illuzja
18.05.12, 21:46
Temat - ostrzeżenie dla wszystkich, którzy (które ;) ) prowadzą sklepy internetowe, nie związany z biustami i trochę antykonsumencki z pewnego punktu widzenia, ale z sympatii do branży i wielu obecnych na rynku sklepów netowych zaryzykuję dodanie. Post jest przydługi, ale sklepowiczkom szanującym swoje nerwy i pieniądze polecam przebrnąć przez potoki mojej kwiecistej wypowiedzi (przepraszam, jak mam mózg zmęczony, to sprawia mi kłopot kondensowanie wypowiedzi).
Przydługi wstęp: pracuję w niewielkiej, rodzinnej firmie. Regulamin naszych usług dostępny był do niedawna na stronie internetowej (zdjęliśmy go- czytaj dalej). Dwa lata temu przeszliśmy kontrolę Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, po kilku poprawkach zasugerowanych przez Urząd, regulamin został zatwierdzony jako nie łamiący przepisów, dobrych obyczajów i co ino.
Jakieś półtora miesiąca temu dostaliśmy pocztą pozew, wniesiony przez Stowarzyszenie Towarzystwo Lexus z Poznania, w którym zarzucono nam, iż regulamin zawiera postanowienia umowne uznane za niedozwolone. Szybko sprawdziłam Rejestr Klauzul Niedozwolonych i faktycznie - wymienione w pozwie punkty w jakimś momencie między kontrolą UOKiK a chwilą obecną zostały uznane za łamiące dobry obyczaj.
Stowarzyszenie Lexus nigdy nie korzystało z naszych usług. Minuta z wujkiem Google ujawniła, że Stowarzyszenie zawodowo para się guglaniem klauzul niedozwolonych i masowym pozywaniem firm, które mają je w regulaminie (a nie oszukujmy się, mało którą firmę, zwłaszcza na początku działalności, stać na fachową opinię prawnika w tej kwestii - regulaminy powstają metodą parafrazy kopiowania od większych firm z branży). Jakiś miesiąc po wniesieniu pozwu firmy otrzymują wielkoduszną propozycję ugody (wycofanie pozwu+zobowiązanie o niewnoszeniu następnych), pod warunkiem opłacenia "kosztów sądowych" w wysokości (aktualnie) 360zł. Od jednego pozwu. Jeśli w regulaminie jest więcej niż jeden niedozwolony zapis, pozwów jest odpowiednio więcej i do każdego mamy osobną ugodę.
Wina jest oczywista - jest rejestr, jest niezgodny zapis w regulaminie, jest źle. Z perspektywy konsumenta powinnam być zachwycona, że ktoś w moim imieniu działa i tępi wstrętne kapitalistyczne pijawki. Nie jestem, dlatego że: "Sąd może uznać za niedozwoloną również inną niż wymieniona w kodeksie cywilnym klauzulę umowną, jeżeli spełnia wymogi tzw. klauzuli generalnej – czyli rażąco narusza zarówno interesy klienta, jak i dobre obyczaje" (cytuję za gazetaprawna.pl, pogrubione hasło padło również w pozwie w podstawie prawnej). Czyli poniekąd samowolka - jeden sędzia uzna, że brak odpowiedzialności sklepu za opóźnienie w dostawie kupionego w necie towaru, wynikłe z działań dostawcy (poczta, kurierzy) jest logiczne i ok (moim zdaniem jest), inny sędzia wyda wyrok, że to godzi w dobre obyczaje i klauzula automatem leci do rejestru. Nie jestem zachwycona również dlatego, że Lexus leci równo po kolei, klauzula po klauzuli, firma po firmie, co tylko znajdą. Dla zysku. Własnego. W pierwszej połowie "naszego" pozwu zrobiono z nas sklep internetowy (nie zajmujemy się w ogóle sprzedażą żadnych towarów, świadczymy usługi, linijka o sklepie musiała się ostać z poprzedniej fali). Ogólnie, sprawa śmierdzi, przysparza nerwów i strat finansowych (jeśli nie ugoda z Lexusem, to chyyyba coś z 1400zł po zasądzeniu wyroku: koszty sądowe + opłata za publikację wyroku gdzieśtam).
Tak więc z całą sympatią polecam przebić się przez ten srogi spis (da się, po opracowaniu systemu wyhaczania jednym okiem słów kluczowych) i rozważenie zmian w regulaminie, zwłaszcza jeśli zastrzegacie sobie np. ograniczoną odpowiedzialność wobec klientów (podtrzymuję zdanie, że to bywa bzdura i pole do nadużyć, trzeba zdecydować, z której strony: urzędu, czy klientki jest większe ryzyko).
Powodzenia w działalności! Przysięgam, że jak mam pieniądze, to kupuję u WAS i nie foszę, jak mi poczta wiezie priorytet trzy dni! ;)