Dodaj do ulubionych

O kolorach

    • kasiamat00 Re: O kolorach 18.05.10, 08:58
      Żarówiasto niebieski (nie błękit, nie granat, tylko electric blue). Zimna,
      intensywna czerwień. Bardzo jasny beż (w kolorze mojej skóry, kiedyś była Freya
      Retro w kolorze Cameo -
      cgi.ebay.co.uk/BNWT-Freya-Retro-Basic-Thong-Cameo-Peach-Small-10-12-/280199522702?cmd=ViewItem&pt=UK_Women_s_Underwear_Design_2&hash=item413d31698e
      - taki, tylko mniej różowy). Gorzka czekolada. Tradycyjnie fiolet, ale tego
      akurat trochę jest. Żadnych pasteli, łączek, kwiatków, czy innych mazajów.
    • sbarazzina Re: O kolorach 18.05.10, 11:24
      W mojej szufladzie jest miejsce dla wielu kolorow, stylow, kombinacji.
      Bialy jak najbardziej, zwlaszcza w takiej dziewczecej stylistyce a'la Zosia ;) np tu:
      tnij.org/gv4j
      Ale ecru tez jak najbardziej, albo waniliowy albo szampan :)Zwlaszcza satyna lepiej wyglada jak nie jest czysta biela.

      Fiolety prawie wszystkie, ale np zdecydowanie nie podoba mi sie kolor nowego Tiffany. Generalnie te ostatnie maskaradki nie przypadly mi do gustu, ani pomaranczowa Georgiana, ani ta nowa Inca.

      Chociaz po zastanowieniu, kazdy kolor moze mi sie spodobac, jezeli jakosc i styl beda odpowiednie.
      • advancia Re: O kolorach 18.05.10, 11:33
        Czerń, gorzka czekolada, głęboki fiolet - zawsze na tak.
        Nie dla bielizny białej.
        Cielak - bardziej z przymusu, do białych bluzek. Fauve Emannuelle jest niezłym
        rozwiązaniem kolorystycznym.
    • pinupgirl_dg Re: O kolorach 18.05.10, 12:54
      To ja się trochę wyłamię, bo moim ulubionym kolorem jest ostatnio biały.
      Najchętniej w stylu a la Zosia, albo na jakimś ślicznym koronkowym,
      niezabudowanym(!) staniku, w komplecie z lekkimi jak mgiełka szortami. Kojarzy
      mi się to ze świeżością. Niestety, takie staniki krótko wyglądają na świeże, w
      dodatku prześwitują, więc są bardzo bardzo niepraktyczne. Białemu kolorowi na
      bezszwowych czy termicznie modelowanych stanikach mówię "nie".
      Za to bardzo mi się podoba bezszwowa, sportowa, czarna bielizna. Czarny jest
      moim głównym kolorem, bo łatwo dopasować bawełniane lub bezszwowe majtki czy pas
      do pończoch.
      Beże, kawy z mlekiem, złota, pudrowe róże - czyli wariacje na temat cielistego -
      mniam! Cielisty, termicznie formowany stanik - odpada. Ostatnio bardzo mi się
      spodobały kolory Samiry: akrobatka.pl/images/foto/gaia/2861_01.jpg .
      Raczej nie przepadam za ecru. Wolę albo beż, albo jakąś złamaną biel, np.
      śmietankową.
      Wysoko jest u mnie połączenie czerni z bielą.

      A co do innych - każdy, od romantycznych serduszek, misiów, łączek, po
      drapieżne, ciemne staniki i panterki. Żadnym kompletem(!) bym nie pogardziła,
      gdybym nie musiała się przejmować kwestią finansowo-praktyczną.
      • pinupgirl_dg zapomniałam... 18.05.10, 13:03
        Jeszcze szara, bawełniana, sportowa bielizna i połączenie szarości z bielą i
        jasnego, zgaszonego fioletu z bielą.
    • ptasia Re: O kolorach 18.05.10, 13:45
      każda z nas ma swoje, więc:
      nie lubię tego samego, co w ubraniach, tj:
      - dużych, kwiatowych wzorów
      - panterek i innych zwierzątek
      - moro
      - koloru koralowego
      - kolorów, z którymi się zlewam, czyli ecru, jasny beż, popielaty, morela itd.
      Tj. noszę cielaki czasem z powodów praktycznych, ale nie dlatego, że mi się na
      sobie podobają.
      - 100% koronek

      lubię:
      - wszelkie bordo, wiśnie, czerwone wino (ciekawe, czemu... ;)
      - czerwień, ale nie pomidorową
      - czerń
      - biel
      - błękit, granat, turkus
      - amarant/fuksję
      - zieleń
      - w ogóle lubię zdecydowane barwy
      - drobne wzorki czyli łączki
      - jedwab, satyna; bawełna
      - minimalizm
      - styl retro
    • zmijunia.lbn Skod wiadomo, że dany kolor komuś pasuje? 18.05.10, 15:17
      Nie wiem, co do mnie pasuje, więc wybieram to, co mi się podoba.
      Jak znaleźć "swoje" kolory? I nie mam tu na myśli internetowych testów na pory
      roku, bo tych zrobiłam w czoko i dalej nic nie wiem - poza tym w nich trzeba
      określić swój rodzaj skóry, a ja o swojej nie potrafię powiedzieć nic ponad
      "jasna karnacja". ;)
      Można się obejść bez takiej pani z kolorowymi szmatkami?
      Od razu mówię, że różnicy w lustrze nie dostrzegam.. :/
      • zmijunia.lbn Re: Skąd wiadomo, że dany kolor komuś pasuje? 18.05.10, 15:18
        "Skąd" miało być. ;)
      • anuula12 Re: Skod wiadomo, że dany kolor komuś pasuje? 18.05.10, 15:33
        Przede wszystkim, musisz określić, czy Twoja cera, kolor włosów mają odcień
        chłodny czy ciepły. Jeśli masz:
        chłodny(i włosy, i skóra)+blond włosy, to jesteś latem,
        jeśli ciepły+blond włosy = wiosna,
        ciepły koloryt+ciemne włosy = jesień,
        zimny koloryt(tu:albo bardzo jasna, wręcz porcelanowa karnacja/bardzo, bardzo
        ciemna)+ciemne włosy=zimna

        I generalnie, zimie dobrze w mocnych, zdecydowanych kolorach, lecie w szarym,
        przytłumionych ale w miarę kolorowych, wiośnie przypasują pastele, a jesieni
        brązy, żółcie, zgniłe zielenie i pomarańcze.

        I jeszcze, ciepłym typom, czyli wiośnie i jesieni będą pasowały wszystkie barwy
        w ciepłych odcieniach, a zimnym, czyli zimie i latu - te w chłodnych tonach.
        Czyli, chcąc się nieco w to wgłębić, każdy typ w zasadzie może nosić każdą
        barwę, byle w odpowiednim odcieniu; nie można powiedzieć, że tylko zima może
        nosić niebieski. Jej będzie pasował kobaltowy, lecie szaroniebieski, wiośnie
        błękitny, jak niebo, a jesieni ciepły odcień niebieskości wpadającej w ciepłą
        śliwkę.
        Także, trzeba się najpierw określić, a potem próbować, próbować, próbować! Jak w
        stanikach - mierzyć, mierzyć, mierzyć :)

        Oczywiście zdarzają się też typy mieszane, mniej lub więcej, wtedy trzeba po
        prostu próbować z różnymi odcieniami wyjściowych kolorów.
        • anuula12 Jeszcze... 18.05.10, 15:35
          Jeśli jakiś kolor pasuje - rozświetla cerę, odwraca uwagę od sińców i
          zaczerwień, natomiast jeśli wybitnie nie jest do nas dopasowany, to tylko skupia
          na nich uwagę, zmienia koloryt skóry na brzydszy.
          • zmijunia.lbn Re: Jeszcze... 18.05.10, 17:37
            Wszystko pięknie, tylko że różne różniste opisy tych pór roku czytałam
            niezliczoną ilość razy - nie wiem czy mam cerę ciepłą czy zimną. No i rzekomych
            zmian w ogólnym wyglądzie pod wpływem różnych kolorów nie dostrzegam, jak już
            pisałam.
            Ehh, chyba po prostu ktoś mnie musi obejrzeć i powiedzieć wprost, co mi pasuje. :/
            • zireael00 Re: Jeszcze... 18.05.10, 18:00
              O, bratnia duszo!
              Też nie mam pojęcia, co do mnie pasuje.
              Są kolory, w których czuję się dobrze (zimne, ciemne, czyste) i takie i beznadziejnie (przytłumione, przybrudzone, zgaszone, pastele! -potworność). Nie cierpię "kolorów ziemi" i ciepłych barw.
              A na moje oko jest urodowym latem - włosy mam złote (nie blond, nie brązowe i nie rude, tylko mieszankę - czyli właśnie złote z miedzianymi refleksami w mocnym słońcu), cerę bladą, z rumiencami, ale o dość ciepłym odcieniu, tak samo skórę - bladą, ze śladem złotego odcienia.
              Teoretycznie w czerni powinnam wyglądać jak śmierć na chorągwi, a jest to mój ulubiony kolor. Tak samo jak morski i turkus, soczysty fiolet i ciemna zieleń. Ostatnio przekonuje się do szarego i fuksji.
              Czerwony mi się podoba, ale nie na mnie. Nienawidzę brązowego i pomarańczu (za wyjątkiem jednego krawata), żółte mam tylko rajstopy, jasnej zieleni też nie lubię, beż wywołuje u mnie drgawki (ale krem lubię).
              Bieliznę lubię taką jak ciuchy. Przed uświadominiem nosiłam prawie wyłącznie czarne i białe/kremowe staniki. Teraz czarny mam jeden (ze szmaragdowymi kokardkami),no i Regency na sprzedaż, bo za duże :(, jeden kremowy, jeden ostrygowy, jeden brudnowrzosowy i jeden turkusowy. Chciałabym ten kobaltowy od Ewy Bien, morskiego Effuniaka i "coś" czarnego (brak sprecyzowanego modelu).
              • zmijunia.lbn Re: Jeszcze... 18.05.10, 19:55
                Mi chyba najbliżej do jesieni, ale zawsze coś nie pasuje. :/

                Naturalne włosy mam ciemnobrązowe, oczy zielone z ciemną oprawą, skórę jasną
                (nie potrafię określić tonacji). Nie opalam się, tylko parzę. Piegów nie miałam
                nigdy, chociaż zawsze chciałam. :<

                Ubieram się głównie w uniwersalną czerń, ehh..
                • daslicht Re: Jeszcze... 21.05.10, 20:18
                  Żmijunia, a jak wyglądasz w pomarańczowym? ^^
                  • zmijunia.lbn Re: Jeszcze... 24.05.10, 17:17
                    Hm.. Tak samo jak w każdym innym? :P Nie dostrzegam różnicy, serio.
                    Ale pomarańczowy odpada, to mój absolutnie najbardziej znienawidzony kolor i
                    chyba nie ma szans żebym się do niego przekonała. :/
                    W ogóle jedyny "jesienny" kolor jaki mogę zaakceptować to zieleń, i to raczej
                    wiosenna/letnia, buuu..
        • pierwszalitera Re: Skod wiadomo, że dany kolor komuś pasuje? 18.05.10, 21:30
          anuula12 napisała:

          > I generalnie, zimie dobrze w mocnych, zdecydowanych kolorach, lecie w szarym,
          > przytłumionych ale w miarę kolorowych, wiośnie przypasują pastele, a jesieni
          > brązy, żółcie, zgniłe zielenie i pomarańcze.


          Jako wiosna nie zgadzam się na pastele. ;-) Te wyglądają tylko dobrze u wiosny, która bardzo szybko się opala, a wiele wiosen ma bardzo jasną cerę w kolorze kości słoniowej. Takiej wiośnie dobrze w czystych, wyrazistych kolorach typu makowa czerwień, intensywna groszkowa zieleń, ciepła śliwka, przeróżne odcienie żółci i nawet pomarańcz. A jak już kolory jasne to ecru, waniliowy i ciepły odcień popielatego. Podkreśla ładnie kolor włosów. Bo jeżeli nie potrafi rozpoznać się swojego odcienia skóry, to można skoncentrować się na naturalnym kolorze włosów. Wiosna ma zawsze coś złoto-rudawego, natomiast u lata odcień włosów jest zwykle chłodny.
    • katinkova Re: O kolorach 18.05.10, 17:37
      Dla mnie w staniku odpadają kolory:
      biały - niepraktyczny. ciężko go doprać i dosyć szybko zaczyna wyglądać
      nieestetycznie - to raz. prześwituje - to dwa. lubię białe bluzki (nie koszulowe).
      żarówiaste zielenie, róże (takie w kolorach markerów do zakreślania) itp -
      kojarzy mi się z ciuchami dla nastolatek.
      żółty - jak wyżej.
      brązowy, granatowy - nie wiem do czego te kolory przypiąć czy wypiąć. ani to
      ładne, ani pasuje do wielkiej ilości rzeczy.
      zielony - do niczego by mi nie pasował raczej
      wszelkiego rodzaju pstrokacizny

      Czarne to podstawa w mojej szafie - wszystkie codzienne majtki nie od kompletów
      mam wyłącznie czarne, z czarnymi stanikami sprawiają przynajmniej mniej-więcej
      wrażenie kompletu.
      Lubię pastele, beże, brudne róże (byle przeźroczyste, z ciekawą koronką)
      fiolety, róże, fuksje, niebieskie, lekko zgaszone czerwienie, grafity.
    • zmijunia.lbn Re: O kolorach 18.05.10, 19:48
      W szufladzie ze stanikami próbuję wyhodować tęczę. :)
      Pod warunkiem, że wywalimy z tęczy żółcie i pomarańcze, brrrrrr..
      Plus coś czarnego, aktualnie dwa.
      Cielak dokładnie jeden, pod jedną białą bluzkę i nieliczne koszulki.
      Nie akceptuję natomiast bieli w bieliźnie (chyba już wolałabym ecru, ale to też
      fuuuuuu), wspomnianych żółci/pomarańczy i brązów.

      Czyli lubię:
      * czerń
      * nasycone, żywe kolory
      * szarości

      a nie lubię:
      * bieli!
      * brązu
      * żółci
      * pomarańczu
      * kremu
      * beżu (poza jednym dyżurnym cielakiem)
    • moon-land różnorodność, pory roku i nastroje 18.05.10, 22:54
      Początkowo chciałam napisać: wszystkie.
      Ale po krótkim zastanowieniu doszłam do wniosku, że jednak niezupełnie.

      Bo z jednej strony jest tak, że pociągają mnie niezmiernie te kolory, których w
      kolekcji (no niestety, trochę już kolekcjonerką chyba jestem) jeszcze nie mam. I
      gdy już mam taką sztukę lub dwie, to na więcej podobnego koloru już nie mam
      ochoty. Chyba że jest to czarny :). Czarnego może być dużo, ale raczej w jakimś
      stonowanym połączeniu z innymi barwami. Niechęć do jednorodnej czerni i bieli
      pozostała mi z czasów przeduświadomieniowych, gdy miałam niemal wyłącznie ww.
      fascynujące barwy.

      Poza tym upodobanie do kolorów jest kwestią zmienną. Jesienią pragnęłam
      fioletów, po czym mi się znudziło. Wiosną zaopatrzyłam się w pistacje (Ewa Bień
      i wreszcie unieszkodliwiona [mocno odgięte kombinerkami fiszbiny mostkowe]
      Eleanorka). Teraz marzy mi się jakiś niesprecyzowany, szalony kolorystyczny mix
      na lato (rok temu taką funkcję miala czarno-wielobarwna Pandora). A zatem pora
      roku ma znaczenie - chodzi tu o emocje, ale i kwestie praktyczne (momentami
      ciekawe świata kolorowe ramiączko Pandory latem jest ok)

      A jeśli chodzi o coś stałego... to w kolorach generalnie lubię chłód (z typów
      pór roku, jestem latem) - i w ubraniach zewnętrznych, i w bieliźnie. Ostatnio
      uwielbiam stalowość. I ponownie fiolet. I butelkową zieleń. Tu muszę wspomnieć o
      Daphne Avocado, której jestem użytkowniczką - b. fajne połączenie takiej właśnie
      zieleni z czymś, co nazywa się caffe latte, ale mi bardziej kojarzy ze złamanym
      kolorem bzu... Coś pięknego na maj (znów okazuje się, że jestem uwarunkowana
      meteorologicznie jednak :D)

      A na co nie mam żadnej ochoty?
      - wszelka pomarańczowość
      - ogólnie bardzo radosne klimaty typu: biało-żółte staniki jednej z linii
      Panache (Cleo chyba się nazywa) czy jasny niebieski
      - mam jeden róż wprawdzie (Robyn) i trochę mnie on bawi, przyznam :], nawet
      skompletowałam fajny alternatywny bawełno-dół, ale na razie jeden taki
      rozweselacz :) wystarczy. Choć jest pastelowy, rozmyty róż lub róż jako dodatek
      do innych barw już jest ok
      - mocno jaskrawe barwy typu niektóre modele La Senzy, zwłaszcza w połączeniu z
      błyskiem materiału - niekoniecznie.
      - biel (ecru może być, choć mało jest mi potrzebny)


    • sylwiastka anty-biel!! 19.05.10, 00:04

      Moje ulubione kolory w bieliźnie to:

      * czarny z czerwonym, czerwony, czarny w każdych odcieniach. W tym czuję się
      najlepiej.
      * na codzień noszę staniki w żywych, soczystych, owocowo/kwiatowo/warzywnych
      kolorach czyli fuksje, śliwki,amaranty (ten marzy ki się najbardziej) ale też
      może być pomarańczowy, słoneczna żółć - nie mam ograniczeń byle kolor był
      KOLOROWY, intensywny, jak żelki!
      * marzę mi się monochromatyczne bardzo surowe kolory, jak electic blue,
      trawiasta zieleń, czy ostry róż
      * Lubię też kolory przyciemnione jak brązy, bordo, bakłażany (tu mi się
      zaplątało warzywo)
      * pastele służą mi jako staniki "jasne", różyki, błękity, pistacje
      * natomiast nie cierpię bieli. Jeśli stanik ma jakikolwiek biały element
      (ramiączka, zapięcie, koronka, haft, lamówka, wzorek) nie kupię go tylko z tego
      powodu. Nie noszę białych ubrań, nie założę "galowego stroju" ani białej koszuli
      pod żadnym pretekstem. Biały mam tylko fartuch laboratoryjny.
      * beżu też nie lubię, ale gdybym naprawdę potrzebowała stanika w kolorze
      cielistym, wybrałabym złoty.
    • dvoicka Re: O kolorach 19.05.10, 11:49
      chyba za mało bielizny jeszcze się naoglądałam, żeby mieć jasno sprecyzowane
      preferencje :)
      łatwiej mi wymienić kolory, za którymi nie przepadam.
      a i tak nie mówię, że "nigdy", bo kiedyś nie wyobrażałam sobie siebie w brązie a
      teraz pojawia się on w mojej garderobie coraz częściej.
      w bieliźnie nie pociągają mnie:
      -granat
      -kolory ziemi (zielenie, brązy, zwłaszcza ciepłe)
      -tygrysie cętki
      -czerwień (traktuję je tak, jak niektóre kobiety biel - do czerwonych bluzek czy
      sukienek, których mam sporo, jest najlepsza, ale sama w sobie trochę zbyt
      wyzywająca)

      lubię natomiast biele i ecru i różne żywe kolory.
      obecnie mam hopla na punkcie turkusowego.
      dla mnie więc czerń jest praktyczna a biel i ecru świeże i urokliwe.

      a ponieważ dopiero niedawno odkryłam, że bieliznę w moim rozmiarze można kupić,
      to mam dwa biustonosze: ciemnoturkusowy i "ivory"
      • zmijunia.lbn Re: O kolorach 19.05.10, 14:26
        dvoicka napisała:

        > -tygrysie cętki

        To tygrysie czy cętki? :P
        Bo tygrysy w cętki raczej nie są. ;)
        • pierwszalitera Re: O kolorach 21.05.10, 01:30
          zmijunia.lbn napisała:


          > To tygrysie czy cętki? :P
          > Bo tygrysy w cętki raczej nie są. ;)

          Koleżanka miała pewnie na myśli animal prints, szczególnie koty, do tego zaliczają się i cętki i tygrysie prążki. ;-) Niekiedy można znaleźć je nawet w nieco fantazjnych wzorach i koloracjach, jak na przykład fiolecie, więc nie należy przesadzać z tą taksonomiczną dokładnością. ;-)
          • dvoicka Re: O kolorach 21.05.10, 23:07
            miałam na myśli "animal prints", ale i tak pozostaje mi tylko stuknąć się w czoło ;)
    • anulla1974 Re: O kolorach 19.05.10, 13:28
      Ile kobiet tyle opinii :)
      Ja dzielę staniki na praktyczne i mniej praktyczne.
      Z praktycznych koniecznie czerń i beż/cielak,ecru itp. Niby w tej
      kategorii powinien być biały ale niestety białe jakoś zawsze po
      pewnym czasie żółkły.
      A z ulubionych kolorów: szmaragdowe, turkusowe, śliwkowe, granatowe.
      Nie lubię pomarańczowych, ceglastych i połączeń jasno-ciemnych -
      niepraktyczne bo coś prześwituje i ryzyko zafarbowania.
      Chętnie satynowe, gładkie, drobne aplikacje i wzorki też mogą być.
      • festung.breslau Ciepłe kolory 21.05.10, 01:19
        Ja lubię ciepłe kolory, bo moja skóra nie nabiera w zestawieniu z
        nimi żółtawego odcienia. Najchętniej nosiłabym miękkie, koronkowe
        staniki (podoba mi się wzornictwo Chantelle), niestety mój biust
        wymaga bardzo niskich mostków, czyli faktycznie jestem skazana na
        usztywniane plunge - mierzyłam też miękkie staniki z niskimi
        mostkami, żaden z nich nie leżał na mnie dobrze. Ale ładne effuniaki
        też są OK - kolor plisowanego karminu jest przepiękny:).
    • agastrusia Re: O kolorach 21.05.10, 09:07
      Na pewno nie biały i nie różowy - jeśli chodzi o jednobarwne biustonosze.
      Co do łączenia kolorów to to dane połączenie po prostu musi mi wpaść w oko i nie
      ma tu reguły ;-)
    • maith Aniu- czy te białe staniki naprawdę muszą żółknąć? 21.05.10, 20:40
      Już kolejna osoba podaje to jako problem. Że są niepraktyczne, bo
      szybko zaczynają wyglądać nieestetycznie. Czemu? I czy naprawdę nie
      da się tego uniknąć bez robienia ich z materiałów nieznośnych dla
      skóry?
      • avocado.ania Re: Aniu- czy te białe staniki naprawdę muszą żół 21.05.10, 23:27
        Kurczę, nie zauważyłam akurat żółknięcia. Jedynym elementem, o którym wiem, że żółknie, jest gąbka usztywniająca miseczki. Pomimo że ta gąbka jest wewnątrz, to może przebijać przez warstwę materiału, który ją pokrywa no i wtedy stanik faktycznie robi się żółtawy. Ale myślę, że to jest trochę tak jak z białą koszulą: jeśli się ją zawsze odpowiednio pierze, czyli tylko z białymi rzeczami itd., to dłużej zachowuje biel, ale po pewnym czasie szarzeje, robi się brudnawa. Możesz ją wybielać, ale szybciej się wtedy niszczy. Jeszcze jedno: wybierając nić ze wzornika mam do wyboru 2 rodzaje bieli (nie mówię tu o żadnych kolorach off-white, tylko o czystej bieli): jeden odcień jest chłodniejszy, biel wpadająca w niebieski/lila, a drugi trochę cieplejszy, wpadający w krem. Te różnice widoczne są tylko jak się zestawi te 2 kolory, każdy z osobna wydaje się idealnie biały. Może ta chłodna biel starzejąc się - szarzeje, a cieplejsza żółknie? Tak mi tylko przyszło do głowy, ale niby dlaczego tak by się miało dziać? Nie mam pojęcia, to chyba bez sensu - ale biel nosząca w sobie zalążek żółci albo czerni - brzmi poetycko, no nie?:)
        • pierwszalitera Re: Aniu- czy te białe staniki naprawdę muszą żół 22.05.10, 01:50
          avocado.ania napisała:

          > Kurczę, nie zauważyłam akurat żółknięcia. Jedynym elementem, o którym wiem, że
          > żółknie, jest gąbka usztywniająca miseczki. Pomimo że ta gąbka jest wewnątrz, t
          > o może przebijać przez warstwę materiału, który ją pokrywa no i wtedy stanik fa
          > ktycznie robi się żółtawy. Ale myślę, że to jest trochę tak jak z białą koszulą
          > : jeśli się ją zawsze odpowiednio pierze, czyli tylko z białymi rzeczami itd.,
          > to dłużej zachowuje biel, ale po pewnym czasie szarzeje, robi się brudnawa.

          Niedoprane białkowe reszty z potu mają z czasem tendencje do żółknięcia, dlatego na przykład białe t-shirty prane w niskich temperaturach też szybko żółkną pod pachami. Staników nie pierze się na gorąco, więc mogą też za czasem zmieniaać kolor. By temu zapobiec trzeba używać specjalnych środków do prania, dla białej odzieży, albo troszkę namoczyć w proszku lub płynie enzymatycznym.
    • ko_kartka Re: O kolorach 21.05.10, 21:37
      Ja najbardziej lubię czarną bieliznę. Za siedmioma morzami, za siedmioma lasami
      i 10.000 B.C., czyli przed uświadomieniem, był to najbardziej kuszący kolor
      stanika, jaki mogłam zakupić. Pamiętam ten szczęśliwy dzień w moim życiu, gdy
      zakupiłam stanik BRĄZOWY (w kolorze mlecznej czekolady) i byłam z tego powodu
      tak niesamowicie przeszczęśliwa, że dokupiłam do niego bluzkę z głębokim
      dekoltem w analogicznym kolorze, bo wreszcie nie wstydziłam się wystawania
      stanika zza bluzki. Pomimo noszonej w dekolcie piekarni.

      Także, przywiązanie do czarnych staników mi pozostało. W zeszłym roku oszalałam
      na punkcie turkusu - zdobyłam dwa turkusowe i mi przeszło (jak se pomyślę, że
      zaledwie ROK TEMU nawet nie wiedziałam, że istnieją staniki w tak egzotycznym
      kolorze, które pomieszczą moje czyczki, to mi się płakać chce). Teraz
      zastanawiam się nad śliwkowym, co skutkuje tym, że usiłuję przez męża przepchnąć
      śliwkowy kolor na ścianie salonowej.

      Lubię ciemne kolory, niekoniecznie ciepłe. Ale staniki wolę generalnie
      jednobarwne, z ewentualną kontrastową, niedużą aplikacją, ale bez oczopląsów
      (czarny-biały). Bardzo podobają mi się także staniki beżowe, ale z dodatkiem
      różu lub złota w odcieniach, a nigdy już nie kupię jednolicie białego stanika.
    • jul-kaa Re: O kolorach 21.05.10, 21:49
      Nasycone. Zewnętrzne warstwy mam w trzech kolorach - czarnym, fioletowym i
      czerwonym, bieliznę mogę mieć w każdym kolorze, nawet turkusową, różową lub
      pomarańczową. Nie znoszę bieli, beżu i ich kuzynów oraz wszelakich pasteli.
    • slotna Re: O kolorach 21.05.10, 23:47
      Lubie zarowno zdecydowane kolory jak i pastele, zaleznie od przeznaczenia. NIE podobaja mi sie (chyba latwiej wymienic):
      - granatowy, nudny niebieski
      - lososiowy, brzoskwiniowy, sienna
      - brazy
      - koralowa czerwien
      - brudna, blada zielen
      - zestawienia typu pomaranczowy/ rozowy z czerwonym (tigerlilly - a fe ;)), zolty z fioletowym itp.
      - wzory zwierzece: cetki, paski, laty, niezaleznie od kolorystyki
      - miks wzorow: kwiatki z cetkami itp.; Lepel mial kiedys taki model, w ktorym polaczone byly cetki, kwiaty (bodajze rozyczki) i do tego jeszcze koronka, dostawalam spazmow wesolosci na widok tego odpustu

      Mam biala casablance i uwazam, ze jest piekna, mialam tez bialego Lepela ze slicznej koronki, tak wiec da sie, natomiast gladkie biale staniki dzialaja na mnie odstreczajaco, takoz bezowe.

      Generalnie wole kolory, nawet do czarnych bluzek wole jakis purpurowy czy ciemnozielony - poniewaz staniki notorycznie mi sie wychylaja spod ubrania tu i owdzie, chce zeby wygladaly tak malo bieliznianie jak sie da.
      • slotna Re: O kolorach 22.05.10, 00:06
        Aha, dla mnie najwazniejsze sa ramiaczka. Freya zupelnie przestala mnie interesowac nie tylko z powodu slabego dopasowania, ale rowniez z uwagi na to, iz mimo ze miski ma piekne, kolorowe, z fajnymi wzorami - ramiaczka wszystkie na jedno kopyto, pikowane, biale, czarne, szarobure. Ramiaczka musze byc ladne, satynowe, obwiedzione koronka, z nadrukowanym wzorkiem, whatever, w kolorze. Miska obchodzi mnie mniej.
    • camilcia Re: O kolorach 22.05.10, 09:48
      czytam i się zastanawiam :) i przypomniał mi się taki fajny stanik z
      czasów nieuświadomionych kiedy jeszcze bieliznę kupowałam w zarze i
      triumph - taki złoty cieplutki kolor (akurat jakiś miękki, nie mogę
      znaleźć nazwy modelu)
      dla mnie cielaki są za jasne, wolałabym beżowy ale też nie za
      ciemny, np nieco jaśniejszy niż karmelowa polly (ta dobra na lato,
      jak już się opalę)
      czarne bardzo lubię
      wolę jednokolorowe

      akurat teraz miałabym ochotę na turkus, jesienią fiolet

      fakt, że co innego kupiłabym biorąc pod uwagę tylko urodę kompletu,
      a co innego kupuję biorąc pod uwagę że mam to nosić pod ubraniem bo
      nie lubię jak przebija bielizna
      białe nie
    • asiulka80 Marzy mi się wzór jak umaszczenie tygrysa... 23.05.10, 23:25
      ...albo geparda czy żyrafy...czyli beż w cętki, najlepiej połączony
      z jakąś czerwoną koronką...
      taki komplet "chodzi za mną" już od dawna.
      • mszn Re: Marzy mi się wzór jak umaszczenie tygrysa... 24.05.10, 20:07
        Miss Mandalay mieli jakiś czas temu model Leopardess, przepiękny. W Intimo
        widuję czasem niedobitki, i Kasica recenzowała na Stanikomanii.

        Kojarzy mi się jeszcze jakiś Pour Moi/Itsy Bitsy, sporo tego na ebayu.

        A w żyrafę stanik - super!

        Acha, i jeszcze Pour Moi Flirt jest cętkowany i z czerwonym - widziałam w Bradei
        na pewno.
        • asiulka80 Re: Marzy mi się wzór jak umaszczenie tygrysa... 28.05.10, 15:57
          dzieki za info:) poszukam.
          obawiam sie jednak, ze ja sie w rozmiarowce MM srednio mieszcze:(
    • myff Re: O kolorach 24.05.10, 19:38
      Mój Boże, a ja marzę o staniku w szachownicę:D czarno-białą, naturalnie, albo
      pepitkę. Powaga:)
      I jestem chora na punkcie czarnej koronki nałożonej na kolorowy materiał na
      stanik; antoinette się kłania, zwłaszcza- to niezbyt w tym wątku popularne-
      czarno-czerwona, czerwono-czarna. Boska. Pistację kupię choćby miała tylko
      służyć do oglądania.
      Jako, że miewam okresowe fascynacje jakimś kolorem, tzn. cała garderoba, łącznie
      z majtkami musi być w określonym kolorze, np. czekoladowym brązie to marzą mi
      się wtedy staniki w kolorze czekoladowym, z różnych tkanin, w różnych fakturach
      i wersjach fasonu. Rok 2009 sponsorował fiolet, rok 2010 upływa nam pod znakiem
      niebieskiego. Akwamaryna, kobalt, błękit paryski, turkus. Kocham kolorystykę
      portii CK, ale staniki tej marki są zupełnie nie na mnie:( ogromna szkoda, bo są
      ładne, względnie tanie i jest tyle w nich różnych odcieni niebieskiego! Marzy mi
      się stanik brązowo-niebieski, w mocno nasyconym odcieniu tego niebieskiego, taki
      jaskrawy jak morze na lagunie:) I stanik w kolorze wściekle żółtym, cytrynowym,
      zobaczę jak wypada tegoroczna odsłona Georga.
      Nie lubię kwiatowych nadruków. Może poza shanghaiem panache i antoinnette freyi,
      niebieską, ale mam słabość do takich właśnie porcelanowych filiżanek w
      kwiatuszki. Nie lubię beżu, ani jego cielistych odcieni, nie znoszę ecru- bo
      wygląda jakby biały stanik się nie doprał ;/ bieli, jest nieciekawa, do tego
      szybko się brudzi, bordo i innych buraczków, bo mam jeszcze traumę po namiotach
      bez fiszbin, które można dostać np. w sklepie triumph od miski F...bo wielkie
      cycki na nic ładniejszego nie zasługują chyba:(
    • besame.mucho Re: O kolorach 25.05.10, 12:19
      Staniki monochromatyczne - bardzo lubię, ale albo z eleganckich
      materiałów - wtedy mogą być zupełnie gładkie, albo z materiałów o
      ciekawej fakturze i najlepiej z jakimś miłym detalem (np. ładne
      zdobienie między miseczkami - szalałam za wisiorkami w dawnych
      effuniakowych halfcupach). Najchętniej czarne, beżowe (odcień raczej
      zloty niż cielisty), fioletowe, zielone, czerwone (nie bordowe,
      buraczkowe, ceglaste, itd, soczysta czerwień). Gładki stanik bez
      ciekawego kroju i z bylejakiego materiału - jestem na nie
      niezależnie od koloru.

      Poza tym motywy zwierzęce - na ciuchach nie przepadam, na bieliźnie
      uwielbiam, a mam tylko jedno stare Miss Mandalay z którego dawno
      wyrosłam. A rzucony wyżej pomysł stanika z tygrysie paski, mrrrrr,
      chciałabym!

      Lubię kiedy "szlachetny" kolor współgra ze szlachetnym materiałem,
      wszelkie złota, brązy itd z byle jakiej tkaninki mnie odrzucają.

      Staniki w mocnych kolorach - jak najbardziej, ale najchętniej jak
      Zeta czy Arabella. Czyli jeśli kolor jaskrawo różowy, zielony czy
      niebieski to materiał cieniutki, najlepiej właśnie taka siateczka.
      Plus raczej delikatne zdobienia, Arabella już ma dla mnie trochę za
      dużo.

      Nie lubię przeładowania zdobieniami, pasteli, połączenia czerni i
      czerwieni, połączenia czerwieni i bieli, połączenia czerni i różu.
      • per-se-polis Re: O kolorach 26.05.10, 11:51
        Mam nieco podobnie jak besame.mucho. Jakoś odrzuca mnie od całkowicie gładkich staników, bez wyraźnego jeśli nie kształtu, to choć deseniu. Kocham intensywne zestawienia: fuksje, czernie, zbite fiolety skontrastowane inną barwą. Marzy mi się zestawienie soczystej zieleni z cukierkowym różem. Bieli, brązu i intensywnej czerwieni nie cierpię, bo kojarzy mi się bazarowo.
        Wątpię, żebym przekonała się kiedykolwiek do beżowej bielizny. Jedyną opcją, bym coś takiego kupiła i założyła byłaby ewidentna niekompatybilność z moim strojem, a okazja wymagałaby, by nic a nic nie prześwitywało. Pod białe bluzki zakładam od zawsze niemal wszystkie swoje staniki, a z prześwitywania robię element stroju. Źle bym się czuła mając coś tak rozmemłanego na sobie, choć wiedziałabym o tym tylko ja.
        • pierwszalitera Re: O kolorach 26.05.10, 12:09
          per-se-polis napisała:

          Pod białe bluzki zakła
          > dam od zawsze niemal wszystkie swoje staniki, a z prześwitywania robię element
          > stroju. Źle bym się czuła mając coś tak rozmemłanego na sobie, choć wiedziałaby
          > m o tym tylko ja.

          Nie ma nic przeciwko beżowym, albo innym cielistym stanikom, bo podoba mi się nawet beżowa bielizna noszona pod czarne stroje, albo złocisty do mocno czerwonej bluzki. Jeżeli chodzi o białe bluzki i podobne kolory, to też często wolę kontrast i świadome założenie ciemniejszego stanika pod jasną bluzkę. Nie wiem dlaczego, ale cierpię, gdy widzę biały stanik pod białą bluzką i uważam, że jak nie ma się idealnego, niewidocznego odcienia, to lepiej pojść w ofensywę i zrobić z tego wyraźny statement.
          • asiabudyn11 To teraz ja! 27.05.10, 00:37
            Zawsze uważałam się za zimę (i wydawało mi się, że mi te barwy pasują) a po tym co przeczytałam to chyba jestem jesienią ;-)
            Zawsze szukałam barw pod "zimę" w stanikach.

            W każdym razie lubię bieliznę:
            -granatową
            -żółtą
            -chciałabym mieć szafirowy i szmaragdowy stanik.
            A i zielony z notki na Stanikomanii bym przygarnęła.

            Najbardziej to brakuje mi po prostu staników jakie miałam wcześniej:
            -łączki (dla mnie, jeszcze do niedawna to była taka sama baza jak innym czerń i biel) mniej więcej jak Lepel Thea, ale lepiej z ładniejszych motywem kwiatowym;
            -satynowych cętek;
            -czarnego wykończonego tasiemką koronki;
            -obszytego białą koronką i u góry misek i na ramiączkach (gdy koronka "przechhodzi" z misek na ramiączka

            Czasem spodoba mi się jakaś Freya (np. Cassie), ale to rzadkość. Bo są zwykle zbyt "rozmyte" (jak Iona) albo pstrokata (jak Matilda, choć Cassie, jak napisałam, przypadła mi do gustu). Ogólnie to we Frei jest wg mnie porblemem, że szyją tylko parę konstrukcji. Konstrukcja i Antoinette Matildy zupełnie mi się nie podoba, więc nawet ładny kolor/wzór, ale na staniku tak skonstruowanym go skreśla.

            Nie lubię:
            -pasteli (im bardziej rozmyte, tym gorzej)
            -czarnego (prócz wczesniej wymienionego)
            -połączenia czerni z czerwienią (wypada wg mnie burdelowo, a szczytem, szczytów burdelowości jest gorset Antoinette w tym kolorze) wg mnie oczywiście ;-)
            -kazdego czerwonego.

            Nie lubie też barw ziemi (jak oliwkowy).
    • balbina11 Re: O kolorach 28.05.10, 16:13
      Jak mam takie możliwości kupuję bieliznę do ciuchów. Jestem typ lato więc lubię
      pastele, ale też czarny z czerwonym, fiolety, bakłażany, lawendy. Lubię różowy i
      dobrze w nim wyglądam. Nie lubię brązów, a nie znoszę pomarańczowego. Wymagania
      wobec staników mam dość ograniczone - mają być wygodne i dobrze dopasowane
      ;-)Jeśli chodzi o klasykę wolę ogólnie pojętą "cielistość" od bieli.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka