zim-io
27.01.16, 22:21
Znalezione w sieci - 'Przekręt emerytalny' – przeczytaj, skopiuj, puść dalej!
W powszechnym odczuciu oficjalne dane i prognozy dotyczące czasu życia na emeryturze (a zatem – czasu pobierania świadczeń) nie odpowiadają rzeczywistości. Prognozy są zawsze wróżeniem ze szklanej kuli. Racjonalne byłoby opieranie się na danych rzeczywistych, np. z ostatnich 10 lat. W przyszłości średni czas życia może się wydłużać lub skracać, ale nie na tyle, by w perspektywie 15-20 lat były to zmiany radykalne! W dodatku każdy rocznik emerytów z upływem czasu szybko się kurczy. Budżet powinien ew. ryzyko błędu wziąć na siebie, a nie opierać się na nieweryfikowalnych prognozach, preparowanych w oparciu o bardzo wątpliwą metodykę obliczeń!
Pierwszy i podstawowy kant emerytalny to liczenie „czasu dalszego trwania życia emeryta” jednolicie, dla mężczyzn i kobiet. A przecież mężczyźni żyją statystycznie znacznie krócej, o ok. 7-8 lat! Ten prosty trick rachunkowy sprawia, że statystyczny emeryt-mężczyzna nie ma szans odebrać swojego kapitału emerytalnego! Z jego pieniędzy finansuje się emerytury bardziej długowiecznych kobiet – ale o tym nikt się nawet nie zająknie! Tak przy okazji – czy aby w Polsce dyskryminacja ze względu na płeć nie jest przestępstwem?! Bo takie liczenie jest oczywistą dyskryminacją mężczyzn!!! I zapewne prędzej czy później ten szwindel znajdzie swój finał przed Trybunałem w Strassburgu!
Drugi kant polega na tym, że emerytura ma być wyliczana na podstawie kapitału zgromadzonego przez emeryta w ZUS i OFE. Niby uczciwie – ale gdzie ujęte są ZUS-owskie składki osób przedwcześnie zmarłych? To znaczący procent populacji! Te składki nie są dziedziczone, w odróżnieniu od pieniędzy z OFE! Owszem, wiadomo, że są one wydawane na bieżące emerytury i ZUS ich nie gromadzi. Rzetelność wymaga jednak by podać, ile miliardów co roku zasila system z kapitału osób zmarłych przed osiągnięciem wieku emerytalnego! Podobno „dalsze życie emerytów” wciąż się wydłuża, ale wraz z podnoszeniem wieku emerytalnego dotyczy to coraz mniej licznej grupy! Tymczasem słyszymy wciąż tylko o tym, ile do emerytur „dokłada” budżet państwa!
Wreszcie trzeci kant emerytalny to podejrzanie optymistyczne wyliczenia „dalszego trwania życia”. Wg danych opublikowanych w 2015 r. ci, którzy dożyli 60 lat, mają przed sobą średnio jeszcze niemal 22 lata życia (ok. 262 miesięcy), a 65-latkowie - ponad 18 lat życia (218 miesięcy)! Z kolei osoby 67-letnie mają – znów średnio – żyć jeszcze blisko 17 lat (201 miesięcy)! Spróbowałem zweryfikować te urzędowe dane, których fałsz jest intuicyjnie oczywisty. Jak wyglądają fakty? Otóż każdy może w prosty sposób sprawdzić to w księdze zgonów swej parafii (dane te nie podlegają ochronie GIODO i tylko od proboszcza zależy, czy je udostępni). Oczywiście, nie wszyscy są wierzący, ale już przy średniej wielkości parafii otrzymamy dobrą i miarodajną próbkę danych.
Oto, co wynika z prostego zestawienia danych w mojej parafii za okres 6 lat. W tym czasie zmarły łącznie 554 osoby w wieku powyżej 20 lat - 238 kobiet i aż 316 mężczyzn. Tak liczna próbka ma wiarygodność porównywalną z typowymi sondażami (błąd rzędu kilku procent). Byli i młodsi zmarli, ale oni raczej nie płacili składek ZUS-owskich; ich pominięcie jedynie zwiększa wiarygodność wyliczeń.
W badanym okresie wieku emerytalnego (dotychczasowego, tj. 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn) dożyło tylko 63% tych, którzy płacili składki, a konkretnie:
- 80,25% kobiet (191 spośród 238). Średnia długość ich życia to 79,2 lat, a więc czas pobierania emerytury (od ukończenia 60 lat) wyniósł dla kobiet średnio 19,2 lat (ok. 231 miesięcy).
- 50,0% mężczyzn (158 spośród 316). Średnia długość ich życia to 75,49 lat, a więc czas pobierania emerytury (od ukończenia 65 lat) wyniósł dla mężczyzn średnio 10,49 lat (ok. 126 miesięcy).
Średni ważony czas pobierania emerytury ujednolicony dla obu płci wyniósł zatem 15,26 lat, tj. ok. 184 miesięcy.
W przypadku, gdyby wiek emerytalny był jednolity i wynosił 67 lat dla obu płci, do czego dąży rząd, wyniki wyliczeń z badanej próbki rzeczywistej byłyby takie:
Wieku emerytalnego dożyłoby zaledwie 52,35% tych, którzy płacili składki, a konkretnie:
- 66,81% kobiet (159 spośród 238). Średnia długość ich życia to 82,51 lat, zatem czas pobierania emerytury (od ukończenia 67 lat) wyniósłby dla kobiet średnio 15,51 lat (ok. 187 miesięcy),
- 41,46% mężczyzn (131 spośród 316). Średnia długość ich życia to 77,45 lat, zatem czas pobierania emerytury (od ukończenia 67 lat) wyniósłby dla mężczyzn średnio tylko 10,45 lat (ok. 126 miesięcy).
Średni ważony dla obu płci czas pobierania emerytury wynosiłby zatem 13,22 lat (ok. 159 miesięcy), czyli znacznie mniej, niż 201 miesięcy obecnie „prognozowanych” przez GUS. No i emerytury otrzymałaby tylko mniej więcej połowa tych, którzy zasilali kasę ZUS-u.
Wnioski finansowe płynące z tych wyliczeń są oczywiste, nawet jeśli założyć, iż powyższe rachunki są obarczone 6-7% błędem. Jesteśmy kiwani na każdym kroku, oszukiwani zarówno na wieku, którego możemy dożyć, jak i na pieniądzach, które rząd nam wydziela. W świetle twardych liczb jesteśmy ofiarami gigantycznego przekrętu finansowego w sferze emerytur! Wnioski praktyczne niech każdy wyciąga sam