Natura światła

05.10.04, 09:59
Światło – fala elektromagnetyczna to rozchodzące się zaburzenie ośrodka,
którym jest WYŁĄCZNIE PRÓŻNIA.
Ruch źródła nie ma wpływu na prędkość światła, bowiem źródło inicjuje tylko
zaburzenia ośrodka.
Światło nie rozchodzi się w nicości (bez ośrodka) bowiem w nicości nic nie
istnieje- nie ma nicości.
Próżnia nie jest nicością lecz jest realnym ośrodkiem , który tworzą
bezmasowe cząstki elementarne.

Próżnię tworzą a nie zajmują bezmasowe cząstki elementarne, które lokalnie są
powiązane z obiektami posiadającymi masę bowiem masa z nich pochodzi.

Próżnia jest niejednorodna., dlatego możemy podzielić ją na główne obszary :
-próżni wewnątrzjądrowej
-próżni wewnątrzatomowej
-próżni międzyatomowej
-próżni wewnątrzgalaktycznej
-próżni międzygalaktycznej
Powyższy podział jest przykładowy i może być uzupełniony innymi obszarami.
Wszystkie obszary tworzą te same cząstki elementarne jednak obszary te
nieznacznie różnią się między sobą. Fakt ten powoduję, że prędkość światła
jest inna w każdym z nich, inny jest też charakter oddziaływań
grawitacyjnych, wewnątrzgalaktyczny - przyciągający a międzygalaktyczny -
odpychający.

Najczęściej obserwujemy rozchodzenie się światła w próżni międzyatomowej
(szkło . woda itp. ciała przeźroczyste) oraz w próżni wewnątrzgalaktycznej i
międzygalaktycznej .
Dokonujemy również pomiarów prędkości światła w próżni międzyatomowej i
lokalnie na Ziemi w obszarze próżni wewnątrzgalaktycznej.
Fizeau dokonał między innymi pomiaru prędkości światła w wodzie płynącej i
nie płynącej prędkości te są różne. Wniosek lokalna próżnia międzyatomowa
wody unosi światło co również pokazałem na przykładzie w innym wątku.
Michelson wykonał pomiar prędkości światła w dwóch kierunkach prostopadłym i
zgodnym z ruchem Ziemi w próżni wewnątrzgalaktycznej (w której można by
wyróżnić podobszary skupione wokół większych mas) prędkości są zgodne.
Wniosek lokalna próżnia w pobliżu Ziemi związana jest z jej masą nie
przemieszcza się względem niej.
Światło przechodząc przez różne obszary próżni zmienia swoją prędkość i
kierunek – efekt załamania. Przykładem może być obserwowana zmiana kierunku
światła przy jego przechodzeniu w pobliżu dużych mas.
    • bonobo44 To nie natura światła, to "natura" eteru 05.10.04, 10:39
      "Twoja" proznia ma wszelkie atrybuty eteru... ale to oczywista prawda...
      dzis nie uzywa sie pojecia eteru, bo okazalo sie nieco e(zo)teryczne 8)...
      tymczasem, jak sie okazuje, znacznie wyprzedzilo swoja epoke, w ktorej
      zostalo "ostatecznie skompromitowane"...
      • stapac Re: Próżnia... 05.10.04, 14:24
        .... eter, pusta przestrzeń, czarna energia, czypustka to tylko nazwy
        określające ten sam ośrodek. W odróżnienu od nicości, która nie jest tylko
        nazwą lecz stwierdzeniem nieistnienia czegokolwiek.
        • bonobo44 Re: Próżnia... 06.10.04, 10:08
          "Ruch źródła nie ma wpływu na prędkość światła, bowiem źródło inicjuje tylko
          zaburzenia ośrodka."

          To trafna i uderzajaca uwaga, pod warunkiem, ze dotyczy takze detektora.
          Ilosciowo te zaleznosci zdaje sie poprawnie ujmowac jedynie STW.
          Tam predkosc ta nie zalezy nie tylko od ruchu zrodla, ale i od
          ukladu odniesienia, w ktorym ja mierzymy.

          "Światło – fala elektromagnetyczna to rozchodzące się zaburzenie ośrodka,
          którym jest WYŁĄCZNIE PRÓŻNIA."

          A proznia, to osrodek, WYLACZNIE zaburzenia ktorego wystarczaja do okreslenia
          natury swiatla? Szkoda, ze w ten sposob nadal nic nie potrafimy powiedziec
          o naturze ani jednego ani drugiego.

          "Próżnia nie jest nicością lecz jest realnym ośrodkiem , który tworzą
          bezmasowe cząstki elementarne"

          A co jest miedzy 2 sasiednimi bezmasowymi czastkami elementarnymi, miedzy
          ktorymi nic nie ma (poza odlegloscia)?
          • humbak Re: Próżnia... 06.10.04, 11:06
            A czy takie przestrzenie międzycząstkowe istnieją?
            • bonobo44 Re: Próżnia... 07.10.04, 16:50
              humbak napisał:

              > A czy takie przestrzenie międzycząstkowe istnieją?

              No przeciez o to pytam 8)
          • stapac Re: Źródłem... 06.10.04, 14:39
            .......światła-fali elektromagnetycznej są cząstki posiadające masę one to
            podczas zmiany stanu lub postaci przekazują energie cząstkom bezmasowym próżni.

            Między dwoma bezmasowymi cząstkami elementarnymi nie ma nic.
            Cząstki elementarne nie są punktowe, nie maja stałej objętości ani stałego
            kształtu. W niektórych rozważaniach dla ułatwienia możemy je traktować jako
            punktowe, ale jest to tylko prawdopodobieństwo znajdowania się w danej chwili
            ich środka symetrii w danym obszarze.
            Zagadnienie cząstek elementarnych to temat innego wątku.
            • Gość: ciekawy Re: Źródłem... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.04, 20:00
              Ile jest cząstek bezmasowych we wszechświecie lub innej jednostce?Jakie mają
              własności?Chyba nie mają związku z neutrinami?
              • stapac Re: Cząstek bezmasowych.... 07.10.04, 15:31
                ....we Wszechświecie moim zdaniem są conajmniej trzy rodzaje pierwotnych
                cząstek elementarnych, dlaczego przedstawię w innym watku.
                Według najnowszych badań neutrina maja masę spoczynkową.
            • bonobo44 Re: Źródłem... 07.10.04, 16:58
              stapac napisał:

              > .......światła-fali elektromagnetycznej są cząstki posiadające masę one to
              > podczas zmiany stanu lub postaci przekazują energie cząstkom bezmasowym
              próżni.
              >
              > Między dwoma bezmasowymi cząstkami elementarnymi nie ma nic.

              Rozumiem, ze bezmasowe czastki elementarne szczelnie wypelniaja proznie (jak
              cegly mur), majac przy tym wlasnosci cieczy, w ktorej czastki masowe wywoluja
              zaburzenia jak kamienie wrzucone w wode lub ganiajace sie w niej delfiny?

              > Cząstki elementarne nie są punktowe, nie maja stałej objętości ani stałego
              > kształtu. W niektórych rozważaniach dla ułatwienia możemy je traktować jako
              > punktowe, ale jest to tylko prawdopodobieństwo znajdowania się w danej chwili
              > ich środka symetrii w danym obszarze.

              Tak, to nadal nic nie wyjasnia, poza faktem, ze daje sie je od biedy opisac
              matematycznym pojeciem amplitudy prawdopodobienstwa w rownie abstrakcyjnym
              matematycznie pojeciu - przestrzeni (i to na dodatek Hilberta).

              > Zagadnienie cząstek elementarnych to temat innego wątku.

              Totez o nich nie dyskutujemy, a o jasnie rozswieconej swiatlem Prozni.
          • arcykr Re: Próżnia... 07.10.04, 07:25
            bonobo44 napisał:

            > A co jest miedzy 2 sasiednimi bezmasowymi czastkami elementarnymi, miedzy
            > ktorymi nic nie ma (poza odlegloscia)?
            Inne czastki (zazwyczaj wirtualne). A ile ich siedzi wewnatrz np. protonu...
            • bonobo44 Re: Próżnia... 07.10.04, 16:48
              arcykr napisał:

              > bonobo44 napisał:
              >
              > > A co jest miedzy 2 sasiednimi bezmasowymi czastkami elementarnymi, miedzy
              > > ktorymi nic nie ma (poza odlegloscia)?

              > Inne czastki (zazwyczaj wirtualne).
              > A ile ich siedzi wewnatrz np. protonu...

              Wewnats, pados? To powiedz mi jesce, jako to jest z lonym zewnetsem:

              Co jest miedzy 2 sasiednimi czastkami (zazwyczaj wirtualnymi)
              w tym krotkim czasie, kiedy one sa, a kiedy miedzy nimi nic nie ma (poza
              odlegloscia)?
              • arcykr Re: Próżnia... 07.10.04, 17:35
                Inne czastki wirtualne.
                • bonobo44 Re: Próżnia... 07.10.04, 17:59
                  no dobra, a pomindzy tymi najlostatniejsymi constkami wirtyolnemi,
                  pomindzy kierymi jus tak naprowde nicygo ni mo, ino lodleglosc?
                  • arcykr Re: Próżnia... 11.10.04, 07:57
                    Nie ma najostatniejszych.
                    • bonobo44 Nie ma najostatniejszych ? 11.10.04, 16:42
                      arcykr napisał:

                      > Nie ma najostatniejszych.

                      Kcesz bez to pedziec, co miendzy kozdymi dwiema je jakosis tsycio? Miendzy tom
                      tsyciom i jednom stych dwoich je jesce jakosik czworta i w tyn dysyn ad
                      infinitum?

                      No i co terozki ma poconc dobry Pon Bocek, kiery lobiecol, co piersi byndom
                      lostotnimi i vice wersol, nie mowionc lo najpierwsiejszych?
                      • arcykr Re: Nie ma najostatniejszych ? 13.10.04, 08:01
                        bonobo44 napisał:

                        > arcykr napisał:
                        >
                        > > Nie ma najostatniejszych.
                        >
                        > Kcesz bez to pedziec, co miendzy kozdymi dwiema je jakosis tsycio?
                        Tak, tylko ze ona jest "jeszcze bardziej" wirtualna, tzn. jeszcze krocej
                        istnieje.

                        No i co terozki ma poconc dobry Pon Bocek, kiery lobiecol, co piersi byndom
                        > lostotnimi i vice wersol, nie mowionc lo najpierwsiejszych?
                        To bylo na temat (niewirtualnych) ludzi.
          • arcykr Re: Próżnia... 07.10.04, 07:31
            bonobo44 napisał:

            > Ilosciowo te zaleznosci zdaje sie poprawnie ujmowac jedynie STW.
            OTW rowniez (skoro miesci w sobie STW).

            > Tam predkosc ta nie zalezy nie tylko od ruchu zrodla, ale i od
            > ukladu odniesienia, w ktorym ja mierzymy.
            Nie. Predkosc swiatla nie zalezy od ukladu odniesienia.
            >
            > "Światło – fala elektromagnetyczna to rozchodzące się zaburzenie ośrodka,
            > którym jest WYŁĄCZNIE PRÓŻNIA."
            Niekoniecznie. Swiatlo moze rozchodzic sie w powietrzu wodzie, szkle...
            >
            > A proznia, to osrodek, WYLACZNIE zaburzenia ktorego wystarczaja do okreslenia
            > natury swiatla? Szkoda, ze w ten sposob nadal nic nie potrafimy powiedziec
            > o naturze ani jednego ani drugiego.
            Swiatlo to rozchodzace sie zaburzenie pola elektromagnetycznego (o odpowiedniej
            czestosci). Rozchodzenie to zalezy od wartosci przenikalnosci elektrycznej i
            magnetycznej, ktore sa rozne dla roznych osrodkow. Wynikaja stad rozne wartosci
            predkosci swiatla dla roznych osrodkow.
            • stapac Re: Próżnia międzyatomowa 07.10.04, 15:11
              arcykr napisał:

              > Niekoniecznie. Swiatlo moze rozchodzic sie w powietrzu wodzie, szkle...

              Ośrodkiem rozchodzenia się światła nie są atomy piwerwiastków składowych
              powietrza, wody czy szkla lecz ich próżnia międzyatomowa.

              • arcykr Re: Próżnia międzyatomowa 07.10.04, 17:17
                A jak to sie ma do zasady nieoznaczonosci?
                • stapac Re: Cząstki bezmasowe.... 10.10.04, 12:33
                  ...... tworzą obszar próżni a nie zajmują go.
                  Jeśli dla rozpatrywania ich przyjmiemy, że są punktowe to nie można z
                  nieskończenie dużą dokładnością określić ich środka symetrii i prędkości jego
                  przemieszczania we własnym obszarze (cząstki) w ktorej jest uwięziony.
                  I to jest zgodne z zasadą nieoznaczoności.
                  • bonobo44 Re: Cząstki bezmasowe.... 10.10.04, 13:06
                    stapac napisał:

                    > ...... tworzą obszar próżni a nie zajmują go.
                    > Jeśli dla rozpatrywania ich przyjmiemy, że są punktowe to nie można z
                    > nieskończenie dużą dokładnością określić ich środka symetrii i prędkości jego
                    > przemieszczania we własnym obszarze (cząstki) w ktorej jest uwięziony.
                    > I to jest zgodne z zasadą nieoznaczoności.


                    A co zmienia to, ze napiszesz, ze one ja tworza?
                    Nadal nic nie potrafisz powiedzeic o tym, co jest miedzy nimi.
                    Tzn. czym jest ta przstrzeń, w której mierzysz odleglosc miedzy ich "srodkami
                    symetrii" - bo chyba nie chcesz powiedziec, ze sa one zarowno samymi czastkami
                    jak i owa przestrzenia, tzn. wypelniaja soba same siebie i nic poza nimi (gesto
                    i bez najmniejszych luk sie stykajacymi nie istnieje? A moze jednak chcesz?
                    • stapac Re: Łódź podwodna.... 11.10.04, 16:46
                      ..... porusza się w oceanie, między wodą oceanu a łodzią nic nie ma.
                      Ruch łodzi wprowadza zakłócenie wody tylko w niweielkim obszarze wokół siebie,
                      na powierzchni oceanu nie jest nawet zauważalna (przy odpowiedniej głębokości
                      zanurzenia)
                      • bonobo44 Re: Łódź podwodna.... 11.10.04, 16:59
                        wiadomo kazdemu dziecku, ze pomiedzy dwiema "stykajacymi sie" rzeczami trzeciej
                        juz byc nie moze ;)
                        nie rozumiemy sie najwyrazniej jesli chodzi o samo morze...
                        ja sie uprzejmie zapytowywowalem, co to jest to co jest pomiedzy jednym okretem
                        podwodnym a drugim, a nie co jest pomiedzy jednym okretem i tym czyms co jest
                        pomiendzy jednym okretem i drugim...
                        • stapac Re: Cząstka elementarna.... 11.10.04, 17:07
                          .... nie jest ciałem punktowym-sztywnym, zmienia swój kształt i objętość.
                          • bonobo44 Balon.... 11.10.04, 18:24
                            .... nie jest ciałem punktowym-sztywnym, zmienia swój kształt i objętość.

                            Kcesz bez to pedziec, ze czonstka helementarna, to taki denty prozniom baloon?
                            I co z tego? Ciegiem nic mi nie pedzioles lo tym co je miendzy dwoma dentymi
                            baloonami? A moze te baloony sa wszyckie tak nadete, ze juz nic wiencyj siem
                            miendzy nie nie do wcisc, a?
                            • stapac Re: Sam sobie.... 12.10.04, 16:04
                              .... udzielileś odpowiedzi.
                              Aby dostarczyc przesyłkę z jednego miejsca do drugiego nie koniecznie odbywać się to musi za pośrednictwem "gońca"-ruchomego pośrednika, wystarczy aby była wystarczająca ilość nieruchomych pośredników, którzy przekazywać będą przesyłkę między sobą
                              • bonobo44 Szkoda tylko.... 12.10.04, 16:55
                                ... ze jej nie zauwazylem 8)
                                Dlaczego mam caly czas wrazenie, ze gdy ja mowie o lesie, to Ty o wietrze?
                                Czy do wszystkich swoich efektow przemyslen dochodzisz rownie "konsekwentna"
                                metoda naukowa?
                                • stapac Re: Jeśli pytasz .... 12.10.04, 18:16
                                  .... co jest między bezmasowymi czastkami elementarnymi, to tak jakbyś pytał co jest poza Wszechświatem. Jeśli Wszechswiat jest wszystkim, to nie istnieje wszystko plus coś.Tak jak nie istnieje nieskończoność plus jeden.
                                  Jest to symetria mikro i makro obrazu Wszechświata
                                  • bonobo44 Re: Jeśli twierdzisz .... 12.10.04, 19:15
                                    stapac napisał:

                                    [Gdy pytasz] > .... co jest między bezmasowymi czastkami elementarnymi, to tak
                                    jakbyś pytał co jest poza Wszechświatem. Jeśli Wszechswiat jest wszystkim, to
                                    nie istnieje wszystko plus coś.Tak jak nie istnieje nieskończoność plus jeden.
                                    > Jest to symetria mikro i makro obrazu Wszechświata

                                    Rozumiem. Chcesz powiedziec, ze:

                                    1) czastki bezmasowe sa w skali mikro wielkie jak stodoly, wypelniajac przy tym
                                    szczelnie cala przestrzen;

                                    ergo
                                    2) pomiedzy czastkami bezmasowymi nic nie ma, nie ma tam zatem i prozni

                                    ergo
                                    3) proznia miedzyczasteczkowa nie istnieje...(jestesmy raczej w porcie
                                    prostopadlosciennych okretow podwodnych, z tym, ze cumuja one nie tylko obok
                                    siebie, ale i jeden na drugim, tak, ze nie ma mowy chocby o kropli wody w calym
                                    Wszechswiecie miedzy nimi)


                                    Rodzi sie pytanie:

                                    1) jesli czastki bezmasowe sa wielkie jak stodoly i wypelniaja przy tym
                                    szczelnie cala przestrzen, to:
                                    Co wypelnia wnetrza tych stodol? Bo w przypadku balonow sprawa jest prosta -
                                    to, co jest i na zewnatrz.

                                    ergo
                                    2) jesli czastki bezmasowe sa jak balony i wypelnia je to samo, co jest na
                                    zewnatrz (czyli nic), to wewnatrz rowniez nic nie maja

                                    ergo
                                    3) czy cos, co nic nie ma na zewnatrz i nieczego w srodku moze byc nadal czyms?
                                    • stapac Re: Zwróć uwagę .... 13.10.04, 11:26
                                      ... , że ja nie mówię o wypełnianiu próżni lecz o tworzeniu próżni.
                                      W nicości nic nie istnieje, nie ma nicości a tym bardziej nie można wypełniać
                                      czegoś czego nie ma.
                                      Próżnia nie jest nicością za sprawą elementarnych cząstek bezmasowych, dlatego
                                      realnie istnieje.
                                      Jeśli mówię o symetrii obrazu Wszechswiata w skali makro i mikro to mam na
                                      myśli przykładowo, że jednostka makro to 10 do potęgi +nieskończoność a
                                      jednostka mikro to 10 do potęgi -nieskończoność, przy czym 1 to jednostka
                                      podstawowa.
                                    • lolita10 Re: Jeśli twierdzisz .... 13.10.04, 13:35
                                      Witajcie kumowie!

                                      Bonobo, a co jest między cząstkami wody?

                                      ad 1 Chodzi o to, że
                                      > 1) jesli czastki bezmasowe sa wielkie jak stodoly i wypelniaja przy tym
                                      > szczelnie cala przestrzen, to:
                                      > Co wypelnia wnetrza tych stodol? Bo w przypadku balonow sprawa jest prosta -
                                      > to, co jest i na zewnatrz.
                                      No właśnie.

                                      Próżnia stapac*a jest taką próżnią, która posiada swoją strukturę. Jeśli są to
                                      balony, to na kształt "plastra balonowego miodu" (pozbawionego miodu)takie
                                      balony mogą wypełniać przestrzeń i są one ułożone jeden obok drugiego, a z
                                      powodu ich geometrii (kuliste są) między nimi jest jakaś wolna przestrzeń, ale
                                      ta sama dokładnie, co w balonach.

                                      W jednym i drugim przypadku jednak najważniejsza jest sama struktura...
                                      Rozumiem to tak, że PRóżnia to rodzaj geometrii przestrzeni, która
                                      wyznacza/określa jej stałą, powtarzalną strukturę. Odpowiednio zakrzywione
                                      ścianki otaczają dziurawe cele tworząc właśnie STRUKTURę tej przestrzeni. A więc
                                      taka próżnia byłaby po prostu specyficznym zakrzywieniem przestrzeni. ścianki
                                      stanowiłyby pola o jakiejś "energii stałej", a wnętrze balonow pola o energii
                                      zerowej (pozbawione jakiejkolwiek energii).

                                      ad 2. myślisz, że ważne jest czy między balonami coś jest czy nie ma? Przecież i
                                      tak jest to samo w środku balonu i na zewnatrz czyli idealna próżnia o energii
                                      zerowej. W takim wypadku próżnia międzycząsteczkowa istniałaby jako przestrzeń o
                                      zerowej energii (może ciemnej energii?, więc

                                      ad 3.
                                      > czy cos, co nic nie ma na zewnatrz i nieczego w srodku moze byc nadal czyms?
                                      Zdaje się, że jednak jest całkiem prawdopodobne istnienie przestrzeni o zerowej
                                      energii.

                                      Caluski
                                      lola
                                      • bonobo44 Re: WPPS - Wielki Pusty Plaster Swiata 13.10.04, 18:37
                                        Witaj lolu!

                                        I od razu generalna uwaga pozamerytoryczna:
                                        Jak dotond, jedynie Twoje uwagi zdajom siem obiecywac
                                        jakowes swiatelko w tunelu. Podejmujesz bowiem temat i podchodzisz don
                                        konsekwentnie, nie probujonc siem wic na prawo i lewo niczym jaki piskosz, a
                                        to - w mojej bonobiastej opinii - wskazuje na prawdziwie naukowy sposob
                                        myslenia, charakterystyczny badz to dla ukladu psychicznego dojrzalego naukowca
                                        badz to osoby posiadajacej szczegolne ku temu predyspozycyje. Uczmy siem,
                                        panowie!


                                        lolita10 napisała:

                                        > Bonobo, a co jest między cząstkami wody?

                                        Nooo... na tym wontku glownie... lanie wody... a nieco powazniej: cos lod
                                        czego - jak siem zdaje - abstrahujemy przy opisie ruchu falowego wody (nie
                                        liczonc tego tam - kleju klejoncego jednom czonsteczkem wody z drugom
                                        czonsteczkom wody, a tom lostatniom z trzeciom i tok dali w tyn dysen).

                                        > Próżnia stapac*a jest taką próżnią, która posiada swoją strukturę. Jeśli są to
                                        > balony, to na kształt "plastra balonowego miodu" (pozbawionego miodu)takie
                                        > balony mogą wypełniać przestrzeń i są one ułożone jeden obok drugiego, a z
                                        > powodu ich geometrii (kuliste są) między nimi jest jakaś wolna przestrzeń, ale
                                        > ta sama dokładnie, co w balonach.

                                        Powiedzialbym raczej heksagonalne w przekroju (w Twoim modelu - jaka bylaby
                                        odpowiednia bryla przestrzenna rozbijajaca przestrzen na identyczne komorki?),
                                        a zwykle poczciwe prostopadlosciany (w modelu stapaca).
                                        Istotne jest to, ze 'miendzy' nimi nic juz by nie bylo - jak zdajesz siem to
                                        zauwazac.
                                        Mamy rozbicie przestrzeni na komorki, ktore majom zarowno wnentrza jak i
                                        zewnentrza jakosciowo identyczne (wnentrza jednych som zewnentrzami
                                        somsiednich).

                                        > W jednym i drugim przypadku jednak najważniejsza jest sama struktura...
                                        > Rozumiem to tak, że PRóżnia to rodzaj geometrii przestrzeni, która
                                        > wyznacza/określa jej stałą, powtarzalną strukturę. Odpowiednio zakrzywione
                                        > ścianki otaczają dziurawe cele tworząc właśnie STRUKTURę tej przestrzeni. A
                                        więc
                                        > taka próżnia byłaby po prostu specyficznym zakrzywieniem przestrzeni. ścianki
                                        > stanowiłyby pola o jakiejś "energii stałej", a wnętrze balonow pola o energii
                                        > zerowej (pozbawione jakiejkolwiek energii).

                                        OK Puste przestrzenie nie mialyby zadnej energii, tzn. z fizycznego punktu
                                        widzenia bylyby niczym (na pewno nie proznia w dywagowanym nizej sensie
                                        wirtualnych bizonow). Sa niczym wiecej jak tylko fragmentami abstrakcyjnej
                                        przestrzeni (takiego euklidesowego (?) nic). Wszystko zas, co istnieje to
                                        scianki skladajace sie na Wielki Pusty Plaster Swiata (WPPS). Owe blonki o
                                        zerowej (?) grubosci i ich wibracje decyduja o wszystkim, co widzimy i co - jak
                                        sie nam zdaje - sie zdarza. Oczywiscie wezly tej styruktury ewoluuja swobodnie
                                        w czasie (na tyle na ile im pozwalaja topologiczne reguly wyboru, czytaj.
                                        mozloiwe do pomyslenia przejscia jednych w drugie bez zerwania strukturalnego
                                        kontinuum scianek.
                                        Gdzies na poziomie takiego mniej wiecej obrazka sa obecnie, jak mi bonobo siem
                                        zdaje, wszystkie najbardziej sophisticated modele opisu rzeczywistosci we
                                        wspolczesnej fizyce teoretycznej (od teorii strun, membran i bram poczynajonc;
                                        na hetkach-pentelkach Poliakowa w wolnej adaptacji Smolina - tego Bruce'a Lee
                                        wspolczesnej fizyki, konczac).


                                        > ad 2. myślisz, że ważne jest czy między balonami coś jest czy nie ma?
                                        Przecież
                                        > i tak jest to samo w środku balonu i na zewnatrz czyli idealna próżnia o
                                        energii
                                        > zerowej.


                                        Zgoda - z ta drobna poprawka, ze "idealna proznia o energii zerowej" to
                                        przyslowiowe nic ( nie zupa-nic, nie proznia, nic - nie-byt)

                                        > W takim wypadku próżnia międzycząsteczkowa istniałaby jako przestrzeń
                                        > o zerowej energii (może ciemnej energii?


                                        ciemnej energii poszukujom ciemni astrofizycy tam, gdzie im brakuje energii
                                        - im i ich coraz bardziej piramidalnym (niczym konstrukcja bacy) wszechswiatom
                                        /ale ja jestem tylko durne bonobo o wlasnych bonobiastych uprzedzeniach i mogem
                                        siem mylic, a ciemna energia moze siem okazac nowym jakosciowo pojenciem, takim
                                        jak onegdaj dziwnosc, kolor skwarek czy skrent, splin czy jakos tam, albo tez
                                        nowa forma energii - w jedno i drugie szczerze wontpiem/


                                        > ad 3.
                                        > > czy cos, co nic nie ma na zewnatrz i nieczego w srodku moze byc nadal czy
                                        > ms?
                                        > Zdaje się, że jednak jest całkiem prawdopodobne istnienie przestrzeni o
                                        zerowej
                                        > energii.

                                        Dokladniej nic w niczym nie przeszkadza istnieniu naszego czegos, ktore to cos
                                        owo nic wypelniac-by-moglo-gdyby-bylo-czyms, ale go nie-wypelnia-bendonc-
                                        niczym.

                                        Twoj plaster mniodu (bez mniodu) nie podobalby siem moze Puchatemu Kubie,
                                        ale jest w-pelni-akceptowalny z pktu widzenia wspolczesnej fizyki (z tym, ze
                                        ona skrupulatnym milczeniem pomija wszelkie nie-slady owego niczego nie-
                                        otaczajace,
                                        nie-zawierajace sie w tej drobnej resztce, jaka stanowia wszeklkie cosie.

                                        Nawet caly nasz lekspandujoncy wszechswiat kosmologow ubierajoncych siem do
                                        dzis w przykrotkawe spodenki post-einsteinowskie, to nic wiencyj jak ino
                                        trojwymiarowa przestrzen (preria z wirtualnymi i nie tylko bizonami i
                                        indiancami) zwinieta w puchnacy w czasie pencherz plawny Wielkiej Pustej Ryby.
                                        A sam ten pencherz ma opisanom przez Ciebie budowem komorkowego WPPS.

                                        > Caluski
                                        > lola

                                        nie wiem jak tam u innych - u mnie masz w kieszeni tytul Wirtualnej Bonobianki
                                        Miesionca 8)

                                        8)bo44

                                        PS. Mam do Ciebie takom malom bonobiom prosbem - jesli Ci to nie wadzi - pochyl
                                        siem przez chwilem nad smutnom linkom w mojej stopce i podaj jom dalej 8(
                                        • stapac Re: Czy to miałeś na myśli..... 15.10.04, 09:36
                                          bonobo44 napisał:


                                          > Dokladniej nic w niczym nie przeszkadza istnieniu naszego czegos, ktore to
                                          cos owo nic wypelniac-by-moglo-gdyby-bylo-czyms, ale go nie-wypelnia-bendonc-
                                          > niczym.

                                          ......Dokladniej nic (Próżnia) w niczym nie przeszkadza istnieniu naszego
                                          czegos (Energii-Masy), ktore to cos (Energia-Masa) owo nic (Próżnię) wypelniac-
                                          by-moglo-gdyby-bylo-czyms (Energią-Masą), ale go nie-wypelnia-bendonc-niczym
                                          (Nicością)
                                          Wynika z tego, że Energia-Masa są Nicością, realnie nie istnieją?
                                          • bonobo44 Nie, to miałem na myśli..... 15.10.04, 14:04
                                            ......Dokladniej nic (Nicość) w niczym nie przeszkadza istnieniu naszego
                                            czegos (Energii-Masy), ktore to cos (EnergiĘ-MasĘ) owo nic (Nicość) wypelniac-
                                            by-moglo-gdyby-bylo-czyms (Próżnią w Twoim rozumieniu), ale go nie-wypelnia-
                                            bendonc-niczym (Nicością)

                                            NIE wynika z tego, że Energia-Masa są Nicością, realnie nie istnieją?
                                            Wprost przeciwnie: Nic ponad sam fakt nie wynika z faktu, że Energia-Masa
                                            istnieje a Nicość nie.(Co nie przeszkazda opisywać pierwszego przy zanurzeniu
                                            go w drugim.)
                                            • stapac Re: Teraz rozumiem..... 15.10.04, 16:04
                                              bonobo44 napisał:

                                              > Dokladniej nic (Nicość) w niczym nie przeszkadza istnieniu naszego
                                              > czegos (Energii-Masy), ktore to cos (EnergiĘ-MasĘ) owo nic (Nicość) wypelniac-
                                              > by-moglo-gdyby-bylo-czyms (Próżnią w Twoim rozumieniu), ale go nie-wypelnia-
                                              > bendonc-niczym (Nicością)

                                              .....Nicość nie przeszkadza istnieniu Enrrgii-Masy, która gdyby była Próżnią(w
                                              moim rozumieniu)wypełniać by mogła Nicość, ale nie wypełnia bo jest Nicością.
                                              Musisz mi to objaśnić?

                                              > NIE wynika z tego, że Energia-Masa są Nicością, realnie nie istnieją?
                                              > Wprost przeciwnie: Nic ponad sam fakt nie wynika z faktu, że Energia-Masa
                                              > istnieje a Nicość nie.(Co nie przeszkazda opisywać pierwszego przy zanurzeniu
                                              > go w drugim.)

                                              Energia-Masa nie istnieją w nicości bowiem sama nicość nie istnieje.
                                        • lolita10 petycja 16.10.04, 18:29
                                          Drogi Bonobo,

                                          A propos komplementów, to zdaje się troszkę przesadziłeś, prawda?
                                          Natomiast
                                          Petycje podpisałam kilka miesiecy temu, ale co tam, jak Ci zależy, to teraz też
                                          mogę.

                                          Lola
                  • arcykr Re: Cząstki bezmasowe.... 17.10.04, 16:29
                    stapac napisał:

                    > ...... tworzą obszar próżni a nie zajmują go.
                    > Jeśli dla rozpatrywania ich przyjmiemy, że są punktowe to nie można z
                    > nieskończenie dużą dokładnością określić ich środka symetrii i prędkości jego
                    > przemieszczania we własnym obszarze (cząstki) w ktorej jest uwięziony.
                    > I to jest zgodne z zasadą nieoznaczoności.
                    A wiec np. elektron w atomie wodoru jest rozmyty po calym obszarze atomu i nie
                    ma nigdzie "absolutnej prozni".
                    • stapac Re: Jeżeli wszystko .... 17.10.04, 17:01
                      arcykr napisał:

                      > A wiec np. elektron w atomie wodoru jest rozmyty po calym obszarze atomu i
                      nie ma nigdzie "absolutnej prozni".

                      ..... w tym masa i ładynek z próżni a właściwie z cząstek bezmasowych
                      tworzących próżnię się wywodzi to nie ma przeszkody aby tak było.
                      Ja nigdy nie mówię o "próżni absolutnej" natomiast mówię o próżniach lokalnych
                      już od pierwszego postu oraz o tytm, że próżnie lokalne tworzą te same cząstki
                      elementarne. Różnica polega tylko na ich ilościowej proporcji.
            • bonobo44 Re: Próżnia... 07.10.04, 16:42
              arcykr napisał:

              > bonobo44 napisał:
              >
              > > Tam predkosc ta nie zalezy nie tylko od ruchu zrodla, ale i od
              > > ukladu odniesienia, w ktorym ja mierzymy.
              >
              > Nie. Predkosc swiatla nie zalezy od ukladu odniesienia.

              No przeca napisolzech, co nie zalezy 8)

              > > "Światło – fala elektromagnetyczna to rozchodzące się zaburzenie oś
              > > rodka, którym jest WYŁĄCZNIE PRÓŻNIA."

              > Niekoniecznie. Swiatlo moze rozchodzic sie w powietrzu wodzie, szkle...

              Ja, ja, niekoniecznie... toc ja tego nie twierdza... to ino cudzyslow...

              > > A proznia, to osrodek,
              > > WYLACZNIE zaburzenia ktorego wystarczaja do okreslenia natury swiatla?
              > > Szkoda, ze w ten sposob nadal nic nie potrafimy
              > > powiedziec o naturze ani jednego ani drugiego.

              > Swiatlo to rozchodzace sie zaburzenie pola elektromagnetycznego (o
              > odpowiedniej czestosci). Rozchodzenie to zalezy od wartosci przenikalnosci
              > elektrycznej i magnetycznej, ktore sa rozne dla roznych osrodkow. Wynikaja
              > stad rozne wartosci predkosci swiatla dla roznych osrodkow.

              Jak to se jus nopisoles, to stoles siem lod tego mondzyjsy?
              To co to je to swiatlo (tak bez prozni ani dielektrykow cyli losrodkow)?

              Zadowolem siem tys lobjasnienijem pojencia prozni bez lodwolywania siem do
              swiatla...
              • arcykr Re: Próżnia... 07.10.04, 17:39
                bonobo44 napisał:

                > > > "Światło – fala elektromagnetyczna to rozchodzące się zaburze
                > nie oś
                > > > rodka, którym jest WYŁĄCZNIE PRÓŻNIA.">
                > > Niekoniecznie. Swiatlo moze rozchodzic sie w powietrzu wodzie, szkle...>
                > Ja, ja, niekoniecznie... toc ja tego nie twierdza...
                To po co tak piszesz?
                >
                > Jak to se jus nopisoles, to stoles siem lod tego mondzyjsy?
                > To co to je to swiatlo (tak bez prozni ani dielektrykow cyli losrodkow)?
                Nie ma fali bez odrodka.

                > Zadowolem siem tys lobjasnienijem pojencia prozni bez lodwolywania siem do
                > swiatla...
                Proznia to obszar, w ktorym nie ma (prawie) niewirtualnych fermionow.
                • bonobo44 Re: Próżnia... 07.10.04, 18:10
                  arcykr napisał:

                  > bonobo44 napisał:
                  >
                  > To po co tak piszesz?

                  Nie pisza ino cytuja...

                  > Nie ma fali bez odrodka.

                  Aha, to swiatlo to INO tako fala losrodka?
                  To camu cosem stsylo kieby pocisk (zjawisko fotoelektryczne powierzchniowe)?

                  > Proznia to obszar, w ktorym nie ma (prawie) niewirtualnych fermionow

                  A co je w tyj coloj ryscie poza "prawie"?
                  • arcykr Re: Próżnia... 11.10.04, 07:55
                    bonobo44 napisał:

                    > Aha, to swiatlo to INO tako fala losrodka?
                    > To camu cosem stsylo kieby pocisk (zjawisko fotoelektryczne powierzchniowe)?
                    Bo kazda fala jest skwantowana.
                    >
                    > > Proznia to obszar, w ktorym nie ma (prawie) niewirtualnych fermionow>
                    > A co je w tyj coloj ryscie poza "prawie"?
                    Wirtualne bozony.
                    • bonobo44 Wirtualne bizony 11.10.04, 16:50
                      Rozumia,
                      a te wirtualne bizony pasom siem na wirtualnej preryji, prawie pustej,
                      nie liconc tych tam wirtualnych indiancow?
                      A co je miendzy dwoma bizonami?
                      Dzikie pogronicze? A moze problem z bison bison polega na tym, ze jeden bison
                      na innym bisonie jedzie i tego nawet nie zouwozo? A bisonow je tokie multum, co
                      pomindzy nimi nowet zdziobelka trawy preryjowej (lonej prozniji alibo tys
                      heteru) nie lobocys? To skond wis, ze tam lona w ogole je - lona trawa?
                      • arcykr Re: Wirtualne bizony 13.10.04, 07:59
                        bonobo44 napisał:

                        > Rozumia,
                        > a te wirtualne bizony pasom siem na wirtualnej preryji, prawie pustej,
                        > nie liconc tych tam wirtualnych indiancow?
                        > A co je miendzy dwoma bizonami?
                        Nastepne bozony.

                        To skond wis, ze tam lona w ogole je - lona trawa?
                        To, ze istnieja czastki wirtualne, wiadomo z zasady nieoznaczonosci i z tego,
                        ze jezeli miedzy dwiema rownoleglumi plytkami istnieje proznia a na zewnatrz
                        nich tez istnieje proznia, to te plytki sa przyciagane wskutek tego, ze
                        pomiedzy plytkami moga byc tylko takie czastki wuirtualne, dla ktorych dlugosc
                        fali materii jest "dopasowana" do odleglosci miedzy tymi plytkami.
                        • bonobo44 Re: Fraktalne bizony 13.10.04, 14:00
                          Nie rozumiemy siem. Ja nie kwestuja przeciw czonstkom cnotliwym (virtue).
                          Cnota istnieje skoro przyciongo - przeciw tymu tys nie kwestuja.

                          Kwestuja za to przeciw tymu, coby miendzy kozdom parom cnotliwych czonstek byla
                          jesce jydno cnotliwo i tak ad infinitum. Tas to by musiol byc jokowys fraktol
                          cy co?
                          • arcykr Re: Fraktalne bizony 13.10.04, 16:19
                            Mozesz to sobie nazwac fraktalem.
                            • bonobo44 Re: Fraktalne bizony 13.10.04, 17:34
                              arcykr napisał:

                              > Mozesz to sobie nazwac fraktalem.

                              Chyba zartujesz?
                              Przeciez miedzy dwa dorosle bizony moge od biedy wcisc jakies nawet 2 mniejsze,
                              ale przynajmniej 2 razy bardziej energetyczne (bo 2 razy mlodsze), pomiedzy te
                              dwa dwa nastepne 2 razy bardziej od nich z kolei energiczne etc, etb(izonia),
                              eta(m - wychodzi mi nieskonczona gestosc energii w punkcie docelowym, tzn. w
                              kazdym punkcie twojej prerii-prozni). A gdzie tu renormalizacyja? Twoja trawa
                              preryjna spuchla tak, ze coraz mmniejsze bizony unosza sie na niej niczym
                              wysokoenergetyczne pchly na sprezystych (o nieskonczonym module pewnego
                              mlodziana, nazwijmy go Y) oblokach.
                              • arcykr Re: Fraktalne bizony 17.10.04, 16:32
                                Dlaczego nieskonczona wartosc energii? Przeciez szereg niskonczony, nawet
                                rosnacy, moze miec skonczona sume.
                    • bonobo44 Bo, kazdo fala je przeca skwantowano ! 11.10.04, 18:54
                      arcykr napisał:

                      > bonobo44 napisał:
                      > Bo kazda fala jest skwantowana.

                      arcykr napisał:

                      > bonobo44 napisał:
                      > Bo kazda fala jest skwantowana.

                      A to co znowu zmienio?
                      Kazda fala na wodzie sklada siem z porcji, kiere jom tworzom - z czasteczek
                      wody. To samo w powietrzu. Bez uporzadkowanego ruchu tych porcyj nie moze tam
                      byc mowy o fali. Tam przynajmniej widzimy, ze cos jest nosnikiem tej fali
                      (chociaz nadal nie mamy pojecia w czym porusdza sie "w uporzadkowany" sposob
                      sam ten nosnik).
                      Przyjmujemy, ze w tym samym, w czym porusza sie i foton (lub jak niektorzy wola
                      fala EM). Nadal jednak nie mamy pojecia co to jest (w tym wypadku nawet tak
                      ptrzyblizonego, jak to, czym jest powietrze czy woda?)

                      A moze rozumiesz foton (kwant) jako taka czasteczke, ktorych cale multum
                      sklada siem na jednom falem elektromagnetycznom?
                      • arcykr Re: Bo, kazdo fala je przeca skwantowano ! 13.10.04, 16:22
                        bonobo44 napisał:

                        > arcykr napisał:
                        >
                        > > bonobo44 napisał:
                        > > Bo kazda fala jest skwantowana.
                        >
                        > arcykr napisał:
                        >
                        > > bonobo44 napisał:
                        > > Bo kazda fala jest skwantowana.
                        >
                        > A to co znowu zmienio?
                        > Kazda fala na wodzie sklada siem z porcji, kiere jom tworzom - z czasteczek
                        > wody.
                        Nie w tym rzecz. rozmiary czasteczek wody nie maja nic wspolnego z dlugoscia
                        fali de Broglie'a odpowiadajcej danemu ruchowi falowemu.

                        Przyjmujemy, ze w tym samym, w czym porusza sie i foton (lub jak niektorzy wola
                        >
                        > fala EM). Nadal jednak nie mamy pojecia co to jest (w tym wypadku nawet tak
                        > ptrzyblizonego, jak to, czym jest powietrze czy woda?)
                        Foton to kwant pola elektromagnetycznego.
                        >
                        > A moze rozumiesz foton (kwant) jako taka czasteczke, ktorych cale multum
                        > sklada siem na jednom falem elektromagnetycznom?
                        Multum albo nie multum.
                        • bonobo44 Re: Wulkan - kwant tsunami ? 13.10.04, 17:22
                          arcykr napisał:

                          > Nie w tym rzecz. rozmiary czasteczek wody nie maja nic wspolnego z dlugoscia
                          > fali de Broglie'a odpowiadajcej danemu ruchowi falowemu.

                          Rozumiem, fale na wodzie to tez fale de Broglie'a.
                          A dajmy na to dany ruch falowy czasteczek wody nie ma z nimi, tzn. tymi
                          czasteczkami, nic wspolnego.
                          To co jest w takim razie kwantem stowarzyszonym z fala tsunami? Wulkan
                          podmorski?

                          > Multum albo nie multum.

                          Odpowiadasz zagadkami. Zdecyduj siem. Wiesz albo nie wiesz?
    • tees1 swiatlo to fotony 11.10.04, 09:25
      FOTON [gr.], cząstka elementarna nie mająca ładunku elektr., o masie
      spoczynkowej m0 = 0, spinie 1 ħ; jest nośnikiem oddziaływań elektromagnet.;
      stanowi kwant energii promieniowania elektromagnetycznego.
      encyklopedia.pwn.pl/22517_1.html

      Oczywicie, nie jest to takie proste:
      DUALIZM FALOWO-KORPUSKULARNY, właściwość materii polegająca na tym, że w
      pewnych zjawiskach ujawnia się jej natura falowa, w innych — korpuskularna.
      encyklopedia.pwn.pl/17946_1.html

      Sa rowniez
      FALE GRAWITACYJNE, rozchodzące się w przestrzeni zaburzenia pola grawitacyjnego
      (!!!) wywołane niejednostajnym ruchem mas; istnienie fal grawitacyjnych wynika
      z ogólnej teorii względności; podstawowe właściwości fal grawitacyjnych byłyby
      analogiczne do właściwości fal elektromagnetycznych. Wyniki ostatnich badań
      (m.in. pulsara — PSR 1913–16 — w układzie podwójnym) wydają się potwierdzać
      istnienie fal grawitacyjnych.

      Ciekawe, czy analogicznie sa rowniez czasteczki grawitacji, analogicznie do
      fotonow przy swietle?
      • bonobo44 a fotony to swiatlo 11.10.04, 16:52
        ludziska i po co wy tyla studirujecie?
        dyc styknie ino zojrzyc do loncyklopadeyaji?
        • tees1 Kuba, ja cofam ten foton. Ja cofam wszystkie ... 11.10.04, 17:31
          ... fotony na swiecie!

          bonobo44 napisał:

          > ludziska i po co wy tyla studirujecie?
          > dyc styknie ino zojrzyc do loncyklopadeyaji?

          Zaznaczam tylko, ze w dyskusji o naturze swiatla moze sie przydac takze foton.
          Przez 29 pierwszych postow slowo to sie nie pojawilo. I nic! Czyli wlasciwie do
          dobrej dyskusji zadne fotony nie sa niezbedne.
          • bonobo44 ? 11.10.04, 18:14
            tees1 napisał:

            > Zaznaczam tylko, ze w dyskusji o naturze swiatla moze sie przydac takze
            foton.
            > Przez 29 pierwszych postow slowo to sie nie pojawilo. I nic! Czyli wlasciwie
            > do dobrej dyskusji zadne fotony nie sa niezbedne.

            Hawana... i bardzo dobrze robisz... dokladnie fotonu, tzn. tej kropki pod
            znakiem zapytania, jaki rozpoczyna fala EM mi brakowalo 8)

            Rozumiem, ze Kuba to fala, Hawana wiec bedzie "stowarzyszona z nia" czastka,
            a poniewaz Hawana to czastka, to takze Kuba to "stowarzyszona z nia" fala.
            Lo Jezu, ale my siem mondrzejsi bez to uczynilim 8)
    • stapac Re: Bezmasowe..... 11.10.04, 17:59
      ..... cząstki elementarne tworzą próżnię-ośrodek dla fali elektromagnetycznej i
      oddziaływań grawitacyjnych.
      Obserwujemy wpływ grawitacji na rozchodzenie się światła-fali
      elektromagnetycznej, jeżeli te same cząstki są ośrodkim dla oddziaływań
      grawitacyjnych to powinniśmy zauważyć efekt odwrotny tzn. wpływ światła-fali
      elektromagnetycznej na oddziaływania grawitacyjne.
      Jak doświadczalnie wykazać taki wpływ?
      Proponuję wykonać doświadczenie Cavendisha w próżni oraz dodatkowo wprowadzić w
      przestrzeń między kulki o masie M i m silny skupiony strumień światła (laser)
      tak aby nie powodował oświetlenia kulek.
      Jeżeli kulki bez strumienia światła przyciągną się na inną odległość niż kulki
      ze strumieniem światła będzie to dowód na zakłócenie oddziaływań grawitacyjnych
      przez falę elektromagnetyczną-światło.
      • stapac Re: Czy zaproponowane ..... 13.10.04, 11:48
        ..... ma szansę realizacji?
        • stapac Re: Czy zaproponowane ..... 13.10.04, 11:51
          ..... doświadczenie ma szansę realizacji?
          • arcykr Re: Czy zaproponowane ..... 13.10.04, 12:36
            Jak ktos zbuduje odpowiednio silny laser.
            • lolita10 hipotetycznie... modelem 13.10.04, 14:48
              elementarnej "cząstki" struktury "próżni" w stanie podstawowym jest
              wielowymiarowy GRAWITOR...

              Z pewną taką nieśmiałością...zapytam,
              czy pamiętacie mój model GRAWITORA FOTONOWEGO?

              GRAWITOR FOTONOWY to model wielowymiarowej "cząstki" znajdującej się
              w stanie anihilacji czyli całkowitej równoważności (pewnej symetrii
              geometrycznej) układu grawitacyjnego. Model Grawitora jest kulą.
              Na model grawitora składają się energie takich jego "części" jak:
              cząstka, antycząstka i "ciemna cząstka" i "ciemna antycząstka" - wszystkie
              odpowiednio "przetworzone" czasoprzestrzennie i geometrycznie.
              Na powierzchni kuli plasuje się energia cząstki i antycząstki, a we
              wnętrzu kuli plasuje się energia "ciemnej cząstki" i "ciemnej antycząstki".

              Inaczej: Idealna - kulista symetria GRAWITORA, który jest podstawowym modelem
              cząstki, jest możliwa dlatego, że Grawitor znajduje się w stanie równowagi
              układu grawitacyjnego "cząstki", która jest jednym z podstawowych elementów
              "idealnej próżni".
              Pole powierzchni Grawitora odpowiada polu grawitacyjnemu o dodatnim ładunku,
              a wnętrze Grawitora odpowiada polu grawitacyjnemu o ujemnym ładunku. Oba pola
              znajdują się w stanie podstawowej równowagi grawitacyjnej.

              światło to zaburzenie krzywizny (idealnej symetrii geometrycznej) Grawitora.
              Fala światła to okresowy ruch cząstki punktowej po drodze d w czasie t. (dlatego
              uważam, że ruch jest dodatkowym wymiarem, ale to zupełnie inna para kaloszy).
              Takiej okresowej fali kwantu światła odpowiada geodezyjna Grawitora.
              Z mojego modelu wynikało, że wielkość Grawitora fotonowego wytycza drogę cząstki
              punktowej w czasie 1 sekundy po krzywiźnie 2 pi. To "krzywizna" tej drogi
              wyznacza geodezyjną Grawitora i jest równa wielkości 2 pi. (tę geodezyjną możemy
              także zapisać jako sinusoidę, która nadal odzwierciedla drogę jaką odbywa
              cząstka punktowa w danym czasie ;-) Ogólnie: Na kwant światła składa się droga d
              cząstki punktowej odbytej w czasie t po krzywiźnie x pi.

              Kwant to inaczej "cząstka" znajdująca się w ruchu na odcinku okresowym
              stałej prędkości, którą wyznacza Grawitor fotonowy w GRAWITACYJNYM stanie
              podstawowym!!!!!

              Promień Grawitora wynosi: rr = cc / 4 pi czyli r = c / 2 pi. W ten sposób
              prędkość ale także i "częstość" kwantu światła "w stanie spoczynku" jest stała
              i wytyczą ją geometria (krzywizna) czasoprzestrzeni GRAWITORA FOTONOWEGO.
              Dopiero zaburzenie geometrii Grawitora może spowodować, że światło stanie się
              obserwowalne. Tym zaburzeniem może być ruch lub zmiana geometri (krzywizny)
              Grawitora związana z ruchem. Dlatego możliwe jest obserwowanie światła jako
              zaburzenia pola elektromagnetycznego o odpowiedniej "częstości", bo w momencie,
              gdy Grawitor fotonowy, którego stan podstawowy w próżni ma strukturę kuli o
              promieniu r = c/ 2 pi, zmienia swoją geometrię, zmieniają się także jego
              parametry wymiarowe (mam na myśli zarówno ilość wymiarów jak i ich wartość)...

              Być może światło obserwujemy jako produkt rozpadu Grawitora fotonowego (zmiany
              jego krzywizny = geometrii), ponieważ Grawitor w ten sposób przechodzi do innego
              stanu (geometryczno-energetycznego). Grawitor hipotetycznie rozpada się na:
              cząstkę/falę i antycząstkę oraz na: "ciemną cząstkę" i "ciemną antycząstkę".
              "Ciemne" elementy prawdopodobnie "pozostają w próżni", która jest w stanie
              zaburzenia czyli zajmują przestrzeń - wypełniają przestrzeń między "okrętami
              bonoba".

              Caluski
              lola

              p.s. Foton jako cząstka punktowa jest jednowymiarowy. Foton jako cząstka
              punktowa w ruchu jest conajmniej dwuwymiarowy - tak samo jak fala. A foton jako
              fala grawitacyjna jest dużo więcej wymiarowy. Nie ma tu czasu na dowodzenie
              słuszności mojego poglądu, ale chodzi o to, że fala grawitacyjna jest trudna do
              zaobserwowania z powodu swojej wielowymiarowości. Podobnie Grawitory.
              • bonobo44 Re: Grawitor 13.10.04, 19:30
                - to, co to jest? odpowiednik czasteczki wody w oceanie wszechswiata?
                - i... jesli jest czyms elementarnym (jak zamlknieta struna, czy raczej
                zamknieta membrana) - jak sie sklada na strukture calosci (czy ma np. jakies
                haczyki laczace go z innymi, jak atom demokryta?)
                - jesli ich nie ma i jest kulisty jak kulka w modelu idealnej cieczy, to w czym
                jest pograzony (co jest w wolnych przestrzeniach o ile takowe dopuszczasz?);
                a moze sklada sie (jako komorka elementarna) na galaretowata strukture WPPS?
                • lolita10 Re: Grawitor 15.10.04, 17:54
                  Och, drogi Bonobo!
                  ...gdybym umiała odpowiedzieć na Twoje pytania, byłabym geniuszem, ale nie
                  jestem… Wiem tylko tyle, że
                  - Pewnie wszystko zależy od gęstości upakowania Grawitorów na danym obszarze
                  przestrzeni.
                  - Odpowiedź na Twoje pytania nie może być jedna, jedyna i jednoznaczna, ponieważ:

                  1. Grawitor fotonowy w stanie podstawowym jest spory. Jego promień wynika ze
                  wzoru r = c/ 2pi czyli wynosi około 47746 km/s. Wzór ten wytrzasnęłam stąd, że
                  przyjęłam założenie o równoważności energii całkowitej (dla fotonu E = cc) z
                  “geometryczną krzywizną” pola powierzchni Grawitora, czyli cc = 4 pi rr,
                  więc rr = cc/ 4 pi, a dalej r = c/ 2 pi. Oczywiście założenie to może być zawsze
                  skorygowane :-( Jednak uważam je za bardzo ważne “odkrycie”, ponieważ wynikły z
                  tego założenia wzór r = c/ 2pi opisuje r ó w n o w a ż n o ś ć promienia
                  wielowymiarowego Grawitora z jego “geometryczną krzywizną”. Chodzi o to, że
                  prędkość stała c nigdy nie ulega zmianie! Zmienia się natomiast “geometryczna
                  krzywizna” Grawitora (!), wraz z którą zmianie ulega promień Grawitora (co
                  jednoznaczne jest ze zmianą stanu wielowymiarowego Grawitora).

                  2. Grawitory fotonowe są to Grawitory w stanie podstawowym czyli w stanie
                  idealnej “symetrii” grawitacyjnej. Sferyczna powierzchnia Grawitora stanowi pole
                  grawitacyjne o dodatnim ładunku (i dodatniej “geometrii
                  krzywizny”przestrzennej), a we wnętrzu Grawitora znajduje się pole grawitacyjne
                  o ujemnym ładunku (ujemnej “geometrii krzywizny”). Oba pola znajdują się w
                  “podstawowym układzie grawitacyjnym”, którego model stanowi Grawitor fotonowy.
                  Grawitory mogą swobodnie “pływać” w tym, co można nazwać “nic”, “nicością” albo
                  może też być “zwane pustką” pod warunkiem, że takie Grawitory nie oddziałują ze
                  sobą ani z otaczającą je przestrzenią. Według mnie można by tę przestrzeń na
                  razie nazwać przestrzenią o “zerowej krzywiźnie” w opozycji do “niezerowej
                  krzywizny” Grawitorów. Wtedy prawdopodobnie we wnętrzu Grawitora przestrzeń ma
                  inną krzywiznę niż przestrzeń na zewnątrz. Sorry, ale pozwolę sobie na
                  wprowadzenie nowego sposobu przedstawiania krzywizny. Dla mnie krzywizna ma
                  ścisły związek z geometrią przestrzeni :-) Co to znaczy? Przyjmuję , że
                  “geometryczną krzywiznę” Grawitora można przedstawić wzorem 4/3 pi rrr. Z kolei
                  “geometryczną krzywiznę” powierzchni Grawitora możemy przedstawić wzorem 4 pi
                  rr. A “geometryczną krzywiznę” geodezyjnej Grawitora czyli jego “najprostszej
                  krzywej” opisuje geometria przedstawiona wzorem 2 pi r. Natomiast we wnętrzu
                  Grawitora krzywizna wynosi…, no właśnie? Skoro całość to 4/3 pi rrr, a
                  powierzchnia 4 pi rr, to krzywizna wnętrza wyniesie … 4/3 pi rrr : 4 pi rr = 1/3
                  r (?)  a ponieważ jak wyżej opisałam swoje odkrycie, to r = c/ 2 pi, a to z
                  kolei znaczy że: 1/3 r = c/6 pi. Okazuje się, że wnętrze Grawitora, którego
                  wartość krzywizny wynosi 1/3 r nie jest po prostu geometryczną prostą, ale
                  okręgiem. Dlaczego? Jeśli zmienia się wartość r i wynosi ona teraz 1/3 r, to
                  krzywizna także musi ulec zmianie, aby wartość c została zachowana: ponieważ r =
                  c/ 2 pi; więc 1/3 r = c/ 6 pi. To mogło by również znaczyć, że „geometria
                  krzywizny” takiej „ciemnej cząstki” jest ujemna. Dlaczego? Kiedy r osiąga
                  wartość równą c (ok. 300 000km/s), mamy do czynienia z „krzywizną zerową”! Ale
                  kiedy wartość r jest mniejsza niż c, wówczas mamy do czynienia z krzywizną
                  ujemną (jak wtedy gdy 1/3 r = c/ 6 pi). Oczywiście kiedy wartość r jest większa
                  niż wartość c, wtedy mamy do czynienia z „krzywizną dodatnią”.
                  Natomiast “geometria krzywizny” przestrzeni na zewnątrz Grawitora jest
                  prawdopodobnie “zerowa”. Dlatego jakościowo przestrzeń wnętrza Grawitorów byłaby
                  różna od przestrzeni na zewnątrz ze względu na zróżnicowanie “geometrii
                  krzywizn” tych przestrzeni (albo czasoprzestrzeni).

                  3. Krzywizna Grawitorów może ulegać zmianie, gdy zachodzi między nimi
                  oddziaływanie grawitacyjne. Im ściślej są upakowane, tym coraz intensywniejsze
                  jest ich oddziaływanie i tym bardziej dynamiczne procesy zachodzą w przestrzeni
                  między Grawitorami. W takim przypadku prawdopodobnie zmianie ulega także
                  krzywizna przestrzeni między Grawitorami… Na przykład piana kwantowa to
                  wirtualny, dynamiczny i miejscowo zróżnicowany energetycznie WPWG
                  (Wielowarstwowy Plaster Wielowymiarowych Grawitorów). I to Grawitorów w różnych
                  stanach - o różnych krzywiznach - pulsujących w przestrzeni. Zmiany tych
                  krzywizn są nieprawdopodobnie dynamiczne, bo związane ze zróżnicowaniem
                  energetycznym poszczególnych Grawitorów ;-) Zatem “próżnia” taka będzie
                  przypominała “plaster miodu” wypełnionym miodem, a między tymi plastrami nie
                  będzie “pustki” tylko przestrzeń wypełniona miodem o innym stężeniu. A w pewnych
                  świątecznych okolicznościach, stężenie miodu pitnego wewnątrz plastrów i na
                  zewnątrz może być takie same ;-)

                  4. Grawitor jest wielowymiarową kulą, jednak na nasze szczęście geodezyjna
                  Grawitora przedstawia podobno jego “jednowymiarowy matematycznie” aspekt,
                  dlatego posłużę się przykładem geodezyjnej Grawitora, by przedstawić dynamikę
                  zmian krzywizny. “Geometryczna krzywizna” geodezyjnej Grawitora w stanie
                  podstawowym jest zerowa i opisuje ją wzór 2 pi r. Może się ona zmieniać skokowo
                  zwiększając (lub zmniejszając) wielokrotność liczby pi. Zmiany wielokrotności
                  liczby pi powodują zmiany krzywizny jako “zawinięcia” albo jak kto woli
                  “zapętlanie” geodezyjnej z jednoczesnym zmniejszaniem promienia całego Grawitora
                  (albo “rozprostowywanie”, a w konsekwencji “rozrywanie” geodezyjnej). Musi tak
                  być, jeśli chcemy by prędkość stała c była rzeczywiście prędkością stałą :-)
                  Energia całkowita powierzchni Grawitora czyli pola grawitacyjnego o dodatnim
                  ładunku jest równa jego “geometrycznej krzywiźnie” (jest dodatnia) . Więc
                  promień całego Grawitora jest zależny od jego krzywizny, a dokładnie od
                  wielokrotności liczby pi. Prędkość c jest stała. Zmiana krzywizny z jednoczesną
                  zmianą promienia Grawitora powoduje zmianę jego energii (częstości fali). W ten
                  sposób zachodzi skokowa, a więc kwantowa zmiana stanów Grawitora. Rozgadałam
                  się, więc wróćmy jednak do przykładu “jednowymiarowej” geodezyjnej Grawitora.
                  Dlaczego uważam, że jej krzywizna jest zerowa i jak może się ona zmieniać?
                  Rozpatrzmy geodezyjną jako falę (sinusoidę) o “geometrycznej krzywiźnie” 2 pi r.
                  Skąd wiadomo, że krzywizna ta jest zerowa? Ponieważ wiemy, że r = c/ 2pi, więc
                  2 pi r = 2 pi c/ 2pi = c. A skoro promień r przyjmuje wartość c, więc jego
                  “geometria krzywizny” jest zerowa. Ta fala ma swoją konkretną długość x i
                  amplitudę y. Przyjmijmy, że wynosi ona: dla x = 4r oraz dla y = r. Mamy
                  wyznaczoną amplitudę i długość fali. Natomiast fala o krzywiźnie 4 pi r ma już
                  inną długość x`= 2 r oraz amplitudę y`= ½ r. Jaka jest jej “geometryczna
                  krzywizna”? 4 pi r = 4 pi c/ 2 pi = 2 pi c. Widzimy, że zmianie uległa
                  “geometryczna krzywizna” geodezyjnej oraz że zmianie musiała też ulec
                  “geometryczna krzywizna” całego Grawitora (co znaczy, że zmiany zachodzą również
                  w innych “wymiarach” Grawitora).


                  5. Grawitor nie porusza się, jeśli nie znajduje się w oddziaływaniu
                  grawitacyjnym z innym Grawitorem. Energii całkowitej powierzchni Grawitora równa
                  jest energia grawitacyjna sferycznego pola grawitacyjnego o dodatnim ładunku
                  związana "geometryczną krzywizną" czasoprzestrzennego układu “cząstka –
                  antycząstka”: Inaczej można by zaryzykować stwierdzenie, że w jakiś sposób
                  cząstka i a
                  • lolita10 Re: Grawitor c.d. 15.10.04, 18:09
                    5. Inaczej można by zaryzykować stwierdzenie, że w jakiś sposób cząstka i
                    antycząstka „zanihilowane” tworzą wspólne pole o dodatnim ładunku grawitacyjnym
                    na powierzchni Grawitora o „geometrycznej krzywiźnie” 4 pi rr. Natomiast jego
                    dwa pola grawitacyjne o różnych ładunkach (powierzchnia i wnętrze) są związane
                    ze sobą i „unieruchomione”. Taki Grawitor jest modelem „podstawowego układu
                    grawitacyjnego”. Jest „zamrożony” w czasie i ruchu. Jeśli Grawitor oddziaływuje
                    grawitacyjnie z innym Grawitorem, może ulec „rozpadowi” na: cząstkę i
                    antycząstkę oraz na „ciemną cząstkę” i „ciemną antycząstkę”. Grawitor rozpada
                    się z dużym wdziękiem i łatwością na wirtualne cząstki (a właściwie na kwanty
                    energii o różnych właściwościach: cząstka, antycząstka, „ciemna cząstka” i
                    „ciemna antycząstka”), ponieważ symetria jego układu grawitacyjnego jest
                    oryginalna i pełna geometrycznego uroku. Pole grawitacyjne o dodatnim ładunku
                    (na powierzchni Grawitora) ma mniejszą „masę”, a pole grawitacyjne o ujemnym
                    ładunku znajdujace się wewnątrz Grawitora ma większą „masę”. „Symetria” obu pól
                    jest symetrią powierzchni kuli względem jej tajemniczego ( dużo
                    „masywniejszego”) środka.

                    6. Problem brakującej “ciemnej masy” we Wszechświecie… Przyszedł mi jeszcze taki
                    pomysł do głowy, żeby zastanawić się nad następującym problemem: Skoro
                    powierzchni Grawitora o krzywiźnie 4 pi rr odpowiada energia cc, to jaka energia
                    odpowiadałaby wnętrzu Grawitora, którego krzywizna wynosi 1/3 pi r ( a
                    dokładniej c/ 6 pi) ? Przecież energia grawitacyjna dodatnia na powierzchni
                    powinna się równoważyć z energią grawitacyjną ujemną wewnątrz Grawitora, prawda?
                    Należy jednak pamiętać, że energie obu tych pól o różnych ładunkach
                    grawitacyjnych są zależne od różnych “geometrii krzywizny”. Macie jakiś pomysł?

                    całuski
                    lola

                    • bonobo44 Re: Grawitor c.b.d.o. 16.10.04, 00:11
                      Nie chce Cie zniechecac, ale w Twoich wywodach znajduje wiecej poezji niz
                      logiki matematycznej. Sprobuj sobie darowac manipulacje powierzchnia i
                      objetoscia sfery, bo bynajmniej nie ubarwiaja one Twoich wywodow, a jezeli
                      nawet, to jedynie w humorystyczny sposob (a zakladam, ze wylacznie o ten efekt
                      Ci nie chodzilo).

                      Zanim kiedys (jezeli sie zdecydujesz na odpowiednie studia) zechcesz ubrac
                      swoja wizje w postac modelu o zrozumialej konstrukcji matematycznej, sprobuj
                      sobie moze wpierw odpowiedziec, gdzie bys ja chciala umiejscowic i opisowi
                      czego mialaby ona sluzyc.

                      Do pewnego stopnia jest to zapewne mozliwe na gruncie wiedzy uzyskiwanej z
                      lektury popularnonaukowych przyblizen istniejacych modeli, jednak bez
                      gruntownych studiow jakikolwiek znaczacy - w sensie wnoszacy cos realnego do
                      ogolnego gmachu fizyki - postep na tej drodze wydaje mi sie niemozliwy.

                      Niestety, nie wydaje mi sie rowniez, zeby to forum bylo zdolne do oceny tego
                      typu pomyslow (glownie dlatego, ze nie potrafisz ich nalezycie sformulowac, ale
                      takze dlatego, ze podobnych blizej niesprecyzowanych wizji kazdy fizyk ma
                      multum i nie bedzie po prostu mial ochoty ani czasu zajmowac sie jeszcze jednym
                      cudzym ;) Stad i dlatego licza sie tu tylko modele, ktorych tworcy potrafili im
                      nadac postac odpowiednio sformalizowana i jasna (do odcyfrowania we wspolnym
                      jezyku, a jezyk fizyki nie istnieje w prozni - dostarcza go wiele
                      wyspecjalizowanych pod jej katem dzialow matematyki); nie musisz tez byc
                      geniuszem, zeby opanowac potrzebny Ci warsztat; a geniusz... no coz, jawi sie
                      dopiero w wynikach i a posteriori - ale na pewno musi miec intuicje,
                      przygotowanie i szczescie... i nie jest to najwazniejsze - ten poklask tlumu...
                      o wiele wazniejsza jest tu... konsekwencja w pogoni za kroliczkiem...

                      Chcialbym Cie jednak przestrzec: Nie sposob go raczej wyczarowac pstryknieciem
                      palcow, jak to jest mozliwe w wielu innych zawodach... to hermetycznie bolesne
                      bractwo, a wlasciwie zakon, ktorego oslode stanowia rzadkie chwile uniesien i
                      to dostepne dalece nie wszystkim uczestnikom tej pogoni, ktore nawet tym
                      szczesliwcom, ktorzy je osiagaja musza nieraz wystarczyc na cale zycie.

                      Oczywiscie sa wyjatki, jak Richard Feynman, ale one raczej potwierdzaja
                      klasztorna regule. Calosc przypomina raczej "Gre szklanych paciorkow" w
                      pomieszaniu z "Wilkiem stepowym" Hermana Hesse, niz radosna prace nad
                      rozszerzaniem horyzontow ludzkosci, jak to sobie wielu wyobraza.

                      bo44
                      • lolita10 Re: c.b.d.o. 16.10.04, 18:43
                        Bonobo,

                        co do R.P.Feynmana - mój ojciec, jak się dowiedział, co "ten mistyk od siedmiu
                        boleści wyprawia", to wściekał się przez kilka lat na niego. Potem mu przeszło.

                        Co do Twoich uwag - dzięki, czuję się wystarczająco zniechęcona. Miałam
                        nadzieję, że trochę twórczej zabawy nikomy nie przeszkodzi, ale widocznie nie
                        warto : - (

                        Znam kilku takich fizyków, którzy nic z teorii Einsteina nie rozumieją, dasz
                        wiarę? Przyjmują jego odkrycia za "dogmaty". Ale o co chodzi, nie potrafią za
                        grosz wytłumaczyć swoimi słowami. I oni nazywają się fizykami - jak mój
                        nauczyciel w szkole! Ech!


                        Miłych dialogów Wam życzę, Mędrcy Forumowi!
                        lola
                        • bonobo44 Re: c.b.d.o. 16.10.04, 21:04
                          lolita10 napisała:
                          >
                          > co do R.P.Feynmana - mój ojciec, jak się dowiedział, co "ten mistyk od siedmiu
                          > boleści wyprawia"

                          nie wiem co mial na mysli, ale Feynman jest powszechnie uznawany za drugiego
                          wybitnego fizyka naszych czasow za Einsteinem (ktory tez miewal swoje za
                          uszami) przez wiekszosc fizykow (nie tylko studentow-kursantow jego wykladow),
                          o czym publicity raczej milczy... o zadnym "mistycyzmie" nie moze tu byc mowy...
                          podobnie jak nie moze byc mowy o mistycyzmie S.Hawkinga, L.Smolina czy
                          D.Deutscha, ktorzy - nie tylko w mojej opinii - stoja na dalszych pozycjach tej
                          listy... chociaz zaraz za ta dwojka...

                          > Co do Twoich uwag - dzięki, czuję się wystarczająco zniechęcona. Zupelnie
                          niepotrzebnie...

                          Nadal podtrzymuje moja wczesniejsza opinie o Tobie:
                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=16401838&a=16665068

                          > Miałam nadzieję, że trochę twórczej zabawy nikomy nie przeszkodzi, ale
                          > widocznie nie warto : - (

                          Istotnie, nie zaszkodzi... daruj staremu bonobobusowi, probowal sobie po prostu
                          wyjasnic status tej Twojej propozycji... jesli to ma byc tylko taka dostepna
                          wszystkim zabawa intelektualna, to wszystko w jak najlepszym porzadku...
                          podazasz we wlasciwym kierunku, tzn. dbasz o rozwoj wlasnej wyobrazni... Tak
                          trzymaj 8)

                          8)bo44

                          PS. I daruj, ale nie jestem zadnym "medrcem forumowym", bo chociaz czesto
                          wypowiadam sie bardzo obcesowo i zdecydowanie, to stanowi to na ogol wyraz
                          moich wlasnych pogladow (a nie jakowychs uniwersalnych "prawd objawionych"), co
                          zreszta staram sie mozliwie czesto podkreslac ;)
                          zreszta, staram sie raczej zadawac pytania, niz udzielac odpowiedzi na takie,
                          na ktore nikt dotad ich nie ma; chociaz niektorzy sadza, ze fizyka powiedziala
                          i wyjasnila juz wszystko, co bylo do wyjasnienia i teraz nalezy tylko napisac
                          nowa finalna Encyklopedia Physike; tym wszystkim, ilekroc moge, staram sie
                          uprzytamniac, ze fizyka wciaz jeszcze nie uporala sie z tak podstawowymi swoimi
                          elementami, jak natura i struktura przestrzeni i czasu, nie mowiac o prozni,
                          swietle i praktycznie rzecz biorac wszystkim, co najbardziej podstawowe w jej
                          gmachu; wszystko to, co ma, to jedynie robocze modele, niektore z nich
                          zaopatrzone w znakomite narzedzia matematycznej predykcji, ale od umiejetnosci
                          ptrzewidywania do wyjasnienia droga jeszcze daleka (setki lat, jak sadze, o ile
                          w ogole - moze dopiero SI z tym sie upora, kto wie?)
                        • arcykr Re: c.b.d.o. 17.10.04, 16:35
                          lolita10 napisała:

                          > co do R.P.Feynmana - mój ojciec, jak się dowiedział, co "ten mistyk od siedmiu
                          > boleści wyprawia", to wściekał się przez kilka lat na niego. Potem mu
                          przeszło.
                          Napisz laskawie wiecj o swoim ojcu.
                          >
                          > Znam kilku takich fizyków, którzy nic z teorii Einsteina nie rozumieją, dasz
                          > wiarę? Przyjmują jego odkrycia za "dogmaty". Ale o co chodzi, nie potrafią za
                          > grosz wytłumaczyć swoimi słowami. I oni nazywają się fizykami - jak mój
                          > nauczyciel w szkole! Ech!
                          Nie kazdy magister fizyki jest prawdziwym fizykiem...
                          • lolita10 Re: troszkę prywaty... 22.10.04, 22:23
                            Witam!

                            To o ojcu, a częściowo o Feynmanie:
                            Podobno Feyman twierdził na przykład, że nie ma sensu obliczanie
                            prawdopodobieństwa jakiegoś zdarzenia po tym jak ono się wydarzyło… Kiedyś,
                            innemu nauwkowcowi, który robił badania ze szczurami i poprosił Feynmana o
                            obliczenie tego, czy prawdopodobieństwo, że szczury będą wędrować na przemian
                            może być mniejsze niż 1/20, Feynman odpowiedział, że nie ma sensu tego
                            sprawdzać, bo: ”widzisz zauważyłeś coś osobliwego, więc wyselekcjonowałeś
                            osobliwy przypadek”…
                            Podobno Feyman przejął się tak poważnie pewnym przypadkiem wyleczenia chorej na
                            białaczkę dzięki wstążeczce, która bodajże dotykała kości jakiejś świętej, że
                            sugerował “zbadanie” tego typu przypadków. Proponował na przykład porównanie:
                            jak często występowało ozdrowienie ludzi, za których modlono się w intencji
                            ozdrowienia w stosunku do ogólnej ilości ozdrowień. Twierdził, że tak byłoby
                            uczciwie i byłby to naukowy sposób traktowania różnych metod “leczniczych”…
                            Mój ojciec był z jednej strony pełen podziwu dla tych poglądów, ale z drugiej
                            strony twierdził, że nikt nigdy nie potraktuje ich poważnie. Dlatego sam czasami
                            podejmował próby wyśmiewania tego typu poglądów Feynmana nazywając go na
                            przykład “mistykiem”. A w rezultacie sam na siebie bywał zły, bo nie wiedział,
                            na co ma się zdecydować: na pełny pragmatyzm czy na częściowy z otwarciem na
                            wiarę w cuda :-)

                            Arcykr:
                            > Nie kazdy magister fizyki jest prawdziwym fizykiem...
                            To już, niestety, wiem.


                            Do Lajkonika.
                            Twój pomysł jest naprawdę ciekawy, skoro w nim siła odśrodkowa ma być ujemną
                            siłą grawitacyjną czyli co - oddziaływaniem pola o ujemnym ładunku grawitacyjnym?

                            Caluski
                            Lola

                            • Gość: Lajkonik52 Re: troszkę prywaty... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.04, 18:18
                              lolita10 napisała:

                              > [...]>
                              >
                              > Do Lajkonika.
                              > Twój pomysł jest naprawdę ciekawy, skoro w nim siła odśrodkowa ma być ujemną
                              > siłą grawitacyjną czyli co - oddziaływaniem pola o ujemnym ładunku
                              grawitacyjny
                              > m?
                              >
                              > Caluski
                              > Lola

                              Szkoda, ze w tym poscie znalazłem się za tytanami na końcu, ale za to mam te
                              całuski a oni nie.
                              Pomysł z siłą odśrodkową wybili, mi z głowy wyzej powołani. Nobla diabli
                              wzieli. A było to tak. Wszechświat - sfera czterowymiarowa (trzy wymiary
                              powierzchni i czawart do jej "zawieszenia_w") rotuje. [krytyka - względem
                              jakiego ukladu odniesienia, odpór - nie wiem]. Rotacja powoduje, że wszelkie
                              masy zawarte w onejże sferze pod wpływem siły odśrodkowej wytlaczają sferę
                              wszechświata na_zewnątrz [świat w łupince kasztana]. Grawitacja jako siła
                              odśrodkowa działa prostopadle do wszystkich (trzech) wymiarów przestrzennych
                              sfery-wszechświata. Biedny człowiek jako masa też tej sile podlega, rotacja
                              wyciska go wzdłuż gradientu największego spadku, który określa ziemia, a ta z
                              kolei ciąży w kierunku słońca. Stąd miały być owe "kolce" na sferze
                              wszechswiata. Ech... myślę o tym z rozrzewnieniem. I rozczulilem się...
                              Będę musiał się przerzucić na Twoja koncepcję, bo inaczej nie złapię równowagi
                              w tym wszechswiecie.
                              Lajkonik

                        • Gość: Lajkonik52 Re: c.b.d.o. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.10.04, 20:11
                          Lolu, i tak jesteś "debeściara". Zdobyć pod swoim postem autograf bonoba i
                          arcyka to jest HITowe uznanie obu! Niejednemu ostremu dyskutantowi się to na FN
                          nie udaje.
                          Niestety fizyka to tylko moja niepraktykowana miłość, a i ojciec nie fizyk. A
                          dodatkowo mój pomysł iżby grawitację uznać za siłę odśrodkową rotujacego
                          wszechświata też diabli wzięli w konfrontacji z oboma wymienionymi gigantami.
                          Zostaje mi tylko wpisać się w tym gronie, życzliwie zazdrościć ci tego uznania
                          i życzyć dalszego zapału.
                          Lajkonik
                          • bonobo44 Anty-grawitor 21.10.04, 16:57
                            Arcykr, moze, ale jesli o mnie chodzi, to Lajkonik52 najwyrazniej
                            bierze mnie za kogos innego... na wszelki wypadek dziekuje 8)

                            Lolu,

                            zbyt latwo sie poddajesz... spotkasz sie w zyciu jeszcze
                            z niejedna krytyka swoich pomyslow. Naucz sie ich bronic.
                            Zapraszam Cie do dyskusji na Forum Pogranicze Fizyki,
                            gdzie tak latwo nie ulegnie on zapomnieniu:
                            forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=12172

                            Mysle, ze nikt sie nie obrazi, gdy otworzysz tam watek "Grawiton".
                            Sam pomysl moze byc interesujacy, chociazby z tego powodu, ze
                            - jak sie zdaje - daje on latwosc wyspekulowania anty-grawitonu,
                            a to moze oznaczac zastosowania np. do napedu anty-grawitacyjnego,
                            poszukiwanego np. w kontekscie innego watku na forum Nauka:
                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=16518870&a=16628777
                            • lolita10 Re: Anty-grawitor 22.10.04, 22:51
                              Bonobo!

                              Dzięki za wsparcie :-)

                              Cieszę się też, że jednak wielkości występujące w moim modelu rozśmieszyły cię.
                              Ale skoro już w Grawitorze fotonowym czyli w Grawitorze w stanie podstawowym
                              wartość promienia określa wzór r = c/ 2 pi, to z łatwością na podstawie tego
                              wzoru i założenia, że wartość c n i g d y nie może ulec zmianie, (zmianie może
                              natomiast ulec krzywizna czasoprzestrzenna) możesz obliczyć krzywiznę
                              geodezyjnej Grawitora w stanie, gdy długość jego promienia zbliży się do
                              wartości Planck'a. Przecież wiemy już ;-) że gdy zmniejsza się r, to zwiększa
                              się krzywizna przestrzenna tej geodezyjnej czyli wielokrotność liczby pi ( tym
                              samym zmienia się stan Grawitora). Takie obliczenie może dać nam pojęcie o
                              ilości "zapętleń" geodezyjnej... No i wtedy moglibyśmy porównać krzywizny
                              Grawitora w dwóch, skrajnych czasoprzestrzennie stanach ;-)

                              O pewnym doświadczeniu z gumką recepturką napiszę już w polecanym przez Ciebie
                              >prywatnym< forum, okey?

                              Caluski
                              Lola
                          • lolita10 Re: c.b.d.o. 22.10.04, 22:34
                            Dziękuję!
                            i pozdrawiam.

                            lola
            • stapac Re: Czy to tylko ..... 17.10.04, 12:58
              .... kwestia silnego lasera, czy może nie przystoi tak prostego doswiadczenia
              wykonywać w dobie bombardowania cząstek w akceleratorach.
              • arcykr Re: Czy to tylko ..... 17.10.04, 16:38
                Zebys wiedzial, jakie ja robie proste doswiadczenia...
                • stapac Re: Może zaprezentujesz ..... 17.10.04, 17:12
                  ..... któreś, niekoniecznie w tym wątku, jeśli nie mają związku z dyskutowanym
                  tematem.
                  • arcykr Re: Może zaprezentujesz ..... 17.10.04, 17:55
                    Szkoda nowego watku na tak proste doswiadczenie. ;-)
                    Bierze sie probke, podgrzewa i mierzy ubytek masy zwiazany z ulatnianiem sie
                    produktow rozpadu tej probki.
    • stapac Re: Natura światła 15.10.04, 10:24
      Źródłem światła są cząstki materialne obdarzone głównie ładunkiem, które w
      określonych warunkach przekazują energię ośrodkowi-próżni, a ten z kolei ją
      pochłania lub wtórnie oddaje innym cząstkom materialnym.

      Wynika stąd, że cząstki materialne oddają ośrodkowi-próżni to co pobrały z
      niego w momencie ich tworzenia.
      Cząstki materialne (masa, ładunek) pochodzą z ośrodka-próżni a nie odwrotnie,
      wynika to z proporcji ilościowej materii (każdej postaci) i ośrodka-próżni
      (czarnej energii).

      • stapac Re:Jeżeli Wszechświat.... 15.10.04, 12:21
        .... hipotetycznie ewoluuje pomiędzy dwoma stanami krytycznymi form jego
        istnienia, maksymalnej gęstości - skoncntrowanej masy i minimalnej gęstości -
        rozproszonej energii to raz cząstki materialne (ładunek,masa) pochodzą z
        ośrodka-próżni a drugim razem ośrodek-próżnia powstaje z rozpadu cząstek
        materialnych (ładunku,masy).
        Wszechświat zbliża się do stanów krytycznych form jego istnienia, natomiast
        nigdy nie może ośiągnąć stanów krytycznych.
    • stapac Re: Brak mi w tym wątku..... 18.10.04, 11:28
      ...... opinii, uwag, osoby której uwagi ceniłem sobie bardzo przy okazji innego
      wątku ?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja