skubi6 25.10.06, 17:53 www.skubi.net/nieoddaj.html Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
oryganion1 Fides et Ratio 25.10.06, 17:56 Pan Profesor ma racje. Ale w Polsce dwóch głupków przegłosuje Pana Profesora Minister powinien sobie przeczytac encyklike Jana Pawła II "Fides et Ratio" i dowiedziec sie gdzie jest miejsce wiary a gdzie nauki - przynajmniej przyjąc do wiadomosci rozsądny kompromizm zawarty w określonym miejscu naszej wiedzy ale on tego nie czytał w ogóle zapaleńcy lepsi niż sam papiez mają o wiele wiekszy problem te niedouczone urzedniki ze swoja wizja maja totalnego kaca - no bo jak to może byc katechetka jedno a pani na biologii drugie - taki brak spójnosci robi dzieciom w głowie bełt - ktoś za chwile powie że w końcu trzeba to ujednolicić! a co z innymi przedmiotami - to juz sie stał ogromny problem w szkole niedługo nikt nie bedzie musiał wydawac żadnego zarządzenie - po prostu nauczyciele przestana mówić o np ewolucji - to sie juz dzieje! Odpowiedz Link Zgłoś
krasnov Re: To jest mój Kraj - Polska, która jest moją Oj… 25.10.06, 18:04 "To jest mój Kraj - Polska, która jest moją Ojczyzną od niemal 50 lat." Wie Pan, Panie profesorze, też tak zawsze uważałem, ale zaczynam mieć coraz więcej wątpliwości… Czy to jeszcze mój kraj? Którego zaliczono do wykształciuchów, zomowców, a teraz do darwinistów? W skrócie - do wrogów narodu? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: markowski Re: To jest mój Kraj - Polska, która jest moją Oj IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.10.06, 07:06 Nie! To jest własnie nasz kraj - Pana, Pana Profesora, mój i kilku z nas jeszcze! A że żyje w nim także część stworów? "Chamstwu i drobnomieszczaństwu należy przeciwstawiać się siłom i godnościom osobistom! Wężykiem Jasiu..." Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jurecki Re: To jest mój Kraj - Polska, która jest moją Oj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.06, 22:07 Właśnie chciałem "przemówić" do krasnova w te same niemal słowa, ale mnie wyręczyłeś. Dziękuję, markowski! Życzę dużo "siły i godności osobistej", bo chamstwo jest wyjątkowo żywotne i odporne na rozum. Odpowiedz Link Zgłoś
skubi6 A jednak afera Subotića jest ważna 25.10.06, 18:02 ...i nawet nie wiadomo, co gorsze: kwestionowanie ewolucji, czy afera Subotića. Argumenty są w moim poprzednim komentarzu o aferze subotića, który tu wklejam, źródło: www.skubi.net/subotic.html Kaczyński nie działa jak Lesiak, on działa jak Putin ---------------------------------------------------- Mamy w Polsce całą masę byłych agentów. Jest chyba jasne, dlaczego akurat Subotić został zdemaskowany, a inni agenci mają spokój: dlatego, że to właśnie telewizja Subotića nagrała taśmy Beger. Zdemaskowanie Subotića, to zemsta polityczna. To sygnał dla wszystkich, na których są haki (a takich jest wielu): siedź cicho, bo cię zgnoimy. W sumie jest to ohydna gra teczkami, właściwie szantaż wobec wszystkich, którzy mogliby podnieść rękę na rząd. Dlatego zdemaskowanie Subotića jest moralnym świństwem. I to mimo tego, że najprawdopodobniej Subotić rzeczywiście był agentem. Działania Kaczyńskiego są dużo gorsze niż to, co swego czasu robił Lesiak. Zarówno Lesiak, jak Kaczyński użyli służb specjalnych do uprawiania polityki. Ale Lesiak ograniczał się do zbierania informacji, w najgorszym razie do prób skłócenia ludzi czy wpłynięcia na nich. Kaczyński poszedł dużo dalej, bo użył służb do siania swoistego terroru politycznego. To, co stało się z Subotićem, przypomina proces rosyjskiego oligarchy Chodorkowskiego. Chodorkowski został aresztowany, a następnie skazany na 10 lat więzienia, gdy zaczął przeciwstawiać się politycznie Putinowi. Chodorkowski ma na swoim sumieniu trochę afer i zapewne zasłużył na karę, którą dostał. Podobnie Subotić zasłużył sobie na karę, jaka go spotyka (upublicznienie jego ciemnych sprawek i, co pewnie wkrótce nastąpi, utrata pracy w TVN). Zarówno oligarcha (czyli aferzysta) Chodorkowski jak były działacz reżimowy Subotić wzbudzają odrazę, a więc działania przeciwko nim nie wiążą się z poważnym ryzykiem politycznym. I dlatego w obydwu uderzono. Ale w obu przypadkach nie chodzi o sprawiedliwość, lecz o takie uderzenie w przeciwników politycznych, aby potem nikt nie ważył się podnieść ręki na władzę. Odpowiedz Link Zgłoś
maruda.r Re: A jednak afera Subotića jest ważna 25.10.06, 18:36 skubi6 napisał: > W sumie jest to ohydna gra teczkami, właściwie szantaż wobec wszystkich, którzy > mogliby podnieść rękę na rząd. Dlatego zdemaskowanie Subotića jest moralnym > świństwem. I to mimo tego, że najprawdopodobniej Subotić rzeczywiście był agent > em. ************************************** Czy afera Subotica jest ważna? Owszem, ale tylko z pozycji bagna, które zafundowaliśmy sobie w ostatnich wyborach. Co zmienia wiedza, że Subotic współpracował z WSI? Czy wiedza taka zwiększa udolność braci Kaczyńskich w sterowaniu krajem? Czy tylko odwraca naszą uwagę od tego, jakimi są nieudacznikami? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gramatyka Re: A jednak afera Subotića jest ważna ! IP: *.dhcp.embarqhsd.net 05.11.06, 05:10 W wiekszosci krajow ujawnianie nazwisk agentow tzw. sluzb specjalnych traktowane jest jako ZDRADA panstwa! Czy dociera to do obecnie rzadzacych w Polsce? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ... Układ Słoneczny to też układ i trzeba go rozbić IP: 64.124.166.* 25.10.06, 18:07 a Ziemia jest płaska! A pan łże-profesor dowodzi, że WSI agentów instalował nie tylkow mediach ale również w PAN ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gramatyka Re: ciemnota i ignorancja zwyciezy w Polsce? IP: *.dhcp.embarqhsd.net 05.11.06, 05:07 Odkad w Polsce nastaly rzady "swietej koalicji" szybko rosnie poziom populizmu i obskurantyzmu, a takze negowania wartosci wyksztalcenia ("wyksztalciuchy", itp.). Coraz wiecej ignorantow pelni rozne funkcje publiczne! Odpowiedz Link Zgłoś
maruda.r List prof. Leszka Kaczmarka z PAN 25.10.06, 18:23 I jak na to reaguje nasza tzw. elita polityczna (i po trosze medialna)? Albo mówi, że to temat zastępczy, albo w ogóle uważa, że szkoda gadać, sądząc, iż współpraca z SB Milana Suboticia czy też rozmowa Adama Michnika z Aleksandrem Gudzowatym są to tematy istotne. Otóż, jakoś tak myślę, że są to zagadnienia w ogóle nieistotne dla Polski. ************************************** No cóż, jak się nie ma argumentów, to się mówi: "A u was biją Murzynów". I taka jest polityka Kaczyńskich. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Buba Kaczki sa niereformowalne, niestety IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 25.10.06, 18:32 To co mozna bylo i nalezalo zrobic, to natrychmiast po becwalskim wywiadzie becwala Orzechowskiego, to zdymisjonowac go w trybie natychmiastowym. Ale kartofle u wladzy tego nie wiedza - zajete glupotami. Prostry czlowiek Lech Walesa przynajmniej sie czegos uczyl. Podobnie postkomuch Kwasniewski. A te durnie sa nieprzemakalne. Trzeba je czym predzej obalic i uratowac ten kraj przed kompletnym dnem Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: frog Re: Kaczki sa niereformowalne, niestety IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.06, 22:15 Przede wszystkim nie trzeba było ich wybierać, bowiem od starożytności wiadomo, że "primum non nocere". Ponieważ jednak tylko "nieporzemakalni" ignorują ugruntowaną wiedzę i utrwalone zasady, istnieje domniemanie, że tych nieprzemakalnych jest w naszym kraju dostatecznie wielu aby oprzec się twojemu słusznemu postulatowi i pozostawić kurdupli u władzy. Tak więc droga na dno wydaje się nieunikniona. Oby było ono dostatecznie twarde aby można bayło kiedykolwiek od niego się odbić! Odpowiedz Link Zgłoś
pms67 Re: Kaczki sa niereformowalne, niestety 26.10.06, 22:55 obawiam sie niestety że to dno ktoś nam już pod...przył. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Eva Lucja List prof. Leszka Kaczmarka z PAN IP: *.quinnpumps.com 25.10.06, 18:51 To jest przerazajace!. Jest rok 2006 a ja mam wrazenie, ze jest 1206. Naprawde nie zdziwi mnie jak sie dowiem, ze Episkopat Polski przy wspolpracy z Rzadem IV Rzeczpospolitej reaktywuje dzialalnosc Swietej Inkwizycji. Ziemia jest plaska Swiat zostal stworzony 6 000 lat temu. Kto sie z tym nie zgadza, na tortury a jak nie przyzna sie do herezji to na stos. Niedlugo pozamykamy szkoly i universytety swieckie a monopol na nauczanie mial tylko Koscol. Do tego niestety zmierzamy. To smutne i niebezpieczne, to jak koszmarny sen na jawie. A prosze pamietac - religia jest juz w szkolach!. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: BUba Inkwizycja owszem, istnieje! IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 25.10.06, 20:20 Eva Lucja pisze: " Naprawde nie zdziwi mnie jak sie dowiem, ze Episkopat Polski przy wspolpracy z Rzadem IV Rzeczpospolitej reaktywuje dzialalnosc Swietej Inkwizycji. Ziemia jest plaska" Zdziwisz sie, Evo Lucjo, ale Urzad Swietej Inkwizycji nigdy nie zostal zlikwidowany w Kosciele katolickim. Nazywa sie teraz trocje inaczej (Urzad do spraw Doktryny Wiary), no i nie moze nawracac sila Zydow i innych "niewiernych", ani palic na stosach. Za co serdecznie Kosciolowi Katolickiemu dziekuje - jakbym sie urodzila zaledwie 250 lat temu, to juz bym poszla z dymem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: frog Re: List prof. Leszka Kaczmarka z PAN IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.06, 22:19 Niestety, chyba rzeczywiście zmierzamy do tego, co piszesz, ale nie dzieje się to przecież "deus ex machina", tylko za sprawą "emanacji narodu" i przyzwoleniem społecznym. Jest mi niewymownie przykro to pisać, ale należymy do narodu, który w swej poważnej części jest ciemny, zabobonny i kołtuński. Odpowiedz Link Zgłoś
andre_kuba a dzieci bocian zostawia w kapuscie!! 25.10.06, 19:16 a propo kapusty , to przypomina mi sie jeden film o Dwuch takich co ukradli ksiezyc, czy ci dwaj to nie wkapuscie zostali znalezieni , czy bocian przez komin ich wrzöcil?? Odpowiedz Link Zgłoś
malpa-z-paryza no wlasnie gdzie jest naszi intektualisci? 25.10.06, 19:26 bo na razie tylko koltunizm sie wypowiada! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Michu_z List prof. Leszka Kaczmarka z PAN IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.06, 20:42 Panie profesorze niech się Pan nie martwi. Będą wybory to ciemnota odejdzie. Pozostaje mieć nadzieję, że zmądrzeje i społeczeństwo, i w następnych wybierze mądrzej... ale czy jest szansa, żeby "elyty" moherowe tak szybko wymarły? Może mam złudne nadzieje : ( Odpowiedz Link Zgłoś
vargas Prosba do GW 25.10.06, 21:19 Czy mozna by ten list dodac do Opinii, by nie zginal w natloku sensacji na temat afer i szpiegow? Odpowiedz Link Zgłoś
pms67 Re: Prosba do GW 26.10.06, 22:56 No własnie i gdzie go można podpisać ???? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Aba22 Re: Prosba do GW IP: 212.87.26.* 27.10.06, 18:19 Apropos podpisu pod listem prof. Kaczmarka Podpisuję się obiema rękami. Aba22 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: infel List prof. Leszka Kaczmarka z PAN IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.06, 08:08 Zgadzam się w pełni z profesorem i proponuję dwa rozwiązania: 1. oddać całą władzę wszystkim obywatelom (zlikwidować przedstawicieli narodu) - taka nowa - pełna - forma demokracji. Da się to uzyskać poprzez edukację i nową technologie. Oczywiście "władza" łatwo nie odda władzy bo ich jedyne źródło utrzymania. lub 2. niech większością rządzi mądra (jakoś wybrana) mniejszość nawet wbrew woli większości. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: flp List prof. Leszka Kaczmarka z PAN IP: *.nomadic.bris.ac.uk 26.10.06, 10:30 Niestety głos Prof Kaczmarka, obawiam się, będzie tylko głosem wołającego na puszczy. Większość społeczeństwa chce ujawniania kolejnych agentów i dalszej zawieruchy politycznej. Że się władza już dawno skompromitowała? Nieważne, i tak mają szerokie poparcie. Wydaje mi się, że Bracia K znaleźli najlepszy sposób na utrzymanie władzy w Polsce. Nie dają co prawda chleba (bo już go Polacy mają), ale igrzysk zapewniają ile wlezie. I dokąd chleb się nie skończy, Bracia i ich skretyniali akolici będą rządzić. A potem czeka nas powrót do 1989 roku i będziemy potrzebować kolejnego Balcerowicza do wyciągnięcia nas z kryzysu. Potem nowy Balcerowicz będze musiał odejść, przyjdą nowi Kaczyńscy i tak w koło. Mam nadzieję, że się nie mylę, że jestem nadmiernym pesymistą, ale historia zatacza koła... Odpowiedz Link Zgłoś
2brat3 List prof. Leszka Kaczmarka z PAN 26.10.06, 11:10 Profesor powinien pisać bloga żeby mu ulżyło - niekoniecznie pod hasłem "NAUKA" (ale póki co pozostaje cierpliwość - pożyjemy, zobaczymy...) Sam list natomiast jest bardzo "profesorski", bo to co można było zawrzeć w trzech zdaniach osiągnęło rozmiary sporego tekściku. Pozdrawiam przy okazji wszystkich cierpliwych - "w każdej rzeczy końca patrzaj" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: student Re: List prof. Leszka Kaczmarka z PAN IP: *.nomadic.bris.ac.uk 26.10.06, 12:28 No akurat znam człowieka, jest bardzo konkretny i precyzyjny w wypowiedziach. Długość listu świadczy przede wszystkim o oburzeniu Profesora, a nie o jego wodolejstwie. Radzę najpierw się zastanowić potem komentować, pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Aba22 A jakaś bardziej konstruktywna krytyka? IP: 212.87.26.* 27.10.06, 18:26 Czy wiesz coś więcej n/t tego listu poza jego długością i tym że jest profesorski (co nie dziwi bo autor jest właścicielem tego tytułu)? I jakie by to były zdania, mam na myśli te 3. No i jaka wg ciebie jest grupa docelowa tego listu, czy taka której wystarczą 3 zdania? Jeśli pan Orzechowski - to się zgadzam. cierpliwa Odpowiedz Link Zgłoś
facet123 Re: List prof. Leszka Kaczmarka z PAN 26.10.06, 12:57 Świętą rację ma pan profesor. Też uważam, że sytuacja jest jaka jest bo wiele ludzie sądzi, że skoro wszyscy politycy są kiepscy to nie oplaca się iść do urn. A to nie prawda, w wśród kiepskich są poprostu kiepscy, oraz ci gorsi - potworni, źli i tonący w kompleksach. Niestety - z róźnych badań wynika, że bardzo duża częsć niegłosujących to tacy którzy niegłosują bo sie polityką nie interesują i nie są w stanie jej intelektualnie ogarnąć. Jak się taki polityką zainteresuje, to całkiem mozliwe, że uwierzy w to co najłatwiejsze i najbardziej prostackie, czyli to na czym sukces zbijają populistyczne oszołomy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wh List prof. Leszka Kaczmarka z PAN IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.10.06, 18:40 Popieram tezy Pana profesora. Rządząca obecnie Polską opcja polityczna to miernoty intelektualne i moralne. Odpowiedz Link Zgłoś
pms67 Re: List prof. Leszka Kaczmarka z PAN 26.10.06, 22:54 Szanowny Panie Profesorze, Podpisuję się pod Pana listem lewą ręką (jeste mańkutem), i z żalem zauważam, że sprawy idą w kierunki który opisł parę lat temu św. panięci Jacek Kaczmarski: ...Chrystus się polskiego uczy/niemylne rzeźbią pieśni ziemię płaską jak naleśnik/ wokół ziemii krąży słońce/ szatan ponoć ma dwa końce/ więcej iedzieć niebezpiecznie/ jeśli żyć chcesz wiecznie!... Piotr M. Strzelczyk, dr inż. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: geolog naukowe gusła IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.06, 07:20 Mnie tez oburze jeśli w podręczniki Historii pokazują skandalizujący rysunek gołega małpoluda malarza Kalinowaksiego. Kim jest ten Kalinowski, że jego wyobraźnia malarska jest wiedza podręcznikową. Chc pare lat temu w ZOO byla wystawa obrazow o naszych przodkach, i tym razem były to gołe wilkołaki z oczami świecącymi do księżyca. Czy to nauka,czy gusła Profesorow. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: geolog Re: naukowe GUSła IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.06, 07:55 Dlaczego mądrzy profesorowie nie protestuja przeciw naukowym GUSłom,. tj statystyce państwowej za 350 milionów rocznie. Odpowiedz Link Zgłoś
arian3 List prof. Leszka Kaczmarka z PAN 27.10.06, 13:37 Całkowicie popieram poglady P.Profesora wyrażone w liście!arian3 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: geolog naukowe dowody rzeczowe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.06, 18:16 Czy w Polsce jest jakiś szkielet Małpoluda lub wilkołaka jako naszego przodka ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: geolog Księga Dżungli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.06, 18:47 Małpa jest kłamliwa , nie podlega prawu i nie mozna jej ufać, dot. to Was Czcicieli Teorii Ewolucji Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Eva Lucja Re: Księga Dżungli IP: *.quinnpumps.com 27.10.06, 20:35 Ej geolog! Wypluj ten wrzatek z buzi i napisz cos rozsadnego i na temat. Wy Kreacjonisci powinniscie zjednoczyc sie i wspolnie z Kosciolem i za Jego pieniadze tak dlugo pracowac w zamknieciu, az nie znajdzecie jednego 100$ dowodu na istnienie Boga, ktory mowiac ABRA-KADABRA lub HOKUS-POKUS stworzylby Swiat. Tylko nie piszcie, ze Bog istnieje bo tak pisze w Bibli. Pozdrawiam i zycze owocnej pracy. Eva. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: geolog Re: Księga Dżungli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.06, 20:43 wypluj ten wrzątrek, a to u Was Czcicieli Teeorii Ewolucji jest nienawiśc do ludzi, co inaczej widzą ten swiat. A to biblijny rygoryzm dał bogactwo i powszechną pomyślnoścA meryce. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: geolog Ewa była pierwsza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.06, 20:48 Naukowcy doszli do wniosku,że jednak Biblia sie myli i to Ewa byla pierwsza 200 tys lat temu, a potem za 20 tys lat /wg mitycznej skali czasu/ pojawił sie Adam. Z kim Ewa kręcila przez 20 tys lat. Jednak naukowcy doszli do wniosku, że Ewa miala wtedy dzieci z Szympansem, Czy Ty Ewa, Lucja tez romansowałaBYŚ z szympansem Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Eva Lucja Re: Ewa była pierwsza IP: *.quinnpumps.com 27.10.06, 22:25 Sluchaj Geolog. Znow piszesz nie na temat. Masz prawo inaczej widziec Swiat. Ja tobie, ani nikomu innemu, tego praw nie odbieram. Nie zmuszam Ciebie abys nie wierzyl w Twojego Boga. Wiara to prywatna sprawa kazdego. Ale jak sie bierzesz do dyskusji to mow na temat i z sensem. Przeczytaj wszystkie swoje watki, piszesz glupoty, albo glupio sobie zartujesz. Wy kreacjonisci nie macie absolutnie zadnych argumentow na poparcie waszej teorii stworzenia swiata. Biblia to tylko ksiazka bez zadnych, absolutnie zadnych wartosci naukowych. Ja czytalam takie opowiesci biblijne, ze jakbys przeczytal to by Ci twoje kreacjonistyczne wlosy stanely deba i juz by nie opadly. Krotko, jak nie masz argumentow, wiedzy i nie wiesz co to jest dyskusja to sie do dyskusji nie zabieraj. Napisz cos co ma sens. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: geolog Re: Ewa była pierwsza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.06, 22:49 Słuchaj dziewczyno, nie pisze o Biblii, lecz o nauce, która doszła do wniosku, że to kobieta była pierwsza ludzka istotą i stąd pytanie,m z kim Ewa miala dzieci ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewolucjonista Re: Ewa była pierwsza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.06, 23:29 Gość portalu: geolog napisał(a): > Słuchaj dziewczyno, nie pisze o Biblii, lecz o nauce, która doszła do wniosku, > że to kobieta była pierwsza ludzka istotą i stąd pytanie,m z kim Ewa miala > dzieci ? Chyba masz na myśli koncepcję Ewy mitochondrialnej. To ani pierwsza istota ludzka, ani jedyna kobieta itp. Po prostu, jak się przeanalizuje zróżnicowanie DNA mitochondrialnego, można oszacować na podstawie różnic między populacjami współczesnymi, ile czasu musiały się gromadzić mutacje w poszczególnych liniach. Można potem skonstruować takie "drzewko mtDNA" ukazujące pokrewieństwa. Oczywiście u korzenia tego drzewka będzie jakiś jeden wyjściowy wariant mtDNA. Ale nie znaczy to, że należał do jedynej kobiety, jaka wtedy (ok. 200 000 lat temu żyła). Wystarczy, że jej rówieśnice w którymś pokoleniu miały wnuków, a nie wnuczki i dana linia mtDNA wygasała bezpopotomnie. To, że "Adam chromosomu Y" wyliczony analogicznie, żył dwa razy później wynika stąd, że faceci są bardziej mobilni i szerzej sieją plemnikami... Z innych badań (zróżnicowania DNA chromosomalnego), wynika, że od małpich czasów nigdy populacja ludzka nie zeszła poniżej 10 000 osobników (takie minimum zdarzyło się ok. 70 tys. lat temu po erupcji superwulkanu Toba w Indonezji i kryzysie klimatycznym z tym związanym). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: geolog Re: Ewa była pierwsza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.06, 04:49 Własnie - skoro Adam mitochondrialny pojawił sie później, to z kim kręcila, albo z kim szła pod drzewo mitochondrialna Ewa. Czy mitochondrialna Ewa, to Ewa mityczna, czy rzeczywista ? Odpowiedz Link Zgłoś
petrucchio Re: Ewa była pierwsza 29.10.06, 10:55 Gość portalu: Ewolucjonista napisał(a): > Chyba masz na myśli koncepcję Ewy mitochondrialnej. To ani pierwsza istota > ludzka, ani jedyna kobieta itp. Po prostu, jak się przeanalizuje zróżnicowanie > DNA mitochondrialnego, można oszacować na podstawie różnic między populacjami > współczesnymi, ile czasu musiały się gromadzić mutacje w poszczególnych > liniach. Można potem skonstruować takie "drzewko mtDNA" ukazujące > pokrewieństwa. > Oczywiście u korzenia tego drzewka będzie jakiś jeden wyjściowy wariant mtDNA. > Ale nie znaczy to, że należał do jedynej kobiety, jaka wtedy (ok. 200 000 lat > temu żyła). Wystarczy, że jej rówieśnice w którymś pokoleniu miały wnuków, a > nie wnuczki i dana linia mtDNA wygasała bezpopotomnie. To, że "Adam chromosomu > Y" wyliczony analogicznie, żył dwa razy później wynika stąd, że faceci są > mobilni i szerzej sieją plemnikami... > Z innych badań (zróżnicowania DNA chromosomalnego), wynika, że od małpich Gdyby jakiś laik miał problemy z wyobrażeniem sobie o co chodzi, wyjaśnia to następujący przykład. Wśród czterech prababek każdego z nas jest tylko jedna (matka matki matki), której mitochondrialne DNA odziedziczyliśmy. Podobnie (choć dotyczy to tylko mężczyzn), nasze Y-chromosomowe DNA mamy tylko po jednym z czterech pradziadków (po ojcu ojca ojca). Nie oznacza to, że pozostałych sześciu przodków w trzecim pokoleniu nigdy nie było, ani że nic po nich nie odziedziczyliśmy (bo mitochondria i chromosom Y to tylko drobny fragment genomu). Co więcej, gdyby skonstruować podobne drzewa rodowe mtDNA i DNA Y-chromosomowego dla ludzi którzy żyli, powiedzmy 5000 lat temu, "Ewą" i "Adamem" okazałby się ktoś całkiem inny, bo wiele starych linii "po kądzieli" i "po mieczu" z całą pewnością wygasło od tamtej pory. Czyli "prarodzice DNA" to pojęcie względne, zależne od aktualnego składu populacji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Eva Lucja Re: Ewa była pierwsza IP: *.cg.shawcable.net 28.10.06, 03:20 Oj geologu, skresliles lekka reka conajmniej 800 tys. lat z histori czlowieka. Jezeli jak piszesz 200 tys. lat temu nagle pojawila sie (chyba stworzona przez Boga, bo jestes kreacjonista)kobieta, to napisz mi co znacza te wszystkie znalezione kosci ludzi zyjacych przed ta twoja mityczna Ewa? Chyba nie sadzisz, ze to tylko kosci osobnikow plci zenskiej? Ponadto, juz nie wiem ile razy czytalam, ze Swiat zostal stworzony 6 tys. lat temu. To gdzie zyla Ewa zanim Bog stworzyl Swiat? Cala ta kreacjonisteczna wersja stworzenia Swiata niestety nie trzyma sie kupy. Biblia uczy , ze Bog stworzyl Adama i Ewe i to w Takiej Kolejnosci. Ze slynnego zebra Adama Bog stworzyl kobiete. To co Ty Piszesz natomiast to jest wreszcie, pierwsze znane mi stwierdzenie przez kreacjoniste, ze Biblia klamie. Ewa byla pierwszym czlowiekim na Ziemi, Adam pojawil sie 20 tys lat pozniej, a potem czlowiek stworzyl Boga na wzor i podobienstwo swoje. Tylko nie mow tego glosno. Swieta Inkwizycja wraca. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rodaczka Re: Ewa była pierwsza IP: 206.248.72.* 29.10.06, 20:49 geolog- zmian swoj nick , bo przynosisz wstad nam, geologom. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: geolog Ewa z Małpą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.10.06, 19:51 Skoro jestes taka mądra, to poszłabyś z małpą pod drzewo, Taka jest ta nauka, to sa naukowe gusŁa,że Ewa byŁa PIERWSZA, A POTEM 20 TYS LAT DOŁACZYŁ ADAM. DZIŚ NIE TYLKO W POSZUKIWANIU BRAKUJĄCYCH OGNIW eWOLUCJI SA NAUKOWE GUSLA NP W PODATKACH I STATYSTYCE PAŃSTWOwej Podobnie co melanizmu przemysłowego Autorzy podręczników przepisują 19 wieczne klamstwa, aby sie nie wychylić. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gdy rozum śpi... Do polskich naukowców. Problem ma głębsze dno. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.06, 23:01 Namawiam Pana Profesora i innych naukowców do refleksji. Kto nauczał biologii imć Pana Orzechowskiego? Średniowieczny teolog? Czy ten nauczyciel przekonywująco wytłumaczył zasady biologii ewolucyjnej? Kto uczył ewolucjonizmu nauczyciela wiceministra? I jeszcze. Czy dostatecznie i profesjonalnie była prowadzona popularyzacja wiedzy biologicznej w szkole i w mediach? Czy jest polski kanał tv (czy choćby 2 godz. tygodniowo) popularyzujący odkrycia naukowe? Czy encyklika Jana Pawła II została powszechnie przedstawiona w środkach masowego przekazu? Czy dotarła do świadomości nauczycieli, księży i katechetów? Czy ktoś w toku nauczania tłumaczy młodzieży różnicę pomiędzy religią i nauką? Czy odbyła się debata na ten temat pomiedzy naukowcami i księżmi? Czy do kuratorium dotarły wyniki takiej debaty i wskazówki dla nauczycieli i katechetów? Państwo Profesorostwo powinno się nie tylko oburzać i apelować (w tym jesteśmy mistrzami świata) ale też uderzyć się we własne piersi i przyznać do zaniechania profesjonalnej popularyzacji wiedzy i aktywności w mediach. Do żenującego poziomu nauczania biologii ewolucyjnej na wszelkich szczeblach, poczynając od kształcenia nauczycieli. Zamknięci w szklanym pałacu PAN-u, czy Uniwersytetu polscy naukowcy zajmują się głównie sobą (karierą, kasą) i swoimi wojenkami podjazdowymi. A rzeczywistość, choćby w osobie nieuka wiceministra ucieka... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewolucjonista Re: Do polskich naukowców. Problem ma głębsze dno IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.06, 23:20 Gość portalu: Gdy rozum śpi... napisał(a): > Namawiam Pana Profesora i innych naukowców do refleksji. Kto nauczał biologii > imć Pana Orzechowskiego? Średniowieczny teolog? Czy ten nauczyciel > przekonywująco wytłumaczył zasady biologii ewolucyjnej? Kto uczył ewolucjonizmu > nauczyciela wiceministra? Trudno powiedzieć. Ale p. wiceminister powiedział, że w szkole naucza się kłamstwa. Tzn. chyba się zetknął z nauczaniem biologii, ale zwyciężyło przeświadczenie, że wiara jest ważniejsza. Niestety, nie da się zmusić nikogo do uznania naukowego światopoglądu za lepszy od religijnego. Profesorowie PAN nie mogą każdego ucznia czy polityka zmuszać do akceptacji nauki. Skądinąd wielu sygnatariuszy listu żądającego dymisji v-min Orzechowskiego ma wielkie zasługi dla popularyzacji nauki - prof. Kielan-Jaworowska napisała kilka książek popularnonaukowych i kierowała powstaniem Muzeum Ewolucji, prof. Turski jest znanym popularyzatorem nauki i współinicjatorem Pikiniku Naukowego i Centrum Nauki Kopernik, itp. Nie można ich winić za to, że ktoś chce być naukowym ignorantem i wierzyć w księgę Rodzaju dosłownie. W Ameryce są wielkie muzea przyrodnicze, kanały Discovery, PBS itp., a też większość wierzy w kreacjonizm. W polskich warunkach trudno mieć pretensje do uczonych z PAN, że telewizja woli ogłupiać niż uczyć. To nie oni układają ramówkę. A nauka dostaje 0,3 proc. PKB na wszystko, więc i tak robią mnóstwo społecznie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gdy rozum śpi... Re: Do polskich naukowców. Problem ma głębsze dno IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.06, 00:18 To jest tylko takie tłumaczenie środowiskowe. Może Pan Wiceminister za kłamstwo uznał nieporadnie podaną wiedzę? A nikt biedakowi nie wytłumaczył różnicy między nauką a religią. Brak aktywności naukowców w życiu publicznym w Polsce jest faktem. Wystarczy popatrzeć ile bredni pojawia sie w mediach w sprawach ekologii. Ekspertami są tu niedouczone oszołomy, którzy umieją jednak liczyć pieniądze. Chodzi o szeroką kampanię w tv i szeroko otwarte centra edukacyjne (jak np. we Francji), a nie wydanie książki o skromnym nakładzie. Pan podaje kilka nazwisk zacnych i szacownych profesorów. OK, czapki z głów. To są tylko wyjatki potwierdzające regułę. Chodzi jednak raczej o podniesienie jakości nauczania nauczycieli (jak również katechetów). Chodzi też o propozycje akrakcyjnych programów w tv (kiedys takie były). To kto ma się o to dobijać w ministerstwie i to robić jak nie ludzie nauki? Twórcy ramówek w tv? Oczywiście, przy niskich nakładach na naukę to jest trudne. Ale ile jest marnotrawstwa i ludzi przypadkowych to zapewne Pan wie. W Ameryce w kreacjonizm wierzy mniejszość, a urzędnik nie może wypowiadać publicznie swoich osobistych poglądów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewolucjonista Re: Do polskich naukowców. Problem ma głębsze dno IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.06, 00:51 Gość portalu: gdy rozum śpi... napisał(a): > Chodzi o szeroką kampanię w tv i szeroko otwarte centra edukacyjne > (jak np. we Francji), a nie wydanie książki o skromnym nakładzie. To kosztuje. A pieniądze dają nie naukowcy, lecz politycy. Naukowcy mogą protestowć (i robią to od dawna - zob. np. www.icm.edu.pl/festiwal/2001/czarpak.html ), ale nie zmuszą rządu do zmiany budżetu (zresztą w międzyczasie zlikwidowano KBN, a obecnie PiS czyni przymiarki do rozwiązania PAN). Podobnie jest z wpływem PAN na ramówkę TV, albo na to, jakich rozmówców wolą dziennikarze (kompetentnych, czy "sensacyjnych")... > To kto ma się o to dobijać w ministerstwie i to robić jak nie ludzie nauki? Jaka jest skuteczność głosu ludzi nauki choćby w Ministerstwie Edukacji (nie mówiąc o zarządzie TVP czy o sejmowym podziale budżetu) pokaże los listu... > W Ameryce w kreacjonizm wierzy mniejszość, Nie wydaje mi się to prawdziwe w świetle badań ankietowych Gallupa: www.pollingreport.com/science.htm Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gdy rozum śpi... Re: Do polskich naukowców. Problem ma głębsze dno IP: *.uwm.edu.pl 06.11.06, 10:57 To wszystko dowodzi, ze nie istnieje w Polsce wpływowe lobby naukowe otwarte na potrzeby nowoczesnego społeczeństwa. Pojedyńcze akcje, apele i protesty to za mało. Politykom trzeba z kalkulatorem w ręku wykazywać korzyści z rozwoju nauki. Nikt sie tym nie zajmował spokojnie grzejąc posadki np. w strukturze PAN i wysyłajac rytualne apele. I teraz mamy to co mamy. Istotnie, co do zwolenników kreacjonizmu w Stanach miałem przestarzałe dane. Witajmy więc "Nowe Średniowiecze"! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewolucjonista Re: Do polskich naukowców. Problem ma głębsze dno IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.06, 21:08 > To wszystko dowodzi, ze nie istnieje w Polsce wpływowe lobby naukowe otwarte na > potrzeby nowoczesnego społeczeństwa. Pojedyńcze akcje, apele i protesty to za > mało. Politykom trzeba z kalkulatorem w ręku wykazywać korzyści z rozwoju > nauki. Nikt sie tym nie zajmował spokojnie grzejąc posadki np. w strukturze PAN Nieprawda. Powstawały kolejne raporty (policzone z kalkulatorem w ręku) i strategie rozwoju nauki, symulacje skutków niedofinansowania nauki, wskazywano na odpływ najlepszych absolwentów za granicę itp. Ale władza daje pieniądze tym, którzy rzucają kamieniami i śrubami w Ministerstwo Finansów. Poza tym, widząc, że władze zajęte swoimi grami politycznymi nie rozumieją potrzeby nowoczesnej nauki w XXI wieku, naukowcy mimo niskich pensji społecznie działają w takich inicjatywach jak Pikinik Naukowy, Festiwal Nauki (hasło "brak inwestycji w naukę to inwestycja w ignorancję") - ostatnio odbył się już X warszawsi Festiwal Nauki, a powstały też w innych ośrodkach akademickich. Jak na tę mizerię finansową naukowcy naprawdę dają z siebie wiele. A rząd woli powierzać edukację fanom szkolnictwa opartego na wzorcach rózgi i czytania pobożnych lektur zamiast np. biologii ewolucyjnej (genomiki, evo-devo itp.), zasadniczej dla nauki XXI wieku. Ale to nie jest wina naukowców, że o nauczaniu biologii wypowiada się człowiek po teologii. > Istotnie, co do zwolenników kreacjonizmu w Stanach miałem przestarzałe dane. Przecież one nigdy nie były radykalnie inne. W XX wieku zawsze większość Amerykanów była kreacjonistami. Kiedy było inaczej (jakie dane liczbowe?). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gdy rozum śpi... Re: Do polskich naukowców. Problem ma głębsze dno IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.06, 21:54 No dobrze, dobrze. Pan o szczytnych wyjątkach (imprezy), a ja uparcie o szarej rzeczywistości. Np.: ilu profesorów zdobyło granty europejskie? Polska jest na szarym końcu statystyk (per capita). Jaka jest średnia ilość cytowań w recenzowanych czasopismach LF przypadająca na jednego polskiego profesora: 2 (słownie dwa). Które miejsca zajmują polskie "wielkie" uniwersytety w reprezentatywnym Academic Ranking of World Universities (w 3 i 4 setce). O ucieczce młodych sam Pan napisał, i dobrze Pan wie że przyczyną są nie tylko pieniądze, ale głównie blokowanie awansu przez dinozaurów z układami. Proponuję, z całym szacunkiem, najpierw popatrzeć krytycznie na własne podwórko, a potem ubierać się w romantyczne ofiary gnębione przez polityków. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewolucjonista Re: Do polskich naukowców. Problem ma głębsze dno IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.06, 22:18 > Które miejsca zajmują polskie "wielkie" uniwersytety w > reprezentatywnym Academic Ranking of World Universities (w 3 i 4 setce). O > ucieczce młodych sam Pan napisał, i dobrze Pan wie że przyczyną są nie tylko > pieniądze, ale głównie blokowanie awansu przez dinozaurów z układami. Obawiam się, że przy tym poziomie finansowania młodzi by uciekali nawet bez blokowania przez dinozaury. I w nauce polskiej rośnie luka pokoleniowa - te "dinozaury" odchodzą na emerytury, a nie ma ich kim zastąpić, bo ZDOLNI młodzi wcale się tak od kilkunastu lat nie garnęli do pracy za te pieniądze... A w przeliczeniu na wydaną na naukę złotówkę/euro/dolara, polski poziom publikacji itp. nie jest taki zły. Zwalanie wszystkiego na "złych profesorów" to wygodna retoryka (i przygrywka np. do rozwiązania PAN czy czystek), ale moim zdaniem gorszym problemem jest niedofinansowanie i tendencja do biurokratyzacji nauki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gdy rozum śpi... Re: Do polskich naukowców. Problem ma głębsze dno IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.06, 23:02 Poziom "światowych" publikacji polskich naukowców w przeliczeniu na złotówkę może i nie jest zły (dużo publikacji w tanich dziedzinach), ale w przeliczeniu na naukowca tragiczny. Profesorom nie odmawia Pan bezinteresowności w pracy społecznej, ale młodzieży tak! Niestety, to establishement profesorski ukształtowany przez polityczno-układowe kryteria CK jest w znacznym stopniu odpowiedzialny za stan polskiej nauki i poziomu życia intelektualnego (wystarczy przyjżeć się merytorycznemu poziomowi polemiki oszołomów-profesorów Wolniewicza i Środy), a czego pośrednią konsekwencją jest nieuctwo wiceministra. Nie rozumiem lęku o rozwiązanie PAN-u, to przecież dobrze, że rozwalą te ciepłe synekury w strukturze, a to być może uwolni środki dla dobrych instytutów. Odpowiedz Link Zgłoś
petrucchio Re: Do polskich naukowców. Problem ma głębsze dno 06.11.06, 23:10 Gość portalu: gdy rozum śpi... napisał(a): > ... Nie rozumiem lęku o rozwiązanie PAN-u, to przecież dobrze, że > rozwalą te ciepłe synekury w strukturze, a to być może uwolni środki dla > dobrych instytutów. Jakby zaśpiewał Młynarski: "Uwolni...? środki...?? Pfhhhh... Nie wytrzymałem!" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gdy rozum śpi... Re: Do polskich naukowców. Problem ma głębsze dno IP: *.uwm.edu.pl 07.11.06, 09:10 Dziekuję za przypomnienie Młynarskiego, którego satyryczne proroctwa wypełniają się właśnie dziś "w dobie...". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewolucjonista Re: Do polskich naukowców. Problem ma głębsze dno IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.06, 09:54 Gość portalu: gdy rozum śpi... napisał(a): > Poziom "światowych" publikacji polskich naukowców w przeliczeniu na złotówkę > może i nie jest zły (dużo publikacji w tanich dziedzinach), Bo na drogie nie ma pieniędzy. Argumentujesz, jakbyś pomijał fakt, że nauka polska jest fatalnie finansowana. Ci sami naukowcy, wykształceni przez tych > "oszołomów-profesorów" (a nawet sami profesorzy) podczas pobytu na dobrze finansowanych stażach w ośrodkach zagranicznych jakoś dziwnie dobrze sobie radzą). To falsyfikuje tezę, że problem tkwi głównie w ludziach nauki. > ale w przeliczeniu na naukowca tragiczny. Profesorom nie odmawia Pan > bezinteresowności w pracy społecznej, ale młodzieży tak! Myśli Pan, że amerykańscy naukowcy, gdyby mieli przeżyć i utrzymać rodzinę za 1000 zł miesięcznie (ok. 300 dolarów), a tyle na dzień dobry dostają młodzi naukowcy w Polsce, mieliby znacząco wyższą wydajność publikacji na osobę? Jeśli nie mieliby bogatych wujków lub rodziców, też musieliby znaczną część czasu i energii poświęcać na dorabianie (korepetycje, tłumaczenia, kelnerowanie, itp.). > Niestety, to establishement profesorski ukształtowany przez > polityczno-układowe kryteria CK jest w znacznym stopniu > odpowiedzialny za stan polskiej nauki i poziomu życia intelektualnego > (wystarczy przyjżeć się merytorycznemu poziomowi polemiki oszołomów-profesorów > Wolniewicza i Środy), a czego pośrednią konsekwencją jest nieuctwo > wiceministra. a) może w humanistyce panuje politycno-układowość (bo ilu na świecie ludzi zajmuje się np. historią Polski, literaturą polską itp.?). Zresztą pozamerytoryczne kryteria w ogóle są typowe dla dziedzin nieweryfikowalnych empirycznie - to tak jak w sztuce, gdzie nie ma obiektywnych kryteriów oceny, i o tym , kto jest uznany za sławę decydują w dużym stopniu mody, koterie, układy z krytykami itp.. W naukach przyrodniczych i ścisłych - biologia (w tym paleobiologia), astronomia, fizyka, informatyka - Polacy wypadają lepiej niż wiele krajów o znacznie lepszym finansowaniu procentowym (nie mówiąc o bezwzględnym). Sami naukowcy domagali się stworzenia mechanizmów oceny analogicznych do zachodnich - ocena parametryczna, oparta na liczbie cytowań, system grantów KBN itp., więc nie można twierdzić, że bronią status quo. To politycy chcą, żeby zamiast konkursów grantowych itp. o rozdziale pieniędzy decydowali urzędnicy. b) W jakim sensie poziom niedokształcenia wiceministra obciąża naukę polską? To, że wiceministrem edukacji wypowiadającym się o biologii zrobiono scenarzystę filmowego, to jest wina polityków, nie naukowców. P. Orzechowski ukończył Instytut Teologiczny w Łodzi, szkołę teatralną i filmową oraz dziennikarstwo. Na żadnym z tych kierunków nie uczą chyba naukowcy-przyrodnicy. To, że ktoś nie raczył pójść do księgarni lub biblioteki i kupić/pożyczyć sobie podręcznika do biologii lub biografii Darwina zanim wypowie kategoryczne sądy o dziedzinach, których nie studiował, nie jest winą środowisk naukowych, które te książki piszą i udostępniają każdemu chętnemu. > Nie rozumiem lęku o rozwiązanie PAN-u, to przecież dobrze, że > rozwalą te ciepłe synekury w strukturze, a to być może uwolni środki dla > dobrych instytutów. Akurat insytuty PAN (z zakresu science - nauk przyrodniczych i ścisłych - mają przyzwoite wyniki - jak na warunki, w jakich muszą pracować naukowcy). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gdy rozum śpi... Re: Do polskich naukowców. Problem ma głębsze dno IP: *.uwm.edu.pl 07.11.06, 11:07 "Sami naukowcy domagali się stworzenia mechanizmów oceny analogicznych do zachodnich - ocena parametryczna, oparta na liczbie cytowań, system grantów KBN itp., więc nie można twierdzić, że bronią status quo. To politycy chcą, żeby zamiast konkursów grantowych itp. o rozdziale pieniędzy decydowali urzędnicy." I jest to system wypaczony przez samych naukowców. Jeżeli Pan napisze 5 prac w czasopismach lokalnych i recenzowanych przez kolesiów po 5 pkt, to daje więcej niż artykuł w Science lub Nature (MNiI daje 24 punkty). Nikt jeszcze nie ocenia naukowców pod wzgledem liczby cytowań (dla CK jest to tylko informacja dodatkowa). System grantów jest oparty na procedurze oceny nie sprzyjajacej obiektywizmowi (np. brak anonimowości wniosków) i jest opanowany przez gildie popierających się nawzajem kolesiów. Brak też oceny efektów naukowych grantu. To, że politycy jeżdżą po nauce polskiej jak chcą dowodzi właśnie jej słabosci! Czy tak jest w Ameryce, gdzie istnieją wyśrubowane kryteria doboru badaczy? No, ale oni są przecież zacofani: wyznają kreacjonizm w > 50%. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewolucjonista Re: Do polskich naukowców. Problem ma głębsze dno IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.06, 19:08 > I jest to system wypaczony przez samych naukowców. Jeżeli Pan napisze 5 prac w > czasopismach lokalnych i recenzowanych przez kolesiów po 5 pkt, to daje więcej > niż artykuł w Science lub Nature (MNiI daje 24 punkty) I to źle? W Science i Nature idą z wielu dziedzin (np. tradycyjnej biologii, paleontologii czy chemii) tylko jakieś krótkie kawałki o charakterze prasowych sensacji - zależne raczej od fuksa niż od nakładu pracy (typu najstarszy hominid, albo wąż co zmienia kolor), natomiast porządne pogłębione monografie stanowiące zasadniczy zrąb danej dziedziny nie mają szans choćby ze względu na objętość. Przeliczniki są dyskusyjne, ale nie absurdalne. > To, że politycy jeżdżą po nauce polskiej jak chcą dowodzi właśnie jej słabosci! > Czy tak jest w Ameryce, gdzie istnieją wyśrubowane kryteria doboru badaczy? > No, ale oni są przecież zacofani: wyznają kreacjonizm w > 50%. Ich stać na wyśrubowane kryteria, bo: a) mogą drenować mózgi (płacą tyle, że najlepsi z całego świata jadą do nich, a nie uciekają, jak z Polski), b) rząd federalny nie ma ambicji zarządzania nauką, decydowania o tym, jakie instytuty mają być, jakie nie, itp. A kreacjonizm mas nie ma nic do rzeczy, bo rząd jest na tyle przytomny, żeby nie powierzać im resortów oświaty ani nauki. A poza tym stać ich na import specjalistów z niekreacjonistycznych krajów... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gdy rozum śpi... Re: Do polskich naukowców. Problem ma głębsze dno IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.06, 19:54 Na "pogłębione monografie" są rózne "Annual revievs" (też za 24 pkt). Czy z nich też pan zadrwi jak z Science, czy Nature? Po co sie wysilać, jesli za bzdet wydany w 100 egz. w lokalnym wydawnictwie i recenzowany (?) przez kolezków mozna dostać 10-18 pkt. Nawiasem mówiąc w Science, czy Nature idą dobrze udokumentowane w pracach analityczno-materiałowych syntezy badań, a nie prasowe sensacje. Redakcje te szybko straciłyby wiarygodność i nie miały index factor ok 30, tylko 0. > Ich stać na wyśrubowane kryteria,< Acha, wyjaśniło się. Kraj bogaty jak USA stosuje ostre kryteria, bo jest bogaty. A kraj biedny jak Polska może sobie pozwolić na zatrudnianie w nauce (i nie tylko) imbecyli. Więc nie dziwmy się, że mamy to co mamy (łącznie z tym vice ministrem). Selekcja negatywna działa już od ok 50 lat. Hindusi np., po stażach w Ameryce wracaja do biednych Indii. Dlaczego tego nie robią Polacy? Odpowiem: ponieważ w Indii nie ma rozwinietej mafii profesorskiej blokującej karieę młodym, zdolnym naukowcom. A w Polsce... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewolucjonista Re: Do polskich naukowców. Problem ma głębsze dno IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.06, 22:48 Gość portalu: gdy rozum śpi... napisał(a): > Na "pogłębione monografie" są rózne "Annual revievs" (też za 24 pkt). Czy z > nich też pan zadrwi jak z Science, czy Nature? Po co sie wysilać, jesli za > bzdet wydany w 100 egz. w lokalnym wydawnictwie i recenzowany (?) przez > kolezków mozna dostać 10-18 pkt. Nawiasem mówiąc w Science, czy Nature idą > dobrze udokumentowane w pracach analityczno-materiałowych syntezy badań, a nie > prasowe sensacje. Redakcje te szybko straciłyby wiarygodność i nie miały index > factor ok 30, tylko 0. IF zależy silnie nie tylko od czasopisma, ale i od dziedziny. Np. IF Science czy Nature podbijają artykuły z dziedzin o wysokim "przerobie" i szybkim cyklu. I nie chodzi mi o pochwalanie publikacji bzdetów w lokalnych czasopismach (i to po polsku). W naukach przyrodniczych publikuje się głównie po angielsku i w różnych czasopismach międzynarodowych. > Hindusi np., po > stażach w Ameryce wracaja do biednych Indii. Dlaczego tego nie robią Polacy? > Odpowiem: ponieważ w Indii nie ma rozwinietej mafii profesorskiej blokującej > karieę młodym, zdolnym naukowcom. A w Polsce... A ile zarabia "powracający" Hindus? I jakie ma warunki w labie? A na co może liczyć w Polsce? I doprawdy proszę mnie nie śmieszyć tezą, że w Indiach nie ma "mafii profesorskiej", a w Polsce jest jakaś koszmarnie rozdęta. Np. w paleontologii był taki profesor Vishwa Jit Gupta, który sfałszował mnóstwo prac, a kiedy został zdemaskowany, prawie nie poniósł żadnych konsekwencji (został zawieszony na rok, a potem znów wykładal, tylko że inne przedmioty - koledzy profesorowie z senatu Uniwersytetu Pendżabskiego nie dali go ukrzywdzić - choć w grę wchodziły też tajemnicze wypadki śmiertelne, które przydarzyły się nielojalnym asystentom, którzy współpracowali z demaskatorami afery. www.prism-magazine.org/dec99/html/email.htm Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gdy rozum śpi... Re: Do polskich naukowców. Problem ma głębsze dno IP: *.uwm.edu.pl 08.11.06, 08:59 Cieszę się, że się coraz bardziej zgadzamy( np. z oceną Science i tzw. "monografii"). To, że np. geolog nie będzie miał tylu punktów IF co genetyk, to wiadomo. Indie to olbrzymi kraj (3 Europy) i wszystko tam się może zdarzyć (i profesor morderca i dziecko z dwoma głowami). Chodzi jednak o to, że powracajacy hindusi są do tego zachęcani jakąś perspektywą wpływania na rzeczywistość, a nie jak w Polsce potykają się o niekompetencję "zasłuzonych" profesorów i dawne komunistyczne układy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Badacz z Polski Re: Do polskich naukowców. Problem ma głębsze dno IP: *.pgi.waw.pl 08.11.06, 10:13 > Chodzi jednak o to, że powracajacy hindusi > są do tego zachęcani jakąś perspektywą wpływania na rzeczywistość, a nie jak > w Polsce potykają się o niekompetencję "zasłuzonych" profesorów i dawne > komunistyczne układy. Ja jakoś w znanych mi instytucjach naukowych (PAN, uczelnie, instytut resortowy) nie widzę "komunistycznych układów". Natomiast wielu młodych naukowców chce uciekać zagranicę - nie przed swoimi promotorami czy starszymi kolegami, którzy blokują im awans (przeciwnie, są naciski na awanse, żeby łatać lukę pokoleniową - choćby po to, żeby w związku z odchodzeniem emerytów instytucja nie utraciła prawa do nadawania stopni naukowych), tylko dlatego, że chcą móc poświęcić się normalnemu uprawianiu nauki bez poświęcania minimalnego standardu życia - który w Polsce bez trudu uzyskują np. urzędnicy państwowi. I naprawdę wątpię, żeby ktoś zechciał wrócić z USA czy zachodniej Europy do Polski mając w perspektywie takie zarobki, i takie środki na badania, na jakie może u nas liczyć (nie mówiąc o ostatnich wypowiedziach przeciwko "wykształciuchom" i decyzjom personalnym obsadzającym niedoukami np. stanowiska w resorcie oświaty). Dlatego mnie np. upieranie się przy micie "komunistycznych układów" i "mafii profesorskiej" jako głównym problemie nauki polskiej nie przekonuje. Może to kwestia jakichś innych osobistych doświadczeń, kontaktów z innymi ludźmi. Ale koterie zdarzają się na całym świecie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gdy rozum śpi... Re: Do polskich naukowców. Problem ma głębsze dno IP: *.uwm.edu.pl 08.11.06, 11:39 Dziękuję za dobre wieści. I oby tak było we wszystkich środowiskach naukowych w Polsce! Odpowiedz Link Zgłoś
petrucchio Re: Do polskich naukowców. Problem ma głębsze dno 06.11.06, 10:52 Gość portalu: gdy rozum śpi... napisał(a): > Chodzi jednak raczej o podniesienie jakości > nauczania nauczycieli (jak również katechetów). Chodzi też o propozycje > akrakcyjnych programów w tv (kiedys takie były). To kto ma się o to dobijać w > ministerstwie i to robić jak nie ludzie nauki? Twórcy ramówek w tv? Zdaje się, że obecnie dobijanie się o cokolwiek w gabinetach ministerialnych przynosi skutki zerowe, jeśli nie odwrotne do zamierzonych. Rząd "odbił" media publiczne i jest zbyt zajęty autopropagandą, żeby zwracać uwagę na programy inne niż publicystyka polityczna (sfera, poza którą świat mógłby nie istnieć z punktu widzenia rządzących). Wystarczy popatrzeć, jak cudem jeszcze ocalałe nieliczne programy kulturalne spychane są w ramówkach poza godziny choćby minimalnej oglądalności. Żeby nauka miała w telewizji jakąś szansę, należałoby stworzyć osobny kanał dla ambitnych programów popularnonaukowych, ale kto da na to kasę i kto w ogóle zrozumie potrzebę czegoś takiego? Minister edukacji (dawniej Młodzierz Wszechpolska)? Gardzące "wykształciuchami" elity PiS-u? Upartyjnione szefostwo radia i telewizji? Poza radiową "Dwójką" nie widać ani śladu życia umysłowego w świecie mediów kontrolowanych przez państwo. Z drugiej strony mamy bardzo dobre miesięczniki popularnonaukowe, niezły dział nauki w GW, kilka wydawnictw nie gardzących dobrą literaturą tego typu, garść naukowców, którzy potrafią jeszcze znaleźć czas i entuzjazm, żeby uprawiać popularyzację Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: geolog Naukowcy i Wielki Przekręt IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.06, 19:17 Co Wy tu opisujecie o mądrych naukofcach. Czytam witrynę pewnego Profesara fizyki jądrowej i ten sam pisze, ze był w Komitecie Wyborczym L Wałęsa. Z czym Wy do ludzi. Jak Wam nie Wstyd. Ja sam słuchając słynnych kalamburow naszego Prezydęta straciłem poczucie poprawnosci polskiego języka literackiego. Odpowiedz Link Zgłoś
petrucchio Re: Naukowcy i Wielki Przekręt 06.11.06, 22:54 Gość portalu: geolog napisał(a): > Co Wy tu opisujecie o mądrych naukofcach. Czytam witrynę pewnego Profesara > fizyki jądrowej i ten sam pisze, ze był w Komitecie Wyborczym L Wałęsa. Z czym > Wy do ludzi. Jak Wam nie Wstyd. Ja sam słuchając słynnych kalamburow naszego > Prezydęta straciłem poczucie poprawnosci polskiego języka literackiego. Biedaku, naprawdę nie masz już o czym pisać? Jeśli tak, to po prostu nie pisz, bo żadne zboczenie nie wkurza tak bardzo, jak zboczenie z tematu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aga List prof. Leszka Kaczmarka z PAN IP: 86.148.213.* 24.11.06, 13:23 ...dobrze powiedziane, nic dodać, nic ująć... Odpowiedz Link Zgłoś