Dodaj do ulubionych

100 dni Donka...

IP: *.adsl.inetia.pl 23.02.12, 09:52
pitbul.pl/fmfiles/donek5.jpg
Lista zasług Donka jest długa i każdy powinien mieć szanse ją zobaczyć:

2011:
podwyżka podatku VAT
podwyżka podatku CIT
podwyżka AKCYZY
podwyżka podatku od ciężarówek
podwyżka opłaty klimatycznej
podwyżka składki rentowej
podwyżka wieku emerytalnego
podwyżka podatku gruntowego
podwyżka opłaty targowej
podatek od miedzi
akcyza na węgiel
likwidacja dopłat za leki na receptę
likwidacja ulg (jak na internet, rodzinne, na edukacje i kursy, przedsiębiorcze)

2010:
-wprowadzenie e-myta
-podatek pielęgnacyjny, 1 % dochodów brutto,
-podniesienie opłaty rejestracyjnej dla samochodów,
-anulowanie budów połowy autostrad
-totalny chaos z pociągami
-likwidacja ulg na obowiązkowe biokomponenty do paliwa,
-umorzenie miliardowych długów Rosji za gaz (bez powodu, w ramach przyjaźni polsko radzieckiej)
-likwidacja ulg na internet,
-zamrożenie składek do OFE,
-ogołocenie Funduszu Rezerwy Demograficznej
-zatrudnienie ponad 100 tysięcy nowych, zbędnych urzędników
-"kreatywna księgowość", czyli liczenie szarej strefy (to jeszcze niepewne)
-ustawa o zabieraniu dzieci pod BYLE pozorem na wzór Szwecji
-portret prezydenta w każdej ambasadzie (ostatnio było tak za Gierka)
-spotkanie ambasadorów Polski z całego świata z Sikorskim i Ławrowem (byle służby specjalne Rosji, obecnie sprawy zagraniczne) w celu wyznaczenia "wskazówek".
-obłożenie VATem (najwyższym) kursów kształcących i szkoleń, w tym na prawo jazdy.
-ustawa, mówiąca, że jeśli jest ryzyko, że dług przekroczy 55 % wartości PKB, VAT AUTOMATYCZNIE będzie podwyższany, czyli w 2012 VAT 25 %, najwyższy w Europie
-Pożyczka z EBI 2 miliardów Euro. Najwyższa pożyczka, jakiej Europejski Bank Inwestycyjny udzielił od 2004.
-brak JAKICHKOLWIEK uzgodnień w sprawie gazociągu z Rosji do Niemiec. W efekcie, Polscy rybacy jako jedyni nie dostają odszkodowań (Szwedzi i Estończycy dostają równowartość 150 tys złotych każdy).
-zablokowanie możliwości wpływania do portów w CAŁEJ POLSCE statków o zanurzeniu większym niż 7-8m. Statki te kierowane są do Niemiec.

www.youtube.com/watch?v=jXeXuteSNPA&feature=player_embedded

-Umowa na gaz z Rosja, o której Unia Europejska wyraziła się, ze jest skrajnie niekorzystna dla Polski, a w kraju "uzgadniaczom" grozi za nią obecnie Trybunał Stanu.
Za TEN SAM gaz z Rosji Niemcy płacą 20 % mniej, Anglicy 50 % mniej !!!

+ najciekawsze propozycje w roku bieżącym:

-emerytury 67 dla kobiet,
-acta,
-pożyczki bankrutom

To ci dopiero (przy)wódca/e...
Obserwuj wątek
    • lechowski51 Re: 100 dni Donka... 23.02.12, 12:16
      Dzisiaj nie ma juz "siepacza" Ziobry wiec jest "sprawiedliwosc dla naszych".Siedza w wiezieniach pijani rowerzysci a Salon i aferzysci czuja sie wspaniale w III Rzeczpospolietej
      polskalokalna.pl/wiadomosci/mazowieckie/news/skandal-w-warszawskim-sadzie,1763420
      fakty.interia.pl/polska/news/rmf-zeznania-dochnala-pograzyly-generala,1725816
      --
      nie rupmy polityki - rupmy to na czym się znamy - czyli nic , bo najważniejsza jest woda w kranie
      • Gość: olo Re: 100 dni Donka... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.12, 13:01
        Z najnowszych prognoz Komisji Europejskiej wynika, że polska gospodarka w tym roku urośnie o 2,5 proc. To najwięcej spośród wszystkich krajów UE.
        biznes.gazetaprawna.pl/artykuly/596760,ke_prognozuje_polska_liderem_wzrostu_w_europie_pkb_w_2012_r_wyniesie_2_5_proc.html


        Ale to nie ważne, najważniejsze to nasr.ać na swój kraj. Wyszukać jakiegoś newsa, jaki to straszny terror jest pod rządami Tuska i jak to było świetnie, cudownie po prostu za Kaczyńskiego.

        Typowy styl nienawidzących wszystkiego nieudaczników...


        aha.. i jeszcze zachęcić do zwiedzania Arizony. Choć nigdy się tam samemu nie było..
        • Gość: Darko Re: 100 dni Donka... IP: *.ip.netia.com.pl 23.02.12, 14:36
          Wielce szanowny olo,

          Wskaźnik wzrostu PKB współcześnie nie jest powodem do podniety. Chiny mają średnio 3 razy większy i co z tego.
          Jak ci brakuje wiedzy, to poguglaj kto zaje....ł wzrost PKB, bo nie jest tak, że społeczeństwo odczuwa ten wzrost. Od 2005, czyli w ciągu 7 lat, PKB wzrósł blisko 25 procent. Powinniśmy być bogatsi, a tak jakby było coraz mniej pieniędzy.
          Przynajmniej Tusk & Rostowski tak twierdzą.
          I to coraz bardziej widać.
          GDZIE TE PIENIĄDZE ???
          Wiesz TY coś na ten temat ???
        • lechowski51 Re: 100 dni Donka... 23.02.12, 14:39
          Moze zamiast o prognozach rozmawiajmy o faktach?.
          ...a Arizone polecam.Jak chcesz to moge Ci udostepnic zdjecia z Wielkiego Kanionu,kolorowych wydm czy skamienialego lasu.
          --
          nie rupmy polityki - rupmy to na czym się znamy - czyli nic , bo najważniejsza jest woda w kranie
          • Gość: nikita Re: prl ma racje IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 23.02.12, 14:54
            lechowski - gospodarka i pieniadze to twoj slaby punkt. Nie znasz sie na tym, podobnie jak olo ktory wierzy tuskowej ksiegowosci kreatywnej. Skoro jest tak dobrze to dlaczego rosnie zadluzenie, bezrobocie, otwarty najazd na portfele emerytow i rencistow, wyciaganie grosza z kieszeni najbiedniejszych.

            Prl ma racje podnoszac te tematy bo sa o niebo wazniejsze niz zolnierze przekleci, bandy upa, wolyn, katyn czy "mord" na kaczynskim i jego swicie.
            • lechowski51 Re: prl ma racje 23.02.12, 15:06
              Tym sie roznimy nikita ze ja uwazam i gospodarke i sfere ducha za rownie wazna.Komunizm zabierajac nam elementarne prawo do Wolnosci, Prawdy i Wlasnosci czynil z naszego kraju obore z drewnianym zlobem.Dzisiaj w porownaniu z komunizmem mamy zlob ze zlota ale to nie znaczy,ze wyzbylismy sie ludzkich potrzeb do Prawdy i Wolnosci.
              --
              nie rupmy polityki - rupmy to na czym się znamy - czyli nic , bo najważniejsza jest woda w kranie
              • Gość: olo Re: prl ma pełne portki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.12, 15:54
                @nikita biedactwo, już zdążyłeś ochłonąć po ciosie jakim jest fakt, że ta jak sądzisz zbiedniała Polska kupuje sobie największa kanadyjską kopalnie miedzi ? Co co teraz napiszesz?, że to fatamorgana? Żal mi ciebie.

                @darko, czy wiesz ilu Polaków dysponuje majątkiem (chodzi o aktywa) ponad milion dolarów? 50 tysięcy, to przypomnij mi miłośniku PRLu, ilu wtedy Polaków miało takie pieniądze? Uprzedzając twoje żale, od razu napisze, że i teraz i wtedy są biedni ludzie podobnie jak na całym świecie, ale nikt już w Polsce nie pracuje za$20 na miesiąc. Chciałbyś wrócić do tego?

                A teraz na deser @lechowski z @prl jakoś dziwnym zbiegiem okoliczności ze swoimi poglądami na Polskę stawiacie się w jednym rzędzie z tymi to oto znafcami :
                wyborcza.biz/biznes/1,100896,11214275,Gazprom_sprzeciwia_sie_wydobywaniu_lupkow_w_Polsce.html
                Ci, to normalne, życzą Polsce jak najgorzej.. takie sa @lechowski fakty, chcesz o tym podyskutować?


                A zdjęcia z Arizony ? w Googlach pełno.. jakbyś był w USA, to nie miał być tak ciasnego mózgu..
                • Gość: Darko Re: prl ma pełne portki IP: *.pppoe.sistbg.net 23.02.12, 16:23
                  Szanowny panie olo,

                  Na wstępie mojego listu pragnę podziękować za otwarcie moich oczu. Nie miałem zupełnie świadomości, że zegar zapier....jący pod reklamą w Warszawie nie liczy mojego długu, lecz liczy majątek przetranferowany do zaradnych mieszkańców mojego kraju. Uspołecznianie strat, czyli obarczanie nimi mnie, jako ten element mało zaradny i przedstawiający postawę roszczeniową oraz prywatyzacja zysków do kieszeni tych obrotnych, z głową, pomysłem na życie to bardzo prosty plan. W pewnym momencie:
                  primo - nie będę w stanie udźwignąć tego ciężaru transferu,
                  secundo - jeszcze lepiej wyjadę poza obszar jurysdykcji ekonomicznej
                  co niewątpliwie zbliży nas do aktualnej sytuacji w Grecji.

                  Pytanie, tylko jedno:

                  czy ci, ktorzy uzbierali te miliardy USD zechcą udźwignąć cieżar obsługi zadłużenia, czy jak bogaci Grecy wywiozą kasę do Szwajcarii? Mam niejasne przeczucie, że obecna ekipa potrafi znaleźć dodatkowe pieniądze tylko u dzieci, zmarłych, chorych czyli u nieudaczników. A przecież zmarli powinni sami sobie kopać groby, chorzy niech leżą w łóżkach a dzieci przed urodzeniem się zaborcjonuje.

                  Ile z tego będzie kasy! Jak będziemy bogaci!
                  I wystarczy wtedy ze dwa razy akcyzę w gore i już się budżet domknie.

                  I wystarczy na stadion w cenie kosmodromu i metro w cenie alpejskiego tunelu.

                  I na tajne aneksy do umów menadżerskich też wystarczy.

                  W końcu trzeba robić tom średniom klase w Polsce, no nie ?
                  • lechowski51 Re: prl ma pełne portki 23.02.12, 16:29
                    ...a jak olo zostaniesz dzieki Naszemu Ukochanemu Przywodcy sredniom klasom to wybierzesz sie do Arizony.Tutaj zamiescilem dla zachety kiladziesiat zdjec.Jak znajdziesz choc jedno w googlach to funduje nagrode w postaci wyjazdu do Warszawy abys zobaczyl ten zegar o ktorym pisze darko.
                    fotoforum.gazeta.pl/u/lechowski51.html

                    --
                    nie rupmy polityki - rupmy to na czym się znamy - czyli nic , bo najważniejsza jest woda w kranie
                      • Gość: Darko Re: prl ma pełne portki IP: *.pppoe.sistbg.net 23.02.12, 17:03
                        Podchodząc do problemu ekonomicznie to każdy Polak powoduje statę na około 110 zł miesięcznie.
                        Więc, im mniej Polaków w Polsce tym straty będą mniejsze.

                        Takie proste!
                        Chociaż z drugiej strony, jak zostaną w Polsce sami z tajnymi aneksami do umów menadżerskich to starty na jednego Polaka mogą wzrosnąć.

                        • Gość: olo Re: prl ma pełne portki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.12, 17:54
                          @Darko szanowny, ty pewnie chciałbyś, by polscy specjaliści pracowali za miskę śliwek ?A wiesz ile trzeba się uczyć by pokierować budową w centrum sporego miasta olbrzymiego stadionu? Tobie się wydaje, że to takie proste, pewnie ze szwagrem byś dał radę, bo już zbudowałeś wychodek za stodołą, to się znasz..


                          To ile ten gość powinien zarobić, 1500 starczy?
                          Żółć cię z zazdrości zalewa.
                          • Gość: Darko Re: prl ma pełne portki IP: *.pppoe.sistbg.net 23.02.12, 18:09
                            Znam kilku inżynierów po praktykach na obiektach przemysłowych. Ci starsi budowali Irak i Libię. Ci młodsi mają na koncie kilka dużych obiektów. Każdy z nich poprowadziłby LEPIEJ i TANIEJ budowę tej szopy.
                            Chyba, że od razu było założenie, że ma być TAK SOBIE I DROGO.
                            Stadion w dalszym ciągu nie odebrany.
                            Premia na koncie.
                            Tajne aneksy nie ujawnione.
                            Bareja?
                            NIE ;-)
                            To Polska Tuska ;-)
                      • lechowski51 Re: prl ma pełne portki 24.02.12, 09:16
                        Wiedzialem olo ze jestes tarnobrzeskim Ludwigiem von Misesem ale nie wiedzialem ze fotografujesz dla National Geographic.Ja niestety nie mam takich ambicji i zdolnosci.Jezdzac po swiecie jak tysiace ludzi dokumentuje miejsca gdzie bylem.W przeciwienstwie do Ciebie nie zarzucam innym ze konfabuluja.
                        Skoro tak swietnie znasz okolice zamieszczone na zdjeciach a pokazujace Chasydow zamieszkujacych Borough Park,to powiedz na ktorym street idac 13 Ave w kierunku Bay Ridge konczy sie strefa zamieszkania tych "starozakonnych Amerykanow"?.
                        --
                        nie rupmy polityki - rupmy to na czym się znamy - czyli nic , bo najważniejsza jest woda w kranie
                        • Gość: olo Re: prl ma pełne portki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.12, 17:24
                          lechowski51 napisał: powiedz na ktorym street idac 13 Ave w kierunku Bay Ridge konczy sie strefa zamieszkania tych "starozakonnych Amerykanow"?

                          hhaha @lechowski, zabawny jesteś. Tak mnie zwyzywałeś od małolatów a tu masz, niepokój, może on tam był?

                          Coś ci wyjaśnię @lechowski, oglądanie Żydów w lisich czapach jakoś mnie niespecjalnie interesuje, tym się różnimy. I nie wiem gdzie kończy się ta "strefa", Może gdzieś w okolicach 60th Street, choć na skrzyżowaniu 13th Avenue i 57th Street stoi katolicki kościół a to trochę bliżej, gdzieś tam powiedzmy.

                          Moim zdaniem dużo ciekawsza jest New Utrecht Avenue, dokładnie to co znajduje się nad nią. To 'the elevated train line' nie wiem jak to trafnie nazwać po polsku, chyba estakada? choć to z francuskiego. Ten inżynierski majstersztyk został zbudowany 100 lat temu i jest piękny. Lubię odwiedzać takie miejsca. "Zagrał" główną rolę w jednej z najlepszych scen ze ścigającymi się autami, w filmie Francuski Łącznik. Jak nie oglądałeś to naprawdę polecam.

                          więcej na takie egzaminy nabrać się nie dam...
    • Gość: prl To Polska Tuska IP: *.adsl.inetia.pl 24.02.12, 14:01
      Gość portalu: Darko napisał(a):

      > Znam kilku inżynierów po praktykach na obiektach przemysłowych. Ci starsi budow
      > ali Irak i Libię. Ci młodsi mają na koncie kilka dużych obiektów. Każdy z nich
      > poprowadziłby LEPIEJ i TANIEJ budowę tej szopy.
      > Chyba, że od razu było założenie, że ma być TAK SOBIE I DROGO.
      > Stadion w dalszym ciągu nie odebrany.
      > Premia na koncie.
      > Tajne aneksy nie ujawnione.
      > Bareja?
      > NIE ;-)
      > To Polska Tuska ;-)

      Wcześniej firmą kierował i rządził dyrektor… teraz to się menedżer nazywa, a różnice wykazałeś!

      To Polska Tuska… właśnie tak! Jego rządy stanowią szczytowe osiągnięcie światowe, co pozwala mu rządzić bez rządzenia… To ewenement na światową skalę… i za to wkrótce może zdobyć nagrodę Nobla… żeby nie powiedzieć Bubla...

      W warunkach ogłupionego przez 20 lat społeczeństwa, które oczekuje na cud wejścia do lepszego świata, nawet np. to, że nikt już w tym kraju nie pyta, kiedy benzyna będzie po sześć… tylko „kiedy będzie po siedem”?... i ludzie zgodzą się na sześć, gdyż to jest przecież znacznie lepiej, niż przyszłe siedem…

      Takie są m. in. zasady rządzenia Donkeya opracowane przez Ministerstwo Prawdy… Ministerstwo to na wzór praw Murphy`ego opracowało również Prawo Donalda… i tak:

      1. „W ogłupionym społeczeństwie nawet ci, co nie wierzą w Boga, nie przestali wierzyć w cudy”.
      2. „Dla ogłupionego społeczeństwa nie jest ważne, czy obiecane cudy się spełnią, tylko czy społeczeństwu cudy się obieca”.
      3. „Każdy ma prawo do wielkich marzeń nawet wiedząc, że się nie spełnią”.
      4. „Nic tak lepiej nie wybije zębów opozycji, jak oskarżenie jej, że wybijała zęby”.
      5. „Jeśli chcesz obrzucić kogoś gównem, zrób to z miłością, gdyż miłość ci wszystko wybaczy”.
      6. „Przed nadchodzącym krachem mów zawsze, że krach byłby większy, gdyby rządziła opozycja”.
      7. „Wzrost cen żywności jest możliwy tak długo, jak długo ludzie będą jedli”.
      8. „Obiecaj, że wszystkim będzie się żyło lepiej, gdyż zawsze znajdziesz kogoś, komu się żyje lepiej”.
      9. „Obiecaj, że wszystkim będzie się żyło lepiej, gdyż zawsze znajdziesz kogoś, komu się żyje lepiej”.
      10. „Gdy stracisz władzę na skutek krachu zapamiętaj, że możesz ją odzyskać, gdy krach minie - obiecując nowe cudy”.


      I tym sposobem Donkey wyprowadził prosty wzór na zdobycie i utrzymanie władzy… Ale mamy w końcu do czynienia z człowiekiem nieprzeciętnym… geniuszem Kaszub właśnie….

      No to teraz już tylko krok od powszechnego szczęścia…
      I tylko jedno pytanie nurtuje… Jak długo ludzie będą jeszcze jedli?...



      • Gość: Michał Re: To Polska Tuska IP: *.flash-net.pl 24.02.12, 15:48
        Przed nadchodzącym krachem mów zawsze, że krach byłby większy, gdyby rządziła
        opozycja.

        Powszechnie bowiem wiadomo, że jak będzie rządził Kaczor, to czeka nas Grecja, Białoruś i Madagaskar. A może zechce jeszcze wracać do IV RP? Wtedy to już będzie katastrofa. Znowu rozpocznie wojnę z Niemcami i Rosją i będzie wykopywał rurę z dna Bałtyku. I jeszcze GAZPROM będzie musiał spłacac długi i obniżyć ceny gazu do tych, które mają w Niemczech.
        NO PRZECIEZ TAK BYC NIE MOŻE!
        Przecież lepiej jest, jak jest normalnie.
        Rosja robi w Polsce co chce a Niemcy na to patrzą.
        I sami coś jeszcze przy tym ukręcą.
        Wtedy jest normalnie.
    • Gość: gbur0 Re: 100 dni Donka... IP: 80.51.96.* 24.02.12, 15:39
      Najwięcej do stracenia mają ci którzy mają najwięcej. I od ich kieszeni ten nieudacznik powinien zacząć. A on zaczyna od tych co nie mają nic do stracenia. Jak się to może skończyć -nie chcę nawet myśleć. I jeszcze błazny śmią to nazywać reformą systemu emerytalnego. Jak w domu będzie mięso zamiast 3 razy w tygodniu 1 raz w tygodniu to powiem dzieciom, że to reforma systemu żywnienia.
      • lechowski51 Re: 100 dni Donka... 24.02.12, 16:10
        Gdy PiS zaproponowal podatek od operacji finansowych,to kreatywny ksiagowy Rostowski wrzeszczal na sali sejmowej ze Wegry sie w Polsce nie powtorza i jak "pozny Gomułka" krzyczal ze jest to sluzba w rekach obcych interesow.Oczywiscie ten gigant zarzadzania naszymi podatkami zapomnial ze 70% bankow dziajajacych w Polsce ma swoje siedziby poza granicami naszego kraju.
        Zapomnial tez podac tych danych;
        Zysk netto sektora bankowego w 2011 roku wyniósł 15,7 mld zł, czyli był o 37 proc. wyższy niż rok wcześniej - podała w raporcie Komisja Nadzoru Finansowego. To bardzo dobre rezultaty, zważywszy na ograniczenie akcji kredytowej przez część banków. KNF sprecyzowała, że wynik na działalności bankowej w okresie styczeń - grudzień 2011 roku wyniósł 57,31 mld zł, czyli był o 8 proc. wyższy niż rok wcześniej. Wynik z tytułu odsetek wzrósł o 13 proc., natomiast z tytułu prowizji wzrósł o 4 procent.
        Prosciej jest podniesc Vat,skladke rentowa i zmusic polskiego niewolnika do 67 lat pracy.
        --
        nie rupmy polityki - rupmy to na czym się znamy - czyli nic , bo najważniejsza jest woda w kranie
        • Gość: olo Re: 100 dni Donka... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.12, 17:05
          lechowski51 napisał: Gdy PiS zaproponowal podatek od operacji finansowych,to kreatywny ksiagowy Rostowski wrzeszczal na sali sejmowej ze Wegry sie w Polsce nie powtorza

          Znowu @lechowski zabierasz się za sprawy których nie rozumiesz i kłamiesz jak bura suka !!

          PIS zaproponował podatek bankowy a nie podatek od operacji finansowych, to kolosalna różnica. I dlatego Rostowski miał rację. A dlaczego, poczytaj trochę, może zrozumiesz (zawsze możesz zapytać córkę, ma przecież MBA, ponoć). Ten pierwszy to samobój a drugi jest korzystny, choć szanse na jego powszechne w Europie wprowadzenie (a tylko wtedy ma to sens) oceniam słabo, Londyńskie City będzie walczyć do krwi ostatniej....
          • lechowski51 Re: 100 dni Donka... 24.02.12, 17:16
            Wiem tarnobrzeski Misesie,ze podatek od bankow jest glupota a podwyzszenie Vatu to wspaniale rozwiazanie.Wiem rowniez ze jak Tusk dostanie polecenie z Berlina jak w sprawie ACTA to wowczas opodatkujemy banki i instytucje finansowe. i wtedy bedzie to tez cudowne rozwiazanie.
            --
            nie rupmy polityki - rupmy to na czym się znamy - czyli nic , bo najważniejsza jest woda w kranie
              • lechowski51 Re: 100 dni Donka... 24.02.12, 17:36
                Ty masz chlopie manie przesladowcza i zyjesz w przekonaniu ze wszyscy wokol klamia...no oczywiscie oprocz Tuska i Rostowskiego.I nie odpowiedziales na moje watpliwosci co do Twojej znajomosci Brooklynu.
                --
                nie rupmy polityki - rupmy to na czym się znamy - czyli nic , bo najważniejsza jest woda w kranie
                  • lechowski51 Re: 100 dni Donka... 24.02.12, 19:44
                    rzeczywiscie napisales;
                    Moim zdaniem dużo ciekawsza jest New Utrecht Avenue, dokładnie to co znajduje się nad nią. To 'the elevated train line' nie wiem jak to trafnie nazwać po polsku, chyba estakada? choć to z francuskiego. Ten inżynierski majstersztyk został zbudowany 100 lat temu i jest piękny. Lubię odwiedzać takie miejsca. "Zagrał" główną rolę w jednej z najlepszych scen ze ścigającymi się autami, w filmie Francuski Łącznik. Jak nie oglądałeś to naprawdę polecam.

                    I wydaje mi sie ze Twoja znajomosc Brooklynu jest z google map.Wszystkie subwaye w tym rejonie,oprocz tych docierajacych do Bay Ridge to pociagi poruszajace sie po konstrukcjach naziemnych.Wiec nie bredz o tym ktory porusza sie po N.Utrecht.Powiedz wiec w jakim czasie przebywales tutaj-przed czy po 11 wrzesnia?.
                    --
                    nie rupmy polityki - rupmy to na czym się znamy - czyli nic , bo najważniejsza jest woda w kranie
                      • lechowski51 Re: 100 dni Donka... 24.02.12, 22:54
                        Wiem olo!.Byles na Brooklynie i Grand Canyon a Midgley Bridge zobaczyles na moich zdjeciach z Arizony.
                        ...a jak nie zamiescilem to w przeciwienstwie do Tuska jak POprosisz to spelnie Twoje zyczenie.
                        fakty.interia.pl/fakty-dnia/news/nowe-badania-opinii-publicznej-niekorzystne-dla-tuska-jest,1764221,7371
                        --
                        nie rupmy polityki - rupmy to na czym się znamy - czyli nic , bo najważniejsza jest woda w kranie
                        • lechowski51 Re: 100 dni Donka... 25.02.12, 09:20
                          ...a teraz wstretny kaczor o rzadach Naszego Ukochanego Przywodcy.
                          wpolityce.pl/wydarzenia/23751-kaczynski-w-wywiadzie-dla-se-mozliwa-jest-nawet-wymiana-premiera-tusk-jest-w-tak-zlej-formie-ze-zaczyna-ciazyc-obozowi
                          --
                          nie rupmy polityki - rupmy to na czym się znamy - czyli nic , bo najważniejsza jest woda w kranie
                          • lechowski51 Re: 100 dni Donka... 25.02.12, 11:02
                            Ja w przeciwienstwie do Ciebie nie twierdze ze klamiesz mowiac o swoim pobycie w USA.Rodza mi sie watpliwosci, gdy zachwycasz sie subwayem biegnacym po N.Utrecht,bo akurat metro na Brooklynie czy Quensie w przeciwienstwie do Manhattanu biegnie poza krotkimi odcinkami na zewnatrz a nie w tunelach.
                            Pozostane wiec krytyczny co do Twojej wiedzy o NY i Ameryce.Widze ze krecisz bo nie odpowiadasz na tak proste pytanie czy byles tam po czy przed 11 wrzesnia.Boisz sie pytan o szczegoly,bo wiedze ogolna o USA czy o NY mozesz znalesc w necie.Co do strefy zamieszkania Chasydow na Borough Parku.Oczywiscie nie konczy ona sie na polskim kosciele w ktorym uczestniczylem tez we mszach.To moze inaczej?.Jaka mniejszosc etniczna zamieszkuje oczywiscie wedrujac 13 Ave pomiedzy Chasydami na Borough Park a Wlochami na Bay Ridge?

                            Wracajac do tematu.Aby zrozumiec osiagniecia Naszego Ukochanego Przywodcy polecam ciekawa rozmowe z prof.Kierzunem.

                            komunizmu w kolonialny kapitalizm – rozmowa z prof. Witoldem Kieżunem
                            Aktualizacja: 2012-02-24 11:49 pm

                            Z prof. Witoldem Kieżunem, teoretykiem zarządzania, wykładowcą Akademii im. Leona Koźmińskiego oraz uczelni zagranicznych, byłym ekspertem ONZ ds. modernizacji zarządzania w krajach afrykańskich, rozmawia Mariusz Bober

                            M. Borawski / Nasz DziennikW swojej najnowszej książce pt. “Patologia transformacji” poddaje Pan druzgocącej krytyce ostatnie 20 lat przemian ustrojowych w Polsce. Środowiska komunistów i zachodnich kapitalistów zawarły nieformalny układ, rekolonializując Polskę?

                            - Wszystko zaczęło się od przyjazdu do Polski amerykańskiego wielkiego spekulanta giełdowego, jednego z najbogatszych ludzi na świecie George´a Sorosa, mającego jednocześnie wielkie ambicje rozwijania idei “otwartego świata”. Tę społeczną działalność realizował poprzez tworzenie licznych fundacji i finansowanie uniwersytetów – w sumie miliardami dolarów. W maju 1988 r. przyjechał do Polski, spotkał się z gen. Wojciechem Jaruzelskim i premierem Mieczysławem Rakowskim, przedstawiając swój plan radykalnej transformacji systemu gospodarki planowej na wolnorynkową, i otworzył w Warszawie Fundację im. Stefana Batorego. 7 miesięcy po jego wizycie ustawą z dnia 23 grudnia 1988 roku komunistyczny rząd i Biuro Polityczne Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, partii, której statutowym celem było zbudowanie socjalizmu na gruzach kapitalizmu, podejmują decyzję o wprowadzeniu w Polsce ustroju kapitalistycznego w jego klasycznej, ortodoksyjnej formie na podstawie kodeksu handlowego z 1934 roku. Z punktu widzenia teorii patologii zarządzania jest to klasyczny przykład realizacji prawa sformułowanego przez niemieckiego filozofa Hansa Vaihingera “przerastania środków nad celem”. Środkiem dla realizacji celu, jakim było dla PZPR zbudowanie socjalizmu, stało się samo posiadanie władzy. Jednak ten środek stał się celem samym w sobie, i dla jego osiągnięcia wprowadzono dotychczas zwalczany ustrój ekonomiczny. Nie było żadnych protestów czy nawet wewnętrznej różnicy zdań. Okazało się więc, że “szczytny cel budowy ustroju”, w którym będzie rządzić zasada “od każdego według jego możliwości, każdemu według jego potrzeb”, był negatywną fikcją organizacyjną.

                            Ale do realizacji swoich planów wykorzystali majątek, na który pracował cały Naród…

                            - Tak. Narodowy Bank Polski natychmiast wykreował wtedy 9 nowych komercyjnych banków refinansowanych przez siebie. Rozpoczął się wówczas proces tzw. nomenklaturowej prywatyzacji, dotyczący małych i średnich przedsiębiorstw państwowych. Według prof. Juliusza Gardawskiego, istniały dwa typowe jej modele. Dyrektor zakładał przedsiębiorstwo prywatne o takim samym profilu specjalizacji jak to państwowe, którym kierował. W firmie prywatnej dawał pracownikom wyższe wynagrodzenie, ponieważ nie obowiązywał w niej bardzo wysoki podatek od wynagrodzeń, tzw. popiwek poważnie ograniczający wysokość uposażeń w przedsiębiorstwach państwowych. W ten sposób doprowadzał do “przejmowania” pracowników z państwowego do jego prywatnego przedsiębiorstwa. Po pewnym czasie dochodziło do bankructwa lub przejęcia przedsiębiorstwa państwowego. Drugi sposób to tworzenie spółek prywatnych przez dyrektorów państwowych firm z legitymacją PZPR. Często robili to we współpracy z sekretarzami partyjnymi. Następnie takie firmy uzyskiwały kredyty z tych nowo utworzonych banków na wykup udziałów firmy państwowej. Z badań prof. A. Gardawskiego wynika, że 80 proc. personelu tych nowych prywatnych firm wcześniej pracowało w państwowych przedsiębiorstwach, a 62,5 proc. właścicieli nowych prywatnych przedsiębiorstw małej i średniej wielkości pełniło funkcje kierownicze i dyrektorskie w PRL.

                            Paradoksalnie wielu Polaków klęskę transformacji ustrojowej przypisuje ludziom kojarzonym z “Solidarnością”…

                            - Tak, ale po 1989 r. tak naprawdę to nie klasyczna “Solidarność” przejęła władzę. Ruch ten miał koncepcję budowania nie gospodarki kapitalistycznej, ale państwa o własności społecznej z elementami daleko posuniętej samorządności. Pomysł zbudowania w Polsce całkowicie kapitalistycznego systemu pochodził od komunistów. Powtarzam: tzw. ustawę Wilczka [o wolnorynkowej działalności gospodarczej - przyp. red.] z 1988 r. przyjął komunistyczny jeszcze rząd premiera Rakowskiego i zatwierdził ostatni Sejm PRL. A była to ustawa wprowadzająca zasady niemal “czystego kapitalizmu”.

                            Niemniej to wcześniejsi doradcy prezydenta Lecha Wałęsy, ludzie kojarzeni z “Solidarnością”, realizowali ten plan umożliwiający nomenklaturową prywatyzację i kolonizację Polski przez zachodni kapitał…

                            - Rzeczywiście, gdy wysłany i finansowany przez George´a Sorosa, dla realizacji jego planu, amerykański ekonomista Jeffrey Sachs przyjechał do Polski, zwrócił się od razu – jak napisał w swoich wspomnieniach – do trzech, jak ich nazywa, “strategów”, a więc kierowników NSZZ “Solidarność”: Bronisława Geremka, Jacka Kuronia i Adama Michnika. Tymczasem wszyscy oni uczciwie przyznawali, że nie znają się zupełnie na ekonomii, i pytali tylko: “Czy to wyjdzie?”. A Sachs z energią typowego kapitalistycznego agenta marketingowego gorąco zapewniał, że oczywiście – tak. Pierwszy bezpartyjny premier III RP, który również podejmował decyzje w sprawie przekształceń w Polsce – Tadeusz Mazowiecki, nie miał wyższego wykształcenia, był dziennikarzem, redaktorem pisma, członkiem działającego w PRL stowarzyszenia PAX, ale również nie miał wiedzy ekonomicznej ani żadnej praktyki pracy w administracji. Stanowisko premiera było jego pierwszą pracą w administracji. Także Lech Wałęsa uczciwie przyznawał się, że nie ma pojęcia o ekonomii, ale również akceptował program Jeffreya Sachsa. W dodatku na wicepremiera i ministra finansów, a więc ekonomicznego kierownika całej transformacji, wyznaczono dr. Leszka Balcerowicza, byłego członka PZPR, w latach 1978-1980 pracownika Instytutu Podstawowych Problemów Marksizmu-Leninizmu przy Komitecie Centralnym PZPR, który też nie miał żadnego praktycznego doświadczenia w kierowaniu zespołami ludzi w administracyjnych strukturach ani liczącego się dorobku naukowego (14 lat po uzyskaniu doktoratu nie miał jeszcze stopnia doktora habilitowanego, uzyskał ten stopień dopiero w pierwszym roku pracy jako wicepremier). Zaś pierwszym polskim premierem w III RP, demokratycznie zaakceptowanym przez wybrany w wyborach 4 czerwca 1989 roku parlament, był generał Czesław Kiszczak, “zasłużony” kierownik walki z podziemnymi strukturami “Solidarności” w latach 1981-1989. Jedynie dzięki odejściu z sojuszu z PZPR Stronnictwa Demokratycznego i Polskiego Stronnictwa Ludowego udało się stworzyć rząd pod kierownictwem bezpartyjnego Tadeusza Mazowieckiego, co przyspieszyło odsunięcie od władzy komunistów. Ale sytuacja w kraju zmieniła się tylko pozornie. Większość kadry kierownic
                            • lechowski51 Re: 100 dni Donka... 25.02.12, 11:04
                              cd
                              Zaś pierwszym polskim premierem w III RP, demokratycznie zaakceptowanym przez wybrany w wyborach 4 czerwca 1989 roku parlament, był generał Czesław Kiszczak, “zasłużony” kierownik walki z podziemnymi strukturami “Solidarności” w latach 1981-1989. Jedynie dzięki odejściu z sojuszu z PZPR Stronnictwa Demokratycznego i Polskiego Stronnictwa Ludowego udało się stworzyć rząd pod kierownictwem bezpartyjnego Tadeusza Mazowieckiego, co przyspieszyło odsunięcie od władzy komunistów. Ale sytuacja w kraju zmieniła się tylko pozornie. Większość kadry kierowniczej to byli nadal ci sami ludzie z okresu rządów PRL. Stąd słusznie pisali Jacek Kuroń i Jacek Żakowski: “Jeśli stworzenie sektora prywatnego było jednym z naszych głównych celów, to bez ludzi z nomenklatury nigdy by się nam nie udało”. Było to jednak całkowite odejście od początkowej idei “Solidarności”, która zakładała troskę o drugiego człowieka, a nie bogacenie się za wszelką cenę. NSZZ “Solidarność” ze zdecydowanie lewicowym laickim kierownictwem (poza Wałęsą) nie korzystała wówczas niestety z wybitnych doradców – ekonomistów, bazujących na społecznej nauce Kościoła katolickiego (a przecież “Solidarność” ma katolicki rodowód, o którym świadczyły m.in. Msze Święte, spowiedzi, i jej znakiem miał być znaczek z obrazem Matki Bożej w klapie marynarki Wałęsy). Nie korzystała też ze skandynawskiej formuły zarządzania ani zachodnioniemieckiego społecznego podejścia, ani nawet z doświadczeń tzw. Tygrysów Wschodu czy elementów strategii Chin Ludowych. Było szereg modeli poza neoliberalizmem i niezwykle korzystnej dla światowego kapitału “terapii” George´a Sorosa. Przyjęto jego model, praktycznie sformułowany przez Jeffreya Sachsa, nie sprawdzając efektów jego działalności w Boliwii. Opisała je dokładnie Naomi Klein, wskazując, że doprowadził tam do klęski społecznej, rozruchów zbrojnie tłumionych przez wojsko, do olbrzymiego bezrobocia, a jednocześnie do wzbogacenia się grupy spekulantów. Efektem tych zmian było poważne obniżenie wysokości wynagrodzeń i daleko idąca stratyfikacja społeczna. Likwidacja inflacji nastąpiła tam dopiero po dwóch latach, mimo zapewnienia Sachsa, że zlikwiduje ją “w jeden dzień”. Nikt nie zainteresował się tymi wynikami. Wprost przeciwnie, powszechnie chwalono rzekomo pozytywne efekty jego pracy w Boliwii. Z perspektywy 20 lat wprost trudno zrozumieć to swoiste zauroczenie równie niepoważnym reklamiarstwem Sachsa w Polsce i brak zdecydowanej społecznej reakcji, tak jak w Boliwii i w innych krajach południowoamerykańskich.

                              Wprowadzanie w Polsce formuły dzikiego kapitalizmu było więc swoistą transakcją między Zachodem i postkomunistami ułatwiającą przejmowanie narodowego majątku jednym i drugim?

                              - W planach światowego kapitału cała Europa Środkowo-Wschodnia była bardzo atrakcyjnym terenem ekspansji. Jednak prawdopodobnie kapitał ten traktował wszystkie kraje tego regionu jako etap przejściowy do ekspansji na Rosję. Jest to bowiem niezwykle bogaty kraj w surowce i jego choćby częściowe skolonizowanie byłoby olbrzymim sukcesem światowej kapitalistycznej oligarchii. Z drugiej strony, kraje Europy Środkowej bardzo łatwo dawały się podbijać przede wszystkim ze względu na demoralizację kadr kierowniczych. Badania Banku Światowego wykazały, iż ankietowani zagraniczni inwestorzy przyznali, że z reguły płacili w Polsce “prowizje”. Stwierdzenie np., że ceną za korzystną ustawę sejmową było 3 mln zł, zmusiło ówczesnego marszałka Sejmu Macieja Płażyńskiego do zawiadomienia o tych wynikach prokuratora rejonowego w Warszawie. Na prośbę o bliższe dane Bank Światowy odpowiedział, że była to ankieta anonimowa, w związku z tym można było przeczytać w polskiej prasie krótką informację o umorzeniu postępowania prokuratorskiego w tej sprawie. Całkiem inną politykę przyjęły kompetentne władze Kanady, które swego czasu również były narażone na ekspansję kapitału amerykańskiego. Powołały one wtedy specjalny urząd, który opracował przepisy regulujące inwestycje zagraniczne w tym kraju. Przewidywały one m.in., że prywatyzowane przedsiębiorstwa nie mogą być następnie likwidowane, musi być w nich wytwarzany w całości przynajmniej jeden gotowy produkt sprzedawany jako “wyprodukowany w Kanadzie”. W Polsce nikt nie myślał o takich zabezpieczeniach. Między innymi dlatego zagraniczny kapitał w dużej mierze zlikwidował w naszym kraju zakłady, które mogły stanowić dla niego konkurencję.

                              A to znaczy, że nieprawdziwe były zarzuty pod adresem wielu tych przedsiębiorstw, jako całkowicie niekonkurencyjnych…

                              - Wiele z nich rzeczywiście w tym czasie nie mogło konkurować z zachodnimi firmami. Ale w Polsce można było wykorzystywać atut cen wielokrotnie niższych w porównaniu do produktów zachodnich. Tak właśnie zrobili Chińczycy, wyrastając dziś na potęgę handlową. Ale funkcjonowały też polskie przedsiębiorstwa, które jeszcze na początku lat 90. produkowały na wysokim poziomie np. garnitury, ceramikę, wyroby ze szkła, kryształy czy nawet produkty wyższej techniki na zagranicznych licencjach. Mieliśmy też dobrze zorganizowany rynek realizowania zagranicznych inwestycji budowy dróg, mostów, różnych budowli, nawet elektrowni. Mieliśmy szanse na zdobycie wielu rynków na takiej samej zasadzie jak Chińczycy. Pamiętam, jak w USA masowo kupowano np. chińskie rowery po 95 USD, gdy amerykańskie kosztowały 250 USD. Ja sam i moi amerykańscy koledzy jeździliśmy oczywiście na rowerach chińskich.

                              Co trzeba było wtedy, na początku lat 90., zrobić?

                              - Przede wszystkim – tak jak Słowenia – podziękować Sachsowi za pomoc i stworzyć z krajowych i zagranicznych polskich fachowców małą komisję do szybkiego zaplanowania procesu transformacji. Mieliśmy takich fachowców, ich raport opracowany w 1996 r. z udziałem prof. Zdzisława Sadowskiego, szeroko omówiony w mojej książce, świadczy, że rozumieli, jak należy ocalić polski przemysł od jego likwidacji i zagranicznego zawłaszczenia. Mieliśmy też duży zespół świetnych, już z praktyką zagraniczną, specjalistów od zarządzania.
                              Należało też nie otwierać granic na cały zagraniczny import, a tylko na wwóz tych towarów, których deficyt kreował inflację, a więc podstawowych produktów konsumpcyjnych i tych, których sami nie moglibyśmy wytworzyć, przede wszystkim nowoczesnych technologii. Inflację można było pokonać metodą mocnego pobudzenia własnej produkcji poprzez system łatwego kredytu z puli państwowego zadłużenia np. w bankach zagranicznych. Możliwe było też ewentualne powtórzenie metody Grabskiego z roku 1924, kiedy była inflacja nie setkotysięczna, ale bilionowa. Wprowadził on zamiast marek polską złotówkę opartą na złocie. Można było to samo zrobić, wprowadzając od razu nową walutę, zabezpieczoną posiadaną już miliardową dolarową gwarancją Banku Światowego, a więc opartą na dolarach amerykańskich, których – nawiasem mówiąc – było według danych i wyliczeń NBP ok. 7 mld na prywatnych rachunkach bankowych, a prawdopodobnie drugie tyle schowane w domu “w skarpetkach”. Był to efekt licznych zagranicznych wyjazdów w dekadzie Gierka. Trzeba było też jak najszybciej zwiększyć produkcję żywności, a nie likwidować PGR-y. Trzeba było przeprowadzić prywatyzację zagrabionych przez Skarb Państwa przedsiębiorstw. Jesteśmy jedynym posocjalistycznym krajem, który nie przeprowadził prywatyzacji w formie zbiorowej, a ograniczył się do indywidualnych procesów sądowych trwających po kilkanaście lat. Można było też w większym stopniu pozwolić na funkcjonowanie spółek pracowniczych, zamiast wyprzedawać państwowe przedsiębiorstwa za bezcen. Ta bezmyślna prywatyzacja była całkowitym zaprzeczeniem idei “Solidarności”, a najbardziej stracili na niej zwykli Polacy, często właśnie ci, którzy doprowadzili do upadku komunizmu.

                              Gdy pracował Pan w krajach afrykańskich w misjach ONZ, zapewne nie przypuszczał Pan, że mechanizm eksploatacji t
                              • lechowski51 Re: 100 dni Donka... 25.02.12, 11:06
                                cd
                                Gdy pracował Pan w krajach afrykańskich w misjach ONZ, zapewne nie przypuszczał Pan, że mechanizm eksploatacji tych państw zostanie na taką skalę zastosowany w Polsce?

                                - Rzeczywiście. Po raz pierwszy do Afryki przyjechałem w grudniu 1979 roku. Pracowałem tam – z przerwami – do końca 1992 roku. W krajach afrykańskich inwazja wielkiego kapitału rozpoczęła się na początku lat 80. minionego wieku. Szukał on z jednej strony taniej siły roboczej, a z drugiej – różnych surowców naturalnych. Afryka jest najbogatszym pod tym względem kontynentem świata. Występują tam złoża złota, uranu, ropy naftowej itd. Powszechnym zjawiskiem jest jednak nie najlepszy poziom kwalifikacji kadr zarządzających, które cechuje jednocześnie chęć szybkiego wzbogacenia się, dodatkowo stymulowana filmami pokazującymi bogactwo krajów zachodnich. Gdy do takiego biednego kraju przyjeżdżał więc bogaty zachodni biznesmen rozdający łapówki, bardzo łatwo “przekonywał” miejscowe władze do sprzedaży za pół ceny np. kopalni cynku czy miedzi. W ten sposób rozpoczynał się proces rekolonizacji krajów afrykańskich. Podobny proces rozpoczął się w Polsce. Niedawno ujawniono, że sam niemiecki koncern Siemens dał w ciągu ostatnich kilkunastu lat miliardy euro (w różnej walucie) łapówek w różnych krajach. Jak wiele z nich zapłacono w Polsce?

                                Mimo to obecne władze i zwolennicy “terapii szokowej” przekonują, że nasz kraj osiągnął… wielki sukces przez ostatnie 20 – z górą – lat…

                                - Rzeczywiście w Polsce wiele zmieniło się na plus. Dziś polskie miasta, a także wioski, są o wiele bardziej zadbane niż w okresie PRL. Ekonomiczna kolonizacja bowiem nie polega na tym, by zniszczyć jakiś kraj, ale by go eksploatować, a to wymaga jednak pewnego wzrostu poziomu życia. Jej efektem jest jednak stałe utrzymywanie się dystansu w rozwoju w porównaniu do krajów eksploatujących. Widać to m.in. w zarobkach pracowników. W Polsce pracownicy zarabiają nadal kilka razy mniej niż ludzie zatrudnieni w tych samych firmach, na tym samym stanowisku w krajach zachodnich, przy czym ceny wielu produktów są u nas nawet wyższe niż w krajach zachodnich, zwłaszcza towary luksusowe. Na przykład te same francuskie garnitury męskie kosztują więcej w Warszawie niż w Paryżu. Zaś w Stanach Zjednoczonych ceny wielu urządzeń elektronicznych są niższe niż u nas.

                                Niestety, w takiej sytuacji nie ma możliwości ostatecznego zrównania poziomu życia między krajem skolonizowanym a kolonizującym. Trzeba pamiętać, że tempo wzrostu gospodarczego np. w Niemczech [3,6 proc. w 2010 r. - przyp. red.] jest niewiele mniejsze niż w Polsce [3,9 proc. w 2010 r.], przy czym wzrost o 1 punkt procentowy w Niemczech przekłada się na znacznie większą wartość niż w Polsce [wartość PKB RFN w 2010 r. wyniosła 3,2 bln USD, a w Polsce - 469 mld]. Ponadto według ostatnich danych w Niemczech bezrobocie wynosi 6,3 proc., a w Polsce – 13,3 procent. Trzeba też pamiętać, że duża część PKB Polski to nie jest tak naprawdę nasz dochód. Jeśli bowiem trafne są wyliczenia z naszego bilansu płatniczego, że średnio ok. 100 mld zł rocznie jest wyprowadzanych z Polski przez zagraniczne firmy działające w naszym kraju, to znaczy, że przez 21 lat nie zainwestowano tych pieniędzy w Polsce. W Kanadzie istnieje zasada, że określona część zysku zagranicznego przedsiębiorstwa musi być inwestowana przez dane przedsiębiorstwo właśnie w Kanadzie.

                                Obala Pan też mit, że kapitał nie ma narodowości, i nie ma znaczenia, kto jest w Polsce właścicielem firm. Jak struktura ich własności odbija się na rozwoju kraju i dochodach państwa?

                                - Jeśli przeanalizujemy dane na temat kapitału bankowego, to jasne okaże się, że kraje dzielą się na państwa uzależnione od innych i kraje, od których inne są zależne. Wiele mówi pod tym względem liczba zagranicznych banków w poszczególnych państwach. W Niemczech ten udział wynosi 5 procent, we Francji i Holandii – 10 proc., we Włoszech – 9 proc., w Danii – 19, a w Austrii – 21. Tymczasem całkowicie odwrotny jest ten stosunek w krajach postkomunistycznych.

                                W Albanii wynosi on 93 proc., w Czechach – 96 proc., na Węgrzech – 94 proc., a w Polsce – 88 procent. Nawet w Ameryce Południowej ten udział jest o wiele mniejszy, w Argentynie wynosi 25 proc., w Boliwii – 38 proc., a w Chile – 32 procent. Warto też podać przykład innych państw rozwijających się. W Indiach np. zagraniczne banki mają 5-procentowy udział w rynku finansowym, w Turcji – 4, a w Chinach… 0 procent. Trzeba bowiem wiedzieć, że są dwie najbardziej dochodowe dziedziny prowadzenia działalności gospodarczej: bankowość i wielki handel, określane jako “złote jabłka”. Obie te dziedziny zostały w Polsce prawie całkowicie opanowane przez kapitał zagraniczny. Podobnie na 100 największych przedsiębiorstw jest tylko 17 polskich. Możliwość dojścia w krajach eksploatowanych do poziomu życia w krajach eksploatujących, a takim są w stosunku do Polski przede wszystkim Niemcy, jest nierealna.

                                Na ile pozostawienie najważniejszych dla polskiej gospodarki firm w naszych rękach pomogłoby dziś przyspieszyć rozwój naszego kraju?

                                - Polska w ostatnich latach PRL zajmowała 12. pozycję na świecie pod względem wielkości produkcji przemysłowej (nie mylić z dochodem narodowym). Gdyby więc przemiany w Polsce zostały przeprowadzone w sposób racjonalny, np. z wykorzystaniem koncepcji kanadyjskich, dziś nasz kraj mógłby być w o wiele lepszej sytuacji. Przecież część firm można było przeznaczyć do prywatyzacji publicznej, dzięki czemu Polacy staliby się w większym stopniu niż dziś właścicielami państwowych jeszcze wtedy firm, co mogłoby uratować wiele z nich. Według danych NBP, Polacy w 1989 r. mieli 7 mld USD oszczędności na bankowych rachunkach, prawdopodobnie drugie tyle przechowywali w domach. Oczywiście, że część firm można było sprzedać kapitałowi zagranicznemu, ale w taki sposób, by uniemożliwić wrogie przejęcie, to znaczy jego likwidację lub zmarginalizowanie jego produkcji po zakupie dla likwidacji konkurencji. Poza tym powtarzam: zbyt restrykcyjna polityka w stosunku do państwowych przedsiębiorstw doprowadzała do bankructwa lub do daleko idącego obniżenia wartości przedsiębiorstwa, dlatego później niezwykle tanio sprzedawanego. Była to elementarnie błędna polityka, a raczej brak polityki zgodnie z akceptowaną zasadą neoliberalizmu, że rynek sam się reguluje. Ta postawa już po 6 latach sprawiła – jak to można wyczytać w raporcie zespołu fachowców z udziałem wybitnego ekonomisty prezesa Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego prof. Zdzisława Sadowskiego – że “najcenniejsze segmenty rynku, najbardziej opłacalne i charakteryzujące się największą dynamiką popytu, a tym samym najbardziej dynamizujące całą gospodarkę, zostały całkowicie opanowane przez firmy zagraniczne, a krajowe przemysły przestały w tych dziedzinach istnieć”.

                                Czy obecny kryzys finansów państwa i zadłużenie Polski to skutki właśnie złych przekształceń w Polsce, czy – jak twierdzą politycy – jedynie kryzysu światowego?

                                - Podstawowym problemem Polski jest stały, narastający od ponad 20 lat deficyt finansów publicznych, który doprowadził do obecnego zadłużenia. Wynikało to z wielu przyczyn: z ujemnego bilansu handlu zagranicznego, z akceptacji corocznego budżetu państwa z paroprocentowym deficytem, a także z niesłychanego wzrostu liczby pracowników administracji. Na przykład centralna administracja wzrosła od 1990 r. z 46 tys. pracowników do 133 tys. w roku 2010. Całkowicie niepotrzebnie wprowadzono np. powiaty ziemskie. W Polsce wciąż funkcjonuje też coś niespotykanego na świecie – dwa urzędy wojewódzkie: jeden samorządowy (marszałek województwa) i drugi centralny (wojewoda jako przedstawiciel rządu w terenie). W światowych demokracjach wysokie stanowiska państwowej władzy terenowej są wybieralne, np. w USA nawet gubernator stanowy, tak samo jak u nas starosta
                                • lechowski51 Re: 100 dni Donka... 25.02.12, 11:07
                                  cd
                                  W światowych demokracjach wysokie stanowiska państwowej władzy terenowej są wybieralne, np. w USA nawet gubernator stanowy, tak samo jak u nas starosta. Moim zdaniem, obecnie w Polsce należałoby dokonać radykalnej reformy administracji, przez pozaurzędniczy, nie polityczny, ale fachowy zespół, tak jak zrobiła np. Kanada w 1966 roku.

                                  Dlaczego mimo tak gigantycznej administracji w Polsce przez ponad 20 lat nie zbudowano nawet jednej całej linii autostrady, koleje są niemal w stanie rozkładu, nie wspominając o służbie zdrowia?

                                  - Ponieważ jednocześnie do pracy rekrutuje się bardzo często osoby niekompetentne. Na Zachodzie kandydaci na stanowiska publiczne przechodzą trudne wielostopniowe kwalifikacje, których celem jest sprawdzenie ich kompetencji, a nie afiliacji partyjnych. Tymczasem obecnie mamy w wielu przypadkach, można nawet stwierdzić, że w większości na kierowniczych stanowiskach osoby niekompetentne, niemające specjalistycznych kwalifikacji, np. na stanowiskach wymagających wiedzy zarządzania i ekonomii – historyków. Wszyscy tzw. stratedzy “Solidarności”, obecny premier, prezydent RP są historykami, a ściślej mówiąc, po prostu zawodowymi politykami, od wielu lat patrzącymi na rzeczywistość z pozycji gier politycznych.

                                  Klasycznym przykładem błędnej struktury zarządzania publicznego jest właśnie transport. Nie jest to dziedzina aktywności politycznej i nie powinna ona być zarządzana przez kolejno zmieniających się wraz z rządzącą koalicją ministrów i ich partyjnych współpracowników z reguły niemających, poza pozycją polityczną, kwalifikacji fachowych. Powinna to być czysto fachowa centralna jednostka organizacyjna kierowana przez wysokiej klasy fachowca w tej dziedzinie, mającego bezterminową umowę o pracę. Podobna struktura powinna była być zastosowana w szeregu dalszych specjalności.

                                  Jakie Polska ma dziś szanse na wybicie się na gospodarczą i polityczną niezależność?

                                  - Jedyną obecnie nadzieją Polski jest eksploatacja na dużą skalę gazu łupkowego na warunkach korzystnych dla naszego kraju. Nie będzie to łatwe, zwłaszcza że gigantyczny międzynarodowy aparat dawnego KGB z okresu Związku Sowieckiego nadal działa w Europie. Mają duże pieniądze i wpływy w zachodniej Europie, a rozwój produkcji gazu w Europie to klęska dla Rosji. Moglibyśmy też szerzej wykorzystywać nasze ogromne zasoby węgla. Przy dzisiejszych bardzo wysokich cenach ropy – powyżej 100 USD za baryłkę – opłacalna byłaby nawet produkcja paliw z tego surowca. Jednak sytuacji Polski nie da się zasadniczo poprawić bez zmiany ustroju.

                                  Jakie dokładnie zmiany ma Pan na myśli?

                                  - Jest bardzo dużo do zrobienia. Wskażę jedynie na parę organizacyjnych posunięć proponowanych przeze mnie w mojej książce, która jest jednak głównie poświęcona opisowi patologii, stąd też propozycje usprawnienia dotyczą tylko generalnych punktów. Przede wszystkim trzeba zmienić system doboru kadr kierowniczych poprzez powszechne wprowadzenie większościowej, identycznej z systemem anglosaskim ordynacji wyborczej: z wyborami w małych okręgach wyborczych, z zapewnieniem szerokiej powszechnej znajomości kwalifikacji i całego CV każdego kandydata. Jednocześnie należy ograniczyć możliwość kandydowania do dwóch kadencji. Należy też wzorem 29 państw wprowadzić obywatelski obowiązek głosowania do wszystkich wybieralnych instancji. Być może w ten sposób zmienimy katastrofalne wyniki ankiet na temat prestiżu zawodów, gdzie “polityk” z reguły mieści się na ostatnich miejscach, a w ankietach na temat korupcji – na czołowych. Konieczna jest radykalna reforma zarówno władzy ustawodawczej, jak i wykonawczej. Należy zlikwidować system dwuwładzy prezydenta i premiera na rzecz jednego – w stylu amerykańskim – prezydenta pełniącego również funkcję premiera. Radykalnie powinno się też zmniejszyć liczbę posłów i senatorów. Nonsensownie mamy ich więcej niż parlament amerykański. Należy zredukować również liczbę ministerstw i zbudować apolityczne centralne urzędy dla konkretnej fachowej działalności. Generalna organizacyjna zmiana ustroju powinna doprowadzić do fachowego kierownictwa państwem, likwidując elementy partiokracji niekompetentnych zawodowych polityków. Oczywiście bogaty materiał dokumentacyjny w mojej książce, również analiza polityki ekonomicznej, uzasadnia cały szereg dalszych posunięć reformatorskich, bez których nie mamy szans na choćby częściowe zmniejszenie wysokiego wskaźnika bezrobocia i być może doprowadzenie do powrotu choćby części już zadomowionej na obczyźnie naszej ponadmilionowej emigracji.

                                  Dziękuję za rozmowę.
                                  --
                                  nie rupmy polityki - rupmy to na czym się znamy - czyli nic , bo najważniejsza jest woda w kranie
        • lechowski51 Re: Niech żyje Polska! 26.02.12, 10:37
          15 nowych Benteyow i 20 Ferrari to niezly wynik!Nasz Ukochany Przywodca dba o swoich...

          Na przeglądzie resortów okazuje się, że najlepszy jest jak zwykle minister finansów i to pomimo, że sporządził najbardziej humorystyczny od lat budżet, w którym służby mundurowe dostaną podwyżki, o ile nie będzie powodzi i huraganów, i w którym nie ma śladu wielomiliardowych dochodów z NBP, chociaż wiadomo, że one będą. Nie ma co się chwalić, że deficyt budżetu na 2011 r. wyniósł „zaledwie” 25,1 mld zł, a nie 40 mld zł – po prostu był z góry źle zaplanowany, a po drugie: nie dokonano w nim niezbędnych wydatków na kwotę aż 10,7 mld zł. – to są te genialne oszczędności, które będą nas później dużo drożej kosztować. Czy przypadkiem nie ma tam niezapłaconych faktur na rzecz polskich szpitali za tzw. nadwykonania (już 2,5 mld zł.)? Na przełomie lat 2012-2013 za drogi spłyną faktury za ok. 13 mld zł, wtedy trzeba będzie w budżecie zaplanować dochody z mandatów nie na poziomie 1,2 mld zł jak obecnie, ale pewnie na 2-3 razy większym. Trzeba będzie wlepiać mandaty na każdym skrzyżowaniu i kupić kolejne 300 radarów. A przecież deficyt za styczeń 2012 r. był wręcz rekordowy i wyniósł ok. 5,2 mld zł. (15 proc. całorocznego deficytu), a dotacja do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych pochłonęła już blisko 20 proc. całej puli. Trudno więc uwierzyć w słowa ministra Rostowskiego: „z ręką na sercu można powiedzieć, że najtrudniejszy czas dla polskich finansów publicznych już minął”. Ten czas dopiero nadchodzi, i to wkrótce – już po „igrzyskach” – Euro 2012. Wstyd mi za pana ministra, wstyd – chciałoby się zawołać w stylu sejmowego wystąpienia szefa resortu finansów. Podatku bankowego ani od supermarketów minister nie chce, ale bezrobotny pobierający zasiłek powinien samodzielnie złożyć PIT, a fiskus żąda, by firmy na imprezach integracyjnych sporządzały listy, ile kto zjadł i wypił, żeby określić, ile się z tego powodu pracownik dorobił i wzbogacił. Rzeczywiście: wstyd tym bardziej, że w ub. roku ponad 250 tys. polskich przedsiębiorców zawiesiło działalność gospodarczą (wzrost o 30 proc.), a styczeń 2012 r. był w tej mierze wręcz rekordowy. Zawieszono funkcjonowanie aż 4,5 tys. firm. Ponad 50 proc. polskich przedsiębiorców dostrzega olbrzymi wzrost absurdów prawnych w działalności gospodarczej. Co prawda jednocześnie w 2011 r. sprzedano w Polsce 15 Bentleyów i 20 Ferrari (sztuka powyżej 1 mln zł), ale też ponad 5 tys. Polaków popełniło samobójstwa, w tym coraz większa grupa z powodów ekonomicznych.
          wiecej;www.bibula.com/?p=52512
          --
          nie rupmy polityki - rupmy to na czym się znamy - czyli nic , bo najważniejsza jest woda w kranie
      • Gość: prl Re: 100 dni Donka... IP: *.adsl.inetia.pl 26.02.12, 10:37
        „El conDonek passa „ nierządzi w Polsce już ponad 1600 dni, ale uparł się jak szczerbaty na suchary, że nierządzi zaledwie… 100 dni… Zamiast koncepcji pracy jeden wielki blichtr!...Pokazówka!...

        Granie na lemingach przy wydatnej… potężnej pomocy zaprzyjaźnionych, usłużnych cyngli!...Pic totalny!...Wulgarne nieróbstwo!...

        W każdym porządnym publicznym domu w sytuacji, gdy klientela narzeka na jakość usług… należy przeprowadzić przegląd kadr po 100 dniach prowadzenia nierządu… co oczywiście uczynił kierownik domu publicznego…

        Przegląd kadr odpowiedzialnych za prowadzenie nierządu ujawnił, że wbrew powszechnym narzekaniom, możemy być dumni za nasze obecne nierządnice i za nierządników państwowych… Bo oprócz nierządnic mamy i nierządników, gdyż dom publiczny jest postępowy, czyli że nierząd nie ma żadnych ograniczeń... A ponadto nierząd jest powszechny, a więc w pełni demokratyczny… docierający do każdego, choćby się nawet przed nim ukrywał… Państwowy nierząd i tak go dopadnie !...

        Ale i to jest mało powiedziane!... Otóż w minionym okresie 100 dni doszło do takiego wzrostu nierządu, że Kierownikowi trudno jest dzisiaj kogokolwiek wyróżnić za zasługi w rozszerzaniu nierządu! ... Właściwie już dzisiaj należałoby wszystkim pracownikom domu publicznego wypłacić premie… za osiągnięty przez nich poziom nierządu i to w zaledwie 100 dni od przejęcia władzy po poprzednikach, którzy zostawili następcom zwyczajny burdel!...

        Za tą sytuację nie może być odpowiedzialne nowe kierownictwo, które nierządzi zaledwie 100 dni!... To wina poprzedników… którzy doprowadzili do tego całego burdelu…. I choć poprzednicy zostali z hukiem wyrzuceni… oczywiście do góry… to na poprawę sytuacji trzeba będzie poczekać kolejne 100… jeśli nie 200, albo i 300 dni…. Nie trzeba wyjaśniać, że zamiana burdelu w dom publiczny z prawdziwego zdarzenia to takie sobie fiu-bzdziu!...

        Podobnie wygląda sytuacja z kasą domu publicznego, które poprzednie kierownictwo po prostu rozkradło… Mówiąc krótko i po żołniersku… kasa burdelu jest całkowicie pusta!... Nic więc dziwnego, że nowe kierownictwo postawiło na oszczędności i na podwyższenie taryfy usługowej... Teraz za wszystko trzeba będzie więcej płacić, ale oczywiście… przez okres przejściowy, gdyż przejściowe trudności w domu publicznym są znane wszystkim od lat…

        Nowe kierownictwo wyliczyło, że do 2040 roku większość klientów ten burdel opuści, a pozostaną już tylko emeryci, którzy i tak za długo nie pociągną… Nie ma więc większego sensu litować się nad emerytami…

        Słowem… po 100 dniach nierządu jest dobrze, a będzie jeszcze lepiej… Kierownik domu publicznego rozpoczął bowiem szerokie konsultacje, których celem będzie przywrócenie należnego blasku dla prowadzonego przez siebie procederu nierządu… Dlatego już dzisiaj do wszystkich mediów trafiły zdjęcia Kierownika domu publicznego, przerażonego dramatem, jaki zastał po swoim poprzedniku…

        Ten widok pozwoli każdemu niedowiarkowi uwierzyć, że nowemu kierownictwu zależy jak nigdy dotąd na dalszym rozwoju procederu nierządu, przy wsparciu wszystkich postępowych sił, które z nierządu wyrosły…

        Po przeglądzie kadrowym, Kierownik domu publicznego przekazał jakże budujące oświadczenie do dziennikarzy… „Polacy zasługują na dalsze czerpanie zysków z naszego nierządu, aby wszystkim żyło się lepiej”…

        Pozdrawiam myślących!


        Żródło: Kapitan Nemo
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka