Dodaj do ulubionych

Gwiazdy ciemnych wieków

13.07.07, 13:39
Ciekawy jestem co było przyczyną Wielkiego Wybuchu i jak to możliwe, że w
ogóle istnieje Wszechświat, tzn. cokolwiek i skąd to się wzięło. Przecież z
Nicości nie może nic więcej powstać więc skąd?
Obserwuj wątek
    • Gość: Nikt Gwiazdy ciemnych wieków IP: *.subscribers.sferia.net 13.07.07, 17:34
      Jam mam własną teorie dotyczącą Wielkiego Wybuchu, być może nie ja ją pierwszy
      wymyśliłem, nie wiem. Według mnie istnieje ogromna kula w której są miliardy
      wszechświatów, takich jak nasz. Krążą one na orbitach wokół jądra tej kuli. A
      ok. 14 miliardów lat temu dwa z nich uderzyły w siebie i doszło do wybuchu.
      Wybuch zniszczył te dwa wszechświaty, ale przetrwał mały kawałek któregoś z tych
      wszechświatów i zaczął się powiększać aż powiększył się do rozmiarów takich
      jakich teraz jest wszechświat.
      • tetlian Czegoś nie rozumiem. 14.07.07, 00:02
        Wszechświat ma 14 miliardy lat. Najdalszy punkt jaki widzimy oddalony jest od
        nas o 14 miliardów lat świetlnych. Zatem widzimy go takim jaki był 14 miliardów
        lat temu, czyli na początku istnienia Wszechświata. Ale przecież 14 miliardów
        lat temu, Wszechświat był mniejszy od atomu wodoru. Zatem jak możemy widzieć coś
        oddalonego od nas o 14 miliardów lat świetlnych, skoro 14 miliardów lat temu,
        średnica Wszechświata była o wiele mniejsza? Na chłopski rozum wydaje się, że
        nie powinniśmy widzieć nic. Czy może ktoś mi to wytłumaczyć?
        • rs_gazeta_forum Re: Czegoś nie rozumiem. 14.07.07, 13:10
          tetlian napisał:
          > Wszechświat ma 14 miliardy lat. Najdalszy punkt jaki widzimy oddalony jest od
          > nas o 14 miliardów lat świetlnych.

          Obecnie wiek Wszechświata ocenia się na 13,7 mld lat. Czas biegu światła od
          najodleglejszych dotąd zaobserwowanych obiektów, czyli galaktyk wspomnianych w
          artykule ocenia się na 13,2 mld lat. Skąd wziąłeś dane, które przytaczasz?
          • tetlian Re: Czegoś nie rozumiem. 14.07.07, 18:00
            rs_gazeta_forum napisał:

            > Obecnie wiek Wszechświata ocenia się na 13,7 mld lat. Czas biegu światła od
            > najodleglejszych dotąd zaobserwowanych obiektów, czyli galaktyk wspomnianych w
            > artykule ocenia się na 13,2 mld lat. Skąd wziąłeś dane, które przytaczasz?

            Zaokrągliłem po prostu do 14 miliardów lat. I tak oszacowanie dokładnego wieku
            Wszechświata może się jeszcze zmienić wiele razy. Kilkanaście lat temu uczono,
            że Wszechświat ma 20 miliardów lat. Z biegiem czasu, naukowcy podawali coraz to
            dokładniejszy wiek Wszechświata. Obecnie ocenia się go na 13.7 miliardów lat,
            ale to może się jeszcze nie raz zmienić.

            Tak czy siak dalej nurtuje mnie postawione we wcześniejszym poście pytanie. Tym
            razem jednak posłużę się dokładniejszymi danymi.

            Wiek Wszechświata: 13.7 mld lat.
            Najodleglejszy zaobserwowany obiekt: 13.2 mld lat świetlnych.

            Czyli widzimy ten obiekt takim jaki był 500 mln lat po narodzinach Wszechświata.
            Ale przecież wiemy, że nic nie może się poruszać szybciej niż światło. Czyli
            maksymalna możliwa do przebycia droga w ciągu 500 mln lat, to 500 mln lat
            świetlnych. To jakim cudem widzimy galaktyki oddalone od nas o 13.2 mld lat
            świetlnych, skoro 13.2 mld lat temu, Wszechświat nie był tak wielki?

            Jedyne wytłumaczenie jakie przychodzi mi na myśl, to takie, że prędkość światła
            być może nie jest stała i rośnie razem z wiekiem Wszechświata.
            • Gość: leonard3 Re: Czegoś nie rozumiem. IP: 83.238.146.* 14.07.07, 18:49
              Tetian , czego nie rozumiesz ? Przeciez to co zlapano w teleskop to tylko
              bardzo stare i "zmeczone" swiatlo (duzy red shift). Tych gwiazd nie ma.
              • madcio Re: Czegoś nie rozumiem. 15.07.07, 14:25
                > Tetian , czego nie rozumiesz ? Przeciez to co zlapano w teleskop to tylko
                > bardzo stare i "zmeczone" swiatlo (duzy red shift). Tych gwiazd nie ma.

                O czym ty gadasz? Niech będzie, że to światło jest "zmęczone". Ale skądś musiało
                zostać wytworzone. Więc jak nie ma gwiazd, jak są?
                • Gość: leonard3 Madcio, zmeczony jestes? IP: *.adsl.inetia.pl 15.07.07, 15:17
                  Madcio, byly.
                  • mis22 Galaktyki wysyłające "zmęczone" światło 15.07.07, 17:03
                    Teoria "zmęczonego" światła podoba mi się znacznie bardziej niż religijne
                    używanie zjawiska Dopplera do wyjaśnienia przesunięcia prążków ku czerwieni.
                    Pytanie - jak daleko i jak stare są te galaktyki, od których zaobserwowano
                    te "zmęczone" światło?
                    • algimin Re: Galaktyki wysyłające "zmęczone" światło 15.07.07, 22:35
                      mis22 napisał:

                      > Teoria "zmęczonego" światła podoba mi się znacznie bardziej niż religijne
                      > używanie zjawiska Dopplera do wyjaśnienia przesunięcia prążków ku czerwieni.
                      > Pytanie - jak daleko i jak stare są te galaktyki, od których zaobserwowano
                      > te "zmęczone" światło?

                      Energię antygrawitacji próżni się uznaje ale by miała ona wpływ
                      na zmeczenie światła już nie za bardzo;)

                      "Tempo rozszerzania się wszechświata ciągle rośnie. Pustka kosmiczna wydaje się
                      wypełniona potężną energią rozpychającą przestrzeń wszechświata. Nikt nie zna
                      jej natury. Wiadomo tylko, że działa odwrotnie niż grawitacja: nie przyciąga
                      lecz odpycha. Jest czymś w rodzaju antygrawitacji" - twierdzi profesor Robert
                      Kirshner, astrofizyk z Uniwersytetu Harvarda, rektor Smithsonian Center for
                      Astrophysicas w Cambridge.
                      • Gość: Enes ]an Galaktyki wysyłające zaświatło IP: *.rtk.net.pl 15.07.07, 23:38
                        Podobno
                        twierdzi profesor Robert Kirshner, astrofizyk z Uniwersytetu Harvarda, rektor
                        Smithsonian Center for Astrophysicas w Cambridge :

                        >"Tempo rozszerzania się wszechświata ciągle rośnie. Pustka kosmiczna wydaje się
                        > wypełniona potężną energią rozpychającą przestrzeń wszechświata. Nikt nie zna
                        > jej natury. Wiadomo tylko, że działa odwrotnie niż grawitacja: nie przyciąga
                        > lecz odpycha. Jest czymś w rodzaju antygrawitacji"

                        Jak zwykle przy fundamentalnych obserwacjach zaczyna się od interpreatcji
                        rzeczywistości "na opak". Że też qrwa nie można od razu trafić na poprawną !
                        No ale czego można oczekiwać od pogrobowców geocentryzmu ?

                        Tylko ]an z Enes zna naturę "rosnącego tempa"
                        i straciwszy nadzeję, że ktoś może w końcu zgadnie
                        - w dobrej wierze wyjaśnia:
                        Uciekające galaktyki i kwazary w tzw. "deep space" HST grupują się w kiku
                        gęstych wielkoformatowych strukturach. Są to kolapsy elektromagnetyczne
                        poprzedniego cyklu wszechświatów sąsiednich. Im dalej obserwowany obiekt tym
                        szybciej ucieka - po prostu jest bliżej centrum jednego z kilku kolapsów
                        (wirujące konglomeraty jakby czarnych dziur).
                        • madcio Re: Galaktyki wysyłające zaświatło 21.07.07, 12:26
                          > Tylko ]an z Enes zna naturę "rosnącego tempa"
                          Tak, tak. Kolejny Einstein się nam znalazł. :))) Nie pierwszy, i nie ostatni
                          "gienusz" internetowy, co mądrzejszy jest od wszystkich naukowców świata razem
                          wziętych...
                          • Gość: ]an z Enes Re: Galaktyki wysyłające zaświatło IP: *.rtk.net.pl 21.07.07, 12:48
                            madcio napisał:
                            > > Tylko ]an z Enes zna naturę "rosnącego tempa"
                            > Tak, tak. Kolejny Einstein się nam znalazł. :))) Nie pierwszy, i nie ostatni
                            > "gienusz" internetowy, co mądrzejszy jest od wszystkich naukowców świata razem
                            > wziętych...

                            Ty i tak wiesz swoje (miliony much nie mogą się mylić;), nieprawdaż ?
                            Zamiast marudzić i ględzić jak ciotka na imieninach-opowiedz o poszukiwaniach
                            zdjęcia A. Enesteina paszczającego (ustami) kółka dymne.

                            p.s.
                            Autokorekta:
                            w rewelacyjnej/rewolucyjnej hipotezie chodzi o kolapsy elektromagnetyczno-
                            grawitacyjne (a nie tylko elektromagnetyczne jak obwieściłem)- proszę
                            podkreślić wężykiem.
                  • madcio Re: Madcio, zmeczony jestes? 15.07.07, 18:52
                    > Madcio, byly.
                    Czyli te gwiazdy, które wysłały światło (zmęczone po drodze), przestały już istnieć?

                    A w ogóle się zdecyduj. Miałem wrażenie, ze przynajmniej zgadasz się z
                    wystapieniem Wielkiego Wybuchu - a zmęczone światło to propozycja zwolenników
                    np. quasi-statycznego wszechświata, który "od zawsze" istniał.

                    Jeśli zaś uważasz, że i to, i to jest prawdziwe - to masz niezłego shiza. :)
            • wj_2000 Re: Czegoś nie rozumiem. 16.07.07, 11:17
              tetlian napisał:
              > Ale przecież wiemy, że nic nie może się poruszać szybciej niż światło. Czyli
              > maksymalna możliwa do przebycia droga w ciągu 500 mln lat, to 500 mln lat
              > świetlnych. To jakim cudem widzimy galaktyki oddalone od nas o 13.2 mld lat
              > świetlnych, skoro 13.2 mld lat temu, Wszechświat nie był tak wielki?

              Wyobraź sobie, że żyjesz na ROZSZERZAJĄCYM się balonie. Kiedyś był bardzo
              malutki - może nawet taki jak bakteria, czy jeszcze mniejszy.
              W jednym miejscu tej powierzchni istniała materia, która w końcu stała się
              naszą Galaktyką. I weź teraz punkt gdzieś daleko od "naszego" miejsca.
              Niekoniecznie dokładnie na antypodach, ale daleko. Jak by się nie starać nie
              był on WTEDY dalej niż połowa obwodu. No i wysłał w naszym kierunku światło
              (nie mogące opuścić powierzchni naszego "balonu"). Światło nas goni, a my
              uciekamy!!! Nasza względna prędkość jest szalona! (Tzw "red shift" owego
              źródła -o ile pamietam - to 10. To znaczy iż 1-v^2/c^2=1/10^2. Czyli
              1-v/c~=1/200, czyli v różni się od c o pół procenta.
              Ostatecznie światło dociera do nas, gdy pół obwodu "balonu" ma rozmiary rzędu
              13 mld lat świetlnych.
              Powyższy przykład to tylko ilustracja prawdziwej sytuacji, którą trudno
              spopularyzować, bo czasoprzestrzeń nasza jest
              primo: lokalnie pseudoeklidesowa
              secundo: krzywa, o zmiennej krzywiźnie
              i bez właściwego aparatu matematycznego nie spoaób opisać tego wszystkiego dość
              konsekwentnie.
        • lajkonix Re: Czegoś nie rozumiem. 14.07.07, 23:34
          tetlian napisał:

          > Wszechświat ma 14 miliardy lat. Najdalszy punkt jaki widzimy oddalony jest od
          > nas o 14 miliardów lat świetlnych. Zatem widzimy go takim jaki był 14
          miliardów
          > lat temu, czyli na początku istnienia Wszechświata. Ale przecież 14 miliardów
          > lat temu, Wszechświat był mniejszy od atomu wodoru. Zatem jak możemy widzieć
          co
          > ś
          > oddalonego od nas o 14 miliardów lat świetlnych, skoro 14 miliardów lat temu,
          > średnica Wszechświata była o wiele mniejsza? Na chłopski rozum wydaje się, że
          > nie powinniśmy widzieć nic. Czy może ktoś mi to wytłumaczyć?
          >
          Wyobraź sobie, że umiesz "patrzeć" po powierzchni Ziemi.
          Gdzie się nie obejrzysz widzisz punkt przeciwległy do miejsca twojego pobytu.
          Niejako po drodze widzisz mniej oddalone obiekty, bardziej oddalone obiekty ale
          zawsze na końcu punkt przeciwległy.

          Patrząc w przestrzeń Wszecjświata, zawsze masz wzrok skierowany na punt
          początkowy. Gdziekolwiek byś się nie obejrzał. Ale po drodze widzisz obiekty
          starsze od Ziemi, bardzo stare, staruszki, a za nimi punkt pierwotny, BB. W
          którąkolwiek stronę nie spojrzysz.

          Zatem nie poszukuj BB i wczesnego wszechświata w określonym kierunku i w
          założonej wielkości malej kuli. BB jest wszędzie. To wynika stąd, ze
          obserwujemy wszechświat z jego wnętrza. Co innego gdyby udało nam się stanąć
          poza Wszechświatem. Wtedy z pewnością mozna byłoby poszukiwać wzrokiem (gdyby
          swiatło poza wszechświatem umiało latać) jakiejś kuli (lub sfery, co osobiście
          wolę).

          Pozdry

          Lajkonix
          panta rei - wszystko w płynie
          • algimin Re: Czegoś nie rozumiem. 15.07.07, 00:28
            lajkonix napisał:
            > Patrząc w przestrzeń Wszecjświata, zawsze masz wzrok skierowany na punt
            > początkowy. Gdziekolwiek byś się nie obejrzał. Ale po drodze widzisz obiekty
            > starsze od Ziemi, bardzo stare, staruszki, a za nimi punkt pierwotny, BB. W
            > którąkolwiek stronę nie spojrzysz.

            ...ale fanzolisz, protony i neutrony mojego ciała są równie
            stare jak wszystkie inne mają co najmniej kilkanaście
            miliardów lat;) choć uważam, że Big-Bum to G-prawda
            gdyby przestrzeń się rozszerzała to unosiłaby
            ze sobą i rozszerzała obraz tych galaktyk sprzed 13,2 miliarda lat
            i miałby by one średnicę kątową wielu może
            dziesiątek lat świetlnych.
            ...wiem wiem jest bujda z inflacją;)
          • tetlian Re: Czegoś nie rozumiem. 15.07.07, 08:39
            lajkonix napisał:

            > Wyobraź sobie, że umiesz "patrzeć" po powierzchni Ziemi.
            > Gdzie się nie obejrzysz widzisz punkt przeciwległy do miejsca twojego pobytu.
            > Niejako po drodze widzisz mniej oddalone obiekty, bardziej oddalone obiekty ale
            >
            > zawsze na końcu punkt przeciwległy.
            >
            > Patrząc w przestrzeń Wszecjświata, zawsze masz wzrok skierowany na punt
            > początkowy. Gdziekolwiek byś się nie obejrzał. Ale po drodze widzisz obiekty
            > starsze od Ziemi, bardzo stare, staruszki, a za nimi punkt pierwotny, BB. W
            > którąkolwiek stronę nie spojrzysz.
            >
            > Zatem nie poszukuj BB i wczesnego wszechświata w określonym kierunku i w
            > założonej wielkości malej kuli. BB jest wszędzie. To wynika stąd, ze
            > obserwujemy wszechświat z jego wnętrza. Co innego gdyby udało nam się stanąć
            > poza Wszechświatem. Wtedy z pewnością mozna byłoby poszukiwać wzrokiem (gdyby
            > swiatło poza wszechświatem umiało latać) jakiejś kuli (lub sfery, co osobiście
            > wolę).

            Tak, jedna z teorii, mówi że Wszechświat można porównać do powierzchni kuli,
            tyle że tutaj zamiast powierzchni mamy 3-wymiarową przestrzeń zakrzywioną na
            kuli 4-wymiarowej. Czyli rozszerzanie sie Wszechświata przypomina nadmuchiwanie
            balona, na powierzchni którego mamy namalowane gwiazdy.

            Ale to pociąga za sobą pewne konsekwencje. Otóż możemy zobaczyć sami siebie w
            przeszłości. Załóżmy, że Wszechświat w Wieku X lat był 2 razy mniejszy niż w
            wieku 3X lat (obecnym). Obserwujemy teraz punkt oddalony od nas o 2X lat
            świetlnych. Czyli widzimy go takimi jaki był w czasach X, kiedy to Wszechświat
            był 2 razy mniejszy. Skoro tak, to znaczy, że światło okrążyło Wszechświat,
            minęło nas i w ten sposób widzimy coś, co tak naprawdę jest blisko nas, tylko
            widzimy to takie jakie było w przeszłości. Przy odpowiednim dobraniu parametrów
            można by obserwować Drogę Mleczną z przeszłości.
            • Gość: lajkonix Re: Czegoś nie rozumiem. IP: *.chello.pl 15.07.07, 09:31
              tetlian napisał:

              > lajkonix napisał:
              >
              > > Wyobraź sobie, że umiesz "patrzeć" po powierzchni Ziemi.
              > > Gdzie się nie obejrzysz widzisz punkt przeciwległy do miejsca twojego pob
              > ytu.
              > > Niejako po drodze widzisz mniej oddalone obiekty, bardziej oddalone obiek
              > ty ale
              > >
              > > zawsze na końcu punkt przeciwległy.
              > >
              > > Patrząc w przestrzeń Wszecjświata, zawsze masz wzrok skierowany na punt
              > > początkowy. Gdziekolwiek byś się nie obejrzał. Ale po drodze widzisz obie
              > kty
              > > starsze od Ziemi, bardzo stare, staruszki, a za nimi punkt pierwotny, BB.
              > W
              > > którąkolwiek stronę nie spojrzysz.
              > >
              > > Zatem nie poszukuj BB i wczesnego wszechświata w określonym kierunku i w
              > > założonej wielkości malej kuli. BB jest wszędzie. To wynika stąd, ze
              > > obserwujemy wszechświat z jego wnętrza. Co innego gdyby udało nam się sta
              > nąć
              > > poza Wszechświatem. Wtedy z pewnością mozna byłoby poszukiwać wzrokiem (g
              > dyby
              > > swiatło poza wszechświatem umiało latać) jakiejś kuli (lub sfery, co osob
              > iście
              > > wolę).
              >
              > Tak, jedna z teorii, mówi że Wszechświat można porównać do powierzchni kuli,
              > tyle że tutaj zamiast powierzchni mamy 3-wymiarową przestrzeń zakrzywioną na
              > kuli 4-wymiarowej. Czyli rozszerzanie sie Wszechświata przypomina
              nadmuchiwanie
              > balona, na powierzchni którego mamy namalowane gwiazdy.

              Do tej teorii właśnie chciałem nawiązać.
              Jeśli ją znasz, to zapewne wiesz także, że to co WIDZIMY jest też sferą, choć
              nie tą która RZECZYWIŚCIE istnieje. WIDZIALNA sfera jest styczna wewnętrznie do
              RZECZYWISTEJ sfery i przechodzi przez centrum RZECZYWISTEJ SFERY.
              Stoimy w punkcie w styczności obu sfer, a punktem przeciwległym do punktu
              obserwacji-styczności jest centrum RZECZYWISTEJ SFERY.


              >
              > Ale to pociąga za sobą pewne konsekwencje. Otóż możemy zobaczyć sami siebie w
              > przeszłości.

              To nie takie proste.
              Byłoby proste, gdyby sfera z gwiazdami, o której piszesz, była stacjonarna.
              Wówczas wystarczyłoby rzeczywiśie poczekać odpowiednio długo by dać czas
              światłu na okrążenie sfery dookoła.
              Jednak przy rozszerzaniu się tej sfery, z wystarczająco dużą prędkością,
              obawiam się, że byłoby trudno obejrzęć się "od tyłu".


              > Załóżmy, że Wszechświat w Wieku X lat był 2 razy mniejszy niż w
              > wieku 3X lat (obecnym). Obserwujemy teraz punkt oddalony od nas o 2X lat
              > świetlnych. Czyli widzimy go takimi jaki był w czasach X, kiedy to Wszechświat
              > był 2 razy mniejszy. Skoro tak, to znaczy, że światło okrążyło Wszechświat,
              > minęło nas i w ten sposób widzimy coś, co tak naprawdę jest blisko nas, tylko
              > widzimy to takie jakie było w przeszłości. Przy odpowiednim dobraniu
              parametrów
              > można by obserwować Drogę Mleczną z przeszłości.
              >
              A myślisz, że ją oglądamy z teraźniejszości?

              Lajkonix
              panta rei - wszystko w płynie
              • tetlian Zrozumiałem. Ale... 16.07.07, 07:56
                Rozrysowałem sobie wszystko i w końcu zrozumiałem.

                img241.imageshack.us/my.php?image=wszechsiwatts2.png
                Dwa najodleglejsze punkty Wszechświata zawsze muszą oddalać się od siebie z
                prędkością światła. Wówczas zawsze z jednego punktu, drugi będziemy widzieć
                takim jaki był na samym początku istnienia Wszechświata. Co więcej, możemy
                oglądać ten sam punkt z dwóch różnych stron. Wystarczy, że spojrzymy w
                przeciwnym kierunku.

                To pociąga za sobą takie konsekwencje, że zarówno obecnie jak i 10 miliardów lat
                temu, dwa najodleglejsze punkty ani nie zwalniały, ani nie przyspieszały
                względem siebie. Poruszają się ze stałą prędkością. Procentowy przyrost
                Wszechświata jest coraz wolniejszy, ale i tak Wszechświat nigdy nie przestanie
                się rozszerzać. Bo co by było, gdyby względna prędkość tych punktów zmalała,
                albo co gorsza zaczęłyby się one poruszać w przeciwnym kierunku (czyli
                Wszechświat zacząłby się kurczyć)? Otóż wtedy światło mogłoby okrążyć
                Wszechświat. I im dłużej ten proces by trwał, tym więcej okrążeń byłoby
                możliwych. Wtedy faktycznie moglibyśmy widzieć siebie z przeszłości.

                Ale biorąc pod uwagę, że od 13.7 miliardów lat dwa krańce zawsze oddalają się od
                siebie z tą samą prędkością, dziwne by było, gdyby nagle zaczęło być inaczej.


                lajkonix napisał:

                > > Przy odpowiednim dobraniu parametrów
                > > można by obserwować Drogę Mleczną z przeszłości.

                > A myślisz, że ją oglądamy z teraźniejszości?

                Oczywiście, że nie. Ale Droga Mleczna ma średnicę 100 tysięcy lat świetlnych. To
                jest niewielka liczba w porównaniu z całym Wszechświatem. Miałem na myśli
                przeszłość liczoną w miliardach lat.
                • Gość: lajkonix Re: Zrozumiałem. Ale... IP: *.chello.pl 16.07.07, 18:16
                  tetlian napisał:

                  > Rozrysowałem sobie wszystko i w końcu zrozumiałem.
                  >
                  > img241.imageshack.us/my.php?image=wszechsiwatts2.png

                  Kurcze, zazdroszczę ci, brat, ze umiesz to na sieci rozrysować.
                  Ja nie mam czasu się przyzwoicie za to wziąć.
                  Muszę zatem tłumaczyć proste rysunki na kilka stron tekstu.

                  Mam jednak dodatkową uwagę.
                  Nałóż te cztery rysunki na siebie (na razie bez strzałek).
                  Dostaniesz trzy koncentryczne okręgi z punktem w środku.
                  Teraz narysuj jedną strzałkę - wychodzącą z prawego skrajnego punktu
                  najmniejszego okręgu i ladujacą na prawym skrajnym punkcie największego okręgu,
                  po drodze przecinając pośrednie okręgi (nigdzie nie wyjeżdzaj ze strzałką poza
                  największy okrąg).
                  Jak byś to brat narysował, to mógłbyś pokazać...
                  Narysowana strzałka pokazuje jak biegnie wiązka fotonowa wyemitowana w pobliżu
                  BB i jaką "drogę" pokonuje dolatujac do naszego oka.
                  Obserwacja 1: Po drodze widzieli ja kiedyś *inni* obserwatorzy zlokalizowani w
                  punktach przecięcia tej drogi fotonowej z innymi okręgami.
                  Obserwacja 2: Jeśli zauważyć, że *inni* obserwatorzy, w momencie zaobserwowania
                  tej wiązku wyemitowali dodatkową wiązkę w naszym kierunku, to w naszym oku
                  zbiegnie się obraz *innych* obsrwatorów, coraz to bardziej odległych, oraz
                  samego BB (z dokladnością do ciemnych wieków).
                  Obserwacja 3: W tym okregowym modelu wszechswiata, to co WIDZIMY to okrąg
                  Styczny wewnętrznie do realnego wszechswiata - punkt styczności w miejscu gdzie
                  jesteśmy, a przeciwległy nam punkt jest w BB.

                  W tym kontekście (widzialnego wszechświata strzałki na twoich rysunkach są
                  niewłaścite, zgodzisz, siebrat? Światło nie oblatuje realnego wszechświata.
                  Ponieważ musiałoby mieć nieskończoną predkość, aby oblecieć wszechświat
                  dookoła, i przy założeniu jego rozszerzania się trafić w emitenta w tej samej
                  odległości (czas) od BB.


                  > Dwa najodleglejsze punkty Wszechświata zawsze muszą oddalać się od siebie z
                  > prędkością światła.

                  Mam nadzieję, ze tę odległość mierzysz po okregu a nie na skuśkę po przekątnej.
                  Co do predkości rozszerzania się - może jest to c.

                  > Wówczas zawsze z jednego punktu, drugi będziemy widzieć
                  > takim jaki był na samym początku istnienia Wszechświata. Co więcej, możemy
                  > oglądać ten sam punkt z dwóch różnych stron. Wystarczy, że spojrzymy w
                  > przeciwnym kierunku.

                  W modelu okręgowym (1D sfera) - można BB ogladać z dwóch stron.
                  W modelu 2-d sfery - dookoła głowy (w płaszczyźnie).
                  W modelu 3-d sfery - dookuli głowy (przestrzennie)


                  >
                  > To pociąga za sobą takie konsekwencje, że zarówno obecnie jak i 10 miliardów
                  la
                  > t
                  > temu, dwa najodleglejsze punkty ani nie zwalniały, ani nie przyspieszały
                  > względem siebie. Poruszają się ze stałą prędkością. Procentowy przyrost
                  > Wszechświata jest coraz wolniejszy, ale i tak Wszechświat nigdy nie przestanie
                  > się rozszerzać.

                  Jakbyśbrat dopojaśnił, to moze bym skumał.

                  > Bo co by było, gdyby względna prędkość tych punktów zmalała,
                  > albo co gorsza zaczęłyby się one poruszać w przeciwnym kierunku (czyli
                  > Wszechświat zacząłby się kurczyć)? Otóż wtedy światło mogłoby okrążyć
                  > Wszechświat. I im dłużej ten proces by trwał, tym więcej okrążeń byłoby
                  > możliwych. Wtedy faktycznie moglibyśmy widzieć siebie z przeszłości.

                  Wątpię, ale moze czegoś nie rozumiem.

                  >
                  > Ale biorąc pod uwagę, że od 13.7 miliardów lat dwa krańce zawsze oddalają się
                  o
                  > d
                  > siebie z tą samą prędkością, dziwne by było, gdyby nagle zaczęło być inaczej.
                  >
                  >
                  > lajkonix napisał:
                  >
                  > > > Przy odpowiednim dobraniu parametrów
                  > > > można by obserwować Drogę Mleczną z przeszłości.
                  >
                  > > A myślisz, że ją oglądamy z teraźniejszości?
                  >
                  > Oczywiście, że nie. Ale Droga Mleczna ma średnicę 100 tysięcy lat świetlnych.
                  T
                  > o
                  > jest niewielka liczba w porównaniu z całym Wszechświatem. Miałem na myśli
                  > przeszłość liczoną w miliardach lat.

                  No jasne. OK.


                  Lajkonix
                  panta rei - wszystko w płynie
                  • tetlian Re: Zrozumiałem. Ale... 17.07.07, 08:09
                    Zapomniałem dodać, że mój rysunek to wszechświat jednowymiarowy (będący linią)
                    zakrzywiony w dwuwymiarowej przestrzeni (z resztą słusznie to zauważyłeś). Dla
                    istot w nim żyjących (punktaków), sprawia on wrażenie nieskończonej lini
                    prostej. To taka uproszczona analogia do naszego trójwymiarowego wszechświata
                    zakrzywionego w czterech wmiarach.


                    lajkonix napisał(a):

                    > Mam jednak dodatkową uwagę.
                    > Nałóż te cztery rysunki na siebie (na razie bez strzałek).
                    > Dostaniesz trzy koncentryczne okręgi z punktem w środku.
                    > Teraz narysuj jedną strzałkę - wychodzącą z prawego skrajnego punktu
                    > najmniejszego okręgu i ladujacą na prawym skrajnym punkcie największego okręgu,
                    >
                    > po drodze przecinając pośrednie okręgi (nigdzie nie wyjeżdzaj ze strzałką poza
                    > największy okrąg).
                    > Jak byś to brat narysował, to mógłbyś pokazać...
                    > Narysowana strzałka pokazuje jak biegnie wiązka fotonowa wyemitowana w pobliżu
                    > BB i jaką "drogę" pokonuje dolatujac do naszego oka.

                    Niezbyt to rozumiem. Światło miałoby biegnąć w "bok"? To znaczy w drugi wymiar,
                    mimo że ten wszechświat jest jednowymiarowy? Pewnie chodzi Ci o czas, ale
                    przecież w czasie światło nie stoi w miejscu, a porusza się. Czyli te strzałki
                    powinny być od prawego punktu do lewego i odwrotnie. Co z resztą narysowałem,
                    tyle żeby nie gmatwać rysunku, nie nakładałem okręgów na siebie. Moje strzałki
                    oznaczały, jaką drogę pokonało światło od momentu Wielkiego Wybuchu, zanim do
                    nas dotarło.


                    > Obserwacja 1: Po drodze widzieli ja kiedyś *inni* obserwatorzy zlokalizowani w
                    > punktach przecięcia tej drogi fotonowej z innymi okręgami.
                    > Obserwacja 2: Jeśli zauważyć, że *inni* obserwatorzy, w momencie zaobserwowania
                    >
                    > tej wiązku wyemitowali dodatkową wiązkę w naszym kierunku, to w naszym oku
                    > zbiegnie się obraz *innych* obsrwatorów, coraz to bardziej odległych, oraz
                    > samego BB (z dokladnością do ciemnych wieków).

                    Te obserwacje są słuszne, ale przy strzałkach z prawego punktu do lewego.

                    > Obserwacja 3: W tym okregowym modelu wszechswiata, to co WIDZIMY to okrąg
                    > Styczny wewnętrznie do realnego wszechswiata - punkt styczności w miejscu gdzie
                    >
                    > jesteśmy, a przeciwległy nam punkt jest w BB.

                    Nie bardzo rozumiem :) Każdy punkt przecież pochodzi od BB. A ten przeciwległy,
                    to jedyny jaki widzimy takim, jakim był w czasach BB.

                    > W tym kontekście (widzialnego wszechświata strzałki na twoich rysunkach są
                    > niewłaścite, zgodzisz, siebrat? Światło nie oblatuje realnego wszechświata.
                    > Ponieważ musiałoby mieć nieskończoną predkość, aby oblecieć wszechświat
                    > dookoła, i przy założeniu jego rozszerzania się trafić w emitenta w tej samej
                    > odległości (czas) od BB.

                    Ale ja nie napisałem, ani nie narysowałem, że strzałki go oblatują. Gdy
                    wszechświat się rozszerza tak, że przeciwległe punkty zawsze oddalają się od
                    siebie z prędkością światła, to światło nigdy nie przebiegnie więcej niż połowa
                    wszechświata. Co widać na tych rysunkach w dowolnym okresie istnienia wszechświata.

                    > Mam nadzieję, ze tę odległość mierzysz po okregu a nie na skuśkę po przekątnej.

                    Oczywiście, że po okręgu :) Światło w jednowymiarowym wszechświecie nie może
                    lecieć w "bok". Porusza się po lini, która jest wszechświatem.


                    > > To pociąga za sobą takie konsekwencje, że zarówno obecnie jak i 10 miliar
                    > dów lat
                    > > temu, dwa najodleglejsze punkty ani nie zwalniały, ani nie przyspieszały
                    > > względem siebie. Poruszają się ze stałą prędkością. Procentowy przyrost
                    > > Wszechświata jest coraz wolniejszy, ale i tak Wszechświat nigdy nie przes
                    > tanie
                    > > się rozszerzać.
                    >
                    > Jakbyśbrat dopojaśnił, to moze bym skumał.

                    Ok. Wyjaśnię to na przykładzie jednowymiarowego wszechświata.

                    1. Wiek: 1 rok. Obwód: 2 lata świetlne.
                    2. Wiek: 2 lata. Obwód: 4 lata świetlne. Przyrost: 100%.
                    3. Wiek: 3 lata. Obwód: 6 lat świetlnych. Przyrost: 50%.
                    4. Wiek: 4 lata. Obwód: 8 lat świetlnych. Przyrost: 33%.
                    5. Wiek: 5 lat. Obwód: 10 lat świetlnych. Przyrost: 25%.

                    No starczy. Mam nadzieję, że jasno napisałem :)


                    > > Bo co by było, gdyby względna prędkość tych punktów zmalała,
                    > > albo co gorsza zaczęłyby się one poruszać w przeciwnym kierunku (czyli
                    > > Wszechświat zacząłby się kurczyć)? Otóż wtedy światło mogłoby okrążyć
                    > > Wszechświat. I im dłużej ten proces by trwał, tym więcej okrążeń byłoby
                    > > możliwych. Wtedy faktycznie moglibyśmy widzieć siebie z przeszłości.
                    >
                    > Wątpię, ale moze czegoś nie rozumiem.

                    Obecnie to niemożliwe, ponieważ lewy punkt zawsze ucieka od prawego z prędkością
                    światła. Czyli światło nigdy go nie minie. Ale gdyby uciekał wolniej, to światło
                    by go minęło. A po jakimś czasie, okrążyłoby całkowicie wszechświat. Dlatego
                    wydaje mi się, że wszechświat nigdy nie zacznie się kurczyć.

                    Pozdrawiam.
                    • Gość: lajkonix Re: Zrozumiałem. Ale... IP: *.chello.pl 17.07.07, 21:38
                      tetlian napisał:

                      > Zapomniałem dodać, że mój rysunek to wszechświat jednowymiarowy (będący linią)
                      > zakrzywiony w dwuwymiarowej przestrzeni (z resztą słusznie to zauważyłeś). Dla
                      > istot w nim żyjących (punktaków), sprawia on wrażenie nieskończonej lini
                      > prostej. To taka uproszczona analogia do naszego trójwymiarowego wszechświata
                      > zakrzywionego w czterech wmiarach.
                      >
                      >
                      > lajkonix napisał(a):
                      >
                      > > Mam jednak dodatkową uwagę.
                      > > Nałóż te cztery rysunki na siebie (na razie bez strzałek).
                      > > Dostaniesz trzy koncentryczne okręgi z punktem w środku.
                      > > Teraz narysuj jedną strzałkę - wychodzącą z prawego skrajnego punktu
                      > > najmniejszego okręgu i ladujacą na prawym skrajnym punkcie największego o
                      > kręgu,

                      Jasne, że byk jak dyjabli. Ma być "lądującą na lewym skrajmym punkcie
                      największego okręgu". Sorka, ze tyle zamieszania. To przez to ze nie wiem jak
                      to narysować w necie. Weź brat teraz nałóż te cztery rysuneczki, ok?.
                      A jeśli za darmo, to zrobisz mi tym większą przyjemność.



                      > >
                      > > po drodze przecinając pośrednie okręgi (nigdzie nie wyjeżdzaj ze strzałką
                      > poza
                      > > największy okrąg).
                      > > Jak byś to brat narysował, to mógłbyś pokazać...
                      > > Narysowana strzałka pokazuje jak biegnie wiązka fotonowa wyemitowana w po
                      > bliżu
                      > > BB i jaką "drogę" pokonuje dolatujac do naszego oka.
                      >
                      > Niezbyt to rozumiem. Światło miałoby biegnąć w "bok"? To znaczy w drugi
                      wymiar,
                      > mimo że ten wszechświat jest jednowymiarowy? Pewnie chodzi Ci o czas, ale
                      > przecież w czasie światło nie stoi w miejscu, a porusza się. Czyli te strzałki
                      > powinny być od prawego punktu do lewego i odwrotnie. Co z resztą narysowałem,
                      > tyle żeby nie gmatwać rysunku, nie nakładałem okręgów na siebie. Moje strzałki
                      > oznaczały, jaką drogę pokonało światło od momentu Wielkiego Wybuchu, zanim do
                      > nas dotarło.
                      >
                      Jasne, jasne. Rysujac te sprawy należy pamiętać, ze światło umie latać
                      WYŁĄCZNIE w przestrzeni.
                      Dowód:
                      Widział kto kiedy światło poza 3 wymiarową przestrzenią fizyczną.
                      No właśnie.
                      CBDO.


                      >
                      > > Obserwacja 1: Po drodze widzieli ja kiedyś *inni* obserwatorzy zlokalizow
                      > ani w
                      > > punktach przecięcia tej drogi fotonowej z innymi okręgami.
                      > > Obserwacja 2: Jeśli zauważyć, że *inni* obserwatorzy, w momencie zaobserw
                      > owania
                      > >
                      > > tej wiązku wyemitowali dodatkową wiązkę w naszym kierunku, to w naszym ok
                      > u
                      > > zbiegnie się obraz *innych* obsrwatorów, coraz to bardziej odległych, ora
                      > z
                      > > samego BB (z dokladnością do ciemnych wieków).
                      >
                      > Te obserwacje są słuszne, ale przy strzałkach z prawego punktu do lewego.

                      No jasne, jasne. Weź brat to narysuj, bo widzę, że kumasz. I będzie po ptokach.



                      >
                      > > Obserwacja 3: W tym okregowym modelu wszechswiata, to co WIDZIMY to okrąg
                      > > Styczny wewnętrznie do realnego wszechswiata - punkt styczności w miejscu
                      > gdzie
                      > >
                      > > jesteśmy, a przeciwległy nam punkt jest w BB.
                      >
                      > Nie bardzo rozumiem :) Każdy punkt przecież pochodzi od BB.

                      Brat. Pochodzi, to człowiek od maupy, albo dziadek dookoła stołu.
                      My co najwyżej widzimy światło wyemitowane w okolicy BB, allllle...
                      Ale nie tylko. Dlatego dalej opisałem eksperyment z dołączaniem to tej
                      pradawnej wiązki, nowych fotonów wyemitowanych przez mijanych obserwatorów.
                      W sumie widzimy stary BB, stare galaktyki, nowsze galaktyki, i w końcu nasze
                      ukochane Słońce - które obejrzało też BB i dołączyło do niego swój impuls w
                      naszym kierunku. Widzimy wszechświat w obszarze "od nas" "do BB".

                      Widzimy ten wewnętrzny okrąg, który narysujesz, przy odrobinie dobrej woli (to
                      będzie droga swiatła od BB do naszego oka w tym modelu jednowymiarowym).


                      > A ten przeciwległy,
                      > to jedyny jaki widzimy takim, jakim był w czasach BB.
                      >
                      > > W tym kontekście (widzialnego wszechświata strzałki na twoich rysunkach s
                      > ą
                      > > niewłaścite, zgodzisz, siebrat? Światło nie oblatuje realnego wszechświat
                      > a.
                      > > Ponieważ musiałoby mieć nieskończoną predkość, aby oblecieć wszechświat
                      > > dookoła, i przy założeniu jego rozszerzania się trafić w emitenta w tej s
                      > amej
                      > > odległości (czas) od BB.
                      >
                      > Ale ja nie napisałem, ani nie narysowałem, że strzałki go oblatują.

                      No lae sambrat popatrz. Na ostatnim rysunku strzała obleciała pół STACJONARNEGO
                      wszechświata, to co jej zależało jeszcze pół polecieć? Ma się zatrzymać w
                      naszym oku, czy jak? Nałożony rysunek wiele wyjaśni.



                      > Gdy
                      > wszechświat się rozszerza tak, że przeciwległe punkty zawsze oddalają się od
                      > siebie z prędkością światła, to światło nigdy nie przebiegnie więcej niż
                      połowa
                      > wszechświata.

                      No może nie dolecieć, gdyby wszechświat rozszerzał się szybciej niż swiatło
                      (mierząc po okręgu). Tak mi się zdaje.


                      > Co widać na tych rysunkach w dowolnym okresie istnienia wszechświ
                      > ata.
                      >
                      > > Mam nadzieję, ze tę odległość mierzysz po okregu a nie na skuśkę po przek
                      > ątnej.
                      >
                      > Oczywiście, że po okręgu :) Światło w jednowymiarowym wszechświecie nie może
                      > lecieć w "bok". Porusza się po lini, która jest wszechświatem.

                      Okbrat. To jest ważne spostrzeżnie. Nie ma lotów na skuśkę.



                      >
                      >
                      > > > To pociąga za sobą takie konsekwencje, że zarówno obecnie jak i 10
                      > miliar
                      > > dów lat
                      > > > temu, dwa najodleglejsze punkty ani nie zwalniały, ani nie przyspie
                      > szały
                      > > > względem siebie. Poruszają się ze stałą prędkością. Procentowy przy
                      > rost
                      > > > Wszechświata jest coraz wolniejszy, ale i tak Wszechświat nigdy nie
                      > przes
                      > > tanie
                      > > > się rozszerzać.
                      > >
                      > > Jakbyśbrat dopojaśnił, to moze bym skumał.
                      >
                      > Ok. Wyjaśnię to na przykładzie jednowymiarowego wszechświata.
                      >
                      > 1. Wiek: 1 rok. Obwód: 2 lata świetlne.
                      > 2. Wiek: 2 lata. Obwód: 4 lata świetlne. Przyrost: 100%.
                      > 3. Wiek: 3 lata. Obwód: 6 lat świetlnych. Przyrost: 50%.
                      > 4. Wiek: 4 lata. Obwód: 8 lat świetlnych. Przyrost: 33%.
                      > 5. Wiek: 5 lat. Obwód: 10 lat świetlnych. Przyrost: 25%.

                      Hem... Nie uważaszbrat, ze czas to promień? Im więszy tym wszechświat starszy?
                      I jak pięknie prostopadły do wymiaru przestrzennego.... Prawie jak w
                      czasoprzestrzeni Minkowskiego, nie?
                      Wtedy okrag rzeczywisty jest 1d przestrzenia fizyczną, zawieszony w
                      czasoprzestrzennej pustce 2d, zaś widzialny wszechświat - okrąg wewnętrzny jest
                      widzialną częścią czasoprzestrzeni, tak?

                      Jeśli na drugim rysunku promień = 1 rok, na drugim promień = 2 lata itd. ...
                      To obwód czaby pewnie kompinować z tą grecką pi, nie?
                      >
                      > No starczy. Mam nadzieję, że jasno napisałem :)
                      >
                      >
                      > > > Bo co by było, gdyby względna prędkość tych punktów zmalała,
                      > > > albo co gorsza zaczęłyby się one poruszać w przeciwnym kierunku (cz
                      > yli
                      > > > Wszechświat zacząłby się kurczyć)? Otóż wtedy światło mogłoby okrąż
                      > yć
                      > > > Wszechświat. I im dłużej ten proces by trwał, tym więcej okrążeń by
                      > łoby
                      > > > możliwych. Wtedy faktycznie moglibyśmy widzieć siebie z przeszłości
                      > .
                      > >
                      > > Wątpię, ale moze czegoś nie rozumiem.
                      >
                      > Obecnie to niemożliwe, ponieważ lewy punkt zawsze ucieka od prawego z
                      prędkości
                      > ą
                      > światła.

                      Tak założyłeś?

                      > Czyli światło nigdy go nie minie. Ale gdyby uciekał wolniej, to światł
                      > o
                      > by go minęło. A po jakimś czasie, okrążyłoby całkowicie wszechświat. Dlatego
                      > wydaje mi się, że wszechświat nigdy nie zacznie się kurczyć.
                      • tetlian Re: Zrozumiałem. Ale... 18.07.07, 08:01
                        lajkonix napisał(a):

                        > No lae sambrat popatrz. Na ostatnim rysunku strzała obleciała pół STACJONARNEGO
                        >
                        > wszechświata, to co jej zależało jeszcze pół polecieć? Ma się zatrzymać w
                        > naszym oku, czy jak?

                        Nie zatrzyma się. Dalej będzie lecieć z prędkością światła. Sęk w tym, że my od
                        punktu, od którego pochodzi to światło, także uciekamy z prędkością światła.
                        Dlatego ta strzałka nigdy nas nie przegoni. Istoty żyjące za nami nie będą miały
                        możliwości obejrzenia tego punktu, ponieważ ich odległość od niego będzie
                        wynosić więcej niż czas istnienia Wszechświata. Ale jeśli obrócą się w drugą
                        stronę, to zobaczą ten punkt, tyle że jako ich odległóść od niego w tą stronę
                        będzie mniejsza niż czas istnienia Wszechświata, to zobaczą go, takim jaki był
                        nie w momencie BB, a w trochę późniejszym okresie.


                        > Hem... Nie uważaszbrat, ze czas to promień? Im więszy tym wszechświat starszy?
                        > I jak pięknie prostopadły do wymiaru przestrzennego.... Prawie jak w
                        > czasoprzestrzeni Minkowskiego, nie?
                        > Wtedy okrag rzeczywisty jest 1d przestrzenia fizyczną, zawieszony w
                        > czasoprzestrzennej pustce 2d, zaś widzialny wszechświat - okrąg wewnętrzny jest
                        >
                        > widzialną częścią czasoprzestrzeni, tak?
                        >
                        > Jeśli na drugim rysunku promień = 1 rok, na drugim promień = 2 lata itd. ...
                        > To obwód czaby pewnie kompinować z tą grecką pi, nie?

                        No właśnie nie. Gdybyśmy tak to liczyli, to byśmy popełnili podstawowy błąd
                        mieszając różne jednostki. Czas liczony jest w latach, a odleglość w latach
                        świetlnych (co można przeliczyć na kilometry). Tak więc przy zastosowaniu wzoru
                        obwód = 2*pi*czas, gdzie obwód to odległość, a czas to promień, byłoby
                        nielogiczne. 1-wymiarowy wszechświat jest zakrzywiony w 2-wymiarowej
                        przestrzeni, ale czas jest trzecim wymiarem (nieprzestrzennym), a nie drugim. U
                        mnie obwód rósł jak to opisałem, ponieważ każde dwa przeciwległe punkty oddalały
                        się od siebie zawsze z prędkością światła. Równie dobrze mógłbym narysować
                        wszędzie taki sam okrąg. Wówczas jego obwód by się nie zmieniał, a wiek
                        wszechświata tak. Tak więc zastosowanie takiego wzoru byłoby czymś w rodzaju
                        ważenia ziemniaków termometrem ;)

                        > > Obecnie to niemożliwe, ponieważ lewy punkt zawsze ucieka od prawego z
                        > prędkości
                        > > ą
                        > > światła.
                        >
                        > Tak założyłeś?

                        To wynika z tego, że najodleglejsze punkty jakie widzimy, wyemitowały światło w
                        okresie BB. To się niemal idealnie pokrywa. Wiek Wszechświata - niecałe 14
                        miliardów lat. Najodleglejsze punkty - niecałe 14 miliardów lat świetlnych.

                        A co do rysynku, o który wiele razy tutaj prosiłeś, postaram się go zrobić (może
                        nawet animację?). Ale nie dzisiaj, bo muszę lecieć do pracy. Jak znajdę chwilę
                        czasu, to coś tam porysuję w Paincie :)
                        • lajkonik521 Re: Zrozumiałem. Ale... 18.07.07, 20:08
                          tetlian napisał:

                          > lajkonix napisał(a):
                          >
                          > > No lae sambrat popatrz. Na ostatnim rysunku strzała obleciała pół STACJON
                          > ARNEGO
                          > >
                          > > wszechświata, to co jej zależało jeszcze pół polecieć? Ma się zatrzymać w
                          > > naszym oku, czy jak?
                          >
                          > Nie zatrzyma się. Dalej będzie lecieć z prędkością światła. Sęk w tym, że my
                          od
                          > punktu, od którego pochodzi to światło, także uciekamy z prędkością światła.
                          > Dlatego ta strzałka nigdy nas nie przegoni. Istoty żyjące za nami nie będą
                          miał
                          > y
                          > możliwości obejrzenia tego punktu, ponieważ ich odległość od niego będzie
                          > wynosić więcej niż czas istnienia Wszechświata. Ale jeśli obrócą się w drugą
                          > stronę, to zobaczą ten punkt, tyle że jako ich odległóść od niego w tą stronę
                          > będzie mniejsza niż czas istnienia Wszechświata, to zobaczą go, takim jaki był
                          > nie w momencie BB, a w trochę późniejszym okresie.
                          >
                          >
                          > > Hem... Nie uważaszbrat, ze czas to promień? Im więszy tym wszechświat sta
                          > rszy?
                          > > I jak pięknie prostopadły do wymiaru przestrzennego.... Prawie jak w
                          > > czasoprzestrzeni Minkowskiego, nie?
                          > > Wtedy okrag rzeczywisty jest 1d przestrzenia fizyczną, zawieszony w
                          > > czasoprzestrzennej pustce 2d, zaś widzialny wszechświat - okrąg wewnętrzn
                          > y jest
                          > >
                          > > widzialną częścią czasoprzestrzeni, tak?
                          > >
                          > > Jeśli na drugim rysunku promień = 1 rok, na drugim promień = 2 lata itd.
                          > ...
                          > > To obwód czaby pewnie kompinować z tą grecką pi, nie?
                          >
                          > No właśnie nie. Gdybyśmy tak to liczyli, to byśmy popełnili podstawowy błąd
                          > mieszając różne jednostki. Czas liczony jest w latach, a odleglość w latach
                          > świetlnych (co można przeliczyć na kilometry). Tak więc przy zastosowaniu
                          wzoru
                          > obwód = 2*pi*czas, gdzie obwód to odległość, a czas to promień, byłoby
                          > nielogiczne. 1-wymiarowy wszechświat jest zakrzywiony w 2-wymiarowej
                          > przestrzeni, ale czas jest trzecim wymiarem (nieprzestrzennym), a nie drugim.

                          To spróbuj brat narusować wymiar(y) prostopadłe do naszego okręgu w każdym jego
                          punkcie. Czy nie dostaniesz półprostych zbiegajacych się w centrum okregu? Czy
                          nasz okrąg nie zwiększa się w wymiarze promieniowym (czasowym)?
                          E, brat, czas to promień. Ja dla takiej interpretacji poświęciłem tę
                          niezgodność mian. Może to cudowne pi ma odpowiednie miano?



                          > U
                          > mnie obwód rósł jak to opisałem, ponieważ każde dwa przeciwległe punkty
                          oddalał
                          > y
                          > się od siebie zawsze z prędkością światła.

                          Bo zwiększałeś promień. Spróbuj to samo zrobić nie zwiększając promienia...

                          > Równie dobrze mógłbym narysować
                          > wszędzie taki sam okrąg. Wówczas jego obwód by się nie zmieniał, a wiek
                          > wszechświata tak.

                          I bylibyśmy coraz dalej od BB? Przecież widzimy go w wymiarze przestrzennym
                          13,7 mld lat świetlnych (odległość przestrzenna).



                          > Tak więc zastosowanie takiego wzoru byłoby czymś w rodzaju
                          > ważenia ziemniaków termometrem ;)

                          Czniać jednostki! Prawda jest ważniejsza...


                          >
                          > > > Obecnie to niemożliwe, ponieważ lewy punkt zawsze ucieka od prawego
                          > z
                          > > prędkości
                          > > > ą
                          > > > światła.
                          > >
                          > > Tak założyłeś?
                          >
                          > To wynika z tego, że najodleglejsze punkty jakie widzimy, wyemitowały światło
                          w
                          > okresie BB. To się niemal idealnie pokrywa. Wiek Wszechświata - niecałe 14
                          > miliardów lat. Najodleglejsze punkty - niecałe 14 miliardów lat świetlnych.

                          Czyli Wszechświat na 13,7 mld lat, bo ma 13,7 mld lat... No tak mi z tego
                          wychodzi. Co nie oznacza iż wierzę, ze Wszechświat ma 13,7 mld lat (słownie -
                          promień wszechświata ma 13,7 mld lat).




                          >
                          > A co do rysynku, o który wiele razy tutaj prosiłeś, postaram się go zrobić
                          (moż
                          > e
                          > nawet animację?). Ale nie dzisiaj, bo muszę lecieć do pracy. Jak znajdę chwilę
                          > czasu, to coś tam porysuję w Paincie :)
                          >
                          OKBrat. Nie ma pośpiechu. Najważniejsze jest powiedziane słowo. Bo słowo
                          droższe pieniędzy. Teraz cierpliwie poczekam. Może na początek to szkoda się
                          pakować w animację.... Sie najpierw ustali uzgodni co i jak. To będzie można
                          animować, co?

                          Czym siębrat.


                          Lajkonix
                          panta rei - wszystko w płynie
      • toja3003 a skąd się wzięła ta kula, Nikt? 16.07.07, 10:25
    • Gość: leonard3 Racjonalna odpowiedz filozofii mauki IP: 83.238.145.* 13.07.07, 20:11
      Skad sie wzial Wszechswiat? Co bylo przyczyna wielkiego wybuchu? Czy z nicosci
      nie moze nic powstac? Mozna odpowiedziec na to pytania pod warunkiem
      racjonalnosci w mysleniu. Nie jestesmy zainteresowaniem proliferacja bajek,
      fantazji, science fiction etc.
      1) Kazda teoria konwencjonalnej fizyki i kosmologii usilujaca odpowiedziec na
      to pytanie jest oparta na calkowitym braku empirii. Sa to pietrowe klamstwa
      ortodoxyjnej nauki nie harmonizujace z kosmosem rzeczywistym.
      2) Jedynia filozofia nauki oparta na mysleniu racjonalnym wspartym logika i
      matematyka jest w stanie dostarczyc spojna seqwencje ewolucji kosmosu:
      Nieskonczony Potencjal Nicosci(Bog).....grawitacja/antygrawitacja w stanie
      rownowagi....czynnik sprawczy (slowo).....grawitacja/antygrawitacja w stanie
      nierownowagi (osobliwosc pierwotna) = WIminiP i czas i przestrzen = neutrony =
      = gwiazdy i galaktyki = pierwiastki = planeta ziemia = zwiazki organiczne =
      = jednokomorkowce = wielokomorkowce = czlowiek
      • Gość: leonard3 Re: Racjonalna odpowiedz filozofii mauki IP: 83.238.145.* 13.07.07, 21:58
        Jednym z bardziej interesujacych apektow ewolucji kosmosu jest czas 0.
        Zdajecie sobie sprawe , ze nie mozna zadawac pytania co bylo przed Big Ban.
        Nie ma czasu - 1 sekunda. Mozna sie spytac tylko co bylo w czasie 0.
        Bo czas 0 to WIECZNOSC. W czasie O nie ma sekwencyjnosci i wszystko dzieje sie
        jednoczesnie.
        Nieskonczony Potencjal Nicosci.....grawitacja/antygrawitacja w rownowadze....
        .....czynnik sprawczy (Slowo).....Grawitacja/Antygrawitacja w nierownowadze
        czyli osobliwosc pierwotna = WIminiP i czas i przestrzen = etc. etc.
        Zauwazcie ze , etapy ewolucji kosmosu oddzielone kropkami dzieja sie w
        czasie 0 (w wiecznosci) czyli jednoczesnie. Dlatego slowo (czynnik sprawczy)
        bylo sprawcze , jest sprawcze i bedzie sprawcze wiecznie (w czasie 0).
        Jeszcze wieksza niespodzianka bedzie dla was, ze niektore zjawiska
        kosmiczne obecnego kosmosu (black holes) tez sa w czasie 0.
        To co mylnie nazywane jest "osobliwoscia" blacko holes to TYLKO
        grawitacja "czysta". Materia equiwalentana do wielokrotnosci mas slonca moze
        zostac zredukowana do czystej grawitacji o temperaturze rownej zero bezwzgledne,
        istniejacej poza przestrzenia i w czasie 0.
        • Gość: ]an z Enes Racjonalna odpowiedz filozofii... IP: *.rtk.net.pl 13.07.07, 22:25
          Leopard3,
          okazuje się, że faktycznie istnieją stworzenia, które trzeba ciągnąć za ogon
          żeby poszły do przodu ...

          Pojedynczy BB to brednia. Pociągnij zero do tyłu, aż do Prapoczątku. Seryjne BB
          (dwutaktowe) to następstwa.
          Sekwencja ogólnie może być, z zastrzeżeniami:
          -nie słowo tylko wyraz,
          -czas nie istnieje (złudzenie),
          -przestrzeń fizyczna jest "od zawsze",

          Natomiast raczej faktycznie jest co najmniej jeden punkt we Wszechświecie
          względem którego można wskazać oficjalnie wykluczoną tzw. jednoczesność zdarzeń
          (dopuszczając czas jako protezę przy ułomnej percepcji:)
          • Gość: leonard3 W czasie = 0 takze przestrzen = 0 IP: 83.238.145.* 14.07.07, 00:42
            Jan z Enes, nie mam pewnosci czy moge traktowac twa wypowiedz powaznie,
            ale zakladam twoja dobra wole i na powaznie ci odpowiem.
            1)Przestrzen i czas nie istnieja bez materii. W logicznej i rzeczywistej
            seqwencji pierwszych frakcji sekundy, czas pojawil sie tej samej chwili co
            pierwszy WIminiP. Obserwowalnym faktem obecnego kosmosu jest to ze materia
            trylionow trylionow ton gwiazd zredukowanych do "czystej" grawitacji mega-black
            holes istnieje w przestrzeni = 0 w czasie =O przy temperaturze 0 bezwzglednego.
            2) Nie mozesz przesuwac czasu zero do domniemanego prapoczatku.
            Zrozum , ze wartosc 0 czasu dotyczy stanu bez czasu = wiecznosc i NIESKONCZONEGO
            Potencjalu Nicosci. Bog jest w czasie O bez zadnej seqwencyjnosci w calkowitej
            jednoczesnosci.
            Od strony SKONCZONEGO kosmosu istnieje pelna seqwencyjnosc czyli
            terazniejszosc, przeszlosc i przyszlosc.
            3) Co do przestrzeni. W czasie 0 jest O przestrzeni i 0 wymiarowosci
            Parafrazujac: Bog jest wszedzie i nigdzie i zawsze i nigdy.
            A wracajac do jezyka nauki:
            1)Przed Big Bang istniala Grawitacja/Antygrawitacja w warunkach nie istnienia
            przestrzeni i nie istnienia czasu.
            2) Big Bang to kaskadowy proces konwersji czesci grawitacji/antygrawitacji
            w primordialna materie(WIminiP). Pojawienie sie pierwszego WIminiP bylo
            rownoznaczne z narodzeniem sie i czasu i przestrzeni.
            • Gość: K Re: W czasie = 0 takze przestrzen = 0 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.07.07, 13:09
              Jak rozumiesz pojęcia grawitacja/antygrawitacja w przypadku kiedy rozważasz brak
              czasu i materii?
              • Gość: leonard3 Re: W czasie = 0 takze przestrzen = 0 IP: 83.238.146.* 14.07.07, 17:29
                Dobre pytanie k. Ale juz odpowiedzialem. Pomimo to powtorze.
                Black Holes to czysta, niezwiazana grawitacja.
                Black holes istnieja w czasie 0 , w przestrzeni 0, w temperaturze 0 bezwzgledne
                i nie sa zadna forma materii.
                Grawitacja/antygrawitacja ma podobne wlasciwosci
      • Gość: r39 Re: Racjonalna odpowiedz filozofii mauki IP: *.ifpan.edu.pl 16.07.07, 10:20
        TO "słowo", jak w każdym filmie SF, wzięte jest z języka angielskiego, right?

    • Gość: leonard3 Racjonalne myslenie oparte musi byc o rzeczywistos IP: 83.238.146.* 14.07.07, 13:14
      Myslenie racjonalne i logiczne musi byc maxymalnie zakotwiczone w faktach nauki
      oraz empirii rzeczywistego kosmosu. Oto fakty nauki o Kosmosie:
      1) Wspolczesny Kosmos sklada sie tylko z 3 elementow podstawowych:
      grawitacji , antygrawitacji i materii
      2) Kosmos rozszerza sie akcelerujac wiec nie ma mozliwoscji oscylacji kosmosu
      ani wielu kosmosow
      3) Kosmos akcelerujac tworzy przestrzen "de nowo". Nie ma zadnej przestrzeni
      poza akcelerujacymi WIminiP ,ktore stanowia WEWNETRZNA granice kosmosu.
      Nie ma ZEWNETRZNEJ granicy kosmosu.
      4) Materia jest pochodna grawitacji. Uznanie materii ZA PRIMORDIALNY
      skladnik kosmosu to najwiekszy blad Fizyki XX wieku. Materia ulega
      calkowitej konwersji w "czysta,niezwiazana" GRAWITACJE w Black Holes.
      Nikt nie wierzy juz , ze materia trylionow trylionow ton moze zostac
      skondensowana do punktu o nieskonczonej temperaturze i gestosci. Jak taka
      bajka urogajaca nauce mogla byc tak dlugo teoria naukowa?
      5) Co do belgotu fizyki kwantowej. Jest ona w calkowitej slepej uliczce.
      Mikrokmos materii nie jest nieskonczony. Fizyka kwantowa proponuje coraz
      mniejsze czsteczki calkowicie HIPOTETYCZNE . Kwark , struna, grawiton to
      kolejni kandydaci na podstawowa cegielke materii czy grawitacji.I wszystko
      to jest pietrowa bajka naukowej ortodoxii. Miriady coraz dziwniejszych
      produktow sub-podzialow materii o coraz dziwniejszych wlasciwosciach ,to
      odzwierciedlenie ciagle zmniejszajacej sie ilosci materii w stosunku do
      grawitacji zwiazanej w tych czasteczkach. Bzdura fizyki kwantowej znajduje
      swoj koniec w Black Hole gdzie hybryda materii i grawitacji zwiazanej ulega
      ostatecznej konwersji do grawitacji czystej.
      Jakie z tego wnioski? Tylko doglebne zrozumienia racjonalnej
      rzeczywistosci kosmosu moze doprowadzic do znalezienia odpowiedzi na pytania
      dotyczace przyczyn i prebiegu ewolucji Kosmosu. Moze tez nas doprowadzic do
      rozpoznania Boga Racjonalno-filozoficznego

    • Gość: leonard3 Co pierwsze jajko czy kura ? IP: 83.238.146.* 14.07.07, 15:53
      Co bylo pierwsze w sekwencji kosmicznej ewolucji, Black Holes czy galaktyki ?
      Artykul "gwiazdy ciemnego wieku" nie daje na to odpowiedzi. Jest to jeszcze
      dowod na nieudolnosc ortodoxyjnej fizyki w konfrontowaniu empirii kosmologii.
      Ale racjonalne myslenie naukowe rozwiacuje to pytanie z latwoscia.
      Black Holes istnialy na dlugo przed powstaniem gwiazd i galaktyk czyli przed
      utworzeniem neutronow i atomow Helu i Wodoru.
      Primordialne Black Holes powstaly z WIminiP czyli primordialnej materii kosmosu.
      (przypomnijmy sobie , ze nawet obecnie WIminiP stanowi wiekszosc materii kosmosu
      jak wykazala to sonda WMAP)
      Pytanie nastepne: czy Black Holes odegraly jakas role w tworzeniu materii
      "de Nowo". Absolutnie zadnej. Black Hole (niezaleznie czy powstala
      z WIminiP czy z materii atomowej) to tylko grawitacja czysta (niezwiazana)
      Black Holes nie exploduja - to tylko grawitacja i zadna materio-geneza w
      nich nie zachodzi.
      Jedynie osobliwosc pierwotna BIG BANG, czyli Antygrawitacja/Grawitacja w
      stanie nierownowagi na korzysc antygrawitacji , umozliwila powstanie pierwszej
      primordialnej materii WIminiP i stanowi o calej dynamice ewolucji Kosmosu.
    • Gość: leonard3 Rozmiary Kosmosu IP: 83.238.146.* 14.07.07, 22:36
      Fizyka ortodoxyjna nie potrafi opisac stanu rzeczywistego kosmosu.
      Mozna to zrobic uzywajac myslenia racjonalnego opartego na empirii
      kosmologicznych i astronomicznych obserwacji.
      1) Czy istnieje granica Kosmosu ? Tak istnieje wewnetrzna niewidzialna granica
      kosmosu w odleglosci 13.7 x 10 do 25 potegi METROW (+-1%)od ziemi. Granica ta
      jest stworzona z niewidocznych WIminiP (ciemna materia)
      2) Jak daleko znajduje sie widzialna granica Kosmosu ? W odleglosci 13.2 x 10 do
      19 potegi metrow od ziemi.
      3) Czy istnieje ZEWNETRZNA granica Kosmosu ? Nie istnieje. Wraz z
      akceleracyjnie rozszerzajacymi sie WIminiP tworzy sie przestrzen "de novo"
      4) Czy mozna obserwowac kosmos z "zewnatrz". Nie. Poza kosmosem przestrzen
      nie istnieje.
      5) Co "jest" poza kosmosem? Nicosc.






    • Gość: leonard3 Zmeczona pamiec IP: *.adsl.inetia.pl 15.07.07, 20:33
      Kiedy ponad dwadziescia lat temu czytalem teorie "zmeczonego swiatla" nie
      zrobila ona na mnie zadnego wrazenia i odrzucilem ja jak tysiace calkowicie
      teoretycznych teorii nie majacych zadnego punktu wspolnego z realnym kosmosem.
      I jak mi sie wydawalo, zapomnialem o tym. Kiedy wczoraj szukalem
      "licencia poetica" na opisanie faktu zaobserwowania gwiazd sprzed 14.2 miliarda
      lat ,neologizm "zmeczone swiatlo" wyskoczyl mi z pamieci ,ale nie ma on nic
      wspolnego z teoria sprzed 20 lat. Jestem entuzjastycznym zwolennikiem Edwina
      Hubble.
      • algimin Re: Zmeczona pamiec 15.07.07, 22:30
        > lat ,neologizm "zmeczone swiatlo" wyskoczyl mi z pamieci ,ale nie ma on nic
        > wspolnego z teoria sprzed 20 lat. Jestem entuzjastycznym zwolennikiem Edwina
        > Hubble.

        ...hehe Hubble raczęj usiłował ośmieszyć teorię BB nazywając ją Big-Bum
        ale jak wiadomo czciciele nie za bardzo wiedzieli o co mu chodzi;))))
    • Gość: leonard3 Kazdy forumowicz chce byc bajkopisarzem IP: *.adsl.inetia.pl 16.07.07, 00:36
      Dlaczego piszecie kosmiczne bajki zamiast oprzec sie na kosmologicznych faktach
      i racjonalnym mysleniu ?
      Co jest przyczyna akcelerujacego rozszerzania sie kosmosu?
      1) Jak WMAP wykazal kosmos sklada sie z trzech podstawowych elementow:
      Antygrawitacji , materii i grawitacji. Antygrawitacja stanowi 74% calosci
      2) Dynamika Big Bang i calej ewolucji kosmosu to wynik nierownowagi
      antygrawitacj i grawitacji na korzysc antygrawitacji (74% calosci)*
      To tlumaczy ciagle rozszerzanie kosmosu.
      3) Skad akceleracja ? Wraz z rozszerzaniem sie kosmosu sila grawitacji
      zwiazanej z materia (przyciaganie) maleje relatywnie szybciej niz antygrawitacji
      ktora istnieje tylko w postaci antygrawitacji czystej ( odpychanie).
      4) Bzdety o glebokiej przestrzeni poza granicami kosmosu to tylko bzdety
      bajkopisarzy. Istnieje tylko wewnetrzna granica kosmosu. Nie ma zewnetrznej
      granicy kosmosu i nie ma "zewnetrznej" granicy kosmosu. Nie ma "zewnetrznej"
      przestrzeni. A co jest? Nicosc.
      * 74% antygrawitacji to zawyzona wartosc i bedzie obnizona po
      uwzglednienieniu wspolczynnika: grawitacja niezwiazana = 1.4xgrawitacja
      zwiazana.
      Prawdziwy stosunek antygrawitacji niezwiazanej do equiwalentu grawitacji
      niezwiazanej jest 58 : 42
    • Gość: fasol1950 Gwiazdy ciemnych wieków IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.07, 09:00
      GWIZDY!!!?
    • Gość: wojtek A wieczne istnienie (wszechświata lub Boga)... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.07, 09:36
      ... bardziej do Ciebie trafia? Bo jak rozumiem, stworzenie wszechświata przez Boga nie mieści Ci się w głowie, w końcu też mielibyśmy tu do czynienia ze stworzeniem z niczego, co więcej, zamiast wszechświata mielibyśmy do pojęcia wszechświat i Boga :)
      • toja3003 Otóż w nauce istnieją takie prawa jak 16.07.07, 10:35
        Otóż w nauce istnieją takie prawa jak zachowania masy czy energii i to mam na
        myśli, że taka materia jak naszego wszechświata nie mogła wedle tych praw
        powstać bez jej odpowiedniego ekwiwalentu. Jeśli są inne prawa czy modele,
        które tłumaczą, że taka materia mogła powstać inaczej to chętnie posłucham.

        Taka jest właśnie definicja materii i nie można jej zaprzeczać, twierdząc, że
        powstała z niczego, bez przyczyny. Oczywiście można przyjąć inną definicję
        materii i przypisać jej moc samostworzenia i dalej moc ewoluowania aż do
        fenomenu wszelkich form życia z samoświadomością włącznie a więc również i
        sferą duchową (uczuciową) ale wówczas możnaby w klasycznym wyznaniu
        wiary „Wierzę w Boga” zastąpić innym słowem Boga tzn. mówić „Wierzę w materię,
        przyczynę wszystkich rzeczy widzialnych i niewidzialnych, materia prawdziwa z
        materii prawdziwej, światłość fotonowa ze światłości fotonowej” itp.itd. Byłoby
        to podobne wyznanie wiary tylko w innym języku. I jeśli ktoś tak to rozumie to
        jego sprawa. Też jest dla mnie człowiekiem wierzącym, może nie zdając sobie z
        tego sprawy.

        Natomiast Bóg, z definicji, jest wszechmogący i nie ma tu sprzeczności w
        stwierdzeniu, że sam się stwarza, był jest i będzie.

        W tym miejscu znowu pytanie skąd dowód na takie a nie inne założenia dot.
        definicji materii czy Boga, względnie założeń połączonych z określoną tezą.
        Otóż nie ma takiego dowodu w nauce, bo składa się ona z modeli, będących w
        naszym wobrażeniu odbiciem czy uproszczeniem rzeczywistości dla jej lepszego
        zrozumienia. Euklides przyjął określone aksjomaty i dedukcyjnie powstała z tego
        geometria ale euklidesowa. U Łobaczewskiego przyjęto inne założenia, inne
        definicje i stąd inne wnioski. W efekcie znowu wracamy do kwestii języka i co
        najmnej od Wittgensteina można zauważyć, że poza językiem nic nie istnieje.
        Językiem matematyki, naturalnym czy jakimś innym. Stąd człowiek ma swobodę
        konstruowania teorii wychodząc od różnych założeń i przyjmując różną logikę, bo
        i tu nie ma tej jednej, jedynie słusznej. Moja jest taka jak napisałem a twoja
        inna, nie mam z tym żadnego problemu.

        Taka konstrukcja myślowa jest bardziej spójna od materialistycznej. Po prostu
        Bóg, z definicji, jest Wszechmogący może zatem się stwarzać „z niczego”.
        Natomiast materia, jak pokazują wszelkie prawa chemii, fizyki i innych nauk,
        takiej właściwości, z definicji, nie ma. Oczywiście materialista może uzupełnić
        model materialistyczny o założenie, że wyjątkowo czy cudownie powstała materia
        miała możliwość samostworzenia się „na początku” ale to oznaczałoby przypisanie
        materii cech boskich właśnie a więc powrót do idei Boga. Innymi słowy mówiąc,
        uważam, że gdyby Boga nie było, to trzebaby go wymyśleć aby stworzyć bardziej
        spójny model opisujący świat.

        Mówię tu tylko o naukowym wymiarze zagadnienia a nie religijnym. Wiara nie
        podlega prawom nauki choć, zdaniem JPII, „nasza cywilizacja potrzebuje do lotu
        dwóch skrzydeł: wiary i nauki; z jednym skrzydłem nie da się latać”. I z tym
        zdaniem się osobiście zgadzam.

        A wiara jest jak widać bardzo potrzebna skoro cała ludzkość jest wierząca:
        większość wierzy w istnienie Boga a mniejszość wierzy w jego nieistnienie
        prawda?
        • Gość: wojtek Re: Otóż w nauce istnieją takie prawa jak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.07, 10:57
          Piszesz o prawach, które w momencie BB w ogóle nie obowiązywały, bo i jak.

          Nie zrozum mnie źle. Nigdy nie zdumiewało mnie to, że ludzie wierzą w Boga, ale to, że argument o niemożności powstania czegoś z niczego lub istnienia czegoś wiecznie (np. kurczącego się i wybuchającego raz po raz wszechświata) jest zarazem argumentem za istnieniem Boga ;)
          • toja3003 ja pytam jedynie: 16.07.07, 11:53
            dlaczego w ogóle istnieje cokolwiek, skoro cała empiryczna nauka uczy, że z
            nicości nie może powstać coś.
        • madcio Re: Otóż w nauce istnieją takie prawa jak 21.07.07, 13:24
          > A wiara jest jak widać bardzo potrzebna skoro cała ludzkość jest wierząca:
          Że sobie pozwolę użyć argumentu kogoś innego (co akurat porównywał naukowców do
          much, ale mniejsza o złudzenia crackpota, który woli swoje bajki od rzeczy
          potwiedzonych eksperymentalnie niezliczoną ilość razy od stu lat):
          Jedz gó.., miliony much nie mogą się mylić. :)

          > większość wierzy w istnienie Boga a mniejszość wierzy w jego nieistnienie
          > prawda?
          Ateizm jest tak samo wiarą, jak niezbiernaie znaczków jest hobby. Niech wierzący
          nie sporwadzaja wszystkich do swego poziomu, bo to się śmieszne robi. :)

          Jak komuś się nie mieści w łbie, że ktoś może po prostu NIE wierzyć, to już jego
          problem, że ma ciasny móżdżek, nie mój.

          PS: nauka i wiara stoją z sobą w rażącej sprzeczności. I ulizane słówka niczego
          nie zmienią.
          • Gość: Enes ]an Re: Otóż w nauce istnieją takie prawa, że ... IP: *.rtk.net.pl 22.07.07, 00:42
            madcio napisała:
            (...)
            > PS: nauka i wiara stoją z sobą w rażącej sprzeczności. I ulizane słówka
            > niczego nie zmienią.

            Obawiam się, iż nauka z nauką stoją z soba w rażącej sprzeczności,
            co wykazał gen. prof. Eugeniusz Bobula:
            usenet.gazeta.pl/usenet/0,47943.html?group=pl.sci.fizyka&tid=1087527&MID=%3C1183450947.394508.263340%
            40n60g2000hse.googlegroups.com%3E

            a podsumował Marek :
            usenet.gazeta.pl/usenet/0,47943.html?group=pl.sci.fizyka&tid=1087527&pid=1087645&MID=%3CC2B71C51.171F%25marjozef%
            40friko7.onet.pl%3E

            P.s.
            Pana dr Eugeniusza Bobulę mianowałem Profesorem zwłaszcza za odwagę.
    • Gość: r39 Gwiazdy ciemnych wieków IP: *.ifpan.edu.pl 16.07.07, 10:30
      toja3003, a to widziałeś/widziałaś?
      0 = 1 - 1 = 100 - 100 = 21 - 13 - 8 = ...

      Ileż to można zrobić z "niczego" (zera), trzeba tylko odrobiny wyobraźni
      i dobrych chęci.
      • toja3003 nie myle zera z nicością, r39, zero i „nic” to 16.07.07, 10:38
        zero i „nic” to dwie różne rzeczy, masz odmienne zdanie – twoja sprawa, ja
        pozostaję przy swoim. Służę przykładami: np. z ekonomii zerowy bilans
        istniejącej firmy a brak bilansu nieistniejącej firmy to dwie różne rzeczy.
        Fizyka: równowaga sił oddziałujących na obiekt a brak tych sił i brak obiektu
        to też dwie różne rzeczy. Matematyka stosowana: w praktyce bazodanowej
        rozróżnia się zerową wartość pola (lub np. spacje dla zmiennych znakowych) oraz
        brak wartości czyli „nic” (=NULL czyt. nal, termin angielski, nie mylić z
        niemieckim Null czyli zerem właśnie). Definicje matematyczne „niczego” są
        najbardziej zaawansowane formalnie i oznaczają np. wyróżnioną wartość, którą
        można przypisać dowolnemu atrybutowi dowolnego typu. Oznacza ona, że faktyczna
        wartość tego atrybutu jest niedostępna, nieprzypisana, nieznana lub nieistotna.
        Pominę dalsze przykłady i komentarze – temat obszerny.

        Wniosek: wartość zerowa dla rozważań kosmologicznych dot. praprzyczyny jest
        nieprzydatna; należy wychodzić od braku wartości.
        • Gość: leonard3 Toja, czy wierzysz w dogmat materialistyczny IP: *.adsl.inetia.pl 16.07.07, 11:45
          toja, dlaczego twoje myslenie jest materialistyczne ? Powtarzasz bledy
          nauki XX wieku, ktore doprowadzily wspolczesna fizyke i kosmologie w slepy
          zaulek. Zacznij swoje racjonalne myslenie od niezaprzeczalnego zjawiska kosmosu
          jakim jest black hole. To jest koniec prawa zachowania materii i energii.
          Czy ktokolwiek z perspektywy filozofii nauki moze zaakceptowac osobliwosc
          black hole jako forme materii o nieskonczonej gestosci,nieskonczonej
          temperaturze w punkcie geometrycznym? A takie jest przeciez materialistyczne
          twierdzenie ortodoxyjnej fizyki. Wez pod uwage, ze pomimo ze jest to koncept
          wylacznie teoretyczny ma on status dogmatu materialistycznego.
          1) Sonda WMAP potwierdzila ze kosmos sklada sie z trzech podstawowych
          elementow: Antygrawitacji, grawitacji i materii (atomowa i WIMiniP)
          2) Materia to hybryda grawitacji zwiazanej i materii. Pra-materia (czarna
          materia, WIMiniP,) zawiera mnej materii w stosunku do grawitacji zwiazanej w
          swojej hybrydzie niz materia atomowa
          3) Jaki proces zachodzi gdy materia gwiazdy zapada sie w osobliwosc Black
          Hole ? Hybryda materii i grawitacji zwiazanej ulega konwersji do grawitacji
          niezwiazanej (wolnej). Osobliwosc Black Hole to wylacznie grawitacja
          niezwiazana. To calkowicie koreluje z realnym kosmosem gdzie osobliwosc czarnej
          dziury istnieje w przestrzeni 0 , w czasie 0 , w temperaturze 0 bezwzglednego a
          jedynym empirycznie mierzalnym parametrem jest grawitacja.
          4) Osobliwosc pierwotna Big Bang jest w pewnym sensie odwroceniem zapadania
          sie materii w Black Hole. Jest jednak jedna podstawowa roznica. Osobliwosc
          pierwotna to Antygrawitacja/Grawitacja w nierownowadze na korzysc antymaterii.
          To tej przewadze antygrawitacji zawdzieczamy Big Bang , rozszerzanie sie kosmosu
          oraz akceleracje rozszerzania.
          Tak wiec powtarzam raz jeszcze racjonalna sekwencje ewolucji kosmosu:
          Nieskonczony Potencjal Nicosci (Bog)......antygrawitacja/grawitacja w stanie
          rownowagi.......czynnik sprawczy......antygrawitacja/grawitacja w stanie
          nierownowagi(osobliwosc pierwotna)= WIMiniP i przestrzen i czas = neutrony =
          = gwiazdy i galaktyki = pierwiastki = planeta ziemia = zwiazki organiczne =
          = jednokomorkowce = wielokomorkowce = czlowiek
          Przemysl to sobie a na pewno zauwazysz nieracjonalnosc dogmatu
          materialistycznego.
          • toja3003 leonard3, ja pytam jedynie: 16.07.07, 12:00
            dlaczego w ogóle istnieje cokolwiek, skoro cała empiryczna nauka uczy, że z
            nicości nie może powstać coś. Podział na meterializm i niematerializm jest dla
            mnie w tym kontekście językowy.

            Mówię tu tylko o naukowym wymiarze zagadnienia a nie religijnym. Wiara nie
            podlega prawom nauki choć, zdaniem JPII, „nasza cywilizacja potrzebuje do lotu
            dwóch skrzydeł: wiary i nauki; z jednym skrzydłem nie da się latać”. I z tym
            zdaniem się osobiście zgadzam.

            A wiara jest jak widać bardzo potrzebna skoro cała ludzkość jest wierząca:
            większość wierzy w istnienie Boga a mniejszość wierzy w jego nieistnienie
            prawda?
            • Gość: leonard3 Re: leonard3, ja pytam jedynie: IP: *.adsl.inetia.pl 16.07.07, 13:40
              Toja, JPII mial calkowicie racje. Myslenie racjonalne i Teizm nie wykluczaja
              sie.
              Ale zebys mogl byc usatysfakcjomowany, musi to byc Twoje myslenie, najlepiej w
              procesie medytacji. Nikt tej pracy za ciebie nie wykona.
              Ja ci moge jedynie odslonic moje przekonania.
              1) Czy z niczego moze powstac cos? Tak. Dowodem jest twoje istnienie.
              Cala rzeczywistosc to Nothingness i Somethingness. Nic i Cos.
              Nic i Cos nie sa przeciwstawieniem. Cos jest kontynuacja Nic.
              2)Co to jest Nicosc? Nicosc jest to BRAK tego co stworzone.
              Nicosc to BRAK wszystkiego co jest kosmosem. Nicosc nie jest kamieniem,nie
              jest czlowiekiem, nie jest przestrzenia, nie jest trawa, nie jest czasem,
              nie jest kosmosem, nie jest energia.
              Ale czy znaczy ze nicosc to jest "pustka". Wcale nie. Nicosc jest tym czego nie
              mozesz sobie doswiadczyc.
              3) Jaka jest nicosc? Nicosc jest w czasie 0. Czas 0 to JEDNOCZESNOSC
              przeszlosci, terazniejszosci i przyszlosci. Czas O to takze brak seqwenyjnosci-
              - nic nie jest pierwsze i nic nie jest ostatnie. Czas 0 to WIECZNOSC.
              4) Najbardziej bulwersuje cie jak z "niczego moze powstac cos" czyli jak
              "materia moze powstac z niczego"
              A dlaczego nie bulwersuje cie fakt , ze z "materii moze powstac nicosc".
              Bo przeciezna oczach calego swiata taki cud zachodzi. Codzienni miliardy ton
              materii sa zamieniane w nicosc w osobliwosci black hole. Osobliwosc black hole
              istnieje w czasie O , w przestrzeni 0 i w temperaturze 0. Jest w nicosci.
              • toja3003 leonard3, jest szereg elementów Twojej wypowiedzi, 16.07.07, 14:36
                leonard3, jest szereg elementów Twojej wypowiedzi, z którymi się całkowicie
                zgadzam, np. że teizm i racjonalizm się uzupełniają i trzeba do tego dojść
                własną medytacją ale chciałbym w kwestii powstania Wszechświata pozostać tylko
                na gruncie naukowym a tu obowiązuje model teoretyczny potwierdzony
                doświadczalnie.

                Osobliwość czaronodziurowa nie jest dla mnie nicością, bo skojarzone są z jej
                istnieniem prawa jej funkcjonowania tj. transformacji materii w czarną dziurę
                bądź odwrotnie. A mówię tu o materii szrokorozumianej a więc nie tylko
                czasoprzestrzeni wypełnionej polami czy cząsteczkami ale także o informacji z
                nią skojarzonej. Nicość to brak wszystkiego. Także brak czarnych dziur i ich
                ewolucji czy transformacji, praw z nimi związanych, które odkrywamy. Czas jest
                dla mnie rzeczą wtórną do informacji. Czas 0 to pewien wyróżniony moment ale
                nie całkowity brak czasu. Interpretuję bowiem czas jako miarę zmiany a zmiany
                są zawsze skutkiem czegoś i pytam skąd te zmiany? Jaka jest ich praprzyczyna?

                Model, który pokazujesz jest jak dotąd niezweryfikowany praktycznie
                powtarzalnym doświadczeniem, można w niego wierzyć albo nie. O tym, że zero i
                nicość to dwie róśne rzeczy pisałem wcześniej; powtórzę:
                zero i „nic” to dwie różne rzeczy, masz odmienne zdanie – twoja sprawa, ja
                pozostaję przy swoim. Służę przykładami: np. z ekonomii zerowy bilans
                istniejącej firmy a brak bilansu nieistniejącej firmy to dwie różne rzeczy.
                Fizyka: równowaga sił oddziałujących na obiekt a brak tych sił i brak obiektu
                to też dwie różne rzeczy. Matematyka stosowana: w praktyce bazodanowej
                rozróżnia się zerową wartość pola (lub np. spacje dla zmiennych znakowych) oraz
                brak wartości czyli „nic” (=NULL czyt. nal, termin angielski, nie mylić z
                niemieckim Null czyli zerem właśnie). Definicje matematyczne „niczego” są
                najbardziej zaawansowane formalnie i oznaczają np. wyróżnioną wartość, którą
                można przypisać dowolnemu atrybutowi dowolnego typu. Oznacza ona, że faktyczna
                wartość tego atrybutu jest niedostępna, nieprzypisana, nieznana lub nieistotna.
                Pominę dalsze przykłady i komentarze – temat obszerny.

                Wniosek: wartość zerowa dla rozważań kosmologicznych dot. praprzyczyny jest
                nieprzydatna; należy wychodzić od braku wartości.
                • Gość: leonard3 Re: leonard3, jest szereg elementów Twojej wypowi IP: *.adsl.inetia.pl 16.07.07, 15:38
                  Toja, "model teoretyczny potwierdzony doswiadczalnie"? Nie ma takiego modelu.
                  1)Sekwencja kosmosu, ktora ja proponuje od momentu powstania neutronu jest
                  identyczna z ortodoxia naukowa z jedna poprawka (zrozumienie black hole)
                  2)"Czy model (czarnej dziury), ktory ja pokazuje, jest niezweryfikowany
                  praktycznie"? Odwagi Toja. Otworz oczy. Kazdy black hole model ortodoxyjnej
                  fizyki jest nieweryfikowany praktycznie i JEST CALKOWICIE NIERACJONALNY.
                  Pitagoras , Platon czy Archimedes zdechli by ze smiechu czytajac bzdety
                  ortodoxyjnej fizyki.
                  3)Czym jest " osobliwosc czarnodziurowa" No prosze ortodoxo , odpowiedz!!!!
                  Masz caly internet i wszystkich fizykow. No i co? Gowno. Zadnej odpowiedzi.
                  Czy osobliwosc to forma materii czy energii? Oczywiscie NIE.
                  4)"czas 0 to wyrozniony moment?" Nie prawda. Czas i przestrzen nie istnieja
                  bez materii. Materiogeneza=czasoganeza=przestrzeniogeneza
                  Materia = 0 to Czas=0 to przestrzen=0
                  5) To ze 0 i nicosc to dwie rozne rzeczy twierdzilem od "zawsze". Jest to
                  oczywiste. Ale wcale nie w twoim zrozumieniu.
                  Do potrzeb dyskusji o Bogu musisz przypisac tym slowom specyficzne znaczenia:
                  0 = emptiness (pustka,nie istnienie, not to be)
                  Nicosc = "istnienie nieistniejacego" lub dokladniej "potencjal istnienia
                  nieistniejacego" lub dokladniej "potencjal nieskonczony nicosci".
                  Tylko w tym zrozumieniu mozesz zbudowac most pomiedzy racjonalnoscia i
                  matafizyka.
                  • toja3003 leonard3, upieram się przy konieczności weryfikacj 16.07.07, 16:16
                    leonard3, upieram się przy konieczności weryfikacji doświadczalnej założeń
                    teoretycznych, w przeciwnym wypadku mamy do czynienia jedynie ze spekulacją a
                    nie nauką. Powtarzam: czarna dziura nie jest nicością i przy tym obstaję.
                    Twierdzenie, że „czas nie istnieje bez materii” jest o tyle słuszne, że
                    koresponduje z podaną przeze mnie definicją czasu: „czas jest miarą zmiany”.

                    Czas zatem może istnieć bez przestrzeni czy wąsko rozumianej materii (stany
                    masowo-energetyczne) jeśli mamy do czynienia z transformacjami szeroko
                    rozumianej materii (informacja). Piszesz, że 0 i nic to dwie różne rzeczy ale
                    zdanie wcześniej chcesz pokazać powstanie czegoś z nicości wychodząc od 0 a nie
                    od nicości.

                    A zdanie później piszesz błędne równanie 0 = nicość. 0 już jest czymś zatem
                    zachodzi 0 > nicość. Czyli 0 = coś + nicość. Ja pytam: skąd się wzięło owo coś.

                    Natomiast twój argument „gó.., żadnej odpowiedzi” pozostawiam bez komentarza.
                    • Gość: leonard3 Mikrokwazary IP: 83.238.144.* 16.07.07, 16:47
                      Epokowe znaczenie beda mialy wnioski z obserwacji mikrokwazarow czyli obiektow
                      podwojnych skladajacych sie z czarnej dziury wielkosci kilku mas slonca i
                      orbitujacej gwiazdy pochlanianej.
                      Pomiary nieregularnosci orbity pozwola na udowodnienie, ze przyrost grawitacji
                      black hole jest wiekszy niz ubytek grawitacji gwiazdy.
                      Bylby to 100% dowod grawitacyjnej teorii materii.
                      Bedzie to jedno z najwiekszych odkryc w historii ludzkosci rewolucjonizujace
                      fizyke, kosmologie i teologie
                      • Gość: Enes ]an Re: Mikrokwazary IP: *.rtk.net.pl 16.07.07, 22:33
                        Konkretny problem - konkretna odpowiedź (promocja).
                        Zdaje się, że w Enes ten problem mamy już rozpracowany.

                        Doprecyzuj:
                        > Pomiary nieregularnosci orbity pozwola na udowodnienie, ze przyrost grawitacji
                        > black hole jest wiekszy niz ubytek grawitacji gwiazdy.

                        Czy chodzi Ci o to, że czarna dziura okradając gwiazdę z masy - działa na nią
                        coraz to silniej(zwłaszcza pływowo)tzn. silniej niż wynikałoby to z
                        pochłoniętej masy i zmniejsza się orbita tej gwiazdy ?
                        • Gość: leonard3 Re: Mikrokwazary IP: *.adsl.inetia.pl 16.07.07, 23:40
                          Tak. Ale jaki z tego wniosek?
                          • Gość: Enes ]an Re: Mikrokwazary IP: *.rtk.net.pl 16.07.07, 23:50
                            Gość portalu: leonard3 napisał(a):
                            > Tak. Ale jaki z tego wniosek?

                            BH zmienia kształt, co przy okazji umożliwia promieniowania gamma (w tym X).
                            Zmiana orbity gwiazdy wynika ze zwyczajnej zasady zachowania momentu pędu.
                            • Gość: Enes ]an Re: Mikrokwazary IP: *.rtk.net.pl 17.07.07, 00:05
                              Gość portalu: Enes ]an napisał(a):

                              > Gość portalu: leonard3 napisał(a):
                              > > Tak. Ale jaki z tego wniosek?
                              >
                              > BH zmienia kształt, co przy okazji umożliwia promieniowania gamma (w tym X).
                              > Zmiana orbity gwiazdy wynika ze zwyczajnej zasady zachowania momentu pędu.

                              Po prostu chyba w rzeczywistości realizuje się to, co teoretycznie udowodnił
                              chyba Grisza Pelerman ( zdaje się przekształcenie pączka w pączek z dziurką,
                              czy coś w tym rodzaju).
                            • Gość: leonard3 Re: Mikrokwazary IP: *.adsl.inetia.pl 17.07.07, 00:08
                              Jaki jest wniosek z faktu, ze przyrost grawitacji black hole jest jest wiekszy
                              niz zmniejszenie sie grawitacji gwiazdy ?
                              • Gość: Enes ]an Re: Mikrokwazary IP: *.rtk.net.pl 17.07.07, 18:11
                                Gość portalu: leonard3 napisał(a):

                                > Jaki jest wniosek z faktu, ze przyrost grawitacji black hole jest jest wiekszy
                                > niz zmniejszenie sie grawitacji gwiazdy ?

                                Nie mogę ciągle podawać jak na talerzu,
                                spróbuj sam mając już surowce.

                                Mamy zatem rosnącą czarną dziurę Enesa-Pelermana
                                i tracącą masę gwiazdę.
                                Jak zmienia się geometria takiego układu ?
                                Czy odległość gwiazdy od BH zależy tylko od zmniejszającej się orbity ?
                                • Gość: Enesjan Re: Mikrokwazary IP: *.rtk.net.pl 18.07.07, 20:23
                                  Leo,
                                  czy pytania są za trudne i potrzebujesz podpowiedzi ?
                                  • Gość: leonard3 Re: Mikrokwazary IP: 83.238.144.* 18.07.07, 21:22
                                    Tak, chodzi o tego samego Perelmana , wlasciciela Koszer Deli na Brooklynie
                                    • Gość: Enes ]an Re: Mikrokwazary IP: *.rtk.net.pl 18.07.07, 23:14
                                      Gość portalu: leonard3 napisał(a):
                                      > Tak, chodzi o tego samego Perelmana , wlasciciela Koszer Deli na Brooklynie


                                      Nie będę sie upierał.
                                      Niech będzie: dziurawa czarna dziura im. Enesa.
                                      Zadowolony ?
                                      • Gość: leonard3 Re: Mikrokwazary IP: 83.238.144.* 18.07.07, 23:21
                                        OK. Co istnieje "poza skrajem" kosmosu?
                                        • Gość: Enes ]an Re: Mikrokwazary IP: *.rtk.net.pl 18.07.07, 23:45
                                          Gość portalu: leonard3 napisał(a):
                                          > OK. Co istnieje "poza skrajem" kosmosu?

                                          Zdaje się, że przestrzeń fizyczna na bazie trójwymiarowej przestrzeni
                                          euklidesowej.
                                          • Gość: ]an z Enes Re: Mikrokwazary IP: *.rtk.net.pl 19.07.07, 00:04
                                            Gość portalu: Enes ]an napisał(a):

                                            > Gość portalu: leonard3 napisał(a):
                                            > > OK. Co istnieje "poza skrajem" kosmosu?
                                            >
                                            > Zdaje się, że przestrzeń fizyczna na bazie trójwymiarowej przestrzeni
                                            > euklidesowej.

                                            Poprawka, powinno być :

                                            "Zdaje się, że przestrzeń fizyczna (bez deformacji) na bazie trójwymiarowej
                                            przestrzeni euklidesowej".
                                            • Gość: leonard3 Co jest "poza krancem" kosmosu? IP: 83.238.146.* 19.07.07, 08:03
                                              A co sie t tej przestrzeni znajduje?
                                              • Gość: ]. z Enes Re: Co jest "poza krancem" kosmosu? IP: *.rtk.net.pl 19.07.07, 10:16
                                                Gość portalu: leonard3 napisał(a):
                                                > A co sie t tej przestrzeni znajduje?

                                                Tworzywo primordialne, z którego powstała ruchoma część Wszechświata.
                                  • Gość: ]. z Enes Re: Mikrokwazary - info... IP: *.rtk.net.pl 19.07.07, 14:12
                                    archiwum.wiz.pl/2000/00020600.asp
                                    • Gość: ]. z Enes Re: Mikrokwazary - info... IP: *.rtk.net.pl 20.07.07, 13:45
                                      Gość portalu: ]. z Enes napisał(a):

                                      > archiwum.wiz.pl/2000/00020600.asp

                                      (...)
                                      "Na wyjaśnienie ciągle czekają dwie fundamentalne kwestie. Nie wiemy, jaki jest
                                      mechanizm powstawania dżetów. Nie mamy też pojęcia, dlaczego tylko niewielki
                                      odsetek kwazarów ma dżety i emituje promieniowanie radiowe. Dżety są problemem
                                      nie tylko dla teoretyków, lecz także dla obserwatorów."
                                      (...)

                                      Mechanizm powstawania dżetów został rozpracowany w Enes
                                      chyba na przykładzie kwazara galaktycznego i opublikowany
                                      w Necie chyba ok. 2 lata temu.
                                      Przy mikrokwazarach mechanizm nalezałoby stosować odpowiednio...
                    • Gość: leonard3 Re: leonard3, upieram się przy konieczności weryf IP: 83.238.144.* 16.07.07, 17:03
                      1) Gdzie ja napisalem" 0=Nicosc" ? Zacytuj fragment. Nigdy tak nie pisalem
                      2) Gdzie ja napisalem, ze mozleiw jest "powstanie czegos z nicosci
                      wychodzac od O ? Zacytuj fragment. Nigdy tak nie pisalem
                      3) Nie ma "szeroko rozumianej" i "wasko rozumianej materii" To konfabulacja
                      ignoranta.
                      4)Slusznie sie upierasz przy doswiadczalnej weryfikacji zalozen teoretycznych.
                      Dlatego przeczytaj sobie moj artykul "microkwazary". Jest w nim mowa o
                      doswiadczalnej weryfikacji grawitacyjnej teorii materii
                      • toja3003 przepraszam, że 16.07.07, 17:09
                        jestem ignorantem, który coś konfabuluje. żegnam.
                        • Gość: leonard3 Re: przepraszam, że IP: 83.238.144.* 16.07.07, 17:48
                          toja, dziekuje za dyskusje. Do widzenia.
    • wj_2000 Drogi Autorze 16.07.07, 10:54
      "Wiemy mniej więcej, że zaczął się on jakieś pół miliona lat po Wielkim
      Wybuchu, kiedy kosmos ostygł i wypełnił się obłokami wodoru i helu, które były
      nieprzezroczyste dla światła."

      Gdy Wszechświat ostygł, to właśnie jądra wodoru i helu połączyły się z
      elektronami i (w wiekszości) spadły do stanu podstawowego. To właśnie znane nam
      formy tych pierwiastków - znakomicie przezroczyste (za wyłączeniem linii
      absorbcyjnych, rzecz jasna). Czyli piszesz NA OPAK.

      To właśnie w tym momencie rozprzęgło się promieniowanie od materii i fotony z
      owego okresu stanowią istniejące do dziś promieniowanie tła. Plazma wodorowo
      helowa istniała PRZED tym czasem "wystarczającego" ostygnięcia. Była
      nieprzezroczysta, a promieniowanie termiczne było w równowadze z materią.
      LICZBA fotonów odpowiadająca temperaturze owego przejścia w stan przezroczysty
      jest równa liczbie tych fotonów DZISIAJ (z jakimiś małymi stratami, rzecz
      jasna). W okresie plazmowym, liczba fotonów była określona przez temperaturę
      materii, bo stała emisja i absorbcja zapewniała równowagę termiczną
      odpowiadającą danemu czasowi.

      "Zresztą nie było wtedy czemu świecić."

      To akurat częściowa prawda! Jeśli przez "świecić" rozumieć kreację nowych
      fotonów, to istotnie. ALE cała masa fotonów latała w te i we wte. Nasze
      poczciwe promieniowanie tła JUŻ było. Było i przetrwało, bo materia była
      PRZEZROCZYSTA.

      "Dzisiejsze przestrzenie międzygalaktyczne wciąż wypełnia wodór i hel, ale nie
      są to już - jak w "ciemnych wiekach" - atomy neutralne, lecz w większości
      elektrycznie naładowane (zjonizowane)."

      Wodór zjonizowany DZISIAJ to margines wodoru kosmicznego. Wodór zjonizowany,
      pozostawiony sam sobie przejdzie w niezjonizowany. Jedynie W POBLIŻU gwiazd
      może on być wzbudzony. Ale te obszary to skrajnie mały ułamek Kosmosu. Inaczej
      w ogóle nie moglibyśmy mówić o promieniowaniu tła (pamietającym okres ok.
      300 000, a może pół miliona lat po wielkim wybuchu).
      • Gość: pioc Drogi Czytelniku IP: *.agora.pl 16.07.07, 14:39
        > formy tych pierwiastków - znakomicie przezroczyste (za wyłączeniem linii
        > absorbcyjnych, rzecz jasna). Czyli piszesz NA OPAK.

        Ależ skąd! Obłoki wodoru molekularnego wcale nie są przezroczyste - o czym
        można się przekonać patrząc na przykład na zdjęcia teleskopu Hubble'a:

        pl.wikipedia.org/wiki/Obszar_H_II
        Wyraźnie piszę o tym okresie, kiedy wodór przestał być zjonizowany, a więc nie
        było już plazmy (oczywiście, promieniowanie wciąż jonizowało molekuły wodoru -
        ale z rzadka, nie był to proces równowagowy).

        > To akurat częściowa prawda! Jeśli przez "świecić" rozumieć kreację nowych
        > fotonów, to istotnie. ALE cała masa fotonów latała w te i we wte.

        Racja, byla cała masa fotonow - dziś rejestrowanych jako promieniowanie tła.
        Dla nich oczywiście obłoki wodoru były przezroczyste - wodór ich nie pochlaniał
        (no, może z rzadka). Dlatego że miały za małą energię, żeby spowodować re-
        jonizację (ponowną jonizację) obłoków wodoru.
        Żeby ponownie zjonizować atomy wodoru - na taką skalę, jak dziś to obserwujemmy
        we Wszechświecie - potrzeba było fotonów nadfioletowych. Skąd się one wzięły?
        O tym właśnie jest mój tekst.


        > Wodór zjonizowany DZISIAJ to margines wodoru kosmicznego.

        Nieprawda. Zacytuję tutaj frgment artykułu Abrahama Loeba (b. znany gość)
        z ”Scientific America” (listopadowy numer 2006):

        ”Although the world around us is composed of atoms, the bulk of the universe's
        ordinary matter today is in the form of plasma, located deep in intergalactic
        space. The observed spectra of the most distant (and hence oldest) known
        quasars, galaxies and gamma-ray bursts indicate that this diffuse cosmic
        hydrogen was fully ionized by a cosmic age of one billion years.”

        Pozdrawiam
        Piotr Cieśliński
        (autor)


    • Gość: astro Re: Gwiazdy ciemnych wieków IP: *.lodz.dialog.net.pl 16.07.07, 14:15
      Jeśli chcecie pomóc w przeszukiwaniu nieba, przyłączcie się do projektu ze strony www.galaxyzoo.org.

      Pozdrawiam
      astro

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka