canernuto
19.07.02, 14:29
W rozegranym w środę w Trzciance meczu sparingowym piłkarze Dyskobolii
odnieśli zwycięstwo 2:0 nad poznańskim Lechem. To był ostatni mecz kontrolny
przed wyjazdem podopiecznych trenera Bogusława Kaczmarka na zgrupowanie do
Niemiec.
Przez cały mecz Lech nie był w stanie stworzyć zagrożenia pod bramką Mariusza
Liberdy. Strzały z dystansu z 35 metrów nie mogły zaskoczyć jednego z
najlepszych bramkarzy w lidze. Fenomenalną partię rozegrał za to w barwach
Lecha bramkarz Norbert Tyrajski.
Pierwszą groźną akcję Dyskobolia stworzyła po kwadransie gry. Wieszczycki
znakomicie zagrał prostopadłą piłkę między defensorami Lecha do Bogdana
Pruska, który dośrodkował momentalnie na pole karne. Z pierwszej piłki
uderzył Rasiak, ale trafił w bramkarza Lecha.
Później w ciągu dwóch minut dwa razy Tyrajski bronił w sytuacjach sam na sam
z Moskałą. Za trzecim razem skapitulował, ale sędziujący mecz Zbigniew
Marczyk z Piły dopatrzył się spalonego, choć filigranowy napastnik Dyskobolii
wyprzedził dwóch obrońców Lecha dochodząc do płaskiego dośrodkowania Pruska z
drugiej linii i nie mogło być mowy o spalonym.
Przed przerwa padła jednak bramka. Po dośrodkowaniu, tym razem z prawej
strony boiska głową Rasiak uderzył piłkę nad wychodzącym z bramki Tyrajskim.
Niemal tuż na początku drugiej połowy znów Wieszczycki obsłużył Moskałę, a
ten nie zmarnował koeljnej sytuacji sam na sam z bramkarzem.
Dyskobolia stworzyła jeszcze kilka znakomitych okazji bramkowych. Piękne
kombinacyjne akcje z udziałem Wieszczyckiego raz po raz sunęły na bramkę
Lecha. Dwa razy nasi piłkarze nie potrafili strzelić do pustej już bramki,
kolejne pojedynki sam na sam z bramkarzem przegrywali kolejno Piotr Piechniak
i Marcin Kozłowski.
Trener Kaczmarek nie martwił się jednak słabą skutecznością.
- To był w końcu mocniejszy rywal od Pogoni Świebodzin i nie można ciągle
wygrywać po 6:0. Forma ma być w lidze, w tej chwili jesteśmy po ciężkich
treningach wytrzymałościowych - powiedział po meczu "Bobo".
Bohaterem meczu był Tomasz Wieszczycki. Lechici nie potrafili go powstrzymać
i uciekali sie do brutalnych fauli. Mimo, że był to mecz sparingowy żółte
kartki obejrzeli trzej zawodnicy Kolejorza - Matlak, Remień i Goliński.
I co frajerzy przemilczeliście porażkę waszego "wspaniałego" Lecha?