cccfrosty
09.04.05, 20:28
Uf. Właśnie wróciłam do domu z Katowic i po odebranej jeszcze w pociągu
wiadomości sms od jednego z członków naszego klubu, który radził nam w niezbyt
grzeczny sposób pożegnać się z grą w Warszawie, pragnę wyjaśnić powody naszego
wcześniejszego wyjazdu i przeprosić osoby, które być może poczuły się z tego
powodu urażone. Dla jasności spróbuję w punktach podsumować wszystko to, co
skłoniło nas do podjęcia takiej decyzji:
1. Jak wiecie, od momentu śmierci Jana Pawła II obie byłyśmy bardzo
sceptycznie nastawione do brania udziału w Mixach - nie chodzi tu nawet o
generalną żałobę i o to, kiedy ona się skończyła, ale raczej o nasz smutek i
rozbicie, które prawie całkiem odebrało nam chęć do gry i spowodowało, że
nasza drużyna "nie trzymała się kupy" co było widać zarówno na treningach jak
i w meczu z AZS Łódź.
2. Obie w ostatnich tygodniach przechodziłyśmy grypę, a Olga nawet teraz ma
poważne problemy z oskrzelami, których powiększenie się z powodu katowickiego
smogu było słychac po jej ciągłym kaszlu, ja za to jestem alergikiem i nie
czułam się wiele lepiej.
3. Również w związku z powyższym postawiłyśmy warunek, że pojedziemy do
Katowic, jeżeli Andrzej Janowski znajdzie rezerwową zawodniczkę, która zagra w
kilku spotkaniach. Tu zaszło jakieś wielkie nieporozumienie, ponieważ Andrzej
zapewnił nas, że znalazł taką osobę, a na miejscu okazało się, że wcale jej
nie ma, wobec czego musimy albo grać wszystkie mecze, albo grać w trójkę.
Bardzo przepraszamy za nasz nagły i niezapowiedziany wyjazd, zarówno
Organizatorów zawodów jak i drużyny, które zwycięstwo nad nami odniosą
walkowerem. Mamy nadzieję, że zawody zakończą się bez dalszych takich
"skandali", oraz że warszawscy curlerzy nie wygnają nas za to na Mazury.
A tych, którzy mimo wszystko uważają nasze postępowanie za haniebną dezercję i
brak sportowej postawy, prosimy o więcej dystansu do siebie i do tego, co
robią. W końcu są rzeczy ważniejsze niż curling, a przypominam, że nasz Papież
kładł nacisk na zdrowe podejście do sportu; nie powinno być tu miejsca na
negatywne emocje... Pozdrawiam
Zuzia Reszetko