Forum Sport Sport
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Co robi management Lakers?!!!

    IP: *.gov.pl 27.09.02, 15:26
    Odpowiedź na postawione pytanie mogłaby być krótka: niewiele. Jeśli ktoś woli
    dłuższą, oto parę moich przemyśleń nt. tegorocznej aktywności Kupchaka i
    spółki.

    Przysłowie mówi: nie zmienia się wygrywającej drużyny. Tym bardziej więc,
    wydawałoby się, nie zmienia się drużyny wygrywającej mistrzostwo 3 razy z
    rzędu; a jeszcze tym bardziej drużyny używającej tak specyficznej taktyki
    jak „trójkąty”, przyzwyczajenie do której zabiera sporo czasu nowym graczom.
    Można by więc uznać, że niklość zmian personalnych w Lakers w obecnym
    offseason jest jak najbardziej słuszna; ale ja tak nie sądzę. Nie sposób
    utrzymać dynastii bez ciągłego dopływu nowych, markowych zawodników.
    Rozumieli to pierwsi wielcy Celci, kiedy Auerbach niemal co rok dostarczał im
    nową gwiazdę. Rozumieli to Lakers lat 80., których zespoły West budował z
    wyprzedzeniem na kolejne lata walki o mistrzostwo, przewidując o parę ruchów
    naprzód, pozyskując Worthy’ego, kiedy w zespole grał jeszcze, i to świetnie,
    Wilkes; albo wymieniając Nixona na Byrona Scotta, kiedy Nixon był jeszcze
    jednym z najlepszych PG ligi. Nawet Bulls w przerwie pomiędzy pierwszą a
    drugą ze swoich mistrzowskich trylogii wymienili cały skład oprócz Jordana i
    Pippena. Obecnie, w dobie nie tylko salary cup, ale i luxury tax, trudniej
    dodawać jest nowych, szczególnie markowych koszykarzy, niż kiedykolwiek – ale
    nie znaczy to, że można nie próbować i spocząć na laurach, tak jak niestety
    mam częściowo wrażenie w odniesieniu do Kupchaka, który na pewno jest mniej
    aktywny niż byłby w jego sytuacji West. Oczywiście ograniczeniem są też
    kwoty, jakie jest skłonny wydać na nowych zawodników Buss; ale nowych graczy
    można pozyskać też za starych o porównywalnych kontraktach, a to również w
    większym zakresie nie jest robione.

    Zacznijmy od pozytywów. Dobrze, ze Buss, po sezonie, przed którym poskąpił
    kasy na H. Granta i T. Lue i w efekcie trudniej było obronić tytuł, wreszcie
    sypnął trochę groszem. W efekcie słusznie przedłużono kontrakt z
    Miedwiedenką, który ma spory potencjał i może być dobrym zmiennikiem Shaqa
    albo nawet, w dalszej przyszłości, startującym PF (do czego przydałaby się
    jednak lepsza defensywa). Słusznie zatrzymano również – za mniejsze pieniądze
    niż oferowały konkurencyjne teamy – D. George’a, który potencjał ma chyba
    mniejszy od Sławy (poziom Matta Harpringa czy Pattersona), ale jest dobrym
    role player, właściwie już gotowym do zastąpienia Foxa w pierwszej piątce.
    Słusznie pozyskano Kareema Rusha (sądzę, ze często zobaczymy go na parkiecie
    razem z Kobem przesuniętym na SF) Murraya, co poprawi perimeter shooting,
    nie będące ostatnio silną stroną LAL. Niech będzie wreszcie, że słusznie
    zatrzymano (ale już na naprawdę ostatni sezon!) za veteran minimum Shawa,
    spełniającego w zespole rolę podobną do dawniej Harpera. Ale to już koniec
    słusznych posunięć, co musi niepokoić, bo żaden z tych ruchów nie wzmocnił
    istotnie szans na obrone tytułu przez Lakers – które, jak wykazały ostatnie
    play offs, znacząco spadają w sytuacji kłopotów zdrowotnych Shaqa lub Kobego.
    Stąd, niezaspokojona jak dotąd, konieczność wzmocnienia składu na tyle, żeby
    możliwe było nawiązanie walki również przy chwilowej nieobecności,
    powiedzmy, 1 z tych 2 supergwiazd.

    Konieczność ta tym bardziej nagli, że najgroźniejsi rywale dokonali bardziej
    istotnych wzmocnień. Kings zdołali zatrzymać Bibby’ego i jednoczesnie
    pozyskać Keona Clarka, który jeszcze bardziej może obnażyć niedostatki Lakers
    na PF. Spurs będą mieli Ginobilego, który już w swoim pierwszym sezonie
    powinien znacząco ich wzmocnić i wywrzeć wpływ w lidze. Nawet pozyskanie
    przez Mavs „Shreka” Jonesa należy uważać za bardziej znaczący ruch, biorąc
    pod uwagę, że będzie ich pierwszym i jedynym dobrym defensorem pod koszem. Z
    kolei Nets z Mutombo, Childsem i Rogersem po raz pierwszy nie stoją na z góry
    przegranej pozycji wobec potęg Zachodu. Co więc powinni zrobić Lakers, a
    czego nie zrobili?

    Żeby było jasne; jestem realistą. Nie wymagam np., żeby Kupchak dorównywał
    Westowi i potrafił wyłowić talent nawet z odległych miejsc w drafcie (choć
    można tylko zazdrościć Spurs, którzy obecnie to potrafią i w efekcie mają
    Ginobilego, Parkera, Scolę) – w tej sytuacji lepszy jest handel posiadanymi
    draft picks. Nie wymagam również dokonania jakiegoś blockbuster move; z
    powodów wymienionych na początku rdzeń zespołu (przynajmniej Fish i
    oczywiście Shaq&Kobe) musi pozostac ten sam. Sądzę jednak, ze przynajm,niej 1
    śmiały ruch powinien być wykonany. Oczywiście w świetle istniejących
    ograniczeń nie jest to łatwe, tym bardziej że mało kto chce handlować z
    mistrzem i przez to go wzmacniać – ale pojawiają się ciekawe możliwości.
    Wielkiej gwiazdy raczej przez handel nie pozyskamy, ale też więcej wielkich
    gwiazd choćby z uwagi na chemię zespołu nie potrzebujemy; potrzebne są nam
    gwiazdy wśród role players. Np. osobiście pielęgnuję pomysł pozyskania Danny
    Fortsona, który w obecnej sytuacji Warriors jest już na pewno „expendable”.
    Dobry w obronie nie jest, ale gracze z którymi by rywalizował – Walker i
    Sława w jego obecnej formie - też asami defensywy nie są, a Fortson
    zapewniłby drugą po Shaqu wartościową opcję w ataku pod koszem, no i przede
    wszystkim swój ogromny talent do zbiórek – z nim w składzie nawet pod
    nieobecność Shaqa Lakers radziliby sobie na tablicach. Minusem są wątpliwości
    co do podejścia Fortsona – ale, po pierwsze, dzięki tym watpliwościom można
    by go stosunkowo tanio pozyskać (najpewniej za Foxa, co satysfakcjonowałoby
    obie strony); po drugie, chyba korzystnie na jego podejście wpłynęłoby bycie
    starterem w Lakers zamiast zmiennikiem w Warriors ;-); po trzecie, skoro
    swego czasu Jackson zaryzykował z Rodmanem czy późniejszym Bisonem Dele, to
    tym bardziej przyjąłby w zespole i Fortsona.

    Fortson to oczywiście przykład, przy którym się nie upieram; przykład tego,
    że nawet w obecnej lidze dałoby się uzyskać znaczące wzmocnienie zespołu bez
    wielkich wydatków, gdyby tylko trochę zaryzykować – a czasem zaryzykować
    trzeba; nie byłoby np. mistrzostwa Celtów w 1981 bez Archibalda ani drugiej
    trylogii Bulls bez Rodmana. Są i inne takie okazje – trzeba tylko poszukać.
    A nawet gdyby ktoś uważał, ze deal typu Fortson – Fox byłby za ryzykowny, to
    Lakers olali nawet mniej ryzykowne możliwości wzmocnień na mniejszą skalę;
    np. pozyskania (co zrobili w końcu Spurs) za minimum Kevina Willisa, mimo
    wieku wciąż w świetnej formie i zdolnego do osiągania nawet 7pkt./7zb., jako
    zmiennika Shaqa. W efekcie JEDYNYM obecnie 7 – footer Lakers jest właśnie
    O’Neal…
    A jeśli Willis nie został pozyskany, bo był za kiepski, to czym wytłumaczyć
    takie „wzmocnienia” jak podpisanie undrafted rookie Pargo, albo Ruckera,
    który grał w lidze…węgierskiej (szkoda, ze nie polskiej, przecież
    silniejszej)?
    Dlatego apeluję do managementu LAL i mam nadzieję, że inni się do mnie
    przyłączą; chłopaki, przyłóżcie się bardziej – pamiętajcie, że w tym sezonie
    musi być four – peat ;-)!

    Pzdr
    *
    Obserwuj wątek
      • Gość: calagan Re: Co robi management Lakers?!!! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 28.09.02, 14:19
        Cieszę się Wilt, że napisałeś w końcu tą analizę ruchów managementu Lakers. Tak
        jak przypuszczałem nie we wszystkim się z tobą zgadzam. Acz faktem jest, że
        generalnie masz rację. Postanowiłem napisać w stylu, który preferuje Wally#10,
        a więc bez cytowania, aby wyjaśnić głębiej swoje stanowisko w pewnych kwestiach.
        Generalnie z pierwszą częścią się zgadzam (odnoszącą się do historii wielkich
        dynastii mistrzowskich), acz sam zauważyłeś, że ruchy między klubami są teraz
        jakby mniej wykonalne z powodów, które przytoczyłeś (salary cup, luxury tax).
        Ja dorzucę jeszcze swoje trzy grosze odnośnie wydawania pieniędzy generalnie
        przez chiefa LA – Bussa. Już od dawna wiadomo, że Buss jest jednym z bardziej
        skąpych prezesów klubów NBA. Mimo, że Lakers są w jednym z bardziej medialnych
        miast USA, on nie raczy wydawać zbyt dużo pieniędzy na swoich graczy.
        Oczywiście, kiedy trzeba, opłaci ich sowicie, ale jeśli ma zaryzykować nie jest
        już taki chętny. Sztandarowym przykładem jest kwestia Jonesa i Campbella.
        Wiadomo było, że klubu nie stać na utrzymanie trzech supergwiazd z kontraktami
        max (Kobe był właśnie wschodzącą gwiazdą i było pewne, że zechce maxa). Mało
        tego – dwaj gracze grali na tych samych pozycjach. I nie jest tutaj istotną
        kwestią, że jednego z nich można było spokojnie przesunąć na SF (oczywiście
        Kobe`go), bez specjalnej straty dla drużyny. Generalnie nie powinno być trzech
        gwiazdorów w teamie bo to zabija salary cup i skład (Miami obecnie jest tego
        żywym (jeszcze) dowodem). Wracając do tematu – w roku, w którym Eddiemu kończył
        się kontrakt, wymusił na Westcie (jak to odmienić?) decyzję o sprzedaniu tegoż
        zawodnika, a dodatkowo o pozbyciu się kolejnego gracza z monstrualnym (jak się
        wówczas wydawało) kontraktem, czyli Campbella. West nie miał ochoty tego robić
        z kilku powodów. Mógł sprzedać Edka po sezonie za lepszy towar (chociaż Rice
        okazał się nie taki zły). Wiadomo było, że Rumbis trenerem nie będzie, a
        głównym kandydatem na to stanowisko był Jackson. Gdyby wówczas nie dokonano
        tego transferu, to dziś martwilibyśmy się tym, że nie mamy zastępcy dla
        Fishera, a nie brakiem od trzech lat na pozycji PF. W taktyce Harrisa Campbell
        był graczem, który albo spowalniał szybki atak, albo nie nadążał za powracającą
        obroną. U Jaxa byłby idealnym uzupełnieniem Shaqa. Silny, zbiera, rzuca z
        półdystansu, może go zastąpić na centrze. Ale właśnie postawa Bussa
        spowodowała, że nie chciał on mieć w składzie zawodnika będącego jedynie
        rezerwowym z 7mln kontraktem. A wystarczyło poczekać kilka miesięcy.
        Tu nastąpi mała przerwa, ponieważ idąc wątek po wątku za Wiltem, czas na plusy.
        Medveda zatrzymali podejrzewam tanim kosztem. Nie wiem na jak długo, ale ponoć
        dostał ultimatum, że jak szybko nie poprawi obrony, to szybko zniknie z rosteru
        LA. Potencjał to on ma, ale to co prezentuje w obronie jest ponoć zatrważające
        (i to mimo, że poczynił już olbrzymie postępy). Lepiej, żeby szybciej uczył się
        bronić, bo cierpliwość w końcu się wyczerpie. Tak, zatrzymanie George`a także
        uważam za bardzo dobry ruch (chociaż miałem nadzieje, że zrobią to mniejszym
        nakładem finansowym). Nie zapłacili mniej niż inni. Dali exeption. O ile wiem
        pozostali konkurenci dawali tyle samo (może jedynie dłuższy kontrakt). Mówi
        się, że jego potencjał jest większy niż Pattersona i Harrpringa – zobaczymy.
        Rush był jednym z najlepszych, prawdziwych SG w tegorocznym drafcie. Uznano to
        za strzał w dziesiątkę. Myślę, że w regular season faktycznie może uda się go
        zobaczyć, ale Kobe będzie raczej przesuwany na PG, gdzie nie mamy ludzi, niż na
        SF gdzie jest tłok. Murray? Ruch ciekawy z podwójnym dnem i jedną pułapką.
        Tracy to shooter z dystansu (jedna ze słabości LA). Jego kontrakt kończy się po
        tym sezonie. Pułapka – mamy już 3 SF (Fox, George, Murray), a jeszcze kilku
        może tam grać. Shaw – ja już nie wierzyłem, że wróci. A jednak. Ale faktycznie,
        czas już zakończyć jego męki.
        I to tyle dobrych newsów. Faktycznie Wilt masz rację. Pomijając kwestię PF, nie
        mamy nadal trzeciej opcji w ataku. Mógłby nim być Devean, ale musiałby wejść do
        gry w podstawowej piątce, a nie z ławki na kilka minut. Uważam, że czas
        zaryzykować Jax i postawić na niego. On, obok Rusha to przyszłość Lakers u boku
        Kobe`go. Natomiast faktem jest, że tak czy inaczej Lakers potrzebują
        wzmocnienia pod koszem. Wyczytałem na jednym z serwisów opinię, że gdyby Shaq
        zdecydował się na operację wcześniej, to LA łykneliby Clarka, a nie Kings.
        Szczerze mówiąc nie wierzę w to. Ale faktem jest, że decyzja Shaqa miała duży
        wpływ na decyzje podejmowane przez GM`a. Najpierw wszyscy myśleli, ze O`Neal
        podda się operacji już w lipcu. Później wydawało się, że z niej zrezygnuje, aż
        w końcu zdecydował się na nią we wrześniu. Jakie to ma znaczenie? Duże. W
        lipcu – spokojnie się zdąży wyleczyć, przejdzie cały camp, a co za tym idzie
        program odchudzający (Jax miał taki specjalnie przygotowany). Nie ma operacji.
        Nie ma nieobecności. Przechodzi odchudzanie, szukamy kogoś na back up. Tylko
        trochę lepszego od McCoya. Wrzesień – trzeba kogoś znaleźć. O zgrozo, większość
        już podpisała. Oczywiście to tylko częściowe usprawiedliwienie. Już w momencie,
        kiedy było wiadomo, że operacja jest we wrześniu mogli sięgnąć po Popeya, a
        tego nie uczynili. Są jacyś apatyczni.
        Co do wyborów w drafcie – przesadzasz. Parkera Spurs pozyskali w zeszłym
        sezonie. Wtedy West jeszcze był w LA (był konsultantem do spraw właśnie draftu
        z umową na kolejne 2-3 lata), ale ci nie posiadali wyboru (cena Granta). W tym
        roku Kupchak wykonał bardzo dobry ruch – przesunął się o kilka pozycji i złapał
        Rusha. Drugiej rundy już nie posiadali.
        No i czas na Twój gwóźdź programu. Wzmacnianie poprzez wymianę. Generalnie masz
        rację. Nie było żadnych ruchów, chociaż powinny być. Ale zastanów się. Sam
        piszesz, że nikt nie lubi robić transferów z mistrzami. Nawet konkurencja ze
        wschodu, a co dopiero z jednej dywizji (to odnośnie tradu z Fortsonem). No i
        jeszcze kwestia kogo mamy na sprzedaż. Takich graczy jest tylko 2 właściwie (i
        2 mięsa, atrakcyjne ze względu na kontrakty). Ja przypomnę tylko sytuację,
        kiedy to West musiał znaleźć kogoś po Greenie na PF. I mając Rice na zachętę,
        kasztana w skorupce prawie wydalił, a nie mógł żadnego transferu zmontować
        (chociaż był bliski takiego z Detroit). Dopiero podłączenie się pod mega
        wymianę dało efekt w postaci Granta. Kupchak nadal się uczy. A do zaoferowania
        ma mniej. Fox – SF z jeszcze 3 letnim kontraktem. W taktyce LA się sprawdza,
        ale jak by wypadł grając bardziej swobodnie? Czy równie dobrze? Horry –
        ratownik, ma opcję w przyszłym sezonie. Ale ani to PF, ani SF. Kto by go
        chciał? Podajesz jako przykład ewentualną wymianę z Golden za Fortsona. Fajnie.
        Pomijam kwestię, o której wspominasz wcześniej (nie wzmacnianie mistrza),
        dorzucę fakt, że to jedna dywizja i kwestię, że Golden samo nie bardzo wie
        czego chce. Knicks oferowali fajny pakiet za niego. Nie wzięli trując coś o
        tym, że potrzebują gracza na PF, chociaż przesądzone jest, że będzie tam grał
        Jamison, a jest jeszcze Murphy. A dodam jeszcze coś – działacze Warriors rzadko
        spełniają zachcianki swoich graczy odnośnie wytransferowania ich do innych
        klubów. Taki Blaylock przez ostatnie 4 lata jęczał, że chce odejść i co roku
        mówili – nie. Także generalnie nie jest tak różowo jak to wygląda. Tej drużynie
        ciężko jest zmontować jakikolwiek trade, nie wspominając już o tym, żeby odbył
        się tanim kosztem. Nikt nie chce z nimi robić interesów. Swego czasu nawet
        obowiązywał taki nieformalny zakaz robienia z nimi transferów (AFAIR, po
        pozyskaniu Greena bodajże, ale nie jestem pewien). Mówisz o wzmocnieniu drużyny
        poprzez podjęcie ryzyka. A może właśnie to jest to podjęcie ryzyka. Nikogo nie
        próbują pozyskać, żeby zachować gotówkę na przyszł
        • Gość: Wilt Re: Co robi management Lakers?!!! IP: *.waw.cdp.pl 30.09.02, 14:26
          Skoro to ten wątek jest poświęcony LA, odpowiem najpierw na nim na Twój ostatni
          post z wątku o rankingu graczy.

          Gość portalu: calagan napisał(a):

          > Toc ja nie oczekuje od niego az takiej gry. Ale jakby gral chociaz tak
          dobrze
          > jak w pierwszym sezonie z Jaxem na lawce to juz byloby niezle. Bo ostatni
          > sezon z kontuzja i nadwaga byl pod tym wzgledem tragiczny.

          Zgodzę się, że nie najlepszy (choć i tak trzeba zauważyć, że dostał parę głosów
          do drugiej piątki obrony – sama obecność pod koszem takiego giganta wiele
          znaczy dla defensywy zespołu). Natomiast trwały powrót Shaqa do lepszej formy
          pod tym względem jest na tyle wątpliwy, że tym bardziej trzeba się starać o
          dobrego, defensywnego PF.

          > Ja jestem wiekszym optymista i mysle, ze bedzie lepiej niz w zeszlym
          sezonie.
          > Zagrozenie Iversonizacja Kobe`go istnieje tak dlugo, jak dlugo nie udowodni,
          > ze nie ma dla niego znaczenia przywodztwo obecne (w sensie kogo uwaza sie w
          > danym czasie za lidera) w druzynie, tylko jej wynik. Ostatni sezon wskazuje,
          > ze chyba to zrozumial, ale jak jest naprawde tego sie raczej nie dowiemy.
          > Jesli bedzie gral rownie dobrze jak w zeszlym sezonie (albo lepiej), to przy
          > odrobinie lepszym wyniku druzyny ma bardzo duze szanse na MVP. Strzelca nie
          > dostanie bo musialby sie stac Iversonem, a tego chyba nikt by nie chcial.
          >

          Bez przesady, nie jestem chyba mniejszym optymistą od Ciebie – pisze przecież,
          że Lakers nie powinni być jako całość gorsi niż w zeszłym sezonie – a Kobe
          nawet lepszy. O jego dojrzałości w grze możemy wnioskować przecież tylko na
          podstawie gry; nie ma innego sposobu na ustalenie „jak jest naprawdę”. Na razie
          korzystniejsze dla zespołu (przynajmniej w Finałach) był sprawowanie przez
          Shaqa funkcji pierwszej opcji (choć niekoniecznie lidera w sensie mentalnym;
          pod tym względem Kobe jest już co najmniej tak samo ważny), i Kobe na to
          przystał; ale obaj zgadzamy się, że nadchodzi czas, kiedy korzystniejsze dla
          drużyny będzie przejęcie przez KB na stałe roli pierwszej opcji - nie ma więc
          sprzeczności między jego celami a celami drużyny.
          A co do króla strzelców, pamiętajmy, że na szczęście Bryant jest prawie o 10%
          celniejszy od AI, stąd dla konkurowania z nim nie musi oddawać podobnie
          kosmicznej liczby FGA i wystarczyłoby mu chyba przejęcie roli tej pierwszej
          opcji obok Shaqa, o której cały czas mówimy – wtedy spokojnie wyciągałby ok. 30
          ppg.

          > > Nie rozumiem; czym różnią się funkcje pierwszej opcji w ataku i kluczowej
          > > strzelby ;-) ? Jeśli to drugie oznacza mniej niż pierwsza opcja, to Kobe
          > taką
          > > rolę (drugiej opcji, tuż za pierwszą) pełni już teraz.
          >
          > Pierwsza opcja w ataku to gracz na ktorego gra druzyna. Obecnie w Lakers
          > jesli na boisku jest i Shaq i Kobe to najpierw gra sie na O`Neala. Jak sie
          nie
          > da to dalej gre kreuje Kobe, ewentualnie Shaq majac pilke oddaje ja do kogos.
          > Kluczowa strzelba to to, co robil w poprzednim sezonie Bryant - w
          decydujacych
          > momentach meczu przejmowal samodzielne zdobywanie punktow. Gesto, czesto
          > wspomagal go tez Shaq, ale zazwyczaj sam Kobe ciagnal w koncowkach mecz.

          Czyli zgadzasz się co do tego, że KB kluczową strzelbą jest już teraz –
          pozostało mu tylko przejęcie funkcji pierwszej opcji.

          (…)
          >
          > > Jasne – szczególne relacje łączące Kobego i Westa były jedynym powod
          > em, ż
          > > e
          > > takie plany w ogóle mogły się pojawić. Natomiast szansą na ich realizację
          > były
          > > tylko wspomniane kwestie przywództwa w LAL, na szczęście – jak wspól
          > nie
          > > uważamy – już wkrótce nieaktualne.
          >
          >
          > Optymistyczne. Boje sie, ze odejscie Jaxa moze sprawic, ze i Kobe nie
          > zostanie, a i O`Neal mowil, ze jak Jaxa nie bedzie to i jego nie bedzie.
          >
          >

          Ale zaraz zastrzegł się, że „chyba że zostanie oddany albo co” ;-). Nie,
          naprawdę sądzę, ze omawiana trójka dogra razem do 2006, co powinno dać nam
          jeszcze parę mistrzostw. Co potem – czas pokaże, ale wokół Kobego, który będzie
          miał wtedy dopiero 28 lat (tyle, ile Jordan i Shaq, kiedy zdobywali swoje
          PIERWSZE mistrzostwa), naprawdę nie powinno być trudno budować kolejne składy
          na miarę tytułu.
        • Gość: Wilt Re: Co robi management Lakers?!!! IP: *.waw.cdp.pl 30.09.02, 14:32
          W punktach:
          - Co do wątku historycznego, nie sądzę, żeby już w momencie transferu E. Jonesa
          było wiadomo, ze ster drużyny przejmie Phil (m. in. z powodu skąpstwa Bussa, o
          którym wspominasz – gdyby Rambis się sprawdził, wtedy chętnie by go zatrzymał
          jako znacznie tańszego od Jacksona), choć jakieś rozmowy mogły już być
          prowadzone, co trudno wiedzieć na pewno. Natomiast racja, że głównym powodem
          oddania Eddiego nie było pokrywanie się jego pozycji z Kobem; przypomnę, że
          pierwotnie miał być oddany za Richmonda, innego klasycznego SG – jednak Buss
          przestraszył się kontraktu tamtego i wymusił zastąpienie przez Rice’a. Jonesa
          oczywiście szkoda, bo to fajny gość i raczej skromny – stąd raczej
          nieuzasadnione są obawy o „chemistry issues” przy jego pozostaniu; sądzę, że
          przyjąłby rolę a la Worthy, ustepując bardziej utalentowanym Shaqowi i KB.
          Cieszę się jednak, że w efekcie tego wszystkiego Bryant gra na SG; uważam, że
          na tej pozycji jest jeszcze lepszy niż byłby na SF. BTW, z jego uniwersalnością
          spokojnie mógłby być startującym PG, zbliżając się wtedy w pełni do funkcji
          następcy Magica i temperując swoje ambicje strzeleckie. To jednak oczywiście
          teoretyczna możliwość i to dotycząca przeszłości, bo obecne wyzwania wymagają
          zwiększenia, a nie zmniejszenia roli Bryanta w ataku. Nie zdziwiłbym się
          jednak, gdybyśmy – jak sam sugerujesz -przez krótkie okresy widywali na
          parkiecie wysokie zestawienie; Kobe na PG, Rush na SF i Fox/D. George na SF.
          Powracając do historii: Campbella też oczywiście żal; po nim nie było już i w
          najbliższej perspektywie nie będzie żadnego choćby w przybliżeniu
          porównywalnego zmiennika dla Shaqa. Co do zastępcy dla Fishera – jeśli nawet
          Lakers musieliby dokonać takiego wyboru, na pewno łatwiej byłoby takiego
          znaleźć niż dobrego PF (popatrz, ilu dobrych FA - PG za niewielkie pieniądze
          było dostępnych w czasie 2 ostatnich offseasons).

          - Miedwiedenko: na początku sezonu, w czasie nieobecności O’Neala, powinien
          zaliczyć (Lakers dużego wyboru tu nie mają) parę startów albo na centrze albo
          na PF, zależnie gdzie zagra S. Walker, i wtedy przekonamy się o jego
          postępach. Właśnie z uwagi na braki w defensywie widziałbym go jednak w
          dłuższej perspektywie jako zmiennika Shaqa; a na PF potrzebny jest ktoś lepszy
          w zbiórkach i defensywie.

          - D. George: na pewno Wolves oferowali mu więcej niż exception, jak również
          dłuższy kontrakt – tak samo, jak się zdaje, Wizards i Bulls. Odrzucił tę
          większą kasę; przykład godny naśladowania we współczesnej lidze. Ale czy jest
          lepszy od Harpringa i Pattersona, który – choć *&*8* jako człowiek – jest
          rzeczywiście wartościowym graczem, naprawdę dobrym w obronie, który już teraz
          powinien w pierwszej piątce Blazers zastąpić Pippena - o tym na razie nie
          podejmuję się przesądzać.

          - Shaq i jego operacja: być może rację mają utrzymujący, że na jej opóźnienie
          istniała cicha zgoda managementu, zdającego sobie sprawę, że Shaq nie jest
          teraz w stanie rozegrać na pełnych obrotach całego sezonu. Wobec tego lepiej,
          żeby był gotowy do gry i relatywnie świeży na play offs, a na razie niech sobie
          pod jego nieobecność pogra i polideruje Kobe. Takie rozwiązanie przyniosło
          sukces w ostatnim sezonie, ale rezygnowanie przez jego zastosowanie praktycznie
          z góry z przewagi własnego parkietu w konfrontacji z Kings jest, niestety,
          bardzo ryzykowne.

          - Draft: West mógł sobie w momencie wyboru Parkera być konsultantem, ale jego
          wpływ był już ograniczony. Nie ma to zresztą znaczenia, bo – jak wspomniałeś –
          Lakers i tak przehandlowali wtedy swoją draft pick z I rundy. Jak ja z kolei
          wspomniałem; jeśli już Kupchakowi gorzej niż Westowi idzie wyławianie talentu,
          handlowanie draft picks bywa właśnie dobrym rozwiązaniem – co nie przeszkadza
          jednak pomarzyć, żeby takie wyławianie mogło iść lepiej. Tym bardziej, że – jak
          pokazali właśnie Spurs ze Scolą czy Ginobilim – nie jest niezbędne do niego
          nawet posiadanie wyboru w I rundzie. Zresztą skoro, jak sam podkreślasz, mało
          kto chce handlować z Lakers, to co nam pozostaje, jeśli nie draft? Przypomnę,
          że to właśnie przez draft i wymiany wokół niego Lakersi pozyskiwali większość
          swoich znaczących nazwisk, od Pollarda i Baylora po Worthy’ego i Kobego.

          - Wymiany: tu akurat bliskość organizacyjna Lakers i Warriors może okazać się
          mniej istotna niż inny argument; te 2 zespoły nie są i nie będą w najbliższej
          perspektywie dla siebie bezpośrednimi konkurentami. Najbardziej nie chcą
          robić z sobą interesów właśnie tacy konkurenci, tj. drużyny na podobnym
          poziomie; i dlatego trudniej niż deal w ramach dywizji Lakers – Warriors jest
          mi sobie wyobrazić handel Lakers z Nets, choć to nie tylko inna dywizja, ale –
          co ważniejsze - inna konferencja. Warriors po prostu czeka jeszcze parę lat
          dobijania się do liczącego się statusu; a na razie dla osiagnięcia tego celu
          mogą robić interesy z kimkolwiek, bo nie sprawia im większej różnicy, czy w
          międzyczasie mistrzami będą Lakers, Spurs czy Nets. Sądzę, że z ich brakiem
          doświadczenia, szczególnie w play offs, przydałby im się taki zmiennik
          Dunleavy’ego i polisa ubezpieczeniowa na wypadek jego słabszego rookie season
          jakim byłby Fox , do którego na osłodę można by dodać jakąś draft pick czy – w
          razie potrzeb wynikających z salary cup - Madsena (jako z kolei taniego
          zmiennika Jamisona, z kontraktem wygasającym już w 2004). Przypomnę, ze Foxowi
          pozostały 3 lata 24 – milionowego kontraktu, podczas gdy Fortsonowi – 5 lat 38 –
          milionowego; różnica istotna. Wspominasz o Marcu Jacksonie; sądzę, ze GSW
          własnie będą chcieli uniknąć powtórzenia tamtego scenariusza w odniesieniu do
          Fortsona, bo na ich image wpłynął on fatalnie. Z kolei prawdą jest, że na razie
          nie bardzo sami wiedzą, czego chcą - ale że pojawiły się już tarcia między
          Fortsonem a Jamisonem (rzecz jasna na tle obsady PF), sądzę, że w niedługim
          czasie coś zmontują.
          Horry’emu umowa się po prostu kończy w 2004 r.; w międzyczasie sądzę, że
          znaleźliby się na niego chętni – choć mniej niż na Foxa – ale wśród zespołów,
          których z kolei LAL nie chcieliby wzmacniać; jakichś Kings czy Nets, mogących
          sobie pozwolić na to, że Big Shot Rob budzi się w pełni dopiero na play offs. Z
          kolei jednak staję się coraz bardziej zdesperowany w odniesieniu do pozyskania
          dobrego PF; na tyle, że rozważałbym oddanie komuś Fishera. PG w ramach
          trójkątów i z Kobem jako głównym playmakerem i tak nie odgrywa decydującej
          roli; a sądzę, że tymczasowo lukę na tej pozycji można by załatać np.
          Stricklandem, który w zamian za pierścień mistrzowski wziąłby jednak ten rok
          za minimum, tak jak poprzednio zrobił to Richmond (od którego zresztą Rod jest
          w znacznie lepszej formie). My tymczasem poprawilibyśmy się pod koszem, a w
          2003 r. można by myśleć o nowym PG (np. podobnym do Fisha Beście, który znów
          będzie wolny). Przy nazwiskach Stricklanda i Besta, jak i Fortsona, się zresztą
          nie upieram; po prostu rysuję niektóre z możliwych do zrealizowania przy
          odrobinie odwagi scenariuszy.
          A tamten deal z Rice’em; nie pamiętam w tej chwili szczegółow, ale raczej nie
          upadł on przez niechęć do Lakers – chyba, że to była ta okazja, kiedy McHale
          dał upust swoim prywatnym uprzedzeniom z okresu, gdy grał w Celtach.
          Przypomnij szczegóły, jeśli pamiętasz.

          - Podjęcie ryzyka; zdecydowanie miałem na myśli podjęcie go przez ZROBIENIE
          czegoś, a nie NICNIEROBIENIE – tym bardziej, że w obecnej sytuacji Lakers ta
          pierwsza opcja przynosi ze sobą właśnie ryzyko MNIEJSZE, choc innej natury.
          Jasne, że nie deklaruję się jako pesymista, twierdzący, że fourpeat się nie
          uda. Wolałbym jednak nie musieć liczyć przy rozważaniu, czy szanse nań są
          większe czy mniejsze od 50%, na z jednej strony - powrót
          • Gość: Wilt Re: Co robi management Lakers?!!! IP: *.waw.cdp.pl 30.09.02, 14:33
            - Podjęcie ryzyka; zdecydowanie miałem na myśli podjęcie go przez ZROBIENIE
            czegoś, a nie NICNIEROBIENIE – tym bardziej, że w obecnej sytuacji Lakers ta
            pierwsza opcja przynosi ze sobą właśnie ryzyko MNIEJSZE, choc innej natury.
            Jasne, że nie deklaruję się jako pesymista, twierdzący, że fourpeat się nie
            uda. Wolałbym jednak nie musieć liczyć przy rozważaniu, czy szanse nań są
            większe czy mniejsze od 50%, na z jednej strony - powrót Shaqa do wielkiej
            formy oraz rozwój George’a i Miedwiedenki, a z drugiej – na kłopoty prawne
            Webbera, brak defensywy Mavs czy wiek Mutombo.

            Pzdr

            P.S. Kolejne próby wyłowienia diamentu w błocie: niejacy Sam Shephard (5,5 pkt.
            i 3,5 zb. w NBDL) oraz Jefferson Sobral (7,2 pkt. i 2,6 zb. w lidze
            brazylijskiej). No comments…
          • Gość: Wilt Re: Co robi management Lakers?!!! IP: *.waw.cdp.pl 30.09.02, 14:44
            >
            Nie zdziwiłbym się
            > jednak, gdybyśmy – jak sam sugerujesz -przez krótkie okresy widywali na
            > parkiecie wysokie zestawienie; Kobe na PG, Rush na SF i Fox/D. George na SF.

            Rush na SG, of kors. ;-)
          • Gość: calagan Re: Co robi management Lakers?!!! IP: *.pl 02.10.02, 14:49
            Witam ponownie. W celu zaoszczędzenia na kosztach odpowiem w jednym poście
            (piszę w Wordzie - jestem modemowcem). Kiedy otwierałem forum myślałem, że
            ruszyła dyskusja (6 postów). Kiedy zobaczyłem autorów pomyślałem, że jestem Ci
            już nie potrzebny bo toczysz dyskusje sam ze sobą J. Kiedy w końcu
            przeczytałem posty odetchnąłem z ulgą, a jednak oczekujesz jeszcze ode mnie
            odpowiedzi.

            Wątek historyczny: Myślę, że w momencie stawiania Rumbisa na pierwszego po
            Bogu West jeszcze wierzył w swoja inwestycję (Rumbis podobno był trzymany, aby
            kiedyś przejąć drużynę – coś jak swego czasy West). Fakt, raczej jeszcze wtedy
            nie przewidywał Jacksona na miejscu Rambisa, ale nie miał z pewnością ochoty
            pozbywać się Campbella, zdając sobie sprawę, że tak naprawdę nie daje szansy
            następcy Harrisa na ułożenie gry z odpowiednim wykorzystaniem potencjały tego
            gracza. Zarabiał jak na tamte czasy straszne pieniądze, ale bardzo szybko
            został dogoniony przez innych graczy. Za Eddiego miał przybyć Richmond, a w
            dalszej kolejności miał być Webber (czyli to co się stało tyle, że bez udziały
            Lakers). Buss przestraszył się jednak spraw poza boiskowych Webba i do wymiany
            nie doszło. Wycofanie się Ediego z bycia pierwsza opcją, a później drugą szło
            bardzo topornie. W początkowym okresie skróconego sezonu Eddie grał bardzo
            słabo jak na jego możliwości. Zauważyli to wszyscy. Z czasem pewnie by się
            przyzwyczaił, ale wcześniej zechciałby maxa. I wyobraź sobie gracza pokroju
            Foxa (przesada, ale niewiele większa byłaby różnica) no może Rice`a z
            zarobkami większymi niż ma teraz Kobe. Startującym PG to on się stanie za
            jakieś 8-9 lat, kiedy na SG nie będzie już tak dobry. Na SF byłby gorszy, bo
            jest moda ostatnio na wysokich SF, a to oznacza problemy zarówno w ataku jak i
            w obronie (weź takiego Garnka zatrzymaj).

            West wbrew pozorom miał bardzo duży wpływ na to co się wybiera, a nawet na to
            jaki ruchy kadrowe się odbywały. Jest niemal pewne, że większość posunięć
            Kupchaka od czasu rezygnacji Westa z funkcji GM`a była jednak z nim
            konsultowana albo przynajmniej zasięgano jego opinii w tych kwestiach.
            Posiadanie pierwszej rundy nie jest konieczne do wyłowienia talentu (zwłaszcza
            ostatnio gdy jest tylu Europejczyków), ale trzeba w takim razie posiadać drugą
            rundę jeśli klub nie chce zdać się na łut szczęścia, że inni nie wybiorą
            upatrzonego gracza. Ostatnimi czasy LA regularnie pozbywają się drugiej rundy.
            Znów odpada.

            Wymiany: Fakt, Warriors jeszcze długo będą się dobijać do czołówki, ale
            niechęć do wzmacniania mistrza jest wszechobecna. A w przypadku LA rozciąga
            się także na inne okresy (także bez tytułu). Jakoś nie przypominam sobie, żeby
            kiedykolwiek Lakers robili wymianę z Clippers. A ci do niedawna nie byli wcale
            wyżej niż Golden teraz. Oczywiście nie jest wcale bliżej do wymiany z
            zespołami z czołówki wschodu, ale już między średniakami z zachodu, a wschodu
            jest zasadnicza różnica. Polisą dla Dunleve`go będzie Richardson, a na p-o i
            tak (jak sam to zauważyłeś) nie mają szans w najbliższych latach, więc
            doswiadczenie Ricka o kant czterech liter potłuc. A co do Madsena – kontrakt
            kończy mu się za rok (2003). Zdaje się, że LA wykorzystali opcję z jego
            kontraktu.
            Wspomniałem o Blaylocku. Ale przykład Jacksona jest bardzo dobry. Puścić go
            nie chcieli, a grać też mu nie dali. Na linii Fortson – Jamison nie ma tarć.
            Jest wojna. Forston jest po prostu świadomy, że już zdecydowano, kto będzie PF
            w nadchodzącym sezonie nim jeszcze zaczął się jakikolwiek camp. A on oczekiwał
            uczciwej rywalizacji między nimi, a nie nakazu z góry. Z Horrym jest o tyle
            fajna sprawa, że ma opcje na ostatni rok kontraktu i można go wyczyścić
            (chociaż zrobiłbym to z ciężkim sercem pamiętając jego poświęcenie dla drużyny
            w ostatnich latach) z rosteru i salary cup. Faktycznie jesteś zdesperowany
            skoro chcesz oddać Fishera. Patrząc na parę lat w przyszłość nigdy nie
            zdecydowałbym się na ten ruch. Dlaczego? Za 2-3 lata będziemy mieli 5 graczy w
            składzie i niemal full kasy zablokowane. A jak długo można liczyć na emerytów.
            Mówisz Best. No, ale Fish spełnia w drużynie określoną rolę. Nie jest tylko do
            przeprowadzania piłki przez połowę. Jest strzelbą. Do spółki z Foxem stanowi
            trzecią opcje w pierwszej piątce. Best jest bardziej PG niż SG i tak nagle się
            nie przestawi. Ja mam na oku pewien plan dla LA, sięgający (gdyby wypalił)
            dalekiej przyszłości po O`Nealowej. Ale jak wszystkie plany w obecnych czasach
            wymagałaby poświęcenia się przez Bussa i płacenia przez kilka lat lux taxa.
            Mój plan jest taki: teraz jeszcze jest na rynku jeden ciekawy 7footowiec. Mowa
            o Wang Zhi Zhi. W Dallas nie zostanie, to jest niemal pewne. Rozmawia z
            Golden. Chcą ponoć zmontować S`n`T. To źle. Ale do rzeczy. Jeśli udałoby się
            jakimśsićk cudem przekonać Wanga do podpisania kontraktu za małe exeption
            (jeśli go jeszcze nie zużyli na Shawa), to mielibyśmy niezłego zmiennika dla
            Shaqa. Zakładając, że Zhi rozwinąłby się tak jak go do tego predysponują
            warunki, można by pomyśleć o pozostaniu z nim na dłużej. W przyszłym sezonie z
            rostera spada Murray, Madsen, Walker, Shaw. Można by zwalić Horrego (exeption)
            (szkoda, ale biznes is biznes). Może udało by się też sprzedać Foxa (na ławkę
            znajdzie się tańszych – acz już nie tak dobrych). Walkera, jeśli zrobi w tym
            sezonie oczekiwane postępy, zatrzymać za middle exeption (jak George`a) i
            podpisać nowy kontrakt (krótki, na długi na pewno by się nie zgodził) z
            Wangiem. Niewątpliwie wiązało by się to z wpadnięciem w podatki, ale za to
            możliwe, że szkielet drużyny już byłby gotowy w momencie odejścia Shaqa na
            emeryturę (Kobe na SG, George na SF, Walker/Medved – też do przedłużenia w
            międzyczasie – na PF i Wang na C (też do przedłużenia w międzyczasie)). I to
            jest już przyzwoity szkielet. Uzupełnić jeszcze ławkę i gramy dalej w top 4.
            Tyle, że za cholerę nie wiem jak to się ma względem salary cup (że o podejściu
            Jacksona nie wspomnę).

            Kwestii ryzyka na razie nie skomentuje, ponieważ zauważyłem, że poprzednio
            końcówka mojej odpowiedzi skasowała się (albo nie przekopiowała – bez
            różnicy). Dogram resztę tekstu z pierwszego postu oddzielnie.

            I nie rozbrajaj mnie tymi złośliwościami odnośnie podpisywania nowych graczy.
            Wiesz dobrze, że są to zawodnicy wyłącznie na camp. A że egzotyczni?
            Medvedenke też z takiego campu wyłowili. Z całego zastępu tych pseudo centrów
            i PF tylko Soumaila Samake ma szansę pozostać na dłużej (do czasu powrotu
            Shaqa).

            Co do transferu Rice`a. Chodzi Ci o ten kawałek z Detroit? Poszperam w
            archiwum i jak coś znajdę to napiszę.


            Ps: O rzesz k... i ew,kjxcsdci!!6b:uf8<><KN. Trochę się wyładowałem. Niestety
            po napisaniu tego tekstu okazało się, że mój ładny plan wziął w łeb, bo
            Clippersi zalinkowali Zhi Zhi (kiedy oni się dorobili tak niezłego GM`a i to
            byłego Lakersa!). No cóż, trudno.
            • Gość: Wilt Re: Co robi management Lakers?!!! IP: proxy / *.gov.pl 08.10.02, 17:43
              Teraz ja jeszcze odpowiem; tym razem trochę krócej, co – jak się zdaje –
              bardziej powinno Ci odpowiadać.

              - Historia: każde przestawienie się na odgrywanie mniejszej roli jest trudne,
              ale Jonesowi – jak sam zauważyłeś – to się udało. Nic dziwnego; patrzą na
              listę graczy, którym ustępował pierwszeństwa, obejmującą nie tylko zrozumiałe
              kandydatury Shaqa i Zo, ale i … Masona w Miami (i to po okresie, gdy był
              liderem w Charlotte), nie powinno się mieć wątpliwości, że – obdarzony w
              dodatku osobiście raczej bezproblemowym charakterem - był na dobrej drodze do
              pogodzenia się z pierwszeństwem zarówno Shaqa, jak i Kobego. Co do jego
              ustawienia – w przypadku, gdyby doczekał się Phila Lakers, uważam, że w jego
              systemie mógłby wylądować na PG (coś a la młodszy Harper), a wtedy Kobe
              pozostałby na SG; idealne rozstawienie. Co zaś do maksymalnego kontraktu; nie
              sądze, że zażądałby go w Lakers. Zażądał go dopiero po okresie spędzonym w
              Hornets, ośmielony tym, że w swoim szczytowym sezonie osiągnął tam, jako LIDER
              playoff team, przeszło 20 ppg, królował w przechwytach i został wybrany do All –
              NBA Third Team – niczego z tego oczywiście nie zdobyłby jako 3. opcja w LA.

              - West: oczywiście, że jakiś wpływ na decyzje Kupchaka miał, ale równie
              oczywiste jest, ze ostateczne decyzje podejmował tamten. Gdyby było inaczej,
              sytuacja nie przedstawiałaby się tak mało obiecująco jak teraz: na 5 - 6 graczy
              naprawdę liczących się teraz w Lakers ( Kobe, Shaq, Fish, Fox, Horry,
              ewentualnie jeszcze D. George ) WSZYSCY zostali pozyskani za osobistego
              menedżerowania Westa, a ŻADEN za czasów Kupchaka. Kontrast jest tym bardziej
              dobitny w porównaniu z tym, ile osiągnął już Mr Clutch w ciągu zaledwie paru
              miesięcy pracy w Grizzlies; patrząc, jak za takie resztki koszykarza jak
              Anderson sprowadza strzelca osiągającego ponad 15 ppg (Wes Person) trudno nie
              mysleć, że to z nim u steru obecna dynastia mogłaby spokojnie patrzeć w
              przyszłość. Ale cóż, Buss nie chciał płacić wielomilionowych sum zarówno GM,
              jak i trenerowi oraz jednoznacznie rozstrzygać podziału ról między nimi, więc
              wziął tańszego i mniej wpływowego GM, powierzając więcej odpowiedzialności
              Jacksonowi – niepomny tego, że w dziedzinie wyławiania talentu temu ostatniemu
              daleko nie tylko do Auerbacha i Westa, ale i Rileya, i nie poradzi sobie na
              dłuższą metę bez dobrego GM.

              - Wymiany Lakers – Clippers; choćby wspomniana przeze mnie Nixon i draft pick
              za B. Scotta i Swena Natera; różnica klasy między Lakers i Clippers była
              wtedy właśnie analogiczna do obecnej Lakers – Warriors. Wygląda na to jednak,
              że tak czy owak LAL nie są obecnie zainteresowani Fortsonem (kolejny objaw
              stawania się przez Phila zbyt pewnym siebie?). Szkoda. Richardsonowi trochę
              trudno być alternatywą dla Dunleavy’ego na SF (poza krótkim fragmentami gry),
              skoro – to już przesądzone – jest podstawowym SG Warriors (a jeśli uważasz, że
              w obecnej lidze Kobe nie nadaje się na SF, bo za mały – z czym się do końca nie
              zgadzam, to czemu na nadawać się Richardson?). Jeśli miałby zresztą przejśc na
              SF, to kto byłby SG – Arenas? A kto wtedy PG? Nie ma nikogo, przynajmniej póki
              Welsch się nie rozwinie. Co do Foxa; mylisz się sądząc, że nie przydałby się
              Warriors. Jak sądzisz; czemu Bulls pozyskali Oaka, a poźniej Rose’a , ww.
              Grizzlies – Persona albo Suns – Scotta Williamsa – podczas gdy te zespoły
              również nie miały/nie mają na horyzoncie play offs? Żeby, oprócz oczywiście
              samej gry, stabilizowali drużynę, uczyli młodych i korzystali ze swojego
              doświadczenia, niezależnie czy zdobytego w playoffs, czy w sezonie; po to
              właśnie są weterani.

              - Best jako typowy PG? Chyba gabarytami ;-). Tu zaskoczyłeś mnie niewymownie;
              przecież wszyscy jego krytycy koncentrują się głównie na tym, że instynktami
              znacznie bliższy jest SG; typowa mentalność „shoot – first”. Idealnie pasowałby
              więc do obecnej roli PG w Lakers, nie sprawdzając się w roli trzeciej strzelby
              gorzej od Fishera. A może nawet lepiej, patrząc na historię jego clutch shots,
              których siły doświadczyli m. in. Bulls i Bucks (w tej roli mógłby sprawdzić, że
              przebolelibyśmy odejście Horry’ego).

              - Kolejne zaskoczenie; jak w świetle tego, co sam piszesz o niechęci do
              wzmacniania Lakers, wpadłeś na pomysł, że zgodzą się na nie Mavs, jedni z
              najpoważniejszych ich rywali??!!! Cuban raczej wydałby ostatniego dolara na
              Wanga i zaryzykował III wojnę światową z Chinami, żeby jednak go zatrzymać,
              skoro alternatywą miałoby być wzmocnienie LAL. BTW; nie wiem na razie, czy Zhi
              Zhi ma szanse na bycie gwiazdą NBA, ale wiem, że jest raczej za wątły na
              centra. Z punktu widzenia obecnych i przyszłych potrzeb Jeziorowców lepszy
              mógłby tu być potężny Bateer (kolejny, którego można było mieć za śmieszną
              cenę. Second – round pick; słyszy pan, panie Kupchak?!!), stanowiący jednak
              jeszcze większą enigmę co do swoich faktycznych możliwości.

              - Mniejsza exception w tym roku została wydana na Shawa. Wg USA Today Madsen ma
              umowę do 2004 r. – ale oczywiście wcześniej może być jakaś opcja.

              - Przyznam, że nie mam pojęcia, czemu moje uwagi o ostatnich propozycjach
              kadrowych w LA miałyby rozbrajać. Czy naprawdę powinienem do nich dopisać, że
              zdaję sobie sprawę, że nie wszyscy ci ludzie w drużynie zostaną (rzecz
              niemożliwa choćby matematycznie)? Czy zostanie paru, czy jeden (jak poprzednio
              McCoy), czy żaden – nie pomoże to w żaden zauważalny sposób Lakers w w
              fourpeat; i to jest myśl, jaką – mam nadzieję, że nie w sposób za bardzo
              zawoalowany – starałem się wyrazić. Miedwiedenko w żadnym stopniu nie dorósł
              przy tym jeszcze do oczekiwań na tyle, żeby przez jego przykład można choć
              częściowo usprawiedliwiać poszukiwanie wzmocnień dla mistrza w ten sposób
              praktycznie ZAMIAST wielu korzystniejszych opcji dostępnych na normalnym rynku.
              A Guyton akurat ma duże szanse na pozostanie w składzie; jako następca T. Lue w
              szczytnym dziele ścigania innych mikrusów typu Bibby’ego czy Iversona.

              - Zobaczymy więc, jak będzie. Jasne, że okazji do potrzebnych wzmocnień będzie
              sporo w 2003 (choć czyhać na nie będą także niemal wszystkie inne zespoły),
              choćby McDyess czy J. Howard, natomiast fajnie by było, gdyby do negocjacji z
              FA Lakers znów przystępowali z pozycji aktualnego mistrza – i to nie tylko
              dlatego, że targować się z nimi będzie wówczas o wiele łatwiej.
              • Gość: calagan Re: Co robi management Lakers?!!! IP: *.pl 08.10.02, 20:17
                Gość portalu: Wilt napisał(a):

                ) Teraz ja jeszcze odpowiem; tym razem trochę krócej, co – jak się zdaje &#
                ) 8211;
                ) bardziej powinno Ci odpowiadać.

                Juz sie przyzwyczailem. Poprzednio rozbroila mnie ilosc postow. Trzy na moj
                jeden.


                )
                ) - Historia: każde przestawienie się na odgrywanie mniejszej roli jest
                trudne,
                ) ale Jonesowi – jak sam zauważyłeś – to się udało. Nic dziwnego; pa
                ) trzą na
                ) listę graczy, którym ustępował pierwszeństwa, obejmującą nie tylko
                zrozumiałe
                ) kandydatury Shaqa i Zo, ale i … Masona w Miami (i to po okresie, gdy był
                ) liderem w Charlotte), nie powinno się mieć wątpliwości, że – obdarzony w
                ) dodatku osobiście raczej bezproblemowym charakterem - był na dobrej drodze
                do
                ) pogodzenia się z pierwszeństwem zarówno Shaqa, jak i Kobego. Co do jego
                ) ustawienia – w przypadku, gdyby doczekał się Phila Lakers, uważam, że w j
                ) ego
                ) systemie mógłby wylądować na PG (coś a la młodszy Harper), a wtedy Kobe
                ) pozostałby na SG; idealne rozstawienie. Co zaś do maksymalnego kontraktu;
                nie
                ) sądze, że zażądałby go w Lakers. Zażądał go dopiero po okresie spędzonym w
                ) Hornets, ośmielony tym, że w swoim szczytowym sezonie osiągnął tam, jako
                LIDER
                ) playoff team, przeszło 20 ppg, królował w przechwytach i został wybrany do
                All
                ) –
                ) NBA Third Team – niczego z tego oczywiście nie zdobyłby jako 3. opcja w
                ) LA.

                Wlasnie nie jestem do konca pewien czy sie sam przestawil, czy poprostu gral
                slabiej. Nie chcial by maxa? Nie zartuj, biznes jest biznes. Ja pamietam, ze
                agent jednego z graczy Golden, ktory uzyskal w ciagu 3 lat gry srednio 3.5 pkt
                chcial na poczatek maxa dla swojego klienta. Gdyby Eddie by doczekal czasow
                Jaxa tez by chcial max, bo Jaxowi zalezaloby na nim. Popatrz na obecne zadania
                graczy. Jesli tylko sie dobrze zapowiadaja chca max. I co najgorsze wielu im
                placi.



                )
                ) - West: oczywiście, że jakiś wpływ na decyzje Kupchaka miał, ale równie
                ) oczywiste jest, ze ostateczne decyzje podejmował tamten. Gdyby było inaczej,
                ) sytuacja nie przedstawiałaby się tak mało obiecująco jak teraz: na 5 - 6
                graczy
                )
                ) naprawdę liczących się teraz w Lakers ( Kobe, Shaq, Fish, Fox, Horry,
                ) ewentualnie jeszcze D. George ) WSZYSCY zostali pozyskani za osobistego
                ) menedżerowania Westa, a ŻADEN za czasów Kupchaka. Kontrast jest tym bardziej
                ) dobitny w porównaniu z tym, ile osiągnął już Mr Clutch w ciągu zaledwie paru
                ) miesięcy pracy w Grizzlies; patrząc, jak za takie resztki koszykarza jak
                ) Anderson sprowadza strzelca osiągającego ponad 15 ppg (Wes Person) trudno
                nie
                ) mysleć, że to z nim u steru obecna dynastia mogłaby spokojnie patrzeć w
                ) przyszłość. Ale cóż, Buss nie chciał płacić wielomilionowych sum zarówno GM,
                ) jak i trenerowi oraz jednoznacznie rozstrzygać podziału ról między nimi,
                więc
                ) wziął tańszego i mniej wpływowego GM, powierzając więcej odpowiedzialności
                ) Jacksonowi – niepomny tego, że w dziedzinie wyławiania talentu temu ostat
                ) niemu
                ) daleko nie tylko do Auerbacha i Westa, ale i Rileya, i nie poradzi sobie na
                ) dłuższą metę bez dobrego GM.

                Ale czego ty oczekujesz od Kupchaka? Ma sklad gotowy. Zbudowal go West i to
                jest fakt, ale wtedy pracowal w LA i takie mial zadanie. Porownywanie obecnych
                ruchow Lakers do tego co robi w Grizzlies jest lekkim nieporozumieniem, bo on
                tam buduje zespol i to z perspektywa na nastepne 10 lat. Mam wrazenie, ze w LA
                sie nudzil, bo juz wszystko tu zrobil i nie mogl dalej tasowac zawodnikow.
                Mistrzostwu sprzyja stabilizacja, a nie ciagle zmiany kadrowe. A w przypadku
                Lakers zwlaszcza (klopoty z dostosowaniem sie do taktyki). Kup nie jest jakims
                wybitnym GM`em, ale na razie wystarczy. Dobrego PF i West nie znalazl, wiec
                nie licze, ze jemu sie uda. Mysle, ze Jax decyduje, czy chce danego gracza w
                zespole, a Kup wybiera draft, bo ma wieksze wyczucie.



                )
                ) - Wymiany Lakers – Clippers; choćby wspomniana przeze mnie Nixon i draft
                ) pick
                ) za B. Scotta i Swena Natera; różnica klasy między Lakers i Clippers była
                ) wtedy właśnie analogiczna do obecnej Lakers – Warriors. Wygląda na to jed
                ) nak,
                ) że tak czy owak LAL nie są obecnie zainteresowani Fortsonem (kolejny objaw
                ) stawania się przez Phila zbyt pewnym siebie?). Szkoda. Richardsonowi trochę
                ) trudno być alternatywą dla Dunleavy’ego na SF (poza krótkim fragmentami g
                ) ry),
                ) skoro – to już przesądzone – jest podstawowym SG Warriors (a jeśli
                ) uważasz, że
                ) w obecnej lidze Kobe nie nadaje się na SF, bo za mały – z czym się do koń
                ) ca nie
                ) zgadzam, to czemu na nadawać się Richardson?). Jeśli miałby zresztą przejśc
                na
                ) SF, to kto byłby SG – Arenas? A kto wtedy PG? Nie ma nikogo, przynajmniej
                ) póki
                ) Welsch się nie rozwinie. Co do Foxa; mylisz się sądząc, że nie przydałby się
                ) Warriors. Jak sądzisz; czemu Bulls pozyskali Oaka, a poźniej Rose’a , ww.
                )
                ) Grizzlies – Persona albo Suns – Scotta Williamsa – podczas gd
                ) y te zespoły
                ) również nie miały/nie mają na horyzoncie play offs? Żeby, oprócz oczywiście
                ) samej gry, stabilizowali drużynę, uczyli młodych i korzystali ze swojego
                ) doświadczenia, niezależnie czy zdobytego w playoffs, czy w sezonie; po to
                ) właśnie są weterani.

                Oak w Chicago mial kogo uczyc (tyle, ze on chcial grac, a nie uczyc). Golden
                ma nadmiar graczy na pozycjach 2 i 3, wiec kolejny tutaj bylby juz nadmiarem
                bogactwa, nawet jesli jest wartosciowym graczem. Rose w Bulls. On tam jest
                normalnym graczem. Nikogo nie ma uczyc tylko byc liderem i zdobywac punkty na
                maxa. Nauka mlodych - zgoda. Ale pozyskanie doswiadczonego SF moze sie odbyc
                tanszym kosztem niz oddawanie rezerwowego PF (pomijam w tym momencie kwestie
                niecheci do tego ruchu). Na rynku FA ostatnio troche sporo takich jest.
                Richardson jako zmiennik sie nadaje, jakby mial grac na stale juz nie. On
                bedzie gral jako SG. Zmieniac go moze Dunleavy i Sura. Na SF moze tez grywac
                Jamison. A jest jeszcze Mills i Welsch.



                )
                ) - Best jako typowy PG? Chyba gabarytami ;-). Tu zaskoczyłeś mnie
                niewymownie;
                ) przecież wszyscy jego krytycy koncentrują się głównie na tym, że instynktami
                ) znacznie bliższy jest SG; typowa mentalność „shoot – first”.
                ) Idealnie pasowałby
                ) więc do obecnej roli PG w Lakers, nie sprawdzając się w roli trzeciej
                strzelby
                ) gorzej od Fishera. A może nawet lepiej, patrząc na historię jego clutch
                shots,
                ) których siły doświadczyli m. in. Bulls i Bucks (w tej roli mógłby sprawdzić,
                że
                )
                ) przebolelibyśmy odejście Horry’ego).

                Eee przesadziles. Best shooterem? To czemu on tak malo punktow zdobywa?
                Wedlug statystyk srednia z kariery to 8pkt i 4as. w 20 min. jakos nie swiadczy
                to o jego predyspozycjach rzutowych. Fakt, podaje gorzej niz wiekszosc
                klasowych PG, ale zalicza sie do sredniakow, osmiele sie stwierdzic, ze do
                wyzszej polki sredniakow. Oczywisce moglby swobodnie zastapic Fishera, ale
                jego wiek sprawia, ze wole naszego Fisha.



                )
                ) - Kolejne zaskoczenie; jak w świetle tego, co sam piszesz o niechęci do
                ) wzmacniania Lakers, wpadłeś na pomysł, że zgodzą się na nie Mavs, jedni z
                ) najpoważniejszych ich rywali??!!! Cuban raczej wydałby ostatniego dolara na
                ) Wanga i zaryzykował III wojnę światową z Chinami, żeby jednak go zatrzymać,
                ) skoro alternatywą miałoby być wzmocnienie LAL. BTW; nie wiem na razie, czy
                Zhi
                ) Zhi ma szanse na bycie gwiazdą NBA, ale wiem, że jest raczej za wątły na
                ) centra. Z punktu widzenia obecnych i przyszłych potrzeb Jeziorowców lepszy
                ) mógłby tu być potężny Bateer (kolejny, którego można było mieć za śmieszną
                ) cenę. Second – round pick; słyszy pan, panie Kupchak?!!), stanowiący jedn
                ) ak
                ) jeszcze większą enigmę co do swoich faktycznych możliwości.
                )

                Moj blad, nie zauwazylem, ze jest ch
                • Gość: Wilt Jeszcze parę zdań... IP: proxy / *.gov.pl 09.10.02, 14:46
                  To jeszcze krótko, tylko o tych rzeczach, co do których wciąż się nie zgadzamy.
                  Ale najpierw fragment, który zapomniałem dopisać wczoraj:
                  „Zażądał go dopiero po okresie spędzonym w Hornets, ośmielony tym, że w swoim
                  szczytowym sezonie osiągnął tam, jako LIDER playoff team, przeszło 20 ppg,
                  królował w przechwytach i został wybrany do All – NBA Third Team – niczego z
                  tego oczywiście nie zdobyłby jako 3. opcja w LA” (ale sam fakt, że był do tego
                  wszystkiego zdolny, dowodzi, jak niesprawiedliwe jest przyrównywanie go do
                  Foxa).

                  - To, czego agenci żądają na początku negocjacji (wiadomo – złotych gór)
                  niewiele miewa na ogół wspólnego z tym, czego ich klienci dostają, i wszyscy
                  zainteresowani zdają sobie z tego sprawę. Podtrzymuję swoją opinię; gdyby Eddie
                  Jones nie został oddany, nie żądałby maksimum, zdając sobie sprawę, że główna
                  kasa musi iść do Shaqa i KB i jeśli chce zostać w Lakers, musi dostawać mniej –
                  a w Lakers chciał zostać.

                  - Taka transakcja, jak pozyskanie Persona praktycznie za nic, jest zarówno
                  bardzo korzystna, jak i niezależna od tego, jak mocna drużyna jej dokonuje. Do
                  Mitcha K. mam jedną główną pretensję; że nie kontynuuje dzieła Westa w
                  zadowalający sposób. Spokojnie, gdyby The Logo został dłużej, sprowadziłby i
                  kolejnego dobrego PF; ale że nie został…

                  - Słusznie; Oak w Chicago miał kogo uczyć – potwierdza to to, co mówiłem; i tak
                  samo teraz ma Rose. Po prostu każda młoda drużyna, w tym i Warriors, potrzebuje
                  weteranów do zrównoważenia składu – Krause otwarcie mówił przy pozyskaniu obu
                  tych graczy o takiej ich roli.

                  - Nie wiem, czy oddanie rezerwowego PF w zamian za startującego SF z mniejszym
                  kontraktem musiałoby stanowić zbyt wysoką cenę dla Warriors; tym bardziej, że
                  główny problem z nadmiarem chętnych do gry mają – jak przecież się zgodziliśmy –
                  nie na 2 ani 3, ale właśnie na 4.

                  - Statystyki Besta z kariery to 8,3 pkt., 3,9 as, oraz 44,2% FG w 22,3 min.; a
                  Fishera odpowiednio: 6,8 pkt., 3 as. i 39,5% FG w 21,8 min. (Best raptem o 2
                  lata starszy). Przypomnę przy tym najsławniejsze clutch shots Travisa; w 1998
                  jego rzut wymusił 7. mecz z Bulls, i znów wydawało się, że paść może
                  chicagowskie Imperium Zła (ale zdaje się, że Ty wtedy kibicowałeś przeciwnej
                  stronie ;-)); i jeszcze ważniejszy i trudniejszy w 2000 r., kiedy dzięki trójce
                  jego autorstwa parę sekund przed końcem Pacers wyeliminowali Bucks i w efekcie
                  mogli dojść aż do Finałów. Powtarzam, o co mi w sumie chodziło: ja też z tych 2
                  wolałbym mieć w zespole Fisha, choćby dlatego, że zgrany z innymi i
                  przyzwyczajony do trójkątów, a także lepszy w obronie, ale gdyby jego oddanie
                  byłoby kluczem do podzyskanie dobrego zawodnika podkoszowego, mógłbym je
                  osobiście zaryzykować, bo właśnie np. tak niedrogi i dostępny gracz jak Best
                  mógłby go godnie zastąpić.

                  - Aha, i co do meczów przedsezonowych, nie przywiązywałbym do nich wagi dużo
                  większej niż do lig letnich. Takie tam eksperymentalne ustawienia, ważni gracze
                  opuszczający z różnych przyczyn spotkania (jak ostatnio Shaq czy Iverson) itd.
                  Ważniejsze dla oceny szans Lakersów wydają mi się takie fakty, jak to, że Shaq
                  wbrew obawom nie przytył w czasie rekonwalescencji; wprost przeciwnie, waży 339
                  funtów – najmniej od dobrych paru lat. Z kolei Kobemu przybyło 15 funtów, ale
                  czystych mięśni, żeby jeszcze lepiej mógł radzić sobie z twardą obroną – a całe
                  lato spędził na intensywnych ćwiczeniach wszelkiego rodzaju. I to są dopiero
                  ważne i dobre dla nas wieści, bo zanosi się na to, że jeżeli nawet Kupchak nie
                  wzmocni już reszty składu, to przynajmniej tandem Shaq – Kobe (w niedawnym
                  sondażu GM 100% wskazań na najlepszy duet w lidze!) może być jako całość
                  lepszy niż kiedykolwiek.
                  • Gość: calagan Re: Jeszcze parę zdań... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 12.10.02, 22:35
                    Dobra, widzę, że czas naszej dyskusji dobiega końca (z przyczyn obiektywnych –
                    temat się wyczerpuje). Ostania odpowiedź znowu się urwała. Szlag mnie już
                    trafia przez to forum gazety. Najlepsze jest to, że za pierwszym razem pisałem
                    w wordzie, a ostatnio jak widać na żywca w sieci i też się cholera urwała. Jak
                    znajdę czas to dośle jeszcze odpowiedzi na tamte punkty, których omówienie nie
                    doszło. Ja też dorzucę jeszcze parę zdań w odpowiedzi.

                    Ad. Jones
                    Nadal uważam, że chciałby maxa i nie spuściłby z tonu. Fakt, że dostał maxa po
                    świetnym sezonie, ale w lidze ślepcy nie siedzą i wiedzą jaką wartość i
                    umiejętności ma Eddie. Było niemal pewne, że kilka innych zespołów
                    zaproponowałoby mu maksymalne wynagrodzenie. Ty jesteś pewny, że Jones
                    zrezygnowałby z większych pieniędzy na rzecz gry w LAL. Ja tej pewności nie
                    mam. Swego czasu Travis Knight bardzo trafnie skomentował fakt, że odszedł z LA
                    do Bostonu. „Chciałbym zostać w Lakers, ale tam dostanę większe pieniądze.
                    Zrozumcie mnie, jestem młodym graczem a pieniądze, które oni oferują są
                    naprawdę duże. Może kiedyś jeszcze zagram w LA, ale teraz będę występował w
                    Bostonie.” [cytat przybliżony z pamięci]. Koszykarze chcą zostać, ale
                    najczęściej jak się im dobrze płaci. Niewielu jest graczy, którzy są wstanie
                    poczekać na naprawdę spore pieniądze (patrz Fox). A ci, którzy mają jeszcze
                    kontrakty rookich, albo niskie, ponieważ wtedy był taki rynek, nie chcą czekać.

                    Ad. Person i spółka
                    Tak, sprowadzenie persona za nic jest niezwykle korzystną transakcją, ale kto
                    jej dokonuje także ma spore znaczenie. W tym przypadku sprawa jest prosta.
                    Anderson jest klockiem, ale jego kontrakt wygasa po najbliższym sezonie. Person
                    jest cool, ale ma troszkę dłuższy kontrakt. A Cavaliers jest w fazie
                    czyszczenia płac. Jaki z tego wniosek? Żeby brać udział w transakcji trzeba
                    mieć czym handlować, a ostatnio w cenie są tylko gracze z krótkimi kontraktami.
                    Kiepsko z tym w LAL. Acz faktem jest, że West chyba jednak dokonałby czegoś w
                    ostatnim sezonie, żeby teraz móc powalczyć o Clarka. Ale jak już wspomniałem
                    Kup to nie West i dlatego niczego nie zrobił. Uznał, że lepsze jest status quo
                    (Walker) niż podjęcie ryzyka (nie było żadnych gwarancji, że Toronto go nie
                    podpisze).

                    Ad. Rose, Oak i koszty.
                    Oak miał kogo uczyć, ale Rose? Przecież tam nie ma obrońców do nauki. On tam
                    jest po to, żeby nie pobili rekordu Denver (?) w liczbie odniesionych
                    zwycięstw. Oprócz tego może liderować co najwyżej mentalnie. Ale uczyć? Może
                    robić za wabik na inne większe gwiazdy (zwłaszcza po tym co mówią o Bullsach
                    byli koszykarze tej drużyny i nieudanym polowaniu w 2000 roku). Koszty? Hmmm…
                    Może i faktycznie dla Warriors nie są za duże. Ale nadal nie rozwiązana jest
                    kwestia chęci.

                    Ad. Fish i Best
                    Fakt, rzuty efektowne i efektywne. Tylko o nim dobrze świadczą. Ale obaj
                    zgadzamy się, że Fish jest lepszy. I faktycznie za cenę dobrego PF także
                    oddałbym Fisha, acz nie wiem, czy Best byłby tańszy (nie do końca można patrzyć
                    na tegoroczne ruchy FA, gdyż wiele zespołów żydzi pieniądze na przyszły rok).
                    Fisher zarabia skromne 3mln. To mało. Generalnie za dobrego PF management LA
                    pewnie pogodziłby się ze strata każdego zawodnika z poza dwójki gwiazdorów.
                    Tyle, że najwyżej dwóch naraz.

                    Ad. Preseason
                    Oczywiście, że to tylko takie sobie gierki, ale nieco lepiej można się
                    zorientować w sile poszczególnych zespołów i potencjale nowych nabytków
                    (zwłaszcza rookich). Dodatkowo można sprawdzić co robili poszczególni gracze w
                    okresie letnim. Walker trochę popracował nad sylwetka, ale w ofensywie nadal
                    jest beznadziejny. Medvedenko podobno harował jak wół ucząc się obrony, ale
                    nadal jest kiepski. Fox i Fish są napakowani. Cieszę się, że Shaq jest aż tak
                    szczupły. Kup nie wzmocni siły podkoszowej. Teraz już nie ma na to szans.
                    Dziwisz się, że nasz tandem uznano za najlepszy. Przecież mamy dwóch graczy z
                    top 3 ligi.
                    • Gość: Wilt Re: Jeszcze parę zdań... IP: proxy / *.waw.cdp.pl 14.10.02, 11:05
                      - Rada nt. Worda, w którym też na ogół piszę posty; na 1 post o maksymalnej
                      długości na forum „GW” wypada ok. 2 stron w Wordzie.

                      - Pozostańmy przy swoich zdaniach nt. tego, czy Jones chcialby maxa, czy nie.
                      Przypomnę tylko, że z Knightem była inna sytuacja; jako trzeci po Shaqu i
                      Campbellu i w dodatku kiepski center, wiadomo było, że w LA nie dostanie
                      przyzwoitych pieniędzy – co innego EJ, jako drugi najlepszy obrońca i 3. opcja
                      w ataku.

                      - Sam wspomniałeś dalej choćby o Miedwiedence, którego też można zrzucić z
                      pokładu już w 2003 r. – a że lepiej gra niż Anderson i jest jeszcze
                      przyszłościowy, na pewno byłby bardziej zachęcającą opcją niż on w zamian za
                      Bateera. Ten ostatni mniej pograł w NBA niż Zhi Zhi, ale patrząc na ich wyniki
                      w Chinach i na imprezach międzynarodowych, nie ustępuje tamtemu i jest przy
                      tym prawdziwym centrem; musi jeszcze tylko podszkolić angielski. Jednak w
                      każdym razie zgadzamy się co do tego, ze West poradziłby sobie lepiej.

                      - Nie przesadzajmy: nie jest tak, że obrońcy mogą być mentorami tylko dla
                      obrońców, skrzydłowi – dla skrzydłowych etc. Tak jak Horace Grant dla młodego
                      Shaqa, Harper dla pary Shaq – Kobe, Reggie dla całej armii młodych strzelb
                      Pacers – tak i Jalen może pełnić tę funkcję i w stosunku do
                      Chandlera/Curry’ego, i do Jaya W.; wszyscy mówią o nim w ten sposób i m. in.
                      dlatego jest jedynym kapitanem Bulls.

                      - Nie sądzę, że Best byłby droższy niż Fish; tym bardziej, że jest bardzo
                      silnie zmotywowany chęcią bycia gdzieś starterem na stałe (którym dotąd nie był
                      właśnie z uwagi na to, że jest bardziej shooterem niż playmakerem);
                      gdziekolwiek, a cóż dopiero w drużynie mistrzowskiej. Trzeba jednak przyznać,
                      że oprócz omawianego już Fortsona nie widzę w tej chwili dobrej okazji do
                      pozyskania w tej chwili wartościowego PF w zamian za jakąś kombinację graczy
                      spoza Big Two; może Ty masz jakiś pomysł? Przy okazji pytanie; gdybyś mógł
                      swobodnie o tym decydowac, którego gracza ligi pozyskałbyś dla Lakers?
                      Odpowiedzi mogą być dwie; z uwzględnieniem realiów salary cup (tj. m. in.
                      konieczności oddania w zamian kogoś z naszych) i bez.

                      - „Oczywiście nie podejrzewałem Cię o to, żebyś tych graczy uważał za
                      wzmocnienia składu, ale ich wymienianie było lekko drażniące.” Tu mogę tylko
                      dopisać: ????
                      Co do meritum, żaden z tych nowych graczy nie jest przez nikogo postrzegany
                      jako przyszłościowa gwiazda a la Nowitzki, co potwierdza brak ich sukcesów we
                      wszystkich miejscach, gdzie występowali. Można brać takich na próbę i prawie
                      wszyscy to robią – ale rzecz w tym, żeby nie zastępować przez to pozyskiwania
                      realnych, sprawdzonych wzmocnień.

                      - Ostatni cytat z Kobego o Miedwiedence: „Co do Sławy, jest w naszym systemie
                      (trójkątach) przez 2 lata i wciąż go nie zna”. Nie brzmi to pocieszająco a
                      propos formy słowiańskiego łącznika w LA…

                      - Zgadzam się co do Howarda jako prawdopodobnego kandydata, też o nim pisałem.
                      Myślałem też o McDyessie, ale mógłby być za drogi, a teraz jego zdrowie jest
                      już stanowczo zbyt wątpliwe. Trzeba przed pozyskaniem Juwana najpierw obronić
                      tytuł...

                      - Nie „dziwię się”, że nasz tandem uznano za najlepszy (teraz ja z kolei
                      mógłbym uznać ten ton za drażniący). Cieszę się; tym bardziej, że jest to
                      niezmiernie rzadki przypadek 100 – procentowej jednomyślności wśród badanych.
                      Oto inne, jeżeli można, ciekawe dla nas wyniki sondaży opinii GM:

                      - If you were starting a franchise today and could sign any player in the NBA,
                      who would it be?

                      Shaquille O'Neal - 64.0%
                      Tim Duncan - 28.0%
                      Kobe Bryant - 4.0%
                      Tracy McGrady - 4.0%

                      - Who has the best basketball instincts in the NBA?

                      Jason Kidd - 26.9%
                      John Stockton - 26.9%
                      Kobe Bryant - 11.5%
                      Tim Duncan - 11.5%
                      Michael Jordan - 11.5%
                      Mike Bibby - 3.8%
                      Tracy McGrady - 3.8%
                      Dirk Nowitzki - 3.8%


                      - Kobe Bryant and Reggie Miller finished ahead of Michael Jordan as the player
                      most likely to make a last-second shot if the game depended on it.

                      —Which player would you most like to see play? Kobe Bryant (26.9 percent).

                      —Who are the best five players, regardless of position? Shaquille O’Neal (100
                      percent), Kobe Bryant (100), Tim Duncan (88.5), Jason Kidd (73.1), Tracy
                      McGrady (61.5).

                      I na zakończenie: More than 60 percent of the general managers believe the
                      Lakers will win a fourth straight title this year. The Sacramento Kings
                      finished second with 31 percent.

                      Czyli wielki :-)), przynajmniej dla mnie, jeśli Ciebie takie sondaże nie
                      interesują.
                      • Gość: calagan Re: Jeszcze parę zdań... IP: *.dtcentrum.pl 16.10.02, 12:10
                        Gość portalu: Wilt napisał(a):

                        > Przypomnę tylko, że z Knightem była inna sytuacja; jako trzeci po Shaqu i
                        > Campbellu i w dodatku kiepski center, wiadomo było, że w LA nie dostanie
                        > przyzwoitych pieniędzy – co innego EJ, jako drugi najlepszy obrońca i 3.
                        > opcja
                        > w ataku.

                        Co tylko potwierdza moja teze, ze chcialby maxa i ze jak nie dali by mu go w
                        LA to poszedlby gdzie indziej.


                        >
                        > - Sam wspomniałeś dalej choćby o Miedwiedence, którego też można zrzucić z
                        > pokładu już w 2003 r. – a że lepiej gra niż Anderson i jest jeszcze
                        > przyszłościowy, na pewno byłby bardziej zachęcającą opcją niż on w zamian za
                        > Bateera. Ten ostatni mniej pograł w NBA niż Zhi Zhi, ale patrząc na ich
                        wyniki
                        > w Chinach i na imprezach międzynarodowych, nie ustępuje tamtemu i jest przy
                        > tym prawdziwym centrem; musi jeszcze tylko podszkolić angielski. Jednak w
                        > każdym razie zgadzamy się co do tego, ze West poradziłby sobie lepiej.

                        Hough!

                        >
                        > - Nie przesadzajmy: nie jest tak, że obrońcy mogą być mentorami tylko dla
                        > obrońców, skrzydłowi – dla skrzydłowych etc. Tak jak Horace Grant dla mło
                        > dego
                        > Shaqa, Harper dla pary Shaq – Kobe, Reggie dla całej armii młodych strzel
                        > b
                        > Pacers – tak i Jalen może pełnić tę funkcję i w stosunku do
                        > Chandlera/Curry’ego, i do Jaya W.; wszyscy mówią o nim w ten sposób i m.
                        > in.
                        > dlatego jest jedynym kapitanem Bulls.

                        Wybacz, ale Rose`a nigdy bym nie wzial jako mentora dla bandy dzieciakow.
                        Facet z podejsciem - ja chce grac na PG, albo grajcie sobie sami - nie nadaje
                        sie na mentora kogokolwiek. Fakt, ze w Chicago juz nie jeczy wynika tylko z
                        tego, ze tutaj jest glowna opcja w ataku, wiec i tak rzadzi.


                        >
                        > - Nie sądzę, że Best byłby droższy niż Fish; tym bardziej, że jest bardzo
                        > silnie zmotywowany chęcią bycia gdzieś starterem na stałe (którym dotąd nie
                        był
                        >
                        > właśnie z uwagi na to, że jest bardziej shooterem niż playmakerem);
                        > gdziekolwiek, a cóż dopiero w drużynie mistrzowskiej.

                        Co prawda to prawda.

                        Trzeba jednak przyznać,
                        > że oprócz omawianego już Fortsona nie widzę w tej chwili dobrej okazji do
                        > pozyskania w tej chwili wartościowego PF w zamian za jakąś kombinację graczy
                        > spoza Big Two; może Ty masz jakiś pomysł? Przy okazji pytanie; gdybyś mógł
                        > swobodnie o tym decydowac, którego gracza ligi pozyskałbyś dla Lakers?
                        > Odpowiedzi mogą być dwie; z uwzględnieniem realiów salary cup (tj. m. in.
                        > konieczności oddania w zamian kogoś z naszych) i bez.

                        Bez uwzglednienia salary cup, po lekkim odmlodzeniu wzialbym P.J.Browna (nie
                        biore Duncana, ze wzgledu na Kobe`go -;))(wersja walczaka podkoszowego), albo
                        chyba Howarda (ale nie wiem jak u niego z defensywa) ze wzgledu na poldystans.
                        Uwzgledniajac S.C. - nie mam pojecia bo musialbym najpierw przejzec place
                        zawodnikow z innych druzyn, a dawno tego nie robilem.

                        > Co do meritum, żaden z tych nowych graczy nie jest przez nikogo postrzegany
                        > jako przyszłościowa gwiazda a la Nowitzki, co potwierdza brak ich sukcesów we
                        > wszystkich miejscach, gdzie występowali. Można brać takich na próbę i prawie
                        > wszyscy to robią – ale rzecz w tym, żeby nie zastępować przez to pozyskiw
                        > ania
                        > realnych, sprawdzonych wzmocnień.

                        Tak, ale wlasnie czytam teksty o LAL, gdzie mowia - mamy 12 na gwarantowanych
                        kontraktach, a jakbysmy wzieli jeszcze dwoch to bylby juz lux tax, chyba nie
                        wezmiemy, chociaz jak zawodnika pasuje do koncepcji i jest wystarczajaco dobry
                        to chcemy go zatrzymac. Pytanie: O czym mowil Kupchak? ja go nie zrozumialem.
                        Moze ze zmeczenia, ale pogubilem sie, czy chca ich zatrzymac, czy jednak nie
                        (mowa oczywiscie o Samake i Pagero - ponoc Kup chcialby Samake bo nie maja back
                        up centyra, a Jax Pargo, bo uwaza, ze tam potrzebuje glebi).


                        >
                        > - Ostatni cytat z Kobego o Miedwiedence: „Co do Sławy, jest w naszym syst
                        > emie
                        > (trójkątach) przez 2 lata i wciąż go nie zna”. Nie brzmi to pocieszająco
                        > a
                        > propos formy słowiańskiego łącznika w LA…

                        Dobiles mnie. I pomyslec, ze oni chca go postawic jako back up centra.


                        >
                        > - Zgadzam się co do Howarda jako prawdopodobnego kandydata, też o nim
                        pisałem. Trzeba przed pozyskaniem Juwana najpierw obronić
                        > tytuł...


                        Jezeli prawdziwe sa doniesienia odniosnie farmy fizycznej Foxa, Fisha i
                        kobe`go, a takze twoje odnosnie wago Shaqa, to mysle, ze raczej spokojnie
                        obronia tytul (oczywiscie zakladajac brak kontuzji), a i w walce o najlepszy
                        bilans nie sa bez szans (kontuzja Bibbego).

                        > Oto inne, jeżeli można, ciekawe dla nas wyniki sondaży opinii GM:
                        >

                        Faktycznie ciekawe.
                        • Gość: Wilt Re: Jeszcze parę zdań... IP: *.waw.cdp.pl / *.gov.pl 16.10.02, 16:23
                          - Co do Jonesa; uzgodnijmy, że się nie zgadzamy.

                          - Rose, jak się zdaje, już się wyleczył z chęci bycia drugim Magicem, i będzie
                          jak dotąd grał w Bulls na kolejnej, trzeciej już w karierze pozycji startera –
                          na SG. Nie wiem, czemu aż tak uważasz, ze nie nadaje się na mentora. Pytanie za
                          5 pkt.: czy nadaje się do tego mniej niż choćby taki Oakley, funkcjonujący w
                          tej roli już w trzecim kolejnym teamie?

                          - W kwestii Pargo i Samake jest dylemat, bo Samake jest przydatniejszy z uwagi
                          na pozycję (obrońców mamy dość), ale Pargo ładniej obecnie gra; więc Kupchak
                          zapewne na razie sam nie wie, czego chce. Czego może chcieć Jackson – nie wiem.
                          Szóstego obrońcy, a la Wizards?

                          - Miedwiedenko w obecnej sytuacji kadrowej Lakers tak czy owak rozegra sporo
                          minut, szczególnie na początku sezonu; może to być dla niego test prawdy.

                          - Ja także jestem trochę spokojniejszy (co nie znaczy – uspokojony, a zresztą
                          na jakiekolwiek stanowcze wnioski trzeba poczekać do rozpoczęcia sezonu) co do
                          obrony tytułu, aczkolwiek w najlepszy bilans sezonu mocno watpię. Bibby dla
                          Kings – przynajmniej w regular season - znaczy jednak mniej niż Webber, bez
                          którego ostatnio mieli ten sam bilans procentowy, co z nim (ta ich
                          głębokość…); to nie ten sam ciężar gatunkowy, co nieobecność Shaqa.

                          - Ale z tym typowaniem to mnie zaskoczyłeś; nawet nie uwzgledniając salary cup
                          tak skromnie – PJ Brown ;-)? Duncan akurat z Kobem ma niezłe relacje, choć
                          chyba słabsze niż Garnett (Wally do tej pory nie odezwał się na forum po szoku
                          wywołanym moją sugestią, że KG mógłby nie podpisac extension z Wolves i przejść
                          do Lakers ;-)) , ale generalnie zgadzam się, ze 3 supergwiazdy naraz to
                          trochę za duże ryzyko. Dlatego osobiście w wersji bez salary cap brałbym pod
                          uwagę najwyżej właśnie Garnetta, jako stosunkowo chętnego do oddawania piłki
                          (Kidd oczywiście pod tym względem też mógłby być, ale pod innym –
                          niekoniecznie, bo jako główny playmaker ustawiony jest Kobe). Natomiast z
                          salary cup nie ma już wątpliwości; oddałbym każdego spoza Big Two za Bena
                          Wallace’a - trudno o inne wzmocnienie jednocześnie tak korzystne, mało
                          ryzykowne, no i w przeciwieństwie do Browna – nie potrzebujące się odmładzać ;-
                          )..

                          P.S. Co do wcześniejszych postów: zapomniałem dopisać, że rekord najgorszego
                          bilansu sezonu należy do Sixers ze zdaje się 1970/71, kiedy jedynym ich
                          wartościowym graczem był Greer; zaszczytne 9 wygranych - rekord poważnie teraz
                          zagrozony przez Cavs, i być może Nuggets.

                          I 2 inne ciekawe sondaże z serii:

                          DAY 10 RESULTS
                          Who is the best defender in the NBA?

                          Gary Payton - 46.2%

                          Bruce Bowen - 11.5%

                          Kobe Bryant - 7.7%

                          Ben Wallace - 7.7%

                          Tim Duncan - 3.8%

                          Kevin Garnett - 3.8%

                          Jason Kidd - 3.8%

                          Tracy McGrady - 3.8%

                          Dikembe Mutombo - 3.8%

                          Shaquille O'Neal - 3.8%

                          Clifford Robinson - 3.8%


                          Who is the NBA's most versatile defender?

                          Kevin Garnett - 23.1%

                          Tracy McGrady - 11.5%

                          Ben Wallace - 11.5%

                          Kobe Bryant - 7.7%

                          Gary Payton - 7.7%

                          Ron Artest - 3.8%

                          Bruce Bowen - 3.8%

                          Greg Buckner - 3.8%

                          Doug Christie - 3.8%

                          Tim Duncan - 3.8%

                          Robert Horry - 3.8%

                          Jason Kidd - 3.8%

                          Ira Newble - 3.8%

                          Ruben Patterson - 3.8%

                          Clifford Robinson - 3.8%
                          • Gość: calagan Re: Jeszcze parę zdań... IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 17.10.02, 16:16
                            Gość portalu: Wilt napisał(a):


                            > - Rose, jak się zdaje, już się wyleczył z chęci bycia drugim Magicem, i
                            będzie
                            > jak dotąd grał w Bulls na kolejnej, trzeciej już w karierze pozycji startera
                            &#
                            > 8211;
                            > na SG. Nie wiem, czemu aż tak uważasz, ze nie nadaje się na mentora. Pytanie
                            za
                            >
                            > 5 pkt.: czy nadaje się do tego mniej niż choćby taki Oakley, funkcjonujący w
                            > tej roli już w trzecim kolejnym teamie?

                            Nie wiem czemu ktos pozyskuje Oaka jako mentora. Jest chyba jeszcze mniej do
                            tego przystosowany niz Rose. Jest glupim zarozumialym klocem z cholernie
                            wielkim sercem do gry. Szkoda ze nie potrafi wyeliminowac swoich mankamentow
                            charakterologicznych. bylby wtedylepszy nawet od Willisa.


                            >
                            > - W kwestii Pargo i Samake jest dylemat, bo Samake jest przydatniejszy z
                            uwagi
                            > na pozycję (obrońców mamy dość), ale Pargo ładniej obecnie gra; więc Kupchak
                            > zapewne na razie sam nie wie, czego chce. Czego może chcieć Jackson – nie
                            > wiem.
                            > Szóstego obrońcy, a la Wizards?

                            Ja wyczytalem, ze przy Samake upiera sie Kupchak, a pargo preferuje Jackson.
                            Tylko, ze o ile pewne jest ze jak by zostal Samake, to po dwoch tygodniach juz
                            by go nie bylo, to w przypadku pargo niemal pewne jest, ze zostalby na caly
                            sezon (oszczedzaliby pewnie Shawa na p-o).



                            aczkolwiek w najlepszy bilans sezonu mocno watpię. Bibby dla
                            > Kings – przynajmniej w regular season - znaczy jednak mniej niż Webber, b
                            > ez
                            > którego ostatnio mieli ten sam bilans procentowy, co z nim (ta ich
                            > głębokość…); to nie ten sam ciężar gatunkowy, co nieobecność Shaqa.
                            >

                            najlepszy bilans, acz watpliwy jest jednak mozliwy. Bibby? W p-o pokazal, ze
                            wiele znaczy dla tej druzyny. Nie wiem, czy nawet w ten sposob nie uzaleznil
                            ich od siebie. Pamietaj, ze poprzedni sezon byl jego pierwszym w Kings. A po
                            tak udanych p-o dla niego mozliwe jest uzaleznienie sie druzyny od jego gry (w
                            pewnym stopniu). Nie ten sam ciezar co Shaq bo i waga jakby inna ;-), ale
                            pozycja bardzo newralgiczna.


                            > - Ale z tym typowaniem to mnie zaskoczyłeś; nawet nie uwzgledniając salary
                            cup
                            > tak skromnie – PJ Brown ;-)? Duncan akurat z Kobem ma niezłe relacje, cho
                            > ć
                            > chyba słabsze niż Garnett (Wally do tej pory nie odezwał się na forum po
                            szoku
                            > wywołanym moją sugestią, że KG mógłby nie podpisac extension z Wolves i
                            przejść
                            >
                            > do Lakers ;-)) , ale generalnie zgadzam się, ze 3 supergwiazdy naraz to
                            > trochę za duże ryzyko. Dlatego osobiście w wersji bez salary cap brałbym pod
                            > uwagę najwyżej właśnie Garnetta, jako stosunkowo chętnego do oddawania piłki
                            > (Kidd oczywiście pod tym względem też mógłby być, ale pod innym –
                            > niekoniecznie, bo jako główny playmaker ustawiony jest Kobe). Natomiast z
                            > salary cup nie ma już wątpliwości; oddałbym każdego spoza Big Two za Bena
                            > Wallace’a - trudno o inne wzmocnienie jednocześnie tak korzystne, mało
                            > ryzykowne, no i w przeciwieństwie do Browna – nie potrzebujące się odmład
                            > zać ;-

                            Generalnie przy typowaniu mialem zboczony kierunek na PF (nie wiem czemu).
                            Wogole nie bralem pod uwage innych pozycji (a mialby jeszcze inne typy).
                            Generalnie po obserwacji Miami i Portland, a takze czesciowo Dallas mam uraz do
                            posiadania trzech gwiazd w druzynie chocby jedna z nich byla nie wiem jak
                            ugodowa. O Wallace`sie faktycznie nie pomyslalem. zapomnialem o nim. faktycznie
                            przebija Browna na glowe. A tak na marginesie to wycielo, wygineli, bomba
                            atomowa spadla a my tego nie zauwazylismy - no nie ma nikogo oprocz nas na
                            forum. Ja wiem, ze watek o LAL to dla fanow lakers bardziej (chociaz o
                            minnesocie probowalem podjac dyskusje), ale czasem jakis zlosliwy komentarz,
                            uszczypliwa uwaga, albo cos. A tu nic. Toms, Reggie, Wally#10 i inni -
                            wymiotlo. Przedtem myslalem - wakacje. We wrzesniu - moze studenci, wiec
                            jeszcze wakacje. mamy koniec pazdziernika i dalej glucho. Niepokoje sie o
                            nich ;-).


                            • Gość: Wilt Re: Jeszcze parę zdań... IP: proxy / *.gov.pl 18.10.02, 14:08
                              Gość portalu: calagan napisał(a):

                              >
                              > Nie wiem czemu ktos pozyskuje Oaka jako mentora. Jest chyba jeszcze mniej do
                              > tego przystosowany niz Rose. Jest glupim zarozumialym klocem z cholernie
                              > wielkim sercem do gry. Szkoda ze nie potrafi wyeliminowac swoich mankamentow
                              > charakterologicznych. bylby wtedylepszy nawet od Willisa.

                              Lepszy od Willisa? Ne sądzę: Willis był i jest jednak po prostu lepszym graczem
                              (np. szczytowy sezon w Hawks; ponad 18 pkt.i 15 zb. oraz All - NBA Third Team),
                              do tego zdolnym grać na 2 pozycjach, nie na jednej, więc nawet poprawa
                              charakteru niewiele by w tym zakresie Oakleyowi pomogła. Ale ja pytałem nie o
                              Oaka, tylko o Rose'a; czemu uważasz, że jest tak kiepski jako mentor?
                              Rozkapryszeniem nie odbiega chyba od poziomu innych współczesnych gwiazd ligi.

                              > >
                              > Ja wyczytalem, ze przy Samake upiera sie Kupchak, a pargo preferuje Jackson.
                              > Tylko, ze o ile pewne jest ze jak by zostal Samake, to po dwoch tygodniach
                              juz
                              > by go nie bylo, to w przypadku pargo niemal pewne jest, ze zostalby na caly
                              > sezon (oszczedzaliby pewnie Shawa na p-o).

                              Powtarzam - moim zdaniem sprowadzanie 6. obrońcy nie ma sensu. Zatrzymanie
                              Pargo taki sens by miało, gdyby zastąpić nim Guytona (o ile ten ostatni ma
                              niegwarantowany kontrakt - nie jestem pewien). Ale więcej przemawia za
                              Guytonem; grał już w lidze, i to w trójkątach (Bulls), jest sprawdzonym
                              perimeter shooter. Samake może by i został przez cały sezon na IL (jak ostatnio
                              McCoy,który nb. dobrze ostatnio sprawia się w Toronto - czemu nie pokazywał
                              tego w LA?), ale oczywiście również różnicy by nie sprawił, tym bardziej, że -
                              podobnie jak Sława i Walker - nie jest nawet pełnowymiarowym centrem, żeby
                              gabarytami choć w drobnej części skompensować brak umiejętności.

                              > najlepszy bilans, acz watpliwy jest jednak mozliwy. Bibby? W p-o pokazal, ze
                              > wiele znaczy dla tej druzyny. Nie wiem, czy nawet w ten sposob nie uzaleznil
                              > ich od siebie. Pamietaj, ze poprzedni sezon byl jego pierwszym w Kings. A po
                              > tak udanych p-o dla niego mozliwe jest uzaleznienie sie druzyny od jego gry
                              (w
                              > pewnym stopniu). Nie ten sam ciezar co Shaq bo i waga jakby inna ;-), ale
                              > pozycja bardzo newralgiczna.
                              >
                              >
                              > Generalnie przy typowaniu mialem zboczony kierunek na PF (nie wiem czemu).

                              Wiadomo - bo tam mamy największe potrzeby...

                              > Wogole nie bralem pod uwage innych pozycji (a mialby jeszcze inne typy).
                              > Generalnie po obserwacji Miami i Portland, a takze czesciowo Dallas mam uraz
                              do
                              >
                              > posiadania trzech gwiazd w druzynie chocby jedna z nich byla nie wiem jak
                              > ugodowa.

                              Dlaczego akurat Dallas, w którym Big Three dogaduje się bardzo dobrze? Miami -
                              które 3 gwiazdy masz na myśli? Bo Grant w żadnym stopniu gwiazdą nie jest - ale
                              i tak słabość Heat niewiele ma wspólnego ze stosunkami między graczami.

                              O Wallace`sie faktycznie nie pomyslalem. zapomnialem o nim. faktycznie
                              >
                              > przebija Browna na glowe.

                              I chociaż gwiazda, w LAL by się przydał...

                              A tak na marginesie to wycielo, wygineli, bomba
                              > atomowa spadla a my tego nie zauwazylismy - no nie ma nikogo oprocz nas na
                              > forum. Ja wiem, ze watek o LAL to dla fanow lakers bardziej (chociaz o
                              > minnesocie probowalem podjac dyskusje), ale czasem jakis zlosliwy komentarz,
                              > uszczypliwa uwaga, albo cos. A tu nic. Toms, Reggie, Wally#10 i inni -
                              > wymiotlo. Przedtem myslalem - wakacje. We wrzesniu - moze studenci, wiec
                              > jeszcze wakacje. mamy koniec pazdziernika i dalej glucho. Niepokoje sie o
                              > nich ;-).
                              >
                              To prawda; to, że nawet uszczypliwych komentarzy nie ma, jest już wyjątkowo
                              niepokojące ;-). LB wpadł wprawdzie na chwilę, żeby zasugerować, że Stockton
                              jest ojcem M. Jacksona :-), ale gdzie jego komentarz w stylu "Z waszym składem
                              nie macie szans z Kings, jeśli tylko sędziowie nie będa znów oszukiwać"? ;-)
                              Ludzie, obudźcie się; sezon niedaleko! Może w wolnych chwilach spróbuję jeszcze
                              coś rzucić na forum, żeby obudzić zainteresowanie, tak jak to zrobiłem z
                              rankingiem graczy. Ty też zresztą się postaraj ;-), to może w dwóch rozruszamy
                              to forum (choć wpadając czasem dla porównania na probasket i basketnews widzę,
                              że tam z aktywnością jest nie lepiej, jeśli nie gorzej). A propos: może
                              skrobniesz parę słów o Olajuwonie? Chyba zasłużył sobie na szerszy odzew na
                              swoje odejście niż marne 4 posty, wliczając w to mój.

                              Pzdr
                              • Gość: calagan Re: Jeszcze parę zdań... IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 18.10.02, 17:34
                                Gość portalu: Wilt napisał(a):

                                > Lepszy od Willisa? Ne sądzę: Willis był i jest jednak po prostu lepszym
                                graczem
                                >
                                > (np. szczytowy sezon w Hawks; ponad 18 pkt.i 15 zb. oraz All - NBA Third
                                Team),
                                >
                                > do tego zdolnym grać na 2 pozycjach, nie na jednej, więc nawet poprawa
                                > charakteru niewiele by w tym zakresie Oakleyowi pomogła. Ale ja pytałem nie o
                                > Oaka, tylko o Rose'a; czemu uważasz, że jest tak kiepski jako mentor?
                                > Rozkapryszeniem nie odbiega chyba od poziomu innych współczesnych gwiazd
                                ligi.

                                Willis jest lepszy, ale w tym wieku nie ma to wiekszego znaczenia. jezeli ktos
                                zatrudnia takiego "dziadka" jako mentora to nie dla tego, ze byl w przeszlosci
                                lepszy od kogos tam, tylko dlatego, ze jest doswiadczony i moze czegos nauczyc
                                mlodszych zawodnikow z druzyny. Spytales sie w czym jest gorszy od Oaka i ja
                                sie odnioslem do Oaka. jego rozkapryszenie faktycznie nie odbiega od obecnej
                                sredniej gwiazd, ale z tego tez powodu nie widze go w roli mentora. Teraz
                                gwiazdki sa znacznie bardziej rozkapryszone niz kiedys, wiec i ta "srednia" sie
                                podniosla.



                                > Powtarzam - moim zdaniem sprowadzanie 6. obrońcy nie ma sensu. Zatrzymanie
                                > Pargo taki sens by miało, gdyby zastąpić nim Guytona (o ile ten ostatni ma
                                > niegwarantowany kontrakt - nie jestem pewien). Ale więcej przemawia za
                                > Guytonem; grał już w lidze, i to w trójkątach (Bulls), jest sprawdzonym
                                > perimeter shooter. Samake może by i został przez cały sezon na IL (jak
                                ostatnio
                                >
                                > McCoy,który nb. dobrze ostatnio sprawia się w Toronto - czemu nie pokazywał
                                > tego w LA?), ale oczywiście również różnicy by nie sprawił, tym bardziej, że -

                                > podobnie jak Sława i Walker - nie jest nawet pełnowymiarowym centrem, żeby
                                > gabarytami choć w drobnej części skompensować brak umiejętności.

                                Za Pargo przemawia jedno - Brian Shaw i jego 36/7 lat. Podejrzewam, ze Jax
                                chcac tego mlodziaka w trakcie sezonu da kilka (nascie) meczy odpoczynku
                                wiecznemu Shaw przed p-o. Wredy bedzie swiezszy na decydujace mecze. Samake jak
                                by zostal to na gora 3 tygodnie sezonu - do czasu powrotu Shaqa. Guyton chyba
                                jednak nie ma gwarantowanego kontraktu, co znaczyloby, ze splawili by go.


                                > Dlaczego akurat Dallas, w którym Big Three dogaduje się bardzo dobrze? Miami -

                                > które 3 gwiazdy masz na myśli? Bo Grant w żadnym stopniu gwiazdą nie jest -
                                ale
                                >
                                > i tak słabość Heat niewiele ma wspólnego ze stosunkami między graczami.

                                Dogaduja sie wspaniale, ale od ponad roku slysze o sprzedaniu Finleya. I to
                                niekoniecznie za inna gwiazde. Miami? Nie tyle w tym przypadku chodzilo mi o 3
                                gwiazdy i stosunki kiedzy nimi, ale o place gwiazdorskie. Zobacz jaka oni placa
                                za to teraz cene. Oczywiscie po czesci jest to spowodowane choroba Zo, ale z
                                takimi rzeczami tez sie nalezy liczyc.


                                >
                                > O Wallace`sie faktycznie nie pomyslalem. zapomnialem o nim. faktycznie
                                > >
                                > > przebija Browna na glowe.
                                >
                                > I chociaż gwiazda, w LAL by się przydał...

                                Gdzie mu tam do gwiazdy. To tak jakbys Martina nazwal gwiazda.


                                > To prawda; to, że nawet uszczypliwych komentarzy nie ma, jest już wyjątkowo
                                > niepokojące ;-). LB wpadł wprawdzie na chwilę, żeby zasugerować, że Stockton
                                > jest ojcem M. Jacksona :-), ale gdzie jego komentarz w stylu "Z waszym
                                składem
                                > nie macie szans z Kings, jeśli tylko sędziowie nie będa znów oszukiwać"? ;-)
                                > Ludzie, obudźcie się; sezon niedaleko! Może w wolnych chwilach spróbuję
                                jeszcze
                                >
                                > coś rzucić na forum, żeby obudzić zainteresowanie, tak jak to zrobiłem z
                                > rankingiem graczy. Ty też zresztą się postaraj ;-), to może w dwóch
                                rozruszamy
                                > to forum (choć wpadając czasem dla porównania na probasket i basketnews
                                widzę,
                                > że tam z aktywnością jest nie lepiej, jeśli nie gorzej). A propos: może
                                > skrobniesz parę słów o Olajuwonie? Chyba zasłużył sobie na szerszy odzew na
                                > swoje odejście niż marne 4 posty, wliczając w to mój.

                                Ja! O Olajuwanie! Nie lubie pisac nekrologow ;-).



                                • Gość: Wilt Jeszcze o Lakers i nie tylko... IP: *.gov.pl 22.10.02, 15:51
                                  - No właśnie; w Miami w osobie Granta mamy do czynienia tylko z gwiazdorską
                                  płacą, a nie prawdziwą gwiazdą. Dallas rozważało sprzedanie Finleya nie z
                                  powodu jakichkolwiek tarć, ale dlatego, że - jak wiadomo – potrzebuje siły i
                                  twardości pod koszem, więc mogło zastanawiać się nad oddaniem Finleya, jako
                                  najmniej ważnego z Big Three, za inną gwiazdę, tyle że podkoszową. Ben Wallace;
                                  jeśli on nie jest gwiazdą, to tylko paru graczy w lidze jest - ja jednak graczy
                                  a la Kidd czy T – Mac nazywam raczej supergwiazdami. Nie tylko prawie wszystkie
                                  możliwe tytuły w defensywie, ale również bycie All- NBA Third Teamer, All Star
                                  i faktycznym MVP silnego playoff team; to wszystko jednoznacznie wskazuje na
                                  status gwiazdorski Wallace’a, tym bardziej oczywisty w jego przypadku, że
                                  powszechnie przyznaje się go i mniej znaczącym od niego graczom typu Big Doga
                                  czy nawet niżej. Jedyny możliwy argument przeciw; że zdobywa mało punktów – ale
                                  tak samo było/jest z Rodmanem czy Mutombo, gwiazdami jak najbardziej, nie
                                  mówiąc już o samym wielkim Billu Russellu.

                                  - O Oaku (gorszy charakter niż przeciętny) wspominałem tylko w porównaniu z
                                  Rose’em (moim zdaniem, charakter nie gorszy niż przeciętny). Możemy jednak
                                  zostawić ten temat, jako mało ważny; każdy ma prawo do osobistych idiosynkrazji.

                                  - Co do Pargo, jak już przecież pisałem, jego postulowaną przez Ciebie rolę
                                  jako trzeciego PG spełnia Guyton, który jednak nie ma gwarantowanego kontraktu,
                                  jak wynika z informacji, że Lakers mają tylko 12 takich koszykarzy; ale liczy
                                  się to, że – z powodów wymienionych wcześniej – jest lepszą propozycją od
                                  Pargo. Samake niestety, mimo że w tej sytuacji by się przydał (lepszy Samake
                                  niż nic), ma również niewielkie szanse na pozostanie, choć chcieliby tego Shaq
                                  z Kobem; bo LAL – jak wiele innych drużyn – z oszczędności ogranicza liczbę
                                  zatrudnionych graczy, najchętniej właśnie do tuzina. Kurczę, w zasadzie
                                  gwiazdorzy Lakersów mogliby się spokojnie złożyć na te skromne trzysta patyków
                                  dla Samake ;-) - obawiam się jednak, ze CBA zabrania takiego niebezpiecznego
                                  dla gwiazd precedensu.

                                  - O paru możliwych ruchach Lakers (Howard, McDyess – który w dodatku powinien
                                  być teraz naprawdę tani, żeby ktoś zechciał go zaryzykować z jego zdrowiem) już
                                  mówiliśmy. Ale oprócz zasłużonych weteranów jest do rozpatrzenia jeszcze parę
                                  ruchów bardziej przyszłościowych; czy zauważyłeś, jak wielu z obiecującej
                                  młodzieży Clippers i Pacers wkracza właśnie w contract year? Jermaine i A.
                                  Miller byliby za drodzy, Odom – może za kłopotliwy (choć zobaczymy, jak będzie
                                  się sprawował w tym roku), ale pozostają Maggette, Bender, Artest, a przede
                                  wszystkim Brand – chyba najlepsza dla Lakers z tych opcji. Gdyby jego udało się
                                  złowić, sytuację pod koszem mielibyśmy ustabilizowaną na parę ładnych lat.
                                  Maksimum nie będzie mógł dostać, ale to, co będzie mógł (pamiętajmy, że z
                                  kosztów zejdą Horry, Walker, Murray, Madsen, Shaw i ewentualni inni
                                  jednoroczniacy, a Foxa już na pewno będzie można oddać i zastąpić Deveanem) w
                                  połączeniu z perspektywą mistrzostwa może wystarczyć. Zobaczymy, czy chociaż
                                  jedną z tych możliwości – niby tak oczywistych – ograniczone
                                  przez „oszczędność” Bussa władze klubu wcielą w życie…

                                  - OK., czyli nie lubisz pisać nekrologów. Rozumiem, że tak jak nie napisałeś o
                                  Hakeemie, tak i nie napiszesz o Jordanie, kiedy ten definitywnie odejdzie…

                                  P.S. Posuwamy się w Lakers do przodu fizycznie: ci, którzy powinni, przybrali
                                  na wadze (Kobe, George, Walker) a ci, którzy powinni, schudli (Shaq, Shaw);
                                  niestety Kings nie pozostają w tyle. Wyobraź sobie, oceniany na 6-9 Stojakovic
                                  obecnie ma 6-10 wzrostu, a Turkoglu zamiast 6-8, również 6-10 plus 110 kilo
                                  wagi! Pewnie dranie jadą na sterydach ;-)…

                                  • Gość: calagan Re: Jeszcze o Lakers i nie tylko... IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 22.10.02, 16:36
                                    Gość portalu: Wilt napisał(a):

                                    > - OK., czyli nie lubisz pisać nekrologów. Rozumiem, że tak jak nie napisałeś
                                    o
                                    > Hakeemie, tak i nie napiszesz o Jordanie, kiedy ten definitywnie odejdzie…
                                    > ;

                                    A zauwazyles tam taki znaczek ;-)? Nie to pewnie zapomnialem dodac. napisze,
                                    ale musze sie zebrac do tego. Co do tego postu to odpowiem jak bede dluzej na
                                    necie.
                                  • Gość: calagan Re: Jeszcze o Lakers i nie tylko... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 23.10.02, 14:45
                                    Ad. 1
                                    No widzisz. Czyli jednak układ z trzema gwiazdkami nie wychodzi całkiem na
                                    zdrowie. Finleya oddawali bo potrzebowali kogoś innego, na inną pozycję. I jak
                                    napisałem nie koniecznie za gwiazdę. Szukali gracza podkoszowego. Poza tym mam
                                    wrażenie, że byli troszku zawiedzeni jego grą.
                                    Nie rozróżniam gwiazd i supergwiazd. Gwiazdy to zarówno T`Mac jak i Glenn.
                                    Wallace`a jeszcze nie uznaję za gwiazdę bo czekam na potwierdzenie jego gry w
                                    kolejnym sezonie. Jak będzie za rok grał tak samo, to stwierdzę, że to kolejna
                                    gwiazda. Na razie jest tylko dobrym wyrobnikiem. Punkty nie mają tutaj
                                    znaczenia (Kidd przez lata zdobywał mało punktów).

                                    Ad. 3
                                    Ale Pargo Twoim zdaniem jest gorszy od Guytona tylko doświadczeniem. W
                                    pozostałych elementach nie jest już gorszy. Oczywiście jest to ważny czynnik
                                    (zwłaszcza w przypadku Jaxa), ale jakoś w preseason A.J. nie pokazał niczego
                                    ciekawego. I nie przekona mnie mówienie, że to tylko takie sobie gierki. Gracze
                                    pokroju Pargo, czy Guytona właśnie wtedy muszą się wykazać, żeby załapać się do
                                    rosteru. Według ostatnich wieści jednak Samake zostanie. Jax powiedział, że nie
                                    chce wystawiać Walkera przeciwko innym 7 footowcom i dlatego do czasu powrotu
                                    O`Neal`a ma być Samake.

                                    Ad. 4
                                    Niepoprawny optymista. Brand w LAL? Główna gwiazda, obok dopiero co pozyskanego
                                    Millera, w Clippersach, ma raptem pojawić się w LAL? Wilt, odrobinę rozsądku.
                                    Będzie tabun chętnych dających mu maxa, byleby poszedł do nich. Buss płacący
                                    podatki przez kolejne 5 lat (i to wysokie)? Już to widzę. Ja też marzę o takim
                                    graczu w zespole, ale kontrakty naszych dwóch gwiazdeczek pożerają straszliwą
                                    część budżetu klubu. Brand jest jedna z dwóch gwiazd LAC. Drugą jest Miller.
                                    Odoma tak często chcą się pozbyć, że w życiu nie dadzą mu maxa. Prędzej (jeśli
                                    w ogóle) dadzą max właśnie Brandowi i Millerowi. Maggette i tak nie dostanie
                                    maxa. Pójdzie za middle exeption. Ale nam jest niespecjalnie potrzebny – wierzę
                                    w Rusha. Pozyskanie Eltona nie tylko rozwiązałoby problem PF na lata, ale
                                    stanowiło by zalążek (albo wręcz podstawę obok Bryanta) dla drużyny, która
                                    powstanie po odejściu Shaqa (koło 2006-07). A poza tym pamiętaj, że skoro ci
                                    wszyscy gracze odchodzą, to trzeba ich kimś zastąpić. W 7 grać nie będziemy, a
                                    przykład Miami wciąż straszy.
                                    Rozumiem, że ten punkt odnosi się do mojej propozycji typowania przyszłych
                                    posunięć LAL? Jeśli tak to rozwiń go jeszcze trochę, o rezerwy i inne
                                    możliwości poza Howardem i Brandem.

                                    Ad. Ps
                                    Chłopaki z Kings rosną w oczach, ale tak jest zawsze. Swego czasu George z 6-9
                                    w drafcie zmalał u niektórych do 6-6, aby później podrosnąć do 6-8.
                                    Ja zauważyłem inną ciekawą i bardzo pozytywną (jesli prawdziwą) rzecz w LA.
                                    Wzrosła motywacja. Może to nie jest poziom z 2000 roku, ale blisko. Chyba ten
                                    mecz nr 6 z Kings zalazł im za skórę i chcą pokazać kto tu rządzi. Nawet Shaqu
                                    ponoć nie jest już takim znudzonym kolesiem jak w poprzednich latach. Jeśli
                                    dodać do tego, że niemal wszyscy są i byli zdrowi w czasie lata (łącznie z
                                    Fisherem), pracowali na siłą, a co poniektórzy nad obroną (Rush!!), a nawet
                                    dali się pokroić, aby w końcu mieć spokój z paluchami (Big Dady), to naprawdę
                                    może być ciekawie.
                                    • Gość: Wilt Re: Jeszcze o Lakers i nie tylko... IP: *.gov.pl 24.10.02, 15:43
                                      - Szczerze mówiąc, nie mam pojęcia, czemu tak usilnie starasz się udowodnić
                                      szkodliwość posiadania 3 gwiazd w zespole (a pamiętasz Magica – Kareema –
                                      Worthy’ego czy Birda – McHale’a – Parisha?), i to na przykładzie akurat Mavs,
                                      którym Big Three można zarzucić tylko to, ze w jej składzie brak klasycznego
                                      gracza podkoszowego, co ma raczej niewiele wspólnego z gwiazdorstwem. Mniejsza
                                      z tym zresztą; jak wspomniałem, każdy ma prawo do osobistych uprzedzeń.

                                      - Jeśli Big Dog jest dla Ciebie gwiazdą, to nie widzę absolutnie żadnego
                                      powodu, dla którego miałby nią nie być i Ben Wallace (porównaj, kto ile wnosi
                                      do gry swojego zespołu). Dodajesz tu zastrzeżenie, że zawodnik musi grać
                                      świetnie przez więcej niż 1 sezon; ale czy to znaczy np., że wszyscy świetni
                                      rookies, od Pettita i Russella po Shaqa, również nie byli dla Ciebie gwiazdami?

                                      - Guyton przewyższa Pargo nie tylko doświadczeniem, ale sprawdzonym rzutem z
                                      dystansu i umiejętnością gry w trójkątach – jest po prostu pewniejszą
                                      kandydaturą. Co do Pargo i Samake, chyba po prostu przytoczę to, co ostatnio
                                      czytałem o ich statusie i chwilowej roli w zespole:

                                      (chat)
                                      Soumaila Samake (L.A.): Would I be a better backup center then Slava or
                                      Walker?? If so, why doesnt Buss want me, I promise I wont cost much!!

                                      Marc Stein: Buss doesn't want to add to his luxury-tax bill, which is already
                                      higher than he originally wanted to go. But I expect the Lakers to keep Samake
                                      and Jannero Pargo for at least the start of the season. Once we get closer to
                                      January, when contracts have to be guaranteed for the season, one or both will
                                      go. Especially in the short term, though, the Lakers need Samake. Shaq isn't
                                      going to be ready for at least a week into the regular season.


                                      Lakers unsure who will start at center
                                      Posted: Wednesday October 23, 2002 10:47 PM
                                      EL SEGUNDO, Calif. (AP)
                                      • Gość: Wilt Re: Jeszcze o Lakers i nie tylko... IP: *.gov.pl 24.10.02, 15:44
                                        Do tego może się też przyczynić zniechęcenie atmosferą panującą w samym
                                        zespole, która przy rekordowej liczbie graczy wchodzących w contract year
                                        (podają nawet do 9!), niedostatkach zgrania i chemii, braku trenera o dużym
                                        autorytecie i wspomnianym skąpstwie właściciela nie zapowiada się zbyt różowo.
                                        Psychologia: akurat Brand jest osobiście skromny i nie dąży do bycia liderem za
                                        wszelką cenę; kiedy przychodził do Clippers, zostawił tę rolę Odomowi – przejął
                                        ją dopiero zmuszony przez kłopoty Odoma. Skoro był w stanie ustępować Odomowi,
                                        to co skłania cię do przesądzania, że nie chciałby tego robić w stosunku do
                                        znacznie lepszych od tamtego Shaqa i Kobego? I nie przesadzajmy w ogóle z tymi
                                        ambicjami; nawet Webber, nieporównanie bardziej kapryśny i kłopotliwy od
                                        Branda, a przy tym zdolniejszy, chętny był do dołączenia do Spurs u boku
                                        Duncana, rezygnując przez to z bycia nr. 1 (dziwił się potem, czemu Spurs nie
                                        zdecydowali się na sign and trade z udziałem Robinsona). Tym bardziej do
                                        takiego posunięcia zdolny byłby Brand, skuszony w dodatku tym, co tylko Lakers
                                        mogą mu w najbliższym czasie zapewnić (przypomnę, Kings i Spurs PF nie
                                        potrzebują); pierścieniem mistrzowskim. Z tych wszystkich powodów wydaje mi się
                                        jasne, że jeśli tylko Jeziorowcy będą w stanie wyskrobać jakieś 60 mln na 6
                                        lat, Brand będzie ich bardzo poważnie brał pod uwagę – a że będą, już
                                        mówiliśmy, to tylko sprawa woli działania; władze klubu musża powinny pamiętać
                                        o tym, co i Ty mówisz – że Brand byłby wartościową inwestycją na długie lata,
                                        również na erę po Shaqu. Tym, że mogłoby zabraknąć nam kasy na role players,
                                        również proponowałbym się nie martwić; Big Three Kobe – Brand – Shaq miałoby
                                        taką siłę, że resztę składu w razie konieczności można by uzupełnić nawet
                                        graczami za minimum czy niewiele więcej.
                                        • Gość: calagan Re: Jeszcze o Lakers i nie tylko... IP: *.pl 31.10.02, 13:30
                                          Ad. 1
                                          Tak jak tłumaczyłem z uporem maniaka – obawiam się tarć wewnętrznych.
                                          Podawanie przykładów z przeszłości jest o tyle chybione, że ludzie wtedy byli
                                          zupełnie inni. Teraz jest większe gwiazdorstwo. Worthy jest dla mnie osobiście
                                          fantastycznym przykładem gwiazdy, która odnalazła się jako gracz drugiego
                                          planu, nie tracąc zbyt wiele na wynikach statystycznych.

                                          Ad. 2
                                          To jest nie fer powoływanie się na rookich tego kalibru. Powiedzmy sobie
                                          szczerze – gdyby 76ers wiedziało jak się rozwinie Beny nigdy nie oddaliby go
                                          do Detroit. Po prostu po kilku (nastu) latach obserwacji ligi i zawodników
                                          różnej maści przekonałem się, że z forowaniem wyroków należy poczekać 2 – 3
                                          lata. Było już wielu, którzy zapowiadali się znakomicie w sezonach rookiech
                                          lub nawet później, ale po pewnym czasie znikali (przykłady: słynny
                                          fantastyczny zaciąg Cleveland z przed kilku lat – Knight, Henderson i ktoś
                                          jeszcze [nie pamiętam kto – Ilgauskas?] – wszyscy myśleli, że będą gwiazdami,
                                          a oni znikneli, Jim Jackson, Joe Smith, Rider [sam się skończył[ itp.). O
                                          tych, których ty wymieniasz przykładowo było już głośno gdy wchodzili do ligi
                                          (zakładam, że o graczach Bostonu także – nie znam tego okresu dokładnie).
                                          Myślisz, że gdyby Shaq okazał się drugim Mihmem to ktoś pamiętałby jeszcze o
                                          nim? Byłby wymieniany tylko jako jeden ze zmarnowanych wyborów z nr 1.

                                          Ad. 3
                                          No widzisz. Sam sobie częściowo zaprzeczasz. Piszesz, ze Guyton przewyższa
                                          Pargo doświadczeniem i pewnością rzutu. Nie neguję, ale co do rzutu to trzeba
                                          przekonać do tego trenera właśnie w czasie gier preseason. A A.J. grał
                                          fatalnie. Przy nim statsy pargo wyglądały jak rutyniarza. Jak mu nie szły
                                          rzuty to podawał. Guyton ani nie rzucał dobrze, ani nie podawał. Jestem
                                          przekonany, że gdyby A.J. grał co najmniej tak dobrze jak Pargo, to on właśnie
                                          zostałby do końca, a nie ten młodziak. Co do Samake – zostanie, ale niezbyt
                                          długo. Może jeszcze z tydzień, dwa po powrocie Shaqa. Jeśli z O`Nealem będzie
                                          wszystko O.K. zwalą go. Czyli ma czas do grudnia.

                                          Ad. 5
                                          I czas na rozpisanie się. Zarzucasz mi pesymizm. Wilt, przecież obaj wiemy kto
                                          jest właścicielem Lakers. To nie jest Paul Allen, ani taki śmieszny facet z
                                          Dallas. To jest Jerry Buss. Facet nie jest takim skąpcem jak Sterling, ale do
                                          filantropów też nie należy. Skoro on nie miał za bardzo ochoty na liczbę
                                          zawodników wiekszą od 12 bo zapłaci wiekszy podatek, to dlaczego twierdzisz,
                                          że raptem zgodzi się na płacenie wysokiego podatku przez dobrych kilka lat (co
                                          najmniej do końca kariery Shaqa)? Mój pesymizm wynika z niestety realnej oceny
                                          zachowań Buss`a. Może faktycznie nie za wiele zespołów będzie miało kasę na
                                          maxa, ale i nie wielu graczy z najwyższej półki ma zamiar zmienić klub.
                                          Duncan, mówie się już, że raczej zostanie w Spurs. Kidd już coś wspominał, że
                                          chce zostać w Nets. Zo się skończył. Miller z Clippers może być niemal pewny
                                          kontraktu. To powoduje, że gracze z półki tuż poniżej (typu Brand) awansują w
                                          górę. A i tutaj będzie już przeżedzony rynek, gdyz kilku z nich podpisze nowe
                                          kontrakty z dotychczasowymi klubami (ja jakoś nie wierzę, że Jermain O`neal
                                          odejdzie z Indinay, zwłaszcza, że mają tam fajna paczkę – podobnie Artest). Z
                                          zespołów, które mają braki na PF wymieniłbym Orlando, a i kasy mają chyba
                                          więcej na wydaniu. U nas ważne kontrakty będą mieli: Bryant, O`Neal, Fox,
                                          George. Nie wiem co jest z Medvedenką, ale sądzę, że mają na niego opcję.
                                          Fisher i Horry mają klauzule zespołu. Fisha bym zatrzymał, Roberta zwolnił
                                          (sorry Horry). To daje jakiś 5 ludzi na kontraktach gwarantowanych, bez
                                          żadnych klauzul (doliczam Fisha). Twierdzisz, że sprzedaż Foxa byłaby łatwa.
                                          Oby. Bo on staje się najmniej potrzebny w tym towarzystwie. Ale pojawia się
                                          innych problem. Trzeba by znaleźć drużynę, która może przyjąć Foxa, bez
                                          konieczności dawania w zamian innego zawodnika (czyli za draft). Bo jeśli
                                          dobrze pamiętam reguły salary cup – wymiana może dojść do skutku jeśli
                                          zbilansują się płace lub ewentualnie jedna z drużyn może przyjąć zawodnika z
                                          wyższym kontraktem od gracza oddawanego (w tym wypadku draft w zamian za Foxa
                                          [draft też ma swoją wycenę]). A co do Clippers. To faktycznie mają 9 wolnych
                                          agentów. Wartościowych jest 3. Czwarty wartościowy odejdzie na pewno – co do
                                          tego się zgadzamy (Olowokandi). Wybór jest miedzy Millerem, Odomem i Brandem.
                                          Andre zasługuje na maxa. Jeśli Sterling będzie chciał w ogóle płacić
                                          komukolwiek max to będzie nim właśnie Miller. Odom jest na starcie kilka
                                          długości za pozostałą dwójką. Wiadomo – kłopoty z narkotykami i generalnie
                                          zachowaniem. No i Elton. Faktycznie raczej maxa od właściciela Clippers nie
                                          dostanie. Ale jak wspomniałeś może go dostać poprzez S`n`T od innego zespołu.
                                          Potencjalni kandydaci? Nie mam pojęcia. O kierunku jego zainteresowań może też
                                          decydować jego agent. Mam nadzieję, że nie jest nim ten koleś, które tak
                                          bardzo „kochają” w LA. Faktem jest, że w jego przypadku nawet ja nie uważam,
                                          że byłyby większe problemy z ambicjami. Jest to gracz w typie Worthego. On
                                          znajduje swoje miejsce na drugim planie i ma i tak znakomite statystyki. Mam
                                          nadzieje, że to wszystko o czym piszesz sprawdzi się (kwestia zniechęcenia w
                                          Clippers) i że władze Los Angeles Lakers także dostrzegają to co my
                                          (rozwiązanie przyszłości Lakers). Jeśli chodzi o inne kandydatury do gry w LA,
                                          to w wypadku powodzenia planu „Brand 2003” inni będą faktycznie mało ważni.
                                          Back up PF mógłby być nawet Madsen (za mniejsze pieniądze) z Medvedenka. Jeśli
                                          byłby nadal Fish u nas i E.Strickland (bo zakładam, że o nim wspominasz) do
                                          wzięcia, to można zaryzykować. A jeśli nie, to można spróbować z Barkleyem
                                          (właśnie SAS sprzedali go do Bulls, a ci spławili). A jak i to nie to zawsze
                                          ktoś jeszcze się znajdzie. Maggeta bym wykluczył. Będzie chciał sporą kasę (ja
                                          wiem, znowu przesadzam) i może nie dostanie takiej jakiej się spodziewa, ale
                                          więcej niż w tym wypadku byliby wstanie zaproponować mu Lakers. No i jest
                                          młodziakiem, który będzie się domagał gry i rzutów (wiem, znowu wpadam w swoją
                                          paranoję). A zwłaszcza tego drugiego w LA nie dostanie. Wole mniej
                                          utalentowanego, ale solidnego George`a. Na SG będzie Rush (kompletnie o nim
                                          zapomniałem przy wymienianiu graczy z ważnymi kontraktami – nie pozbywałbym
                                          się go jednak). Większy problem byłby z rezerwowym centrem, ale zawsze coś by
                                          się mogło znaleźć. CDN.
                                        • Gość: calagan Re: Jeszcze o Lakers i nie tylko... IP: *.pl 31.10.02, 13:31
                                          CDN-ł.
                                          Jeśli jednak plan nie wypali – to już byłby duży problem. O ile wiem, aby
                                          skorzystać z opcji w kontrakcie zawodnika, należy to ogłosić jeszcze przed
                                          końcem sezonu. Czyli Horry już jest FA (przy założeniu, że w ogóle
                                          przystąpiliby do próby realizacji tego planu). Walker także, podobnie jak
                                          Madsen, Murray, Shaw. Polujemy głównie na PF. Do wzięcia (z ciekawszych) –
                                          Howard, Coleman. Jest jeszcze P.J.Brown, ale ponoć Hornets zapowiedzieli, że
                                          zaproponują mu nowy kontrakt. Nie wiem, że Bender jest PF, SF czy jak. Ma
                                          wymiary PF (a nawet C, bo podają, że ma 7-0). Byłaby szansa, że Indiana nie
                                          byłaby wstanie go zatrzymać (mają wolnego także młodszego O`Neala i Brada
                                          Millera i Artesta). Jest jeszcze (chyba, nie mam pewnych danych bo w różnych
                                          źródłach różnie podają) Tyronne Hill, czyli opcja walczaka podkoszowego
                                          (poprzednio wymienieni to bardziej rzuty z półdystansu). Opcje w kontrakcie ma
                                          tegoroczny nabytek Sactos - Keon Clark. Generalnie – słabo. Można próbować
                                          przez trade, ale w tym momencie opcji jest już dużo więcej. Zmiennicy dla
                                          Fisha i Shaqa – cos by się znalazło. Podzieliliby middle exeption. Za resztę
                                          uzupełniliby skład. Generalnie należy stwierdzić, że Twoja propozycja jest
                                          bardzo ciekawa. Gdyby Kupchak przekonał Bussa do wydania większej kasy przez
                                          najbliższe kilka lat to Lakers byliby ustawieni na kolejne 8 lat. Dlatego
                                          jeśli się na to zdecydują, to muszą poświęcić na to wszystko (tylko wcześniej
                                          wybadać, czy w ogóle maja szansę na pozyskanie go – próby w ciemno są
                                          głupotą), łącznie z Fisherem i walczyć do upadłego wtedy, bo inaczej… Lepiej
                                          nie kończyć.
                                          • Gość: Wilt Powrót do tematu IP: *.waw.cdp.pl / *.gov.pl 13.11.02, 17:27
                                            - Naprawdę nie przesadzajmy, calagan; jeśli boisz się tarć nawet w przypadku
                                            dodania takiego „good guy” jak Brand, to równie dobrze możemy nikogo nie
                                            dodawać i w ogóle zrezygnować z prób pozyskania trzeciej opcji. Nb. niezależnie
                                            od teoretycznych rozważań o graczach dawniejszych i dzisiejszych, podałem
                                            konkretne przykłady wykazujące, że akurat w przypadku Branda nie ma się czego
                                            obawiać. A później sam się z tym ostatnim zgadzasz – więc chyba nie ma problemu.

                                            - Dlaczego nie fair jest powoływanie się na rookich typu Pettita czy
                                            Chamberlaina? Bo zbyt jednoznacznie obalają tezę, że nie można być gwiazdą po 1
                                            sezonie? ;-) Zresztą, skoro już się tak upierasz, proszę bardzo; wspomniany
                                            Brand, który już w 1. sezonie gwiazdą już był, choć słabszą niż obecnie B.
                                            Wallace, a jednocześnie lepszą niż Big Dog, którego za gwiazdora uznajesz.
                                            Pettit czy Brand; w każdym razie widać, że nie należy zbyt uparcie trzymać się
                                            sądu, że nie można być gwiazdą po jednym sezonie.

                                            - Gdzie ja sobie zaprzeczam w sprawie Pargo, tym bardziej że sam moich
                                            twierdzeń „nie negujesz” ? Pisałem o jego przewagach wynikających ze stażu w
                                            NBA, co nie ma nic wspólnego z rezultatami meczów przedsezonowych. Pargo w nich
                                            wypadł lepiej (Guyton zresztą chyba miał jakąś kontuzję), więc został i chyba
                                            obaj cieszylibyśmy się, gdyby przydał się na coś zespołowi. Na razie zdziałał
                                            niewiele, nawet mniej niż Samake, którego dodatkowo obciąża ta sprawa z
                                            nandrolonem.

                                            - Lakers; tu sam wymieniłem graczy, którzy w 2003 odchodzą, plus Foxa, który
                                            jest „expendable”; stąd nie ma za bardzo tematu odnośnie oszczędnosci Bussa;
                                            kontrakt Branda plus 4-5 zawodników nawet za minimum byłby analogiczny do
                                            kontraktów tych odchodzących – i wszystko gra. (Przy wymianach płace muszą się
                                            bilansować, ale z dokładnością do 10%, a zresztą można, jak wspominasz,
                                            wymieniać draft picks albo łączyć niskie kontrakty z draft picks). Sam piszesz,
                                            że jeśli już ktoś w Clippers dostanie te osiemdziesiąt parę baniek, to A.
                                            Miller, a jeśli Brandowi – graczowi dobremu i równemu, ale najwyżej All- Star,
                                            maksa nie da macierzysty zespół, to i nikt inny. Stąd pozostaje osiągalny dla
                                            Lakers. Sign and trade to możliwość, ale raczej teoretyczna; obecnie Clippers
                                            przecież nie potrzebują nowych zawodników (tym bardziej, że za jednego Branda
                                            wtedy musieliby wziąć paru), wprost przeciwnie - mają problem z utrzymaniem
                                            dotychczasowych. Jednak zdaje się, że agentem Branda jest Falk, bo chyba jego
                                            masz na myśli.

                                            - Mówiłem o Rodzie Stricklandzie, ale Eric też mógłby się przydać (jeśli za rok
                                            będzie wolny), ale znów; tylko jako pewne uzupełnienie składu, a nie kluczowe
                                            czy choćby ważne wzmocnienie. E. Barkley jak dotąd nic jeszcze nie pokazał.

                                            - Jeśli w Clippers wartościowi są tylko Brand, Odom i Miller, to w LAL poza Big
                                            Two nie ma nikogo wartościowego. Lekka przesada, szczególnie zważywszy, że
                                            istnieje jeszcze pewna różnica pomiędzy tylko byciem wartościowym a byciem
                                            gwiazdą. Devean na pewno jest mniej utalentowany od Coreya; nie zaobserwowałem
                                            jednak, by w zamian był od niego bardziej równy. I generalnie nie oszukujmy
                                            się; gdyby naszemu GM ktoś zaoferował gotowy deal, którego sam nie potrafi
                                            zmajstrować, to z pocałowaniem ręki wziąłby praktycznie każde liczące nazwisko
                                            z Clippers czy Pacers. I bardzo słusznie.

                                            - Co do Pacers; niestety właśnie przedłużyli umowy Bendera (PF, ale mającego
                                            problemy z niską wagą), Fostera i Artesta; Donnie Walsh wie, jak mądrze
                                            pogrywać, a właściciele mu w tym nie przeszkadzają. Tym ważniejsze staje się
                                            poszukiwanie innych opcji. P.J. Brown nie odrzuci takiej extension. T. Hill; to
                                            znów byłoby wzmocnienie jednocześnie krótkoterminowe (swoje lata ma) i o niczym
                                            nie przesądzające (w Finałach’2001 nie radził sobie z Grantem, a przecież i
                                            Granta wtedy chcieliśmy zmienić, niebaczni, że w zamian możemy dostać Samaki
                                            Walkera ;-)). Coleman; wiadomo, charakter i kontuzje. Chyba więc najlepszymi
                                            opcjami z tańszych od Branda pozostają J. Howard, McDyess (jeśli ktoś zechce go
                                            zaryzykować z jego zdrowiem, to dostanie za mniejsze pieniądze – ale wtedy
                                            trzeba by mieć i innego nowego big man w rezerwie), K. Clark, choć trochę
                                            przycienki (dosłownie) na PF Zachodu, oraz Dale Davis – przydatniejszy od Hilla
                                            (C-F!), ale podobnie mało przyszłościowy. Trudny wybór… Aha, i widzę jeszcze
                                            jednego kandydata, i to młodego; Kenny Thomas (chyba, że podpisał extension).
                                            Może to byłoby rozwiązanie?
                                            No i zawsze pozostaje jeszcze – znów opcja ryzykowna – Odom, jako nietypowy PF,
                                            ale za to – właśnie z powodu ryzyka – tańszy i dostępniejszy od Branda.

                                            - Zmienników dla Fisha i Shaqa na pewno znacznie łatwiej znaleźć niż
                                            startującego PF, też już mówiliśmy o nazwiskach – znów problem jednak, by nasi
                                            chcieli im zapłacić choćby veteran’s minimum.

                                            - Nie jesteśmy teraz w najlepszych nastrojach a propos wyników naszego klubu.
                                            Rożne leszcze na forum, z którymi mi się nawet nie chce polemizować, już się
                                            cieszą, krytykując rzecz jasna przy okazji Kobego (nic to back to back triple
                                            doubles czy najwyższa jak dotąd w karierze średnia punktów, zbiórek – tu równo
                                            z Duncanem! – czy asyst; oni wiedzą lepiej). Miejmy nadzieję, że tak czy owak w
                                            czerwcu znów będziemy świętować; pamiętajmy, że Spurs, Kings czy nawet Nets
                                            również nie są – rzecz jasna w mniejszym stopniu – zadowoleni ze swojej
                                            dotychczasowej gry; ale jak na razie potwierdza się to, o czym przez cały czas
                                            mówimy – supporting cast Lakersów jest po prostu kiepska i na razie możemy
                                            liczyć tylko na dobre wspólne występy Shaqa i Kobego. Ale kiedy; kiedy Shaq
                                            zdąży nie tylko w ogóle wrócić, ale wrócić do formy?!

                                            Pzdr
                              • Gość: calagan Re: Jeszcze parę zdań...o przyszłości. IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 18.10.02, 17:46

                                I jeszcze jedno. Proponowales zeby wytypowac po jednym graczu, ktorych
                                chcialbym pozyskac z uwzglednieniem i bez Salary Cup. Ja rozwine i poszerze
                                troche te zabawe. Wczujmy sie w Kupchaka. Jakie ruchy wykona GM Lakers w ciagu
                                najblizszego roku (dopoczatku sezonu 2003/04)? Chodzi mi o Twoje przewidywania
                                jak i wlasne sugestie (moga byc napisane oddzielnie - wtedy bedzie jeszcze
                                ciekawiej). Zalozenia wstepne sa, ze mamy ten czwarty tytul, ale nawet bez
                                niego niewiele sie zmieni jesli chodzi o plan ogolny na czas po sezonie.
                            • Gość: Wilt Bilans IP: proxy / *.gov.pl 18.10.02, 17:04
                              Aha, i jeszcze jedno; najlepszy bilans sezonu prawie na pewno znów będą mieli
                              Kings (chyba że Webbera wsadzą do pudła ;-)), ale nie ma to na szczęście
                              decydującego znaczenia, bo w starciach ze Spurs czy właśnie Kings nasi
                              udowodnili, że brak przewagi własnego parkietu nie jest dla nich ważny; grunt,
                              żeby byli zgrani i w formie.
                              • Gość: LB Re: Bilans IP: 217.11.142.* 31.10.02, 14:05
                                Gość portalu: Wilt napisał(a):

                                > Aha, i jeszcze jedno; najlepszy bilans sezonu prawie na pewno znów będą
                                mieli
                                > Kings (chyba że Webbera wsadzą do pudła ;-)), ale nie ma to na szczęście
                                > decydującego znaczenia, bo w starciach ze Spurs czy właśnie Kings nasi
                                > udowodnili, że brak przewagi własnego parkietu nie jest dla nich ważny;
                                grunt,
                                > żeby byli zgrani i w formie.


                                No i jeszcze sędziowie... ;-)
                                LB


              • Gość: calagan Re: Co robi management Lakers?!!! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 12.10.02, 22:38
                Znalazłem trochę czasu i dopiszę to co się nie pokazało.

                Ad. Wang Zhi Zhi.
                Mój błąd. Nie zauważyłem, że jest chronionym FA. Ja uważam, że w przyszłości
                byłby dobrym uzupełnieniem składu i Bryanta. Pamiętaj, że pozycję centra jest
                najtrudniej obsadzić w NBA. Wielką gwiazdą to on może nie będzie, ale załatałby
                tą dziurę, a i teraz byłby dobrym zmiennikiem dla Shaqa. O Bateere ciężko jest
                cos więcej powiedzieć, bo on zagrał ledwie kilka meczów i niewiadomo jak będzie
                się spisywał w dłuższej perspektywie.

                Ad. Madsen
                Najlepszemu białemu raperowi kalifornijskiemu kontrakt kończy się w 2004 roku,
                ale po tym sezonie Lakers mają opcje. I chyba z niej korzystają, ponieważ
                wszyscy podają, że on, obok Murraya jest najbliżej drzwi wyjściowych w trakcie
                sezonu. Właśnie dlatego, że po tym sezonie kończą się im kontrakty.

                Ad. Poszukiwania
                Oczywiście nie podejrzewałem Cię o to, żebyś tych graczy uważał za wzmocnienia
                składu, ale ich wymienianie było lekko drażniące. Zapewne pozostanie jeden i to
                tylko na czas powrotu Shaqa. A takie strzelanie po części ma sens i to nie
                tylko ze względu na Medvedenke, ale także ze względu na Nowitzkiego. Pamiętaj,
                że wypatrzyli go w drugiej bundeslidze. Oczywiście LA nie mają tak dobrych
                skautów w Europie jak Dallas, ale raz w życiu i ślepy może trafić.

                Ad. FA 2003
                Jeśli okaże się, że Walker nie poczynił oczekiwanych postępów (a wszystko na to
                wskazuje), to trzeba będzie szukać nowego PF. Ja stawiam na Howarda. To gracz w
                stylu Jaxa. Swoje zarobił i może perspektywa tytułu go skusi. Tylko wciąż nie
                wiem ile poza exeption będą wstanie zaproponować (jeśli w ogóle).
        • Gość: calagan Re: Co robi management Lakers?!!! IP: *.pl 02.10.02, 14:46
          Niestety nie zauwazylem, ze nie wgral mi sie caly tekst. Teraz publikuje caly
          ostatni akapit.

          No i czas na Twój gwóźdź programu. Wzmacnianie poprzez wymianę. Generalnie
          masz rację. Nie było żadnych ruchów, chociaż powinny być. Ale zastanów się.
          Sam piszesz, że nikt nie lubi robić transferów z mistrzami. Nawet konkurencja
          ze wschodu, a co dopiero z jednej dywizji (to odnośnie tradu z Fortsonem). No
          i jeszcze kwestia kogo mamy na sprzedaż. Takich graczy jest tylko 2 właściwie
          (i 2 mięsa, atrakcyjne ze względu na kontrakty). Ja przypomnę tylko sytuację,
          kiedy to West musiał znaleźć kogoś po Greenie na PF. I mając Rice na zachętę,
          kasztana w skorupce prawie wydalił, a nie mógł żadnego transferu zmontować
          (chociaż był bliski takiego z Detroit). Dopiero podłączenie się pod mega
          wymianę dało efekt w postaci Granta. Kupchak nadal się uczy. A do zaoferowania
          ma mniej. Fox – SF z jeszcze 3 letnim kontraktem. W taktyce LA się sprawdza,
          ale jak by wypadł grając bardziej swobodnie? Czy równie dobrze? Horry –
          ratownik, ma opcję w przyszłym sezonie. Ale ani to PF, ani SF. Kto by go
          chciał? Podajesz jako przykład ewentualną wymianę z Golden za Fortsona.
          Fajnie. Pomijam kwestię, o której wspominasz wcześniej (nie wzmacnianie
          mistrza), dorzucę fakt, że to jedna dywizja i kwestię, że Golden samo nie
          bardzo wie czego chce. Knicks oferowali fajny pakiet za niego. Nie wzięli
          trując coś o tym, że potrzebują gracza na PF, chociaż przesądzone jest, że
          będzie tam grał Jamison, a jest jeszcze Murphy. A dodam jeszcze coś –
          działacze Warriors rzadko spełniają zachcianki swoich graczy odnośnie
          wytransferowania ich do innych klubów. Taki Blaylock przez ostatnie 4 lata
          jęczał, że chce odejść i co roku mówili – nie. Także generalnie nie jest tak
          różowo jak to wygląda. Tej drużynie ciężko jest zmontować jakikolwiek trade,
          nie wspominając już o tym, żeby odbył się tanim kosztem. Nikt nie chce z nimi
          robić interesów. Swego czasu nawet obowiązywał taki nieformalny zakaz robienia
          z nimi transferów (AFAIR, po pozyskaniu Greena bodajże, ale nie jestem
          pewien). Mówisz o wzmocnieniu drużyny poprzez podjęcie ryzyka. A może właśnie
          to jest to podjęcie ryzyka. Nikogo nie próbują pozyskać, żeby zachować gotówkę
          na przyszły sezon (chociaż z tego co pamiętam i tak będą over salary cup) na
          jakiegoś FA. Będzie ich wtedy wielu. Może chcą kogoś podpisać. Nadal będą w
          miarę atrakcyjnym towarem (realna szansa na mistrza), a jak jeszcze dodadzą
          przyzwoite pieniądze (exeption na 2-3 lata) to kto wie. Podejmują ryzyko, że
          Walker będzie grał znacznie lepiej niż w poprzednim sezonie. Może chcą
          wzmocnić drużynę poprzez FA nawet kosztem tegorocznego mistrzostwa? Możliwości
          jest wiele i każda jest ryzykowna. Nie jest też wykluczone, że w tej chwili są
          prowadzone jakieś rozmowy w celu pozyskania gracza do LA (mogłoby na to
          wskazywać właśnie małe zainteresowanie wysokimi graczami na czas po campie).
          Że nie ma na ten temat plotek? To u Lakers normalne. Oni prowadzą rozmowy w
          głębokiej tajemnicy.
          Rozbroiłeś mnie zupełnie ostatnim akapitem. Ty wierzysz, że Pargo, czy Rucker
          zostaną na dłużej? Pewnie Sheperd i Sorbol także? A gdzie Guyton i Samake?;-)
          Chyba żal przesłonił ci jasność myślenia. Myślę, że pozyskają jeszcze jakiegoś
          7-footera, acz nie będzie on większej klasy niż zeszłoroczny McCoy. Ja także
          przyłączam się do Twoich nawoływań Wilt – do roboty, ludu pracującej stolicy,
          do roboty.


          Ps: Sporo o sile LA bez Shaqa powiedzą mecze przedsezonowe. Czekam na nie z
          niecierpliwością.J

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka