Dodaj do ulubionych

Uczniowie i nauczyciele

IP: *.chello.pl 25.04.04, 11:33
Mam pytanie do doświadczonych nauczycieli i wychowawców czy ostatnio coś się
zmieniło w relacjach uczeń nauczyciel? Czy nauczyciele mają jeszcze cokolwiek
w szkole do powiedzenia? Czy maja autorytet? Czy to normalne, że uczniowie (
podstawówka) zwracają się do nich w sposób pozbawiony jakiegokolwiek
szacunku, a oni udaja, że wszystko jest ok?
Obrazek 1
Lekcja niemieckiego. Uczeń ( z rodziny inteligenckiej, dbającej podobno o
dobre maniery i wykształcenie) jest zapytany przez nauczycielkę ( po
niemiecku) co robił wczoraj wieczorem w domu. Odpowiedź ( po polsku):"Srałem
na bambus". Nauczycielka nie reaguje, udaje, że nie słyszy i pyta kolejnego
ucznia.

Obrazek 2
Lekcja angielskiego. Nauczycielka nie panuje ad klasą, z sali dochodzą takie
wrzaski, że niewiadomo czy to lekcja czy przerwa.

Obrazek nr 3
Lekcja WF. Uczeń pokazuje nauczycielowi" gest Kozakiewicza" ( ten z olimpiady
w Moskwie w latach 80-tych). Nauczyciel udaje, że tego nie widzi.

Obrazek 4
Język polski. Nauczycielka pyta ucznia dlaczego po raz kolejny nie odrobił
lekcji. "Bo mi się nie chciało"- pada odpowiedź. Uczen otrzymuje minus. Za
chwilę rozpoczyna głosna rozmowę z kolegą uniemożliwiającą przeprowadzenie
zajęć. Nauczycielka milczy.

Obrazek 5
Wycieczka szkolna. Wychowawczyni zwraca uczniowi na coś uwagę. Ten patrzy na
nią z pogarda i oświadcza "Niech się pani nie wygłupia"...............

To nie są obrazki z nieistniejącej szkoły, są realne, i niestety nie jedyne.
Codziennie opowiada mi o takich i podobnych wydarzeniach moje dziecko.
P.S. Prawie wszyscy rodzice uczniów tej klasy mają wyższe wykształcenie, dość
grube portfele i podobno zależy im na przyszłości potomstwa.
Obserwuj wątek
    • Gość: ilquad Rodzice i dzieci IP: *.limes.com.pl 25.04.04, 12:01
      Rodzice mają może wykształcenie i portfele i stąd pewnie się bierze ich
      przeświadczenie, że to nie do nich należy wychowywanie dzieci, a do szkoły.
      Mentalność paniska... Wystarczy jednak, że nauczyciel zareaguje na wybryk
      ucznia i od razu matka z krzykiem przyleci wielka obraza majestatu, jak taka
      powsinoga nauczyciel smiał zwrócić uwagę jej maleństwu... A z drugiej strony
      panienka, która się budzi po jakimś romantycznym i nieżyciowym kierunku na
      studiach i stwierdza, że pracy żadnej nie dostanie, robi ten fakultet i lezie
      do szkoły odwalić te parę godzin. Na forum "prawa i obowiązki ucznia" jest
      więcej opisanych takich horrorków.
    • roman.gawron Re: Uczniowie i nauczyciele 25.04.04, 15:01
      Gość portalu: Niedzisiejsza napisał(a):

      > Mam pytanie do doświadczonych nauczycieli i wychowawców czy ostatnio coś się
      > zmieniło w relacjach uczeń nauczyciel?

      Tak, zmieniło się wiele, najczęściej prawem kaduka.

      Po pierwsze teraz dzieciom w szkole mówi się wyłącznie o przysługujących im
      prawach, nie egzekwując, aby realizowanie tych praw odbywało się w ramach
      obowiązującego porządku prawnego, w sposób niesprzeczny z celami wychowania i
      umożliwiający szkole wykonywanie jej podstawowych zadań wobec uczniów. Teraz
      nauczycielom się wmawia, że prawa dziecka nie są zależne od jego obowiązków.

      Po drugie rodzice naczytali się, że są "klientami szkoły" i coraz częściej
      traktują nauczycieli jak guwernerów i przy dzieciach mieszają ich z błotem.

      Po trzecie wielu dyrektorów szkół i wizytatorów straciło poczucie proporcji i
      zdrowego rozsądku. Zamiast - nawet w sytuacjach oczywistych - wesprzeć
      nauczyciela, który ma rację, są często pierwszymi, którzy każą mu odpuścić i
      ulec żądaniom dziecka.
      Ludzie ci gotowi są nawet w sposób absurdalny interpretować obowiązujące prawo,
      kłócić się z nauczycielem o każdy przecinek w zasadach oceniania na jego
      przedmiocie, aby udowodnić wątpliwe i szkodliwe wychowawczo racje ucznia.

      > Czy to normalne, że uczniowie (podstawówka) zwracają się do nich w sposób
      > pozbawiony jakiegokolwiek szacunku, a oni udają, że wszystko jest ok?

      To nie jest normalne. Lecz kiedy nauczyciel chce ten szacunek wyegzekwować,
      może liczyć tylko na siebie, mało tego! - musi stawić czoła niezliczonym atakom.

      > Lekcja niemieckiego. Uczeń (z rodziny inteligenckiej, dbającej podobno o
      > dobre maniery i wykształcenie) jest zapytany przez nauczycielkę ( po
      > niemiecku) co robił wczoraj wieczorem w domu. Odpowiedź ( po polsku):"Srałem
      > na bambus". Nauczycielka nie reaguje, udaje, że nie słyszy i pyta kolejnego
      > ucznia.

      Gdyby poszła do dyrektora, ten najpewniej stwierdzi, że to ona nie nadaje się
      do zawodu, bo sobie "nie radzi".
      Z drugiej strony wmawia się tej pani, że do dyspozycji ma wyłącznie sankcje
      zapisane w statucie szkoły. Rzekomo może tylko wpisać uwagę, dać minus, obniżyć
      ocenę zachowania... Po uczniach spływa to dziś jak woda po gęsi, bo spływa też
      po ich rodzicach, którzy pretensje mają wtedy do nauczyciela i gotowi są bronić
      swojego łobuza do upadłego i idąc po trupach.

      > Lekcja WF. Uczeń pokazuje nauczycielowi" gest Kozakiewicza" ( ten z olimpiady
      > w Moskwie w latach 80-tych). Nauczyciel udaje, że tego nie widzi.

      Jak wyżej.

      > Język polski. Nauczycielka pyta ucznia dlaczego po raz kolejny nie odrobił
      > lekcji. "Bo mi się nie chciało"- pada odpowiedź. Uczen otrzymuje minus. Za
      > chwilę rozpoczyna głosna rozmowę z kolegą uniemożliwiającą przeprowadzenie
      > zajęć. Nauczycielka milczy.

      Jak wyżej.

      > Wycieczka szkolna. Wychowawczyni zwraca uczniowi na coś uwagę. Ten patrzy na
      > nią z pogarda i oświadcza "Niech się pani nie wygłupia"...............

      Jak wyżej.

      > To nie są obrazki z nieistniejącej szkoły, są realne, i niestety nie jedyne.
      > Codziennie opowiada mi o takich i podobnych wydarzeniach moje dziecko.
      > P.S. Prawie wszyscy rodzice uczniów tej klasy mają wyższe wykształcenie, dość
      > grube portfele i podobno zależy im na przyszłości potomstwa.

      Nauczyciel w szkole jest autonomiczny w swoich decyzjach wobec ucznia, nie musi
      się tu oglądać na rodziców, czy go poprą, czy też nie. Ale takie podejście
      wymaga dużego poczucia własnej wartości, gotowości do obrony swoich racji,
      nawet wtedy, gdy w grę wchodzą grube portfele nieodpowiedzialnych ojców i matek.
      Takie podejście wymaga wsparcia mądrego dyrektora i mądrego wizytatora.

      Moich wszystkich wychowanków na koloniach obowiązują identyczne zasady. Kiedy
      któryś zachowa się po chamsku, poniesie karę, choćby nawet był dzieckiem
      ministra edukacji, niezależnie od tego, czy to się ministrowi podoba, czy też
      nie.

      Nie znajduje to podejście zrozumienia w organizacjach i instytucjach takich
      jak: Komitet Ochrony Praw Dziecka, Helsińska Fundacja Praw Człowieka, Biuro
      Rzecznika Praw Dziecka i Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich.
      Za nasze podatki organizacje i instytucje te walczą o bardzo wąsko pojmowane
      prawa dziecka, uniemożliwiając szkołom, którym my, rodzice, z ufnością
      powierzamy swoje dzieci, prawidłowe wypełnianie ich podstawowych wobec dziecka
      zadań.
      Za nasze podatki organizacje te i instytucje pozbawiają uczniów prawa do
      prawidłowego wychowania, do normalnych i zdrowych relacji społecznych, prawa do
      skutecznej wychowawczej opieki i głębokich więzi z nauczycielem, który coraz
      częściej - spętany absurdalnymi zaleceniami - zachowuje się w sposób sztuczny i
      niezrozumiały.
      • Gość: niedzisiejsza Re: Uczniowie i nauczyciele IP: *.chello.pl 25.04.04, 15:49
        Ale co robić? Jak sie przeciwstawić fali chamstwa? Obawiam się, że to samo
        dzieje się w szkołach publicznych ( menele) i niepublicznych ( nowe, szybkie,
        nie zawsze uczciwe pieniądze), podstawówkach i gimnazjach. Zabiegani rodzice,
        brak opieki, autorytetów i......... vide posty w tym wątku.
    • grrrrw Re: Uczniowie i nauczyciele 25.04.04, 15:07
      Uczeń prosi o wyjscie do toalety, nauczyciel nie daje pozwolenia. Uczeń:"sperma
      mi po nogach cieknie"! kl.VI.

      Nauczyciel pyta, dlaczego rodzice ucznia X. nie przyjda na zebranie. Inny
      uczeń - głośno:"wala konia pod jabłonką"! (j.w.)

      Nauczyciel zwraca uczennicy uwagę, ze nie tylko on, ale inna nauczycielka też
      ma zastrzezenia do jej zachowania i języka. Uczennica;"dobra, niech ciagnie
      druta". (II gimnazjum).

      Czy mam kontynuować.
      • Gość: niedzisiejsza Re: Uczniowie i nauczyciele IP: *.chello.pl 25.04.04, 15:46
        Nie wiem czy masz kontynuować. Z jednej strony włos mi się na głowie zajeżył i
        nie chciałabym wiedzieć o podobnych wyskokach, ale z drugiej może warto by coś
        zrobić, aby powstrzymać chamstwo. Wielu nauczycieli pracuje fatalnie, ale czy
        mozna się dziwić skoro mają do czynienia z takim towarzystwem? Jest akcja
        Szkoła z klasą, może warto by zainteresować Gazetę Wyborczą uczniami bez klasy?
        • Gość: UFO "Wyborcza" promotorem praw bez obowiązków!!! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.04.04, 18:23
          " Jest akcja Szkoła z klasą, może warto by zainteresować Gazetę Wyborczą
          uczniami bez klasy?"
          Akurat "Wyborcza" jest od lat wśród czolowych promotorów praw bez obowiązków,
          więc uważam pomysł za chybiony.Chyba zeby im się coś odmieniło ;-)






          --------------------------------------------------------------------------------
    • Gość: M Re: Uczniowie i nauczyciele IP: *.elk.mm.pl 25.04.04, 19:33
      Pracuję w szkole już 12 lat i NIGDY nie pozwoliłam sobie na takie zachowanie
      ucznia. Zwykle traktuję swoich uczniów z humorem i szacunkiem i tego
      bezwzględnie wymagam w stosunku do siebie. Jeżeli mam problem NIGDY nie chowam
      głowy w piasek i nie boję się konfrontacji:patrzenie prosto w czasem bezczelne
      oczęta i spokojne, ale stanowcze wymagania właściwego zachowania i odzywania
      zwykle przynosi efekty. Jednego się w szkole nauczyłam: to nie jest praca dla
      słabych psychicznie, tu czasem trzeba mieć odporność nosorożca.Uczeń- jak
      sejsmograf- wyczuwa tych słabych psychicznie i wtedy sobie pozwala na takie
      zachowania.Zgadzam się też, że nienormalnie w szkole przechyliła się szala z
      obowiązków na prawa ucznia i dlatego mamy pajdokrację: rządzą nami dzieciaki
      lub przynajmniej próbują rządzić.Szokujące są dla mnie podane przykłady
      zachowań w szkole podstawowej, o gimnazjum słyszałam od koleżanek, pracując w
      liceum z reguły takich przypadków nie przeżywam. Pozdrawiam.
      • Gość: niedzisiejsza Re: Uczniowie i nauczyciele IP: *.chello.pl 25.04.04, 21:06
        To tylko pogratulować, ale ja z uporem wracam do pytania co robić? Jak
        przeciwdziałać rządom dzieci, chamstwu i bezkarności? Co może zrobić szeregowy
        uczeń, który odżegnuje się od tego typu zachowań? Dodam, że chodzi o szkołe
        niepubliczną.
        • Gość: nauczycielka Re: Uczniowie i nauczyciele IP: *.wroclaw.mm.pl 25.04.04, 21:22
          Zauważmy, że opisywane tutaj zachowania nie są powszechne. Na szczęście
          większość( 90%) uczniów to ludzie kulturalni. Jednak są w każdej klasie
          dwie,trzy osoby, które nie potrafią się zachować i mogą storpedować każdą
          lekcję. Przyczyn jest tyle, ilu uczniów.Często jest tak, że dziecko trzymane
          krótko w domu, odreagowuje w szkole, bo wie że tam jest bezkarne.Upokarzane w
          domu, upokarza w szkole tych dorosłych, którzy wobec niego nie mogą zachować
          się agresywnie. Przyczyny patologii zachowań zawsze tkwią w rodzinie i w
          zaburzonych relacjach na styku rodzic- dziecko.Tego się nie zmieni. Kiedyś
          takich uczniów wyrzucano ze szkoły. Dziś tego nie można zrobić, bo podniósłby
          się taki wrzask w środowisku, w mediach, że szkoła szybko pożałowałaby swojej
          decyzji.
        • Gość: MP Niepubliczną!??? ZMIENIĆ! IP: *.fuw.edu.pl 26.04.04, 12:50
          To w publicznych jest prawdziwy problem!
    • Gość: MP Strach przed reakcją z podniesiona głową IP: *.fuw.edu.pl 26.04.04, 12:46
      Wszystko co napisałaś jest bulwersujace! Tylko, czy sądzisz, że tu coś zmieni
      bicie piany po kątach? Czy zgłosiłaś oficjalnie swój niepokój i oczywiste
      zgorszenie dyrekcji? Nie ważne, że znasz potencjalną odpowiedź! Nie ważne, że
      wiesz, że wszyscy to dobrze wiedzą! Pytam, czy miałaś odwagę, czy zgłosiłaś,
      czy zmusiłaś sytem do podjęcia problemu i biorąc jednodcześnie cześć
      odpowiedzialności za wykazanie tej powszechnie znanej słabości i mając
      świadomość, że w ten sposób uwikłasz swoje dziecko w sprawy, które mogą je
      przerosnąć?

      To nie Twoja sprawa badać i wyrokować kto i jak jest winien. Nie masz
      kompletnej wiedzy o sytuacji, narzędzi, kompetencji. Twoje współczucie dla
      biednych nauczycieli i dyrektorów (choć po ludzku zrozumiałe, bo każdy z nas w
      takiej sytuacji stawia się na miejscu danej osoby i pyta sumienia co by zrobił)
      nie jest tu konstruktywne. Aby pokonać problem trzaba go wywlec na światło
      dzienne z wszelkimi konsekwencjami. Nie ma wątpliwości, że dużą część
      odpowiedzialności ponoszą nieodpowiedzialni rodzice i ich pociechy. Tylko, że
      państwo musi sobie radzić z takimi sytuacjami, tak jak musi sobie radzić z
      szalikowcami, złodziejami i terrorystami. Jeśli państwo twierdzi, że winny jest
      też słaby nauczyciel, to niech podejmie wysiłek, by znaleźć lepszego (czytaj:
      da pieniądze dla tych, którzy sobie poradzą, ale nie za to wynagrodzenie;
      wcześniej pozwoli lokalnym zarządcom systemu na swobodne
      poszukiwania "radzących sobie" w ramach aktualnych środków). Jeszcze wcześniej
      może trzeba lepiej się postarać, by nauczyciela odpowiednio wyszkolić. Jeśli
      część winy ponosi dyrektor, niech system wyegzekwuje jego skuteczność lub
      pozwoli społeczności lokalnej go zmienić (tylko za to, że sobie nie radzi, a
      nie za to, że złamał jakiś wielki przepis czy nie zapłacił rachunku). Jeśli
      część winy ponosi sytem - np. archaiczny system kar w większości statutów,
      praktyczny brak wpisanych w system środków wychowawczych nie będących typowymi
      karami, brak jasnego katalogu dostępnych środków porządkowych (nie chodzi mi tu
      w żadnym wypadku o pałowanie, ale by wyjaśnić co to są środki porządkowe
      zwracam uwagę, że policjant lejący pałą po plecach nie wymierza kary i nie
      wychowuje, tylko wymusza niezbędne posłuszeństwo w sytuacji wyższej
      konieczności) - to nad tym problemem też trzeba się fachowo pochylić, wesprzeć
      uchwalających statuty propozycjami, przykładami, może nawet podjąć fachowe
      badania nad skutecznością różnych środków w odniesieniu do różnych środowisk i
      sytuacji.

      Najgorsze co można zrobić, to prymitywnie tęsknić do silnej i nieskrepowanej
      kontrolą władzy wykonawczej, która mając całkowicie wolną rękę załatwi sprawę.
      To także tęsknota do starych dobrych (a w gruncie rzeczy podwarzających cały
      system prawny) rozwiązań typu "nie ma obowiązków, to nie ma i praw". To
      wszystko bardzo źle się kojarzy, a historia nie raz udowadniała, że takie
      rozwiąznia na skróty do niczego dobrego nie prowadzą.
      • Gość: niedzisiejsza Re: Strach przed reakcją z podniesiona głową IP: *.chello.pl 27.04.04, 06:47
        Może jestem osobą prymitywną, ale tęsknię do władzy silnej ręki, która
        ukróciłaby szerzącą się przemoc, chamstwo itp. Ale ad rem - sygnalizowałam, i
        to wielokrotnie, niewłaściwe zachowania Panu Dyrektorowi i co - dosłownie NIC!
        Reakcji z jego strony było kilka( w zależności od humoru lub osoby zachowującej
        sie niewłaściwie): albo lekceważył ( młodzież taka dziś jest), albo wmawiał mi,
        że czarne jest białym ( no nieeeeeeee Maciuś jest grzecznym chłopcem, on nawet
        nie wie skąd się biorą dzieci , w sytuacji, gdy Maciuś całą lekcję udawał, że
        odbywa stosunek seksualny wydając stosowne(?) odgłosy), albo obiecywał
        porozmawiać z winowajcą ( i tego nie czynił, lub czynił w dyskusyjnej
        formie "Maciusiujeżeli boli cię brzuszek wyjdź do łazienki , nie oddawaj głośno
        gazów na lekcji" - Maciuś ma 13 lat) itp.
        W dyrekcji sojusznika raczej nie znajdę.
        • Gość: MP Re: Strach przed reakcją z podniesiona głową IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.04.04, 08:38
          Gdyby chodziło o szkołę publiczną, to zapytałbym co to znaczy "sygnalizowałam"
          i co to znaczy "reakcji ... było kilka"? Masz to wszystko na piśmie? Jeśli tak,
          to dalej byłoby kuratorium.
          Ale w szkole niepublicznej? To trochę brzmi jak wyznanie alkoholika, który
          płacze, że nienawidzi alkoholu i jednocześnie sięga po kolejną szklankę.
          • Gość: niedzisiejsza Re: Strach przed reakcją z podniesiona głową IP: *.chello.pl 27.04.04, 09:39
            To nie tak. Nie mam żadnej pewności, że zmieniając szkołę dziecku nie zamienię
            przysłowiowej siekierki na kijek. W "starej" szkole przynajmniej wiem kto, co i
            czego można sie spodziewać. I po kim. Uważam, że wśród ludzi dorosłych i
            pełnych dobrej woli, a takim powinien byc właściciel prywatnej szkoły , nie
            trzeba wszystkiego przekazywać na piśmie z pieczątkami czy potwierdzeniami z
            poczty. Uważam, że wystarczy rozmowa, jednak reakcje i odpowiedzi ( patrz
            poprzedni mój post) świadczą o braku dobrej woli i chęci zmiany sytuacji. A gdy
            tego brakuje rady raczej nie ma. W przypadku szkół niepublicznych kuratorium
            umywa ręce.
            Co zatem robić? Godzić się na wszechobecne chamstwo? A może udawać, że nic się
            nie dzieje?
            Problem jednak jest. Mamy tego liczne dowody, z których tylko te bardziej
            drastyczne( Toruń i anglista) wychodzą na światło dzienne.
            Bezstresowe wychowanie daje juz o sobie znać!
            • Gość: MP Re: Strach przed reakcją z podniesiona głową IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.04.04, 10:22
              > W przypadku szkół niepublicznych kuratorium
              > umywa ręce.

              Nie tyle umywa, co ma związane. Gdyby chodziło o to, że uczą iż 2 razy 2 jest
              5, to byłoby to jakieś wykroczenie przeciwko podstawie. Standardów zachowania i
              wychowania nikt precyzyjnie nie określił. I nie jestem pewien, czy chciałbym
              żyć w takim kraju, gdzie coś takiego określa się administracyjnie. Standardy
              kulturowe społeczeństwa sobie kształtują, ale ich nie kodyfikują. I to chyba
              dobre, choć też drżę na myśl o tym, że mogą nadejść czasy, gdy w oficjalnym
              dokumencie przeczytamy "Ja, ku..a, Prezydent Rzeczyposoplitej ..."

              > Bezstresowe wychowanie daje juz o sobie znać!

              Także bezstresowe studiowanie, awansowanie, trwanie na posadzie.
              Także bezstresowe uchwalanie sobie prawa.
              Także bezstresowe niebranie udziału w sprawach publicznych w myśl zasady "ode
              mnie itak nic nie zależy".
              • Gość: niedzisiejsza Re: Strach przed reakcją z podniesiona głową IP: *.chello.pl 27.04.04, 16:18
                Wiele rzeczy rzeczywiście ode mnie nie zależy , na wiele nie mam wpływu, ale są
                takie, na które mam. Jeśli sygnalizuje się , tu właścicielowi szkoły, patologie-
                powinien zareagować. Lezy to w zakresie jego i kompetencji i możliwości. Jeśli
                tego nie robi oznacza, że nie chce.
                Nauczyciele, aby nie stracić pracy ( niż demograficzny) też wolą udawać, że nic
                się nie dzieje i siedzieć cicho.
                Rodzice, póki fatalnie zachowuje się ich potomek, także zdają sie nie
                dostrzegać problemu. No i mamy to co mamy.
    • Gość: nauczyciel wiem co zrobić, większość nauczycieli wie IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 27.04.04, 11:49
      Nie cackać się. Kazać się wypchać wszystkim obrońcom praw ucznia, obrońcom
      chamstwa i głupoty oraz innym adwokatom diabła. Na wywiadówkach nie mówić, że
      dwóch chłopców wulgarnie się odzywa , tyko mówić,że Kowalski i Nowak klną jak
      szewcy. Rodziców,którzy nie przychodzą na zebrania, nie idą z dzieckiem do
      poradni Psychologicznej ścigać za brak opieki nad dzieckiem. Rodzicom, którzy
      nie kupują dziecku podręczników i zeszytów zablokować zasiłki z opieki
      społecznej. Niestety w walce nauczycieli z chamstwem największą przeszkodą są
      władze oświatowe i prawo. Rodzice dzięki polskiemu prawu mogą totalnie i
      programowo nie wychowywać dzieci, mogą przepić zasiłek na podręczniki i dalej
      go dostają.
      Na dziś konieczna jest możliwość wyrzucenia ze szkoły ucznia ( w podstawwóce
      nie dopuszcza tego prawo)i przeniesienia go na drugi koniec miasta i to do
      szkoły nie wybranej przez niego czy rodziców ale wybranej z urzędu np. przez
      Wydział Oświaty.
      Wreszcie przymus , który pod karą grzywny zmusiłby rodziców uczniów
      skierowanych do poradni psychologicznej , do odbycia tego badania.
      Za godzinę zaczynam pracę i wiem, że gdybym stosowł wszystkie procedury i
      środki , które narzuca oświatowa władza to uczniowie pożarliby mnie razem z
      butami.
      • Gość: niedzisiejsza Re: wiem co zrobić, większość nauczycieli wie IP: *.chello.pl 27.04.04, 16:24
        I oby więcej nauczycieli stosowało takie metody. Dość często rozmawiam z
        zaprzyjaźnionymi rodzicami, którzy potwierdzają to co napisałeś - prawo polskie
        pozwala chołocie dosłownie na wszystko.
        Uważam, że chuliganów należy karać z całą surowościa, a chamstwo wobec
        nauczyciela jest swoistym chuligaństwem.
        Bardzo chetnie przyłączyłabym się do inicjatywy rodziców/nauczycieli , która
        wprowadziłaby środki przymusu wobec łamiących elementarne zasady współżycia
        miedzy cywilizowanymi ludźmi..bo jak słowo to za mało, to może zdało by się coś
        więcej.
        • maika7 Re: wiem co zrobić, większość nauczycieli wie 30.04.04, 08:52
          >I oby więcej nauczycieli stosowało takie metody. Dość często rozmawiam z
          zaprzyjaźnionymi rodzicami, którzy potwierdzają to co napisałeś - prawo polskie
          pozwala chołocie dosłownie na wszystko.

          Czy słowo "chołota" dotyczy tez chamskich nauczycieli? Nauczycieli pijanych na
          lekcjach? Nauczucieli obrazających i poniżających uczniów, nauczycieli
          lekceważacych uczniów. Nauczycieli klnących? Nauczycieli nie przygotowanych do
          prowadzenia lekcji? Nauczycieli nie dotrzymujacych danego słowa?

          Proszę nie dzielmy ludzi w szkole na chamskich uczniów i kryształowych
          nauczycieli. Bo to przekłamanie.

          >Uważam, że chuliganów należy karać z całą surowościa, a chamstwo wobec
          nauczyciela jest swoistym chuligaństwem.

          Jak najbardziej, ale chamstwo nauczycieli tez należy karać, prosze o tym nie
          zapominać.

          >Bardzo chetnie przyłączyłabym się do inicjatywy rodziców/nauczycieli , która
          wprowadziłaby środki przymusu wobec łamiących elementarne zasady współżycia
          miedzy cywilizowanymi ludźmi..bo jak słowo to za mało, to może zdało by się coś
          więcej.

          To niestety trudne. Dla mnie jednak jednoznacznie powinno dotyczyc zachowań
          zarówno uczniów jak i dorosłych.
    • Gość: grrrrw Re: Uczniowie i nauczyciele IP: 80.51.242.* 27.04.04, 16:40
      Co moze zrobic niewychowawca poza wpisaniem uwagi do dziennika ?
      Co ma zrobić usłyszawszy od rodzica dziecka z problemami (j.w.)"jesli sobie
      pani nie daje rady, to niech pani zmieni pracę, ja bynajmniej z moim dzieckiem
      sobie radę daję, jest dla mnie grzeczne, niech pani w sobie cos zmieni".
    • Gość: SKY Re: Uczniowie i nauczyciele IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 29.04.04, 23:43
      PROSZĘ, WYPOWIEDZCIE SIĘ W WĄTKU O PROBLEMACH W BYDGOSKICH
      LICEACH!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      • Gość: sky1 UWAGA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 29.04.04, 23:44
        PROSZĘ, WYPOWIEDZCIE SIĘ W WĄTKU O PROBLEMACH W BYDGOSKICH
        LICEACH!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka