Dodaj do ulubionych

Nazwy sklepów z bielizną.

18.08.09, 17:53
(Wątek inspirowany ogłoszeniem sklepu LADY'S PLACE
forum.gazeta.pl/forum/w,32203,97970120,97970120,Praca_w_sklepi
e_LADY_S_PLACE.html )


Obcojęzyczne nazwy sklepów z bielizną przypominają mi pewną
sytuację. Stałam w kolejce w drogerii starego typu - szufladki,
flasze z ciemnego szkła, senna obsługa. Przede mną niezwykle
elegancka, wonna pani, futerko, usztywniane loki, perfuma ciągnąca
się jak ogon komety. I mówi pani do subiekta, wskazując
wypielęgnowanym palcem na półkę z kosmetykami dla dzieci: Czy to
jest coś do prania wełen, to babycośtam?

W końcu skoro "baby" to wiadomo, że do prania, bo chłopy nie piorą;)

Hm... chcemy krzewić wiedzę stanikową wśród naszych mam i babć.
Chcemy? Chcemy. Czemu więc z mety fundujemy im językową zagadkę,
nazywając wszystkie niemal bieliźniaki nazwami obcojęzycznymi? Jak
ta kobiecina ma wnuczkę poprosić, żeby z nią poszła i pomogła dobrać
stanik do ladycośtam? Place, wnusiu, place. Place na ladzie? Place
to mi robi ten stary stanik, a obiecywałaś jabłuszka.

O babcie zresztą tak się nie martwię, jak o ducha polszczyzny.
Polski zbyt przaśny się okazuje, kiedy trzeba wybrać nazwę dla
sklepu czy firmy. Czy tylko mnie wydaje się to
trochę ...pretensjonalne?
Obserwuj wątek
    • klymenystra Re: Nazwy sklepów z bielizną. 18.08.09, 18:11
      Zgadzam sie z Toba, ze to jest pretensjonalne (samo zjawisko, nie twierdze, ze
      wlascicielki sklepow takie sa), no i ustawa o jezyku polskim tez jest lamana, ale:
      po pierwsze - to jest calkiem naturalne. Dawniej sklepy mialy francuskie nazwy,
      teraz maja angielskie. Tak juz jest - jezyk, ktory dominuje, staje sie
      wyznacznikiem tego, co "lepsze". Taka sobie dyglosja bez dwujezycznosci,
      istniejaca na calym swiecie. Nie ma co z tym walczyc.
      Po drugie - czy sprzeciwiamy sie nazwom wloskim (Gino Rossi), francuskim lub
      pseudofrancuskim nazwom salonow fryzjerskich (La Femme) czy porugalskim
      (Batata)? Sa to polskie sklepy ( z zagranicznymi sieciowkami jest inaczej), ale
      nikt nie protestuje.

      Za parenascie lat miejsce angielskiego zajmie hiszpanski i chinski. Potem - moze
      arabski. I ten sam proces sie bedzie powtarzal i powtarzal.
      • teresa104 Mechanizmy i tendencję rozumiem. 18.08.09, 18:46
        Ale nie chcę zaakceptować. Nie ze starości, ale z uporu, który
        jeszcze mi się nasili;) Upieram się, że można sklep nazwać ładnie po
        polsku i niekoniecznie oszałamiać publikę cudzoziemszczyzną.

        Czasem w tej dążności do wykwintu uda się autorom nazwy jakiś
        lapsus, jak znany przykład sieci sklepów sportowych o wdzięcznej
        nazwie Stopa Atelty, czyli 'grzybica' po prostu.

        Słyszałam też ludzi, którzy postanowili coś zjeść w "gastrołors"
        (przewrót w kiszkach:), bo tak odczytali nazwę Gastro Wars. I nie
        śmiali się przy tym, więc zakładam, że nie bardzo rozumieli, co
        wydali z aparatu artykulacyjnego, padając ofiarą powszechnego
        uangielszczenia nazw.

        • maheda [OT] czytanie "po angielsku" 18.08.09, 18:58
          Osobiście się wiele lat temu zastanawiałam, cóż też oznaczać może angielskie
          słowo "fjuz-i" (fusy), w nazwie herbaciarni "Sejm fjuz-i", w której sączyłam
          przepyszną herbatę. Nazwa jej to "Same fusy".
          Dopiero po dobrej pół godzinie oświeciło mnie, że to jest PO POLSKU.
          • jul-kaa Re: [OT] czytanie "po angielsku" 18.08.09, 20:12
            Świetne! Też miałam takie wpadki, choć zdarzają mi się jeszcze lepsze - czytam
            polskie napisy z ukraińska i tak KEBAP staje się KEWAREM, a BOTOX WOTOCHem :))
        • marciasek Athlete's Foot hehehe 18.08.09, 21:22
          śmieję się z tego odkąd ta sieć powstała i nie potrafię się przełamać, by cokolwiek u nich zakupić - gratuluje udanego namingu. Ludziom wydaje się że nie ma nic prostszego niż wymyślić nazwę dla interesu, phi, każdy to potrafi. No i potem są takie właśnie kwiatki...

          A jeśli już o namingowych perełkach mówimy, to ku przestrodze przytoczę jeszcze słynną historie z Fordem Nova, który nijak nie chciał sprzedawać się w Ameryce Łacińskiej - no bo kto kupi samochód, który nie jeździ? Ford no va...
          • mentha Re: Athlete's Foot hehehe 18.08.09, 21:59
            marciasek napisała:

            > śmieję się z tego odkąd ta sieć powstała i nie potrafię się przełamać, by cokol
            > wiek u nich zakupić - gratuluje udanego namingu.

            Już się tak nie nazywają - teraz to Sizeer. Swoją drogą licho wie jak to
            przeczytać :) Nie wiem czy to efekt "pójścia po rozum do głowy", ale jesli tak,
            to daleko się nie nachodzili.
    • chocochoco Re: Nazwy sklepów z bielizną. 18.08.09, 18:27
      Mi tez się nie podobają angielskie nazwy, najbardziej przemawia do mnie
      dopasowana.pl, ale hojnie-obdarzone.pl już mniej, chociaż niby idealnie oddaje
      sedno sprawy. Ja tam mam w głowie idealną, polskobrzmiącą nazwę dla sklepu z
      bielizną, ale nie podam, bo za takie rzeczy się płaci :P
      • kasienka.b Re: Nazwy sklepów z bielizną. 18.08.09, 19:57
        chocochoco a ile sobie życzysz? :D
        • chocochoco Re: Nazwy sklepów z bielizną. 18.08.09, 20:51
          Nic, może kiedyś sama założę sklep, nazwę już mam to zawsze coś :D
          • kotwtrampkach Re: Nazwy sklepów z bielizną. 20.08.09, 13:15
            haha, nazwa to jednak bardzo dużo ;-) Co mozna wywnioskowac choćby po lekturze
            tego wątku ;-)
            Teraz tylko pomyśleć nad lokalem lub grafiką strony, wystrojem i asortymentem..
            NAwiązac kontakt z producentem i zdobyć środki na poczatek
            :-)
            jak sobie o tym myślę, to nazwa i finanse są najważniejsze w prowadzeniu sklepu
            z bielizną :)
      • kasica_k Re: Nazwy sklepów z bielizną. 18.08.09, 23:45
        Moją faworytką nazewniczą jest Abrakadabra, i to nie tylko z powodu sympatii do
        właścicielki :) Kwestia, czy to jest tak całkiem po polsku, jest jednak
        dyskusyjna :)

        Ogólnie - też wolę polskie nazwy, a jeśli już muszą być obcojęzyczne, lepiej,
        żeby były w miarę łatwe do wymówienia także dla osób nie znających danego
        języka. To, co ludzie potrafią robić z nazwami w obcych językach jest
        niesamowite (np. Shiseido czytane jako "szajsejdo" przez pracownicę
        perfumerii...), czasem naprawdę nie sposób się dogadać. Obce marki oczywiście
        muszą pozostać obce, natomiast w przypadku rodzimych mamy wybór :)
        • butters77 Re: Nazwy sklepów z bielizną. 19.08.09, 09:28
          O, też lubię "Abrakadabrę", bo kiedyś sama wpadłam na pomysł, że zagraniczny
          sklep mógłby się nazywać "aBRAcadaBRA" właśnie;) Ale masz rację, polskie to
          średnio;)
      • butters77 Re: Nazwy sklepów z bielizną. 19.08.09, 09:29
        O Hojnie-obdarzonej pisałam już żartobliwie w samym jej wątku;) I uważam
        podobnie, jak Ty, chocochoco - nazwa oddaje sedno sprawy, ale... dla mnie chyba
        aż za bardzo;)

        Co nie zmienia faktu, że sama nazwa mnie jeszcze w żadnym sklepie nie
        zniechęciła do zakupów;)
    • butters77 Re: Nazwy sklepów z bielizną. 19.08.09, 09:25
      teresa104 napisała:
      > Place to mi robi ten stary stanik, a obiecywałaś jabłuszka.

      :)))

      A teraz mała dygresja lingwistyczno-fonetyczna;) Kiedyś jadąc samochodem z
      kolegą z pracy, usłyszałam, jak czyta z jakiegoś szyldu:

      "LEJDI sklepowe? O co w tym chodzi...?" ;)

      A w samym temacie nazw angielskich - napiszę z punktu widzenia copywritera:
      wiele osób wciąż uważa, że anglojęzyczna nazwa sprawi, że firma będzie
      postrzegana jako bardziej profesjonalna;) Bo od razu się nasunie skojarzenie z
      kontaktami międzynarodowymi, ludzie pomyślą, że to może jakiś oddział wielkiej
      zachodniej korporacji itp.;)

      Poza tym zwróćcie uwagę, że znacznie łatwiej wymyślić średnią nazwę po angielsku
      niż dobrą nazwę po polsku - i mnóstwo firm się na to decyduje;) W tym pierwszym
      przypadku firmy często wybierają po prostu bezpośrednie tłumaczenie jakiegoś
      wyrażenia (np. wspomniane Lady's Place), które po polsku brzmiałoby zupełnie
      zwyczajnie, byłoby mało oryginalne (bo co? Miejsce dla Kobiet? Miejsce Kobiet?;)
      A w wersji angielskiej - dzięki obcemu brzmieniu - nazwa wydaje się ciekawsza i
      jakoś łatwiej akceptowalna:)

      Przyznam, że osobiście bardzo lubię polskie nazwy (i cieszę się, że BiuBiu nie
      nazywa się np. Curvy Clothes;), ale też z ciekawością śledzę udane nazwy
      anglojęzyczne. Uważam np. że Bravissimo jest zgrabnym połączeniem tematu
      staników i sugestii wysokiej jakości (która - w domyśle - zasługuje na brawa;),
      a i Brastop - z uwagi specyfikę sklepu, który opiera się głównie na promocjach
      (czyli raczej: "przystań i złap okazję", niż: "rozkoszuj się pięknymi zdjęciami
      bielizny":) jest trafiony.
    • joankb Re: Nazwy sklepów z bielizną. 19.08.09, 14:23
      Wyróżniaj się albo giń...
      Z tym, że te nazwy JUŻ się nie wyróżniają. Wręcz przeciwnie.
      Dla takiego osobnika jak ja - to są wszystko bra coś tam (przeważnie).
      Niektórych nie kojarzę na tyle, że nawet nie wiem czy już w nich kupowałam czy
      jeszcze nie. Prędzej skojarzę grafikę sklepu niż nazwę.
      Ale to dotyczy nie tylko tej branży. Nazewnictwo firmowe leży.
      Część hurtowni, w których się zaopatrujemy to: Elster, Elstar, Elkrak,
      Elkag,Elbud, Elplus, Elmont :)). Analogiczne nazwy mają niektóre firmy
      produkcyjne, niektóre usługowe.
      Nie mam szans zostać lojalnym klientek którejkolwiek z tych firm. Nie jestem w
      stanie ich odróżnić, wymienić plusów czy minusów. Budowanie marki?? No śmiech na
      sali...
      A moja mama warzywa kupuje u Czerneckiej, mięso u Walewskiej, artykuły
      gosp.domowego u Trzcińskich. Taka była polska tradycja.
      • luliluli Re: Nazwy sklepów z bielizną. 19.08.09, 14:57
        jeśli mowa o wyróżniającej się nazwie, mój faworyt to WindPolDźwig:P

        Jeśli chodzi o totalnie niewyróżniające się nazwy, to przoduje
        wiadomo-po-nazwie-jaka-branża: Altrans, Dertrans, Emtrans, Tomtrans, Transdan,
        Transped itd. :D
        • roza_am Re: Nazwy sklepów z bielizną. 19.08.09, 15:02
          Branża hipnotyzerów? :P
          • luliluli Re: Nazwy sklepów z bielizną. 19.08.09, 15:15
            ...zmieniających płeć;)))
            • butters77 :)) n/t 19.08.09, 15:40

      • sharteel nazwa hurtowni 19.08.09, 15:44
        Mnie obezwładniła nazwa hurtowni koronek i dodatków bieliźniarskich "Sextil" ;)
      • daslicht Re: Nazwy sklepów z bielizną. 19.08.09, 17:13
        Joankb napisała:
        "A moja mama warzywa kupuje u Czerneckiej, mięso u Walewskiej,
        artykuły gosp.domowego u Trzcińskich. Taka była polska tradycja."

        Zakłady Mięsne Wojciech Dobija :))))))
        • pierwszalitera Re: Nazwy sklepów z bielizną. 19.08.09, 18:13
          daslicht napisała:

          > Zakłady Mięsne Wojciech Dobija :))))))

          Ja kiedyś na wakcjach w Danii napotkałam sklep rzeźniczy zatytułowany na pewno czcigodnym skandynawskim nazwiskiem Mortensen, co z mężem z lubością wymawialiśmy MORDensen. :-)
        • skrzydlasta Re: Nazwy sklepów z bielizną. 19.08.09, 19:25
          Bawiło mnie to dopóki nie dowiedziałam się, że przedsiębiorca zakładający firmę
          (nie spółkę) musi mieć w nazwie swoje imię i nazwisko (ja posiadając
          jednoosobową firmę nie mam prawa posiadać nazwy skróconej złożonej tylko z nazwy
          własnej i na każdej fakturze lub innym piśmie urzędowym mam nazwę + imię i
          nazwisko, ale co mam nieformalnie np. na stronie internetowej to moja sprawa). I
          co mają zrobić ludzie o "nietypowych nazwiskach"?
          • kotwtrampkach Re: nazwa+ nazwisko 20.08.09, 13:23
            skrzydlasta napisała:
            > I
            > co mają zrobić ludzie o "nietypowych nazwiskach"?

            założyć spółkę z osobą o pasujacym do branży nazwisku? ;-) Juz sobie wyobrażam
            te ogłoszenia - poszukuję dawcy szlachdzkiego nazwiska do branży budowlanej,
            zakładu mięsnego czy piekarni

            hehe
    • luliluli Re: Nazwy sklepów z bielizną. 19.08.09, 14:47
      też mnie rozbawia "onomastyka sklepowa", jakby obcojęzyczna nazwa ZAWSZE dawała
      efekt skojarzenia z czymś ekskluziff;))
      Mam swój mały typ jeśli mowa o nazwie potencjalnego sklepu, najbardziej lubię
      proste, ale ciepło* się kojarzące słowa.
      Nigdy pewnie nie otworzę własnego sklepu, ale gdybym miała stworzyć swój
      wymarzony, to począwszy od nazwy a skończywszy na wystroju nasuwałby on
      wyłącznie takiego rodzaju skojarzenia;))

      *w branży bieliźnianej mogłyby się kojarzyć ze sferą nieodkrytą/lekko
      erotyczną/miękką/tajemniczą/ciepłą/trochę jak komnata księżniczki/jak sypialnia
      i łóżko z baldachimem/trochę jak zapach orientalnego kadzidełka/trochę jak
      aksamitna poduszka/trochę jak garderoba w teatrze... i tak dalej (eh, jak trudno
      opisać takie szerokie spektrum skojarzeń:P)

      a pamiętacie konkurs na nazwę sklepu?
      forum.gazeta.pl/forum/w,32203,86356539,0,konkurs_na_nazwe_sklepu_.html?s=0
      • ocisza Re: Nazwy sklepów z bielizną. 24.08.09, 15:40
        Tak, jak zaczęłam czytać ten wątek to od razu mi się przypomniał ten stary
        plebiscyt. Już się zarchiwizował...

        Wymyślenie fajnej, chwytliwej i sensownej nazwy to spora sztuka.
    • teresa104 Re: Nazwy sklepów z bielizną. 19.08.09, 15:15
      Mialam.wcoraj.wypadek.-.wylala.mi.sie.grochowka.
      (bardo.smaca,.cosek,.kiełaska,.majerek...).a.laptop.

      .ie.diala.kilka.liter,.w.tym:
      (tu.je.wymieiam.ale.precie.ie.dialają).ora.spacja.

      Precytałam.Wase.repliki.,ale.ie.jestem.w.staie.odpisać.,preprasam.

      Podrawiam.ide.sukać.serwisu!:)
      • luliluli Re: Nazwy sklepów z bielizną. 19.08.09, 15:19
        hahahaha, Teresa, myślałam, że sobie jaja robisz:D:D:D uśmiałam się
        przeokrutnie. Twój post powinien być dzielony wyrazem "stop" zamiast kropek;)))
        przykro mi z powodu laptopa, życzę szybkiej naprawy. Wiem, jaki to ból, bo
        swojego zalałam kiedyś piwem. Najważniejsze to nie suszyć go potem suszarką...
      • stary_dywanik Re: Nazwy sklepów z bielizną. 19.08.09, 15:24
        Podejrzewam, że podczas czytania tego wyjaśnienia kilka innych
        komputerów mogło zostać zalanych lub chociaż zaplutych.
        • monika3411 Re: Nazwy sklepów z bielizną. 19.08.09, 15:27
          O to to......... :-)
      • maheda "Mialam wcoraj wypadek" :) 19.08.09, 15:29
        Boskie! :-)))))))
      • butters77 Re: Nazwy sklepów z bielizną. 19.08.09, 15:41
        > .ie.diala.kilka.liter,.w.tym:
        > (tu.je.wymieiam.ale.precie.ie.dialają).ora.spacja.

        Super:)))
      • ametyst89 ROTFL n/t 19.08.09, 15:52

        • beniutka_bo Re: ROTFl 19.08.09, 15:53
          W pierwszej chwili nie załapałam.
          Mój laptop w grudniu 2007 przeżył duży kubek pitnego jogurtu,działa do dziś,
          tylko klawiatura trochę trzeszczała na początku- jogurt zasechł i musiał
          popękać,żebym mogła pisać.
      • aadrianka Re: Nazwy sklepów z bielizną. 19.08.09, 17:18
        :D:D:D:D
      • aadrianka Re: Nazwy sklepów z bielizną. 19.08.09, 17:20
        Ja kiedyś na swój wylałam wiśniówkę:)
        Przeżył (naprawiałam m.in. wsuwką do włosów), ale kursor w górę do
        dziś nie działa;)
      • wera9954 Re: Nazwy sklepów z bielizną. 19.08.09, 17:50
        Klawiatura to pół biedy. Ja kilka miesięcy temu wylałam kawę na kartę graficzną
        w zwykłym komputerze. Na szczęście miałam laptopa :)
      • a_gneskka Re: Nazwy sklepów z bielizną. 23.08.09, 04:16


        > .ie.diala.kilka.liter,.w.tym:
        > (tu.je.wymieiam.ale.precie.ie.dialają).ora.spacja.

        Prachettem mi zaleciało :D Boskie, bo-skie!!
    • sharteel nazwex 19.08.09, 15:43
      I tak dobrze, że już minął szał "uobcojęzyczniania" sklepów przez dodawanie
      końcówek "-ex", "-ix", czy "-ax", bo inaczej mielibyśmy teraz Stanix, Majtex i
      Bieliźniax ;)
      • beniutka_bo Re: nazwex 19.08.09, 15:52
        moim faworytem na zawsze chyba pozostanie: Zdzich-tex wytwórca skarpetek
        • marciasek Re: nazwex 20.08.09, 00:34
          Moje ulubione to wytwórnia blachy falistej GniotPol, zajazd JÓZSTACH oraz firma CHROBOK PRZEWIERTY I PRZECISKI (pod nasypami - przyp. tłum.)

          :)
      • daslicht Re: nazwex 19.08.09, 17:11
        Lumpex, szmatex, polsutex.

        Żeby wymyśleć polską nazwę trzeba się nieźle nakombinować. Bo
        obcojęzyczne jak z łaciną - cokolwiek powiesz, to ładnie brzmi. Np.
        Dick Black :))))
        • magdalaena1977 Re: nazwex 19.08.09, 20:53
          daslicht napisała:

          > Lumpex, szmatex, polsutex.
          >
          > Żeby wymyśleć polską nazwę trzeba się nieźle nakombinować. Bo
          > obcojęzyczne jak z łaciną - cokolwiek powiesz, to ładnie brzmi.
          > Np. Dick Black :)))
          Co gorsza ja pamiętam jeszcze tę markę jako producenta dobrego i taniego soku z
          makro.
          A teraz nie wyobrażam sobie, jak można takie rzeczy pisać kartonikach ;-)
        • kuraiko Re: nazwex 19.08.09, 21:13
          no co, "Czarny Rysiek" nie brzmiałby tak chwytliwie ;)
          a widziałam szyld Lumpexu w Przemyślu ostatnio, nie wpadłabym na to,
          że ktoś nazwie tak lumpeks xD u nas to zazwyczaj nie mają nazwy, a
          często najprostsze "Tania odzież", "Odzież używana" (i to chodzi o
          sieci, a nie pojedyncze lokale!)
          • moniach_1 Re: nazwex 23.08.09, 21:15
            Kuraiko, na pradze jeden z lumpeksów nazywa się Teatr Odzieży Używanej. to jest
            dopiero dziwne :)
        • biljana Re: nazwex 25.08.09, 16:35
          a propos lumpeksów. Na Puławskiej jest sklep z szyldem takiej oto treści: "Salon
          Odzieży na wagę DELIRE"
          Ilekroć tamtędy przejeżdżam, poprawia mi się humor:)
      • kasica_k Nipplex! 20.08.09, 02:31
        Jest taka polska marka staników, proszę państwa! Znalazłam ją kiedyś w "Modnej
        bieliźnie". To mój debeściak :-)
        • butters77 Re: Nipplex! 20.08.09, 08:05
          Właśnie chciałam przypomnieć, że kiedys przywoływałaś Nipplex:)))
      • wodadobra Re: nazwex 23.08.09, 10:04
        To na moim podwórku jest doskonały przykład uobcojęzycznienia (chyba) nazwy
        sklepu. Za każdym razem kiedy przejeżdżam obok dostaję czkawki - sklep nazywa
        się SIKRET ;-)
        I doprawdy nie wiem jaka myśl przyswiecała osobie, która nadała taką nazwę.
        • luliluli Re: nazwex 24.08.09, 08:44
          haha:D może to jednak nazwa od nazwiska?? coś w rodzaju Sikorski-Kret - spółka?;))))
    • pasmois Re: Nazwy sklepów z bielizną. 19.08.09, 17:07
      Abrakadabra sie klania :)
      Kasico dzieki :).
      Powiem Wam jaka przyswiecala nam idea nazwy:
      po pierwsze primo - kojarzaca sie z branza
      po drugie primo - latwa do wymowienia zarowno dla Polakow jak i dla Obcokrajowcow
      po trzecie primo - majaca jakis pozytywny ladunek

      Przypatrujac sie reakcjom moich Klientek - chyba nam sie to udało :)
    • teresa104 Proponuję puścić wodze fantazji! 25.08.09, 14:03
      Jeśli macie jakieś pomysły na nazwę takiego sklepu i nie strzeżecie
      ich zazdrośnie z planem wykorzystania dla siebie - wpisujcie swoje
      propozycje.

      "Dwa Berety" - Przaśne. Ta. I gumka. Nakrycia głowy + pasmanteria.
      Odpada.

      "W Górę Serca" - może ściągnąć target moherowy na zmianę z
      prokuratorem, odradzamy.

      "Walory Bufory" - dla odmiany będziemy się borykać z tłumkiem
      pryszczatych, albo ryczących basowo sterydowców bez szyi. Do dupy.

      "Cała naprzód!" - Czemu nie "Pięć błota stóp"?

      "Staniczarnia" - trochę industrialne. Coś jak 'tokarnia'. Lepsze
      jednak niż "Oprzyrządowanie na panie".

      "Fabryka Stanika" - jak wyżej.

      "Biustoraj" - Biłgoraj?

      "Przymioty Kokoty" - A feee! No dobra: "Zalety Kobiety".

      "Kwestia Biustu" ...


      Poczułam się taka pusta.
      • juannita Re: Proponuję puścić wodze fantazji! 25.08.09, 14:29
        Sprobuje i ja ;)

        Praktycznie :
        101 stanikow (tylko ze taka nazwa troche zobowiazuje...)
        Stanikownia (jak walcownia)

        Troche bardziej pretensjonalnie :
        Buduar - to taki babski salonik (slowo wprawdzie pochodzenia
        fransuskiego, ale juz spolszczone ;)






        • teresa104 "Stanik na 102!" 25.08.09, 14:47
          Mamy świetność stanika i sugestię obwodów, powiedzmy, że szerokiej
          rozmiarówki.

          "Neglige oblige" - nie dość, że nie po polsku, to jeszcze obliż.
      • pierwszalitera Re: Proponuję puścić wodze fantazji! 25.08.09, 14:53
        "Staniczarnia" brzmi trochę jak mleczarnia. Polemizujące. ;-)

        "Biustorama" trochę jak rama na biust i Bananarama. ;-)
        Z reguły preferuję jednak nazwy bardziej poetyczne i mniej jednoznaczne, jak na przykład: "Marzenie Afrodyty", czy "Ogrody Sulejki". Może być też "Róg obfitości", albo "Złota miseczka". ;-)
        • teresa104 Re: Proponuję puścić wodze fantazji! 25.08.09, 14:57
          Kopakabana - dla tych, którzy wiedzą, co to 'kopa';)
          Nie wiem jednak, czym miałaby być reszta tej nazwy, tajemnicza,
          nawet dla mnie samej, "kabana".

          "Ogrody Sulejki" przeczytałam pierwotnie jako "Ogrody STulejki".

          "Róg Obfitości" może źle się kojarzyć tym, które uważają, że mają
          dziwny kształt piersi;)
          • luliluli Re: Proponuję puścić wodze fantazji! 25.08.09, 15:01
            >
            > "Róg Obfitości" może źle się kojarzyć tym, które uważają, że mają
            > dziwny kształt piersi;)

            obawiałabym się raczej, że sklep zostanie potraktowany jako miejsce z bardziej
            męskim asortymentem;)
            • teresa104 :) 25.08.09, 15:04
              No to może "Rów Obfitości"?

              Cokolwiek w płot ta kula.
              • luliluli Re: :) 25.08.09, 15:08
                teresa104 napisała:

                > No to może "Rów Obfitości"?
                >

                :))))

                brzmi dramatycznie, ja bym nie weszła ze strachu:P
          • pierwszalitera Re: Proponuję puścić wodze fantazji! 25.08.09, 15:21
            teresa104 napisała:

            > Kopakabana - dla tych, którzy wiedzą, co to 'kopa';)
            > Nie wiem jednak, czym miałaby być reszta tej nazwy, tajemnicza,
            > nawet dla mnie samej, "kabana".
            >
            > "Ogrody Sulejki" przeczytałam pierwotnie jako "Ogrody STulejki".

            Cabana, to po hiszpańsku chata, ale podobno nazwa Copacabana wywodzi się z języka indiańskich tubylców i związana jest z jakąś morską boginią, czymś w rodzaju Afrodyty.
            Zamiast Sulejka można napisać Zulejka, ale chyba wiele lepsze to nie jest.
            Mnie podobałby się też sklep pod nazwą "Afera", brzmi jakoś tak sensacyjnie- kobieco, albo "Więcej niż romans", daje nadzieję na długi związek między klientką, a sklepem. ;-)
            "Sekrety Barbary" jest też ładnie, jako, że Baśka miała fajny biust. ;-)
            • teresa104 Re: Proponuję puścić wodze fantazji! 25.08.09, 15:37
              Baśka miała fajny biust, a Gośka przytwierdzone dwa guziki;)
              www.nto.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20090821/REPORTAZ/246016544

              Sekrety Barbary - Tajemnica Cyca. Ewidentnie się wyprztykałam;)

              • pierwszalitera Re: Proponuję puścić wodze fantazji! 25.08.09, 15:49
                I jeszcze "Gracja, Transformacja i Migracja" oraz "Formuła B". ;-)
                • kasiadj07 Re: Proponuję puścić wodze fantazji! 25.08.09, 16:38
                  Dziewczyny, jesteście świetne! Aż się kaszą obiadową zakrztusiłam (ja
                  wiem, że to nie ładnie czytać przy jedzeniu:)
                  A wracając pośrednio do tematu, kiedyś słyszałam skargi pewnej pani w
                  średnim wieku - widząc napis na sklepie "wszystko dla baby" weszła,
                  mając nadzieję, że coś sobie kupi, a tam asortyment dla niemowląt:)
                  • teresa104 Ostatnio jadłam przy komputerze... 25.08.09, 17:18
                    ... i teraz mam pół notebooka do wymiany. Wraz z diagnostyką panowie
                    winszują sobie prawie sześć setek. Najlepsze było, że wszyscy
                    serwisanci za kluczową sprawę uważali to, czym klawiatura została
                    zalana. "No ale CZYM, CZYM pani zalała ten komputer?", "Nnnno,
                    zupą...", "Ale JAKĄ zupą??". A ja co na to, że grochówką? Z grochu,
                    z kartoflem, z kiełbasą świńską? Przecież panienki odżywiają się
                    sałatą rzymską z winegretem, ciumkają starannie odliczone płatki
                    linea fitness z mlekiem odtłuszczonym, ostatecznie spożywają
                    przyniesione przez gońca sushi.

                    W końcu wygrzebałam starą klawiaturę z piwnicy, podpięłam i śmigam.

                    Ile to staników mozna mieć za sześćset złotych!
                    • pierwszalitera Re: Ostatnio jadłam przy komputerze... 25.08.09, 17:28
                      teresa104 napisała:

                      Najlepsze było, że wszyscy
                      > serwisanci za kluczową sprawę uważali to, czym klawiatura została
                      > zalana. "No ale CZYM, CZYM pani zalała ten komputer?",

                      Hmm, może wartość kaloryczna płynu zalewającego ma jakieś znaczenie? Moja klawiatura potop wody mineralnej przeżyła bezuszczerbkowo, natomiast kawę z tłustym mlekiem już nie.
                      • teresa104 Re: Ostatnio jadłam przy komputerze... 25.08.09, 17:36
                        Rozkręciłam to dziadostwo i w środku było pełno grochowej mąki,
                        nawet majeranek się przedostał:)

                        Mam jeszcze drugi notebook, dziesięcioletni. Jest toporny, ma mało
                        pamięci, wyje i buczy, ale klawiaturę ma całkiem nieprzemakalną,
                        żadnej szpary. Ten nowy przy nim jest jak sito.
                    • kasiadj07 Re: Ostatnio jadłam przy komputerze... 27.08.09, 15:21
                      Ja na szczęście mam własnego informatyka w domu;) A najgorsze
                      przewinienie do którego się przyznaję, to jedzenie ciastek nad
                      klawiaturą na spółkę z moją kotką, skwitowane przez M. - no tak, znowu
                      kobity jadły przy komputerze... Na szczęście dość łatwo to naprawić,
                      wystarczy dobrze wytrząchać lub przeczyścić sprężonym powietrzem. Nad
                      notebookiem M. nie odważyłabym się jeść czegokolwiek:)
                      • teresa104 Ależ ja też mam informatyka w domu! 27.08.09, 18:27
                        Tylko że mój to sieciowiec i "w sprzęcie się nie będę grzebał".
                        Odnosi się też do pralki. Ustawienie programu prania pana od
                        komputerów kala, a wyjęcie prania i rozwieszenie hańbi.
                        Idę dolać babycośtam, ostatnie płukanie.
                    • elrosa Re: Ostatnio jadłam przy komputerze... 11.09.09, 11:28
                      O, ja swojego zalałam dwa razy - raz mineralną (przez pomyłkę wzięłam gazowaną), potem piwem. Na szczęście przeżył, dobrze, że nie musiałam nigdzie biegać :)

                      Co do nazw - drażni mnie tylko łączenie języków. Po wspomnianym sklepie "Wszystko dla baby" również spodziewałabym się (szeroko pojętych) artykułów dla kobiet, gdyby nazwa była cała po angielsku - proszę bardzo, produkty dla niemowląt. Obcojęzyczny wtręt w miejscu, gdzie można byłoby użyć polskiego wyrażenia, drażni mnie tak samo, jak błąd ortograficzny (czytaj: bardzo, mam nerwicę natręctw i to jest jedno z nich).
                  • luliluli Re: Proponuję puścić wodze fantazji! 26.08.09, 07:34
                    > A wracając pośrednio do tematu, kiedyś słyszałam skargi pewnej pani w
                    > średnim wieku - widząc napis na sklepie "wszystko dla baby" weszła,
                    > mając nadzieję, że coś sobie kupi, a tam asortyment dla niemowląt:)

                    uwielbiam takie obcojęzyczne udziwnienia;))))
                    w moim rodzinnym mieście zawsze zadziwiała mnie nazwa sklepu jubilerskiego
                    "ZŁOTO & GOLD":D
                    • wodadobra Re: Proponuję puścić wodze fantazji! 27.08.09, 18:47
                      No to może niekoniecznie nabiustnie, ale na bank staniki też sprzedają - mistrz
                      handlu ciuchami z drugiej ręki w moim mieście popisał się dowcipem, bowiem sklep
                      nazwał - TANI ARMANI ;-D
                      • wroblica Re: Proponuję puścić wodze fantazji! 27.08.09, 20:45
                        Wodze fantazji popuściłam ale samokrytycznie poległam juz po kilku
                        próbach:


                        Cud Sut - topornie i odstraszająco
                        Front Baby - zbyt feministycznie, politycznie i radykalnie
                        Bimbały - pomysł mojego małzonka...., ekhm,... nie skomentuję



Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka