Forum Sport Sport
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Test moralności

    IP: 157.25.125.* 29.01.03, 16:07
    Musisz sobie wyobrazić, że jesteś kimś innym i znalazłeś
    się w wyimaginowanym położeniu...
    Ale decyzja jaką podejmiesz może być bardzo interesująca. Sprawdź siebie!

    Wyobraź sobie, że znajdujesz się gdzieś w Polsce na terenie,
    na którym wystąpiła straszliwa powódź. Wiele domów zostało zalanych, wały
    przeciwpowodziowe zostały wręcz rozmyte przez potęgę żywiołu a wszelka
    infrastruktura tzn. drogi, mosty itp. po prostu przestały istnieć...

    A teraz wyobraź sobie, że jesteś fotografem... wolnym
    strzelcem pracującym dla największych światowych czasopism... Podróżujesz sam
    w poszukiwaniu szczególnie wzruszających, drastycznych, szokujących scen...

    I teraz konkretna sytuacja... W nurcie wzburzonej rzeki
    widzisz Andrzeja Leppera kurczowo trzymającego się jakiegoś konara... bardzo
    osłabionego już walką z silnym prądem wzburzonej rzeki... I masz do wyboru:
    a). Uratować go (masz mało czasu bo on już ledwo się trzyma, ale masz
    odpowiedni sprzęt i mógłbyś to zrobić)
    b). Otrzymać nagrodę Pulitzer'a za fotografię z momentem jego śmierci.

    Znasz już możliwości więc teraz odpowiedz na bardzo ważne
    pytanie:



























    JAKI ZAŁOŻYŁBYŚ OBIEKTYW I JAKĄ USTAWIŁBYŚ PRĘDKOŚĆ
    MIGAWKI???


    Obserwuj wątek
      • tgaw Re: Test moralności 29.01.03, 16:21
        Równie dobre:

        Dwa banki - polski **** S.A. i amerykański zdecydowały, co rok
        urządzać zawody kajakarskie z ośmioosobową załogą. Obie drużyny
        cały rok trenowały intensywnie, a kiedy nadszedł dzień zawodów,
        każda drużyna była w pełni sił. Jednak to Amerykanie wygrali -
        przewagą ponad jednego kilometra.
        Po przegranej drużyna polskiego banku upadła na duchu. Główny
        menedżer zdecydował, że należy postarać się wygrać w kolejnych
        zawodach i utworzyć grupę w celu rozwiązania problemu. Grupa ta
        po przeprowadzeniu licznych badań odkryła, że Amerykanie mieli
        siedmiu mężczyzn przy wiosłach i jednego dowodzącego, podczas gdy
        drużyna polska miała jednego mężczyznę przy wiosłach i siedmiu
        dowodzących.
        W tej sytuacji menedżer dał oczywisty dowód swoich umiejętności
        kierowniczych: zatrudnił spółkę konsultacyjną do szczegółowego
        zanalizowania drużyny polskiej. Po wielu miesiącach wytężonej
        pracy eksperci doszli do wniosku, że w skład drużyny polskiej wchodziło
        zbyt wiele osób dowodzących, a za mało wiosłujących. Podpierając się
        raportem ekspertów, zarząd natychmiast zdecydował się zmienić strukturę
        załogi: teraz było tylko czterech dowodzących, dwóch nadzorujących, szef
        nadzorujących i jeden wiosłujący. Ponadto wprowadzono serie punktów, po to by
        dać wiosłującemu motywacje: " Musimy poszerzyć zakres jego pracy i nadać
        mu większą odpowiedzialność ". W kolejnym roku Amerykanie wygrali
        przewagą dwóch kilometrów... Bank polski natychmiast zwolniła
        wiosłującego z powodu znikomych rezultatów osiągniętych w pracy,
        ale mimo to przyznał premię grupie dowodzących, jako rekompensatę za wielką
        gorliwość zademonstrowaną przez drużynę. Spółka konsultacyjna przygotowała
        serie badań, dzięki którym wykazała, iż obrana taktyka była dobra; również, że
        motywacja była właściwa, ale, że wykorzystana materia (wiosłujący) powinna ulec
        polepszeniu. Następnie bank polski zajął się projektowaniem nowej łodzi...

        pozdr
      • Gość: kataryna Re: Test moralności IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.03, 16:21
        Gość portalu: www napisał(a):

        > Musisz sobie wyobrazić, że jesteś kimś innym i znalazłeś
        > się w wyimaginowanym położeniu...
        > Ale decyzja jaką podejmiesz może być bardzo interesująca. Sprawdź siebie!
        >
        > Wyobraź sobie, że znajdujesz się gdzieś w Polsce na terenie,
        > na którym wystąpiła straszliwa powódź. Wiele domów zostało zalanych, wały
        > przeciwpowodziowe zostały wręcz rozmyte przez potęgę żywiołu a wszelka
        > infrastruktura tzn. drogi, mosty itp. po prostu przestały istnieć...
        >
        > A teraz wyobraź sobie, że jesteś fotografem... wolnym
        > strzelcem pracującym dla największych światowych czasopism... Podróżujesz sam
        > w poszukiwaniu szczególnie wzruszających, drastycznych, szokujących scen...
        >
        > I teraz konkretna sytuacja... W nurcie wzburzonej rzeki
        > widzisz Andrzeja Leppera kurczowo trzymającego się jakiegoś konara... bardzo
        > osłabionego już walką z silnym prądem wzburzonej rzeki... I masz do wyboru:
        > a). Uratować go (masz mało czasu bo on już ledwo się trzyma, ale masz
        > odpowiedni sprzęt i mógłbyś to zrobić)
        > b). Otrzymać nagrodę Pulitzer'a za fotografię z momentem jego śmierci.
        >
        > Znasz już możliwości więc teraz odpowiedz na bardzo ważne
        > pytanie:
        >
        >
        >
        >
        >
        >
        >
        >
        >
        >
        >
        >
        >
        >
        >
        >
        >
        >
        >
        >
        >
        >
        >
        >
        >
        >
        >
        > JAKI ZAŁOŻYŁBYŚ OBIEKTYW I JAKĄ USTAWIŁBYŚ PRĘDKOŚĆ
        > MIGAWKI???


        Plułabym sobie w brodę, że nie wzięłam kamery
        >
      • Gość: www Re: Termometr IP: 157.25.125.* 29.01.03, 16:30
        > > > +30
        > > >
        > > > Polacy śpią bez żadnego nakrycia
        > > > Amerykanie zakładają swetry
        > > > Mieszkańcy Miami włączają ogrzewanie
        > > >
        > > > +10
        > > >
        > > > Amerykanie trzęsą się z zimna
        > > > Włoskie samochody nie chcą zapalić
        > > > Możesz zobaczyć swój oddech
        > > >
        > > > 0
        > > >
        > > > Woda zamarza
        > > > Rosjanie idą popływać
        > > > Francuskie samochody nie chcą zapalić
        > > >
        > > > -15
        > > >
        > > > Twój kot chce spać z tobą pod jedną kołdrą
        > > > Politycy zaczynają rozmawiać o bezdomnych
        > > > Japońskie samochody nie chcą zapalić
        > > > Marzymy o wyprawie na południe
        > > >
        > > > -30
        > > >
        > > > Rosjanie zakładają podkoszulki
        > > > Potrzebujesz kabli rozruchowych, żeby samochód zaczął funkcjonować
        > > > Twój kot chce spać w twojej pidżamie
        > > >
        > > > -40
        > > >
        > > > Politycy zaczynają coś robić z bezdomnymi
        > > > Możemy ze swojego oddechu budować domki igloo
        > > > Niemieckie samochody nie chcą zapalić
        > > > Chcemy wyruszyć na południe
        > > >
        > > > -50
        > > >
        > > > Za zimno, żeby myśleć
        > > > Potrzebujesz kabli rozruchowych, żeby kierowca zaczął funkcjonować
        > > > Rosjanie zamykają okno w łazience
        > > >
        > > > -60
        > > >
        > > > Niedźwiedzie polarne ruszają na południe
        > > > Prawnicy wkładają ręce do swoich własnych kieszeni
        • tgaw 3 kawalki 29.01.03, 16:47
          Dzieci bawia sie w piaskownicy, wykopujac dziury w piasku
          telefonami komórkowymi.
          Nagle jedno z nich trafia na kamien i jego komórka lamie sie...
          Dzieci w smiech.
          - No i co sie smiejecie?! Jutro tatus kupi mi nowy, lepszy! - placze
          nieszczesny malec. - Ale dzisiaj, jak ostatni wiesniak, bedziesz
          piasek kopac lopatka!!!

          Pewien facet przeczytal ksiazke o asertywnosci i postanowil ja
          wyprobowac na zonie. Nie wrocil jak zazwyczaj zaraz po pracy do domu,
          tylko poszedl z kumplami na piwo. Ok. 19.00 puka do drzwi, zona mu
          otwiera a on: - Sluchaj, skonczylo sie babci sranie! JA jestem w tym
          domu panem! JA mowie, a ty sluchasz, jasne? Zaraz biegusiem podasz mi
          kapciuszki, obiadek, potem zimne schlodzone piwko, i nie obchodzi
          mnie skad je wezmiesz, potem sie zdrzemne a wieczorem napuscisz mi wody do
          wanny. No, i nie musze chyba mowic, kto mnie po kapieli ubierze i uczesze?
          No???!!! Kto?
          - Zaklad pogrzebowy sku....ynu!

          Przychodzi facet do lekarza:
          - Panie doktorze, od kilku dni mam zatwardzenie, nic mi
          nie pomaga.
          - Bedziemy musieli panu zaaplikowac czopki. Prosze
          sie odwrscic, sciagnac spodnie i pochylic sie.
          Ja panu pokaze jak to sie robi.
          Facet sciagnal gacie, pochylil sie i poczul jak doktor
          wsuwa mu cos do tylka.
          - OK, gotowe. Prosze to samo powtarzac samemu w
          domu co 12 godzin przez najblizsze trzy dni.
          Wieczorem gosciu prsbowal samemu sobie poradzic
          ale jakos mu sie nie udawalo. Poprosil wiec zone o pomoc.
          Odwrocil sie, sciagnal spodnie i wypial dupsko. Zona
          jedna reka polozyla na jego ramieniu, druga natomiast
          zaczela wkladac mu czopek.
          - O ku**a! - wrzasnal w pewnej chwili facet.
          - Co sie stalo kochanie, zabolalo cie?
          - Nie ale wlasnie sobie uswiadomilem, ze ten lekarz
          trzymal obie rece na moich ramionach!
          • tgaw Takie tam 29.01.03, 16:48
            > Dziewica pospolita - roślina krótkotrwała, wymagająca
            > szczególnej pielęgnacji. Chętnie poddaje się flancowaniu. Po
            > przepikowaniu przestaje być dziewicą
            >
            > Stara panna - roślina długotrwała i pnąca, czepiająca się
            > wszystkiego i wszystkich. Żyje w miejscach odosobnionych nie
            > wiadomo z kim.
            >
            > Kochanka - roślina kwitnąca pasożytnicza, z gatunku
            > motylkowatych. Z uwagi na duże koszty, w naszych warunkach
            > trudna do hodowli domowej. Rozkwita nocą.
            >
            > Żona - pożyteczne zwierze domowe, pociągowe, bardzo nerwowe ale
            > wytrwałe. Żywi się odpadkami, w hodowli domowej bardzo
            > opłacalna, przynosi duże korzyści.
            >
            > Kawaler - ptak przelotny. Dzieci swoje podrzuca innym i wówczas
            > zmienia miejsce pobytu. Jest trudny do uchwycenia w sidła.
            >
            > Stary kawaler - grzyb jadowity o gorzkim smaku. Żyje przeważnie
            > sam lub w symbiozie z purchawką pospolitą.
            >
            > Mąż - zwierze domowe z gatunku leniwców. Ze względu na dużą
            > żarłoczność, w warunkach domowych przynosi duże straty. W
            > hodowli nieopłacalny.
            > Pochodzenie - skrzyżowanie trutnia z padalcem.
            >
            > Rozwódka - należy do owadów występujących w dużych ilościach,
            > znana w przyrodzie pod nazwą szarańcza. Samiczki pozostawia w
            > spokoju, samców niszczy od korzenia. Czyni szkody w ubraniu -
            > zwłaszcza w kieszeni.
            >
            > Wdowa - wierzba z gatunku płaczących. Szybko próchniejąca z braku
            > zdrowego korzenia. Nadaje się do przerobu na fujarji.
            • Gość: www Re: Rodzaje kierowników IP: 157.25.125.* 29.01.03, 16:54
              Wsrod szefów wyrozniamy:
              -komunista pederasta
              -super pederasta
              -anty pederasta
              -pederasta magik
              -pederasta mysliciel
              -pederasta sportowiec
              -pederasta exchibicjonista
              -pedrasta tradycjonalista
              -pedrasta piroman
              -pederasta Mc Giver

              Jak ich rozrozniamy? Otoz:

              -komunista pederasta wzywa do siebie pracownika i mowi:
              "Sluchajcie Kowalski - ja WAS wypier..le!"

              -super pederasta wzywa do siebie pracownika i mowi:
              "Sluchajcie Kowalski - ja was i cala brygade wypier..le!"

              -anty pederasta wzywa do siebie pracownika i mowi:
              "Sluchajcie Kowalski - ja sie z wami pier..lil nie bede!"

              -pederasta magik wzywa do siebie pracownika i mowi:
              "Sluchajcie Kowalski - ja was wypier..le, a wy nawet nie bedziecie wiedzieli
              kiedy!"

              -pederasta mysliciel wzywa do siebie pracownika i mowi:
              "Wiecie co Kowalski - ja myslalem, ze juz dawno was wypier..lilem!"

              -pederasta sportowiec wzywa do siebie pracownika i mowi:
              "Wiecie co Kowalski - ja was wypier..le w podskokach!"

              -pederasta exchibicjonista wzywa do siebie pracownika i mowi:
              "Wiecie co Kowalski - ja was wypier..le przy calej zalodze!"

              -pedrasta tradycjonalista wzywa do siebie pracownika i mowi:
              "Wiecie co Kowalski - ja wam sie jeszcze do dupy dobiore!"

              -pedrasta piroman wzywa do siebie pracownika i mowi:
              "Wiecie co Kowalski - ja was wypier...le i to z wielkim hukiem!"

              -pederasta Mc Giver :
              Kowalski ja was wyp..ole w kosmos golymi rekami
          • Gość: www Re: 3 kawalki IP: 157.25.125.* 29.01.03, 17:19
            Wyrzuty sumienia
            Mieczysław czuł się winny całe dni. Nieważne jak bardzo starał się zapomnieć,
            nie mógł. Poczucie winy i wstydu nie opuszczało go ani na chwile. Nie pomagało,
            że cały czas powtarzał sobie: ,,Mieciu, nie martw sie tym. Nie jesteś pierwszym
            lekarzem, który sypia ze swoją pacjentką, na pewno nie będziesz też ostatnim.
            Na dodatek nie masz żadnych zobowiązań, więc nie trap sie już!''. Bo głos
            wewnętrzny przypominał mu: ,,Mieciu, ale ty jesteś weterynarzem''.


            Malzeństwo zostalo zaproszone na bal przebierańców, jednak tego wieczora zonę
            rozbolala glowa i nalegala, aby jej maz poszedl sam. Dlugo się sprzeciwial, ale
            w końcu ulegl i poszedl. Zona polozyla się do lózka, jednak po godzinie
            obudzila się bez bólu glowy. Poniewaz jej maz nie wiedzial jaki strój kupila
            sobie dokladnie, zdecydowala się pójsc na zabawę i go poszpiegowac. Szybko go
            tam wypatrzyla. Tańczyl ze wszystkimi kobietami, calowal po raczkach, szyjach,
            szeptal na uszko, podszczypywal, niby przypadkiem dotykal "tu i ówdzie".
            Poniewaz nalezala do zgrabnych osób, szybko zostala zauwazona przez
            rozbawionego męzusia i poproszona do tańca. Spodziewala się niezlej zabawy, on
            przeciez nie wiedzial, ze podrywa wlasna zonę. Po paru tańcach zaproponowal
            jej "zwiedzanie pięterka", ona się zgodzila bez oporu (bo to przeciez JEJ
            maz!). Postawila jednak warunek, ze nie zdejma masek z twarzy. Bylo im razem
            wspaniale, wręcz jak nigdy dotad. Byli anonimowi względem siebie, więc bez
            skrępowania spelniali swoje najbardziej ukryte marzenia erotyczne. Jednak po n-
            tym numerku ona szybko pobiegla do domu, zeby oczekiwac męza i zadac mu kilka
            pytań. Gdy juz wrócil, ona się go pyta (rzecz jasna z dzika satysfakcja w
            glosie):
            - No i jak się bawiles, skarbie. Duzo tańczyles?
            - Nie tańczylem ani razu i bawilem się kiepsko. Spotkalem Zenka Wieska i Tadka,
            moich kolegów ze studiów, i cala noc gralismy w pokera na pieniadze. Ale powiem
            ci, ze facet któremu pozyczylem kostium podobno bawil się zajebiscie.



            Byl sobie facet, niedorajda zyciowa - zona go robila w jajo, dzieci
            nie lubily, kiepska praca, 20 lat bez awansu, bez pieniedzy itd., dla
            kolegów popychadlo. Któregos razu idzie przez las - patrzy, a na drodze
            siedzi mala zabka i mówi do niego: Znam Cie. Znam twoje problemy - wiem,
            ze jestes dobrym czlowiekiem - pomoge ci. Idz do domu i zobacz jak bedziesz
            zyl od dzisiaj. Koles sie popukal w czolo i poszedl do domu. I o dziwo...
            ZASKOCZENIE!
            Zona pieknie ubrana lata wokól niego, dzieci ciagna na spacer.Na drugi
            dzien w pracy propozycja awansu, kasa sie sypnela, koledzy na okraglo...
            PIEKNIE!
            Koles az nie moze uwierzyc i mysli - musze pójsc do tej zabki i jej
            podziekowac! Idzie do lasu spotyka ta zabke i mówi: Tyle dla mnie zrobilas,
            jestem szczscliwym czlowiekiem, odmienilas moje zycie!!! Co moge dla Ciebie
            zrobic, moze przynajmniej w malym procencie wynagrodze ci ta uczynnosc.
            Zabka na to: Przelec mnie.
            A facet z zazenowaniem: Ale jak,.... przeciez ty taka mala jestes, jak mam to
            zrobic???
            .....Zabka - wiesz... mam ograniczone mozliwosci i nie zmienie sie w 25
            letnia,piekna, dorodna blondynke z wielkimi cyckami....
            Szczyt moich mozliwosci, to gdzies ... 12 lat.
            Facet: - Ok, niech bedzie dwunastolatka. Zaba sie w mig zmienila w
            12-latke i facet ja przelecial.
            ...
            ...
            ...
            ...
            ...
            ...
            ...
            ...
            ..
            I taka jest prawda Wysoki Sadzie, a nie to, co opowiada ta gówniara!!!!!
      • Gość: duch olabogi dowcip pilkarski IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 29.01.03, 16:57
        zbieznosc imion i nazw wlasnych bynajmniej nie jest przypadkowa :))))

        Mały Czaruś jak co dzień w drodze do szkoły przechodził obok stadionu na ulicy
        Łazienkowskiej. Nigdy nie zastanawiał się nad tym, co będzie robił gdy
        dorośnie, przecież dopiero chodził do podstawówki. Dzisiaj była klasówka z WF-u
        z podbijania piłki głową – Czaruś wiedział, że jeżeli nie podbije piłki 900
        razy – nie zda do następnej klasy, ćwiczył przez ostatni tydzień, ale nigdy nie
        uzyskał wyniku lepszego niż 80 – 90 razy, gdy tylko się zawahał na chwilę,
        piłka spadała z hukiem na ziemię.

        Nasz mały Piłkarski tak się zamyślił, że drogę do szkoły, która z reguły
        zabiera mu 30 minut przeszedł w 10, uśmiechnął się – pomyślał, że przecież ma
        jeszcze troszeczkę czasu, więc poszedł na plac przed budynkiem szkolnym, aby
        jeszcze trochę popodbijać. Biednemu Czarusiowi stanął... zegarek – o czym nasz
        bohater nie wiedział. Musiało się więc stać nieuniknione i Cezary spóźnił się
        na WF.

        Gdy wszedł na halę sportową uderzył go odór potu, a zaraz potem piłka. Teraz
        wiedział, że jednak sprawdzian trwa. Po chwili usłyszał znajomy głos
        instruktora WF-u:
        - Panie Piłkarski – z ironią zaczął WF-ista – czemu nie przyszedł Pan na
        sprawdzian ?
        - Przecież jestem ! – odpowiedział zmieszany Czaruś i począł się szybko
        przebierać.
        - OK., dostaniesz szansę – ale podniesiemy Ci próg za karę... Masz odbić piłkę
        1000 razy !
        Czarek bardzo szybko rzucił bety na bok i podszedł na środek parkietu. Podniósł
        piłkę i zanim zaczął odbijać zobaczył w oczach kolegów wyrazy współczucia, nie
        wierzyli, że odbije ten 1000 razy i zda do 8 kl.
        - Co Nie wierzycie ? – wrzasnął Czaruś.
        W istocie to sam nie wierzył, że tego dokona, ale spojrzał na piłkę i odmówił
        modlitwę, którą nauczyła go jego babcia. Teraz czuł, że ma siły, aby pokonać
        słabości i samego siebie – teraz była jego chwila. Podrzucił i zaczął...
        1,2,3...56...89...156...467...687..852...942... Gdy tak odbijał cały czas
        myślał o swoim piłkarskim idolu – Grzegorzu Lato, chciał być taki jak on, czuł,
        że potrafi dokonać wielkich rzeczy i wreszcie zrozumiał, gdy tylko piłka odbiła
        się o jego głowę 999 raz – wiedział kim chce zostać – piłkarzem ! To było już
        1098 odbicie, kiedy pan od WF-u ze zwątpieniem wpisał Cezaremu zaliczenie i
        umożliwił mu promocję do 8 kl., ale Czaruś, jako że jest zaciekły chciał
        ustanowić rekord szkoły... Odbijał dalej i dalej, zaczęła go w pewnym momencie
        boleć głowa, ale trwał w tym co robił przez ostatnie 30 minut... Zadzwonił już
        dzwonek na przerwę i sala opustoszała, poza Czarkiem i piłką... 2987 razy...
        3000... i nagle Czaruś bezwładnie upadł na ziemię.

        Obudził się następnego dnia w szpitalu, nad nim stała lekarka i mama... Nie
        wiedział o czym mówią, ale że mały Czaruś potrafił czytać z ruchu warg
        wywnioskował, że ma wstrząśnienie mózgu...
        - Proszę Pani – zaczęła lekarka – czy Czaruś kiedykolwiek się jąkał ?
        - Nie ! – odpowiedziała stanowczo mama Czarusia.
        - Widzi Pani, ten uraz uszkodził ośrodki mowy Czarusia. Obawiam się
        najgorszego !
        - Nigdy już nic nie powie ? – spytała przestraszona mama Czarusia...
        - Gorzej, będzie się jąkał i to bardzo, a z wiekiem będzie mu się to
        pogłębiać...
        Mama Czarusia schowała twarz w dłoniach, nie chciała, aby synek zobaczył łzy na
        jej twarzy. Ale szybko się uspokoiła.
        - Czaruś ? – zaczęła z troską w głosie – nie wiem, czy Twój uraz umożliwi Ci
        normalne życie. Musimy pomyśleć jak pokierować Twoimi losami. PO CO ODBIJAŁEŚ
        TĘ PIŁKĘ ! – krzyknęła.
        - Mamo, ja nie chciałem, yyy... mamo ? yyyy... ?
        - Tak, tak - przytaknęła, bo nie wiedziała o co chodzi jej synkowi.
        - Yyy... yy...mo kiedyś, będę yyyyyy... ten.... piłkarzem – wymęczył Czaruś !
        - Nic już nie mów, odpoczywaj teraz, najważniejsze, żebyś odpoczął – zakończyła
        tę rozmowę mama.
        Następnego dnia wypuścili Czarusia ze szpitala. Po tygodniu znów szedł do
        szkoły obok stadionu CWKS Legia Warszawa. Teraz się zatrzymał... Popatrzył na
        wielkie maszty oświetleniowe i krzyknął:
        - Legio ! Kocham Cię i kiedyś dla Ciebie zagram !
        Nic więcej nie zdążył dodać, bo poczuł na tyłku soczystego kopa. Odwrócił się
        więc, a za nim stał kibic Polonii z nienawiścią w oczach. Czaruś przeprosił
        Pana, bo nie chciał, żeby mu spuszczono manto, w końcu dzisiaj był WF i Czaruś
        musiał dojść cały do szkoły, aby pochwalić się Panu od WF-u, że już niedługo
        zobaczy go na boisku w akcji...

        KONIEC
        • Gość: www Re: dowcip pilkarski IP: 157.25.125.* 29.01.03, 17:00
          Eee... prawie Ci sie udało. Jest tylko jedno małe ale.... Mały Czaruś chodził do szkoły w Łukowie gdzie nie ma stadionu
          CWKS, a co najwyżej Orląt.
          • Gość: duch olabogi Re: dowcip pilkarski IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 29.01.03, 17:17
            Dowcip zaczerpniety z konkursu na pilkarski zart organizowanym na:

            www.ekstraklasa.com.pl/index.php3
            • Gość: www Re: dowcip pilkarski IP: 157.25.125.* 29.01.03, 17:22
              Gość portalu: duch olabogi napisał(a):

              > Dowcip zaczerpniety z konkursu na pilkarski zart organizowanym na:
              >
              > <a
              href="http://www.ekstraklasa.com.pl/index.php3"target="_blank">www.ekstrakla
              > sa.com.pl/index.php3</a>



              Eee.. yyy...-))

              To może coś o mniejszej piłeczce:

              Jezus z Mojżeszem poszli sobie popykać w golfa. Stanęli na polu, Jezus ustawił
              piłeczkę, pacnął i poleciała na środek jeziora. Pływa sobie na wodzie. Jezus
              niewiele myśląc podszedł po wodzie do piłeczki, uderzył i wpadła do dołka. W
              tym momencie do grających podszedł staruszek i zapytał czy może się dołączyć.
              - Jasne - odpowiedzieli razem - Twoja kolej będzie po Mojżeszu.
              - Ok - zgodził się starzec.
              Mojżesz ustawił piłeczkę, uderzył, piłka poleciała na środek jeziora i
              zatonęła. Mojżesz rozstąpił wody, podszedł do piłeczki, uderzył i wpadła do
              dołka. Nadeszła kolej na staruszka. Ustawił, uderzył.
              Piłka poleciała na środek jeziora i zatonęła. Przepływająca ryba złapała w
              pyszczek piłkę i odpłynęła. Zobaczył do z góry orzeł, zanurkował, złapał rybę i
              odfrunął. Leciał z rybą w szponach. Gdy przelatywali nad dołkiem ryba wypuściła
              z pyszczka piłeczkę, która trafiła wprost do dołka.
              Mojżesz popatrzył na Jezusa z wyrzutem i powiedział:
              - Z twoim starym to się nie da grać!

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka