Annaberg

27.04.06, 01:07
Piyrszo rozsondno wystawa na tyn tymat ?
miasta.gazeta.pl/katowice/1,35019,3309179.htmlOby....
    • eug50 Re: Annaberg 28.04.06, 15:58
      tsza by to łobejrzeć
      • amoremio Re: Annaberg 29.04.06, 21:26
        Ino jak mo byc objektywno,
        to cza by coby boly tysz "wplatane"
        (pro)niemieckie listy,wiersze i piesni.

        Bo inkszyj, to mom trocha takje niydobre deja vue.
        Widziolech jusz niyjedna "naukowo" "ekshibicja" lo Slonsku.....

        Ale mosz recht, cza by oglondnoc.
        Leci dugo, to mi sie sicher udo.
        • eug50 Re: Annaberg 29.04.06, 21:35
          Jak nie łoboczymy, to nie bydymy wiedzieć co tam dali ale na za wiela niy licza
    • eug50 Re: Annaberg 02.05.06, 10:27
      Parę informacji o przywódcach Powstań Śląskich( dodatek specjalny DZ)
      "Ślązacy chwycili za broń"
      a ci ślązacy to-
      Maciej Mielżyński ziemianin z woj wielkopolskiego z Chobienic pow Wolsztyn
      Kazimierz Zentkeller z Jędrzejowa na kieleczcyżnie
      Puszczyński Tadeusz, pseud. Konrad Wawelberg bliska mu była ziemia radomsk

      Michał Grażyński urodził się w Gdowie pod Krakowem, w biednej wielodzietnej
      rodzinie nauczyciela wiejskiego, jako Michał Kurzydło. Gdy miał kilka lat,
      ojciec pod presją żony zmienił chłopskie nazwisko rodziny na literackie
      Grażyński, od tytułu poematu Mickiewicza
      Jakoś dziwni to ślazacy
      Jak wystawa na Annabergu ma wyglądać tak jak ten dodatek to nie ma po co jechać!
      • rico-chorzow Re: Annaberg 03.05.06, 03:22
        ok.30.000 ludzi,łącznie z Janem Kiepurą(chłopak z Sosnowca;)
        40 000 karabinów
        ponad 200 pojazdów(o rowerach nie wspominamy)
        pociągi pancerne(są różne dane 3-11),jeden wąskotorowy
        3-5 dział
        logistykę
        dowódców(100% do 120%)
        finansy:))(gotówka:))

        dostarczyła "macierz":))) na tzw.powstanie III "śląskie",wysiłek przegranego w
        plebiscycie państwa polskiego był duży,nie wolno też zapomnieć,znój i
        zacietrzewienie tego państwa polskiego w wpajaniu Slązakom polskości i polskiej
        historii Sląska:)

        Yno na Anabergu dostali richtich wpie....;))),żeby tak po polsku było....do
        zrozumienia;))

        Tak do przypomnienia,część Górnego Sląska pozostała po tej brzydkiej niemieckiej
        stronie w 1936 uzyskała produktywność z roku 1921,o czym część Górnego Sląska-
        zbrojnie (po przegranym plebiscycie)-,odjęta przez Polskę resztcie Górnego
        Sląska,mogła tylko marzyć:(,od tego czasu(1922)można zauważyć powolny upadek Lux
        ex Silesia,po dziś.Ktoś tam pisał o drogach w Chorzowie,dobrze,do
        pocieszenia,jeszcze w 1980 roku na dźwigarach dźwigu spiekalni huty Kościuszko
        były odlane nazwy producenta (ktoś zapomiał wyszlifować) -Königshütte-,;))
        • fyrlok Re: Annaberg 04.05.06, 03:54
          a na Annabergu
          groby modych kadetów
          ze Lwowa......
    • amoremio Re: Annaberg 04.05.06, 05:38
      polecom lektura :
      miasta.gazeta.pl/katowice/1,35055,3313625.html
      • rico-chorzow Re: Annaberg 05.05.06, 01:56
        Około roku temu zbestrzeszczono groby powstańców "śląskich" w
        Sosnowcu,fakt!!!,kto to był?!
    • palec1 Re: Annaberg 13.05.06, 03:28
      Powstania na trzy głosy
      Józef Krzyk 12-05-2006 , ostatnia aktualizacja 12-05-2006 13:36


      Władysław Wilkowski z Zalesia Śląskiego przez trzy lata służył w Wehrmachcie.
      Wiele razy mógł uciec, ale gdyby to zrobił, wydałby wyrok na ojca, którego
      hitlerowcy uwięzili w Buchenwaldzie

      Zalesie to sołectwo na terenie gminy Leśnica u stóp Góry św. Anny. Podczas III
      powstania śląskiego toczyły się tutaj ciężkie walki. Większość mieszkańców
      Zalesia sympatyzowała wówczas z broniącymi wzgórza powstańcami, a pobliskiej
      Leśnicy - z niemieckimi oddziałami, które je zdobywały. Zdarzało się, że sąsiad
      strzelał do sąsiada. Opowiada o tym otwarta kilka dni temu wystawa w tutejszym
      Muzeum Czynu Powstańczego. Ale choć od krwawych walk minęło już 85 lat, wciąż
      niechętnie się tu o tym mówi. Na wystawę mało kto się wybiera.



      Opcja pierwsza: polska szkoła

      Wilkowski z Zalesia w czerwcu skończy 81 lat i wystawy nie widział, bo rzadko
      już wychodzi z domu. Gospodarstwa dogląda syn. Może jeszcze liczyć na córkę i
      drugiego syna, który ostatnio dorabia w Holandii. Wilkowski jest dumny z
      dzieci, że żadnemu z nich nie przyszła ochota wyjechać do Niemiec, jak wielu
      innym ludziom z tych stron. - My są stąd - podkreśla Wilkowski i piękną
      polszczyzną opowiada o swoim ojcu. Urodzony w 1887 roku Józef Wilkowski w
      czasach powstań śląskich znał się z Wojciechem Korfantym, Arką Bożkiem, a potem
      z Jerzym Ziętkiem. Zakładał polski Bank Ludowy w Zalesiu.

      Po polskiej stronie zaangażował się od dziecka. Od nauczyciela podobno nieraz
      obrywał lanie za to, że w szkole mówił śląską gwarą, a nie po niemiecku. Pół
      wieku później w tej samej szkole jego wnukom nauczycielka wpisywała dwóje za
      to, że mówili gwarą, a nie po polsku.

      Wilkowski, który szkołę w Zalesiu zaliczył jeszcze za niemieckich czasów,
      zapamiętał, że nawet nauczyciel języka niemieckiego musiał często uciekać się
      do polskich słówek, bo inaczej uczniowie by go nie zrozumieli. Dwujęzyczny był
      też miejscowy kościół: w niedziele ksiądz odprawiał najpierw msze święte po
      polsku, a potem po niemiecku.

      Dopiero po dojściu Hitlera do władzy rygory się zaostrzyły. Józefowi
      Wilkowskiemu władze nie mogły darować udziału w III powstaniu śląskim i
      działalności w Związku Polaków w Niemczech. 11 września 1939 roku gestapo
      przyszło po niego, aresztowało i osadziło w obozie koncentracyjnym w
      Buchenwaldzie. Pod koniec marca 1942 roku hitlerowcy skonfiskowali mu
      gospodarstwo i kazali przeprowadzić się rodzinie do powiatu niemodlińskiego,
      jako Polacy byli podejrzani. - Dali nam pół godziny na spakowanie - wspomina
      pan Władysław. Wkrótce potem został powołany do Wehrmachtu. - Iść albo nie iść?
      Jakbym nie poszedł, zabiliby ojca - tłumaczy. Trafił najpierw do Francji, potem
      na front wschodni. Podczas jakiejś przepustki pozwolono mu pojechać do
      Buchenwaldu. Wrażenie było niesamowite: niemiecki żołnierz odwiedzał więzionego
      za polskość ojca.

      Pod koniec wojny dostał się do sowieckiej niewoli. Po jakimś czasie jeńców
      postawiono na placu apelowym. Gdy przyznał się, że jest Polakiem, wyprawili
      razem z innymi pociągiem na Śląsk. W domu już czekał ojciec, wyzwolony kilka
      miesięcy wcześniej z obozu. - Nie wrócił tylko mój brat, z frontu przyszła
      krótka wiadomość: zaginiony - wspomina.



      Opcja druga: złość musi zarosnąć

      Paul Vogel jest od Wilkowskiego o trzy lata starszy, tak jak on służył w
      Wehrmachcie i mieszka dwie ulice dalej. Przez pół życia - od 1945 roku -
      nazywał się Paweł Falkowski, nazwisko nadał mu polski urzędnik w gminie, bo
      Vogel brzmiało zbyt niemiecko. Do rodowego wrócił kilkanaście lat temu. Był też
      jednym z inicjatorów założenia koła Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Niemców
      w Zalesiu. Z początku zapisało się 65 osób, zostało kilka. Niektórzy myśleli,
      że rząd niemiecki da im marki na podróże, a przewodniczący nie poradził nawet
      samemu mówić, ledwo czytał z przyniesionej niemieckiej gazety. - Od razu
      wszystkim powiedziałem, że opowieści o markach to bajki i że żadne z nas
      Niemcy, jeśli nawet mówić po niemiecku nie potrafimy. Co najwyżej ludzie
      pochodzenia niemieckiego.

      O powstaniach śląskich Vogel mówi krótko: to była wielka nienawiść i złość,
      czas wreszcie, żeby zarosła.

      Gdy pytam, jak to było w Zalesiu w czasach powstań, długo nie odpowiada. Już
      wsiadam do samochodu, gdy podchodzi i mówi:

      - Nie zapominaj ziemi, gdzie twoja kolebka stała, bo drugiej takiej nigdzie nie
      znajdziesz.



      Opcja trzecia: to tylko propaganda

      Wracam do Leśnicy. W Muzeum Czynu Powstańczego panorama w małej rotundzie. Na
      obwodzie rozstawione duże zdjęcia. Na nich grupki ludzi, po kilka, czasami po
      kilkadziesiąt osób, pozują do pamiątkowych fotografii. Podpisane: "Powstańcy w
      Zawadzkiem", "Oddział sanitarny z Brzezia", "Niemiecki oddział w czasie
      powstań".

      Trzeba się dobrze przyjrzeć, żeby na tych zdjęciach odróżnić Niemców od
      Polaków. Ani jedni, ani drudzy nie mieli mundurów. Ponad fotografiami rozmazane
      postacie mężczyzn i kobiet. Giną w półmroku i mgle. Tutaj już nie ma siły, żeby
      odróżnić, kto Polak, a kto Niemiec. Wszyscy byli jednakowo uczestnikami,
      ofiarami i tymi, którzy po ofiarach płakali. W Leśnicy mniejszość niemiecka
      jest dużo liczniejsza niż w Zalesiu. Tu mieszka też reprezentujący kiedyś
      Niemców w Sejmie RP Helmut Paździor. Nie wybierają się na wystawę, bo dla nich
      to tylko jeszcze jedna "polska propaganda".

      Nie znalazłem jednak takiego, kto by się to zgodził mówić pod nazwiskiem. - Już
      mnie dosyć od Goebelsów nawyzywali - tłumaczy jeden z nich.

      Kiedy pytam o powstania śląskie, słyszę takie opowiadanie: - Niech pan sobie
      wyobrazi, że mieszkający na Śląsku Niemcy chwytają dziś za broń i proszą o
      przyłączenie do państwa niemieckiego. Jakby ich potraktowała polska władza?
      Oddałaby Śląsk bez oporu? A jakby nazwano Niemców - obywateli polskich, którzy
      chwycili za broń przeciw Polsce? Czy nie zdrajcami? No to nie dziwcie się, że
      my o powstaniach słyszeć nie chcemy.

      Po wojnie, jak przed nią

      Muzeum Czynu Powstańczego mieści się w przedwojennym Domu Polskim. Próbowali go
      zniszczyć hitlerowcy. O mało by nie zniszczał na początku lat 60., ale wtedy
      upomnieli się o niego miejscowi mieszkańcy, m.in. Wilkowscy - Józef i
      Władysław, który wtedy był tu radnym. Pomógł im Ziętek. Władysław Wilkowski
      opowiada o swym ojcu, że po wojnie walczył jak przed nią - dzięki temu szkoła
      przeprowadziła się do nowego budynku, powstały remiza i kanalizacja. Ale dziś
      coraz mniej osób o tym pamięta, mogiłami powstańczymi nikt się już nie
      interesuje. Za to odnowione są te, w których spoczywają szczątki żołnierzy
      niemieckich.



      miasta.gazeta.pl/katowice/1,35055,3340877.html

      • sloneczko1 Re: Annaberg 18.05.06, 10:54
        Kiedy pytam o powstania śląskie, słyszę takie opowiadanie: - Niech pan sobie
        wyobrazi, że mieszkający na Śląsku Niemcy chwytają dziś za broń i proszą o
        przyłączenie do państwa niemieckiego. Jakby ich potraktowała polska władza?
        Oddałaby Śląsk bez oporu? A jakby nazwano Niemców - obywateli polskich, którzy
        chwycili za broń przeciw Polsce? Czy nie zdrajcami? No to nie dziwcie się, że
        my o powstaniach słyszeć nie chcemy.

        nic dodać,nic ująć.........
        • eug50 Re: Annaberg 18.05.06, 17:51
          sloneczko1 napisała:

          > Kiedy pytam o powstania śląskie, słyszę takie opowiadanie: - Niech pan sobie
          > wyobrazi, że mieszkający na Śląsku Niemcy chwytają dziś za broń i proszą o
          > przyłączenie do państwa niemieckiego. Jakby ich potraktowała polska władza?
          > Oddałaby Śląsk bez oporu? A jakby nazwano Niemców - obywateli polskich,
          którzy
          > chwycili za broń przeciw Polsce? Czy nie zdrajcami? No to nie dziwcie się, że
          > my o powstaniach słyszeć nie chcemy.
          >

          >
          > nic dodać,nic ująć.........
          Jak to nic dodać , trzeba koniecznie dodać ,że przywódcy tego fikcyjnego
          powstania przenikneli na Śląsk z Bawari Hesji, Szwabi i Westfali
          • sloneczko1 Re: Annaberg 18.05.06, 23:38
            eug50 napisał> sloneczko1 napisała: .............
            Czy nie zdrajcami? No to nie dziwcie się
            > , że
            > > my o powstaniach słyszeć nie chcemy.
            > >
            > > nic dodać,nic ująć.........
            > Jak to nic dodać , trzeba koniecznie dodać ,że przywódcy tego fikcyjnego
            > powstania przenikneli na Śląsk z Bawari Hesji, Szwabi i
            Westfali
            o czym Ty teraz piszesz?może rozwiniesz tę myśl?
            • rico-chorzow Re: Annaberg 19.05.06, 00:45
              Dyć biere Ciy pod....,Sonecko:))
            • fyrlok Re: Annaberg 19.05.06, 13:18
              Pszeca jasne, co miol na mysli Ojgyn:

              3/4 tych "spontanicznych" "powstan" i "zrywów" "ludu slonskiego",
              to byl podciep z Polski (Poznan,Zaglymbie,Kraków,Warszawa,Lwów),
              material, ludzie, bron, forsa, konsultacje/informacje, propaganda, .....
              Na Annabergu mosz do dzisiej groby Lwowiaków, to niy wic.
    • hermann5 Re: Annaberg 19.05.06, 01:29
      Ciekawe, dlaczego do tej pory nie znalazł się żaden polski historyk, który
      wziąłby się za opracowanie tego wszystkiego, co zgromadzono w Instytucie Józefa
      Piłsudskiego w Nowym Jorku:

      www.pilsudski.org/Polish/Zbiory/Archiwum/Archiwum-008.html
      Dlaczego nie udało się do tej pory sprowadzić do Polski kopii zgromadzonych tam
      materiałów (839 jednostek archiwalnych) i polscy historycy wolą pisać o
      bezimiennych masach powstańczych, zamiast rzetelnie przejrzeć istniejące listy
      ewidencyjne oddziałów?

      Myślę, że interesująca byłaby zawartość takich jednostek, jak np.

      Dowództwo Główne Milicji Górnośląskiej, Sosnowiec: spis osób biorących udział w
      powstaniu z bronią w ręku.

      albo

      Milicja Górnośląska w Szczakowej, Oświęcimiu, Szpital zapasowy w Dziedzicach:
      imienny spis oficerów, karty zaprowiantowań, dokumenty podróży, karty służbowe.

      Ciekawe byłyby też:

      Ewidencja obozu Oświęcim
      Książka ewidencyjna obozu Szczakowa
      Listy ewidencyjne obozu Zawiercie

      Kto przebywał i szkolił się w tych obozach?

      Listy ewidencyjne – Pszczyna, Koźle, rocznik 1886
      Listy ewidencyjne – Pszczyna, rocznik 1887
      Listy ewidencyjne – Pszczyna, rocznik 1888
      itd.

      Czy na obszarach opanowanych przez insurgentów prowadzono pobór?
      • fyrlok Re: Annaberg 19.05.06, 13:29
        Godne uwagi:

        Czesc dokumentów i korrespondencji (np.rozkazy)
        byla tez w jezyku.....niemieckim :)
Pełna wersja