Forum Sport Sport
ZMIEŃ
    IP: 204.52.187.* 22.10.04, 13:15
    Dlaczego Jacek Krzynówek robi karierę, a wielu innych, może nawet
    zdolniejszych polskich piłkarzy, nie? Kiedy strzela takie bramki jak Realowi
    i Romie, o reprezentacji nie mówiąc, dumni rodacy zadają sobie pytanie - skąd
    się taki wziął?

    Ma cechy, bez których nie można być dobrym sportowcem - jest utalentowany i
    pracowity. Z talentem się urodził, pracować musiał. Kiedy ktoś przychodzi na
    świat na wsi między Piotrkowem a Radomskiem, widzi, jak ojciec haruje,
    dmuchając w hucie szkło, a matka stojąc za cudzą, sklepową ladą, w domu jest
    biednie i dzieci do szkoły nie zabierają śniadania, to ma dwa wyjścia - albo
    pracować, żeby było lepiej, albo iść pod sklep i pić piwo.

    Jacek miał szczęście, że nie kupił go żaden znany klub z wielkiego miasta, a
    całe jego polskie doświadczenia futbolowe ograniczyły się do Radomska,
    Częstochowy i Bełchatowa. Nie był skażony tym wszystkim, co daje piłkarzowi
    popularność w Warszawie, Krakowie czy Poznaniu i co nieraz kończy jego
    karierę. Po wyjeździe do Norymbergi miał prawo czuć się jak góral z Białego
    Dunajca, który bez znajomości języka, wyjechał do roboty na budowę w Nowym
    Jorku.

    Krzynówek wiedział, że ma pracę jak nigdy w życiu i pamiętając o naukach
    wyniesionych z biednego domu, ją szanował. Okazało się, że chłopak z wiochy
    zabitej dechami może być większym profesjonalistą niż teoretycznie bardziej
    światli od niego. Krzynówek nie robi sobie włosów na irokeza, nie używa żelu,
    nie nosi kolczyków, jest ostatnim polskim piłkarzem, z którego paparazzi czy
    dzienniki bulwarowe miałyby pożytek. Taki trochę Adam Małysz, ale z mniejszą
    głową do interesów.

    Jerzy Dudek, który wyjechał z Polski, mając za sobą bodajże 15
    pierwszoligowych meczów, także nauczył się podejścia do zawodu piłkarza za
    granicą. Ilu jest polskich graczy, którzy po wyjeździe podnieśli swój poziom
    i zostali kupieni przez lepsze kluby? Krzynówek, Dudek, Wałdoch, Hajto,
    Rząsa... Wprawdzie znaku równości pomiędzy nimi postawić nie można, ale mają
    jedną cechę wspólną - szacunek dla pracy.

    Artur Wichniarek, chłopak z dobrego domu - utalentowany, elokwentny i
    sprawiający wrażenie inteligentnego, imponuje jeszcze tylko polskim
    dziennikarzom. Bo obrońcom i menedżerom Bundesligi już nie. Jerzy Dudek,
    spytany, czy nie myślał o kupieniu czegoś, co świadczyłoby o jego statusie
    materialnym, na przykład o luksusowym jachcie, odpowiedział
    dziennikarzowi: "I co, pływałbym nim po Śląsku?". Może dlatego Krzynówek,
    Dudek i Rząsa trzymają się razem.

    Kiedy Krzynówek wraca swoim mercedesem do Chrzanowic, idzie pogadać z
    kolegami stojącymi pod sklepem z piwem. Wszyscy narzekają na życie i brak
    pracy. Jak sam twierdzi, przypomina sobie wówczas, że wielu z nich miało duży
    talent do piłki.

    STEFAN SZCZEPŁEK
    Obserwuj wątek

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka