Dodaj do ulubionych

Wegadzieci

25.01.10, 17:46
Myślę, źe każda radykalna forma diety nie jest dobra dla organizmu.
Wegetarianizm i weganizm pojawia sie wśród młodzieży głównie jako
moda - po to, aby odróżnić się od innych (choć włąściwie powinienem
napisać wyróźnić się wśród innych)Nie ma 100% pewności, że taka
dieta jest pozytywna dla organizmu i najczęściej mamy do czynienia z
"naukowym" zgadywaniem i wróżeniem z fusów. Adwentyści Dnia Siódmego
żyją dłużej niekoniecznie dlatego, że są wegetarianami. Taka dieta z
pewnością ma jakiś wpływ na zdrowie, ale najbardziej znaczący dla
długości życia w tej społeczności religijnej jest komfort psychiczny
wynikający z głebokiej wiary w określone wartości, rezygnacja ze
ślepego pościgu za dobrami materialnymi i silne wsparcie ze strony
współwyznawców. Z kolei za zapadalność na wiele chorób cywilizacji
także nie należy winić jedzenie mięsa lecz dietę ogólnie. Jemy nie
tylko żywność głęboko przetworzoną, zmienioną genetycznie,
naszpikowaną konserwantami i sztucznymi kolorami, ale także jemy ją
w pośpiechu, emocjonalnie i często w reakcji na stres.
Nie jestem lekarzem ale wydaje mi się, że na tym etapie ucieczka w
wegetarianizm ten stres tylko wzmaga. Piszę o tym z własnego
doświadczenia, bo BYŁEM wegetarianinem przez 11 lat. Zrezygnowałem z
takiej diety kiedy zrozumiałem, że jest to żywieniowy ślepy zaułek,
który nie ma nic wspólnego ze zdrowiem.Na taką dietę trzeba mieć
przede wszystkim sporo czasu, że o pieniądzach nie wspomnę aby
skomponować dla siebie posiłki dostarczające wszystkich
wartościowych składników. Inaczej skończy sie z talerzem pełnym
makaronów, pierogów z serem lub kaszy. Czyli z toną węglowodanów,
które wcale nie sprawią, że staniemy sę szczupli i szczęśliwi.
Uważam także, że jeśli już ktoś powinien przejść na dietę
wegetariańską to powinni (w sposób stopniowy) wybierać ją ludzie
starsi a nie młodzież, która potrzebuje dosłownie wszystkiego by móc
sie rozwijać w kaźdej sferze - fizycznej i psychicznej.
Na koniec, efekty diety wegetariańskiej mogą być naprawdę
zaskakujące. W Japonii zrobiono badania na grupie mężczyzn w wieku
25-35 lat, którzy nie czują potrzeby założenia rodziny, nie mają
ambicji aby osiągać sukcesy zawodowe i nie mają też
skrystalizowanych poglądow politycznych - bo ta sfera po prostu ich
nie interesuje. To co było punktem wspólnym dla nich wszystkich,
była właśnie dieta wegetriańska.
Oczywiście nie jest to wniosek tych badań, ale interesujące
spostrzeżenie, które daje sporo do myślenia...
Człowiek jest istotą wszystkoźerną... Nie bądźmy więc dietetycznymi
Talibami... :)




www.nowaatlantyda.com
Obserwuj wątek
    • maruda.r Re: Wegadzieci 25.01.10, 19:02
      "- American Dietetic Association potwierdziła, że prawidłowo skomponowana dieta
      wegetariańska i wegańska jest odpowiednia na każdym etapie życia, także w
      przypadku dzieci czy kobiet w ciąży."

      ****************************

      Co to znaczy odpowiednio skomponowana dieta wegańska w naszym klimacie? To
      zazwyczaj od trzech do pięciu gorących potraw dziennie. Przedmówca pisze o kaszy
      i pierogach, a na forach wegetariańskich dominują diety oparte na byle jakich
      sałatkach - szybko zamieniane na tanie śmieciowe jedzenie. Ślepa uliczka.

      Nie twierdzę jednak, że wegańska dieta musi być zabójcza. Po prostu w naszych
      warunkach właściwa dieta jest wysoce kłopotliwa. Niewielka jest dostępność
      prawdziwie świeżych składników przez cały rok. Trzeba być naprawdę upartym, by
      żywić się takim paskudztwem, jak belgijski pomidor o metalicznym posmaku. Trudno
      też przyjąć za pewnik uzdrawiającą moc soi - rośliny zmodyfikowanej genetycznie,
      z której większość wyprodukowanego jedzenia jest bardziej przetworzona, niż
      czipsy. Zbiera też soja spore żniwo wśród alergików. Nawet nieprzetworzona nie
      jest tak smaczna, jak była kiedyś.

      • roman_tryk Re: Wegadzieci 25.01.10, 20:26
        > Trudn o też przyjąć za pewnik uzdrawiającą moc soi - rośliny zmodyfikowanej genetycznie
        > z której większość wyprodukowanego jedzenia jest bardziej przetworzona, niż
        > czipsy. Zbiera też soja spore żniwo wśród alergików. Nawet nieprzetworzona nie
        > jest tak smaczna, jak była kiedyś.

        Dokładnie. Soja który my spożywamy a soja którą uprawiają i jedzą ci Japończycy to zupełnie inna soja.
        • anuszka_ha3.agh.edu.pl Bez sensu 26.01.10, 08:02
          Na Zachodzie żywność dla wegan jest wzbogacana, np. dodaje się witaminę B12
          oraz D do mleka sojowego i innych produktów


          Jaki sens ma weganizm, gdy jedzenie jest sztucznie wzbogacane?!
          • ly1 Re: Bez sensu 26.01.10, 08:59
            Witamina b12 jest produkowana przez bakterie glebowe i
            jelitowe ,jest jej pełno wokół nas w niemytych produktach.Wy
            gotujecie mięso w obronie przed bakteriami,pasożytami,my z tych
            samych powodów do czysta myjemy owoce,Jest sporo tej witaminy także
            w nabiale,więc nie ma usprawiedliwienia dla jedzenia wyłącznie mięsa.
            • maruda.r Re: Bez sensu 26.01.10, 16:01
              ly1 napisała:

              > Witamina b12 jest produkowana przez bakterie glebowe i
              > jelitowe ,jest jej pełno wokół nas w niemytych produktach.Wy
              > gotujecie mięso w obronie przed bakteriami,pasożytami,my z tych
              > samych powodów do czysta myjemy owoce,Jest sporo tej witaminy także
              > w nabiale,więc nie ma usprawiedliwienia dla jedzenia wyłącznie mięsa.

              **************************

              Pasożyty eliminuje się w procesie kontroli mięsa, a nie gotowania. Spora część
              pasożytów przeżywa gotowanie. Mięso poddawane jest obróbce termicznej dla
              polepszenia właściwości smakowych, ułatwienia trawienia, tudzież przedłużenia
              trwałości.

              • bezkompro Re: Bez sensu 27.01.10, 11:47
                bez sensu jest to zaglądanie do talerza - jak ktoś nie chce jeść mięsa
                - jego prawo - a z drugiej strony jak ktoś je mięso - to też jego prawo

                z jednej strony krytykuje się wegetarian, wegan czy innych - bez sensu

                a z drugiej oni krytykują mięsożernych - równie bez sensu

                • ave.maria Re: Bez sensu 27.01.10, 12:29
                  podpisuję się pod Twoimi słowami obiema łapkami- nogami zresztą też:)
                  • big.ot W porównaniu z przeciętnym Amerykaninem... 29.01.10, 10:34
                    ...to nawet Polak ma zbilansowaną dietę, także porównywanie weganów
                    do najbardziej otyłego społeczeństwa na świecie jest po prostu
                    głupie.

                    Jest pani weganką?

                    - Tak, zaczęłam jeszcze jako nastolatka - pozwoliło mi to uporać się
                    z kilkoma dolegliwościami, no i przede wszystkim czuję się lepiej.
                    Bycia weganinem trzeba się jednak nauczyć, żeby nie dopuścić do
                    problemów zdrowotnych. Temu także służą nasze badania.


                    Dla kontrastu, koleżanka była weganką i w pewnym momencie musiała
                    przerwać dietę bo zaczęła mieć problemy zdrowotne (krwotoki,
                    wypadanie włosów, łamanie się paznokci). Powrót do diety mięsnej
                    spowodował spory wzrost wagi bo organizm nie był przyzwyczajony do
                    takiej "łatwej" energii, więc wszystko magazynował.
                    • karelski_pies_na_niedzwiedzie Re: W porównaniu z przeciętnym Amerykaninem... 29.01.10, 12:03
                      I ta pani będzie prowadzić badania za nie swoje pieniądze, chociaż wyniki już
                      zna. Większość znanych mi wegetarian wsuwa ser żółty i jajka sadzone zamiast
                      kotleta- instynkt każe im jeść białko zwierzęce. Nadużywają glutaminianu sodu,
                      bo ta przyprawa ma smak bogatych w białko produktów, gdyby nie przyprawy, nawet
                      by nie ruszyli swojej trawy z ziarnami. Starzy dziwacy niech jedzą co chcą, ale
                      niebezpieczne jest pozwalanie doktrynerom na porady, jak żywić dzieci i kobiety
                      w ciąży.
                      • sroka75 Re: W porównaniu z przeciętnym Amerykaninem... 29.01.10, 14:23
                        >Starzy dziwacy niech jedzą co chcą, ale
                        > niebezpieczne jest pozwalanie doktrynerom na porady, jak żywić
                        dzieci i kobiety
                        > w ciąży.
                        Tak, proponuję ubezwasnowolnić kobiety w ciąży (bo kobieta w ciąży
                        to własność społeczna) i dzieci - doktrynerów - do więzienia! martw
                        się karelski o kobiety i dzieci bite, głodne i bez
                        perspektyw...każdy sam sobie wybiera kogo ma słuchać i co jeść
                        (właśnie! - jeśli ma co)

                        • dzikowy Światowe mistrzostwa wegan w kulturystyce odwołane 29.01.10, 14:50
                          Światowe mistrzostwa wegan w kulturystyce odwołane z powodu wiatru. :)
                        • karelski_pies_na_niedzwiedzie Re: W porównaniu z przeciętnym Amerykaninem... 29.01.10, 17:06
                          Nie, oczywiście że nie są niczyją własnością, chcą, niech piją wódkę. Po co
                          trąbić, że to szkodliwe.
                      • zefiryna.czarna Re: W porównaniu z przeciętnym Amerykaninem... 31.01.10, 01:35
                        'gdyby nie przyprawy, nawet
                        by nie ruszyli swojej trawy z ziarnami'

                        juz widze jak wsuwasz mieso bez soli i przypraw :)
                        smacznego!
                • bez_seller Re: Bez sensu 29.01.10, 13:42
                  bezkompro napisał:

                  > bez sensu jest to zaglądanie do talerza - jak ktoś nie chce jeść
                  mięsa
                  > - jego prawo - a z drugiej strony jak ktoś je mięso - to też jego
                  prawo

                  Przeciez w artykule nie chodzi o prawo, chodzi o zdrowie, min. Twoje.
            • misiu-1 Re: Bez sensu 26.01.10, 20:52
              ly1 napisała:

              ly1 napisała:

              > Witamina b12 jest produkowana przez bakterie glebowe i
              > jelitowe ,jest jej pełno wokół nas w niemytych produktach.

              Owszem, ale człowiek nie żywi się pełną chorobotwórczych bakterii i odchodów
              zwierzęcych glebą, więc nic nam po niej.

              > Jest sporo tej witaminy także w nabiale, więc nie ma
              > usprawiedliwienia dla jedzenia wyłącznie mięsa.

              Nikt nie je wyłącznie mięsa, a choćby i jadł, to nie potrzebuje żadnego
              usprawiedliwienia. Jedzenie mięsa (oczywiście pod warunkiem, że kupione, a nie
              ukradzione) jest tak samo sprawiedliwe, jak jedzenie chleba.
          • leniuch102 To będą bardzo obiektywne badania... 27.01.10, 15:24
            "Bycia weganinem trzeba się jednak nauczyć, żeby nie dopuścić do problemów
            zdrowotnych. Temu także służą nasze badania.
            "

            Gotowe wnioski końcowe przed przystąpieniem do "badań"?! Zgaduję, że nie może z
            nich wyniknąć szkodliwość diety wegańskiej. Może lepiej, żeby Centrum Zdrowia
            Dziecka zajmowało się leczeniem chorych dzieci, a nie wegańskim hobby pani doktor?
          • humbak1 Re: Bez sensu ? 30.01.10, 20:06
            anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:

            >
            > Jaki sens ma weganizm, gdy jedzenie jest sztucznie wzbogacane?!
            > ..
            A jaki sens ma nie weganizm czyli odżywianie typowe dla powiedzmy - Polski
            gdy tyle produktow żywnosciowych jest wzbogacana w konieczne lub nie dodatki
            poczytaj np, co dodaje sie do wędlin:

            www.egospodarka.pl/38971,Dodatki-do-wedlin-coraz-popularniejsze,1,56,1.html
            Posukujesz tu opcję zerową
            czyli zero dodatków - sztucznych

            aktualnie jest raczej tendecnja do zwiekszania listy dodatków
            - nie mówie ze to dobrze

            PO drugie nie nalezy mylic dodatków sztucznych
            np. jakaś chemia, barwniki, substancje konserwujące\
            z dodatkami naturalnymi

            np. witamina B12

            witamina B12 to produkt bakterii:
            człowiek zaprzega do pracy bakterie ktore wytwarzaja B12 i człowiek tę
            witamine je zabiera

            czy jestes za zamknieciem wszelkich farm produkujacych środki żywnościowe
            ?

            Sprawa nie jest więc tak prosta i oczywista jak sugerowała by opinia przez
            Ciebie wyrazona.
      • ly1 Re: Wegadzieci 26.01.10, 08:42
        Od wielu lat żywię się po wegansku,nie jadam za często ani soi ani
        belgijskich pomidorów.Nie widzę konieczności jadania soji.W
        warzywach ,owocach jest 1-2 procent 100 procentowo przyswajalnego
        białka,jest to podobna procentowa zawartośc jak w mleku
        kobiety,także w mleku małp,z ktorymi jestesmy spokrewnieni.Dla
        porównania mleko kota zawiera 11 procent biała,typowo dla
        drapiezników.Skoro w najbardziej intensywnym okresie rozwoju
        organizm ludzki potrzebuje tak niewiele białka,to obciążanie go
        mięsem,serem,a nawet większymi ilosciami roślin straczkowych jest
        marnotrawne i szkodliwe dla zdrowia.Mięso jest kosztownym i
        szkodliwym mitem
        • mebcia Re: Wegadzieci 26.01.10, 11:55
          W owocach i warzywach jest porównywalnie tyle samo białka, co w mięsie i
          nabiale. Cytat z broszurki Fundacji Viva!:

          "My, ludzie świata Zachodu, zjadamy zazwyczaj o wiele więcej białka, niż
          naprawdę potrzebujemy. Według ekspertów, takich jak Światowa Organizacja Zdrowia
          (WHO), kalorie pochodzące z białka powinny stanowić nie więcej, niż 8% dziennego
          zapotrzebowania energetycznego (Hegsted, 1968; Irwin i Hegsted, 1975; Scrimshaw,
          1976; COMA, 1991). Nawet ta liczba zawiera w sobie duży margines bezpieczeństwa,
          więc potrzeby większości ludzi są jeszcze niższe. Innymi słowy, musisz
          praktycznie głodować, aby narazić się na niedobory białka. Ironiczne jest więc
          to, że tak bardzo martwimy się o białko w naszej kulturze dobrobytu.

          Najważniejszym globalnym źródłem kalorii są zboża, które zapewniają również
          białko – chociaż większość ludzi uważa, że wyłącznym źródłem białka są produkty
          zwierzęce, takie jak mięso czy nabiał. Prawdą jest jednak, że wszystkie pokarmy
          roślinne – zboża, rośliny strączkowe, orzechy, nasiona, warzywa – zawierają
          białko. Większość z nich może bez problemu dostarczyć nam 8% dziennej dawki
          kalorii pochodzących z białka, normy zalecanej przez WHO (patrz: tabela 2).
          Wyjątkiem są owoce (które dostarczają 5% energii z białka), wiele słodyczy oraz
          śmieciowe jedzenie. Okazuje się więc, że bardzo łatwo jest dostarczyć
          organizmowi potrzebną ilość białka i nie trzeba wychodzić z siebie w celu
          włączenia go do swojego jadłospisu."

          Ja również żywię się po wegańsku, w sierpniu będzie 6 lat. :)
          • titta Re: Wegadzieci 01.02.10, 21:28
            Swietnie. Tylko musisz bardzo urozmaicac diete - bo pomimo, ze
            ilosci bialka sa wystarczajace, to ich sklad aminokwasowy juz nie.
            dlatego wazna jest soja (juz nie pamietam, ktory konkretnie
            aminokwas zawiera), szczegolnie jesli mowimy o zywieniu dzieci.
            Jest jeszcze sprawa wit. B12 i D. Jedzac tylko wazywka mozna miec
            niedobory. Tu znowu jest powazny problem, gdy chodzi o dzieci.
            • humbak1 Re: Wegadzieci- nie ma problemu 02.02.10, 20:59
              titta napisała:

              > Swietnie. Tylko musisz bardzo urozmaicac diete - bo pomimo, ze
              > ilosci bialka sa wystarczajace, to ich sklad aminokwasowy juz nie.
              > dlatego wazna jest soja (juz nie pamietam, ktory konkretnie
              > aminokwas zawiera), szczegolnie jesli mowimy o zywieniu dzieci.
              >..
              Jak nie wiesz i nie pamiętasz to nie publikuj takich błędnych opinii.

              Białka roślinne zawierają wszystkie aminokwasy egzogenne
              a pokarm roślinny rozsądnie urozmaicony ( soja nie jest tu wcale konieczna)

              tu masz przykład porównania białka .. dyni i .. świni

              Pestki dyni
              www.nutritiondata.com/facts-C00001-01c20nS.html
              tłuszcz 71% białko 16% węglowodany 16%
              indeks wartosci białka: 136

              wieprzowina
              www.nutritiondata.com/facts-C00001-01c20Zc.html
              89% tłuszcz 11% białko
              indeks wartości białka: 145

              dla porównania dodatkowo:
              jajka
              www.nutritiondata.com/facts-C00001-01c201n.html
              tłuszcz 63% białko 35% weglowodany 2%

              indeks wartości bialka : 136

        • maruda.r Re: Wegadzieci 26.01.10, 16:02
          ly1 napisała:

          Mięso jest kosztownym i
          > szkodliwym mitem

          *****************************

          Jakiś dowód?

          • freeoldman Re: Wegadzieci 27.01.10, 00:36
            www.vivavegie.org/vvi/pdf/101reas2009.pdf
            Polecam nr 96
            • lingus Re: Wegadzieci 30.01.10, 00:20
              Może by tak jakieś niezależne źródło?
    • szampans Wegadzieci 25.01.10, 20:15
      Naszych praprzodkow zywiacych sie niemal wylacznie miesem juz sie
      Wam nie da przekonac o zaletach diety weganskiej.
      Ale moze sprobujecie przekonac do niej Inuitow, Jakutow, Czukczow,
      Ostiakow, Ewenkow...? Wystarczyloby pokazac im jak piekne plony
      zboz, fasoli, soi, orzechow, jablek, cytryn, kokosow i pomaranczy
      mozna zbierac chocby na lodowcach. Jedzac wylacznie pokarmy roslinne
      zyliby znacznie dluzej i byliby znacznie szczesliwsi ;-)))

      Juz Miczurinowi prawie sie udalo zbierac piekne plony winogron na
      Syberii. Niestety umarl, zanim doprowadzil swoje dzielo do konca.
      Chwala Wam za kontynuacje jego wiekopomnego dziela.
      • ly1 Re: Wegadzieci 26.01.10, 09:04
        Pierwsi nasi praprzodkowie wywodzą się z Afryki i byli
        wegetarianami.W znacznie krótszym okresie trwało przystosowanie do
        czesciowego trawienia mięsa i to przy użyciu ognia i narzędzi.Ogień
        ma nadtrawić cięzkostrawny dla człowieka pokarm-soki trawienne
        człowieka są 10 krotnie słabsze niż u drapieżców,więc trawienie
        mięsa idzie mu b.cięzko,długo(aż do 5 dni przebywa mięso w
        organizmie człowieka,podczas gdy u drapieżców kilka godzin),Sporo
        przy tym smrodu,gdyż bakterie gnilne musza intensywnie pracować nad
        rozłożeniem resztek nie do końca strawionego białka
        • draq Re: Wegadzieci 26.01.10, 09:48
          Pierwsi nasi przodkowie wywodzą się prawdopodobnie z gorących,
          zasiarczonych i beztlenowych wód...
          Swoją drogą: chyba czas zacząć nawracać szympanse na wegetarianizm
          (no niech poprzestaną choćby na larwach!)
          • aurita Re: Wegadzieci 26.01.10, 12:12
            nasi przodkowie wywodza sie z Kielc :P (gazet nie czytacie? bylo o tym ze dwa
            tygodnie temu)

            hihihiihihhi
        • maruda.r Re: Wegadzieci 26.01.10, 16:17
          ly1 napisała:

          > Pierwsi nasi praprzodkowie wywodzą się z Afryki i byli
          > wegetarianami.W znacznie krótszym okresie trwało przystosowanie do
          > czesciowego trawienia mięsa i to przy użyciu ognia i narzędzi.

          ************************

          Większość naczelnych jest wszystkożernych, a część z nich często jada mięso. Do
          niedawna sądzono, że np. szympansy są roślinożerne, jednak dokładniejsze badania
          udowodniły ponad wszelką wątpliwość, że szympansy regularnie polują na inne
          małpy dla zdobycia mięsa i nie ma to związku z brakiem innego pożywienia.

        • greg0.75 Re: Wegadzieci 27.01.10, 14:09
          Oczywiście zdajesz sobie sprawę, że namnażanie się bakterii gnilnych w organiźmie to objaw chorobowy, nie występujący u zdrowego wszystko- (czyli mięso też) -żercy.
          No i przy szybkości trawienia białek godziny Ci się z dniami pomyliły...
        • karelski_pies_na_niedzwiedzie Re: Wegadzieci 29.01.10, 13:07
          Mięso jest najbardziej lekkostrawnym pokarmem, a szczególnie gotowane. Najnowsze
          teorie mówią, że człowiek rozwinął swoje zdolności właśnie dzięki ogniowi i
          pieczeniu mięsa, żaden inny pokarm nie pozwoliłby na rozwój takiego mózgu. A
          zniżając się do argumentów wegetarian- ignorantów: najwięcej smrodu powstaje
          podczas trawienia kapusty i fasoli, co świadczy o nieprzystosowaniu człowieka do
          takiej diety..
      • acidhead Re: Wegadzieci 26.01.10, 12:22
        szampans napisał:

        > Naszych praprzodkow zywiacych sie niemal wylacznie miesem juz sie
        > Wam nie da przekonac o zaletach diety weganskiej.
        > Ale moze sprobujecie przekonac do niej Inuitow, Jakutow, Czukczow,
        > Ostiakow, Ewenkow...? Wystarczyloby pokazac im jak piekne plony
        > zboz, fasoli, soi, orzechow, jablek, cytryn, kokosow i pomaranczy
        > mozna zbierac chocby na lodowcach. Jedzac wylacznie pokarmy roslinne
        > zyliby znacznie dluzej i byliby znacznie szczesliwsi ;-)))


        oczywiście kolego mądraliński jesteś oczytany i pewnie nawet wiesz gdzie
        mieszkają owe północne ludy.i pewnie słyszałeś o tym że w ich warunkach
        klimatycznych nie ma mowy o wychodowaniu jakiejkolwiek rośliny,są oni zdani na
        to co upolują.ale tym się różnią od ciebie i innych forowych ignorantów że żyją
        w zgodzie z Naturą i w przeciwieństwie do ciebie nie jedzą junk-foodów,śmieci
        przetwarzanych chemicznie by przez rok "nadawało sie" do spożycia,parówek
        robionych z kopyt,sierści i bezużytecznych resztek/jednak uzytecznych/.widzisz
        kolego nikt do wegetarianizmu nie zamierza cię przekonywać-wręcz odwrotnie!

        FORA INTERNETOWE JUŻ DAWNO POKAZAŁY MI ŻE SĄ TYLKO ZWYKŁYM RYNSZTOKIEM DLA
        WSZELKIEJ MAŚCI IGNORANTÓW,GŁUPKÓW I NIEUDACZNIKÓW.KAŻDY ,NAWET Z POZORU BŁAHY
        TEMAT POWODUJE ZLOT HIEN,A RACZEJ MUCH DO G...NA.
        • ly1 Re: Wegadzieci 26.01.10, 13:52
          Ludy typow północne,a więc Eskimosi żyją srednio ok 35 lat ,a więc
          nie swiadczy to zbyt dobrze o drapieżności człowieka ,który ma w
          genach ok 120 lat.Co wy jeszcze nie wymyslicie na obronę owczego
          pędu jedzenia mięsa
          • maciej.jurgielewicz Re: Wegadzieci 26.01.10, 15:41
            <<owczy pęd jedzenia mięsa>>

            Nie wiem czy zamierzone, ale dobre. ;p Przypomina mi hasło przychodzące na myśl
            podczas obserwacji tego typu dyskusji: zjadliwy mem jedzenia mięsa.:)
          • misiu-1 Re: Wegadzieci 26.01.10, 20:43
            ly1 napisała:

            > Ludy typow północne,a więc Eskimosi żyją srednio ok 35 lat ,a więc
            > nie swiadczy to zbyt dobrze o drapieżności człowieka ,który ma w
            > genach ok 120 lat.Co wy jeszcze nie wymyslicie na obronę owczego
            > pędu jedzenia mięsa

            Powtarzasz duby smalone, jakich pełna jest wegetariańska propaganda. Eskimosi
            żyją średnio dłużej niż wegetariańscy Hindusi. Wystarczy spojrzeć do danych
            statystycznych Grenlandii. Średnia długość życia populacji składającej się w
            większości z rdzennych Inuitów to prawie 70 lat.
      • szabo Re: Wegadzieci 29.01.10, 12:40
        Organizm inaczej funkcjonuje w bardzo zimnej temperaturze, nie mówiąc o tym, że
        w regionach arktycznych specjalnie nie ma innej alternatywy. Mówimy o normalnych
        warunkach, kiedy nie musisz spędzać nocy w namiocie przy -35 stopniach.

        Na dłuższych pieszych wycieczkach wczesną wiosną po Laponii nie polecam nikomu
        wegetarianizmu, ale jak się w Warszawie siedzi, to zapewne jest to alternatywa.
        Wegetarianie faktycznie zwykle czują się i wyglądają lepiej.

        Najgorsza jest jakość spożywanego przez nas mięsa. Nasączonego jakimiś
        świństwami, z dodatkami obrzydliwych konserwantów itd. Tak naprawdę prawie
        wszystko co jemy jest niewiadomego pochodzenia. Marchewka może być pryskana, ale
        jaka jest każdy widzi. W przypadku mięsa nie mamy możliwości naocznego
        sprawdzenia. Znam parę osób, które wydają się wegetarianami na codzień, ale jak
        jadą do dziadków na wieś i tam dostają mięso z kury albo królika biegającego
        jeszcze parę dni wcześniejpo podwórzu, to wcinają zdrowo. I to jest zapewne
        najlepsze wyjście.

        szampans napisał:

        > Naszych praprzodkow zywiacych sie niemal wylacznie miesem juz sie
        > Wam nie da przekonac o zaletach diety weganskiej.
        > Ale moze sprobujecie przekonac do niej Inuitow, Jakutow, Czukczow,
        > Ostiakow, Ewenkow...? Wystarczyloby pokazac im jak piekne plony
        > zboz, fasoli, soi, orzechow, jablek, cytryn, kokosow i pomaranczy
        > mozna zbierac chocby na lodowcach. Jedzac wylacznie pokarmy roslinne
        > zyliby znacznie dluzej i byliby znacznie szczesliwsi ;-)))
        >
        > Juz Miczurinowi prawie sie udalo zbierac piekne plony winogron na
        > Syberii. Niestety umarl, zanim doprowadzil swoje dzielo do konca.
        > Chwala Wam za kontynuacje jego wiekopomnego dziela.
    • maciej.jurgielewicz Re: Wegadzieci 25.01.10, 20:40
      <<Na koniec, efekty diety wegetariańskiej mogą być naprawdę
      zaskakujące. W Japonii zrobiono badania na grupie mężczyzn w wieku
      25-35 lat, którzy nie czują potrzeby założenia rodziny, nie mają
      ambicji aby osiągać sukcesy zawodowe i nie mają też
      skrystalizowanych poglądow politycznych - bo ta sfera po prostu ich
      nie interesuje. To co było punktem wspólnym dla nich wszystkich,
      była właśnie dieta wegetriańska.>>

      Dolary przeciw orzechom, że jest to stawianie wozu przed koniem.;) Sądzę, iż to
      konstytucja psychiczna sprawia, że ci mężczyźni są wegetarianami, a nie
      odwrotnie. Wegetarianizm zazwyczaj łączy się z oscylującym wokół buddyzmu
      przekazem, tak odmiennym od tego co obowiązuje w naszej kulturze. Szczęście jest
      pojęte jako psychiczna i fizyczna harmonia. Ktoś kto wyhamował nie ma takiego
      parcia na rozmnażanie się, ani robienie tego czego oczekuje po nim większość,
      czyli kariery, jedzenia schabowego i opowiedzenia się czy jest z prawicy, czy
      może z lewicy. Prawdę powiedziawszy, jeśli miałabyś rację i to dieta
      powodowałaby takie zmiany w świadomości, to w tym zatłoczonym, zapatrzonym w
      złotego cielca świecie naprawdę wielkim błogosławieństwem byłoby społeczeństwo
      wegetarian.
    • nonieee Weganizm czy wegetarianizm 25.01.10, 22:17
      to ideologia. Tu nie przyjmuje się żadnych argumentów.
      Każdy niech je to, co chce i innym nie narzuca swoich poglądów. To najlepsza
      sytuacja.
      Bawcie się dobrze!
      • freeoldman Re: Weganizm czy wegetarianizm 27.01.10, 00:27
        Nikt nikomu nie narzuca, tylko dyskutujemy, ale agrumenty miesozercow to troche
        histeryczna obrona swoich zlych nawykow zywieniowych przed samym soba. Znalazlem
        na szybko 101 argumentow: www.vivavegie.org/vvi/pdf/101reas2009.pdf Na
        dole sa zrodla. Szczegolnie polecam nr 96, jest o Polsce.
        • ojca Re: Weganizm czy wegetarianizm 27.01.10, 14:44
          ...taa...powoływanie się na Polskę w wczesnych latach 90, to jest mocny argument
          ;)...wiesz jaka była dostępność wegańskiego jedzenia za komuny? Powiem...zero,
          zero soi, zero kiełek, zero przetworów sojowych, zero kuchni opartej wyłącznie
          na warzywach. To, że mięso było mniej dostępne to nie znaczy, że się go nie
          jadło, np. u mnie w domu zjadamy tyle samo mięsa co przed upadkiem komuny, a
          kłopoty sercowe mogą pojawić się nie tylko w związku z jedzeniem mięsa.

          Kto to pisał? Francuscy zaangazowani weagnie- licealiści?
      • karelski_pies_na_niedzwiedzie Re: Weganizm czy wegetarianizm 29.01.10, 13:31
        Wszystko cacy, dopóki nie zmuszają do tego dzieci. W Stanach za utuczenie
        dziecka można stracić prawa rodzicielskie, za doprowadzenie go do karłowatego
        wzrostu, braku mięśni i lekkiej niemocy umysłowej powinno być to samo. Bo głupim
        babom szkoda zwierzątek.. Gdyby moje dziecko tego potrzebowało, piłabym i ludzką
        krew;)
    • brodajan Wegadzieci 26.01.10, 00:04
      Nie macie pojecia o wegetarianizmie - nie piszcie .Te wasze pisanie
      jeszcze bardziej pograza te zapyziale i cmokajace na innosc
      spoleczenstwo.
      • superbart Re: Wegadzieci 26.01.10, 08:50
        Na tym forum zapyzialcem nr 1 jesteś Ty.
    • godeep Wegadzieci 26.01.10, 00:23
      Ja wolę opierać się na faktach, a te są takie, że człowiek potrzebuje mięsa by się zdrowo rozwijać, czy to się komuś podoba czy nie. Nie ma również żadnych jednoznacznych badań naukowych, które by stwierdzały, iż dieta wegańska nie szkodzi zdrowiu. Uważam, że dieta powinna mieć przede wszystkim na celu zapewnienie zdrowia a nie jedząc mięsa i produktów pochodzenia zwierzęcego, napewno to zdrowie utracimy.
      • stefan4 Re: Wegadzieci 26.01.10, 01:06
        godeep:
        > Nie ma również żadnych jednoznacznych badań naukowych, które by stwierdzały,
        > iż dieta wegańska nie szkodzi zdrowiu.

        Stawiasz sprawę na głowie. Nie da się ,,jednoznacznie udowodnić'' nieszkodliwości, ani jadłospisu wegańskiego ani żadnego innego. Ciężar dowodu spoczywa na tym, kto uważa, że on szkodzi
      • ly1 Re: Wegadzieci 26.01.10, 09:11
        Prawda jest akurat odwrotna.Wegetarianie znacznie rzadziej chorują
        na choroby cywilizacyjne jak choroby
        serca ,nadcisnienie,cukrzyca,miażdżyca,nowotwory
        • asteroida2 Re: Wegadzieci 26.01.10, 10:27
          > Prawda jest akurat odwrotna.Wegetarianie znacznie rzadziej chorują
          > na choroby cywilizacyjne jak choroby
          > serca ,nadcisnienie,cukrzyca,miażdżyca,nowotwory

          Jakieś linki do publikacji potwierdzających tę tezę?

          Bo większość z wymienionych przez ciebie chorób wiąże się z nadmiarem
          cholesterolu czy po prostu otyłością - i dieta na pewno może przed nimi chronić.
          Ale nowotwory?
          100% wegan też w końcu umiera. Jeśli nie na choroby serca i nie na nowotwory, to
          na co?
          • mdro Re: Wegadzieci 27.01.10, 15:51
            > Jakieś linki do publikacji potwierdzających tę tezę?

            Hmm, tak patrząc na tę i inne Twoje tu wypowiedzi, czyżbyś chciał/a
            wstawić {{s|fakt}}? ;-)
            • lingus Re: Wegadzieci 30.01.10, 00:30
              Po prostu przydałyby się jakieś niezależne źródła, bo te przytoczone dotąd kapkę
              trącą propagandą...
        • misiu-1 Re: Wegadzieci 26.01.10, 20:45
          Prawda jest taka, że statystycznie rzadsze zapadanie na choroby cywilizacyjne
          jest związane nie z bezmięsną dietą, a z przeciętnie zdrowszym trybem życia,
          jaki prowadzą wegetarianie.
      • mebcia Re: Wegadzieci 26.01.10, 11:59
        Przeczytałeś w ogóle wywiad z panią Dejsmond, ze zrozumieniem, osiołku? Widać,
        że tak Ci gula skoczyła, bo ktoś mówi głośno, że mięso nie jest potrzebne, że w
        nosie masz słuszne argumenty, że najważniejsze jest wyrażenie Twojej,
        najprawdziwszej i najważniejszej, opinii, i co z tego, że jest po prostu głupia
        i nie podparta faktami?
        • maruda.r Re: Wegadzieci 26.01.10, 16:25
          mebcia napisała:

          > Przeczytałeś w ogóle wywiad z panią Dejsmond, ze zrozumieniem, osiołku?

          **************************

          Już wiemy, na co chorują weganie - na brak kultury.

      • czernidlak Re: Wegadzieci 01.02.10, 16:32
        polecam lekture madralo
        www.eatright.org/Media/content.aspx?id=1233
    • myslacyszaryczlowiek1 Obiektywizm tych badań będzie taki jak artykuł 26.01.10, 01:16
      Jak pani badaczka trafi na przypadek negatywnego oddziaływanie diety - to
      pewnie zakwalifikuje że jest to wina złego doboru składników, a nie diety.
      Po za tym występuje tu zbyt wiele zmiennych aby te badania były coś warte.
      • ly1 Re: Obiektywizm tych badań będzie taki jak artyk 26.01.10, 09:20
        Pracuję w służbie zdrowia i niestety na codzień mam do czynienia z
        tłumami chorych ludzi,którzy bynamniej nie sa na diecie wege
        • misiu-1 Re: Obiektywizm tych badań będzie taki jak artyk 26.01.10, 20:59
          ly1 napisała:

          > Pracuję w służbie zdrowia i niestety na codzień mam do czynienia z
          > tłumami chorych ludzi,którzy bynamniej nie sa na diecie wege

          Skoro chorzy w szpitalach nie są na diecie wege, to możesz wytłumaczyć, po co
          domagają się wegetariańskich posiłków?
          lodz.gazeta.pl/lodz/1,96677,6774080,Wegetarianin_gloduje_w_szpitalu.html
          • tereska77 Re: Obiektywizm tych badań będzie taki jak artyk 27.01.10, 14:15
            lezalam w tym roku 2 razy w szpitalu, powiedzialam ze jestem wegetarianka i
            dostawalam pyszne posilki, np. kluski slaskie z brokulami i gotowana marchew,
            pierogi z kapusta i grzybami, makaron z marchwia i pietruszka.. bylo pyszne i to
            w zwyklym publicznym szpitalu.
            • internetowy.pielgrzym jednak można :) 27.01.10, 14:51
              tereska77 napisała:

              > lezalam w tym roku 2 razy w szpitalu, powiedzialam ze jestem wegetarianka i dostawalam pyszne posilki, np. kluski slaskie z brokulami i gotowana marchew, pierogi z kapusta i grzybami, makaron z marchwia i pietruszka.. bylo pyszne i to w zwyklym publicznym szpitalu.

              Widzisz, jednak można, jak się chce :)
              Jednak ogólnie nasza służba zdrowia jest bardzo zacofana w tym względzie.
            • lingus Re: Obiektywizm tych badań będzie taki jak artyk 30.01.10, 00:34
              Czyli że jednak chorowałaś, a podobno to taka zdrowa dieta, niemal panaceum...
        • gonzo44 a co to ma do rzeczy? 27.01.10, 15:22
          ly1 napisała:

          > Pracuję w służbie zdrowia i niestety na codzień mam do czynienia z
          > tłumami chorych ludzi,którzy bynamniej nie sa na diecie wege

          to zapewne dlatego, że przeważająca większość ludzi, a więc i
          chorych, na diecie wege nie jest. czy chcesz powiedziec, że w twojej
          przychodni nie spotyka się w ogóle chorych na diecie wege?

          no i skąd wiesz, że te "tłumy" nie są na diecie wege? na czole mają
          wypisane? rubrykę przy rejestracji w ankiecie wypełniają?
    • spoko-spoko Wegadzieci 26.01.10, 05:27
      Czy Weganie to istoty z gwiazdozbioru Wega?
    • ly1 Re: Wegadzieci 26.01.10, 08:30
      Taki długi wywód.Potrafię zrobić znacznie dłuższy na temat
      korzystnosci wegetarianizmu.Ludzie pogrążeni w mięsnym nałogu
      znajdują setki irracjonalnych motywacji.Skoro jednak nie potrafisz
      obyc się bez białka zwierzecego to nie musi to być mięso-znacznie
      wartościowsze są jaja,sery i nie powodują niezdrowego apetytu-gdyż
      nie mają tylu substancji wyciągowych o budowie podobnej do
      kofeiny.To własnie powoduje zatratę zdrowego instynktu u ludzi
      • draq Re: Wegadzieci 26.01.10, 09:43
        "niezdrowy apetyt"..."substancje wyciągowe" i ta nieszczęsna
        trimetyloksantyna (a co z nią nie tak? w roślinach jest jej znacznie
        więcej...sczerze mówiąc, to w zwierzętach jest tylko po tym, jak
        wypiją parę filiżanek kawy, albo najedzą się ziaren kawy, czy też
        liści herbaty)
        Mam nadzieję, że w tej służbie zdrowia pracujesz jako sprzątaczka, a
        nie lekarz...
      • zdzisiek66 To straszne :((( 26.01.10, 12:54
        Właśnie się dowiedziałem, że mam jeden nałóg więcej, niż sądziłem :(((
        Ludzie pogrążeni w mięsnym nałogu
        • maruda.r Re: To straszne :((( 26.01.10, 17:49
          zdzisiek66 napisał:

          > Właśnie się dowiedziałem, że mam jeden nałóg więcej, niż sądziłem :(((
          > Ludzie pogrążeni w mięsnym nałogu

          *******************************

          I tu jest właśnie pies pogrzebany. W fundamentalistycznej ideologii wegańskiej.
          Czy ja komu bronię jeść trawę, liście czy nawet wzorem bobrów korować drzewa
          zębami? Niech sobie je, ale nie przekonuje innych, że jest jedyny możliwy sposób
          na życie. Wśród samych amatorów mięsa jest olbrzymie zróżnicowanie. Sam nie
          jadam mięs tłustych i podrobów - preferując mięsa chude i białe. I to też nie
          codziennie. Nie mam jednak zamiaru przekonywać innych, że jest to jedyny możliwy
          sposób odżywiania.

          Jeżeli weźmiemy sporą grupę ludzi żywiących się identycznie (np. w wojsku), to
          okaże się, że różnie znoszą tę samą dietę. Skąd więc wniosek, że istnieje dieta
          optymalna dla wszystkich ludzi?

        • tereska77 Re: To straszne :((( 27.01.10, 14:16
          to spróbuj je rzucić, ciekawe co sie okaże..
      • misiu-1 Re: Wegadzieci 26.01.10, 21:04
        ly1 napisała:

        > Ludzie pogrążeni w mięsnym nałogu
        > znajdują setki irracjonalnych motywacji.Skoro jednak nie potrafisz
        > obyc się bez białka zwierzecego to nie musi to być mięso-znacznie
        > wartościowsze są jaja,sery i nie powodują niezdrowego apetytu-gdyż
        > nie mają tylu substancji wyciągowych o budowie podobnej do
        > kofeiny.To własnie powoduje zatratę zdrowego instynktu u ludzi

        Kolejny bzdurny mit, za którego rozpowszechnienie winę ponosi pani dr.
        filozofii, Maria Grodecka - kompletna ignorantka w dziedzinie chemii i biologii.
        Podobieństwo budowy chemicznej kwasu moczowego (o niego właśnie chodzi) i
        kofeiny zupełnie nie przekłada się na podobieństwo ich działania na ludzki
        organizm. Kwas moczowy nie jest substancją psychoaktywną, więc mówienie o
        "nałogu" w odniesieniu do mięsa jest absurdem.
      • big.ot Re: Wegadzieci 29.01.10, 10:13
        Jezu, ale bzdury....
    • pskrzydlo Wegadzieci 26.01.10, 08:34
      Zycie jest juz samym klopotem...
      Napiszcie czemu czytajac tekst wiedzialem, co bedzie w komentarzach,
      zazdrosc czy co?
      Nic na sile, ale po co ta zawisc? Nie przekonuja Was takie argumenty, przedstawcie inne. Ale nie odbieracie nam prawa wyboru i nie narzucajcie swojego swiatopogladu.
      Odzywianie bezmiesne,to decyzja do ktorej trzeba dojrzec.
      Chce wam zwrocic uwage na jeszcze jedna kweste, ze oprocz (moim zdaniem zalet zywieniowych), wegeosoba automatycznie nie popiera przemyslu hodowli zwierzat. To wazne, gdyz twierdze ze czlowiek naduzyl swego rozmumu w tej ( innych zreszta tez)kwestii. Kto nie wierzy niech odwiedzi rzeznie, hodowle kur niosek itp, nich pomieszka tylko w okolicy , zreszta spacer - wystarczy.
      Nie postuluje zmiany praw natury, tylko, jak tu postulowano, bez radykalizmu, takze w zabijaniu zwierzat. Mozna lubic mieso i zrezygnowac z niego wlasnie z tego powodu. Polecam chwile zastanowienia. A przynajmniej zrozumienie, toleruje mysliwego, wedkarza, nie ucze psa wegetarianizmu, ale mowie Nie transportowi zwierzat, hodowli 4 kur na powierzchni rozmiaru A4 aby miec jajka, trzymania krow przez cale zycie w jednej zagrodzie w celu produkcji mleka i intensywnej uprawy roslin.. Tyle.
      Nie wszystko na raz zacznijmy zmieniac swiat od drobiazgow. Proste?
      Przemek
      • marinellla Re: Wegadzieci 26.01.10, 12:10
        Pskrzydlo, mądrze mówisz:>
      • aurita Re: Wegadzieci 26.01.10, 12:15
        > Odzywianie bezmiesne,to decyzja do ktorej trzeba dojrzec.

        i z tym sie zgodze....ale kto podjal decyzje za wegadzieci?
        • agonda Re: Wegadzieci 26.01.10, 14:39
          ...a kto podjął decyzję za dzieci dziś mięsożerne?
          Kto przekonywał ich do "zdrowego mięska, szyneczki",
          kiedy one widziały, że to ciało stworzenia, które
          jeszcze przed chwilą żyło i czuło? W moim przypadku
          byli to moi rodzice i dziadkowie, kiedy odwiedzałem
          ich na wsi. Ich zabieg redukcji zwierząt do rzeczy
          powiódł się na kilkanaście lat.
          Kiedy jednak świadomość wydostała się poza
          kulturowy obyczaj, mięso poszło w odstawkę
          na 25 lat...i tak już będzie do końca.
          W dyskusji o mięsie argumenty zdrowotne
          (ciekawe, czy tak bardzo mięsożercy się
          nimi przejmują jedząc de facto padlinę,
          która zzieleniałaby ekspresowo, gdyby nie
          naszpikowanie jej ciężką chemią?) są używane,
          żeby przytłumić argumenty etyczne przeciw
          znęcaniu się nad zwierzętami w procesie
          "hodowli i pozyskania mięsa dla celów spożywczych".
          Człowiek zbudował cały aparat językowy i psychologiczny,
          żeby krwawy proceder dla własnej zachcianki,
          zredukować do kwestii smaku czy zdrowia.
          A że sprawa dotyczy sumienia każdego mięsożercy,
          wytaczają oni w obronie swej "diety" najcięższe
          działa. Tym sposobem, uspokojeni i usprawiedliwieni,
          mogą przeżuć następny kawałek (wpisz ulubione)...
          • rikol Re: Wegadzieci 27.01.10, 16:03
            Ludzie zawsze konserwowali mieso, np. sola kuchenna (chlorek sodu). Owszem, sa
            to chemikalia, ale przyjmij w takim razie do wiadomosci, ze rosliny to tez
            chemikalia. Czlowiek to rowniez chemia, fizyka nawet.
          • isterus Re: Wegadzieci 29.01.10, 10:41
            > ...a kto podjął decyzję za dzieci dziś mięsożerne?
            > Kto przekonywał ich do "zdrowego mięska, szyneczki",
            > kiedy one widziały, że to ciało stworzenia, które
            > jeszcze przed chwilą żyło i czuło?
            Króliczek był fajny, gdy się go głaskało i tuliło. Takie milutkie futerko,
            cieplutkie ciałko, zbierałam dla niego najlepszą trawkę czy inne smakołyki. Ale
            jeszcze fajniejszy był w pasztecie, jako pieczeń czy gulasz, smaczności.
            Kurczaczek też był fajny, dawało mu się robaki, patrzyło jak rośnie, pilnowało,
            żeby dorosłe kury go nie zadziobały, a potem jadło się pyszny rosołek lub
            pieczone udka. Że tak powiem - kolej życia. I tak mamy szczęście, że jesteśmy na
            końcu łańcucha pokarmowego.

            > (ciekawe, czy tak bardzo mięsożercy się
            > nimi przejmują jedząc de facto padlinę,
            > która zzieleniałaby ekspresowo, gdyby nie
            > naszpikowanie jej ciężką chemią?)
            A czy ty przejmujesz się, że jesz soję czy inne warzywka, których nie miałbyś na
            stole (bo byłyby za drogie) gdyby nie były pryskane i nawożone na potęgę? Ach,
            rozumiem, że sam hodujesz sobie roślinki w najczystszych i najmniej skażonych
            rejonach świata, żeby uniknąć metali ciężki, nawozów i oprysków i nie ma dla
            ciebie nic lepszego, niż maleńka i robaczywa za to samodzielnie wyhodowana i w
            pełni zdrowa marchewka. Tylko uważaj, żeby robaczka nie zjeść, toż to białko tfu
            zwierzęce!
          • aurita Re: Wegadzieci 29.01.10, 16:00
            agonda napisał:
            > ...a kto podjął decyzję za dzieci dziś mięsożerne?

            hmm moje dziecko dostaje na obiad powiedzmy: miesko, kartofelki i salatke. Do
            niczego nie zmuszam, je co chce do momentu az powie, ze juz dziekuje. Zdarza
            sie, ze miesa nie tknie
            I zapewniam Cie, ze jezeli jej nie smakuje mieso albo salatka albo cokolwiek
            innego to nikt ja do spozycia nie zmusi.

            Ty swojemu dziecku mieska nie dasz, decydujesz za nie ze "padliny", jak mowisz,
            jesc nie bedzie

            Warzywa zywe nie sa?
    • 3miastoorg polecam wegetarianizm 26.01.10, 10:49
      przez większość swojego życia jestem wegetarianinem, przeszedłem na tą kuchnię
      w czasie okresu dojrzewania. Mam bardzo dobre wyniki krwi, przez kilka lat
      byłem honorowym dawcą krwi (dziś, ze względu na atopowe zapalenie skóry już
      nim nie jestem), nie poświęcam ani więcej czasu ani pieniędzy (mam wrażenie że
      jest wręcz odwrotnie) na przygotowywanie posiłków, jestem z osobą która je
      mięso i w żaden szczególny sposób te nasze odmienne zapatrywania kulinarne nie
      wpływają negatywnie na "życie w kuchni".
    • maciej48 Wegadoktorka 26.01.10, 10:55
      te badania ma prowadzic wegadoktorka, mocno wątpię w ich rzetelność,
      cały wywaid z tą pania to propaganda i mistyka !
      • maciej.jurgielewicz Re: Wegadoktorka 26.01.10, 11:36
        Jeśli nie wegadoktorka, to będzie mięsożernadoktorka i zostaniemy wrzuceni w
        obręb innej propagandy i mistyki. Taka już ludzka dola.:)
        • asteroida2 Re: Wegadoktorka 26.01.10, 12:02
          Chyba że nauczycie się _odróżniać_ przekonania od faktów.

          Podpowiem, że nie jest to nowy pomysł. Kilkaset lat temu co wybitniejsi ludzie
          zaczęli orientować się, że istnieje problem weryfikacji: czy to co ktoś mówi
          jest jego opinią czy opisem obiektywnej rzeczywistości. I dla rozwiązywania tego
          problemu opracowano szereg technik. Nazywają się one metodologią naukową.
          • maciej.jurgielewicz Re: Wegadoktorka 26.01.10, 15:45
            Racjonalizm spełnia swoją funkcję epistemiczną tylko wtedy, gdy jest
            realistyczny. Powszechne stosowanie i obowiązywanie naukowych standardów
            metodologicznych to zbożne życzenie.:) Tym bardziej,że rozchodzi się o obszary
            wiedzy bardzo podatne na społeczny konstruktywizm.
            • asteroida2 Re: Wegadoktorka 26.01.10, 16:30
              > Powszechne stosowanie i obowiązywanie naukowych standardów
              > metodologicznych to zbożne życzenie.:) Tym bardziej,że rozchodzi
              > się o obszary wiedzy bardzo podatne na społeczny konstruktywizm.

              To wszystko jest kwestia zwyczajów. Racjonalizm nie jest popularny, bo nie jest
              nauczany. W szkołach uczniowie dostają zbiór faktów, które są prawdziwe "bo
              tak". Świadomie lub nie, przyzwyczaja się ich do powtarzania tego, co powiedział
              ktoś inny: rodzic, ksiądz, nauczyciel, znajomy czy autor książki. To jest
              pochwalane. Wygłaszanie własnych poglądów jest karane.
              W ten sposób wychowuje się ludzi, dla których każdy fakt zgodny z ich
              przekonaniami jest prawdziwy, a każdy niezgodny jest nieprawdziwy - bo żadnego
              innego sposobu weryfikacji po prostu nie znają.

              Najlepszym przykładem jest tu Wikipedia. Taki człowiek powie, że jest
              niewiarygodna. Bo wiarygodne jest dla niego tylko to, pod czym podpisze się
              jakiś jego autorytet. A gdy autorytetu nie ma i trzeba samemu zweryfikować jakąś
              informację, to choćby do weryfikacji wystarczyło zajrzenie do wskazanych źródeł,
              czuje się zupełnie zagubiony.
      • mebcia Re: Wegadoktorka 26.01.10, 12:09
        Czyli wg Ciebie American Dietetic Association to organizacja okultystyczna?
        Jeśli pani z wykształceniem dietetycznym żyje na diecie, która według zdobytej
        przez nią wiedzy jest najzdrowsza dla człowieka, kilkanaście lat, i nie ma
        problemów ze zdrowiem, to chyba działa wyłącznie in-plus jej rzetelności, aj?
        Gorzej gdyby objadała się mięsem i miała problemy z krążeniem - wtedy byłby
        problem, gdyż byłaby hipokrytką.
        • asteroida2 Re: Wegadoktorka 26.01.10, 14:07
          A co to jest "wykształcenie dietetyczne"?

          Jeśli przedstawisz 100 fizykom jakiś problem fizyczny, to od 99 z nich
          dostaniesz taką samą odpowiedź.
          Jeśli przedstawisz 100 dietetykom jakiś problem dotyczący diety, to dostaniesz
          kilkanaście różnych, często sprzecznych ze sobą, odpowiedzi.

          Po czym odróżniasz który z nich jest "wykształconym dietetykiem", a który gada
          co mu ślina na język przyniesie?
          • maruda.r Re: Wegadoktorka 26.01.10, 16:07
            asteroida2 napisał:

            > Jeśli przedstawisz 100 dietetykom jakiś problem dotyczący diety, to dostaniesz
            > kilkanaście różnych, często sprzecznych ze sobą, odpowiedzi.

            ****************************

            To w zasadzie wystarczający dowód na to, że dietetyka to w większości błądzenie
            po omacku i ignorowanie faktów.

    • pizza nie warto nikogo przekonywać 26.01.10, 12:34
      niech sobie ludziska jedzą co chcą - efekty będzie każdy miał takie
      na jakie zasługuje. Są dwa gatunki ludzi: ci co szukają prawdy i ci
      co ją już dawno znaleźli. Z tą drugą grupą nie pogadasz i dotyczy to
      zarówno zwolenników mięsnej jak i bezmięsnej diety. Ci co szukaja
      prawdy to raczej na własnych doświadczeniach muszą polegać bo papier
      przyjmie wszystko a motywacje najczęściej sa skryte.
    • szakal51 Nie wiem jakie będzie następne pokolenie 26.01.10, 13:02
      ale na pewno będzie potworne. Po co to eksperymentować:

      www.youtube.com/watch?v=oc6K_8dXi_Q
    • jottsp parytet w Sejmie 26.01.10, 16:39

      potrzebny jest w Sejmie parytet vegan do carnivora - 50 : 50 , oraz limity w
      szpitalach i szkolach ;)
    • freeoldman Wegadzieci 26.01.10, 16:46
      Wedlug mnie glownym problemem naszej obecnej cywilizacji sa proporcje. Jemy po
      porstu za duzo produktow odzwierzecych. Polecam ksiazke "China Study" T. Colin
      Campbell PhD, Thomas M. Campbell II o szeroko zakrojonych badaniach diety i
      stylu zycia w Chinach. Jestesmy przystosowani do jedzenia miesa, ale nie w
      takich ilosciach jakie jemy teraz. Druga sprawa pozostaje jeszcze jakosc
      produktow odzwierzecych z przymyslowo chodowanych zwiarzat. Sam chetnie jadam
      mieso raz na jakis czas, ale mam dziwne przeczucie ze jest to jednak wyrob
      miesopodobny nafaszerowany nie wiadomo czym. Uwazam, ze dieta wegetarianska
      jest jednak blizsza idealowi i lepiej sie sprawdza w dzisiejszych czasach.
      Nie mamy po prostu latwego dostepu do miesa krow, kurczat zywionych naturalnie
      na pastwiskach.
      • maruda.r Re: Wegadzieci 26.01.10, 17:15
        freeoldman napisał:

        Druga sprawa pozostaje jeszcze jakosc
        > produktow odzwierzecych z przymyslowo chodowanych zwiarzat. Sam chetnie jadam
        > mieso raz na jakis czas, ale mam dziwne przeczucie ze jest to jednak wyrob
        > miesopodobny nafaszerowany nie wiadomo czym.

        ************************

        Zdaje się, że nie widziałeś przemysłowych upraw. Sałata jest zbierana w
        fartuchach i rękawicach, bo środki ochrony roślin przestają działać, gdy trafi
        ona na rynek. O ile nie trafi za wcześnie. Tak jest z bardzo wieloma produktami
        roślinnymi - owocami w szczególności. Dla hodowcy priorytetem jest zarobek, więc
        zastosuje on pestycydy czy herbicydy nawet tuż przed zbiorem, by ratować to, co
        się da. Banany zrywane są, zanim dojrzeją, inaczej zgniją, zanim dotrą do
        Europy. Niektórzy producenci wstępnie przygotowują banany, by miały zachęcający
        wygląd - podwędzając je w spalinach samochodowych. Znane są i inne zabiegi - np.
        wstrzykiwanie denaturatu do pomidorów, by wyglądały na dojrzałe. Wybór rodzaju
        żywności nie chroni nas przed niepożądanym modyfikacjami i nie gwarantuje, że
        będzie ona zdrowa i naturalna.

        • freeoldman Re: Wegadzieci 26.01.10, 17:57
          maruda.r napisał:

          > Zdaje się, że nie widziałeś przemysłowych upraw.
          ====
          Chodzi o to, ze jedzac rosliny pomijamy jedno ogniwo lancucha pokarmowego, gdyz
          zwierzeta tez jedza te przymyslowo uprawiane rosliny. Zeby wyprodukowac jeden kg
          miesa musza one zjesc o wiele wiecej kilogramow pokarmu roslinnego(plus wypic
          duzo wody) przez co jedzac mieso konsumjemy zarowno to co zjadly zwierzata jak
          i "wartosc" dodana przy ich hodowli. Nie dosc, ze mamy porcje antybiotykow i
          hormonow z hodowli zwierzat, to jeszcze to mieso nie jest pelnowartosciowe przez
          zywienie zwierzat niezbalansowana dieta- patrz zywienie krow kukurydza zamiast
          trawa, kur tylko ziarnami zamiast trawa, ziarnami i robakami. Ale juz pomijajac
          wartosc dodana ze zwierzat- jedzac rosliny konsumujemy po prostu mniej w
          szerokim tego slowa znaczeniu, mniej roslin, mniej zanieczyszczen, mamy mniejszy
          negatywny wplyw na srodowisko.

          • asteroida2 Re: Wegadzieci 26.01.10, 18:10
            To dobry przykład tego:

            pl.wikipedia.org/wiki/Efekt_nadrz%C4%99dno%C5%9Bci_przekona%C5%84
            Zdecyduj się, do czego chcesz rozmówcę przekonać. Czy do tego że weganizm jest
            zdrowy, czy że jest mniej szkodliwy dla środowiska, czy też że jest +słuszny+, a
            różne wytłumaczenia dlaczego będziesz dodawać w miarę potrzeby.
            • freeoldman Re: Wegadzieci 26.01.10, 18:29
              Efekt na srodowisko dodalem moze troche na wyrost, ale posrednio to ma tez wplyw
              nasze zdrowie. Ogolnie post byl odpowiedzia na zarzut o przemyslowej uprawie
              roslin jako rownoznacznej z przemyslowa hodowla zwierzat. A namawiam nie do
              wegetarianizmu tylko do jedzenia mniejszej ilosci produktow odzwierzecych a za
              to lepszej ich jakosci.
        • rikol Re: Wegadzieci 27.01.10, 16:07
          A dlaczego taka uprawa w ogole jest legalna? Przeciez ktos te toksyny dopuscil
          do obrotu. Pestycydy wplywaja mocno na uklad nerwowy i hormonalny - efektem
          czego jest np. rak i choroby neurologiczne i psychiczne.
    • kar-rudy102 mięsożercy urghhhhh >:-( 26.01.10, 20:27
      ludzie,ludziska!!czy ktoś w tym wywiedzie nakłania do przejścia na weganizm
      czy bardziej softowy wegetarianizm????po kiego wała ta szarpanina?chcesz
      wcinać szpinak bo dobrze się czujesz fizycznie po tym+masz czyste sumienie nie
      uczestnicząc w holokauście 'braci mniejszych'-prosze bardzo.chcesz żreć
      perfumowaną padline która z mięsem znanym ze stołów naszych prababć ma tyle
      wspólnego co dres z Chin ze strojem łowickim-prosze bardzo!wszystko jest
      dozwolone,dewastacja środowiska i powolna zagłada równiez.lecz niestety osobom
      lubującym się w mięsku bardzo trudno zrozumieć racjonalne argumenty że
      produkcja jednej tony mięsa w porównaniu do produkcji np;tony soji,jest tak
      opłacalna jak lot na Księżyc po zgubiony zegarek astronauty.o wycince
      amazońskiej dżungli pod pastwiska na których hodowane są krowy które trafią
      póżniej do śmieciarskich sieciówek na całym świecie nie wspominając[ponoć 1/5
      tego 'jedzenia' trafia do śmieci...].więc jedzcie ze smakiem swoje big
      maki,schaby,polędwiczki,parówkowe,oglądajcie kablową telewizje,głosujcie w
      wyborach i leczcie się państwowej służbie zdrowia[broń boże metodami
      alternatywnymi!!!]
      • misiu-1 Re: mięsożercy urghhhhh >:-( 26.01.10, 22:20
        kar-rudy102 napisał:

        > lecz niestety osobom lubującym się w mięsku bardzo trudno
        > zrozumieć racjonalne argumenty że produkcja jednej tony mięsa w
        > porównaniu do produkcji np;tony soji,jest tak opłacalna jak lot na
        > Księżyc po zgubiony zegarek astronauty.

        To nie jest racjonalny argument, bo gdyby produkcja mięsa była nieopłacalna, to
        by nie było produkowane. Najwyraźniej ludzie wolą mięso niż soję. Władysław
        Gomułka kiedyś stwierdził, że sprowadzanie cytryn z zagranicy za ciężkie dulary
        jest bez sensu, bo więcej witaminy C jest w kiszonej kapuście. Niestety,
        niewdzięczny naród nie poznał się na geniuszu Gomułki i nie chciał pić herbaty z
        kiszoną kapustą.

        > o wycince amazońskiej dżungli pod pastwiska na których hodowane są
        > krowy które trafią póżniej do śmieciarskich sieciówek na całym
        > świecie

        To jest argument? To jest mydlenie oczu. Dżungla amazońska nie zniknie przez
        wołowinę, nie obawiaj się. Za szybko odrasta.
        • freeoldman Re: mięsożercy urghhhhh >:-( 26.01.10, 22:57
          Mysle, ze mozna tu mowic o dwoch rodzjach kosztow. Jeden to koszt w pieniadzu,
          ktory jest bardzo zanizony przez powszechne subsydiowanie rolnictwa- szczegolnie
          roslin na pasze. Powoduje to, ze cena miesa jest o wiele bardziej zanizona niz
          roslin(np. warzywa juz nie sa subsydiowane). Np. w USA powszechne dotowanie
          produkcji kukurydzy doprowadzilo do nadprodukcji kukurydzy, ktora stanowi
          poldarma pasze. Tu juz nie jestem pewien czy wszyscy wybraliby mieso jezeli
          mieliby ponosic calkowity jego koszt.
          Drugi to koszt dla srodowiska, zmarnowanych zasobow Ziemi. Hodowla zwierzat jest
          bardzo inwazyjna dla srodowiska naturalnego-tak jak kar-rudy102 napisal tona
          soji i tona miesa to gigantyczna roznica w nakladzie pracy/paliwa/zasobow. Przy
          dalszym wzroscie populacji Ziemi moze okazac sie konieczne przestawienie
          produkcji zywnosci na bardziej roslinna, ktora jest o wiele wydajniesza w
          zaspokajaniu glodu jesli chodzi o konsumpcje zasobow Ziemi.
          Nie splycalbym wiec tematu to gadaniu o Gomulce.
          • misiu-1 Re: mięsożercy urghhhhh >:-( 27.01.10, 08:57
            freeoldman napisał:

            > Mysle, ze mozna tu mowic o dwoch rodzjach kosztow. Jeden to koszt w
            > pieniadzu, ktory jest bardzo zanizony przez powszechne subsydiowanie
            > rolnictwa- szczegolnie roslin na pasze. Powoduje to, ze cena miesa jest o
            > wiele bardziej zanizona niz roslin(np. warzywa juz nie sa subsydiowane).
            > Np. w USA powszechne dotowanie produkcji kukurydzy doprowadzilo do
            > nadprodukcji kukurydzy, ktora stanowi poldarma pasze. Tu juz nie jestem
            > pewien czy wszyscy wybraliby mieso jezeli mieliby ponosic calkowity jego
            > koszt.

            A dlaczego mieliby nie wybrać? Przecież, jako podatnicy, sami ponoszą koszt tego
            subsydiowania. Cóż im za różnica, czy zapłacą za mięso całość przy sklepowej
            kasie, czy część przy kasie, a część do urzędu skarbowego. Logika wskazuje, że
            to pierwsze rozwiązanie byłoby nawet korzystniejsze, bo odpadają koszty poboru
            podatku. Inna sprawa, że przecież nie tylko mięso jest subsydiowane, a cała
            produkcja rolna, więc tak samo zboża na chleb.

            > Drugi to koszt dla srodowiska, zmarnowanych zasobow Ziemi. Hodowla
            > zwierzat jest bardzo inwazyjna dla srodowiska naturalnego-tak jak
            > kar-rudy102 napisal tona soji i tona miesa to gigantyczna roznica w
            > nakladzie pracy/paliwa/zasobow.

            Między wyprodukowaniem komputera a drewnianego liczydła też jest ogromna różnica
            w nakładzie pracy/paliwa/zasobów, a jednak wolisz komputer, prawda?
            Różnica między uprawą mięsa a soi nie jest zresztą wcale tak gigantyczna, jakby
            ją chciało widzieć zielone oszołomstwo. Inwazyjność dla środowiska to także
            zielona mitologia.

            > Przy dalszym wzroscie populacji Ziemi moze okazac sie konieczne
            > przestawienie produkcji zywnosci na bardziej roslinna, ktora jest o wiele
            > wydajniesza w zaspokajaniu glodu jesli chodzi o konsumpcje zasobow Ziemi.

            Bynajmniej. Populacja w krajach rozwiniętych, konsumujących mięso, nie wzrasta.
            Ci, którym wzrasta, niech sobie jedzą rośliny.

            > Nie splycalbym wiec tematu to gadaniu o Gomulce.

            Wspomnienie o Gomułce jest jednakowoż bardzo na rzeczy, jeśli tok myślenia
            dyskutantów jest kubek w kubek gomułkowski.
            • freeoldman Re: mięsożercy urghhhhh >:-( 27.01.10, 16:05
              > Logika wskazuje
              Logika wskazuje, ze przez to ze do wyprodukowania miesa zyzywa sie o wiele
              wiecej zboz jako pasza to mieso jest bardziej dotowane niz chleb.

              Ogolnie miesozercom radze sprobowanie diety weganskiej zanim zaczna demonizowac
              jej skutki. I zbadac sobie poziomy wapna, zelaza, cholesterolu, trojglicerydow,
              cukru przed i po jakis 2 miesiacach trwania. Wnioski nasuna sie same, a jezeli
              nie to po 50-tce wiekszosci diete bedzie ukladal kardiolog.

              • misiu-1 Re: mięsożercy urghhhhh >:-( 27.01.10, 16:49
                freeoldman napisał:

                > Logika wskazuje, ze przez to ze do wyprodukowania miesa zyzywa sie
                > o wiele wiecej zboz jako pasza to mieso jest bardziej dotowane niz
                > chleb.

                Niekoniecznie, ponieważ inaczej traktuje się zboża konsumpcyjne a inaczej
                paszowe. Nie ma to zresztą znaczenia, bo jak napisałem, i tak płaci za to
                konsument. Pieniądze na dopłaty nie spadają z nieba, tylko są zabierane z jego
                kieszeni.

                > Ogolnie miesozercom radze sprobowanie diety weganskiej zanim
                > zaczna demonizowac jej skutki.

                Bez demonizowania wiadomo, że skutkiem diety wegańskiej jest zubożenie jadłospisu.

                > I zbadac sobie poziomy wapna, zelaza, cholesterolu, trojglicerydow,
                > cukru przed i po jakis 2 miesiacach trwania. Wnioski nasuna sie
                > same

                Oczywiście, że się nasuną. Poza tymi, które wynikną bez badań, w efekcie
                zubożenia smaków, większej straty czasu na komponowanie diety, większych
                wydatków itd.

                > a jezeli nie to po 50-tce wiekszosci diete bedzie ukladal
                > kardiolog.

                Wierzysz w mity. Dieta zawierająca mięso jest zdrowsza od diety wegańskiej.
                • freeoldman Re: mięsożercy urghhhhh >:-( 27.01.10, 17:16
                  > Pieniądze na dopłaty nie spadają z nieba, tylko są zabierane z jego
                  > kieszeni.
                  Zabierane sa rowniez z kieszeni wegetarian wbrew ich woli. Czyz nie lepiej zeby
                  kazdy placil sam za siebie. Przy okazji miesozercy zobaczyliby rzeczywuisty
                  koszt miesa.

                  > Oczywiście, że się nasuną. Poza tymi, które wynikną bez badań, w efekcie
                  > zubożenia smaków, większej straty czasu na komponowanie diety, większych
                  > wydatków itd.

                  Zubozenie smakow to mit - bogactwo roslin jest nieprownywalnnie wieksze od
                  bogactwa produktow odzwierzecych. Malo tego, zwykle mieso bierze swoj smak od
                  roslin(przyprawy).
                  Wydatki to kolejny mit, nie dosc ze mieso jest dotowane w wiekszym stopniu(patrz
                  wyzej) to i tak dieta wegtarianska jest tansza.


                  > Wierzysz w mity. Dieta zawierająca mięso jest zdrowsza od diety wegańskiej.
                  >
                  Opowiadam sie za jedzeniem miesa "od swieta" a nie na codzien. Tak jak robilismy
                  to od wiekow. Dzisiejszy dobrobyt (plus dotacje miesa) tak na prawde wyjdzie nam
                  bokiem- stac nas na za duzo miesa.
                  • misiu-1 Re: mięsożercy urghhhhh >:-( 27.01.10, 18:17
                    freeoldman napisał:

                    > Zabierane sa rowniez z kieszeni wegetarian wbrew ich woli. Czyz
                    > nie lepiej zeby kazdy placil sam za siebie.

                    Owszem, niech każdy płaci sam za siebie. Subsydia wypaczają zależności rynkowe i
                    nie powinny być stosowane. Z mojej kieszeni, wbrew mojej woli, zabierane są
                    pieniądze na subsydia do żywności spożywanej przez wegetarian.

                    > Przy okazji miesozercy zobaczyliby rzeczywuisty koszt miesa.

                    Tak, jak napisałem - gdyby zwrócić podatnikom-mięsożercom pieniądze wydawane na
                    subsydia, mogliby kupić więcej mięsa, niż obecnie, więc ten rzeczywisty koszt
                    nie byłby dla nich żadnym szokiem, a wręcz przeciwnie.

                    > Zubozenie smakow to mit - bogactwo roslin jest nieprownywalnnie
                    > wieksze od bogactwa produktow odzwierzecych.

                    To nie mit, tylko obiektywna prawda, wynikająca z czystej logiki. Ktoś, kto
                    wybiera z produktów roślinnych i zwierzęcych, ma większy wybór niż ktoś, kto
                    wybiera tylko z roślinnych.

                    > Malo tego, zwykle mieso bierze swoj smak od roslin(przyprawy).

                    Wegetarianie dzielą się na dwie grupy - jedni twierdzą, że mięso nie ma smaku,
                    drudzy przeciwnie - utrzymują, że mięsożercy jedzą mięso tylko dla smaku. Obie
                    grupy są oczywiście w błędzie. Widzę, że ty należysz do tych pierwszych.
                    Mięso ma swój własny smak, a przyprawy tylko go wydobywają i wzbogacają.

                    > Wydatki to kolejny mit, nie dosc ze mieso jest dotowane w wiekszym
                    > stopniu(patrz wyzej) to i tak dieta wegtarianska jest tansza.

                    To nie mit. Kilogram byle papryki, zawierający 300kcal kosztuje tyle samo, co
                    kilogram wieprzowiny, zawierający 3000kcal.

                    > Opowiadam sie za jedzeniem miesa "od swieta" a nie na codzien. Tak
                    > jak robilismy to od wiekow.

                    A ja opowiadam się za jedzeniem na co dzień. 10-11% udział mięsa w diecie to nie
                    jest wcale dużo. Jedzmy mięso tak, jak to robiliśmy od wieków, ale na sposób
                    właściwy dzisiejszym, cywilizowanym czasom.

                    > Dzisiejszy dobrobyt (plus dotacje miesa) tak na prawde wyjdzie nam
                    > bokiem- stac nas na za duzo miesa.

                    Dotacje do mięsa, jak już pisałem, tylko zmniejszają ilość, na jaką nas stać,
                    więc nie plus dotacje, a minus dotacje. Stać nas na tyle, na ile sobie
                    zapracowaliśmy, a właściwie, uwzględniając socjalistyczne złodziejstwo podatkowe
                    - na 2-3 razy mniej niż zapracowaliśmy. Jeśli ktoś chce jeść nadmierne, w
                    stosunku do biologicznego zapotrzebowania organizmu, ilości mięsa, to jest to
                    jego sprawa, nawet jeśli sobie tym szkodzi. Dotyczy to zresztą każdego
                    pożywienia, nie tylko mięsa. W nadmiarze nawet zwykła woda jest śmiertelną trucizną.
          • ojca zróbmy eksperyment 27.01.10, 12:58
            freeoldman napisał:


            > Drugi to koszt dla srodowiska, zmarnowanych zasobow Ziemi. Hodowla zwierzat jes
            > t
            > bardzo inwazyjna dla srodowiska naturalnego-tak jak kar-rudy102 napisal tona
            > soji i tona miesa to gigantyczna roznica w nakladzie pracy/paliwa/zasobow. Przy
            > dalszym wzroscie populacji Ziemi moze okazac sie konieczne przestawienie
            > produkcji zywnosci na bardziej roslinna, ktora jest o wiele wydajniesza w
            > zaspokajaniu glodu

            Ok zatem weź kg soi ja wezmę kg mięsa, przygotujemy potrawę dla 4 osobowej
            rodziny (np. ja gulasz wołowy ty gulasz/zupę z soi), ciekawe która rodzina
            będzie najedzona?
            • agnitz Re: zróbmy eksperyment 27.01.10, 13:29
              No cóż, moja rodzina gulaszem się nie naje, bo nie je mięsa :)
              Twoja - zapewniam - doskonale naje się zupą/kotletem/gulaszem z soi. Osobiście
              wolę jednak soczewicę. Dla eksperymentu proponuję wizytę w barze Greenway. Tam
              codziennie można zjeść zupę z soczewicy (przynajmniej w Poznaniu) - to taka zupa
              firmowa. Czasami fajnie jest spróbować czegoś nowego :)
              Pozdrawiam!
              • ojca Re: zróbmy eksperyment 27.01.10, 14:02
                Dokładnie przeczytaj...nie chodzi mi o to ,żeby twoja rodzina jadła mięso tylko
                moja.
                Eksperyment na zasadzie wy macie 1 kg soczewicy na dzień, a my 1 kg wołowiny,
                kto będzie najedzony nie mam wątpliwości.

                Nie mam nic przeciwko roślinnej kuchni, ale fakt jest taki, że jej trzeba
                znacznie więcej zjeść, żeby się najeść. Nieraz sam robię bezmięsne posiłki, ale
                nie wtedy gdy jestem głodny lub po wysiłku fizycznym.

                Byłem w greenwayu i powiem, że nie najadam się zupą z soczewicy równie dobrze
                jak miską gulaszu.
                • agnitz Re: zróbmy eksperyment 27.01.10, 15:18
                  Żeby przeprowadzić ten eksperyment, to Twoja rodzina musiałaby zjeść kilogram
                  soi, bo moja niestety na mięso się nie skusi :)
                  Tak więc eksperyment zostawiam po twojej stronie! :)
                  I Twoje "nie mam wątpliwości" jest trochę nie na miejscu... bo eksperymentu nie
                  przeprowadziłeś i nadal nie wiesz na 100%, czy Twoja rodzina nie naje się 1
                  kilogramem soi
                  I tak mi się wydaje, że żeby eksperyment przeprowadzić dobrze jest zrobić
                  równorzędne dania
                  Tak więc bierzemy opakowanie kotletów sojowych i robimy z nich "schabowe",
                  dodajemy ziemniaki i surówki...
                  Nie piszę, że bierzemy 1 kg soi, bo chyba kilograma mięsa też nie zjadacie na raz?
                  Można i tak:
                  - bierzemy kilogram mięsa, mielimy i robimy kotlety mielone
                  - bierzemy kilogram soi, gotujemy i robimy kotlety mielone...
                  Nie ma znaczenia czym się bardziej najesz. Ma znaczenie JAK dużo jesz. Jeżeli
                  jesz bardzo dużo, to mięsem też się nie najesz.
                  Jeżeli chodzi o mnie, to z opakowania soczewicy ((tfu - zostawmy tę soję na
                  rzecz soczewicy lub ciecierzycy!;)) w moim domu robi się duży obiad na 2 dni na
                  2 osoby. Dodam, że nie dajemy do tego innych, większych dodatków prócz kilku
                  warzyw(pewnie tak jak w gulaszu, chociaż ze wspomnień o mięsie wiem, że sam
                  gulasz jest raczej trudny do przełknięcia:) bez ziemniaków, czy kaszy).
                  Opakowanie soczewicy ma zazwyczaj 400 gramów


                  • ojca Re: zróbmy eksperyment 28.01.10, 11:54
                    agnitz napisała:

                    > Żeby przeprowadzić ten eksperyment, to Twoja rodzina musiałaby zjeść kilogram
                    > soi, bo moja niestety na mięso się nie skusi :)

                    Mam wrażenie, że nie czytasz tego co napisałem

                    "Dokładnie przeczytaj...nie chodzi mi o to ,żeby twoja rodzina jadła mięso tylko
                    moja. "

                    Nie wiem co jest niezrozumiałego w tym zdaniu


                    > Tak więc eksperyment zostawiam po twojej stronie! :)


                    Eksperyment polega WY- soczewica, MY- mięso. Powtórzę po raz trzeci, my byśmy
                    jedli mięso, nie wy.

                    > I Twoje "nie mam wątpliwości" jest trochę nie na miejscu... bo eksperymentu nie
                    > przeprowadziłeś i nadal nie wiesz na 100%, czy Twoja rodzina nie naje się 1
                    > kilogramem soi

                    Nie naje się bo już to przerabiałem. Była gęsta zupa z soczewicy z warzywami,
                    przyprawami, ale po niej i tak moi bliscy chodzili do kuchni podjadać bo się nie
                    najedli. Musieliby zjeść 2 takie miski, a gulaszu wystarczy im jedna.

                    > I tak mi się wydaje, że żeby eksperyment przeprowadzić dobrze jest zrobić
                    > równorzędne dania
                    > Tak więc bierzemy opakowanie kotletów sojowych i robimy z nich "schabowe",
                    > dodajemy ziemniaki i surówki...
                    > Nie piszę, że bierzemy 1 kg soi, bo chyba kilograma mięsa też nie zjadacie na raz?
                    > Można i tak:
                    > - bierzemy kilogram mięsa, mielimy i robimy kotlety mielone
                    > - bierzemy kilogram soi, gotujemy i robimy kotlety mielone...

                    O to w skrócie chodziło, zjem 4 kotlety sojowe i nie będę tak najedzony jak po 1
                    schabowym

                    > Nie ma znaczenia czym się bardziej najesz. Ma znaczenie JAK dużo jesz. Jeżeli
                    > jesz bardzo dużo, to mięsem też się nie najesz.

                    Nie plącz. Najem się 1 schabowym, ziemniakami + surówka, a nie najem się 2
                    kotletami sojowymi, ziemniakami + surówka...prościej nie da rady.


                    > Jeżeli chodzi o mnie, to z opakowania soczewicy ((tfu - zostawmy tę soję na
                    > rzecz soczewicy lub ciecierzycy!;)) w moim domu robi się duży obiad na 2 dni na
                    > 2 osoby. Dodam, że nie dajemy do tego innych, większych dodatków prócz kilku
                    > warzyw(pewnie tak jak w gulaszu, chociaż ze wspomnień o mięsie wiem, że sam
                    > gulasz jest raczej trudny do przełknięcia:) bez ziemniaków, czy kaszy).

                    Uuu to nie wiem jakie gulasze jadłeś. Nieraz robię pyszne gulasze bez ziemniaków
                    czy kaszy.
        • kar-rudy102 Re: mięsożercy urghhhhh >:-( 27.01.10, 00:32
          misiu-1 napisał:

          >
          > To nie jest racjonalny argument, bo gdyby produkcja mięsa była nieopłacalna, to
          > by nie było produkowane.

          to zdanie w pełni pokazuje twoją ignorancje...słyszałeś kiedyś o lobby
          producentów mięsa,ropy,samochodów,broni,alkoholu,papierosów itd,itp?myślisz że
          światem rządzi sens i logika oraz dobre intencje?obawiam się że niestety nie,a
          niektórzy dla pieniędzy są w stanie zrobić wszystko byleby tylko nie stracić
          władzy i wpływów.to działa jak najsilniejszy narkotyk.poczytaj sobie raporty
          dotyczące zanieczyszczeń,strat energi,gigantycznego zużycia wody,wreszcie[to dla
          ciebie będzie najzabawniejsze] wpływu gazów[pierdów]krów hodowlanych na dziure
          ozonową.
          • misiu-1 Re: mięsożercy urghhhhh >:-( 27.01.10, 09:04
            kar-rudy102 napisał:

            > to zdanie w pełni pokazuje twoją ignorancje

            Nie. To twoja odpowiedź pokazuje w pełni twoje oszołomstwo i zmanipulowanie
            zieloną propagandą.

            > ...słyszałeś kiedyś o lobby
            > producentów mięsa,ropy,samochodów,broni,alkoholu,papierosów itd,itp?

            A słyszałeś o lobby producentów soi?

            > myślisz że światem rządzi sens i logika oraz dobre intencje?obawiam się że
            > niestety nie,a niektórzy dla pieniędzy są w stanie zrobić wszystko byleby
            > tylko nie stracić władzy i wpływów.to działa jak najsilniejszy
            > narkotyk.poczytaj sobie raporty dotyczące zanieczyszczeń,strat
            > energi,gigantycznego zużycia wody,wreszcie[to dla ciebie będzie
            > najzabawniejsze] wpływu gazów[pierdów]krów hodowlanych na dziure
            > ozonową.

            ROTFL.
            Mit dziury ozonowej już odszedł w niepamięć. Masz nieświeże dane. Woda jest
            zasobem w 100% odnawialnym, czego uczą już w szkole podstawowej. W skrócie:
            paruje z ziemi, ulatuje do góry (para wodna jest lżejsza od powietrza, ponieważ
            powietrze ma średnią masę cząsteczkową ok. 29, natomiast para wodna - 18), w
            górze skrapla się (to chmury) i spada pod postacią deszczu/śniegu/gradu itp.
            • bezebubol Re: mięsożercy urghhhhh >:-( 27.01.10, 09:28
              misiu-1 napisał:
              .
              > Mit dziury ozonowej już odszedł w niepamięć. Masz nieświeże dane. Woda jest
              > zasobem w 100% odnawialnym, czego uczą już w szkole podstawowej. W skrócie:
              > paruje z ziemi, ulatuje do góry (para wodna jest lżejsza od powietrza, ponieważ
              > powietrze ma średnią masę cząsteczkową ok. 29, natomiast para wodna - 18), w
              > górze skrapla się (to chmury) i spada pod postacią deszczu/śniegu/gradu itp.
              >
              BUHAHAHAHAHAHAHA!!!!koles ameryki nie odkryłeś!!!tego uczą w szkole od dawien
              dawna,co nie zmienia faktu ze twój przedmówca ma wiecej pojęcia o globalnych
              zagrozeniach wynikających z kurczących się zasobów planety.zarzuczasz innym
              zielone oszołomstwo a sam piszesz bzdety jakbyś miał osobisty interes w
              nieświadomości innych.żenada...

              ps-i do tego mylisz dziure ozonową z teorią globalnego ocieplenia.KOMPROMITACJA
              misiaku.idż do nory pospij jeszcze,zima w pełni,piszesz coś bo musisz a nie
              bardzo wiesz o czym.
              • ojca nie kompromituj się... 27.01.10, 13:08

                Weź się nie kompromituj człowieku...powiązanie hodowli krów i dziury ozonowej to
                dopiero kompromitacja.

                Krowy miałyby być głównym źródłem metanu, co za tym idzie przyczyną ocieplania
                klimatu...a nie powstawania dziury ozonowej.

                Freony, a nie metan są odpowiedzialne za powstawanie dziury ozonowej. Zapamiętał?
          • titta Mity 01.02.10, 21:18
            Widzisz, wszystko zalezy od klimatu. Krzakow i trawy zjesc sie nie
            da. Za to moga zjesc ja kozy/owce jak lepszej jakosci to
            krowy/kroliki (czyt. tanie zrodlo bialka). W najbiedniejszych
            krajach dieta jest czesto niemalze czysto miesna. Jak gleba jest
            lepsza i jest woda, zaczyna przewazac upawa rolna (uzupelniana przez
            myslistwo/rybolostwo).

            Czysty wegetarianizm wystepowal w dwuch przypadkach:
            -restrykcyjna dieta zwiazana z religia (np. Bramini w Indiach)
            -skrajne ubostwo powodowane zniewoleniem/przeludnieniem (gdy pan
            zakazywal polowan, a zdechla kure lepiej bylo sprzedac aby zaplacic
            czynsz, niz zjesc samemu).

            Mowi sie, ze "wegetarianie nie zabijaja zwierzat". Czy aby na pewno?
            A co sie dzieje z dzikimi zwierzetami ktore zamieszkiwaly tereny
            przeznaczone pod uprawy soi? Przenosza sie do zoo? Co sie dzieje z
            ptakami, dla ktorych zabraklo owadow (wybitych przez opryski) i
            miejsc legowych?
            Problem jest nie w wszystkozernosci/weganizmie tylko w masowej
            produkci.
        • dorota.alex Re: mięsożercy urghhhhh >:-( 27.01.10, 12:05
          "Władysław Gomułka kiedyś stwierdził, że sprowadzanie cytryn z
          zagranicy za ciężkie dulary jest bez sensu, bo więcej witaminy C
          jest w kiszonej kapuście. Niestety, niewdzięczny naród nie poznał
          się na geniuszu Gomułki i nie chciał pić herbaty z kiszoną kapustą."

          Znaczy sie sugerujesz, ze jedyny znany narodowi sposob na
          przyjmowanie witaminy C to jej wypicie w herbacie??? Myslisz, ze w
          czasach Gomulki nie jadano do obiadu surowek z kapusty kiszonej? Ze
          mamy i babcie nie gotowaly kapusniaku i bigosu?
          A koniecznosc picia herbaty z cytryna mozna tlumaczyc swoimi
          upodobaniami, ale nie ma na to zadnych racjonalnych argumentow.
          Wrecz przeciwnie. Gomolka mial racje - ze wzgledow ekonomicznych,
          ekologicznych i zdrowotnych powinnismy jesc zywnosc wyprodukowana w
          naszej okolicy. Wiec do herbarty dodawac sok z malin, z pigwy itp.
          • misiu-1 Re: mięsożercy urghhhhh >:-( 27.01.10, 13:37
            dorota.alex napisała:

            > Znaczy sie sugerujesz, ze jedyny znany narodowi sposob na
            > przyjmowanie witaminy C to jej wypicie w herbacie??? Myslisz, ze w
            > czasach Gomulki nie jadano do obiadu surowek z kapusty kiszonej? Ze
            > mamy i babcie nie gotowaly kapusniaku i bigosu?

            Ty chyba zupełnie nie zajarzyłaś, o co chodzi. W którym miejscu wyczytałaś myśl,
            że naród używa cytryny do herbaty ze względu na witaminę C?

            > A koniecznosc picia herbaty z cytryna mozna tlumaczyc swoimi
            > upodobaniami, ale nie ma na to zadnych racjonalnych argumentow.

            Wręcz przeciwnie - upodobanie to bardzo racjonalny argument, który Gomułce,
            tępemu komuchowi, jak każdy komuch uważającemu, ze wie lepiej od społeczeństwa,
            co dla niego dobre, w ogóle do głowy nie przyszedł.

            > Wrecz przeciwnie. Gomolka mial racje - ze wzgledow ekonomicznych,
            > ekologicznych i zdrowotnych powinnismy jesc zywnosc wyprodukowana w
            > naszej okolicy. Wiec do herbarty dodawac sok z malin, z pigwy itp.

            Wręcz przeciwnie - Gomułka nie miał racji, ponieważ chcemy jeść to, co nam
            smakuje i na co nas, z racji słusznego wynagrodzenia za naszą pracę, stać. Żaden
            komuch nie ma prawa dyktować nam, co powinniśmy jeść. Ogarniasz?
          • mdro Re: mięsożercy urghhhhh >:-( 27.01.10, 13:40
            Chyba jednak nie zrozumiałaś wypowiedzi - chodziło o to, że
            narzucanie ludziom, co mają jeść (a w ogólności - jak mają żyć) nie
            jest najlepszym pomysłem. I jakież to są ekonomiczne, ekologiczne i
            zdrowotne względy każące jeść żywność wyprodukowaną w najbliższej
            okolicy? Względy czysto ekonomiczne kazałyby niemal całkowicie
            zaprzestać w Europie produkcji żywności - jest ona znacznie droższa
            od sprowadzania tejże. Nie wiem, co rozumiesz pod pojęciem ekologii.
            Względy zdrowotne? Nie wiem, czy zdajesz sobie sprawę z tego, ale
            bardzo niewiele ze zjadanych gatunków, zwłaszcza roślinnych, jest
            rodzimych dla naszego obszaru. Oczywiście, można hołdować wierze, że
            człowiekowi przeznaczone jest jeść wyłacznie to, co rośnie w
            najbliższej okolicy, ale równe jest to średniowiecznemu przekonaniu,
            że człowiekowi najbardziej służą pokarmy "suche" i "ciepłe". Aha,
            pigwowiec pochodzi z Japonii i Chin, a kapusta głównie z Azji
            Mniejszej.
      • michol73 Re: mięsożercy urghhhhh >:-( 26.01.10, 22:32
        chcesz żreć
        > perfumowaną padline która z mięsem znanym ze stołów naszych prababć ma tyle
        > wspólnego co dres z Chin ze strojem łowickim-prosze bardzo!

        Również nikogo do niczego nie namawiam i chociaż nie jestem wegetarianinem, to wolę pierogi z serem lub jagodami od pierogów z mięsem i placki ziemniaczane od schabowego ;-)

        ale tak dla ścisłości, dodał bym jeszcze , że warzywa i owoce, które kupuje przeciętny Kowalski, do tych warzyw i owoców znanych ze stołów naszych babek, to też są podobne tylko z nazwy, bo nawet nie z wyglądu...

        pozdrawiam
      • mdro Re: mięsożercy urghhhhh >:-( 27.01.10, 13:49
        > o wycince amazońskiej dżungli pod pastwiska na których hodowane są
        > krowy

        Pacz pan, a ja myślała, że są wycinane pod uprawę soi...
    • kar-rudy102 mięsny establishment ma się dobrze 27.01.10, 00:21
      misio-1:napiszę bardzo krótko:twoje argumenty są mówiąc delikatnie skąpe i
      wyświechtane.jeżeli naprawde sądzisz że lasy amazońskie są obecnie spokojne bo
      szybko odrastają to proponuje ci mały eksperyment.zamiast paznokci obetnij
      sobie ręke i poczekaj czy ci odrośnie,bo taki jest sens twej wypowiedzi.tkwisz
      w ignorancji i sądzisz że nasza planeta kręci się 'po staremu',ze rabunkowa
      gospodarka zasobami planety i wycinanie lasów deszczowych pod pastwiska
      wielkich koncernów produkujących najbardziej niezdrowe jedzenie znane
      człowiekowi i sprzedawane obecnie w najdalszych zakątkach globu,że to wszystko
      to tylko "propaganda eko terrorystów".gratuluje ci rozeznania w świecie.powiem
      tyle-mam to gdzieś czym zapychasz swój żołądek i szare komórki,zwisa mi to jak
      los 3/4 ludzkiej populacji podcinającej dla zysku i z głupoty gałąż drzewa na
      której siedzimy.ale trudno jednocześnie pozostać obojętnym wobec cierpienia
      inteligentnych zwierząt zmarginalizowanych do roli przedmiotów które mają
      rosnąć,puchnąć,przybierać na wadze po czym w iście diabelskim stylu trafiać do
      rzeżni,być często żywcem ćwiartowane i trafiać na stoły zblazowanych,tłustych
      dupków.wiem że obsrasz mój tok myslenia ale najważniejszym powodem dla którego
      nie jem mięsa to ETYKA.
      • misiu-1 Re: mięsny establishment ma się dobrze 27.01.10, 09:19
        kar-rudy102 napisał:

        > misio-1:napiszę bardzo krótko:twoje argumenty są mówiąc delikatnie skąpe i
        > wyświechtane.jeżeli naprawde sądzisz że lasy amazońskie są obecnie
        > spokojne bo szybko odrastają to proponuje ci mały eksperyment.zamiast
        > paznokci obetnij sobie ręke i poczekaj czy ci odrośnie,bo taki jest sens
        > twej wypowiedzi.

        Ty sobie za to możesz spokojnie, bez najmniejszej szkody, obciąć głowę. Taki
        jest sens twojej odpowiedzi.

        > tkwisz w ignorancji i sądzisz że nasza planeta kręci się 'po staremu',ze
        > rabunkowa gospodarka zasobami planety i wycinanie lasów deszczowych pod
        > pastwiska wielkich koncernów produkujących najbardziej niezdrowe jedzenie
        > znane człowiekowi i sprzedawane obecnie w najdalszych zakątkach globu,że
        > to wszystko to tylko "propaganda eko terrorystów".

        Owszem. W przeważającej części jest to propaganda ekoterorystów, robiąca młodym,
        niedoświadczonym ludziom wodę z mózgu. Wyolbrzymianie zagrożeń i straszenie - to
        podstawowe metody tej jawnie antyludzkiej, lewackiej propagandy.

        > powiem tyle-mam to gdzieś czym zapychasz swój żołądek i szare
        > komórki,zwisa mi to jak los 3/4 ludzkiej populacji podcinającej dla zysku
        > i z głupoty gałąż drzewa na której siedzimy.ale trudno jednocześnie
        > pozostać obojętnym wobec cierpienia inteligentnych zwierząt
        > zmarginalizowanych do roli przedmiotów które mają
        > rosnąć,puchnąć,przybierać na wadze po czym w iście diabelskim stylu
        > trafiać do rzeżni,być często żywcem ćwiartowane i trafiać na stoły
        > zblazowanych,tłustych dupków.wiem że obsrasz mój tok
        > myslenia ale najważniejszym powodem dla którego nie jem mięsa to ETYKA.

        Bardzo dobrze, że to napisałeś, bo pokazałeś całą fałszywość swojej
        argumentacji. Twoja niszowa, z palca wyssana, etyka nie jest przyjmowana przez
        ludzi, więc usiłujesz manipulować nimi strachem przed zmyślonymi zagrożeniami,
        szantażem moralnym (głód światowy) i temu podobnymi sprawami.
        Twoja etyka to twoja sprawa. Nikt cię nie zmusza do jedzenia mięsa. A od mojego
        talerza łaskawie się odp..
        • bezebubol [...] 27.01.10, 09:32
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • asteroida2 Re: mięsny establishment ma się dobrze 27.01.10, 10:11
            Ależ jesteście przewidywalni. Jak kukiełki:

            pl.wikipedia.org/wiki/Prawo_Godwina
            "Wraz z trwaniem dyskusji w Internecie prawdopodobieństwo przyrównania czegoś
            lub kogoś do nazizmu bądź Hitlera dąży do 1."
        • sroka75 Re: mięsny establishment ma się dobrze 29.01.10, 14:38
          A od mojego
          > talerza łaskawie się odp..
          >

          jak narazie to ty masz najwięcej do powiedzenia na temet cudzych
          talerzy...
          • misiu-1 Re: mięsny establishment ma się dobrze 29.01.10, 15:13
            sroka75 napisała:

            > jak narazie to ty masz najwięcej do powiedzenia na temet cudzych
            > talerzy...

            Ja, co prawda, "zaglądam" do cudzych talerzy, ale tylko w sensie statystycznym i
            w celach poznawczych. Nikomu, w odróżnieniu od wegusiów, nie narzucam, co ma
            jadać, a czego nie.
            • sroka75 Re: mięsny establishment ma się dobrze 29.01.10, 15:45
              Nikomu, w odróżnieniu od wegusiów, nie narzucam, co ma
              > jadać, a czego nie.
              >

              nie zauważyłam, żeby któryś z "wegusiów" coś narzucał i na pewno nie
              tobie...czujesz się prześladowany..? zabierają ci mięso z talerza ci
              wstrętni "ekoterrorysci"
              ?..biedny miś..:(((
              • misiu-1 Re: mięsny establishment ma się dobrze 29.01.10, 15:58
                sroka75 napisała:

                > nie zauważyłam, żeby któryś z "wegusiów" coś narzucał i na pewno nie
                > tobie..

                W takim razie musisz mieć coś nie w porządku z oczami. Nie można wykluczyć, że
                to z powodu niedoborów witaminy A, czyli retinolu, który jest nieobecny w
                roślinach (zawierają one tylko prekursory w postaci beta-karotenów). Kawałek
                wątróbki od czasu do czasu mógłby temu zaradzić.
                • sroka75 Re: mięsny establishment ma się dobrze 29.01.10, 17:50
                  W takim razie musisz mieć coś nie w porządku z oczami. Nie można
                  wykluczyć, że
                  > to z powodu niedoborów witaminy A, czyli retinolu, który jest
                  nieobecny w
                  > roślinach (zawierają one tylko prekursory w postaci beta-
                  karotenów). Kawałek
                  > wątróbki od czasu do czasu mógłby temu zaradzić.
                  >

                  ciekawe... i co zabrali w końcu tą kiełbasę? "narzucili" sałatę na
                  talerz i głodem przymierasz?? - podli ludzie...u ciebie za to
                  zauważyłam nadmiar adrenaliny czy też prozaicznej agresji połączonej
                  z obsesją (na punkcie deprecjonowania wegetarnianizmu), parę spotkań
                  u psychoterapeuty od czasu do czasu mógłoby temu zaradzić
                  • misiu-1 Re: mięsny establishment ma się dobrze 29.01.10, 18:31
                    Od dawna dokuczają ci te urojenia?
    • jotde2 Wegadzieci 27.01.10, 09:21
      żryjcie choćby gałęzie ;)
      • jotde2 [...] 27.01.10, 09:27
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • bezebubol Wegadzieci 27.01.10, 11:23
      widzisz asteroid:prawo Godwina ma sens i owszem.ale czy chodzi tylko o
      nawiązanie do nazizmu i Hitlera?chyba nie.koleś który w dyskusji o bardzo
      zdrowej diecie i głębokim,proekologicznym trybie zycia uzywa argumentu w
      stylu;"ekoterroryzm,antyludzka lewacka ideologia" jest IDIOTĄ i żadne prawo
      tego nie zmieni.nawet Gowina ;-))
    • zezem_prosto_w_oczy Wegadzieci 27.01.10, 11:36
      Sa badania dostepne w Polsce. Na przyklad moja praca magisterska
      dostepna na wydziale socjologii Uniwersytetu Zielonogorskiego, ktorej
      glownym tematem jest wegetarianizm jako styl zycia( w to wchodza takze
      elementy wychowawcze). Praca pisana byla pod opieka Porfesor Ireny
      Machaj i obroniona/wyrozniona Summa cum Laude w 2002 roku.
      • dogbono166 Wyprzedzilas trend w Polsce 27.01.10, 12:17
        po 8smiu latach postanowili sie tym zajac i twierdza ze nie ma badan, a ze ktos
        spedzil 1.5 roku na badaniach maja gdzies, praca wyrozniona z ktorej korzysano
        kilka juz razy, zabieraj to z Uniwerku bo szkoda zeby sie zmarnowala.
    • gumo26 Jak bardzo trzeba mieć nasrane we łbie 27.01.10, 12:07
      żeby dziecku mlekiem nie karmić??Oj chyba bardzo.
      • gumo26 Re: Jak bardzo trzeba mieć nasrane we łbie 27.01.10, 12:13
        gumo26 napisał:

        > żeby dziecku mlekiem nie karmić??Oj chyba bardzo.

        dziecka*
    • confused.girl Re: Wegadzieci 27.01.10, 12:22
      Denerwuje mnie promowanie przekonania, że jeśli chce się zdrowo odżywiać i
      uniknąć nadwagi czy chorób cywilizacyjnych, to najlepszym wyjściem jest dieta
      wegańska bądź wegetariańska. Co za bzdura. Wegetarianie po prostu przywiązują
      dużą wagę do tego co jedzą, wybierają lepsze produkty.
      Takie same pozytywne efekty osiągnąłby każdy człowiek normalnie się odżywiający
      i jednocześnie starannie wybierający to co kupuje. W Polsce jest duży odsetek
      ludzi z nadwagą nie dlatego, że jedzą mięso, ale dlatego że jedzą byle co i
      bykle jak :|
    • framberg Wegadzieci 27.01.10, 12:34
      A prócz banałów i opinii na zasadzie: -czuję się lepiej, soja ma wspaniałe
      białko (odżywcze? dużo?)
      Co z aminokwasami egzogennymi? A konkretnie - co z ich kompletowaniem bo, że
      jakieś występują w roślinach to wiadomo ale czy wszystkie?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka