Dodaj do ulubionych

Zasady maturalne

29.11.12, 11:43
Pytanie na szybko: jakie są ograniczenia w przedmiotach maturalnych (na dziś), ile przedmiotów można zadawac na poziomie rozszerzonym, podstawowym ? Czy w to wchodzą języki ? Czy są ograniczenia z dołu (tzn ile jest minimum). Czy jak się zdaje np geografie rozszerzoną to też trzeba wtedy podstawową ? Bo z matematyką chyba tak jest (i chyba z polskim, tak ?)

Wiem że moge to gdzieś wyczytac, ale mi się nie chce szukac, więc jak ktos wie, to pls !!!
Obserwuj wątek
    • Gość: menodo Re: Zasady maturalne IP: *.adsl.inetia.pl 29.11.12, 12:12
      Jeśli od tej informacji ma zależeć przyszłość jakiegoś dziecka, to radzę pogrzebać w necie.
      Natomiast w zeszłym roku - chodzi o maturę pisemną - trzeba było zdać trzy przedmioty obowiązkowe na poziomie rozszerzonym:
      polski
      matematyka
      jęz. obcy

      ( to zdawali wszyscy -także ci, którzy zdawali maturę rozszerzoną z ww. przedmiotów)

      oraz obowiązkowo jeden przedmiot dodatkowy na poziomie i/lub podstawowym - do wyboru było ich ze 20.
      Ale słyszałam, że to się ma zmienić i że przedmiot dodatkowy będzie trzeba zdawać tylko na poziomie rozszerzonym

      Maksymalnie można było zdawać 6 przedmiotów dodatkowych.
      .

      • agatka_s Re: Zasady maturalne 29.11.12, 12:15
        Obowiazkowo polski matma i jezyk NA POZIOMIE ROZSZERZONYM ???????
        • Gość: menodo Re: Zasady maturalne IP: *.adsl.inetia.pl 29.11.12, 12:22
          NA POZIOMIE ROZSZERZONYM ???????

          Nie, PODSTAWOWYM!!! oczywiście.

          Sorry, ale jakaś nieskupiona teraz jestem:(
      • Gość: menodo Re: Zasady maturalne IP: *.adsl.inetia.pl 29.11.12, 12:18
        "oraz obowiązkowo jeden przedmiot dodatkowy na poziomie i/lub podstawowym "

        Miało być: obowiązkowo co najmniej jeden przedmiot dodatkowy ( maks. - 6) na poziomie podstawowym lub rozszerzonym.











        '
        • Gość: hawa.etc Re: Zasady maturalne IP: *.play-internet.pl 29.11.12, 12:30
          Miało być: obowiązkowo co najmniej jeden przedmiot dodatkowy ( maks. - 6) na p
          > oziomie podstawowym lub rozszerzonym.

          O, naprawdę? Fajnie, że to się zmieniło. W 2010 nie było obowiązku zdawania czegokolwiek ponad przedmioty podstawowe.
          • Gość: menodo Re: Zasady maturalne IP: *.adsl.inetia.pl 29.11.12, 12:50
            W 2010 nie było obowiązku zdawania cze
            > gokolwiek ponad przedmioty podstawowe. "

            Tylko trzy przedmioty: polski, matematyka i język?
            Nie było obowiązku zdawania przedmiotu dodatkowego?
            Moim zdaniem był taki obowiązek - nie było obowiązku ( i nadal go nie ma) zdawania niczego na poziomie rozszerzonym.
            • Gość: learning-to-fly Re: Zasady maturalne IP: *.uni.lodz.pl 29.11.12, 16:56
              nie było obowiązku zdawania niczego pond 3xP
              W moim roczniku (2008) na dodatek tym trzecim "P" mogło być cokolwiek
              • Gość: menodo Re: Zasady maturalne IP: *.adsl.inetia.pl 29.11.12, 17:14
                earning-to-fly napisał(a):

                > nie było obowiązku zdawania niczego pond 3xP
                > W moim roczniku (2008) na dodatek tym trzecim "P" mogło być cokolwiek"

                No już wiem, że nadal nie ma :(

                A to trzecie "P" - cokolwiek, to o co chodzi?
                • Gość: hawa.etc Re: Zasady maturalne IP: *.play-internet.pl 29.11.12, 18:19
                  learnig Ci już odpowiedziała, ale powtórzę - nie było takiego obowiązku. W dodatku na część kierunków na UW można było się dostać bez przedmiotów dodatkowych. Ja je zdawałam, ale na studia ekonomiczno-menedżerskie się dzięki dobrze zdanym podstawom. Na dobrą sprawę mogłam nie zdawać niczego innego (ale dobrze, że zdawałam, bo kierunek był porażką i na kolejne studia przydała się normalna matura).

                  A z tym trzecim p chodzi o to, że zanim matematyka była obowiązkowa, to można było sobie dobrać dowolny przedmiot jako trzeci. Np. geografię, na tym poziomie naprawdę banalna.
            • jakw Re: Zasady maturalne 02.12.12, 10:51
              Gość portalu: menodo napisał(a):
              > Moim zdaniem był taki obowiązek - nie było obowiązku ( i nadal go nie ma) zdawa
              > nia niczego na poziomie rozszerzonym.
              Na pewno będzie obowiązek zdawania 1 przedmiotu na poziomie rozszerzonym od matury 2015 - i wtedy nie będzie już zdawania przedmiotów na poziomie podstawowym poza polskim, matematyką i językem obcym.
              • Gość: mama Re: rozszerzenia i języki IP: *.devs.futuro.pl 06.12.12, 11:18
                > Na pewno będzie obowiązek zdawania 1 przedmiotu na poziomie rozszerzonym od mat
                > ury 2015

                A czy tym rozszerzonym będzie mógł być język obcy, polski lub matematyka?


                I zastanawia mnie kwestia drugiego języka obcego.
                Skoro ma nie być już podstawy, a szkoły nie zapewniają rozszerzenia z dwóch języków, tzn że a) nie będzie się w ogóle zdawać drugiego obcego (na poziomie podstawowym), b) przygotowanie do rozszerzenia będzie realizowało się poza szkołą?

                Wiadomo, że sporo zdolnych licealistów ma dobrze opanowany j. ang. I w znacznej większości szkół jest on realizowany jako rozszerzony. Ale też niemała grupa dobrze radzi sobie z drugim jezykiem. I tu klops. Nie widzę szkół (nie Warszawa), które gwarantowałyby naukę drugiego języka na poziomie rozszerzonym (nie mam tu nawet na myśli liczby godzin, tylko realizowany materiał). Jedynie jeśli zbierze się grupa zaawansowana ( a to wiadomo dopiero we wrześniu), to niektóre szkoły godzą się realizować materiał na ciut wyższym poziomie, ale rzadko na poziomie matury rozszerzonej. Pat? Czy jeszcze sprawa niedograna?
                • agatka_s Re: rozszerzenia i języki 06.12.12, 11:43
                  Ale chyba nie ma takich studiów gdzie premiuje się dwa języki na poziomie rozszerzonym. Na SGH są 2 języki, ale drugi wystarczy na poziomie podstawowym (jedyna premia jest za poziom 2j, jak na dzień dzisiejszy). Nie wiem jak jest na lingwistykach ? Lepiej aby oba były rozszerzone ?


                  Może się myle ale poprostu nie ma sensu zdawac 2 języki jako rozszerzone. Należy wybrac jako rozszerzony ten w którym czujemy się lepiej i po sprawie. Nie ma pieniędzy aby drugi język był uczony w większym wymiarze godzin, cieszmy się że w ogóle 2 języki są obowiązkowe, bo kiedyś tak nie było.
                  • menodo Re: rozszerzenia i języki 06.12.12, 14:01
                    agatka_s napisała:

                    > Ale chyba nie ma takich studiów gdzie premiuje się dwa języki na poziomie rozsz
                    > erzonym.

                    Na UW są. Lingwistyka stosowana albo makrokierunek językowo-kulturoznawczy.
                  • Gość: hawa.etc Re: rozszerzenia i języki IP: *.play-internet.pl 06.12.12, 18:35
                    Nie wiem jak jest na li
                    > ngwistykach ? Lepiej aby oba były rozszerzone ?

                    Nie ma żadnych szans, żeby się dostać, jeżeli któryś jest na podstawowym. Przynajmniej w Warszawie.
                  • Gość: mama Re: rozszerzenia i języki IP: *.devs.futuro.pl 08.12.12, 15:09
                    >Nie ma pieniędzy aby drugi język był uczony w większym wymiarze godzin, cieszmy się
                    > że w ogóle 2 języki są obowiązkowe, bo kiedyś tak nie było.

                    Szczególnie "pocieszające" jest, kiedy latorośl 8 rok z rzędu od nowa poznaje czas pr. prf (ang), a z niem 5 rok z rzędu jest na etapie : wo wohnst du? Rozumiem, że ty miałaś szczęście do edukacji językowej dziecka, ale rzeczywistość w większości szkół nie jest różowa. I pomijając fakt, co, kto będzie zdawać na maturze, to raczej społeczeństwa nie stać na to, aby po np 7 latach nauki w państwej szkole wymagania językowe były na poz. A2
                    • agatka_s Re: rozszerzenia i języki 08.12.12, 15:29
                      Mówimy o 2 rzeczach. Jedna to siatka godzin. I jest, jak jest. Drugi język jest uczony w minimalnym wymiarze godzin, i tak że zakłada się że ktoś ten drugi język zaczyna od zera, nie ma założenia że ten język będzie zdawany na maturze, a co jeszcze na poziomie rozszerzonym. Do tego założenia jest dostosowany system uczenia w większosci szkół ponadgim.

                      Druga rzecz to praktyka, a ona zależy już od tego jak konkretna szkoła to zorganizuje. Są szkoły które robią lekcje językowe według klas i mają gdzieś to czy ktos jest zaawansowany, czy nie-i wtedy rzeczywiscie to "Guten morgen" jako pierwsza lekcja może się zdarzyc ;-). Ale są takie szkoły jak np LO mojego syna, gdzie języki, łącznie z angielskim który dla wszystkich klas jest pierwszym językiem, a poziom (i ilosc godzin) zależy czy to klasa IB, dj, czy normalna (a jest ich sporo tych wszystkich klas i języków do wyboru, więc mozaika jest fajna) są uczone w grupach pomiędzyklasowych, podzielonych według umiejętności (które były testowane, od razu po zakwalifikowaniu delikwentów). Funkcjonuje to świetnie.Są pewne autorskie pomysły np to że moj syn angielski ma z 2 nauczycielami (to chyba logistycznie pomaga), ale jest naprawde bardzo fajne według zasady "klient nasz pan, czyli każdemu według potrzeb" (oj cos pozeniłam kapitalizm z komunizmem, chyba).

                      Tak więc moim zdaniem albo należy wybierac szkołe pod tym kątem (mój syn tak wybierał, bo mu zależało aby drugi język miał na zaawansowanym poziomie), albo należy pisac petycje do Dyrektora szkoły, aby te zasady, które sprawdzają się i gdzie indziej, wprowadził i w naszej szkole.

                      Liczby godzin się nie zmieni, chyba że takim mykiem jak u Jeziorańskiego, ze to rodzice finansują dodatkowe godziny.

                      Ale tak już zupełnie między nami, nauczenie się do matury rozszerzonej bez dużej ilosci lekcji w szkole nie jest jakimś mistrzostwem Świata. Te matury nie są przesadnie trudne ;-) Dla mnie osobiście jest ważne aby np ktoś kto skończy LO mógł pojechac na studia i tam np studiowac po angielsku, no i tu nie ma zmiłuj, bez dodatkowych lekcji, konwersacji w przecietnej szkole na taki poziom się nie wejdzie. Tak czy siak dodatkowa nauka języków jak ktoś ma takie ambicje jest konieczna.
                      • Gość: mama Re: rozszerzenia i języki IP: *.devs.futuro.pl 09.12.12, 19:22
                        > Drugi język
                        > jest uczony w minimalnym wymiarze godzin, i tak że zakłada się że ktoś ten drug
                        > i język zaczyna od zera,

                        Własnie z tym się nie mogę pogodzić. Dlaczego OD ZERA? Przecież w gimnazjum jest drugi język, dlaczego w liceum nie może on byc na wyższym poziomie? (siatkę i ilość - pomińmy)

                        >Do tego założenia jest dostosowany system uczenia w większosci szkół ponadgim
                        Ja już byłam wściekła, kiedy w gim. naukę języka ang dziecko zaczynało w szkole całkiem od podstaw. To jest dopiero marnotrawienie pieniędzy podatników.

                        >Są szkoły które robią lekcje językowe według klas i mają gdzieś to czy ktos jest zaawansowany,
                        A po reformie jest to niezgodne z przepisami. Tak jest wygodniej i tyle.

                        > Ale tak już zupełnie między nami, nauczenie się do matury rozszerzonej bez duże
                        > j ilosci lekcji w szkole nie jest jakimś mistrzostwem Świata

                        No zgadzam się. Tylko po kiego grzyba dzieciak ma marnować czas na lekcjach języka od podstaw???

                        >Tak czy siak dodatkowa nauka języków jak ktoś ma takie ambicje jest konieczna.
                        Czyli zaplaćmy raz nauczycielom (z podatków), drugi raz - prywatnie (jeśli kogoś stać oczywiście).
                        • agatka_s Re: rozszerzenia i języki 09.12.12, 20:10
                          Wydaje mi sie ze poprostu zaklada sie ze czesc dzieci zechce w LO zaczac jakis jezyk jako np trzeci (bo np w gimnazjum uczyli sie jezyka ktory im nie odpowiada, albo chca miec trzeci jezyk) i aby to umozliwic zaklada sie ze drugi jezyk musi byc uczony od zera. Ale tak jak napisalam to tylko kwestia dobrej organizacji, bo to sie da w szkole gdzie jest kilka klas zrobic aby czesc osob uczyla sie np wloskiego od zera, a czesc ktora juz wczesniej sie uczyla od jakiegos poziomu zaawansowanego(tez bedacego jakiims kompromisem bo kazdy moze ten wloski znac ciut inaczej). Gorzej jak szkola jest mala, i np mamy 2 klasy jedna z rosyjskim, druga z niemieckim jako drugim jezykiem, wtedy raczej trudno jesli np wiekszosc chce/musi zaczynac od zera, robic lekcje zaaawansowane np dla piatki uczniow co rosyjskiego juz sie uczyli. Jeszcze gorzej jak to male miasto i np 2 licea i wyboru nie ma, no ale taka rzeczywistosc.

                          Dlatego moim zdaniem to bardziej uczen powinien poszukac szkoly odpowiedniej do swojej sytuacji, niz oczekiwac ze szkola da mu indywidualna oferte jezykowa. Jesli to Warszawa to nie ma problemu ze znalezieniem szkol ktore ucza w zaawansowany sposob takich oryginalnych jezykow jak wloski czy hiszpanski, nie mowiac o popularnym niemieckim, ktory w szkole mojego syna jest uczony na conajmniej 4 poziomach zaawansowania, jesli male miasto to gorzej bo pewnie wybor ograniczony, no ale takie zycie, duzo rzeczy w malych miastach jest trudniejsze np dostep do teatru, muzeow itp

                          Zadna szkola z normalnym poziomem jezykow (tzn nie dj, nie IB, nie dofinansowanych przez rodzicow) nie nauczy na poziomie C1/C2, a taki jest potrzebny na studia zagranica, polska matura rozszerzona ktora jest zwienczeniem nauki jezyka jest na poziomie B2, podstawowa na A2 i tego nie da sie przeskoczyc, taka podstawa programowa. Jesli ktos chce byc na poziomie C2 to albo uczy sie w klasie dj, albo IB, albo doucza sie prywatnie. Przy czym poziom B2 jest wystarczajacy do komfortowego poruszania sie w jezyku obcym.
                          • tinywee Re: rozszerzenia i języki 10.12.12, 00:20
                            "Jesli ktos chce byc na poziomie C2 to albo uczy sie w klasie dj, albo IB, albo doucza sie prywatnie."

                            Naprawdę sądzisz, że a) zwykła klasa dj (w sensie zwykłej, niepogłębionej nauki delikwenta) da poziom C2; b) poziom języka (ang.) w ib i dj jest porównywalny?

                            • agatka_s Re: rozszerzenia i języki 10.12.12, 08:33
                              Nie wiem, ale mam wrażenie że mój syn jest w tej chwili blisko C1/C2 (aż takim specem nie jestem aby to dokładnie ocenic), a miał do czynienia z angielskim tylko w szkole (poza jednym pół roku w 2 klasie gim, gdzie zaliczył kurs przygotowujacy ściśle do FC), fakt uczył się zawsze w bardzo dobrych szkołach z ponadprzecietną jakością nauczania i wymiarem godzin angielskiego, np od gimnazjum ma non stop po 6 godzin w tygodniu, plus lekcje po angielsku czasem z innych przedmiotów (choc to akurat zabawa jest, szczerze powiem). Sporo miał też okazji do cwiczenia języka np 4 wymiany zagraniczne (ale to wszystko w ramach szkoły).

                              Nie wiem jaki jest poziom na wyjsciu klas dj i IB, na wejsciu był identyczny w szkole syna, tzn wyniki kandydatow do klas IB i dj ze specjalnego egzaminu jezykowego nie różniły się. Np mój syn spokojnie ze swoim wynikiem byłby w czołówce klasy IB. Dlatego ja te 2 klasy w sensie językowym traktuje tożsamo. Jeśli te 3 lata w IB tak potem róznicują, no to sorry ja tej świadomości nie mam (znam dziewczyne z klasy maturalnej IB ze szkoły syna, bo pracujemy wspólnie w wolontariacie po angielsku, i jej angielski jest podobny do angielskiego mojego syna, tzn tak samo bardzo dobry, ciut gorszy od mojego ale tylko w sensie praktyki i doświadczenia ;-).

                              Też w czyms takim jak WAWMUN

                              www.sejm.gov.pl/sejm7.nsf/transmisje.xsp?unid=D670EB843D7228E6C1257AA00047BF1B
                              , czyli symulowanych obradach ONZ biorą udział uczniowie klas IB i dj i ja ogladajac obrady nie zauważyłam specjalnej różnicy, no ale może ja się nie znam....
                              • joa66 Re: rozszerzenia i języki 10.12.12, 09:17
                                O.... to Twój syn też tam był ? :)
                                • agatka_s Re: rozszerzenia i języki 10.12.12, 09:22
                                  joa66 napisała:

                                  > O.... to Twój syn też tam był ? :)

                                  też ? to Twój był ?

                                  tak, mój już od zeszłego roku "działa"
                                  • joa66 Re: rozszerzenia i języki 10.12.12, 09:29
                                    Tak, ale był lekko rozczarowany , bo nie załapał się do tej komisji, której chciał (trochę ze swojej winy)

                                    Ale w sumie mu się podobało.

                                    Dzięki za catering w szkole :), nie musiałam obiadu gotować.
                                    • agatka_s Re: rozszerzenia i języki 10.12.12, 09:41
                                      za catering to chyba pani Prezydent zapłaciła, to jej trzeba podziękowac.

                                      A co do nauczenia na poziomie C2, w "zwykłej" klasie jest to teoretycznie możliwe pod warunkiem że zbierze się grupa na podobnym poziomie załóżmy że już B1/B2 po gimnazjum to nauczyciel może to doskonalic. Poziom B1/B2 nie jest aż tak masowy po gimnazjum (bo to poziom matury rozszerzonej), więc umówmy się że w wiekszosci klas licealnych następuje jednak nauka od A1/A2 do B1/B2 (a zapewne zdarzają się i przypadki kompletnych analfabetów nawet mimo kilku lat nauki) i tak jest napisana podstawa, tak są dostosowane podręczniki licealne (z takiego podręcznika na poziomie B2 (upper intermediate)zreszta teoretycznie uczy się mój syn, choc podrecznik to jakiś szczegół jest w materiałach które używają). Nie zapominajmy, że szkoła musi myslec o masie uczniów i zagwarantowac minimum dla wszystkich, to co ponad przecietne to tylko w wyjatkowo sprzyjajacych okolicznosciach.

                                      Pamiętajmy też o zdolnosciach językowych, nie każdy dojdzie do poziomu C2, nawet ucząc się całe życie, w nauce języków obcych indywidualne predyspozycje są tak samo ważne jak np w nauce przedmiotów ścisłych, a przecież nie od każdego oczekujemy np wiedzy z fizyki na poziomie matury rozszerzonej ;-) I tak samo jak i fizyki tak super nie trzeba znac, tak samo z jezykami, poziom B2 do normalnego funkcjonowania jest OK, nie potrzeba więcej.
                              • tinywee Re: rozszerzenia i języki 14.12.12, 23:43
                                C2 to poziom biegłości językowej, a nie bardzo dobrej znajomości języka (opis np. tu sswre.lang.com.pl/). Moim zdaniem - kto ma/robi np. CPE, ten jest C1/2. (Przy okazji - wymagany poziom angielskiego na studia magisterskie na anglistyce UW to C1).

                                Oczywiście, że poziom wyjściowy dj i ib może być podobny – dzieci zdają w końcu ten sam egzamin, prawda? I w pierwszej klasie mają razem lekcje angielskiego. Ale potem uczeń ib ma przez DWA lata CZTERY przedmioty po angielsku OPRÓCZ angielskiego, z czytaniem, mówieniem i pisaniem. To jest doświadczenie nieporównywalne ze zwykłą nauką języka, tak mi się przynajmniej wydaje.
                            • joa66 Re: rozszerzenia i języki 10.12.12, 09:25
                              Moim zdaniem "zwykła" klasa gdzie jest min 5 godz tygodniowo języka obcega pozwala osiągnąć poziom C2 pod warunkiem, że:

                              -nauczyciel jest kompetentny

                              -uczeń chce się uczyć i zdaje sobie sprawę, że nauka języka obcego nie polega tylko na robieniu prac domowych i przygotowywaniu się do sprawdzianów
                              • Gość: mama Re: rozszerzenia i języki IP: *.devs.futuro.pl 10.12.12, 17:47
                                joa66 napisała:

                                > Moim zdaniem "zwykła" klasa gdzie jest min 5 godz tygodniowo języka obcega pozw
                                > ala osiągnąć poziom C2 pod warunkiem, że:
                                >
                                > -nauczyciel jest kompetentny
                                >
                                > -uczeń chce się uczyć i zdaje sobie sprawę, że nauka języka obcego nie polega t
                                > ylko na robieniu prac domowych i przygotowywaniu się do sprawdzianów

                                Pozwolę się nie zgodzić:-) Jest jeszcze kwestia zdolności. Mnóstwo ludzi nie jest w stanie wyjść poza poziom B2, a dla wielu - skórka niewarta wyprawki ( w sensie nakład czasu w porównaniu do efektów)

                                Pozatem C2 to poziom studiów magisterskich, więc chyba aż tak nie ma sensu na siłę do niego dązyć w wieku np 18 lat, szkoda młodości;) No i jak wielu znawców twierdzi w C2 to często brak wspólnego mianownika (słownicwo zalezne od ogólenej wiedzy, obycia, wykształcenia, itp).

                                Ja tu biadole, że znowu kolejny rok uczą podstaw w szkołach, a Wy mi tu o C2 jak o bułce z masłem:-)
                          • joa66 Re: rozszerzenia i języki 10.12.12, 07:43
                            Nie wiem jak teraz, ale w rekrutacji rok temu - żadna szkoła nie gwarantowała kontynuacji języka hiszpańskiego. Cervantes obiecywał to jeżeli uzbiera się odpowiednia duża grupa uczniów, ok 15 osób.

                            Języki obce w szkole to problem nie tylko ewentualnego złego poziomu, ale także zła organizacja.
                            • Gość: mama Re: rozszerzenia i języki IP: *.devs.futuro.pl 10.12.12, 17:38
                              > Języki obce w szkole to problem nie tylko ewentualnego złego poziomu, ale także
                              > zła organizacja.

                              Dlatego marzą mi się bony edukacyjne. Ze szkołami jęz. problemu nie ma, zawsze mozna zmienić, gdy się nie sprawdza i po kłopocie.
                              A w szkołach publicznych mamy jeszcze dodatkowy problem. Wielu "anglistów" , co ledwo duka załapało się na etat w szkole wiele lat temu i są nie do ruszenia. A kolejka młodych, wykształconych, biegle władających językiem, po stażach zagranicznych pozostaje bez pracy

                              > żadna szkoła nie gwarantowała
                              > kontynuacji języka hiszpańskiego.

                              No to współczuję. Ale jakby uczeń poszukał ... (za radą agatki;-)
                              • agatka_s Re: rozszerzenia i języki 10.12.12, 18:08
                                Gość portalu: mama napisał(a):

                                > >
                                > > żadna szkoła nie gwarantowała
                                > > kontynuacji języka hiszpańskiego.
                                >
                                > No to współczuję. Ale jakby uczeń poszukał ... (za radą agatki;-)

                                Ale przyjrzyjmy się statystykom, na 53546 maturzystów 2012 w całym woj mazowieckim, 137 osób zdawało mature z hiszpańskiego na poziomie rozszerzonym, a 245 na podstawowym. Z angielskiego na rozszerzonym 12 258, podstawowym 43 372. Naprawde trudno oczekiwac aby szkoły oprocz tych co prowadzą hiszpański jako język uczony jako język podstawowy, prowadziły odziały/grupy z zaawansowanym hiszpańskim. Jakie jest prawdopodobieństwo że znajdą się uczniowie aby stworzyc grupe zaawansowaną ? Natomiast jeśli taka grupa by była, to świństwem jest nie iśc na ręke i nie uczyc na poziomie zaawansowanym.

                                W sumie tak samo jak zaawansowanego hiszpańskiegojako drugi język, można domagac się zaawansowanego japońskiego, na pewno jest kilku maturzystów którzy byliby tym zainteresowani.
                                • joa66 Re: rozszerzenia i języki 10.12.12, 18:37
                                  Z japońskiego, o ile mi wiadomo, matury jeszcze nie można zdawać ;)

                                  Ja nawet jestem w stanie zaakceptować fakt, że nie wszystko jest możliwe, ale podałam ten przykład, żeby pokazać, że wbrew temu ca napisałaś nie jest łatwo znaleźc kontynuację dowolnego ("szkolnego") języka w liceum, nawet w Warszawie.

                                  I uważam, ze jest wiele do zrobienia w kwestii nauczania języków, np wspomniane 'zasiedziałe" nauczycielki. Z całym szacunkiem, ale często (nie zawsze) mają małe pojęcie o nauczaniu komunikowania się w języku obcym. Trudno je zwolnić, ale np jedną klasę może prowadzić 2 nauczycieli - jeden głownie od gramatyki, drugi od właściwej nauki.
                                  • agatka_s Re: rozszerzenia i języki 10.12.12, 18:51
                                    Nie zaczynaj tematu zwalniania nauczycieli (niekompetentnych !!!!) bo to mój KONIK !!!!! I mogłabym tu godzinami dawac przykłady decyzji gdzie zostawiano kogos beznadziejnego ale rok do emerytury, kosztem młodego i fajnego pasjonata....

                                    Ale zapomnijmy o tym dopóki jest karta nauczyciela....

                                    Ja broń Boże nie twierdze że nauka języków jest perfekcyjnie zorganizowana. Ani nie zorganizowana, ani nie uczona przez fachowców, ani najczesciej nie w warunkach odpowiednich. Doskonale też zdaje sobie sprawe że Warszawa, duże miasta to jeden swiat, a tzw prowincja i wieś to zupełnie inna bajka. Ale umówmy się , że też po stronie "popytu" są pewne ograniczenia i poprostu czasem zwyczajnie się naprawde nie da tego hiszpańskiego, jako drugiego języka uczyc na poziomie zaawansowanym dla 2-3 osób w szkole.. W sumie podobną sytuacje mamy z etyką, niby powinna byc, ale realia jakie są takie są, każdy wie. Czasem w liceum jest, bo młodzież czasem wybiera etyke, czasem na zasadzie manifestacji, ale np w podstawówce znalezc chętnych na etyke ?????(nie mówiac o kadrze....)

                                    A japoński mi się tak skojarzył, bo kolega syna się uczy i w sumie mógłby byc zainteresowany...;-)
                                    • Gość: hawa.etc Re: rozszerzenia i języki IP: *.play-internet.pl 10.12.12, 20:17
                                      > Nie zaczynaj tematu zwalniania nauczycieli (niekompetentnych !!!!) bo to mój KO
                                      > NIK !!!!! I mogłabym tu godzinami dawac przykłady decyzji gdzie zostawiano kogo
                                      > s beznadziejnego ale rok do emerytury, kosztem młodego i fajnego pasjonata....

                                      To jest cholernie smutne. Różne panie Jadzie (przepraszam wszystkie kompetentne Jadwigi) pozajmowały posady nauczycieli języka w czasach, gdy był niedobór nauczycieli i otwierano różne szemrane "koledże". Nie znają języka, nie mają pojęcia o tym, jak działa poza podręcznikiem, a co najgorsze - nie uważają, że powinny coś z tym zrobić. Nigdy nie zapomnę mojej nauczycielki, która wykreśliła mi słowo z wypracowania, "bo ona go nie zna". Taka rewolucyjna myśl, żeby sprawdzić w słowniku nie przyszła jej do głowy.

                                      Przy czym niektóre kolegia są naprawdę dobre - to przy uniwersytecie warszawskim, na przykład. Jakbym miała wybierać studia językowe, to raczej nie poszłabym na zwykłą anglistykę, tylko do kolegium właśnie. Natomiast różne szkoły w małych miasteczkach powinny zniknąć z powierzchni ziemi, bo nie pasują do rzeczywiśtości. Choć nie wątpię, że gdy powstawały, to były naprawdę potrzebne.
                                      • Gość: mama Re: rozszerzenia i języki IP: *.devs.futuro.pl 10.12.12, 20:31
                                        > To jest cholernie smutne. Różne panie Jadzie (przepraszam wszystkie kompetentne
                                        > Jadwigi) pozajmowały posady nauczycieli języka w czasach, gdy był niedobór nau
                                        > czycieli i otwierano różne szemrane "koledże". Nie znają języka, nie mają pojęc
                                        > ia o tym, jak działa poza podręcznikiem, a co najgorsze - nie uważają, że powinny coś z tym >zrobić.

                                        Ja rozumiem litość na drugim człowiekiem. Ale jeśliby chirurg kaleczył wszystkich przy operacji, to by go w końcu odsunęli. A nauczyciel kaleczyć język może, wymawiać tak, że Anglik by go nie zrozumiał też i jest nie do ruszenia! To nie jest krzyk przeciwko tym nauczycielom (rozumiem, muszą z czegoś zyć, zważywszy na ich wiek pracy łatwo nie znajdą). No ale czasami trudno potem "wyleczyć" z takiej znajomości języka dzieciaki, nauka komunikacji, to fikcja w takim przypadku.

                                        No i jeszcze problem różnorodności poziomów po licencjacie ...
                                  • Gość: mam Re: rozszerzenia i języki IP: *.devs.futuro.pl 10.12.12, 20:33
                                    >ale np jedną klasę może prowadzić 2 nauczycieli - jeden głownie od gramatyki, drugi od właściwej nauki.

                                    Podoba mi się. Zwłaszcza 'właściwa nauka" :-):-)
                                    • joa66 Re: rozszerzenia i języki 10.12.12, 20:37
                                      "starzy" nauczyciele często potrafią uczyć gramatyki, która przecież też jest ważna.
                                      Nie trzeba ich zwalniać - wystarczy zmienić organizację nauczania. Wiele szkół językowych proponuje 2 lektorów do jednej grupy (nie jednocześnie oczywiście), z których jeden jest często nativem.
                                      • Gość: hawa.etc Re: rozszerzenia i języki IP: *.play-internet.pl 10.12.12, 22:37
                                        > "starzy" nauczyciele często potrafią uczyć gramatyki, która przecież też jest w
                                        > ażna.
                                        > Nie trzeba ich zwalniać - wystarczy zmienić organizację nauczania. Wiele szkół
                                        > językowych proponuje 2 lektorów do jednej grupy (nie jednocześnie oczywiście),
                                        > z których jeden jest często nativem.

                                        Tak jest na filologiach i to dobry system. Nie chodzi o to, żeby wywalać, ale o to, żeby wymagać od nich określonych kompetencji, być może wymuszać doszkalanie (ale prawdziwe doszkalanie, a nie unijne studia podyplomowe w stylu "Wyzwania stojące przed edukacją w XXI wieku"). Może wystarczyłoby przesunąć słabszych merytorycznie nauczycieli do pracy z młodszymi dziećmi.
                                        Po prostu nie mogę się pogodzić z tym, że uczeń może mieć nad nauczycielem przewagę w jego specjalności. A już kilkakrotnie zetknęłam się z tym, że uczniowie mówią lepiej po angielsku, niż szkolne anglistki. I wcale nie chodziło o dzieci dyplomatów.
                                        • joa66 Re: rozszerzenia i języki 10.12.12, 23:29
                                          Może wystarczyłoby przesunąć słabszych merytorycznie nauczycieli do pracy z młodszymi dziećmi.

                                          Hawa, na litość boską ! Bo młodsze dzieci mogą być nauczane przez nauczyciela głuchego, ślepego, bez wykształcenia, tylko po roczny sprzątaniu w Chicago? Mylisz się - to własnie nauczyciel młodszych dzieci powinien mieć najwyższe kwalifikacje.

                                          Właśnie polityka "dla młodszych dzieci może być gorszy" kończy się "przerabianiem" present perfect w liceum po raz sto czterdziesty ósmy.

                                          • Gość: hawa.etc Re: rozszerzenia i języki IP: *.play-internet.pl 11.12.12, 00:22
                                            No, ale nie zaprzeczysz chyba, że młodsze dzieci mają niższy poziom, niż starsze? Jeżeli nauczyciel nie jest w stanie prowadzić naturalnej konwersacji w języku, którego naucza (bywa), to może przerzucić się na lekcje o zwierzątkach, odtwarzanie piosenek, budowanie prostych zdań i uczenie żelaznych podstaw gramatyki. Na poziomie there is, there are taki nauczyciel wcale nie musi szkodzić. O wiele ważniejszy jest entuzjazm, podejście do dzieci itd.
                                            • joa66 Re: rozszerzenia i języki 11.12.12, 09:58
                                              Młodsze dzieci mają niższy poziom , ale..lepsze ucho (i często lepszą pamięć).

                                              I zwłaszcza przy takich dzieciach nauczyciel powinien poprawnie wymawiać np "th".

                                              Porażką polskiej szkoły jest kierowanie do nauczania młodszych uczniów osoby przypadkowe, u których leży metodyka lub poziom języka albo jedno i drugie. Wtedy budowane są PODSTAWY - znajomości (poprawnej!) języka, motywacji. Wtedy zaczyna się wędrówka i jeżeli nauczyciel jest kiepski jest to kręcenie się wokół własnego ogona przez lata (o ile nie zainterweniują rodzice).

                                              To może matematyki będzie uczyła wesoła sprzedawczyni z warzywaniaka, bo liczyć do stu potrafi.



                                              • Gość: hawa.etc Re: rozszerzenia i języki IP: *.play-internet.pl 11.12.12, 10:42
                                                No dobrze, to co można z takim nauczycielem zrobić? Jak można zminimalizować szkodę?
                                                • joa66 Re: rozszerzenia i języki 11.12.12, 11:16
                                                  Tak jak pisałam - tacy nauczyciele są często dobrzy w gramatyce, testach, egzaminach CKE. I niech prowadzą z tego zajęcia - jeżeli klasa x ma 3 godziny języka, jedna niech będzie poświęcona właśnsie temu. I taki nauczyciel prowadzi wszystkie klasy pod tym kątem.

                                                  A przyda się to w... starszych klasach... :)
                                              • Gość: mama Re: rozszerzenia i języki IP: *.devs.futuro.pl 11.12.12, 12:31
                                                > Młodsze dzieci mają niższy poziom , ale..lepsze ucho (i często lepszą pamięć)

                                                Niby tak, ale ja poprę tu hawe. W dobie audio, video, itp, itd przy małych dzieciach jest ogromne pole do popisu.

                                                > Porażką polskiej szkoły jest kierowanie do nauczania młodszych uczniów osoby pr
                                                > zypadkowe, u których leży metodyka lub poziom języka albo jedno i drugie.

                                                Ale metodykę na ogół opracowywuje "góra" (podręczniki). No i mozna byc metodycznie super, a konwersacyjnie - nie do konca. Ja od wielu lat się głowię, dlaczego nie stosuje sie PROSTYCH (jak budowa cepa:-) i skutecznych metod nauczania dzieci. Czyli zamiast kolorowanka i pisanie pojedynczych wyrazów w I klasie przez 45 min (co po roku nauki przynosi efekt mizerny)nie puszczać dzieciom na lekcji prostych (opracowanych metodycznie) bajek, filmików, scenek w wykonaniu nativów??? I odpadnie problem, że nauczyciel z super kwalifikacjami lingwistycznymi nudzi się z dzieciakami, albo niedouczona pani z FCE, ktora 5 razy w zyciu rozmawiała z obcokrajowcem uczy dukać polish english;-).
                                                I tak do 3-4 klasy. A potem się zastanowimy;-)

                                                > To może matematyki będzie uczyła wesoła sprzedawczyni z warzywaniaka, bo liczyć
                                                > do stu potrafi.
                                                Wierz mi, że czasami tak byłoby lepiej. Chyba nic nie jest bardziej dołujacego, jak matematykowi z pasją (do przedmiotu), po ciężkich latach z analizą matematyczną, rachunkiem różniczkowym i całkowym, tudzież innymi teoriami, każe się skupiać miesiącami na tabliczce mnozenia i prawidłach przemienności dodawania i mnozenia.
                                                Ja jestem za kolegiami starego typu. Czyli w podstawówkach nauczyciel nie musi mieć opanowanego przedmiotu na super poziomie studiów magisterskich; ważna jest natomiast metodyka, podstawy na tip-top, podejście do dzieci.

                                                Podobnie z językami. Do nauczania dzieci nikomu nie przyda się wiedza z poziomu C, a nawet B2. Ale poprawność wymowy, swoboda w prostych konwersacjach - to jest niezbedne! Oczywiście mozna powiedzieć, że ten po stazu zagranicznym, na poziomie C2 tez spełnia te wymagania. Tylko że on się szybko wypali i cofnie w rozwoju. Dlatego powinien być rozdział w kaształceniu nauczycieli, w zalezności do czego czuja większe powołanie, gdzie widzą się w przyszłości, w jakiej szkole chcą uczyć.
                                                • joa66 Re: rozszerzenia i języki 11.12.12, 12:43
                                                  Pozwolę sobie trwać przy swoim zdaniu :)
                                                  • Gość: mama Re: rozszerzenia i języki IP: *.devs.futuro.pl 11.12.12, 12:48
                                                    joa66 napisała:

                                                    > Pozwolę sobie trwać przy swoim zdaniu :)

                                                    Jasne, wszak to tylko wymiana poglądów:-)
                                                    Ja też przekonać sie nie dam (bo przeczyłoby to memu doświadczeniu).
                                                  • joa66 Re: rozszerzenia i języki 11.12.12, 12:54
                                                    No więc moje doświadczenie jako rodzica ucznia z poziomem C1/C2, a także doświadczenie byłego nauczyciela j. angielskiego mówi coś innego.
                                                  • Gość: mama Re: rozszerzenia i języki IP: *.devs.futuro.pl 11.12.12, 13:08
                                                    > No więc moje doświadczenie jako rodzica ucznia z poziomem C1/C2,

                                                    Zaczynałaś naukę syna od pisania w jęz. ang???

                                                    >a także doświadczenie byłego nauczyciela j. angielskiego mówi coś innego.
                                                    Ale to, że Ty nie czułaś się wypalona o niczym nie świadczy. Może masz powołanie do nauczania i nie przeszkadza Ci przez 20 lat powtarzanie I'am ...?
                                                  • joa66 Re: rozszerzenia i języki 11.12.12, 16:51
                                                    Chyba mówimy o czymś innym :)

                                                    Ja nie sugeruję, że dzieci powinny być uczone TAK JAK młodzież.

                                                    Mówię, że nauczyciel małych dzieci nie może być słaby/ słabszy merytorycznie.

                                                    Merytorycznie = językowo i metodycznie.
                                                    Wiącej napisę później :)
                                                  • Gość: hawa.etc Re: rozszerzenia i języki IP: *.play-internet.pl 11.12.12, 17:10
                                                    Ja tylko mówię, że małym dzieciom nie zaszkodzi to, że nauczyciel nie zna np. terminologii z zakresu ochrony środowiska. Bo niby jak? Dużym dzieciom może zaszkodzić bardzo konkretnie.
                                                  • joa66 Re: rozszerzenia i języki 11.12.12, 18:26
                                                    Terminologii specjalistycznej na zawołanie trudno wymagać od nauczyciela, bez przesady.

                                                    Ale po kolei:

                                                    1) Nie wierzę, że istnieją nauczyciele, którzy są dobrzy metodycznie i mają niemal nieskazitelną wymowę, ale ich słownictwo ogranicza się do krowa i kot. I oni będą uczyć w podstawówce, a w liceum nauczyciel o tych cechach, który zna jeszcze słowa jałówka i żbik. Pewne rzeczy idą ze sobą w parze.

                                                    2) Dobry merytorycznie nauczyciel będzie wiedział kiedy i jak wprowadzić pisanie, kiedy kolory , a kiedy przedstawianie.

                                                    3) Dobry merytorycznie poradzi sobie z pytaniem siedmiolatka "jak będzie po angielski sinokoperkowy róż". Założenie, że dzieci poruszają sie na lekcji tylko w ramach znanych sobie słow angielskich jest błędne.

                                                    4) Młodsze dzieci potrzebują innego (większego) motywowania, bo na ogół nie mają motywacji wewnetrznej do nauki języka obcego.

                                                    5) dobry nauczyciel na każdym etapie nauki będzie korzystał z materiałow źródłowych

                                                    6) Nudzić i przeżywać frustrację na lekcjach z dziećmi małymi może właśnie nauczyciel "gramatyczno-tłumaczeniowy" i jeszcze tym zarazić dzieci.

                                                    7) Dzieci z doświadczeniem sfrustrowanego nauczyciela takiego typu niewiele potrafią i dlatego przez 10 lat nauki tłuką 4 czasy w kółko.

                                                    8) W starszych klasach jest zapotrzebowanie na naukę gramatyki i rozwiązywania testów CKE (egzaminy gimnazjalne, matury). W polskich warunkach ci słabsi nauczyciele to właśnie ci , którzy filmu w oryginale nie zrozumieją, ale gramatykę (i jej nauczanie) mają w jednym palcu.

                                                    9) Uczenie młodszych dzieci JEST TRUDNIEJSZE niż starszych. Jeżeli ktoś robi to uczciwie.

                                                    i pe-esy :)

                                                    Ja nie uczę angielskiego od 20 lat. Z różnych powodów, ale głownie dlatego, że znalazłąm coś ciekawszego

                                                    Nigdy nie uczyłam mojego syna ani nie przepytywałam nawet 30 sekund. Nawet jego zeszytów na oczy nie widziałam . Moje zaangazowanie wyglądało trochę inaczej.

                                                    Z tego co wiem jego nauczycielka w 1 klasie podstawówki nie kazała im na początku pisać, ale była ... dobra mertytorycznie :)




                                                  • Gość: mama Re: rozszerzenia i języki IP: *.devs.futuro.pl 11.12.12, 19:15
                                                    Joa, fajnie, że skusiłaś się wypunktować:-)

                                                    >1.Pewne rzeczy idą ze sobą w parze
                                                    Albo się wykluczają: ci dobrze językowo, leksykalnie nie chcą uczyć 7-latków od podstaw (pomińmy pojedyncze przypadki). A jeśli już się zdecydują, to wiekszość z nich zatraci biegłość na wyższym poziomie. Są natomiast osoby, mniej uzdolnione językowo, które nie chcą być lingwistami, językoznawcami, ale lubią pracować z małymi dziećmi. Zwróć uwagę, że 8-latków uczy matematyki pani, która z reguły nie ma pojęcia o matematyce wyższej i w mat-fize w LO poległaby z kretesem:-)

                                                    > 2) Dobry merytorycznie nauczyciel będzie wiedział kiedy i jak wprowadzić pisani
                                                    > e, kiedy kolory , a kiedy przedstawianie.
                                                    Tak się łudzę i łudzę... A tu co rusz w pierwszej, drugiej klasie dzieci całą lekcję kolorują "a red pencil" i inne takie. Naprawdę uważasz, że w większości klas lekcje w szkołach państwowych są dobrze prowadzone??? Bazując na tym, co realnie teraz mamy, lepiej dzieciom 2x w tyg. przez 3 lata puszczać bajki w oryginale na lekcji.

                                                    > 3) Dobry merytorycznie poradzi sobie z pytaniem siedmiolatka "jak będzie po ang
                                                    > ielski sinokoperkowy róż". Założenie, że dzieci poruszają sie na lekcji tylko w
                                                    > ramach znanych sobie słow angielskich jest błędne.

                                                    Ale nauczyciel nie jest "od bycia słownikiem". Lepiej, żeby nauczył Jasia, jak ma zapytać o drogę, czy powiedział, że głowa go boli, albo, ze lubi lody niż poświęcał czas na wyszukane słówko

                                                    > 4) Młodsze dzieci potrzebują innego (większego) motywowania, bo na ogół nie maj
                                                    > ą motywacji wewnetrznej do nauki języka obcego.

                                                    Zgoda. Tylko jak to się ma do naszej różnicy zdań np odnosnie wymaganego od nauczyciela poziomu leksykalnego?

                                                    > 5) dobry nauczyciel na każdym etapie nauki będzie korzystał z materiałow źródło
                                                    > wych
                                                    Jak wyżej. Oczywista oczywistość:-)
                                                  • joa66 Re: rozszerzenia i języki 11.12.12, 19:27
                                                    Punktem wyjścia dyskusji nie była leksyka lektora tylko, cytuję "słabszy merytorycznie" nauczyciel.

                                                    I taka ogólna uwaga o dostepności dobrych nauczycieli zainteresowanych nauczaniem dzieci. Po pierwsze to jest (może być ) specjalizacja (tak jak np chirurgia w medycynie), na której można zbudowac karierę zawodową. Zwłaszcza , że rynek będzie się przechylał w stronę młodszych uczniów. Po drugie - w tej chwili wszystko wskazuje na to, że dostęp do wykwalifikowanych native speakerów będzie coraz większy. Po trzecie - błędne jest założenie, że jedynym kontaktem nauczyciela z językiem to sa jego lekcje - nie, on też może cały czas rozwijac się językowo, nawet ucząc dzieci.

                                                    I po czwarte - pytanie dotyczyło tego co zrobić z nauczycielami zasiedziałymi w szkoąłch, którzy uczą kiepsko? No więc co jest ich cechą wspólną ? Na ogól to , ze potrafia uczyć (tylko) gramatyki. Zwolinic ich nie można. Co więc z nimi zrobić? hmmmm..ja bym pozwoliłą uczyć tej gramatyki zamiast znęcac się nad dziećmi :)
                                                  • Gość: mama Re: rozszerzenia i języki IP: *.devs.futuro.pl 11.12.12, 19:46
                                                    >nie, on też może cały czas rozwijac się języko
                                                    > wo, nawet ucząc dzieci.

                                                    Dla równowagi, spytaj nauczycieli, co pamiętają z matematyki wyższej, chemii kwantowej, tudzież innych - nie jakichś specjalnie trudnych zagadnień - po 20 latach nauki w podstawówce? Człowiek jest tylko człowiekiem:-) Nawet, jeśli podasz za przykład sąsiada, który namiętnie z czystej pasji, sztuka dla sztuki, rozwiązuje w wolnym czasie całki od dziesięciu lat ... I z językami jest podobnie

                                                    >Na ogól to, ze potrafia uczyć (tylko) gramatyki. Zwolinic ich nie można. Co więc z nimi z
                                                    > robić? hmmmm..ja bym pozwoliłą uczyć tej gramatyki zamiast znęcac się nad dzieć
                                                    > mi :)

                                                    No dobrze, nie znęcajmy się już ani nad dziećmi, ani nad nauczycielami:-).
                                                    I tym optymistycznym akcentem powróćmy do meritum: czy już wiadomo na pewno (he, he, u nas i "na pewno";-), jak ta matura po 2015 roku będzie wyglądać
                                                  • joa66 Re: rozszerzenia i języki 11.12.12, 19:52
                                                    Nie powstrzymam się, wybacz ;)

                                                    sama narzekasz na kiepskich nauczycieli w podstawówkach ;)
                                                  • Gość: mama Re: rozszerzenia i języki IP: *.devs.futuro.pl 11.12.12, 20:04
                                                    joa66 napisała:

                                                    > Nie powstrzymam się, wybacz ;)
                                                    >
                                                    > sama narzekasz na kiepskich nauczycieli w podstawówkach ;)

                                                    Nie, ja narzekam na KIEPSKICH nauczycieli na KAŻDYM szczeblu, których zwolnić się nie da To grupa jak każda inna: są więc kiepscy lekarze i sprzątaczki, i inni, z których usług możemy jednak zrezygnować. No i mamy generalnie kiepski system nauczania języków obcych w szkołach.

                                                    Twój pomysł podziału na tych, co uczą gramatyki i konwersacji nie jest zły, ale póki co w życie nikt go masowo nie wdroży. I w ogóle, dopóki karta nauczyciele na straży, niewiele można ..., co nawyżej potoczyć spory na forum :-) :-).

                                                  • Gość: hawa.etc Re: rozszerzenia i języki IP: *.play-internet.pl 11.12.12, 20:33
                                                    > Twój pomysł podziału na tych, co uczą gramatyki i konwersacji nie jest zły, ale
                                                    > póki co w życie nikt go masowo nie wdroży. I w ogóle, dopóki karta nauczyciele
                                                    > na straży, niewiele można ..., co nawyżej potoczyć spory na forum :-) :-).

                                                    No bo najpierw trzeba by powiedzieć nauczycielom brutalnie, którzy nadają się do czego, a tego nikt nie zrobi. Po pierwsze dlatego, że karta, mobbing i foch, a po drugie dlatego, że dyrektor szkoły niekoniecznie ma możliwość sprawdzenia. Jeżeli jest chemikiem, który uczniów widuje na korytarzach i apelach, to najpewniej nie ma pojęcia o dydaktyce języków obcych.

                                                    Co do spierania się z joa (wybaczcie mi, nie będę już szukać właściwego miejsca w drzewku) - najwyraźniej mamy po prostu inne doświadczenia i to utrudnia normalną rozmowę. Na niektóre argumenty musiałabym odpowiadać "a wcale że nie!" :-), więc chyba po prostu pozostaniemy przy swoich opiniach. To po prostu inaczej wygląda z perspektywy ucznia i kursanta, a inaczej z perspektywy lektora.
                                                    Poza tym przyznam, że ja sama jestem strasznie oporna na tradycyjną dydaktykę języków obcych i od nie dawna unikam jak mogę wszelkich kursów, bo odkryłam, że na język to głównie mi szkodzą.
                                                  • joa66 Re: rozszerzenia i języki 11.12.12, 19:30
                                                    Tak się łudzę i łudzę... A tu co rusz w pierwszej, drugiej klasie dzieci całą lekcję kolorują "a red pencil" i inne takie. Naprawdę uważasz, że w większości klas lekcje w szkołach państwowych są dobrze prowadzone?


                                                    No własnie dlatego to robią BO MAJĄ SŁABSZYCH MERYTORYCZNIE NAUCZYCIELI!

                                                    I dlatego sytuacja w szkołach często wygląda źle, bo twierdzi się ;), ze do młodszych dzieci można dac słąbszych merytorycznie nauczycieli
                                                  • Gość: mama Re: rozszerzenia i języki IP: *.devs.futuro.pl 11.12.12, 18:47
                                                    Gość portalu: hawa.etc napisał(a):

                                                    > Ja tylko mówię, że małym dzieciom nie zaszkodzi to, że nauczyciel nie zna np. t
                                                    > erminologii z zakresu ochrony środowiska. Bo niby jak? Dużym dzieciom może zasz
                                                    > kodzić bardzo konkretnie.

                                                    Nie zaszkodzi im również brak rozeznania w niuansie gramatycznym, nad którym głowią sie językoznawcy i ci którzy układają testy:-)
                                                  • joa66 Re: rozszerzenia i języki 11.12.12, 19:00
                                                    Powtarzałam, ale zapytam w takim razie:

                                                    dlaczego uważacie, że dobry merytorycznie nauczyciel będzie się bawił w niuanse gramatyczne z małymi dziecmi??


                                                    Uczyłam dzieci i dorosłych . Nieskromnie powiem, ze z sukcesami. I daję Wam słowo, że potrzebowałam więcej wiedzy, doświadczenia, przygotowywania się do lekcji z dziecmi młodszymi. Więcej umiejętności. Przełożę to tak: uczeń starszy to 40% mojej znajomości języka, 30% metodyki i 30% włąsnej pracy ucznia. Uczeń młodszy 40 % mojej znajomości języka i 55% metodyki.

                                                    I drobna rzecz - im starszy uczeń tym częściej staje wobec konfliktu - uczyc się języka czy uczyc się zdawać egzaminy z języka. Małe dzieci nie mają tego problemu - mogą uczyć się języka tylko.

                                                    p.s. moje dziecko jako jedyne w grupie przedszkolnej nie chodziło na angielski. Nie widziałam sensu namawiania przy kiepskim nauczycielu, który kółko kolory i zwierzątka wałkował, bo po co dzieciom coś więcej, nie?
                                                • joa66 Re: rozszerzenia i języki 11.12.12, 12:51
                                                  W dobie audio, video, itp, itd przy małych dzieciach jest ogromne pole do popisu.


                                                  To dotyczy każdego wieku, prawda? Dlaczego coś co się Wasyzm zdaniem nie sprawdza u strszych dzieci ma się sprawdzić u małych?
                                                  • Gość: mama Re: rozszerzenia i języki IP: *.devs.futuro.pl 11.12.12, 13:02
                                                    > To dotyczy każdego wieku, prawda? Dlaczego coś co się Wasyzm zdaniem nie sprawd
                                                    > za u strszych dzieci ma się sprawdzić u małych?

                                                    Prawda stara jak świat, że dzieci inaczej przyswajają język. Nie ma takiej mozliwości, aby dzieciak wrzucony w obce środowisko nie załapał języka. A z dorosłymi - tak bywa. No i dzieciak powinien uczyć sie na zasadzie: najpierw usłyszę (może setki, tysiace razy), potem za jakiś czas automatycznie powtórzę, a gdy słuchanie i mowę opanuję (na miarę swojego rozwoju oczywiście), to wezmę się za czytanie i pisanie.
                                                    Kiedy dorosły/młodzież zaczyna się uczyć języka powyższa metodyka jest mało skuteczna (zbyt wydłużona w czasie, nie uwzględniająca indywidualnych predyspozycji słuchowych, itp,itd)
                                                  • Gość: hawa.etc Re: rozszerzenia i języki IP: *.play-internet.pl 11.12.12, 16:37
                                                    Z małymi dziećmi po prostu nie rozmawia się na pewne tematy - zasób słownictwa jest ograniczony nie tylko dlatego, że nie znają języka, ale przede wszystkim dlatego, że rozmowy o kulturze, zjawiskach społecznych itd. prowadzone są na poziomie prostych pojęć. Również w języku ojczystym. W starsych klasach podręczniki i egzaminy wymuszają dorosłe tematy i dorosłe ujęcia - i tu już trzeba mieć jakąś wiedzę, bardziej specjalistyczną terminologię, etc. Nie każdy nauczyciel sobie radzi, co nie znaczy, że nie byłby w stanie prowadzić z maluchami lekcji na płaszczyźnie mama-tata-szkoła-pies-lubię pływać-choinka
                                                  • Gość: mama Re: rozszerzenia i języki IP: *.devs.futuro.pl 11.12.12, 18:44
                                                    Gość portalu: hawa.etc napisał(a):

                                                    > Z małymi dziećmi po prostu nie rozmawia się na pewne tematy - zasób słownictwa
                                                    > jest ograniczony nie tylko dlatego, że nie znają języka, ale przede wszystkim d
                                                    > latego, że rozmowy o kulturze, zjawiskach społecznych itd. prowadzone są na poz
                                                    > iomie prostych pojęć. Nie każdy nauczyciel s
                                                    > obie radzi, co nie znaczy, że nie byłby w stanie prowadzić z maluchami lekcji n
                                                    > a płaszczyźnie mama-tata-szkoła-pies-lubię pływać-choinka

                                                    Dokładnie. Mam takie samo zdanie. (Bo tych, co w ogóle robią podstawowe błędy w wymowie i gramatyce dyskwalifikujemy od razu )
                                • Gość: mama Re: rozszerzenia i języki IP: *.devs.futuro.pl 10.12.12, 20:22
                                  >Z angielskiego na rozszerzonym 12 258, podstawowym 43 372

                                  Dzięki za inf. nawet nie wiedziałam, że aż tak mało proporcjonalnie jest osób przystępujących do rozszerzenia. Myslalam, że chociaz pól na pół.
                          • Gość: mama Re: rozszerzenia i języki IP: *.devs.futuro.pl 10.12.12, 17:27
                            > Dlatego moim zdaniem to bardziej uczen powinien poszukac szkoly odpowiedniej do
                            > swojej sytuacji, niz oczekiwac ze szkola da mu indywidualna oferte jezykowa.
                            > Jesli to Warszawa to nie ma problemu ze znalezieniem szkol ktore ucza w zaawans

                            Agatko, ale Polska nie ogranicza się do WARSZAWY i dzieci, które mogą przebierać w ofertach:-)

                            Sama piszesz, że wiele zależy od szkoły, ale kiedy samodzielność (albo raczej samowola) odbija się wbrew założeniom edukacyjnym na uczniach chetnych do nauki, to dobrze nie jest. Podam konkretny przykład, z konkretnego miasta (dane z poprzedniego roku): jedna klasa 2 języczna w mieście (z ang) i drugi j. od podstaw (BRAK mozliwości uczenia się drugiego języka w grupie międzyodziałowej). Teraz ponoć cos sie zmieniło, ale bez jakiejś gwarancji ze strony szkoły. Więc o jak ten uczen ma "poszukać"? Do Warszawy pojechać?

