kserkses1 23.01.06, 15:43 Czy ktoś może wie czym jest/będzie zabawny budyneczek z "plisowaną" elewacją przy drodze z Bielska do Cieszyna, gdzieś przed salonem Peugot'a ? Wygląda na jakiś biurowiec...? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
stoik1 ten ? 23.01.06, 16:55 img26.imageshack.us/img26/6941/bbc5us.jpg bo jak nie ten to nie wiem a jak ten to też nie wiem : ) Odpowiedz Link Zgłoś
kserkses1 chyba ten - z lewej strony zdj. zaczyna się .. 24.01.06, 09:20 taki fajny, pozałamywany ryzalicik... Bliżej Bielska, jakoś tak za Sarnim Stokiem po prawej... /jeżdżę o pierwszej w nocy i podsypiam, więc trochę mogę przekłamywać odległości :)/ Odpowiedz Link Zgłoś
aliveinchains Re: varia... 23.01.06, 19:45 ...hmm....a gdzie to jest, bliżej BB czy Cieszyna? Odpowiedz Link Zgłoś
stoik1 Re: varia... 23.01.06, 20:00 ten "mój" zdecydowanie bliżej BB, jadąc do cn po prawej, gdzieś tam koło makro Odpowiedz Link Zgłoś
aliveinchains Re: varia... 23.01.06, 20:48 ...w takim razie jest to biurowiec Bielskiego Parku Technologicznego...ciekaw jestem jakie firmy się tam ulokują? Podobno same high-tech... A w Cieszynie jest coś podobnego???...jeśli tak to dajcie znać Odpowiedz Link Zgłoś
wislok1 Oj, złośliwy 23.01.06, 21:45 Przy okazji: zapraszam na moje forum, dałem twój cytat o marnowanych przez Cieszyn szansach Odpowiedz Link Zgłoś
kserkses1 dzięki! a w C. nie ma "czegoś podobnego", 24.01.06, 09:22 w C. malujemy zabytki na zielono lub różowo i oblepiamy kamienice w mieście plasteliną (by nie powiedzieć kupą...) - vide jubiler na x.Szersznika... Odpowiedz Link Zgłoś
stoik1 kurcze, stwierdzam że jakoś ostatnio omijam szersz 24.01.06, 14:45 nika a jak idę w poprzek to się nie rozglądam : ) Odpowiedz Link Zgłoś
kserkses1 Celliniego Saliera się znalazła... była zakopana.. 24.01.06, 10:14 www.khm.at/system2E.html?/staticE/page842.html CUDOWNIE! bo myślałam, że już jej nie zobaczę! Odpowiedz Link Zgłoś
stoik1 Re: Celliniego Saliera się znalazła... była zakop 24.01.06, 12:12 nawet nie wiedzialem że się zgubiła już, tzn że widziałaś kiedyś "na żywo" ? Odpowiedz Link Zgłoś
kserkses1 tak, jest absolutnie/genialnie/piękna :) 24.01.06, 12:28 była eksponowana w Kunsthistorisches... Stamtąd, z zamkniętej gablotki buchnięto ją parę lat temu... Złodziej wmaszerował do galerii przez rusztowania - muzeum było w remoncie... Byłam przekonana, że ktoś ją gwizdnął na zlecenie, i że teraz, po wsze czasy będzie leżała w jakimś rodowym sejfie - np. na wyspach japońskich... A tu taka miła wiadomość...:) Odpowiedz Link Zgłoś
stoik1 Re: tak, jest absolutnie/genialnie/piękna :) 24.01.06, 12:45 zwinął i zakopał ciekawe, może za mało spatynowana była Odpowiedz Link Zgłoś
kserkses1 Re: tak, jest absolutnie/genialnie/piękna :) 24.01.06, 13:16 :) dobrze, że jest złota... inną szlag by trafił.... Odpowiedz Link Zgłoś
kubek absolutnie/genialnie/piękna ? 25.01.06, 18:36 Nie znam się, proszę się wytłumaczyć? www.khm.at/data/page842/page842/saliera600.jpg Odpowiedz Link Zgłoś
kserkses1 Re: absolutnie/genialnie/piękna ? 26.01.06, 09:54 OK... Wyobraź sobie...: -rzeźbę przedstawiającą w każdym szczególe piękną, smukłą dziewczynę i takiegoż, cudownie smukłego mężczyznę, oboje o pięknych twarzach, proprcjonalnych członkache etc... -przedstawionych w swobodnych, erotycznych pozycjach - naprzeciw siebie, jakby muskających się w stopę czy ramię... -wokół nich pełne bogacto - złoto, kamienie szlachetne i perły ubrane w kształty żywych stworzeń, złota brama itp... Widzisz zapewne coś dużego - taka skala Berniniego... i tu największy czad: to wszystko ma 26 cm wysokośći i 36 cm średnicy... Jest dziełem jubilera- rzeźbiarza... a działa jak duża pełnowymiarowa kompozycja... Ja mam ciarki na plecach jak patrzę na takie STWORZENIA... Bo nie moge tego nazwać przedmiotem... /ale historycy sztuki są walnięci:)/ Odpowiedz Link Zgłoś
alex.stela Re: coś się jeszcze znalazło ? 24.01.06, 15:44 Znalazłem wyjście z sytuacji Odpowiedz Link Zgłoś
kserkses1 Re: coś się jeszcze znalazło ? 25.01.06, 09:28 ale nie jest to ślepy zaułek? :) Odpowiedz Link Zgłoś
kserkses1 Caraggio!!!! YES! YES! YES! 26.01.06, 09:38 Odnaleziony Caravaggio "Pielgrzymka naszego pana do Emaus" i "Święty Tomasz wkładający palec do ran Chrystusa" - dwa XVI-wieczne obrazy odkryte niedawno w kościele we francuskim miasteczku Loches nad Loarą wyszły spod pędzla Caravaggia - potwierdzili wczoraj eksperci. Obrazy trafiły do Francji razem z partią płócien zamówionych u mistrza przez Filipa de Bethune, ambasadora króla Henryka IV w Rzymie. Zostały skonfiskowane rodzinie de Bethune podczas wielkiej rewolucji francuskiej, ale konfiskatorzy nie znali ich prawdziwego pochodzenia. Po upadku rewolucji przekazano je kościołowi w Loches. Dzieła leżały przez wiele lat w pomieszczeniu gospodarczym za organami. Ich autentyczność potwierdził m.in. specjalista od Caravaggia Jose Freches - skład chemiczny użytych barwników i płótno zgadzają się z innymi pracami artysty. Przez cztery stulecia nikt nie poddawał ich renowacji, co dziś podnosi ich wartość. Zostaną zaprezentowane latem tego roku w Loches - władze miasta liczą na to, że staną się lokalną atrakcją turystyczną. Ostatni przypadek odkrycia dzieła Caravaggia miał miejsce w 1990 roku w Dublinie - obraz jest dziś jedną z głównych atrakcji irlandzkiej National Gallery. serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34513,3131221.html Odpowiedz Link Zgłoś
stoik1 oczywiście 27.01.06, 11:08 bardzo pocieszające, że jeszcze można znaleźć jakiegoś caravaggia w pomieszczeniu gospodarczym muszę sprawdzić w piwnicy Odpowiedz Link Zgłoś
kserkses1 Re: oczywiście 27.01.06, 12:11 zawołaj, to Ci pomogę...;) na strych też trzeba spojrzeć...! Odpowiedz Link Zgłoś
kserkses1 Re: oczywiście 27.01.06, 12:46 fuj... spal to, bo jeszcze kto znajdzie i powiesi na ścianie...;) Odpowiedz Link Zgłoś
kserkses1 mapa w Pszczynie... 27.01.06, 10:51 Czy mapa z Pszczyny pozwoli rozwikłać zagadkę? Zabytkowa mapa sprzed kilku wieków, odnaleziona w archiwum pszczyńskiego zamku, może odpowiedzieć na pytanie, czy mieszkańcy Woli i okolic to potomkowie dworzan króla Henryka Walezego. Mapa autorstwa W. Puscha powstała w latach 1776-1794. W jej prawym dolnym rogu znajduje się rysunek słynnej komory solnej na Wiśle w Woli. Częściowo zaznaczony jest też szlak, który zaczynał się w Krakowie, a kończył w Wiedniu. Znany od średniowiecza kupiecki trakt nazywało się wtedy "wielą albo wielgą drogą". Z tego też powodu nazwa Wolia pojawiała się już na mapach XV- i XVIwiecznej Europy. - Komora stała przy karczmie Golusów, obok wąskiej wieży strażniczej, z której miejscowi obserwowali okolicę w obawie przed napadami. Na rysunku widać dwa wejścia, bo karczma była podzielona. W jednej części pili miejscowi wolni chłopi, w drugiej podróżni - mówi Andrzej Złoty, prezes Bractwa Gospodarczego Związku Górnośląskiego z Pszczyny. Zygmunt Orlik, historyk ziemi pszczyńskiej, przypomina sobie zapiski o komorze solnej z czasów króla Henryka Walezego, który nie chciał polskiego tronu. - Były to zapiski jakiegoś dworzanina, który w XVI wieku uciekał z Walezym do Francji. Mieli z innymi dworzanami przejechać mostem obok komory solnej i zniszczyć go rapierami oraz szablami. W ten sposób chcieli zatrzymać pogoń. Nie wydaje mi się, żeby most na takim szlaku był zrobiony z kilku desek, więc tutaj chyba porwała dworzanina fantazja - śmieje się Orlik. Historyk opowiada, że od kilku wieków mieszkańcy okolicznych wiosek, znający historię tego miejsca, uważają się za potomków dworzan Walezego. Chodzi o popularne tutaj nazwisko Golus, które ma być śląskim odpowiednikiem Gallusa. Nazwa "Gallus Wald", czyli las Gallusów, pojawia się nawet na odnalezionej mapie. Złoty uważa, że coś w tym jest, Orlik mówi, że jest sporo do wyjaśnienia. Pierwszą osobą, która chce się podjąć tego zadania, jest Bronisława Świergolik z Ćwiklic, która wychowała się w Woli. 67-letnia pani Bronisława jest z wykształcenia ślusarzem-tokarzem. Od dziecka interesuje się historią komory solnej, pisze książki o mieszkańcach Woli, którzy poginęli w pierwszej i drugiej wojnie światowej. - Od dawna pytałam starszych o to, co się tam właściwie stało i dlaczego wszystko spłonęło. Mówili, że w XIX wieku, kiedy już szlak nie funkcjonował, pędzili przez most stada bydła, a zabudowania strawił pożar w czasie zaborów. Zanim się do tego zabiorę, muszę jeszcze w archiwach pogrzebać - tłumaczy. Katarzyna Piotrowiak miasta.gazeta.pl/katowice/1,35019,3133205.html Odpowiedz Link Zgłoś
kserkses1 urodziny Mozarta trzeba uczcić... 27.01.06, 10:35 dwieściepięćdziesiąte... Odpowiedz Link Zgłoś
kserkses1 dopiero dziś na to wpadłam... a mocne: 08.02.06, 12:35 CIESZYN JAKO CENTRUM DIZAJNU (SIC!) Zamek Sztuki i Przedsiębiorczości w Cieszynie kończy rok Marcin Mońka 27-01-2006, ostatnia aktualizacja 27-01-2006 21:15 Jeszcze kilkanaście miesięcy temu Cieszyn kojarzył się głównie z piękną starówką, Wzgórzem Zamkowym i festiwalem Nowe Horyzonty. Teraz o mieście mówi się, że staje się centrum dizajnu. Gdy w styczniu 2005 roku otwierano Zamek Sztuki i Przedsiębiorczości, cieszyli się zwłaszcza projektanci, artyści oraz krytycy sztuki. Zamek to przedsięwzięcie unikatowe, bo nigdzie dotąd w Polsce nie powstało regionalne centrum dizajnu, czyli wzornictwa. - Jesteśmy w takim "centrum poza centrum". Gdy kiedyś rozmawiałam ze znanym projektantem o Zamku, ten zapytał mnie: czy wiadomo, gdzie jest produkowana coca-cola? Najważniejsze, aby być najlepszym na świecie - opowiada Ewa Gołębiowska, dyrektorka Zamku. Na razie cieszyńskie centrum nie ma tak globalnych ambicji. Stawia na wzornictwo, sztukę użytkową, rzemiosło artystyczne, turystykę, ginące techniki i zawody. - Chcemy przekonywać, że kultura i sztuka też są wartością gospodarczą - wyznaje Gołębiowska, która od początku funkcjonowania Zamku zachęca do współpracy przedsiębiorców. W rozmowach z nimi powtarza, że wzornictwo to umiejętność nadawania przedmiotom znaczenia, a nawet tożsamości. Podczas spotkań z producentami tłumaczy im, że nie sprzedają np. butów, ale markę, a często iluzję lub nawet marzenia. - Początki zawsze są niezwykle trudne. Często jest tak, że producent nigdy w życiu nie widział projektanta i myśli, że to natchniony artysta, który będzie mu robić rewolucję w zakładzie, by realizować swoje szalone wizje - dodaje dyrektorka. Wielu śląskich przedsiębiorców udało się już namówić na warsztaty, spotkania i konferencje. Kilku projektantów nawiązało współpracę z firmami. Z myślą o nich Zamek zorganizował też kilkanaście intrygujących wystaw, w tym: "Wobec konsumpcji", "Polska pasja tworzenia. Meble" oraz "e-a-t: eksperyment i typografia". Wszystkie ekspozycje były organizowane w odnowionej części cieszyńskiego zamku. Część eksponatów wystawiano też poza murami. Rodziło to zabawne sytuacje. - Przez kilka ciepłych miesięcy przed Oranżerią cieszyła wszystkich fontanna - parasol wodny, który włączał się pod wpływem ruchu. Jednak wielu turystów myślało, że fontanna włącza się jak zegar, o pełnej godzinie. Cierpliwie czekali, a tymczasem wystarczyło, że ktoś przeszedł lub przeleciał ptak - wspomina Gołębiowska. Zainteresowanie wzbudzają też przedmioty dalekie od dizajnu. - Rower pana Franciszka, naszego dozorcy, ma ponad 15 lat i zwykle stoi oparty o frontową ścianę. Dlatego często jest brany za eksponat. Bywa, że młode pary, które przychodzą na Wzgórze, robią sobie z rowerem zdjęcie. Pan Franciszek zapewnia, że przynosi szczęście - śmieje się Gołębiowska. Dizajnerska działalność Zamku ujawnia się także w gotowych przedmiotach, które można zakupić w Cieszynie. Artyści sięgnęli po haft beskidzki, którego geometryczne wzory pojawiły się na koszulkach i smyczach do kluczy. Przedmioty łączące stare z nowym (sposób haftowania i materiał, na jakim są wyszywane wzory, budzą skojarzenia z geometryzacją, a także z pikselami) stały się przebojem letnich miesięcy w Cieszynie. Marcin Mońka miasta.gazeta.pl/katowice/1,35018,3135242.html Odpowiedz Link Zgłoś
alex.stela Re: dopiero dziś na to wpadłam... a mocne: 08.02.06, 14:58 Co jak co, ale promocje to sobie robią niezłą. Gdyby jeszcza tak reszta dobrze im wychodziła... ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
kserkses1 piękne marzenia... 08.02.06, 12:38 Niecodzienny pomysł na zagospodarowanie wieży ciśnień w Żywcu Ewa Furtak 07-02-2006, ostatnia aktualizacja 07-02-2006 20:22 - Ta wieża jest fantastyczna. Można w niej zbudować obserwatorium z największym teleskopem w Polsce - zachwyca się Jacek Uniwersał. Do pomysłu zapalili się też żywieccy urzędnicy Pod koniec października zeszłego roku ponadstusześćdziesięcioletnia Wieża Braniborska w Zielonej Górze wzbogaciła się o ponadtrzymetrową kopułę osłaniającą nowoczesny teleskop. Obserwatorium w Instytucie Astronomii Uniwersytetu Zielonogórskiego sterowane jest zarówno z kopuły, jak i z pomieszczeń dolnej części wieży. Służy nie tylko studentom - odległe od Ziemi nawet o miliard lat świetlnych obiekty mogą obserwować także mieszkańcy. Kopułę wybudowała żywiecka firma Uniwersał - słynny na całym świecie producent m.in. lunet, teleskopów i obserwatoriów astronomicznych. Jacek Uniwersał, jeden ze współwłaścicieli firmy, proponuje, by w podobny sposób wykorzystać starą wieżę ciśnień obok dworca kolejowego w Żywcu. - Wieża ma fantastyczną średnicę około 15 metrów, a to oznacza, że można w niej wybudować obserwatorium z największym teleskopem w Polsce o średnicy metra - zachwyca się Uniwersał. Można by przez niego oglądać np. pierścienie Saturna, czapy polarne na Marsie czy plamy na Słońcu. Uniwersał rozmawiał już o pomyśle z żywieckimi urzędnikami. Burmistrz Antoni Szlagor bardzo się zapalił. - Takie obserwatorium mogłoby stać się wielką atrakcją turystyczną - mówi. Obserwatorium byłoby nie tylko atrakcją dla turystów. W Żywcu prężnie działa koło miłośników astronomii Antares. Uniwersał tłumaczy, że w wieży jest dojść miejsca, by pod kopułą otworzyć pracownię komputerową. Nowoczesne teleskopy wyposażone są w kamery, a młodzi astronomowie mogliby na miejscu zająć się np. obróbką zrobionych za ich pomocą zdjęć nieba. Z czasem wieża mogłaby stać się nawet placówką naukową. Koszty takiego przedsięwzięcia nie są na razie znane. Nie wiadomo jeszcze, jakie prace trzeba by wykonać, by przekształcić wieżę w astronomiczne obserwatorium. miasta.gazeta.pl/katowice/1,35056,3152437.html Odpowiedz Link Zgłoś
kserkses1 od kontaktów z geniuszem wyrasta geniusz? :) 09.02.06, 10:31 limeryki Michała Rusinka - sekretarza Szymborskiej...: Zakonnicy ze wsi Kowal mnich się wessał raz w ust owal. Gdy odessać się zdołała zawołała kardynała: "Eminencjo, weź mu dowal". Pewien pan spod miasta Poznań lubi sztukę Olgi Boznań- skiej. I lubi, gdy sąsiadki chłoszczą pejczem mu pośladki, dostarczając słodkich doznań. miasta.gazeta.pl/krakow/1,35796,3154172.html Odpowiedz Link Zgłoś
kserkses1 dla wielbicieli i zainteresowanych 09.02.06, 15:14 kulturą habsburskiego zaborcy :) miasta.gazeta.pl/katowice/1,35019,3154252.html Obrazki liche, ale ok, że pokazują... Odpowiedz Link Zgłoś
kserkses1 a w Cieszynie sypią się organy... 09.02.06, 15:21 Zabytkowe cieszyńskie organy potrzebują pilnej naprawy Marcin Czyżewski 08-02-2006 , ostatnia aktualizacja 08-02-2006 20:33 Piękne, zabytkowe organy w ewangelickim kościele Jezusowym w Cieszynie są w fatalnym stanie. Parafia szuka pieniędzy, żeby ratować cenny instrument. Pomoc zapowiedziało już miasto. Organy w kościele Jezusowym to najstarszy i najcenniejszy taki instrument na Śląsku Cieszyńskim, jeden z najznakomitszych w Polsce. Niemiecka firma Sauer wykonała je w XVIII wieku. Mają 2067 piszczałek - o wysokości od 6 cm do 6 m. Ich imponujące brzmienie znają nie tylko parafianie. W kościele organizowane są najważniejsze cieszyńskie koncerty - m.in. w ramach Festiwalu Muzyki Organowej i Kameralnej oraz słynnego Viva il canto. Mariusz Makowski, historyk z Muzeum Śląska Cieszyńskiego: - To wielkie dzieło barokowe, wspaniały przykład architektury organowej. Ich dźwięk w kościele Jezusowym, gdzie panuje niezwykła akustyka, robi niesamowite wrażenie. Nie potrafię sobie wyobrazić tej świątyni bez tych organów. Cenny i piękny instrument ma się jednak coraz gorzej. - Piszczałki są już zanieczyszczone, a te wykonane z drewna, podobnie jak inne drewniane elementy, drążą korniki - mówi ks. Janusz Sikora, proboszcz parafii ewangelickiej. Potwierdziła to ekspertyza niemieckich specjalistów, zajmujących się m.in. renowacją organów na Dolnym Śląsku. Według nich organy trzeba rozebrać na drobne części, wyczyścić, odpowiednio zakonserwować i złożyć ponownie. Będzie to kosztować około 300 tys. zł. Parafia wspólnie z miastem chce zwrócić się o dofinansowanie remontu m.in. do Ministerstwa Kultury. - Będziemy się również starali znaleźć jakieś środki w naszym budżecie - zapewnia Bogdan Ficek, burmistrz Cieszyna. Prace mają się rozpocząć jeszcze w tym roku. - Chcemy zdążyć na 2009 rok. Wtedy z udziałem gości z zagranicy będziemy obchodzić 300-lecie naszego kościoła - dodaje ks. Sikora. Cieszyński kościół Jezusowy to tzw. kościół łaski. Po kontrreformacji luteranie w monarchii austriackiej musieli się kryć ze swoimi obrzędami. W domach i lasach przy stołach ofiarnych śpiewali psalmy, czytali postyllę, czyli komentarze do Biblii, i słuchali kazań wędrownych kaznodziei. Dopiero w 1709 roku cesarz Józef I - na podstawie tzw. ugody altransztackiej, oznaczającej początki tolerancji religijnej na Górnym i Dolnym Śląsku - zezwolił luteranom na budowę pierwszego kościoła ewangelickiego na Śląsku Cieszyńskim i kilku kościołów w Kotlinie Kłodzkiej. Stąd nazwa "kościoły łaski". Jeszcze w tym samym roku zbudowano w Cieszynie prowizoryczny drewniany kościółek i zaczęto wznoszenie murów obecnego. Jego budowa trwała 14 lat. Odpowiedz Link Zgłoś
kserkses1 pozostałe kościoły łaski... 09.02.06, 15:39 powstały w Żaganiu, Kożuchowie, Jeleniej Górze, Kamiennej Górze, Miliczu... Nie mylić z Kościołami Pokoju, które nie mogły być z "trwałego materiału" - można było do ich budowy używać wyłącznie drewna, gliny etc... Więc coś mu to nie konweniuje z porządną barokową architekturą Kościoła Jezusowego... vide - cudowne absolutnie - Kościoły Pokoju w Jaworze, Świdnicy czy już nie istniejący w Głogowie Odpowiedz Link Zgłoś
kserkses1 pomnikomania... 10.02.06, 12:08 miasta.gazeta.pl/katowice/1,35056,3156713.html 250 tyś złotych to ile miesięcy funkcjonowania np. przedszkola? Przynajmniej nie jest to jakiś gniot dramatyczny... Odpowiedz Link Zgłoś
kserkses1 coś w tym jest...:) 01.03.06, 15:45 Orgazm świętej Teresy Tygodnik "Wprost", Nr 1211 (26 lutego 2006) Erotyczne uniesienia przeżywa co piąty widz oglądający klasyczną sztukę Łukasz Radwan,Iga Nyc Jack Nicholson powtarza, że oglądanie obrazów Tamary Łempickiej jest dlań mocniejszym doznaniem niż orgazm. Sławny aktor jest jedną z setek tysięcy ofiar uwiedzenia przez sztukę. Cierpi on na syndrom Rubensa. Podobnie jak na przykład Fiodor Dostojewski, który oglądając klasyczne dzieła, dostawał z zachwytu ataków epilepsji. Na syndrom Stendhala zapadł z kolei Homer z kultowej kreskówki "Simpsonowie". W jednym z odcinków zostaje artystą i by się zainspirować, ogląda dzieła dawnych mistrzów. Te obrazy nawiedzają go później w sennych koszmarach: czuje się osaczony przez sztukę i wpada w panikę. Okazuje się, że podobne działanie jak viagra bądź środek psychotropowy ma tylko tradycyjna sztuka figuratywna, w dodatku najczęściej autorstwa wielkich mistrzów, jak Sandro Botticelli czy Michał Anioł. Naukowcy badający syndrom Rubensa stwierdzili, że naturalistyczna golizna i epatowanie seksem, charakterystyczne dla współczesnych obiektów sztuki, zamiast podniecać, często wywołują agresję widzów. Ekstaza w muzeum Psychologowie stwierdzili, że "Wiosna" Sandra Botticellego może wywołać śmielsze myśli erotyczne niż dziewczyny z rozkładówek "Playboya". Aż 20 proc. bywalców galerii sztuki i wystaw przeżywa erotyczną przygodę. Najbardziej erotycznie działają klasyczne greckie rzeźby oraz płótna Caravaggia. Tajemnicza scena z filmu Briana De Palmy "Ubranie mordercy", w której główna bohaterka podczas zwiedzania muzeum ulega urokowi nieznajomego, staje się jasna, gdy zważymy, że na ścianach wisiały obrazy największych mistrzów. Seksuolodzy uważają, że muzeum jest lepszym miejscem na zawieranie przygodnych znajomości niż dyskoteka lub klub, bo duch erotyzmu wręcz się tam unosi. We Włoszech ułożono nawet ranking sprzyjających doznaniom erotycznym muzeów. Przewodzą Palazzo Doria w Genui, Pinacoteca di Brera w Mediolanie, Galeria d'Arte Moderna w Turynie i Muzeum Guggenheima w Wenecji. Listę najbardziej stymulujących seksualnie dzieł otwiera posąg "Umierający Gal", znajdujący się w Muzeum Kapitolińskim w Rzymie. Rzeźba przedstawia umierającego nagiego wojownika. Właściwie jest to kopia zaginionego greckiego oryginału z brązu zrobiona przez Rzymian w V wieku. Ale nawet ta kopia wywołuje erotyczne uniesienia. Wiedział o tym Napoleon, dlatego polecił przewiezienie posągu do Paryża. Niekwestionowanym od ponad pięciuset lat ideałem piękna i obiektem westchnień jest "Dawid" Michała Anioła. Co roku ponad milion turystów przyjeżdża do Włoch tylko po to, by go zobaczyć. Widzowie na widok Dawida mdleją częściej niż nastolatki na widok idoli popkultury. Graziella Magherini, profesor psychiatrii z uniwersytetu we Florencji, zbadała fizjologiczne i psychiczne reakcje osób oglądających posąg Michała Anioła. Nazwała je syndromem Dawida. Okazało się, że widzowie dostają palpitacji serca, duszności, tracą przytomność. Reakcjom tym towarzyszy często odurzenie porównywalne z upojeniem alkoholowym czy narkotycznymi halucynacjami. Czasem występuje oszołomienie, uczucie paniki czy zazdrości. Magherini prowadziła swoje badania przez 10 lat, rozmawiając z setkami osób, które po zobaczeniu posągu trafiły do szpitala z zaburzeniami psychicznymi. Ekstaza Dostojewskiego Dario Argento nakręcił horror "Syndrom Stendhala", którego akcja rozgrywa się we florenckiej galerii Uffizi, gdzie znajdują się dzieła Botticellego, Michała Anioła, Leonarda da Vinci, Rafaela i Tycjana. Bohaterka, policjantka, która w galerii ściga oprawcę, pod wrażeniem eksponatów zaczyna tracić zmysły i doznaje halucynacji. Inspiracją do tej fabuły były badania prof. Magherini z 1989 r. Reakcje widzów na dzieła sztuki charakteryzujące się omdleniami, dezorientacją czy paniką nazwała ona syndromem Stendhala. Słynny autor "Czerwonego i czarnego" odwiedził w 1817 r. Florencję. Po wizycie w kościele Santa Croce (pochowani są tam m.in. Michał Anioł, Dante Alighieri, Galileusz) opisał mistyczne doznania, jakich doświadczył, oglądając XVII-wieczne freski Volterry: "dzięki Sybilli Volterry doznałem takiej przyjemności, jakiej nie doznałem jeszcze nigdy w życiu. Osiągnąłem stan emocjonalny przypominający niebiańską ekstazę, który może się pojawić tylko pod wpływem piękna sztuki. Gdy wychodziłem z Santa Croce, moje serce biło nieregularnie, poczucie życia uciekło ze mnie tak szybko, iż bałem się, że zemdleję". Rosyjski pisarz Fiodor Dostojewski ekstatycznie zareagował na obraz Hansa Holbeina "Chrystus w grobie", co opisała w swoim dzienniku Anna Grigoriewna, druga żona autora "Biesów". Była ona świadkiem, jak Dostojewski "skamieniał" na ponad 20 minut. On sam swoje wrażenia opisał później w powieści "Idiota". W jednym z artykułów prasowych przeanalizował natomiast swe reakcje na grecką rzeźbę "Apollo Belwederski" dłuta Leocharesa. "Zmieniła na zawsze moją duszę"- pisał. Dostojewskiego do ekstazy doprowadzały też madonny pędzla Rafaela i Holbeina, ale również monumentalna architektura. Największe uniesienia oglądających wywołuje rzeźba "Ekstaza św. Teresy" Berniniego z rzymskiego kościoła Santa Maria della Vittoria. W czasach baroku popularne były opisy mistycznych spotkań z Bogiem karmelitanki świętej Teresy. Bernini wykorzystał te wizje, tworząc swą rzeźbę. Teresę umieścił na chmurze, a naprzeciw niej anioła przypominającego Kupida z ognistą strzałą w ręku. Twarz świętej ma ekstatyczny wyraz - jak podczas orgazmu. To skojarzenie jest tak czytelne, że Berniniego oskarżano o obrazę uczuć religijnych. Dzisiaj do Rzymu ciągną rzesze turystów i pielgrzymów chcących zobaczyć tylko to dzieło. Nasiliło się to po ukazaniu się "Aniołów i demonów" Dana Browna. Pisarz wyjaśnia, iż dzieło to przedstawia "świętą Teresę na plecach, wijącą się w wyginającym jej palce u stóp orgazmie". Brown nie jest jedynym, który podkreśla, że ekstaza religijna i erotyczna nie tylko wyglądają podobnie, ale prowadzą też do podobnych stanów uniesienia. Odpowiedz Link Zgłoś
kserkses1 choć może powinno być w feminizmach... 07.03.06, 13:27 83% + 9% + 6% +2% = rozwiązanie tajemnicy Mony Lisy Naukowcy z uniwersytetu w Amsterdamie twierdzą, że rozwiązali tajemnicę słynnego dzieła Leonarda da Vinci, portretu Monny Lisy del Giocondo, małżonki florenckiego kupca Francesco di Bartolommeo di Zanobi del Giocondo. Portret namalowany został w latach 1503-06. Uważa się powszechnie, że efekt tajemniczego uśmiechu udało się osiągnąć artyście dzięki umiejętnemu i wyrafinowanemu modelowaniu światłocienia oraz zastosowaniu "sfumato", miękkiego modelunku, zacierającego wyrazistość konturów i sprawiającego wrażenie oglądania obrazu jakby przez mgłę lub dym. Dzięki specjalnemu programowi do "rozpoznawania uczuć" ustalono teraz, że na uśmiech Giocondy składają się; w 83 % szczęście, w 9 % - pogarda, w 6 - strach oraz, że wyraża on w dwóch procentach zlość. Użyty algorytm (opisany w poważnym tygodniku brytyjskim "New Scientist") potrafi analizować rysy twarzy, takie jak kształt ust, czy "kurze łapki" wokół oczu i korelować je z sześcioma podstawowymi emocjami, jakie wyraża człowiek. Do zbudowania programu komputerowego przeanalizowano 10 tysięcy zdjęć kobiecych twarzy. Odkrycie "tajemnicy uśmiechu" przeczy więc definitywnie opinii między innymi poety Paula Valery'ego, który twierdził, że uśmiech Mony Lisy nie wyraża niczego. www.artinfo.pl/index.php?dzial=TRESCI&art=artinformacje.php Odpowiedz Link Zgłoś
albrecht1 Re: choć może powinno być w feminizmach... 07.03.06, 13:34 kserkses1 napisała: > 83% + 9% + 6% +2% > = rozwiązanie tajemnicy Mony Lisy > > Naukowcy z uniwersytetu w Amsterdamie twierdzą, że rozwiązali tajemnicę > słynnego dzieła Leonarda da Vinci, Nie cierpie takiego rozwiazywania tajemnic. Czar prysnął... ;) Odpowiedz Link Zgłoś
kserkses1 Re: choć może powinno być w feminizmach... 07.03.06, 13:41 przyznasz, że wzór jest wspaniały :) teraz wszystkie portrety królewskie do analizy i wreszcie się dowiemy, dlaczego tak naprawdę Kazio zakończył dynastię a Zyga nie lubił Habsburżanek :) Odpowiedz Link Zgłoś
kserkses1 jak nie wiadomo o co chodzi, chodzi o kasę... 17.03.06, 09:22 wiadomosci.onet.pl/1318957,720,1,1,kioskart.html /Już naprawdę mam dość tego cyrku.../ Odpowiedz Link Zgłoś
kserkses1 nihil novi... 28.03.06, 09:25 Gretkowska "wycięta" za kpiny z Kaczyńskich Z nowego numeru miesięcznika "Sukces" usunięto już po wydrukowaniu felieton Manueli Gretkowskiej - informuje dzisiejsza prasa. Jak podaje "Rzeczpospolita", w zeszłym tygodniu w magazynie firmy kolportującej miesięcznik dziennikarze i inni pracownicy pisma wycinali nożyczkami z 90 tys. wydrukowanych egzemplarzy stronę z felietonem. Decyzję, bez poinformowania autorki, podjął właściciel wydawnictwa Multico- Press Zbigniew Jakubas. Zdaniem samej Gretkowskiej powodem była interwencja Kancelarii Prezydenta RP w związku z jej wcześniejszym tekstem o braciach Kaczyńskich. W lutowym numerze "Sukcesu" Gretkowska stwierdziła m.in., że politykami powinni zajmować się psychoanalitycy. W związku z ówczesną zmianą na stanowisku ministerstwa finansów pisała m.in. "Kaczyńscy są przyzwyczajeni do kobiet finansistek, bo finansami w ich domu zarządzała owdowiała matka". Anna Kamińska, szefowa biura prasowego prezydenta Lecha Kaczyńskiego oprócz sprostowania mylnie podanego nazwiska minister finansów oraz faktu, że ojciec braci Kaczyńskich zmarł dopiero w zeszłym roku, nazwała felieton "pseudointelektualnym bełkotem". Swój list zakończyła stwierdzeniem: "Zapisana w konstytucji wolność słowa gwarantuje, że swoje wynurzenia mogą publikować twórcy tej miary co Manuela Gretkowska. Dziwi jednak fakt, że »Sukces«, pismo, które stara się zachować wysoki poziom, otwiera swoje łamy na tego rodzaju publicystykę". W bieżącym numerze pisma Gretkowska zamierzała odpowiedzieć na list prezydenckiej urzędniczki. W usuniętym felietonie padło m.in. zdanie: "Jeśli pisarz brzydko kłamie, rozczarowani czytelnicy mogą go ukarać, nie czytając i nie kupując jego książek. Polityk ciskający wyborcze iluzje, łgający podczas kadencji jest oszustem. Czy równie bezkarnym co artysta?". Gretkowska napisała też, że ostatni przypadek publicznego łajania pisarzy przez polityka miał miejsce za czasów Gomułki. Zdaniem wydawnictwa decyzja nie ma związku z treścią tekstu, a wynika z powodów formalnoprawnych. Jak powiedziała "Gazecie Wyborczej" dyrektor wydawnictwa Mariola Wiercińska, zdaniem jej prawników najpierw "Sukces" winien opublikować list Kamińskiej, a dopiero potem polemiczny felieton Gretkowskiej. Tymczasem, jak podaje Presserwis, Gretkowska nie zamierza już więcej współpracować z "Sukcesem". "Gazecie Wyborczej" pisarka powiedziała, że "poprosi Jarosława Kaczyńskiego o pomoc, bo mówił, że będzie bronił dziennikarzy przed wydawcą, który ogranicza wolność słowa dziennikarzy". Odpowiedz Link Zgłoś
kserkses1 Re: nihil novi... 28.03.06, 09:28 Cenzura czy zabawa Wojciech Krzyżaniak 28-03-2006, ostatnia aktualizacja 27-03-2006 23:34 Czy to, co się dzieje w mediach, to już regularna cenzura, czy dopiero jej początki? Krajowa Rada przestraszyła Polsat, a teraz Polsat straszy widzów W ostatnim, niedzielnym programie "Kuba Wojewódzki" w Polsacie fragmenty rozmowy gospodarza z Muńkiem Staszczykiem, liderem T.Love, zastąpiono planszą o tym, że treść wypowiedzi może być zinterpretowana przez Krajową Radę Radiofonii i Telewizji jako naruszająca przepisy ustawy o mediach i jako taka nie może być wyemitowana w obawie przed karą. Plansza pojawiła się razy kilka i nie przypadkiem wtedy, gdy akurat rozmowa schodziła na piosenkę T.Love pt. "Mr. President". Tym razem była to tylko prowokacja producentów i nadawcy i widzowie nic nie stracili. Ale akcja Polsatu może niedługo stać się normą w polskiej telewizji. - Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji powinna stać na straży wolności słowa, a staje się organem do jego tłamszenia - mówi prof. Wiesław Godzic, wybitny medioznawca - Z przestrachem obserwuję, że wracamy do sytuacji, w której władza wszystko wie najlepiej i próbuje to wymóc na obywatelach. Niektórzy publicyści mówią, że jest to tylko histeria intelektualistów, a ja widzę poważne i realne zagrożenie - dodaje. Szefostwo Polsatu oficjalnie nie tłumaczy użycia plansz. Chce, by wnioski wyciągnęli widzowie. - To rodzaj protestu przeciwko temu, co się dzieje - mówi pracownik firmy Freemantle Media, producenta programu, który chce zostać anonimowy. - Jeśli teraz nie zareagujemy, to nie wiadomo, jaki będzie finał. Musimy zacząć się bronić. Przed czym? KRRiT ma Departament Analiz Programowych, który może dopatrzyć się wszystkiego. Prowadzi już kilkadziesiąt spraw zgłoszonych przez obywateli. Prawdziwa cenzura dotknęła pisarkę Manuelę Gretkowską, która drukowała felietony w miesięczniku "Sukces". Wydawca wyciął (dosłownie!) jej ostatni felieton z całego nakładu. Zrobił to po interwencji Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. - To przykład nie tyle cenzury, ile nadgorliwości w odgadywaniu przez wydawcę tego, czego oczekuje władza . A to jest niefajne - powiedziała nam Justyna Pochanke z TVN 24, która wczoraj na znak protestu zrezygnowała ze współpracy z wydawcą. Odeszło też kilku innych autorów. Sama Manuela Gretkowska przypomniała przewrotnie na antenie TVN 24 politykom PiS, że to oni zapewniali, że będą bronić dziennikarzy przed zakusami wydawców na ich wolność wypowiedzi. Prof. Godzic uspokaja, że musimy pamiętać, że o wolność trzeba walczyć. - Ktoś ma nad nami tyle władzy, ile sami mu dajemy. Bez aktywnej obrony i patrzenia władzy na ręce nie możemy marzyć o wolności - dodaje profesor. Odpowiedz Link Zgłoś
albrecht1 Re: nihil novi... 28.03.06, 13:27 Państwo ma być tanie. Jak zacznie działać cenzura, to wówczas do wydrukowania gazety będzie potrzeba mniej papieru. To oczywiście zmniejsza koszty, prasa staje się bardziej dostępna dla przeciętnego kowalskiego, a przy okazji chronimy umysły obywateli i leśne zasoby. A Ty się czepiasz :) Odpowiedz Link Zgłoś
kserkses1 Re: nihil novi... 28.03.06, 15:10 genialne! masz rację... i jeszcze daje się zatrudnienie cenzorom :) Odpowiedz Link Zgłoś
kserkses1 nawet mnie nie rozbawiło... 29.03.06, 08:09 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15232&w=29975721&a=30764452 czyli zastanawiałam sie kiedyś - i już mam odpowiedz... gratuluję wyboru wiadomosci.onet.pl/1297150,11,item.html Odpowiedz Link Zgłoś
kserkses1 ale to już mnie zaczyna bawić... 08.05.06, 09:38 wiadomosci.onet.pl/1318198,11,item.html Odpowiedz Link Zgłoś