Gość: maciek
IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl
21.04.02, 12:39
Wczorajszym przeciwniwnikiem "tygrysa"
w walce o "MISTRZOSTWO ŚWIATA" WBO (-;
okazał się człowiek z nikąd.
To tak jakby walczył z którymś z forumowiczów.
Jedno pytanie:
CZY JAKAKOLWIEK POWAŻNA FEDERACJA BOKSU UMOZLIWIŁABY
WALKĘ O JEJ MISTRZOSTWO ZAWODNIKOWI Z NIKĄD ?
"BOKSEROWI" POZA JAKĄKOLWIEK KLASYFIKACJĄ.
WBO to cyrk, para-wrestling, który przez pewnien czas
bawił w Anglii, a od jakiegoŚ czasu przeniósł się do tradycyjnie
szowinistycznych Niemeczech, ku uciesze prymitywów.
"Pretendenci" to zazwyczaj podtatusiali sparingpartnerzy (byle
z USA, a najlepiej jak czarni), na co dzień
parający się np. sprzątaniem siłowni czy fitness klubów (albo ulic).
Dostaje toto bilet do Niemiec i z powrotem, parę marek
i jest w niebo wzięty, że dali mu zarobić.
A prymitywi dowiadują się "WALKA O MISTRZOSTWO ŚWIATA".
I do tego jeszcze te wzruszenia, hymn, premier, ksiądz,
"ludzie kultury", TVP .... hahahahah ... co za wiocha ...