lukas.p
15.01.03, 18:05
Moim zdaniem PePe żle potraktował POLONIĘ a polonia go. oto list od Piotra
Protasa Protasiewicza:
Drodzy Kibice,
Kiedy w 1997 roku rozpoczynałem jazdę w barwach bydgoskiej "Polonii", od
samego początku spotkałem się z ogromną sympatią z Waszej strony, za co
zawsze starałem się odwzajemnić moją postawą na torze. Zadeklarowałem
wtedy,
że w Bydgoszczy chciałbym jeździć do końca mojej kariery.
W ciągu sześciu sezonów zdobyłem wraz z kolegami z drużyny 4 złote i 1
brązowy medal DMP, zdobyliśmy też 4 złote i 2 srebrne medale MPPK oraz
3-krotnie Klubowy Puchar Europy. W 1999 roku indywidualnie zdobyłem złoty
medal IMP. Z satysfakcją stwierdzam, że okres 1997-2002 były to nie tylko
najlepsze lata w mojej karierze, ale także najlepsze lata w historii
bydgoskiej "Polonii". Jestem dumny, że swoją jazdą walnie się do tego
przyczyniłem.
Wyrażoną słowami wolę pozostania w Bydgoszczy na stałe potwierdziłem
konkretnymi czynami. Kupiłem tutaj dom i stworzyłem w nim bazę techniczną
niezbędną do uprawiania żużla. Mój brat i ja właśnie nad Brdą założyliśmy
rodziny, przez co definitywnie związaliśmy się z tym miastem.
Wszyscy, w mniejszym lub większym stopniu, odczuwamy skutki trudnej
sytuacji
w naszym kraju. Przez kilka lat z rzędu, nie bacząc na nic, godziłem się
na
starty w barwach "Polonii" Bydgoszcz mimo tego, że klub miał wobec mnie
zaległości finansowe. Sytuacja, do jakiej doszło w tym roku, przeszła
jednak
moje "najczarniejsze" oczekiwania. Klub nie wywiązał się z przyjętych na
siebie zobowiązań kontraktowych wobec mojej osoby, nie wypłacano mi także
należności za zdobyte punkty. Mimo tego zdobywałem kolejne punkty, które
walnie przyczyniły się do zdobycia przez nasz zespół siódmego w historii
tytułu DMP, także zdobyty przeze mnie komplet punktów przyczynił się do
naszego zwycięstwa w Finale MPPK we Wrocławiu. Bardzo długo czekałem, aby
w
końcu działacze "Polonii" wyszli z inicjatywą rozwiązania tej bardzo
trudnej
dla mnie sytuacji. Czekałem długo i cierpliwie godziłem się na kolejne,
za
każdym razem nie dotrzymywane, przez klub terminy spłaty zadłużenia.
Przykro
mi, że o podjęciu negocjacji i podpisaniu kontraktów z innymi kolegami z
zespołu musiałem dowiadywać się z prasy. W tym samym czasie mnie
traktowano
jako "zło konieczne". Czuję się poniżony faktem, iż o rozpoczęcie
jakichkolwiek rozmów ze mną musiałem sam usilnie zabiegać. W końcu,
zaledwie
kilka dni temu, przedstawiono mi propozycję spłaty zadłużenia oraz
warunki
kontraktu na przyszły sezon. Z przykrością muszę stwierdzić, że gdybym
zgodził się przyjąć propozycje klubu, byłoby to jednoznaczne z końcem
mojej
kariery zawodniczej. Mam dopiero 27 lat, więc jest jeszcze na to za
wcześnie...
Po sześciu wspaniałych latach w barwach bydgoskiej "Polonii", w czasie
których radość ze zdobywanych medali przeplatała się z bólem odnoszonych
na
torze kontuzji, zmuszony jestem podjąć najtrudniejszą w moim
dotychczasowym
życiu decyzję - decyzję o opuszczeniu drużyny BKS "Polonia". Straciłem
już
wszelkie nadzieje na uzyskanie porozumienia z miejscowymi działaczami,
nie
chcę też, poprzez swój upór i nieodpartą chęć jazdy dla "Polonii"
utrudniać
jej działaczom budowy zespołu, który w nowym sezonie stanie przed
zadaniem
obrony tytułu DMP.
Pragnę podziękować Wam, moi Wspaniali Kibice, za doping, jakim
wspieraliście
mnie w ciągu ostatnich sześciu lat. Przyrzekam, że bez względu na
miejsce,
już zawsze będę jeździł i zwyciężał także dla Was! Dziękuję też
działaczom,
dzięki którym mogłem wystartować w barwach "Polonii". Dziękuję działaczom
i
pracownikom Sekcji Żużlowej, wśród których zawsze czułem się jak w
Rodzinie.
Chcę, abyście dowiedzieli się ode mnie, że nie chęć wielkich zarobków (co
pewnie sugerować będą moi adwersarze), a pragnienie dalszego uprawiania
sportu żużlowego na moim normalnym poziomie, zadecydowała o podjęciu
przeze
mnie tej jakże trudnej decyzji.
Piotr Protasiewicz "
I co wy na to?????????