Gość: pst IP: *.gaj.lanet.wroc.pl 21.11.03, 18:06 Nic z tej wiadomości nie można zrozumieć. Raz, z powodu jej lakoniczności, a dwa, z powodu zwykłych błędów. Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
Gość: mamma Re: Prąd po wulkanie IP: *.mad.east.verizon.net 22.11.03, 06:03 Gość portalu: pst napisał(a): > Nic z tej wiadomości nie można zrozumieć. Raz, z powodu jej > lakoniczności, a dwa, z powodu zwykłych błędów. W koncu mamy doczynienia z dzialem nieukowym Michnika kierowanym przez doktora bioologii UW Slawomira Zagorskiego. Panie Zagorski, El Nino nie spycha cieplych wod raz na pare lat. Sugeruje pozyczyc globus w pierwszym lepszym przedszkolu. Sa tam zaznaczone prady Pacyfiku. W wyniku ruchu naszej planety wiekszosc wod POWIERZCHNIOWYCH (frajerze dziennikarstwa) jest spychana w tym kierunku CALY CZAS. El Nino oraz El Nina (tak, jest cus takiego) to cos zupelnie innego. Oj, "doktorze" Zagorski, gralo sie w statki z Michnikiem na geografii... 300 lat wstecz to rok 1703. Wiedza geograficzna lokalnych mieszkancow w tym czasie byla na poziomie dzialu nieukowego GW panie Zagorski. Wiecej wiedziano o zlozach Potosi niz o notowaniu zjawisk atmosferycznych dla przyszlych potrzeb naukowych. San Francisco nie bylo nawet na mapie. Do Mount Helen tez nikt nie dotarl. Zreszta, moze by tak wspomniec pozary po lokalnych trzesienach ziemi w tych rejonach (pare tysiecy kilometrow wybrzeza)? Ile wiarygodnego info przetrawlo? No i skoro juz Zagorski wie o pomiarach temperatur w listopadzie 1703 roku w Catagenie (to bedzie Nueva Granada dla frajera Zagorskiego), to takze wie o wulkanach. Oczywiscie w przeciwienstwie do dzisiejszych czasow kiedy anfalbetyzm przewaza w wielu rejonach Ameryki Lacinskiej. Wtedy to kazdy wiesniak umial pisac i ochoczo notowal na papierze kredowym kazde pierdniecie wulkanu. No i wiedzial ze to wulkan. Gratulacje wiedzy panie Zagurski. Mimo to uwazam, ze jest pan bardzo przystojny podczas pisania takich artykulow: tajnedokumenty.com/zagorski/ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ogniomistrz Re: Prąd po wulkanie IP: 81.168.184.* 22.11.03, 14:00 Uczono mnie, że przyczyny powstawania prądów morskich są bardzo złożone. Najważniejsze z nich to: -siła coriolisa (przepraszam z prawdopodobnie złą pisownię, ale nie chce mi się teraz sprawdzać ) -przyciąganie grawitacyjne Księżyca i Słońca. -ruch obrotowy Ziemi -nachylenie osi ziemskiej i pora roku -układy ciśnień -stopień nasłonecznienia i zachmurzenia -wielkość opadów -stopień zalodzenia -morfologia skorupy ziemskiej -stopień zasolenia wody A z tej notki dowiedziałem się, że to wszystko bzdury (5 lat na UW do wyrzucenia), że tak naprawdę o wszystkim decydują wulkany! Poprosu żenada! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tolek banan Re: Prąd po wulkanie IP: *.physik.uni-konstanz.de 22.11.03, 16:12 A ja zauwazylem inna, rowniez zadziwiajaca zaleznosc. Mianowicie, gdy Slonce jest w gwiazdozbiorze Raka i Lwa to Europejczycy masowo wyjezdzaja na wakacje. Czyzby to bylo potwierdzenie tez astrologow? :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ogniomistrz Re: Dobre ;-) IP: 81.168.184.* 23.11.03, 12:54 Mam kolejny przykład potwierdzający związki astrologii z rzeczywistością! Gdy słońce jest w znaku strzelca lub koziorożca Europejczycy masowo wyjeżdżają w góry, ubierają dziwne stroje, przypinają deski do nóg i zjeżdżają z gór w doliny. Przecież takie zachowanie jest nieracjonalne - jedynym wytłumaczeniem jest PRZYMUS ASTROLOGICZNY!;-) Odpowiedz Link Zgłoś