                            >nie nauczy na poziomie C1/C2, a taki jest potrzebny na studia zagranica,

                            Ale nie każdy chce studiować za granicą. Poziom C1 to kolegia językowe i ja bynajmniej nie wymagam takiego w szkole średniej. Ja mówię o tłuczeniu non-stop podstaw, czyli o poziomie A1/A2 drugiego języka (a często i pierwszego). Tak więc nie wiem, czy do końca sie rozumiemy:-)
                            • agatka_s Re: rozszerzenia i języki 10.12.12, 17:49
                              Ja to wszystko rozumiem, ale rozumiem też że z zaawansowanym poziomem drugiego języka moze byc poprostu trudno. Co taka szkoła ma zrobic, jeśli ma 2-3 osoby zaawansowane ? Uczyc je indywidualnie ? Oczywiscie jesli takich osób jest więcej, to tak jak napisałam to się da zrobic i trzeba na szkole to wymóc. To nie wymaga niczego poza wyznaczeniem bloków językowych dla tego samego rocznika w tym samym czasie, wtedy każdy idzie do swojej grupy niezależnie od klasy. Możesz sobie wejsc na strone Batorego, otworzyc plan lekcji i zobaczyc jak to jest zorganizowane i można to zaproponowac swojej Dyrekcji, to nie kosztuje ANI ZŁOTÓWKI.

                              Żeby Cię pocieszyc, w tak wychwalanej przez Ciebie Warszawie, mój syn nie mógł znalezc wystarczajacej grupy osób w pobliskiej szkole językowej, które uczyłyby się z nim języka niemieckiego na poziomie zaawansowanym (najchetniej metodą konwersacji). Angielski-tłumy, ale już kandydatów na niemiecki nie było, nie udało się stworzyc grupy. Jeżdzi w końcu do centrum, do Instututu austriackiego, uczy się z dorosłymi o 22.00 (wraca przed 23.00). Więc to nie jest tak że wszędzie tak łatwo i przyjemnie tych języków mniej popularnych niż angielski się uczyc, no poprostu takie realia.

                              Ja o poziomie C1/C2 myślałam w kontekscie pierwszego języka, i to konkretnie angielskiego ;-)
                              • Gość: mama lepiej drugi od podstaw? IP: *.devs.futuro.pl 10.12.12, 20:17
                                >Jeżdzi w końcu do centrum, do Instututu austriackiego,
                                > uczy się z dorosłymi o 22.00 (wraca przed 23.00).

                                No właśnie. Dlatego tak mi się marzy, aby szkoła załatwiała jak najwięcej, albo ... odpuscmy języki w szkołach publicznych. Wtedy spokojnie, spośród nawet 2-3 szkól blisko siebie zainteresowana szkoła językowa dopasowałaby uczniów.

                                A na jakim poziomie ma niem w liceum? Przy okazji, jesli wolno spytać, próbował sił w olimpiadzie ang? Tam poziom wysoki.

                                >Co taka szkoła ma zrobic, jeśli ma 2-3 osoby zaawansowane ? Uczyć je indywidualnie ?
                                A wiesz, że znam taki przypadek? Lekcje dla 4 osób zaawansowanych z j. niem. No, całkiem legalnie to pewnie się tego nie dało zrobić, więc pewnie coś dyrekcja musiała w papierach pomieszać (albo naprawić, na skutek błednych wczesniejszych decyzji - zależy jak na sprawę spojrzeć.) Ale w sumie te dzieciaki wygrały los na loterii (dodatkowo nauczycielka z tych gnębiacych i wymagających); prawie że lekcje prywatne przez 3 lata po 4-5 godz. tyg!

                                Ad meritum, w I i II klasie mogliby dobrzy uczniowie uczyć sie z rocznikiem wyżej, a później - kółka. Oficjalnie bodajże potrzeba chyba 7 osób, aby utrzymać grupę zaawansowaną. Zważywszy na to, że znaczna część licealistów traktuje drugi jęz. jak kulę u nogi, mozna grupy na niskim poziomie tworzyć ilosciowo na max (25 osób?). Tak więc jest to kwestia checi, trudu i zachodu ze strony dyrekcji.

                                Mi w tych moich rozważaniach chodzi tez o cos innego. Jak oficjalnie mozna zmuszać ucznia do nauki od podstaw, skoro w poprzednim cyklu język go obowiązywał??? Czyli w I gim język wiodący zaczynamy od A1 (wiodący), w I lic tez A1 (niby drugi). Teraz powoli to sie zmienia, ale - jak widać - baaardzo powoli.

                                Nie ukrywam, że mam dylemat przy kolejnej latorośli, czy namawiać, aby wybrała w lic. całkiem nowy język. Byłoby wiadomo na czym stoi. Chociaż trochę żal, bo może zapału nie wystarczyć na kontynuację języka poza szkołą.
                                • joa66 Re: lepiej drugi od podstaw? 10.12.12, 20:34
                                  Nie ukrywam, że mam dylemat przy kolejnej latorośli, czy namawiać, aby wybrała w lic. całkiem nowy język. Byłoby wiadomo na czym stoi. Chociaż trochę żal, bo może zapału nie wystarczyć na kontynuację języka poza szkołą.


                                  To przypadek mojego syna. Wybrał trzeci, nowy język z dwóch powodów - po pierwsze nie było gwarancji kontynuacji hiszpańskiego, a po drugie (i chyba ważniejsze) w jego wymarzonym liceum nie ma hiszpańskiego.

                                  Jedyną zaletą ewentualnego powtarzania hiszpańskiego od podstaw byłoby to, że nie rozpraszałby mózgu na 3 języki. Ale dodatkowe lekcje lub konwersacje tez byłyby konieczne, żeby ta cała nauka miała sens.

                                  Czyli ani czasowo ani finansowo nie ma różnicy.

                                  Problemem jest tylko pogodzenie nauki 3 języków. U syna wygląda to mniej więcej tak (juz 2 klasa liceum)

                                  angielski - szkoła plus konwersacje z nativem- 1 godz., nie zawsze regularne, ze względu na zajęcia prowadzącego

                                  hiszpański - "nauka" własna (gazety, tv, internet) plus intensywny kurs wakacyjny poziom B1.1

                                  trzeci język - szkoła 4-5 godz w tyg- uzgodniliśmy z synem, ze przede wszystkim robi to co trzeba w szkole i dla szkoły i nie rozprasza się na dodatkowe atrakcje typu francuska TV.

                                  W praktyce okazuje się, że czasami porzuca hiszpański na rzecz trzeciego języka, w zależności od humoru.
                                  • Gość: mama Re: lepiej drugi od podstaw? IP: *.devs.futuro.pl 10.12.12, 20:47
                                    > Problemem jest tylko pogodzenie nauki 3 języków. U syna wygląda to mniej więcej
                                    > tak (juz 2 klasa liceum)

                                    O! Dzięki za zrozumienie.

                                    > trzeci język - szkoła 4-5 godz w tyg
                                    Mogłabyś rozwinąć? Ma francuski rozszerzony? A angielskiego ile godz tyg w szk?
                                    • joa66 Re: lepiej drugi od podstaw? 10.12.12, 21:13
                                      Francuskiego ma 4 godziny, angielskiego 3.

                                      Angielski - w zeszłym roku mieli podręcznik C1 (jego grupa) teraz na razie bez podręcznika. Ale angielski to już raczej szlifowanie, plus zapoznawanie się z formułą matury.(ma za sobą pracę zarobkową - tłumaczenie)

                                      Francuski - grupa dla początkujących, ale był chyba jednym z 4 uczniów, którzy faktycznie nigdy się nie uczyli tego języka. Reszta grupy się uczyła, ale niewiele umie/umiała (podobno). Dobrze sobie radzi (nauczycielka nawet nie wierzyła na początku, ze nigdy się nie uczył), ale jednak jest to cały czas zaawansowany A1/początkujący A2 .

                                      Strata (dyskusyjna) polega na tym, że przez lata stosowania umiejętnej propagandy ;) przekonałam syna do nauki języków i planował pod koniec nauki w liceum znac angielski na poziomie mniej więcej C2 a drugi język (hiszpański) na poziomie co najmniej B2. A okaze sie pewnie, że drugi i trzeci język będzie miał na poziomie około B1.
                                      • joa66 Re: lepiej drugi od podstaw? 10.12.12, 21:13
                                        p.s. w 1 klasie miał 5 godzin francuskiego
                                      • Gość: mama Re: lepiej drugi od podstaw? IP: *.devs.futuro.pl 11.12.12, 12:08
                                        > Francuskiego ma 4 godziny, angielskiego 3.
                                        > Angielski - w zeszłym roku mieli podręcznik C1

                                        No to nieźle trafił:-) Ale z tego, co obserwowałam, szkoły wycofują się z drugiego języka ( w sensie nie ang) w poszerzonym godz. wymiarze. Taki układ, jak u Was tez ma sens. Ale to znowu kwestia szczęścia, jak się trafi. Natomiast zaczynanie nowego jęz. liceum w wymiarze 2-3 godz. tyg mija z celem moim zdaniem

                                        > i planował pod koniec nauki w liceum zn
                                        > ac angielski na poziomie mniej więcej C2

                                        To to ambitnie:-) Chociaż ja uważam, że gramatycznie B2 dla nie-lingwistów w zupełności wystarcza, szkoda czasu na niuanse, no a słownictwo - to kwestia zainteresowań i specjalizacji

                                        >A okaze sie pewnie, że drugi i trzeci język będzie mia
                                        > ł na poziomie około B1.
                                        A może to i lepsze rozwiązanie?
                                        • joa66 Re: lepiej drugi od podstaw? 11.12.12, 12:13
                                          A może to i lepsze rozwiązanie

                                          Nie wiem.

                                          I nikt tego nie wie.
                                • agatka_s Re: lepiej drugi od podstaw? 10.12.12, 20:48
                                  Języków się nie zlikwiduje, bo jednak dla większosci ten język w szkole to jedyny kontakt z językiem obcym i jęsli by się zlikwidowało to większosc by się nie uczyła wcale. Jak spojrzysz na wykres wyników egzaminu gim z angielskiego, to ma on kształt dwóch rozkładów normalnych (takie dwa garby wielbłada) co wskazuje na istnienie 2 populacji-tej zadbanej, najczesciej z miasta, z dodatkowymi lekcjami, i tej zaniedbanej, najczesciej ze wsi, bez dobrej nauki w szkole, która jest jedną jedyna nauką. Bez szkoły nawet przekleństw typu f..k you by nie rozumieli ;-)

                                  Mój syn nie przepada za angielskim ;-) (za niemieckim też zresztą) owszem to jest narzędzie niezbędne, ale jego pasje są zupełnie gdzie indziej niż języki. No ale uczy się ich bo jest pragmatycznie-mądry i rozumie że to ważne i to nie tylko w kontekscie studiów, ale w ogóle, no ale już olimpiada i takie tam to już by była przesada (i tak chyba w dwóch startuje, choc dokładnie nie wiem). Niemiecki w szkole ma na poziomie zaawansowanym (jest chyba z 5 grup, on jest chyba po srodku), ale to jest taka nienowoczesna nauka języka, głównie gramatyka, tylko podręcznik. Inaczej niż angielski, który jest uczony fajnie. Dlatego chodzi na konwersacje niemieckie teraz, a w zeszłym roku chodził na normalny niemoiecki, żeby w końcu zaczął by swobodny w niemieckim.

                                  Co do wyboru języka to nie wiem co Ci doradzic. Sami się nad tym zastanawialiśmy jak syn zdawał do LO, czy jakby się tak stało ze nie może kontynuowac niemieckiego na jako-takim poziomie czy nie zaczac np włoskiego, albo rosyjskiego, ale los zdecydował za nas , bo się udało. Ja zaczynałam wiele języków, a umiem tak na 100% tylko angielski, załuje że nie nauczyłam się dobrze drugiego języka, a umiem z 5 tak po łebkach. O to mam "pretensje" do moich rodziców, za to jedno że mnie kijem nie bili żebym jeszcze drugiego języka się nauczyła na tip-top (tzn kiedyś umiałam bardzo dobrze rosyjski, ale przestałam używac). Ale niemieckiego to mi szkoda....
                                  • Gość: mama Re: lepiej drugi od podstaw? IP: *.devs.futuro.pl 11.12.12, 11:58
                                    > Języków się nie zlikwiduje, bo jednak dla większosci ten język w szkole to jedy
                                    > ny kontakt z językiem obcym i jęsli by się zlikwidowało to większosc by się nie
                                    > uczyła wcale.

                                    Nie, obowiązek byłby, tylko na zasadzie bonu edukacyjnego. Każdy uczeń do zaliczenia roku musiałby przedstawić świadectwo ze szkoły jęz.

                                    >Ja zaczynałam wiele języków, a umiem t
                                    > ak na 100% tylko angielski, załuje że nie nauczyłam się dobrze drugiego języka,
                                    > a umiem z 5 tak po łebkach. O to mam "pretensje" do moich rodziców, za to jed
                                    > no że mnie kijem nie bili żebym jeszcze drugiego języka się nauczyła na tip-top

                                    No własnie mam dylemat. Ang na tip-top w obecnych czasach - poza dyskusją. Ale, co potem? (myslę cały czas o młodzieży).Szlifować drugi i po maturze jednak mieć te 2 jęz w miarę opanowane . Czy tez jednak lepiej dać podstawy z kilku, kiedy umysł i uklad mowy chłonny, a na udoskonalanie przyjdzie czas na studiach i w dorosłym zyciu, w zalezności, gdzie nas los rzuci. Podstawa wielu - tez dobra sprawa, bo łatwo nam się wtedy przyswaja język, jeśli znajdziemy się nagle w obcojęzycznym środowisku. Najgorsze, co moze być to ... kolejny rok podstaw:(
                                    Moje dziecię z tych raczej krnąbrnych, ale jęz. lubi sie uczyć i - o dziwo - poddatne za moje sugestie w tym względzie. Więc czuję sie niejako zobowiązana doradzić (skoro chociaż tu chce posłuchać rady).
                                    • joa66 Re: lepiej drugi od podstaw? 11.12.12, 12:11
                                      Moim zdaniem - nic na siłę. Przede wszystkim zastanowić się jaki jest dostępny trzeci język i czy dziecko chce się go uczyć.


                                      Dziecko powinno też odpowiedzieć sobiie na pytanie czy chce się uczyć trzech języków jednocześnie, czy jeden z nich porzuci i być może wróci do niego na studiach.

                                      Kolejne pytanie - czy jest możliwość sprawdzenia na jakim poziomie te języki są nauczane - zdecydowanie lepiej jest iść tam gdzie poziom nauczania jest wysoki, wszystko jedno czy drugiego czy trzeciego języka.

                                      Lepiej zrobić powtórkę z języka drugiego z nową wymagającą nauczycielką, która np. zada dodatkowe prace dzieciom bardziej zaawansowanym niż trzeci z nauczyielką olewającą, która na dodatek spędza pół roku na zwolnieniach. Masz możliwość zdobycia takich informacji? Liczba godzin też nie jest bez znaczenia.
                                    • Gość: agatka_s Re: lepiej drugi od podstaw? IP: *.dynamic.chello.pl 11.12.12, 12:24
                                      Z punktu widzenia osoby która rekrutuje ludzi na wysokie stanowiska, najlepiej znac super angielski i super niemiecki-oba na poziomach zbliżonych do native. A prosze mi wierzyc to jest BARDZO RZADKIE i BARDZO PREMIOWANE.
                                      • Gość: mama Re: lepiej drugi od podstaw? IP: *.devs.futuro.pl 11.12.12, 12:45
                                        Gość portalu: agatka_s napisał(a):

                                        > Z punktu widzenia osoby która rekrutuje ludzi na wysokie stanowiska, najlepiej
                                        > znac super angielski i super niemiecki-oba na poziomach zbliżonych do native.

                                        Wszelkie przecieki mile widziane:-)
                                        Nie sądziłam, że niemiecki jest aż w takiej cenie.

                                        > A prosze mi wierzyc to jest BARDZO RZADKIE
                                        Jeszcze kilka lat temu sprzeczałabym się, że to niemożliwe. A jednak. Nawet taki ang. niby powszechny, niby wszyscy potrafią, ale z obserwacji widzę, że pomiędzy "umiem" (czyt. dogadam się, coś z błędami naskrobię), a "biegle władam" jest ogromna przepaść, a tych drugich wcale tak wielu nie ma.

                                        > i BARDZO PREMIOWANE.
                                        Nie sądziłam jednak, że aż do takiej biegłości 2 jęz. przywiązuje się wagę w rekrutacji. Może po prostu działasz w wąskiej specjalizacji i nie ma sensu prawideł tych przenosić na cała gospodarkę (nie wiem, zastanawiam się tylko, nie podważam twego zdania). I ten niemiecki ...
                                        • Gość: agatka_s Re: lepiej drugi od podstaw? IP: *.dynamic.chello.pl 11.12.12, 17:42
                                          Powiem raz jeszcze tu chodzi o kombinacje obu języków, i obu na bardzo biegłym poziomie. Nie że ktoś jest dobry z angielskiego i coś tam rozumie po niemiecku, albo na odwrót. No i oczywiscie takie osoby muszą sobą coś reprezentowac, tzn byc CFO, albo kierowac spółkami, albo byc Dyrektorem Banku, albo chocby odziału w takim mieście jak np Poznan albo Wrocław itp itd. A jeśli dodatkowo znają perfect oba te języki ich cena na rynku dramatycznie rośnie i naprawde mogą stawiac warunki. Żadna inna kombinacja takiego przebicia nie daje.

                                          Sama znajomosc jezyka bez mocnego CV, to wystarczy najwyżej do call center w BPOsach, nic ponadto.
                                          • Gość: mama Re: lepiej drugi od podstaw? IP: *.devs.futuro.pl 11.12.12, 18:53
                                            > Sama znajomosc jezyka bez mocnego CV, to wystarczy najwyżej do call center w BP
                                            > Osach, nic ponadto.
                                            Ok, tak wlasnie zrozumiałam Twoją wypowiedź:-). Zdziwiła mnie jednak ta kombinacja z niemieckim. Naprawdę nie sadziłam ( a trochę w branży wymienionej swego czasu obracałam się), że ranga tego języka jest tak duża. Dlaczego właściwie? Aż tak duży wpływ Niemców? Przecież bankowość, finanse, giełdy, itp, opanowane są przez angielski, równiez rozmowy managmenu. No, dałaś mi do myślenia:-)
                                            • agatka_s Re: lepiej drugi od podstaw? 11.12.12, 19:13
                                              Dlatego, że po pierwsze taka kombinacja daje w Europie maximum "pokrycia" i jest uniwersalna dla Europy biznesowej i takich ludzi sie poszukuje na stanowiska regionalne (ale tak jak napisałam jeśli ktoś jest bardzo dobry, to że zna "tylko" angielski mu nie przeszkodzi, to bardziej chodzi że jest to dodatkowy atut który takich regionalnych speców dodatkowo "ustawia" i czyni dodatkowo pożądanymi). Jest wiele krajów gdzie niemiecki jest bardziej popularny (Węgry, Czechy, Słowacja, częściowo Skandynawia np Dania, Austria, Szwajcaria), nie mówiąc już o samych Niemczech, gdzie bardzo on się przydaje, bo Niemcy wcale nie sa tacy wyrywni do angielskiego, mimo ze go znją ;-)

                                              Dodatkowo są takie miejsca w Polsce, np Wrocław, Gdańsk, Poznań gdzie niemiecki jest bardzo pożądany, bo tam gros spraw załatwianych jest z Niemcami, po niemiecku i np wszelkie stanowiska związane z kontaktami z kontrahentami wymagają niemmieckiego (ale angielskiego też bo to język korporacyjny). Niby teoretycznie wystarczy angielski ale...Najwięcej inwestycji w Polsce jest niemieckich i z Niemcami mamy największe obroty handlowe więc to oczywiste i logiczne.

                                              Angielski jest zaś zawsze językiem korporacyjnym, i on poprostu jest w zasadzie wszędzie wymagany.

                                              Inne języki jak francuski, włoski, hiszpański, są niszowe tzn pomagają (szczególnie francuski) w firmach z tych krajów, ale rzadko są wymagane. To bardziej jest w interesie samego delikwenta (aby jakos przeżyc), aby znał francuski i kochał Francuzów jak się decyduje na prace we francuskiej firmie....

                                              Na temat rosyjskiego się nie wypowiem bo nie miałam klienta z Rosji który by szukał kogoś w Polsce (choc szukałam w Rosji ale np dla banku amerykańskiego itp, ale tam nie potrzebny był rosyjski).
                                              • Gość: mama niemiecki IP: *.devs.futuro.pl 11.12.12, 19:36
                                                Agatko, dzięki za wyjaśnienie, człowiek uczy się całe życie.

                                                >Najwięcej inwestycji w Polsce jest niemieckich
                                                Masz na myśli wszelkie inwestycje razem?
                                                Bo tak mi się wydawało, że Francuzi suma summarum nie gorsi od Niemców.

                                                Tak na marginesie (bo to akurat na popyt u kandydatów przekładać się nie musi), to francuski też nie tylko we Francji jest używany ( w przeciwieństwie do takiego włoskiego, który ma dość ograniczony zasięg).
                                      • Gość: menodo Re: lepiej drugi od podstaw? IP: *.adsl.inetia.pl 11.12.12, 18:22
                                        agatka_s napisał(a):

                                        > Z punktu widzenia osoby która rekrutuje ludzi na wysokie stanowiska, najlepiej
                                        > znac super angielski i super niemiecki-oba na poziomach zbliżonych do native.
                                        > A prosze mi wierzyc to jest BARDZO RZADKIE i BARDZO PREMIOWANE."

                                        W grudniu 2012 i pod warunkiem, że chce się być np. dyrektorem sprzedaży w jakiejś inżynierskiej firmie. W bankowości/finansach nie jest to już niezbędne, a bywa, że przydaje się inna kombinacja. Nie zapominajmy tez, że istnieje wiele innych branż/zawodów i przedsięwzięć, w których poza angielskim pożądane są inne języki niż niemiecki.

                                        Poza tym - skąd wiesz, jaki język poza angielskim będzie premiowany za 10- 20 lat? Może rosyjski? Może chiński? Może hiszpański albo portugalski?
                                        • joa66 Re: lepiej drugi od podstaw? 11.12.12, 18:30
                                          Ja zawsze twierdzę, że drugim językiem powinien być język, którego dana osoba może nauczyć się perfect ( z powodu upodobań, możliwości przebywania w danej strefie językowej, itd)

                                        • agatka_s Re: lepiej drugi od podstaw? 11.12.12, 18:56
                                          menodo, wyluzuj

                                          Mówie o tym co jest "tu i teraz" i co wynika Z MOICH DOŚWIADCZEŃ, wyraźnie napisałam że to są moje doświadczenia, i z jakiej perspektywy są to doświadczenia. Z całym szcunkiem ale z iloma pracodawcami (dużymi międzynarodowymi koncernami, bankami, funduszami Private Equity itp) którzy szukali np CFO albo COO na region (region w sensie CEE albo Europy całej) rozmawiałaś, co dla nich ważne, jakich kompetencji oczekują od kandydata ? Ile raportów na temat kandydatów napisałaś, uwypuklajac w którym miejscu spełniają najistotniejsze wymagania klienta (języki są istotne, ale nie najistotniejsze, żeby było jasne) ? Przepraszam ale nie wciskaj mi kitu. Ja szukam ludzi na najwyzsze stanowiska od 20 lat w kilkunastu krajach i naprawde wiem co mówie. Widziałam już naprawde chyba sporo facetek i facetów którzy są na rynku i naprawde wiem co jest w cenie i dla kogo.

                                          Już tu kiedyś była taka dyskusja. Ja nie twierdze że ktoś kto nauczy się francuskiego nie znajdzie super pracy. I też wiem że fajna praca to nie tylko stanowiska managerskie, w korporacjach.Wiem też że język nie jest potrzebny tylko do pracy.

                                          Wszystko wiem, Ale ja o korporacjach napisałam, o najwyższych stnowiskach w nich, i tak jak to wyglada dziś.

                                          Są pewnie miejsca np w kulturze, dyplomacji gdzie np ważny jest francuski, ale o tym świecie JA NIC NIE WIEM. Z innej mańki koleżanka uczy się islandzkiego bo tam zamieszkała i akurat jej to potrzebne (a Islandczyków jest mniej niż mieszkańców Bydgoszczy). Nigdy by nie przypuszczała ze to islandzki będzie jej "kluczem" do kariery. Są rózne sytuacje i różnie się życie moze potoczyc i wiadomo że się tego NIE PRZEWIDZI. Ale prosze nie dyskutuj z faktami o których nie masz pojecia. Ja o historii, literaturze nie mam pojęcia i się na jej temat nie wymądrzam, ale o tym co jest w cenie na najwyższe stanowiska naprawde wiem sporo.
                                          • joa66 Re: lepiej drugi od podstaw? 11.12.12, 19:04
                                            Agatko, z ciekawości - szukasz tez pracowników na rynki niemieckie, austriackie, szwajcarskie?

                                            I jeżeli to nie tajemnica słuzbowa (albo prywatna) to jakie rynki (obszar geograficzny)obsługujesz? Pytam nie z chęci zaspokojenia ciekawości, tylko żeby miec pojęcie o rynkach, które ukształtowały Twoje zdanie na ten temat.
                                            • agatka_s Re: lepiej drugi od podstaw? 11.12.12, 19:26
                                              Nie szukam Austriaków w Austrii, dla austriackiego klienta, bo to robia koledzy z biur austriackich (tak samo jak żaden Austriak nie szuka Polaków, dla firm w Polsce, na polskie stanowisko) . Ale czasem np szukamy razem z innymi kolegami w kilku krajach osobe na stanowisko regionalne, np do Centrali w Wiedniu. Czyli np szukam Polaków na stanowisko w Wiedniu, ale takich co będą odpowiadac za kilka krajów. Zawsze jest jeden konsultant, który na końcu zbiera to wszystko z kilku krajów (albo z jednego, jak w jednym są sami najlepsi).

                                              To taki przykład tylko, bo konfiguracje są najróżniejsze. Czasem Centrala na region jest w Warszawie i wtedy np inne biura szukają w swoich krajach, a ja potem to spinam tu w Warszawie. Czasem ktoś ma na oku kogoś bardzo konkretnego i np leci się na jedno spotkanie np do Frankfurtu. Natomiast nigdy nie powiem że znam rynek niemiecki, czy austriacki, absolutnie !!! Natomiast polski znam, i moge się pod tym podpisac.

                                              Niemcy-tak, Austria-tak, Szwajcaria-nie bardzo, tam są troche inne zasady, rzadko Szwajcaria jest częścia regionu i w ogóle Szwajcarzy mało co się krecą poza Szwajcrią, a szwajcarskich firm tu w Polsce poza nielicznymi nie ma za wiele. Austria jest wciąż centrum regionu, choc Warszawa dużo już Wiedniowi zabrała, wystrczy spojrzec na gielde w Warszawie i Wiedniu ;-)

                                              • joa66 Re: lepiej drugi od podstaw? 11.12.12, 19:34
                                                Po prostu myślę, że jeżeli szukasz osób do pracy w krajach niemieckojęzycznych, na Wegrzech, w Czechach , a w Polsce w miastach Poznań czy Opole to naturalnie zapotrzebowanie na niemiecki jest większe.

                                                Ale czy tak samo to wygląda kiedy szukasz kogos do pracy w Rzymie lub Białymstoku?
                                                • agatka_s Re: lepiej drugi od podstaw? 11.12.12, 19:56
                                                  W Rzymie nie szukam. Tam nie ma żadnej wartości w zatrudnieniu Polaka, ani vice wersa nikt w Polsce nie zleci poszukiwan we Włoszech. (co nie znaczy że jakiś Polak nie zatrudni się w Rzymie, to inna para koloszy). Włochy, Hiszpania, Francja-to inny region i Polska nie ma nic wspolnego z tymi krajami, jeśli są inwestorzy z tych krajów to są to i tak korporacje, które tu działają w imieniu regionu, a nie macierzystego kraju, czyli mówiac obrazowo centrala na region francuskiej firmy L'Oreal jest we Wiedniu a nie w Paryżu (teraz strzelam, bo de facto nie wiem gdzie jest dokładnie, chodzi mi tylko o zobrazowanie). Nasz region to Czechy, Słowacja, czasem Rosja (ale to też często osobny świat) Niemcy, Austria, Węgry i Bałkany.

                                                  W Białymstoku też nie szukam. Żadna lokalna firma z Białegostoku nie zapłaci naszych fee. A w Białymstoku nie mieszka żaden kandydat, który ma potencjał kierowac firmą w regionie (jeśli byli, to już dawno, albo są w Warszawie, albo gdzieś). Tak naprawde wysokie stanowiska to Warszawa i Poznań, czasem Wrocław, rzadziej inne miasta. Poza przypadkami gdy fundusz PE, coś kupi w małym miasteczku np, ale to i tak szuka się w Warszawie i płaci komuś za przeprowadzke.



                                                  Troche chyba nie do końca rozumiesz na czym polega moja praca. Ale zostawmy to.

                                                  To co ja chciałam powiedziec to to że dla Polaków którzy chcą robic kariere w korporacjach, w Polsce najoptymalniejszą statystycznie kombinacją jest ang-niem perfect, to teza wysnuta na podstawie statystyki zleceń na stanowiska managerskie poszukiwane w Polsce i w regionie (Polaków) przez ostatnie 20 lat.
                                                  • joa66 Re: lepiej drugi od podstaw? 11.12.12, 20:01
                                                    Nie próbowałam zrozumiec Twoje pracy, tylko obszar działania. I nie dziwi mnie, że jeżeli Twoja firma szuka ludzi do pracy:

                                                    "Nasz region to Czechy, Słowacja, czasem Rosja (ale to też często osobny świat) Niemcy, Austria, Węgry i Bałkany."

                                                    To ten niemiecki jest dominujący (poza angielskim )
                                                  • agatka_s Re: lepiej drugi od podstaw? 11.12.12, 20:18
                                                    joa66 napisała:

                                                    > Nie próbowałam zrozumiec Twoje pracy, tylko obszar działania. I nie dziwi mnie,
                                                    > że jeżeli Twoja firma szuka ludzi do pracy:
                                                    >
                                                    > "Nasz region to Czechy, Słowacja, czasem Rosja (ale to też często osobny świat
                                                    > ) Niemcy, Austria, Węgry i Bałkany."
                                                    >
                                                    > To ten niemiecki jest dominujący (poza angielskim )

                                                    To nie tak , że moja firma tam szuka, bo ma takie hobby. To poprostu jest naturalny region gdzie Polacy mają szanse robic kariere i gdzie tzw zlecenia na Polaków się pojawiają.

                                                    Można oczywiscie od razu po studiach wyjechac do Francji i tam robic kariere. No i wtedy wiadomo nawet sam francuski czy islandzki jak w przypadku mojej koleżanki starczy. Ale to co innego, o tym w ogóle nie mówie.

                                                    Mówie o tym że jeśli ktoś zaczyna w Polsce, a chce zrobic kariere większą niż tylko stanowisko z odpowiedzialnoscia za Polske, albo nawet chce zrobic kariere w Polsce ale w firmie międzynarodowej z kontaktami, to to jest ten własnie region gdzie to się bedzie odbywac. Naprawde korporacje są dosyc schematyczne i wszystkie funkcjonują na podobnej zasadzie, są podobnie podzielone z bardzo drobnymi różnicami.

                                                    Nigdy nikt tu w Polsce nie będzie szukał specjalistów do Francji, Włoch, bo Polak nie ma dla nich żadnej wartosci dodanej i dodatkowo bardzo, bardzo rzadko Polacy awansują poza stanowiska regionalne, czyli np do światowych central w USA, czy do odpowiedzialnosci za kilka regionów typu EMEA. Taki los....

                                                    Ale powiem raz jeszcze to nie znaczy że np ktoś kto zna tylko angielski nie ma szans. Ma ale pewnie nie skorzysta z kilku szans na swojej drodze (nawet tylko większej pensji) które dodatkowy niemiecki zwiększa.
                                          • Gość: menodo Re: lepiej drugi od podstaw? IP: *.adsl.inetia.pl 11.12.12, 19:20
                                            Agatko, to Ty wyluzuj. Bo niby zastrzegasz, że to Twój punkt widzenia i efekt Twoich - jednak specyficznych - doświadczeń zawodowych, ale mówisz o tym jak o prawdach, których nie można podważyć.
                                            Ja tu się z Tobą na kompetencje zawodowe ścigać nie będę, więc umówmy się, że nie będziemy sobie robić biznesowych wycieczek osobistych.

                                            Poza tym mówisz o tym, co jest teraz. To cofnij się w czasie i powiedz to matkom, które rodziły dzieci 40 + lat temu!
                                            20 lat temu headunterzy mówili, że Polsce potrzebni są przede wszystkim specjaliści od sprzedaży i marketingu. Od tego czasu nie wierzę w ich przepowiednie!
                                            • agatka_s Re: lepiej drugi od podstaw? 11.12.12, 19:38
                                              Dobrzy sprzedawcy to nadal główna grupa poszukiwana i to absolutnie w każdej branży 9tak samo jak dobrzy księgowi, tych też nigdy dosyc i prace zawsze znajda (muszą tylko znac angielski i miedzynarodowe standardy księgowe). Problem jest tylko taki że tych sprzedawców, co mają wyniki jest naprawde mało. A już dobry sprzedawca z angielskim i niemieckim perfect, oj to skarb !!!!

                                              Ja nikomu nie mówie co ma robic (poza własnym synem, a i ten rzadko mnie słucha). Mówie o tym jak to wyglada od strony pracodawców (i jasno to napisałam), poszukujących na najwyższe stanowiska (takie od 50.000 zł w góre, no te sprzedażowe to też w okolicy 15.000 w góre, bo niby niższe stanowiska, ale jak napisałam sprzedawców trzeba SZUKAC niczym prezesów). To nie jest tak że to ja sobie wymyśliłam, tylko tego się poszukuje, tak swoje wymagania/oczekiwania definiują klienci. Co nie oznacza że np nie miałam zleceń gdzie znajomośc włoskiego była atutem, są i takie ale to są rodzyneczki.

                                              Nie mam pojęcia o zatrudnianiu absolwentów. Nie mam pojęcia o zawodach typu lekarz, nauczyciel, i tysiacu innych gdzie języki z pewnoscią się przydają i o tym nie napisałam. Nie umiem też przewidywac co się stanie za jakiś czas. Może Unia się rozpadnie przez panią Kanclerz i np język niemiecki będzie językiem wroga i nie będzie w dobrym tonie przyznawac się że się go zna ;-) Póki co jest jak jest....
                                              • Gość: mama Re: lepiej drugi od podstaw? IP: *.devs.futuro.pl 11.12.12, 19:52
                                                > Dobrzy sprzedawcy to nadal główna grupa poszukiwana
                                                >Problem jest tylko taki że tych sprzedawców, co mają wyniki jest naprawde mało.

                                                No, tak nie każdy się nadaje do wciskania kitu, nawet jeśli zna biegle te 2 języki ...:-)
                                                Sorki, za wstawkę (nic personalnego), ale po prostu w moim odczuciu rynek jest zalany taką masą towarów i usług na każdym szczeblu, że ...
                                                • agatka_s Re: lepiej drugi od podstaw? 11.12.12, 20:03
                                                  Gość portalu: mama napisał(a):

                                                  > > Dobrzy sprzedawcy to nadal główna grupa poszukiwana
                                                  > >Problem jest tylko taki że tych sprzedawców, co mają wyniki jest naprawde
                                                  > mało.
                                                  >
                                                  > No, tak nie każdy się nadaje do wciskania kitu, nawet jeśli zna biegle te 2 jęz
                                                  > yki ...:-)
                                                  > Sorki, za wstawkę (nic personalnego), ale po prostu w moim odczuciu rynek jest
                                                  > zalany taką masą towarów i usług na każdym szczeblu, że ...


                                                  Tak, tylko ja nie mówie o sprzedawcach towarów...to bardziej chodzi o sprzedawców typu B2B, czyli np usług informatycznych, albo projektów za kilka milionów EUR np w firmach typu PWC. Albo sprzedawców w bankowości korporacyjnej, którzy choc tego nie nazywa sie sprzedażą, sprzedają klientom finansowanie itp. Albo w firmach takich jak moja, gdzie sprzedaje się projekty, co jest najgorsza stroną tej pracy.

                                                  Nie mówie o panu Zdzisiu co dzwoni i próbuje wcisnac polise ubezpieczeniową....albo garnki. Ani o gosciu co współpracuje z supermarketami i "towaruje" Coca-Colą czy innym Ptasim Mleczkiem.
                                                  • joa66 Re: lepiej drugi od podstaw? 11.12.12, 20:10
                                                    Ciekawostka z brytyjskiego rynku pracy:

                                                    The report makes a strong point that it is European languages which still top the list in terms of demand. With France and Germany (along with the US) the biggest export markets for our goods, French emerges as the language which is most sought after by employers responding to this survey, followed by German. Spanish too is in demand, and after the ‘big three’ comes not Mandarin, but Polish, with Mandarin in fifth place followed by Arabic, Cantonese, Russian and other languages. This roughly confirms other sources of labour market intelligence on languages. A recent survey of job adverts conducted for UCML found French, German and Spanish in the same top three positions, but followed by Italian, Dutch and Swedish.

                                                    www.all-languages.org.uk/news/news_list/cbis_education_and_skills_survey
                                                  • Gość: mama Re: lepiej drugi od podstaw? IP: *.devs.futuro.pl 11.12.12, 20:19
                                                    >after the ‘big three’ comes not Mandarin, but Polish

                                                    No i o co my sie spieramy ;-) :-)

                                                    >found French, German and Spanish in the same top three positions

                                                    :-) Czyli wszyscy pogodzeni ?

                                                    Ja akurat cieszę się z wstawki Agatki, wiedza "u źródeł" jest cenna
                                                  • joa66 Re: lepiej drugi od podstaw? 11.12.12, 20:35
                                                    Ja też. I nie ukrywam, że mam nadzieję, że wielu podąży tą drogą.

                                                    I kolejna ciekawostka, ciekawa jestem czy agatka może to potwierdzić/zaprzeczyć:
                                                    z mojego studiowania setek cv wynika, że...panie lepiej się prezentują pod tym względem (języków obcych). Zdecydowanie lepiej.
                                                  • agatka_s Re: lepiej drugi od podstaw? 11.12.12, 20:49
                                                    Niestety nie moge tego potwierdzic, ale nie dlatego że tak nie jest, tylko dlatego że pań na tym poziomie na którym ja operuje , czyli tych naprawde wysokich stanowiskach jest bardzo mało, dlatego nie pokusiłabym się o żadne statystyczne obserwacje co do płci, pod żadnym względem. Poza tym ja spotykam się raczej z osobami które ten angielski naprawde znają, bo w nim pracują wiele lat i to potwierdza ich przebieg pracy, ja rzadko kiedy na tych najwyższych stanowiskach sprawdzam angielski, bo tu ludzie naprawde podchodzą poważnie i nie kłamią, zresztą na ogół maja swiadomosc że jeśli dojdzie do spotkania z klientem, to na pewno przynajmniej jedna osoba będzie z expatem, nikt nie zaryzykowałby osmieszenia i dukania, bo byłby potem spalony.

                                                    W lecie natomiast miałam okazje pracowac z ogromną rzeszą młodych ludzi w ramach wolontariatu (Euro2012), głównie studenci (nie z Polski tylko, zresztą) i tu musze powiedziec było tak samo wspaniale z angielskim i u chłopaków i u dziewczyn. Fakt że to byli już przefiltrowani kandydaci z kilkunastu tysięcy. W ogóle to doswiadczenie jest u mnie kompletnie nie w zgodzie z tym co się pisze o młodych ludziach-że głupi, leniwi, roszczeniowi. Ci z którymi ja pracowałam przez prawie 3 miesiące byli WSPANIALI, moje pokolenie tak fantastyczne nie było z tegpo co z trudem sobie przypominam.
                                                  • joa66 Re: lepiej drugi od podstaw? 11.12.12, 21:01
                                                    Nie pisałam o angielskim, może bez sensu uznałam go za oczywistośc.

                                                    Po prostu panowie mają wpisany w cv na ogół angielski plus drugi język na poziomie średnim, a panie często po 3-4 języki. I faktycznie w czasie rozmów to się potwierdza.

                                                    Ale tak jak pisałam - to tylko ciekawostka, nie aspirująca do prawd ogólnych.
                                                  • agatka_s Re: lepiej drugi od podstaw? 11.12.12, 21:28
                                                    joa66 napisała:

                                                    > Nie pisałam o angielskim, może bez sensu uznałam go za oczywistośc.
                                                    >
                                                    > Po prostu panowie mają wpisany w cv na ogół angielski plus drugi język na pozio
                                                    > mie średnim, a panie często po 3-4 języki. I faktycznie w czasie rozmów to się
                                                    > potwierdza.
                                                    >
                                                    > Ale tak jak pisałam - to tylko ciekawostka, nie aspirująca do prawd ogólnych.
                                                  • agatka_s Re: lepiej drugi od podstaw? 11.12.12, 21:39
                                                    agatka_s napisała:

                                                    > joa66 napisała:
                                                    >
                                                    > > Nie pisałam o angielskim, może bez sensu uznałam go za oczywistośc.
                                                    > >
                                                    > > Po prostu panowie mają wpisany w cv na ogół angielski plus drugi język na
                                                    > pozio
                                                    > > mie średnim, a panie często po 3-4 języki. I faktycznie w czasie rozmów t
                                                    > o się
                                                    > > potwierdza.
                                                    > >
                                                    > > Ale tak jak pisałam - to tylko ciekawostka, nie aspirująca do prawd ogóln
                                                    > ych.


                                                    Szczerze, ja nigdy nie spotkałam kogoś kto znałby biegle 4 języki aby w nich pracowac. 3 języki to chyba raz ktoś kto długo mieszkał za granicą w kilku krajach. 2 języki to WIELKA RZADKOSC (naprawde angielski+niemiecki perfect w przyrodzie prawie nie istnieje). Angielski jest, to prawda.

                                                    Nie mówie o takiej znajomosci języków jaką ja sie moge pochwalic tzn niby moge w CV napisac: rosyjski, włoski, czeski, niemiecki, serbsko-chorwacki i jeszcze łacina. Przysięgam na Boga że każdego uczyłam się ponad rok (włoskiego to razem będzie i z 5 lat, podobnie rosyjskiego, a może nawet biorac intensywnosc przed egzaminem na studia i więcej, czeskiego się nie uczyłam ale rok mieszkałam i pracowałam w Pradze to się naumiałam kilka zwrotów i potrzebnych zdań-jakby co moge szpanowac) i w każdym sklece conajmniej po 3 zdania poprawnie, typu "my name is...I live in Warsaw" (no może poza łaciną, bo tam to tylko puella mi przychodzi do głowy). Po włosku i rosyjsku, szczególnie po kilku drinkach to nawet moge rozmawiac z godzine...po niemiecku jestem lepsza od syna, bo ja umiem zamówic piwo w Austrii na nartach, a on się cyka i kryguje ;-)

                                                    No ale ja przyznaje się oficjalnie tylko do angielskiego.
                                                  • joa66 Re: lepiej drugi od podstaw? 11.12.12, 21:50
                                                    Chyba znowu napisałam niejasno - te 3-4 języki to poziom średni około B2 (poza angielskim) - tylko panowie (poza ang) znają jeden język na tym poziomie, a panie 2-3.

                                                    Szczerze, ja nigdy nie spotkałam kogoś kto znałby biegle 4 języki aby w nich pr
                                                    > acowac. 3 języki to chyba raz ktoś kto długo mieszkał za granicą w kilku kraja
                                                    > ch.


                                                    Ja znam 2 dziewczynki (siostry) trójjęzyczne , ich tata (dwujęzyczny) zna języków ...11 z czego 6 na poziomie publikowania (nie mam na myśli bloga). Ale zdaję sobie sprawę, że to rzadkość.

                                                    Niemniej możemy spodziewac się fali dzieciaków dwujęzycznych - skutki swobody przemieszczania się w eu.
                                                  • jakw Re: lepiej drugi od podstaw? 16.12.12, 12:27
                                                    Ja znam przypadek dzieci z małżeństwa polsko-rosyjskiego zamieszkałego w Chinach. Językiem ogólnodomowym jest angielski, z mamą rozmawiają po polsku, z tatą po rosyjsku, chodzą do niemieckiej szkoły i mają dużo chińskich znajomych ;-)
                                                  • Gość: mama Re: lepiej drugi od podstaw? IP: *.devs.futuro.pl 11.12.12, 20:12
                                                    > Tak, tylko ja nie mówie o sprzedawcach towarów.

                                                    Tu akurat rozumiem, domyslam się, że nie chodzi o pana Zdzisia. Ale to nie zmienia mojego podejścia. "Towar" użyłam jako ogólnik. Chodzi generalnie o wciśnięcie (sorki, no ale tak już odbieram ten świat) komuś, teraz, akurat tego "produktu" (branża, koszt - bez znaczenia)

                                                    A tak w ogóle, to ciekawą chyba masz pracę:-)
                                                  • agatka_s Re: lepiej drugi od podstaw? 11.12.12, 20:20
                                                    Gość portalu: mama napisał(a):


                                                    >
                                                    > A tak w ogóle, to ciekawą chyba masz pracę:-)

                                                    bardzo !!! pod warunkiem, że nie musze sprzedawac !!!!!! ;-)
                                          • Gość: mama Re: lepiej drugi od podstaw? IP: *.devs.futuro.pl 11.12.12, 19:26
                                            > Ja szukam ludzi na najwyzsze stanowiska od 20 lat w ki
                                            > lkunastu krajach i naprawde wiem co mówie. Widziałam już naprawde chyba sporo
                                            > facetek i facetów którzy są na rynku i naprawde wiem co jest w cenie i dla kogo

                                            Ja akurat tak podeszłam do Twojej wypowiedzi, że wiesz lepiej. Po prostu przyjmuję do wiadomości i nie dyskutuję, bo się nie znam:-) Tylko zastanawiam się, czy ten niemiecki wynika aż z takiej dominacji Niemców, czy tez jest inny powód. I czy rzeczywiście jest aż tak potrzebny/wykorzystywany na co dzień w pracy na wspomnianych stanowiskach, obok ang.
                • Gość: hawa.etc Re: rozszerzenia i języki IP: *.play-internet.pl 06.12.12, 18:38
                  > [b]A czy tym rozszerzonym będzie mógł być język obcy, polski lub matematyka?

                  Do tej pory tak było, wtedy zdaje się z takiego przedmiotu maturę na dwóch poziomach.

                  > I zastanawia mnie kwestia drugiego języka obcego.
                  > Skoro ma nie być już podstawy, a szkoły nie zapewniają rozszerzenia z dwóch jęz
                  > yków, tzn że a) nie będzie się w ogóle zdawać drugiego obcego (na poziomie pods
                  > tawowym), b) przygotowanie do rozszerzenia będzie realizowało się poza szkołą?
                  >

                  Nie wiem, czy dobrze zrozumiałam pytanie. Ale zazwyczaj rozwiazuje się to tak, że jako obowiązkowy podstawowy język zdaje się ten słabszy, a jako rozszerzony dodatkowy angielski.
                  • Gość: mama Re: rozszerzenia i języki IP: *.devs.futuro.pl 08.12.12, 15:02
                    > > [b]A czy tym rozszerzonym będzie mógł być język obcy, polski lub matematy
                    > ka?
                    >
                    > Do tej pory tak było, wtedy zdaje się z takiego przedmiotu maturę na dwóch poziomach.

                    Moje pytanie było w kontekście przyszłych OBOWIĄZKOWYCH rozszerzeń. Czy można będzie to "załatwić" jednym z powyższych przedmiotów

                    > Nie wiem, czy dobrze zrozumiałam pytanie. Ale zazwyczaj rozwiazuje się to tak,
                    > że jako obowiązkowy podstawowy język zdaje się ten słabszy, a jako rozszerzony
                    > dodatkowy angielski.

                    Tak, b. dobrze:-) Mnie też takie rozwiązanie przyszło do głowy, ale to absurdalne! Przecież zawsze może trafić się gorszy dzień (niedyspozycja), trudniejszy test, itp, więc rozsądek nakazuje jednak obowiązkowo zdawać na podstawie ten język, z którego uczeń ma największą wiedzę.
                    • Gość: learning-to-fly Re: rozszerzenia i języki IP: *.uni.lodz.pl 14.12.12, 23:55
                      To musiałby być bardzo, ale to bardzo zły dzień.
                      Kiedyś "zdałam" maturę z włoskiego. W życiu nie miałam nawet pół lekcji włoskiego. Znam hiszpański i mniej więcej coś tam pamiętam z łaciny. Także poziom języków na poziomie podstawowym zbyt wygórowany nie jest.
                • jakw Re: rozszerzenia i języki 07.12.12, 11:00
                  Gość portalu: mama napisał(a):

                  > > Na pewno będzie obowiązek zdawania 1 przedmiotu na poziomie rozszerzonym
                  > od mat
                  > > ury 2015
                  >
                  > A czy tym rozszerzonym będzie mógł być język obcy, polski lub matematyka?
                  >

                  Jak najbardziej będzie można zdawać maturę rozszerzoną z tych przedmiotów.
      • agatka_s Re: Zasady maturalne 29.11.12, 12:21
        Dobra to zadam to pytanie inaczej, bo nic nie rozumiem menodo z tego co napisałas ;-) (na dziś, nie rozumiem, może jak bym poczytała...)

        Czy taka kombinacja jest dopuszczalna (W TYM ROKU !!!!)

        Polski-podstawa
        Matematyka-podstawa i rozszerzona (bo rozumiem że tu trzeba i to, i to)
        Geografia-rozszerzona
        WOS-rozszerzony
        jezyk 1-dj lub rozsz (do decyzji bo to klasa dj, rozumiem że nie ma obowiązku dj , tak ???)
        jezyk 2-podstawa

        To jest OK ?
        • Gość: menodo Re: Zasady maturalne IP: *.adsl.inetia.pl 29.11.12, 12:37
          Nie wiem jak jest z maturą dwujęzyczną. Nie wiem, nie daję głowy jak jest w tym roku, ale znajomy chłopiec idzie na sgh i mówi mi, że zdaje tak:

          Na obowiązkowej podstawie:
          polski
          matematykę
          angielski

          oraz dodatkowo rozszerzenia:
          niemiecki
          wos
          matematyka


          Więc ta kombinacja, którą przedstawiłaś jest moim zdaniem OK.
          Ogólna zasada jest taka, że polski, matematyka i język obcy MUSZĄ być zdawane na podstawie, nawet jeśli uczeń zdaje te przedmioty również na rozszerzeniu.

          Mam nadzieję, że tym razem nic tu nie pokiełbasiłam.
          Acha, ktoś mi tu mówi, że rok temu można było 5 a nie 6 - jak napisałam - dodatkowych przedmiotów.








          • agatka_s Re: Zasady maturalne 29.11.12, 12:41
            wos i geo-rozszerzone naraz. To jest pytanie !!!!
            • Gość: menodo Re: Zasady maturalne IP: *.adsl.inetia.pl 29.11.12, 12:59
              No można, dlaczego nie? Nawet trzeba, jeśli ktoś chce się dostać na wiele uniwersyteckich kierunków.
              • Gość: filga Re: Zasady maturalne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.12, 15:12
                Na maturze dwujęzycznej nie znam się. Jeśli chodzi o "normalną" maturę, trzeba zdać: Jęz. obcy nowożytny podstawowy, polski, matematykę podstawową. I już. Matura zdana. A zgodnie z wytycznymi uczelni można dobierać przedmioty dodatkowe podstawowe lub rozszerzone, w tym te obowiązkowe, które wtedy zdawane są na poziomie wyłącznie rozszerzonym.
                • Gość: menodo Re: Zasady maturalne IP: *.adsl.inetia.pl 29.11.12, 15:54
                  I już????? I to już koniec matury?

                  No, ale w sumie jaka to różnica w sytuacji, gdy matury rozszerzonej nie można nie zdać; mniejsze koszty:)




                • joa66 Re: Zasady maturalne 29.11.12, 16:05
                  fliga, menodo - z ciekawości - jak wyglądają matury ustne z języków obych - czy też są jakieś prezentacje przygotowane wcześniej czy tylko normalny ustny egzamin w stylu rozmowa na zasugerowany przez komisję temat?

                  • Gość: menodo Re: Zasady maturalne IP: *.adsl.inetia.pl 29.11.12, 16:44
                    Prezentacji żadnej córka miała. Jak to wyglądało od strony formalnej musiałabym dopytać.
                    Ale wiem, że córka wylosowała (?) temat - jak byś spędziła dzień z 5-letnim dzieckiem, gdyby ktoś cie o to poprosił. Jak mi doniosła, mówiła same banały, głównie "kłamała", tak aby przekonać komisję, że zna milion słów, idiomów etc. z tematu " całodobowy babysitting". Taki "small talk" bez zobowiązań:)
                    Dostała maksa.
                    Jej kolega z innej szkoły miał pytanie w stylu - jak obchodzi się święta w twojej rodzinie. Zaczął od tego, że nienawidzi świat, a przede wszystkim wyprowadził się z domu już w pierwszej klasie liceum i nie wie jak, jego rodzina obchodzi święta, bo to go już nie obchodzi:D
                    Mimo że mówił "nie na temat" - zdał:)

                    Btw - jestem przeciwna tematom egzaminacyjnym zahaczającym o prywatność zdających egzaminy.
        • Gość: learning-to-fly Re: Zasady maturalne IP: *.uni.lodz.pl 29.11.12, 20:28
          Za moich dawnych czasów, jeśli język obowiązkowy był tym wykładanym dwujęzycznie, to matura musiała być dwujęzyczna, jeśli był przedmiotem dodatkowym, to mógł być tylko rozszerzony (u mnie nie było możliwości zdawania przedmiotów dodatkowych na p. podstawowym) Ale nie wiem, czy coś się nie zmieniło.
          • Gość: mama odbiegając trochę od tematu ... IP: *.devs.futuro.pl 20.12.12, 14:07
            taki mi się nasunął hipotetyczny problem.
            Druga kl lic jest chyba ostatnim 'starym" rocznikiem. I co będzie, jeśli uczeń nie zda z fizyki, chemii, historii?
            • joa66 Re: odbiegając trochę od tematu ... 20.12.12, 14:34
              Hmmm... chyba będzie podchodził do matury w roku następnym jeżeli będzie chciał.
              • Gość: mama Re: odbiegając trochę od tematu ... IP: *.devs.futuro.pl 20.12.12, 16:44
                No, ale jak zaliczy tę drugą klasę, skoro już chemii ani fizyki rocznik niżej mieć nie będzie? (załóżmy, że pójdzie do klasy z poszerzoną biologia lub geogr). Ba, nawet czystej historii nie będzie i co? Co wtedy na świadectwie maturalnym wpiszą? Tak mi przyszło do głowy. Skoro tak troszczymy się o tych dobrych, to pomędrkujmy i o tych, co mają pod górkę;-)
                • nika_j Re: odbiegając trochę od tematu ... 20.12.12, 23:53
                  Teraz to chyba nie problem, bo - o ile wiem - z jedynką można zdać do następnej klasy. A nawet był chyba pomysł, że i z dwiema, ale nie pamiętam, czy to doszło do skutku.
                  • nika_j Re: odbiegając trochę od tematu ... 21.12.12, 00:00
                    A nie, przepraszam, wtedy musi być kontynuacja tego przedmiotu. Prawdopodobnie przepchnie się go. A jak nie, wtedy prawdopodobnie zdąży skońćzyć 18 lat i się go odeśle do szkoły dla dorosłych ;p
                    • Gość: mama Re: odbiegając trochę od tematu ... IP: *.devs.futuro.pl 21.12.12, 09:55
                      nika_j napisała:

                      > A nie, przepraszam, wtedy musi być kontynuacja tego przedmiotu.

                      No właśnie, m.in w tym myk:-). Bo chodzi o to, aby w następnym roku wyciągnąć na pozytywną ocenę. O ile mi wiadomo, nie da się też mieć świadectwa ukończenia szkoły z jedynką. Więc, jak zostanie na drugi rok, to też nie poprawi:-(

                      >A jak nie, wtedy prawdopodobnie zdąży skońćzyć 18 lat i się go odeśle do szkoły dla dorosłych

                      O, to, to!. Temat czysto teoretyczny, ale może komuś się przydarzy taka sytuacja za kilka miesięcy. Ciekawe, czy men rozważał takie przypadki
                      • joa66 Re: odbiegając trochę od tematu ... 21.12.12, 10:37
                        Na początku źle zrozumiałam pytanie - myślałam, że mówisz o niezdaniu matury.

                        Ale problemu też nie widzę - zakładając, że np mój syn nie zda biologii czy geografii w klasie drugiej, to z nową klasą będzie zaliczał przyrodę - i ta ocena będzie wpisana na jego (drugim) świadectwie z klasy II.
                        • Gość: mama Re: odbiegając trochę od tematu ... IP: *.devs.futuro.pl 21.12.12, 12:09
                          >zakładając, że np mój syn nie zda biologii czy geo
                          > grafii w klasie drugiej, to z nową klasą będzie zaliczał przyrodę

                          1. Podstawa programowa przyrody "ciut" różni się od zakresu fizyki i chemii (niezdanej). Rzekłabym, " opłaca się" w tym wypadku nie zdać;-)
                          2. Jeśli spadnie do klasy z poszerzoną biologią lub geografią, to nawet takiej przyrody nie będzie miał jak zaliczyć.
                          3. No i "2" z przyrody nie zlikwiduje "1" z przedmiotów niezdanych , a wpisać jedynki na świadectwie maturalnym nie można (przynajmniej kiedyś takie były zasady), więc te "1" nie mają jak "wyparować";-)

                          • joa66 Re: odbiegając trochę od tematu ... 21.12.12, 12:45
                            Ale świadectwo będzie miał wypisane zgodnie z nowymi zasadami, i.e. nie zdając do klasy jest włączony do nowych zasad , nie ma trybu pośredniego. Tak to sobie przynajmniej wyobrażam.

                            Jeżeli kiedyś ktoś przenosił się np z liceum do technikum z powodu niezdanego francuskiego, którego w technikum nie było, to po prostu na śwaidectwie z technikum nie miał tego przedmiotu.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka