Dodaj do ulubionych

dlaczego piszecie o afirmacji kobiecosci?...

05.07.08, 20:28
... skoro afirmujecie kobiecosc TYLKO w dobrze dobranym staniku?...

bezdyskusyjnie - dobry stanik jest BARDZO wazny i dobranie takowego moze
"pomoc" kobiecosci zarowno fizycznie, ja i psychicznie...

ale czy tylko stanik sie liczy??? takie mam czasem wrazenie, czytajac to
forum... niech tylko ktos smie miec zle dobrany stanik, albo, ZGROZO, nie miec
stanika wcale, to od razu obgadywanie na calego...

owszem, apostolstwo jest wazne, BARRDZO wazne, ale fanatyzm juz nie jest taki
fajny...

naprawde, kobiecosc to nie tylko dobry stanik... ba, czasem to nie tylko
wyglad... dla mnie to troche jak "stan umyslu", moze nic nie miec wspolnego z
wygladem... jedna z najbardziej kobiecych kobiet, jaka znam, moja przyjaciolka
ze studiow, wyglada i ubiera sie BARDZO przecietnie, wrecz, chcialoby sie
powiedziec nie-kobieco... a wzroku nie mozna od niej oderwac; potwierdzaja to
i panowie i... panie ;)
Obserwuj wątek
    • winter76 Re: dlaczego piszecie o afirmacji kobiecosci?... 05.07.08, 20:35
      Bo to forum o stanikach.
      • winter76 Re: dlaczego piszecie o afirmacji kobiecosci?... 05.07.08, 20:37
        A jak ktoś nie chce zmieniać starego rozmiaru,albo woli chodzić bez to po prostu nas tylko czyta i nic więcej-nikt tu nikogo do niczego nie zmusza.
      • bathilda Re: dlaczego piszecie o afirmacji kobiecosci?... 05.07.08, 20:39
        winter76 napisała:

        > Bo to forum o stanikach.

        Winter76, sama bym tego lepiej nie ujęła. Kwintesencja kwintesencji słuszności :)
        • winter76 Re: dlaczego piszecie o afirmacji kobiecosci?... 05.07.08, 20:40
          Dzięki Bathildo :)
    • butters77 Re: 05.07.08, 20:48
      kura17 napisała:
      > owszem, apostolstwo jest wazne, BARRDZO wazne, ale fanatyzm juz nie jest taki
      > fajny...

      Zgadzam się - dlatego tępimy fanatyzm:)

      Afirmacja kobiecości w naszym wydaniu polega na tym, że zachęcamy wszystkie
      kobiety, aby poświęciły swojemu ciału chwilę czasu. Aby uwierzyły, że WARTO to
      zrobić, że każda z nich zasługuje na elegancką bieliznę - i każda z nich może
      wyglądać pięknie - bez względu na rozmiar biustu.

      Oczywiście, że kobiecość to nie tylko wygląd (i nie tylko stanik:) - ale tak się
      składa, że wygodna, elegancka bielizna zdecydowanie poprawia samopoczucie i
      dodaje pewności siebie. Przede wszystkim jednak - pozwala pożegnać się z
      myślami: "Jestem dziwna, niewymiarowa, przerośnięta" - a pozwala rozbudzić
      świadomość: "Jestem kobietą - o zgrabnie wyeksponowanym biuście":)

      A dlaczego koncentrujemy się akurat na biustonoszach, a nie np. na starannym
      makijażu albo lekturach służących odkryciu swoich rzeczywistych pragnień? Winter
      już odpowiedziała:)
      • kura17 Re: 05.07.08, 20:58
        dlaczego piszecie o stanikach, to oczywiste i zrozumiale

        ale dlaczego calkiem czesto nasmiewacie sie z kobiet w zlych stanikach (ze nie
        wspomne o tych biedaczkach bez...), to juz troche mniej...
        ... dla mnie to juz zaczyna byc fanatyzmem
        zwlaszcza, ze powodo zlego "ostanikowania" moze byc tysiace...

        to co opisalas, to dobrze pojete apostolstwo :)
        ... ale nie tylko ono jest na forum...

        nie wiem, czy teraz lepiej wyrazilam to, co mialam na mysli?...
        • butters77 Re: 05.07.08, 21:08
          Kuro, cóż Ci mogę powiedzieć - wszelkie "naśmiewania się" staramy się na bieżąco
          wycinać - nawet z "Najgłupszych tekstów ekspedientek" czyli wątku typowo
          prześmiewczego usunęłyśmy wypowiedzi, które mogłyby kogoś urazić. Na szczęście
          wypowiedzi prymitywne czy czysto złośliwe zdarzają się na forum sporadycznie - i
          wszystkie uczestniczki zachęcamy (ponawiam zachętę również z tego miejsca:) do
          wyrażania WYWAŻONYCH OPINII. Negatywnych wypowiedzi nt. kobiet chodzących bez
          stanika sobie nie przypominam, wiec trudno mi się odnieść.

          W kwestii "kobiet w złych stanikach", których są "tysiące" - kuro, właśnie
          dlatego, ze jest ich tak dużo, ciągle prowadzimy to forum!!!:) Zwróć uwagę, ile
          porad pojawia się codziennie w wątku rozmiarowym, ile wątpliwości zostaje
          rozwianych. Czy myślisz, że angażowałybyśmy się tak w moderację, w dbałość o
          porządek, w gromadzenie jak największej ilości informacji o kazdej firmie/
          sklepie/ modelu - gdyby forum miało służyć tylko jakiemuś wylewaniu jadu?:)

          Zachęcam do uważniejszej lektury:)
          • kura17 Re: 05.07.08, 21:19
            co do nasmiewania sie - byl (jakies 2 tyg temu) watek o pani prawnik (z linkiem
            do jej zdjec, byly i takie bez stanika), gdzie "polowie forum" nie moglo sie
            pomiescic w glowie, jak TAK mozna wygladac i jak mozna chodzic bez stanika...

            dzis juz tez przeczytalam pare razy o "jamnikach" bez stanikow (a wlasnie mialam
            2 tyg przerwy w dostepnie do netu, dlatego przytaczam watki sprzed dwoch tygodni
            i z dzisiaj ;)

            napisze kolejny raz - porady i lobbowanie sa SUPER
            ale troche mnie razi to ciagle "wypominanie" obcym kobietom zle staniki (chocby
            watek o obserwacjach na ulicy, tez dzis przeczytany)

            jesli sie komus probuje wytlumaczyc zasady dobrego ostanikowania i zostanie sie
            wysmianym/zlekcewazonym/olanym - mozna krytykowac (tak ja uwazam). ale jesli sie
            kogos pierwszy raz widzi na ulicy, to, przy obecnej wiedzy na temat stanikow
            ORAZ przy obecnej dostepnosci odpowiednich stanikow na polskim (i nie tylko)
            rynku (nie wspominajac juz o cenach...), przesmiewcza krytyke uwazam za
            niesmaczna. no takie mam wrazenie i juz

            na pewno celem forum nie jest wysmiewanie sie.
            porady sa bezcenne, jestem pelna podziwu dla cierpliwosci i zaangazowania
            ekspertek i moderatorek.
            ale nie tylko one tworza to forum (bez obrazy ;)

            forum staram sie czytac uwaznie.
            i nasunely mi sie ROWNIEZ wnioski takie, jak w pierwszym poscie tego watku...
            moze sie czepiam, moze to kropla w morzu, ale tak juz mam, ze takie
            "niesprawiedliwosci" wylapuje od razu ;)
            • turzyca Re: 05.07.08, 21:54
              Kura, sprawdz w wyszukiwarce czy znajdziesz ten watek. Jak myslisz dlaczego tak?

              Podrzuc te posty o jamnikach, moze cos przegapilysmy i przydaloby sie uruchomic
              nozyczki.

              A w przypadku kobiet na ulicy - czy Ty naprawde jestes zdania, ze napisanie o
              kims, ze nosi zly stanik to odmowienie mu kobiecosci? To ze negatywnie oceniamy
              element garderoby oznacza pogarde w stosunku do tego, ze ta osoba jest kobieta?
              Czy w tym watku pojawil sie choc jeden tekst wyrazajacy pogarde w stosunku do
              kobiecego ciala, np "plaska deska" czy "melony"? (a teraz polece i sprawdze czy
              czegos nie przeoczylam... ;] a pilnuje od poczatku, bo takie watki sa czesto
              miejscem, gdzie niewyrobione forumki lubia sie popisac.)
            • lukrecjabo Kuro17 06.07.08, 09:46


              >
              > jesli sie komus probuje wytlumaczyc zasady dobrego ostanikowania i
              zostanie sie
              > wysmianym/zlekcewazonym/olanym - mozna krytykowac (tak ja uwazam).
              ale jesli si
              > e
              > kogos pierwszy raz widzi na ulicy, to, przy obecnej wiedzy na
              temat stanikow
              > ORAZ przy obecnej dostepnosci odpowiednich stanikow na polskim (i
              nie tylko)
              > rynku (nie wspominajac juz o cenach...), przesmiewcza krytyke
              uwazam za
              > niesmaczna. no takie mam wrazenie i juz
              >

              Kiedyś też denerwowł mnie fakt cen, ale szybko Dziewczyny wyjaśniły
              o co chodzi. Przeczytaj ten wątek
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32203&w=78750341&s=0
              i zobacz, jak można wysokie ceny ominąć. Pozdrawiam
              • kura17 Re: Kuro17 06.07.08, 09:57
                czytalam ten watek, oczywiscie
                ale dalej uwazam, ze wydatek ok 100 zl na JEDEN stanik (a przydaloby sie miec
                conajmniej ze 3, prawda?) to jest dla niektorych DUZO. nawet bardzo duzo. chyba
                czasem zapominamy, ze sa osoby, ktore i 1000 zl do domu nie przynosza... a maja
                rodziny... dla nich wydatek 100 zl na cos, co nie jest KONIECZNE to wydatek
                wielki... poczytaj sobie forum "oszczedzamy", to moze zrozumiesz

                forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=20012
                i do tego trzeba miec NET, zeby te cudenka kupic... i karte kredytowa... i
                trzeba trafic na odpowiednie forum... naprawde, jak sie JUZ wie, to wszystko
                jest super proste, ale patrzac z boku, to moze to byc droga dluga i wymagajace
                sporego wysilku... a ludzie i bez tego maja ciezkie zycie ;)
                • lukrecjabo Re: Kuro17 06.07.08, 10:17
                  Ale zauważ, że w tamtym wątku ja własnie bronię kobiet, których na
                  staniki nie stać, więc akurat to doskonale rozumiem. Sama zarabiam
                  niecałe 1000, więc wiem jak to wygląda. Rozumiem też, że nie każdy
                  może się posługiwać netem, bądź "zamrażać" gotówkę w stanikach,
                  które własnie docierają z Anglii.
                  • kura17 Re: Kuro17 06.07.08, 11:21
                    tak, tak, wiem :)
                    moja polemika byla z "tymi innymi" z tamtego watku ;)
              • agafka88 Re: Kuro17 06.07.08, 12:04
                a tu masz kuro zebranych 10 sposobów na kupno tańszego stanika:
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32203&w=80397922
                Pozdrawiam :)
                • kura17 Re: Kuro17 06.07.08, 12:17
                  sposoby znam i uzywam :)
                  mnie akurat cena nie za bardzo zniecheca, ale mysle tez o innych ;)
                  • agafka88 Re: Kuro17 06.07.08, 12:29
                    Jeżeli myślimy o innych, to nie pozostaje nam nic innego, tylko właśnie lobbować. Czyli zauważać te kobiety w fatalnie dobranych stanikach na ulicy, w pracy i w szkole i lobbować, lobbować, lobbować. Będzie nas więcej, więcej producentów będzie się dostosowywać do naszych potrzeb, również tych szyjących tanią bieliznę.

                    Poza tym bardzo spodobał mi się argument użyty w dyskusji na temat cen staników: Ile osób narzekających na ceny bielizny pali papierosy? :) Taka osoba puszcze miesięcznie z dymem co najmniej 1 stanik z wyższej półki, ewentualnie 2-3 w cenach wyprzedażowych.

                    Pomijając przypadki ekstremalne, gdzie starcza tylko na podstawowe potrzeby - zawsze znajdzie się coś na czym można zaoszczędzić. Ja np. oszczędzając na stanik ze studenckiego stypendium ograniczyłam na jakiś czas kupowanie chipsów i spożywanie alkoholu ;)
                    • the_mariska Re: Aga :) 06.07.08, 12:37
                      agafka88 napisała:
                      > Poza tym bardzo spodobał mi się argument użyty w dyskusji na temat cen staników
                      > : Ile osób narzekających na ceny bielizny pali papierosy? :) Taka osoba puszcze
                      > miesięcznie z dymem co najmniej 1 stanik z wyższej półki, ewentualnie 2-3 w ce
                      > nach wyprzedażowych.

                      Rzucanie palenia też nie sprzyja oszczędzaniu pieniędzy, jak ostatnio próbowałam
                      rzucić to wydawałam majątek na słodycze i gumy do żucia zeby się odstresować, a
                      i tak chodziłam cały czas poddenerwowana. Chociaż masz rację, miesięcznie
                      przepuszczam na papierosy około 150-180 zł, więc nic dziwnego że mi potem
                      pieniędzy brakuje. Aż mnie ciarki przechodzą, jak o tym pomyślę...
                      • lukrecjabo Marisko 06.07.08, 14:09
                        the_mariska napisała:



                        > przepuszczam na papierosy około 150-180 zł, więc nic dziwnego że
                        mi potem
                        > pieniędzy brakuje. Aż mnie ciarki przechodzą, jak o tym pomyślę...

                        Toteż ja o tym nie myślę:)))))Bo w końcu muszą być w życiu jakieś
                        przyjemności.
                        Pozdrawiam
                    • kura17 Re: Kuro17 06.07.08, 12:43
                      poczytaj forum "oszczedzamy", czasem naprawde nie ma z czego zrezygnowac...
                      tam sa przepisy, jak z jednej kury ugotowac 3 obiady na 4 osoby. nikt w takiej
                      sytuacji nie pomysli o staniku za 100 zl :(
                      i nie sa to sytuacje odosobnione, ludzi zyjacych ubogo jest naprawde wiele
                      zaloze sie, ze sporo takich kobiet widzicie i krytykujecie na ulicach...

                      i nie wiem, krytykowanie ("zauwazanie na ulicach") jest najlepszym sposobem
                      lobbowania? wg mnie troche bardziej neutralnie jest lepiej... jestem pewna, ze
                      mojej siostry bym nie "zlobbowala" krytyka jej (fatalnych ;) stanikow... ale
                      propozycji zakupow i dobrania wlasciwego rozmiaru nie odmowila :)
                      • ja_joanna Re: Kuro17 06.07.08, 14:41
                        > poczytaj forum "oszczedzamy", czasem naprawde nie ma z czego
                        zrezygnowac...
                        > tam sa przepisy, jak z jednej kury ugotowac 3 obiady na 4 osoby.
                        nikt w takiej
                        > sytuacji nie pomysli o staniku za 100 zl :(
                        > i nie sa to sytuacje odosobnione, ludzi zyjacych ubogo jest
                        naprawde wiele
                        > zaloze sie, ze sporo takich kobiet widzicie i krytykujecie na
                        ulicach...

                        Właśnie _dlatego_ lobbowanie jest takie ważne. Dlatego właśnie
                        trzeba uświadomić jak najwięcej kobiet, producentów bielizny i
                        właścicieli sklepów. Wtedy staniki w "egzotycznych" rozmiarach
                        przestaną mieć egzotyczne ceny i będą lepiej dostępne dla tych,
                        których w tej chwili nie stać na sprowadzanie staników zza granicy
                        (albo choćby na Internet w domu).
                        Oczywiście, że przez samo obgadywanie za plecami osób widzianych na
                        ulicy tego się nie osiągnie. Ale osiągnie się przez uświadamianie
                        coraz większej liczby kobiet.
                      • maith Kuro, dlatego lobbować trzeba wszędzie 06.07.08, 15:34
                        Każdy powinien zacząć od własnego bieliźniaka. Budki na targu normalnie potrafią
                        się z dnia na dzień przestawić na nową modę, a tu nic. Wiesz czemu? Bo niemodnej
                        bluzki dziewczyna nie kupi, a niepasujący stanik owszem. Nic nie stoi na
                        przeszkodzie, żeby doprowadzić do poszerzenia rozmiarówki na targach. Ale
                        większość osób stwierdza "jestem biedna, nie kupię stanika za 150 zł", a powinna
                        stwierdzać "jestem uświadomiona, więc będę się domagać mojego rozmiaru w mojej
                        budce bieliźnianej ze stanikami za 15 zł"
                    • kura17 ps ;) 06.07.08, 12:45
                      nie pale, ba, nawet nie pije (od jakis 4 lat albo jestem w ciazy, albo karmie
                      piersia ;)
                      jedynie przepuszczam troche na dobra gorzka czekolade...
                      ... nawet na ciuchy nie wydaje, bo ciagle sie odchudzam, hehe...
        • turzyca Re: 05.07.08, 21:13
          My, doswiadczone lobbystki, w tym zespol moderatorski, staramy sie, aby to
          miejsce sprzyjalo afirmacji kobiecosci. W duzej mierze nam sie to udaje, bo
          sporo osob zmieniajac bure namioty na kolorowe dopasowane staniki zmienia tez
          podejscie do swojego ciala, zaczyna szanowac siebie jako kobiete, a jednoczesnie
          zaczyna szanowac inne kobiety. Ale po pierwsze to jest proces wymagajacy czasu,
          a po drugie stare przyzwyczajenia trzymaja sie mocno.

          Mnie tez niektore wypowiedzi nie zachwycaja, ale tak dlugo jak nie wplywaja
          znaczaco na obraz forum (mam nadzieje, ze jeszcze nie wplywaja?) i nie naruszaja
          regulaminu, zostawiam je, bo uwazam, ze wystawiaja swiadectwo osobie, ktora je
          napisala. Dokladnie takie swiadectwo na jakie zasluguje. :)
    • heliamphora Afirmujemy (przynajmniej ja) kobiecośc W OGÓLE... 05.07.08, 21:00
      ...a w ramach tej afirmacji zajmujemy się rzeczą ważną dla zdrowia i dobrego
      samopoczucia kobiety, jej swobody ruchów itp., jaką są staniki.

      Owszem, mamy zwyczaj ironicznie wypowiadać się o źle dobranych stanikach, ale
      jeśli wczytasz się w forum, to zrozumiesz, dlaczego. Obecna kultura popularna,
      zwłaszcza w swoich spaczonych przejawach, usiłuje wmówić ludziom, że seksowna
      kobieta to taka, która nosi "normalne" 75B, bo inne rozmiary, np. 70J, to
      "monstrum i choroba, którą należy leczyć skalpelem". Trudno się dziwić, że
      podśmiewamy się zatem z faktu, że w owym "normalnym 75B" przeważnie biust
      podskakuje, wylewa się górą lub dołem itp.

      Za pomocą odpowiednich obrazków wmawia się też ludziom, że ładnie wyglądający
      biust, to albo biust rozpłaszczony i zduszony puszapem, albo przecięty w połowie
      zbyt małym stanikiem. Podchodzimy do tego ironicznie. A co, mamy płakać?

      Jeśli się wczytasz, zapewne zauważysz też, że do każdej kobiety zwracającej się
      do nas o radę czy wsparcie, podchodzimy z szacunkiem i gotowością do pomocy.
      Zauważ też różnicę między ironią typu "zapięcie stanika na wysokości karku",
      które krytykuje stanik, a raniącymi określeniami typu "obwisła baba" czy "płaska
      jak deska", które obrażają czy deprecjonują ciało kobiety i których nie wolno na
      forum używać.
      • thorrey Re: Afirmujemy (przynajmniej ja) kobiecośc W OGÓL 05.07.08, 21:20
        heliamphora napisała:
        > Zauważ też różnicę między ironią typu "zapięcie stanika na
        wysokości karku",
        > które krytykuje stanik, a raniącymi określeniami typu "obwisła
        baba" czy "płaska
        > jak deska", które obrażają czy deprecjonują ciało kobiety i
        których nie wolno na
        > forum używać.

        Oj prawda :) Moderatorki bezlitośnie tną takie teksty. I dobrze.
        Napradę, droga kuro17, forum jest jednym z dwóch miejsc w internecie
        które odwiedzam - właśnie dlatego że stanowi coś w rodzaju
        internetowej utopii/enklawy dobrego smaku, poprawnej polszczyzny,
        uprzemości, chęci pomocy i życzliwości. OK, lamentuje się nad źle
        dobranymi stanikami, ale właśnie dlatego, iż mamy nadzieję
        (przynajmniej ja mam), że może właśnie przez zwracanie uwagi na buły
        i podjeżdżające obwody uđwiadamiamy sobie, ile jeszcze jest to
        zrobienia.

        Ja sama nosiłam rozciągliwe obwody i za małe staniki - jeszcze pół
        roku temu! Teraz wyciagam czasem z szafy te moje rozciągnięte
        triumphy i nadziwić się nie mogę, jak ja to mogłam nosić! Dlatego
        robię co mogę, ostanikowałam już mamę, uświadomiłam kilka koleżanek
        w pracy i będę robić to dalej. Wszsytkie zasługujemy na piękny biust
        w ślicznej bieliźnie.
      • effuniak i jeszcze.... 05.07.08, 21:21
        tutaj KAŻDA kobieta, bez względu na swoje gabaryty jest w pełni
        akceptowana i to taka jaką jest
        Nie musi starać się upodobnić do ogólnie propagowanego stylu Barbi
        Tu niektóre po raz pierwszy w życiu przestają myśleć o swojej
        sylwetce źle i dowiadują się, że naprawdę niewiele trzeba by bez
        drakońskich diet poprawic sobie sylwetkę i samopoczucie

        Byłam na Warszawskim zlocie.
        Były różne dziewczyny i kobiety i wiesz co było uderzające ?
        Wszystkie były pozytywnie nastawione do siebie
        Nie widziałam, żeby którakolwiek krzywo spojrzała na inną
        A byłyśmy zupełnie sobie obce

        To J E S T afirmacja kobiewcości
        PRAWDZIWEJ , RZECZYWISTEJ , NIE PLASTIKOWEJ


        • kura17 Re: i jeszcze.... 05.07.08, 21:28
          effuniak napisała:

          > tutaj KAŻDA kobieta, bez względu na swoje gabaryty jest w pełni
          ^^^^^
          > akceptowana i to taka jaką jest

          no wlasnie, TUTAJ...
          ... a co z tymi nieszczesnicami na ulicach?...
          • butters77 Re: i jeszcze.... 05.07.08, 21:33
            kura17 napisała:
            > no wlasnie, TUTAJ...
            > ... a co z tymi nieszczesnicami na ulicach?...

            No co my możemy z nimi zrobić??:)
            Jedynie zaprosić je tutaj:)
            • kura17 Re: i jeszcze.... 05.07.08, 21:37
              butters77 napisała:

              > No co my możemy z nimi zrobić??:)

              nie nasmiewac sie z nich?... bo nie macie pojecia, dlaczego maja te zle dobrane
              staniki...
              ... ja sama jestem ciagle "jedna z nich", bo forum odkrylam niedawno, a moje
              pierwsze tango II okazalo sie kompletnym niewymalem...
              ... i, gdybym mieszkala w polsce, to pewnie nie raz by mi przeszlo przez mysl,
              ze moze to i o mnie dzis na forum...

              > Jedynie zaprosić je tutaj:)

              a to bardzo dobry pomysl :)
              • lawendowata Re: i jeszcze.... 05.07.08, 21:46
                Kuro, ja jeśli podaję linka do zdjęcia jakiejś gwiazdki ze skrzywdzonym biustem,
                to nie dlatego żeby się z niej naśmiewać... tylko wskazać przykład źle
                ostanikowanego biustu pokazującego się w mediach... Lepiej chyba ze swoją
                kobiecością czuje się w dobrym, wygodnym staniku. Staram się rozpowszechniać
                idee obecne na tym forum. Jeśli ktoś naśmiewa się ze mnie ;) poddaję się z
                'nawracaniem' i liczę na to, że ten ktoś jeszcze tu wróci. Co najwyżej wyrażę
                swoją frustrację, że dana kobieta nie chce dać nowemu rozmiarowi szansy, ale nie
                wyśmiewam jej... :) nie jestem fanatyczką, nie zajmują mnie tylko staniki,
                nikogo nie przekonuję na siłę. Mówię tylko "spróbuj" :)
              • butters77 Re: i jeszcze.... 05.07.08, 21:49
                Kuro, ile razy mam Ci jeszcze napisać, że OSOBIŚCIE JESTEM PRZECIWNICZKĄ
                naśmiewania się i staram się wycinać WSZYSTKIE TEKSTY TEGO TYPU?

                Turzyca napisała już wyżej - niestety zdarzają się niechlubne wyjątki, kiedy
                ktoś wypowie się zbyt ostro - wystawiając sobie samemu świadectwo.

                Jeżeli więc - tak, jak osoby, które odpowiadają Ci w tym wątku - jesteś
                przeciwna złośliwościom i niewybrednym komentarzom - REAGUJ NA NIE w wątkach, w
                których się pojawią! To jest forum otwarte i każdy ma prawo się dopisać do wątku
                - jeżeli więc znajdziesz przykład "naśmiewania się", zwróć uwagę autorce takiej
                wypowiedzi. Słowem - przestań stosować odpowiedzialność zbiorową i mówić, że
                "my się naśmiewamy", tylko zacznij działać z nami - i sama odpowiadać:) Bo
                gwarantuję Ci, że osoby, które wypowiedziały się w tym wątku, robią wiele
                przeciw chamstwu i złośliwości.
                • kura17 Re: i jeszcze.... 05.07.08, 21:58
                  alez ja zrozumialam, ze TY jestes przeciwniczka...
                  jak i wiele innych

                  ale nie TYLKO Wy jestescie na forum ;)

                  a w watku sprzed 2 tygodni, ktory tak zapadl mi w pamiec, wypowiedzialam sie...
                  ... i co? i nic, nikt na moja wypowiedz nie zwrocil uwagi, tak Pani zajete byly
                  wysmiewaniem prawniczki bez stanika... (zeby nie bylo, nie bylam jedyna, ktora
                  "protestowala", ale nie bylo "nas" wiele...)

                  ok, moze rzeczywiscie nie powinnam stosowac odpowiedzialnosci zbiorowej. ale
                  jako "my" rozumiem forum, nie tylko moderatorki/ekspertki. opisuje swoje
                  WRAZENIA, nie bardzo w tej chwili wiem, jak inaczej mialabym pisac, jesli nie
                  "wy", czyli "wy, osoby na forum". ale moze przemysle i napisze inaczej ;) jak
                  cos wymysle, oczywiscie... ;)

                  i owszem, bede sie wypowiadac, nie ma obawy :)
                  • winter76 Re: i jeszcze.... 05.07.08, 22:05
                    Moderatorki nie są niestety w stanie ogarnąć wszystkich wypowiedzi-zauważ ile ostatnio pojawia się nowych wątków.
                    Poza tym nie każda taka wypowiedź jest pisana złośliwie-moim zdaniem często jest to raczej bezmyślność,albo niezastanawianie sie nad tym co się pisze.
                  • pierwszalitera Re: i jeszcze.... 05.07.08, 22:07
                    Skoro wypowiadałaś się na tym wątku o prawniczce, to na pewno zauważyłaś, że go skasowano. Więc o co chodzi? Policja od niepoprawnych myśli to na razie science fiction i reagować można niestety dopiero po fakcie. :-)
                  • maith Re: i jeszcze.... 05.07.08, 22:14
                    Kotkuuuu? A nie zauważyłaś, że wątek o którym piszesz poleciał pod nóż?
                    • kura17 Re: i jeszcze.... 05.07.08, 22:26
                      nie... nie doczekalam tego, bo wyjechalam na wakacje :)
                      fajnie, ze go wywalono, szacunek :)
                      • maith To czy nie będziesz miała nic przeciwko temu 05.07.08, 22:31
                        To nie będziesz miała nic przeciwko temu, jak wyrzucimy teraz ten wątek jako
                        rozpoczęty z powodu błędu, który już został wyjaśniony?
                        • kura17 Re: To czy nie będziesz miała nic przeciwko temu 05.07.08, 22:45
                          watek mozesz wywalic, ale nie uwazam, ze moja opinia byla wylacznie na podstawie
                          tamtego watku o pani prawnik
                          troche o tym pisalam juz i tutaj

                          ale upierac sie nie bede. jak sie Wam watek nie podoba - wytnijcie.
                          tylko w sumie dlaczego? wg mnie ciekawa dyskusja sie wywiazala...
                          • kura17 ps 05.07.08, 22:52
                            jesli wytniecie watek, to moglybyscie mi podeslac link do niego (nie wiem, czy
                            jest taka mozliwosc technicznie), zebym mogla poczytac, co ktos jeszcze
                            ewentualnie napisze? teraz juz ide spac, sledzic go dzis juz nie bede, ale
                            chetnie bym sprawdzila, co-kto-jeszcze-odpowiedzial...
                            • turzyca Re: ps 05.07.08, 23:13
                              niestety to jest technicznie niemozliwe.


                              Ale moge Cie podreczyc ;) i powiedziec, zebys sie nie cieszyla, ze jak mieszkasz
                              w Niemczech to jestes wolna od spojrzen lobbystek. Ja tam tocze bardzo bystrym
                              okiem dookola. I nie tylko ja. ;) Efekt taki, ze zakladamy niemiecki wariant
                              lobby. Mozesz sie juz teraz przylaczyc do przyszlej chwaly i wymyslec nam nazwe
                              (lub zachecic innych): tnij.org/bh-forum-brainstorming albo zabrac sie
                              do powaznej roboty i tlumaczyc z nami materialy biustologiczne na niemiecki.
                              Albo przynajmniej za jakis czas rozdawac adres forum gdzie tylko sie da. :)
                              • kura17 Re: ps 06.07.08, 09:52
                                Turzyca, wstyd sie przyznac, ale ja bardzo kiepsko mowie po niemiecku :(
                                niestety, do pracy wystarczy mi angielski, a leniwa jestem jak pieron, wiec nie
                                inwestuje w nauke niemieckiego (pomino, ze mam meza niemca, hehe, rozmawiamy w
                                domu po angielsku..)
                                ale pomysl z niemieckim forum jest super, jak bede mogla, to jakos pomoge. bede
                                tez wysylac na forum moje kolezanki :))

                                i zaczne odrobine sama lobbowac - w przyszlym tygodniu, jak bede miala z kim
                                dzieci na dluzej zostawic (rodzina przyjezdza :), to ide do 2 sklepow, ktore
                                ponoc maja freye i bede sie upominac o swoj rozmiar :) pomierze u niemca, a jak
                                mi model i rozmiar przypasuje, to kupie w angli, hehe...
                                • turzyca Re: ps 06.07.08, 11:40
                                  A skad Ty jestes? Z Hamburga o ktorym wspominalas? Bo tam jest (podobno) jeden
                                  sklep z pelna rozmiarowka, mila obsluga (aczkolwiek to nie to samo co
                                  kompetentna) i normalnymi cenami. Change sie nazywa, opis jest na
                                  malobiusciastych. A pomysl znecania sie nad sprzedawcami majacymi Freye w
                                  niepelnej rozmiarowce popieram z calych sil. :)
                                  • kura17 Re: ps 06.07.08, 12:15
                                    tak, z hamburga :)
                                    dziekuje za podpowiedz!!!!
                                    zaraz wyszukam, gdzie ten sklep jest, mam nadzieje, ze nie za daleko
                                    sa 2 blisko mnie, zadzwonie tam i sie wypytam, czy maja moje rozmiary :)

                                    pojdziemy z siostra pomierzyc!
                                    ona kategorycznie odmowila czytania forum (bo sie sfrustruje), ale z checia
                                    przyjela propozycje zakupow :)) wyliczylam jej rozmiar 30GG, piersi ma super
                                    nawet w za-malych-stanikach... juz sie nie moge doczekac, kiedy zobacze ja we
                                    wlasciwym BH :))
                                    • ja_joanna [OT] Change w Hamburgu / niemieckie LB 06.07.08, 14:46
                                      Kuro, proszę Cię bardzo, jeśli tam pójdziesz, to wejdź na nasze
                                      _niemieckie_ forum i opisz wrażenia, ok? (a jeśli nie dasz rady po
                                      niemiecku to napisz po polsku, a któraś z nas przetłumaczy) Podobno
                                      Change otworzyło swoją filię w Berlinie, więc pewnie się tam też
                                      wybiorę niedługo.
                                      A tu jest link do ich strony: www.change.com/default.asp
                                      • kura17 Re: [OT] Change w Hamburgu / niemieckie LB 06.07.08, 14:50
                                        oczywiscie, ze opisze, jak tam pojde! po polsku ;)
                                        a masz moze "od reki" adres tego sklepu? nie musialabym szukac, mialabym wiecej
                                        czasu na odpieranie atakow w tym watku... :)))
                                        • maith Kuro, myśl 06.07.08, 15:41
                                          Nie pisz na niemieckim forum po polsku, bo to nie o to chodzi!
                                          Jak masz męża Niemca to podyktuj mu po angielsku, co chcesz napisać i niech on
                                          Ci to po niemiecku tam wpisze. Chyba coś tam drobnego może dla Ciebie zrobić, a
                                          liczy się, żeby forum działało.
                                          • kura17 czy ktos mnie probuje obrazic? :))) 06.07.08, 15:48
                                            Joanna zaoferowala, ze przetlumaczy, dlatego o tym napisalam...
                                            wiem, ze nikogo na niemieckim forum wypowiedz po polsku nie obchodzi...
                                            ... a z mezem wole inaczej spedzac czas ;)
                                            ale dla dobra biustow niemieckich i potlumaczyc mozemy...

                                            ---
                                            kurczak: 03.03.05 (21:38)
                                            pisklak: 07.09.07 (21:21)
                                            • ja_joanna Re: czy ktos mnie probuje obrazic? :))) 06.07.08, 15:57
                                              Podałam Ci linka do strony, tam masz adres, daleko nie musisz szukać.
                                              • kura17 Re: czy ktos mnie probuje obrazic? :))) 06.07.08, 19:54
                                                super, dzieki
                                                gdzies na pewno pojde poogladac te freye i dam znac o efektach :)

                                                ... a potem, mam nadzieje, upoluje sobie "ta jedyna" na ebayu za super cene :)
                                                • ja_joanna Re: czy ktos mnie probuje obrazic? :))) 06.07.08, 20:03
                                                  Tylko jakby co to mi nie pisz o tym w tym wątku, żeby a) nie robić
                                                  bałaganu i OT, b) dało się to gdzieś znaleźć (czyli najlepiej w mojej
                                                  skrzynce mailowej albo od razu na niemieckim forum).
                                                  • kura17 jasne. n/txt 06.07.08, 21:43

                                            • maith Odniosłam tylko wrażenie 06.07.08, 16:02
                                              Odniosłam tylko wrażenie, że łatwo oceniasz innych, a jak masz coś dać od
                                              siebie, to niechętnie. Ale jeśli się pomyliłam, to bardzo się cieszę :) Jak mój
                                              mąż zna się na czymś, na czym ja się nie znam, to mi pomaga i to też jest
                                              spędzanie razem czasu :)
                  • heliamphora Kuro... 05.07.08, 22:20
                    ...wątku tego juz nie ma, więc nie mam jak wkleic cytatów, ale wiele osób
                    właśnie w tym wątku wypowiadalo się rownież PRZECIW krytykowaniu czy obrażaniu
                    ekscentrycznej pani prawnik za jej strój. Może on nam się podobać lub nie, ale
                    każdy ma prawo ubierać się jak chce i być traktowanym z szacunkiem, niezależnie
                    od tego, czy ma wystające żebra, fałdy tłuszczu, niebieskie oczy czy jakąkolwiek
                    inną cechę. Były tam więc zaprezentowane RÓŻNE poglądy dziewczyn z forum. A że w
                    ferworze dyskusji ton wypowiedzi nieraz nie odpowiadał ogólnej "linii
                    wypowiadania się", jaką tu przyjęłyśmy, wątek został skasowany.
                  • turzyca Re: i jeszcze.... 05.07.08, 22:24
                    to ja jeszcze dorzuce, ze mamy problem z moderacja wynikajacy z dwoch powodow.
                    1) Czasem zdarza sie, ze forum jest jakis czas bez moderacji, nie siedzimy bez
                    przerwy, wiec zdarza sie, ze jakas chryja rozpoczyna sie podczas naszej
                    nieobecnosci i wycinanie jej w trakcie powoduje rozpelzniecie sie po innych
                    watkach - to juz przecwiczylysmy. Wycinamy ja zazwyczaj w nocy, gdy dyskusja
                    zamiera samoistnie. O ile dobrze pamietam tak bylo przy prawniczce.
                    2) Bylysmy juz oskarzane o nadmierna moderacje i niepotrzebny wojskowy dryl.
                    Strasznie trudno wywazyc, w ktorym momencie nalezy ciac, jesli post nie
                    przekracza regulaminu. Na przyklad ostatnie posty daslicht nie lamaly
                    regulaminu, ale sprawialy przykrosc wielu osobom. Czy nalezalo je wyciac czy
                    dyskutowac z daslicht i przekonywac ja do innego stawiania sprawy? Wyciecie jest
                    traktowane jako znecanie sie zlych moderatorek, dyskusja jako wypraszanie i
                    zamykanie ust. I tak zle i tak niedobrze. Staramy sie, zeby wszystkim tu bylo
                    dobrze, staramy sie, zeby nikomu nie przychodzilo do glowy traktowac ciala
                    innych kobiet jako pretekst do wysmiewania ich. Staramy sie. Ale jestesmy tylko
                    ludzmi.
                    • kura17 Re: i jeszcze.... 05.07.08, 22:30
                      ja nie krytykuje moderatorek
                      jak sama napisalas, jestescie tylko ludzmi ;)
                      poza tym, o czym tez wspomnialas, za duzo "cenzury" tez nie jest dobre...
                      to byla krytyczna uwaga OGOLNA. sam fakt, ze sa watki/posty, ktore trzeba
                      wycinac, w jakis tam sposob potwierdza moja uwage - ze lubimy sie nasmiewac z
                      innych, zwlaszcza, gdy o czyms (w tym wypadku o stanikach) maja inne zdanie
                      (albo nie maja wiedzy...)

                      • turzyca Re: i jeszcze.... 05.07.08, 22:35
                        Butters zadala Ci to pytanie ponizej. I ogolna odpowiedz brzmi "bo ludzie sa
                        ludzmi." Jak chcesz, mozemy przejsc na priva i podywagowac o naturze ludzkiej, a
                        szczegolnie potrzebie zwalczania kompleksow (skad sie one biora, swoja droga, no
                        skad) za pomoca ponizania innych, tudziez potrzebie dawania upustu zlym emocjom
                        przez przeniesienie ich na inny obiekt.
                        Ale to nie bedzie dyskusja stanikowa wtedy. :)
                      • maith Re: i jeszcze.... 05.07.08, 22:37
                        Nawet gdybyśmy teraz w 1 momencie przywróciły wszystkie posty, które
                        kiedykolwiek wykasowałyśmy, to to forum (i LMB) i tak byłoby najbardziej
                        afirmującym kobiecość i przyjaznym dla kobiecej różnorodności miejscem w
                        Internecie. I wiesz co? Gdybyśmy je przywróciły, to zobaczyłabyś, że na każdy
                        nieprzyjemny post przypada kilka postów krytycznych.
                        Natura ludzka ma dwie strony - my staramy się docierać do tej lepszej, a tą
                        gorszą kasujemy. I wiesz co jest fajne? Że wcale tego tak często nie musimy
                        robić, bo ludzie tu naprawdę podchodzą do innych bardzo przyjaźnie.
      • kura17 Re: Afirmujemy (przynajmniej ja) kobiecośc W OGÓL 05.07.08, 21:26
        dla mnie za duzo jest "ironiczengo" podejscia do OSOB, ktore nosza zle staniki,
        a nie do samego zle dobranego stanika...
        wiesz, o co mi chodzi?

        moze to tak, jak z mowieniem "dziecko jest grzeczne" i "dziecko zachowuje sie
        grzecznie" - na jednym z forum dzieciowym wiele osob nie moglo zrozumiec roznicy
        pomiedzy tymi dwoma stwierdzeniami i uwazalo, ze "sie czepiam"...

        nie przeszkadza mi, ze krytykujecie zle nawyki stanikowe, nawet i to, ze sie z
        nich wysmiewacie.
        za to przeszkadza mi ironizowanie na temat osob, zywych i prawdziwych, o ktorych
        czasem NIC nie wiecie...
        • pierwszalitera Re: Afirmujemy (przynajmniej ja) kobiecośc W OGÓL 05.07.08, 21:50
          Powoli zatrzynają powtarzać ci się argumenty. ;-) Tu jest forum publiczne, a nie prywatny klub, dlatego nikt nie podpisuje oświadczenia, że będzie zachowywał się grzecznie i wyrażał tylko politycznie poprawnie. ;-) Dlatego zdarza się czasem, że ktoś przesadzi. Ale mnie nie podoba się też, gdy ktoś atakuje całe forum. Bo co to za osoba "forum"? A jeżeli już nawet przyjmiemy, że jesteśmy jednością ze zbiorową odpowiedzialnością, to nobody is perfect. ;-)
          • winter76 Re: Afirmujemy (przynajmniej ja) kobiecośc W OGÓL 05.07.08, 21:58
            Kuro17-Ty też należysz do tego forum...a więc przeczytaj swoje posty z tego wątku i zacznij zmiany skoro widzisz tu problemy-każda forumka ma do tego prawo,nie tylko moderatorki.
          • kura17 Re: Afirmujemy (przynajmniej ja) kobiecośc W OGÓL 05.07.08, 22:02
            ale gdzie ja atakuje forum????
            czy juz naprawde nie mozna napisac NIC krytycznego, zeby nie byc posadzonym o
            ataki???

            i w sumie, przeczysz w powyzszym poscie sama sobie - wam wolno "atakowac"
            (przesadzic), ale was nie... ;)
            • pierwszalitera Re: Afirmujemy (przynajmniej ja) kobiecośc W OGÓL 05.07.08, 22:13
              Jeżeli chcesz, to mogę zaatakować cię osobiście. ;-) Jestem pewna jednak, że już sama zauważyłaś, że twoje zarzuty są nielogiczne. ;-)
              • kura17 Re: Afirmujemy (przynajmniej ja) kobiecośc W OGÓL 05.07.08, 22:31
                a ktore sa nielogiczne? i dlaczego?
                konkrety poprosze...
            • maith Dobrze rozumiem? Uważasz, że na forum... 05.07.08, 22:22
              Dobrze rozumiem? Uważasz, że na forum nie afirmujemy kobiecości z powodu
              wypowiedzi, które wykasowałyśmy, bo nie pasowały do naszego, afirmującego
              kobiecość forum? :) Nie mówiąc o tym, że z tymi nieprzyjemnymi wypowiedziami
              głównie jednej osoby wcześniej parę osób polemizowało. A potem całość poszła pod
              nóż właśnie dlatego, że u nas się takie komentarze nie ostaną.
              • kura17 Re: Dobrze rozumiem? Uważasz, że na forum... 05.07.08, 22:40
                nie wiedzialam, ze watek wycieto, juz to wyjasnilam powyzej.
                w ogole nie wiedzialam, ze taka ostra tu cenzura dziala ;)

                opisalam swoje wrazenia, bo sporo widze wypowiedzi o fatalnych stanikach,
                piersiach itp... owszem, problem jest, istnieje, chyba wszyscy na forum o tym
                wiedza (bo dlatego tu sa). ale po co to walkowac ciagle od nowa (chocby watek o
                postrachach na ulicach)?

                dlatego mam wrazenie, ze powtarzanie tego do oporu jest jakas forma
                (zakamuflowana?) krytykowania OSOB (no bo tyle tu o tym piszemy, ze przeciez juz
                wszyscy musza wiedziec, ze nosza zle staniki...)

                moze sie myle, przyznaje, ze to mozliwe...
                na razie (jeszcze), pozostaje przy swoim zdaniu... jeszcze, bo tylko krowa nie
                zmienia zdania ;)

                moze moje WRAZENIA wynikaja z niskiej samooceny... ciagle jeszcze jestem ta
                fatalnie ostanikowana (choc ja w zasadzie zawsze o tym wiedzialam, tylko nie
                wiedzialam jak to zmienic, tzn gdzie kupic odpowiedni stanik i jaki jest
                odpowiedni stanik dla mnie). chec zmiany mam, ale sukcesow na razie brak ;) moj
                pierwszy panache tango nie pasuje, niestety... bede sie radzic niedlugo, co
                zmienic :)
                frustruje mnie to i moze dlatego szukam dziury w calym?...

                a na razace mnie wypowiedzi bede reagowac, slowo harcerza...
                • girlinacoma Straszliwe widoki ulicowe 06.07.08, 09:32
                  O właśnie, wątek pt. "Straszliwe widoki ulicowe"! Teżmnie ten wątek
                  od samego początku raził, bo nie potrafię zrozumieć, jaki jest jego
                  sens - poza podbijaniem własnego "uświadomionego" ego (ego ego ego;-
                  )) oraz naśmiewaniem się z nieuświadomionych mas.
                  • kura17 Re: Straszliwe widoki ulicowe 06.07.08, 09:59
                    no dokladnie...
                  • martvica Re: Straszliwe widoki ulicowe 06.07.08, 11:45
                    A dla mnie to nie jest nabijanie, tylko zauważanie problemu i jego skali. Z tego
                    co zauważyłam, dominują wypowiedzi w stylu "piersi mnie bolały na sam widok' i
                    zastanawianie się jak do takich kobiet można dotrzeć i zanieść im kaganek oświaty.
                    • girlinacoma Re: Straszliwe widoki ulicowe 06.07.08, 12:14
                      Owszem, takie wypowiedzi są, ale są też teksty o "kwadratowych
                      wiszących cosiach" zamiast biustu, biuście obijającym się o uszy
                      przy bieganiu, biuście wiszącym do kolan... Tego chyba nie da się
                      podciągnąć pod "zauważanie problemu"?

                      A w wypowiedziach, których autorki autentycznie mają na uwadze pomoc
                      innym kobietom zazwyczaj na końcu pojawia się zdanie "aż szkoda,że
                      nie miałam ze sobą piersiówki". No to kurczę, zacznijcie wreszcie te
                      piersiówki ze sobą nosić!;-)
                      • martvica Re: Straszliwe widoki ulicowe 06.07.08, 12:17
                        Ale kobiety mają czasem straszne kwadratowe cosie i tego się nie da ukryć. Biust
                        do pasa lub wybijający zęby przy bieganiu tez się zdarza.
                        >No to kurczę, zacznijcie wreszcie te
                        > piersiówki ze sobą nosić!;-)

                        Ja się trochę boję reakcji.
                        • girlinacoma Re: Straszliwe widoki ulicowe 06.07.08, 12:24
                          No ale mi właśnie chodzi o to, że to się NIE ZDARZA! Serio widziałaś
                          kiedyś, żeby sobie kobieta własnym biustem zęby wybiła? Nie
                          widziałaś! Biust do pasa może i się zdarza, ale do kolan już chyba
                          nie? Mi właśnie o tą straszną przesadę (między innymi) chodzi,
                          drażni mnie to po prostu, ale rozumiem, że innych nie musi...

                          Piersiówkę to sama chętnie bym ze sobą nosiła, ale Angielki mało po
                          polsku rozumieją;-)
                          • agafka88 Re: Straszliwe widoki ulicowe 06.07.08, 12:33
                            girlinacoma napisała:

                            > No ale mi właśnie chodzi o to, że to się NIE ZDARZA! Serio widziałaś
                            > kiedyś, żeby sobie kobieta własnym biustem zęby wybiła? Nie
                            > widziałaś!

                            Ja niestety widziałam i to ze 3 dni temu :/ Młoda dziewczyna z dużym biustem biegła po plaży w fatalnie dopasowanym bikini i normalnie parę razy jej biust o brodę obił - pierwszy raz coś takiego widziałam , aż odwróciłam głowę, bo nie mogłam na to patrzeć. Niestety nie mam odwagi nawracać obcych ludzi.
                          • pierwszalitera Re: Straszliwe widoki ulicowe 06.07.08, 13:01
                            Ja też czytałam ten wątek o widokach ulicowych i naszło mnie po tym kilka refleksji. W porządku, dobrze ostanikowany biust ma zalety natury praktycznej i efekt uboczny w postaci ładnego kształtu. Ale naturalny biust jest jaki jest, u wielu kobiet niespecjalnie jędrny, zwisający, miękki, plastyczny, wypływający z miseczek, uciekający pod pachę itp. Nago nie wszystkie wyglądamy rewelacyjnie. Ja sobie myślę, że prawdziwą afirmacją kobiecości byłoby, gdybyśmy nie przykładały aż tak wielkiej estetycznej wagi do stanikowego biustu, tylko mogły alternatywnie nawet ze zwisającym do pasa biustem wyjść na ulicę i nikt nie czułby się zniesmaczony. Mój biust należy do mnie, obojętnie w jakim jest stanie i nie mam zamiaru się go wstydzić. Ja cenię sobie sama dobrze dopasowany stanik i życzyłabym sobie więcej uświadomienia. Ale też możliwości wyboru. Bo jak ktoś CHCE chodzić bez stanika, albo CHCE wypływające seksowne buły, to powinien mieć do tego prawo. Nawet gdy naszym zdaniem nie wygląda to ładnie. Wczoraj szłam sobie ulicą, przyglądałam się kobiecym biustom i myślałam, że czasem przesadzamy. Większość tych źle ostanikowanych kobiet nie wygląda aż tak strasznie. Ale może ja mam wyższy poziom tolerancji "brzydoty". ;-) Nie wiem tylko, czy afirmacja naturalnego biustu (nawet źle ubranego) nie wykracza poza granicę stanikowego forum. :-)
                            • butters77 Pierwszalitero, 06.07.08, 13:17
                              Zgadzam się w całej rozciągłości ze stwierdzeniem:
                              > Bo jak ktoś CHCE chodzić bez stanika, albo CHCE wypływające seksowne buły, to
                              powinien mieć do tego prawo.

                              Nikt mu tego prawa nie odbiera. My dążymy tylko do tego, żeby KAŻDA KOBIETA
                              WIEDZIAŁA, że JEŚLI CHCE, MOŻE MIEĆ PIĘKNY DEKOLT, WYSOKO UNIESIONY BIUST itp.
                              Zacytuję fragment swojego tekstu dla Fundacji MaMa:

                              -----
                              „Czas jest dla mnie okrutny” – myślisz. Albo: „Natura po prostu nie obdarzyła
                              mnie ładnym biustem. Inne kobiety mają lepiej”.
                              Nic bardziej błędnego. Żaden biust nie jest odporny na grawitację, żaden też nie
                              pozostaje obojętny na ciążę czy macierzyństwo. Nagie piersi, które sterczą jak
                              baloniki wypełnione helem, to owoc pracy chirurga plastycznego albo… grafika
                              komputerowego, więc nie warto się nimi przejmować. Ale piersi w staniku – to już
                              zupełnie inna kwestia.
                              Jakikolwiek bowiem mamy biust – dotknięty upływem czasu czy (co też się zdarza)
                              naszymi zaniedbaniami – w staniku powinien on wyglądać pięknie. Odpowiednio
                              dobrany biustonosz jest w stanie unieść i zaokrąglić każde piersi, nadając
                              Twojej sylwetce kobiece kształty. Nawet bardzo duży i ciężki biust może
                              prezentować się znakomicie – nie dostarczając swojej właścicielce żadnych problemów.
                              -----

                              DO TEGO WŁAŚNIE ZMIERZAMY! Jeśli kobieta wie, o co chodzi i i tak woli chodzić
                              bez biustonosza - to jej prawo! Ale musi mieć ŚWIADOMOŚĆ WYBORU, a nie CZUĆ SIĘ
                              SKAZANA na za ciasne miseczki.

                              W ogóle zachęcam wszystkie osoby, które mają wątpliwości co do profilu forum, do
                              częstszego przeglądania "Perełek prasowych". Znajduje się tam wiele
                              rozbudowanych wypowiedzi, w których jasno i jednoznacznie wyłożona jest idea
                              LOBBY oraz Stanikomanii.
                              • kura17 Butters 06.07.08, 13:45
                                zalozenie forum jest super
                                trudno sie nie zgodzic w calej rozciaglosci
                                i ZDECYDOWANA wiekszosc tego, co sie na forum znajduje, idealnie do tego
                                zalozenia pasuje w praktyce

                                ale jest tez troche "czegos innego" (wg mnie) na tym forum
                                i o tym chcialam zalozyc watek
                                i fajnie, ze sie dyskusja wywiazala, bo mozna sobie duzo rzeczy wytlumaczyc i
                                uswiadomic :)

                                i moze zrozumiec, ze nie zawsze i nie do konca jestesmy takie tolerancyjne w
                                stosunku do "grzechow", co do ktorych mamy silne podejscie emocjonalne (tutaj -
                                do zlych stanikow)
                                • maith Kuro to jest forum otwarte 06.07.08, 15:56
                                  Wchodzą tu różni ludzie, nie robimy im testów psychologicznych.
                                  Dlatego to niebywałe, jak ludzie tu ciepło i przyjaźnie podchodzą do innych.
                                  Może wygooglaj sobie trochę onetowo-pudelkowych tekstów o biustach i poczytaj
                                  tam komentarze a nabierzesz właściwej perspektywy.
                          • butters77 A'propos przesady w wypowiedziach:) 06.07.08, 13:09
                            Girlinacoma, zgadzam sie, że zdarzają się wypowiedzi zbyt dosadne. Nie znoszę
                            np. określeń typu "kobieta z mega cycem", które się tu kilkakrotnie pojawiły.

                            ALE zwróć uwagę na to, że teksty o "łopoczącym biuście" czy "piersiach do pasa"
                            bardzo często wynikają nie ze złośliwości czy nawet z bezmyślności, lecz - z
                            naszego dystansu do sprawy - bo jesteśmy przyzwyczajone do pisania tak O SOBIE:)
                            Mówię zupełnie serio - zauważ, jak wiele z nas na co dzień wypowiada się
                            dosadnie po prostu, żeby OPISAĆ JAKIEŚ ZJAWISKO - np. wspominając nieudany zakup
                            ("W tym staniku moje cycki sięgają do pasa"). Ja sama w wątku "Za co lubię
                            forum" napisałam:

                            "Czyli za to, że poświęcając tyle uwagi biustonoszom na
                            Lobby, możemy (...) nie martwić się, że kiedy biegniemy na autobus, pierś zabije
                            przechodnia;)"

                            Oczywiście nie widziałam nigdy, żeby pierś NAPRAWDĘ zabiła przechodnia:) (chyba
                            że po prostu nie zdążyłam się odwrócić?;))
                            Rzuć okiem na wątek "Najzabawniejsze teksty forum" - tam jest sporo takich
                            kwiatków - np. wypowiedź Origami:

                            >> moj rozmiar to "miesci sie w dłoniach"<
                            > Ha! Mój też, tylko właścicielem dłoni musi być norweski drwal:)))

                            Oczywiście nie twierdzę, że wszystkie wypowiedzi są żartobliwe - ale twierdzę,
                            że ZDECYDOWANA WIĘKSZOŚĆ Z NICH jest pozbawiona złośliwości, a dosadność wynika
                            tylko z tego, że na co dzień mówimy tu dość bezpośrednio - i nie nadajemy naszym
                            biustom poetyckiej otoczki:) Myślę, że jeśli dłużej pobędziesz na forum,
                            zauważysz różnicę.

                            Co nie zmienia faktu, że zachęcam również Ciebie, abyś REAGOWAŁA za każdym
                            razem, przy każdej konkretnej wypowiedzi, którą uznasz za naprawdę złośliwą czy
                            niesprawiedliwą. Pozdrawiam.
                            • girlinacoma Re: A'propos przesady w wypowiedziach:) 06.07.08, 15:08
                              Ależ ja nie mam nic przeciwko pisaniu/mówieniu w żartobliwy sposób
                              na własny temat, sama często się z siebie nabijam, że jestem karłem
                              co od urodzenia nawet metra nie urósł, ale jakby mi ktoś inny to
                              powiedział, to pewnie zrobiłoby mi się przykro, chociaż dystans do
                              siebie mam.
                              Masz racje, dziewczyny na tym forum mają dystans do swoich biustów,
                              więc im żarty czy drobne złośliwości nie zaszkodzą. Ale dla wielu
                              nieuświadomionych kobiet biust jest jednym z głównych dramatów w ich
                              życiu, więc trzeba do nich delikatniejszego podejścia, żeby jeszcze
                              nie pogorszyć sprawy.
                              Ale tak generalnie, to mam wrażenie, że my się tu wszystkie w jakimś
                              stopniu ze sobą zgadzamy, a "kłócimy się" tylko o detale:-)
                              • butters77 Re: A'propos przesady w wypowiedziach:) 06.07.08, 15:12
                                > Ale tak generalnie, to mam wrażenie, że my się tu wszystkie w jakimś
                                > stopniu ze sobą zgadzamy, a "kłócimy się" tylko o detale:-)

                                Jestem tego samego zdania:)
            • mmm-mm Re: Afirmujemy (przynajmniej ja) kobiecośc W OGÓL 07.07.08, 01:20
              Dziewczyno wyluzuj:)

              > czy juz naprawde nie mozna napisac NIC krytycznego, zeby nie byc
              posadzonym o
              > ataki???

              Rownie dobrze ktos kto napisal cos krytycznego o kobiecie ze zlym
              stanikiem, moze napisac teraz to samo co ty powyzej. Nerwy Cie
              poniosly. Ogolnie odnosze wrazenie (nie bierz tego do siebie:), ze
              ludzie czasami za bardzo sie przejmuja tym co ktos napisal w
              internecie, nawet bardziej niz by uslyszal to od znajomej osoby.
              Kazdemu sie trafi napisac bzdury w sieci, bo nikt nas nie zna i
              pozwalamy sobie na wiecej szczerosci. Nie nalezy zawsze traktowac
              tego jako kwestie zycia i smierci.
              Pozdrawiam i zaznaczam: zadne z moich slow nie zamierzalo urazic
              Ciebie ani nikogo na tym forum nawet jesli ktos to odbierze inaczej
              albo mi nie wierzy, trudno. Nie potrafie przelozyc na pismie w 100%
              tego, co mialam na mysli.
        • heliamphora Re: Afirmujemy (przynajmniej ja) kobiecośc W OGÓL 05.07.08, 22:38
          Zastanawiam się, jak to jest z tą ironią. We mnie np. jest jej sporo
          najprawdopodobniej dlatego, że często spotykam się z takimi oto opiniami (ze
          strony ewidentnie źle ostanikowanych osób) na temat mojego rozmiaru i mojej
          "postawy stanikowej":

          *"to niemozliwe, że masz taki rozmiar, bo a) on nie istnieje, b) nie wyglądasz,
          c) rozmiar M to Monstrum!"
          *"fanaberie z tym kupowaniem stanika za granicą!"
          *"nie masz na co wydawać pieniędzy!"
          *"nie wiesz nic o życiu i nie masz poważniejszych kłopotów, więc zajmujesz się
          takimi głupotami"
          *"nie ma takich staników, coś się pani w głowie poprzestawiało, dam pani 100E i
          będzie dobry"
          *"jak się ma taki biust to trzeba iść na operację, a nie narzekać"
          *"jakbyś schudła, to nie miałabyś takiego problemu"

          Dlatego też mam ironiczny sposób wypowiadania się o źle dobranych stanikach.
          Staram się, żeby nie był przy tym raniący, choć większość wypowiedzi, które
          słyszę od niekompetentnych stanikowo osób (i czytam w internecie poza Lobby)
          wcale nie stosują się do zasady nieurażania czyichś uczuć.
    • maith Piszemy o stanikach, a afirmujemy kobiecość 05.07.08, 21:16
      Piszemy o stanikach.
      A to że afirmujemy kobiecość to widać po tym, że przyjmujemy, że to z bielizną
      może być coś nie tak, a nie z kobietą.
      Zdajemy sobie sprawę, że kobiety mogą być większe i mniejsze z dowolnym biustem,
      biodrami itp. i jeżeli coś nie pasuje, to ubiór, a nie fakt, że dziewczyna nie
      jest identyczna, jak wzór kobiecości obowiązujący w tym miesiącu.
      Zwróć uwagę, że nasze fora (LB i LMB) to jedyne miejsce w Internecie, gdzie
      kobiety nie skaczą sobie do oczu, próbując dobić osoby o innym niż autorka postu
      typie urody. Tu nie ma obśmiewania się z biustów małych i dużych, nie ma
      chamskich komentarzy o kobietach wyglądających inaczej niż my. Zamiast tego
      pomagamy kobietom o najróżniejszym typie urody, tłumacząc cierpliwie, że to nie
      z nimi jest coś nie tak. Bo to prawda - kobieta może źle wyglądać w źle dobranym
      staniku, ale po zmianie stanika wygląda dobrze (bez krojenia samej siebie u
      chirurga).

      A co do chodzenia bez stanika, to przecież sama się wypowiadałam na LMB, że
      lepiej, żeby dziewczyna chodziła bez stanika niż w źle dobranym puszapie.
      • kura17 Re: Piszemy o stanikach, a afirmujemy kobiecość 05.07.08, 21:34
        nie obsmiewacie (i chwala Wam za to :) biustow, ale...
        ... staniki...

        i to tez jest ok.
        ale obsmiewane sa rowniez (czasami) OSOBY w tych stanikach...
        a, dla mnie, powod obsmiania jest w sumie dowolny... nie wazne, czy to biust,
        czy stanik... tak samo mnie razi...

        i prosze, zrozumcie to, co napisalam (mam wrazenie) wyraznie w pierwszym poscie
        - super, ze radzicie i pomagacie poczuc sie kobieco (btw, fajny post napisalas
        :). to mi sie bardzo podoba i za to cenie to forum. nie o tym jednak chcialam
        "pogadac" w tym watku...
        • maith Kuro17, jeśli masz uwagi do konkretnej wypowiedzi 05.07.08, 21:47
          Kuro17, jeśli masz uwagi do konkretnej wypowiedzi, to napisz to wprost pod tą
          wypowiedzią, sugerując jej autorce, że Twoim zdaniem to jest nie na miejscu. Bo
          ogólne sugerowanie, że to nie jest miejsce, gdzie afirmuje się kobiecość, skoro
          jest, nie ma sensu.
          • butters77 Re: Kuro17, jeśli masz uwagi do konkretnej wypowi 05.07.08, 21:55
            Dokładnie to miałam na myśli, pisząc wyżej:

            "Jeżeli więc - tak, jak osoby, które odpowiadają Ci w tym wątku - jesteś
            przeciwna złośliwościom i niewybrednym komentarzom - REAGUJ NA NIE w wątkach, w
            których się pojawią!"

            Kuro, ja również mogłabym Ci zadać pytanie: "Dlaczego niektóre dziewczyny są
            złośliwe?" Potrafisz mi na nie odpowiedzieć?:) No właśnie - ja też nie. Dlatego
            zawsze reaguję na takie złośliwości - do czego zachęcam i Ciebie.
    • magdalaena1977 Re: dlaczego piszecie o afirmacji kobiecosci?... 05.07.08, 22:57
      Ale ja naprawdę widzę tylko jeden sensowny powód wyjaśniający noszenie złego
      stanika - NIEUŚWIADOMIENIE.

      Bo jeśli już wiesz, że na Twój biust pasuje 65G albo 60H, a nadal nosisz 75A, to
      co Cię usprawiedliwia ?
      Część kobiet jest zbyt zakamieniała w swoim myśleniu i nie chce nauczyć się
      czegoś nowego ("miseczka G na pewno będzie za duża !"). Część jest leniwa i woli
      nadal kupować staniki w bieliźniaku na rogu zamiast włożyć wysiłek i poszukać
      właściwego modelu w internecie. Część nie chce pozbywać się zapasów bielizny, bo
      wolą ładne koronki zamiast dobrego podtrzymania, jakby nie zdawały sobie sprawy
      z tego, że w ubraniu widać kształt a nie wzorki.

      Oczywiście zostaje jeszcze kwestia finansów, która jest przez część kobiet
      demonizowana. Szczególnie niewiarygodnie brzmią te argumenty w ustach
      użytkowniczek Triumphów, które przecież kosztują ponad 100 zł. Inne wolą co
      miesiąc kupować niskiej jakości biustonosz na bazarku, zamiast zaoszczędzić
      kupić jeden czy dwa dobre staniki.
      • kura17 Re: dlaczego piszecie o afirmacji kobiecosci?... 06.07.08, 10:13
        magdalaena1977 napisała:

        > Ale ja naprawdę widzę tylko jeden sensowny powód wyjaśniający
        > noszenie złego stanika - NIEUŚWIADOMIENIE.

        naprawde? to slabo patrzysz...

        > Bo jeśli już wiesz, że na Twój biust pasuje 65G albo 60H, a nadal
        > nosisz 75A, to co Cię usprawiedliwia ?

        co? a to, ze nie moge isc do sklepu i kupic odpowiedniego stanika - bo tych na
        moj rozmiar po prostu NIE ma w rozsadnej cenie (nie wydam 40 euro na stanik,
        sorry). sprowadzenie z uk TRWA, najpierw trzeba cos "upolowac", potem czeka sie
        na przesylke, potem przesylka okazuje sie niewypalem (u mnie dokladnie tak
        wlasnie bylo z pierwszym stanikiem, ktory zamowilam, mimo rozmiaru "wyliczonego"
        na forum tango II wogole nie pasuje...). wiec szuka sie nowych stanikow, w
        nowych rozmiarach, znow sie je sprowadza, byc moze znow nie pasujac... to moze
        naprawde potrwac...
        ... a przez caly ten czas, jak rozumiem z Twojego postu, jestem tym potworem, ze
        zmasakrowanym biustem, ktorego NIC nie tlumaczy (bo uswiadomiona jestem i
        entuzjastycznie nastawiona do zmiany bielizny)...

        > Część kobiet jest zbyt zakamieniała w swoim myśleniu i nie chce
        > nauczyć się czegoś nowego ("miseczka G na pewno będzie za duża !").

        a Ty naprawde nie masz takiej rzeczy, w ktorej jestes "zakamnieniala" w swoim
        mysleniu?... dla niektorych sa to staniki, dla innych jakies sprawy dzieciowe,
        dla jeszcze innych - zawodowe, religijne lub zupelnie inne... troche tolerancji,
        ludzie sa rozni, ludzie maja prawo byc "zakamieniali" w jakis tam pogladach...
        gloszenie dobrej nowiny to ciezka praca, nie zawsze i nie od razu napotyka sie
        na entuzjastyczne przyjecie...

        > Część jest leniwa i woli nadal kupować staniki w bieliźniaku na
        > rogu zamiast włożyć wysiłek i poszukać właściwego modelu w
        > internecie.

        i znow - ich swiete prawo do bycia leniwymi... sa rozne formy tej "choroby",
        niektore wrecz beatyfikowane - jak chocby "klub matek wyrodnych"... ale lenistwo
        stanikowe???? no-nie-do-pomyslenia... troche wiecej luzu...

        > Część nie chce pozbywać się zapasów bielizny, bo
        > wolą ładne koronki zamiast dobrego podtrzymania, jakby nie zdawały
        > sobie sprawy z tego, że w ubraniu widać kształt a nie wzorki.

        moze nie zdaja sobie z tego sprawy? moze im sie ich ksztalt podoba (wiem, nie
        maja gustu za grosz)? moze dla nich wazniejsze sa te koronki?

        we wszytskich tych punktach widze, niestety, troche czepiania sie... i krytyke
        uwazam za przesadzona i na wyrost... chyba jedyny powazny powod do krytyki w
        takich sytuacjach widze wtedy, gdy kobieta sie SKARZY - na biust, na ksztalt,
        ogolnie na swoje piersi, ale nie przyjmuje do wiadomosci, co jest (moze byc)
        powodem jej problemow.
        ale takie jechanie po wszystkich kobietach w zlych stanikach, umniejszanie ich
        (dla nich waznych!) powodow uwazam za niesmaczne. trudno, tak mam.

        > Oczywiście zostaje jeszcze kwestia finansów, która jest przez część
        > kobiet demonizowana.

        poczytaj forum "oszczedzamy", to moze sie za stanowisz, czy rzeczywiscie jest to
        problem demonizowany...

        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=20012
        > Szczególnie niewiarygodnie brzmią te argumenty w ustach
        > użytkowniczek Triumphów, które przecież kosztują ponad 100 zł.

        tu musze przyznac racje :)

        > Inne wolą co miesiąc kupować niskiej jakości biustonosz na bazarku,
        > zamiast zaoszczędzić kupić jeden czy dwa dobre staniki.

        wg mnie minimum to 3 dobre staniki.
        a to z pewnoscia ok roku, jesli liczyc w cenach stanikow z bazarkow...
        • ananke666 Re: dlaczego piszecie o afirmacji kobiecosci?... 06.07.08, 14:50
          > co? a to, ze nie moge isc do sklepu i kupic odpowiedniego stanika - bo tych na
          > moj rozmiar po prostu NIE ma w rozsadnej cenie (nie wydam 40 euro na stanik,
          > sorry).

          Czepiłaś się tych pieniędzy jak rzep psiego ogona, z przeproszeniem. Stówę z przesyłką dałam jeden raz za stanik, luksusowej firmy, kupiony zresztą za ułamek właściwej ceny. Dobry biustonosz da się upolować w cenie zbliżonej do bazarowej. Trzeba tylko uzbroić się w cierpliwość i chęci. Bez tego ani rusz, a jak chce się wszystko teraz zaraz już, to faktycznie trzeba zapłacić. Kiedy trafiłam na Lobby, trzy razy w tygodniu żarłam placki kartoflane albo ziemniaki pieczone z masłem, bo były najtańsze, więc nie zamierzam czytać jakiegoś innego forum, żeby wpędzać się w fałszywe poczucie winy.

          > wg mnie minimum to 3 dobre staniki.
          > a to z pewnoscia ok roku, jesli liczyc w cenach stanikow z bazarkow...

          Nieprawda. Były tu dziewczyny, które na początku miały jeden, codziennie prany i suszony.

          Trafiłaś na forum w niezbyt szczęśliwym momencie przypływu nowych osób, ogarniętych gorliwością neofity, co niekiedy daje niezbyt szczęśliwe efekty. Też sobie daj trochę więcej luzu.
          • kura17 Re: dlaczego piszecie o afirmacji kobiecosci?... 06.07.08, 14:55
            ananke666 napisała:

            > Czepiłaś się tych pieniędzy jak rzep psiego ogona, z
            > przeproszeniem. Stówę z przesyłką dałam jeden raz za stanik,
            > luksusowej firmy, kupiony zresztą za ułamek właściwej ceny. Dobry
            > biustonosz da się upolować w cenie zbliżonej do bazarowej. Trzeba
            > tylko uzbroić się w cierpliwość i chęci. Bez tego ani rusz, a jak
            > chce się wszystko teraz zaraz już, to faktycznie trzeba zapłacić.

            no ale ja wlasnie DOKLADNIE o tym pisze!!!
            ze nie mam jeszcze dobrego stanika, choc jestem uswiadomiona, bo dosc trudno
            jest za rozsadna cene kupic cos SZYBKO :)))
            zgadzamy sie w pelni - moja wypowiedz dotyczyla stwierdzenia, ze jedynym
            rozsadnym wytlumaczeniem zlego stanika jest brak uswiadomienia. a z tym sie nie
            zgadzam - ja uswiadomiona nie jestm, zle staniki nosze, wlasnie dlatego, ze
            poluje na dobre w rozsadnej cenie

            > Nieprawda. Były tu dziewczyny, które na początku miały jeden,
            > codziennie prany i suszony.

            ok, ja mam troche wieksze checi ;) masz racje, na poczatek wystarczy jeden :)

            > Też sobie daj trochę więcej luzu.

            aya aya sir! ;)
          • agafka88 Re: dlaczego piszecie o afirmacji kobiecosci?... 06.07.08, 16:23
            ananke666 napisała:
            > Nieprawda. Były tu dziewczyny, które na początku miały jeden, codziennie prany
            > i suszony.

            Np. ja. Przez okres migracji chodziłam najpierw w kółko w Salsie, którą
            codziennie prałam, a później na zmianę w dwóch tangach upolowanych na ebayu. A
            później systematycznie polowałam na kolejne staniki i teraz już nie narzekam :)
        • magdalaena1977 Re: dlaczego piszecie o afirmacji kobiecosci?... 06.07.08, 15:16
          kura17 napisała:

          > magdalaena1977 napisała:
          >
          > > Ale ja naprawdę widzę tylko jeden sensowny powód wyjaśniający
          > > noszenie złego stanika - NIEUŚWIADOMIENIE.
          >
          > naprawde? to slabo patrzysz...
          To podaj jakieś inne sensowne powody.

          > > Bo jeśli już wiesz, że na Twój biust pasuje 65G albo 60H, a nadal
          > > nosisz 75A, to co Cię usprawiedliwia ?
          >
          > co? a to, ze nie moge isc do sklepu i kupic odpowiedniego stanika - bo tych na
          > moj rozmiar po prostu NIE ma w rozsadnej cenie
          po tym tekście myślałam, że nosisz jakieś 65K z krańca tabeli, ale z wątku rozmiarowego wynika, że raptem okolice 34GG. Ja mam podobne wymiary, dojrzewam do przejścia z 34G na 32H i mnóstwo firm na mnie szyje.
          Zresztą Ty przecież jesteś właśnie uświadomiona w trakcie doboru stanika - czemu potrzebujesz innego usprawiedliwienia ?

          > (nie wydam 40 euro na stanik, sorry).
          IMHO 130 zł za nowy stanik w stacjonarnym sklepie to bardzo sensowna cena. Można polować na okazje, ale wtedy nie ma możliwości zwrotu (ebay), traci się na kursach walut, nie ma pełnej rozmiarówki ...

          > > Część kobiet jest zbyt zakamieniała w swoim myśleniu i nie chce
          > > nauczyć się czegoś nowego ("miseczka G na pewno będzie za duża !").
          >
          > a Ty naprawde nie masz takiej rzeczy, w ktorej jestes "zakamnieniala" w swoim
          > mysleniu?...
          Ale dobry stanik to nie jest kwestia poglądów jak np. styl czy wyznanie - to obiektywna prawda, dająca się zmierzyć i policzyć. Czy jeśli kobieta o stopach 37 kupi buty 39, to też będzie to kwestia jej preferencji - takie buty są obiektywnie za duże. I wszyscy wokół powiedzą sobie - "Ojej ! jak ona wygląda w tych za dużych butach ..., kłapie nimi jak klaun"

          > > Część jest leniwa i woli nadal kupować staniki w bieliźniaku na
          > > rogu zamiast włożyć wysiłek i poszukać właściwego modelu w
          > > internecie.
          >
          > i znow - ich swiete prawo do bycia leniwymi... sa rozne formy tej "choroby",
          > niektore wrecz beatyfikowane - jak chocby "klub matek wyrodnych"... ale lenistw
          > o stanikowe???? no-nie-do-pomyslenia... troche wiecej luzu...
          Ale moje święte prawo myśleć o nich źle. Tak jak np. o kobiecie, która z lenistwa nie myje włosów.

          > > Oczywiście zostaje jeszcze kwestia finansów, która jest przez część
          > > kobiet demonizowana.
          >
          > poczytaj forum "oszczedzamy", to moze sie za stanowisz, czy rzeczywiscie jest t
          > o problem demonizowany...
          Znam to forum, zresztą ono nie jest tylko dla osób na granicy minimum egzystencjalnego, tylko dla wszystkich, którym nie wystarcza na zaspokojenie potrzeb i muszą (chcą) się ograniczać w wydatkach.
          A mówiąc o demonizowaniu problemu finansów mam na myśli wypowiedzi kobiet w niezłej sytuacji finansowej, które stać na fajne ciuchy, na sensowne buty. Ale na stanik to już im bidulkom nie starcza.

          > wg mnie minimum to 3 dobre staniki.
          A według mnie lepiej na początek mieć jeden dobry stanik i prać go codziennie (miałam takie fazy), niż nosić coś w złym rozmiarze. Jest to tym sensowniejsze, że biust migruje i pierwszy rozmiar może nie być tym ostatecznym.
    • sheena777 Kuro, jeśli sama jesteś bez winy, to ..... 05.07.08, 23:14
      ...pierwsza możesz rzucić we mnie niedopasowanym stanikiem.

      Przepraszam cię, ale nie cierpię hipokryzji i nie uwierzę, że nigdy
      nawet nie pomyślałaś, patrząc na przypadkową kobietę, ze ma
      nieodpowiednie: spodnie, sukienkę, bluzke, buty, włosy, makijaż
      itp., ze coś na komś źle leży lub komuś nie pasuje itd.
      to są normalne reakcje i nie wmówisz mi, że nigdy nie zdarzyło ci
      się skomentowac czyjegos niedopasowanego elementu garderoby czy
      image'u.

      nigdzie na tym forum nie znalazłam ani jednego watku, gdzie forumki
      nasmiewają się z kogoś tylko dla nasmiewania się. żartobliwe wątki
      czy krytyka kobiet bez staników służy przede wszystkim edukacji, jak
      źle można wyglądać i jak można zdeformować własne piersi.

      wątki o tekstach ekspedientek, koleżanek, facetów czy lekarzy nie
      wyśmiewają konktretnych osób tylko wciaż wszechobecne setreotypy
      bieliżniane w Polsce. a wątek dotyczacy pani mecenas był po prostu
      przykładem na to, jak groteskowo mozna wyglądać inwestując w futra i
      obcisłe sukienki, zapominając o bazie czyli dobrej bieliźnie.

      zupełnie jak w programie telewizyjnym w stylu "jak się nie ubierać",
      gdzie stylistki wybierają przypadkowe osoby na ulicy i doradzają im
      jakie typy ubrań powinny nosić przy swojej figurze i dlaczego
      wyglądają zle. czy masz zamiar apelować do telewizji o zdjecie z
      anteny tego typu programów? o zlikwidowanie wszystkich kabaretów,
      które wyśmiewają np niski wzrost prezydenta czy silikony dody?
      będziesz apelowac żeby każdemu mówić że wygląda świetnie niezależnie
      od tego jak bardzo razi wyglądem twoje odczucia estetyczne??

      kuro, radze troszkę więcej dystansu zarówno do siebie jak i do tego
      lobby. pozdrawiam.
      • adryjanna Re: Kuro, jeśli sama jesteś bez winy, to ..... 05.07.08, 23:37
        Kuro, nie zgodzę się z Tobą. To forum jest najbardziej przyjazne i kulturalne, na jakie kiedykolwiek trafiłam. Skorygowało nawet trochę moje nieprzychylne czasem myślenie o innych (tak przyznaję się, potrafię popatrzeć na kogoś i pomyśleć, że ma okropne buty, albo że w innej fryzurze wyglądałby lepiej). Dzięki radzie aadrianki i reakcjach innych forumek na rozpaczliwe wątki zakompleksionych dziewczyn sama próbuję uwierzyć w siebie. Nie oczekuj od ludzi i od forumek, że będziemy bić brawo czyjemuś zapięciu na karku, zwłaszcza, jeżeli ta osoba wie, lub ma możliwość dowiedzenia się (myślę o gwiazdach, otoczonych sztabem doradców i stylistów) w czym wyglądałaby lepiej i jaki stanik by na nią pasował. Przeciętny człowiek wie, jaka bluzka jest za mała, a jaka za duża i z pewnością zauważy to na ulicy. My, uświadomione, zauważamy złe staniki. I jęcząc na ich temat cały czas mamy na myśli to, jak dobrze wyglądałaby dana kobieta, gdyby je zmieniła na odpowiednie ;) I właśnie apelując o ich rozmyślne dobieranie, apelujemy o to, żeby kobiety czuły się lepiej, bo same doświadczyłyśmy tego, jak dużo to daje. A ponadto wg. wikipedii "Afirmować swoją osobę to stymulować rozwój osobisty" - czy parcie do przodu, by biust wyglądał lepiej nie jest właśnie afirmacją? ;>
      • sylwiastka Myślę, że... 05.07.08, 23:50
        Twoje uwagi są cenne. Jestem juz długo na tym forum i widzialam tutaj różne
        wątki. Natomiast Ty, jako biusciasta świeżynka, zwróciłas uwagę na pewne
        zagadnienia. Byc może przyczyni się to do wiekszego tepienia, watków sprzecznych
        z regulaminem forum (bo watki obrazające kobiety i przesmiewcze za takie są
        uwazane). Jednoczesnie zachecam do posledzenia forum przez jakieś 2 tygodnie.
        Zobaczysz niejeden watek zakładany przez różne zdesperowane, załamane swoim
        wygladam kobiety oraz krzepiace wypowiedzi forumek, podnoszace je na duchu,
        zupełnie bezinteresownie. Na forum uczesniczy wiele osób, toteż tematyka watków
        jest rózna, a dyskusje, jak w przypadku tej, rozwijają się w błyskawicznym tempie.
        Jednoczesnie jeszcze raz podkreślę, że tu włąsnie afirmujemy kobiecość
        naturalną. Jeśli komentujemy jakiś źle leżący biustonosz, to najczesciej na
        modelce z kaalogów bielizny, aby unaocznić najcześciej poełniane błedy. Na
        forum, prócz wątków merytorycznych są także, bardzie "plotkarskie" ale cóż,
        widac, osoby je zakładajace również takich potrzebują
        • plica mam ochote bic sie w piers :) 06.07.08, 00:55
          chociaz nie pamiatam co dokladnie zgrzeszylam, ale raczej jestem czepliwa z natury, wiec moglo mi sie przytrafic. ale. niezwyklosc tego forum sprawia, ze calkiem skutecznie od pewnego czasu powstrzymuje sie od takiego durnowatego zachowania. i pewnie kazda forumka, ktora pobyla tu dluzej moze to potwierdzic. to najbardziej przyjazne, cieple i politycznie poprawne forum na jakie trafilam.
          na usprawiedliwienie zlosliwosci i czepliwosci, moge jedynie dodac, ze wstapienie do elity kobiet z dobrze dobranymi stanikami siada czasem na mozg. przynaleznosc do elitarnej grupy nobilituje, moze stad te szczeniackie teksty :) normalna reakcja, jaka tworzy sie w mozgu - "my" z wiedzą, kontra "one" biedaczki bez.
          tylko blagam szanowne moderatorki - nie idzcie w tym kierunku za daleko. nie zacznijcie czasem tolerowac glupoty, bledow i bylejakosci. corrida to jedna z fajniejszych rzeczy na tym forum, a przeciez to tez swego rodzaju wysmiewanie, tym razem jezyka :)
          • kura17 Re: mam ochote bic sie w piers :) 06.07.08, 11:35
            moze to, co napisalas o elicie, i poczuciu wyzszosc zwiazanym z wstapienien do
            niej, to wlasnie ta rzecz, ktora mnie "irytuje", a ktorej nie potrafilam
            zdefiniowac...
            bycie w elicie jest fajne, ale tez zobowiazuje...
            ... czucie sie lepsza, bo sie do elity nalezy, wydaje mi sie dosc plytkie...
            owszem, tez przez taka faze przechodzilam (nie zwiazana ze stanikami), ale to
            bylo wieki temu, bylam przyslowiowa "mloda i gupia"... dawno z tego "wyroslam",
            a raczej sama siebie z tego wyciagnelam... moze ja zwyczajnie stara baba jestm i
            inaczej na rozne rzeczy patrze ;)
            • pierwszalitera Stara baba 06.07.08, 12:07
              No widzisz? Zaraz ciebie można będzie posądzić o dyskryminację. ;-) Starą babę wypraszam sobie dokładnie jak epitety dotyczące biustu. Dojrzałe kobiety, to są starymi babami w oczach naiwnych i niedoświadczonych podrostków. Bo nie myśl sobie, że my tu wszystkie podlotki jesteśmy i założę się, że jest tu wiele kobiet, które są dużo, dużo starsze od ciebie "stara babo". ;-)
              • lukrecjabo Znowu mój monitor woła o ścierkę:)))))n/t 06.07.08, 14:32

              • plica Re: Stara baba 06.07.08, 18:09
                pierwszaliero, bycie "starą babą" to raczej stan umyslu, nie majacy nic wspolnego z prawdziwym wiekiem. wiec mysle, ze forumowiczka kura nikogo nie obraza.
                • kura17 Re: Stara baba 06.07.08, 19:55
                  dokladnie
                  stara, nudna i marudna baba ze mnie :)
                  • adomix Re: Stara baba 06.07.08, 21:22
                    kura17 napisała:

                    > dokladnie
                    > stara, nudna i marudna baba ze mnie :)
                    >

                    Zresztą,piszesz o sobie,nie możesz więc nikogo obrazić.
                    Nie wiem ile masz lat ale podejrzewam że mogłabyś być moją córką,a
                    jakoś nie czuję się obrażona.
                    Ja też jak uznam że coś zrobiłam lub powiedziałam nie tak to myślę
                    lub mówię o sobie np."stara baba a głupia" czy coś w tym rodzaju,co
                    oczywiście nie znaczy że uważam się za staruszkę lub że czuję się
                    staro.
            • plica Re: mam ochote bic sie w piers :) 06.07.08, 18:07
              > bycie w elicie jest fajne, ale tez zobowiazuje...
              > ... czucie sie lepsza, bo sie do elity nalezy, wydaje mi sie dosc plytkie...

              a kto mowi, ze nie jest. jest plytkie i szczeniackie i prawie tak okropne jak palenie papierosow ;)
        • kura17 Re: Myślę, że... 06.07.08, 11:32
          ja nigdzie nie kwestionuje, ze forum POMAGA afirmowac kobiecosc!
          i ze jest to super sprawa :)

          irytuje mnie troche, ze kobiecosc jest (tutaj, na forum) postrzegana w ogromnej
          mierze przez pryzmat dobrze dobranego stanika... jak juz wspomnialam -
          apostolstwo tak, fanatyzm - nie :)
          • winter76 Re: Myślę, że... 06.07.08, 11:40
            Bo tu promujemy właściwie dobrane staniki.
            Jakbyś trafiła na forum np o dobrym makijażu to też byś Cie irytowało,że tam kobiecość jest postrzegana przez dobry make-up?
            To są fora tematyczne i dlatego wiekszość rzeczy omawiamy tutaj pod kątem dobrej bielizny.Co nie znaczy,że ignorujemy inne sprawy.
          • slim.fast Re: Myślę, że... 06.07.08, 13:09
            kura17 napisała:

            > ja nigdzie nie kwestionuje, ze forum POMAGA afirmowac kobiecosc!
            > i ze jest to super sprawa :)
            >
            > irytuje mnie troche, ze kobiecosc jest (tutaj, na forum) postrzegana w ogromnej
            > mierze przez pryzmat dobrze dobranego stanika... jak juz wspomnialam -
            > apostolstwo tak, fanatyzm - nie :)
            >

            Kuro17, no ale błagam cię, przyjmij wreszcie do wiadomości, że to jest
            forum_o_biustach_i_stanikach! A mimo to, dzięki przewijającym się tu tematom i
            będącym tu dziewczynom, uważam, że jest to jedno z najbardziej przyjaznych i
            afirmujących kobiecość forów, jakie znam! Pojawiają się tu wątki nie tylko
            około-stanikowe, dyskusje nie tylko o dopasowaniu biustonoszy, zakupie fig, czy
            strojów kąpielowych, o krojach, modelach, fasonach i producentach, ale także o
            ogólnym wyglądzie zewnętrznym, o dobieraniu przeróżnych strojów, ciuchów, butów,
            a wreszcie też i o naszych kobiecych wnętrzach - o potrzebie spojrzenia na
            siebie i własne ciało pod innym, bardziej przyjaznym kątem, własnym życzliwym
            okiem, o ogólnym poczuciu się dobrze we własnej skórze, z własnym takim a nie
            innym wyglądem (wysoka, niższa, szczuplejsza, mniej szczupła, mniej biuściasta,
            więcej biuściasta), właśnie jako KOBIETA!

            I proszę, powiedz mi gdzie ty tu widzisz fanatyzm??? Gdybyśmy były fanatyczkami,
            to przypuszczam, że każda z nas biegałaby po mieście z naręczem piersiówek i
            wciskała każdej napotkanej kobiecie taką ulotkę, plakatowałybyśmy wszystkie
            dostępne słupy, urządzały dzikie manifestacje, może nawet paliły sklepy z byle
            jaką bielizną, wysadzały w powietrze producentów "skorupek" itp. Bo o ile dobrze
            pojmuję tę definicję, na tym właśnie polega fanatyzm.

            Ja rozumem, Kuro17, że jesteś obecnie sfrustrowana i zniechęcona pierwszym
            niepasującym stanikiem i pewnie stąd wziął ci się taki temat na wątek. Ale
            uwierz mi, są tu takie dziewczyny, które szukają swojego ideału więcej niż pół
            roku, albo i dłużej. A mimo to się nie załamują, nie szukają "dziury w całym",
            pozostają na forum i pomagają nadal tworzyć taką dobrą i życzliwą atmosferę,
            jaką ja tu czuję od samego początku, kiedy zaczęłam bywać (i kiedy sama
            założyłam swój pierwszy niemądry wątek, na który dziewczyny odpowiedziały mi z
            bardzo dużą dozą cierpliwości, życzliwości i wyrozumiałości;). I chwała im za to
            i mam nadzieję, że to się nigdy nie zmieni i nie zepsują tego od czasu do czasu
            pojawiające się niepotrzebne zupełnie wątki jak choćby o pani mecenas, czy
            obecny o strasznych widokach ulicowych. (Chociaż ja i tak wydaje mi się, że
            rozumiem te wątki poniekąd - pewna ilość frustracji, może takiej właśnie jak
            twoja, może takiej o niemożliwości szybkich zmian, też musi gdzieś znaleźć sobie
            ujście, choć ja tego akurat w TAKIEJ FORMIE ABSOLUTNIE nie pochwalam...)

            I jeszcze jedno, Kuro, wydaje mi się, że dobrze, iż założyłaś taki wątek.
            Denerwujący czy nie, pokazuje on jednak skalę ostatnich zmian na Lobby,
            niestety, troszkę jednak niekorzystnych... Stąd ja przynajmniej widzę, iż należy
            zwrócić większą uwagę na tego typu wypowiedzi, o jakich piszemy powyżej. Być
            może dla nowych, "zadomawiających się" właśnie tu dziewczyn, takie wątki są
            bardziej rzucające się w oczy, bardziej rażące, więc akurat w tym_przypadku ja
            jestem, niestety, za "wojskowym drylem" i wycinaniem tego typu wypowiedzi.

            Ale też, muszę ci się przyznać, że sama nie jestem tu bez winy. Nie, nie piszę o
            nikim źle i ogólnie bardzo się wystrzegam jakiegokolwiek wartościowania, ale też
            i nie reaguję na takie wypowiedzi, które mnie rażą. Nie odzywam się, bo nie chcę
            wszczynać niepotrzebnych dyskusji, które zaprowadziłyby nas niewątpliwie gdzieś
            na manowce, ale być może jest to właśnie zły pomysł. Chyba dzięki tobie zacznę
            po prostu zwracać dziewczynom uwagę za przeróżne teksty typu "my, mutanty" itp.
            Akurat na TYM forum takie słowa nie powinny w ogóle mieć miejsca, moim skromnym
            zdaniem.

            Ufff, to chyba na tyle. I to chyba najdłuższa moja wypowiedź, jak dotąd, na tym
            forum. ;)
            • sheena777 Re: Myślę, że... 06.07.08, 13:21
              slim.fast napisała:

              Chyba dzięki tobie zacznę
              > po prostu zwracać dziewczynom uwagę za przeróżne teksty typu "my,
              mutanty" itp.
              > Akurat na TYM forum takie słowa nie powinny w ogóle mieć miejsca,
              moim skromnym
              > zdaniem.

              no proszę cię, slimfast, chyba nie mówisz powaznie. jeżeli sama o
              sobie napiszę w żartobliwym tonie, ze jestem mutant, to co w tym
              złego??? w jaki sposób to może to urażać ciebie czy kogokolwiek
              innego?

              jak dla mnie, to własnie to przewrażliwienie zaczyna trącić powoli
              fanatyzmem. niedługo co drugie zdanie będzie wycinane przez nożyce
              cenzury i tzreba będzie się trzy godziny zastanawiać jak sklecić
              wypowiedź, zeby przypadkiem dobór słów czy sformułowań nie nasuwał
              skojarzeń mogących kogokolwiek urazić.

              dziewczyny, troszkę więcej dystansu, please! bo po wakacjach to
              forum stanie się małym internetowym "państewkiem policyjnym" gdzie
              każdy bedzie musiał przejść szczegółową weryfikację, żeby cokolwiek
              zostało opublikowane.

              pozdrawiam
              • kura17 Re: Myślę, że... 06.07.08, 13:57
                po wakacjach to ja bede miala pelna bielizniarke pieknych, idealnie dobranych
                stanikow, przestane sie frustrowac i bede bardzo, bardzo, bardzo wyluzowana :))))
                • sheena777 Re: Myślę, że... 06.07.08, 13:59
                  czego ci z całego serca zyczę :):)
                  • kura17 Re: Myślę, że... 06.07.08, 14:04
                    z calego biustu, chcialas powiedziec :)))
              • slim.fast Re: Myślę, że... 06.07.08, 14:42
                sheena777 napisała:

                > slim.fast napisała:
                >
                > Chyba dzięki tobie zacznę
                > > po prostu zwracać dziewczynom uwagę za przeróżne teksty typu "my,
                > mutanty" itp.
                > > Akurat na TYM forum takie słowa nie powinny w ogóle mieć miejsca,
                > moim skromnym
                > > zdaniem.
                >
                > no proszę cię, slimfast, chyba nie mówisz powaznie. jeżeli sama o
                > sobie napiszę w żartobliwym tonie, ze jestem mutant, to co w tym
                > złego??? w jaki sposób to może to urażać ciebie czy kogokolwiek
                > innego?
                >
                > jak dla mnie, to własnie to przewrażliwienie zaczyna trącić powoli
                > fanatyzmem. niedługo co drugie zdanie będzie wycinane przez nożyce
                > cenzury i tzreba będzie się trzy godziny zastanawiać jak sklecić
                > wypowiedź, zeby przypadkiem dobór słów czy sformułowań nie nasuwał
                > skojarzeń mogących kogokolwiek urazić.
                >
                > dziewczyny, troszkę więcej dystansu, please! bo po wakacjach to
                > forum stanie się małym internetowym "państewkiem policyjnym" gdzie
                > każdy bedzie musiał przejść szczegółową weryfikację, żeby cokolwiek
                > zostało opublikowane.
                >
                > pozdrawiam

                Pisałam to w kontekście wątku o J Plusach, gdzie wielokrotnie powtórzenie przez
                jedną dziewczynę (noszącą 65JJ, a więc wcale nie jakiś "giga rozmiar", jak ona
                to określała) o sobie tego typu sformułowań wpłynęło m.in. na to, że przestałam
                się zupełnie tam udzielać. Sorry, ale nie czuję się mutantem i kilka tam
                zawartych nieładnych wypowiedzi naprawdę mnie dotknęło, nawet jeśli było pisane
                o innej osobie... Może i jestem przewrażliwiona, ale co na takie słowa mogą
                powiedzieć dziewczyny, które np. wypadają zupełnie z brytyjskiej rozmiarówki,
                tak jak ja? Niestety, ale w pewnych przypadkach naprawdę należy zapanować nad
                swoim językiem. Tym bardziej, że ten wątek wcale nie był założony dla żartów, a
                dla zgrupowania osób o podobnych problemach....
            • kura17 Re: Myślę, że... 06.07.08, 13:55
              bardzo sie ciesze, ze Cie sprowokowalam do najdluzszej wypowiedzi na forum :))

              musze cos jeszcze sprostowac, nie wiem, czy to juz napisalam.
              musze zupelnie szczerze napisac, ze nie spotkalam sie z krytykanctwem, czy
              "nasmiewaniem" z kimkolwiek, kto sie odezwal na tym forum!!! nigdy nie widzialam
              tego typu (jakiegokolwiek negatywnego typu) zachowania w stosunku do "jednej z
              nas". i to jest fantastyczne :) gdzies-ktos zalinkowal starawy watek, w ktorej
              jakas dziewczyna probowala Wam udowodnic, ze jestescie grube frustratki
              wciskajace sie w za male staniki, zeby sie "odchudzic" :) i nawet ona spotkala
              sie w zasadzie wylacznie z sympatia i probami pomocy - to jest na tym forum po
              prostu fantastyczne :)

              moje uwagi dotycza zachowania w stosunku do "tych innych", ktorych nie znamy,
              ktore widzimy i oceniamy "z daleka". jak ktos juz napisal - czujecie sie elita i
              (czasami) to wychodzi w niezbyt sympatyczny sposob. ja tez mam zamiar do elity
              dolaczyc, dlatego chce "walczyc" o zachowanie elity godne ;)

              nie, nie masz racji. ten watek nie jest wyrazem mojej frustracji. wyrazem
              frustracji byl watek z "frustracja" w tytule ;) i jeszcze ten dzisiejszy, o
              statystyce pierwszego dobrego stanika :)
              ten watek jest obserwacja. nie chce w nim nikomu dowalic, chce na cos zwrocic
              uwage. moze sie myle w swoich uwagach, ale opisuje swoje wrazenia

              i jeszcze jedno - jesli patrzycie przyjaznie na kobiece ciala, to popatrzcie tak
              rowniez na te w zlych stanikach, albo i bez :)
            • lukrecjabo Re: Myślę, że... 06.07.08, 14:38
              slim.fast napisała:

              > I jeszcze jedno, Kuro, wydaje mi się, że dobrze, iż założyłaś taki
              wątek.
              > Denerwujący czy nie, pokazuje on jednak skalę ostatnich zmian na
              Lobby,
              > niestety, troszkę jednak niekorzystnych... Stąd ja przynajmniej
              widzę, iż należ
              > y
              > zwrócić większą uwagę na tego typu wypowiedzi, o jakich piszemy
              powyżej. Być
              > może dla nowych, "zadomawiających się" właśnie tu dziewczyn, takie
              wątki są
              > bardziej rzucające się w oczy, bardziej rażące, więc akurat w
              tym_przypadku ja
              > jestem, niestety, za "wojskowym drylem" i wycinaniem tego typu
              wypowiedzi.
              >
              >
              Właśnie o tym zjawisku napisałam ostatnio w
              tym wątku
          • maith Kuro, czy Ty to ciągniesz złośliwie? 06.07.08, 16:08
            Nawet jeśli nowalijki na początku próbują dziwnie reagować, to szybko orientują
            się, że ta elita przede wszystkim trzyma poziom i głupimi zachowaniami odstają
            od reszty. Dlatego te głupie zachowania są tu tak rzadkie. A Ty rzucasz
            kamieniem w nas wszystkie, że "kobiecość jest tutaj postrzegana przez pryzmat
            stanika". Tak trudno Ci odróżnić, że piszemy tu o stanikach od tego, jak w ogóle
            podchodzimy do kobiet? A jak byś weszła na fajne forum dla informatyków, to też
            uznałabyś, że ludzkość jest tam postrzegana przez pryzmat maszyn?
      • kura17 Re: Kuro, jeśli sama jesteś bez winy, to ..... 06.07.08, 11:29
        oczywiscie, ze mi sie zdarza pomyslec, ze ktos wyglada nie-naj-lepiej...
        ... ale moja nastepna, natychmiastowa prawie mysla jest "nie twoja sprawa
        kobieto". i, od bardzo, bardzo dawna, uwagi tego typu bardzo rzadko wychodza
        poza moja glowe, a jesli wychodza, to do meza i tam zostaja. i znow zawsze
        konczymy stwierdzeniem "nie nasza sprawa" i juz.
        i naprawde nie przychodzi mi do glowy, zeby oceniac ludzi po wygladzie, czy zle
        dobranym stoju/staniku/butach... sama jestem na tej podstawie oceniana, owszem
        (i to nie pozytywnie), ale to tez malo mnie obchodzi :)

        dla mnie watek o pani mecenas byl watkiem "dla samego nasmiewania sie", podobnie
        watek o okropienstwach na ulicy...

        jesli ludzie maja ochote brac udzial w takich programach - ich sprawa. ale, o
        ile rozumiem, kobiety, ktore Wy (niektore z Was!!!) krytykjujecie, swojej zgody
        Wam nie daly, czyz nie?...

        nie apeluje, aby komus, kto wyglada fatalnie wmawiac, ze wyglada swietnie.
        apeluje, zeby dac tej osobie spokoj i, jesli wyraznie o to nie prosi, nie
        komentowac jego wygladu. czy tylko to sie liczy??? ludzie, takie mam wrazenie z
        tego postu :( nie daj boze pokazac sie na ulicy w zle dobranej fryzurze,
        staniku, czy ciuchach, no skandal...
        • turzyca Re: Kuro, jeśli sama jesteś bez winy, to ..... 06.07.08, 11:57
          kura17 napisała:

          > oczywiscie, ze mi sie zdarza pomyslec, ze ktos wyglada nie-naj-lepiej...
          > ... ale moja nastepna, natychmiastowa prawie mysla jest "nie twoja sprawa
          > kobieto".

          Ale widzisz, to ze ktos nosi zle dobrany stanik, to jest BARDZO MOJA sprawa. Bo
          jesli doprowadze do tego, ze te kobiety zamiast nosic 90D zaczna nosic 65HH, to
          w moim miescie zamiast 2 bedzie 20 sklepow z bielizna w moim rozmiarze. A to
          oznacza, ze Freya przestaniec byc towarem luksusowym sprzedawanym za 60-80 euro
          tylko zejdzie z cena do normalnego poziomu. To bedzie tez oznaczalo, ze jesli
          odkryje, ze na juz, na teraz, na wczoraj, absolutnie mi niezbedna mietowa
          balkonetka, to bede ja mogla za rozsadna cene kupic w sklepie, do ktorego dojde
          na piechote, a nie bede na nia czekac, az mi ja przysla z Anglii. Popyt tworzy
          podaz. Trzeba tylko doprowadzic do tego, zeby kobiety wiedzialy, czego
          potrzebuja i sie tego domagaly, a nie godzily biernie na dotychczasowa oferte.
          Ja tu chyba nie komentowalam, bo to i nie do konca w moim stylu i przede
          wszystkim znalazlam sobie takie pole do dzialania, ze juz nie czuje sie az tak
          bezsilna i nie musze w ten sposob dawac upustu rozpaczy.
          • kura17 Re: Kuro, jeśli sama jesteś bez winy, to ..... 06.07.08, 12:38
            ale czy myslisz, ze nasmiewanie sie z tych kobiet cokolwiek pomoze im biustom,
            ich kobiecosci??? nie tedy droga, sama wiesz dobrze :)

            ja sie przeciwstawiam bezprodukcyjnej krytyce...
            i postrzeganiu kobiety przez pryzmat zle dobranego stanika ;)

            w tym watku pojawila sie opinia, ze jedynym akceptowalnym powodem zlego stanika
            jest nieuswiadomienie... BZDURA! moze byc 1001 powodow, a nam wara od oceniania
            tych kobiet po ich stanikach...

            to uwagi ogolne, nie do Ciebie, mam nadzieje, ze to jasne :)
            • sylwiastka Re: Kuro, jeśli sama jesteś bez winy, to ..... 06.07.08, 13:03
              kura17 napisała:



              > ja sie przeciwstawiam bezprodukcyjnej krytyce...
              > i postrzeganiu kobiety przez pryzmat zle dobranego stanika ;)

              tak się składa, że większość z nas też. Jednak pojawiają się tu różne osoby i
              na podstawie ich wypowiedzi nie oceniaj wszystkich uczestniczek tego forum, bo
              to dla nas jest przykre i krzywdzące.

              > w tym watku pojawila sie opinia, ze jedynym akceptowalnym powodem zlego stanika
              > jest nieuswiadomienie... BZDURA! moze byc 1001 powodow, a nam wara od oceniania
              > tych kobiet po ich stanikach...
              >
              > to uwagi ogolne, nie do Ciebie, mam nadzieje, ze to jasne :)

              Kuro, z całym szacunkiem do Ciebie. Forum o doborze bielizny jest przeznaczone
              dla dorosłych kobiet (bo takie noszą staniki i sie interesują bielizną). Umiemy
              czytac i nie trzeba na nas krzycześ, tudzież podkreslać wyrazów uzywając
              wielkich liter. Jednosześnie uzywanie strofujacago tonu oraz pisanie, co wg
              Ciebie, nam wolno, a czego nie jest troszke nie na miejscu. Nie jesteśmy małymi
              dziewczynkami, które nalezy wychowac. Jesli ktos chce oceniać i nie narusza przy
              tym regulaminu forum niech tak robi, świadczy to jedynie o jego kulturze, a inni
              po porstu nie uczesnicza w dyskusji.
              Dyskusja tak, strofowanie nie.
              • kura17 Re: Kuro, jeśli sama jesteś bez winy, to ..... 06.07.08, 13:41
                sylwiastka napisała:

                > Jednak pojawiają się tu różne osoby i
                > na podstawie ich wypowiedzi nie oceniaj wszystkich uczestniczek
                > tego forum, bo to dla nas jest przykre i krzywdzące.

                opisalam jedno ze swoich wrazen z forum, staralam sie nie wytykac palcem "kto"
                (bo i trudno by mi bylo). mam nadzieje, ze osoby, ktore wiedza, ze ich to nie
                dotyczy, nie poczuja sie dotkniete.
                to moje, subiektywne opinie, moge nie miec racji, nie ma co dramatyzowac :)


                > Kuro, z całym szacunkiem do Ciebie. Forum o doborze bielizny jest
                > przeznaczone dla dorosłych kobiet (bo takie noszą staniki i sie
                > interesują bielizną). Umiemy czytac i nie trzeba na nas krzycześ,
                > tudzież podkreslać wyrazów uzywając wielkich liter.

                podkreslam to, co JA uwazam za istotne, zeby lepiej przekazac swoja mysl. net
                jest takim medium dyskusyjne, gdzie latwo, bardzo latwo, o zle zrozumienie, zla
                interpretacje. to medium dosc ubogie (choc sa emotki) i dlatego wlasnie
                posilkuje(my) sie roznymi dodatkowymi "gadzetami", chocby i wielkimi literami
                (czy jakimikolwiek podkresleniami), czy wykrzyknikami... nikt mnie jeszcze nie
                posadzil o swiadome "umniejszanie" rozmowczyn, bo nigdy nie bylo to moim celem.
                po prostu dyskutuje (bo lubie) namietnie i stad te wykrzykniki czy podkreslenia.
                jesli sprawiam inne wrazenie, to wynika to (moze) z nieumiejetnosci
                dyskutowania, ale nie z checi dokopania. nigdy nie bylo to moim zamiarem.

                > Jednosześnie uzywanie strofujacago tonu oraz pisanie, co wg
                > Ciebie, nam wolno, a czego nie jest troszke nie na miejscu. Nie
                > jesteśmy małymi dziewczynkami, które nalezy wychowac.

                nie rozumiem? nie wolno Was krytykowac? uwazam, ze mam prawo napisac, co, wg
                mnie, jest nie na miejscu, prawda? tak jak Ty teraz piszesz, ze moje
                "strofowanie" jest nie na miejscu...
                nie probuje nikogo wychowac
                nie mysle o Was jak o "malych dziewczynkach"
                ale zbieram wlasnie opieprz, jako takowa...

                obie mamy prawo do swojego zdania i jego wyrazenia (w kulturalny sposob). ba,
                obie mamy prawo do zartliwej obrony swojego zdania ;)
                nie chce mi sie juz nawet pisac o krowie kalego...

                ... przyjmuje krytyke. jesli moje wypowiedzi wygladaja na za-bardzo-strofujace,
                to postaram sie je jakis zmienic, zeby w przyszlosci uniknac nieporozumien. moze
                taka mam nature, moze taki styl, moze jestem zwyczajnie "belfrowata" (nie jestm
                nauczycielem ;). a moze jednak zle mnie zrozumialas. bo nie bylo moim celen
                strofowanie nikogo, jedynie wyrazenie swojego zdania (ktore, jak widac, rozni
                sie od zdania innych). nic wiecej chyba nie moge dodac, bede wiecej myslec przed
                pisaniem nastepnej krytyki...

                > Jesli ktos chce oceniać i nie narusza przy
                > tym regulaminu forum niech tak robi, świadczy to jedynie o jego
                > kulturze, a inni po porstu nie uczesnicza w dyskusji.

                no czekaj.
                ale skoro tak jest z dyskusja i ocenianiem, to czemu nie ze zlymi stanikami???
                Wy (mam nadzieje, ze rowniez "my", bo ja tez zaczynam nawracac innych) chcecie
                zmienic "zwyczaje stanikowe", ja chcialabym zmienic "zwyczaje oceniajace"...

                > Dyskusja tak, strofowanie nie.

                zgadzam sie.
                ale czasami granice sie zacieraja (jesli ktos jest bardzo pewny swoich racji, to
                trudno sie ustrzec przed strofowaniem...)
                ja czesto mam wrazenie, ze Wy strofujecie te "kobieta na ulicach"... ;)
                • sylwiastka Re: Kuro, jeśli sama jesteś bez winy, to ..... 06.07.08, 14:00
                  Ok jeszcze raz. Naprawdę, zwrócenie uwagi na to, że czasami niektóre forumki
                  posuwaja się za daleko w swoich ocenach jest bardzo wazne. Co wiecej, ja bede
                  zwracać uwagę czy oceniam źle dobrany stanik, czy kobietę w tym staniku. Tylko
                  chciałam zwrócić uwagę na forme wyrazanych przez Ciebie opinii, a nie ich treść
                  (która jest słuszna). Myślę, że się zrosumiałysmy, a krytyka (a w zasdzie
                  polemika) jest konstruktywna:)
                  • kura17 Re: Kuro, jeśli sama jesteś bez winy, to ..... 06.07.08, 14:05
                    zgoda
                    jak napisalam - bede probowala wiecej myslec przy swoich wypowiedziach
                    czasem mnie ponosi :)
                • maith Kuro, Was czyli kogo? 06.07.08, 16:39
                  Stoisz z boku i kogo krytykujesz? Mnie, Sylwiastkę, Butters, Turzycę i inne
                  odpowiadające Ci tu osoby? Nie mogąc zarzucić nam bezpośrednio niczego, za co
                  nas tak strofujesz?
                  • agafka88 Re: Kuro, Was czyli kogo? 06.07.08, 16:48
                    Jestem za tym kuro, żebyś reagowała na to, co Ci się nie podoba na forum, pod konkretnymi postami konkretnych osób. Ja też tak czasami robię i nic złego się nie dzieje. Ale rzucanie oskarżeń w Lobby jako wspólnotę nic nie daje, bo:
                    a) oskarżenia padają w stronę niewinnych osób
                    b) osoba naprawdę szkodząca Lobby zostanie niezidentyfikowana i będzie mu szkodzić dalej.

                    Dlatego też trzeba reagować w miejscu, gdzie coś złego się dzieje. My tu nie ponosimy odpowiedzialności zbiorowej, tylko każda z nas odpowiada za siebie i dlatego nie chcę się tłumaczyć za osobę, która gdzieś w wątku założonym 3 miesiące temu napisała coś w stylu: "A fe, ona ma cycki piszące do kostek, to obrzydliwe, powinna siedzieć w domu" - chociaż wątpię, żeby któraś z Lobbystek tak napisała.
                    • agafka88 Re: Kuro, Was czyli kogo? 06.07.08, 16:49
                      agafka88 napisała:

                      > temu napisała coś w stylu: "A fe, ona ma cycki piszące do kostek, to obrzydliw
                      > e, powinna siedzieć w domu"

                      Miało być wiszące :)
                      • winter76 Re: Kuro, Was czyli kogo? 06.07.08, 17:34
                        Coraz mniej podoba mi sie ten wątek... :(
                        Mam nadzieję,że do rękoczynów nie dojdzie ;)
                  • kura17 Re: Kuro, Was czyli kogo? 06.07.08, 17:42
                    Was, czyli forum
                    napisalam, ze sa to moje subiektywne wrazenia
                    w wielu postach wyjasnilam dokladnie, co mam na mysli (tak mi sie zdaje)
                    w paru miejscach podkreslilam, ze w wiekszosci osobom tu piszacym nie ma co
                    zarzucic, zwlaszcza ekspertkom i moderatorkom (moge znalesc te cytaty, jesli
                    chcesz, albo poszukasz sama)

                    napisalam tez kilka przykladow na to, co mnie razi - watek o pani prawnik (jak
                    sie dowiedzialam zostal skasowany i dobrze, nawet sie w nim wypowiedzialam),
                    albo watek o okropienstwach na ulicy.

                    napisalam tez, ze ufam, iz osoby, ktore nie maja sobie nic do zarzucenia nie
                    poczuja sie urazone.

                    i wiele pisalam o super stronach tego forum

                    ale widze, ze WAS (czyli forum) nie wolno krytykowac bezkarnie
                    bo zbiera sie ciegi i zostaje sie osadzonym jako podlec
                    bo, mimo iz jest watek "za co lubie, za co nie lubie forum", to wolno tylko
                    lubic, albo nie lubic w zartobliwy sposob ("nie lubie forum, bo dzieki niemu mam
                    ciagle pustki na koncie")
                    nie chce sie obrazac jak mala dziewczynka, ale napisze ze mi sie to niezbyt
                    podoba. bardzo bym chciala, zeby starac sie zrozumiec, co chcialam wyrazic, a
                    nie atakowac mnie, bo wyrazilam jakas niepopularna opinie
                    tych Twoich pare ostatnich wypowiedzi to chyba jedyne, ktore naprawde mnie
                    zdenerwowaly i sprawily mi przykrosc. wydaje mi sie, ze umiem przyjac krytyke,
                    ale nie lubie niesprawiedliwych atakow

                    i nie chcialabym stac z boku. chcialabym nalezec do tego forum.
                    ale pewnie nie zasluguje...
                    • sylwiastka Re: Kuro, Was czyli kogo? 06.07.08, 17:57
                      Oj Kuro, watek wywołał spore emocje, ale nie znaczy, że powinnaś sie obrażać.
                      Mogę polecić właczenie się w społecznośc, udzielanie w wątkach stanikowych itp.
                      Zrozum, jeszcze nie znamy Cię na tyle dobrze, aby każdą, nawet konstruktywną,
                      krytykę spokojnie przyjmować. Być może niektóre z nas odebrały Twoje wypowiedzi
                      jako atak. Szczególnie myśle, mogło się zrobić przykro moderatorkom, które
                      naprawdę wkładają mnóstwo czasu i energii aby na tym forum panowała przyjazna
                      atmosfera. Zatem proponuję zakończyć ten watek i zająć się Twoim ostanikowaniem
                      :) (bo to jest głowny temat forum).
                      • kura17 Re: Kuro, Was czyli kogo? 06.07.08, 18:25
                        napisalam, ze nie bede sie obrazac
                        zadna krytyka i wypowiedz AZ do tych mnie nie urazila
                        a ta owszem, bo byla (wg mnie) bardzo niesprawiedliwa

                        kilka razy nadmienilam, ze moderatorki sa na medal.

                        troche to smutne, ze sugerujesz, ze krytyke spokojnie potraficie przyjac tylko
                        "od swoich". a ja do swoich zaliczona nie zostalam...
                        ... chyba, ze znowu opatrznie zrozumialam?
                        • sylwiastka Re: Kuro, Was czyli kogo? 06.07.08, 18:42
                          Właśnie chciałam Cię zachęcić do właczenia się w społeczność. Opatrznie mnie
                          zrozumiałaś. Pamiętaj, że to forum o stanikach, anie ludzkich charakterach.
                          Załozyłaś ten tamat, jako osoba bliżej mi nieznana na tym forum. Przedstawie jak
                          to wyglądała z mojego punktu widzenia:
                          Pamiętam, że Kura17, zawitała tu jakieś 2-3 tyg temu. Była dyskusja o stanikach
                          i o forum wychowanie.
                          Poźniej kura pojechała na wakacje
                          Nastepnie wróciła, podzieliła się z nami, że zakupione tango II nie pasuje i
                          założyła temat, zwracający uwagę na niektóre komentarze.
                          No musze to napisac, jestes jeszcze forumową świezynką, nie namy Cię na tyle
                          dobrze. Zawsze w przypadku nowych osób, wyjadaczki forumowe, sa ostrożne. Ale
                          jeszcze raz zachęcam, zostań z nami. A to raczej normalne, że krytykę od
                          nieznajomych traktuje sie jak atak, a od znanych osób jako radę, taka ludzka
                          natura :)
                    • agafka88 Re: Kuro, Was czyli kogo? 06.07.08, 17:57
                      kura17 napisała:
                      > Was, czyli forum
                      Właśnie już o tym pisałam. Nie ma odpowiedzialności zbiorowej - nie podoba Ci się czyjś post- pisz to pod tym postem.

                      > napisalam tez, ze ufam, iz osoby, ktore nie maja sobie nic do zarzucenia nie
                      > poczuja sie urazone.

                      Ale my nie jesteśmy wróżkami i nie wiemy kto wg. Ciebie powinien mieć sobie coś do zarzucenia. Mnie np. wątek o widokach na ulicy nie razi - Ciebie tak. Dlatego właśnie zarzuty powinny być kierowane pod konkretnymi postami (np. możesz napisać - "nie podoba mi się, że użyłaś wobec tej kobiety epitetu głupia, tłusta krowa")

                      Bo posty o negatywnym wydźwięku są ułamkiem procenta wszystkich wypowiedzi na forum i nie widzę potrzeby, żeby ten ułamek uogólniać do całego forum. Ile osób wypowiadało się negatywnie w tym wątku o pani prawnik? Z 10? Czemu CAłE FORUM ma ponosić odpowiedzialność za te osoby?

                      > ale widze, ze WAS (czyli forum) nie wolno krytykowac bezkarnie
                      > bo zbiera sie ciegi i zostaje sie osadzonym jako podlec
                      > bo, mimo iz jest watek "za co lubie, za co nie lubie forum", to wolno tylko
                      > lubic, albo nie lubic w zartobliwy sposob ("nie lubie forum, bo dzieki niemu ma
                      > m
                      > ciagle pustki na koncie")

                      Konstruktywna krytyka jest zawsze mile widziana, ale nie rzucanie zarzutami, które powinny być skierowane do nielicznych jako zarzuty do całego forum. Cytuję Ci niektóre zarzuty co do lobby, które bynajmniej nie są żartobliwe:
                      "Nie lubię Lobby za to, że czasem pytanie nie nadaje się do konkretnej
                      "szufladki" i już naprawdę nie mam pojęcia, gdzie je zadać. "

                      "- za ogrom wiedzy, który trzeba sobie przyswoić przed zakupem każdego nowego
                      stanika - wątki o ściśliwcach/rozciągliwcach, mało/dużomiseczkowcach, wątki
                      producenckie, wątki o sklepie itd."

                      "b) Wyszukiwarka jest kiepska.
                      c) Jest bardzo czasochłonne, głównie przez tak rozległą wiedzę
                      naszych guru i bałaganiarstwo forumek. Zanim kupiłam pierwszy
                      stanik, to przesiedziałam na forum chyba z 50h:/ Może więcej."

                      "- mnożenie wątków typu "a co ze mną?", "jaki stanik dla mnie" itp.
                      To jednak chyba nieuniknione przy takim ruchu.
                      - sporadyczne, na szczęście, wyskoki trolli, którzy mylą forum o
                      stanikach ze zbiorowiskiem napalonych panienek o niekłopotliwej
                      cnocie. "

                      > i nie chcialabym stac z boku. chcialabym nalezec do tego forum.
                      > ale pewnie nie zasluguje...
                      Przegięłaś :) Nikt Cię stąd nie wypraszał i nie będzie wypraszał. Każda forumka jest tu mile widziana, co sama zresztą zauważyłaś gdzieś w postach wsześniej.
                      • kura17 Re: Kuro, Was czyli kogo? 06.07.08, 18:29
                        agafka88 napisała:

                        > > i nie chcialabym stac z boku. chcialabym nalezec do tego forum.
                        > > ale pewnie nie zasluguje...
                        > Przegięłaś :) Nikt Cię stąd nie wypraszał i nie będzie wypraszał.
                        > Każda forumka jest tu mile widziana, co sama zresztą zauważyłaś
                        > gdzieś w postach wsześniej.

                        tak uwazasz? to przeczytaj ta wypowiedz i ponizsze

                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32203&w=81772324&a=81795540
                        oczywiscie, sama sobie zasluzylam, prawda?
                    • lukrecjabo Kuro17 06.07.08, 19:31
                      kura17 napisała:

                      > Was, czyli forum

                      >
                      > wiele pisalam o super stronach tego forum
                      >
                      > ale widze, ze WAS (czyli forum) nie wolno krytykowac bezkarnie
                      > bo zbiera sie ciegi i zostaje sie osadzonym jako podlec
                      > bo, mimo iz jest watek "za co lubie, za co nie lubie forum", to
                      wolno tylko
                      > lubic, albo nie lubic w zartobliwy sposob ("nie lubie forum, bo
                      dzieki niemu ma
                      > m
                      > ciagle pustki na koncie")
                      > nie chce sie obrazac jak mala dziewczynka, ale napisze ze mi sie
                      to niezbyt
                      > podoba.

                      Kuro, cały czas chcesz być przyjęta i Dziewczyny potraktowały Cię
                      bardzo serdecznie, to czemu cały czas piszesz "Was", a nie "Nas"?
                      Przecież tu należysz tak, jak każda z nas. Poza tym dyskusja rozwija
                      się którąś godzinę z kolei, a do Ciebie nie trafiają argumenty
                      dziewczyn, które naprawdę chcą być serdeczne, okazują pomoc (idź do
                      tego i tego sklepu), radzą:wrzuć zdjęcia do galerii - pomożemy.
                      Nie buntuj się, tylko po prostu przemyśl to wszystko, a może jak się
                      z tym prześpisz to jutro wstaniesz radośnie nastawiona do świata?
                      pozdrawiam
                      • kura17 Re: Kuro17 06.07.08, 19:36
                        lukrecjabo napisała:

                        > Kuro, cały czas chcesz być przyjęta i Dziewczyny potraktowały Cię
                        > bardzo serdecznie, to czemu cały czas piszesz "Was", a nie "Nas"?

                        napisalam kilka razy, ze chcialabym pisac nas. i mam nadzieje, ze tak bedzie. na
                        razie pisze "was", bo jestem tutaj krotko o glownie sie przygladam, a pisze o
                        czyms, co zaobserwowalam

                        > Poza tym dyskusja rozwija
                        > się którąś godzinę z kolei, a do Ciebie nie trafiają argumenty
                        > dziewczyn, które naprawdę chcą być serdeczne, okazują pomoc (idź do
                        > tego i tego sklepu), radzą:wrzuć zdjęcia do galerii - pomożemy.

                        ale ja, w tym konkretnym watku, nie szukam pomocy.
                        szukam w innych i za ta jestem bardzo, bardzo wdzieczna.
                        i kilka razy powtarzalam, ze w tym wzgledzie (jak i w wielu innych) forum jest
                        niezastapione

                        ten watek mial co innego na celu

                        > Nie buntuj się, tylko po prostu przemyśl to wszystko, a może jak
                        > się z tym prześpisz to jutro wstaniesz radośnie nastawiona do
                        > świata?

                        ale ja sie nie butuje. przeciw czemu?

                        > pozdrawiam

                        rowniez :)
            • maith Kuro,a gdzie Ty widziałaś Turzycę naśmiewającą się 06.07.08, 16:12
              Kuro, a gdzie Ty widziałaś Turzycę naśmiewającą się z innych kobiet?
              Bo ja nigdzie. Za to widziałam ją setki razy pomagającą innym kobietom.
              Cierpliwie. A teraz widzę ją marnującą czas. Dlatego jak piszesz do niej coś
              takiego, to to jest po prostu... podłe.
              • kura17 Re: Kuro,a gdzie Ty widziałaś Turzycę naśmiewając 06.07.08, 17:29
                a gdziez ja napisalam, ze Turzyca sie z kogos nasmiewa???
                prosze mi zacytowac, to przeprosze, albo odwolac stwierdzenie, ze jestm (ja lub
                moje zachowanie) podle
                • maith Re: Kuro,a gdzie Ty widziałaś Turzycę naśmiewając 06.07.08, 17:41
                  Nie, Ty nie piszesz, że konkretnie ktoś się z kogoś naśmiewa, bo wtedy
                  musiałabyś podać przykład, którego nie masz. Ty tylko nie widzisz nic
                  niestosownego w napisaniu Turzycy
                  "ale czy myslisz, ze nasmiewanie sie z tych kobiet cokolwiek pomoze im biustom,
                  ich kobiecosci???"
                  • kura17 Re: Kuro,a gdzie Ty widziałaś Turzycę naśmiewając 06.07.08, 18:20
                    na litosc boska, przeciez to jest zdanie wyrwane z kontekstu, nawet nie z
                    wypowiedzi, ale z calej dyskusji! jesli ktos to az tak opacznie zrozumial, to
                    moge tylko przeprosic (Turzyce) za nieudacznosc mojego piora. bo wydawalo mi sie
                    oczywiste, ze ta uwaga NIE dotyczy Turzycy konkretnie, tylko sposobow lobbowania.

                    Turzyca, mam nadzieje, ze Ty mnie zrozumialas, jesli nie, i poczulas sie
                    urazona, to przepraszam, to byl moj blad w sposobie wypowiedzi. daje slowo
                    honoru, ze gdybym miala konkretne uwagi do Ciebie, to bym je jasno i wyraznie
                    napisala.

                    jesli potrzebne sa jeszcze jakies wyjasnienia "co mialam na mysli", to moge
                    sprobowac napisac jeszcze raz jasno i wyraznie, ale jak nakarmie i utule dzieci
                    i powtorze, ze podalam przyklady - watek o okropienstwach na ulicy oraz o pani
                    prawnik. to ze go skasowano nie zmienia faktu, ze on powstal i ze calkiem sporo
                    osob wyrazalo sie w nim, wg mnie skandalicznie, o tejze pani. nie potrafie
                    napisac konkretnie kto, bo watek skasowano, a ja wiekszosci z Was nie znam po
                    nickach, ale byla to chocby zalozycielka watku i kilka wypowiedzi po niej.
                    i jeszcze dodam, ze tam zareagowalam, tak jak mi sie tutaj doradza.
                    • agafka88 Re: Kuro,a gdzie Ty widziałaś Turzycę naśmiewając 06.07.08, 18:40
                      kura17 napisała:
                      > i powtorze, ze podalam przyklady - watek o okropienstwach na ulicy oraz o pani
                      > prawnik. to ze go skasowano nie zmienia faktu, ze on powstal i ze calkiem sporo
                      > osob wyrazalo sie w nim, wg mnie skandalicznie, o tejze pani.

                      Widzisz, to jest forum i można zakładać wątki jakie się komu podobają (oby nie
                      były sprzeczne z regulaminem i netykietą). Czy to wina całego lobby, że ten
                      wątek powstał? Czy to wina całego lobby, że parę osób tę kobietę krytykowało?
                      Zresztą z tego co pamiętam chyba więcej osób poparło panią prawnik niż ją
                      zganiło. Co jeszcze można było zrobić, poza skasowaniem wątku? Czy jesteś za
                      wprowadzeniem cenzury, np. że można zakładać tylko wątki zatwierdzone wcześniej
                      przez moderację? Więc jak dla mnie wątek o pani prawnik nie może być tu
                      argumentem, bo został już dawno skasowany, jako uznany przez moderację za
                      niestosowny.
                      • agafka88 Re: Kuro,a gdzie Ty widziałaś Turzycę naśmiewając 06.07.08, 18:43
                        chyba też jestem za skończeniem tego tematu, bo podejrzewam, że nic sensownego z
                        niego nie wyniknie.
                      • kura17 Re: Kuro,a gdzie Ty widziałaś Turzycę naśmiewając 06.07.08, 18:59
                        oczywiscie, ze to nie wina CALEGO lobby
                        ale te osoby TEZ lobby tworza
                        uwazam, ze pomijanie ich milczeniem jest niestosowne

                        ja wielkokrotnie w tym watku pisalam, ze to sa drobne uwagi poboczne, jakie mi
                        sie w tym momencie nasuwaja
                        ale chyba nie umiem pisac jasno

                        nie jestem za cenzura, wrecz przeciwnie, ja bym pewnie watek o pani prawnik
                        zostawila (po skomentowaniu go).
                        chcialam tylko pokazac, skad sie bierze moja opinia na ten temat. rowniez z
                        kasowanych watkow, bo i w tych biora udzial forumki, czyz nie?
                        • lukrecjabo Tylko zobacz, do czego doprowadziłaś..... 06.07.08, 19:36
                          pisanie ogólnikami nie przynosi efektów, bo każda z nas zaczyna brać
                          pewne informacje do siebie. Skąd niby mamy wiedzieć, że
                          właśnie "nas" na myśli nie masz, a może i masz. Nie wyrażasz się
                          jasno, uogólniasz w taki sposób, że po prostu się Dziewczyny
                          zdenerwowały i ....wcale im się nie dziwię.
                          Przemyśl to, naprawdę
                          • kura17 Re: Tylko zobacz, do czego doprowadziłaś..... 06.07.08, 19:38
                            oczywiscie, wszystko moja wina.
                            niech i tak bedzie
                            przezyje

                            i od tej pory bede pisac konkrety
        • ja_joanna okropieństwa a lobbowanie 06.07.08, 12:10
          Kuro, ja tylko chcę wtrącić, że wątek o "okropieństwach na ulicy"
          nie służył tylko wyśmiewaniu się, chyba nie czytałaś go dobrze.
          Kilka dziewczyn zastanawiało się w nim, jak to zrobić mądrze, żeby w
          sytuacji, kiedy widzi się podjeżdżający kobiecie "okropnie" stanik
          na karku, zagadać ją tak, żeby jej się nie zrobiło przykro, a żeby
          jej pomóc/dać ulotkę itp.
          Widzisz, czasami nie można powiedzieć, że coś jest białe albo
          czarne. Ważne jest, do czego to prowadzi i jakie ma skutki. A tu
          skutek był właśnie taki, że dziewczyny zaczęły główkować, jak to
          zrobić, żeby było dobrze.
          Więc, kuro, to nie jest tak, że obgadywanie za plecami zawsze jest z
          natury złe, wiesz? Ważne, żeby zobaczyć, czy można wyciągnąć z tego
          coś dobrego. A o to nam przecież chodzi. Żeby rozprzestrzeniać ideę
          dobrego ostanikowania i pomagać tym "okropnie ostanikowanym"
          kobietom na ulicy. Tylko, że to nie zawsze jest takie proste, jak
          się wydaje.
        • sheena777 Re: Kuro, jeśli sama jesteś bez winy, to ..... 06.07.08, 12:49
          kuro, demonizujesz całą sprawę i to forum.

          kobiety z ulicy nie dają może zgody na krytykę ale dają przyzwolenie
          zakładając wyzywające/niepasujące ciuchy czy nosząc ekstrawagancki
          makijaż.

          > apeluje, zeby dac tej osobie spokoj i, jesli wyraznie o to nie
          prosi, nie
          > komentowac jego wygladu. czy tylko to sie liczy???

          juz sam fakt założenia np.mini w wieku 50+ jest wyraźnym sygnałem że
          ktoś chce zwrócić na siebie uwagę i chce żeby o nim mówiono.
          nieważne czy dobrze czy źle. a konstruktywna krytyka jeszcze nikomu
          nie zaszkodziła.

          wygląd liczy się bardziej nizprzypuszczasz. czy jeśli idziesz do
          pracy, to masz tłuste włosy, poplamionego zeszłotygodniowym
          śnadaniem t-shirta i rozciągnięte spodnie od dresu?? liczy się jak
          wyglądasz, jakie robisz pierwsze wrażenie. twój strój świadczy o
          tobie, więc nie oskarżaj nas, że zwracamy uwage tylko i wyłacznie na
          wygląd, bo cały swiat jest skonstruowany na wygladzie i wrażeniu
          jaki on robi.

          to forum stara się tylko POMÓC nieuswiadomionym kobietom, które nie
          wiedzą, że ich dekolt może wyglądac lepiej. nigdzie indziej nie
          spotkałam tylu życzliwych i przemiłych kobiet/dziewczyn co tutaj.
          żadnych elementów fanatyzmu nie zauważyłam, weź pod uwagę że TO
          TYLKO FORUM internetowe. zawsze możesz zmienić stronę www lub
          wyłaczyć komputer. nikt cię do uczestnictwa w tej "sekciarskiej
          grupie" nie zmusza.

          poza tym, kuro, zaprzeczasz sama sobie: piszesz, ze czyjeś ubranie
          czy wygląd to "nie twoja sprawa i już" więc to co piszemy na forum
          też powinno być "nie twoją sprawą i już". jezeli uważasz że kogoś
          obrazamy/krytykujemy/wyśmiewamy to zapraszam na fora
          onetowe/wirtualnej polski itp.

          ludzie, takie mam wrazenie z
          > tego postu :( nie daj boze pokazac sie na ulicy w zle dobranej
          fryzurze,
          > staniku, czy ciuchach, no skandal...

          strasznie tu dramatyzujesz. ale tak, pokazac się w źle dobranej
          fryzurze czy ciuchach może być skandalem jeśli np. jestes osobą
          publiczną. skandalem dla mnie jest panna spears, idolka nastolatek,
          pokazująca się na ulicy w mini i bez bielizny, oraz skandalem jest
          pani mecenas ze wspomnianego watku, gdyż osoba na jej pozycji i z
          jej wykształceniem powinna wiedzieć, jakie ubrania pasują w powaznej
          instytucji jaką jest sąd.

          czy jeśli nauczycielka twoich dzieci przyjdzie na lekcje w stroju
          tancerki go-go, to nadal bedziesz mówiła że "to nie moja sprawa i
          juz"? ze to żaden skandal, no bo skoro ona tak lubi chodzić, i być
          może nie ma swiadomości, że to nieodpowiedni strój do pracy, to nikt
          nie ma prawa zwrócić jej uwagi?????????

          jeśli podpisujesz umowę o pracę w dużej firmie, w kontraktach bardzo
          czesto są klauzule regulujące strój, makijaz i fryzurę. chcesz te
          klauzule zaskarżyc jako niezgodne z twoim osobistym poczuciem
          wolności?

          kuro, zrozum ze życie w społeczeństwie zobowiązuje i muisz
          przestrzegać pewnych norm, czy tego chcesz czy nie. i albo będziesz
          chwalona albo krytykowana, wybór zależy od ciebie. nie da się zmusić
          ludzi do obojetności, zarówno na rzeczy piękne jak i te mniej
          estetyczne, zawsze wywołują reakcję. a ty sama zdecyduj czy wolisz
          wywoływac reakcje aprobaty czy negacji.
          • pierwszalitera Re: Kuro, jeśli sama jesteś bez winy, to ..... 06.07.08, 13:16
            Sheena77 gdzieś już czytałm twoje posty i już chyba wtedy wydawały mi się strasznie nietolerancyjne. Możesz wyobrazić sobie, że istnieją ludzie z odrobinę większym horyzontem umysłowym, dla których wygląd nie stoi na pierwszym miejscu? Czy możesz wyobrazić sobie, że wielu krajach europejskich wychodząc dziwacznie ubrana na ulicę nie zbierzesz zgorszonych spojrzeń, tak jak to jest niestety w Polsce? Jak 80-letnia staruszka ma ochotę na mini, to co w tym jest tak strasznego? Nadużywasz moim zdaniem słowa skandal i argumentów o życiu w społeczeńswie. Normy robimy sami i nie musimy się im tak niewolniczo poddawać. Najgorliwszymi strażnikami takich ciasnych społecznych norm są zwykle bardzo słabi ludzie, mający problemy z samoakceptacją i całą masą kompleksów. To dla nich wtedy orientacja życiowa, której muszą się kurczowo trzymać, by nie umrzeć ze strachu.
            • sheena777 Re: Kuro, jeśli sama jesteś bez winy, to ..... 06.07.08, 13:48
              pierwszalitero, przytocz jakies przykłady mojej nietolerancji, to
              wtedy będziemy mogły na ten temat dyskutować.

              a poza tym, nie ubliżaj mojej i swojej inteligecji, bo nie uwierzę,
              że uważasz że przyjście do pracy na stanowsku menagera w 10-letnim
              dresie jest swiadectwem "większego horyzontu umysłowego"

              > Czy możesz wyobrazić sobie, że wielu krajach europejskich
              wychodząc dziwacznie u
              > brana na ulicę nie zbierzesz zgorszonych spojrzeń, tak jak to jest
              niestety w P
              > olsce?

              no cóż, nie każda z nas jest tak światowa jak ty, ja na szczęście
              mieszkam w Polsce i jedyne czego nie mogę sobie wyobrazić, to to ze
              kiedykolwiek mogłabym chcieć wyjśc na ulicę w mini jako 80-letnia
              staruszka. a skoro twoje poczucie estetyki jest po prostu dużo
              nizsze od mojego, to chyba nie ma sensu dalej na ten temat
              dyskutować.

              Nadużywasz moim zdaniem słowa skandal i argumentów o życiu w
              społeczeńswie.
              > Normy robimy sami i nie musimy się im tak niewolniczo poddawać.

              zgadzam się, ale uważam że pewnych norm nie powinno się przekraczać.
              czy przykłady, które podałam w swoim poście sa dla ciebie godne
              pochwały? uważasz, że nie jest istotne jak wyglada wychowaczyni
              twojego syna, czy idolka twojej córki, osoby z których młodzi ludzie
              biora przykład?

              Najgorliwszymi
              > strażnikami takich ciasnych społecznych norm są zwykle bardzo
              słabi ludzie, ma
              > jący problemy z samoakceptacją i całą masą kompleksów. To dla nich
              wtedy orient
              > acja życiowa, której muszą się kurczowo trzymać, by nie umrzeć ze
              strachu.

              wiesz, każdy powinien stac na straży własnych norm społecznych. ja
              tobie nie narzucam swoich a ty nie oczekuj ode mnie, że zrobię sobie
              irokeza na głowie, żeby ogłosić całemu świaru, że moje włosy sa moją
              prywatna sprawą.
              i wiesz co, mam akurat zupełnie odmienne zdanie w tej sprawie, bo
              dla mnie "bardzo słabi ludzie, mający problemy z samoakceptacją i
              całą masą kompleksów" starają się odwróić od tych kompleksów uwagę
              innych krzykliwym strojem czy nietypowym zachowaniem.

              a tobie gratuluje tak wnikliwej analizy i oceny mojej osoby na
              podstawie jednego posta.

              pozdrawiam
              • kura17 Re: Kuro, jeśli sama jesteś bez winy, to ..... 06.07.08, 14:03
                sheena777 napisała:

                > wiesz, każdy powinien stac na straży własnych norm społecznych. ja
                > tobie nie narzucam swoich

                no ale wlasnie starasz sie narzucic swoje normy - ze "trzeba" dobrze wygladac,
                zeby byc szanowanym... uwiez, znam laureatow nagrody nobla zarowno w garniturach
                od armaniego, jak i w starych jeansach i t-shirtach... obie kategorie szanuje
                podobnie...

                > a ty nie oczekuj ode mnie, że zrobię sobie irokeza na głowie, żeby
                > ogłosić całemu świaru, że moje włosy sa moją prywatna sprawą.

                ona oczekuje od Ciebie, nie zebys TY sobie zrobila irokeza, ale zebys
                zaakceptowala (bez zbednej krytyki ;) fakt, ze ONA sobie takowego zrobila, ze
                jej wlosy sa jej prywatna sprawa i ze w niczym nie umniejsza to (zrobienie
                irokeza) ani jej wartosci jako czlowieka, ani jej kobiecosci, ani jej gustu, czy
                prawa do szacunku spolecznego...

                w sumie ciekawe, ze wybralas za przyklad akurat irokeza... ta
                najbardziej-kobieca-kobieta, ktora znam, i o ktorej pisalam w pierwszym poscie,
                wkroczyla w moje zycie... wlasnie w irokezie :) po pierwszych 5 minutach szoku
                ("co ona ma na glowie???") zaczelam z nia rozmawiac i tak to poznalam wspaniala
                osobe (ze nie wspomne, ze bardzo kobieca kobiete :)
                • sheena777 irokez 06.07.08, 14:22
                  irokeza wybrałam dlatego, że w poprzedniej pracy miałam klauzulę w
                  kontrakcie odnośnie stroju i fryzury. koleżanka z pokoju miała dośc
                  kótrką fryzurkę i raz przyszła do pracy z lekko podniesionym włosem
                  na środku głowy. szef powiedział jej wyraźnie, ze jeżeli chce nadal
                  pracowac na swoim stanowisku to ma się czesac inaczej w pracy.

                  i to jest przykład na to, że trzeba się niestety dopasować do
                  okolicznoisci i sytuacji. i niestety czasami "trzeba" dobrze
                  wygladać. a pierwszalitera moze sobie zrobic irokeza i na głowie i
                  gdzie tylko jeszcze chce, ale nie musi mi sie to podobać i mam prawo
                  wyrazić swoją opinię.

                  i gdyby ktos przyszedł na oficjalne służbowe spotkanie ze mną w
                  rozciągnietym swetrze czy t-shircie oraz z irokezem na głowie, to ja
                  odczytałabym to jako brak szacunku do mnie i do pracy, którą razem
                  mamy wykonać. więc nadal uwazam, ze są sytuacje kiedy "trzeba"
                  wyglądac dobrze i zachowac pewne normy.
                • the_mariska Re: Kuro, jeśli sama jesteś bez winy, to ..... 06.07.08, 14:31
                  > > a ty nie oczekuj ode mnie, że zrobię sobie irokeza na głowie, żeby
                  > > ogłosić całemu świaru, że moje włosy sa moją prywatna sprawą.
                  >
                  > ona oczekuje od Ciebie, nie zebys TY sobie zrobila irokeza, ale zebys
                  > zaakceptowala (bez zbednej krytyki ;) fakt, ze ONA sobie takowego zrobila, ze
                  > jej wlosy sa jej prywatna sprawa i ze w niczym nie umniejsza to (zrobienie
                  > irokeza) ani jej wartosci jako czlowieka, ani jej kobiecosci, ani jej gustu, cz
                  > y
                  > prawa do szacunku spolecznego..

                  Nie do końca rozumiem... Oczywiste jest, że fakt zrobienia sobie
                  irokeza/dredów/piercingu w dziwnych miejscach/wielgachnych tatuaży nie ma
                  absolutnie żadnego wpływu na wartość człowieka jakotakiego czy kobiecość, a
                  jeżeli ktoś tego nie rozumie to nawet nie zamierzam zaczynać z nim żadnej
                  dyskusji. Inna sprawa to nasze osobiste upodobania - mi akurat dredy i irokezy
                  się podobają, ale nie każdemu muszą. Wyjątkowo za to nie znoszę żelu we włosach
                  u facetów. Nie mam problemów żeby w pełni akceptować kolegów którzy noszą żel na
                  włosach, tak samo jak nie mam problemu żeby skrytykować tą część ich wyglądu gdy
                  się spytają o moje zdanie.

                  Mistrzostwo świata, jeżeli chodzi o akceptację bez pochwalania danej rzeczy,
                  należy do mojej mamy, gdy w wieku lat 16 przekroczyłam któregoś razu próg
                  mieszkania z wygolonym irokezem (tak, takim prawdziwym ;)) na łbie. Matka za
                  głowę się złapała, popatrzyła na mnie jak na jakieś kuriozum i krzyknęła: "O
                  Boże, Maryśka, ale masz beznadziejnie obcięte te włosy!" Ja już spodziewając się
                  awantury zaczęłam się rozglądać za jakimś bezpiecznym schronieniem, a matka
                  dodaje: "Popatrz, jakie to krzywe, siadaj to ci wyrównam i poprawię..." :)) Za
                  to właśnie uwielbiam moją mamę, zwłaszcza że miała do akceptowania naprawdę dużo
                  moich wygłupów... ;)
                  • kura17 Re: Kuro, jeśli sama jesteś bez winy, to ..... 06.07.08, 14:42
                    the_mariska napisała:

                    > Nie do końca rozumiem... Oczywiste jest, że fakt zrobienia sobie
                    > irokeza/dredów/piercingu w dziwnych miejscach/wielgachnych tatuaży
                    > nie ma absolutnie żadnego wpływu na wartość człowieka jakotakiego
                    > czy kobiecość, a jeżeli ktoś tego nie rozumie to nawet nie
                    > zamierzam zaczynać z nim żadnej dyskusji.

                    no to masz bardzo podobne zdanie, jak ja...

                    ... jesli jeszcze do irokeza/dredow/piercingu dodasz "zle dobrany stanik (lub
                    jego brak)", to zgodze sie z Toba calkowicie :))
                    • the_mariska Re: Kuro, jeśli sama jesteś bez winy, to ..... 06.07.08, 14:48
                      Kobieto, wszystkie moje koleżanki z akademika nadal noszą skorupki 75B, chociaż
                      dobrze wiedzą że chętnie pomogę im dobrać lepszy rozmiar. Co więcej, cały czas
                      żartują sobie z mojego stanikowego odchyłu. Myślisz, że choć trochę przestałam
                      je lubić z tego powodu? ;)
                      • agafka88 Re: Kuro, jeśli sama jesteś bez winy, to ..... 06.07.08, 16:25
                        the_mariska napisała:

                        > Kobieto, wszystkie moje koleżanki z akademika nadal noszą skorupki 75B, chociaż
                        > dobrze wiedzą że chętnie pomogę im dobrać lepszy rozmiar. Co więcej, cały czas
                        > żartują sobie z mojego stanikowego odchyłu. Myślisz, że choć trochę przestałam
                        > je lubić z tego powodu? ;)

                        Popieram mariskę. Ok. 90% (jak nie więcej) kobiet wokół nas to kobiety fatalnie
                        ostanikowane. Jednak jeszcze nie spotkałam się z reakcją którejkolwiek lobbystki
                        w stylu: "z nią to nie będę się zadawać, bo ma fatalny stanik".
              • pierwszalitera Re: Kuro, jeśli sama jesteś bez winy, to ..... 06.07.08, 14:46
                Przykłady? Proszę bardzo.
                "juz sam fakt założenia np.mini w wieku 50+ jest wyraźnym sygnałem
                że 
ktoś chce zwrócić na siebie uwagę i chce żeby o nim mówiono. 

                nieważne czy dobrze czy źle. a konstruktywna krytyka jeszcze nikomu
                
nie zaszkodziła."
                Żałosne, to co napisałaś. Jaka konstruktywna krytyka? Potrafię
                wyobrazić sobie, że ty na miejscu tej pani źle byś się czuła, ale
                nie przenoś swoich własnych problemów na innych. Być może czerpiesz
                akceptację tylko i wyłącznie z reakcji otoczenia na twoją osobę i
                wygląd, ale są ludzie, którzy ubierają się też dla własnej
                przyjemności i nie zależy im na tym, jak odbierani są przez innych.

                Następny przykład:
                "jeśli podpisujesz umowę o pracę w dużej firmie, w kontraktach
                bardzo 
czesto są klauzule regulujące strój, makijaz i fryzurę.
                chcesz te 
klauzule zaskarżyc jako niezgodne z twoim osobistym
                poczuciem 
wolności? "

                Jeżeli zależy mi na takiej pracy, to muszę się podporządkować, ale
                nie mentalnie. I przy każdej nadarzającej się okazji będę popierać
                działania prowadzące do wyluzowania reguł. Bo takie klausule uważam
                za idiotyczne, a pomiędzy starym dresem, a szytywną klausulą jest
                cała masa możliwości. A zresztą jeżeli menadżer jest super
                fachowcem, to niech sobie chodzi i w dresie. Mnie aż tak strasznie,
                to nie przeszkadza. Najważniejsze, żeby wchodził regularnie pod
                prysznic. ;-)
                A co do odczuć estetycznych. Zdziwiłabyś się co mi przeszkadza.
                Skarpety w sandałach na przykład. Piwne brzuchy facetów. Kobiety w
                bluzeczkach na ramiączkach z owłosionymi pachami. Ciekawe jednak, że
                nie wywołuje to takiego skandalu na ulicy, jak pani po 50-tce w
                miniówie. Dlaczego właściwie? Jeżeli normy estetyczne to normy
                estetyczne. ;-) Dla ciebie jednak niektóre normy są ważniejsze od
                innych. I nie chodzi przy tym o estetykę, tylko o sprawy typu
                "wypada - nie wypada" Ja nie mam nic przeciwko nauczycielce w
                dziwnym stroju, bo dla mnie tolerancja inności jest wartością wyższą
                od umiejętności dopasowania się do ogółu. I to byłby super przykład
                dla moich dzieci. Nauczyłyby się przynajmniej odwagi. Tego szkoła
                niestety jeszcze nie uczy. Poza tym pozory mylą. Wolę wesołą, pewną
                siebie i lubiącą swoje ciało nauczycielkę w stroju go-go, niż
                nauczyciela w skromnej sutannie obmacywującego obleśnie moje dzieci
                na szkolnych korytarzach.
                • sheena777 pierwszalitero 06.07.08, 15:46
                  przykłady miały pochodzic z rzekomych poprzednich nietolerancyjnych
                  postów ale niech będzie, oprzyjmy na tym jednym.

                  nie bedę się tutaj silić na pseudopsychologiczną analizę twojej
                  osoby oraz twoich własnych problemów osobowości, niech to zostanie
                  twoim znakiem firmowym.

                  generalnie twoja "argumentacja" jest tak nielogiczna, ze nie bardzo
                  juz wiem co mi konkretnie zarzucasz. myślałam ze miałyśmy dyskutować
                  na temat nietolerancji ale twoje przykłady są jedynie atakiem na
                  mnie oraz moje rzekome problemy z akceptacją.

                  co ma kobieta w mini czy klauzule w pracy do mojej rzekomej
                  nietolarancji??? czy to ja je ustanowiłam? czy ja ustalam normy i
                  granice estetyczne?

                  napisałam, ze dojrzała wiekiem kobieta w mini razi moje odczucia
                  estetyczne. chyba mam do tego prawo. klauzule w firmach były
                  przykładem dla kury świadczącym o tym, ze czasem trzeba sie stosowac
                  do norm społecznych. gdzie ty tu widzisz przejaw nietolarancji?

                  a jeżeli nauczycielka w stroju go-go miałaby nauczyć moje dzieci
                  aprobaty inności, tolarancji i odwagi, to z całym szacunkiem dla
                  ciebie ale wybrałabym inną forme nauki tych cech.
                  bo ja uwazam, taka nauczycielka mogłaby je jedynie nauczyć, ze nie
                  istnieją żadne granice, nikomu nie należy się szacunek i z nikim nie
                  trzeba się liczyć. i te cechy bardzo wyraźnie widoczne sa w twoich
                  postach.

                  pzdrawiam
                  • pierwszalitera Re: pierwszalitero 06.07.08, 17:54
                    Atakuję cię, bo bzdury pleciesz i nawet sama nie zauważasz. Dojrzała kobieta w mini razi twoje uczucia estetyczne i gotowa jesteś oddać na jej temat negatywny komentarz, a zaraz potem w następnym zdaniu piszesz o poszanowaniu granic i szacunku dla innych. Gwiżdżę na taki szacunek tylko dla wybranych, dostosywujących się grzecznie do dyskryminujących norm. I owszem, my wszyscy ustalamy normy i granice estetyczne, one nie spadają z nieba. Widzisz, kiedy moja mama była nastolatką w latach pięćdziesiątych, nie wolno jej było przychodzić do szkoły w spodniach. Taka była norma. Nawet w mrozy. Uważasz, że to było w porządku? Jeszcze wcześniej było normą na przykład, że kobieta nie ma prawa wyborczego. Były kobiety, którym ta norma nie przypadła do gustu. I dobrze. Bo są granice, które należy jak najbardziej przekraczać. Nawet jak na początku uważa się takie osoby za wariatów. Zupełnie jak starszą panią w mini spódniczce, menadżera w dresie, albo swobodnie ubraną nauczycielkę. Za ciasno myślisz. :-)
                    • sheena777 Re: pierwszalitero 06.07.08, 19:06
                      bzdury to ty pleciesz i podejrzewam, ze sama nie wierzysz w to co tu
                      wygłaszasz. przymujesz postawę negacji, aby za wszelką cenę
                      udowodnic swoją rację, podajac kolejne bezsensowne argumenty.

                      oczywiście, że nie jest w porządku zabranianie kobiecie chodzenia w
                      spodniach, nie było w porządku pozbawianie kobiet prawa wyborczego i
                      nie wplataj wątków polityczno-feministycznych w moje wypowiedzi. nie
                      mieszajmy tutaj dwóch systemów walutowych, nie bądźmy peweksami ;)

                      rozmawiamy tylko i wyłącznie o wygladzie, więc nie wkładaj mi pod
                      klawiaturę rzeczy, których nie napisałam. natomiast zarówno dojrzała
                      kobieta w mini, jak i młoda kobieta w zbyt opietych spodniach oraz
                      manager w dresie bedą razić moje poczucie esetetyki, ale nigdzie nie
                      napisałam, ze należy tego (prawnie czy społecznie) zabraniać. niech
                      sobie chodzą jak chcą, ale ja mam prawo to oceniać i miec swoje
                      zdanie na ten temat. i nie musi mi się to podobać.

                      ja osobiscie nie oddałabym córki pod opiekę pani w stroju go-go ani
                      nie byłby dla mnie wiarygodny dyrektor firmy, przychodzący na
                      spotkanie biznesowe w dresie. może to i dla ciebie "ciasne myslenie"
                      ale przynajmniej mam pewnośc, ze moja córka nie uzna biegania pół-
                      nago do pracy czy szkoły za coś normalnego i społecznie
                      akceptowalnego. mam nadzieję, że bedzie się starała wyróżnic w
                      tłumie inteligencja, a nie swobodnym czy niechlujnym strojem.
                      • sheena777 rozejm 06.07.08, 19:40
                        pierwszalitero, zaatakowałas mnie dośc agresywnie i odruchowo
                        odpowiedziałam agresją. chciałam cie za to przeprosić, zagalopowałam
                        się. nie ma sensu dalej rozstrzasac tego watku, różnimy się
                        pogladami i niech tak zostanie, bo robi sie coraz mniej przyjemnie.

                        częśc tego watku zamieniła sie w nasza prywatną pyskówkę, a przeciez
                        nie o to chodzi na tym forum. nie chcę ci na siłę udowadniac, że to
                        ja mam rację i nie chcę juz więcej czytać obraźliwych stwierdzen pod
                        moim adresem. wyciagam do ciebie rękę na zgodę.

                        pozdrawiam
                        • pierwszalitera Re: rozejm 06.07.08, 20:09
                          Hej, ja wcale nie poczułam się obrażona, ale myślę, że możemy spokojnie zakończyć nasz spór. ;-) Przyznaję się bez bicia, że walę czasem nie martwiąc się o kondycję psychiczną przeciwniczki. ;-) Nie bierz sobie tego tak do serca. Czasem prowokuję też odrobinę i ostra reakcja nawet mnie bawi. Takie zboczenie. Trochę nawet zawodowe. Lubię, gdy ludzie wychodzą z siebie i zapominają o konwenansach. Dużo interesującego o ludzkiej naturze można się wtedy dowiedzieć. Sorry. :-)
                          • sheena777 Re: rozejm 06.07.08, 20:27
                            oops,za szybko napisałam ponizszą wypowiedz.:)

                            ja tez bardzo lubię dyskusję, ale rzeczową i popartą logiczną
                            argumentacją. a nie cierpię agresji czy bezdpodstawnej oceny czyjejś
                            osoby.

                            zdecydowanie wole jednak dyskusje "w realu" niż w necie, bo tutaj
                            cieżko czasem wyrazić ironię czy pokazac żartobliwy ton wypowiedzi.
                            Nie biorę sobie nic do serca, znam swoją wartośc i czyjaś
                            subiektywna ocena na podstawie postu w necie nie sprawi, że siądę w
                            kąciku i zacznę płakac :):) moja kondycja psychiczna ma się dobrze :)

                            a co do twojego "zboczenia" to więcej zabawy miałabys na forach typu
                            pudelek. tam prawie wszyscy walą z grubej rury i pisza ostro. ale
                            jak dla mnie poziom intelektualny tamtych wypowiedzi jest dośc
                            zenujący.

                            a natura ludzka w pewnych kwestiach jest dosc prosta i nie trzeba
                            być doktorem psychologii, żeby wiedzieć że naturalnym odruchem na
                            agresję i atak jest to samo. bardzo łatwo jest sprowokować nawet
                            najpokojniejszą osobę, dobry obserwator zawsze znajdzie czuły punkt.
                            • pierwszalitera Re: rozejm 06.07.08, 20:33
                              Podoba mi się twój cytat z Oskara Wilde`a. :-)
                              • sheena777 Re: rozejm 06.07.08, 20:39
                                wilde, to mój niedoscigniony ideał w kwestii celnych powiedzonek :)
                                • pierwszalitera Re: rozejm 06.07.08, 20:49
                                  No to chyba wiesz, że Wilde kichał na społeczne normy? ;-) Ok, ok, już
                                  siedzę cicho. :-)))
                                  • sheena777 Re: rozejm 06.07.08, 21:13
                                    wilde afiszował swój homoseksualizm, fakt, ale co do wyglądu to był
                                    jednym z najelegantszych dzentelmenów angielskich, a jego umiłowanie
                                    sztuki i piękna na pewno nie zaakceptowałoby 80-letniej staruszki w
                                    mini :D:D:D i dam sobie dobry stanik odebrać, że taki widok
                                    skomentowałby celnym (czyt. krytycznym) powiedzonkiem :):)
                      • pierwszalitera Re: pierwszalitero 06.07.08, 19:56
                        My się nie zrozumiemy, bo między nami są epoki świetlne. ;-) Ale tylko dla dla próby - wygląd kobiety, a szczególnie normy go dotyczące, mają jak najbardziej feministyczne znaczenie. Kobiety w spodniach też uważane były za brzydkie. Bez gorsetów talia kobieca uważana była za tłustą i nieelegancką. Krótkie włosy w latach dwudziestych były zagrożeniem dla cnoty kobiety i przez większość uważane za niekobiece i szpecące. Takie przykłady można mnożyć. Celem było ograniczenie wolności kobiety i zmuszenie jej do podporządkowania się tradycyjnej roli. Dzisiaj dojrzała kobieta pokazujące piersi, albo uda, to jeszcze dla wielu wstrętne i nieestetyczne. Bo taka kobieta nie ma prawa mieć seksualności. Tak samo, jak gruba nastolatka w obcisłych spodniach. Jej też się nie należy i nie powinna pokazywać ciała, bo nie odpowiada aktualnym ideałom piękności. Nawet nie masz pojęcia jak nasza estetyczna wrażliwość uzależniona jest od panujących norm moralno-obyczajowych. W bieganiu pół nago osobiście też nie widzę nic złego. Ciało nie jest niczym wstydliwym i należy do życia tak jak inteligencja. Dla ciebie to może prowokacja i chęć zwrócenia na siebie uwagi, dla innych po prostu naturalny sposób wyrażenia własnej osobowości. A niechlujstwo, to raczej jak ktoś brzydko pachnie i ma brudne paznokcie, a nie luźny ubiór. I uważaj na córkę, bo wiesz, córki chcą zwykle inaczej niż rodzice. ;-)
                        • sheena777 Re: pierwszalitero 06.07.08, 20:10
                          nie zrozumiemy się nie dlatego, że nas coś dzieli, ale dlatego że
                          wyrywasz moje sowa z konetkstu i wpasowujesz w swój.

                          ależ ja jestem za tym, zeby kazdy wyrażał swoją osobowość, ale z
                          zachowaniem szacunku dla innych. skoro nie przyjmujesz mojej ręki na
                          zgodę, to po prostu skończmy ten watek. jeżeli bardzo chcesz miec
                          ostatnie słowo, to prosze bardzo. pozwól,ze ja na tym zakończę.
                          • pierwszalitera sheena77 peace! :-) n/t 06.07.08, 20:16
                            • sheena777 Re: sheena77 peace! :-) n/t 06.07.08, 20:28
                              peace, peace! jak najbardziej :)
          • girlinacoma Re: Kuro, jeśli sama jesteś bez winy, to ..... 06.07.08, 14:00
            > kuro, zrozum ze życie w społeczeństwie zobowiązuje i muisz
            > przestrzegać pewnych norm, czy tego chcesz czy nie. i albo
            będziesz
            > chwalona albo krytykowana, wybór zależy od ciebie. nie da się
            zmusić
            > ludzi do obojetności, zarówno na rzeczy piękne jak i te mniej
            > estetyczne, zawsze wywołują reakcję. a ty sama zdecyduj czy wolisz
            > wywoływac reakcje aprobaty czy negacji.
            Ja wiem, że post był nie do mnie, ale się wtrącę, bo ten fragment
            mnie bardzo zdziwił. O ile życie byłoby prostsze, gdyby to
            rzeczywiście tylko od nas zależało, czy nas ludzie chwalą, czy
            krytykują! Ale tak niestety nie jest, więc ja uważam, że żeby nie
            zwariować, opinią innych, szczególnie obcych ludzi, należy
            przejmować się w jak najmniejszym stopniu, bo oni wydają tą opinię
            na podstawie wyglądu (no bo w końcu nic innego na mój temat nie
            wiedzą), a wygląd... to tylko wygląd, o niczym nie świadczy.
            • sheena777 Re: Kuro, jeśli sama jesteś bez winy, to ..... 06.07.08, 14:09
              girlinacoma napisała:

              >O ile życie byłoby prostsze, gdyby to
              > rzeczywiście tylko od nas zależało, czy nas ludzie chwalą, czy
              > krytykują! Ale tak niestety nie jest, więc ja uważam, że żeby nie
              > zwariować, opinią innych, szczególnie obcych ludzi, należy
              > przejmować się w jak najmniejszym stopniu, bo oni wydają tą opinię
              > na podstawie wyglądu (no bo w końcu nic innego na mój temat nie
              > wiedzą), a wygląd... to tylko wygląd, o niczym nie świadczy.

              nie chodziło mi o wyglad sam w sobie, bo to jest niezależne od nas i
              też, tak samo jak ty, nie kieruję się opinią innych. chodziło mi o
              dopasowanie wyglądu/stroju do sytuacji. jeśli sytuacja czy
              okolicznosć tego wymaga, strój i wygląd powinien byc stonowany,
              jeśli pojawisz się na czyims pogrzebie w stroju dyskotekowym, nie
              mozesz oczekiwac że nikt tego negatywnie nie skomentuje.
              • szelmiasta Re: Kuro, jeśli sama jesteś bez winy, to ..... 06.07.08, 14:13
                Ogólnie zgadzam sie z Sheeną - trzeba umieć dopasować strój do sytuacji. Jeśli
                świadomie wybiera się coś innego, to trzeba liczyć się z tym, że wywoła to w
                ludziach jakąś reakcję. Przykład artystów w wyciągniętych podkoszulkach na
                galach opiera się na czymś innym - kreowaniu własnego wizerunku.
                Poza tym, jest różnica w reakcjach, jakie się wywołuje - co innego ciche
                komentarze między ludźmi i co innego traktowanie kogoś w inny sposób, bo jest
                nie tak ubrany. Ja mam dredy z własnego wyboru i rozumiem, że czasem wywołują
                komentarze, ale nie chcę, żeby traktować mnie z ich powodu inaczej niż innych.
                Tak jak tutaj nie chcemy, żeby traktowano nas źle, bo mamy duży, średni czy
                mniejszy biust, prawda?
                • kura17 Re: Kuro, jeśli sama jesteś bez winy, to ..... 06.07.08, 14:45
                  szelmiasta napisała:

                  > Ogólnie zgadzam sie z Sheeną - trzeba umieć dopasować strój do
                  > sytuacji.

                  no kurcze, ale nie kazdy to umie.
                  nie kazdy ma mozliwosc.
                  nie kazdy ma takie same zdanie jak Ty, co do odpowiedniosci stroju...
                  nie kazdy ...

                  ... dlaczego od razu takie osoby "umniejszac" w naszych oczach? nie lepiej odpuscic?

                  > Tak jak tutaj nie chcemy, żeby traktowano nas źle, bo mamy duży,
                  > średni czy mniejszy biust, prawda?

                  oraz zle dobrany stanik, tak?... :)
                • ja_joanna "trzeba" i poszanowanie granic innych osób 06.07.08, 15:27
                  > Ogólnie zgadzam sie z Sheeną - trzeba umieć dopasować strój do
                  sytuacji. Jeśli
                  > świadomie wybiera się coś innego, to trzeba liczyć się z tym, że
                  wywoła to w
                  > ludziach jakąś reakcję.

                  Co masz na myśli mówiąc "trzeba"? Jest to dość nieprecyzyjne. Kto
                  tak mówi, że trzeba? Jest to uregulowane jakimś prawem? Normami? Czy
                  może jest to Twoje prywatne zdanie i Ty uważasz, że _Ty_ musisz
                  dopasować strój do sytuacji?

                  Warto zwracać uwagę na słowa w takich dyskusjach - bardzo.

                  "trzeba umieć"... A co będzie, jeśli ktoś nie potrafi? Albo umie,
                  ale nie ma? Przykład? Byłam ostatnio na balu, zapowiedziano, że
                  należy ubrać się w wieczorowy strój. Ale ja nie mam wieczorowego
                  stroju, nie mam wieczorowych butów, bo znalezienie jakiś w moim
                  rozmiarze graniczy z cudem, a jak już takie znajdę to mnie na nie
                  nie stać. Mam jedną prostą elegancką sukienkę, którą jednak trudno
                  określić mianem "wieczorowej". I ponieważ akurat miałam dołek
                  finansowy nie było żadnej możliwości, żebym wybrała się przed tym
                  balem na zakupy.
                  Czy to oznacza, że miałam zrezygnować z balu i zabawy w towarzystwie
                  moich znajomych??
                  Czy Ty byś zrezygnowała, nie mając odpowiedniego stroju?
                  Tak, wybrałam _świadomie_ inny strój - "świadomie", bo wiedziałam,
                  że nie mam i nie będę miała na czas balu nic innego.

                  Sama masz dready, idziesz pod prąd, tym bardziej myślę, że warto by
                  było zrozumieć, że "niepasujący" wizerunek też jest ok. Dla Ciebie
                  dready są ok, są ludzie, którzy nie mogą znieść tego widoku i go nie
                  akceptują. Niektórzy uważają, że np. garnitur i dready nie idą w
                  parze. A mój Ukochany nosi dready od wielu lat i na wyżej
                  wspomnianym balu tak właśnie wystąpił i jest dumny z tego, bo dready
                  są czymś, co go wyróżnia z tłumu garniturów. Są ludzie, którzy tego
                  nie zaakceptują (bo "trzeba umieć dopasować strój [a także
                  całościowy wygląd - dopisek mój] do sytuacji"), a są ludzie dla
                  których rozumie się samo przez się, że jest to w porządku.

                  "trzeba" - to słowo określające _indywidualne_ preferencje, lub
                  ewentualnie pewne normy społeczne; ale moim zdaniem w wielu
                  wypadkach nie można mówić o normach społecznych, gdy duża część tego
                  społeczeństwa się z nimi - świadomie bądź nie - nie zgadza.
                  Dlatego moim zdaniem warto zamieniać to słowo na coś bardziej
                  precyzyjnego, żeby było jasne, w czyim imieniu się wypowiadasz. Ja
                  pod "trzeba" się nie podpisuję. Są sytuacje, kiedy strój nie ma
                  żadnego znaczenia, bo są o wiele ważniejsze sprawy.

                  * * *

                  Kuro, jestem ci bardzo wdzięczna za tą dyskusję, przypomina mi ona o
                  tym, że wszyscy jesteśmy równi. I że inność jest w porządku. Każda.

                  Gdy uświadamiam moje koleżanki, nieraz widzę w ich oczach, że czują
                  się może osaczone albo skrytykowane. Nieraz słuchają moich wywodów,
                  a potem zostają przy swoich starych stanikach czy rozmiarach.
                  Dlatego, że dobrze się z nimi czują i taki jest ich świadomy wybór.
                  I w tym momencie wycofuję się. Dlatego, że one mają do tego
                  absolutne prawo.
                  To nie jest źle, jeśli kobieta ma obwisły biust i nie nosi stanika.
                  To nie jest źle, jeśli kobieta ma piękny, jędrny, duży czy mały
                  biust i nosi cudny stanik.
                  To jest wybór i wolność, które mamy.

                  Ja wybieram dla siebie, że chcę nosić staniki w dobrym rozmiarze.
                  Ale czasem jak jestem w domu stanik zdejmuję. W nocy śpię
                  najczęściej nago albo w jakiejś lekkiej koszulce, ale na pewno nie w
                  staniku. Uwielbiam wolność, którą czuję, gdy nic mnie nie "krępuje",
                  choćby był to najwygodniejszy stanik świata.
                  Są kobiety, które taki mają sposób na życie, żeby ubierać się
                  naturalnie i chodzenie bez stanika dla nich do tego należy. Ja
                  rzadko wychodzę z domu bez stanika, ale rozumiem i szanuję ten wybór
                  u innych.

                  Myślę, że warto myśleć o tym, że inni mogą mieć inne poglądy niż my,
                  gdy wybieramy się z Piersiówką na ulicę. Myślę, że o wiele większy
                  sukces może odnieść Lobby w lobbowaniu, gdy każda z nas będzie
                  pamiętała o poszanowaniu granic drugiej osoby. Myślę, że wtedy
                  łatwiej też jest zagadywać kogoś na ulicy w ten sposób, żeby nie
                  zostało to odebrane jako krytyka.


                  Nie chcę wzbudzać dyskusji międzynarodowych, ale tylko podzielić się
                  jeszcze jedną małą obserwacją: mieszkam w Niemczech i udzielam się
                  na pewnym kobiecym niemieckim forum. Co jakiś czas pojawiają się tam
                  wątki, w których można głosować na temat różnych preferencji. Był
                  wątek na temat [nie]golenia włosów pod pachami. Przytaczam go, bo
                  jest dla mnie bardzo wymowny. I co się okazuje: bardzo wiele kobiet
                  świadomie nie goli włosów pod pachami, bo uważa, że tak je stworzyła
                  natura i że jest to jak najbardziej kobiece i należy do ich ciała.
                  Moja reakcja: w pierwszej chwili - szok! "Jak można nie golić włosów
                  pod pachami". Ale jednak próbowałam się wczuć w te osoby i rozumiem.
                  Szanuję wybór. Ja wybieram inaczej dla siebie.
                  Zauważyłam, że na polskich forach uczestniczkom (i uczestnikom)
                  dyskusji trudniej przychodzi przejść do porządku dziennego nad tego
                  typu "innością". Gdy wyjdzie się w Berlinie na ulicy z kolorowym
                  irokezem, dreadami, podartymi rajstopami czy jakimkolwiek innym
                  "oryginalnym" strojem, większość nie zwróci na to w ogóle uwagi.
                  Jest to inny kraj, inna kultura, inni ludzie niż w Polsce. Nie mówię
                  o tym po to, żeby porównywać oba kraje, tylko po to, żeby
                  podkreślić, że _tak też można_.
          • kura17 Re: Kuro, jeśli sama jesteś bez winy, to ..... 06.07.08, 14:38
            > kuro, demonizujesz całą sprawę i to forum.

            hehe, a ja mam wrazenie, ze deminizujesz moje wypowiedzi w tym watku ;)

            > kobiety z ulicy nie dają może zgody na krytykę ale dają
            > przyzwolenie zakładając wyzywające/niepasujące ciuchy czy nosząc
            > ekstrawagancki makijaż.

            nie, one na nic nie daja przyzwolnenia!! one ubieraja sie/wygladaja tak, jak
            maja ochote, i jest to ICH PRYWATNA sprawa!!! odczepmy sie od wygladu innych i
            zajmijmy swoim :)


            > juz sam fakt założenia np.mini w wieku 50+ jest wyraźnym sygnałem
            > że ktoś chce zwrócić na siebie uwagę i chce żeby o nim mówiono.

            chyba zartujesz??? zalozenie mini, w jakimkolwiek wieku, to po prostu zalozenie
            mini. naprawde, demonizujesz (:))) zalozenie krotkiej spodnicy!

            > wygląd liczy się bardziej nizprzypuszczasz.

            moze i tak, w obecnym spoleczenstwie, ale wg mnie to nie jest fakt pozytywny.
            wrecz przeciwnie, to plytkie jest bardzo (wg mnie) - ocenianie innych po
            wygladzie...

            > czy jeśli idziesz do
            > pracy, to masz tłuste włosy, poplamionego zeszłotygodniowym
            > śnadaniem t-shirta i rozciągnięte spodnie od dresu??

            po pierwsze - odroznijmy higiene od ubioru. dla brudu - zdecydowane nie, dla
            dowolnego stylu ubierania sie - dlaczego by nie???

            > liczy się jak
            > wyglądasz, jakie robisz pierwsze wrażenie. twój strój świadczy o
            > tobie,

            nie nie nie... nie moge sie zgodzic, ze stroj swiadczy o czlowieku!
            stroj to TYLKO stroj, czlowiek - to cos znacznie wiecej.
            tak, liczy sie pierwsze wrazenie, ale, moze naiwnie, mam nadzieje, ze wiekszosc
            ludzi patrzy POZA to pierwsze wrazenie, poza stroj, poza wyglad...

            > więc nie oskarżaj nas, że zwracamy uwage tylko i wyłacznie na
            > wygląd, bo cały swiat jest skonstruowany na wygladzie i wrażeniu
            > jaki on robi.

            znow sie nie zgodze.
            moze media probuja wypromowac taki wlasnie swiat, jaki opisujesz.
            ale na pewno swiat nie jest "skonstruowany na wygladzie"
            pracuje w zawodzie, ktory przez wielu jest szanowany, a uwiez mi, stare jeansy i
            byle-jaki sweter czy koszulka, to niemalze "uniform"... i nikt ludzi tutaj nie
            ocenia po sposobie ubierania sie... mozna byc i super eleganckim (jest kilka
            takich osob) i super "beznadziejnie ubranym". i ma to bardzo male znaczenie w
            postrzeganiu tych osob.

            > to forum stara się tylko POMÓC nieuswiadomionym kobietom, które nie
            > wiedzą, że ich dekolt może wyglądac lepiej. nigdzie indziej nie
            > spotkałam tylu życzliwych i przemiłych kobiet/dziewczyn co tutaj.

            tak, to prawda.
            ja nigdzie temu nie przecze!
            ja pisze o czyms innym

            > żadnych elementów fanatyzmu nie zauważyłam, weź pod uwagę że TO
            > TYLKO FORUM internetowe. zawsze możesz zmienić stronę www lub
            > wyłaczyć komputer. nikt cię do uczestnictwa w tej "sekciarskiej
            > grupie" nie zmusza.

            caly czas powtarzam - pisze o krytyce tych osob, ktore nigdy na forum nie
            zawitaly... one nie moga nie-uczestniczyc w tej sekcie, bo nigdy sie do niej nie
            zapisywaly...
            ... ja zas, bede uczestniczyc bardzo chetnie, bo foum mi sie niezmiernie podoba
            (pomimo paru slow krytyki z mojej strony i w moja strone ;)

            > poza tym, kuro, zaprzeczasz sama sobie: piszesz, ze czyjeś ubranie
            > czy wygląd to "nie twoja sprawa i już" więc to co piszemy na forum
            > też powinno być "nie twoją sprawą i już".

            to nie tak. ja krytykuje krytyke, cos, co moze innym sprawiac bol, przykrosc. to
            uwazam za moja sprawe. za to czyjs wyglad - nie

            > jezeli uważasz że kogoś
            > obrazamy/krytykujemy/wyśmiewamy to zapraszam na fora
            > onetowe/wirtualnej polski itp.

            ale co to za pocieszanie sie - ze inni sa gorsi od nas?... to my mamy dazyc do
            doskonalosci ;) rownamy w gore, a nie w dol :)

            > strasznie tu dramatyzujesz. ale tak, pokazac się w źle dobranej
            > fryzurze czy ciuchach może być skandalem jeśli np. jestes osobą
            > publiczną.

            nie pisze o osobach publicznych, ale o tych szarych kobietach na ulicach...
            a poza tym - osoba publiczna tez czlowiek, troche wiecej tolerancji i luzu!

            > czy jeśli nauczycielka twoich dzieci przyjdzie na lekcje w stroju
            > tancerki go-go, to nadal bedziesz mówiła że "to nie moja sprawa i
            > juz"?

            stroj tancerki go-go, to znaczy (prawie) nago? to akurat nie jest sttoj
            odpowiedni do szkoly, bo dzieci (mysle), nie bylyby sie w stanie na lekcji
            skocentrowac...
            ale, moze mi nie uwierzysz, nie przeszkadzalaby mi nauczycielka moich dzieci w
            przyslowiowych "powyciaganych dresach" (jesli bylaby osoba higieniczna), gdyby
            tylko byla dobra nauczycielka! bo dla mnie wyglad naprawde ma male znaczenie

            > jeśli podpisujesz umowę o pracę w dużej firmie, w kontraktach
            > bardzo czesto są klauzule regulujące strój, makijaz i fryzurę.
            > chcesz te klauzule zaskarżyc jako niezgodne z twoim osobistym
            > poczuciem wolności?

            umowe podpisuje sie DOBROWOLNIE, wiedzac na co sie czlowiek decyduje. wiec jesli
            jest klauzula o stroju, to po podpisaniu umowy trzeba jej bez gadania
            przestrzegac. ale, o dziwo, mozna takiej umowy nie podpisac, tylko szukac innej
            pracy, jesli to koliduje z naszym poczuciem wolnosci...
            ja osobiscie watpie, ze przyjelabym prace, w ktorej, na przyklad, mam obowiazek
            golic nogi, czy nosic stanik, gdybym nie byla zmuszona do tego okolicznosciami.
            poszukalabym sobie innej :) a w zasadzie to juz sobie znalazlam :)

            > kuro, zrozum ze życie w społeczeństwie zobowiązuje i muisz
            > przestrzegać pewnych norm, czy tego chcesz czy nie.

            nie nie nie
            znow sie nie zgodze
            sa normy, chocby te "wygladowe", ktorych absolutnie przestrzegac nie musze. ja
            osobiscie dokladnie tak robie - bimbam sobie z (niektorych) norm. i jeszcze
            zyje, i to nie na marginesie spoleczenstwa...
            ... moze wiec demonizujesz znaczenie tych norm i konsekwencje ich
            nieprzestrzegania?...

            > a ty sama zdecyduj czy wolisz
            > wywoływac reakcje aprobaty czy negacji.

            ja wole, aby reakcje na moj temat nie krecily sie wokol mojego wygladu... na
            razie, dzieki bogu, w duzej mierze mi sie to udaje :)
            • sheena777 reasumując 06.07.08, 15:16
              kuro, odpowiem ci na wszystkie twoje argumenty razem, jeśli
              pozwolisz:)

              różnimy się wyraźnie poglądami i to własnie jest w nas piekne. jak
              równiez to, że mozemy te poglądy wymieniac i dyskutować.

              masz dużo szczęscia, że możesz "bimbac" sobie z pewnych norm i
              uwarunkowac społecznych. i że masz pracę, która ci tego nie narzuca.
              ale nie każdy moze sobie pozwolić na olanie intratnej propozycji
              pracy tylko dlatego, że kaluzule dot. ubioru godzą w jej/jego
              swobode osobistą.

              ja prowadze obecnie swoją firmę i czuję się (wewnętrznie)
              zobowiazana ubrac sie odpowiednio na spotkanie z klientem. i
              niestety w takiej sytuacji strój świadczy o człowieku. gdybym
              przyszła ze swoją ofertą ubrana w koszuklę na ramiączkach, bez
              stanika i w klapkach plażowych (bo np. jest gorąco i tak mi
              wygodnie) to taki strój bardzo żle o mnie świadczy jako o osobie. i
              nikt nie podpisze ze mną umowy, bo swoim strojem lekcewazę klienta.

              i ja to doskonale rozumiem, a z drugiej strony oczekuję, ze szacunek
              w postaci odpowiedniego sroju należy się i mnie. i dlaczego chcesz
              oddzielic higienę od stroju? mam obowiązek umyć zęby i włosy przed
              spotkaniem, a nie muszę zamienic domowego t-shirta na żakiet gdy idę
              na rozmowę o prace? albo gdy załozę mini i dekolt do pępka? byłabym
              albo bezrobotna do konca życia albo zatrudniona bynajmniej nie ze
              względu na bogate CV :) jak wiec mozesz twierdzić ze strój nie
              świadczy o czowieku??? strojem wyrażamy albo co chemy
              osiągnąc/uzyskać, albo nasz stosunek do kogoś/czegoś.

              łatwo ci mówic, że twoi znajomi/współpracownicy są świetnymi
              osobami, więc nie ważne czy noszą dzinsy i t-shirty czy garnitury.
              ale ty ich znasz. a potencjalny pracodawca mnie nie zna. i ocenia
              mnie na podstawie stroju i wyglądu. więc nie wmawiajcie mi, ze to
              się KOMPLETNIE nie liczy.

              tolerancja to jedno, ale gdyby moja asystenka, która ma bezpośredni
              kontakt z klientami przyszła do pracy z irokezem na glowie i obrozą
              nabitą ćwiekami na szyi, to z całym szcunkiem, mimo ze jest świetną
              asystentką i wspnaiałą kobietą, nie mogłabym tego zaakceptować.

              a fora onetowe wymieniłam nie dlatego, żeby się pocieszac że sa
              gorsi, jeszcze raz podkreślam, ze uczestnictwo na jakimkolwiek forum
              jest dobrowolne, ale po to zebyś zobaczyła jak diametralnie to forum
              różni się od reszty. ja nadal jestem po wrazeniem życzliwosci,
              zrozumienia (no moze poza kilkoma wyjątkami) oraz chęci udzielania
              pomocy z własnej nieprzymuszonej woli. jest to froum o wyskoiej
              kulturze jego uczestniczek, zarówno słownej jak o osobistej.

              ja chętnie przyjmuję wszelką krytyke, ale nie oczekuj, że zawsze
              bedę miała zbieżne z twoimi poglądy. i bardzo cieszy mnie dyskusja
              poparta rzeczowymi argumentami, a nie doszukiwanie się w
              interlokutorze niskiej samooceny i glębokiego zakompleksienia (co,
              nota bene zostało mi zarzucone).

              pozdrawiam:)
              • sheena777 Re: reasumując 06.07.08, 15:24
                sheena777 napisała:

                i bardzo cieszy mnie dyskusja
                > poparta rzeczowymi argumentami, a nie doszukiwanie się w
                > interlokutorze niskiej samooceny i glębokiego zakompleksienia (co,
                > nota bene zostało mi zarzucone).

                kuro, nie przez ciebie (zeby nie było dalszych nieporozumień):))
            • plica Re: Kuro, jeśli sama jesteś bez winy, to ..... 06.07.08, 18:48
              > stroj tancerki go-go, to znaczy (prawie) nago? to akurat nie jest sttoj
              > odpowiedni do szkoly, bo dzieci (mysle), nie bylyby sie w stanie na lekcji
              > skocentrowac...

              haha. a gdzie lezy granica? tatuaze i irokesy nie beda dekoncentrowac dzieci? a mini spodniczka?
              jednak jakies tam normy wizualne wyznajesz :)
              • winter76 Re: Kuro, jeśli sama jesteś bez winy, to ..... 06.07.08, 19:15
                Miałam już tu nie pisać,ale zajrzałam i się b.zdziwiłam-czy Wy naprawdę nie widzicie,że ten wątek zrobił się nieprzyjemny?!
                To forum ma być przyjazne,a niektóre posty temu całkowicie zaprzeczają-i po to nam...?
                Peace@love dziewczyny!!! :)
              • kura17 Re: Kuro, jeśli sama jesteś bez winy, to ..... 06.07.08, 19:48
                chyba kazdy jakas tam wyznaje.
                ja raczej nie wizualna, tylko praktyczna
                o ile irokez czy tatuaz nie rozproszy buzujacych hormonami chlopcow za bardzo
                (tak mysle), to naga kobieta - tak
                i to odnosi sie do szkoly, tancerka go-go w miejscu publicznym niezbyt by mi
                przeszkadzala, w koncu ludzie sa dorosli i moga przestac patrzec, jak cos im
                przeszkadza (dzieci w szkole nie maja takiej mozliwosci w stosunku do nauczycielki)

                ale Twoja uwaga mnie rozbawila :)
                tzn pozytywnie rozbawila, zeby nie bylo nieporozumiem juz wiecej ;)
                • plica Re: Kuro, jeśli sama jesteś bez winy, to ..... 06.07.08, 19:53
                  > ale Twoja uwaga mnie rozbawila :)
                  > tzn pozytywnie rozbawila, zeby nie bylo nieporozumiem juz wiecej ;)
                  >

                  a mnie bawi cala dyskusja :) wszyscy tak naprawde zgadzaja sie ze soba, a wychodzi, ze nie :) tak to jest jak sie przyjmuje na poczatku jedna linie argumentacji, trudno wymanewrowac :)
                  dla przykladu (oczywiscie nie negatywnego i calkiem super pozytywnego) Ty i Twoje olewanie norm i niezgoda na tancerke gogo w szkole :).
                  nie ma sensu chyba dalej tego ciagnac.
    • pitupitu10 Re: dlaczego piszecie o afirmacji kobiecosci?... 06.07.08, 11:56
      Co do wątku o straszeniu na ulicach:
      Wg mnie byłby on nie do przyjęcia, gdyby pojawiały się tam wypowiedzi typu:
      "Widziałam dzisiaj dziewczynę z zapięciem na karku. Ale idiotka!". To
      rzeczywiście byłoby chamskim naśmiewaniem się z ludzi. Ale nie przypominam
      sobie, żeby kiedykolwiek ktoś coś takiego napisał! Za to bardzo często czytam
      "Szkoda, że nie miałam Piersiówki!", czy "Chciałabym ją uświadomić.". Do licha!
      To jest forum o stanikach, a widoki na ulicach to pewne zjawisko, które świadczy
      o polskim rynku bieliźnianym / brafitterskim. Wydaje mi się, że mamy prawo
      komentować to zjawisko. Ja tu nie widzę naśmiewania się. Przecież to właśnie
      dzięki takim dyskusjom powstała "Piersiówka".
    • roza_am Komunikacja 06.07.08, 12:44
      Mam wrażenie, ze spora część tej dyskusji wynika nie tyle z rożnych postaw i opinii, co z nieodpowiedniego doboru słów.

      Ty, Kuro, nazwałaś swój wątek "dlaczego piszecie o afirmacji kobiecości?", gdy tak na prawdę miałaś na myśli apel o większy szacunek dla nieuświadomionych kobiet oraz niewywyższanie się nas forumek kosztem innych.
      Z takim apele pewnie spora grupa by się zgodziła, jednak po po dosłownym przeczytaniu tytułu wątku reakcja była inna. Słowo "dlaczego?" zwykle oznacza zarzut, krytykę, oskarżenie. Naturalną reakcją na nie jest obrona. Ponadto całe zdanie może sugerować, że tak naprawdę nie dbamy na forum o "sprawę kobiecą", co wywołało zrozumiały bunt u wielu z nas, bo przecież jak najbardziej o tę sprawę walczymy.

      Podobnie z wątkiem "straszliwe widoki ulicowe". tak sformułowany tytuł kojarzy się właśnie z wyśmiewaniem się, wywyższaniem i brakiem szacunku dla kobiet na ulicach. nawet jeśli intencją autorki było zwrócenie uwagi na skalę problemu nieuświadomienia i próba zaradzenia temu, tak sformułowany tytuł może wzbudzać opór.

      Konkluzja - jeśli zależy nam na wzajemnym zrozumieniu, zgodzie i jedności na forum bardziej dbajmy o słowa jakich używamy. Nie tylko pod względem ortograficznym (Corrida!), ale i pod względem treści oraz ładunku emocjonalnego w tych słowach zawartego. Po prostu starajmy się być bardziej precyzyjne w swoich wypowiedziach.

      ps. mam nadzieję, że moje słowa są wystarczająco precyzyjne, bo wyjątkowo piszę w pośpiechu :)
      • kura17 Re: Komunikacja 06.07.08, 12:53
        Roza, no zrozumialas mnie bez pudla :)

        ... pomimo "mylnego" (a moze "chwytliwego"? ;) tytulu...
        ok, moze nie wyrazilam sie precyzyjnie, ale (tak sobie mysle), ze skoro pare
        osob moglo mnie zrozumiec...

        i jeszcze - kilka razy, mam nadzieje jasno, wyjasnilam, co mialam na mysli. i
        nawet jesli nie trafilam z tytulem, to mozna po prostu doczytac dalej
        wyjasnienia i uwiezyc, ze TO WLASNIE mialam na mysli... lepiej zalozyc, ze autor
        wie co chce wyrazic, a nie upierac sie, ze my wiemy lepiej... ;)

        a tytul, przyznaje, mial troche zamieszac ;)
        ... i chyba zle trafilam, w bardzo czuly punkt forum, mea culpa :)
        • roza_am Re: Komunikacja 06.07.08, 14:13
          Kuro, dzięki za komplement.
          Ale nadal mam pewne "ale". Otóż krytykujesz sposób wyrażania się na forum, a sama wypowiadasz się emocjonalnie i nieprecyzyjnie. Jednocześnie od innych oczekujesz czytania między wierszami i domyślania się, co naprawdę chciałaś powiedzieć. Naprawdę nie wszyscy potrafią to robić i nie można mieć o to do nich pretensji.

          Poruszyłaś tutaj ważny problem. Na forum są osoby o różnym poziomie wrażliwości i abyśmy wszystkie mogły sie tu czuć dobrze musimy znaleźć granice - z jednej strony wolności wypowiedzi, a z drugiej szacunku dla innych - takie, które będą wystarczająco dobre dla większości z nas. Inaczej mówiąc, jest chyba potrzeba zrewidowania obowiązujących zasad wypowiadania się i ustalenia reguł, w ramach których wszystkie będziemy sie czuły dobrze i bezpiecznie, bez odczuwania nadmiernych ograniczeń.

          Przyłączam sie do prośby o nieprzesadzanie w wypowiedziach. Jednak zwracam ci uwagę, że jeśli nie pochwalasz prowokacji, to sama ich tez nie stosuj.
          • kura17 Re: Komunikacja 06.07.08, 14:47
            widzisz, ja naprawde STARAM sie wyrazac jasno i w miare malo emocjonalnie. widze
            wyraznie, zwlaszcza po Twoich wypowiedzuiach, ze mi to nie wychodzi ;)
            musze sie "zabrac za siebie"

            ja nie mam nic przeciwko prowokacji
            za to mam sporo przeciwko, czy ja wiem? malej wrazliwosci, przeciwko zwracaniu
            za malej uwagi na uczucia innych w naszych krytykach
            • roza_am Re: Komunikacja 06.07.08, 16:46
              Zastąp w mojej wypowiedzi słowo "prowokacja" słowami "niewłaściwa forma wypowiedzi", bo o coś takiego mi chodziło.(Sama pisałaś, że tytuł wątku był celowy.)
              Cóż, piszę dziś z doskoku, więc poległam od własnej broni :)
        • maith Dziewczyny, możemy sobie "pogratulować" 06.07.08, 17:38
          kura17 napisała:

          > ... pomimo "mylnego" (a moze "chwytliwego"? ;) tytulu

          Właśnie.
          Co zrobić, żeby zaabsorbować sobą forum?
          Jak sprawić, żeby forumki zignorowały pytania w rozmiarowym i prośby o pomoc w
          ratunkowym, a zajęły się odpowiadaniem na absurdalne zarzuty?
          Jak widać wystarcza chwytliwy tytuł i ciągnięcie dyskusji w nieskończoność.
          I nie ma znaczenia, że Kura "nie zauważyła" że to jest forum o stanikach, o
          którym dopiero od jakiegoś czasu nowe osoby zaczęły pisać zdziwione, że podoba
          im się tu afirmacja kobiecości, której gdzieindziej brakuje.

          Gratuluję Ci Kuro - czytam Twój wątek i odechciewa mi się wszystkiego.
          Jedno udało Ci się udowodnić - tak, do popsucia czegoś fajnego wystarczy jedna
          osoba.
          --
          Większość Polek nosi źle dobrane staniki
          • maith Koniec. Ja tu więcej marnować czasu nie będę 06.07.08, 17:42
            I Wam radzę to samo.
            • winter76 Re: Koniec. Ja tu więcej marnować czasu nie będę 06.07.08, 17:50
              Jak już napisałam wcześniej to dyskusja poszła w złym kierunku-zrobiło się nieprzyjemnie i tyle.Też stąd uciekam.
            • kura17 Maith-tutaj jest konkretna krytyka... 06.07.08, 19:44
              ... do ktorej jestem namawiana

              jestes jedyna osoba w tym watku, do ktorej mam zal. dlaczego? bo sie zmylas
              twierdzac, ze "nie bedziesz ze mna wiecej rozmawiac".
              nawrzucalas mi, a potem sobie poszlas, nie dajac mi szansy nic wytlumaczyc.
              ok, Twoje prawo.
              ale uwazam takie zachowanie za wyjatkowo nieeleganckie, zwlaszcza, ze zarzucasz
              mi cos, co mi mnie zabolalo - podlosc.

              i jeszcze - jesli rzeczywiscie trace cenny czas moderatorek az tak bardzo, to
              moge tylko przeprosic. moge nawet wykonac jakas "pokute" na rzecz forum. zrobic
              cos, co Wam zajmuje czas, a moze byc zrobione przez "bylekogo". byleby nie bylo
              to nic skomplikowanego technicznie, bo ja matol jestem i aby nie bylo do tego
              konieczne posiadanie windows, bo uzywam tylko linuxa...
              ... proponuje wypalenie fajki pokoju (bylo tu cos o paleniu...), Wam (hehe)
              zostawiam decyzje, czy ja przyjac...
          • emalia1231 czytam i czytam .. 06.07.08, 19:20
            i co prawda sie nie udzielam..ale 'gały' coraz bardziej wychodzą mi na wierzch
            jedno moge powiedziec czuje ze zgadzam sie tu z jedna osoba calkowicie i
            niezaprzeczalnie - maith - i dzieki co za to;)

            polecam wszystkim ten watek zignorowac bo to czepianie sie bezsensowne o co
            tylko mozna
            • persimlatpo Re: czytam i czytam .. 06.07.08, 22:08
              Myślę podobnie jak emalia1231, szacunek dla maith. I jak dla mnie to ten wątek mógłby się skończyć na drugim poście autorstwa winter76, która w uroczy sposób ujęła w czym rzecz. Ale autorka wątku sama przyznała jaki był jej cel, więc nie ma sie co dziwić, że zaczęły sie spory itp.
        • olusimama Re: Komunikacja 06.07.08, 19:10
          kura17 napisała:

          > skoro pare
          > osob moglo mnie zrozumiec...

          Jestem przekonana, ze zrozumiała Cię większość, ba, większość podziela Twoje
          zdanie. Bunt wywołało zastosowanie przez Ciebie odpowiedzialności zbiorowej,
          pretensja do forum jako całości za pojedyncze wypowiedzi pojedynczych osób oraz
          jeden wątek (którego skasowanie, notabene, potwierdza, że moderacja szanowna
          podziela Twoje zdanie!)

          A czemu afirmujemy kobiecość akurat poprzez dobrane staniki? Ano dlatego, ze to
          forum o stanikach ;-) To jest jego podstawowa tematyka, afirmacja kobiecości,
          samoakceptacji i zwyczajnej sympatii do swojego ciała wyszło nam niejako w
          praniu. I pielęgnujemy to, miedzy innymi, wycinając wątki jak o pani mecenas.

          A czy wygląd i ubiór jest wyłącznie prywatną sprawą każdego człowieka...
          polemizowałabym, ale nie chcę przedłużać wątku. Do teatru w dresie nie chodzę a
          do pracy w krótkich portkach i dekolcie do pępka. Może bym i nawet miała ochotę,
          ale poza sobą, zdarza mi się też myśleć o innych i ich odczuciach. Dres w
          teatrze to wyraz braku szacunku dla tych na scenie i ich pracy, tak to widzę. A
          gdybym poszła do roboty z przesadnym dekoltem mogłabym mieć ludzkie życie na
          sumieniu. Średnia wieku moich klientów to jakieś 70 lat ;-)


          > a tytul, przyznaje, mial troche zamieszac ;)

          Gratuluję, udało się. Pytanie, czy jesteś zadowolona.

          > ... i chyba zle trafilam, w bardzo czuly punkt forum, mea culpa :)


          Niesłuszne oskarżenia to chyba czuły punkt każdego.


          Kuro, zostań z nami, znajdź swój idealny stanik, poczuj moc wspólnoty biustów. A
          jak czasem któraś opisze widzianą na ulicy łopoczącą sześciopierś zawieszoną na
          wbitych w ciało ramiączkach, to pamiętaj, że po to tu jesteśmy i o to walczymy,
          żeby takich widoków było jak najmniej. I jeszcze pamiętaj, że jesteśmy tylko
          ludźmi a czasem człowiek musi, inaczej się udusi. Byłam dzisiaj na spacerze po
          plaży i uwierz, gryzę się w klawisze, żeby nie opisać soczyście co tam widziałam.
          • sheena777 Re: Komunikacja 06.07.08, 19:19
            olusimama napisała:

            > A czy wygląd i ubiór jest wyłącznie prywatną sprawą każdego
            człowieka...
            > polemizowałabym, ale nie chcę przedłużać wątku. Do teatru w dresie
            nie chodzę a
            > do pracy w krótkich portkach i dekolcie do pępka. Może bym i nawet
            miała ochotę
            > ,
            > ale poza sobą, zdarza mi się też myśleć o innych i ich odczuciach.
            Dres w
            > teatrze to wyraz braku szacunku dla tych na scenie i ich pracy,
            tak to widzę. A
            > gdybym poszła do roboty z przesadnym dekoltem mogłabym mieć
            ludzkie życie na
            > sumieniu. Średnia wieku moich klientów to jakieś 70 lat ;-)
            >

            olusimamo, podpisuje się pod twoimi słowami obiema rękami i nogami.
            ciesze się, nie jestem odosobniona w takim myśleniu i trochę mnie
            dziwi, ze jest to przez niektóre forumki uznane za "ciasne myślenie"
            oraz "przelewanie swoich frustracji i braku samoakceptacji na innych"
            • kura17 Re: Komunikacja 06.07.08, 19:51
              wiem i akceptuje fakt, ze wiele osob przywiazuje duza wage do ubioru w pewnych
              szczegolnych sytuacjach (chocby ten teatr). ba, nawet sie do tego na ogol sama
              stosuje. wlasnie z szacunku do przekonan innych. ale ja mam troche luzniejsze
              zdanie na ten temat, wiec mi ktos w dresie w teatrze by zupelnie nie
              przeszkadzal, o ile przyszedlby tam z milosci do sztuki i zachowywal sie
              odpowiednio.
              wole dobre zachowanie, niz dobre ubranie ;)
              oczywiscie jedno nie wyklucza drugiego, w obie strony :)
    • szelmiasta Re: dlaczego piszecie o afirmacji kobiecosci?... 06.07.08, 13:14
      Zgadzam się absolutnie, że kobiecość to nie tylko stanik, że najważniejsze jest
      dobre samopoczucie i że ono się wtedy udziela innym ludziom. Ok. Ale moje
      samopoczucie bardzo się poprawia, kiedy mam na sobie dobry stanik - ogólnie
      jestem dość zakompleksioną i niezbyt pewną siebie osobą, walczę z tym od lat i
      cieszę się, że znalazłam coś co w chociaż pewnym stopniu mi pomaga. Afirmuje
      moją kobiecość poprzez stanik i wygląd biustu w dobrym staniku. Dlatego też:
      tak, dla mnie Lobby oznacza afirmację mojej kobiecości.

      A teraz przyznam się do czegoś, co - jak widzę - jest ganione. Kiedy idę ulicą,
      oczywiście, że oceniam sobie w głowie wygląd innych ludzi, czy to kobiet, czy
      mężczyzn. Często jestem pod wrażeniem wyglądu, ale też często, aż mi skóra
      cierpnie. Z moją mamą albo narzeczonym czasem wymieniamy się komentarzami na
      temat wyglądu innych - tacy jesteśmy wredni ;-). Ale: nie oszukujmy się, że nikt
      inny nie ocenia nas - oczywiście, że tak. Poza tym, to, że skóra mi cierpnie na
      widok niektórych ludzi, nie znaczy, że lecę i mówię im, jak według mnie fatalnie
      wyglądają albo w jakikolwiek inny sposób im ubliżam lub to okazuję. Mam też
      nadzieję, że nie wyraziłam żadnej krzywdzącej kogokolwiek opinii na forum.

      Może zaraz posypią się na mnie gromy. Trudno. W każdym razie pozdrawiam
      wszystkie lobbystki :-).
      • butters77 Re: dlaczego piszecie o afirmacji kobiecosci?... 06.07.08, 13:21
        Szelmiasta, oczywiście, że każdy w jakimś tam stopniu ocenia innych - dodam
        jeszcze jedną rzecz: wiele z nas było ocenianych (DOSADNIE, GŁOŚNO i
        PRYMITYWNIE) właśnie z powodu biustu! Skąd biorą się wątki o komentarzach innych
        kobiet, lekarzy czy - pożal się Boże - życiowych partnerów?

        Mimo tych wszystkich przykrych doświadczeń (w przypadku niektórych forumek -
        naprawdę okropnych), staramy się nie odwdzięczać tym samym... całemu światu:) I
        będę bronić opinii, że w zdecydowanej większości nam się to udaje.
        • szelmiasta Re: dlaczego piszecie o afirmacji kobiecosci?... 06.07.08, 13:28
          Wiem, że niektóre z nas usłyszały wiele niemiłych rzeczy głośno. Ja też zostałam
          parę razy potraktowana bardzo mało przyjemnie tylko dlatego, że mam dredy... Ale
          według mnie jest różnica między skomentowaniem czegoś a potraktowaniem kogoś z
          góry, bo coś nam się nie podoba. Mnie wątek o ulicznych widokach nie razi, o ile
          nie mam tam obraźliwych sformułowań - ot, skomentowanie rzeczywistości, którą
          staramy się przecież zmieniać, prawda? Przecież nie jest tak, że biuściaste lecą
          do źle ostanikowanych kobiet i krzyczą na nie albo wyzywają... Moim skromnym
          zdaniem Lobby jest naprawdę przyjemnym miejscem i mam nadzieję, że takim
          zostanie - w pewnym stopniu moderowane, ale też nie forum policyjne...
          • szelmiasta Re: dlaczego piszecie o afirmacji kobiecosci?... 06.07.08, 13:34
            Jeszcze tylko dodam, że idąc tym tokiem myślenia trzeba by było kasować prawie
            wszystkie wątki. Kwiatki z allegro - nie, bo przecież nieładnie się wyśmiewać z
            biednych allegrowych, nieuświadomionych sprzedawców. Śmietnik - nie, bo nie
            można się śmiać ze źle ostanikowanych ludzi. Balkonetkę trzeba by było zamknąć
            ze stanikowymi grzechami gwiazd, bo też przecież się z kogoś śmiejemy. Tylko że
            to wszystko uświadamia nam, że - po pierwsze - jest jeszcze dużo do zrobienia, a
            - po drugie - błędy w ostanikowaniu zdarzają się praktycznie wszystkim.
        • kura17 Re: dlaczego piszecie o afirmacji kobiecosci?... 06.07.08, 14:09
          Butters, juz to napisala, ale powtorze ;)
          nie spotkalam sie z niemila krytyka nikogo, kto zawital na forum! i to jest
          swietne. zawsze jest sie tutaj potraktowanym przyjaznie, cieplo, rzetelnie i fachowo

          uwagi mam do traktowania "tych innych"; poza forum, ktorzy tutaj, z roznych
          powodow, nie dotarli
          • bathilda Re: dlaczego piszecie o afirmacji kobiecosci?... 06.07.08, 18:36
            Kura, niedziela, piekne słońce a my tu się nakręcamy na słówka. Lobby to jedno z
            trzech znanych mi forów gdzie nikt nie rzuca się nikomu do oczu za to że zrobi
            bład ortograficzny. Dziewczyny cierpliwie tłumaczą po raz tysięczny to samo.
            Nawet jak wpadnie jakiś oszołom co szuka Teresy Orlovsky to go grzecznie
            forwardujemy do Ryśka i chłopaków. A że czasem ręce nam opadają i musimy coś
            pokazać w śmietniku? To chyba naturalne. Wątek o pani prawnik przegapiłam bo tak
            szybko został wymoderowany. To akurat moim zdaniem dobrze świadczy o Lobby. A że
            jak rozumiem kilka dziewczyn zapomniało w nim o manierach? Taka nasza babska
            natura że czasem machamy językiem szybciej niż myślimy. Co nie zmienia faktu że
            98% czasu jesteśmy miłymi i rozsądnymi babkami. Uśmiech i machnijmy już ręką.
    • rybescu Sugeruję zakończyć pisanie w tym wątku 06.07.08, 19:20
      Dziewczyny, ja też jestem świeżynką, nie chcę wnikać w tą wymianę zdań,nie czuję
      się na siłach i od razu się przyznaję, że nie przeczytałam wnikliwie wszystkich
      postów w tym wątku, bo aż mi się nóż w kieszeni otwiera. Od marca nie poczułam
      tu NIGDY nawet namiastki takiej atmosfery, drobnej uszczypliwości i łapania się
      za słówka. Codziennie włączam forum, bo mi poprawia humor, pociesza, lepiej
      nastraja do ludzi, pozwala pomóc mamie, siostrze, koleżankom no i sobie samej.
      Dlatego, nie ważne, kto miał ostatni głos, i czy wszystko już zostało
      wywleczone, opisane, przeanalizowane i odwrócone ogonem, bardzo, bardzo proszę-
      zamknijcie już ten wątek, bo gdyby tak miało się zmieniać lobby, to chyba byłaby
      to strata dla nas wszystkich, i równie dobrze można by się przerzucić na
      czytanie Pudelka.
      • winter76 Re: Sugeruję zakończyć pisanie w tym wątku 06.07.08, 19:25
        A najlepiej go wykasować,bo ta wymiana zdań to chyba tak szybko sie nie skończy.Mnie osobiście bedzie wstyd,jak jakas nowa forumka tu zajrzy i spyta czemu ma służyć ten wątek...
    • marla30 Re: dlaczego piszecie o afirmacji kobiecosci?... 06.07.08, 19:47
      A ja,jeśli można, prosiłabym o nieciachanie tego wątku, bo IMHO jest potrzebny. Rzeczywiście, emocje wymknęły się nieco spod kontroli, ale mnie się wydaje, że w tym, co pisze Kura, jest trochę racji. Ja też nie jestem bez winy, bo chociaż mnożące się wątki obgadujące postronne osoby denerwują mnie niepomiernie, nie reagowałam pisemnie. Może dlatego, że kiedy zareagowałam na zachowanie allegrowiczki, ktora znalazła swoje kradzione staniki na allegro i nie chciała nic z tym zrobić (zareagowałam, dodam, bez awantur i wyzwisk), szybko zostałam wycięta? Do dziś nie bardzo wiem, dlaczego - może powinnam była zapytać?
      Tak czy owak, niektóre wypowiedzi IMHO nie mają na celu konstruktywnej krytyki, tylko zwykłe poprawienie sobie samopoczucia cudzym kosztem. Dlatego właśnie byłabym za zostawieniem tego wątku - żeby od tej chwili każda dziewczyna wiedziała, że powinna zareagować na to, co ją denerwuje, a nie odpuszczać sobie z poczuciem, że zostanie oskarżona o brak poczucia humoru albo usłyszy, że przecież jest tyle innych miejsc w internecie i nikt jej nie zmusza, żeby akurat tu bywała.
      • marla30 Jeszcze jedno 06.07.08, 20:09
        Bodaj Maith wspomniała tutaj o gorliwości neofity. Mnie się wydaje, że stąd wynika problem. Mała część nowych użytkowniczek zaczęła chyba tworzyć coś w rodzaju grupy, gdzie staniki pełnią funkcję totemiczną (i narcystyczną). Stąd chyba faktycznie poczucie wyższości i "lepszości" od reszty. I dziwne komentarze o biustach do pięt, biustach wybijających zęby i te pe.
        No i stąd nieporozumienie, bo dużo osób wzięło to do siebie - niepotrzebnie. Kura faktycznie uogólniła, ale mam wrażenie, że po prostu nie była w stanie wskazać palcem konkretnych osób - rzeczywiście, najbardziej kontrowersyjne posty poleciały, a przez resztę trzeba by się mocno przekopywać, co przy ruchu na forum jest zadaniem na wiele godzin. Macie racje - 95% dziewczyn pomaga, ale tak to już jest, ze to właśnie te 5%, które piszą w innym celu, najbardziej rzuca się w oczy.

        Podsumowując - niedobrze, że wybuchła awantura, ale dobrze, że problem został zauważony i że parę osób dotąd milczących w tej sprawie zabrało głos.
    • butters77 DZIEWCZYNY!!! 06.07.08, 22:02
      Dziewczyny, nie ma już o czym gadać:) Proponuję zakończyć tę dyskusję, bo w
      zasadzie wszystkie jesteśmy zgodne co do tego, że:

      a) żadna z nas nie chce nikogo urazić - nie jest naszym celem wyrażanie złej
      woli wobec kogokolwiek - chcemy POMAGAĆ w doborze biustonosza

      b) na niegrzeczne/ złośliwe wypowiedzi trzeba reagować (i KAŻDA z nas musi to
      robić!) od razu, kierując swoje słowa bezpośrednio do konkretnej "złośnicy"

      c) wszystkie miejmy do siebie trochę dystansu;)

      d) szkoda niedzielnego wieczoru* na takie kłótnie:)

      e) w czasie prowadzenia tej dyskusji każda z nas zdążyłaby pomóc już kilku
      osobom - w wątku rozmiarowym, "rozpaczliwym" czy "ratunkowym".
      Więc koniec gadania, tylko bierzmy się do roboty!!! Nie chcemy złych emocji? -
      OK. Chcemy dobrych? - kreujmy je, pomagając i doradzając innym.
      ____
      * Z góry zaznaczam, że moim zdaniem szkoda też poniedziałkowego poranka,
      wtorkowego popołudnia i jakichkolwiek innych pór;) Dlatego będę wdzięczna za
      niewznawianie tej dyskusji. Pozdrawiam:)
      • kura17 Re: DZIEWCZYNY!!! 06.07.08, 22:08
        butters77 napisała:


        > d) szkoda niedzielnego wieczoru* na takie kłótnie:)

        a widzisz, dla mnie dzis caly cztas jest sobota (bo wczoraj robilismy wyjatkowo
        zakupy, a zakupy ZAWSZE robimy w piatek... :))
        ... to wiele wyjasnia...

        > e) w czasie prowadzenia tej dyskusji każda z nas zdążyłaby pomóca
        > już kilku osobom - w wątku rozmiarowym, "rozpaczliwym" czy
        > "ratunkowym".
        > Więc koniec gadania, tylko bierzmy się do roboty!!!

        pisalam juz tutaj ze moge odbyc jakas pokute za marnowanie cennego czasu ;)
        ... tylko wyznaczcie jaka

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32203&w=81772324&a=81798943
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka