sunrise68
31.01.12, 10:57
Prowadzę Centrum Korepetycji, pomagam dzieciom i młodzieży w razie kłopotów z nauką. To, co obserwuję jest dramatyczne. Postanowiłam o tym napisać, bo poraża mnie głupota nauczycieli.
Maturzysta wybiera temat prezentacji maturalnej z języka polskiego. Po kilu miesiącach nauczyciel każe przynieść do szkoły bibliografię. NIE zdarzyło się ani w wypadku jednego ucznia, żeby nauczyciel podał takie wskazówki do danej prezentacji, które umożliwiłyby uczniom samodzielne sporządzenie takiej bibliografii. Nie chodzi o jej zapis, ale o dobór lektur. Skąd młody człowiek ma wiedzieć, jakie pozycje książkowe są potrzebne do opracowania tematu o motywie pejzażu w poezji??? Idzie więc do biblioteki. Pani bibliotekarka nie zawsze jest w stanie pomóc. Idzie więc na korepetycje. I też nie zawsze jest ok. Pomagałam uczennicy sporządzić taką bibliografię. Zaproponowałam w literaturze przedmiotu opracowanie Witkowskiej "Romantyzm" i Bajdy "Młoda polska". Uczennica otrzymała bibliografię z powrotem z adnotacją - "To są podręczniki, a te są niemile widziane". Niedostateczny.
Jakim prawem ocenia się ucznia za to, czego nie został kompletnie nauczony. Skąd ma wiedzieć, że lepiej biografia Mickiewicza niż opracowanie romantyzmu. Co to znaczy "Niemile widziane???".
Opisałam jeden przypadek. Takich jest cała masa. Coraz bardziej jest to przerażające.