stylu- to dobrze rokuje.
13. Strzelectwo: bardzo ładny występ, duży sukces i niespodzianka. Nic nie wskazywało na medal, obstawiano raczej heroiczną walkę o wejście do finału. Warto w tę dyscyplinę inwestować, a będziemy mieli spory pożytek.
14. Szermierka: upadek. Najpierw męczarnie przy zdobywaniu kwalifikacji, potem bardzo przeciętny występ olimpijski. najgorsze, że nie ma na co narzekać- występy były na miarę możliwości. W Pekinie alkoholizm trenerów i działaczy przestał być tajemnicą. Dziś o ekscesach nie słychać, ale tajemnicą poliszynela jest upadek klubów, brak trenerów i mała liczba zawodników. Cieszmy się z występu w Londynie, bo wszystko wskazuje, że w Rio będzie gorzej.
15. Tenis stołowy: na miarę możliwości- wygrywano ze słabszymi, przegrywano z faworytami. Inwestycje w tę dyscyplinę, opanowaną przez Chińczyków, nie mają większego sensu.
15. Triathlon: wyjazd miał być turystyczny i był turystyczny. Nie liczyliśmy się przez igrzyskami, nie liczymy na igrzyskach i nie będziemy liczyć po igrzyskach. Chyba że stanie się cud na miarę sukcesów Justyny Kowalczyk,
cdn